Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 lis 2018, 13:42

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
Post: 30 gru 2014, 15:56 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2014, 14:13
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
http://www.lockheedmartin.com/us/products/compact-fusion.html
Prawdopodobnie w końcu udało się opracować reaktory fuzji jądrowej.
Zamiast ładować olbrzymie ilości energii w wytworzenie pola magnetycznego, w tych reaktorach od Lockhead Martin ruch plazmy sam wytwarza pole magnetyczne.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 gru 2014, 15:56 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 gru 2014, 17:12 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1106
Płeć: mężczyzna
BlueLeaf pisze:
http://www.lockheedmartin.com/us/products/compact-fusion.html
Prawdopodobnie w końcu udało się opracować reaktory fuzji jądrowej.
Zamiast ładować olbrzymie ilości energii w wytworzenie pola magnetycznego, w tych reaktorach od Lockhead Martin ruch plazmy sam wytwarza pole magnetyczne.


Pomijając kwestie czym jest Lockhead Martin ile na nich kasy leci z czarne budżetu i czym się zajmują oraz czym zajmowali w przeszłości. Ale na chwilę to zostawmy.

Gdzie jest napisane, że prawdopodobnie się udało ?
Gdzie jest napisane ,że plazma sama wytwarza pole magnetyczne ?

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 gru 2014, 19:11 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2014, 14:13
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/20715/zrodlo-nieograniczonej-energii-od-lockheed-martin
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/20756/wiecej-szczegolow-reaktora-lockheed-martin
Tutaj czytałem o tym, podałem link do strony oficjalnej. Na razie jest na papierze, nie ma jeszcze prototypu.
Po Fukushimie nawet najbardziej zatwardziali miłośnicy atomu odpuścili na tyle, że pozytywni ludzie w rządzie USA pozwolili na uchylenie rąbka tajemnicy.
Dotychczasowe reaktory fuzyjne działały na zasadzie, że może się uda uzyskać nadmiar energii, to była metoda prób i błędów. Teraz już są precyzyjne wyliczenia że musi się udać.

Tymczasem opracowano technologię zasilania ogniw paliwowych wodą morską. Myślę że to jest przyszłość do zastosować indywidualnych (http://nt.interia.pl/gadzety/news-samochod-na-wode-ktory-rozpedzi-sie-do-350-km-h,nId,1564993).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 gru 2014, 21:09 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1106
Płeć: mężczyzna
No właśnie.

Aviation Week

Cytuj:
Lockheed Martin aims to develop compact reactor prototype in five years, production unit in 10

Lockheed Martin ma zamiar stworzyć kompaktowe prototypy reaktorów w następnych 5 latach.
Produkcyjnie w 10.
Cytuj:
The team acknowledges that the project is in its earliest stages, and many key challenges remain before a viable prototype can be built.

Jest jeszcze gorzej, mają tylko mętne założenia. Czyli nie mają tak naprawdę nic. Nie wiedzą nawet czy im to zadziała. Bo tak wynika opisów na stronie i filmu promo.

Więc nic im się nie udało. Za to po ogłoszeniu tej nowiny akcje Lockheed Martin Corp.’s (LMT)
poszybowały 30 dolarów w górę. Jest to dość ciekawe zjawisko, że najgłośniej krzyczą o tym na portalach biznesowych, bardziej niż w naukowych, powinno dawać to do myślenia. I że połowa linków do artykułów również tam prowadzi, mowa o stronie Lockheeda.

W ogóle to jest coś nie tak...mówią, że nad tym dopiero pracują. Lockheed Martin to jeden z najpotężniejszych przedstawicieli kompleksu militarno-przemysłowego. Produkują wszystko od rakiet przez samoloty na satelitach kończąc. To ja się pytam, w takim radzie gdzie zostały wyprodukowane TR-3B i następcy programu Aurora ? I czym je zasilają ? No chyba te pojazdy na dieslu nie latają.

Już sam fakt, że ściemniają coś, że muszą zbierać fundusze wydaje się podejrzany. Przecież to jest podwójna gra. Nie wierze im ani trochę.

