Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 14 lis 2019, 4:28

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Post: 31 gru 2013, 5:39 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 498
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Determinizm (łac. determinare — oddzielić, ograniczyć, określić) — koncepcja filozoficzna, według której wszystkie zdarzenia w ramach przyjętego paradygmatu są połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, a zatem każde zdarzenie jest zdeterminowane przez swoje przyczyny. W tym wypadku, zgodnie z tzw. postulatem i demonem Laplace'a, hipotetyczne całkowite poznanie stanu wszechświata (lub dowolnego innego zamkniętego układu) w dowolnym momencie wraz z całością reguł jego działania gwarantowałoby bezbłędną prognozę dalszych jego losów.

Determinizm wyklucza przypadek, jako zjawisko obiektywne: poczucie losowości jest wyłącznie stanem subiektywnym wynikającym z niedoboru informacji. Z drugiej strony, ponieważ związek przyczynowo-skutkowy dotyczy także zjawisk psychicznych i zachowania człowieka, determinizm neguje istnienie klasycznie rozumianej wolnej woli. O ile rygorystyczny determinizm zupełnie odrzuca to pojęcie, umiarkowani determiniści radykalnie zmieniają jego sens: przyznają człowiekowi "wolną wolę" w decydowaniu o działaniach jednocześnie zastrzegając, że sama "wolna wola" jest zdeterminowana przez przeszłe stany (mając określoną przeszłość nie mogę chcieć czegoś innego). W ten sposób oba nurty zgadzają się, że działanie ludzkie jest determinowane przez przeszłe stany, a zatem różnica między oboma nurtami jest czysto semantyczna.
Przyjęcie lub odrzucenie determinizmu rzutuje na rozumienie świata czy teorię moralną.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Determinizm
Istnieje wiele przekazów, poglądów ezoterycznych (np. W.Pratnicka, Newton, itd),że schodzimy tu do 3D jako dusze, realizować z góry ustalony i przez nas wcześniej zaaprobowany plan. http://www.egzorcysta.pl/iluzja_smierci.html
Tracimy m.in. tę wiedzę wraz z inkarnacją i przyjmujemy rolę wg...scenariusza, a w zasadzie program szkolny,czyli coś co jest zaplanowane, czego mamy się nauczyć lub nauczyć innych. Co ciekawe, istnieje pogląd,że przeszłość, przyszłość i teraźniejszość - istnieją równolegle, a więc możemy wybierać m.in. drogę, która już z naszego punktu czasu zrealizowała się np. Joanny d'Arc, czy Juliusza Cezara, itd. Możemy też wybierać role przyszłe, które z naszego punktu czasu jeszcze nie zaistniały. Dusza wybiera sobie w ramach wolnej woli, to co potrzebuje aby wzrastać, rodziców, płeć, narodowość, czas itd. Dusza, którą jesteśmy widzi więc, jak na filmie dane sceniariusze i dokonuje wyboru aby inkarnowac się jako dany aktor na ziemskiej scenie. Uczymy się tu zarówno od przyjaciół najbliższych, jak tez wrogów. Jesteśmy dla innych nauczycielami, jak oni też są dla nas. Jesteśmy więc i uczniem i nauczycielem naraz.
Taki determistyczny pogląd wspiera ocenę,że nie ma dobra i zła - jest tylko doświadczanie. Skoro tak, to kto zaprojektował to wsztystko, co znamy z historii, w tym te morza cierpień bólu, tragedii? Co jest oceniane przez nas samych po tzw. śmierci fizycznej, skoro nic nie jest przypadkiem? Tak jak iluzją jest nasze tu życie, tak samo więc i iluzją jest,że posiadamy w nim wolną wolę. Stąd kreowany bardzo silnie przekaz wybaczania, gdyż potwierdza on,że to co inni czynią w naszej ocenie jako złe, lub my innym w tej samej relacji, jest pochodną ustalonego scenariusza.Wybaczanie jest śladem po zrozumieniu trudu danej roli i spojrzeniu na nią z wyższego poziomu.Nam wybaczają i my musimy wybaczać, albowiem...,,niewiedzą co czynią"- nie mamy świadomości sceny, roli i celu, choć możemy się przebudzić.
http://www.egzorcysta.pl/cel_zycia_kolo ... cia_2.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 31 gru 2013, 5:39 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 sty 2014, 22:04 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
Poruszyłeś bardzo ciekawy temat, ja sam całe życie opowiadam się raczej za teorią determinizmu niż uznaniem wolnej woli. Wiem, że neurolodzy po obserwacjach ludzkiego mózgu też uważają, że człowiek nie ma wolnej woli, chyba że ktoś spędził przed zrobieniem czegoś tydzień w bibliotece zastanawiając się nad tym co z jego działania wyniknie.
Sam uważam, że człowiek jest narzędziem duszy do zdobywania odpowiedniego doświadczenia i energii. Sokrates powiedział "człowiek w życiu swoim dąży do dobra, a zło wynika z jego niewiedzy" . Do dziś bardzo utożsamiam się z tym cytatem, jest w gruncie rzeczy identyczny jak pogląd Buddyjski o tym, ze każdy z nas z natury jest oświeconym Buddą ale zaciemnia nas niewiedza.
Jakiekolwiek działanie wykonuje człowiek jest ono wywołane mechanizmami które pojawiły się w umyśle (pragnienie, miłość, gniew). Wystarczy tylko odpalić kluczyki w stacyjce i samochód jedzie, ale za kierownicą siedzą nasze przyzwyczajenia, oczekiwania i pragnienia. Sami nie sterujemy samochodem, one to za nas robią. My jesteśmy pasażerem :)
Podobno w fizyce kwantowej przeczy determinizmowi zasada "nieoznaczonosci" ale to juz by musiał się wypowiedzieć ktoś kto się zna.

