Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:01

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
Post: 07 lis 2010, 20:53 
Przeglądając stronę; doszedłem do wniosku iż brakuje wszystkim podstawowej wiedzy jaka jest przyczyna iż wszyscy zachowują sie tak jak zachowują.
Zamieszczam trochę cytatów dlatego, iż mam świadomość, że z uwagi na mały, nakład mogą być kłopoty z nabyciem książki której przeczytanie w całości gorąco polecam, a jest to jedyne źródło jakie znam, w którym wytłumaczono precyzyjnie zarówno przyczyny jak i podano praktyczny sposób na osiągnięcie wolności.


Poniższe cytaty pochodzą z książki Carlosa Castanedy „ Aktywna strona nieskończoności
najbardziej osobistej książce autora, wydanej już po jego śmierci.

(str.82) „- Bycie czarownikiem ; kontynuował don Juan to nie praktykowanie czarnej magii czy staranie się o uzyskanie kontroli nad ludźmi albo opętanie przez demony. Bycie czarownikiem to osiągnięcie pewnego poziomu świadomości, na którym stają sie dostępne rzeczy niewyobrażalne.

(str. 83)... tym, co zmienia ludzi w czarowników, jest ich zdolność bezpośredniego postrzegania energii w jej ruchu we wszechświecie, i kiedy czarownicy postrzegają w ten sposób człowieka, widzą świetlistą kulę albo świetlistą figurę, kształtem przypominającą jajo. Twierdził, że ludzie są zdolni do widzenia energii bezpośrednio w jej ruchu we wszechświecie, lecz iż w rzeczywistości faktycznie ją widzą w ten sposób, choć nie są w stanie sobie tego uzmysłowić.

(str. 18) Każdy z nas, każdy człowiek, ma dwa umysły. Jeden całkowicie należy do nas i przypomina cichutki głos, który zawsze przynosi ład, szczerość, ukierunkowanie. Drugi umysł to obca instalacja. Przynosi ze sobą konflikt, zadufanie w sobie, wątpliwości, beznadzieję.

(str. 20) ... powtórzę to, co wcześniej powiedziałem o naszych dwóch umysłach. Jeden z nich jest naszym prawdziwym umysłem, wytworem naszych doświadczeń życiowych, i rzadko do nas przemawia, gdyż został pokonany i zdegradowany do poziomu niejasnego podszeptu. Drugi, ten którego używamy na co dzień we wszystkim, co robimy, to obca instalacja.

(str. 23) Raz jeszcze poczułem się niezwykle rozstrojony mrocznym podejrzeniem, że wychowano mnie tak, abym jedynie działał, nie próbując nigdy nawet czegokolwiek poczuć.

(str. 117) Podkreślał, że wewnętrzna cisza oznacza zawieszenie wewnętrznego dialogu nieodłącznego towarzysza myślenia i stąd jest ona stanem głębokiego wyciszenia.
W stanie wewnętrznej ciszy działają inne zdolności, które posiada człowiek; zdolności, które czynią zeń istotę magiczną, te same zdolności, które zostały stłumione nie przez samego człowieka, lecz przez ingerencję z zewnątrz.
Wewnętrzna cisza ciągnął to fundament, na którym opiera się cała magia.

(str. 122) Twoja osoba to twój umysł, a twój umysł możesz mi wierzyć twój umysł nie należy do ciebie.

(str. 143) - Tak naprawdę nie jest to wina człowieka odrzekł pojednawczym tonem. - Pewnego dnia opowiem ci o siłach, które popychają ludzi do tego, że zachowują się jak ostatni idioci.

(str. 187) ... czarownicy starożytnego Meksyku byli przekonani, że jak już mi to mówił mamy dwa umysły i tylko jeden z nich jest tak naprawdę naszym własnym umysłem.

(str. 203) Tak więc nie wpadaj w pułapkę aksjomatu wierzę tylko w to, co widzę, bo jest to najgłupsze stanowisko, jakie tylko można przyjąć.
... czarownicy znają tylko jeden sposób przyswojenia sobie wszystkich tych informacji: trzeba je sprawdzić na własnej skórze, gdyż umysł nie jest w stanie wchłonąć tak ogromnego pobudzenia.

(str. 211) - Dawni szamani odkryli, że cały wszechświat składa się z sił bliźniaczych... nasz świat jest jednym z takich bliźniaczych światów. Przeciwstawnym względem niego i zarazem komplementarnym światem jest świat zamieszkały przez istoty, które mają świadomość, lecz nie mają organizmów. Dla tej przyczyny dawni szamani nazywali je istotami nieorganicznymi.