Coś mi się wydaje, że będzie to wyglądać w ten sposób. Owszem ten reaktor powstanie ale okaże się dużo większy niż przypuszczano na początku z technicznymi problemami. W konsekwencji będzie to nowe źródło zasilania które zastąpi klasyczne reaktory atomowe montowane na lotniskowcach i łodziach podwodnych. Znajdzie swoje zastosowanie też do zasilania dział elektromagnetycznych na niszczycielach klasy Zumwalt. Bo tam ta energia jest najbardziej potrzebna. Gdzie samo jedno działo potrzebuje pond 10 MW na strzał.

Podoba sytuacja była/jest z reaktorami E-CAT. Które też muszą być reaktorami Zimnej fuzji.
Świadczy o tym paliwo i produkt spalania. Miało to już być od lat a projekt dalej stoi.

Cytuj:
Dotychczasowe reaktory fuzyjne działały na zasadzie, że może się uda uzyskać nadmiar energii, to była metoda prób i błędów. Teraz już są precyzyjne wyliczenia że musi się udać.


O tym tam nic niema, nie wiem skąd te wyliczenia wziołeś. Nie sądzę by reaktor fuzyjny miał sprawność Overunity, na pewno musi być niesamowicie wydajny. Paliwo starcza na długi okres czasu. 20 Kg na rok, tak zapowiadają.

No i nic tam nie ma o tej plazmie która sama wytwarza pole magnetyczne. Z tego co mówi opis, by utrzymać pole magnetyczne robią elektromagnesy z nadprzewodników. Wiec to tak naprawdę cewki (zwoje "drutu"). W ogóle sytuacja jest dość paradoksalna, bo z tego co wiem, nie istnieją znane oficjalnie materiały nadprzewodnikowe które utrzymują swoje właściwości w temperaturze pokojowej. Więc najpierw schładzają to do prawie -300 stopni ciekłym helem a potem wkładają w gorącą plazme która ma 20 milionów stopni. Chyba, że robią to jeszcze inaczej...

Samochód na słoną wodę to ciekawa opcja. Ale to tylko wariacja na temat silnika elektrycznego.
To trochę jak tankowanie elektrolitu w akumulatorach. Na pewno pomysł przyszłościowy, ale same z siebie energii nie wytwarzają, potrzeba energii z pomp które są również zasilane elektrycznie.

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 gru 2014, 15:09 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2014, 14:13
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
Teraz już snuję przypuszczenia.
Od dawna są generatory magnetohydrodynamiczne, w reaktorach fuzyjnych plazma już jest czyli wystarczy wprawić ją w ruch aby uzyskać energię elektryczną zapętloną w potężnych cewkach tworzących pole magnetyczne. Jeżeli proces fuzji rozpocznie się to ilość energii będzie wystarczająca do generowania większych ilości plazmy, które z kolei wprawione w ruch będą generować więcej energii elektrycznej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 gru 2014, 17:12 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1106
Płeć: mężczyzna
Sporo tych przypuszczeń Mruga

Ruch plazmy nie ma nic wspólnego z ilością energii elektrycznej. Ona próbuje się jedynie wyrwać i uciec z uścisku, porusza się ewentualnie po "liniach" pola magnetycznego generowanego przez cewki. Pole magnetyczne działa jak imadło i iskra zapłonowa. Można powiedzieć, że w pewnym sensie działa jak tłok w silniku samochodowym - kompresując i zapalając mieszankę. W tym wypadku siły są tak duże, że dochodzi do fuzji atomowych paliwa w postaci izotopów wodoru przekształcając je na Hel.

Z tego co pamiętam w Tokamakach głównym problemem było utrzymanie plazmy. Pole magnetyczne szybko puszczało i nie byli w stanie utrzymać reakcji dłużej niż kilkadziesiąt sekund. Można sobie to obczaić na większości filmików na youtube pod hasłem "Tokamak"

Ale to nie ruch plazmy generuje energię tylko temperatura, owo 20 milionów stopni. Plazma może sobie nawet leżeć w spoczynku i nie musi nigdzie się ruszać by generować cokolwiek. Koniec końców chodzi tylko o temperaturę. Na końcu są rury, jest wymiennik ciepła i gazowa turbina. Nie ma tam żadnego Plazmowego Mumbo Jumbo. To po prostu nuklearny piec. Zasada ta sama jak przy spalaniu węgla. Tylko paliwo bardziej efektywne(i praktycznie darmowe) i efektywniejsza moc. Swoją drogą ciekawe ile energii idzie na te nadprzewodnikowe magnesy. Przecież to musi być setki Amper...

