Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 20 paź 2020, 21:55

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 139 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
Post: 02 paź 2015, 23:09 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 889
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Mirek:Bądź nie chce sam stać się celem dla strzelca.

Ta tematyka jest bardzo niebezpieczna. W najlepszym razie może zaszkodzić karierze, w najgorszym zdrowiu i życiu własnym i rodziny. Nie wielu chce się tym pałać. Bezpieczniej jest mówić o medytacjach, złym ego za wszystko odpowiedzialnym i temu podobnych.


Bingo- co akurat można by wybaczyć a przynajmniej zrozumieć.

http://davidicke.pl/forum/morderstwa-badaczy-ufo-t14393.html

Człowiek z reguły myśli dwuwymiarowo- taka struktura umysłu.

Cytuj:
mctaggart pisze:
Po czwarte, zdanie-perełka: „To, że [nauki Eckharta] komuś pomogły, nie znaczy że są skuteczne”. A mnie się zawsze wydawało, że jeśli coś pomaga, to właśnie jest skuteczne… No ale, co ja tam wiem.


Cytuj:
Mirek: Jeśli jednemu na tysiąc jakieś nauki pomogą, nie znaczy że są skuteczne. Może więc być tak, że mimo iż coś komuś pomaga, to w gruncie rzeczy nie jest skuteczne.


Proponuję nieco inne podejście- mniej "dwuwymiarowe"- dobro, zło, korzystne niekorzystne, pomaga, nie pomaga.

Powiedzmy, że w górskiej krainie smoków, żyją ludzie którzy są ich niewolnikami/parobkami, jest jednak osoba która wie jak się z niej wydostać ku wolności. Ma on grupę ludzi, której przekazuje wiedzę i opisuje im jak mają dotrzeć do tego magicznego przejścia w głębi gór, które otwiera drogę do innej górskiej krainy, gdzie będą wolni

Aby tam dotrzeć, muszą przemierzyć kręte i niebezpieczne ścieżki górskie o czym ich najlepiej jak potrafi informuje.

Przewodnik wyjaśnił im ich sytuację i oni ją zaakceptowali- przyjmując ryzyko, gotowi są wyruszyć w podróż. Przewodnik pomija jednak parę drobnych detali :mrgreen: "zapomina" powiedzieć ze staną przed nie jednym ale co najmniej paroma "magicznymi przejściami"-

-Jedno przejście prowadzi do wolności o której mówił przewodnik

-Drugie jest wejściem wtórnym, które zabierze ich tam skąd przyszli wymazując całkowicie pamięć

-Jest też takie które prowadzi "tam gdzie chcesz-jeśli wiesz gdzie chcesz iść"


Oczywiście- gdy uciekinierzy dojdą do wrót- ci co doszli cało- stają przed niezłym dylematem na który nie byli przygotowani, gdyż drzwi zewnętrznie są bardzo podobne- tyle pewne detale zdradzają ich przeznaczenie, a przewodnik mówił tylko ogólnikami co do tego jak mogą wyglądać "jego" drzwi- o innych nawet nie wspomniał. Ci którzy pójdą do dzwi nr 1 - trafią rzeczywiście tam gdzie obiecywał im ich "mistrz"- do krainy bardzo pięknej... lecz gdzie dalej będą parobkami tylko na innej zasadzie - zapewne bardziej przyjemnej ale dalej nie będą Wolni- dysponując pełnią swojej mocy. Mistrz im o tym wszytkim mówił tylko nie mówił o tym ze dalej będą "bateryjkami".

Pójdą przez drzwi numer dwa..reset- wracają do krainy "złych smoków"

Paru bardziej bystrych pójdzie do trzecich wrót- ALE NIE BĘDĄ WIEDZIEĆ GDZIE TAK NAPRAWDĘ CHCĄ IŚĆ BO NIE ZNAJĄ POCZUCIA WOLNOŚCI- ICH OSOBISTEJ WOLNOSCI. Więc zostaną wypchnięci z powrotem i zostanie im wybór 1 albo 2.

Trafi się jednak garstka która będzie miała w dupie opowieści przewodnika o JEGO krainie wolności w innej części gór( i skorzystają jedynie z opisów jak dostać się do wrót) - bo pamiętają swoją własną wolność ( co prawda tylko namiastkę, niczym zapach jakiegoś znajomego dania, którego nie sposób pomylić z niczym innym) i oni wybiorą właściwe wrota( te uniwersalne) a że znają intuicyjnie "jakość" czyli "gdzie chcą iść" tam się znajdą. Im się uda wrócić tam skąd przyszli- gdyż te góry i krainy w nich zawarte nie są ich miejscem pochodzenia.



Pytanie/a

Czy przewodnik jest dobry czy zły?

Czy skutecznie im wszystkim ( ? ) pomógł czy nie ?


Czy "złe smoki" mogły by mu pozwolić na taką dywersję i podbieranie trzody ? A jesli tak to dlaczego i oczym to świadczy

Kim może być przewodnik?


Na koniec- nic nie piłem pisząc tego posta :mrgreen: taka tam bajka, która luzno pasuje do tematu.


Teraz przeczytałem xpio twego posta - to się nazywa kurna synchroniczność

Nie wiem jak TY- ale widzę cechy wspólne.

Cytuj:
Zielona - twierdzi że nie ma żadnej klatki, bo to część jej rzeczywistości i jest wszystko OK .

Czerwona – nie nie to nie ten który się wyrwał z klatki, on co najwyżej ją zobaczył zrozumiał
czemu służy … i rzuca się na nią z wściekłością, próbuje przegryźć kraty itp.
Zupełnie ignorując fakt, że została ona właśnie tak zaprojektowana aby małpce się to nie
udało.
Fioletowa – no było już o tym, resztę sobie dopowiecie

Czarna – no ewidentnie taka jest i chyba nie muszę jej tu charakteryzować :twisted:

Sednem czy morałem jest to, że te małpki łączy aż do bólu jeden wspólny mianownik.
Ciekawe czy dojdziecie do podobnych wniosków co ja ?

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 02 paź 2015, 23:09 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 03 paź 2015, 0:49 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Cytuj:
Trafi się jednak garstka która będzie miała w dupie opowieści przewodnika o JEGO krainie wolności w innej części gór( i skorzystają jedynie z opisów jak dostać się do wrót) - bo pamiętają swoją własną wolność ( co prawda tylko namiastkę, niczym zapach jakiegoś znajomego dania, którego nie sposób pomylić z niczym innym) i oni wybiorą właściwe wrota( te uniwersalne) a że znają intuicyjnie "jakość" czyli "gdzie chcą iść" tam się znajdą. Im się uda wrócić tam skąd przyszli- gdyż te góry i krainy w nich zawarte nie są ich miejscem pochodzenia.


