Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 17 sie 2019, 18:58

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
Post: 19 lip 2016, 10:13 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Matrix to hierarchiczny model wszechswiata.
Hierarchiczny model to pudelka ulozone w piramide w ktorym robi sie podzial na ludzi (istot) lepszych i gorszych. Jest to model oparty na pogardzie. Do wyzszych pudelek trafiaja ludzie, ktorzy uwazaja sie za lepszych. Do nizszych ci, ktorzy dali sobie wmowic, ze sa gorsi. To sa role, w ktorych dalismy sie obsadzic. Pogarda wskazala pudelko, a wstyd utrzymuje w nim.

Nikt chyba nie chce czuc sie gorszym...
Ma wiec do pomocy rozne wzorce, aby moc wspinac sie po szczebelkach piramidy, zeby tylko nie byc tym najgorszym.

Nie wiem nawet jak duzo ludzi zdaje sobie z tego sprawe, ze ma to poczucie bycia gorszym. Potrafimy to tak umiejetnie zakamuflowac, pokrywamy to dazeniami, staraniami, probami siagania czegos, udowadnianiem. I wlasciwie zycie czlowieka z nizszego pudela jest nie zyciem a ciaglym udowadnianiem, ze sie do czegos nadaje. Nie chce sie czuc tego, ze wewnatrz czuje sie gorszym od wielu innych. I dopoki nie chce sie tego poczuc, nie chce sie otoczyc cieplem siebie z tym odczuciem, to jest skazany na pozostanie w tym nizszym pudelku.

W hierarchi rzadzi przekonanie: lepsze dla lepszego, gorsze dla gorszego.
Lepsza praca dla lepszego, gorsza dla gorszego.
Lepsza zaplata dla lepszego, gorsza dla gorszego.

Jak kto sie czuje, to dostaje.

Nie na darmo pycha, wywyzszanie sie jest jednym z grzechow smiertelnych. Tak na wszelki wypadek, zeby nie narazac sie bogu, dalismy sie zamknac w tych nizszych pudelkach. A ci z wyzszych nie przejmuja sie przykazaniami i obsadzaja sie w wyzszych pudelkach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 19 lip 2016, 10:13 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 19 lip 2016, 11:55 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 186
Płeć: kobieta
:)

Niech sobie ktoś tam robi swoje podziały . Nie dajmy się zwariować . Żyjemy w takim świecie a nie innym i na wiele rzeczy zwyczajnie nie mamy wpływu . Na swoje doczesne życie w biedzie czy dostatku owszem. Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz . Dla mnie to dyrdymały , nie ma lepszych i gorszych . Są może tylko mniej zdolni , albo biedniejsi ,którzy ciężko pracują na chleb bo nie dane im jest zostać prezesem renomowanej firmy . Im do szczęścia dużo nie potrzeba , czasem są bardziej szczęśliwi niż ci bogaci. Martwią się żeby rodzina miała co jeść i była zdrowa. Znam, doceniam i szanuję takich ludzi
Niemniej jednak każdy jest kowalem swojego losu . Co to znaczy gorszy ?? A może mu z tym dobrze ? A może woli nic z tym swoim życiem nie robić niech będzie jak jest , nie ma sensu się narażać , jest mu dobrze z tym a ktoś go ocenia .

Albo zdobyć piątaka na piwo i jakoś to będzie , dzień zaliczony

Aby cos osiągnąć w życiu trzeba zapindalać, nie narzekać ,nie ma nic za darmo zająć się pracą ,rodziną , mieć swoje pasje , rozwijać się duchowo. Nie czytać pierdoletów bo potem się w głowie przewraca. Nie zgrywać oświeconych , być sobą i nie udawać kogoś kim się nie jest . I nie dać sobie wmawiać bajek . Od tej filozofii co niektórym , już się w głowach poprzewracało ,żyją w innym świecie . Jeden wylądował nawet w psychiatryku.

Cytuj:
Nie wiem nawet jak duzo ludzi zdaje sobie z tego sprawe, ze ma to poczucie bycia gorszym. Potrafimy to tak umiejetnie zakamuflowac, pokrywamy to dazeniami, staraniami, probami siagania czegos, udowadnianiem. I wlasciwie zycie czlowieka z nizszego pudela jest nie zyciem a ciaglym udowadnianiem, ze sie do czegos nadaje. Nie chce sie czuc tego, ze wewnatrz czuje sie gorszym od wielu innych. I dopoki nie chce sie tego poczuc, nie chce sie otoczyc cieplem siebie z tym odczuciem, to jest skazany na pozostanie w tym nizszym pudelku.



Nie można dawać się szufladkować no bez przesady . Każdy chyba zna swoją wartość i nie musi nikomu nic udowadniać . Jeśli coś w życiu nie wychodzi to składa się na to mnóstwo czynników począwszy od zdrowia , stopnia zaangażowania , wkładu swojej pracy , motywacji, braku pozytywnego nastawienia i szeregu innych przyczyn.

