Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 gru 2019, 7:00

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 90 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
Post: 07 lut 2011, 13:00 
Suchy pisze:
Najfajniejsze jest to, że te teksty, o niezwykle "głębokiej" i "przemyślanej" treści, przeważnie piszą kolesie w przedziale wiekowym 15-25 lat.
@rym74 ty już chyba stary byk jesteś nie? 36 lat? Tak sobie pytam, bo widzę czym różni się dojrzała odpowiedź kolesia, który myśli samodzielnie, a sisiumajtka, który przeczytał dwie książki i już jest mistykiem..


Czuję się dotknięty :język: Zmień skalę :ninja:

A poważniej to przeczytanie nie jest równe ze zrozumieniem Doświadczenie wynika ze zrozumienia ale i samo doświadczenie nie jest zawsze zależne od wieku (nie wnikajmy w skrajności)

@Kruk

Domyślam się o co Ci chodzi
Jednakże agresja, siła fizyczna powinna być ostatecznym rozwiązaniem
Pamiętam sytuację gdy z kumplem wychodziłem z dyskoteki i zaczepił mnie pewien koleś-cwaniaczek Zaczął straszyć-spokojnie odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy i dosyć głębokim spojrzeniem w oczy- a on-żartowałem Mogę postawić Wam browara?-rzekł, a później do swoich kumpli podszedł i powiedział Pierwsi ludzie którzy się nie bali mnie w tym mieście!!!

Agresor zazwyczaj żeruje na strachu



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 lut 2011, 13:00 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 lut 2011, 15:45 
ziemba pisze:
Istnieją natomiast czyny mające "pozytywną energię" i te drugie. To ułatwia sprawę.


Jest tylko energia

Przepraszam ziemba, że się uniosłem.
Mechanizm samoobronny przed destruktywnym myśleniem się włączył.


Ostatnio zmieniony 08 lut 2011, 1:45 przez phillip, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
   
 
 
Post: 07 lut 2011, 23:11 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
Umysl tworzy dualizmy, to umysl który w swej prostocie obserwacji (bo umysl jest prosty w porównaniu z umyslem absolutnym czy tez z sercem) musi miec szybka biegunowa ocene sytuacji na skali czarne biale, zle dobre, fajne glupie.

Jednak to jest nadane umyslem w kontekscie punktu z jakiego dana sytuacja jest oceniana, punktu widzenia.
Tak jak to jest w przypadku pomiarów w fizyce kwantowej gdzie jak to owi naukowcy mówia wynik badania jest
Prawdziwy tylko w kontekscie urzadzenia oraz czasu i przestrzeni w którym jest badany.

Tak samo z róznymi sytuacjami w zyciu które w danej przestrzeni (okolicznościach), czasie oraz w danym punkcie z którego
patrzymy na cos (przekonania osoby) sa okreslane jako zle czy dobre to jest to jednak prawda subiektywna w kontekscie
warunków w których sie odbywa.

Czyli Grzesiek jest fajny bo dal mi dzisiaj sciagnac na kartkówce, jednak ta ocena jest tylko w odniesieniu do
tego czasu i miejsca w rzeczywistosci, poniewaz Grzesiek jednoczesnie nie pozwolil Tobie dostac paly co zmotywowaloby
Cie byc moze do nauczenia sie na sprawdzian czy tez koncowy test a tak klapa nie zdasz do nastepnej klasy.
Tym samym Grzesiek zamienia sie w zlego.

Z relatywizmu mozna bardzo madrze korzystac w swoim zyciu na codzien, relatywizm pozwala sie rozwinac, pozwala
wyciągnąć przydatne wnioski, pozwala opuścić biegunowy kokon percepcji w który bylismy wkładani na każdnym niemal
kroku naszego doświadczania życia tu na Ziemi.

Jakby Uniwersum/Istnienie/Jednia nie byl relatywny moralnie to bysmy jako istoty nie doswiadczyli
ekspansji do wyzszych wymiarów inaczej mówiac nasza swiadomosc nie ewoluowalaby.

Relatywizm w ogóle czy tez moralny moze byc nie lubiany przez osoby które uwazaja ze mozna lub
nawet czlowiek powinien posiadac jakis odgórny spis moralnego postępowania, czy to w postaci ksiazki
"Godnego Postepowania" czy tez w postaci mesjasza. Jednak to myślenie jest zgubne ponieważ w naszej
naturze mamy zakodowaną "dobroć" to czym jesteśmy warunkuje posiadanie odgórnie takich wartości
jak miłość, wspóczucie, wybaczanie, radość, akceptacje czy zaufanie. Tacy się rodzimy.
Nie przecze że przez wzgląd w rodzaj kultury w jakiej dorastamy powinniśmy się uczyć co to jest życie
a raczej oduczać czym życie nie jest :) ale po otrzymaniu takiej dawki chorych pogmatwanych przeczących
sobie wzajemnie przekonań włożonych głęboko do naszych podświadomości, podążanie za kimś lub za czymś
jest wg. mnie podtrzymywaniem starego płaszcza pod nowym a nie zrzuceniem starego :).

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lut 2011, 12:59 
vvorheko pisze:
rym74 pisze:
Miej wiarę :D
A więc jednak uważasz zabijanie za złe, mimo iż jest to takie Twoje widzi mi się. Wiesz dlaczego? Bo takie jest "widzi mi się" każdego człowieka. Te zasady są w nas wpisane, każdy człowiek wie, że zabijanie jest złe. I dlatego jest to zasada uniwersalna. Każdy zdrowy człowiek to wie, dopóki nie da sobie wykręcić umysłu jakimiś dziwnymi filozofiami. Właśnie dlatego zawsze bronię tego co zdrowe i jak najbardziej racjonalne jeśli chodzi o tzw. moralność. Jeśli uważasz zabijanie za złe jak sam napisałeś po co doszukiwać się próby jego racjonalizowania zupełnie nieadekwatnymi przykładami? Uznajesz zabijanie za złe i tyle. W tym właśnie momencie powiedziałbym: koniec, kropka. Ale niektórzy wolą postawić przecinek :język:


Jednym z tych, "niektórych" jestem ja, bo mimo iż uważam zabijanie za złe sam zabił bym bez wahania w obronie życia swojego, czy bliskich i może to dziwne, ale za złe... bym tego nie uznał, ale... za dobre też nie... więc, gdzie tu uniwersalność zasady "nie zabijaj"?


Trudno odpowiadać dziesięć razy komuś na pytanie, kto nie potrafi czytać ze zrozumieniem. W co najmniej dwóch postach wyjaśniłem. Słuszne uwagi w tej kwestii podniósł także Suchy.

Sam uważam oszustwo za złe. Ale jak przyszłoby mi wychujać sąsiada dla paru złotych - oszukałbym bez wahania.

Sam uważam gwałt za zły. Ale jak by mi pyta zafurczała na jakąś seksowną laskę, a by nie chciała - zgwałciłbym bez wahania.

Sam uznaję rasizm za zły. Ale jak 20-stu murzynów zajdzie mi za skórę uznam, że każdy murzyn to cham i nie będę rozmawiał z żadnym i do każdego czarnego będę mówił: "Wypier...." Bez wahania. Ale czy to złe? Takie zdobyłem doświadczenie, które mnie wyewoluowało w rasistę. Co w tym złego? Ważne, że ewoluowałem i się rozwinąłem :lol: I niech mi nikt nie wkręca, że to dobre albo złe. Rasizm jest NEUTRALNY. Jak wszystko inne!!!

Itd... Czy tak trudno zrozumieć po co dobrze jest mieć pewne zasady? Zasady, których się warto trzymać, a nie tylko je mieć. Relatywizm moralny czyni nas zupełnie bezpłciowymi, i o to właśnie chodzi we wkręcaniu takich filozofii. Aby potem można nam było wciskać wszystko co się da jako normalne i pożądane. No tak, ale trudno się dziwić skoro katolicka propaganda w której wszyscy się wychowaliśmy odebrała zdolność racjonalnej oceny tego co dobre i złe, bo trzeba tylko chodzić do kościoła i się niczym nie przejmować. Teraz różni duchowi giganci zamiast chodzić do kościoła czytają pseudomistyczne wywody... i na jedno wychodzi. Z tym, że się czują bardziej uduchowieni niż po mszy. Albo co gorsza, i potulnie się meldują w kościele (są tacy na forum co się przyznają do "obowiązków") i... lektury odpowiednie mają.

W ogóle przed podjęciem takiego tematu radziłbym wszystkim zajrzeć do słownika i przeczytać hasło: obłuda. Ponieważ tak naprawdę tego nas uczy "filozofia niedualizmu". Nie warto się niczym przejmować. Dobro i zło nie istnieją to i wszelkie zasady można sobie o kant dupy rozbić. Ale warto myśleć o sobie: "Jestem dobrym człowiekiem" :lol: No to się trzymaj tego co dobre.



