Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 16 gru 2019, 11:58

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 02 wrz 2009, 11:53 
Jak twierdzi Szaman Credo Mutwa, Carlos Castaneda w swoich książkach i inni, tak jak my hodujemy kurczaki czy bydło, tak my jesteśmy hodowani jako pożywienie dla innej czy innych cywilizacji.

Już ok. 60 lat temu Max Freedom Long w swoich książkach o starodawnych naukach Essejskich Kahunów (rodzaj Szamanów) pisał, że w rezultacie strachu, zemsty, nienawiści, zazdrości itp. negatywności tracimy własną energię życia, która zabierają nam "Zjadacze od Wewnątrz".
Nie wyjaśnił jednak kim są ci "Zjadacze" naszej energii.

Trzecie źródło informacji to David Icke, który wyjaśnia jak jesteśmy manipulowani przez obecny system oparty właśnie głównie na strachu, nienawiści, wojnach, przemocy itp. negatywnościach.

Biorąc pod uwagę te trzy źródła informacji, wynika z nich, że światowe masmedia, rządy państwowe, religie itp starają się na wszystkie sposoby aby każdy z nas ciągle czegoś się bał, (terrorystów, wojny, kary bożej, utraty pracy, końca świata, więzienia.....) kogoś nienawidził, ( Szatana, Hitlera, szefa, kochanka żony.......) itd. przez co każdy z nas musi tracić własną energię.

Jeśli założyć, że na szczycie piramidy (według D.Icke) zarządzającej tym światem jest obca cywilizacja, która umie wykorzystać naszą energię do własnych celów jak my mleko od hodowlanych krów, to wyjaśnia dlaczego od tysięcy lat mamy ciągle ten sam system oparty na strachu, przemocy, wzajemnej nienawiści, zazdrości itd.

Jest jeszcze i czwarty punkt.
Są to rośliny psychoaktywne stosowane na cały świecie przez Szamanów a także w Peru jako cudowne zioła leczące dolegliwości fizyczne, psychiczne, uzależnienia od narkotyków, alkoholizmu a także poszerzające świadomość i oczyszczające z zakorzenionych przez obecny system państwowo-religijny nieracjonalnych i destruktywnych przekonań oraz nawyków.
Podstępnie państwowe rządy zaliczyły je do szkodliwych narkotyków aby mieć powód do kategorycznego zakazania ich używania, gdyż niweczyły ich starania utrzymania narodów w strachu i niewiedzy, czyli w sztucznym letargu w jakim znajdujemy się niemal wszyscy jak owce na pastwisku prowadzone przez pastucha-DUSZPASTERZA.
Czy to duszpasterz, czy pastuch owiec, czy nasz pasterz z innej cywilizacji - wszyscy dbają o swoją trzódkę aby mieć z niej korzyści a na koniec delektować się pieczystym, co dnia choćby wdowim groszem czy naszą energią.

Myślę, że warto to przemyśleć.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 02 wrz 2009, 11:53 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 02 wrz 2009, 12:43 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 581
Bolek
Cytuj:
Carlos Castaneda w swoich książkach


Uprzejmie proszę o ukazanie w której konkretnie książce Carlosa Castanedy jest co następuje:
Cytuj:
tak jak my hodujemy kurczaki czy bydło, tak my jesteśmy hodowani jako pożywienie dla innej czy innych cywilizacji.
oraz przytoczenie cytatu wraz z numerem strony.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 12:54 
Fragment rozdziału "Bagienne cienie książki "Aktywna strona nieskończoności" Carlosa Castanedy. wydanej w 1998 roku

