Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 13 lis 2018, 4:09

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
Post: 29 lip 2010, 9:46 
Wilhelm Reich i UFO

28 stycznia 1954 roku Wilhelm Reich „przypadkowo zaobserwował dwa jasne żółto-pomarańczowe światła poruszające się na tle gór w kierunku jeziora”. Bliskie spotkanie było początkową salwą „wojny” z UFO, która wypełniła ostatni etap niespokojnej kariery medycznej i naukowej Reicha.

Obrazek

W tym czasie Reich, wyszkolony psychoanalityk, który należał ongiś do wewnętrznego wiedeńskiego kręgu uczniów Zygmunta Freuda, borykał się z tym co nazwał „emocjonalną i psychiczną niedolą” spowodowaną przez jego bardziej ziemską bitwę z amerykańską Agencją ds. Żywności i Leków (U.S. Food & Drug Administration, FDA) dotyczącą używania „orgonu”, kontrowersyjną formą wszechotaczającej „energii życiowej”, którą odkrył.

Reich znalazł nieskończony wachlarz zastosowań dla swego odkrycia, wykorzystując orgon do wszystkiego od sekretu antygrawitacji po narzędzia kontrolowania pogody, a szczególnie sprowadzania deszczu. Lecz co najważniejsze, odkrył, że przy pomocy orgonu może wpływać na UFO.

Dla FDA jednakże orgon był wymysłem, co sprawiało, że terapie Reicha oparte na orgonie były nielegalne, ścigane prawnie pod zarzutem szarlataństwa. Nawet dzisiaj, cztery dekady po tamtych kontrowersyjnych wydarzeniach, terapeuci reichowscy twierdzą, że są w stanie manipulować energią dla uzyskania całej gamy uzdrawiających efektów, włączając w to lekarstwo na raka bez użycia leków, napromieniowania czy chemioterapii. Zamiast tego Reichowcy pracują nad odbudowaniem przepływu orgonu w pobliżu pacjenta po to, aby wzmocnić i uzdrowić samą podstawową siłę życiową.

Niemniej jednak walka Reicha z FDA zakończyła się jego śmiercią w więzieniu po tym, jak zignorował federalny zakaz używania orgonu w celach medycznych.

Niezależnie od oficjalnego statusu jego teorii medycznych, Reich napisał do US Air Force o swych obserwacjach UFO. Uzasadniał, że „Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych są naturalną organizacją na Zachodzie odpowiedzialną” za mierzenie się z takim fenomenem, ponieważ „‘operują w atmosferze i patrolują podniebne granice w kierunku kosmosu”. Gdy wojsko nie zareagowało satysfakcjonująco na jego raport, Reich wziął sprawy w swoje ręce.
Starcie i Siły Powietrzne

W swym liście do Sił Powietrznych przedrukowanym w jego ostatniej książce, Kontakt z Kosmosem, Reich opisywał obserwację jako „jasno świecące światło” poruszające się z zachodu na wschód przez las znajdujący się poza Rangeley w stanie Maine. Drugi, podobny fenomen dołączył wkrótce do pierwszego i oba światła poruszały się stale wzdłuż góry Spotted Mountain. Doszedł do wniosku, że z powodu kierunku ich lotu obiekty nie były gwiazdami gdyż poruszały się na tle góry, nie miał również wątpliwości, że obiekty nie są żadnymi pojazdami wojskowymi lub innym obiektami pochodzenia ziemskiego.

W tym samym czasie sekretarka Reicha – Ilse Ollendorff – również zauważyła „podobne, ale jaśniejsze i większe z powodu bliskości, obiekty”. Podobnie jak powietrzny fenomen obserwowany przez Reicha, obiekty obserwowane przez Ollendorff płynęły na tle góry, a potem „były widziane jak unoszą się pionowo w górę, po czym zleciały na dół i wtedy znikły”.

Air Force ze swej strony, były być może nieświadome toczącej się batalii Reicha z FDA lub były wystarczająco zaintrygowane jego spotkaniami z UFO, że postanowiły przyjrzeć się tej sprawie. Porucznik Steven J. Herbert stacjonujący w Bazie Sił Powietrznych w Presque Isle odpisał do Reicha, że „podległy oficer zawiadomił tą organizację aby podjęła wszelkie odpowiednie kroki, ponieważ jednostka ta jest zainteresowana badaniami niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych”.

Herbert załączył kopię Technical Information Sheet Form A, kwestionariusza Sił Powietrznych dotyczącego UFO, aby Reich i Ollendorf wypełnili go i odesłali z powrotem. Jak książka Kontakt z Kosmosem ze smutkiem zauważa, Reich otrzymał list na pięć dni przed uzyskaniem przez FDA sądowego zakazu rozprowadzania urządzeń orgonalnych jako sprzętów medycznych.

Reich zwrócił kwestionariusz razem z kopią krótkiego wypracowania „Survey on Ea” w którym opisane zostały inne niezwykłe zdarzenia mające miejsce wokół ośrodka badawczego Orgonon, włączając w to opisy przyjaciół Reicha, którzy powiedzieli mu o „latających spodkach widzianych nad Orgononem w 1951 roku”. Aż do roku 1953 nie przejmował się zbytnio tymi raportami, do czasu aż odkrycie książki Keyhoe sprawiło, że zaczął się zastanawiać nad tym czy UFO – lub według jego terminologii – „Enigma Alpha” lub „Ea” – nie jest napędzane orgonem.

Siły Powietrzne nie odpowiedziały, prawdopodobnie przez niezrozumiałą naturę „podstawowych równań orgonometrycznych” dołączonych jako appendix do „Survey on Ea”. W swej książce Reich dołącza raczej nieśmiałą notkę o jego relacjach z Air Force pisząc, że „nie wszystko może zostać ujawnione”, jednak nie ma żadnych dowodów w „Kontakcie z Kosmosem” na to, że Reich komunikował się z wojskiem aż do października, czyli dokładnie sześć miesięcy później.

Zamiast tego, jak pisze Reich, w owym czasie zajęty był apelacjami przeciw nakazowi FDA i przygotowaniem do wyprawy do Arizony, gdzie chciał badać rolę orgonu w formowaniu pustyń.
Obserwacja wrogich znaków na niebie

Wyglądając w kierunku kosmosu w celu wyjaśnienia obserwacji, Reich wykazał że był przygotowanym świadkiem. Jak większość amerykańskich obywateli w latach 50-tych, poddany trwającym lata spekulacjom na temat pozaziemskiego pochodzenia latających spodków, Reich był już przekonany, że niewyjaśnione powietrzne fenomeny były, jego słowami ujmując: „kontaktami z przybyszami z kosmosu”.

Reich znał przełomową książkę Donalda Keyhoe, która ukazała się w 1953 roku zatytułowaną Latające Spodki z Kosmosu, co pomogło mu skojarzyć nieznane światła widziane w pobliżu jego ośrodka badawczego w Maine z pozaziemskim źródłem. Co więcej, fakt, że widział „Wojnę Światów” tylko trzy tygodnie przed doniesieniem o swej obserwacji był także czynnikiem, który przyczynił się do jego wniosków – Reich nazwał film „raczej realistycznym podejściem do takiej planetarnej ewentualności”, wywarł na nim ewidentnie spore wrażenie.

Idąc dalej, klimat kulturalny lat 50-tych nie tylko predysponował Reicha do spoglądania poza Ziemię, ale do dopatrywania się przesłanek ku temu, że jego UFO przejawiało „wrogie” zachowania.

Groźba wojny wisiała w powietrzu, zarówno w ogarniętym walką osobistym życiu Reicha jak i w szerszym politycznym ujęciu. Książka Keyhoe spopularyzowała kilka wrogich starć pomiędzy pilotami Air Force i niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, w czasie gdy nie kto inny jak Generał Douglas MacArthur ostrzegł, zaledwie rok po obserwacjach Reicha, że „wszystkie kraje świata powinny się zjednoczyć by utworzyć wspólny front przeciw atakowi ludzi z innych planet”.

Mając to na uwadze austriacki uchodźca, który wyemigrował do USA przed Nazistami, uważał to nie tylko za naukowy ale i patriotyczny obowiązek, by natychmiast poinformować Wywiad Air Force o obserwacjach.