Polecam także wpis na moim blogu gdzie nakreśliłem jak wygląda moim zdaniem kwestia przeznaczenia
http://duszekheraklit.wordpress.com/201 ... znaczenie/ Polecam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sty 2014, 6:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 498
Płeć: mężczyzna
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nie ... no%C5%9Bci
Nie wydaje mi się aby zasada nieoznaczoności Heiseberga, przeczyła determinizmowi, gdyż wg niej:
Cytuj:
istnieją takie pary wielkości, których nie da się jednocześnie zmierzyć z dowolną dokładnością. O wielkościach takich mówi się, że nie komutują. Akt pomiaru jednej wielkości wpływa na układ tak, że część informacji o drugiej wielkości jest tracona. Zasada nieoznaczoności nie wynika z niedoskonałości metod ani instrumentów pomiaru, lecz z samej natury rzeczywistości.

Nie ulega też wątpliwości, do której rzeczywistości (wymiaru) ona się odnosi. Parafrazując Heisenberga -Postawy, zachowania ludzkie, nie są do końca przez innych ludzi, w tym nas samych - jako cząstki elementarne, przewidywalne. Można powiedzieć,że różni ludzie, o ile przestzreń ich zderzy, wchodzą ze sobą w różnych uwarunkowaniach w nieznane relacje-oddziaływują na siebie, tak jak te cząstki. Zachowanie jednego z nich, wpływa na pozostałych tak, że jeszcze trudniej jest nam przewidzieć jak się one zachowają, przy czym pozornie każdy z nich jest taka samą cząstką elementarną (każdy jest inny i niesie inną energię czynu sprawczego -oddziaływania).Zjawisko to nie wynika z niedoskonałości czlowieka jako cząstki, ani metod badawczych, lecz z faktu, że jest on zarówno światłem, jak i materią,powołaną w określonym celu, a do tego istotą wielowymiarową - funkcjonującą w wielu wymiarach jednocześnie. Z naszego punktu widzenia może to wyglądać na chaos, ale czy tak jest w istocie? Wydaje się, że nic nie jest przypadkiem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sty 2014, 16:46 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
Bardzo ładnie to opisałeś, nikt z nas takich cząsteczek nie jest w stanie zmierzyć bo nie mamy do tego zdolności a możemy wysunąć jedynie małe wróżby czy prognozy dotyczące przebiegu zdarzen.
Gdybyśmy mieli taką moc jak Demon Laplace'a być wszędzie i zawsze i czuć wszystko wtedy pewnie by nam się udało.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 sty 2014, 14:46 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 498
Płeć: mężczyzna