"
Bagienne cienie

Trwanie w milczeniu z don Juanem było jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie znałem. Siedzieliśmy wygodnie na miękkich krzesłach z tyłu jego domu w górach w środkowym Meksyku. Było późne popołudnie. Wiała przyjemna bryza. Słońce znajdowało się za domem, za naszymi plecami. Jego słabnące światło utworzyło przecudowne, zielone cienie na wielkich drzewach na podwórzu. Dokoła domu i dalej rosły inne rozłożyste drzewa, całkowicie przysłaniające widok na miasto. Zawsze dawało mi to złudzenie, że jestem na łonie dzikiej przyrody, innej niż ta na jałowej pustyni Sonory, lecz mimo wszystko dzikiej.
? Dzisiaj będziemy omawiać niezwykle ważną w magii kwestię ? odezwał się nagle don Juan ? i rozpoczniemy od zagadnienia dala energetycznego.
Opisywał mi ciało energetyczne już wcześniej, całą masę razy; mówił, że jest to skupisko pól energii, lustrzane odbicie skupiska pól energii składającego się na nasze ciało fizyczne, widziane jako energia w jej ruchu we wszechświecie. Mówił, że jest mniejsze, bardziej zwarte i z wyglądu cięższe od świetlistej sfery ciała fizycznego.
Wyjaśniał mi, że ciało i ciało energetyczne są dwoma skupiskami pól energii ściśniętymi w jedno pod działaniem pewnej dziwnej siły spajającej. Nieustannie podkreślał, że owa siła, która wiąże w całość te pola energii, to ? według czarowników starożytnego Meksyku ? najbardziej tajemnicza siła we wszechświecie. Jego zdaniem, była to czysta esencja całego kosmosu, łączna suma wszystkiego, co istnieje.
Twierdził, że ciało fizyczne i czato energetyczne są jedynymi równoważącymi się konfiguracjami energetycznymi w naszej ludzkiej sferze. Z tego też powodu nie uznawał żadnego innego dualizmu poza dwoistością obu tych ciał. Dualizm materii i umysłu, ducha i ciała uważał li tylko za mentalny ciąg asocjacyjny, emanację umysłu pozbawioną jakichkolwiek podstaw energetycznych.
Don Juan powiedział mi kiedyś, że dzięki dyscyplinie każdy może zbliżyć ciało energetyczne do ciała fizycznego. W normalnych warunkach dzielący je dystans jest ogromny. Kiedy ciało energetyczne znajdzie się już od ciała fizycznego w określonej odległości, która jest różna dla każdego z nas, poprzez zdyscyplinowane działania każdy może z niego uformować dokładną replikę swojego ciała fizycznego, czyli, inaczej mówiąc, trójwymiarową, materialną istotę. Stąd też bierze się stosowane przez czarowników pojęcie bliźniaka albo sobowtóra. I na odwrót, dzięki tym samym działaniom każdy jest w stanie uformować ze swego trójwymiarowego, materialnego ciała fizycznego doskonałą replikę swego ciała energetycznego ? czyli, inaczej mówiąc, eteryczny obłok energii, niewidoczny dla oka ludzkiego, jak zresztą wszelka energia.
Kiedy don Juan powiedział mi o tym wszystkim, zareagowałem pytaniem, czy opisuje mi treść jakiegoś mitu. Odparł na to, że czarownicy nie mają nic wspólnego z mitami. Czarownicy to istoty praktyczne i to, o czym mówią, jest zawsze nacechowane trzeźwością i rzeczowością. Według don Juana, trudności ze zrozumieniem tego, co robią czarownicy, biorą się stąd, że czerpią oni z innego systemu kognitywnego.
Kiedy tak siedzieliśmy tamtego dnia z tyłu jego domu w środkowym Meksyku, powiedział, że ciało energetyczne ma kluczowe znaczenie we wszystkim, co się dzieje w moim życiu. Widział, że moje ciało energetyczne, zamiast się ode mnie oddalać, jak to ma normalnie miejsce, zbliża się do mnie z ogromną prędkością, i był to fakt energetyczny.
? Co to znaczy, że ono się do mnie zbliża, don Juanie? ? zapytałem.
? To znaczy, że niedługo coś zacznie cię śmiertelnie przerażać ? odparł z uśmiechem. ? Twoje życie zostanie poddane niesamowitej kontroli, ale nie twojej kontroli, lecz kontroli ciała energetycznego.
? Chcesz przez to powiedzieć, don Juanie, że zacznie mnie kontrolować jakaś siła z zewnątrz? ? zapytałem.
? Kontroluje cię obecnie cała masa sił zewnętrznych ? orzekł. ? Kontrola, o której myślę, leży poza sferą języka. To kontrola, a jednocześnie jej brak. Nie można jej w żaden sposób zaklasyfikować, ale bez wątpienia można doświadczyć. I przede wszystkim, z całą pewnością można nią manipulować. Zapamiętaj to sobie: możesz nią manipulować i maksymalnie wyzyskiwać z korzyścią dla siebie, która, rzecz jasna, nie jest korzyścią twoją, lecz ciała energetycznego. Jednakże ciało energetyczne to ty, moglibyśmy więc ganiać tak w kółko jak pies za własnym ogonem, starając się to wszystko opisać. Język nie jest adekwatny. Wszystkie te doświadczenia wykraczają poza reguły składni języka.
Ciemność zapadła bardzo szybko i liście drzew, które jeszcze przed chwilą emanowały zieloną poświatą, były teraz bardzo ciemne i ciężkie. Don Juan powiedział, że jeśli będę się pilnie skupiał na ciemności liści, nie koncentrując wzroku na niczym konkretnym, lecz spoglądając niejako kątem oka, dostrzegę ulotny cień w moim polu widzenia.
? To odpowiednia pora dnia na zrobienie tego, o co cię proszę ? rzekł. ? Skupienie koniecznej uwagi zabierze ci tylko chwilkę. Nie przestawaj, aż dostrzeżesz ten ulotny, czarny cień.
Rzeczywiście, dostrzegłem jakiś dziwny, ulotny, czarny cień na tle liści drzew. Był to albo jeden cień, poruszający się w przód i w tył, albo kilka, przesuwających się z lewa na prawo albo z prawa na lewo lub prosto w górę. Jawiły mi się one jako grube czarne ryby, ogromne ryby. Wyglądało to tak, jak gdyby w powietrzu latały gigantyczne mieczniki. Widok ten pochłonął mnie całkowicie. W końcu zacząłem się go bać. Zrobiło się za ciemno i nie widziałem już liści, ale ciągle widziałem te ulotne, czarne cienie.
? Co to jest, don Juanie? ? zapytałem. ? Wszędzie dokoła dostrzegam ulotne, czarne cienie.
? Ach, to właśnie dziki wszechświat ? odrzekł. ? Niemierzalny, nieliniowy, wykraczający poza sferę języka. Czarownicy starożytnego Meksyku byli pierwszymi, którzy te ulotne cienie ujrzeli, więc zaczęli za nimi podążać. Widzieli je tak, jak ty je teraz widzisz, i widzieli je jako energię w jej ruchu we wszechświecie. I faktycznie udało im się odkryć coś transcendentalnego.
Przestał mówić i spojrzał na mnie. Jego pauzy były zawsze doskonale zaplanowane. Przestawał mówić wówczas, gdy umierałem z ciekawości.
? Co takiego odkryli, don Juanie? ? zapytałem.
? Odkryli, że mamy towarzysza na całe życie ? powiedział tak dobitnie, jak tylko potrafił. ? Drapieżcę, który przybył z otchłani kosmosu i zawładnął naszym życiem. Ludzie są jego więźniami. Ten drapieżca jest naszym panem i władcą. Zrobił z nas potulne, bezradne baranki. Jeżeli chcemy się zbuntować, bunt zostaje zdławiony. Jeżeli chcemy działać niezależnie, rozkazuje nam, byśmy tego nie robili.
Dokoła nas było bardzo ciemno i to chyba zupełnie przytłumiło moją ekspresję. Gdyby działo się to za dnia, śmiałbym się do rozpuku. W ciemności czułem się bardzo nieswojo.
? Ciemno, choć oko wykol ? odezwał się don Juan ? ale jeśli spojrzysz dokoła kątem oka, znów zobaczysz, jak dokoła nas skaczą ulotne cienie.
Miał rację. Ciągle je widziałem. Od ich ruchu kręciło mi się w głowie. Don Juan włączył światło; wszystko się rozwiało.
? Tylko dzięki samodzielnym staraniom dotarłeś do czegoś, co szamani starożytnego Meksyku nazywali kwestią nad kwestiami ? rzekł don Juan. ? Tym razem cały czas owijałem rzeczy w bawełnę, sugerując ci, że jesteśmy przez coś więzieni. I rzeczywiście, coś nas więzi! Dla czarowników starożytnego Meksyku był to fakt energetyczny.
? Dlaczego ten drapieżca zawładnął nami w sposób, o jakim mi mówiłeś, don Juanie? ? zapytałem. ? Musi istnieć jakieś logiczne wytłumaczenie.
? Jest wytłumaczenie ? odparł don Juan ? i to najprostsze na świecie. Zawładnęli nami, ponieważ jesteśmy ich pożywieniem, i uciskają nas bezlitośnie, ponieważ utrzymujemy ich przy życiu. My hodujemy kurczęta na kurzych fermach, gallineros, drapieżcy zaś hodują nas na ludzkich fermach, humaneros. Dlatego zawsze mają co jeść.
Poczułem, że gwałtownie kręcę głową na boki. Nie potrafiłem wyrazić swego głębokiego zaniepokojenia i niezadowolenia, ale moje ciało zaczęło się poruszać, by dać upust tym uczuciom. Trząsłem się cały, od włosów na głowie po czubki palców stóp, zupełnie bezwolnie.
? Nie, nie, nie, nie ? usłyszałem swój głos. ? To absurd, don Juanie. To, co mówisz, jest potworne. To po prostu nie może być prawda, ani dla czarowników, ani dla przeciętnych ludzi, ani dla nikogo.
? Dlaczego nie? ? zapytał chłodno don Juan. ? Dlaczego nie? Bo cię to doprowadza do szału?
? Tak, doprowadza mnie to do szału ? odparłem sucho. ? Twoje sugestie są potworne!
? No cóż ? powiedział ? nie wysłuchałeś jeszcze wszystkich moich sugestii. Poczekaj chwilkę i potem oceń, co na ten temat sądzić. Zaraz dostaniesz się w prawdziwą nawałnicę. To znaczy, że twój umysł zostanie wystawiony na zmasowany atak, a ty nie będziesz mógł się poddać i sobie pójść, bo jesteś w pułapce. Nie dlatego, że cię uwięziłem, ale dlatego, że coś ukryte głęboko w tobie nie pozwoli ci odejść, choć jakaś część ciebie po prostu wpadnie w szał. Tak więc, przygotuj się!
Czułem, że mam w sobie coś z masochisty. Don Juan miał rację. Nie wyszedłbym z jego domu za nic na świecie. Mimo to jednak ani trochę mi się nie podobały brednie, które wygadywał.
? Chcę przemówić do twojego analitycznego umysłu ? rzekł don Juan. ? Zastanów się przez chwilę, a potem mi powiedz, jak byś wytłumaczył sprzeczność pomiędzy inteligencją człowieka-inżyniera i głupotą jego przekonań albo głupotą jego pełnego sprzeczności zachowania. Czarownicy są przekonani, że to drapieżcy dali nam przekonania, nasze pojęcia dobra i zła, nasze prawa społeczne. To oni stworzyli nasze nadzieje i oczekiwania, sny o powodzeniu i myśli o porażce. Dali nam pożądanie, chciwość i tchórzostwo. To przez drapieżców jesteśmy tak zadowoleni z siebie, schematyczni i egoistyczni.
? Ale jak można tego dokonać, don Juanie? ? zapytałem, jakby bardziej jeszcze rozeźlony tym, co mówi. ? Szepcą nam to wszystko do ucha, kiedy śpimy?
? Nie, nie robią tego w ten sposób. To idiotyczny pomysł! ? odparł z uśmiechem. ? Są nieskończenie skuteczniejsi i bardziej zorganizowani, niż ci się zdaje. Aby zapewnić sobie naszego posłuszeństwo, uległość i słabość, drapieżcy wykonali fantastyczne posunięcie ? fantastyczne, oczywiście, z punktu widzenia strategii wojennej, a przerażające z punktu widzenia tych, przeciwko którym zostało skierowane. Oddali nam swój umysł! Słyszysz, co mówię? Drapieżcy oddają nam swój umysł, który staje się naszym umysłem. Umysł drapieżców jest barokowy, pełen sprzeczności, posępny, przepełniony obawą przed zdemaskowaniem, które może nastąpić lada chwila.
Wiem, że choć nigdy nie cierpiałeś głodu ? ciągnął ? odczuwasz niepokój związany z jedzeniem, który nie jest niczym innym, jak niepokojem drapieżcy, że w każdej chwili jego posunięcie zostanie odkryte i zabraknie mu pożywienia. Poprzez umysł, który w końcu jest ich umysłem, drapieżcy wtłaczają w życie ludzi wszystko, co im pasuje. W ten sposób zapewniają sobie pewne bezpieczeństwo, które niczym bufor neutralizuje nieco ich strach.
? To nie o to chodzi, don Juanie, że nie mogę przyjąć tego ot tak ? powiedziałem. ? Mógłbym to zrobić, ale jest w tym coś tak ohydnego, że mnie po prostu odrzuca. Zmusza mnie do zajęcia w tej sprawie stanowiska oponenta. Jeżeli to prawda, że nas zjadają, jak to się odbywa?
Na twarzy don Juana malował się szeroki uśmiech. Był zadowolony jak wszyscy diabli. Wyjaśnił mi, że czarownicy widzą niemowlęta jako dziwne, świetliste kule energii, pokryte od samej góry do samego dołu czymś w rodzaju lśniącej otoczki, przypominającej plastykową pokrywę, ciasno dopasowaną do ich kokonu energii. Powiedział, że to właśnie ta lśniąca otoczka świadomości stanowi pożywienie drapieżców i że do czasu osiągnięcia przez człowieka dorosłości pozostaje z niej jedynie wąski strzęp, który biegnie od podłoża do czubków palców u stóp. Strzęp ten pozwala ludzkości zaledwie na przeżycie, ale nic ponadto.
Zupełnie jak we śnie słyszałem, jak don Juan Matus wyjaśnia mi, że o ile mu wiadomo, człowiek jest jedynym gatunkiem istot, u którego lśniąca otoczka świadomości leży poza tym świetlistym kokonem. Dlatego też jest łatwą zdobyczą dla świadomości innego rzędu, takiej jak ciężka świadomość drapieżcy.
Następnie powiedział coś, co zdruzgotało mnie doszczętnie. Stwierdził, że ów wąski strzęp świadomości stanowi samo centrum autorefleksji, w której człowiek nieuleczalnie się pogrążył. Grając na naszej autorefleksji, która jest jedynym ocalałym punktem świadomości, drapieżcy tworzą rozbłyski świadomości, które następnie bezwzględnie pożerają. Podsuwają nam idiotyczne problemy, które wymuszają powstanie tych rozbłysków świadomości, i w ten sposób utrzymują nas przy życiu, żeby później móc się odżywiać owymi energetycznymi rozbłyskami powstałymi dzięki naszym niby-problemom.
