Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 25 lis 2020, 8:43

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
Post: 05 gru 2010, 13:21 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Ówczesna wiedza astronomiczna przekraczała nawet współczesną, tłumaczy, bowiem zagadki, których dzisiejsza nauka nie potrafi wyjaśnić- może astronomowie powinni przeczytać "Epos o Stworzeniu świata"?

W starożytnych kulturach doliny rzek Eufratu i Tygrysu na większości pieczęci cylindrycznych przedstawiano pewne ciała niebieskie obok postaci bogów i ludzi. Wyjątkowa okazała się być akadyjska pieczęć z III tysiąclecia p.n.e. Znajduje się ona obecnie w Muzeum Berlińskim pod numerem katalogowym VA/243.

Załącznik:
VA243.jpg


Jej odmienność polega na tym, iż mamy tu przedstawiony cały układ planetarny złożony z jedenastu globów wokół promienistej gwiazdy. Łącznie 12 ciał niebieskich. Liczba niezwykle znacząca dla wszystkich mitologii starożytnych Bliskiego Wschodu i nie tylko. Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, by dostrzec, iż jest to obraz naszego układu, a ciała niebieskie przedstawione są z zachowaniem proporcji wielkości (z wyjątkiem pomniejszonego z konieczności słońca i utraty skali odległości). Mamy wiec centralną gwiazdę i koliście rozłożone wokół niej 10 planet i księżyc przy Ziemi. Ta dodatkowa planeta jest położona między Marsem a Jowiszem w miejscu pasa planetoid; jest ona wielkości Neptuna i Urana, które w schematycznym rysunku na pieczęci są podobnej wielkości. Obok tego jest jeszcze jedna modyfikacja wobec dzisiejszego obrazu systemu słonecznego - Pluton jest przedstawiony na pozycji obok Saturna (co wiąże się z genezą jego powstania wedle eposu). W tym miejscu należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że Księżyc został potraktowany na równi z planetami (jest jednym z 12 ciał niebieskich). Zecharia Sitchin, z którego książki "Dwunasta Planeta" korzystałem, opierając się na badaniach NASA zaznacza, że ziemski satelita ukształtował się jako samoistne, osobne ciało niebieskie, nie został z Ziemi "wyrwany". Faktem jednak jest, iż Księżyc dotknęła olbrzymia katastrofa kosmiczna, a jej skutki były widoczne przez około 800 milionów lat. I dopiero jakieś 3,2 miliarda lat temu struktura i powierzchnia Księżyca przybrały swoją zakrzepłą formę modyfikowaną już tylko przez uderzenia meteorytów. Otóż Sitichin wyprowadza na podstawie tekstu Enuma Elisz nową teorię dotyczącą powstania ziemskiego satelity, część hipotezy o wyrwaniu Księżyca z innego ciała niebieskiego i o jego samoistnym bytowaniu zanim wpadł w pole grawitacyjne Ziemi, ale o tym później. Na razie potraktujmy, więc księżyc jako pełnoprawnego uczestnika wydarzeń. Oczywiście obok Księżyca doskonałym dowodem na wielką katastrofę jaka dotknęła układ słoneczny jest pas planetoid.

I jeszcze jedna uwaga: symbolika eposu mówi, że, gdy rodziły się planety rodzili się bogowie. Bezspornym faktem jest jednak, iż realni bogowie, którzy przybyli do Mezopotamii pochodzili z owej dodatkowej planety. Tak, więc ważne jest, by nie mylić bogów-planet z rzeczywistymi bogami kultur Mezopotamii.

Przejdźmy teraz do samego eposu. Text Enuma Elisz (akadyjski w dialekcie staro babilońskim) został znaleziony w ruinach biblioteki Assurbanipala w Niniwie przez Henry'ego Layarda. Połamane tabliczki złożył i opublikował George Smith w 1876 roku, a najobszerniejszą pracę na ich temat napisał L.W. King - "The Seven Tablets of Creation". Od razu nasuwa się tu analogia do Biblii. Na 6 tabliczkach eposu przedstawione jest dzieło stworzenia dokonane przez kogoś / coś, co nie zostało określone z imienia i czego nie znajdziemy w mitologiach mezopotamskich (co potwierdza moją tezę iż bogów ziemskich mitologii i religii stworzyła jeszcze inna "osoba", o czym mowa w artykule "Co ponad bogami"). Na 7 tabliczce dzieło to jest opiewane i wysławiane - mamy więc i biblijny 7 dzień gdy Bóg odpoczywa. Tak, więc można swobodnie przyjąć, biorąc pod uwagę różne zbieżności treści, że Genesis to daleka kopia Enuma Elisz, przy czym podobieństwo treści zatarło się w dużym stopniu, analogia zauważalna jest głównie w formie i temacie obu dzieł. Nazywany obecnie "Eposem o stworzeniu wiata" Enuma Elisz, co znaczy "gdy na wysokościach" przypomina grecką tragedię gdzie sceną jest pierwotny Kosmos, a aktorami ci, którzy tworzą i są stwarzani - bogowie symbolizujący ciała niebieskie.

