Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 sie 2020, 0:11

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
Post: 30 sty 2012, 10:50 
Cytuj:
Osoby pracujące 11 i więcej godzin na dobę są ponad dwukrotnie bardziej zagrożone depresją niż ci, którzy spędzają w pracy tylko 7-8 godzin dziennie. Takie wyniki badań uzyskali naukowcy z Finlandii i Wielkiej Brytanii.

Polska Agencja Prasowa omawia wniosków z badań naukowców z Fińskiego Instytutu Medycyny Pracy oraz Collegium Uniwersyteckiego w Londynie, którzy przeanalizowali dane zebrane w grupie ponad 2 tys. brytyjskich urzędników w średnim wieku. Na początku nie stwierdzono u nich żadnych problemów psychicznych. Stan zdrowia każdego z nich śledzono średnio przez niemal 6 lat.

Okazało się, że osoby pracujące 11 i więcej godzin na dobę były o 2,4-krotnie bardziej narażone na wystąpienie poważnej postaci depresji, tzw. dużej depresji, niż ci, którzy pracowali po 7-8 godzin. W analizie uwzględniono czynniki, które mogą mieć wpływ na ryzyko depresji, takie jak choroba somatyczna, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, stres w pracy, styl życia, a także warunki społeczno-ekonomiczne.

– „Choć nadgodziny w pracy mogą od czasu do czasu przynieść korzyści jednostce i społeczeństwu, ważne jest, abyśmy pamiętali, że zbyt długa praca jest też związana z podwyższonym ryzykiem depresji” – komentuje kierująca badaniami dr Marianna Virtanen.

http://nowyobywatel.pl/2012/01/30/haruj-i-sie-doluj/



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 sty 2012, 10:50 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 sty 2012, 12:03 
Masochiści lubiący oddawać swoją kasę banksterom są wśród nas ale skoro tak lubią to ich problem. Niestety chcąc nie chcąc znam takich co dadzą się pokroić i/lub sprzedadzą własną matkę jeśli będzie z tego profit. Takimi osobnikami / pasożytami zwyczajnie gardzę. :dobani:

Pracujcie przede wszystkim dla siebie, zweryfikujcie swoje potrzeby zwyczajnie pamiętając o tym, że NICZEGO co materialne, nawet łebka od zapałki nie zabierzecie ze sobą "na drugą stronę" a majątek który ewentualnie za życia zakumulujecie w jednej chwili może być rozgrabiony albo opodatkowany wielokrotnie przez rządy / banksterów.

Czy warto panie premierze, czy warto tak żyć. :język:



Na górę
   
 
 
Post: 31 sty 2012, 15:11 
A mi sie wydaje, ze jak i w wielu innych dziedzinach zycia chodzi tu glownie o jakosc a nie o ilosc. Jezeli prace polaczymy z pasja... to wtedy i 11 godzin nie wykonczy... Czas jest rzecza wzgledna a wykancza (zarowno psychicznie jak i fizycznie) nie tyle ilosc przepracowanych godzin a brak radosci z wykonywanej pracy. Bo nie wierze, zeby 11 godzin siedzenia za kasa w Biedronce czy w jakims banku bylo powiazane z radoscia...
I wtedy oczywiscie przeklada sie to na czas... czym wiecej takiej pracy, z ktorej nie jestesmy zadowoleni tym nasze niezadowolenie wieksze. Co za tym idzie stres... I pomimo, ze sam w sobie stres nie jest niczym ani dobrym ani zlym to jezeli jest on stanem ciaglym... bez momentu na sapniecie "ach!"... i zlapanie oddechu to autentycznie moze wykonczyc. Sama wiem z autopsji, jak stres (mam na mysli dlugotrwaly, nieprzerwany stres) potrafi byc (fizycznie i nie tylko) wrecz wykanczajacy...
Takze ja bym tu upatrywala problemu nie w ilosci tej pracy (tylko), ale w jej jakosci dla naszego zycia codziennego...
Dobrze byloby, w ramach mozliwosci, wykonywac taka prace, ktora laczy w sobie rozne sprawy (mozliwosc zarabiania pieniazkow, ale rowniez zaspokaja nasze zamilowanie wykonywania pewnych czynnosci, jest zgodna z naszym hobby, pasja... daje nam jednym slowem zadowolenie... )...


I fakt... zalezy co kogo bawi... Bywa, ze ludzie zyja dla pieniazkow i dobr materialnych...
Inna sprawa, gdy sie dochodzi do momentu, gdy widzi sie, ze to wszystko jest niczym... Ze mozna miec kasy, drogich rzeczy i innych podobnych dyrdymalow... i co z tego?
No nic... :drugged:



Na górę
   
 
 
Post: 08 lut 2012, 12:39 
Cytuj:
Szwedzi będą pracować aż do śmierci?