Na górę
   
 
 
Post: 08 lut 2011, 14:31 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
rym74 pisze:
Trudno odpowiadać dziesięć razy komuś na pytanie, kto nie potrafi czytać ze zrozumieniem. W co najmniej dwóch postach wyjaśniłem.

Sam uważam oszustwo za złe. Ale jak przyszłoby mi wychujać sąsiada dla paru złotych - oszukałbym bez wahania.

Sam uważam gwałt za zły. Ale jak by mi pyta zafurczała na jakąś seksowną laskę, a by nie chciała - zgwałciłbym bez wahania.

Sam uznaję rasizm za zły. Ale jak 20-stu murzynów zajdzie mi za skórę uznam, że każdy murzyn to cham i nie będę rozmawiał z żadnym i do każdego czarnego będę mówił: "Wypier...." Bez wahania. Ale czy to złe? Takie zdobyłem doświadczenie, które mnie wyewoluowało w rasistę. Co w tym złego? Ważne, że ewoluowałem i się rozwinąłem :lol: I niech mi nikt nie wkręca, że to dobre albo złe. Rasizm jest NEUTRALNY. Jak wszystko inne!!!


W stu procentach zgadzam się z Tobą... pisać, że dobro i zło jest, tylko i wyłącznie iluzją dualistycznego umysłu, który jednocześnie tworzy i interpretuje złe sytuacje, a następnie po kilka razy argumentować to przykładami z życia wziętymi, które to potwierdzają to syzyfowa praca, jak ktoś w ogóle nie stara się, tego pojąć, tylko dalej brnie w swojej "ułudzie"

Poza tym przykłady zachowań, które podałeś są kompletnie bezsensowne i tylko udowadniasz, że jedyną osobą, która czegokolwiek tu nie rozumie, jesteś Ty. A i nie mów, że wyjaśniłeś cokolwiek, bo nie wyjaśniłeś. Każda osoba, w tym temacie łącznie ze mną skutecznie uargumentowała prawidłowość iluzoryczności dobra i zła, Ty natomiast jak beton tkwisz w jednym twierdząc, że zło zawsze jest zlem, argumentując to jedynie końcem i kropką.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dobro_(etyka)

Sam początek tej definicji mówi wszystko "pojęcie abstrakcyjne", czyli wytworzone przez umysł, ale po co ja rzucam grochem o ścianę? Mogę tworzyć dziesiątki pozornie złych sytuacji, które mają swe skutki w pozornie dobrych sytuacjach, ale co z tego, skoro zło zawsze jest złem "bo tak", a to, że może mieć swoje dobre skutki, w ogóle się nie liczy.

Zabiłem człowieka w samoobronie (zło), dlatego wciąż żyję (dobro).
Uratowałem życie człowieka (dobro), który następnie zabił kogoś innego (zło).
Okradłem bogatego (zło) i dałem biednemu i głodującemu (dobro).

Jakie są te sytuacje? Każdy "logicznie myślący" powie, ani dobre, ani złe, po prostu są i tyle, ale ktoś najwidoczniej tego nie rozumie.

Czym jest dobro? Przeciwieństwem zła. Czym jest zło? Pierwsza moja etykietka do zła... cierpienie. Cierpienie jest złem. tak, tylko, że jak przyjrzymy się bliżej duchowym zasadom, które mówią, że cierpienie (czyli niby zło) jest duchowym nauczycielem prowadzącym do duchowego wyzwolenia, czyli oświecenia (czyli dobra), wychodzi na to, że równanie zło=cierpienie, jest błędne, czyli się mylę, czyli zło=czemu, jak nie cierpieniu? Ale po co ja to mówię, skoro niektórzy postrzegają rzeczywistość tylko w obrębie samego umysłu, natomiast jak zaczyna się wykraczać poza umysł to "sorry, ale moja logika nie może, tego pojąć, jak to, nie rozumiem, nieskończoność, nicość, świadomość?" I o to chodzi, bo logika jest stworzona sama przez siebie, aby próbować tłumaczyć to, czego nie rozumie. Jedyne, czego nie rozumie, to to, że niczego nie rozumie.

"To co uważamy za kwiat nie jest w cale kwiatem. Kwiat to tylko słowo, przyporządkowane, temu czemuś co uważamy za kwiat."

"Podaj choć jedną teoretycznie złą sytuację, której nie można przytoczyć teoretycznie dobrych skutków, a uklęknę przed Tobą i nazwę Cię Mistrzem."

Dobra ja wybiegam, z tego tematu, bo mimo iż jest całkiem dobry z uwagi na poruszany temat, a może zły z uwagi na to, jakie tworzy nieporozumienie - niema sensu, go kontynuować. Życzę dokonywania "dobrych" wyborów. Pa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lut 2011, 15:12 
vvorheko pisze:
rym74 pisze:
Trudno odpowiadać dziesięć razy komuś na pytanie, kto nie potrafi czytać ze zrozumieniem. W co najmniej dwóch postach wyjaśniłem.

Sam uważam oszustwo za złe. Ale jak przyszłoby mi wychujać sąsiada dla paru złotych - oszukałbym bez wahania.

Sam uważam gwałt za zły. Ale jak by mi pyta zafurczała na jakąś seksowną laskę, a by nie chciała - zgwałciłbym bez wahania.

Sam uznaję rasizm za zły. Ale jak 20-stu murzynów zajdzie mi za skórę uznam, że każdy murzyn to cham i nie będę rozmawiał z żadnym i do każdego czarnego będę mówił: "Wypier...." Bez wahania. Ale czy to złe? Takie zdobyłem doświadczenie, które mnie wyewoluowało w rasistę. Co w tym złego? Ważne, że ewoluowałem i się rozwinąłem :lol: I niech mi nikt nie wkręca, że to dobre albo złe. Rasizm jest NEUTRALNY. Jak wszystko inne!!!


Poza tym przykłady zachowań, które podałeś są kompletnie bezsensowne i tylko udowadniasz, że jedyną osobą, która czegokolwiek tu nie rozumie, jesteś Ty. A i nie mów, że wyjaśniłeś cokolwiek, bo nie wyjaśniłeś. Każda osoba, w tym temacie łącznie ze mną skutecznie uargumentowała prawidłowość iluzoryczności dobra i zła, Ty natomiast jak beton tkwisz w jednym twierdząc, że zło zawsze jest zlem, argumentując to jedynie końcem i kropką.



Nie, zgodnie z Twoim tokiem myślenia podane przeze mnie przykłady wcale nie są bezsensowne. Dlatego słusznie doszedłem do wniosku (zgodnie z Twoim tokiem myślenia), że rasizm nie jest ani dobry ani zły. Jest neutralny. Też łatwo znaleźć dla niego "dobre" wyjaśnienie, które zresztą podałem. Skoro dwudziestu murzynów było dla mnie chamskimi, to... dla własnego dobra aby się na to więcej nie narażać będę oceniał innych na podstawie koloru skóry. Czarny = cham. Nie gadam. Udowodnisz mi w takim wypadku, że nie można znaleźć uzasadnienia dla rasizmu? Udowodnij mi, a uklęknę przed Tobą i nazwę Cię mistrzem. W takim też wypadku przykładowo istnienie organizacji antyrasistowskich jest zupełnie bezsensowne. Każdy rasista ma logiczne uzasadnienie dla swojego rasizmu więc niech organizacje antyrasistowskie się od nich odpimpają. Ty jednak wcześniej napisałeś, że zgadzasz się iż rasizm jest do bani. Ale przecież nie może taki być, skoro ci którzy są rasistami są nimi z jakiegoś powodu.

Podobnież jest z oszukaniem sąsiada (zło), dzięki któremu mam więcej kasy i mogę wydać na drogie perfumy dla swojej dziewczyny (dobro), na które wcześniej nie byłoby mnie stać na przykład.

Itd...

Ale racjonalnie myślący człowiek zdający sobie sprawę, że jako ludzie jesteśmy bliźnimi dla siebie nawzajem, po dwudziestu murzynach, którzy byli dla kogoś chamscy, dwudziestego pierwszego potraktuje jak człowieka ponieważ będzie wiedział, że dobrze jest szanować ludzi, bez względu na to jak ludzie traktują jego samego. Ponieważ taki człowiek wie również, że rasizm zawsze jest głupi mimo iż można znaleźć dla niego uzasadnienia.



Na górę
   
 
 
Post: 21 lut 2011, 17:23 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Muhad pisze:
Uniwersalność zasady nie zabijaj to nic innego, jak poszanowanie życia i prawo do życia. Kto nie szanuje prawa i wszelkimi sposobami próbuje się usprawiedliwiać jest jeszcze mentalnie ubogi.


Sorry ziomek, ale to w żaden sposób nie odpowiada na moje pytanie. Zresztą ciągle ukazuje jeden przykład, który udowadnia neutralność każdej sytuacji, ale widzę, że ślepi wierzący nie lubią widzieć.

