Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 06 gru 2019, 21:33

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
Post: 23 paź 2009, 15:21 
Eksperyment Rosenhana - jak łatwo zostać schizofrenikiem


"Zdrowy w chorym otoczeniu''

- tak brzmiał tytuł pracy prof. Rosenhana, opublikowanej w magazynie naukowym "Science'' (1).
Mowa w niej o ośmiu uczestnikach niebywałego dotąd eksperymentu, który po opublikowaniu nieźle wstrząsnął psychiatrią.


Obrazek


Prof. David Rosenhan był amerykańskim profesorem psychologii na Uniwersytecie Stanford i już w 1968 roku jako 40-latek zadał sobie pytanie, czy rzeczywiście istnieje różnica pomiędzy byciem "normalnym" i kimś potocznie nazywanym "wariatem".


Obrazek

Siostro! dłuto i młotek proszę! aaaa i jeszcze śrubokręt...


Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie zorganizował on 4-letnie badania, które przeszły do historii psychologii, jako
"Eksperyment Rosenhana".

W tej iście szerlokoholmskiej pracy towarzyszyło mu 7 osób (czterech mężczyzn i trzy kobiety): trzech psychologów, jeden lekarz pediatra, student psychologii, malarz i gospodyni domowa. Francuski filozof Michel Foucault po zakończeniu badań życzył Rosenhanowi "Nagrody Nobla za humor naukowy" ...

Plan Rosenhana wydawał się w miarę prosty i miał odpowiedzieć na pytanie, jak długo psychiatria będzie potrzebowała aby orzec, że w przypadku tej ósemki ma do czynienia z "normalnymi" ludźmi, którzy faktycznie nigdy wcześniej nie mieli żadnych form tzw. zaburzeń psychicznych.

"To pytanie nie jest ani niepotrzebne, ani zwariowane" napisze on później we wspomnianej publikacji.
"Nawet jeżeli jesteśmy osobiście przekonani, że potrafimy rozgraniczyć, co jest normalne, a co nienormalne, to nie ma na to przekonywujących dowodów".


Chory, nie chory oto jest pytanie? Istne utrapienie z tą diagnozą...
Może rzucić monetą, jak spadnie na kant to znaczy, że zdrowy...

Obrazek


Co prawda Księga Diagnostyczna (DSM) Zjednoczenia Psychiatrów Amerykańskich dzieli pacjentów na kategorie według symptomów, co ma umożliwić odróżnienie osoby zdrowej od ,,chorej psychicznie'', ale w Rosenhanie pojawiło i umocniło się zwątpienie w sens tak stawianych diagnoz.

Stwierdził on, że "choroba psychiczna" nie jest diagnozowana na bazie obiektywnych symptomów, a na subiektywnym postrzeganiu "pacjenta" przez obserwującego lekarza.

Wierzył, że do rozjaśnienia problemu przyczyni się właśnie jego eksperyment, w którym sprawdzone będzie, czy ludzie nigdy nie cierpiący na żadne "choroby psychiczne" zostaną w szpitalu rozpoznane, jako zdrowe i jeśli tak, to na jakiej zasadzie to się odbędzie.

Przygotowania do eksperymentu

Wyglądały zawsze tak samo: pan profesor oraz współuczestnicy projektu przez kilka dni nie myli zębów, panowie się nie golili, następnie pseudopacjenci ubierali się w nieco przybrudzone ciuchy, pod fałszywym nazwiskiem umawiali telefonicznie z wybraną kliniką psychiatryczną i krótko po tym pojawiali się tam twierdząc podczas przyjęcia, że... słyszą głosy.

Było to oczywiście nieprawdą, tak jak nieprawdziwe były podane przez nich nazwiska i zawody.
Mało tego, nawet opisywane przez pseudopacjentów "głosy" nie miały odniesienia do znanych w psychiatrii opisów, gdyż nie ma głosów "pustych", "próżnych" i "głuchych", jak to z premedytacją przedstawili uczestnicy eksperymentu w pierwszej rozmowie z lekarzem...


Co my tu mamy...
Aaaa to jasne, schizofrenia...

Obrazek

Siostro! Kombinerki i nożyk do tapet...


Po diagnozie, która w siedmiu przypadkach brzmiała "schizofrenia", a w jednym "zespół depresyjno-maniakalny", nasi "pacjenci" zaczynali zachowywać się już tak, jak na co dzień w normalnym życiu, o głosach więcej nie wspominali, przestrzegali regulaminu, byli kooperatywni wobec lekarzy i personelu oraz mili i rzeczowi w swoich wypowiedziach.