Polityka pełnej otwartości była typowa dla Reicha, który od 1951 roku zadawał sobie trud informowania Białego Domu o postępach w badaniach nad orgonem. Pomimo, że niektórzy sceptycy uważają to za kolejny symptom tego, co wieloletni sceptyk Martin Gardner nazwał „paranoicznym egoizmem” Reicha, sam Reich zdawał się pojmować tą sprawę jako „główną odpowiedzialność” i zdawał się bagatelizować potencjalne wpływy swych obserwacji UFO jako elementu auto-reklamy.
Na krótko przed wojną z UFO

W maju Reich dokonał przypadkowego odkrycia, które kilku oficerów Sił Powietrznych uznało za bardzo interesujące, włączając w to Generała Harolda Watsona, szefa wywiadu w Bazie Powietrznej Wright-Patterson.

W czasie gdy Reich skanował niebo swoim „pogromcą chmur”, urządzeniem służącym do ściągania orgonu z nieba celem sprowadzenia deszczu [urządzenie skonstruowane przez Reicha służące do wysysania energii orgonalnej z chmur. Reich wierzył, że energia orgonalna otacza ziemię, a pogromca chmur działa jako urządzenie sprowadzające deszcz. Według Reicha chmury i opady deszczu to naturalne akumulacje energii orgonalnej, zaś pogromca chmur zbierał energię do przyczepionych akumulatorów orgonu. Energię zgromadzoną w akumulatorach można było następnie wykorzystać do tworzenia chmur i sprowadzania opadów.-przyp. tłum.] w obecności trzech innych świadków zobaczył gasnącą gwiazdę. Skierował rury pogromcy chmur na drugie, migające światło, które także utraciło jasność. W międzyczasie pierwsza z gwiazd z powrotem przybrała na jasności, gdy pogromca chmur przestał być skierowany w jej stronę.

Reich powtórzył eksperyment jeszcze trzy razy w szybkiej sesji, odnotowując za każdym razem identyczne efekty. Ponieważ było fizyczną niemożliwością, aby jego urządzenie mogło oddziaływać z gwiazdami jako takimi (nawet w ortodoksyjnej reichowskiej literaturze mierzy się zasięg pogromcy chmur w kilometrach a nie latach świetlnych) , doszedł on do wniosku, że jego urządzenie oddziaływało z dwoma pojazdami UFO.

Konkludując, że jego pogromca chmur może służyć także jako „kosmiczne działo”, Wilhelm Reich rozpoczął przygotowania do swej ekspedycji do Arizony również jako do wojny z kosmitami.
Reich używa dwóch dział kosmicznych do toczenia trwającej miesiące walki z UFO na pustyni w Arizonie.

W październiku 1954 roku Wilhelm Reich był pod ostrzałem. Nie dość, że Agencja ds. Żywności i Leków odarła go ze środków do życia, ale jeszcze prawie codziennie jego rodzina i przyjaciele przerażeni i wycieńczeni doświadczali bliskich spotkań z UFO.

„Nie ma wątpliwości, że jestem na wojnie” z UFO, napisał Reich cztery godziny po tym, gdy cztery jasno pulsujące światła przepłynęły nad Orgononem, jego ośrodkiem badawczym w dzikich zakątkach stanu Maine. „To co rok temu wydawało się jedynie prawdopodobieństwem, dziś jest pewnością”.

UFO straszyło Orgonon od czasu, gdy Reich rozpoczął eksperymentowanie z super-doładowaniem swego „pogromcy chmur”, urządzenia kontrolującego pogodę, małymi ilościami materiału radioaktywnego. W maju Reich dowiedział się, że jego pogromca chmur nie tylko ściągnął deszcz z chmur, ale także wyssał energię ze świateł na niebie, co uczyniło z urządzenia „kosmiczne działo” efektywne przeciw UFO.

Reich, austriacki psychiatra który zmienił się w samorodnego naukowca, był przekonany, że UFO używało orgonu, wszechotaczającego źródła energii, która oddziałuje z życiem i materią organiczną. W przeciwieństwie do twierdzeń Reicha FDA zdecydowało, że orgon nie istnieje i uzyskało dla Reicha zakaz stosowania jakichkolwiek prób uzdrawiania z pomocą oddziaływania orgonem.

Jednak Reich pozostał oddany realności swego odkrycia. Wyćwiczył swoje „kosmiczne działo” na dwóch statkach powietrznych krążących złowrogo nad Orgononem, zmuszając oba do ucieczki. Jeden z nich „zniknął po osłabieniu, przygaśnięciu i mruganiu, co tryumfatorsko podsumował Reich mówiąc, że „dziś po raz pierwszy w historii ludzkości, wojna prowadzona przez żyjące istoty z kosmosu przeciwko tej Ziemi…. została odwzajemniona”.

Jak na górze, tak i na dole. Tego samego dni Reich poinformował władze w Portland, że będzie kontynuował swe publikacje związane z orgonem. Ten opór spowodował, że zmarł w więzieniu mniej niż trzy lata później.
Dziwne spotkanie z Wywiadem Sił Powietrznych

Reich przekonany, że kosmici prowadzili „wojnę” przeciwko Ziemi zatruwając jej orgon i tworząc pustynie zdecydował, że przetestuje swoje kosmiczne działo w wyschniętych pustkowiach na północ od Tucson w Arizonie. Według jego ostatniej książki Kontakt z Kosmosem, w Tucson nie padało od 5 lat, co czyniło z pustyni doskonałe pole testowe do sprawdzenia możliwości pogromcy chmur do sprowadzania deszczu i osłabiania UFO.

W międzyczasie, aby podzielić się swymi odkryciami z Siłami Powietrznymi, Reich wysłał swojego asystenta Williama Moise do Bazy Sił Powietrznych Wright-Patterson w Daynton w Ohio. Jak to gorzko zanotował Reich, Orgonon „nie otrzymał żadnej bezpośredniej pomocy od Air Force, ani finansowej, ani żadnej innej”, pozostał jednak wciąż chętny do informowania wojska o zastosowaniach orgonu w pozaziemskich starciach.

Moise jednakże otrzymał ostrożne przyjęcie we Wright-Patterson. Generał Harold Watson, szef Wywiadu Sił Powietrznych początkowo wydawał się chętny do rozmów z Moisem o twierdzeniach Reicha, jakoby unieszkodliwił dwa UFO, nalegając nawet, aby Moise przyjechał później tego samego dnia i by dwóch mężczyzn mogło „kontynuować swą rozmowę po kolacji”.

Podróżując przez kraj Moise był zmartwiony, że jakieś przypadkowe czynniki mogą stanąć na drodze do spotkania i potwierdził swe spotkanie z Watsonem dwa razy. Mimo to gdy dotarł do Dayton, Watson był niedostępny z powodu „niespodziewanej ważnej sprawy”.

Zamiast niego „Dr. W. H. Byers” i Harry Haberer powitali Moise’a w bazie. Moise od pierwszego spojrzenia poczuł antypatię do Byers’a nazywając go człowiekiem ze zwiotczałym uściskiem dłoni i oczkami które nigdy nie patrzą na ciebie”. Ponieważ Watson wyraził zaniepokojenie, że grupa z CIA miała wizytować w bazie tamtego tygodnia, istnieje prawdopodobieństwo, że Byers należał do tej delegacji. Tymczasem Haberer jest znany badaczom UFO jako „pokazowy specjalista Sił Powietrznych od spraw public relations”.

Moise odmówił rozmowy z obydwoma mężczyznami i zaczekał do następnego dnia, kiedy wprowadził w temat zastępcę dowódcy, który stał się podekscytowany informacją o broni przeciw UFO. Haberer i Byers nie ulegli takim emocjom, jednak zrobili zapiski.
Bitwa o Tucson

Według Reicha Siły Powietrzne kontynuowały swe milczące zainteresowanie jego pracą, wysyłając liczne samoloty na rekonesans nad jego eksperymentem z chmurami lecz nie wykonując żadnych jawnych gestów, ponieważ działo kosmiczne było „gorące ponieważ nie było oficjalne, a przyczyną dla którego nie było oficjalne było to, że było tak gorące”.

Gdy jego grupa 19 października przybyła do Tucson z gęsto zalesionego Maine, wszyscy byli zszokowani pustynią w Arizonie, która była wtedy bardziej niedostępna niż jest dzisiaj. „Byliśmy pod wrażeniem nagiej ziemi, sprawiającej wrażenie bieli i twardości” – napisał Reich. „Koryta rzeczne były wyschnięte od około 50-ciu lat… nie dało się nigdzie dostrzec trawy preriowej”.