Teza:

Zabijanie jest złe <<<prawda
Zabijanie jest dobre<<<nie prawda

Argument przeczący:

Zabicie w obronie własnej, nie jest ani złe, ani dobre, gdyż dana sytuacja posiada dwie strony medalu. Źle, że zabiłem, ale dobrze, bo sam żyję, dzięki temu, że zabiłem. Przykład ten udowadnia nam iż każda sytuacja jest NEUTRALNA.

Wniosek:

Zabijanie jest złe<<<prawda/nie prawda
Zabijanie jest dobre<<<nie prawda/prawda

Pytanie:

Co jest dobre, a co jest złe?

Odpowiedz:



:muza: cisza jest mą muzyką.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 lut 2011, 18:00 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Wbrew pozorom sytuacja jest dość jasna. Podział na dobro i zło jest utrzymywany w określonym-powszechnym poziomie świadomości. Ponad nim powstaje przekonanie, że te abstrakcyjne wartości są wyłącznie iluzją z uwagi na względność wydarzeń, jednak nie oznacza to "samowolki". Każdy stara się postępować naturalnie oraz harmonijnie - bo niezależnie od wartości nauki płynącej z krzywdzenia innych, nie da się poprzez nią odpowiednio rozwijać. Moim zdaniem wszelkie ucieczki od tego stanowią tylko efekt oddziaływania bystrego umysłu. Prawdziwego Ja się nie oszuka.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 lut 2011, 18:23 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Muhad pisze:
Żeby się obronić nie trzeba kogoś zabić, wystarczy obezwładnić i tak postąpi a przynajmniej spróbuje ktoś, kto szanuje życie. Myślę, że uczciwa osoba wobec własnego serca w sytuacji,gdy kogoś zabije w samoobronie będzie miała wyrzuty sumienia, że odebrała komuś tchnienie.


Dlatego też własnie tylko na moment obudziłem się w tym temacie. Ukazuję prosty dowód na to, że każda sytuacja z natury jest neutralna i że do każdego teoretycznie "złego" uczynku można przypisać teoretycznie "dobry" skutek, co jednoznacznie równa się z tym, że oba się redukują, a i tak ludzie z grupy logiki wyjeżdżają z kolejnymi umysłowymi bzdetami. Obezwładnienie... no tak, jakież to proste, obezwładnić kogoś, o wiele prostsze niż po prostu wbić mu kose w brzuch, po tym, jak ostrzegaliśmy go, aby nie kładł na nas swoich brudnych łap. Powiedz o obezwładnianiu na przykład matce, chroniącej własne dziecko. Powiedz jej, że zrobiła źle zabijając, tego obcego mężczyznę, który próbował zrobić coś złego jej dziecku. powiedz jej, że powinna go tylko obezwładnić. Powiedz jej, że uczyniła zło. Powiedz jej, że sumienie powinno ją dręczyć, bo "zabiła człowieka". Na takie coś mądra matka zapewne odpowie Ci "to nie ja go zabiłam, lecz on zabił sam siebie", a ja stojąc obok powiedział bym cichym szeptem "prawda". To nie są kolego uniwersalne prawa, to nie są żadne prawa, to jest bezprawie. Jedni ludzie stwarzają "dobre" prawa (nie zabijaj), tylko po to, aby chronić siebie przed "złymi" prawami drugich ludzi (zabijaj). Tak czy inaczej wszystkie prawa są stworzone przez umysł, a jak wiedzą ci tkwiący głębiej - umysł, to nie wszystko. Kolejny balonik przebity. Możesz przestać nadmuchiwać kolejne, bo i tak pękną.


Aver pisze:
Wbrew pozorom sytuacja jest dość jasna. Podział na dobro i zło jest utrzymywany w określonym-powszechnym poziomie świadomości. Ponad nim powstaje przekonanie, że te abstrakcyjne wartości są wyłącznie iluzją z uwagi na względność wydarzeń, jednak nie oznacza to "samowolki". Każdy stara się postępować naturalnie oraz harmonijnie - bo niezależnie od wartości nauki płynącej z krzywdzenia innych, nie da się poprzez nią odpowiednio rozwijać. Moim zdaniem wszelkie ucieczki od tego stanowią tylko efekt oddziaływania bystrego umysłu. Prawdziwego Ja się nie oszuka.


Cały czas o tym mówię. Dobro i zło to tylko iluzja, urojenie, umysłowy śmieć, co oczywiście nie daje nam prawa do "samowolki". Ja potrafię dostrzec to, że dobro i zło w rzeczywistości (tej prawdziwej, a nie tej co niektórzy myślą, że jest prawdziwa) nie istnieje, ale tak czy inaczej staram się czynić "dobrze", dlaczego? Bo tak wybrałem. Ty wybrałeś czynić "źle"? Spoko, wiedz tylko, że "źle" się to dla ciebie skończy. Proste. Róbta co chceta, tylko liczta się z konsekwencjami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 18:04 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Muhad pisze:
Twoja zbytna pewność siebie ma rację bytu tylko do przykładów pasujących do obecnego systemu,w którym ludzkość wykreowała takie wartości a nie inne, i to nie do wszystkich. Poziom mentalny jest raczkujący.
Jednak pojęcie neutralizmu, przy którym się tak upierasz jakoś traci na swojej wartości, kiedy nie znajdziesz dobrego usprawiedliwienia dla pedofila, który gwałci pięcioletnie dziecko. Niczym to nie usprawiedliwisz i tym jednym właśnie balonikiem przepchnąłem Twój flak neutralizmu. Biedny dzieciak, zapewne już do końca życia będzie żył w przeświadczeniu, że zło jest chorą iluzją, wymysłem,czy śmieciem.


To co czytam jest po prostu śmieszne. Jeżeli neutralizm ma rację bytu choć w jednym przykładzie, to automatycznie obala dualizm, jako wartość fundamentalną. Gdyby dobro i zło były wartościami fundamentalnymi, to nie dało by się tego podważyć. Fakt, że potrafię to podważyć oraz wykreować co najmniej jedną teoretyczną sytuację neutralizmu od razu obala dualizm dobra i zła, jako wartość fundamentalną, no bo co to za wartość fundamentalna, którą można podważać?

Innym dowodem na to jest zwykła definicja dobra i zła, która - hohoho - nie istnieje. Nawet każdy słownik powie, że dobro i zło są pojęciami abstrakcyjnymi - no wiesz, takimi wymyślonymi przez umysł.

Nie myśl, że przebiłeś mój balonik, on jest nie do przebicia, bo nawet w tym śmiesznym przykładzie, jak by się uprzeć i użyć wyobraźni, można znaleźć efekt redukujący, ale nie będę, tego opisywać, bo temat zaraz zamieni się w opowiadanie sobie bzdetnych historii. A i daruj sobie gadki, że mój poziom mentalny jest raczkujący. Twoje umysłowe etykietki, nie ruszają mnie w żadnym stopniu. To ty nie potrafisz udowodnić swoich poglądów, a nie ja.

Mogę dziesięć razy rzucać logicznymi argumentami, udowadniającymi, że dobro i zło to iluzja umysłu, ale co z tego. Poza tym Twoja reakcja jest typowa dla ludzi, którzy nie potrafią udowodnić swoich racji. Nie potrafisz udowodnić, tego, że dobro i zło stanowi wartość bardziej fundamentalną niż neutralizm, to zaczynasz próbować obalać neutralizm. Kolego ogarnij, ja już wyskoczyłem z co najmniej trzema argumentami, które są za tym, że neutralizm jest fundamentalny, i że na poziomie najgłębszym, niema ani dobra, ani zła, a jest jedno wielkie NIC. Ty natomiast w swoich racjach nie pokazałeś żadnego argumentu na poparcie swoich racji, tak jak zresztą twoi logiczni poprzednicy. Dobro jest dobrem, zło jest złem, koniec kropka. Jasne. Gdyby twierdzenie, że dobro i zło są prawdziwe... było prawdziwe, oznaczało by to, że materia, też jest prawdziwa, a jak wiemy (chyba), materia nie jest prawdziwa, jest iluzją stworzoną przez umysł. Jeżeli sytuacje dobre i złe opierają się na iluzorycznej materii, jeżeli myśl jest iluzją umysłu, jeżeli emocja jest iluzja umysłu, jeżeli wszystko co widzisz jest iluzja umysłu - co podobno jest prawdą - to znak, że dobro i zło, które nie istnieją nigdzie indziej, jak tylko w umyśle, są po prostu jego iluzją. To nie jest, ani dobre, ani złe. - Wiec, jakie jest? - Nijakie. Po prostu jest.

Powiem ci, czemu zabijanie jest złe. Bo ty tak uważasz, bo ty w to wierzysz, a fakt, że w coś wierzysz, nie potrafiąc, tego racjonalnie udowodnić, potwierdza, że t nie koniecznie jest prawdziwe.