Oto, jak zaczyna się historia układu słonecznego:

Enuma elish la nabu shamanu

Shaplitu ammatum shuma la zakrat


co znaczy:

Gdy na wysokościach niebo nie miało imienia

Niżej zaś twardy grunt nie był nazwany.


Akt I - Stworzenie

1.Gdy na wysokościach niebo nie miało imienia,
2.A ziemia poniżej nie była nazwana;
3.Był tylko APSU, ich rodzic pierwotny,
4.MUMMU i TIAMAT - która zrodziła ich wszystkich;
5.Ich wody były razem zmieszane.
6.żadna trzcina nie miała jeszcze formy,
7.żadne bagno nie miało oblicza.
8.żaden z bogów nie pojawił się jeszcze,
9.Nikt nie nosił imienia, los nie ciążył na nikim;
10.W prądach wód rodzili się bogowie.


Mamy przed sobą obraz pierwotnego układu trzech ciał niebieskich (3,4), pozostałe jeszcze nie istnieją, dopiero powstają (8,9,10). Te trzy to:

- AP.SU - "ten, który istnieje od początku"
- MUM.MU - "ten, który się urodzi"
- TIAMAT - "dziewica dająca życie".


"Wody" APSU i TIAMAT mieszają się (5), lecz łatwo zauważyć iż nie jest to zwykła woda, w jakiej na bagnach rosną trzciny (6,7), te, bowiem jeszcze nie istniały. Była to raczej pierwotna materia wypełniająca przestrzeń, z której dopiero ciała niebieskie będą się formować. Pierwsze oczywiście musiało być Słońce i oto jest - APSU. Tuż obok znajduje się MUMMU. Dalsza narracja eposu wyjaśnia, iż był to ściśle związany z APSU pomocnik i boski posłaniec. Idealna charakterystyka Merkurego, która przeniknęła do mitologii Greków i Rzymian - Hermes/Merkury - posłaniec bogów. W pewnym oddaleniu znajdowała się TIAMAT, pierwsza prawdziwa planeta, bogini matka w pierwotnej wielkiej trójcy. Bogowie mają się dopiero narodzić, przybrać imiona i losy, którymi byli związani, a które, biorąc pod uwagę planetarny wymiar boskiej symboliki wydają się być orbitami (8,9). Określa się je, bowiem, jako 'przeznaczenie', a takim dla planet jest stała i niemal wieczna z punktu widzenia człowieka ich trajektoria lotu wokół centralnej gwiazdy. Przestrzeń między APSU/Słońce i TIAMAT była wypełniona pierwotną materią, która ukształtowała się w następną parę planet:

11.Ich wody zmieszały się[...],
12.Z nich powstali bogowie:
13.zrodzili się bóg LAHMU i bóg LAHAMU;
14.Nazywani byli po imieniu.


Etymologicznie imiona te (13) pochodzą od słowa LHM (wszczynać wojnę). Odwołując się do mitologii greckiej i rzymskiej, jako, że również były oparte na symbolice planetarnej i wiele wyniosły z Bliskiego Wschodu - mamy boga i boginię wojny: Marsa i Wenus (tak, oprócz miłości odpowiadała również za wojnę, pierwotnie była żeńskim Marsem). A skoro te planety miały powstać między APSU/Słońcem i TIAMAT (5,10,14), która znajdowała się w miejscu obecnego pasa planetoid wychodzi nam, iż te właśnie planety wewnętrzne uformowały się w następnej kolejności. Ciekawostką jest, iż mimo, że tak jak TIAMAT tak i LAHAMU/Wenus są żeńskimi imionami, w eposie jako symbolizujące planety są określane męskim "bóg", co dobitnie wskazuje na to, iż były to ciała identyczne względem genezy i formy. Planety rozwijałyby się i zwiększały swą masę skupiając siłą grawitacji pierwotną materię zalegającą przestrzeń wokoło, ale:

15.Zanim wzrośli w latach
16.I postaci do ustalonego rozmiaru -
17.Bóg ANSHAR i bóg KISHAR przybrali kształt,
18.Prześcigając ich.
19.Gdy rozciągnęły się dni i pomnożyły lata,
20.Zrodzili boga ANU, syna - rywala przodków.
21.Potem pierworodny ASHAR'a, ANU
22.Sobie równego i na swój obraz zrodzi NUDIMMUD'a.


Wzrost powstałych planet (LAHMU/Mars I LAHAMU/Wenus) i osiągnięcie przezeń ustalonej miary, czyli wielkości TIAMAT, uniemożliwiło powstanie dwóch kolejnych ciał niebieskich (17) o ogromnej wielkości (18), czego dowodzą ich imiona:

- AN.SHAR - "książe główny na niebie" - Saturn
- KI.SHAR - "główny na stałym gruncie" - Jowisz.