Przez kilka kolejnych tygodni grupa złożona z Reicha, jego córki Evy i syna Petera, Moise’a i drugiego asystenta – zaczęła prawie natychmiast cierpieć z powodu odwodnienia, wyczerpania i ogólnej niewygody, co przypisali trującemu „promieniowaniu śmiercionośnego orgonu”. Jednak prześladowanie przez UFO było sporadyczne choć stałe, prowadząc Reicha do przekonania, że „spragniony” fenomen powietrzny aktywnie zwalczał jego usiłowania sprowadzenia deszczu.

Badacze walczyli przez cały listopad wspomagając bogaty wzrost preriowej trawy jednak nie sprowadzając deszczu. Problemy z transportem zmusiły Reicha do zostawienia zapasów materiału radioaktywnego w Orgononie, pozostawiając pogromców chmur mało skutecznymi przeciwko UFO. Bez ładunków radioaktywnych zespół Reicha mógł jedynie dokuczyć światłom na niebie ale nie całkiem powstrzymać ich niezbadaną aktywność.

W międzyczasie UFO nękało badaczy. Jeden z asystentów Reicha dostał „załamania” w czasie używania pogromcy chmur na niebie, zmuszając go do powrotu do rodziny na miesięczną rekonwalescencję. W czasie jego nieobecności Reich spekulował, że mężczyzna ściągnął za dużo śmiercionośnego orgonu z kryjącego się obcego obiektu.

7 grudnia Reich zdecydował, że czas wzmocnić swe siły posyłając po dwie radowe igły naładowane orgonem. Po podróży samolotem naznaczonej złymi przygodami i niesprzyjającą pogodą, igły przybyły tydzień później.
„Planetarna Bitwa w Dolinie”

Gdy Reich otrzymał swój rad, był gotowy podjąć na nowo ofensywę przeciwko UFO i pustyni.

„14 grudnia o 16.30 rozpoczęła się pełnowymiarowa międzyplanetarna bitwa” – napisał. „Bitwa, która wydała by się niemożliwa i niepojęta dla każdego, kto nie wiedział nic o problematyce (UFO) lub kto obstawał przy iluzji”, że ani UFO, ani orgon nie istnieją.

Na początek grupa z Orgonon musiała przypuścić „specjalny rodzaj ataku śmiercionośnym orgonem”, który pozostawił ich w złym stanie… chorych, otępiałych i wytrąconych z równowagi”. Nad Tucson wyrosła ogromna, czarna chmura wyglądająca jak dym z ogromnego ognia, która przybrała w końcu kolor wściekle czerwono-purpurowy dająca odczyt 100.000 na minutę na liczniku Geigera. Wszyscy badacze cierpieli z powodu nudności, drgawek, bólu w górnej części brzucha i odbarwienia ruchów”, w czasie gdy „około dziesiątki samolotów Air Force rozmaitego rodzaju” przeleciało nad ich obozowiskiem.

Kwestie orgonu, korzystne lub trujące, pomijając opis zdarzenia dany przez Reicha, przypomina test bomby nuklearnej: silna wojskowa obecność, radiacja, dym, mdłości. Jednak jest to mało prawdopodobne, że rząd zdecydowałby się na użycie bomby nuklearnej w bezpośredniej bliskości Tucson – kwitnącego centrum handlowego.

Reich wprowadził igły radowe do pogromcy chmur i zaczął strzelać do chmury aby rozproszyć jej energię. Operacja zajęła około 20 minut, po którym to czasie chmura rozproszyła się, a licznik geigera powrócił do normy.

Padało trzy tygodnie później. W między czasie, dziennik Reicha jest wypełniony dziesiątkami opisów obserwacji UFO – „czerwono-biało-niebieskie pulsacje”, „żółte pulsacje”, „srebrne dyski”, „zielono-żółte i stałe” – w które celował ze swego kosmicznego działa. Większość ze świateł „blakła”, „znikała” lub „migając zanikała”. Trawa pokrywająca pustynię urosła do wysokości „od kilkunastu centymetrów do pół metra” zachęcając farmerów do przepędzenia w ten region swoich stad bydła.

Po krótkiej, dodatkowej podróży do Jacumba w Kalifornii, grupa wróciła do domu w Maine pod koniec kwietnia 1955 roku. „Nasza praca w Arizonie została zakończona” – powiedział Reich.

18 miesięcy później zmarł, a wszystkie dostępne kopie jego książek zostały zgodnie z nakazem sądowym spalone. Tylko kilka kopii zdołało się uratować, zmuszając jego rozproszonych uczniów do polegania na własnych wydrukach jego dzieł – włączają w to Kontakt w Kosmosie – dla kierownictwa.

Robert Scott Martin
tłumaczenie by counter

źódło: http://counter108.wordpress.com/2009/11/17/wilhelm-reich-i-ufo/



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 29 lip 2010, 9:46 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 29 lip 2010, 14:17 
Bardzo ciekawy temat. :spoko: O orgonie pisze również polski autor Jarosław Markiewicz:

Orgon i energie świadomości

Wilhelm Reich wciąż donosił o tym, że odkrył energię potężniejszą od atomowej; działo się to tuż po użyciu pierwszych atomowych bomb w Japonii, w atmosferze narastającej histerii zimnowojennej, kiedy atomowa rywalizacja stawała się faktem - ludzie dość mieli tej przeklętej energii - a tu pojawiały się wiadomość o następnej. To była chyba jedna z przyczyn muru jaki napotykał.

Bardzo obawiał się też, że wyspecjalizowani przez Dzierżyńskiego ludzie radzieccy odkryją orgon lub wykradną jego odkrycie, szybko znajdą zastosowanie techniczne i skolonizują całą planetę, a także kilka przyległych - Reich był Wschodnioeuropejczykiem, miał osobiste raczej złe doświadczenia z bolszewikami.

Intelektualiści amerykańscy żyli pod presją słynnej komisji dekomunizacyjnej - a tu ich kolega głosił hasła komunożercze - to była tylko uczuciowa niechęć, ale kiedy przyszło do naukowych weryfikacji odkryć "szalonego Reicha" - to okazało się, że nauka ze względu na swe obciążenia metodologiczne nie dostrzega orgonu, a narzędzia badawcze do badania wszelkich energii pola - nie rejestrują tej energii.

Reich na to: bo wy uważacie ze energię skutki działania, np. prędkość rozchodzenia się światła - tej energii, której nie dostrzegacie, która w odróżnieniu od waszej "martwej", "zamierającej fali" - jest żywa, jest praenergią i pramaterią zarazem.

To są zbyt śmiałe teorie, jakie są dowody na to, że tak jest, toż to teoretycznie rzecz biorąc - czysty platonizm, etc. - odpowiadali przeciwnicy Reicha.

Tamten spór byłby może sporem czysto teologicznym, gdyby nie okrutne fakty. W 1947 słynne Ministerstwo żywności i Leków rozpoczęło badania urządzeń Reicha i dopiero w 1954 roku ocknęło się i wydało werdykt - zabrania się rozpowszechniania akumulatorów orgonalnych. Dotychczasowe urządzenia mają być zdemontowane, a SZKICE, NOTATKI mają być zniszczone.

Decyzja to została potwierdzona jako wyrok sądowy, prawdopodobnie sprawę wniósł Reich, w uzasadnieniu wyroku podano, że przecież energia, o której mowa - wcale nie istnieje.

Reich stwierdził, że nie będzie odpowiadał, gdyż "wszelkie kroki uznałyby autorytet komisji, która nie jest powołana do tego, aby wyrokować o występowaniu lub nie występowaniu pierwotnej energii istniejącej przed powstaniem materii..."

I tu znowu spór poszybował w górne rejony - i byłoby dobrze, gdyby nie fakty.

W maju 1956 roku Reich został aresztowany, bo został wraz ze swymi przyrządami przyłapany na badaniach pogody. Oskarżono go i skazano na dwa lata więzienia, a w sierpniu tego roku wszystkie jego notatki i książki zostały spalone...

I w ten oto sposób Reich stał się męczennikiem i świętym New Age.

Ten sukces jest jeszcze jedną klęską Reicha, dalej nie zajmuje się nim nauka.

A i sama jego śmierć jest ciągle zagadkowa, istnieją poważne podejrzenia, że ktoś pomagał w jego zawale serca, który uznano za oficjalną przyczynę zgonu.. I wszyscy odetchnęli z ulgą.