Musiało być coś w tym, co mówił don Juan; byłem w tym momencie tak zdruzgotany, że najzwyczajniej w świecie zrobiło mi się niedobrze.
Po chwili, wystarczająco długiej, bym zdążył dojść do siebie, zapytałem go:
? Ale dlaczego czarownicy starożytnego Meksyku i współcześni czarownicy nic z tym nie robią, choć widzą drapieżców?
? Ani ty, ani ja nic nie możemy z tym zrobić ? odrzekł don Juan poważnym, smutnym głosem. ? Jedyne, co nam pozostaje, to poddać się dyscyplinie, dzięki której w końcu nie będą mogli nas tknąć. Jak chcesz wymagać od innych, by wzięli na siebie taki trud? Wyśmieją cię i wyszydzą, a co bardziej agresywni dadzą ci taki wpierdol, że popamiętasz. I zasadniczo nie dlatego, żeby nie chcieli ci wierzyć. Głęboko w każdym człowieku tkwi atawistyczna, intuicyjna świadomość istnienia drapieżców.
Mój analityczny umysł podnosił się i opadał niczym jo-jo. Puszczał mnie i wracał, puszczał i znowu wracał. Twierdzenia don Juana były po prostu niedorzeczne, niewiarygodne, a jednocześnie tak niezwykle sensowne i proste. Tłumaczyły każdą sprzeczność ludzkiego zachowania, która tylko przyszła mi na myśl. Ale jakżeż można było traktować to wszystko poważnie? Don Juan wpychał mnie pod lawinę, która mogła pochłonąć mnie na zawsze.
Uderzyła we mnie kolejna fala poczucia zagrożenia. Choć nie ja byłem jego źródłem, było ono jednak ze mną związane. Don Juan coś ze mną robił, coś niejawnie dobrego i potwornie złego zarazem. Odczuwałem to jako próbę przecięcia cienkiej warstewki czegoś, czym byłem jakby oklejony. Jego oczy wpatrywały się we mnie nieruchomo. Odwrócił wzrok i zaczął mówić, nie patrząc już w moją stronę.
? Jeżeli tylko kiedyś zaczną cię niebezpiecznie trapić jakieś wątpliwości ? powiedział ? zareaguj pragmatycznie. Wyłącz światło. Przeniknij ciemność; przekonaj się, co dostrzegasz.
Wstał, żeby wyłączyć światło. Powstrzymałem go.
? Nie, nie, don Juanie ? odezwałem się ? nie wyłączaj światła. Wszystko w porządku.
Czułem w tamtej chwili bardzo niezwyczajny jak na mnie strach przed ciemnością. Na samą myśl o niej zaczynałem ciężko dyszeć. Nie miałem wątpliwości, że intuicyjnie coś sobie uświadamiam, ale nie śmiałem tego dotknąć ani w pełni sobie uzmysłowić, za żadne skarby tego świata!
? Dostrzegłeś ulotne cienie na tle drzew ? powiedział don Juan, siadając z powrotem na swoim krześle. ? To bardzo dobrze. Chciałbym, żebyś zobaczył je w tym pokoju. Nie będziesz niczego widział. Będziesz zaledwie wychwytywał ulotne obrazy. Na to masz dość energii.
Obawiałem się, że don Juan i tak wstanie i zgasi światło; tak też zrobił. Dwie sekundy później darłem się na całe gardło. Nie dość, że faktycznie kątem oka dostrzegłem owe ulotne obrazy, to jeszcze usłyszałem, jak brzęczą mi koło ucha. Don Juan skręcał się ze śmiechu, włączywszy na powrót lampę.
? Ależ ten gość ma temperament! ? orzekł. ? Z jednej strony totalny sceptyk, a z drugiej totalny pragmatyk. Będziesz musiał sobie zaaranżować tę wewnętrzną walkę. Inaczej napuchniesz jak wielka ropucha i w końcu strzelisz. Coraz głębiej wbijał mi szpilę.
? Czarownicy starożytnego Meksyku ? powiedział ? widzieli drapieżcę. Nazwali go latawcem, bo skacze w powietrzu. Nie jest to urzekający widok. To wielki cień, mroczny i nieprzenikniony, czarny cień, który w podskokach przemieszcza się w powietrzu. Potem ląduje płasko na ziemi. Czarowników starożytnego Meksyku niezwykle nurtowało pytanie, kiedy pojawił się on na Ziemi. Rozumowali tak, że człowiek w pewnym okresie musiał być istotą doskonałą, obdarzoną fenomenalnym wglądem, zdolnym do takich wyczynów percepcji, że dziś są one przedmiotem legend. A potem wszystko jakby zniknęło i oto mamy obecnie człowieka uśpionego.
Chciałem się rozgniewać, nazwać go paranoikiem, ale gdzieś zniknęło to poczucie prawa do słusznego gniewu, które zawsze miałem. Coś we mnie wyrosło ponad poziom, na którym zawsze zadawałem sobie ulubione pytanie: ?A co, jeśli wszystko to, co mówi, jest prawdą?" Wtedy, tamtej nocy, kiedy ze mną rozmawiał, w głębi mego serca czułem, że wszystko, co mówi, jest prawdą; jednocześnie jednak równie silne było przekonanie, że wszystko, co mówi, to czysty absurd.
? Co ty opowiadasz, don Juanie? ? zapytałem słabo. Gardło miałem ściśnięte. Z trudem oddychałem.
? Opowiadam, że naszym przeciwnikiem nie jest zwykły drapieżca. Jest bardzo przemyślny i zorganizowany. Metodycznie przestrzega planu, który czyni z nas istoty bezużyteczne. Człowiek, istota magiczna, nie jest już magiczny. Jest zwykłym kawałkiem mięsa. Człowiekowi nie pozostały już żadne marzenia oprócz marzeń zwierzęcia hodowanego dla mięsa: marzeń wyświechtanych, konwencjonalnych i kretyńskich.
Słowa don Juana wywoływały we mnie dziwną fizyczną reakcję, podobną do mdłości. Czułem się znów tak, jakbym miał za chwilę zwymiotować. Ale źródłem nudności były najgłębsze pokłady mojej istoty, sam szpik kości. Zacząłem konwulsyjnie drżeć. Don Juan potrząsnął mnie mocno za ramiona. Poczułem, jak szyja mi się trzęsie pod wpływem jego uścisku. Uspokoiłem się od razu. Odzyskałem nieco kontroli nad sobą.
? Ten drapieżca ? powiedział don Juan ? który jest, rzecz jasna, istotą nieorganiczną, nie jest dla nas tak całkowicie niewidzialny jak inne istoty nieorganiczne. Myślę, że jako dzieci go widzimy; jest to dla nas jednak tak przerażający widok, że nawet nic chcemy o tym myśleć. Dzieci, rzecz jasna, czasem się upierają i chcą zwrócić na niego baczniejszą uwagę, lecz wszyscy dokoła zniechęcają je do tego.
Jedyną alternatywą dla ludzkości ? ciągnął ? jest dyscyplina. Dyscyplina to jedyny środek zaradczy. Ale gdy mówię o dyscyplinie, nie chodzi mi o jakieś ascetyczne praktyki. Nie chodzi mi o to, żeby wstawać o piątej trzydzieści każdego ranka i polewać się zimną wodą aż do zsinienia. Poprzez dyscyplinę czarownicy rozumieją umiejętność niewzruszonego stawiania czoła przeciwnościom losu, których nie braliśmy pod uwagę w naszych oczekiwaniach. Dla nich dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem i to nie dlatego, że są oni silni i twardzi, lecz dlatego, że przepełnia ich nabożna cześć.
? W jaki sposób dyscyplina czarowników może być środkiem zaradczym? ? zapytałem.
? Czarownicy powiadają, że dyscyplina sprawia, iż lśniąca otoczka świadomości staje się dla latawca niesmaczna ? odparł don Juan, bacznie wpatrując się w moją twarz, jakby szukał w niej jakichś oznak niedowierzania. ? Efekt jest taki, że drapieżcy są zdezorientowani. Lśniąca otoczka świadomości, która jest niejadalna, nie mieści się, jak sądzę, w ich systemie poznawczym. Zdezorientowani, nie mają innego wyjścia, jak tylko odstąpić od swych nikczemnych zamiarów.
Jeżeli drapieżcy nie będą przez jakiś czas zjadać naszej lśniącej otoczki świadomości ? ciągnął ? ta będzie dalej rosnąć. Upraszczając tę kwestię maksymalnie, mogę powiedzieć tak, że czarownicy, dzięki zachowywaniu dyscypliny, odpychają drapieżców wystarczająco długo, by ich lśniąca otoczka świadomości rozrosła się powyżej poziomu palców stóp. Kiedy już przekroczy ten poziom, urasta z powrotem do pierwotnych rozmiarów. Czarownicy starożytnego Meksyku mawiali, że lśniąca otoczka świadomości jest jak drzewo. Jeżeli go nie przycinać, rozrasta się do naturalnych rozmiarów i osiąga naturalną gęstość. Gdy świadomość osiąga poziomy ponad poziomem palców stóp, jej fenomenalne wyczyny stają się oczywistością.
Wspaniała sztuczka dawnych czarowników ? ciągnął don Juan ? polegała na obciążeniu umysłu latawca dyscypliną. Stwierdzili oni, że jeśli narzucić umysłowi latawca wewnętrzną ciszę, wówczas obca instalacja się rozprasza; daje to każdemu, kto wykonuje ten manewr, absolutną pewność zewnętrznego pochodzenia umysłu. Obca instalacja powraca, tego możesz być pewien, ale już nie tak silna, i tak oto rozpoczyna się proces, w którym rozpraszanie umyslu latawca staje się zabiegiem rutynowym; proces ten trwa tak długo, aż pewnego dnia umysł latawca rozprasza się na dobre. Smutny to dzień, doprawdy! Od tego dnia będziesz musiał się opierać na własnej inwencji, która jest bliska zeru. Nie będzie już nikogo, kto by ci powiedział, co masz robić. Nie będzie już żadnego zewnętrznego umysłu, który mógłby ci dyktować kretyństwa, do których zostałeś przyzwyczajony.
Mój nauczyciel, nagual Julian, zawsze przestrzegał wszystkich swoich uczniów ? kontynuował don Juan ? że jest to najcięższy dzień w życiu czarownika, ponieważ prawdziwy umysł ? ten, który należy do nas, łączna suma wszystkiego, czego doświadczyliśmy ? po trwającym całe życie poddaństwie, jest nieśmiały, niepewny i nie można na nim polegać. Osobiście powiedziałbym, że dla czarownika prawdziwa bitwa rozpoczyna się dopiero w tym momencie. Cała reszta to tylko przygotowania.
Byłem naprawdę głęboko poruszony. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej, a z drugiej strony coś dziwnego gdzieś w głębi mnie głośno się domagało, bym się nie odzywał, podsuwając mi myśl o mrocznym finale całej sprawy i karze ? czymś w rodzaju boskiego gniewu, który mnie dosięgnie za grzebanie przy czymś, co sam Bóg okrył tajemnicą. Musiałem się zdobyć na ogromny wysiłek, żeby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść mojej ciekawości.
? Co... co... co znaczy ? usłyszałem własne słowa ? obciążanie umysłu latawca?
? Dyscyplina niesamowicie obciąża obcy umysł ? odrzekł. ? Tak więc, dzięki niej czarownicy przełamuj ą obcą instalację.
Jego słowa mnie przygniotły. Byłem przekonany, że albo don Juan kwalifikuje się do zakładu zamkniętego, albo mówi mi coś tak potwornie niesamowitego, że to we mnie wszystko zamiera. Zauważyłem jednak, jak szybko wykrzesałem z siebie dość energii, by sprzeciwić się wszystkiemu, co powiedział. Po chwili paniki zacząłem się śmiać, zupełnie jakby don Juan opowiedział jakiś dowcip. Usłyszałem nawet, jak mówię:
? Don Juanie, don Juanie, jesteś niepoprawny!
Rozumiał chyba wszystko, co się we mnie działo. Kiwał głową na boki i wznosił oczy w górę w geście udawanej rozpaczy.
? Jestem tak niepoprawny ? powiedział ? że zaraz zafunduję umysłowi latawca, który w sobie nosisz, jeszcze jeden wstrząs. Wyjawię ci jeden z najbardziej niesamowitych sekretów magii. Opiszę ci odkrycie, którego weryfikacja i uporządkowanie zajęła czarownikom tysiące lat.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się złowrogo.
? Umysł latawca rozprasza się na zawsze ? powiedział ? kiedy czarownikowi uda się pochwycić wibrującą siłę, która utrzymuje w jednej całości skupisko naszych pól energii. Jeżeli utrzymają w tym uchwycie dostatecznie długo, umysł latawca zostaje pokonany i się rozprasza. I to właśnie zaraz zrobisz: uchwycisz się energii, która utrzymuje nas w jednej całości.
Zareagowałem na to w tak niewytłumaczalny sposób, że aż trudno to sobie wyobrazić. Coś we mnie zadrżało, zupełnie jakby pod wpływem silnego wstrząsu. Ogarnął mnie niezrozumiały strach, który natychmiast skojarzyłem z moim religijnym wychowaniem.
Don Juan zmierzył mnie spojrzeniem od stóp do głów.
? Boisz się gniewu boskiego, co? ? odezwał się. ? Bądź spokojny, to nie twój strach. To strach latawca, bo on wie, że zrobisz dokładnie to, co ci każę.
Jego słowa wcale mnie nie uspokoiły. Poczułem się jeszcze gorzej. Ogarnęły mnie mimowolne, konwulsyjne drgawki i nie było żadnego sposobu, by je opanować.
? Nie martw się ? powiedział spokojnie don Juan. ? Wiem z doświadczenia, że te ataki bardzo szybko tracą na sile. Umysłu latawca nie stać nawet na odrobinę koncentracji.
Po chwili wszystko ustało, tak jak przepowiedział don Juan. Słowo ?oszołomiony" w odniesieniu do mojego stanu w tamtym momencie byłoby eufemizmem. Po raz pierwszy w życiu, z don Juanem czy bez, naprawdę nie miałem pojęcia, co się ze mną dzieje. Chciałem wstać z krzesła i przejść się, ale paraliżował mnie śmiertelny strach. Byłem wypełniony racjonalnymi sądami, a jednocześnie przepełniał mnie infantylny strach. Zacząłem głęboko oddychać, a całe moje ciało pokrył zimny pot. W jakiś sposób moje oczy otwarły się na potworny widok: gdziekolwiek się obróciłem, skakały czarne, ulotne cienie.
Przymknąłem powieki i oparłem głowę na oparciu krzesła.
? Nie wiem, dokąd teraz pójść, don Juanie ? odezwałem się. ? Dzisiaj naprawdę ci się udało zupełnie poplątać moje ścieżki.
? Rozdziera cię wewnętrzna walka ? powiedział don Juan. ? Głęboko w środku wiesz, że nie jesteś w stanie odrzucić przyzwolenia na to, by nieodłączna część ciebie, twoja lśniąca otoczka świadomości, stała się w niepojęty sposób źródłem pożywienia dla istot o niepojętej dla nas naturze. A inna część ciebie będzie się temu przeciwstawiać całą swoją mocą.
Przewrót czarowników ? ciągnął ? polega na tym, że odmówili oni honorowania umów, w których nie byli stroną. Nikt mnie nigdy nie pytał o to, czy nie zgodziłbym się zostać pożarty przez istoty o odmiennym rodzaju świadomości. Moi rodzice po prostu wprowadzili mnie na ten świat po to tylko, bym został czyimś pożywieniem, tak samo jak i oni ? koniec, kropka.
"