Jak chcesz udowodnić swoje rację to na początek zapodaj mi definicję dobra i zła, która by to potwierdzała. Wtedy ci uwierzę. Haha, możesz już przestać myśleć, takowa definicja, nie istnieje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 21:57 
Zło wiąże się z krzywdą dla innych i dla siebie Nawet mówienie do siebie/ w myślach Ty ciulu...co zrobiłeś...Jest złe
Dobro wiąże się z pożytkiem dla innych



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2011, 16:11 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
ja to widze tak pozytyw i negatyw dobro i zlo gdy to sie dzieje nie opierasz sie pozwalasz temu byc a z tego wynika jakby postawa asertywna bezoporowa mozna to tak zwizualizowac ;p kochasz w sobie te zle jak i te dobre rzeczy i pozwalasz im byc i tu powstaje opor skoro pozwalem zlu byc to co przyzwalam mu byc na zewnatrz nie otoz i tak i nie. To ze je kochasz to nie znaczy ze bedziesz kochal to robic. Nie uczestniczysz w tworzeniu go ale tez nie pozwalasz zadawac cierpienia. Bo wtedy milosc bierze gore a z milosci jak mozna komus zlo zadawac. :)

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.


Ostatnio zmieniony 24 lut 2011, 19:26 przez pijekole, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 19:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Muhad pisze:
vvorheko pisze:
na poziomie najgłębszym, niema ani dobra, ani zła, a jest jedno wielkie NIC.


Ok, nie ma nic według tego co uważasz.
Dalej


Widzisz i to jest przyczyna twojego "logicznego ograniczenia". Cały czas patrzysz z perspektywy myśli i emocji. To co ja piszę, nie jest moim wymysłem, lecz wiedzą zapożyczoną od oświeconych. Praktycznie na tym opiera się filozofia wschodu oraz buddyzm, że ostateczny poziom rzeczywistości, jest fundamentalnie pusty, a najwyższa jest jedna, nieskończona, neutralna świadomość, która nie ocenia, tego co jest dobre, a co złe, a która jest po prostu obserwatorem. Nawet Biblia o tym trzeszczy, czyli o tak zwanym mentalnym raju, gdzie człowiek odczuwał wewnętrzną pełnię spowodowaną, brakiem oceniania, tego co dobre, a co złe, a dopiero zjadając jabco z drzewa dobra i zła, zaczął etykietować siebie. Paradoks dobra i zła polega na tym, że dobro i zło wynikiem oceny, tego co jest dobre, a co złe. Rozumiem, jednak twój upór bo mi też kiedyś było ciężko to zrozumieć. Człowiekowi trudno jest przyznać fakt, że jego osobista, cierpiąca historyjka, którą uważał za wielkie zło, była zwykłą iluzją egotycznego umysłu i że tak na prawdę, jest gówno warta.

Muhad pisze:
Cytuj:
Jasne. Gdyby twierdzenie, że dobro i zło są prawdziwe... było prawdziwe, oznaczało by to, że materia, też jest prawdziwa, a jak wiemy (chyba), materia nie jest prawdziwa, jest iluzją stworzoną przez umysł.


Chyba, właśnie.


Tutaj, tylko to potwierdzasz. Widzę po prostu, że ciągle tkwisz w klatce własnego ego, które myśli, że to co jest namacalne jest prawda. Einstein nawet powiedział, że materia to jedynie iluzja, spowodowana zwolnioną do zakresu odbieranego przez zmysły, wibracją energii. No ale skąd ty to mogłeś wiedzieć, co nie?

Muhad pisze:
Cytuj:
Jeżeli sytuacje dobre i złe opierają się na iluzorycznej materii, jeżeli myśl jest iluzją umysłu, jeżeli emocja jest iluzja umysłu, jeżeli wszystko co widzisz jest iluzja umysłu - co podobno jest prawdą - to znak, że dobro i zło, które nie istnieją nigdzie indziej, jak tylko w umyśle, są po prostu jego iluzją. To nie jest, ani dobre, ani złe. - Wiec, jakie jest? - Nijakie. Po prostu jest.


To albo nie ma NIC albo po prostu JEST. Nawet sam nie umiesz się określić mędrcze.
Co najzabawniejsze - według własnej "teorii" - zapętliłeś się w swój iluzoryczny i fundamentalny neutralizm, bo iluzją jest to, co sobie sam wymyśliłeś.
To jest pierwsza hipokryzja.


To nie jest tak, że ja nie potrafię się określić, tylko tak, że ty tego nie rozumiesz... proste. Choćbyś nie wiem, jak się starał, ani jak bym ja się starał, to nie da rady określić prawdy, można ją tylko opisywać słowami, które są jedynie wskazówką. Neutralność oznacza po prostu zero, nicość, a to z kolei słowo najbardziej przybliża nas do, tego czegoś.


**********

Muhad pisze:
Obalać, to możesz flaszkę. Ja nie przyszedłem tu cokolwiek Tobie udowadniać. Mi nie podoba się to, że Ty jako człowiek usprawiedliwiasz pedofila, który gwałci dziecko. Lub jak czytam post innego użytkownika - gdyby mi pyta zafurczała - nie zawahałbym się i zgwałcił.
To jest chore i cokolwiek byś nie wymyślił o swoim fundamentalnym neutralizmie - ja Ci mówię - potrzebny terapeuta. Wiesz dlaczego? Dlatego, że potrafisz znaleźć w gwałcie pedofila na małym dziecku dobry skutek (jak sam się przyznałeś), co nikt normalny by tego nie zrobił, nawet nie przyszłoby mu do głowy. Podejrzewam, że sam nie zrobiłbyś dziecku krzywdy, bo uznałbyś to za złe a to świadczy tylko o tym, że w tym momencie jesteś hipokrytą i to drugi raz.
Może jak dorośniesz mentalnie to za parę lat spalisz się ateisto ze wstydu, bo Ciebie bardziej interesuje "obalanie" i Twoje nadmuchane ego i to jest jedyny balonik, który nadmuchałeś.
W imię udowodnienia swoich najmojszych racji tylko się poniżasz.

Ja tu jestem tylko dlatego, że nóż mi się w kieszeni otwiera, jak ktoś usprawiedliwia czyny potencjalnych psychopatów.

Bez odbioru.


Heh...

Po pierwsze... nie usprawiedliwiam pedofila, tylko stwierdzam fakt, że z najwyższego punktu widzenia, którego jak widzę nie możesz pojąć, żaden uczynek, żadna historyjka ludzka, ani nic, niema najmniejszego znaczenia. Widzę, jednak że myślisz inaczej, ale to jest twój problem. Jeżeli sądzisz, że twoja przeszłość, którą rozpamiętujesz, bądź przyszłość, o której marzysz, ma znaczenie, to sorry ziom, ale masz racje, niema o czym gadać.

Po drugie... masz rację, nie zrobił bym krzywdy dziecku, a nawet jak bym spotkał pedofila to zapewne bym nie wytrzymał i zrobił coś "złego", ale w tym przypadku, powielił bym, tylko zło. Co mi to da, że się zemszczę, co mi to da, że się wkurzę, nic, raczej mi tylko zaszkodzi. Najlepsze co mogę zrobić, to po prostu zaakceptować, to co się stało i iść dalej.

Po trzecie nie jestem ateistą, ale nie jestem także teistą, który wierzy w zabobonki typu niebo, piekło czy czyściec, bądź też śmiesznego osobowego chrześcijańskiego boga. Religia to ograniczenie myślenia, a ateizm, oznacza brak poszukiwań. Po prostu wierzę w istnienie czegoś co wykracza ponad dobro i zło, a to że scyzoryk ci się otwiera w kieszeni, dowodzi, tylko tego, że to ty masz problem ze swoim ego. Typowe, ktoś podważa to co uważam za święte, to muszę wziąć scyzoryk. To wynika z prostego faktu, nie potrafisz udowodnić, tego że to co uważasz za prawdziwe, prawdziwym jest, a to czego nie rozumiesz wydaje ci się zagrożeniem. Ogarnij się, nawet nie wiem, gdzie ty to wyczytałeś, że jestem ateistą, zresztą co ateizm ma do usprawiedliwiania zła. Nawet ci niby wierzący w Boga, nie są lepsi w swoich uczynkach niż ateiści, a wręcz przeciwnie bo wierzący i chodzący do kościoła ludzie, którzy udają wielkich katolików i bogobojnych, ledwo wychodząc z kościoła zaczynają czynić zło, oceniając innych, jako złych i dobrych (obrabiane dupy) i kto w takim przypadku jest hipokrytą? Widzisz, sam tylko udowadniasz, że tkwisz w jakiś chorych społecznych stereotypach, które mówią, że jak ktoś nie wierzy w Boga, to jest zły. Ja nie wierzę, ani Boga, ani dobro, ani zło, wierzę w tylko miłość. Tylko proszę cię nie myl miłości z dobrem bo niema ona z nim nic wspólnego, ale jak sądzę, tego też nie jesteś w stanie ogarnąć. Jeżeli w swoim umyśle tworzysz etykietkę odnośnie, tego co jest dobre, to automatycznie tworzysz jego przeciwieństwo, czyli zło, a to się nazywa uwarunkowanie. Wiesz co to znaczy, że miłość jest bezwarunkowa? To samo co nieuwarunkowana, czyli nie spętana mackami dobra i zła.