Dzisiaj istnieje kilka niezależnych grup badaczy-amatorów, którzy kontynuują badania Reicha, ale są to już raczej badania czysto praktyczne tzw. dział orgonalnych, cloudbusters.

Reich odkrył je w 1950 roku, kiedy z Komisji Energii Atomowej otrzymał promieniotwórcze materiały i umieścił je w akumulatorze orgonalnym. Promieniowanie drastycznie wzrosło i obecne było poza obiektem badanym, kilku współpracowników zostało napromieniowanych powyżej dopuszczalnej dawki, musieli zrezygnować z badań, później jednak - wszyscy oni wydawali się bardziej energiczni i pełni wigoru.

Rychnowski zapisał taki rezultat badań nad swoim eteroidem - "Wiązka promieni przechodząca przez pole magnetyczne nie tylko ulega zakrzywieniu, lecz rozszczepia się na dwie smugi świetlne, zieloną i czerwoną, w miejscu rozszczepienia widać ultramarynę. Zieleń ujawnia własności absorpcyjne, czerwień emisyjne."

Warto zreflektować się nad tym, że Reich otrzymuje preparaty promieniotwórcze od Komisji Atomowej, widocznie mają do niego pełne zaufanie i do jego rangi naukowej, i psychicznego zdrowia. Nie ulega też wątpliwości, że jego badania były tajne, pracował więc dla agencji rządowych, które ukrywały swoje istnienie. Być może Reich raz po raz wyskakiwał poza reguły gry w tajne służby, i te same tajne służby go zlikwidowały, wylewając dziecko razem z kąpielą.

Tymczasem niepoprawny Reich ogłaszał rewelację za rewelacją - i dokonywał cudów. "We wrześniu 1950 roku eksperci od pogody byli przekonani, że huragan Edna wali prosto na Manhattan. Reich użył wtedy swego "ujeżdżacza chmur". I udało mu się. Ocalenie Nowego Jorku uznano za cud, ale niewielu uwierzyło, że jego sprawcą był Wilhelm Reich a nie Bóg."

Zagadki się mnożą, bo Reich do spółki z Teslą i Einsteinem uważany jest za współtwórcę tzw. eksperymentu filadelfijskiego. Niestety nikomu nie udało się w znanych mi opisach tego eksperymentu oddzielić legend od faktów, odpowiednie służby rządowe podobno dalej zaprzeczają, że coś takiego się zdarzyło, a ponad setka marynarzy po prostu "poległa na polu chwały".

Reich wielokrotnie stwierdzał, że orgon jest świadomy, że dysponuje inteligencją.

Włodzimierz Sedlak w artykule "Biofizyczne podstawy świadomości" (1964) pisał, że Teihard de Chardin miał rację, gdy mówił, że świadomość jest cechą wszelkiej materii, choć nie wiedział dlaczego. Szukał bowiem "rozkurzonej" świadomości ludzkiej we wszechświecie. Tymczasem Sedlak dochodzi do wniosku, że materia jest zbryloną świadomością, ale oczywiście zbryloną nie na tym poziomie energetycznym, gdzie występuje świadomość teoretyka tego zbrylenia.

Jednak nikt nie może zaprzeczyć, że drewno, kość, mięsień, kwarc czy lód są półprzewodnikami, że świadomość "leży" u podstaw życia i zarazem tworzy "szczyt" życia - powiada Sedlak.

Świadomość jest energią, co do tego nikt nie ma dzisiaj wątpliwości. Dyskusje budzi natura, właściwości tej specyficznej energii. Energia świadomości przejawia się w polu ludzkiego ciała i wówczas mówimy o osobie. W tej chwili uznaje się, że osoba ludzka przestaje istnieć, kiedy na monitorze rejestrującym pracę mózgu (który utożsamiany bywa ze świadomością) pojawia się fala płaska.

Jedni badacze twierdzą, że mózg (czy w ogóle cały organizm) ludzki jest wytwórcą świadomości, Drudzy, że jest odbiorcą świadomości i swoistym jej użytkownikiem. Przedstawiam tutaj z grubsza tylko skrajne stanowiska.

Z moich doświadczeń i badań wynika, że te przeciwieństwa nie są istotne, osoba rejestrująca u siebie świadomość nie jest świadoma jej pochodzenia, jej własna projekcja udaje wiedzę - istotne jest natomiast to, że występuje świadomość świadomości.

Na jawie mogę wypowiadać te zdania i być swoim świadkiem, że wypowiadam te zdania. We śnie często uświadamiam sobie, że śnię i nakazują sobie się obudzić - ale nie do stanu jawy, tylko w inny sen.. W pewnym sensie mogę budzić się także ze stanu jawy - jeśli moja świadomość uzyska odpowiednią wysoką wibrację energii.

Zacznijmy jednak bardziej systematyczny przegląd stanów świadomości.

Ten stan, który Jung nazywa świadomością, w innych systemach bywa nazywany świadomością średnią, świadomością rozróżniającą, świadomością ego - posiada ona zdolność rozumowania, mówienia i posługiwania się symbolami.

TERAZ dla średniego ja trwa ok. trzech sekund. (Wnikliwe badania tego stanu świadomości możemy przeczytać. u Ernsta Poppela w arcyciekawej książce Granice świadomości, PIW, 1989.)

TERAZ dla "niższego ja" jest niepojęcie małe, liczone w nanosekundach.

Jeśli chcemy cokolwiek utrzymać w wewnętrznym wyobrażeniu, co trzy sekundy musimy ponawiać nakaz powrotu do tego wyobrażenia, inaczej samorzutnie pojawia się inne wyobrażenie, które rodowód swój czerpie z bodźca zewnętrznego lub wewnętrznego.

Średnia świadomość "odżywia się" bowiem wrażeniami. Bez bodźców zewnętrznych, wspomnień, wewnętrznych przedstawień, myśli - średnie ja umiera. To umieranie jest zwykle poprzedzone bezbrzeżną nudą.

Od usadowienia ciała tak, żeby przestało być źródłem wrażeń, rozpoczyna się praktyka zen. Wówczas - jak diabeł z pudełka - wyskakuje umysł, który myśli, że myśli, wysnuwa z siebie sny na jawie, przypomina sobie zdarzenia, projektuje, fantazjuje, boi się i robi wszystko, żeby się nie dać. Po kilku latach praktyki - umysł się najwyraźniej wyczerpuje w swoich szaleństwach i od czasu do czasu zaczyna widzieć coś, czego istnienia nigdy przedtem nie podejrzewał.

"Średnie ja" posiada niewielką pamięć operacyjną, pokładową. Po około 15 minutach materiał z pamięci pokładowej transmitowany jest do "niższego ja", które jest naszym "twardym dyskiem". Pojemność tego dysku jest nieprawdopodobna, z tym, że część danych na nim zawarta w ogóle nigdy nie pojawia się w "świadomości średniej". Bo świadomość średnia ma swoje własne cele, swoją własną politykę, jest logiczna, apodyktyczna, najważniejsza, ciągle coś kombinuje, odmierza, przymierza - a przede wszystkim werbalizuje, język jest jej głównym terytorium działania, to czego nie da się powiedzieć, czego nie da się zrozumieć - tego po prostu nie ma. Średnie ja nie lubi być samotne, żywi się wrażeniami, a najsmaczniejsze są nowe wrażenia, szybko się nudzi, szybko klasyfikuje, ocenia ludzi.

W swoistym zaślepieniu "świadomość ja" sądzi, że w całości opanowało kanały percepcji - widzenie, słyszenie, wąchanie, dotykanie. Na szczęście ta totalitarna dyktatura ego jest pozorna, chociaż często może prowadzić do chorób i nieszczęść.

Niekiedy używa się także pojęcia "zegar mózgowy" na wzór zegara w mikroprocesorze komputera, wiadomo, że zegar mózgowy dzieci jest wielokrotnie szybszy niż zegary mózgowe ich dziadków.

W wielu tradycjach mówi się, że teraz jest bramą do wieczności, nieskończoności, nieśmiertelności, do raju, do Boga.