Ja akurat mialam takie szczescie, ze spotkalam przewodnika, ktory pokazal i droge do wolnosci i wrota. Naswietlil sytuacje jaka panuje w kosmosie, manipulacje czlowiekiem jaka odbywa sie za jego zamknietymi oczami. Dostalismy narzedzia do pracy nad soba.
Podczas tych seminariow zawsze pojawialy sie nad nami statki kosmiczne, co objawialo sie zamuleniem umyslu, brakiem koncentacji, mgla, zimnem...I zawsze dokladnie po 45 minutach krazyly nad nami czarne wojskowe helikoptery. Dlaczego po 45 minutach? Bo tyle czasu zabieralo im przybycie z bazy wojskowej.
Ta wiedza, ktorej on nauczal byla bardzo niebezpieczna dla kosmicznych macicieli i starali sie przeszkadzac jak tylko mogli. Wiec zawsze trzeba bylo im postawic ultimatum, ze albo beda sluchac wykladow nie zaklocajac spokoju, albo maja sie wynosic.

Jak tak porownam sobie tego przewodnika z Tolle, to tez widze, ze on predykuje tylko jakas czesc prawdy. A czesc prawdy jest niebezpieczna, bo to moze tak wrzucac od wrot do wrot i spowrotem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2015, 7:25 
.


Ostatnio zmieniony 08 sty 2017, 17:02 przez mctaggart, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 03 paź 2015, 9:18 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
Zgadzam się, że "rzeczowe dociekania i badania jakiegoś tematu nie polegają na tym, by za wszelką cenę pokonać przeciwnika, często zresztą wyimaginowanego". A takie odniosłem wrażenie, kiedy napisałem coś z czym się nie zgadzasz. Bo czym jest to:
mctaggart pisze:
Rzecz charakterystyczna dla „spiskowców”: z marszu przypisują innym złe intencje lub w najlepszym razie ich nie wykluczają (dobrych „starają się” w ogóle nie widzieć).


Albo to:
mctaggart pisze:
Dla tych osób – swoiście religijnych – wszystko musi mieć „spiskową” przyczynę. Nawet zdarzenie w stu procentach naturalne. Moim zdaniem jest to fiksacja, która w sposób jednoznaczny świadczy o tym, że matriks ma się w ich życiu świetnie.

Czym to jest jeśli nie atakiem na kogoś, kto ma odmienne poglądy. Zamiast zmierzyć się z tematem, to atakujesz osobę.

mctaggart pisze:
Przy okazji, gdy ktoś mi mówi czy pisze, że wydostał się z matriksa, uśmiecham się w duchu.

No widzisz, każdy pewnie inaczej rozumie pojęcie matriksa i wydostanie się z niego. Miałem na myśli fakt nie bycia już dłużej lemingiem, który wierzy w tvn, popiera jakąś partię i/lub kościół, wierzy bezkrytycznie w oficjalną mainstreamową naukę, zwłaszcza historię. Jak to lepiej nazwać? Nie lubię pojęcia leming, ale nie wiem za bardzo czym je zastąpić (zwolennicy PiS-u mówią lemingi na popierających PO).

mctaggart pisze:
Eckhart skupia się na korzeniu ludzkich zachowań

Skupia się na tych korzeniach, ale nic nie mówi kto/co jest za to odpowiedzialne, nie mówi o kontroli umysłów, o praniu mózgów przez media, hollywood, polityków, o traumach wojennych przekazywanych na następnych kilka pokoleń... Długo by można wymieniać. Mówi o leczeniu, o wyciągnięciu strzały (też posłużę się tą analogią), ale nie wspomina o samym fakcie ostrzału. Być może nie wie, nie ogarnia tego, chociaż nie chce mi się wierzyć, bo czy wówczas można mówić o przebudzeniu, o głębszej świadomości?

Nie rozumiesz o co chodzi z Carreyem. Właśnie o to, że podejrzewam, że ma on świadomość tego wszystkiego, o czym tu mowa i nabija się z Tolle'a, że taki niby przebudzony, a nie wie, że jest narzędziem owych onych. Carrey, który mimo, że nie jest duchowo przebudzony, doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wie o co tak na prawdę toczy się gra. I co nieco nawet wyjawił mimochodem, tak pół-żartem, pół-serio.

mctaggart pisze:
Odnoszę wrażenie, że Eckhart Tolle stał się tutaj chłopcem do bicia.

A przeglądałeś wątek od początku? Prawie bezkrytyczne zachwycanie się nim i jego nauką. Ogólnie nuda. Teraz wywiązała się dyskusja. Sam piszesz, że masz prawo mieć odmienne zdanie i masz absolutnie rację. Inni też mają do tego prawo, do krytyki, do niepodzielania tego entuzjazmu.

Obawiam się, że nauki Tolle'a są dla takich amerykańskich lemingów, żeby polubili swoją klatkę, by nie próbowali jej zbytnio poznać, ani broń boże wydostać się. Pewne rzeczy po prostu się wykluczają. Elity które ogłupiają ludzi, nie wypromowałyby, nie stworzyły z niego największego na świecie guru duchowości, gdyby jego nauki powodowały, że ludzie otwierali by oczy na prawdę kim faktycznie są tu na Ziemi, jaki jest cel ich "hodowli".

Tak jak xpio słusznie stwierdził, że "jedyną realną siłą czy narzędziem władzy jakie jest w posiadaniu tych „onych” jest DOBROWOLNA IGNORANCJA MAS, bo jeśli jej zabraknie cała reszta czyli pieniądz, monopol na przemoc itd. pęknie jak bańka mydlana." Ktoś też powiedział, że albo jesteś częścią rozwiązania, albo częścią problemu.

Czy Eckhart Tolle jest częścią rozwiązania, czy jego nauki przyczyniają się do wyrwania mass z dobrowolnej ignorancji?

Na tym pytaniu chciałem się skupić, a nie na udowodnianiu, kto ma rację, kto kogo zagada. Odmienne zdania poparte argumentami są jak najbardziej mile widziane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2015, 10:29 
.


Ostatnio zmieniony 08 sty 2017, 17:02 przez mctaggart, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 03 paź 2015, 19:20 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Wiec co jest prawda, a co polprawda w naukach Tolle?