Prześcignęły one w swym wzroście swoich braci i stały się tak potężne, iż odciągnęły materię od APSU/Słońca i TIAMAT. Z niej zrodził się ich syn - ANU ("niebiański"), który choć nie dorównywał swoim rodzicom, był większy od poprzednich planet - swoich przodków (LAHMU/Marsa, LAHAMU/Wenus, MUMMU/Merkurego, TIAMAT) (20), tak, iż stał się ich rywalem i był w stanie stworzyć równą sobie planetę 'na swój obraz i podobieństwo'- NUDIMMUD ("zdolny twórca"), która to nazwa była epitetem, jakim określano boga EA/ENKI (22). Ta następna para to zgodnie z wszelką logiką Uran i Neptun. Został nam jeszcze Pluton, który, jak można podejrzewać jest synem ANSHARA/Saturna, bo skoro ANU/Uran był pierworodnym (21), musiał jeszcze istnieć inny potomek. Jest nim właśnie GAGA/Pluton określany jako posłaniec ANSHARA/Saturna. Odpowiada on roli Merkurego przy Słońcu. Oba ciała niebieskie były, zatem ściśle związane ze swoimi wielkimi kolegami, ale z racji tego, iż GAGA/Pluton krążył wokół ANSHARA/Saturna trzeba go zredukować do roli satelity.

Obrazek

Podsumujmy więc obraz układu słonecznego, który ukształtował się do tej pory: Centralnie położony APSU/Słońce, ściśle do niego przywiązany MUMMU/Merkury, następnie dwie większe planety: LAHMU/Mars i LAHAMU/Wenus. Za nimi ogromna TIAMAT, ostatnia z planet wewnętrznych, której odpowiednika nie znajdziemy w naszym dzisiejszym układzie planetarnym. Dalej dwie ogromne planety: KISHAR/Jowisz i ANSHAR/Saturn, oraz dwie mniejsze, aczkolwiek większe od wszystkich pozostałych: ANU/Uran i EA/Neptun. Koło Saturna odnajdziemy maleńkiego GAGA/Plutona. Gdzie w tym obrazie Ziemia i Księżyc, które widzimy na pieczęci cylindrycznej? Czy dodatkowa planeta TIAMAT, jest tą dwunastą, z której pochodzili NEFILIM ("ludzie ognistych rakiet"), czyli bogowie?

Nowo powstałej rodzinie planet daleko było do równowagi i spokoju:

1.Boscy bracia się zebrali;
2.Trzęśli Tiamat, miotając się tu i tam.
3.Ich błazeństwa dręczyły brzuch Tiamat,
4.Ich szaleństwa rujnowały niebiański dom.
5.Apsu nie był w stanie uciszyć ich wrzasków;
6.Ich wybryki odjęły mowę Tiamat.
7.Ich uczynki były obrzydliwe [...].
8.Nieznośne było ich postępowanie.


Rzuca się w oczy chwiejność orbit dopiero, co powstałych planet (2). Zbliżały się za bardzo do siebie (1) i wytworzyły w ten sposób dwie przeciwstawne siły rozrywające Tiamat (2,3). Z jednej strony APSU/Słońce, z drugiej olbrzymie planety zewnętrzne. Zagrażało to istnieniu całego układu (4). APSU/Słońce wyraźnie zaniepokojony potępia planety (7,8), lecz był bezsilny (5). Dysponując jednak pomocą MUMMU/Merkurego zapowiedział, że zamierza "zniszczyć zniweczyć ich poczynania". Plan ten jednak podsłuchali bogowie i za sprawą EA/Neptuna zniweczyli go. Po pierwsze EA/Neptun "narysował wierną mapę Kosmosu" i rzucił boski "urok" na pierwotne wody Układu Słonecznego. Ciężko orzec, o co dokładnie chodzi w tym fragmencie. Niezależnie jednak, czy to sam EA/Neptun produkował olbrzymie ilości energii, czy też siła jego grawitacji w połączeniu z grawitacjami pozostałych 3 planet zewnętrznych była tak silna, dość, że EA/Neptun "rozlał sen" na APSU/Słońce i sparaliżował Merkurego - "Mummu, doradca, nie mógł się ruszyć ". Efektem zabiegów EA/Neptuna było odebranie APSU/Słońcu jego mocy twórczej, sparaliżowanie potężnego wylewu pierwotnej materii z gwiazdy, a tym samym pozbawienie APSU/Słońca możności tworzenia nowych planet - "ściągnął diadem Apsu (stłumił wylewy materii), usunął płaszcz jego aury". APSU/Słońce był "pokonany", a MUMMU/Merkury 'związany i porzucony'. W ten sposób całkowicie odwróciła się sytuacja. Apsu stał się odtąd epitetem EA/Neptuna, jako, że ten przejął wpływ na tworzenie nowych planet, w inny jednak niż dotychczas sposób.

9.W izbie losów, w miejscu przeznaczeń
10.Zrodzony został bóg, najzdolniejszy
11.I najmądrzejszy z bogów;
12.W sercu oceanu stworzony został MARDUK"
13."Powabna była jego postać, oczy pełne blasku;
14.Wykwintny w ruchach, majestatyczny, jak za dawnych czasów...
15.Mocno przyćmiewa bogów, prześciga we wszystkim [...]
16.Pyszny, jak żaden z nich; przewyższa ich wzrostem;
17.Potężne były jego członki, niezmiernie był wysoki.


