Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 sie 2019, 19:34

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Post: 01 lip 2011, 11:13 
Chciałem niniejszym zapoczątkować temat którego mi brakuje a mianowicie wszystko o duchach i innych bytach nie materialnych.

Często ludziska opowiadają że po śmierci czyjejś osoby czuli jej bliskość, nieraz ta osoba ich nawiedzała w nocy.
Moja koleżanka opowiadała mi jak to jej mama przyszła którejś nocy do nich i jak by ją przykryła kołdrą itp, itd, etc.

O co tu chodzi ?
Czy po śmierci zanim np przejdziemy w kolejną inkarnację możemy jakoś się "pokazać, emanować ? w 3D" ?
A może to są dusze które nie oddzieliły się do końca od złotej nici łączącej ich z 3D ?

A może to gadziny się "podszywają" w celu wyssania energii z ofiary przez słomkę ;-P

Druga sprawa to opętania przez duchy, niektórzy sądzą że to choroba psychiczna, inni że to od wywoływania duchów kiedyś tam przez tą osobę itp.

Więc otwieram temat, i zapraszam do wpisów.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 01 lip 2011, 11:13 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2011, 13:16 
Siema Yezalel

Ja widze to tak, ze sa czynniki ktore moga przerwac podroz do Indygo.
Podobno, jak by nie bylo, po smierci nie nalezy sie kierowac w swiatlo konfederacji ku gorze, tylko uciekac w bok.

Te duchy ktore sa na Ziemi, wyobrazam sobie jako istoty ktore nie poszly nigdzie.
Doswiadczenia z wywolywaniem duchow pokazuja, ze najczesciej przywolywani sa ludzie ktorzy byli zaskoczeni nagla smiercia lub rozczarowali sie destrukcjia ciala fizycznego. Mowi sie czasem, ze ktos mial niedokonczone sprawy.

Opetanie jest mozliwe i mam kolege ktory tego doswiadczyl.

A to filmik z niedudnej sesji z tablica, z ktora pracowalem kiedys dwa razy:
phpBB [video]


Kontakt z takimi istotami tez jest mozliwy, wlasnie po przez ta tablice.
Widac jednak duze niebezpieczenstwo, dla osob ktore swoim strachem przywoluja nieswiadome istoty.
Ja mialem wiecej szczescia :)



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2011, 16:47 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

W książce Rozwiń swoje życie duchowe autor: Joseph Murphy

(str.165)
„Czy będziemy żyć ponownie? To pytanie zadawano miliony razy. Prawda jest taka: nie ma śmierci w znaczeniu nicości. Bóg jest życiem, naszym obecnym życiem. Bóg jest życiem: nie ma początku ani końca. Rodzaj ludzki, będący życiem, czyli przejawem Boga, nie może umrzeć. Bóg myśli o człowieku. A cokolwiek pomyśli Bóg, to trwa na zawsze. Dlatego jesteś nieśmiertelny. Twój duch jest duchem Boga, bo Bóg jest duchem.

Nie można myśleć o śmierci jako odrębnym zjawisku. Myślmy o niej raczej jako o nowym początku, nowych narodzinach w Bogu, nowym pełniejszym życiu. Nie jako o utracie, ale jako pozyskaniu czegoś. Zamiast ponuro rozmyślać o odejściu, myślmy o śmierci jako połączeniu z tymi, których kochamy. Zamiast myśleć, że nas nie będzie, pomyślmy, że znajdziemy się w nowym miejscu.

Duch się nie narodził i nigdy nie umrze. Ciało ma początek, a my ciągle zmieniamy ciała. Gdy nasz wehikuł, czyli ciało, przestaje być użyteczny, zostaje odrzucony. Duch przyjmuje wówczas nowe ciało. Przyjmujemy nowe ciała w nieskończoność. Nigdy nie pozostaniesz bez ciała. Nie da się pomyśleć o sobie jako o kimś zupełnie pozbawionym ciała.

Każdy duch, powiada Emerson, buduje dla siebie dom. Zawsze będziesz to robił. Nie zawsze będziesz tym samym ciałem. Czterowymiarowe ciało zostanie rozrzedzone i wysubtelnione; wciąż jednak pozostanie ciałem.