W jednym z z filmow Tolle mowi: przyczyna cierpienia sa mysli.
To jest jedna z takich polprawd.
Jest duza roznica miedzy mysleniem, a mysla.
W naszych glowach mysli sie dziesiatki, setki mysli, mysli nie dokonczonych, pourywanych. Nam sie wydaje, ze to my myslimy, ale tak nie jest, te mysli naplywaja do nas z przyszlosci.
Dlaczego te mysli naplywaja takimi tabunami?
Bo kazda z przyszlosci chce, zeby czlowiek zachaczyl sie wlasnie o ich mysl, o mysl z tej przyszlosci, bo to gwarantuje tym swiatom zapisanie sie na linni czasu. To daje mozliwosc przezycia ich swiatu. Bez wiary czlowieka w ich mysl ich swiat nie przezyje.
To co sie dzieje z czlowiekiem to od tego natloku mysli traci energie. Czlowiek jest rozszarpywany na lewo i prawo.
Gdy napomiast czlowiek skoncentruje sie na jednej tylko mysli, to wtedy wchodzi w stan medytacji.

I to co robi Tolle i jemu podobni nauczyciele to daja ludziom medytacje. Ta medytacja ma na celu odgrodzenie sie od natloku mysli. I to moze sie udac, na jakis czas. Pomedytuje sie, ten stan medytacyjny utrzymuje sie kilka godzin, wiec potem uspokojony czlowiek robi swoje codzienne czynnosci i mysli. Medytacja dziala. I codziennie musza powtarzac medytacje, aby osiagnac spokoj. Super. Sposob na ucieczke od natloku myslowego, ale...

Kiedys mialam wielu znajomych, ktorzy medytowali. I wielu z nich wyladywalo w koncu w psychiatryku.
Mozna sie odgrodzic od mysli na jakis czas, a potem przyjdzie jakis ciezki moment w zyciu i ten caly tabun mysli dopadnie czlowieka w slepym zaulku i spowoduje psychoze. Im wiecej ktos ma wypartych emocji, tym wieksze ryzyko psychozy gdy medytacje stosuje sie jako rozwiazanie problemu z natlokiem mysli.

Mysli nie bylyby takie dokuczliwe, gdyby nie powodowaly uruchamianie emocji czy odczuc w ciele.
To jest taki mechanizm: najpierw jest mysl, a potem emocje czy odczucia w ciele. Niewytrenowany czlowiek nie slyszy mysli, tylko odczuwa emocje czy odczucia w ciele, to aktywuje wzorce i czlowiek reaguje. Zrobienie pierwszego kroku polega na tym, zeby przestac reagowac. Zatrzymac sie, poczuc co sie czuje i zabawic sie w detektywa jaka mysl spowodowala to odczucie. Zawsze jak jest odczucie, to przed nim pojawila sie mysl, konkretna mysl. Trzeba po prostu zaczac dostrzegac zwiazek mysli z odczuciami i odprogramowywac sie.

Wiele lat temu czytalam biografie Tollego. Zle sie czul, zle sie czul i nagle spadla laska panska na niego i wszedl w inny stan swiadomosci. Mozna zauwazyc na filmach, jak na zadane pytanie chwile sie zastanawia a potem odpowiada. A tak naprawde on sie nie zastanawia, tylko czerpie wiedze z kolektywnego pola ludzkiej swiadomosci. Pytanie jest, kto mu otwiera dostep do tego pola swiadomosci i w jakim celu. Ten dostep powinien miec kazdy czlowiek. To jest nasze prawo, ale to sie blokuje czlowiekowi i w zamian podsuwa sie mistrzow, guru a czlowiek slucha ich jak dupa grzmotu.

A jak juz koniecznie chce sie kogos posluchac, to odkryjcie swoje wlasnego nauczyciela, ktory jest tu na forum. Wejdzcie na strone angelrage, bo on w moich oczach jest lepszym przewodnikiem niz Tolle, Moji, czy jakies inne gurostwa. Ale kazdy ma prawo do swojego zdania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2015, 22:19 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 03 paź 2015, 22:08
Posty: 3
ja uważam że Carey nie nabija się z Tolla, szczególnie kiedy posłucha się jego mowy motywacyjnej na uniwersytecie:

Wspaniała przemowa motywacyjna Jima Carrey'a
phpBB [video]


można złapać sporo zbieżnych rzeczy zgodnych z tym co mówi Tolle, Moji itp



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2015, 6:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Vindpust napisał/a:
Cytuj:
W jednym z filmów Tolle mówi: przyczyna cierpienia są myśli.
To jest jedna z takich półprawd. Jest duża różnica miedzy myśleniem, a myślą.


Przyczyną cierpienia danego człowieka, jest empatia, sumienie - świadomość bólu fizycznego, lub psychicznego, względnie obu, co wynika z czucia innych, w tym przyrody, ziemi jako Materii (od tego niej pochodzi wyraz matka). Ludzie są na różnym stopniu rozwoju i nie przypadkowo urodzili się w danych regionach, nie przypadkowo są kim są, realizują daną drogę życia - doświadczania. Im wyższy poziom duszy, tym większe zgromadzone sumienie (suma doświadczeń, wiedzy, zrozumienie), poczucie empatii i wyższy poziom świadomości. Największy dla nas ból to...bezsilność, kiedy mamy świadomość, że nic nie możemy zrobić. Rodzi się wówczas złość, współczucie i ogromny ból, że nie mamy wpływu, a czujemy cierpienie innych. Osobiście lubię słuchać Eckharda Tolle, ale uważam, że jest on nieco wyalienowany, jak też czasami zorientowany hedonistycznie. Cierpienie jest wpisane w ten obszar życia fizycznego, jest ono naszym nauczycielem i poprzez jego doświadczanie uczymy się. Ci którzy posiadając empatię czują ból - już zrozumieli, ci którzy cieszą się z cierpienia innych, zadają je - kiedyś doświadczą tego co innym uczynili.
Życie bez cierpienia, nie byłby pełne, nie byłoby prawdziwe. Cierpienie, obok innych emocji jest naszym nauczycielem. Czyż istnieje miłość bez cierpienia? Nie ma się co wstydzić tego, ani zwalczać, uciekać od niego, czy wypierać technikami medytacji. Życie lekkie, miłe, łatwe i przyjemne, bezstresowe....jak księcia oderwanego od realiów, zamkniętego w pałacu - czego może nas nauczyć?