Jako skrajna planeta układu, Neptun roztacza swe "uroki" na odległą przestrzeń "oceanu" - Kosmosu. To stamtąd nadszedł MARDUK, którego ściągnął siłą grawitacji EA/Neptun - "Tym, który go zrodził był Ea". Zrodzony w otchłani przestrzeni zewnętrznej (9,12) został 'ściągnięty' do układu słonecznego. Był ogromną planetą, która jako nowo narodzona płonęła i emitowała promieniowanie (13), jak za dawnych czasów, gdy rodziły się pierwsze ciała niebieskie (14). Oczywiście pojawienie się takiego kolosa (11,15,16,17) musiało wywołać jakiś skutek. MARDUK wzbudził promieniowanie planet i "otoczony aureolą 10 bogów (słońce i 9 planet w tym GAGA/Pluton)" świeci jasno, gdyż "sypią na niego straszliwymi błyskawicami". Zbliżając się do EA/Neptuna orbita Dwunastej Planety - MARDUKA zaokrąglała się i zawężała w kierunku centrum układu. EA/Neptun "czyni ją odpowiednią do jego celu", którym, jak się okaże, będzie walka z TIAMAT. W tym czasie MARDUK znajdował się jeszcze w bardzo plastycznej fazie i siła grawitacji EA/Neptuna utworzyła w plancie wybrzuszenie, jakby "drugą głowę ". Gdy mijał ANU/Urana grawitacja wydarła z niego fragmenty materii, które stały się 4 satelitami zwanymi "wiatrami" wirującymi wokół MARDUKA jak "trąba powietrzna". Epos dostarcza nam informacji o dalszej drodze przybysza, który, co ważne wchodzi do układu nie w jego kierunku orbitalnym (przeciwnym do ruchu wskazówek zegara), lecz odwrotnym. Przemieszczając się obok ANSHARA/Saturna i KISHARA/Jowisza MARDUK trafi na nową orbitę która wiodła wprost do zderzenia z TIAMAT:

Obrazek

18.Wytwarzał prądy, irytował Tiamat;
19.Bogowie nie mieli spokoju, ogarnięci jakby burzą.


ocierające się pola grawitacyjne i magnetyczne planet wywoływały zakłócenia (18), które zachwiały orbitami planet (19). MARDUK "rozpuszczał ich organy [...], szczypał je w oczy", a sama TIAMAT "krążyła jak oszalała". Siły ciążenia spowodowały ten sam skutek, co wcześniej u MARDUKA - z TIAMAT oderwały się fragmenty materii, 11 "potworów ", "warcząca, wciekła" grupa satelitów, które "oddzieliły się " od planety i "maszerowały przy boku TIAMAT", która otoczyła je aureolami (nadała orbity wokół niej), przez co upodobnia je do bogów - planet. Szczególnie istotny okazał się "pierworodny spośród bogów, jacy tworzyli jej asystę " - KINGU (20,21,22,23):

20.Na czele postawia KINGU,
21.Zrobiła go wielkim wśród nich [...].
22.Naczelne dowództwo w bitwie
23.Złożyła w jego ręce.


Poddany sprzecznym siłom ciążenia KINGU zaczął przemieszczać się w kierunku MARDUKA, co doprowadziło do zyskania przezeń własnej orbity okołosłonecznej, ściśle jednak związanej z orbitą TIAMAT. Stworzenie w ten sposób nowego boga nie spodobało się EA/Neptunowi, który namawia ANU/Urana i ANSHARA/Saturna, by przeciwstawili się TIAMAT, ci jednak "nie byli w stanie zmierzyć się z nią i odstąpili ". Tymczasem MARDUK minąwszy EA/Neptuna i ANU/Urana pojawił się u boku ANSHARA/Saturna, który zakrzyknął: "Ten, kto jest mocny, będzie naszym mścicielem; ten, kto jest zażarty w walce: MARDUK, bohater!", ten odpowiada:

24.Jeśli rzeczywiście jako wasz mściciel
25.Mam pokonać TIAMAT, ocalić wam życie -
26Zwołajcie zgromadzenie, by ogłosić moje
27.przeznaczenie najwyższym!


Warunek był więc prosty - MARDUK miał otrzymać supremację wśród bogów (26,27). Wtedy to właśnie GAGA/Pluton, satelita ANSHARA/Saturna otrzymał nową orbitę

28.ANSHAR otworzył usta,
29.Do Gagi, swego doradcy, skierował słowo [...]:
30.'Ruszaj w swoją drogę GAGO,
31.przed bogami zajmij stanowisko
32.i powtórz im to, co ci powiem'.


A wiec mijając ANSHARA/Saturna MARDUK wyrwał jego satelitę i rzucił go na własną orbitę (30). Ten nietypowy sposób zaistnienia GAGI/Plutona jako pełnoprawnej planety, która ma wieńczyć od tej pory gromadę planet (31) tłumaczy to, iż GAGA/Pluton wyróżnia się spośród pozostałych planet naszego układu nietypową, jakby przestawioną płaszczyzną orbitalną i mocno rozciągniętą eliptyczną orbitą (orbity pozostałych planet zbliżają się do kształtu koła). Mijając kolejno ANU/Urana i EA/Neptuna GAGA/Pluton przynagla ich, by "gotowali swe wyroki na MARDUKA " (32), te zaś ponaglały tego ostatniego: "Idź i przerwij życie TIAMAT ". MARDUK nieuchronnie zmierza do kolizji z największą z planet wewnętrznych.