Ich zadaniem było przecież jak najszybsze przekonanie lekarzy i personelu szpitalnego o swoim zdrowiu psychicznym i wyjście z kliniki bez pomocy z zewnątrz.

Jak się szybko okazało ich wzorowe zachowanie nie zmieniło niestety postaci rzeczy, a raz wypowiedziana diagnoza okazała się już nieodłączną i stygmatyzującą etykietą pacjenta. Naukowcy z niepokojem obserwowali nagminnie pojawiającą się psychiczną i fizyczną brutalność personelu wobec hospitalizowanych.

Eksperyment okazał się więc już w początkowej fazie bardzo niebezpieczny, przez co część jego uczestników poczuła wyraźny strach "przed pobiciem lub gwałtem".

W efekcie tych pierwszych doświadczeń do projektu dokooptowano prawnika, z którym ustalono plan ewentualnego działania na wypadek okaleczenia lub śmierci któregoś z uczestników eksperymentu i dopiero wtedy grupa "ruszyła" na kolejne kliniki.

Ogólnie eksperyment przeprowadzono w 12 szpitalach, po części tych starszych, o ściśle konwencjonalnym podejściu do "pacjenta", a po części w nowoczesnych, nastawionych badawczo.

Nikogo nie rozpoznano, jako zdrowego

a pobyt w szpitalach psychiatrycznych trwał średnio blisko 3 tygodnie (od 7 do 52 dni).

W czasie eksperymentu pseudopacjenci otrzymali 2100 różnych leków antypsychotycznych, które po kryjomu wypluwali; były to różne preparaty na za każdym razem te same objawy.

Grupie badaczy aż niewiarygodny wydawał się fakt braku zainteresowania ze strony lekarzy i personelu, którzy "przechodzą koło człowieka, jakby go nie było".

Okazało się, że po raz wypowiedzianej diagnozie nikt już nie traktuje pacjenta, jak człowieka, a jego zachowania, jakie by nie były, będą już zawsze odbierane, jako symptom "choroby psychicznej". Notatki na przykład, które początkowo nasi pseudopacjenci robili w tajemnicy i szmuglowali poza szpital, już po krótkim czasie mogły być czynione bez kamuflażu, gdyż ani lekarze, ani obsługa szpitala się tym nie interesowali.

Z raportów szpitalnych wynikało później, że ciągłe prowadzenie notatek było jednym z symptomów choroby psychicznej. :shock:

Nie wyjdziesz, aż się nie przyznasz!

Rosenhan w swoim eksperymencie podkreśla szczególny problem władzy psychiatrii nad "pacjentem".
Zdiagnozowanie u pseudopacjentów (w jednej rozmowie!) "schizofrenii" oznaczało nieuchronne zaszufladkowanie ich, utratę podstawowych praw i od tego momentu nie tylko każde ich (bądź co bądź normalne) zachowanie było interpretowane już, jako choroba, ale do diagnozy dopasowywany był cały ich życiorys!

Jeden z uczestników eksperymentu odnotował pół żartem pół serio, że w klinice miał poczucie "bycia niewidzialnym", gdyż statystycznie 71 proc. psychiatrów i 88 proc. sióstr i sanitariuszy w ogóle nie reagowało na proste pytania, które zadawał im w ciągu dnia, jako "pacjent", a jeśli była jakakolwiek reakcja to wyglądało to tak, jak w poniższym przykładzie:

Pacjent: Przepraszam, panie doktorze... Mógłby mi pan powiedzieć, kiedy będę mógł skorzystać z możliwości spaceru w ogrodzie?

Lekarz: Dzień dobry Dave. Jak się pan dzisiaj czuje? (Lekarz odchodzi nie czekając na odpowiedź...)

Samo wyjście ze szpitala psychiatrycznego okazało się w każdym przypadku niemożliwe bez przyznania się "pacjenta" do tego, że... jest chory. Dopiero po takim określeniu się nasi pseudopacjenci opuszczali szpitale. Dodajmy tylko, iż nie, jako "zdrowi", ale ze zdiagnozowaną "schizofrenią w remisji" (czyli zaleczoną na pewien czas)...

Wielkie oburzenie psychiatrii konwencjonalnej

jakie wybuchło po upublicznieniu badań Rosenhana przyniosło za sobą niespodziewanie drugą fazę eksperymentu, przy czym pierwsza jego część została odrzucona przez rozzłoszczonych psychiatrów, jako "wybrakowana metodycznie".