pozdrwiam słonecznie

p.s. książki Castanedy i parę fragmentów:
http://davidicke.pl/forum/ksi-ki-carlosa-castanedy-plus-victr-sanchez-t523.html



Na górę
   
 
 
Post: 02 wrz 2009, 13:24 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 581
Dziękuję :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 13:52 
Post "Co dalej z nami, Ziemianami" napisany przez użytkownika zorja 4 luty 2009, o 19:40

"
Większość Ziemian nie zdaje sobie zupełnie sprawy z tego, co dzieje się na Ziemi. I co ciekawe, wielu nie chce wiedzieć, jak zniewolona jest ziemska populacja. Coraz liczniejsze fakty, które wychodzą na światło dzienne uświadamiają nam proceder, w którym uczestniczymy od wieków. Rzeczywistość jest całkowicie odmienna od ludzkich wyobrażeń, które zostały wkodowane w ziemskie umysły przez systemy religijne i teorie naukowe. Od tysięcy lat, ziemska populacja jest zniewalana i poddawana stałemu ?praniu mózgu?. Na skutek tego rzeczywistość została uznana za fikcję, a fikcja za rzeczywistość. Gdy dzisiaj ludzie słuchają informacji o reptilianach, znanych w starożytności jako Annunaki ( rasa, która przejęła kontrolę nad Ziemianami) ? większość uznaje to za totalną bzdurę. A gdy dochodzą do tego jeszcze informacje o zmianie kształtu, rytuałach satanistycznych, w których biorą udział prezydencji, premierzy, bankierzy ? to zakrawa na szaleństwo. Czy tak jednak jest w rzeczywistości?
Ziemia została opanowana przez rasę pozaziemską, która przejęła kontrolę nad wszystkimi dziedzinami życia na naszej planecie, wiele tysięcy lat temu. Dowodów na to jest niezliczona ilość ( zebranych i przedstawionych przez Davida Icke, Credo Mutwę, Marcela Messinga i wiele innych osób na całym świecie).
Ciała ziemskie są wykorzystywane jako naczynia, przez które pozaziemska brać działa.
Ziemianie początkowo byli rasą, która nie miała w sobie śladu agresji. Najeźdźcy odwrotnie ich żywiołem była i jest walka i dominacja. Dlatego, tak łatwo było uległych Ziemian zniewolić. Obcy wszelkie swoje działania, mające na celu podporządkowanie Ziemian, opierają na wiedzy o budowie człowieka i Wszechświata, o mechanizmach, według których działa ludzki umysł, psychika i ciało. Ziemianom wiedzę odebrano, a w jej miejsce wprowadzono stek religijnych i naukowych bzdur, które ukształtowały obraz fikcyjnego świata.
Co robić w sytuacji, gdy stajemy się świadomi, tego, co naprawdę dzieje się na Ziemi? Czy popadać w panikę, strach, rozpaczać, nie widząc możliwości wyjścia z tej pozornie skomplikowanej sytuacji. Czy jesteśmy bezradni?
Podstawowym elementem, który umożliwi nam poszerzenie rozumienia i świadomości jest wiedza, że sami stwarzamy siebie i swoje życie. Nie zostaliśmy stworzeni przez żadną siłę wyższą, boga itp. Sami powołaliśmy swoje ciała, będące naszym narzędziem przejawu. Gdy to sobie uświadomimy, że nie jesteśmy ciałem, ani tzw. duszą ( o czym przekonują nas religie) ? tzw. dusza ? to program, wedle którego działamy i w który można wmontować wszystko, przestaniemy być bezbronni. Gdy stajemy się świadomi, że jesteśmy Całością, świadomą myślą i sami stwarzamy swoje życie, wychodzimy spod kontroli niewielkiej garstki manipulatorów.
Najważniejsze to wiedzieć: oni potrzebują energii i to o określonej częstotliwości. Robią wszystko, by tą energię od nas pozyskać. Dlatego zorganizowali życie na Ziemi wedle określonych wzorców, które utrzymują niskie wibracje naszych myśli i emocji.
Gdy pojawiasz się na Ziemi w nowym ciele, od razu wchodzisz w system kontroli, który sprawują nad Tobą rodzice, już będący nieświadomymi strażnikami tego systemu. I nawet, gdy dziecko ma prześwity świadomości tego kim jest i zachowało kontakt z wyższymi wymiarami siebie, to wszelkie oznaki poszerzonej świadomości są tłumione, bo nie jest to normalne!
I o to im chodzi, by człowiek nie wychodził poza obręb schematu, by jego myślenie mieściło się w granicach tego, co zostało uznane za normę. Z czasem dorastający człowiek, gdy jego świadomość zostaje stłumiona przez rodziców, nauczycieli, autorytety, które uznaje, normy, którym podlega - sam staje się strażnikiem innych, tych, którzy z ustalonych norm się wyłamują. I tak to się kręci. Życie na Ziemi jest doskonale zorganizowane ? tak doskonale, że ludzie sami bronią systemu, który uczynił z nich niewolników. Wyśmiewają inaczej myślących, często ludzie prymitywni o niskim poziomie rozumienia niszczą jednostki wybitne, które niosą innymi przebudzenie. I to jest na Ziemi normalne. Takie było zamierzenie ?bogów? - stworzyć system, który sam siebie strzeże, w którym człowiek występuje przeciwko drugiemu. Podobnie działo się na innych planetach, gdzie rdzenni mieszkańcy zostali zniewoleni przez przybyszy z kosmosu, co dla wielu planet zakończyło się katastrofą.
Nie wyolbrzymiajmy jednak mocy reptilian, w rzeczy samej są niezwykle słabi, bez naszej energii zginą, my bez nich dopiero zaczniemy naprawdę żyć. Przemianie, jaka dokonuje się na Ziemi podlega wszystko, także oni i doskonale o tym wiedzą. Ich byt jest zagrożony, a tysiące lat ich dominacji na Ziemi, definitywnie dobiega końca. Stąd intensywność podejmowanych działań, by utrzymać na Ziemi, jak najniższy poziom wibracji. Stąd stałe wzbudzanie konfliktów i kreowanie sytuacji politycznych i społecznych, mających utrzymać Ziemian w strachu, pobudzanie agresywnych zachowań np. poprzez muzykę, filmy itp. Wszystko po to, by nie dopuścić do poszerzenia ludzkiej świadomości. Z całych sił usiłują powstrzymać to, co jest nieuniknione: zmianę wibracji Ziemi, a tym samym swój rozpad. By móc przedłużyć własne trwanie potrzebują emocji: lęku, gniewu, złości, agresji, cierpienia. Po to m.inn. stworzono chrześcijaństwo, by wyznawcy tej religii gloryfikowali bez ustanku cierpienie, po to wprowadzono teorię: cierpienie uszlachetnia. Wszystkie religie działają w oparciu o te same założenia. I dopóki się z nimi identyfikujemy, jesteśmy niewolnikami niewielkiej garstki pozaziemskich ?bogów?. Wierząc w jakiegokolwiek boga, będąc wyznawcą jednej z licznych religii ? nie myślimy! Realizujemy podświadomie program, który został w nas zaszczepiony i stajemy się bezwolnymi wykonawcami woli boga ? autorytetu, który religię wymyślił.
Co zrobić, by stać się człowiekiem świadomym? Co może nas uratować? Spokój i radość. Brzmi to może dla wielu banalnie, ale taka jest rzeczywistość. Faktem jest (co potwierdza także część naukowców), że nasze emocje wpływają na nasze DNA, tym samym na nasze zdrowie, samopoczucie, a przede wszystkim sposób myślenia. Im coś bardziej nie zgadza się z naszym wyobrażeniem świata, tym mocniej reagujemy. Gdy tak się dzieje - wytracamy ogromne ilości energii, co nas osłabia i powoduje, że przestajemy myśleć. O to chodzi, by nasz umysł pozostawał w stałym pomieszaniu. Byśmy nie myśleli, a przetwarzali gotowe dane, jakie otrzymujemy i mielili je w kółko. Wtedy nie zadajemy zbędnych pytań, w ogóle ich nie zadajemy, żyjemy pogrążeni w głębokim śnie.
Jednak coraz większa ilość osób budzi się z tego wielowiekowego snu. I tu czekają kolejne pułapki. Rosnąca wrażliwość, potrzeba kontaktu z wyższymi wymiarami siebie, coraz mocniejszy odbiór pozamaterialnej sfery Wszechświata powoduje, że część osób wpada w sieci różnego rodzaju szkół rozwoju duchowego, stworzonych w celu ?skanalizowania? świadomości osób, których rozumienie wyrasta ponad przeciętność. Związanie z jedną tzw. drogą duchowego rozwoju gwarantuje, że człowiek, który się z nią utożsamił, pozostaje na poziomie wiary ? czyli jest podatny na dalszą manipulację.
Poszerzona świadomość powoduje także, że otwierają się kanały łączności ze Wszechświatem, a w te również można wrzucić różne śmieci. Wystarczy przyjrzeć się różnego rodzaju channelingom i informacjom, uzyskiwanym podczas kontaktów z istotami pozaziemskimi, aniołami itp. Nie mówię tu o wszystkich tzw. przekazach, ale większość ? to niestety kolejna manipulacja, mająca na celu ukierunkować myślenie osób wrażliwych i ściągać z nich energię. Prosty sposób rozpoznania tzw. fałszywek ? to dokładne przyjrzenie się treści przekazu. Brak konkretów, odwoływanie się do boga, wychwalanie siebie, obiecywanie korzyści, nawoływanie do bezwarunkowej miłości, brak logiki ? to typowe cechy, że zostaliśmy uwikłani w kolejny miraż. Przerwać wtedy kontakt.
Uśmiech i radość jest naszą najlepszą ?bronią?. Możemy organizować manifestacje, marsze w obronie pokoju, przeciwko globalizacji itp., ale one przynoszą odwrotny skutek. Tak, jak lęk przed reptilianami, czy innymi bytami ? nas osłabia, a im dodaje energii. Skupiając się na czymś, przeżywając ? zasilamy to. Jest to prosty mechanizm. Jeżeli się czegoś boimy, coś nas przeraża, wywołuje w nas wstręt i o tym myślimy ? wzmacniamy, dodajemy temu energii. Nasz potencjał energetyczny zostaje osłabiony, wibracja się obniża i boimy się jeszcze bardziej. A obiekt wywołujący w nas lęk tylko zyskuje. Dlatego przestańmy się bać! Istoty, które przejęły kontrole nad Ziemią w rzeczywistości są słabe, wykorzystali nasz brak wiedzy. Bez energii Ziemian zginą, a tą pozyskują gdy ludzie żyją w strachu. Gdy znika lęk, człowiek przestaje być pokarmem dla pasożytów.
Większość ludzi nie zmieni swojego myślenia, bo zbyt mocno znajdują się pod działaniem destrukcyjnych sił. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na jednostkach świadomych. Nie dajmy się podzielić, skłócić, nie walczmy o swoje racje i wyobrażenie świata. Budujmy zgodę w sobie i z sobą nawzajem. Jesteśmy jednym i w tym jest nasza siła. Najwyższy czas byśmy to zrozumieli i zaczęli ze sobą współpracować.
Zauważenie w sobie pierwszego przejawu walki, konfliktu, irytacji, zniecierpliwienia, gniewu, złości, lęku ? to sygnał, że jestem pod wpływem obcego programu, obcej instalacji ? jak pisał Castaneda. Wystarczy wówczas wziąć spokojny wdech i uśmiechnąć się. Przenieść uwagę na uśmiech i odczuć go w sobie. Odcinamy się wtenczas od programów manipulacyjnych, pod które się podłączamy w chwilach, gdy emocje biorą górę. Nie ma znaczenia, kto ma rację. Nauczono nas ciągłej walki z samym sobą i pomiędzy sobą, po to byśmy nie zrozumieli, że stanowimy jedno. Nasza osobowość, dopóki człowiek nie stanie się świadomy ? to w większości zbiór cech i reakcji, ukształtowanych na skutek obcych instalacji. Dlatego niezwykle ważne jest poznanie siebie i umiejętność neutralizacji zbędnego oprogramowania. By stało się to możliwe, stań się obserwatorem siebie, swoich myśli, emocji i reakcji. Gdy słuchasz informacji o manipulacji, jakiej podlegają Ziemianie i budzi się w Tobie lęk i przerażenie, weź spokojny oddech i skup uwagę na uśmiechu, odczuj go w sobie. Tak neutralizujesz wszelki rodzaj lęku, niezależnie czego on dotyczy.
I jeszcze jedno, nie tłumacz wszelkich swoich niepowodzeń ? NIMI ? są tu, bo wyraziliśmy na to zgodę, kiedyś ulegliśmy i ulegamy nadal, nie biorąc odpowiedzialności za swoje myśli, emocje i czyny. Żyjąc w strachu, nie realizując swoich postanowień, nie wywiązując się z obietnic danych innym ludziom, traktując drugiego człowieka jak wroga, odrębny od siebie byt, poddając się bezradności ? wciąż ulegamy. Skupiając się jedynie na swoim fizycznym przejawie i materialnej stronie życia, stajemy się rzeczywiście jedynie ciałem, a nasza świadomość coraz bardziej się zawęża. W ten sposób oddzielamy się od Całości.
Już dziś w tej chwili, gdy stajesz się świadomy możesz zmienić siebie i swoje życie. Nie odkładaj tego na jutro, nie czekaj. Myśl jest siłą twórczą i w każdej chwili stwarzamy świat, nie tylko ten w najbliższym otoczeniu. Wpływamy na Ziemię i Wszechświat. Od nas więc zależy jego kształt. Dopóki nie zmienimy siebie nie zmienimy świata.
"