Akt II - Walka

Zjednoczone siły grawitacyjne planet pchnęły MARDUKA na nową orbitę - nadały mu nowe przeznaczenie. Jak przystało na wojownika MARDUK uzbroił się wszechstronnie: napełnił swoje ciało "buchającym płomieniem ", "skonstruował łuk, [...] założył na niego strzałę [...], przed sobą zapalił błyskawicę ", "zrobił sieć, by schwytać w nią TIAMAT ". Tak więc młoda, gorąca planeta, promieniująca i wytwarzająca silne pole elektryczne schwytała w swe pole grawitacyjne TIAMAT, która nie mogła już uciec od walki. Największą jednak bronią MARDUKA miały okazać się jego satelity: 4 zrodzone przez wyrwanie materii MARDUKA przez ANU/Urana (Wiatr Południowy, Północny, Wschodni i Zachodni) oraz 3 nowe zrodzone przy przejściu koło ANSHARA/Saturna i KISHARA/Jowisza: Zły Wiatr, Trąba Powietrzna i Niezrównany Wiatr. MARDUK "posłał naprzód wiatry, które zrodził, wysłał ich siedem ". Walka się rozpoczyna:

33.Pan ruszył naprzód, zmierza swoją drogą;
34.Ku szalejącej TIAMAT obrócił swą twarz [...].
35.Pan zbliża się by zbadać jej wnętrzności -
36.By wykryć knowania KINGU, jej doradcy.


Ale potęga TIAMAT nie była bezwartościowa:

37.Gdy spojrzał, stracił zaraz równowagę
38.Zaczął gubić kierunek, mylić poczynania.[...]
39.Kiedy bogowie, jego pomocnicy,
40.Którzy maszerowali u jego boku,
41.Ujrzeli walecznego KINGU, ich oczy zaszły mgłą.


Siła grawitacji TIAMAT spowodowała zachwianie "przeznaczenia" MARDUKA, zaczął on zataczać się na swej orbicie (37,38). Również satelity MARDUKA straciły swą pewność siebie - równowagę na orbitach (41). Rozpoczęła się walka. "TIAMAT wydała z siebie ryk ", "Pan rozpętał zatapiającą burzę, swoją potężną broń ".

42.Pan rozpostarł swoją sieć by ją pochwycić
43.Rozpętał Zły Wiatr i cisnął go jej w twarz.
44.Gdy TIAMAT otworzyła usta, by go pożreć-
45.Wbił się w nią tak, że nie zamknęła ust.
46.Potem gwałtowne wichry spadły na jej brzuch;
47.Jej ciało rozdęło się, usta miała szeroko otwarte.
48.Strzelił w nią z łuku, strzała rozdarła jej brzuch;
49.Przedarła jej wnętrzności, wdarła się do jej łona.
50.Ujarzmiwszy ją w ten sposób, uśmierzył jej oddech życia.


Obrazek

MARDUK pochwycił TIAMAT w swe pole grawitacyjne (42), jeden z jego satelitów uderzył w planetę (43). Siła przyciągania MARDUKA zaczęła rozrywać TIAMAT (44), satelita wbił się w planetę (45), za nim uderzyły następne, TIAMAT zaczęła pękać, ogromny strumień elektryczności przeskoczył pomiędzy promieniującymi ciałami niebieskimi (46,47), spękana TIAMAT została pokonana, MARDUK oddalił się w chwale. Podkreślam tu, i planety się NIE ZDERZYŁY, to satelity MARDUKA uderzyły w przeciwnika, sama planeta oddaliła się zataczając kolejne koło po swej nowej orbicie. Los TIAMAT i KINGU miał się dopiero rozstrzygnąć natomiast przeznaczenie pomniejszych satelitów i odłamków spękanej TIAMAT było już przesądzone:

51.Po zgładzeniu TIAMAT, przewodniczki,
52.Jej grupa została rozbita, jej armia rozproszona.
53.Bogowie-pomocnicy, którzy maszerowali u jej boku,
54.Trzęsąc się ze strachu podążali w tył, by ocalić
55.I zachować życie.


Jakie wyjaśnienie można zaproponować dla tego fragmentu? Wbrew pozorom bardzo proste, tłumaczące kolejną zagadkę układu słonecznego - komety. Komety nie przestrzegają żadnych ustalonych zasad obiegu ciał niebieskich wokół Słońca - krążą po różnych płaszczyznach, elipsoidalnie wydłużonych orbit, w większości w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, czyli przeciwnie do ruchu planet. Siła MARDUKA mogła doprowadzić do tego stanu rzeczy - pchnąć i rozproszyć pozostałości "armii" TIAMAT na nowe, przypadkowe orbity okołosłoneczne. Po zwycięstwie "Pan" odebrał KINGU jego tablicę przeznaczeń i przypiął ją sobie - zyskując stałą orbitę okołosłoneczną. Zatoczył koło przyjmując wyrazy uznania od innych bogów, w ten sposób dotarł w miejsce kosmicznej bitwy (56), gdzie wciąż przecież istniała TIAMAT i KINGU - pokonane, bez życia, ale wciąż obecne na drodze MARDUKA:

56.Pan zatrzymał się by popatrzeć na jej ciało bez życia.
57.Potem zaplanował przemyślnie, jak podzielić potwora.
58.Potem rozszczepią ją jak małża na dwoje.