Phineus P. Quimby powiedział w 1847 roku, że śmierć jest w nas, ale nie w osobie, która już przeszła na tamtą stronę. Osoba ta jest równie żywa jak ty. Gdy zakosztujemy rzeczywistości tego, co nazywamy śmiercią, uświadomimy sobie, że to nowe narodziny, bo każdy koniec jest nowym początkiem. Jest tym, czym zdrowie dla chorego, dom dla wygnańca.

Wielki poeta John Milton powiedział, że śmierć jest złotym kluczem, który otwiera pałac wieczności. (...)

Kiedy jednak chodzi o ludzi, wygląda na to, że paraliżuje nas strach. Trudno nam przyjąć, że śmierć i narodziny są dwiema stronami jednego medalu życia. Nie trzeba się bać. Chodzi w gruncie rzeczy o życie w procesie zmian. Oddaje się coś starego w zamian za coś nowego. Owa transakcja dokonuje się w tak zwanym procesie umierania. Kiedy przejdziesz do innego wymiaru życia, będziesz dysponował wszystkimi władzami swego umysłu. Będziesz poznawał nowe środowisko. Poznasz innych i sam również zostaniesz poznany. Będziesz widział i będziesz widziany. Będziesz rozumiał i będziesz rozumiany.

Dokona się postęp w stosunku do wszystkich faz twego dotychczasowego życia. Twoje życie jest wzrostem, ekspansją, nowością i wolnością. Śmierć to coś więcej niż koniec. To nowy początek, bo gdy coś się kończy, zawsze coś się zaczyna.

To prawo kosmiczne, uniwersalne. Dlatego każdy koniec jest początkiem. Wkroczenie w nowy wymiar życia charakteryzuje się nowością, wolnością, nową ekspresją. Życie jest postępem, nieustannym rozwojem. W nowym wymiarze życia zachowasz pamięć ziemskiej egzystencji. Będziesz pamiętał, kim i czym jesteś. To ogniwo, które przypominać co będzie o ciągłości twego indywidualnego istnienia, gdy będziesz wzrastał w nieskończoność.

Bóg jest nieskończony. Ty też. Przez cała wieczność nie wyczerpiesz wspaniałości, piękna i cudowności, które masz w sobie. Oto cud, którym jesteś.

W rzeczywistości śmierci nie ma, a wszyscy ludzie są nieśmiertelni. Każde dziecko, które się rodzi, otrzymuje uniwersalne życie, bo to Bóg przybiera jego postać. To Bóg zstępuje z nieba – czyli stanu niewidzialności – i objawia się w ziemskim ciele. Bóg w pewnym sensie zniża się, aby przyjąć rolę dziecka. A w dziecku tym – w jego podświadomości – jest Moc i Obecność Boga. To proste. Królestwo Boże jest w tobie. „Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy synami Najwyższego. Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie. Jesteś bowiem świątynią Boga żywego”. Są to proste prawdy, a doświadczając odrodzenia, odnawiasz miłość, pokój, przewodnictwo i mądrość Bożej Obecności w tobie. Takie jest doświadczenie zmartwychwstania.

Tak więc wziąłeś się z Obecności Boga, ze stanu niewidzialności, i ukazałeś w ziemskim ciele. Kiedy zaś nasze ziemskie ciało przestaje funkcjonować zależycie, otrzymujemy ciało z innego wymiaru, które bywa nazywane subtelnym, astralnym, subiektywnym. Jedyną rzeczą, jaką zabierzesz ze sobą do tamtego wymiaru życia, jest twój stan świadomości, wiara, przekonanie, znajomość boskich praw, wielkich i wiecznych prawd, które nigdy się nie zmieniają. Bo twoja wędrówka trwa zawsze, coraz wyżej ku Bogu, ku chwale, która nie ma końca.
(...)
Aby modlić się za tak zwanych zmarłych, musimy sobie uświadamiać, że nasi ukochani bliscy pozostają w stanie piękna, radości i miłości. Pomagamy im przez to piąć się coraz wyżej, bo oni czują nasze modlitwy i dzięki nim stają się błogosławieni. Uszczęśliwiamy ich naszą szczerą modlitwą, zamiast rozpaczać, że nie żyją, i wiązać swoje uczucia z grobami. (...)