Dyrekcja jednego ze szpitali psychiatrycznych stwierdziła wtedy w debacie publicznej, że "w naszej klinice coś takiego nie mogłoby mieć miejsca", na co Rosenhan odpowiedział eleganckim wyzwaniem na pojedynek obiecując, że na przestrzeni następnych 3 miesięcy wyśle tam swoich pseudopacjentów.

Trzy miesiące później, kiedy doszło do weryfikacji drugiej fazy "Eksperymentu Rosenhana" okazało się, że wyzwany na pojedynek szpital ze 193 ogólnie przyjętych w tym czasie pacjentów określił 41, jako podejrzanych o bycie pseudopacjentami Rosenhana i kolejnych 42, jako zdemaskowanych pseudopacjentów.

Tylko, że druga faza projektu prof. Rosenhana polegała na tym, jak się okazało, że... nikogo tam nie wysłał... :D



Obrazek
U mnie zdiagnozowano schizofrenię a co u Ciebie?
u mnie z kolei - jak mówiłem - że zobaczyłem we śnie zmarłą ciotkę wadę gałki ocznej a okazało się, że to był wyrostek robaczkowy... I tak tu trafiłem...


(1)
Publikacja: On Being Sane in Insane Places, w: Science, 1973 r., 179, 250-8.

Publikacja pracy prof. Rosenhana [ENG] pdf (100 kB):
http://web.archive.org/web/20070107073636/http://www.scottsdalecc.edu/ricker/pests/online_articles/Rosenhan1975.pdf


info:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana
http://www.eioba.pl/a107310/eksperyment_rosenhana_jak_latwo_zostac_schizofrenikiem
ilustracje: Internet (dobór własny)



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 23 paź 2009, 15:21 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2009, 10:24 
Jako ilustrację do eksperymentu Rosenhana warto m. inn. zobaczyć film:

"Chemiczny spokój"

Kod:
http://www.permedium.pl/images/stories/food/Chemiczny Spokoj.zip


direct:
http://www.permedium.pl/images/stories/food/Chemiczny%20Spokoj.zip



Dr Mathias Rath o kartelu farmaceutycznym:

Kod:
http://www.permedium.pl/images/stories/filmy/Dr_Rath_o_kartelu farmaceutycznym.zip


direct:
http://www.permedium.pl/images/stories/filmy/Dr_Rath_o_kartelu%20farmaceutycznym.zip


oraz całą masę innych materiałów, publikacji, filmów dot. tzw. "leczenia" receptualnego (recepta + rytuał)


Motto:
"Lekarze leczą jak umieją, jak nie umieją też leczą..."


(edit)



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2009, 10:29 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
timewave - a jak ściągnąć ten chemiczny spokój? Jak idę pod wskazany adres, to mam komunikat:
Cytuj:
Sorry, but the content you requested could not be found



edit mod tw 24.10.2009 12:29
Sprawdziłem przed chwilą, link jak najbardziej działa, zaznaczasz wszystko czyli ten jeden link, kopiujesz i wklejasz w pasek przeglądarki, po chwili powinno być zapytanie o zapis pliku na dysk. Nie wiem dlaczego u Ciebie to nie działa, zauważ, że spacja może być zamieniona na "%20" ale nadal w niczym to nie przeszkadza, gdyż przeglądarka FF3.5 nadal poprawnie to "interpretuje".

Jednak dla wygody zmodyfikowałem post i wstawiłem link direct, który wybierasz PPM (prawy przycisk mysz) a z menu kontekstowego tradycyjnie:


"Zapisz element docelowy jako..."

Pojawi się okienko z zapytaniem o zapis pliku.
Miłego oglądania!

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lut 2010, 15:41 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
To wszystko przypomina troche sredniowieczne polowanie na czarownice. Jak kobieta raz zostala oskarzona o bycie czarownica, nie mogla juz tej etykietki odczepic, dopoki sama nie przyznala ze jest czarownica, lata na miotle, a najlepiej jak jeszcze podala kilka nazwisk sasiadek demaskujac je jako wiedzmy. Ludzie odpowiedzialni za rozpoznawanie kobiet parajacych sie magia dopatrywali sie wtedy zachowan typowych dla czarownic, czy to wiazanie sznurkow w supelki, czynienie dziwnych gestow lub mowienie do samego siebie lub nawet zdeformowana stopa. Ratunek byl jeden - przyznac sie, poddac "egzorcyzmowi" czy innemu swieceniu i przyjecie "boga". Inaczej czekal stos, wiezienie lub dalsze tortury.