Jesli jednak prawda jest, jak twierdzi bardzo wielu ezoteryków, mediów itd.,że dusza realizuje przygotowany plan - wybrana rolę, to zachodzę w głowę jak to jest możliwe,ze dusze wybieraja tak tragicznie bolesne życie, lub tradiczne z nim rozstanie. Jesli bowiem jest to prawdą, to owe 6 osób co zginęło w wypadku w Kamieniu Pom. na etapie poprzedzajacym inkarnację musiało wybrać ten kraj, tę rodzinę i ten tragiczny ale z ich punktu oceny nieprzypadkowy finał życia. Oczywiście egregory są wpisane w rodziny, narody, miejscowości, itd., ale nie pojmuję tych wyborów, szczególnie z racji osierocenia dzieci, które przeżyły. No i do tego karma sprawcy. Jakie może być dla duszy doświadczenie ze sprawstwa takiego czynu. Toż ten młody człowiek, ma brzemię na całe życie. Byc moze z naszego punktu widzenia niej est możliwe pojęcie tego wszystkiego. Dla mnie jest rzeczą nie pojętą np. karma ludzi I i II wś, jaki był cel tych dusz, kto wymyślił ten program.
Dlatego zastanawia mnie ten determinizm, w szczególności kto i dlaczego planuje tak tragiczne sceniaruisze. Generalnie wiekszość ludzi doświadcza w życiu bólu i cierpienia - od tysięcy lat.Ileż można, skąd ta karma?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 sty 2014, 17:51 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Szaweł znam Twój tok myślenia. Ja kiedyś stanęłam na podobnym punkcie - jak to się zaczęło, kto nam to zgotował itd ... do niczego to nie prowadzi, ponieważ "początek" jakby nie istnieje, jest tylko akcja i jej efekt. Akcji nie zmienisz, bo akcja jest.

Natomiast nie wiem co ma dusza do karmy, bo karmę można zobaczyć, natomiast duszy nie widziałam i jak dla mnie to jest jeszcze jedno określenie osoby, bytu. Ale rzeczy nie dzieją sie nigdy żadnej osobie, one się dzieją po prostu. Więc ani osoba, ani dusza nigdzie nie inkarnuje.
To co jest, to jest, po czym znika i warunkuje powstanie następnego dziania się. Chociaż to brzmi bezsensu, bo odczucie czasu tez jakby się dzieje. Tak więc poczucie osoby jest, po czym rozpada się warunkuje kolejne poczucie osoby. Ale to nie oznacza, że to jest ciągle ta sama osoba, ponieważ nie ma czegoś takiego jak trwały, ciągły byt, osoba, czy dusza, która sobie chopsa od jednej chwili do drugiej. Jeśli coś przemija to przemija definitywnie i koniec nie ma tego. Więc to tak jakbyś co sekundę umierał i rodził się. Ale, ten który był sekundę temu - nie ma go już i nie istnieje nawet w pamięci. Pamięć pojawia się ale za każdym razem to jest zupełnie inne wspomnienie.

Tak więc żadna osoba, żadna dusza nie ma celu, nie inkarnuje i nie jest trwała. Cierpienie istnieje tam gdzie istnieje "trwała osoba podlegająca karmie i kontrolująca to co jest". Ale to co w cudzysłowu napisane to jest do sprawdzenia. Tu i teraz jest wszystko podane na tacy, nie trzeba się nawet zbytnio naprężać aby przyjrzeć jak wygląda "kontrolowanie tego co jest" (jak kontrolujesz, robisz wszystkie działania ciała, umysłu i innych zjawisk w danej chwili) Jeśli się mówi o karmie, to trzeba to zobaczyć, jak to działa.