"Pan" tym razem sam uderzył (59) w TIAMAT rozbijając ją na dwie części (58).

59.Pan deptał po tylnej części TIAMAT;
60.Połączoną z nią czaszkę odciął swoją bronią;
61.Porozrywał jej naczynia krwionośne;
62.I spowodował, że Wiatr Północny ją poniósł
63.W nieznane miejsce.


Obrazek

"Tylna część " planety została całkowicie zniszczona, natomiast ocalała oderwana czaszka, w którą uderzył następnie jeden z satelitów MARDUKA i wypchnął w przestrzeń. Ta część TIAMAT uformowała się w nową planetę- KI/Ziemię.

64.Jej połowę zawiesił jak zasłonę na niebie:
65.Splatając ich razem, rozstawił jak wartowników [...],
66.Zakrzywił orszak TIAMAT, by uformować wielki pas,
67.Jak bransoletę


Druga, rozbita część planety została rozciągnięta przez MARDUKA jak "bransoleta" - tworząc Pas Planetoid (64-7). Gdzie w tym całym zamieszaniu podział się KINGU? Podąża za resztką TIAMAT - KI/Ziemi i staje się jej satelitą. Sumerowie stosowali identyczne określenie na księżyc Ziemi i TIAMAT - właśnie KINGU. To tłumaczy niezwykłą budowę Księżyca, jego ogromną wielkość w porównaniu z planetą, co (poza GAGA/Plutonem) jest niespotykane. Takie wyjaśnienie powstania Ziemi tłumaczy również dziwną budowę jej skorupy (wyspy - kontynenty na 'morzu' cienkich i kruchych płyt oceanicznych), to, iż jako najpóźniej powstała planeta wciąż jest niezwykle aktywna sejsmicznie. Znajdujemy wyjaśnienie fenomenu 'niecki pacyficznej', gdzie zapewne przebiegała linia rozszczepienia TIAMAT. Mamy również wytłumaczenie obecności znacznych iloci wody zarówno na Ziemi, jak i w kometach i planetoidach (których powstanie epos również nam opisuje) - TIAMAT była nazywana "wodnym potworem" - w dużej części składała się z wody.

To wszystko Sumerowie wiedzieli przed 6 tysiącami lat, jeśli nie wcześniej, Enuma Elisz opiera się bowiem na pradawnych przekazach sumeryjskich. ówczesna wiedza astronomiczna przekraczała nawet współczesną, tłumaczy, bowiem zagadki, których dzisiejsza nauka nie potrafi wyjaśnić- może astronomowie powinni przeczytać "Epos o Stworzeniu świata?

SUPLEMENT

W Nexusie [Nr 3/2001] zamieszczony został tekst Dr Richarda J. Boylan'a, który jest opracowaniem oświadczeń złożonych przez byłego konsultanta NSA [Agencja Bezpieczeństwa Narodowego] występującego pod kryptonimem 'Z', którego istnienie potwierdziły też źródła niezależne od Boylan'a. Wśród rewelacji pojawia się informacja, iż NSA nie tylko bierze istnienie dwunastej planety - Marduka na poważnie, więcej - ustaliło jego istnienie, trasę i czas przybycia w obręb naszego ścisłego sąsiedztwa. Marynarka wojenna podawać miała, iż obiekt ten zbliża się od strony południowej półkuli [z tego rejonu Ziemi można go obserwować, a przybędzie na przełomie lat 2011/2012. Tu zwracam uwagę na zadziwiającą zbieżność daty, z końcem kalendarza Majów - 23 grudzień 2013 roku [lub równo rok wcześniej według datowania Hancooka].
Kolejne ujawnione szczegóły odpowiadają dokładnie opisom planety w mitach sumeryjskich, których prawdziwe znaczenie odkrył Sitchin, chodzi tu zwłaszcza o ekstremalnie wydłużoną, elipsoidalną orbitę po której Marduk [Nibiru] okrąża Słońce w odwrotnym kierunku, niż reszta planet. Planeta była dla Sumerów ojczyzną bogów. Informacje te 'Z' przekazał 29 listopada 2000 roku, czy odpowiadają one prawdzie, czy też są kolejnym elementem gry dezinformacyjnej toczonej przez decydentów tego świata? Na to pytanie nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Faktem jest, że datowanie czasu powrotu Marduka w oparciu o mity i cykl precesji jest niezwykle utrudnione [szczegóły w pracach Sitchina i Alforda]. Daty te zamykają się w przedziale: połowa XX do połowy XXII wieku, ale istnieją również podstawy do wskazania tak odległej daty, jak 3400 rok.
Faktem jest jednak to, iż wśród kilku najprawdopodobniejszych dat znajduje się również rok 2012. Inną ciekawą kwestią, która być może wiąże się z przybyciem dwunastej planety jest niespotykane nasilenie działań USA w zakresie rozwoju techniki wojskowej do użycia w przestrzeni kosmicznej. I nie mówię tu o słynnych 'gwiezdnych wojnach', czyli ochronnej tarczy mającej być antidotum na ziemskie rakiety balistyczne, ale o systemie znanym pod nazwą kodową Clementine 2, którego założenia powstały już w 1996 roku, a planowane uruchomienie programu to rok 2003.
Clementine to sieć obronnych satelitów przystosowanych do niszczenia obiektów znajdujących się w przestrzeni kosmicznej, w dużej odległości od naszej planety. Oficjalnie ma to być ochrona przed asteroidami, ale kto wie, czy nie kryje się za tym coś więcej. Wreszcie narastająca liczba naturalnych kataklizmów. Z mitologii wiemy, iż każdorazowe zbliżenie się Marduka do centrum układu słonecznego, po orbicie bardzo bliskiej orbicie Ziemi zawsze sprowadzało na świat mniejsze lub większe anomalie i katastrofy. Czy te wszystkie fakty to jedynie zbieg okoliczności, albo mistyfikacja? Czy też faktycznie za kilkanaście lat ludzkość ponownie stanie twarzą w twarz ze swoimi stwórcami, którzy przedstawią się jako Jahwe, Marduk, Wisznu, Quetzalcoatl... Największe moje obawy budzi fakt, iż zwyczajni ludzie mogą się nawet nie dowiedzieć o tym spotkaniu, a wszystko pozostanie dla wyłącznej wiadomości wąskiej grupki osób. Być może do wstępnego kontaktu już doszło, a My o tym nie wiemy. Zbrojenia czynione przez USA wydają się być tu złym prognostykiem - czy powinniśmy się obawiać spotkania z bogami, którzy mogą przybyć, by odzyskać panowanie nad błękitną planetą?
W mitologii liczne są przykłady bogów opiekuńczych, zdecydowanie jednak przeważają negatywne konsekwencje działań bogów z kosmosu. Nie wiem, jak Wy, ale ja będę się wpatrywał w niebo z dużą dozą obawy. Możliwe wreszcie, że Marduk nadleci i okaże się być całkowicie opustoszały i kto wie, czy nie byłoby to dla ludzkości najlepsze.