Tak to wyglada dzis na oddzialach psychiatrycznych o czym wlasnie mowi artykul. Straszne jest to ze lekarze traktuja tam pacjentow jak bydlo, jak bezmozgie i bezduszne istoty, nie potrafiac nawet odpowiedziec na normalnie zadane pytanie. Mam nadzieje ze nigdy nie zdiagnizuja mnie jako paranoiczke kiedy zdarzy mi sie OBE i sie tym pochwale :)

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lut 2010, 16:37 
Cottontail pisze:
... Ludzie odpowiedzialni za rozpoznawanie kobiet parajacych sie magia dopatrywali sie wtedy zachowan typowych dla czarownic, czy to wiazanie sznurkow w supelki, czynienie dziwnych gestow lub mowienie do samego siebie lub nawet zdeformowana stopa. Ratunek byl jeden - przyznac sie, ...


Teraz metody wykrywania są "nowocześniejsze" niż w średniowieczu - wystarczy, że podstawieni studenci robili notatki w notesie :shock: co zaliczone zostało na poczet podejrzeń o schizofrenię.

Publicznie powinno zadać się następujące pytanie - kto tak naprawdę w tym eksperymencie
klinika vs podstawieni studenci okazał się paranoikiem, czy czasem nie ci, którzy mieli / próbowali "leczyć"?

Jaka jest w ogóle definicja paranoi, normalności?
(są drobne fobie, lęki które ma niemal każdy, jaka jest ich etiologia?)
czy kogokolwiek w ogóle to interesuje :shock:
co oni tam robią na tych studiach?

Czy normalny albo chory jest ten kto robi notatki czy ten kto ma umysł paranoika i doszukuje się w każdym napotkanym człowieku swojego pacjenta :ninja: :wacko:
przyszłą ofiarę.


Powiązanie z tematem:

Tragedie i śmierć z niewiedzy

http://davidicke.pl/forum/tragedie-i-mier-z-niewiedzy-t1564.html

w dziale:
Matrix / Natura Rzeczywistości / Przebudzenie / Paranormalne



Na górę
   
 
 
Post: 18 lut 2010, 18:21 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Teatr Telewizji
_______________________________________________________________________________
KURACJA
JACEK GŁĘBSKI

reżyseria: Wojtek Smarzowski
premiera: 2001
_______________________________________________________________________________

Ofiara własnego eksperymentu

Poruszający spektakl według powieści Jacka Głębskiego "Kuracja" o losach naukowca, który pada ofiarą wymyślonego przez siebie eksperymentu.

Młody, pełen zapału lekarz psychiatra pragnie dogłębnie poznać tajniki własnego zawodu, a przede wszystkim - lepiej zrozumieć swoich podopiecznych. Postanawia zgłosić się na trzy miesiące do szpitala psychiatrycznego jako pacjent. O eksperymencie informuje tylko bezpośredniego przełożonego i ordynatora jednego z oddziałów w prowincjonalnym zakładzie, gdzie zamierza odbyć "kurację". I szef, prof. Walas, i zaprzyjaźniony z nim prof. Zimiński ostrzegają młodego zapaleńca, że pomysł jest ryzykowny, z wielu względów. Doktor Andrzej Majer upiera się jednak, że przejdzie taką samą drogę, jaką musi odbyć każdy pacjent szpitala psychiatrycznego z rozpoznaniem schizofrenii. [...]

http://www.youtube.com/watch?v=vkvRG1-Bap0&feature=PlayList&p=DAA9CE6BE749C83B&index=0&playnext=1

Polecam na dzisiejszy wieczór;)

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lut 2010, 20:23 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Ja cie kręce - ten teatrzyk to jest na prawdę masakra :spoko:
Dzięki Kobi

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lut 2010, 20:34 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Podczas libacji, którą zorganizowało sobie kilku młodzieńców, jeden z nich wpadł na pomysł, który miał urozmaicić zabawę. Chłopcy postanowili się rozebrać, włożyć buty narciarskie, dopiąć do nich narty i... nago zjechać po schodach klatki! Zrobiło się wielkie halo, wszyscy byli zdecydowani, ale tylko jeden rzeczywiście dotrzymał słowa i chwiejnie posunął w dół po schodach. Pech chciał, że w tym samym czasie sąsiadka otworzyła drzwi i wychodząc na klatkę została przez żartownisia potrącona, a upadając straciła przytomność.