(str. 231) ... na moje nieustanne kłopoty nie ma żadnej rady, ponieważ wynikają one z braku konsekwencji w zachowaniu innych ludzi. - To nie otaczający cię ludzie ponoszą winę powiedział
- Nic nie mogą za to, że są tacy, jacy są. Winę ponosisz ty, bo ty masz wpływ na to, jaki jesteś;ty jednak nastawiłeś się na ich ocenianie, zachowując przy tym głębokie milczenie. Każdy idiota potrafi oceniać. Jeśli będziesz ich osądzał, wydobędziesz jedynie to, co w nich najgorsze. My, wszyscy ludzie, jesteśmy więźniami i to właśnie to więzienie każe nam się zachowywać tak żałośnie. Twoje wyzwanie polega na tym, żeby brać ludzi takimi, jacy są! Zostaw ich w spokoju.


(str. 239) Czarownicy to istoty praktyczne i to, o czym mówią, jest zawsze nacechowane trzeźwością i rzeczowością.

(str. 241) Odkryli, że mamy towarzysza na całe życie ... - Drapieżcę, który przybył z otchłani kosmosu i zawładnął naszym życiem. Ludzie są jego więźniami. Ten drapieżca jest naszym panem i władcą. Zrobił z nas potulne, bezradne baranki. Jeżeli chcemy się zbuntować, bunt zostaje zdławiony. Jeżeli chcemy działać niezależnie, rozkazuje nam, byśmy tego nie robili.

(str. 242) Czarownicy są przekonani, że drapieżcy dali nam przekonania, nasze pojęcia dobra i zła, nasze prawa społeczne. To oni stworzyli nasze nadzieje i oczekiwania, sny o powodzeniu i myśli o porażce. Dali nam pożądanie, chciwość i tchórzostwo. To przez drapieżców jesteśmy tak zadowoleni z siebie, schematyczni i egoistyczni
Drapieżcy oddają nam swój umysł, który staje się naszym umysłem. Umysł drapieżców jest barokowy, pełen sprzeczności, posępny, przepełniony obawą przed zdemaskowaniem, które może nastąpić lada chwili
...- odczuwasz niepokój związany z jedzeniem, który nie jest niczym innym, jak niepokojem drapieżcy, że w każdej chwili jego posunięcie zostanie odkryte i zabraknie mu pożywienia. Poprzez umysł, który w końcu jest ich umysłem, drapieżcy wtłaczają w życie ludzi wszystko, co im pasuje. W ten sposób zapewniają sobie bezpieczeństwo, które niczym bufor neutralizuje nieco ich strach
Jeżeli to prawda, że nas zjadają, jak to się odbywa?.
Wyjaśnił mi, że czarownicy widzą niemowlęta jako dziwne, świetliste kule energii, pokryte od samej góry do samego dołu czymś w rodzaju lśniącej otoczki, przypominającej plastykową pokrywę, ciasno dopasowaną do ich kokonu energii. Powiedział, że to właśnie ta lśniąca otoczka świadomości stanowi pożywienie drapieżców i że do czasu osiągnięcia przez człowieka dorosłości
pozostaje z niej jedynie wąski strzęp, który biegnie od podłoża do czubków palców stóp. Strzęp ten pozwala ludzkości zaledwie na przeżycie, ale nic ponadto.

(str. 244) Stwierdził, że ów wąski strzęp świadomości stanowi centrum autorefleksji, w której człowiek nieuleczalnie sie pogrążył. Grając na naszej autorefleksji, która jest jedynym ocalałym punktem świadomości, drapieżca tworzą rozbłyski świadomości, które następnie bezwzględnie pożerają. Podsuwają nam idiotyczne problemy, które wymuszają powstanie tych rozbłysków świadomości, i w ten sposób utrzymują nas przy życiu, żeby później móc się odżywiać owymi energetycznymi rozbłyskami powstałymi dzięki naszym niby-problemom.
Jedyne, co nam pozostaje, to poddać się dyscyplinie, dzięki której w końcu nie będą mogli nas tknąć.

(str. 245) Twierdzenia don Juana były po prostu niedorzeczne, niewiarygodne, a jednocześnie tak niezwykle sensowne i proste. Tłumaczyły każdą sprzeczność ludzkiego zachowania, która tylko przyszła mi na myśl.
- Jeżeli tylko kiedyś zaczną cię niebezpiecznie trapić jakieś wątpliwości powiedział zareaguj pragmatycznie. Wyłącz światło. Przeniknij ciemność, przekonaj się, co dostrzegasz.