Dlatego świętym galem jest zimna fuzja, czyli taka przeprowadzona w temp pokojowej.

Jest takie zjawisko które nazywa się sonoluminescencja Start in a Jar (gwiazda w słoiku) I jakimś dziwnym trafem mało ludzi się tym zajmuje i nie słyszałem by ktoś te koncepcje rozwijał.
Tzw akustyczna kawitacja, polega wprawieniu w rezonans przy pomocy fali akustycznej małego bąbelka.
Przy odpowiedniej częstotliwości banieczka się zapada się tak gwałtownie, że pojawia się spontaniczny zapłon i niesłychana ilość energii. Ponoć temperatura w samym środku może mieć nawet dziesiątki tysięcy stopni. Jeśli to nie jest Zimna Fuzja to nie wiem co mogło by dawać tyle energii.
Mam tu bardzo fajny 3 minutowy filmik.

phpBB [video]


Dlatego mi się wydaje, że Lockheed Martin wali ściemę. Sami od lat rozwijają czarne technologie które o kilkanaście dekad prześcigają to nad czym publicznie się pracuje a tu nagle mówią, że chcą zbudować małe generatory oparte o projekt który nie działa za dobrze i jest szalenie kosztowny. A co z międzynarodowym projektem ITER ? Start i pierwsze eksperymenty planują dopiero za ponad 20 lat. Wpakowali do niego prawie 20 miliardów dolarów a finalnie koszty będą jeszcze wyższe.

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 gru 2014, 17:27 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2014, 14:13
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
Super ta sonoluminescencja, z fuzją zastanawia mnie jeszcze dlaczego za wszelką cenę wszyscy próbują utrzymać ją w jednym miejscu, zamiast użyć pola magnetycznego w celu jej ruchu po okręgu z coraz większym przyspieszeniem, odchylając tor zjonizowanego gazu w kierunku elektrod na ścianach można wyłapywać energię jak w generatorze magnetohydrodynamicznym. Rola fuzji tutaj sprowadzałaby się do generowania większych ilości plazmy.

Obrazek
Widzę po schemacie urządzenia od Lockhead Martin, że działa klasycznie za pomocą turbin na ciepło.
W sumie te bolce po obu stronach przypominają jakby konstrukcja była przerobiona z czegoś większego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2015, 12:56 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1106
Płeć: mężczyzna
To o czym mówisz w zasadzie ma miejsce. :tak: Zobacz dokładniej ten prosty schemat.

Obrazek

Niebieskie to cewki toroidalne. Te szare te cewki Poloidalne. Stabilizują i "usztywniają "plazmę i nadając jej rotacje. W środku jest jeszcze jedno uzwojenie. A mimo to jakoś nie udaje im się utrzymać tej mocy w ryzach. Ale ruch plazmy to ciągle tylko efekt uboczny stabilizowania jej w polu magnetycznym. W Generatorach MHD jest odwrotnie. Tam Plazma porusza się po cewkach by wytworzyć prąd, to zupełnie odwrotna zasada działania. Zresztą jeśli reaktor by działał jak należy, to było by to bez sensu. Taki nuklearny piec w zasadzie nie wymaga praktycznie tankowania, przy tym produkuje masę energii.
I jest o wiele wydajniejszy niż jakikolwiek generatory MHD i to o wiele. Nie było by sensu zabawy by komplikować całe urządzenie dla marnych dodatkowej ułamków mocy ,musiała być sprężarka, zawracanie tego... Cuda... Może kiedyś jak im to w ogóle zadziała, to będzie można zabawić się w takie usprawnienia. Ale na ten moment Keep it Stupid Simple nie ma co sobie dokładać problemów. Zresztą IMHO nie tędy droga w pozyskiwaniu energii, za dużo w tym cfaniakowania :) i zmuszania na siłę natury by działała pod prąd, a to rzadko kiedy wychodzi na dobre o ile w ogóle. To jeszcze coś co współczesna nauka musi pojąc. Im bardziej zmuszamy naturę by działała pod prąd tym więcej energii trzeba to wkładać i więcej się nakombinować.