Uczniowie Sokratesa zapytywali swego mistrza: „Gdzie mamy cię pochować?” Odpowiedział im na to: „Nie możecie mnie pochować, bo nie zdołacie mnie znaleźć”. Jakże zdołaliby go pochwycić? Przybrał przecież nowe ciało i żyje w innym wymiarze.

Prezydent Kennedy nie został nigdzie pochowany, podobnie Martin Luther King ani nikt inny. Nikt nie został nigdzie pochowany. Kwiaty i serce ofiarowujesz osobie. Jeśli ktoś zaginął na morzu albo stracił życie w powietrzu, czy zaznaczysz to miejsce i powiesz: „O, tu właśnie umarł”? Oczywiście, że nie, bo życie nie ma początku ani końca. Wszystkie cmentarze kłamią, wiedz o tym. Napisy mówią: „Zmarł w 1991 roku” albo coś w tym rodzaju. To kłamstwo. Nie ma w tym prawdy. Na cmentarzu nikogo nie znajdziesz.
(str.173)
Bywałem przy łóżkach wielu ludzi przechodzących na tamtą stronę. Nigdy nie widziałem, by któryś z nich zdradzał objawy lęku. Instynktownie i intuicyjnie czuli, że przechodzą do wyższego wymiaru życia. Słyszano, jak Thomas Edison, zanim odszedł, powiedział do swego lekarza: „Tam jest bardzo pięknie”.
(str.174)
Wszyscy tak zwani zmarli są wszędzie wokół nas, podobnie jak fale radiowe przepływające przez twój pokój; niosą ze sobą obrazy telewizyjne, muzykę, całe symfonie. Ludzie są w twoim pokoju, naciskasz guzik i słyszysz, jak przemawia prezydent albo ktoś w Japonii śpiewa i tańczy. Oni cały czas tu byli, ale musiałeś wcisnąć guzik, aby to sobie uświadomić.
(...)
Tak zwani zmarli są wokół nas, podobnie jak to się dzieje z lodem, gdy go roztopisz, a on staje się wodą, potem ulatnia się, zmieniając w niewidzialną parę. Woda, lód i para wodna są jednym. To H2O w różnych stanach skupienia i molekularnej wibracji. (...)
Pozostajesz pod hipnotyczną sugestią wiary w śmierć. Kiedy jednak opadnie z twoich oczu wielowiekowa zasłona fałszywych wierzeń, zrozumiesz, że masz życie wykraczające poza czas i przestrzeń, jakie znamy. Dostrzeżesz i poczujesz obecność tych, których nazywasz zmarłymi.

W książce The Miracle of Mind Dynamics relacjonowałem takie oto osobiste przeżycie: Wiele lat temu poważnie zachorowałem. Pozostawałem nieprzytomny przez prawie trzy dni, licząc naszą miarą czasu. Przez cały ten czas byłem poza ciałem, rozmawiałem z krewnymi, którzy już dawno odeszli z tego świata. Rozpoznawałem ich nieomylnie. Wiedziałem, ze mam ciało, ale było ono inne, pozwalało mi przenikać przez zamknięta drzwi. Gdy tylko pomyślałem o jakimś miejscu – Paryżu, Londynie, Belgii – natychmiast się tam przenosiłem. Mogłem słyszeć i widzieć wszystko. Rozmawiałem z przyjaciółmi i ukochanymi bliskimi w innym wymiarze życia. Nie posługiwaliśmy się żadnym językiem. Komunikacja odbywała się za pomocą myśli. Nie było żadnych ograniczeń. Wszystko wydawało się żywe. Nie miałem poczucia upływu czasu, lecz uczucie wolności, uniesienia, ekstatycznego zachwytu.