Kasia Kowalska - Bezpowrotnie
phpBB [video]

Nasze życie to emocje, które wyrażają m.in. artyści.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2015, 8:24 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
mctaggart pisze:
Mirku, pokazałem Ci parokrotnie, że w tej samej kwestii wygłaszasz sprzeczne opinie. Ty jednak machnąłeś na to ręką i zbyłeś milczeniem. Wróćmy może do tego i spytajmy: dlaczego wypowiadasz się niespójnie w tej samej kwestii i nie widzisz w tym problemu?

Nikt nie jest doskonały, nawet ja. :D

mctaggart pisze:
Nie podzielam opinii osób, które go zaciekle atakują, najczęściej zresztą robiąc to w sposób – tak, to będzie ocena – prostacki.

Co się tak spinasz? Weź może popuść szelki, albo gumkę od majtek. Nikt tu nie atakuje zaciekle Tolle'a.
Nie wyolbrzymiaj i nie histeryzuj.

mctaggart pisze:
Wielu „spiskowców” jest zacietrzewionych w swoich niejasnych i chaotycznych poglądach

Jesteś "spiskowcem"?

mctaggart pisze:
Różnią nas perspektywy. Ty chcesz Eckharta dopaść (świadczy o tym to, co piszesz), a ja go chcę poznać.

To może go poznaj najpierw i wówczas zabierz głos w dyskusji. Może ci nawet pomoże nabrać dystansu do tego, że inni mają inne poglądy, niekoniecznie zgodne z twoimi i zaakceptować to.

mctaggart pisze:
Co innego jest rzetelnie coś wykazać, a co innego opluwać, wyrywając z kontekstu pewne słowa czy zachowania.

No właśnie, a ty dokładnie to robisz. Powyrywałeś z kontekstu moje zdania i uparłeś się, że są sprzeczne i chcesz teraz to wałkować. Z tym że nie jest to wątek o mnie, ani mój autorski wątek. Nie wypisywałem tu jakichś prawd objawionych, tylko stawiałem pytania, to były dywagacje, jakbyś się nie zorientował, żeby spojrzeć na te nauki też z drugiej strony, a nie bezkrytycznie wszystko łykać i broń może cokolwiek negować, jak w religiach. A może to ma być kolejna religia? Od tego się zawsze zaczyna, ktoś głosi jakieś prawdy objawione, a wszyscy mają je przyjmować bezrefleksyjnie, bez cienia wątpienia.

mctaggart pisze:
Z tych słów wynika, że już wiesz, jak jest, więc nie musisz nic dociekać.

Nie, to były dywagacje, jak już pisałem i byłem ciekaw zdania innych. Zresztą co za różnica, czy wiem, czy podejrzewam. Człowiek zawsze może zdanie zmienić, często to robi w wyniku dotarcia do nowych informacji, poznania tematu szerzej, w wyniku nowych okoliczności itd...

mctaggart pisze:
Jeśli nie dostrzegasz logicznej – oczywistej – sprzeczności we własnych wywodach i idziesz w zaparte, żeby mieć rację, to polemika wydaje mi się bezcelowa. (Nie jest to emocjonalny atak ad personam, opisuję jedynie sytuację, na chłodno).

To twój główny zarzut, ta sprzeczność i że niby zbywam twój zarzut milczeniem.

Odpowiem tak. Nawrzucałeś tam dużo cytatów moich, Eckharta Tolle'a i swoich - zrobił się trochę bigos, tzn. mało to czytelne, ciężko się czyta (ale to tylko moja opinia rzecz jasna).

Na zarzut sprzeczności i że się czepiam byle czego u Tolle'a, odpowiem ci też w takim razie cytatami z jego książki:
Cytuj:
Dla niektórych ludzi słowo "poddanie" ma negatywny wydźwięk, ponieważ kojarzy im się z klęską, rezygnacją, kapitulacją w obliczu trudności życiowych, letargiem itd. Ale prawdziwe poddanie to coś zupełnie innego. Nie polega na tym, żeby biernie zgadzać się na każdy układ, w jakim się znajdziesz, w żaden sposób nie próbując go przekształcić. Ani na tym, żeby zaniechać wszelkiego planowania czy inicjowania pozytywnych działań. […] Poddanie jest procesem czysto wewnętrznym. Nie oznacza ono wcale, że nie możesz zarazem na zewnątrz przedsięwziąć czegoś, aby zmienić sytuację. Gdy się poddajesz, właściwie nie musisz akceptować jej całej, lecz tylko niewielki wycinek sytuacji, zwany teraźniejszością.


Cytuj:
A może jest coś, co „powinieneś" robić, ale nie robisz? Jeśli tak, rusz się i zrób to teraz. Albo bez zastrzeżeń zaakceptuj swoją teraźniejszą bezczynność, gnuśność, bierność, jeśli ją właśnie wybrałeś.
Pogrąż się w niej bez reszty. Ciesz się nią. Bądź tak leniwy i bierny, jak tylko zdołasz. Jeśli wejdziesz w ten stan całkowicie i świadomie, wkrótce z niego wyjdziesz. Albo i nie. Tak czy owak obejdzie się bez konfliktu wewnętrznego, oporu czy jakichkolwiek negatywnych zjawisk.

Tutaj nie widzisz sprzeczności w tych fragmentach?

Prawdziwe poddanie wg niego "nie polega na tym, żeby biernie zgadzać się na każdy układ", ale dla kogoś, kto ma problem z nadmiernym lenistwem, daje taką radę: "Bądź tak leniwy i bierny, jak tylko zdołasz. Jeśli wejdziesz w ten stan całkowicie i świadomie, wkrótce z niego wyjdziesz. Albo i nie."
No nie wiem czy "tak czy owak obejdzie się bez konfliktu wewnętrznego, oporu czy jakichkolwiek negatywnych zjawisk". Jeśli ktoś jest leniwy i nie jest Amerykaninem lub Zachodnim Europejczykiem na zasiłku, lub ustawionym do końca życia pisarzem, guru duchowości - to raczej, a w właściwie to na pewno nie obejdzie się bez konfliktu wewnętrznego, oporu czy jakichkolwiek negatywnych zjawisk. Konflikt powstanie zarówno wewnętrzny, typu wyrzuty sumienia, niska samoocena, obwinianie siebie i otoczenia, jak i zewnętrzny, gdyż otoczenie, bliscy, znajomi nie będą chcieli zaakceptować, tolerować czyjegoś lenistwa (czytaj: nie będą chcieli pracować za kogoś, go utrzymywać, czy tolerować jego zaniedbywania obowiązków, nie dotrzymywania obietnic itd...).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 paź 2015, 5:09 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
Każdy ma swoje do zrobienia a ta sama rzecz czy zdanie po jakimś czasie jest inaczej odczytywane.Kłócić się o czyjeś słowa nie sprawdzając ich bez sensu.Sprawdzisz to kłócenie się bez sensu.Na pewno człowiek stara się coś przekazać w tym zagonionym świecie.Ma rację > nie ma racji.Czasem wpadnięcie w gówno pozwala potem docenić zapach fiołków ale co jak się jest muchą a nie motylkiem To źle ? Mucha nie wie :)

To motylek lubi swoje fiołki.