Cytuj:
Widzę po schemacie urządzenia od Lockhead Martin, że działa klasycznie za pomocą turbin na ciepło. W sumie te bolce po obu stronach przypominają jakby konstrukcja była przerobiona z czegoś większego


No jak każdy generator. To po prostu piec i tyle, reaktory atomowe działają w ten sam sposób. Nie wyobrażam sobie jak to miało by działać inaczej w tym przypadku. Ale to już mówiłem. Co do konstrukcji to niewiele można sobie powiedzieć, po poza bardzo poglądowymi schematami które przedstawiają tylko prostą koncepcje nie ma tam absolutnie nic. Te puste komory mają być jakimiś buforami do ucieczki plazmy która potem jest zawracana... W Opisie użyli kilka porównań ale szczerze powiedziawszy to niewiele z tego zrozumiałem. :D

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2015, 15:22 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 28 gru 2014, 10:04
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: warszawa
Zimna fuzja. Źródło nieskończonej energii


Jesteśmy niewolnikami energii. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie życie bez niej. Niestety, nasza planeta ma ograniczone zasoby nieodnawialnych źródeł, a ich ilość stale maleje. Naukowcy biją na alarm – przed rokiem 2500 nie będzie ani ropy naftowej, ani gazu ziemnego, ani węgla kamiennego. Jak wtedy sobie poradzimy? Przecież cywilizacja ludzka będzie wtedy jeszcze istnieć. Naszą jedyną nadzieją na przetrwanie są odnawialne źródła energii albo… ujarzmienie potęgi drzemiącej w atomach, podstawowych cegiełkach Wszechświata.

Obliczenia naukowców są nieubłagane – węgla kamiennego wystarczy nam na kolejne 300 lat, gazu ziemnego na 60 lat, a ropa naftowa skończy się nam nie później, niż za 40 lat. To przecież wydarzy się jeszcze za naszego życia! Trwają gorączkowe poszukiwania alternatywnych źródeł energii i próby ujarzmienia sił przyrody, wciąż jednak ich efektywności nie można porównywać z klasycznymi źródłami nieodnawialnymi. Największe nadzieje wiąże się z wykorzystaniem energii słonecznej – kiedy Słońce będzie kończyło swój żywot, życia na Ziemi już dawno nie będzie. Dlatego inżynierowie tak mocno naciskają na budowę farm słonecznych i instalację ogniw fotowoltaicznych – kiedyś to właśnie one mogą zapewnić nam prąd. Chyba, że „własne Słońce” fizykom w końcu uda się wytworzyć w laboratorium. Zimna fuzja to Święty Graal wielu naukowców i nasza przepustka do świata z nieskończonymi zasobami energii.

Ujarzmić deuter

Zimna fuzja to jedno z największych marzeń fizyków. Na czym ona polega? By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zastanowić się, co sprawia, że jądra atomowe łączą się ze sobą i powstają cząsteczki.
Deuter to stabilny izotop wodoru, który występuje naturalnie. Jądro deuteru składa się z jednego protonu i jednego neutronu. Ze względu na niewielką masę (2,0140 Da) i mały przekrój czynny, deuter jest dobrym moderatorem szybkich neutronów. Wykorzystuje się go również w reaktorach jądrowych do wysokoenergetycznych fuzji. Synteza jąder deuteru to reakcja silnie egzotermiczna, czyli taka, w której ciepło jest wydzielane do otoczenia. Podczas jednej reakcji syntezy emitowane jest ponad 3 MeV energii – to ponad milion razy więcej niż przy spalaniu atomu węgla! W efekcie syntezy jąder deuteru powstają cięższe jądra atomowe, takie jak lekki izotop helu (3-He) czy tryt (3-H), inny izotop wodoru. To właśnie reakcje syntezy deuteru odpowiadają za wytwarzanie energii we wnętrzu Słońca, więc z naturalnych przyczyn są nadzieją na rozwiązanie wszystkich problemów energetycznych na Ziemi.