Praca tzw. fizyczna, zwłaszcza ta, która wymaga ciągłej a nawet wytężonej uwagi, np. praca przy taśmie fabrycznej, kierowanie samochodem, cięcie blachy palnikiem acetylenowym, spawanie, malowanie obrazów czy malowanie mieszkania (oczywiście dotyczy to także tzw. praktyk duchowych, np. liczenia oddechów czy pracy z koanem w zen, odmawiania różańca, "nieustająca modlitwa" w prawosławiu, a także układanie pasjansa) sprawia, że "średnie ja" jest w całości zajęte - i wówczas w obszar "średniego ja" wlewają się spontanicznie obrazy z "niższego ja" lub "wyższego ja".

Ma to ogromne znaczenie, kiedy chcemy się sami zorientować w wewnętrznych, tzw. nieświadomych procesach, kiedy chcemy projektować swój los, czy mieć wglądy w losy innych ludzi. Ale to jest zbyt obszerny materiał, który spróbuję przedstawić w osobnym artykule.

"Średnie ja" swoimi apodyktycznymi, jedynie słusznymi sądami - potrafi także zabijać siebie, a przy okazji całego człowieka. Zdarzenia takie opisuje np. Viktor Frankl, austriacki psychiatra wtrącony do Auschwitz, kiedy obserwował tzw. załamania, kiedy to człowiek orzekał, że dalsze życie w tych warunkach nie ma sensu, muzułmaniał i umierał.

W annałach Rewolucji Francuskiej opisane jest takie oto zdarzenie. Dwóch rewolucyjnych lekarzy wyprosiło u Robespierre'a do eksperymentu medycznego dwóch arystokratów, którzy w Bastylii czekali w kolejce na pracowitą gilotynę. Arystokratom lekarze powiedzieli, że przetną im żyły powyżej przegubów dłoni, że umrą zatem szlachetną śmiercią arystokratów rzymskich, a nauka na tym skorzysta, bowiem lekarze chcą się dowiedzieć ile to krwi mieści się w żywym organizmie ludzkim. Zawiązano biednym królikom doświadczalnym oczy, założono opaski uciskowe na przeguby rzekomo w celu uwydatnienia żył, przywiązano ręce do oparć foteli. Niewidoczne dla arystokratów, zjawiły się kobiety z czajnikami zawierającymi kleisty krochmal o temperaturze ok. 37 stopni C.

Lekarze bardzo boleśnie nakłuli każdą rękę powyżej opaski uciskowej i natychmiast na opaskę "buchnęła" ciepła krew, czyli klajster z czajnika.

Efekt tego eksperymentu był taki, że obydwaj arystokraci zmarli z wszystkimi objawami wykrwawienia, chociaż nie wypłynęła z ich ciał ani jedna kropla krwi.

Ale ich "średnie ja" nie miało co do tego najmniejszych wątpliwości. Jakże zbawienne byłoby dla nich najmniejsze nawet zwątpienie! To zwątpienie, które tak cenił sobie św. Augustyn, że ogłaszał je prawdziwym wiatrem podsycającym ogień wiary.

Przyjrzymy się jeszcze raz temu zdarzeniu: "średnie ja" naszych "królików doświadczalnych" zostało wprowadzone w błąd, ale jak powiedzieliśmy wyżej, nie miało wątpliwości co do rzeczywistości całego zdarzenia, poza tym wolało taki właśnie rodzaj śmierci "z godnością", bez wiezienia na haniebnym wozie na plac Vandome, bez wchodzenia po schodach na podest gilotyny przy wrogich okrzykach tłumu.

Wszystkie te złożone sugestie zostały wysłane do "niższego ja", bo to przecież tzw. "niższa świadomość" zarządza całą złożoną fizjologią naszego organizmu, biciem serca, obiegiem krwi, trawieniem itd.. Nasza "średnia świadomość" nawet najbardziej wykształconego współczesnego lekarza uzbrojonego w tomografy, USG, komputery, elektronowe mikroskopy nie wie - jak można podejrzewać - 1/10 tego, co "wie" i w czym bez przerwy, od narodzin do śmierci, nawet wtedy kiedy jesteśmy nieprzytomni, wyraża się praktycznie i pracuje "niższe ja", zwane w różnych tradycjach, ja instynktownym, ja zwierzęcym. Ta nasza "niższa świadomość", obok tysiąca cech i nieprawdopodobnych możliwości wielokrotnie przewyższających "średnią świadomość", ma także jedną fatalną wadę - przyjmuje i wykonuje wszystkie praktycznie sugestie "średniego ja" - ale tylko wtedy, kiedy "średnie ja" jest przekonane o swojej absolutnej racji.

Amerykańska moda na tzw. "pozytywne myślenie", ciągnąca się od Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych, tak świetnie wyrażona w poezji Whitmana, w mistycznej eseistyce Emersona, w książkach Prentice Mullforda (od co najmniej kilku lat przedwojenne reprinty książek tego ostatniego ciągle dobrze się sprzedają na naszym rynku) opiera się właśnie na tej przemożnej sugestii, ale rezultaty "pozytywnego myślenia" rzadko są w pełni pozytywne, bo średnie ja jest zmienne, kapryśne, raz chce tego, raz chce tamtego, jest zbyt krytyczne, żeby dało się "opętać" jakiejś jednej myśli.

Wilhelm Reich odkrył orgon, który zachowuje się jak Bóg, miłość Boga w opisach mistrza Eckhardta.

Miłość i mleko matki są tożsame w pierwotnym doświadczeniu miłości, mleko jest symbolem i pokarmem miłości, mleko jest materią miłości, dla dziecka wszelka materia jest miłością - później poczucie miłości znika, poczucie materii zostaje i utwardza się w lotniskowiec dla doświadczenia, stąd startujemy i tutaj lądujemy, poczucie materii-lotniskowca się rozrasta do całej rzeczywistości. Miłość w asyście nadziei (która skądinąd jest matką głupich) i wiary (ale w co?) przenoszona jest na górną półkę cnót chrześcijańskich, rzadko się tam sięga. Miłość odłączona od seksu na skutek powikłań genitalno-edypalnych szacownych Ojców Kościoła, nie może pojawić się jako doświadczenie mistyczne, bezpośrednie, niosące czystą energię w życie dorosłego człowieka, chociaż pojawia się np. w dziennikach snów Swedenborga, czy u Blake'a - a także u św. Jana od Krzyża, którego nauczycielką była św. Teresa, ale omal nie skończyli na stosie.

Bezpośrednie, mistyczne doświadczenie miłości - rozrzedza materię, jest na poziomie serca i seksu doświadczeniem stabilizującym tzw. odmienne stany świadomości, odmienne stany bez tego stabilizatora obserwowane są jako schizofrenie, depresje, wybujałości, schorzenia psychiczne.

Wynika z tych uwag, że odkrycia Reicha są znowu do odkrycia. W tych nowych badaniach pomocne byłoby ustalenie "linii", czy "szkoły lwowskiej" - Rychnowski, Reich, Sedlak...

Jarosław Markiewicz

Eteroid i orgon

Rychnowski i Reich żyli już po pierwszej wyprawie ratunkowej naszej kultury na Wschód: elity Europy zapoznały się z naukami rosyjskiej damy, Heleny Bławatskiej, która upowszechniała teozofię. Pojęcie prany było już w powszechnym użyciu; Rychnowski - jeśli sobie dobrze przypominam - zastanawia się nawet czy eteroid to nie jest prana. Ale Hindusom nie przyszło do głowy, żeby pranę chwytać czy kondensować za pomocą maszyn.

To mogło się pojawić tylko w naszej stechnicyzowanej kulturze. Hindusi odróżniają 64 rodzajów prany i wypracowali systemy ćwiczeń fizycznych i psychomentalnych umożliwiających bezpośrednie "dożywianie się" praną. Poniżej wspominam o Gurdżijewie, który trafiając w naszą mechanistyczną mentalność, mówi o akumulatorach energii w naszym ciele.

Zbudowałem według wskazówek Reicha, akumulator orgonalny. W moim wykonaniu wyglądał on tak: skrzynka z desek od wewnątrz i zewnątrz obita cienką blachą, (miałem spory zapas blach offsetowych formatu A3, nie był to najlepszy metal, Reich zalecał blachą miedzianą lub srebrną), tę skrzynkę okleiłem grubym bawełnianym materiałem pozyskanym z jakiegoś worka - miałem zatem dwie warstwy organiczne i dwie warstwy blachy - zrobiłem też otwór o średnicy ok. 7 cm.