Warto czytać każdego.Ja nie robię tego z rzeczami które uznaję za zupełnie wypaczone albo okrutne.Może błąd ?
Nie.Gorąca woda parzy.Na co stracić rękę ?

Ciało ludzkie w tym świecie rozpada się.Na co tracić cenny czas.Róbmy swoje.

Pozdr.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 paź 2015, 9:40 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 kwie 2015, 15:12
Posty: 51
Płeć: mężczyzna
Mi osobiście Tolla nauki bardzo pomogły, teraz dopiero widzę jak byłem kompletnie zanurzony w wirze myśli, w swoim umyśle, jakbym żył całe życie w śnie. Przed Tollem czytałem inne nauki duchowe tematy etc.
Ale samo właśnie obserwowanie myśli w ciągu dnia, czy to skupianie energii na ciele, no to mega mi pomaga.
Wcale nie czuję się jak zombie robot teraz któremu wszystko jedno. Wręcz przeciwnie, mam lepszy wgląd w sytuacje życiowe, bo nie patrzę na nie przez pryzmaty przeszłości czy moich chorych filmów dot. przyszłości.
Prosty przykład z mojego życia, parę lat temu postawiłem sobie za cel znaleźć pracę na stanowisku jakie mnie interesowało, pamiętam jak myślałem wtedy a jak to będzie będę się czuł super i hi life !
Znalazłem, obierałem cele ile zarabiać itd, cele mi wyszły nawet lepiej niż je planowałem!
I co ? Stres, martwienie się co jeśli to ? co jeśli sramto ? itd itd Gonitwa, wpadłem w wir, robiłem masę zleceń, pracowałem non stop, miałem już dużo więcej niż były te moje cele z początku który miały dać mi te moje "wybawienie".
I dupa.
Odkąd zagłębiłem się w Tolla ( no też dobrze mi zrobiło poczytanie innych duchowych nauczycieli, czy artykułów nawet ), cieszę się tym co mam - w końcu ! W końcu potrafię cieszyć się z weekendu bez martwienie się co jeśli.
Te nauki są piękne, dały mi bardzo dużo. A wcale umysłu i zdolności do myślenia to mi nie zabrało, ba sam Tolle zresztą mówi, żeby używać umysłu kiedy potrzeba.
Niedawno jak dałem auto do mechanika, a do sklepu mam ponad 1km, szedłem sam, normalnie bym myślał o różnych sprawach dnia codziennego, albo z Żoną gadał całą drogę przez telefon, a tak to w końcu zauważyłem jaka ładna jest okolica, jakie rośliny ładne, piękne niebo itd. To jest piękne na prawde, bez zbędnego myślenia.
Myślę, że nie każdy rozumie te nauki, stąd się biorą potem takie tematy jak ten.

EDIT:

a i dodam, z parę lat temu jak bym usłyszał Tolla, bankowo bym powiedział, że to jakiś sekciarz :D
Kiedyś się nabijałem z ludzi co medytują, teraz sam to robię.
Zwyczajnie nie ma panaceum dla każdego.

-- 13 lis 2015, 12:40 --

phpBB [video]


Tu jest fajny krótki filmik ET. I no właśnie esensja tak mi się wydaję tych nauk.
Myśleć ale nie zatracać się w tym myśleniu. Już nie pamiętam czy tu to czytałem o tym ,że ET robi z lduzi zombie czy gdzieś indziej, ale czy właśnie nie jesteśmy zombie w obecnym świecie ?
Najpierw szkoła, potem średnia ucz się ucz, potem studia ucz się ucz bo praca, potem praca , potem lepsza praca, większy dom, lepszy samochód, żona dzieci itd work work work hehe, wyścig szczurów na maxa !
Widzę to po swoich współpracownikach, fanatyzm normalnie, zatracanie kompletnie, tylko praca, kariera, pieniądze. Ale jedno mi wpadło na myśl, skoro ludzie często no jak widać odbierają nauki ET w taki sposób, ( mylny ) żeby odłączać się od tego świata, może właśnie tajna władza to podłapała, że może ET i ma rację, ale podkręćmy go zaróbmy na nim jak i tak ludzie albo go posłuchają a i tak mało kto na tym skorzysta, albo się zrażą czy coś.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sty 2016, 22:21 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
angelrage pisze:
Teraz przeczytałem xpio twego posta - to się nazywa kurna synchroniczność

Nie wiem jak TY- ale widzę cechy wspólne.



:hejka:

No zapewne jest i ich więcej (mianowników wspólnych :) ), ale dla mnie w tym przykładzie liczy się tylko jeden.
Wszystkie małpki są w klatce i bez względu na to co by nie twierdziły, wszystkie cierpią z tego powodu.
Np. są głodne i żadna z nich nie jest wstanie sięgnąć po tą kiść bananów z poza krat i się najeść, czy nakarmić swojego towarzysza !!