Zobaczyłem lekarza wchodzącego do mego pokoju i usłyszałem, jak mówi: „On nie żyje”. Czułem, jak dotyk moich oczu, sprawdza odruchy, i próbowałem mu powiedzieć, że żyję, ale on zdawał się nie widzieć, że tam jestem. Dotknąłem go i powiedziałem: „Zostaw mnie w spokoju. Nie chcę wracać”. Najwyraźniej jednak nie poczuł mojego dotknięcia ani nie usłyszał głosu. Zrobił mi zastrzyk, który zapewne stymulował akcję serca. Poczułem niepokój. Nie chciałem wracać; tam, w stanie transcendencji, było tak pięknie. I już zaczynałem się cieszyć na myśl o nauce nowych rzeczy w tamtym wymiarze. Przywracano mnie do ziemskiego życia, a ja czułem, że powracam do mojego ciała, jakby to było ciało śpiącego. Nagle poczułem się jak w więzieniu. Kiedy się obudziłem, przeżyłem szok, niewątpliwie związany z powrotem do ciała ograniczonego trzema wymiarami.

Na ile się orientowałem, miałem za sobą doświadczenie zwane śmiercią. Zgodnie z naszym pomiarem czasu byłem nieprzytomny przez siedemdziesiąt dwie godziny. Kiedy nazywają nas zmarłymi, funkcjonujemy po prostu w wyższym wymiarze umysłu.

Rozmawiałem potem z mądrym chirurgiem. Powiedział: „Wie pan, bywa, że gdy operuję ludzi w głębokiej narkozie, relacjonują mi później wszystko, co w trakcie operacji mówiłem do pielęgniarki i jakie polecenia wydawałem asystentom. Zdarzyło mi się to wiele razy. Opowiadają, że unosili się wysoko nad stołem operacyjnym i słyszeli wszystko, co mówiłem. Widzieli wszystko, co robiłem. W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat musiałem wysłuchiwać takich opowieści setki razy”. To prawda. Kiedy umrzesz, zarazem się rodzisz.”

Przytoczyłem powyższe cytaty bo w moim odczuciu są doskonałym źródłem informacji dla tych wszystkich którym brak tej wiedzy.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2011, 18:55 
Dzięki Zbyszku,

Ja po śmierci wybieram się na urlop, reinkarnuję wakacyjnie na jakąś lajtową planetę gdzie będę nabywał wiedzę i kopsnę się z wizytą na ziemię "na stare śmieci" ale nie będąc ograniczony jak tutejsi bywalcy 3D.
i tak będzie... A CO :!: :okok:


Philip jak to było?

"Widzisz światełko w tunelu ?
To idź w drugą stronę !"

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować Uzuliego:
Cytuj:
... zupełnym nieporozumieniem jest niekiedy powtarzające się stwierdzenie, jakoby "dane dusze były przypisane planecie". Tak nie jest, przy czym w przypadku istot nie w pełni przytomnych, często powtarza się ten sam schemat ich aktywności po opuszczeniu tego wymiaru - prowadzenie ich przez energie opiekuńcze lub zwodnicze. Kwestie postępowania istoty w chwili jej śmierci moża rozwinąć niebawem. Światło widziane podczas doświadczania śmierci przez istotę ludzką, czy inną, jest w wielu przypadkach imitacją centrum wiecznego dziecka świadomości nieskończoności, tudzież określoną bramą do piątego wymiaru kuli. Istota nie w pełni przytomna i świadoma swych możliwości, odczuje najczęściej przyciąganie do światła, roztaczającego hipnotyzujące impulsy wskazujące na "miłość", wywołujące u istoty stłumienie jej bystrości i pragnienie znalezienia się w "błogostanie". Istota taka najczęściej traktuje światło, jak "Boga". Jednakże taka istota może zaniechać wniknięcia w światło i dokonać sprawnego przemieszczenia się w wypadku, jeśli jest przytomna, do danej konfiguracji. Musi ona jednak pozostawać bardzo czujna, gdyż staje się celem dla wielu istot o biegunie negatyw, udających przyjaciół. Priorytetem jest w takiej sytuacji jak najszybszy kontakt z ciałem pęku indygo, co spowoduje transformację istoty.