I rozpocząłem serię eksperymentów z roślinami doniczkowymi, ze znajomymi, którzy sądzili, że siadają na zwykłym taborecie - aparat najwyraźniej działał. Rośliny rosły znakomicie, znajomym po 10 minutach mijały bóle głowy, brzucha, a nawet depresje. Niektórzy zaczynali się śmiać bez powodu jak rozchichrane nastolatki, inni zaczynali ziewać, a po serii ziewnięć czuli się dziwnie wzmocnieni.

Te śmiechy i ziewanie poszerzyły krąg moich poszukiwań o Gurdżijewa, kaukaskiego mędrca.

Warto przytoczyć tu opinię Gurdżijewa o śmiechu:

...Śmiech jest odtrutką. Ale ta odtrutka jest potrzebna tylko wtedy, gdy nie potrafimy posłużyć się całą dostępną nam energią. Mówi się, że Chrystus nigdy się nie śmiał...nie znajdziecie w Ewangeliach żadnej wzmianki o tym by Chrystus śmiał się kiedykolwiek. Ale istnieją różne sposoby nie śmiania się. Są ludzie, którzy się nie śmieją, ponieważ są całkowicie pogrążeni w uczuciach negatywnych, w złości, w lęku, nienawiści, podejrzliwości. Ale są też tacy - warto dodać, że spotkać ich można bardzo rzadko - którzy się nie śmieją, ponieważ nie mają uczuć negatywnych.

Starożytni Grecy uważali, że śmiech może doprowadzić do katharsis, oczyszczenia, a oczyszczenie prowadzi do nowego widzenia świata i siebie.

Drugie zjawisko, które obserwowałem u swoich "królików doświadczalnych" - ziewanie - wyjaśnia Gurdżijew - następuje w chwili, kiedy organizm przełącza się w pobieraniu energii z małego akumulatora na większy.

Skonstruowany przeze mnie aparat wykazywał najsilniejsze działanie o wschodzie słońca i o zmierzchu, to skierowało moją uwagę na książki Carlosa Castanedy.

W ten sposób wyłonił się "krąg energetystów" - Rychnowski, Reich, Gurdżijew, Castaneda. Z czasem do tego kręgu w moich badaniach dołączyli William Blake, Swedenborg, a nawet św. Franciszek, nie licząc oczywiście tybetańskich tantryków i japońskich praktyków i teoretyków dzioriki.

Kiedy teraz relacjonuję tamte wydarzenia, niektóre odkrycia wydają mi się naiwne i trywialne - np. ciało jako pole energii i świadomość jako pole energii, a przecież - pole energii jest jedno.

I właśnie do Einsteina, który pracował nad jednolitą teorią pola, udał się Reich z urządzeniem, którego konstrukcję powyżej opisałem. Reich zaniósł też bardziej wyrafinowane urządzenie - orgonoskop, dzięki któremu Einstein zobaczył na własne oczy błękitnawą emanację energii orgonalnej. Podobno Leopold Infeld, sekretarz-astystent podsunął Einsteinowi jakiś sposób spławienia namolnego Reicha.

Reich był przekonany, że teoria energii orgonalnej pozwala sensownie rozumieć zachowanie się materii na poziomie subatomowym, a także ludzkiej psyche. Nastawienie poznawcze jest sensownie interesowne, bo daje ładowanie, wiedza i zbawienie są razem, jak u gnostyków.

"Silnik orgonalny będzie pierwszym krokiem w technologicznej rewolucji, która doprowadzi do cicho funkcjonujących maszyn przyszłości, zastąpi dotychczasowe prymitywne silniki, zasilany będzie nieograniczonymi zasobami siły zawartej w Kosmicznym Oceanie Orgonalnej Energii. Poruszy międzyplanetarne statki, bo człowiek dzięki orgonowi będzie miał własne pole grawitacyjne."

Niejako na marginesie znajdujemy w tych słowach Reicha wyjaśnienie zjawiska lewitacji. Wg Hindusów lewitują ci, którzy "napełnili się" odpowiednim rodzajem prany. W tym wypadku materialne ciało ulega silniejszej energii "ducha".

Jednakże Budda Śakjamuni twierdził, że energia pozwalająca lewitować jest ciągle za mała, żeby nastąpiło ostateczne wyzwolenie, dlatego radził, żeby nie marnować energii na czcze popisy.

Homo energeticus jest rodzajem akumulatora, ten akumulator sam się wytwarza z substancji otoczenia człowieka, z tego co nazywamy pożywieniem, wodą, powietrzem - około 18-20 roku życia przychodzi silne wspomaganie hormonalne - i w orgazmie człowiek może dowiedzieć się czym w istocie się odżywia, doświadczyć bezpośredniego ładowania.

I w tym momencie może się zacząć prawdziwy rozwój człowieka - tak by powiedział Gurdżijew.

Wszelkie stany negatywne, osobiste i losowe nieszczęścia, smutki i melancholie, osłabienia i choroby - świadczą o tym, że nasz akumulator się rozładowuje, może został wadliwie zbudowany lub pomyślany.

Stany szczęścia, radości, spokoju, przyjemności - to wtedy, kiedy się spokojnie i bez obaw ładujemy.

Stany ekstatyczne - to objawy gwałtownego ładowania, oszołomienia.

Sposób funkcjonowania mniejszych akumulatorów w ludzkim ciele przedstawia Gurdżijew, który mówi o kilku akumulatorach umiejscowionych przy centrach-ośrodkach: intelektualnym, emocjonalnym, ruchu... Rozładowanie małych akumulatorów powoduje zwykłe zmęczenie. Sięgamy do dużego akumulatora - i uwaga - połączenie z dużym akumulatorem można przeprowadzić tylko za pomocą centrum emocjonalnego. Erotyzm, orgazm "dzieją się" na terytorium emocjonalnym, pozostałe terytoria poddane są wówczas orgazmicznym wstrząsom. "Nowe poznanie i nowe rozumienie przyjdzie poprzez centrum emocjonalne, a nie intelektualne" - Uspienski cytuje tu Gurdżijewa.

Taki też prawdopodobnie jest powód dla którego Pieśń nad pieśniami znalazła się w Biblii.

Biblie i święte pisma są źródłem następujących Błędów - powiada natomiast William Blake:

1. Że człowiek składa się z dwóch podstawowych komponentów, tzn. Ciała i Duszy.

2. Że Energia, zwana Złem, pochodzi wyłącznie od ciała, że Rozum, zwany Dobrem, pochodzi wyłącznie od duszy.

3. Że Bóg będzie dręczył Człowieka w Wieczności za folgowanie Energii.

Zaś następujące Przeciwieństwa tych twierdzeń są Prawdziwe:

1. Człowiek nie ma Ciała różnego od duszy; gdyż to co nazywa się Ciałem jest częścią Duszy postrzeganą przez pięć Zmysłów, będących oknami duszy w naszym czasie.

2. Energia jest jedynym życiem i pochodzi od Ciała; zaś Rozum jest ograniczeniem

i okowami Energii.

3. Energia jest Wieczną Radością. (Przekład Krzysztof Puławski)

Wilhelm Reich był radykałem, był pewien swego, pewien swoich podstawowych badań - świat nauki zaczął go traktować jak wariata, proroka, szamana. A jako prorok był bardzo nieostrożny, twierdził, że antyseksualne, purytańskie, powiktoriańskie społeczeństwo Zachodu ma trudności z dojściem do prawdziwego, głębokiego orgazmu. Do dzisiaj, pomimo dwóch co najmniej seksualnych rewolucji licząc od lat trzydziestych, ekscytacja erotyczna jest stałym składnikiem naszego psychicznego tła. Zachłanność na erotyzm jest miarą pranicznego niedożywienia. Ten praniczno-orgonalny głód może byś ilustrowany produkcją i spożyciem filmów porno.

Dlaczego tak się dzieje? Tak jak w historii indywidualnej sięgamy do dzieciństwa, żeby odnaleźć tam przyczyny naszych aktualnych zachowań, w tym wypadku musimy sięgnąć do dzieciństwa naszej cywilizacji. Grecy i Rzymianie wypracowali większość naszych pojęć i obrazów świata. Chrześcijanie to byli ówcześni talibowie. Walka z pożądaniem, lubieżnością i przyjemnością erotyczną stała się pierwszą troską kościoła. św. Augustyn pisze, że w jego czasach pewna umiejętność bardzo była ceniona na ucztach.: "Inni niższą częścią ciała stosownie od uznania wydają, nie wydzielając przy tym przykrych zapachów, tak melodyjne dźwięki, iż ma się wrażenie, że śpiewają także tą częścią." Augustyn na tej podstawie wnioskuje, że przed wygnaniem z raju i grzechem pierworodnym mężczyźni mogli płodzić bez lubieżności, bo w tych czasach (Augustyna i naszych - przyp. J.M.) upadku członek tylko w sprawach lubieżnych powstaje, a w raju był na zawołanie.