Dlatego chciałbym zaznaczyć, że w mojej opinii żadna z postaw jaką przyjmują ludzie wobec tego co tu nazywamy matrixem, w najmniejszym stopniu nie ułatwia realnego wyzwolenia .
Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzeniem, że jest na odwrót.
Metoda Tolka, czyli na „fioletową pigułkę” jest tak samo bezużyteczna jak np. „zielona pigułka”.
Oburzającym się w tym momencie, przypomnę że ja mówię o opuszczeniu/złamaniu matrixa, a nie znalezieniu sposobu na w miarę „bezbolesny” sposób funkcjonowania w jego ramach.
Czy się to komuś podoba czy nie, Tolek jest tak samo uwięziony w nim jak np. Rockefeller albo „my” .
To że ktoś jest objęty, albo preferuje inny zestaw uwarunkowań, wcale nie znaczy że podąża ścieżką wyzwolenia.
I znów ja w pełni rozumiem, że ogarnięcie naszego umysłu wraz z tym co on nazywa EGO przynosi pewne wymierne korzyści, ale przecież inne postawy nie są ich pozbawione !
Z filmu Matrix utkwił mi w pamięci jeden dialog, ktoś tam (już nie pamiętam kto) mówi, że pierwsza wersja matrixa była taka „cukierkowa” ale i najszybciej się ludziom znudziła hmmm .
Tyle film, bo wydaje mi się, że i w naszej rzeczywistości stało by się podobnie, a może i tak było – Eden.
Chyba nikomu nie muszę udowadniać, że matrix bazuje na „dysocjacji” (IMHO lepsze określenie od polaryzacji) czyli ta wszech obecna zasada dziel i rządź.
Wobec czego zaryzykuję stwierdzenie, iż jest on (Tolek) tolerowany czy nawet promowany nie tyle po to aby go kontrolować itp. ale dlatego że ktoś taki musi po prostu istnieć bo ….
Matrix musi być zbalansowany, a balansowanie podziałami stanowi podstawę istnienia systemu - powód dla istnienia.
I jest to widoczne na wielu poziomach naszej egzystencji (dla mnie dostrzeżenie „skalowań fraktalnych” stanowi swego rodzaju potwierdzenie prawidłowości moich obserwacji).
Dajmy na to system finansowo-gospodarczy, są biedni i bogaci, ci co zbierają podatki i ci którzy decydują o ich wydawaniu …
Ktoś to musi ogarniać i organizować, musi istnieć jakaś struktura – hierarchia.
„Ktoś musi rządzić” jak często to słyszymy od lemingów, tym sposobem dają oni (i my) przyzwolenie na istnienie matrixa , bo „wysyłają do wszechświata zapotrzebowanie na niego”.
Oczywiście, jest to kolejna implementacja metody manipulacji „problem – reakcja – rozwiązanie”.
W przypadku Tolka i „New Age” jest podobnie, to część sztucznie wytworzonej „dysocjacji” zmuszającej nas do opowiedzenia się po którejś ze stron.
A EGO strasznie lubi się zacietrzewiać, walczyć o własną rację, ONI doskonale o tym wiedzą.
Problem w tym, że kropki które musimy połączyć (jak mawiał D.I) są rozrzucone po całej planszy naszej ziemskiej gry.
I czy się to komuś podoba czy nie, każdy człowiek wraz ze swoimi postawami itp. jest częścią planu gry.

Wydaje mi się, że panaceum na te „dysocjacje” jest „synteza”, ja wiem banalne ale diabeł tkwi w szczegółach.
Jak często odrzucamy czyjeś spostrzeżenia, tylko dlatego że nosi czerwoną czapeczkę zamiast niebieskiej - jak my.
Mimo, iż intuicja podpowiada nam, że „coś w tym jest” (ja wiem co niektórzy będą twierdzić że już tak nie postępują - ahaaaa !! )
Dlaczego właśnie tego nie szukamy/odnajdujemy, tylko „wylewamy dziecko z kąpielą”, czy aby tym sposobem nie pozbywamy się tej właśnie kropki która jest konieczna do uczynienia naszej własnej prawdy bardziej kompletną.
A istnieje tylko ta nasza osobista prawda, bo jest nią w pewnym sensie zrozumienie, uświadomienie sobie i tylko sobie , ale to tylko taka offtopowa dygresja.
Dla typowych mocno zdysocjowanych działaczy (czyli ludzi nastawionych właśnie na działanie w realu) , absurdem jest że zmieniając siebie możemy zmienić świat zewnętrzny .
Analogicznie dla wyznawców metody Tollka, naprawianie świata zewnętrznego jest j.w .
Gdy tymczasem jak ci ostatni zapewne wiedzą, świat zewnętrzny jest odbiciem naszego wnętrza, więc dlaczego nie można zmienić siebie naprawiają bezpośrednio świat na zewnątrz ?
Te dwie postawy IMHO są częścią jednej całości, są jednością i tylko EGO nie pozwala nam tego dostrzec – dokonać konstruktywnej syntezy – połączenia kropek.

A na zakończenie inna dygresja, ale mi się wydaje bardzo mocno odnosząca się do omawianej problematyki.
Bo wymuszająca spojrzenie z dystansu na naszą ziemską egzystencję.
Jak by ktoś nie zrozumiał o co jej chodzi to na jej kanale wszystkie filmiki mówią o tym samym, ale troszkę inaczej :)
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sty 2016, 15:00 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 kwie 2015, 15:12
Posty: 51
Płeć: mężczyzna
No ale Tolek wcale nie ma postawy obojętnej..
Sam nawet pisze czy mówi, że bycie w teraz i akceptacja nie oznacza nie robienia niczego, wręcz przeciwnie, dzięki byciu w tu i teraz, akceptacji korzystamy z nieskończonej inteligencji aby rozwiązać problem.

Ja to rozumiem tak:
Nie będąc w tu i teraz za bardzo możemy się filmować i nakręcać czarne scenariusze.
Nie akceptując sytuacji / stawiając opór , dajemy jej tylko energię i zamiast szukać rozwiązań pozwalamy żeby nas zeżarła.

To z każdym życiowym problemem np. dostajesz nagła zapłatę czegoś a nie masz pieniędzy.
Nie będąc w tu i teraz filmujesz się, co teraz co zrobię, nie starczy mi kasy na życie, umrę z głodu itd
Nie akceptując męczą myśli typu czemu mi się to przytrafiło ! Czemu Ja ?!!! itd itd

I co jest to dobre ? No wg mnie nie.
Będąc w tu i teraz, nie męczę się myślami że umrę z głodu tylko idę w myślenie co mogę teraz zrobić w tej sytuacji.
Akceptując sytuację no godzę się wewnętrznie bo po co mi się męczyć w stylu czemu Ja, no zdarzyło się to zdarzyło czasu nie cofnę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sty 2016, 0:22 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 sty 2013, 14:21
Posty: 609
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
To taki sam "ściemniacz" - z wyrachowanym nawiedzeniem dotyczącym spraw w ramach całości pojmowania NICZEGO, ale pamiętaj, że to nic to lewa strona, a po prawej masz coś. I to jest przeciwieństwo samo w sobie, co jak wiesz może nie dotyczyć niczego. O to jest tym w czym żyjemy. To podstawowa nicość, w którą - kiedy się zaangażujesz szkodzi - ale tak całością Swojego jestestwa, wyzwoli Ciebie z paradygmatu kupy. (fajny tekst?. On tak mówi. Proste, ale jeśli to rozumiesz, to gratuluję) - (mogę tak bez końca, a za kasę, to i może nawet lepiej) - tak więc, to taki sam ściemniacz jak Pan Bob Dean. Jedyna różnica polega na tym, że Pan Eckhart Tolle ma 'usystematyzowany' słowotok. Natomiast Bob Dean, "pie..." wolniej w ramach ciaśniejszych ramowo bajeczek. Łączy ich ten sam cel. Zarobić na...., a nie zabluźnię tym razem, bo przecież ludzie się uczą. :zły: :uczeń:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sty 2016, 11:45 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
xpio pisze:
Oburzającym się w tym momencie, przypomnę że ja mówię o opuszczeniu/złamaniu matrixa, a nie znalezieniu sposobu na w miarę „bezbolesny” sposób funkcjonowania w jego ramach.
Czy się to komuś podoba czy nie, Tolek jest tak samo uwięziony w nim jak np. Rockefeller albo „my” .