(str. 246) Czarowników starożytnego Meksyku niezwykle nurtowało pytanie, kiedy pojawił się on na Ziemi. Rozumowali tak, że człowiek w pewnym okresie musiał być istotą doskonałą, obdarzoną fenomenalnym wglądem, zdolnym do takich wyczynów percepcji, że dziś są one przedmiotem legend. A potem wszystko jakby zniknęło i oto mamy obecnie człowieka uśpionego.
Człowiek, istota magiczna, nie jest już magiczny. Jest zwykłym kawałkiem mięsa. Człowiekowi nie pozostały już żadne marzenia oprócz marzeń zwierzęcia hodowanego dla mięsa: marzeń wyświechtanych, konwencjonalnych i kretyńskich.

(str. 247) - Ten drapieżca powiedział don Juan który jest, rzecz jasna, istotą nieorganiczną, nie jest dla nas tak całkowicie niewidzialny jak inne istoty nieorganiczne. Myślę, że jako dzieci go widzimy; jest to dla nas jednak tak przerażający widok, że nawet nic chcemy o tym myśleć.
Jedyną alternatywą dla ludzkości ciągnął jest dyscyplina. Dyscyplina to jedyny środek zaradczy.
Poprzez dyscyplinę czarownicy rozumieją umiejętność niewzruszonego stawiania czoła przeciwnościom losu, których nie braliśmy pod uwagę w naszych oczekiwaniach.

- Efekt jest taki, że drapieżcy są zdezorientowani. Lśniąca otoczka świadomości, która jest niejadalna, nie mieści się, jak sądzę, w ich systemie poznawczym. Zdezorientowani, nie mają innego wyjścia, jak tylko odstąpić od swych nikczemnych zamiarów. Jeżeli drapieżcy nie będą przez jakiś czas zjadać naszej lśniącej otoczki świadomości ciągnął ta będzie dalej rosnąć.
... czarownicy, dzięki zachowywaniu dyscypliny, odpychają drapieżców wystarczająco długo, by ich lśniąca otoczka świadomości rozrosła się powyżej poziomu palców stóp. Kiedy już przekroczy ten poziom, urasta z powrotem do pierwotnych rozmiarów. Czarownicy starożytnego Meksyki mawiali, że lśniąca otoczka świadomości jest jak drzewo. Jeżeli go nie przycinać, rozrasta się do naturalnych rozmiarów i osiąga naturalną gęstość. Gdy świadomość osiąga poziomy ponad poziomem palców stóp, jej fenomenalne wyczyny stają się oczywistością.

(str. 248) Stwierdzili oni, że jeśli narzucić umysłowi latawca wewnętrzną ciszę, wówczas obca instalacja się rozprasza; daje to każdemu, kto wykonuje ten manewr, absolutną pewność zewnętrznego pochodzenia umysłu. Obca instalacja powraca, tego możesz być pewien, ale już nie tak silna, i tak oto rozpoczyna się proces, w którym rozpraszanie umysłu latawca staje sie zabiegiem rutynowym; proces ten trwa tak długo, aż pewnego dnia umysł latawca rozprasza się na dobre.
... jest to najcięższy dzień w życiu czarownika, ponieważ prawdziwy umysł ten, który należy do nas, łączna suma wszystkiego, czego doświadczyliśmy po trwającym całe życie poddaństwie, jest nieśmiały, niepewny i nie można na nim polegać.

(str. 250) Przewrót czarowników ciągnął polega na tym, że odmówili oni honorowania umów, w których nie byli stroną. Nikt mnie nigdy nie pytał o to, czy nie zgodziłbym się zostać pożarty przez istoty o odmiennym rodzaju świadomości.

(str. 251) ... coś czyni z nas istoty niezdolne do jakiegokolwiek działania, jakiejkolwiek relacji i jakiejkolwiek myśli, która nie ogniskowała się na ja. Moje troski, podobnie jak troski każdego, kogo znałem lub z kim rozmawiałem, koncentrowały się właśnie na tym.

(str. 252) Bo widzisz, umysł latawca nie ma konkurencji ciągnął dalej don Juan. - Kiedy coś orzeka, zgadza się z własnym zdaniem i każe ci wierzyć, że zrobiłeś coś wartościowego. Umysł latawca powie ci, że to, co ci mówi Juan Matus, to wierutne bzdury, po czym ten sam umysł zgodzi się ze swym własnym stwierdzeniem. A ty powiesz: Tak, oczywiście, że to bzdury. W taki właśnie sposób zostajemy pokonani.