A i jeszcze coś... wyluzuj, bo przejmujesz się czyimś zdaniem, jakby to miało większe znaczenie, a jeszcze gorzej, że przejmujesz się zdaniem, którego nie jesteś w stanie zrozumieć. Zapal se blanta, może połóż się na trawce i przez chwilę wyczyść umysł ze swoich umysłowych urojeń, bo jak widzę bardzo ci szkodzą. Ogarnij kolego. To w co wierzysz, cokolwiek by to nie było, to tylko idea w twojej głowie i nic ponad to.

Pa... idealisto. Zacznij od zera, a zobaczysz, że nic poza nim niema.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 11:19 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Muhad pisze:
Prawie spadłem z fotela, jak przeczytałem o tym, jak piszesz do mnie, że ja wierzę dogmatycznie w pańcia w chmurach. Również nie wierzę w zabobony i jestem wierzącym bezwyznaniowcem.Mi bliżej do buddyzmu, ale nie do wszystkich aspektów jakie wychodzą z tej filozofii. Przestań też pieprzyć głupoty o moim ograniczeniu. Taka jest prawda, że gówno wiesz o mnie i o tym w co właściwie wierzę i w jaki sposób wierzę. Tobie się wydaje, że liznąłeś gram filozofii wschodniej i pozjadałeś wszystkie rozumy. Piszesz głupoty o miłości bezwarunkowej, pojęcia której widocznie nie rozumiesz, bo nikt obojętnie nie przejdzie nad krzywdą dziecka, nad traumą jakie doświadczyło. Zresztą bezwarunkowa miłość w najprostszym opisie to kochanie "pomimo" i wbrew.To jest ludzki odruch, naturalny ludzki odruch. Ty jednak stwierdziłeś - trzeba iść dalej. Nikt nie karze Ci skatować pedofila, ale nie obojętnie przejść w stosunku do malca. Obojętność to nie miłość.

Odezwałem się w tym wątku tylko dlatego, że zobaczyłem post, w którym znalazłem treść - nie zawahałbym się zgwałcić. Uważam to za złe i moje przekonanie płynie z wewnątrz, a skoro płynie to skądś i nie ma nic wspólnego z tym co wypisujesz. Kończąc ten wpis dodam tylko, że cały rozwój cywilizacyjny płynie nie z iluzji a z intuicyjności, z czegoś co podaje nam odpowiedzi, dzięki czemu jako gatunek ciągle się rozwijamy i to nie jest iluzja, tylko wszechobecna mądrość kryjąca się w nas, jak i we wszystkim co nas otacza. Na tym samym opiera się także rozwój odróżniania dobra od zła.

Jak chcesz, to możemy się tak wzajemnie szufladkować do usranej śmierci,ale to nic to nie da. Poza tym ja rozumiem więcej niż myślisz i mało mnie wzrusza to, czy Ty mi napiszesz że jestem ograniczony. Dla mnie to Ty możesz być ograniczony, bo kompletnie nie rozumiesz tego, co ja do Ciebie piszę.
Acha, i daruj sobie te głupawe insynuacje o mojej przeszłości.


To jest po prostu śmieszne. Ty stary masz na prawdę problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Zacytuj mi post typie, gdzie ja napisałem, że ty w coś wierzysz. Żenada. Masz rację nie wiem w co wierzysz i w jaki sposób i szczerze powiewa mi to, ale to nie ja pierwszy zacząłem się pienić z powodu nie zrozumienia. To, że piszę to, że jesteś ograniczony, rzeczywiście jest infantylne, ale taka nasuwa mi się pierwsza myśl, jak czytam twoje posty. Druga sprawa. Nikt tu nie mówi o obojętności, lecz o akceptacji, tego co się już stało, a to są dwie różne rzeczy. Mieć coś w dupie, a zaakceptować coś takim jakie jest to dwie inne bajki. Będąc obojętnym, mamy w dupie to co się stanie, natomiast, akceptując, mogę w końcu zacząć robić coś, aby to zmienić na lepsze.

Muhad pisze:
Odezwałem się w tym wątku tylko dlatego, że zobaczyłem post, w którym znalazłem treść - nie zawahałbym się zgwałcić.


Tutaj ja spadłem z krzesła. Cytnij mi ten post, błagam cie. To, że interpretujesz cudze myśli na swój sposób, to jest już twój indywidualny problem. To jest właśnie to, że posty z twojej dualistycznej grupy, piszą o tym, że dobro i zło istnieje, natomiast grupa neutralistów mówi, że ostatecznie dobro i zło, łączą się w jedno, stanowiąc jedno wielkie nic, harmonię, miłość, akcetację. Takie jest przesłanie moich oraz postów innych, którzy są za neutralizmem, jako wartością fundamentalną. I tu natomiast pojawia się ta wasza śmieszna, głupkowata odpowiedz "neutralizm? to jest zło!!!". Jeżeli ktoś równa miłość z dobrem, to znaczy, że stopniuje ją na lepszą i na gorszą, "ja ciebie kocham bardziej, niż ty mnie/kocham ciebie, ale jego bardziej, bo to mój brat". Śmiech na sali. Rozumiem, że można coś nazwać złem, a coś dobrem, ale żeby do czegoś co równa się zero, jednak przyczepiać minus? Ostro. Ty neutralność rozumiesz, jako pustkę i obojętność, ja natomiast rozumiem ją, jako akceptację i miłość, coś nie spętanego etykietką dobra i zła, lecz coś co stanowi ostateczną równowagę, zupełnie jak sam to powiedziałeś "kochanie pomimo i wbrew", chyba widać, że sam nie rozumiesz, tego co piszesz. Człowieka trzeba kochać, bez względu na wszystko, bez względu, na to jakie zło uczynił. Problem ludzkości polega na tym, że nie potrafi okazać tak bezwarunkowej miłości. Nikt nie wybaczy pedofilowi i nikt nie sięgnie do niego ręki, aby pomóc mu wyjść z zagubienia, każdy najchętniej wziął by nóż i do widzenia. Najlepsze rozwiązanie problemu, w którym ktoś czyni wbrew nas "ej, mamy problem, bierzcie scyzoryki. No i po sprawie, ale zaraz, tam jest następny, dawajcie. Kurde przegraliśmy, trzeba wziąć większe scyzoryki, mam pomysł, jebać scyzoryki, zbudujmy bombę atomową." Ten kto na zło odpowiada złem, sam jest zły. Fakt faktem, rozumiem to, dlaczego ktoś nie potrafi wybaczać innym, niektórych uczynków, jak choćby zgwałcenie dziecka, co uważam, jako jedne z najgorszego zła, jakie jest w stanie uczynić ludzki umysł, sam zapewne bym nie wybaczył, ale wiem, że to "niewybaczenie" cały czas trzyma mnie w miejscu i ogranicza. Prawdziwa bezwarunkowa miłość to wybaczanie bez względu na wszystko, a fakt, że większość ludzi niema pojęcia czym jest bezwarunkowa miłość, tłumaczy to co się dzieje na świecie. Niema wybaczenia, niema rozgrzeszenia, co oznacza to samo, że póki ludzkość nie przebaczy sama sobie, póty grzech będzie wił się na ziemi, jak wąż. Nie potrafisz przebaczyć pedofilowi, który zgwałcił twoje dziecko? Rozumiem to, bo ja też bym nie przebaczył, ale wiedz tylko, że razem... jesteśmy w jakiś sposób tak samo zagubieni. "Nie sztuką jest przebaczyć, wtedy kiedy ktoś cię przeprasza, lecz wtedy, kiedy przybija cie do krzyża." Mądre słowa, gdyby każdy człowiek potrafił to zastosować, świat byłby rajem.

Muhad pisze:
Jak chcesz, to możemy się tak wzajemnie szufladkować do usranej śmierci,ale to nic to nie da. Poza tym ja rozumiem więcej niż myślisz i mało mnie wzrusza to, czy Ty mi napiszesz że jestem ograniczony. Dla mnie to Ty możesz być ograniczony, bo kompletnie nie rozumiesz tego, co ja do Ciebie piszę.