No może nie do końca tak samo, bo oni mają więcej swobody, większe i wygodniejsze cele oraz nie są torturowani, jak ogrom ludzi na Ziemi. Można też powiedzieć, że oni są w pewnym sensie klawiszami, używając metafory więziennej. Także jest różnica, ale myślę, że wiem co miałeś na myśli.
Poza tym niektórzy nauczyciele czynią więzienie bardziej wygodnym, jak to określił Tony Parsons:

"Tony Parsons [PL] - Rozmowa z Tony o jedności, Eckharcie Tolle i rozpadzie tożsamości [Full]"
phpBB [video]


lub fragment powyższej rozmowy:
"Tony Parsons - rozmowa (część 2 z 3) - O Eckharcie Tolle i Jedności [PL]"
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sty 2016, 19:37 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 kwie 2015, 15:12
Posty: 51
Płeć: mężczyzna
Cryptologicon pisze:
To taki sam "ściemniacz" - z wyrachowanym nawiedzeniem dotyczącym spraw w ramach całości pojmowania NICZEGO, ale pamiętaj, że to nic to lewa strona, a po prawej masz coś. I to jest przeciwieństwo samo w sobie, co jak wiesz może nie dotyczyć niczego. O to jest tym w czym żyjemy. To podstawowa nicość, w którą - kiedy się zaangażujesz szkodzi - ale tak całością Swojego jestestwa, wyzwoli Ciebie z paradygmatu kupy. (fajny tekst?. On tak mówi. Proste, ale jeśli to rozumiesz, to gratuluję) - (mogę tak bez końca, a za kasę, to i może nawet lepiej) - tak więc, to taki sam ściemniacz jak Pan Bob Dean. Jedyna różnica polega na tym, że Pan Eckhart Tolle ma 'usystematyzowany' słowotok. Natomiast Bob Dean, "pie..." wolniej w ramach ciaśniejszych ramowo bajeczek. Łączy ich ten sam cel. Zarobić na...., a nie zabluźnię tym razem, bo przecież ludzie się uczą. :zły: :uczeń:


No ale chyba nie czytałeś czy nie starałeś się zrozumieć co napisałem..
No i nawet jeśli robi to dla kasy to co ? Tak na dobrą sprawę od kiedy zarabianie kasy jest złe.
Może wcale to nie jest jego 1szo rzędnym celem, tego nikt nie wie.

Czy to co napisałem , przykład co złe to podejście jest ?
Ja uważam że to bardzo dobre podejście.
I co jest to ściemnianie ? ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 mar 2016, 9:29 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 316
Płeć: mężczyzna
Wreszcie doczytałem do końca wątek o Eckharcie Tolle. Od siebie dodam tyle że jest to ciekawa postać, a jak jego nauki zadziałają na daną jednostkę to już inna sprawa. Na pewno warto poznać i samemu to zweryfikować. Czy komuś te nauki coś dadzą czy zawiodą w ślepą uliczkę, to już jest sprawa tego jaki kto jest, jakie ma przekonania, wzgląd na rzeczywistość w jakiej żyje, i czego na dany moment w życiu może potrzebować... bo w końcu każdy jest inny i nie ma jednego uniwersalnego klucza. Sam znam osoby co twierdzą że dane stopniowe kursy ezoteryczne za pieniądze ich wyzwoliły od starych przyzwyczajeń... być może. Ja np takich spraw jak wymiana energii za pieniądze nie uznaję i w moim świecie to nie działa, dlatego wyższe JA/przeczucie/serce/intuicja mówi mi że to nie dla mnie i znajdę inną drogę, natomiast umysł upierał się jeszcze i podpowiadał "zdobądź kasę na 2 stopień to zajdziesz dalej".
Naturalna kolej rzeczy pod wpływem różnych wydarzeń sprawiła że poznałem min Eckharta Tolle. Mi jego nauki wystarczyły bym na pewne rzeczy inaczej spojrzał i inaczej podchodził do niektórych spraw, z dystansem. Będąc świadomym obserwatorem swoich wewnętrznych procesów z czasem zacząłem obserwować zmianę dookoła mnie. Nie mniej jednak nie mówię że Tolle przez swoje nauki to uniwersalne zbawienie dla ludzkości bo jak wspominałem każdy jest inny, a "wyrafinowani obserwatorzy rzeczywistości" tu na forum potrafili dostrzec luki w naukach ET min wspominając o tym że Tolle nie wspomina o samym źródle tej całej dysharmonii czyli system kontroli itp. Czytając, a dokładniej odsłuchując książkę "Potęga teraźniejszości" też zauważyłem że nie lokalizuje przyczyny tego kto narzuca tą chorobę cywilizacji (myślałem ze może w innych książkach się na tym skupia, ale jak wynika z dyskusji to chyba nie), też już wcześniej zwróciłem uwagę na to że zahaczył o brudny świata showbiznesu, mass mediów (Oprah Winfrey) itp. Jak to na prawdę jest z tymi układami o czym tu gdybaliście odnośnie Tolle'go to trudno ostatecznie stwierdzić. Dla mnie jego nauki są raczej do tej pory na plus, i wiem że nie ma co tylko na nim się zatrzymywać jeśli chodzi o rozwój, ale też inspirować się innymi ciekawymi ludźmi. Dobrym przykładem jest tu w Polsce TRESURA MATRIXA. Ich nauki w pewnym stopniu są podobne do tego co głosi Tolle, tylko ze TM dodaje też coś od siebie, co dla mnie tez okazało się logiczne. Mało tego... poznałem ich jeszcze przed Tollem, i był to dla mnie punkt zwrotny, bo miałem w życiu ciężką sytuacje z której szybko musiałem się pozbierać bo rzeczywistość mnie przyciskała. Musiałem stawić czoła pewnej sytuacji która wymagała odwagi po ciężkich przeżyciach. Jeden z filmów TM był dla mnie jak bardzo mocny kop bym się głębiej przebudził i inaczej spojrzał na pewne sprawy, potem powoli wychodziłem z depresji by w końcu się pozbierać i przejść przez "ciężką skorupę energetyczną" stawiając czoła danej sytuacji (to raczej moja prywatna sprawa, pisać o tym nie będę o co chodziło) na początku było ciężko, a potem coraz lepiej i dzięki odwadze zacząłem nowy etap w życiu i bardzo wyszło mi to na zdrowie.
Wniosek z tego taki, że w życiu nieraz mamy pewne blokady (ciała bolesne) to sprawia że boimy się w swoim życiu przejść do kolejnego etapu gdzie będziemy mogli robić to czego nie możemy robić przed zdobyciem się na tą odwagę. A jak już się zdobywamy pod wpływem różnych wydarzeń to z pełną świadomością i akceptacją wchodzimy w przerażającą nas sytuacje. Dzięki temu ewoluujemy, bo nie ma odwagi bez strachu. Tresura Matrixa bazuje na 3 podstawowych sprawach takich jak Miłość, Odwaga, Wiara. Zamiast nadzieji jest odwaga. To że takie rzeczy wiem to też nie znaczy że osiągnąłem jakiś wyższy stopień rozwoju. Sam też dalej mam ograniczające przekonania i wiem że jeszcze nie raz będę musiał przejść przez "punkt zero" by chcieć osiągać wyższe cele. Nieraz jak mam gorsze dni (pewnie jak każdy z Was) to nawet za bardzo wpadam w "czas psychiczny" gdzie przeszłością podsycam te złe programy, innym razem za bardzo się wczuwam i myślowo wybiegam w przyszłość by spełnił mi się dany scenariusz, a z drugiej strony wiem że to bardziej budzi rozczarowania, i zatracam wtedy ten naturalny czynnik gdzie z dobrym nastawieniem może mnie spotkać spontaniczny uśmiech losu. Z wielu procesów już sobie zdaję sprawę, a to że w danej chwili sytuacja jest dla mnie niekorzystna to wcale już tak nie obwiniam świata jak kiedyś na zasadzie "czemu ja" bo wiem że ma to swój cel, a być może prowadzi mnie to jakiejś głębszej nauki życiowej lub nawet do przekroczenia pewnej granicy i zmiany na lepsze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 mar 2016, 10:59 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
Fajnie napisane i ogólnie zgadzam się z Tobą
klesk88 pisze:
że jest to ciekawa postać, a jak jego nauki zadziałają na daną jednostkę to już inna sprawa. Na pewno warto poznać i samemu to zweryfikować.