Wiem, że trochę Wam tu truję, ale nikogo nie zmuszam do niczego, nawet do czytania moich postów. Pisze co mam do napisania i liczę się z tym, że każdy i tak czyta i rozumie wszystko "po swojemu". Skwitowałabym, że taka karma :mrgreen: Wiem, że każdy ma swoją bajkę ze swoim unikalnym "zakończeniem", więc nawet gdyby sam Pan Bóg zeszedł do nas to i tak nie ma wstępu do naszych prywatnych bajek. Więc naprawdę daleko mi, do wkraczania na czyjeś prywatne tereny i prób "wciskania" czegoś do czyjejś bajki. Może gdybym spotkała bajkopisarza... ale jeszcze nie znalazłam żadnego Mruga

Z własnego doświadczenia piszę, że zamiast szukać początku tego całego cierpienia i bólu, lepiej przyjrzeć się jak to cierpienie w ogóle powstaje w danym momencie.
Nie warto zakładać jak może być tylko popatrzeć luźno jak jest.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 sty 2014, 22:02 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
krotkapilka pisze:

Natomiast nie wiem co ma dusza do karmy, bo karmę można zobaczyć, natomiast duszy nie widziałam i jak dla mnie to jest jeszcze jedno określenie osoby, bytu. Ale rzeczy nie dzieją sie nigdy żadnej osobie, one się dzieją po prostu. Więc ani osoba, ani dusza nigdzie nie inkarnuje.
To co jest, to jest, po czym znika i warunkuje powstanie następnego dziania się. Chociaż to brzmi bezsensu, bo odczucie czasu tez jakby się dzieje. Tak więc poczucie osoby jest, po czym rozpada się warunkuje kolejne poczucie osoby. Ale to nie oznacza, że to jest ciągle ta sama osoba, ponieważ nie ma czegoś takiego jak trwały, ciągły byt, osoba, czy dusza, która sobie chopsa od jednej chwili do drugiej. Jeśli coś przemija to przemija definitywnie i koniec nie ma tego. Więc to tak jakbyś co sekundę umierał i rodził się. Ale, ten który był sekundę temu - nie ma go już i nie istnieje nawet w pamięci. Pamięć pojawia się ale za każdym razem to jest zupełnie inne wspomnienie.



Czyli w skrócie, Pantha Rhei - wszystko płynie.
Tak, nie ma nic trwałego oprócz nieograniczonej przestrzeni która się zmienia mimo wszystko.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2014, 8:29 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 498
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
,,(...) Z własnego doświadczenia piszę, że zamiast szukać początku tego całego cierpienia i bólu, lepiej przyjrzeć się jak to cierpienie w ogóle powstaje w danym momencie."

No tak, krotkapiłka, lecz cierpienie, ból fizyczny i psychiczny są chyba niestety wpisane w naszą tu drogę, tak samo jak okazjonalnie, radość, szczęście. Doświadczamy na rózne sposoby, ale z przewagą bólu - mnie, choć mam świadomość szerszą, towarzyszy on nieustannie, np. z samego patrzenia na to jak dużo złego dzieje się wokół mnie i dokąd to zmierza, jak zniewolony jest człowiek, jak czyni on zło innym, w tym zwierzętom itd. Nie mogę pojąć tej swojej i naszej - ludzkości lekcji, mam tego już dość, i wzrasta we mnie złość bowiem jestem bezsilny. Zastanawiam się co ta moja dusza, WJ wybrało i po co, a przede wszystkim, kto stoi za tym planem dla Ziemi - doświadczania bólu, cierpienia, upokorzenia itp emocji negatywnych? Kto i dlaczego to zaplanował, skoro tak twierdzi m.in. Newton czy Monroe i in? To tak jakbym ja swemu dziecku, czy bliskim - celowo zadawał ból - mówiąc -przyda się Wam, czyż nie jest fajnie? Głeboko nie mogę się zgodzić z determinizmem, choć go nie wykluczam, jednak zarazem nie rozumiem - dlaczego? Nie jest to tylko mój problem, Ty krotkapiłka, także wiesz, o co mi chodzi i masz podobne odczucia, choć większe zrozumienie istoty rzeczy. Sprawa też ciekawie to przedstawia, przy czym nadal nie jest dla mnie zrozumiałe, po co nam jest potrzebny ten ból i dlaczego jest on zaprogramowany nie tylko dla nas, ale dla wszystkich ludzi, istot. Toż to piekło, na które godzi się dusza, no i kto i w jakim celu pisze ten scenariusz? Kto wymyslił i wpisał w projekt "Życie na Ziemi" te wojny, ból straty bliskich, rany, zniszczenia, obozy konc., upokorzenia - jak to się ma do Stwórcy, który jest...Miłością. Miłość nie może stać za czymś takim. Głęboko tego nie akceptuję, nie zgadzam się i narasta we mnie w mojej świadomości bunt. Jeśli jestem Istotą Swiatła, dzieckiem Stwórcy, jego częścią, jego emanacją w formie - jestem przeciw gdyż nie jest to ani Droga, ani Prawa, ani Życie. Jeśli ktoś mówi, że świat dokładnie jest taki, jaki być powinien, to nie zgadzam sie z nim. Jestem przeciw.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2014, 9:44 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
Szaweł pisze:
Cytuj:
Jestem przeciw.