Szwedzi powinni pracować do 75. roku życia. O wieku emerytalnym będą rozmawiać od środy w Sztokholmie przywódcy państw Europy Północnej.

Cytuj:
Jak wskazują dane statystyczne, średnia długość życia Szwedów to 78 (mężczyźni) i 83 (kobiety) lata.

wiecej pod tym linkiem http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/szwedzi-beda-pracowac-do-smierci/



Na górę
   
 
 
Post: 15 lut 2012, 21:38 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Rośnie akcyza na papierosy

Opublikowano: 15.02.2012 |

Jak donosi serwis Hot Money, Ministerstwo Zdrowia chce by papierosy w Polsce kosztowały tyle co w krajach zachodnich a więc około 20 złotych za paczkę.

Urzędnicy przekonują że mają na celu poprawę stanu zdrowia Polaków. Nie biorą jednak pod uwagę prostego faktu że w krajach zachodnich są wyższe zarobki a zamiast papierosów kupowanych w sklepach czy kioskach wzrośnie liczba papierosów przemycanych ze Wschodu.

To kolejna podwyżka cen papierosów w ostatnim czasie, w przeciągu kilku miesięcy papierosy zdrożały o ok. 2-3 złote na paczce.

http://wolnemedia.net/wiadomosci-z-kraju/rosnie-akcyza-na-papierosy/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lut 2012, 0:05 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2011, 18:18
Posty: 24
homorek pisze:
Ministerstwo Zdrowia chce by papierosy w Polsce kosztowały tyle co w krajach zachodnich

A dlaczego inne ministerstwo nie chce, aby zarobki w Polsce były takie jak w krajach zachodnich?

Ehh szkoda słów...

Odnośnie pierwszego posta - Pewna piosenka bardzo dobitnie przedstawia "harówkę", która ma na celu dezintegrację życia na wyższym poziomie.
Ponadto drażni mnie fakt, że nie dość szeroko zakrojonego niewolnictwa, my jako społeczeństwo musimy prosić o możliwość pracy za miskę ryżu. Jak można usłyszeć w utworze - "w dzisiejszych czasach praca stanowi przywilej". Żal...
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lut 2012, 21:50 
Haruj i się dołuj.

Wszystko zależy od ukierunkowania myśli czyli determinacji przelanej na dany cel...Im niższa tym szczęście większe.



Na górę
   
 
 
Post: 19 lut 2012, 22:53 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Kosmiczny Podrużnik pisze:
Wszystko zależy od ukierunkowania myśli czyli determinacji przelanej na dany cel...Im niższa tym szczęście większe.


Wydaje mi się, że trafiłeś w dziesiątkę.
Czy możesz to trochę rozwinąć?

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lut 2012, 20:59 
Z przyjemnością...

Dniem 26 11 2011 r. związałem się umową z holenderskim biurem pośrednictwa pracy. Po trzech dniach pracy dostałem tzw. flexpool czyli wolne. Przerwa w pracy trwała 2 tygodnie ( w międzyczasie dowiedziałem się, że dużo osób na początku przez to przechodziło) W pokoju o pow. 2-3 m2 nie było za wiele atrakcji. Pewnego dnia postanowiłem poznać topografię rejonu w którym przyszło spędzać mi koniec roku. W oczy rzuciła się zdegradowana przez przemysł wydobywczy okolica. Od małego dziecka pasjonował mnie widok, bycie w... strefach zindustrializowanych. Takiego klimatu nie ma nigdzie indziej.
Pogoda dopisywała więc zacząłem robić sobie wypady aby chociaż popatrzeć na zachód słońca czy też na całą technologię wydobywania pokładów piasku.
Pewnego dnia siedząc na skraju wyrobiska w oczy rzucił się mały kamyczek który był koloru szarego a w środku, przez całą długość ciągła się biała linia. Nie przypominałem sobie żebym kiedykolwiek widział tak mały kamień stworzony z dwóch materiałów skalnych. Po chwili pomyślałem, że bez powodu nie trafił pod moje nogi.
Odruchowo postanowiłem aby zbadać kwestie wiary w symbol...
Pomyślałem, że ten o to kamień przyczyni się do szczęścia które na mnie gdzieś czeka. Na prawdę mocno w to uwierzyłem.