Przerażeni chłopcy zadzwonili po karetkę pogotowia, oddalając się jednak z miejsca wydarzenia w obawie przed konsekwencjami. Na drugi dzień, kiedy jednak doszli do siebie i obudziło się w nich sumienie, zaczęło ich dręczyć pytanie, co z sąsiadką i postanowili obdzwonić pobliskie szpitale. Bez efektu. Sąsiadka zniknęła, jak kamfora i dopiero odnalezienie załogi wspomnianej karetki przyniosło następującą odpowiedź: „...kobieta nie odniosła poważniejszych obrażeń fizycznych, ale odwieźliśmy ją do szpitala psychiatrycznego, gdyż upierała się, że nagi narciarz...

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lut 2010, 20:51 
Autentyk?

i "śmieszno i straszno", tragikomedia...

Nie wiadomo do końca czy śmiać się czy płakać, choć w zasadzie najbardziej pasuje to drugie, niestety.

Wyobraźnia młodzieży w zabawie rzadko ma granice i hamulce. Dobrze jeśli nic się nie stanie albo starsza pani trafi "tylko"do psychiatryka :wacko:



Na górę
   
 
 
Post: 18 lut 2010, 21:16 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Sławna "Misja na Marsa" z któregoś z Krakowskich akademików? :język:
Już w sumie nie wiem, czy to taka uczelniana legenda, czy to fakt, bo ilekroć to słyszałem, chodziło o inną uczelnię - ale w sumie każdy z niezależnych opowiadaczy przedstawił historię w niemal identyczny sposób, więc może tak gdzieś było - nie badałem :P

Impreza w akademiku, dzieciaki się nawaliły/najarały, zapakowali jednego z kolegów do kartonowego pudła, żeby leciał z Misją na Marsa i wyrzucili przez okno... Kiedy po chwili policja weszła do ich pokoju pakowali do pudła drugiego - miała to być "Misja Ratunkowa"...

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 mar 2011, 8:59 
Diagnozowanie, diagnozowanie, diagnozowanie...

Jak latwo to przychodzi. Hm...

W moim przypadku zetknelam sie z diagnozowaniem dzieci. Moja mloda miala podejrzenie o Zespol Aspergera. Ogolnie sprawa poszczepienna, objawy zaczely wystepowac bezposrednio po zaszczepieniu szczepionka MMR, ale to akurat niewazne. W kazdym razie chodzila do przedszkola i wlasnie stamtad zaczal sie nacisk.
Przedszkole mialo scisly kontakt z lekarka z Izby Lekarskiej, ktora szybko pokierowala tam, gdzie trzeba: neurolog, terapie itd. Oczywiscie pierwsza reakcja: robimy wszystko, aby mlodej pomoc. Neurolog po godzinie zabawy (z niewyspana mloda) stwierdzil, ze to Zespol Aspergera (mloda miala 3 latka). U mnie lampka kontrolna: czy mozna zdiagnozowac cos, gdy wiele symptomow w ogole nie wystepuje? Centrum terapeutyczne, moja rozmowa i zawieszenie diagnozy na rok czasu, terapia docelowa, czyli ergoterapia itd. (w miedzyczasie rowniez hipoterapia).
W ciagu tego roku objawy w duzej mierze zaczely sie cofac (wrocil kontakt wzrokowy, mloda zaczela sie tulic itd.). Po roku terapii rozmowa w przedszkolu i tekst, ze nacisk ze strony przedszkola na zdiagnozowanie mlodej jako aspergerowca, bo wtedy moznaby grupe zmniejszyc o 2 dzieci (przy tej samej kasie, czyli 500 euronow ekstra ;). W tym samym czasie nacisk na diagnozowanie w Centrum Terapeutycznym.
Tja... W przedszkolu jasno powiedzialam, ze diagnozowania nie bedzie. Uslyszalam, ze jestem zla matka i ogolnie utrudniam prace w przedszkolu z moim dzieckiem. Zapytalam skoro tak, w jaki sposob mam zlozyc wymowienie. Pani dyrektor naskoczyla na mnie, ze co ja chce zrobic swojemu dziecku, pozbawic je miejsca w przedszkolu. No tak, skoro nie ma mozliwosci wspolpracy ze mna, bo nie chcac mlodej zdiagnozowac, utrudniam prace, to chyba nie ma innego wyjscia. Pani dyrektor przyjela moje wymowienie, lecz stwierdzila, ze daje mi czas 2 m-ce do zastanowienia sie (puste slowa, gdyz z czasem okazalo sie, ze wymowienie wyslala tego samego dnia i nie mialam szansy, aby utrzymac to miejsce).
W Centrum Terapeutycznym najpierw trzymano strone pani dyrektor. W momencie, gdy zobaczono, ze zabralam stamtad mloda (wczesniej wprowadzilam zakaz porozumiewania sie miedzy Centrum a przedszkolem, zero zaufania) to terapeutki i szefowa Centrum zmienily linie frontu.
Rozmowy: dlaczego nie chce pani diagnozowac corki?
Dlaczego? Bo:
* diagnoza to etykieta, ktora raz przyklejona bedzie tam juz zawsze,
* autyzm to wg niemieckiego prawa choroba psychiczna, czy mam to zaserwowac w prezencie 4-letniemu dziecku? etykiete chorej psychicznie
* diagnoza nic nie zmienia, nikogo nie wyleczy...