I vice versa. Dlatego ten temat już dawno uznałem za bezsensowny, bo każdy tak na prawdę chcę przedstawić rację drugiemu, mając jego rację w dupie, nawet nie próbując go zrozumieć... jakby to miało większy sens. Proste, ty mówisz o dobru i źle, ja mówię o miłości, ty sądzisz, z tego co widzę, że miłość=dobro, ja twierdzę iż się mylisz, bo miłość to ani dobro, ani zło, lecz akceptacja. Ty równasz akceptację z obojętnością, ja ją równam z nowym początkiem. Czy gdzieś się pomyliłem? Jak tak to sry, może rzeczywiście nie zrozumiałem, tego co piszesz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 14:44 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2009, 17:32
Posty: 254
Lokalizacja: Iquitos, Mazury
Płeć: mężczyzna
Od kiedy ujrzałem jedność we wszystkim co istnieje, kiedy stałem się świadomy uniwersalnego wzorca życia w każdej cząsteczce rzeczywistości, to pojęcia dobra i zła zanikły, oba te bieguny miały wspólne rusztowanie i potrzebowały siebie nawzajem, aby Kreacja mogła się rozwijać. To było moje przebudzenie. Z czasem jednak zacząłem się zastanawiać co powiem osobie, która zapyta mnie: jak mogę być tak szczęśliwy, skoro na świecie dzieje się tyle zła? Jak mogę widzieć miłość w tym, że dzieci w biednych krajach chodzą głodne i toczą się tam wojny? Otóż jestem świadomy tego co dzieje się na naszej cudownej planecie i jak wiele strasznych, a nawet przerażających zjawisk się tu wydarza. Jednak ludzie na ogół nie patrzą na wszystko w sposób absolutny, a więc oceniają zdarzenia z poziomu, który jest daleki od absolutnego punktu widzenia. Biorąc pod uwagę takie aspekty jak karma i reinkarnacja, można głębiej zrozumieć pojęcia dobra i zła. Karma i reinkarnacja pozwalają na poznawanie mechaniki Kreacji w spektrum wymiarów, gdzie separacja jest wyznacznikiem tworzenia się związków przyczynowo-skutkowych i podtrzymywania międzywymiarowych relacji. Dzięki nim obowiązują nas pewne uniwersalne prawa, które gwarantują wciąż nowe przygody. Nie znamy zakresu zależności warunkowanych karmą, ale możemy pomyśleć o tym w ten sposób: możliwe, że Wszechświat, w którym egzystujemy nie jest jedyny. Nowe założenia fizyki przewidują istnienie nieskończonej ilości Wszechświatów. Pomijając już wiek tego jedynego nam znanego, możemy wyobrazić sobie ogrom projektu zwanego "życiem". Oznacza to, że relacje i zależności przyczynowo-skutkowe między nami mogą rozciągać się nie tylko na inne życia, inne światy, planety, lecz także, na inne Wszechświaty. Skoro nic nie ma początku ani końca, a życie i świadomość działa zgodnie z wieczną cyrkulacją doświadczania, to taki model wydaje się dość logiczny, jeśli w ogóle możemy zaangażować logikę do zjawisk tak olbrzymiej skali.

Taki model postrzegania całościowego sugeruje, że dualizm dobra i zła oparty jest na wolnej woli, wolnym wyborze i służy rozwojowi wątków przygodowych w Kreacji, a dla wymiarów, gdzie separacja nie jest już obecna, to po prostu olbrzymi przedmiot badań fenomenu nieskończoności i dobra zabawa. Z naszej perspektywy życie jest bardzo poważne i dualizmy wyglądają bardzo poważnie, ale z głębszego poziomu sprawy mogą wyglądać z goła inaczej. Biorąc pod uwagę złożoność karmicznych powiązań większość zdarzeń na Ziemi kwalifikujących się pod etykiety "dobra" i "zła", to równoważenie powstałych zaszłości lub tworzenie nowych, które zostaną zrównoważone w jakimś innym punkcie odniesienia do danej rzeczywistości. Wszystko co się wydarza jest narzędziem jedności w badaniu samej siebie przez nieskończoną różnorodność w wiecznym tańcu świadomości. Jeśli ktoś zapyta czy jest w tym układzie wolna wola, czy wobec takiego stanu rzeczy, wszystko nie jest z góry ustalone - odpowiem: badanie jedności przez wielość zanurzone jest w TERAZ, wszystko dzieje się naraz, zatem jest zatopione w kwantowej nieoznaczoności i tutaj właśnie skrywa się wolna wola.

Jak widać po powyższych stwierdzeniach nie chcę usprawiedliwiać różnych "złych", czy "demonicznych" zjawisk toczących się na Ziemi, a jedynie zwracam uwagę na to, że z reguły ograniczeni jesteśmy pewną perspektywą w ich odbiorze i ocenie. Dlatego jeśli ktoś zarzuci mi, że wciąż się uśmiecham lub jestem szczęśliwy, kiedy obok mnie dzieją się takie straszne rzeczy, to odpowiem w ten sposób: jestem świadom tych wszystkich oddziaływań biegunów pozytywu i negatywu, dobra i zła, ale czy przez fakt, że takie rzeczy dzieją się na świecie, mam w jakimś stopniu rezygnować z celebracji cudu, jakim jest życie? Czy fakt, że zamiast dostrzegać jedność, iskrę wieczności w naturze i każdym zdarzeniu, będę się smucił i męczeńsko łączył w bólu z ofiarami katastrof, głodu, wojen, czy wypadków, czy poprawi to jakoś życia tych ludzi i moje własne?. Według mnie taka postawa nie przyniesie pożytku ani mnie, ani im, ponieważ jest ona bierna, podłącza się jedynie do stagnacji w odbiorze tych wszystkich nieszczęść, czy katastrof. Zamiast tego mogę za to z uśmiechem na twarzy i miłością w sercu pocieszyć taką osobę, wesprzeć innych lub po prostu konkretnie działać na jakimś polu. Mogę prowadzić swoje badania, które pomogą choć jednej osobie. Natomiast rezygnowanie z własnego szczęścia pod pretekstem przejmowania się tym "przerażającym złem" lub przeżywanie z kimś wspólnie męczeńskiego bólu, raczej nikomu pomóc nie może. Taka jest natura rzeczywistości w jakiej się znaleźliśmy: pewne zjawiska mają miejsce, obok niesamowicie pięknych są i ich przeciwieństwa, ale ja dysponuje zbyt małą wiedzą, aby je oceniać. W niczym to jednak nie umniejsza cudu, jakim jest życie, budowa i struktura Wszechświata, nauka, duchowość, natura i każdy moment, w którym możemy oddychać i chłonąć energię przenikającą całą Kreację.

Podczas tamtej chwili, kiedy doznałem przebudzenia zrozumiałem to wszystko w jednej chwili. Teraz próbuję przełożyć to na słowa, choć wiem, że tego nie oddadzą. Cokolwiek będziesz chciał powiedzieć o jedności będzie zniekształcone i już z założenia błędne. Kiedy idziesz ulicą spójrz na znak drogowy, drzewo, przechodnia lub przejeżdżający samochód, to wszystko jest jednością przebraną za znak drogowy, drzewo, przechodnia lub przejeżdżający samochód :winko:

Pozdrawiam :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 15:23 
Toe Negro - świetny post! :tak:

Mam tylko uwagę do jednego -

Cytuj:
Od kiedy ujrzałem jedność we wszystkim co istnieje, kiedy stałem się świadomy uniwersalnego wzorca życia w każdej cząsteczce rzeczywistości, to pojęcia dobra i zła zanikły, oba te bieguny miały wspólne rusztowanie i potrzebowały siebie nawzajem, aby Kreacja mogła się rozwijać.


Uważam naprawdę bardzo podobnie!
Lecz mówisz dalej-

Cytuj:
Karma i reinkarnacja pozwalają na poznawanie mechaniki Kreacji w spektrum wymiarów, gdzie separacja jest wyznacznikiem tworzenia się związków przyczynowo-skutkowych i podtrzymywania międzywymiarowych relacji.


Tutaj właśnie. Od zawsze pojęcie karmy mi jakoś 'nie pasowało'. Co do reinkarnacji na razie się nie wypowiem. Ale jeśli chodzi o takie rozumienie dualizmu (pozornego) dobro-zło, uważam iż nie da rady tego pogodzić z pojęciem KARMY.
Chodzi mi o rodzaje karmy, nazywane w sanskrycie Sanćita - a więc ta, na którą już napracowaliśmy oraz jej wynik w teraźniejszości, w obecnym życiu - Krijamana.

Wierzę, że każdy nasz uczynek ma jakieś rozwinięcie "fraktalne", gdyż pewnie wielu z nas zauważyło prostą prawdę - dobry uczynek zawsze wraca. Uczynek miłości. Miłość jest ogromną siłą, jest życiem i jej mocy możemy się bardziej domyślać, ale czujemy i widzimy jej rezultaty. Rezultaty obecne.
Zło jest brakiem miłości i tu dostrzegamy (no dobrze, to moje pojęcie tego dualizmu Mruga ) również odbicie czynienia 'zła' a raczej nie czynienia dobra w NAS samych. Okradamy i niszczymy samych siebie czyniąc nie-dobro.
I dlatego trochę nie rozumiem jak to ma się przenosić z życia na życie? I czemu z mojego na moje? Przecież wszyscy jesteśmy tym samym :) Widzę to jak jakiś taniec szaleńca w pokrętnej acz pięknej linii życia.