Cytuj:
Nie na darmo pycha, wywyzszanie sie jest jednym z grzechow smiertelnych. Tak na wszelki wypadek, zeby nie narazac sie bogu, dalismy sie zamknac w tych nizszych pudelkach. A ci z wyzszych nie przejmuja sie przykazaniami i obsadzaja sie w wyzszych pudelkach.


Bóg nie ma z tym nic wspólnego . Nie można pakować do jednego wora wszystkich na szczeblu wyższym bo doszli do tego co mają oszukując ,łamiąc przykazania etc. Może ciężko na to pracowali kosztem wielu wyrzeczeń. Nie można szufladkować nie znając człowieka . Owszem są i lawiranci , wyzyskiwacze i oszuści . Takie życie nic nowego ....

Narażać to możemy się swojemu pracodawcy i rodzinie ( powrót taty bez wypłaty ;)

Dużo zależy od chcenia . Czy chcemy tkwić w tym w czym jesteśmy , czy chcemy iść wyżej , rozwijać swoje pasje ,iść po szczeblu kariery co nierzadko wiąże się ze zmianą pracy, otoczenia

Nikt inny za nas tego nie zrobi . Kochajmy ludzi , uczmy się od mądrych i innych , nie ma głupich ani gorszych.

I nie daliśmy się ….. każdy chyba wie co robi ;) :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lip 2016, 13:06 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 404
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
jak bym się nie przejmował swoim sumieniem to byłbym teraz milionerem, przykazania to nawet Kościół Katolicki łamie i to świadomie i dlatego rządzi światem. czy to oznacza że Boga nie ma, że został wymyślony dla biedoty ,niewykształconych itp.? Dla mnie to oznacza że KK to następna z wielu mafia ,która wpasowała się miedzy Boga a ludzi i ogłosiła jego przedstawicielem aby zdobyć władzę nad ludzkimi umysłami. Gnostycy byli wg mnie bliżsi Boga ale zostali zlikwidowani przez KK ,którego naukom się sprzeciwiali. każdy odpowiada za siebie przede wszystkim. dobro i zło w jakimś celu istnieje na tym świecie, to nie przypadek. dotyczy to wszystkich bez wyjątku, codziennie wybierasz setki razy czy chcesz czy nie to musisz.
lepsze dla lepszego - w naszym świecie bym napisał ,lepsze dla bogatszego ,dla tych co mają "plecy" itd. a bogactwo bardzo często jest zdobywane nieuczciwie ale dla niewierzących to żaden minus a niektórzy potrafią się tym chwalić.
to czy ktoś uważa się za lepszego czy gorszego zależy od tego w co wierzy - bogaty materialista powie że jest lepszy bo ma więcej kasy a uczciwy człowiek powie że jest lepszy bo jest bardziej uczciwy od innych itp. i żaden z nich nie uważa się za gorszego
raczej ludzie nie uważają się za gorszych ,są po prostu sprytnie oszukiwani prze religie, polityków itd. gdy to wychodzi to protestują w różny sposób. sprytne oszustwo sprawia że politycy czy religie mają zbyt dużo władzy i często ludzie nie mogą nic zrobić jeśli się nie zjednoczą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lip 2016, 16:03 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Wystarczy pojechać na wiochę, gdzie ludzie nie mają dostępu do środków masowego przekazu i nie są ofiarami propagandy konsumpcjonizmu. Przed szklanym ekranem jesteśmy bombardowani reklamami, które starają się nam sprzedać gadżety niby niezbędne nam do życia i mogące znacznie je nam ułatwić. Albo bohaterów z kolorowych pism, których życie jest nam stawiane za wzór. Nieważne czy to będzie piosenkarz czy bohater jakiegoś serialu. Szklane domy pełne gadżetów, szybkie samochody, wakacje za granicą, wysoki status społeczny itd.
U mojej babci na wsi była taka bieda, że ludzie nie posiadali telewizorów i nie wiedzieli nawet za bardzo co się na świecie dzieje. Każdy coś tam hodował,, spędzał dużo czasu na spacerach w lesie, spotkaniach z innymi ludżmi i było w porządku. Ludzi pochłaniały zupełnie inne zajęcia i nikt jakoś nie przejmował się tym, że nie stać go na wakacje na Ibizie. Może byłoby inaczej gdyby jak młodzi ludzie w dzisiejszych czasach byli tym bombardowani z każdej strony. Odpalasz facebooka i widzisz zdjęcia znajomych z drinkiem w ręce prosto ze słonecznej Hiszpanii albo w telewizorze serialowe życie, gdzie zakochana para spędza czas w ekskluzywnym hotelu.
Ten cały status społeczny i wyścig po majątek, to też jeden wielki absurd. Rozmawiałem kiedyś z psychoterapeutą i opowiadał mi o jednym ze swoich klientów, który był menedżerem wysokiego szczebla w jakiejś korporacji. Miał dwa drogie samochody, apartament i masę innych gadżetów. Opowiadał, że boi się to wszystko stracić, te wszystkie dobra materialne, pozycje społeczną, szacunek innych ludzi. To jest to szczęście ? tracić lata swojego życia na pracy, która pochłania bez reszty po to żeby przywiązywać się do tych wszystkich rzeczy ?