(str. 295) Kim tak naprawdę jesteśmy? Z pewnością nie tymi ludźmi, którymi jak nas wszystkich nauczono wierzyć jesteśmy.”


Uważam, iż zastosowanie ORME (informacje na ten temat zamieściłem wcześniej) powoduje taki sam efekt ale trochę łatwiej.

Zbyszek



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 lis 2010, 20:53 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 21:26 
"Aktywną stronę nieskończoności" przeczytałem jako pierwszą, akurat tą a nie inną z całej serii autorstwa Castanedy.

Z niektórymi sztucznymi problemami naszej tzw. cywilizacji jest jak z socjalizmem w/g Kisiela który (socjalizm nie Kisiel) dzielnie walczy z przeciwnościami niewystępującymi w innych ustrojach (które sam zresztą radośnie tworzy)

Odnośnie "ostrej" samodyscypliny mówił Gurdżijew.

Rozpoznanie co naprawdę jest nasze, pochodzi od JA (rdzenia) jest nie lada wyczynem / osiągnięciem.
Widać wtedy jak na dłoni złożoność i jednocześnie absurd dotychczasowego myślenia / życia.

Jest wiele źródeł mówiących o tym samym więc uprzedzam od razu twierdzenia, że to Castaneda sam stworzył postać Matusa.



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 22:40 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Rzeczywiście nigdzie nie można namierzyć tej książki.
Masz pomysł gdzie ją można zdobyć ?

P33



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 22:49 
Piotr33 pisze:
Rzeczywiście nigdzie nie można namierzyć tej książki.
Masz pomysł gdzie ją można zdobyć ?


http://davidicke.pl/forum/post46320.html?hilit=castaneda%20sanchez#p46320

...polecam zwłaszcza Sancheza, który zebrał kilka ćwiczeń i zgrabnie usystematyzował to o czym pisał Castaneda.

Zbyszek rozumiem że z ORME złapałeś boga za nogi, ale nie nie mieszaj tematów i nie rób tutaj reklamy tego świństwa

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 23:50 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
ZBW pisze:
[i]Przeglądając stronę; doszedłem do wniosku iż brakuje wszystkim podstawowej wiedzy jaka jest przyczyna iż wszyscy zachowują sie tak jak zachowują.


Nie spotekałem nigdzie lepiej nakreślonego opisu tego o czym tu mowa od tych dwóch zagadnien,
ograniaja temat na PERFEKTO :)

Umysł "Mały"(drugi): natura-umys-u-t2506.html

Umysł "Absolutny": umys-absolutny-t2466.html

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lis 2010, 0:10 
Umysł mały - egoświadomość ciała fiz. działa jak tłumik / nakładka jest dziecinnie łatwo programowalny a tym samym sterowalny co się skrzętnie wykorzystuje. Gdy do głosu dochodzi świadomość właściwa to czas pryska. Dostaje się przyspieszenia jakby IQ niebotycznie wzrosło. "Widzimy" więcej, rozumiemy lepiej, mamy dystans, szersze spojrzenie, niemal totalne, całkowite, zaczynamy widzieć rzeczy takimi jakimi są oraz odróżniać narzucone bzdury od prawdy. Widać wtedy absurdy jak na dłoni. Stąd mowa choćby w Biblii o śmierci ego bo dopiero wtedy odzyskujemy to co właściwe. Mały umysł też potrafi być użyteczny o ile jest zaprogramowany na dobry cel, wtedy robi swoje choć najczęściej nie szuka więcej.

Zdeprawowany / zaprogramowany ego-umysł to prawdziwa tragedia, szczególnie / najbardziej dla otoczenia bo "sam z siebie" nie dostrzega że zachowuje się absurdalnie i wbrew interesowi "nosiciela" / posiadacza.

Ego-umysł jest jak wierzchołek góry lodowej, wiadomo, że jest jedynie niewielkim fragmentem całości i traktowanie go jak wszystkiego / całości jest absurdem i ogromnym wręcz niewybaczalnym błędem.

Konsekwencje tego są nad wyraz tragiczne i wszechobecne.



Na górę
   
 
 
Post: 08 lis 2010, 8:04 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
ZBW pisze:
Uważam, iż zastosowanie ORME (informacje na ten temat zamieściłem wcześniej) powoduje taki sam efekt ale trochę łatwiej.