Co tu dużo mówić jest pełno syfu na świecie ( w świecie formy ). Ale też wiele zjawisk jest pięknych.

Z punktu widzenia zabijanego zwierzęcia rzeźnia jest strasznym miejscem.Z punktu widzenia biednego robotnika to "dar niebios" bo ma pracę.Z punktu widzenia ich dwojga jest i dobre i złe ( ani dobre ani złe).

Ego.Swoje oddzielające się od.Gdyby nie było tego robotnik nie musiałby zabijać bo miałby żyć z innego zajęcia.Nie byłoby tego syfu.

Ale co można zrobić ?

Rozbijać barierę oddzielania się.Widzieć nawet robotnika.

Czy jesteś zdeterminowany ? Czy myśl pochodzi od Ciebie czy nie ? A jakie ma to znaczenie ?

Jest ta praca do wykonania tu i teraz.Raz cierpisz , raz sprawiasz cierpienie nawet tego nie zauważając.
Trzeba żyć jak najmniej go powodować.

Doświadczenia i tak są wspólne i zwierzęcia i robotnika.Wracają do wspólnej "zupy" jak w tym wierszu o kłócących się warzywach.Jedno.

Ja też tak samo "walczę" w sobie ( głowie ) jak widzę syf, którego nie zmienię choćbym się zesr.ł.
Ale nie ma co "spalać" energii na "walkę w głowie".Lepiej DZIAŁAĆ na "mniejszą", lokalną skalę.Ale swoje trzeba "w głowie wypalić".

A teraz jak kamerton drgać energią "bezcierpienia" jak najdłużej się da.

p.s. utkwiły mi słowa pewnego tybetańskiego mnicha zwolnionego z chińskiej niewoli.Był torturowany.Powiedział że bał się jednego.By nie znienawidzieć swoich oprawców i o to się modlił.

Bo cierpienie jest cierpieniem i ja czy ty to czujesz.Czy to.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2014, 11:34 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Szaweł pisze:
Miłość nie może stać za czymś takim. Głęboko tego nie akceptuję, nie zgadzam się i narasta we mnie w mojej świadomości bunt. Jeśli jestem Istotą Swiatła, dzieckiem Stwórcy, jego częścią, jego emanacją w formie - jestem przeciw gdyż nie jest to ani Droga, ani Prawa, ani Życie. Jeśli ktoś mówi, że świat dokładnie jest taki, jaki być powinien, to nie zgadzam sie z nim. Jestem przeciw.


Ale przecież Miłość jest Miłością tylko dlatego, że kocha. A skoro kocha to kocha to co jest. A to znaczy, że nawet nie tyle się zgadza, czy akceptuje, ona jest wcześniej niż to. Dlatego śmiało można tak to powiedzieć, że Miłość to jest dokładnie to co jest, więc nie ma już miejsca na zgodę czy nie zgodę.

Miłość jest taka ponieważ ona nie dzieli, przede wszystkim nie dzieli na istoty. A kiedy mówimy, o cierpieniu to tak naprawę mówimy o tym, że ktoś cierpi, a Miłość nie widzi czegoś takiego. Dlatego uważam, że to bez sensu mieszać Miłość, czy Boga w wojny i cierpienie, bo to jest pozbawione rozumienia i wywołuje jeszcze więcej cierpienia.

Jezus powiedział: "Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak.

Drzewo poznaje się po owocach.
Ludzie medytują, czy praktykują uważność czy cokolwiek jakkolwiek kto nazywa, wszystko się zmienia i to bywa niezauważalne nawet dla nich.