Co musi się stać, by doszło do reakcji syntezy? Fuzja jąder deuteru zajdzie tylko wtedy, gdy zetkną się one ze sobą powierzchniami. A aby to było możliwe, potrzebna jest energia do pokonania odpychania kulombowskiego wynikającego z dodatniego naładowania jąder. We wnętrzu Słońca nie ma z tym problemu, bo jądra energię potrzebną do zainicjowania reakcji uzyskują dzięki wysokiej temperaturze. Na Ziemi uzyskanie takich warunków jest możliwe tylko dzięki przyspieszaniu jąder deuteru w akceleratorach (jak np. Wielki Zderzacz Hadronów) lub wytwarzając w tokamakach plazmę o parametrach zbliżonych do materii słonecznej.

W 1989 r. świat obiegły sensacyjne informacje o rzekomej fuzji jąder deuteru przy elektrolizie ciężkiej wody w temperaturze pokojowej dokonanej przez Martina Fleischmanna i Stanleya Ponsa. Bazując na opublikowanych wynikach fizyków przeprowadzono kolejną serię eksperymentów, która nie potwierdziła możliwości przeprowadzenia fuzji jąder w temperaturze pokojowej. Fleischmanna i Ponsa okrzyknięto oszustami, choć część środowiska naukowego nazwała ich wizjonerami. Równie duże wątpliwości w świecie nauki wcześniej budził chyba tylko Nikola Tesla.

Wkrótce po eksperymencie Fleischmanna i Ponsa okazało się, że źle interpretowano dane wskazywane przez licznik Geigera-Muellera. Jak amatorzy, zliczenia fotonów promieniowania naturalnego Fleischmann i Pons interpretowali jako wyniki wskazujące na wytwarzanie neutronów w wyniku fuzji. Okazało się zatem, że ich cudowne osiągnięcia nie są wynikiem wielostopniowego oszustwa, a zwykłego, ludzkiego błędu. Ale termin „zimnej fuzji” na dobre wszedł do języka, nie tylko naukowego, ale i kolokwialnego. Od eksperymentu Fleischmanna i Ponsa minęło już 25 lat, ale do dziś, nikomu nie udało się potwierdzić jego autentyczności. Mimo tego, reakcje fuzji termojądrowych, w tym i tych „zimnych” rozpalają emocje nie tylko fizyków, ale i całej ludzkości, głównie ze względu na potencjalne źródło bezpiecznego i niewyczerpanego źródła energii.

Czysta energia na wyciągnięcie ręki

Przez ostatnie lata, byliśmy świadkami prawdziwego wyścigu, którego metą było zjawisko kontrolowanej zimnej fuzji. Czy komuś się to udało? Poniżej najważniejsze etapy poszukiwań „Świętego Graala fizyki”.
W 2000 r. zespół naukowy pod kierownictwem J. Zweilbacka opracował w Lawrence Livermore National Laboratory metodę polegającą na wyzwoleniu ogromnej energii w procesie tzw. eksplozji kulombowskiej. Było to możliwe, dzięki prostej obserwacji, że im dalej od środka zjonizowanej kuli ładunku, tym jądra deuteru odpychają się intensywniej, a więc mają większą energię potencjalną, którą można zamienić na kinetyczną. Uczeni uzyskali mikrogłę, która poddana działaniu silnego lasera o krótkim impulsie (rzędu femtosekund) powodowała całkowitą jonizację atomów deuteru, przez co odpychały się one coraz bardziej uzyskując energię wystarczającą do tunelowania bariery kulombowskiej do fuzji.

2 lata po opracowaniu metody klasterów postanowiono spróbować z sonofuzją. Rusi Taleyarkhan z Oak Ridge National Laboratory wyjaśnił, że sonofuzja może spontanicznie zachodzić we wnętrzu bąbelków gazu, które gwałtownie są ściskane z wykorzystaniem ultradźwięków. W 2004 r. badania potwierdzono. Eksperymenty te są do dzisiaj kwestionowane, a niektórzy uważają nawet, że wyniki sfabrykowano.