Zbyszek


może jednak lepiej, że Don Juan nie znał ormusów :) choć roślinki mocy miał rozpracowane bardzo dobrze

cytaty trafne, choć bezcenne są wcześniejsze książki, szczególnie Odrębna rzeczywistość, Opowieści o mocy i Wewnętrzny ogień
opisanie umysłu latawca Castaneda zostawił prawie na sam koniec swojej twórczości
w EMPiKu wyd Rebis sprzedaje wnowione edycje książek CC, ale Aktywnej strony jeszcze nie ma...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lis 2010, 8:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sie 2009, 11:59
Posty: 164
Płeć: mężczyzna
Piotr33 pisze:
Rzeczywiście nigdzie nie można namierzyć tej książki.
Masz pomysł gdzie ją można zdobyć ?

P33

Jest np na tym chomiku w dziale książki
http://chomikuj.pl/siwek777



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lis 2010, 23:59 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 paź 2010, 14:13
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZBW pisze:
(..)czarownicy widzą niemowlęta jako dziwne, świetliste kule energii, pokryte od samej góry do samego dołu czymś w rodzaju lśniącej otoczki, przypominającej plastykową pokrywę, ciasno dopasowaną do ich kokonu energii. Powiedział, że to właśnie ta lśniąca otoczka świadomości stanowi pożywienie drapieżców i że do czasu osiągnięcia przez człowieka dorosłości pozostaje z niej jedynie wąski strzęp, który biegnie od podłoża do czubków palców stóp. Strzęp ten pozwala ludzkości zaledwie na przeżycie, ale nic ponadto.


Gdy to przeczytałem to od razu skojarzył mi się deir. Na 1 stopniu tworzy się otoczkę.

Zastanawiam się tylko czy to jest ta sama, która jest u niemowląt.

_________________
Przypadek to tylko nazwa dla nierozpoznanego jeszcze Prawa. Kybalion



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 lis 2010, 19:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 11:00
Posty: 145
Płeć: mężczyzna
A ja sie zastanawiam, czy Ci wszyscy, ktorzy wierza w jakies wyzsze i nizsze ja, zdaja sobie sprawe ze swojej schizofreni? :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 11:09 
Hamlet :zęby:
Na moje oko nie łapiesz konceptu wyższego i niższego 'ja'.
Id, ego, superego - Freud.
Podświadomość, świadomość, nadświadomość - Jung.
Instynkty, emocje i myśli, świadoma obserwacja wcześniejszych.

Możliwe, że wielu ludzi na forum może trochę odbiegać od modelu najbliższego stanowi rzeczy,
ale Ty w tej kwestii pokazałeś pustkę w tej części mózgu, która powinna ten koncept mniej lub bardziej już znać. ^^



Na górę
   
 
 
Post: 13 lis 2010, 13:14 
Hamlet uczęszczasz do kościoła na rytuały. :cooo?:

Cytuj:
Kiedy mówisz do Boga, modlisz się. Kiedy Bóg mówi do ciebie, cierpisz na schizofrenię.

Thomas Szasz



Na górę
   
 
 
Post: 13 lis 2010, 19:45 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 11:00
Posty: 145
Płeć: mężczyzna
timewave pisze:
Hamlet uczęszczasz do kościoła na rytuały. :cooo?:


Nie, bo wierze, ze 2012 przybeda Plejadanie i zabiora mnie do czwartej gestosci i bede zyl dlugo i szczesliwie :tak: .



@Zimny
Mlisz sie myslac, ze nie znam tych konceptow :) . Znam je doskonale, podobnie jak mnostwo innych. Nie obcy mi jest tez koncept rasy nadludzi i podludzi, koncept globalnego ocieplenia, przeludnienia Ziemi i wiele innych konceptow. Nie znaczy to jednak, ze slepo i bez wlasnej analizy zgadzam sie z nimi.