Ty widzisz teraz cierpiący świat ale to nic innego jak rozkwitający pączek, z tego będzie owoc, Ty nie musisz znać owocu, nie możesz znać. Ale owoc będzie.

Wolność od cierpienia nie jest to wolność osoby, nie jest to tak, że ktoś nagle przeskakuje do raju i doznaje wiecznego szczęścia. Raczej osoba nie powstaje - cierpienie nie powstaje. I na tym polega zbawienie.

Zbyt dużą uwagę przywiązujesz do myślenia. Myślenie może dawać jakieś poczucie. I to wszystko.

Oko widzi obrazy. (nie słyszy dźwięków, ani nie czuje zapachów - tylko widzi)
Tak samo ucho - tylko słyszy. Dalej to samo z nosem, językiem i ciałem. Każdy zmysł jest samoświadomy. Nie nazywamy oka czy ucha osobą. Dlatego oko nigdy nie cierpi, cokolwiek widzi.

Umysł też jest zmysłem, ale ma jeszcze jedną dodatkową funkcję poza myśleniem, jest świadomy równiez innych zmysłów. Nazywają to obserwatorem, ale to jest tylko zmysł, troche bardziej rozwinięty. I to stwarza pozór osoby. Ale to jest takie samo jako wszystko, nietrwałe. Nie ciągnie się tylko rodzi i umiera.

Samo się nic nie dzieje. Muszą być warunki aby coś powstało. I to można badać, jeśli kogoś interesuje jak to wszystko wygląda.

To co jest, to jest i nic się do tego nie doda. Możesz się zgadzać na to albo nie, ale czy to coś zmienia?Dla mnie wola polega na tym, aby nie mącić :)

Są jeszcze nauki o teraźniejszości. I tu jest to samo. Jeśli zobaczysz, że jest tylko to (nazwijmy, że jest to teraźniejsza chwila) to tam nie za bardzo jest miejsce na cierpienia. Bo ani nie ma czasu (cierpienie występuje w czasie) anie nie ma osoby (cierpienie przydarza się osobie)

To co widać na codzień to mnóstwo myśli, mnóstwo myślenia o myśleniu, myślenie samo się myśli, myśli się o wszystkim o czym tylko można pomyśleć, myślenia nikt nie robi, jest bezosobowe. Ale umysł będzie myślał, bo taka jest jego rola i nie znaczy, że to co umysł myśli to jest. Możesz pomyśleć że jesteś pesymistą, a za chwilę że jesteś optymistą, po czym znów pomyśleć że jesteś realistą.

Ale to nie jest przyczyna cierpienia, coś jest wcześniej niż myśl.

Seung Sahn stosował wspaniałe lekarstwo: umysł nie wiem. Ale na co jest to lekarstwo? Ono nie jest tak naprawdę na myślenie, ten nasz pęd myślowy wynika z czego?

Jezus mówił: "Jestem Drogą, Prawdą i Życiem". Koniec. kropka. :szampan: To samo mówi zen.
Można by się rozejść każdy do swoich zajęć, ale nie nie nie tak się nie dzieje, myśli dalej pędzą, pędzą, spekulacje, domysły, teorie, pytania, pytania, pytania. Kręcimy się tak w kółko od wieków. Dlaczego to wszystko?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2014, 18:01 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
Szaweł ja bym ci współczuł gdybyś miał żyć w świecie pozbawionym cierpienia, zwyczajnie nie miałbyś nic do roboty. Życie polega na tym, że coś się rozwija. Gdyby wszystko było idealne nie było by życia, byłby tylko "byt", warzywo, egzystowanie. Dzięki temu, że istnieje zło i cierpienie osoby pełne miłości mają okazje by ten świat naprawiać.
Czyż smak słodkości nie doceniamy dopiero wtedy kiedy poznamy smak gorzki ?
Żeby odnaleźć szczęście trzeba przejść przez bagno.
Bez doliny nie ma szczytów, gdyby wszystko było płaskie nie mielibyśmy przyjemności ze zdobywania szczytów.
Polecam ci także wpis na moim blogu gdzie opisałem to bardzo dokładnie dlaczego cierpienie jest ważne w twoim życiu i co ono ci daje.
http://duszekheraklit.wordpress.com/2013/12/03/6/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group