Tja... na jakis czas spokoj, potem znowu "zaproszenia" na badanie u neurologa. Moje pytanie: czy jak pojde na to badanie to czy nie stanie sie tak, ze mloda dosatnie diagnoze, pomimo ze ja tego nie chce?
Odpowiedz wymijajaca: nie wiemy tego.
Tak wiec przesuwalam termin za terminem, w koncu stwierdzialam, ze od tego nie uciekne, wiec rozmowa: pytanie: dlaczego robicie te terminy, skoro wiecie, ze nie chce diagnozowac? Wielkie oczy szefowej Centrum i glupkowata odpowiedz: pierwszy raz slysze, ze nie chce pani diagnozowac i dlaczego nie chce pani tego robic. Wynika z tego, ze do tej pory nikt tak naprawde pani nie sluchal.

Od paru dobrych miesiecy mamy jasnosc: nikt nie ma prawa robic nas w bambuko. Chca sie diagnozowac, to nie robia to sami (pani szefowej od Centrum powiedzialam, ze gdyby wyszla na ulice to moglaby zdiagnozowac u kazdego przechodnia jakies zaburzenie, zreszta wlacznie ze soba sama... odpowiedziala, ze pewno by tak bylo).

Podsumowanie: wielkie zdziwienie terapeutki, ze w momencie, gdy temat diagnozowania zostal calkowicie usuniety na bok mloda stala sie duzo bardziej chetna do wspolpracy, odetchnela i zaczela czynic niesamowite postepy. Ha... rzecz, ktora wiedzialam od dawna...

Diagnoza niczego nie rozwiazuje ani nie leczy. A wrecz przeciwnie.


Taki maly offtop... ale jak juz w temacie diagnozowania. Zdiagnozowac naprawde bardzo latwo. Teoretycznie tak nie powinno byc, ale praktycznie jest to bardzo latwo zrobic. A raz postawiona diagnoze potem podwazyc...



Na górę
   
 
 
Post: 28 mar 2011, 10:00 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
w temacie polecam tekst i wykonanie utworu Comy
post86051.html#p86051

co do diagnostyki uwaga natury ogólnej:
skutki to ... tylko skutki, identyfikacja rzeczywistej przyczyny "dziania" się
powoduje inne spojrzenie na skutki - im lepsze rozpoznanie przyczyny
tym mniejszy problem ze skutkami;
oficjalna medycyna od dobrych kulkudziesięciu lat zajmuje się głównie skutkami
postrzeganymi z poziomiu uczucia dyskomfortu biokombinezonu



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 kwie 2011, 10:49 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Dajcie człowieka - znajdzie się paragraf.
Każdy student psychologii medycyny - analizując literaturę,
z czasem może po objawach stwierdzić - że ma prawie wszystko...
:)

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 kwie 2011, 18:59 
Hakun pisze:
... Każdy student psychologii medycyny - analizując literaturę,
z czasem może po objawach stwierdzić - że ma prawie wszystko...
:)


:tak: Spotkałem się z tym stwierdzeniem ze strony lekarza akademickiego. Do tego dochodzą jeszcze hipochondrycy.



Na górę
   
 
 
Post: 02 kwie 2011, 19:09 
Daj mi pacjenta a wynajde mu chorobe... Z takim powiedzeniem wsrod lekarzy rowniez sie spotkalam. :tak:



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group