W zachodnim spoleczenstwie ludzie zostali wychowani w wierzeniu, ze kazdy ma 2 strony, 2 oblicza siebie samego. Wg Freuda np. – jedna to strona zwierzeca (pleasure principle, id) i druga, ta ludzka, cywilizowana strona (reality principle, superego). Czlowiek jest tak podzielony, ze ciagle walczy pomiedzy tymi dwiema stronami. Wy dzielicie sie na 2 “ja”. Wyzsze Ja – to duchowe, i nizsze ja – to psychiczne, ego.
I teraz problemem zyciowym staje sie spowodowanie, aby to wyzsze Ja przejello kontrole nad nizszym ja, tak jak jezdziec przejmuje kontrole nad koniem. Ale pojawiajacym sie problemem jest: skad wiesz, ze to o czym myslisz ze jest Twoim wyzszym Ja, nie jest tak na prawde nizszym ja zakamuflowanym (ukrywajacym sie)?
Jak ktos poczuje, ze jest tym nizszym ja, czyli oddzielnym ego, i ktos mu powie: “nie powinienes byc takim egoista”, to zaczyna on udawac, ze tak na prawde jest przeciez dobra osoba. Jednym ze sposobow jest; gdy ego mowi: “ja wierze, ze mam wyzsze Ja”.
To ja zapytalbym: dlaczego w to wierzysz? Czy znasz to wyzsze Ja?
Nie, gdybym je znal to zachowywalbym sie inaczej. Ale probuje je osiagnac.
To pytam: czemu probujesz je osiagnac?
I tu mozesz podac szereg powodow: ze nie bylbys juz egoista, ze bylbys lepszym czlowiekiem, bylbys szczesliwy, osiagnalbys madrosc, oswiecenie,...
Ale to wszystko jest wielkim oszustwem od samego poczatku. Jesli nie wiesz, ze masz wyzsze Ja, ale wierzysz ze je masz, to ja pytam: na podstawie czyjego autorytetu tak wierzysz?
Powiesz: ze jakis nauczyciel tak powiedzial, Castaneda, jakas ksiazka, wyczytalem to na forum,...i ja w to wierze.
Katolicy czasem mowia, ze wierza w swoja religie, bo taki im powiedziano i musza byc posluszni. Jakis autorytet (np. rodzic) tak powiedzial, wiec tak jest. Niektorzy Katolicy czuja sie lepsi i kpia z Protestantow mowiac, ze w ich Kosciele nie maja oni prawdziwego autorytetu, poniewaz kazdy interpretuje Biblie na swoj sposob. Ale my Katolicy mamy swoj autorytet w interpretowaniu Biblii. I to pokazuje fakt, ze to jedynie od twojej opini zalezy, czy akceptujesz autorytet Kosciola w interpretowaniu Biblii, czy nie. W zadnej formie wiary nie mozesz uciec od czyjejs opini. W tym momencie powinno byc dla Ciebie jasne, ze sam kreujesz wszystkie autorytety ktore akceptujesz. I jesli kreujesz je zeby udawac, ze twoje motywy, twoj charakter, sa inne, ze chcialbys aby byly inne, to jest to ta sama zasada oddzielnego ja, ktore probuje stac sie lepsze, zeby zylo dluzej, przetrwalo w duchowym swiecie, albo osiagnello wielkie bogactwa w procesie oswiecenia – ale to wszystko jest oszukiwaniem samego siebie.
Np. w takim Zen, nie jest tworzona rozdzielnosc na wyzsze i nizsze ja, poniewaz jesli wierzysz w wyzsze Ja, to jest to po prostu sztuczka nizszego ja. Jesli myslisz, ze masz nizsze ja, lub ego, ktorego musisz sie pozbyc i walczysz z nim, to nic nie wzmacnia sie bardziej niz iluzja, ze ono istnieje. Myslisz o sobie jak o jezdzcu i koniu, duszy zarzadzajacej cialem, czy woli zarzadzajacej namietnosciami i emocjami? To tylko zwieksza problem i jestes bardziej i bardziej podzielony. To wlasnie jest ta schizofrenia. Z tad biora sie ludzie uwiklani w wewnetrzny konflikt, ktorego nigdy nie rozwiaza.

Z prawdziwym JA jest tak, ze albo je znasz, albo nie.
Jesli je znasz, to wiesz, ze to jedyne ja, a to drugie, nazywane nizszym ja (lub ego) to iluzja (jak fatamorgana). Jesli wiesz ze to iluzja, to nie bierzesz kija i nie probujesz jej uderzyc, tylko zwyczajnie przechodzisz przez nia.
Wiec poznaj siebie, a nie wierz w to, co Ci ktos o Tobie powiedzial.

Cytuj:
Zdemaskowanie - Pewnego dnia Mistrz zapytał: - Jakie jest, waszym zdaniem, najważniejsze pytanie w religii? Otrzymał wiele odpowiedzi: - Czy Bóg istnieje? - Kim jest Bóg? - Jaka droga prowadzi do Boga? - Czy istnieje życie po śmierci? - Nie - odparł Mistrz. - Najważniejszym pytaniem jest: Kim ja jestem? Uczniowie zrozumieli co miał na myśli, kiedy przypadkowo podsłuchali jego rozmowę z pewnym kaznodzieją. Mistrz: - Tak więc, uważasz, że kiedy umrzesz, twa dusza pójdzie do nieba? Kaznodzieja: - Tak. Mistrz: - A twoje ciało będzie w grobie? Kaznodzieja: - Tak. Mistrz: - A jeśli mogę zapytać - gdzie ty będziesz?