Cześć Bolek!
Jak pogoda po drugiej stronie Ziemii?

Pozdrawiam serdecznie



Na górę
   
 
 
Post: 02 wrz 2009, 18:28 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Skąd ty Radosław wyciągasz te posty? Masz dobrą intuicyjną wyszukiwarkę...
co do schematu: człowiek jako przedmiot hodowli, polecam również Roberta Monroe "Dalekie podróże" rozdz.13 pt.Zasłyszana historia.
Co do reszty, nie ma co dodawać.
Dziwne, ale mam dokładnie takie samo zdanie jak Zorja....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 20:06 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 cze 2009, 13:08
Posty: 65
no tak - piszą tu panowie o energii negatywnej, natomiast Pan Monroe, przedstawia historię o inno-planetarnej inno wymiarowej rasie istot b.potężnych, owszem zakładającej ogród, tworzącej istoty produkujące, jak dobrze pamiętam "lusz" czy jakoś tak. Ten był synonimem uczuć pięknych - miłości, więc choć na pierwszy rzut oka podobne, zasadniczo różnią się tym fundamentalnym szczegółem.

Mnie opowieść pana M. z nóg nie powaliła aczkolwiek ciekawa z założenia, i żałośnie banalna. Trzeba zaznaczyć iż powstała w oparciu o doświadczenia OOBE, a one nie są święcie przekonywujące, nie stanowią odpowiedzi ostatecznej i pewnej.

Zresztą jak sięgnąć, ludzkość zawsze, albo często przedstawia siebie jako niewolników, służących, zjadanych poprzez jakieś istoty z innego wymiaru. Nawet zniesławiony już Sitchin, może tak do końca nie mylił się choćby w tłumaczeniu przeznaczenia plemienia Adamu (Adapy). Widać coś w tym jest.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 20:41 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
konserwa pisze:
Dziwne, ale mam dokładnie takie samo zdanie jak Zorja....

Również zgadzam się z przemyśleniami wyrażonymi przez Zorję, z tym, że chciałbym rozwinąć kwestię chrześcijaństwa.

Od dawna zastanawiałem się, dlaczego w tej religii panuje taka totalna smuta i cierpiętnictwo, a jej symbolem jest postać człowieka przybitego do krzyża. Tym drastycznym wizerunkiem epatuje się dzieci od najmłodszych lat, zadając w ten sposób gwałt na ich wrażliwej psychice. To nie koniec obrzydliwości w tej religii - każe się regularnie spożywać ciało i krew Jezusa. Kiedyś myślałem, że to tylko taka przenośnia (co też nie jest radosne), ale okazuje się że nie - to jest traktowane jako dosłowność! Inną obrzydliwością jest kult szczątek ciał zmarłych jako tzw. relikwie, będący zaprzeczeniem wszelkiej duchowości. Do tego dochodzi jeszcze wmawianie każdemu tzw. grzechu pierworodnego. To jest określony program, który ma za zadanie uczynić człowieka nieszczęśliwym już od urodzenia, a później przychodzi programowe podsycanie antagonizmów religijnych, wyzwalające nienawiść i agresję wobec innowierców, a jeśli ich w najbliższym otoczeniu brak - wobec myślących inaczej, niż oznajmił Rzym.

Religia, która miała się kierować miłością bliźniego, doprowadziła do zbrodni na niewyobrażalną skalę - wyprawy krzyżowe, wojny religijne, inkwizycja, tzw. eufemistycznie ewangelizacja, oznaczająca ludobójstwo całych grup etnicznych w Europie i na kontynencie amerykańskim, dlatego tylko, że nie wyznawały one "jedynie słusznej" religii rzymskiej. Czy nie nasuwają się tutaj analogie z komunizmem - też określonym programem, który miał doprowadzić do szczęścia ludzkości, a doprowadził do dziesiątków milionów ofiar?

Dzisiaj dawną ideę krucjat zastąpiła walka ze stworzonym przez służby specjalne i media terroryzmem (w domyśle - islamskim), co doprowadziło do wymordowania prawdopodobnie blisko miliona niewinnych Irakijczyków i bliżej nieokreślonej liczby Afgańczyków.

Jak na razie, energetyczne wampiry mają się czym żywić.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 21:12 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Easy_Rider utrafił w sedno i mojej myśli. Permanentne poczucie winy to sedno, w które pchać chce swe owieczki każdy tzw. "duszpasterz" (hehe, superksywa, co?), ot co. "Panie, nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie...", albo "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka..." itd. (brrr, aż nie chcę pisać takich rzeczy, toż to straszna afirmacja :evil: :evil: :evil: ). Narodem tkwiącym w strachu, w samoużalaniu i samoumartwianiu się nad sobą łatwiej jest manipulować, no i przynosi to wymierne zyski.
A teraz pytanie do znawców: czemu ja, urodziwszy się jako świeża istota na tym świecie mam mieć jakiśtam grzech? Acha - Cygam ukradł, Tatara powieszono? Hehehe, dobre!
Poczuciem winy religia judeochrześcijańska stoi, bólem, cierpieniem, winą... A szkoda. Nie po to człowiek żyje żeby płakać, cierpieć i chorować - "bo wszelki ból miły jest Panu", jak śpiewają w psalmach... Szkoda mi takich.

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 21:33 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Jednak nie wszystkie religie są takie cierpiętnicze - w buddyzmie symbolem jest uśmiechnięty Budda, jest to jakby zupełnie inna formacja duchowa niż bliskowschodnie religie monoteistyczne.

Co do tzw. grzechu pierworodnego - zastanawiam się, czy pierwotnie nie chodziło o obciążenie karmiczne, co ma zupełnie inny sens, gdyż początkowo chrześcijaństwo nie zaprzeczało reinkarnacji, zresztą do dzisiaj też raczej milczy na ten temat. Natomiast w dzisiejszym rozumieniu "katechizmowym" - grzech pierworodny to jakaś bezsensowna odpowiedzialność zbiorowa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2009, 22:53 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
jozo 2009,
nie panujmy sobie - chyba nie jesteśmy tacy ważni ;)

oczywiście, jest wiele innych detali odróżniających przeżycia Monroa od tego co napisał Zorja; idzie o to że pewne kwestie (schematy konstrukcyjne) są podobne i myślę że reptiliańska manipulacja genetyczna wobec człowieka była oparta na zaaplikowaniu nam wirusa "podobnego" do "fabrycznego oprogramowania człowieka" - na tej zasadzie instalują się wirusy komputerowe;

od momentu jak dotarła do mnie oczywista prawda o iluzoryczności oficjalnej rzeczywistości ( a stało się to po ukończeniu przeze mnie 38 roku życia) nic mnie nie już powaliło z nóg; może trochę don Juan Matus? w sumie to on mnie bardziej uratował niż powalił z nóg, bo w krótkim czasie zwaliła się na mój tonal tak niesamowita masa informacji, iż nie byłem w stanie tego uporządkować; polecam dwie książki Castanedy "Odmienna rzeczywistość" i "Opowieści o mocy" - kolejność bardzo ważna!!!
obawiam się, że jak szukasz rzeczy świecie przekonujących i ostatecznych odpowiedzi to, jedyne czego jestem pewien, znajdziesz je jedynie w swoim doświadczeniu; doświadczenia innych mogą być dla Ciebie tylko inspiracją; chyba nie warto osądzać doświadczeń Monroa jako żałośnie banalnych, po prostu dla Ciebie ta mapa doświadczenia innej istoty jest na dzisiaj bezwartościowa ;)

pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 wrz 2009, 0:04 
Easy_Rider
Cytuj:
chciałbym rozwinąć kwestię chrześcijaństwa.

Załóż temat religijny.
W tym temacie o religiach moge stwierdzić, że wszystkie one służą do manipulacji ludźmi i są główną przyczyną wojen, które powodują strach, nienawiść, zemstę..........pozbawiające nas naszej energii i to jest głównym celem wszystkich religii i nie tylko.