Źródło: http://davidicke.pl/forum/nauki-tolteckie-t1533.html?sid=95a98b63189238586ef937b67eac7721&sid=694750b57c8fd6758eb3c2b9d23c9027#p97608



Na górę
   
 
 
Post: 02 lip 2011, 22:15 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Duchy, w sesie dusze zmarlych ..bedace przy nas.. lub w miejscach do ktorych byly przywiazane np.materia Mruga ..
To wbrew pozorom powszechne zjawisko Mruga
Normalnie, dusza potrzebuje okolo 72 godz.. na tzw transformacje ale czesto zatrzymywana zalem najblizszych..lub gwaltowna smiercia i nie odchodzi... pelno takich duszyczek jest w szpitalach ..na cmentarzach{dlatego wiele osob sensytywnych robi wszytko by te miejsca omijac Mruga ) czy w miejscach kazni Mruga w kosciolach tez :mrgreen: :lol:
Po tym czasie, bardzo madre jest spalenie.. ktore pomaga w uwolnieniu duszy Mruga
To bardzo szeroki temat..W kazdym razie ..czesto napotykam takie duszyczki i te nazwijmy zaprzyjaznione :mrgreen: i te inne, w powlokach auryczych..czesto tez.. sa przyczyna wyczerpania... i ciezkich chorob tzw genetycznych:? znacie na pewno, jakies rodziny gdzie wszyscy po kolei umieraja na raka?..lub na serce :o to drugie zreszta tyczy mojej rodziny :mrgreen: No walcze Mruga :lol: jak potrafie z paskuda i ze mnie poszla na syna..ale on sie nie da Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lip 2011, 23:33 
Z Ickowej wersji to wygląda inaczej, my swoimi ludzkimi oczami nie widzimy wielu rzeczy, jednak istnieją ludzie obdarzeni zdolnością widzenia innych bytów (np: duchów). Program zwany życiem nie emituje innych bytów, dlatego nie widzimy ich na ziemi. Oczywiście taki byt można przywołać, ludzie przywołujący duchy właśnie to robią, tylko że te "duchy" to na prawdę z reguły niegroźne byty w porównaniu z tymi z księgi Wycia (tak wycia nie wyjścia, inaczej Goetia), ponieważ byty reagują na dźwięki (wibracje), za pomocą odpowiedniego odczytania inwokacji (nie wspomnę o miedzi która jest, bardzo potrzebna w przywoływaniu bytów oraz narysowaniu znaków).
Jednak nie radzę czytać Goetii, bo mogą stać się na prawdę złe rzeczy, kiedyś kilku amerykańskich nastolatków chciało sprawdzić co się stanie...Odczytali fragment, w budynku wybuchł pożar...Ale przedtem coś zatrzęsło budynkiem, coś jak trzęsienie ziemi, mimo że sejsmograf nie wykrył żadnego nasuwania się płyt tektonicznych. Nie wiem jak potoczyła się ta historia, dalej. Z resztą to forum chyba nie jest pełne oszołomów, i każdy wie że ta księga jest napisana w języku magicznym, czyli zwykły człowiek jej nie odczyta, bo nie będzie wiedział jak to się wypowiada. Napisałam to najprościej jak mogłam, i bardzo to spłyciłam bo nie chcę Was zanudzać.



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2011, 12:35 
Hmm, a dlaczego by nie myslec o smierci ?
Swiadomosc tego, ze zyjemy by umrzec jest wazna.



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2011, 18:30 
yezalel pisze:
Często ludziska opowiadają że po śmierci czyjejś osoby czuli jej bliskość, nieraz ta osoba ich nawiedzała w nocy.
Moja koleżanka opowiadała mi jak to jej mama przyszła którejś nocy do nich i jak by ją przykryła kołdrą itp, itd, etc.


Była pewna, że to jej mama?? :D

By zdiagnozować co/kto odwiedza trzeba bardzo dokładnie obserwować swoje życie i zaczerpnąć nieco wiedzy, wtedy diagnoza będzie skuteczniejsza.