Tożsamość - Jak szukać jedności z Bogiem? - Im bardziej jej szukasz, tym większy stwarzasz dystans między Nim a sobą. - Cóż więc zrobić z tym dystansem? - Przyjąć, że nie ma go. - Czy to znaczy, że Bóg i ja - jesteśmy jedną rzeczą? - Ani jedną, ani dwoma. - Jak to możliwe? - Słońce i jego światło, ocean i fale, pieśniarz i jego pieśń - ani jedna rzecz, ani dwie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 20:05 
Ze wszystkim się zgadzam, oprócz tego, że uogólniasz omawiany koncept jakoby opisywał podmioty ze sobą nie związane.
Człowiek to w pospolitym znaczeniu ciało + umysł + świadomość.
Każdy przedmiot można podzielić na ileś-tam elementów. Po co? Bo łatwiej w tedy opisać jak działa.
Jako człowiek posiadasz instynkty, emocje i myśli, oraz autorefleksję(samoświadomość, świadomość).
Chociaż nie każdy posiada/doszedł/rozwinął się do tego ostatniego. ^^



Na górę
   
 
 
Post: 13 lis 2010, 22:04 
Hamlet pisze:
Mistrz: - Tak więc, uważasz, że kiedy umrzesz, twa dusza pójdzie do nieba? Kaznodzieja: - Tak. Mistrz: - A twoje ciało będzie w grobie? Kaznodzieja: - Tak. Mistrz: - A jeśli mogę zapytać - gdzie ty będziesz?


Na to umiem odpowiedzieć. Będę martwy. To jest ten cały tragizm naszego istnienia Smutny

Bardzo podoba mi się Twoje rozumowanie ,Hamlet :spoko:
Ten tekst to taki plaskacz ,na otrzeźwienie :)

Każdy jednak ma tą 'schizofrenie'. My z kolegą nazywamy to zjawisko 'człowieczkiem w sobie'.
Mówimy ,że każdy ma człowieczka w sobie i ważne ,żeby się z nim dobrze dogadywać. :hi hi:



Na górę
   
 
 
Post: 05 gru 2013, 13:51 
Hamlet pisze:
W zachodnim spoleczenstwie ludzie zostali wychowani w wierzeniu, ze kazdy ma 2 strony, 2 oblicza siebie samego. Wg Freuda np. – jedna to strona zwierzeca (pleasure principle, id) i druga, ta ludzka, cywilizowana strona (reality principle, superego). Czlowiek jest tak podzielony, ze ciagle walczy pomiedzy tymi dwiema stronami. Wy dzielicie sie na 2 “ja”. Wyzsze Ja – to duchowe, i nizsze ja – to psychiczne, ego.


Cytuj:
Myslisz o sobie jak o jezdzcu i koniu, duszy zarzadzajacej cialem, czy woli zarzadzajacej namietnosciami i emocjami? To tylko zwieksza problem i jestes bardziej i bardziej podzielony. To wlasnie jest ta schizofrenia. Z tad biora sie ludzie uwiklani w wewnetrzny konflikt, ktorego nigdy nie rozwiaza.


Nie rozumiem skąd wzięło się założenie nigdy. Pierwsza forma rozwiązania wiąże się z zauważeniem problemu, dopiero później przychodzi kolej na analizę i szukanie rozwiązania.
Moim zdaniem wielu ludzi poległo na pierwszym stopniu. Nie widzimy wogóle problemu.

Próbowałeś ograniczyć spożycie danego produktu który bardzo lubisz, właściwie wyeliminować go z diety i badać jak działa (rozum). Jak po dłuższym czasie pojawiają się napadliwe myśli o tym właśnie produkcie, pojawiają się nieoczekiwanie ( znikąd). Spotykając się z oporem przybierają formę kuszenia poprzez pewnego rodzaju formę nagrody na którą zasługujesz...

Ludzie reagują odpowiednio gdy im źle jak i również gdy jest im dobrze. Pojawiają się emocje i próba walki z nimi, opanowania ich, tego ładunku jaki niosą. Motywy są różne, przemoc, agresja, używki i w drugą stronę spokój, cisza, radość. Nie zastanowią się dlaczego tak się dzieje i kto o tym decyduje kiedy krzyczą jak i chcą przytulić....