W mojej rodzinie też kiedyś na to stawiano. Ojciec tak był pochłonięty pracą, że przez lata nie miał choćby jednego dnia urlopu. Nawet w święta rozmawiał o pracy i planował dalsze inwestycje. Odżył dopiero jak dał sobie więcej luzu i zaczął więcej odpoczywać.
Matka nas w domu też męczyła porównywaniem z innymi ludżmi. Dla niej wizja szczęśliwego człowieka wygląda tak, że żyje w apartamencie, pracuje za biurkiem i chodzi w garniturach za parę tysięcy. Niestety ( niestety dla niej) nie potrafiłem się wpasować w tą wizję, bo od zawsze pragnąłem czego innego. Moim marzeniem było życie na wsi ze względu na to, że kocham przyrodę, nie znoszę miejskiego pośpiechu i dużo bardziej odpowiada mi tamten klimat. Dlatego ważne żeby dojść do swoich gdzieś głęboko ulokowanych pragnień, zamiast spełniać te cudze. Przełomowym pytaniem w moim życiu było " czy ja tego naprawdę chce ? czy moje pragnienia nie są pragnieniami mojej matki ?" Odkryłem, że tak właśnie było, że przez dłuższy czas chciałem tego, czego chciała moja matka. Było to wynikiem programowania w dzieciństwie i cieszę się, że ten proces przerwałem.
Z każdym dniem doceniam proste rzeczy i odczuwam niesamowitą wdzięczność i jednocześnie radość, że je mam. Doceniam to że mam dach nad głową, mam co zjeść, jestem zdrowy. Jak wychodzę na spacer to chłonę wszystko co mnie otacza. Śpiew ptaków, świeże powietrze, piękne krajobrazy i czuje że nic więcej mi do życia nie potrzeba. Cieszą mnie proste, małe czynności takie jak czytanie książki, rozmowa ze znajomym albo zwykłe lenistwo i gapienie się w sufit. Nie stawiam sobie w głowie jakiś celów typu " jak nie będę miał takiego i takiego samochodu albo nie będę robił kariery w swoim zawodzie, to będę nieszczęśliwy".
Oczywiście nie demonizuje pieniędzy i potrzeby spełnienia się zawodowo, tylko ja po prostu nie chce przekładać swojego szczęścia na póżniej, że będę szczęśliwy dopiero z paroma cyferkami więcej na koncie. Jak one przyjdą to będzie w porządku, a jak nie, to i tak jest w porządku. Bo oprócz nich mam rzeczy, które sprawiają mi niesamowitą radość.
Kim jestem w hierarchii społecznej ? nie mam wyższego wykształcenia, nie mam samochodu, nie spędzam wakacji w ekskluzywnych hotelach itd Tyle że mnie już nie obchodzi gdzie mnie ktoś ulokuje w tej drabince, bo nie mam już większej potrzeby, żeby się po niej wspinać. Na tyle polubiłem siebie, że naprawdę nie wiem czy potrzeba cokolwiek więcej do szczęścia, niż własna akceptacja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lip 2016, 19:27 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 306
Płeć: mężczyzna
vindpust bardzo ciekawy temat założyłaś. Sam nie raz o tego typu sprawach rozkminiałem
Co do tego co poruszyłaś to sądzę bardzo podobnie, zwłaszcza że sam tego na sobie doświadczyłem.
Często jak człowiek wchodzi na wyższy status społeczny to dostosowywuje się do nowej rzeczywistości i by w niej trwać i trzymać się innych "ludzi sukcesu" nieraz się musi wyrzec swoich pierwotnych pozytywnych wartości. Odcina się od ludzi z dawnych czasów bo oni mimo tego ze kiedyś byli jego przyjaciólmi to dziś są odstawieni na bok. Nie osiągnęli tego co on... a system takiemu "człowiekowi sukcesu" mówi zostaw ich, nie są ciebie warci.
Kiedyś miałem kolegów co bardzo ich lubiłem, ale z czasem jak zaczęło sie wchodzić w wiek dorosły to pozmieniały się priorytety, zaczął się wyścig szczurów itp. Ludzie zaczynają nadawac na innych falach, i ja już się chyba nie mogę do nich dostroić, albo oni do mnie, nie pojawiam się z nimi na jakiś prestiżowych imprezach gdzie są ludzie z tej wyższej półki społecznej. Mało tego nawet jak jest spotkanie rekreacyjne typu wycieczka rowerowa to nawet jak oni też lubią jeździć tak jak ja, to i tak nie idzie sie już zgrać.
Jedyne co mogę zrobić to tylko zaakceptowac taki stan rzeczy że "ludzie przychodzą ludzie odchodzą". Co ciekawe, mam chęc takiemu fałszywemu "zatracanemu koledze" powiedzieć co myślę co czuję, ale niestety co ciekawe tych ludzi już w ogóle nie mogę spotkać.