Cytuj:
Teraz próbuję przełożyć to na słowa, choć wiem, że tego nie oddadzą.


To jest ogólny problem, gdyż język jest pewnym ograniczeniem, ale warto, warto starać się o tym mówić, gdyż wtedy coraz bardziej rozumiemy kim jesteśmy i, również, zbliżamy się do siebie jako żywe istoty :spox:

Pozdrawiam :szampan:



Na górę
   
 
 
Post: 25 lut 2011, 16:20 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 18 lut 2011, 16:27
Posty: 6
Zjawiska dualistyczne, takie jak dobro i zło, zawierają się w samym umyśle, zresztą, tak jak myśli i emocje oraz... samo doświadczenie. Efekt etykietowania rzeczywistości na dobro i zło wynika z iluzorycznego odseparowania umysłu od doskonałości, czyli MIŁOŚCI, czyli BOGA. Dualizm dobra i zła, ma na celu, po przez dokonywanie dobrych i złych wyborów, przybliżyć nas do nas samych, do naszej prawdziwej natury, którą jest MIŁOŚĆ. Dualizm stara się wskazać nam, że MIŁOŚĆ to my. To, czego mamy się nauczyć, czyli MIŁOWAĆ, niema żadnego związku z nauką, czyli dobrem i złem, bo miłość nie jest ani dobrem, ani złem, MIŁOŚĆ po prostu jest i oznacza ona akceptację, tak jak ktoś powiedział "pomimo i wbrew". Cytując Eckharta Tolle "słowa stanowią, tylko wskazówkę".

Tak więc twierdzenie, że fundamentalny poziom rzeczywistości jest neutralny, gdzie neutralność rozumiemy, jako MIŁOŚĆ i akceptację, tego co jest - stanowi jak najbardziej prawidłowe twierdzenie. Perspektywa, tego, że ostatecznie istnieje, tylko dobro i zło, wydaje się nieciekawa, bo to można rozumieć, jako wieczną wojnę i brak pokoju.

http://img816.imageshack.us/i/66259186.jpg/

Oczywiście bez błędnych skojarzeń, MIŁOŚĆ nie jest szara, ale w tym przypadku szarość najbardziej oddaje sedno, jako metafora, tego co jest pomiędzy dobrem, a złem. Lepsza była by raczej przejrzystość na tle NICZEGO. Pozdro.

ziemba pisze:
Karma srarma. Też mnie to bawiło dopóki nie stwierdziłem, że to kolejne debilne uzasadnienie z gatunku "bóg tak chciał".


To zależy, jak to rozumieć. Jeżeli rozumiesz karmę, jako przeznaczenie, które narzuca Ci los, to rzeczywiście, trochę lipna perspektywa. Co innego, gdy karmę rozumiesz, jako przeznaczenie, które narzucasz sam sama sobie, albo inaczej, gdy za pośrednictwem swojego stanu świadomości, manifestujesz sobie, swoją teraźniejszość. Wtedy karma nie brzmi już "bóg tak chciał", lecz "ja tego chciałam", albo "ja jestem, tego przyczyną" i zaczyna nabierać sensu oraz ukazywać nam swoją cudowność, czyli fakt, że w każdej chwili możemy ją zmienić, po przez zmianę siebie, swojego wnętrza, swojego stanu świadomości. Przyczyna wszystkiego, tkwi w nas. To co dajesz to otrzymujesz. Jedyne przeznaczenie, to te które sami tworzymy. Jedna karma to ta, którą sami sobie narzucamy. Proste.


Ostatnio zmieniony 25 lut 2011, 16:42 przez JAkimkolwiekJESTEM, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 16:33 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 16 lip 2009, 16:34
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Kiedy ludzie dowiadują się, że piękne jest pięknym, pojawia się i wstrętne. Kiedy dowiadują się, że dobro jest dobrem, pojawia się i zło. Dlatego byt i niebyt rodzą siebie nawzajem, trudne i łatwe rodzą siebie nawzajem, długie i krótkie wzajemnie się oblekają w kształt, wysokie i niskie wzajemnie się przyciągają, dźwięki łącząc się zestrajają w harmonię, poprzedzające i następujące dokonuje się jedno za drugim.


Kłócicie się o etykietki. Co mówi wypowiedź "coś jest złe" o tym czymś? Nic. Mówi o miejscu jakie zajmuje to w światopoglądzie autora. Nie daje żadnej wspólnej płaszczyzny porozumienia. Jeśli ktoś posługuje się innym systemem wartości to takie określenia są dla niego w najlepszym razie bezsensowne. A przecież wystarczy mówić o skutkach i wszystko będzie jasne. Po co tracić życie na doskonalenie systemu etykietek, który i tak coraz bardziej oddala nas od życia? Domki z kart :) Jak to podkreślał Hakun, w praktyce/doświadczeniu znikają wszystkie nieporozumienia. A więc:
Cytuj:
Dla zachowania spokoju duszy należy przestrzegać jedności.

:tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 mar 2011, 21:03 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
hej

Tak mnie naszło na porównanie kwestii dualności naszego postrzegania umysłowego
a struktury religijnej np chrzescijaństwa czy tam katolicyzmu. Nic nowego w sumie ale odniesienie zawsze jest ;)

Chodzi mianowicie o tą opcje Boga jako miłującego i wspaniałego, nieskazitelnego i dobrego
oraz opcja Szatana jako źródła zła, początku zła i wszelkiej maści przeciwieństw do katolickiego Boga.
To granie właśnie na skrajnościach naszego dualnego postrzegania, to pokazuje że ta religia
jest "made by man" dlatego nie potrafi sama w sobie wyjść poza ten bądź co bądź umysłowy model,
albo "made for man by... :twisted: " jako że "ciemna strona mocy" zna doskonale naszą nature,
wie co nam podać na tacy żebyśmy siedzieli w tym samym postrzeganiu które jest ODGÓRNIE osadzone
poza nami albo ponad nami. Po to tylko żebysmy nieświadomie powielali ten wzór program,
który niejako ma być prawami którymi rządzi sie nasza rzeczywistość.

Czyli religie te niejako nie dość nie dają i nie wskazują żadnych dróg wyjściowych lub sobie je przywłaszczają
to jeszcze do tego z góry zabierają nam jako istotom moc postrzeżenia tego inaczej bo tak JEST I TYLE.
Stąd bądź co bądź jednak z różnych religii trzeba korzystać w razie potrzeby ale nigdy Wyznawać :)

Nie ważne czy to nazywa sie chrześcijańska, katolicka, judaistyczna czy buddyzm, lepiej jest korzystać
z.. niżeli wyznawać ponieważ ostateczna "prawda" siedzi w nas.. podobno ;)

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 mar 2011, 18:36 
Maciej55 pisze:
Chodzi mianowicie o tą opcje Boga jako miłującego i wspaniałego, nieskazitelnego i dobrego
oraz opcja Szatana jako źródła zła, początku zła i wszelkiej maści przeciwieństw do katolickiego Boga.


Już gdzieś to zamieszczałem...Chodzi o dramatyczny trójkąt Karpmana



Cytuj:
To nie koniec blefu. Przesłuchanie prowadziło trzech oficerów, ale najważniejszy był ten, który wszedł ostatni. Specjalnie wybrano do tej roli osobę fizycznie podobną do podejrzanego. „Najłatwiej złamać można kogoś na zasadzie homogenii, czyli fizycznego podobieństwa” – mówi Jakub Spyra. „Ta sama płeć, podobny wiek, brzmienie głosu, oczy, zarys szczęki powodują u przesłuchiwanego wrażenie, że stawiając opór, walczy sam z sobą”. Udawany strach oficerów przed „szefem” też miał znaczenie – chodziło o zarażenie podejrzanego lękiem. To działanie na tzw. paleopsychikę, pierwotny mechanizm, który powoduje, że zwierzęta w stadzie okazują uległość samcowi alfa.

Taktyka przesłuchania została rozegrana zgodnie z trójkątem dramatycznym Karpmana. Każdy róg takiego trójkąta wyznacza jedną z ról: kata (lub katów), ofiary i wybawcy. W roli katów zostali obsadzeni dwaj starsi przesłuchujący. W roli ofiary – podejrzany, a wybawcy – trzeci, młodszy oficer. Był on zresztą głównym śledczym.


http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/wielki-blef/

Według mnie zamieszczone przez Ciebie postacie zawierają się w jednej...