Poza tym uważam, że czysta dusza/dobra energia nie przychodzi-nie odwiedza.

Cytuj:
Druga sprawa to opętania przez duchy, niektórzy sądzą że to choroba psychiczna, inni że to od wywoływania duchów kiedyś tam przez tą osobę itp.


Na temat wywoływania duchów rozmawiałem kiedyś z ojcem Leszkiem ( nie miał święceń kapłańskich i nigdy do nich nie przystąpił, człowiek z ogromną wiedzą), powiedział, że to niebezpieczna zabawa bo nigdy dobra energia nie przychodzi do człowieka. Pytałem się o to bo kiedyś kuzynka pochwaliła mi się, że "bawiły" się przy stole z dziewczynami. Jedna z nich wstała i wyskoczyła przez szybę.

Opętanie może być interpretowane jako choroba psychiczna albo i częściej jako świadectwo wpływu narkotyków na organizm.

Z tego co kojarzę to są stopnie dręczeń i każde z nich charakteryzuje się inną charakterystyką dręczenia.

Może to się ujawniać poprzez fobie czyli zależność na planie psychofizycznym.

-W wieku przedgimnazjalnym miałem problem z włosami, które ruszały mi się co wiązało się z wielkim niezadowoleniem. Z problemem nie spotykałem się wcześniej, sam czasami chciałem się puknąć w głowę ale gdy patrzyłem na włos który opadał się albo podnosił to podchodziłem do sprawy inaczej. Zacząłem szukać przyczyny, dlaczego tak się dzieje. Wymyśliłem pchły... :tak: :lol: których nie było widać. :lol: :lol: Po wielu miesiącach wytłumaczyłem sobie to tym, że przechodzę transformację, mój organizm się zmienia z chłopaka w mężczyznę.Po czasie problem zanikł.

Może też ujawniać się na planie fizycznym. Spadek odporności organizmu, choroby które dotykają człowieka częściej niż kiedyś. Takie motywy jak światłowstręt itp. także.

-Osobiście miałem problem z wrzodami które przez około 3 miesiące były dla mnie prawdziwą męką. Smutny Było ciepło, o higienę zawsze dbałem, stosowałem wiele preparatów które jedynie hamowały ich rozwój. Wszystko zaczęło się od jak to nazywam stanu pośredniego- czyli gdzie świadomość zanika na pewien czas, dzieje to się pod wpływem używek ograniczających świadomość. Alko, dragi... Zawsze byłem rozrabiaką, wakacje spędzałem w strupach, do dziś mam pod skórą na kolanach żwir i takie tam, ale nigdy nic mi się nie pojawiało. Wracając do tych wrzodów, to była dla mnie strasznie krępująca sprawa bo co chwile pojawiały się nowe. Smutny Strasznie bolały, gdy jeden już można powiedzieć był zagojony, co trwało około kilku dni od pęknięcia, pojawiały się nowe. Nie pomagało smarowanie maściami i przemywanie płynami antybakteryjnymi...Narastały i pękały, do czasu gdy miałem wypadek, rozciąłem dłoń, poszedłem do lekarza który był bardzo miły i sympatyczny, całkiem inny od tego rodzinnego u którego się pojawiałem. Przypisał mi pewną maść, po 3 dniach wrzody zanikły a nowe już się nie pojawiały. Mogłem ściągnąć metry bandaży którymi zakrywałem krępujące dla mnie elementy mojego ciała, bo wrzód kojarzy się z brudem, tak? Problem nigdy już nie powrócił. :jupi:

Na planie psychicznym występują już takie stany gdzie świadomość zostaje wyrwana albo manipulowana. Pojawiają się obrazy nienawiści, zachowania nie logiczne, agresja zmieszana z powrotami świadomości a więc spokojem. Chęci uszkodzenia ciała a nawet śmierci i takie tam.

Powyższe odnosi się do jak to ja nazywam stanów pośrednich. Nigdy nie widziałem osoby całkowicie opętanej więc niechaj tak pozostanie. :tak: :uśmiech:

Cytuj:
A może to gadziny się "podszywają" w celu wyssania energii z ofiary przez słomkę ;-P


Zastanawiałem się nad tym.