SUPLEMENT DRUGI

Oficjalnie nauka nie przyznaje się do Planety X, jak określa się potocznie sławną 'dwunastą planetę Sitchina, ale jej poszukiwania trwają niemal nieprzerwanie. W roku 1978 krokiem milowym w badaniach było odkrycie Roberta Harringtona i Toma van Flanderna z Obserwatorium Astronomicznego Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie, którzy ustalili, że orbity Urana i Neptuna zostały zakłócone przez silne pole grawitacyjne nieznanego dotąd ciała niebieskiego.
Szczegółowa analiza komputerowa doprowadziła astronomów do ciekawych wniosków: Planeta X wyrwała według nich Plutona i Charona z orbity Neptuna [którego były satelitami]! Spójrzmy, jak niezwykle zgadza sięto z mitologią sumeryjską, która również mówi o wyrwaniu Plutona z jego dotychczasowej roli księżyca, tyle że krążącego wokół Saturna. Harrington i van Flandern zaproponowali teorię głoszącą, iż Planeta X jest intruzem spoza układu słonecznego, który został złapany przez pole grawitacyjne Słońca i wszedł na "mocno wydłużoną orbitę wokółsłoneczną o długim okresie obiegu ". Obliczają, że najdalsza planeta jest 3,4 raza większa od Ziemi.
W tym miejscu przeczytajcie mój tekst jeszcze raz - wszystko to, co mówią astronomowie z Waszyngtonu wprost idealnie pasuje do mitów sumeryjskich! NASA w 1982 roku oficjalnie dopuściła możliwość istnienia tej planety: "rzeczywiście jest tam jakiś tajemniczy obiekt daleko poza najbardziej zewnętrznymi planetami". W następnym roku IRAS [Infrared Astronomical Satellite] wykrył duży obiekt w głębi kosmosu. Washington Post z 30 grudnia 1983 tak podsumował wnioski płynące z wywiadu z głównym konsultantem naukowym programu satelitów IRAS z Jet Propulsion Laboratory w Kaliforni: "W kierunku konstelacji Oriona przy pomocy orbitującego teleskopu odkryto ciało niebieskie, które może mieć wielkość planety-giganta Jowisza i może być tak blisko Ziemi, że jest częścią naszego układu słonecznego... Mogę dodać tylko tyle, że nie wiemy, co to jest - oświadczył Gerry Neugebauer, główny konsultant naukowy IRAS." Na podstawie zdobytych danych badacze szacowali wielkość planety X jako trzy, czterokrotność Ziemi, a orbitę określili jako nachyloną pod kątem 30 stopni [znów dokładnie tak, jak to podaje Sitchin], a odległość od Słońca jako trzykrotnie większą od odległości Plutona. W roku 1987 NASA podała kolejny komunikat. Newsweek z 13 lipca 1987: "W ubiegłym tygodniu NASA zorganizowała konferencję prasową w Ośrodku Badawczym Ames w Kalifornii, aby dokonać dość dziwnego oświadczenia, zgodnie z którym 'wokół Słońca może lub nie, krążyć po ekscentrycznej orbicie dziesiąta planeta'. Główny prelegent w czasie tego spotkania, naukowiec NASA, John Andersen, oświadczył, że ma przeczucie, iż Planeta X jest gdzieś tam, jednak nie w pobliżu pozostałych dziewięciu..." Dwunasta planeta wypływa ponownie w 2001 roku.
Science News z 7 kwietnia pod tytułem 'Dziwna orbita komety wskazuje na ukrytą planetę˝: "Daleko poza dziewięcioma znanymi planetami układu słonecznego znajduje się przypuszczalnie ciało równie wielkie jak Mars, które mogło kiedyś stanowić część naszego układu planetarnego..." Chodzi tu o kometę 2000 CR/105, która porusza się po ogromnej, eliptycznej orbicie, która w największym zbliżeniu do Słońca znajduje się 4,5 miliarda kilometrów od niego [tyle, co Neptun].
Czas obiegu 3300 lat [3600 lat obiegu ma według Sitchina dwunasta planeta!]. Szczegółowe dane zamieścił Sky &Telescope News 5 kwietnia 2001. Astronom R. Cowen: "Tego rodzaju wydłużona orbita oznacza zazwyczaj, że obiekt znalazł się pod grawitacyjnym wpływem ciała o potężnej masie". Brett Gladman z Observatoire de la Cote d'Azur w Nicei i Harold F. Levinson z instytutu Southwest Reasearch w Boulder w stanie Kolorado: "... rozwiązanie polega na tym, że 'orbita komety mogłaby być dziełem dotychczas nieznanej planety' - o masie zbliżonej do masy Marsa - 'która byłaby położona w odległości 200 jednostek astronomicznych od Słońca' w tak zwanym Pasie Kuipera będącym cmentarzyskiem odpadów z różnych planet.
Tłumaczyłoby to również, 'dlaczego wiele składników tego Pasa posiada orbity, które są znacznie pochylone w stosunku do płaszczyzny, w której orbituje dziewięć znanych planet'. Wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować. Kiedy wreszcie jakiś astronom sięgnie po Enuma Elisz i zakrzyknie: 'o kurcze, przecie oni o tym wiedzieli tysiące lat przed nami!'.