Pisząc tu o religiach czy innych tematach, jak to w powszechnym zwyczaju- sprowadzasz zasadniczy temat na manowce odwodząc uwagę czytelników od sedna tej ważnej sprawy.



Na górę
   
 
 
Post: 03 wrz 2009, 7:16 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Bolek pisze:
Załóż temat religijny.

Oj, nieładnie, dopiero co wszedłeś na forum i już chcesz dyktować innym, co mają pisać?
Nie mam zamiaru zastosować się do Twojej uwagi, gdyż moja wypowiedź nie dotyczyła religii jako takiej, lecz jej roli jako elementu manipulacji, tej tytułowej "hodowli" i nie jest to żaden offtop. Jeżeli się mylę - niech rozstrzygną Moderatorzy.

Bolek pisze:
Pisząc tu o religiach czy innych tematach, jak to w powszechnym zwyczaju- sprowadzasz zasadniczy temat na manowce odwodząc uwagę czytelników od sedna tej ważnej sprawy.

To może określisz, co jest sednem sprawy i dlaczego nie jest nim religia? Przeglądnij sobie książkę Icke'a "The Biggest Secret" i zauważ, ile tam jest poświęcone religii. Odnoszę wrażenie, że to raczej Ty jesteś zainteresowany, aby odwieść czytelników od sedna sprawy. Czyżbyś był agentem?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 wrz 2009, 9:43 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Koledzy Bolek i Easy Rider!
błagam, wyłączcie tyle ile możecie swoje ego aplikacje bo zamiast wymieniać poglądy i doświadczenia z poziomu Świadomości zaczynacie prowadzić ożywioną dyskusję z ego-poziomu;
patrząc z boku, wydaje mi się że Wasze poglądy nie dzieli wcale przepaść, tylko inny punkt widzenia wynikający z własnych niepowtarzalnych doświadczeń
trzymam kciuki za Was!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 wrz 2009, 10:14 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
OK, nie jestem aż taki obraźliwy, może to jest tylko uczulenie po poprzednich forach na pewnego rodzaju mentorsko-obcesowy ton.

Jeśli to możliwe, miałbym jednak prośbę do Moderatorów o zajęcie stanowiska w kwestii zarzucanego mi przez Bolka offtopu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 wrz 2009, 12:29 
Pozwole sobie zacytowac:



Nie dajmy się podzielić, skłócić, nie walczmy o swoje racje i wyobrażenie świata. Budujmy zgodę w sobie i z sobą nawzajem. Jesteśmy jednym i w tym jest nasza siła. Najwyższy czas byśmy to zrozumieli i zaczęli ze sobą współpracować.
Zauważenie w sobie pierwszego przejawu walki, konfliktu, irytacji, zniecierpliwienia, gniewu, złości, lęku ? to sygnał, że jestem pod wpływem obcego programu, obcej instalacji ? jak pisał Castaneda
:D



Na górę
   
 
 
Post: 03 wrz 2009, 18:10 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
te cytat powinien być na pierwszej stronie tej witryny....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 wrz 2009, 18:43 
Konserwa,
bardzo lubie czytac Twoje posty, ale ten jest chyba najlepszy !!!
trzym sie. :D



Na górę
   
 
 
Post: 03 wrz 2009, 20:42 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
Jak mam jakieś miejsce na ziemi porównywać do hodowlanej fermy np. kur to są to na pewno Stany Zjednoczone. Ludzie karmieni papką bez wartości, bo to jest najtańsze, zagonieni do głupkowatej pracy, przecież to stamtąd pochodzi moda na korporacje, duże, "prestiżowe" firmy, kontrolowani ciągle i manipulowani, na dodatek poziom edukacji tam jest tak denny że szok, na dodatek wyższa edukacja jest tylko dla bogaczy, bo trzeba za koledż zapłacić, ale przecież łatwiej manipulować głupkami. Pełno głupkowatych celebrieties, które swoimi sprawami zajmują głowy wszystkim obywatelom, którzy uczestniczą w każdym porodzie i rozwodzie gwiazd. pewnie powiecie, że teraz też jest np. w Polsce, to prawda, bo ta "moda" przyszła stamtąd. oczywiście jak tu zapomnieć o kwintesencji stanów jaką jest coca-cola - gówno reklamowane przez sto lat do dnia dzisiejszego jako najfajnieszy napój, który sprawi że będziesz atrakcyjny i szczęśliwy, tańszy od wody mineralnej, zawierający śmiertelną truciznę.

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 wrz 2009, 2:04 
alijaa pisze:
Jak mam jakieś miejsce na ziemi porównywać do hodowlanej fermy np. kur to są to na pewno Stany Zjednoczone. Ludzie karmieni papką bez wartości, bo to jest najtańsze, zagonieni do głupkowatej pracy, przecież to stamtąd pochodzi moda na korporacje, duże, "prestiżowe" firmy, kontrolowani ciągle i manipulowani, na dodatek poziom edukacji tam jest tak denny że szok, na dodatek wyższa edukacja jest tylko dla bogaczy, bo trzeba za koledż zapłacić, ale przecież łatwiej manipulować głupkami. Pełno głupkowatych celebrieties, które swoimi sprawami zajmują głowy wszystkim obywatelom, którzy uczestniczą w każdym porodzie i rozwodzie gwiazd. pewnie powiecie, że teraz też jest np. w Polsce, to prawda, bo ta "moda" przyszła stamtąd. oczywiście jak tu zapomnieć o kwintesencji stanów jaką jest coca-cola - gówno reklamowane przez sto lat do dnia dzisiejszego jako najfajnieszy napój, który sprawi że będziesz atrakcyjny i szczęśliwy, tańszy od wody mineralnej, zawierający śmiertelną truciznę.


Od razu na wstepie zaznaczam, iz nie utozsamiam sie z zadnym z krajow na swiecie, jestem mieszkanka plantey ziemia, i to wszystko.
Niestety, nie moge sie z Toba w tym temacie zgodzic, owszem Amerykanie sa zalewani papka medialna, ale Polacy rowniez, i nie wiem nawet czy nie w wiekszej mierze, wbrew pozorom Amerykanie sa ludzmi pozytywnymi, nie wylewaja swoich zali wszystkim ktorzy sa tego sluchac, a niestety Polacy to urodzeni malkontenci, u Amerykanow zawsze wszytko jest fine, albo ok, wiekszosc ludzi jest usmiechnieta, i generalnie zadowolona z zycia.
Nie ma dzwonow budzacych polowe osiedla o 6 rano. Nie ma wszechobecnego kultu maryjnego, czy tez kultu JPII.
Jezeli chodzi o college, jest duzo programow, ktore pozwalaja na minimalny naklad kosztow.

A jezeli chodzi o scislosc, to jak to mowi David, cala nauka w szkolach to jeden wielki BS.

Sorry, jezeli kogos obrazilam.



Na górę
   
 
 
Post: 04 wrz 2009, 6:59 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
Zgadzam się, że szkoła to BS, ale przez to, że właśnie jest niski poziom i koledże są płatne, Amerykanie myślą, że tracą dużo, i że właśnie jest to tak ważne. Byłam w Stanach kilka miesięcy i rozmawiałam z nimi, więc coś o tym wiem. Wiem, ze w Europie tez jesteśmy zalewani papką i nie piszę, że całe zło pochodzi z Ameryki, tylko taka właśnie moja refleksja po tym pobycie była taka, że są oni jak kury na grzędzie hodowane na fast foodach, zakupach i telewizji, a szczególnie ci z mniejszych miast, gdzie jest jeden Wal-Mart. Oczywiście można porównać do naszej polskiej wsi pełnej ignorancji, gdzie tez nie ma zbyt dużego wyboru rozrywek, kościół, sklep itd.
Jednak jak wróciłam stamtąd dziękowałam bogu za normalny chleb i wodę i jabłko :).

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 wrz 2009, 8:51 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
A moim zdaniem Amerykanom ładuje się do głowy wizję "zbawców świata" poprzez media - wiadomości, filmy i ogólnie pojętą rozrywkę. Spójrzcie na "Dzień Niepodległości" (sam tytuł!), "Armageddon", spójrzcie na gry wideo (Socomów, i innych niezliczone ilości). Za każdym razem wspaniała Ameryka ratuje świat... Tak to widzę, na marginesie. O bzdurach z cyklu "Ameryka niesie wolność i demokrację" nie wspominam, po co się denerwować.

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 wrz 2009, 9:07 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
a my Polacy - "naród wybrany"?
każde duże plemie potrzebuje mitu....
potęga świata anglosaskiego wynika z jego sumeryjsko-reptiliańskiego pochodzenia, co na forum Ickea chyba nie budzi kontrowersji;
oceniamy najczęściej Amerykanów, bo oni nas otaczają ze wszystkich medialnych stron ,a co wiemy np: Brazylijczykach? też kładą sobie dużo papki do głów;
wybaczcie, ale rozpatrywanie złożoności świata, przyczyn ludzkiego zniewolenia przez pryzmat narodowości - to moim zdaniem droga na manowce i strata prądu,
no poza tym jak nasze ego może się fajnie paść na takim polu oceny innych....
w każdej strukturze społecznej dominują ludzie odcięci od Świadomości i w każdej strukturze społecznej są wybitne jednostki, które w prawdziwej walce o wolność oddały życie;
dokumentacje takiej walki w tej "przeklętej Ameryce" znajdziecie na stronie ProjectCamelot w zakładce "In tribute"...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 wrz 2009, 9:53 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2009, 9:43
Posty: 546
Płeć: kobieta
Bolek poruszyłeś bardzo ciekawy temat.
Bolek pisze:
Jak twierdzi Szaman Credo Mutwa, Carlos Castaneda w swoich książkach i inni, tak jak my hodujemy kurczaki czy bydło, tak my jesteśmy hodowani jako pożywienie dla innej czy innych cywilizacji.

Radoslaw :) uff... przeczytalam.

Z tego co zrozumiałam z tematu poruszonego w pierwszym poście to chodzi o to czy się ktoś nami żywi czy nie i w jaki sposób to robi.

Na planie fizycznym we wszelkich wodach organizmy jednokomórkowe, plankton itp. zjadane są przez małe zwierzęta, one zjadane są przez większe, następnie te większe zjadane są przez małe ryby które zjadane są przez większe ryby które zjadane są przez..., które zjadane są...... a później ...
Rośliny zjadane są przez zwierzęta trawożerne, krowy, barany, owce itd. które to zjadane są przez drapieżniki.... W sposób uproszczony to przedstawione, bo tu żadnego wykładu na ten temat nie mam zamiaru robić a biologiem tez nie jestem. No człowiek to chyba wszystko zjada co jest wymienione wcześniej, oprócz chyba drapieżników. Ale czy on jest wyjątkiem? Wszak bakterie tez się nami żywią. Z tego by wynikało ze takie łańcuchy pokarmowe były, są i będą na naszej planecie i w kosmosie. Jeśli wynikałoby z tego ze naprawdę się ktoś nami żywi na planie energetycznym czy innym, no to mamy chyba nie lada problem. :?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 wrz 2009, 14:59 
Ayerys
Cytuj:
Z tego co zrozumiałam z tematu poruszonego w pierwszym poście to chodzi o to czy się ktoś nami żywi czy nie i w jaki sposób to robi.