Reich mówił: Metafizyczna intuicja ma fizyczną podstawę, Bóg i kosmiczna energia są jednym. Nie ma różnicy między nauką a religią, nauką a sztuką, fizyką i psychologią...

Mrowiące uczucie podniecenia seksualnego jest manifestacją kosmicznej energii, emanacją Boga - w domyśle. Teraz odcięli się od niego także ortodoksyjni żydzi.

Na początku lat 30-tych XX wieku Reich pracował w klinice psychiatrycznej w Berlinie. Tutaj doszedł do wniosku, że psychoanaliza jako dział medycyny powinna się zająć przede wszystkim schorzeniami seksualnymi, bo wszystkie inne schorzenia psychiczne i fizyczne objawiają się w "pancerzu mięśniowym", Reich często nazywa ten pancerz "charakterologicznym". Dzisiaj wszyscy, którzy wywodzą się z jego szkoły (Boadella, Lowen, Mindell i in.) proponują pracę nad ciałem, uwalnianie od "bloków mięśniowych". Po odblokowaniu - następuje zwykle ostra reakcja mentalna i uczuciowa. Pacjenci rzucają się z pięściami na swoich dobroczyńców. Psychiatrzy mają na tę okoliczność przygotowane materace lub kukły do bicia. Uwolniona w ten sposób energia zaczyna przepływać przez zablokowane urazami mięśnie, chory wraca do urazu, odreagowuje to, czego nie mógł kiedyś, w stosownej chwili, stan jego się polepsza - lecz nie na zawsze. Zwykle okazuje się, że pod jednym urazem ukryty jest uraz następny, jeszcze głębiej schowany. Człowiek doświadczony urazem - widzi świat poprzez uraz, buduje swoje ego wokół urazu i razem z urazem, buduje światopogląd, zapisuje się do jakiejś partii politycznej i walczy z tymi, którzy są po drugiej stronie barykady, walczy z innowiercami etc.

Błędne koło. Jak na obrazie Jacka Malczewskiego krążymy w tym kole i nie wiemy dlaczego większość kobiet ciągle ma dolegliwości z tzw. przydatkami, a większość mężczyzn choruje na prostatę - są to objawy niedożywienia orgonalnego wynikające ze stałej lub przejściowej niemożliwości osiągania pełnego orgazmu.

A jaki orgazm jest pełny?

Edward Stachura tak o tym pisze w Fabula rasa:"- Akt seksualny (orgazm) jest przeżyciem tak intensywnym, że twoja świadomość się w nim zatraca zupełnie, doszczętnie. Tak, że cię wtedy nie ma, nie ma twojej świadomości, a kiedy nie ma twojej świadomości , nie ma ciebie, nie ma konfliktów, nie ma lęku, nie ma udręki, nie ma żadnych cierpień psychicznych... jakże musi wydawać się krótki ten pozaczasowy moment uniesienia, prawdziwego, pozaświadomego bycia."

W książce Capry Niezwykła mądrość znajduję fragment, który znakomicie obrazuje owo radosne postrzeganie rzeczywistości, której się nie postrzega.

"Kiedy jesteś zdrowy, nie jesteś świadomy żadnej z części swojego ciała, których są miriady. Twoja świadomość polega na tym, że jesteś pewnym pojedynczym organizmem. Wtedy tylko, gdy dzieje się coś złego, stajesz się świadomy swoich powiek czy gruczołów. Podobnie stan doświadczania całej rzeczywistości jako zjednoczonej całości jest stanem zdrowia dla mistyków. Podział na oddzielne przedmioty bierze się, dla nich, z jakiegoś umysłowego zaburzenia."

Wilhelm Reich rzecz całą ujmuje w kategoriach - jak powiada - mordu dokonywanego na Chrystusie. Reich sądził, że Chrystus - o którym powyżej Gurdżijew wspomina, że nigdy się nie śmiał - w pełni otworzył się na przepływ energii kosmicznej, którą nazywał Ojcem. Cała nauka Chrystusa - według Reicha - była propagowaniem włączenia się człowieka w naturalny obieg energii w uniwersum. Nie zrozumieli tego ci, którzy Go ukrzyżowali, ani też ci, którzy na Jego naukach założyli kościoły. Pisze Reich:

Ani jeleń, ani niedźwiedź, słoń, wieloryb, ani ślimak nie mogłyby zasiąść tak jak człowiek. Wyschłyby, zmarłyby, natychmiast. W zoo można zobaczyć, co siedzenie robi z dzikimi zwierzętami... Znieruchomienie wynikające z fizycznego i emocjonalnego opancerzenia czyni człowieka nie tylko zdolnym do siedzenia, budzi w nim również pragnienie (podkreślenie W.R.) siedzenia. Usztywnienie duszy i ciała sprawia, że ruch jest bolesny. Siedzenie utrzymuje przemianę energii na niskim poziomie, nie dopuszcza do wielkiego pobudzenia...To prawda, że kultury przychodzą i odchodzą, cywilizacje rodzą się i ponownie znikają, ale w świetle podstawowej tragedii ludzkości, której kulminacją jest bezustanny Mord Na Chrystusie, nie znaczy to zbyt wiele. W rzeczywistości cywilizacja znika, gdy jej synowie i córki mają już po dziurki w nosie nieustannego siedzenia. Wywołują wielką lub małą rewolucję albo wypowiadają wojnę innym narodom, ale w końcu tak naprawdę niewiele z tego wynika...w ciągu dziesięciu lub dwudziestu lat ten nowy naród lub kultura działają dokładnie tak samo, jak ta, którą zniszczyli.(Mordercy Chrystusa, przekł. Henryk Smagacz)

Pozostały mi do przedstawienia badania Reicha nad radioaktywnością, odkrycie Deadly Orgon czyli zabójczej energii orgonalnej i "ujeżdżacza chmur" czyli "działa orgonalnego", błyskawicznie zmieniającego pogodę. Pozostały mi też do przedstawienia fakty z ostatnich lat życia Reicha, kiedy to w najbardziej demokratycznym kraju na świecie w roku 1956 został skazany za "czary", w kilkanaście miesięcy później zmarł w więzieniu na zawał serca, a wszystkie jego notatki zostały spalone.

Jarosław Markiewicz

http://www.taraka.pl/index.php?aut=44



Na górę
   
 
 
Post: 29 lip 2010, 16:04 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 sty 2010, 22:24
Posty: 92
Lokalizacja: Zeta Reticullum
Płeć: mężczyzna
sfath pisze:
Włodzimierz Sedlak w artykule "Biofizyczne podstawy świadomości" (1964) pisał, że Teihard de Chardin miał rację, gdy mówił, że świadomość jest cechą wszelkiej materii, choć nie wiedział dlaczego. Szukał bowiem "rozkurzonej" świadomości ludzkiej we wszechświecie. Tymczasem Sedlak dochodzi do wniosku, że materia jest zbryloną świadomością, ale oczywiście zbryloną nie na tym poziomie energetycznym, gdzie występuje świadomość teoretyka tego zbrylenia.

Jednak nikt nie może zaprzeczyć, że drewno, kość, mięsień, kwarc czy lód są półprzewodnikami, że świadomość "leży" u podstaw życia i zarazem tworzy "szczyt" życia - powiada Sedlak.



Więcej na temat Sedlaka
http://www.sm.fki.pl/Sedlak/x_sedlak.php?nr=1

_________________
Z potraw, które się zjada..powstają wszystkie choroby ludzkie.. - Herodot " Dzieje" Księga II Euterpe..



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 cze 2013, 5:29 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Wniosek praktyczny z pierwotnego artykułu:

Jeśli masz akurat pod ręką chembustera orgonitowego (tego z tematu "chembuster i orgonit") i pojawi się UFO - nie gdzieś tam sobie śmignie - tylko się pojawi i będzie sobie zawisać bądź krążyć nieśpiesznie (są takie filmiki na YT i takie relacje) - wtedy skieruj chembuster na to UFO i zobacz, co będzie się działo.