Hamlet pisze:
Jak ktos poczuje, ze jest tym nizszym ja, czyli oddzielnym ego, i ktos mu powie: “nie powinienes byc takim egoista”, to zaczyna on udawac, ze tak na prawde jest przeciez dobra osoba. Jednym ze sposobow jest; gdy ego mowi: “ja wierze, ze mam wyzsze Ja”.
To ja zapytalbym: dlaczego w to wierzysz? Czy znasz to wyzsze Ja?
Nie, gdybym je znal to zachowywalbym sie inaczej. Ale probuje je osiagnac.
To pytam: czemu probujesz je osiagnac?
I tu mozesz podac szereg powodow: ze nie bylbys juz egoista, ze bylbys lepszym czlowiekiem, bylbys szczesliwy, osiagnalbys madrosc, oswiecenie,...
Ale to wszystko jest wielkim oszustwem od samego poczatku. Jesli nie wiesz, ze masz wyzsze Ja, ale wierzysz ze je masz, to ja pytam: na podstawie czyjego autorytetu tak wierzysz?
Powiesz: ze jakis nauczyciel tak powiedzial, Castaneda, jakas ksiazka, wyczytalem to na forum,...i ja w to wierze.


Przykład który podałeś świadczy o niedojrzałej postawie. Osobiście nie wierzę w niższe i wyższe JA. Jednak rozumiem sens tych słów i określenie jakie jest w nich zawarte moim zdaniem nie odnosi się w znacznym procencie do tego jak jest, a jedynie w niewielkim procencie ukazuje jak sprawa się ma.

Nie możesz generalizować i nakłaniać poprzez co prawda prawdopodobną argumentację do sposobu myślenia jakim się kierujesz. Tutaj podajesz przykład "oświeconego ego".
Wierzyć można w Boga którego nie zamierza się poznać i zbadać. Tak samo tutaj. Mamy pudełko "wyższe Ja" Próżność oraz chciwość pragnie jak najszybciej dostać to pudełko. Może być tam napis oświecenie, jednak to będzie iluzja, bo to co wyraża ten napis kryje się w środku pudełka. My chcemy pudełko a nie zawartość, nie widzimy jej- Czaisz? Tu mamy iluzję budowaną przez pragnienia i chęci które nie są kontrolowane.
Sam jakiś czas temu, niedawno zrozumiałem, że chodzi za mną odosobnienie. Zrozumiałem, że jest czymś istotnym. Pozwala spotkać się z samym sobą, poznać prawdę w pewnym sensie o sobie (mimo tego, że jest elementem tego poznania, zawiera się w nim, jest częścią procesu- jak to widzę). Zrozumiałem, że odosobienie wraz z postem wpływa w pewien sposób na ciało które w określonych warunkach pozwala na upływ treści z nieświadomości, a więc wiedzy. Pragnienie było tak duże aż w pewnym momencie pojawiło się zwątpienie. Wiem, że popełniłem błąd i stawiałem na cel zamiast realizować bez celu, bez motywu. Realizować dla realizacji po to by doświadczyć a więc zrozumieć a nie realizować dla celu po to by osiągnąć a więc odziedziczyć, otrzymać.

Cytuj:
Tożsamość - Jak szukać jedności z Bogiem? - Im bardziej jej szukasz, tym większy stwarzasz dystans między Nim a sobą. - Cóż więc zrobić z tym dystansem? - Przyjąć, że nie ma go. - Czy to znaczy, że Bóg i ja - jesteśmy jedną rzeczą? - Ani jedną, ani dwoma. - Jak to możliwe? - Słońce i jego światło, ocean i fale, pieśniarz i jego pieśń - ani jedna rzecz, ani dwie.


Projekcja :) Bóg projekcją człowieka, tak jak światło słońca itp...2 istoty w jednej ale nie (o) tej samej - strukturze.

Jednak moim zdaniem przyjęcie, że brak dystansu czyli iluzji (jak na moje oko) w której porusza się nasz umysł jest błędem. Powinien być on niczym kompas. Chcemy iść na północ bo w tym kierunku zostaliśmy wyprowadzeni to właśnie ten dystans a raczej jego wielkość powinna być wskaźnikiem w drodze pomiędzy wyobrażeniami, prawdą i fałszem, rzeczywistością i iluzją.



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group