A więc o tym;
Kto czytał kroniki sprzed tysięcy lat, tłumaczone z j. akadyjskiego i innych już w latach 1800 -nych a później przez Messmera i Sitchina ten wie, że obecni ludzie to efekt modyfikacji dokonanych przez pozaziemskie cywilizacje w celu wykorzystania ludzi jako siły roboczej.
Kroniki te, napisali właśnie ci pozaziemscy a więc watpliwe aby pisali dla ludzi wszystko dokładnie i zgodnie z prawdą.
Czy czegoś nie zataili a jeśli tak to co?
A więc niemożliwym jest aby tak bardzo potrzebowali ludzi do pracy skoro ich ówczesna technika była daleko bardziej zaawansowana niż nasza obecna. Dlaczego mieliby zadać sobie tyle trudu aby genetycznie dostosować do pracy człekopodobną istotę, skoro już wcześniej Enki zbudował biorobota o niezwykłej sile i inteligencji -Enkidu ?
Czy nie prościej było uruchomić seryjna produkcję tych robotów?
Zatem nie do pracy miał służyć ten nowy człowiek a więc do czego?

Załóżmy że odkryli oni, że ta człekopodobna istota wytwarza energię i w strachu, nienawiści, zazdrości, żądzy zemsty itp negatywności umieli ją tym istotom ją zabrać i wykorzystać do swoich celów.
My w podobny sposób zabieramy mleko nieświadomym krowom, miód pszczołom itd.

To, że właśnie tak jest dowodzi utworzenie przed tysiącami lat systemu cywilizacyjnego opartego na strachu, wojnach, zemście, nienawiści, pożądaniu bogactw i tytułów, (dominacja) i bez zmian funkcjonujący do dziś za pośrednictwem religii, praw państwowych, igrzysk sportowych.......... a obecnie także masmedia.
Wszystkie one bezustannie zabiegają aby wszyscy mieli poczucie winy (grzech pierworodny, "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina"itd),
strach przed wojną, chorobą, utratą pracy, stanowiska, terrorystami, prawem........nienawiść do okupanta, szefa, czasem pieniędzy a nawet bywa i siebie samego itd.
Wynika z tego, że nie zostaliśmy genetycznie zmanipulowani tak, że wiecznie bez przeszkód mogą czerpać do woli naszą energię - niestety NIE.
Ciągle muszą dbać aby ludzie nie mieli czasu pomyśleć jaki nasz sen życia, skąd przyszliśmy, dokąd podążamy.
System cywilizacji nie daje czasu na takie rozważania.
Większość czasu zajmuje praca i sen.
Pozostały czas to dla jednych rozważania religijne, dla drugich wyniki meczu, rozgrywki polityczne, wiadomości z masmedia, jak wykopać konkureta, jak awansować, jak przeżyć, jak znaleźć pracę czy ją utrzymać, z kim puszcza się żona niekoniecznie własna..........
Tematów jest miliony, byle jak najdalej od sedna sprawy: KIM JESTEM, JAKI CEL MOJEGO ŻYCIA.................
Dobrze wiedzą nasi hodowcy, że drzemią w nas wszystkich, ogromne moce im zagrażające jeśli uwolnimy się z narzuconych nam negatywności i w ten sposób zachowamy własną energię dla siebie .

Jak tego dokonać?
Można medytować, pisać afirmacje, przebaczać, kontrolować własne myśli - jak to opisuje Max F. Long i wiele innych kierunków ezoteryki.
To M.F. Long pisał o "Zjadaczach od wewnątrz" żywiących się naszą energią, To Szaman Credo Mutwa, Carlos Castaneda i inni piszą o żywieniu się innych cywilizacji naszą energią.
Problem w tym, że jak pisze Timothy Leary przy pomocy medytacji udaje się to jednemu na 100 tysięcy.
Efekt niemal natychmiastowy dają rośliny psychoaktywne stosowane od tysięcy lat przez wszystkich Szamanów z doskonałym skutkiem.
Niestety i te przez prawa państwowe zostały zaliczone do uzależniających narkotyków i zakazane wysokimi karami.
Nieważne że rośliny te nigdy nie uzależniają i nikomu nigdy nie zaszkodziły w przeciwieństwie do NARKOTYKÓW pod ochroną Prawa ze względu na dochód z nich jak; alkohol, tytoń itd.
Rośliny psychodeliczne uwalniają nas od narzuconych nam od dzieciństwa dogmatów religijnych, bzdur "naukowych", niedorzecznych obywczajów i przyzwyczajeń a co najważniejsz poszerzają naszą świadomość i czynią nasz umysł trzeźwo myślącym, czyli budzą z letargu.
Są więc zagrożeniem dla naszych hodowców dla których pracują wszystkie religie, rządy państwowe, masmedia itd czyli cały ten ogromny system nieświadomych parobków w pogoni za bogactwami, tytułami, stanowiskami.
Na ten temat warto poczytać opracowanie naukowe Prof. psychiatrii Uniwersytetu w Nowym Meksyku- Rick Strassman pt; "DMT the Spirit Molecule"



Na górę
   
 
 
Post: 09 wrz 2009, 21:30 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Dość wrażliwy temat używania tzw. psychotropów.
A jak ją wyjaśnił Don Juan w rozmowie z Carlosem:
C. Castaneda "Opowieści o mocy" rozdz. pt. Strategia czarownika
dla nie znających twórczości: w dużym uproszczenu, tonal to my i nasza postrzegalna rzeczywistość, nagual to cała reszta....

"Z doświadczeń wielu pokoleń, które używały roślin mocy, czarownicy nauczyli się tłumaczyć w swoich obrazach wszystko co da się wytłumaczyć. Powiedziałbym, że udało im się przy użyciu woli poszerzyć swój obraz świata. Mój nauczyciel i mój dobroczyńca stanowili tego najlepszy przykład. Byli ludźmi wielkiej mocy, ale nie ludźmi wiedzy. Nigdy nie uwolnili się z więzów swoich gigantycznych obrazów i dlatego nie dotarli do pełni siebie, chociaż o niej wiedzieli. Nie chodzi o to, że żyli w nienormalny sposób, przyznając się do zdobyczy będących poza ich zasięgiem.Wiedzieli, że uciekł im statek i dopiero w momencie śmierci zostanie im objawiona cała tajemnica. Magia dała im jedynie przebłysk, ale nigdy nie dostarczyła prawdziwych środków umożliwiających dotarcie do tej nieuchwytnej pełni siebie.Przekazałem ci wystarczającą część obrazu czarowników, nie pozwalając żeby tobą zawładnął. Powiedziałem, że tylko wtedy, kiedy doprowadzi się do konfrontacji pomiędzy tymi dwoma obrazami, można prześliznąć się między nimi i dotrzeć do prawdziwego świata. Chodziło mi o to, że pełnie siebie można osiągnąć wówczas, gdy zrozumie się , że świat jest jedynie obrazem, niezależnie od tego, czy ten obraz należy do zwykłego człowieka, czy do czarownika.Tu właśnie odbiegam od tradycji.Po trwającej całe życie walce przekonałem się, ze nie jest ważne nauczanie się nowego opisu, ale dotarcie do pełni siebie. Powinno się przedostać do naguala, nie uszkadzając tonala, a przede wszystkim nie niszcząc swego ciała. Przyjmowałeś te rośliny zgodnie z zasadami, którym podlegałem i ja. Jedyną różnicą było to, że zamiast wprowadzać cię coraz głębiej w to zagadnienie, odsunąłem cię od tych praktyk, kiedy stwierdziłem, że zgromadziłeś wystarczającą ilość obrazów naguala. Dlatego właśnie nigdy nie chciałem rozmawiać o twoich spotkaniach z rosłinami mocy, ani nie pozwalałem ci ciągle o nich mówić. Nie było sensu drobiazgowo omawiać tego, co niewysłowione. Wyjaśniłem (Carlos), że moja potrzeba rozmawiania o doświadczeniach z roślinami psychotropowymi wynikała z chęci wyjaśniania włąsnych hipotez.Byłem przekonany, że dzięki nim osiągnąłem niewairygodne sposoby postrzegania.(...)Nie chcę poświęcać uwagi tym wydarzeniom, ani ich wyjaśniać -powiedział (Don Juan) oschle.-Skupianie się na wyjaśnieniach doprowadzi nas dokładnie tam, gdzie nie powinniśmy być - uwikła nas z powrotem w obrazie świata. Tym razem będzie rozleglejszy."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 wrz 2009, 15:43 
Bolek pisze:

A więc niemożliwym jest aby tak bardzo potrzebowali ludzi do pracy skoro ich ówczesna technika była daleko bardziej zaawansowana niż nasza obecna. Dlaczego mieliby zadać sobie tyle trudu aby genetycznie dostosować do pracy człekopodobną istotę, skoro już wcześniej Enki zbudował biorobota o niezwykłej sile i inteligencji -Enkidu ?
Czy nie prościej było uruchomić seryjna produkcję tych robotów?
Zatem nie do pracy miał służyć ten nowy człowiek a więc do czego?


Kwestia nad kwestiami - po cholerę cała ta zabawa z ekseperymentem genetycznym, mieszaniem genów Enkiego i naszych przodków?
Oczywiste jest że roboty mogłyby zrobić swoje - a więc teza z pożywieniem jak najbardziej na miejscu, jeśli spojrzeć szerzej na świat wszystko się zgadza - pozostawiają rodzinki. zabawiają się w wojenki, resztę znamy.
Niektórzy badacze. posuwają się jednak dalej - a może jedzonko to tylko dodatek, a prawdziwym celem jest owa mieszanka genów.
Istnieją dość powazne przesłanki świadczące o tym że pozostała część rodziny Enkiego nie była zadwolona z oddania nam swoich genów.
Indianie Ameryk, Aborygenii mówią o dwóch rodzinach anielskich - Aku i Draku.
Jedni to ptaki. drudzy gady.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sens tego eksperymentu wyraża dobrze np flaga Meksyku:

http://www.appliedlanguage.com/flags_of_the_world/large_flag_of_mexico.gif

czyli gadzie soki karmiące orła.

http://caltek.net/dan/connectivity/phibiz/eaglemorph/eagle.html
http://caltek.net/dan/connectivity/phibiz/coatels/

Majowie:
http://www.great-spirit-mother.org/_/significance_of_the_eagle_feather_native_headdress.htm
"
Quetzalcoatl, "The whole American continent is represented by an eagle or condor. It(America) has been called to take the torch for these times. One wing represents the physical and the other the material. The spiritual wing must continue to lift. When balance comes of both wings, then America will come unto its own, bringing the spiritual and material resources together."

http://www.lost-civilizations.net/mayan ... age-9.html


"Awakening Quetzalcoatl/Kulkulcan: The Seven Powers of the Serpent

In the Mayan religion, the serpent symbolically represents the seven powers of light, energies distributed throughout the body as a gift of the Giver of Movement and Measure, Hunab K'u (the Creator). The seven powers combined and awakened form a circuit of energy focused through the crown of the head to join in the Dance and Flow of energies of the Creator. This flowering of energy through the crown chakra was often depicted through brightly feathered headdresses for the priests. The legends of Queztalcoatl are that he would appear as a rainbowed serpent with a crown or ruff of brightly colored feathers, as a macaw, or as a man with feathers waving from the top of his head - the headdresses of the priests imitated and honored the feathered coif of both the serpent and the humanoid form.