Serio to napisałem, choć prawdopodobieństwo wystąpienia obydwu warunków na raz jest nikłe...

To bardzo możliwe, że napęd UFO ma związek z energią orgonu. Reich wysysał orgon za pomocą Cloudbustera - pozbawiając pojazdy napędu.

Chembuster orgonitowy działa inaczej. Też ściąga orgon do rur, jednak w swej podstawie orgonitowej przekształca go w jego pozytywną wersję POR i "wystrzela" go z powrotem. Ciekawe jak zareagowałoby UFO na taki rodzaj energetycznego doładowania.

Podejrzewam, że "negatywne UFO" wymagające "złego orgonu" DOR zwiałoby szybko, jeśli nie lepiej. Negatywny orgon DOR przejawia się jako szarość, zmęczenie, brak witalności, brak życia... Nazwa "szaraki" byłaby tu bardzo trafna. Są istoty, które wymagają takiej energii, by móc w ogóle przebywać w danym miejscu. Jeden z powodów, dlaczego tak uparcie promuję neutralizację negatywnego promieniowania wież komórkowych orgonitem. Działanie takie uniemożliwia przebywanie w rejonie "zgiftowanym" negatywnych bytów, w tym negatywnych UFO - bądź też bardzo je utrudnia. Maszty sieci komórkowej tworzą "mroczny całun DOR" wokół całej Ziemi, środowisko dobre dla wszelkiej maści pasożytów. Z moich informacji wynika, że jest to działanie celowe - wytworzenie tego "szarego parasola" pod przykrywką telekomunikacji.

Z takiej perspektywy patrząc - infrastruktura sieci komórkowych jest to wspomaganie ewentualnej lub już trwającej inwazji...

Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz, starczy... - od lat widnieje na pierwszym miejscu w moim podpisie. Już jeden mały TB pod wieżą BARDZO pomaga. Mały wielki Tower Buster.

Być może są też "pozytywne UFO" dla których takie "doładowanie" POR byłoby korzystne.

To są spekulacje na podstawie teorii działania orgonitu. Nie sprawdzisz, nie będziesz wiedzieć - tu wróciłem myślami do kierowania chembustera na UFO. Jak co to działam. :tak:

Tak, że wiecie orgonauci Mruga co robić, jakby co...

Taki filmik - człowiek zbudował chembuster no i robił co 30 sek. zdjęcie by pokazać jego działanie. Same zdjęcia bardzo pięknie demonstrują działanie urządzenia. Po uważnym przejrzeniu na kilku z nich dostrzegł UFO (2:00 do końca). Czy to rzeczywiście UFO i czy miało ono związek z chembusterem, czy też po prostu przypadkiem je sfotografowano - kwestia otwarta.

phpBB [video]


Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 cze 2013, 11:04 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
Thozo ile kosztuje zrobienie takiego chembustera ? takiego sredniego. Czytalem w temacie o orgonicie ze około 500 zl ale moze cos sie zmienilo ?

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 cze 2013, 11:09 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3345
Płeć: mężczyzna
być moze thozo ma świeższe dane ,ale przy danych z 2011r:

"Praktycznie każdy może wykonać taki chembuster samemu. Przeciętny czas wykonania dwu metrowego chembustera wynosi od dwóch tygodni do miesiąca. Przeciętne koszty to od 800zł do 1200zł. Ostateczna cena zależy od ilości i wielkości używtych materiałów.


Rury miedziane - jedna dwu metrowa rura o średnicy 28mm to około 80zł. Potrzeba 6 rur, więc około 480zł. Do tego potrzeba 6 miedzianych przejściówek na zamontowanie kryształów, 6 zaślepek i 6 złączek, co daje nam dodatkowo około 80zł.


Kryształy górskie - do każdego chembustera z sześcioma rurami potrzebne jest minimum 6 kryształów, czyli po jednym do każdej rury. W każdej rurze można umieścić do 7-miu kryształów, co oczywiście znacznie podniesie koszt budowy, ale również wzmocni działanie chembustera. Jest to koszt pomiędzy 100-150zł w zależności od grubości i długości kryształów. Wielu ludzi dodaje również 4 kryształy do pierwszej warstwy (dół podstawy chembustera) i jeden duży kryształ do ostatniej (górnej) warstwy. To jest dodatkowy koszt około 100zł.


Żywica - do dwu metrowego chembustera potrzebna jest podstawa o wadze około 20kg. Ponieważ stosunek żywicy do metalu powinien wynosić 1:1, więc potrzeba około 10l/kg żywicy, co daje nam około 100-150zł w zależności od żywicy. Może być użyta zarówno żywica poliestrowa jak i epoksydowa.


Metal - do budowy chembustera można używać najróżniejszych metali. W przypadku, gdy chembuster stoi na zewnątrz, narażony na warunki atmosferyczne najlepiej użyć stali nierdzewnej. Dostępność metalu w postaci stali nierdzewnej jest ograniczona. Tym bardziej, że do budowy chembustera potrzebne są drobne wióry (najlepiej nie przekraczające centymetrowych kawałków). Jest to bardzo ważne, ponieważ im większe wióry, tym trudniej będzie uzyskać proporcję 1:1 pomiędzy żywicą, a wiórami. Koszt metalu jest również bardzo zróżnicowany. Najlepiej postarać się o niemalże darmowe wióry w jakimś zakładzie zajmującym się przetwarzaniem metali, takim jak np. Stocznia Gdańska.

Pozostałe rzeczy - potrzebne będą narzędzia, takie jak nożyce do cięcia blachy, piłka do metalu, wiertła do drewna i wiertarka. Do tego przydadzą się rękawice ochronne. Potrzebne będą 3 szablony wykonane z drewna do utrzymania chembustera w odpowiedniej pozycji. Dla ograniczenia kosztów dwa z nich można wykonać z grubej tektury (ten zanużony w pierwszej warstwie i tymczasowy). Trzeci musi być z drewna, aby utrzymał rury chemustera w pionowej pozycji. Potrzebne będzie 20-sto litrowe wiadro lub jakiś pojemnik po farbie. Najbardziej odpowiedni musi mieć kształt jak najbardziej zbliżony do walca. Do tego drut uziemiający o odpowiedniej długości, klej dwuskładnikowy do przyklejenia kryształów i zaślepek i maseczka ochronna na twarz do zabezpieczenia się przed oparami żywicy. Zywica podczas procesu schnięcia osiąga temperaturę 50 stopni celcjusza i wydziela groźne dla zdrowia opary. Chembuster najlepiej "składać" na wolnym powietrzu.

Jak widać chembuster do najtańszych urządzeń nie należy, jak również jego wykonanie zajmuje dużo czasu. Jednak nie należy się zrażać, ponieważ mówimy tutaj o naszym zdrowiu."

źródło - wybrany tekst:

http://chem-trails-everyday.blogspot.com/2011/10/niwelacja-programu-chemtrails-w-polsce_04.html

Pozdrawiam

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 cze 2013, 14:46 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 cze 2010, 22:52
Posty: 1712
Płeć: kobieta
Jeśli się zastosuje sporo minerałów, to wychodzi nawet drożej :)

_________________
// \\
\\ //



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 cze 2013, 6:25 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
pijekole pisze:
Thozo ile kosztuje zrobienie takiego chembustera ? takiego sredniego. Czytalem w temacie o orgonicie ze około 500 zl ale moze cos sie zmienilo ?


W sumie nie chcę się wypowiadać na temat cen, bo są dwa światy orgonitowe:

1. Komercyjny.
2. Gifterzy

Należę do tej drugiej kategorii.

Zawsze można użyć rur stalowych ocynkowanych. Można też zrobić słabszego, lecz i tak mocnego jednorurowca. Czyli znaaaaaacznie taniej.

dar66 - żywica epoksydowa słabo się nadaje, ostateczność. Zresztą po co skoro poliestrowa jest tańsza. Allegro. (ogólnie wszystko jest najlepiej kupić na allegro)

instrukcje wykonania, jest też "doskonały" jednorurowiec.
http://davidicke.pl/forum/chembuster-i-orgonit-instrukcje-wykonania-t3846.html

Oczywiście 6 rurowy na miedzi to klasyk - projektu Dona Crofta - ten jest najlepszy. Jednak - można uzyskać wspaniałe efekty znacznie taniej - choćby dla sprawdzenia, czy warto.

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group