W 2005 r. grupa fizyków z University of California w eksperymencie swojej zimnej fuzji wykorzystała kryształ o właściwościach piroelektrycznych (wytwarzanie pola elektrycznego podczas podgrzewania). Kryształ po jednej stronie podgrzewano w zakresie temperatur od -34 do 7 stopni Celsjusza, dzięki czemu między jego końcami powstało pole elektryczne o natężeniu 25 GV/m, które przyspieszało jony deuteru, które zderzały się ze sobą. Wydzielona energia jonów sięgała 100 keV, co jest odpowiednikiem miliarda kelwinów, ilości wystarczającej do zajścia fuzji jądrowej. W wyniku eksperymentu powstawały neutrony o energii 2,45 MeV, które potraktowano jako dowód prawidłowego przebiegu zimnej fuzji. W 2006 r. autentyczność zjawiska potwierdzono na Rensselaer Polytechnic Institute.


W połowie 2008 r. głośno było o Yoshiakim Aracie z Osaki, który przeprowadził zakończony sukcesem i łatwo powtarzalny eksperyment. Wystawiając proszek palladowy i tlenek cyrkonu na działanie wysokociśnieniowego deuteru, udało się uzyskać ponadprogramowego ciepła. Dzieje się tak, gdyż wewnątrz sieci krystalicznej palladu najprawdopodobniej dochodzi do silnego skupienia jąder deuteru. Niektóre z nich są na tyle blisko siebie, by utworzyć jądro atomu helu. Wielu naukowców wątpi w to, że zaobserwowane ciepło ma pochodzenie jądrowe i doszukuje się tu jakiegoś błędu, podobnego do tego, który pojawił się w oryginalnym doświadczeniu Fleischmanna i Ponsa.

I wreszcie, 14 stycznia 2011 r. dwaj fizycy z Uniwersytetu Bolońskiego – Andrea Rossi i Sergio Focardi – zaprezentowali światu pierwszy na świecie „reaktor zimnej fuzji”. Urządzenie nazwane „Katalizatorem energii” (E-Cat) dokonuje fuzji atomów niklu i wodoru w atomy miedzi. Jest to możliwe dzięki ogrzewaniu reaktora opornością elektryczną, a po przekroczeniu mocy ok. 1000 W, urządzenie zaczyna ogrzewać się samo, wydzielając jednocześnie 12-kilowatowe ciepło. Środowisko naukowe skrytykowało Rossiego i Focardiego za „nienaukowe” ogłoszenie wynalazku – niemal bliźniacze do tego z 1989 r. 6 kwietnia 2011 r. włoski urząd patentowy przyznał Rossiemu paten na E-Cat i urządzenie tym samym jest gotowe do komercyjnego użytku.

Ale co w E-Cat takiego niezwykłego? Reaktor Rossiego i Focardiego zużywa 1000 W energii, które błyskawicznie spada do 400 W. Z każda upływającą minutą, 292 gramy wody o temperaturze 20 stopni Celsjusza zamieniają się w parę wodną o temperaturze 101 stopni Celsjusza. Tak pozyskane ciepło można przetworzyć na energię elektryczną. Koszt tak uzyskanego prądu to mniej niż 1 cent za 1 kW, a to znacznie mniej niż w przypadku gazu czy węgla. Reasumując, E-Cat dostarcza aż 10 tys. razy więcej energii, niż taka sama objętość tradycyjnego paliwa. Reaktor przemienia wodór w nikiel, później w miedź, a przy okazji wydzielana jest energia. Rossi nie podaje wielu szczegółów dotyczących swojego wynalazku, powołując się na ochronę patentu.


Fizycy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w badaniach nad zimną fuzją. Skoro zjawisko to teoretycznie jest możliwe, to można spodziewać się, że w przeciągu kilkunastu najbliższych lat w końcu uda się uzyskać nieskończone źródło energii w małym laboratorium. W przeciwnym razie, powoli zaczną kończyć nam się energetyczne alternatywy.

Artykuł pochodzi ze strony http://www.dobrewiadomosci.net.pl/.


Ostatnio zmieniony 01 sty 2015, 15:31 przez Indianer, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2015, 15:27 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2014, 14:13
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
Teraz zrozumiałem o co w tym chodzi. Jak już porusza się po okręgu, to dlaczego miałaby się ta plazma poruszać cały czas z takim samym przyspieszeniem, można sprawić tak aby zwalniała w jednym punkcie i dochodziło do zderzenia z wcześniej rozpędzoną plazmą dodatkowe ciśnienie ułatwiałoby fuzję.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group