"

Robert Meringowski http://www.bibliotecapleyades.net/esp_autor_morningsky.htm#contents podaje w detalach jedyną drogę zaproponowaną przez potomków ptasiej rodziny, czyli wszystkich czerwonoskórych z Ameryki - jedyną recepta dla ludzkości jest życie z PASJĄ, z OGNIEM W SERCU, bez strachu, ze świadomością że jesteśmy tutaj tylko na chwilę i nic nie możemy mieć na własność.
(Ciekawostką jest fakt że jednym z mitów stworzenia Hopi jest przylot na orle o imieniu Enki z konstelacji 7 sióstr czyli Pleyad, a Apacze mówią np takie rzeczy:

"
"THE ELDEST SON OF LORD AN WAS KNOWN AS LORD PRINCE EA, OR EN-TI, A 'GENESIS' SCIENTIST', A MSTER OF LIFE SCIENCES. THE SECOND SON OT THE GREAT AN WAS PRINCE AN-EN, WHO AS HIS FATHER WAS A SKILLED LORD OF THE HAND. LAST OF ROYAL CHILDREN WAS LADY NIN-HUR-SAG, she shat.. A MASTER OF LIFE SCIENCES AS HER OLDER BROTHER, PRINCE EA.
THE GREAT AN WAS PROUD OF HIS CHILDREN, EACH MASTERS OF A WAY OF LIFE. IN ALL THINGS, THEY ASSISTED HIM. THE ROYAL FAMILY RULED THE NINTH PLACE WITH NO HEART. BECAUSE OF THEIR RULERSHIP, THE ASA-ARR-U WERE A FEARSOME PEOPLE AND HAD MANY POSSESSIONS. THEY WERE THE PEOPL OF THE 'WORD'.

THE ASA-ARR-U WERE CONQUERORS. THEY WERE FEARS BY ALL IN THE OTER EDGES OF THE PESH METEN STARS. THEY WERE THE TOOTH OF THE CHER-BAH SSA QUEENS, THE TOOTH THAT BITES.
AND OF ALL THE ASA-ARR-U, THE DAK WERE THE MOST FEARED FOR THEY WERE THE STRONGEST AND FIERCEST MISHA WARRIOS. IT WAS THE POWER OF THE AR, THE DIVINE WRATH, THAT MADE THEIR ENEMIES TREMBLE BEFORE THEM.
MANY WORLDS FELL TO THE HAND OF THE ASA-ARR-U, BUT NONE WOULD SO CHANGE THE FATES OF THE PASSAGEWAY AND OF THE NINTH PLACE AS THE GREEN STONE OF THE CIRCLE OF DANCING STAR. THIS PLACE OF FATES WAS TIAMAT AM-BU, 'EMERALD WORLD' (EARTH)
"

http://goldenmean.info/peshmehten/index.html

Cytuj:
Castaneda[/b] i inni piszą o żywieniu się innych cywilizacji naszą energią.[/i]
Problem w tym, że jak pisze Timothy Leary przy pomocy medytacji udaje się to jednemu na 100 tysięcy.
Efekt niemal natychmiastowy dają rośliny psychoaktywne stosowane od tysięcy lat przez wszystkich Szamanów z doskonałym skutkiem.


Zgadzam się z twierdzeniem że psychodeliki usuwają wdruki systemu, są bardzo pomocne i zapewne dlatego są tak tępione przez system.
Powiem Ci Bolku że byłem ostatnio na Ślęży.
I chcę Ci przekazać że w ojczyźnie wieje wiatr zmian.
Młodzi ludzie których tam spotkałem cholera wie skąd mają duża wiedzę na temat naszej przeszłości i sytuacji na świecie.
Praktykują wychodzenie z ciala i mają wiele innych doświadczeń z pogranicza naszej rzezcywistości.
Oni nie mieli czasu medytować czy spożywać roślin mocy - moim zdaniem mamy tu do czynienia z czynnikiem kosmicznym/zewnętrznym :D

na koniec fragment postu mego przyjaciela Astro z innego forum

"
Przy okazji powiem Wam skąd bierze się między innymi ta wiedza o ,,jaszczurach,, i wielu różnych tzw.dziwnych rzeczach, które ten współczesny inteligenty racjonalista uznaje za bzdury.

Otóż mój kuzyn pracuje w Centrum Zrowia Dziecka na dość , wysokim,, stanowisku i ma wgląd w wiele rzeczy, o których nie wolno mówić.
Otoż jak mi powiedział do C.Z.D przywożą czasem dzieci o tzw.paranormalnych zdolnościach.
Te dzieci robią różne dziwne rzeczy.Nie tylko lewitują, piszą na klawiaturach komputerów, które znajdują się wogóle w innych pomieszczeniach, nawet innych budynkach, przyciagają sobie jedzenie, strącają czepki z głów pielęgniarek, niektóre mówią różnymi językami itd .......
Ale dzieją się jeszcze inne rzeczy, a mianowicie gdy zapyta się tych dzieci np: ile jest 74834758848747 x 6374859490454 to wynik podają natychmiast.Gdy zapyta się ich np: w którym roku była bitwa pod Chios to też bez problemu odpowiadają, a nawet poprawiają datę, bo mówią, że była zmiana kalendarza.
I również gdy ich zapytać co to działo się kiedyś, kiedyś w historii ludzkości, to też powiedzą, więc moga powiedzieć jak to przybyli na Ziemię projektanci i co tu oni w tym ,,Edenie,, poczynili.
Te dzieci jak powiedział mi kuzyn zabierają amerykanie i ponoć one wracją tu do Polski ,, normalne,,, czyli nie mają już tych objawów, które medycyna ortodoksyjna nazywa zaburzeniami na tle rozwoju.
Oczywiście źródłem różnej ,,dziwnej,, wiedzy nie tylko są dzieci, ale wiele setek, tysięcy ludzi na całym świecie, którzy funkcjonują tak jak i my na codzień, ale mają dostęp do wiedzy, czyli do pamięci, która jest wieczna i wszystko w niej jest zapisane.
Stąd mamy wiedze o jaszczurach i co tu oni powyprawiali i tysięce innych rzeczy.
"

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 11 wrz 2009, 10:18 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 sie 2009, 17:20
Posty: 428
Lokalizacja: Terra
Płeć: mężczyzna
BOGOWIE EDENU - William Bramley - tu tez coś jest chodowli

_________________
...Between the velvet lies
There's a truth that's hard as steel
The vision never dies
Life's a never ending wheel ...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 wrz 2009, 11:55 
radoslaw
Cytuj:
Te dzieci jak powiedział mi kuzyn zabierają amerykanie i ponoć one wracją tu do Polski ,, normalne,,, czyli nie mają już tych objawów, które medycyna ortodoksyjna nazywa zaburzeniami na tle rozwoju.

Wpierw trzeba wyjaśnić co jest normalne a co nie.
Jeśli wszystkie dzieci w szkole liczą na kalkulatorach; 1,99 zł + 2,99 zł+ 3,99zł to jest normalne.
Dawno temu normalne było bez kalkulatora; 2zł + 3zł + 4zł - 3 grosze, ale jeśli niepiśmienny wie z pamieci ile jest 947628 X 7394857 to musi być nawiedzony lub nienormalny.

Wśród więźniów normalnym człowiekiem jest złodziej a uczciwy- nienormalnym dziwakiem lub wariatem.

Wśród naukowców czym wyższy tytuł - tym większy szacunek. Gdyby wśród nich o szacunku decydowała mądrość wypowiedzi,- szacunkiem cieszyłby się wyłącznie każdy Szaman i nie jeden niepiśmienny "chłopek roztropek".

Normalne jest zatem zawsze tylko to, co w danym środowisku powszechne.
Niechby podczas podniesienia w kościele zaczął modlić się muzułmanin wietrząc swoje "klejnoty" :lol:

Normalne jest jeździć prawą stroną w Polsce ale w Anglii czy w Australii tylko dla samobójców.

Wracając do normalnych dzieci, to takie zawsze i wszystkie rodzą się normalne - jednakowe.
Einstein, Newton itd. też byli normalnymi dziećmi jak inne a że amerykanie ich nie "skorygowali" ani nikt inny - byli geniuszami.

Rick Strassman w książce "DMT The Spirit Molecule" na podstawie swoich badań wyjaśnia ten "fenomen".
Otórz wszystkie dzieci od urodzenia produkują w swoich ciałach duże ilości DMT, które uznane jest przez prawo prawie wszystkich państw jako jeden z najsilniejszych narkotyków kategorycznie zakazanych.
Prawnie rzecz biorąc, wszystkie dzieci są więc kryminalistami zasługującymi na kary dożywocia.
Zanim dorosną do wieku wyroków sądowych rodzice PODŚWIADOMIE robią wszystko aby własne dziecko zarazić strachem przed bogiem, policją, nienawiścią, zemstą, zazdrością itp. czyli wszystkim tym, co spowoduje u dziecka wstrzymanie produkcji DMT a co za tym idzie utratę wyższej świadomości dającej dostęp do wiedzy i zdolności tzw. - nadprzyrodzonych w naszym obecnym świecie a NORMALNYCH w czasach przed cywilizacyjnych.
Komu to się nie uda z własnymi dziećmi, postara się o to; szkoła, kościół, TV, a ostatecznie wypierze mózg wojsko aby stali się "normalnymi" - czyli niczym nie różniącymi się od innych baranów w stadzie armatniego mięsa na wojnie - mordercami w imię Boga czy patriotyzmu.

Od tysięcy lat wszyscy Szamani świata stosują często DMT lub podobnie działające środki jak; Psilocibe, Meskalina, LSA, Hermalina........ przenoszące w inne wymiary rzeczywistości i cenią sobie to wyżej niż sznur samochodów, tytuły profesorów, zaspy dolarów, stanowiska, białe mankiety, krawaty, kraniki, dywaniki, złote naszyjniki.........

Jak twierdzi Strassman, każdy krótko przed śmiercią wytwarza znów spontanicznie dużą ilość DMT przenoszącą konajacego w inny wymiar, ale tym razem już na stałe i nieodwracalnie.
Daje to więc coś do myślenia: czy Szamani i ich szczepy są tak tępi aby nie widzieć ile radości daje czerwony PORCH czy hormonia dolarów lub zaszczyt Profesora, czy aż tak mądrzy widząc jakie to płytkie, przyziemne i bezwartościowe śmieci?

Kim zatem my jesteśmy - inteligencja przy komputerach? :cry:



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2009, 14:08 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lip 2009, 12:47
Posty: 153
bolek dobrze kombinujesz.zobaczymy niebawem jak sie rozwinie sytuacja i co zrobia ci dobzi przybysze;DD.wazne też jest co my zrobimy nie koniecznie grupowo .wazne sa indywidualne akcje.Jajk widac na filmikach ostatnich z londynu chocby jedna osoba moze duzo.zaprazam na moje konto na fotce jestem tam asterix7772 zobaczycie jak wygladaja jednoosobowe akcje.Sa bardziej widoczne (o ile ciagnie sie przez miesiac naprzyklad)zaprazam do nasladownictwa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group