Poznałem, zweryfikowałem, ale poszedłem dalej, nie zatrzymałem się na nich. Polecam tak uczynić wszystkim.

Chciałbym się jeszcze tylko do tego odnieść:
"Miłość, Odwaga, Wiara. Zamiast nadziei jest odwaga."

Ja bym powiedział tak: Miłość, Odwaga, Mądrość.

Mądrość, czyli wiedza, ale nie taka akademicka, sucha, jaką reprezentuje większość ludzi świata naukowego i tzw. elit. Mądrość to wiedza i jej zrozumienie. Święte Zrozumienie o jakim jest mowa w pewnej ciekawej powieści - "Księga Mirdada".

Bo czym jest Wiara? Komu wierzyć? Jest tyle nauk, tylu mistrzów, guru i wszystko to kusi, woła: mi uwierz, moja prawda jest najprawdziwsza...
Wierzysz komuś, w coś gdy nie wiesz... Kiedy wiesz przestajesz wierzyć/nie-wierzyć.

Jest też ufność, zaufanie, wierność, ale to nie to samo co wiara, albo ślepa wiara, która może doprowadzić na skraj przepaści i pchnąć do niej.
Zdaje się, że słowo wiara pochodzi od słowiańskiego wiera. Spotkałem się nawet z takim wyjaśnieniem: "wie ra", czyli wie-RA (boga), ale nie wiem, czy nie jest to naciągane. W każdym razie w naszym języku słowo wiara (wiera) ma podobną budowę, jak słowo wiedza.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 mar 2016, 21:36 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 316
Płeć: mężczyzna
Mirek pisze:

Bo czym jest Wiara? Komu wierzyć? Jest tyle nauk, tylu mistrzów, guru i wszystko to kusi, woła: mi uwierz, moja prawda jest najprawdziwsza...
Wierzysz komuś, w coś gdy nie wiesz... Kiedy wiesz przestajesz wierzyć/nie-wierzyć.

Jest też ufność, zaufanie, wierność, ale to nie to samo co wiara, albo ślepa wiara, która może doprowadzić na skraj przepaści i pchnąć do niej.


Czasem jest to bardziej pokręcone niż się może wydawać, ale do tego zaraz dojdę.
Niektórzy ludzie na prawdę są bardzo mocno przywiązani do swoich mistrzów duchowych, guru, uzdrowicieli itp. Niekiedy na prawdę mają powód by się ich trzymać, bo np dzięki nim wyszli z ciężkiej choroby. Druga sprawa to też jest taka że na podstawie ich nauk budują swój światopogląd i przekonania odnośnie otaczającej rzeczywistości. Miałem okazję poznać nawet takiego człowieka. Mocno krytykował np Davida Icke'a twierdząc że jest on nieautentyczny i kłamie, a jego argumenty ku temu nie były raczej na tyle mocne by np mógł tu na forum prowadzić zawzięta dyskusje by dowieść że on ma ostatecznie rację, a jego "mistrz" w tym przypadku Georgio Paschalidis to najautentyczniejsza, najskuteczniejsza osoba w tym całym matrixie. Nie chciałem nawet wdawać się z nim w głębszą dyskusje na forum publicznym, bo było tam za dużo osób ze środowiska NTV. (Swoją drogą nie przyjechałem tam ze względu na Paschalidisa, tylko by spotkać się z kolegą z innego miasta, co był akurat wtedy w Krakowie).
Co do Paschalidisa to mimo wszystko jestem ciekaw, co to za postać czy rzeczywiście jest jakąś perełką w tym całym ezoszambie które promuje NTV. Wiem tylko tyle że gdyby chciał to pewnie byłby milionerem, ale za swoje usługi nie bierze pieniędzy. To jest dla mnie duży plus.
Jest zresztą temat o NTV w dziale weryfikacja gdzie pod lupę poszło już całkiem sporo znanych nazwisk, więc czemu nie może być wzięty pod lupę Paschalidis?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 139 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group