Po dwóch tygodniach wolnego zdecydowałem się podnieść kwalifikacje, tj. zrobiłem kurs na operatora wózka widłowego, EPT, reach-truck. Wszystko przyszło bardzo łatwo. Po zdanym egzaminie dostałem potwierdzenie, że w ciągu miesiąca dostanę pracę na stanowisku operatora reach-truck. Co się okazało, już następnego dnia dostałem informacje, że przeprowadzam się na inny ośrodek a pracą jaką będę wykonywał będzie właśnie kierowanie reachem. Co jeszcze bardziej mnie ucieszyło, dowiedziałem się, że będę w jednym z lepszych ośrodków. Tak się stało. Trafiłem do domku gdzie warunki nie odbiegały od tych domowych, współlokatorzy bardzo mili, a praca lekka i przyjemna. Na początek dostałem nauczyciela, który zapoznał mnie z wymogami stawianymi w firmie a także obsługą wózka typu reach-truck która różniła się nieco w porównaniu z kursem. Szło mi świetnie. Następnego dnia mój nauczyciel oświadczył, że po pierwszych trzech godzinach pracy będę jeździł już samodzielnie. Tak się stało. Następnego dnia (czwartek) jeździłem już przez cały dzień sam. W Piątek dostałem niespodziewanie telefon z zapytaniem czy mogę wcześniej przyjechać do pracy, zgodziłem się. Po przyjeździe do firmy powiedziano mi żebym poczekał w kantynie. Myślałem, że spisałem się i firma będzie chciała podpisać ze mną kontrakt w sprawie dłuższego pobytu w zakładzie. Co się okazało, przyszło dwóch managerów a także supervisor ( odpowiednik szefa produkcji), którzy zaczęli oskarżać mnie o uszkodzenie lokacji, posiadali zdjęcia uszkodzonego elementu lokacji z Czwartku. Stwierdzili, że jestem co prawda nowym pracownikiem ale muszą mnie ukarać bo powinienem ten fakt zgłosić. Poza tym jeździłem bez nauczyciela który powinien przyuczać mnie przez 5 dni, a w pechowy dzień go nie było. Na nic zdały się argumenty, że pozwolił mi jeździć samemu, a także uwagi na temat tego by zbadano historię skanowania produktów z tej lokacji, która została uszkodzona, bo z racji tego, że pamięć mam dobrą to dobrze pamiętałem, że specyficznie wyglądający towar woziłem w Środę a nie w Czwartek. Poza tym, wózek który był dowodem "zbrodni" nie brałem ze stacji ładującej tylko z lokacji, gdzie ktoś musiał go zostawić bo w trakcie pracy po lokacjach poruszają się pojazdy... Nie kiwnięto nawet palcem. Tak bardzo się przejąłem, że po tym całym zamieszaniu skryłem się w toalecie i po prostu zacząłem płakać. Zwątpiłem w siłę kamienia, a także w szczęście które miał mi przynieść...
Załamałem się, zacząłem brać narkotyki... Uspokoiłem się ale cały czas myślałem o tym wszystkim, dziwiło to moich współlokatorów. Później przeniesiono mnie w inne miejsce...Tam też nie brakowało narkotyków. Po paru nocnych sesjach z narkotykami gdy mówiłem to litery w słowach mi się mieszało, zupełnie bezwarunkowo. Smak amfetaminy też mnie zdziwił. Podczas tych nocy, których nie przespałem siedziałem na korytarzu-obserwowałem. Ludzie otaczający mnie śmiali się ale dzięki temu że wciąż siedziałem na korytarzu zauważyłem to wszystko co się dzieje dookoła. Początkowo sam sobie nie wierzyłem ale jednak wszystko się potwierdziło. Począwszy od tego iż narkotyki w dwóch różnych miejscach (okolice Amsterdamu i pewnej miejscowości w Niemczech) mają taką samą konsystencję, te samo działanie czyli wynika z tego, że są spreparowane tym samym świństwem. Słysząc wiele historii na temat tego, że ludzie wariowali to domyśliłem się, że preparowanie narkotyków jest celowym działaniem po to aby ludzie wariowali ( każde złamanie regulaminu to minimum 500 euro kary, każde nowe miejsce to dotacja dla firmy z UE)...Wszystko układało się w jasny schemat.

Wtedy stałem się szczęśliwym człowiekiem.

Wcześniej szczęście utożsamiałem z dobrą pracą, warunkami w których będę odpoczywał, pieniędzmi. Bo tak myślałem...Rozczarowanie tym, że stało się inaczej wiązało się z załamaniem wiary, wiary w przedmiot, który miał przynieść mi szczęście. Popadłem w depresję, sięgnąłem po narkotyki.

Dopiero gdy spojrzałem na sprawę nieco inaczej odkryłem, że wiedza na temat tego co się dzieje dookoła też wiąże się ze szczęściem.

Ludzie pokładają wiele wiary w tych przedmiotach, które przynoszą szczęście w takim kształcie w jakim obierają go w myślach. W ten sposób tak na prawdę zamykają się na szczęście, nie dostrzegając go w tej formie, jaka występuje poza ich myślami.

Może ten mój przykład jest banalny ale mam nadzieję, że rozjaśnia trochę sprawę.



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group