Randy co do Ciebie to ciekawe masz przemyślenia i też bardzo trafne. Sam nie raz mam ochotę odbić od zgiełku cywilizacji jaka jest obecnie. Pisząc "jaka jest obecnie" mam na myśli to że jest bardzo szybka ekspansja rozwoju tej cywilizacji, coraz więcej cyfryzacji, konsumcjonizmu, i chorych trendów, że cieżko nie zgłupieć idąc na przekór temu choremu systemowi. Męczy mnie ten miejski pośpiech, nawet jak robię swoje swoim naturalnym tempem, to inni sami mi narzucają jak to powinienem robić by sie wpasować w otoczenie. Owszem wiem jakimi prawami rządzi sie dzisiejsza cywilizacja, ale nie raz przez złą opinie reszty matrixowego tłumu to wszystko może doprowadzić do popadnięcia w kompleksy. A wolałbym się akceptowac takim jakim jestem, niż szukać na zewnątrz jakiegoś wzoru w danej dziedzinie życia i sie wczuwac by koniecznie być taki jak ten czy tamten.
Chciałbym się nieraz cofnąć w czasie tak z 20- 25 lat do tyłu i odczuć na sobie zew tego klimatu lat 90, gdzie ludzie w naturalny sposób chcieli sie ze sobą spotkać i bez telefonów wiedzieli gdzie się znaleźć (taka miejska telepatia). A dziś era telefonów i fb nie idzie w parze z lepszym kontaktem interpersonalnym, bo od tego wszystkiego co mamy obecnie ludzie są tak mocno zmieszani że sami nawet nie wiedzą po co żyją, czego chcą, i nie raz nie wiem czego sie po nich spodziewać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lip 2016, 19:46 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Boginie,Bogowie -obyście żyli w ciekawych czasach.
Wybraliśmy?>doświadczamy
Nikt do tego nie przymuszał,ale bywa że nakłaniał(kurde,za dużo gadam)

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lip 2016, 7:42 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
dar66 pisze:
Boginie,Bogowie -obyście żyli w ciekawych czasach.
Wybraliśmy?>doświadczamy
Nikt do tego nie przymuszał,ale bywa że nakłaniał(kurde,za dużo gadam)


Jestes pewien, ze nikt nie zmuszal, nikt nie zadal czy nie zmanipulowal do takiego, a nie innego wyboru?

-- 20 lip 2016, 09:51 --

Za moich czasow bardzo popularna byla metoda straszenia: jak sie nie bedziesz uczyc to zostaniesz sprzataczka, albo smieciarzem, albo robolem. Czyli straszylo sie, ze trafi sie do tych najnizszych pudelek matrixowych, ktore maja najnizszy status spoleczny. Kto by chcial trafic do takiego pudelka w ktorym wszyscy inni beda patrzyli na ciebie z gory? Na jednego to straszenie podzialalo, na innych nie, bo jak im zaplantowano lek, to tracili koncentrcje i nie mogli sie uczyc. Pamietam tez jak dyrektorowi trzeba bylo klaniac sie w pas. I ludziska klaniali sie, i ja tez...

Nie wiem kto widzial taki film, w ktorym mlody chlopak sam wybieral sobie zawody, to czym bez zadnych nauk. Byl sobie pilotem i juz nie pamietam czym, ale bez zadnego przygotowania wybieral sobie role i je gral i duzo mial przy tym zabawy. Dopoki go nie odkryli. Wtedy zmienial sobie role. W koncu zostal expertem w FBI. On sie bawil zyciem, bawil sie rolami. A wiekszosc z nas daje sie obsadzic w roli i tak w niej pozostaje i portkami trzesie jak mialby ja stracic. I to jest najbardziej straszne w matrixie: zostajemy obszdani w rolach, nie mozna nam samym wybierac rol jakie chcemy grac. Dlaczego nie mozemy? Bo dalismy sobie wmowic: nie dajdajesz sie do tego, to nie dla ciebie, za wysokie progi...

Najlepiej widza ten podzial na ludzi i ludziska w konfrontacji z tymi niby wyzszymi pudelkami. Nie widzi sie tego gdy spedza sie czas z podobnymi sobie. Wtedy ujawniaja sie wszelkie niepokoje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group