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 11:32 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Ostatnio naszedł mnie pewien wniosek odnośnie dualizmu dobra i zła. Chodzi mianowicie o świat subatomowy. Spójrzmy teraz, czy spoglądając na świat subatomowy, możemy jakkolwiek mówić na temat dobra i zła. To co w makroświecie będziemy postrzegali, jako zachowania dobre i złe, w mikroświecie będzie, tylko chaotycznym i niezrozumiałym ruchem atomów. Tak więc, skoro na poziomie subatomowym nie można racjonalnie stwierdzić istnienia dobra i zła, to dlaczego niektórym ciężko jest przetrawić fakt, że dobro i zło, to tylko koncepcja w naszym umyśle i nic ponad to? Tak jak już wspomniałem we wcześniejszych postach - gdyby dobro i zło były wartościami fundamentalnymi, objawiały by się w każdym zdarzeniu, zarówno makro, jak i mikro, a wątpię, aby chaotycznym ruchom atomów, można było przyporządkowywać wartości pozytywne i negatywne.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 11:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 20 lut 2011, 12:08
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
Witam
Dobro i zło nie istnieje tak naprawde jest to stworzone pojecie zebysmy mogli sztucznie uzasadnic nasz wybór i i podpiąc go pod ogulnie przyjete wzorce zachowan na wszystko składa sie duzo wiecej mozliwosc jesli zrobie cos co ma "pozytywny" wpływ na drugą osobe przyjmując inna wersje percepcji moge uznac ze było to niepotrzebne lub zaszkodziło tej osobie lub podpiełem sie pod jej wzorzec swiata jaki został jej "narzucony" jak mniemam czyli poprostu przyznałem jej racje lub większej grupie zbiorowisku osób nieswiadomomych nazucających mi swoja idee czyli podporządkowuje się oddając swoją wolną wole i chcec rozwijania się samodzielnie
Przykładem moze byc osobna odmienna wersja rzeczywistosci jesli potrafisz takową stworzyc automatycznie poszerzysz swoją swiadomosc
To tak jakby otworzyc 3 oko widziec ocb w tym swiecie tu na ziemi i chcec stworzyc swiat oparty na prawdzie jaką stwarzasz jesli jest ona oparta na miłosci bezwarunkowej ma ona prawo bytu bezgranicznie i wiecznie niezalaleznie ilu ludzi ja przyjmie
Rozwój przebiega we wnetrzu nas to my stwarzamy mysli i emocje czujemy je u innych to my stwarzamy nasz swiat i mozemy go zmienic 1 osoba moze miec wpływ na wszystko
Wibracja stwarza rzeczywistosc nie dajmy się matrixowi
Pozdr



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 12:56 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
nie istnieje wszystko jest jakie jest zdrada i zaufanie jest jakie jest wiadomo lepiej bujac sie z osoba do ktorej masz zaufanie... i gdy gadaja bzdury na moj temat to Ci ludzie walcza ze swoimi demonami. Czyli brakiem akceptacji w sobie jakies czesci np tego ze nie sprzatam czy nie spelniam jakis oczekiwan bo wszyscy sa tacy sami. Po glowie przelatuje taka mysl ze jakby ktos chcial zrobic krzywde drugiej osobie cielesna wtedy bym dzialal. Ale medrcy to sobie moga gadac do woli a Bog sie z nich smieje ;p Bo jak mozna rozwiazac czym jest zycie narzedziem ktore nie zostalo do tego stworzone. Umysl jest do uzywania go tutaj. Bo zycia nigdy umyslem nie rozkminisz.

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 13:07 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 20 lut 2011, 12:08
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
Ale medrcy to sobie moga gadac do woli a Bog sie z nich smieje ;p Bo jak mozna rozwiazac czym jest zycie narzedziem ktore nie zostalo do tego stworzone. Umysl jest do uzywania go tutaj. Bo zycia nigdy umyslem nie rozkminisz
:nieee:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 13:11 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 20 lut 2011, 12:08
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
Nie wszystko jest takie proste jak jest w tv albo w kalendarzyku oni sa dobzi oni sa zli peosty podział po co masz myslec po co ci wogule mózg zeby isc do tyry czy zdac egzamin wykuc jakies gówno na blaszke i potem to powturzyc przelac na papierek w takim razie nie potrzebujesz mózgu :tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 13:15 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
Umysl jest do pokazania wskazowki czym to jest. Czyli stwierdasz szczerze ze nie wiesz czym jest zycie i wtedy wiesz. A umyslem mozesz sobie kolekcjonowac miliony map i duchowych ksiazek i gonic za marhewka myslac ze kiedys dostaniesz sie tam i przegonic cale zycie umierajac. Ta marhewka to oswiecenie. Prawda jest wokolo nas ty jestes prawda. Prawda jest wszystko.

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 13:16 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
Mozg to narzedzie chcesz isc zdac mature uczysz sie zdobywasz "sucha wiedze" piszesz papierek zdajesz. Idziesz do pracy wykonujesz czynnosc uzywasz umyslu. A co gdy masz przerwe uzywasz go czy on uzywa CIebie ?

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 kwie 2011, 18:11 
Na bazie ostatnich przemyśleń:

Kiedyś wszechświat był jednością- dysocjacja rzeczywistości/(części) wszechświata spowodowała zgubę.

Im więcej dualizmu w naszym życiu tym dalej jesteśmy od prawdy. I tu nie chodzi o stałe powtarzanie , że to wszystko jest iluzją. Dualizm może być iluzją prawdziwej rzeczywistości, ale on jest w tej naszej iluzji rzeczywistości i nie da się powiedzieć, że go nie ma Tak może mówić osoba podłączona pod prawdziwą rzeczywistość wszechświata, która nie kieruje uwagi/nie postrzega i nie myśli dualistycznie. Niestety nie sądzę aby ktoś wyszedł poza naszą rzeczywistość- to jest długotrwały proces. Poza tym czuję, że człowiek wtedy steruje sobą i otoczeniem w inny sposób- nie mogę tego na razie sobie wyobrazić.

Wyjście z Matrix

To też jest iluzja...Życie i wtedy nadaje nam formy dualistyczne- zło/dobro // kobieta/mężczyzna //ogień/woda // wojna/pokój // miłość/nienawiść.

W pewnym stopniu też może spotęgować dualizm rzeczywistości co w konsekwencji człowieka trzyma w tym tworze z którego rzekomo wyszedł-przynajmniej tak uważa To jest kolejna ciekawa sprawa--
Jakiś czas temu miałem sen (prawie całkowicie zapomniany;/) w którym była uwaga zwrócona na myśli, które mogą kontrolować wiele procesów. Dzięki nim możemy wpływać na nasze życie/otocznie a także integrować w przyszłe wcielenia itp...To moim zdaniem tylko początek :tak:

Pisałem o ludziach którym wydaje się, że wyszli z Matrix-bo poznali trochę informacji, przeczytali kilka książek bez większych wniosków- zmieniając siebie tylko w bardzo małym zakresie. W rzeczywistości ta zmiana jest mała, nie widoczna...Ale dlaczego mimo pozornej zmiany, ewolucji, rozwoju czują się inaczej/lepiej/pełniej??
Po prostu tak myślą. Ich myśli integrują w życie tak mocno, że świadomość odbiera tą rzeczywistość zupełnie inaczej niż przedtem, pomimo pozornych zmian!

Aby wyjść z Matrix wystarczy tylko pomyśleć, że jest się poza. Może to brzmi jak kolejne wrota do iluzji, ale moim zdaniemjest inaczej...To myśli kierują naszym życiem Gdy zaczniesz kierować myślami wtedy, zmiany będą dokonywać się same. Hmm...Właściwie to za daleko już się zagłębiam Jestem przy krawędzi poznania :P :D

Kłamstwo samo w sobie jest przykre, ale jedno kłamstwo, czy tam kilka kłamstw nie zakryje nam prawdy.
Dużo gorsze jest rozszczepienie-dezinformacja [dualizm] Tak to jest kłamstwo, ale z elementem prawdy lub elementem dużego prawdopodobieństwa prawdy :zniesmaczony: :uoeee: Wtedy dużo ciężej jest odkryć prawdziwość założenia

Dualizm jest oderwaniem od prawy Dualizm jest iluzją która wprowadzona do dualistycznego świata iluzji staje się rzeczywistością...poza którą można wyjść-zmieniając siebie, a przez to myśli-zmieniając myśli, a przez to siebie

Kiedyś wszechświat był jednością >>><<< .............



Na górę
   
 
 
Post: 15 kwie 2011, 7:38 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 20 lut 2011, 12:08
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
Nie ma nic takiego jak dobro i zło słowa kture fajnie brzmią w naszym codziennym zyciu nie istnieją to jedna wielka sciema do wszystkich to mówie zacznijcie myslec istnieje jedynie swiat przyczyn i skutków



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 kwie 2011, 11:33 
Na tym poziomie dobro/zło istnieje Niestety...Zanika przy:
a) odpowiednim programie
b) odpowiednim poziomie egzystencji

Nie rozdzierajmy rzeczywistości Nie twórzmy iluzji



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 90 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group