SUPLEMENT TRZECI - 10 planeta??


Dnia 9 wrzenia 2002 roku światowe agencje ogłosiły o odkryciu ciała niebieskiego, które media okrzyknęły dziesiątą planetą. Odkryty obiekt ochrzczono mianem Quaoaru. Jak ogłosiło Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne ciało to ma wydłużoną orbitę charakterystyczną dla asteroidy, stąd też astronomowie zastanawiają się czy Quaoara można uznać za planetę. Jeśli tak by się nie stało pod znakiem zapytania stanie także pozycja Plutona, co do którego już od dawna toczy się dyskusja nad jego przeklasyfikowaniem z planety na asteroidę - dziwną co prawda - bo z własnym księżycem. Nowo odkryty obiekt ma średnicę ledwie 1 300 km, co stanowi nieco ponad połowę średnicy Plutona (2 300 km), jego orbita ma średnicę 6,4 mld km (nie podano, czy jest to wartość średnia, ale zakładam, iż tak), czyli 1,6 mld km dalej, niż dotychczasowej najdalszej planety. Rok quaoarański wynosi 288 lat, czyli 40 lat dłużej niż rok na Plutonie. W całej tej sprawie najważniejsze jest jednak, iż astronomowie przypuszczają, iż dalej znajduje się co najmniej kilka obiektów, które mogą być znacznie większe, można sugerować iż wśród nich jest Marduk/Nibiru. Ze względu, iż z Ziemi jest już niemal niemożliwym prowadzenie obserwacji na odległości sięgające 10 mld km, trzeba będzie sond kosmicznych by prowadzić dalsze obserwacje wizualne.

Załącznik:
ANUNNAKI.jpg


Bibliografia:
1.Zacharia Sitchin: Dwunasta Planeta
2.Zacharia Sitchin: Genesis jeszcze raz
3.Allan Alford: Bogowie Nowego Tysiąclecia


http://bogowie.org.pl/baza.php3?ido=5&poz=5


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 05 gru 2010, 13:21 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 27 gru 2010, 14:48 
Przepraszam z góry za lekki offtop- ale Sitchina czytałem z zapartym tchem, mimo paru miejsc, w których coś mi nie pasowało (jak się później okazało- słusznie); pożeranie przeze mnie tych książek można by przyrównać do rozpędzenia się BMW X6 czy innym badziewiem na pustej drodze.. rozpędzenie się i wciskanie gazu do dechy przez jakiś czas, po czym przywalenie w wielką, grubą, betonową ścianę.

Skończyłem na czwartej części "Kronik Ziemii" i nie wiem, co mnie przekonałoby do następnych Jego książek- bardzo nie lubię- naciągaczy

Choć jestem niemal przekonany, że wiele kultur z całego świata opisuje w mitach odwiedziny innych cywilizacji na naszej planecie- to sam Sitchin powoduje największy mentlik w głowie chyba ze wszystkich autorów gdyż nigdy nie wiadomo, do czego doszedł badaniami a co zrodziła Jego fantazja.

Buziaki



Na górę
   
 
 
Post: 27 gru 2010, 21:40 
Kiedyś czytałem cały epos...Niestety było to ponad 2 lata temu a linku do źródła nie zapisałem Może ktoś z Was ma dostęp do całego materiału?



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group