Gadzinom zależy na tym by człowiek żył długo, bo wtedy pokarm jest długi czas. Opętania prowadzą często do samobójstw a więc mechanizm przeciwny.

Przyczyna może być (moim zdaniem):

-terytorialne. Ktoś osadził się na niewłaściwym terytorium

-energetyczne. Ktoś zwraca uwagę na siebie poprzez poziom energii. Coś w rodzaju sparingu ( tak sobie gdybam)

-ciekawość. Energia podąża za uwagą, zrobienie kroku za daleko. Brak rozeznania przestrzeni.



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2011, 19:04 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Małowiedzący pisze:
Na temat wywoływania duchów rozmawiałem kiedyś z ojcem Leszkiem ( nie miał święceń kapłańskich i nigdy do nich nie przystąpił, człowiek z ogromną wiedzą), powiedział, że to niebezpieczna zabawa bo nigdy dobra energia nie przychodzi do człowieka.


Bardzo pozytywne nastawienie Mruga

Miesiąc temu byłem na konferencji na temat reinkarnacji i życia po śmierci, na którą "namiary" znalazłem na "naszym" forum, był ktoś jeszcze? Oto link http://www.rivail.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=1:reinkarnacja-i-%BFycie-po-%9Cmierci-konferencja-warszawa-29-maja-2011&Itemid=27 Organizatorem był Konrad Jerzak, który jest szefem Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych. Przyznam że pierwszy raz spotkałem się ze spirytyzmem w takiej formie, znaczy że po za wywoływaniem duchów jest jakby cała filozofia życia, a raczej żyć;) Opierają się oni głównie na wiedzy i doświadczeniu Alana Kardeca, założyciela i czołowego spirytysty, autora dość znanej książki "Księga duchów", która w tym środowisku podchodzi pod miano "biblii". Jeśli ktoś chce pogłębić temat to polecam stronę http://www.spirytyzm.pl/ Prócz wielu informacji, co dwa tygodnie jest prowadzony wykład on-line (obecnie przerwa wakacyjna).

I pamiętajcie, kontakt z Duchami jest jak kontakt w internecie, nigdy nie możecie być pewni kto jest po drugiej stronie :mrgreen:

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 wrz 2011, 11:49 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Jeśli ktoś jest zainteresowany dziś pierwszy powakacyjny wykład Uniwersytetu Spirytystycznego o godzi 21.00 na stronie http://www.globallivetalk.com/Uniwersytet.html Tematem dzisiejszego wykładu jest kwestia zapominania przeszłości w reinkarnacji.

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 wrz 2011, 18:53 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 sie 2011, 12:41
Posty: 37
Lokalizacja: Truman show...
Płeć: kobieta
Co sądzicie o duchach zwierząt (zakładając tymczasowo, że człowiek nie jest rodzajem zwierzęcia)?
Kiedyś ksiądz mi powiedział (mimo wszystko nawet z nimi warto czasem rozmawiać...), że zwierzęta nie mają dusz. Oczywiście, że się z nim nie zgadzam, bo ani nie zgrywa się to z moimi uczuciami, ani z doświadczeniami. Również z tymi "paranormalnymi". Równie często co ludzkie duchy, widuję zwierzęce. Zdarzyło mi się niechcący pogłaskać psią zjawę. Człowiek idąc w ciemności się nie przygląda, a rozmiary i ogólne atrybuty na bezmyślny rzut kątem oka zgadzały się z moim ówczesnym psem...
Pies miał "niedokończone sprawy"? Może... "Źle skręcił"? Czemu nie...
Czasami jednak wydaje mi się, że zjawy nie mają niczego wspólnego z umarłymi...

_________________
Cokolwiek napiszę, intencje mam czyste. Po prostu umysł mój zmieszany, serce puste, a duch kaleki...
"Don't you wanna hear...
Don't you wanna see...
...the colours in my head?"

http://shortsbay.com/film/skhizein



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group