Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 14 sie 2020, 23:41

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
Post: 07 cze 2011, 22:51 
Cytuj:
„Słabo się czuje,
mam poczucie z uciekła mi energia,
czuje że zaraz zacznę dołować,
dopadło mnie zmęczenie”

To skargi kilku osób kończą się zawsze tym samym pytaniem- CO ROBIC ŻEBY Z TEGO WYJŚĆ?
W DTV powiedziałam ze podzielę się wiedzą którą obdarzył mnie dr Romanowski
Oczywiście jeśli ktoś jest chory musi rozpocząć leczenie. Ale jeśli chce wrócić do dobrej kondycji warto przeorganizować swoje życie żeby dać sobie szansę na ogólnoustrojowy dobrostan.
Po pierwsze sen.
Najważniejsze aby wcześniej kłaść się spać .UWAGA kładziemy się spać o godzinie 21 i wstajemy o 4 rano.
Wiem ze to trudne ale jeśli naprawdę zależy nam na dobrostanie to nie mamy innego wyjścia.

Po drugie jedzenie.
Optymalna sytuacja to odstawienie mięsa, wszystkich przetworów mlecznych jak i samego mleka, słodyczy i cukru, kawy, herbaty, prefabrykowanych soków soi i smażonych potraw.

CO jeść? Kasze, płatki owsiane, pełny ryż, warzywa, owoce gotowane, pestki słonecznika dyni, siemie, sezam, migdały. Wykluczyć smażone potrawy

Trzy posiłki dziennie CIEPŁE - jeść wolno, dokładnie przeżuwając.

Śniadanie powinno się jeść po godzinie siódmej bo właśnie od 7 do 9 nasze żołądki najlepiej trawią . Ostatni posiłek godzina 17. PROSZE NIE JEŚĆ ZBYT PÓŹNO.

Po trzecie ruch
Codziennie, najlepiej rano 40 minutowy rozruch. Może być w domu przy otwartym oknie może być na świeżym powietrzu czasie ćwiczeń proszę pamiętać o oddychaniu.
Po pracy przed przyjściem do domu 15 minut szybkiego spaceru.

Po czwarte co najmniej pól godziny medytacji.

Wiem że to może na początku wydawać się trudne ale można zaczynać od małych zmian i pomału dążyć do celu.

Znam takich którzy aby to wszystko wypełnić biorą do pracy posiłki w termosach. Na pewno nie chcieliby tego robić gdyby nie dostawali w zamian potężnej dawki energii.
Autor: Roshi Reiko Maria Moneta-Malewska o 13:42

http://doksanproject.blogspot.com/



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 cze 2011, 22:51 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 13:05 
Według mnie jednym z głównych działań wysysających z ludzi energię jest codzienna, wielogodzinna praca dla systemu. Taka praca, dojazd do niej i przyjazd, i jej pozostałe konsekwencje absorbują większość dnia i większość naszej energii. Policzmy. Doba ma 24h, średnio 7-8h na sen, 8-10h praca + dojazd do niej (tu różnie ale liczę średnio 1,5h), zostaje nam dosłownie kilka, max 5-6 godzin "dla siebie" które nie każdy umie wykorzystać gdy jego myśli wciąż krążą wokół tego co było w pracy, i wokół tego co jutro będzie w pracy, wokół tego co będzie gdy straci pracę, ile zarobi i na co wyda pieniądze, itd. System zmianowy w pracy decyduje o której będziemy wstawać i kłaść się spać, i o której będziemy mieć czas na zrobienie wielu innych rzeczy. Może i byśmy chcieli coś zrobić wtedy kiedy my chcemy, choćby wyspać się, ale nie ma takiej opcji bo budzik dzwoni. Nie organizm decyduje kiedy się przebudzić, tylko cholerny budzik :język: , jemy w pośpiechu i byle co bo trzeba zdążyć do pracy. W pracy zazwyczaj też trzeba się spieszyć, bo wszystko ma być zrobione "na wczoraj", często nawet warunki pracy decydują kiedy i czy w ogóle możemy iść się wysrać :shock: .. i tak codziennie, przez miesiące i lata powtarzamy ten sam rytuał, oddajemy systemowi większość doby i wypruwamy z siebie całą swoją energię za kilka srebrników i chwilę urlopu, a później się dziwimy że tej energii nie mamy.
Piszę to z punktu widzenia osoby która od 9 lat nie pracuje w ten sposób. Cała doba należy do mnie :D Wysypiam się tyle ile organizm potrzebuje i wstaję o której sam się obudzi, mojego snu nie śmie przerwać żaden budzik, nie muszę się spieszyć jedząc, nie muszę się nigdzie spieszyć. Sam decyduję na co dzisiaj poświęcę energię i ile. Nie muszę się prosić szefa o urlop bo ja mam codziennie urlop! :lol: Nie boję się utraty pracy, nie boję się że nie znajdę pracy, nie boję się że mi szef nie zapłaci w terminie, nie wypełniam PITów, nie odprowadzam podatków .. mnóstwo energii oszczędzam nie robiąc tych wszystkich rzeczy. I mam czas dla siebie, mam czas na wszystko, jak jest ładny słoneczny dzień to zamiast iść do pracy i robić to co chcą ode mnie inni - idę się poopalać, nie jest to uzależnione od żadnego łikendu. Nie robię w ogóle podziału na łikend, ani "długi łikend" i dni pracujące - nie ma to dla mnie sensu, dzień to dzień, kolejny z rzędu i tyle .. albo kolejny łikend :D . To mój komfort życiowy - mieć całą dobę do własnej dyspozycji, robić co się chce, kiedy się chce, jak i ile się chce, żeby mi nikt nie wyznaczał godzin, nie stawiał warunków, nie stał mi nad głową i komenderował :haha:



Na górę
   
 
 
Post: 09 cze 2011, 17:38 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
Prosto i ladnie napisane, moze z tym snem jak dla mnie to przesada ale nie sprawdzilem wiec byc moze dobrze to wplywa na samopoczucie. Jedzenie ruch medytacja jak najbardziej :)
I wchodzic tam gdzie Ci mechanizmy obronne ego mowia nie wchodz, wejdz i sprawdz czy umrzesz po konfrontacji ze swoja slaboscia ;)

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2011, 20:03 
Tru :spoko: a tak na marginesie, jesteś oświeconym pustelnikiem, czy odłożyłeś górke kasy kiedy jeszcze bawiełś sie w system?

Maciej, z tym snem to wcale nie przesada - faktycznie najlepsza regenaracja organizmu zachodzi własnie w tych godzinach.

Owe zalecenia wypełniam w jakiś 70%. Paradoksalnie najtrudniej zaprowadzić zmiany które powinny być najłatwiejsze w realizacji, bo co za problem chodzic o 21 spać? Kwestia nawykowa, przecież o 4 rano można robić wszystko to co robimy zazwyczaj w godzinach wieczornych, no moze poza spotkaniami ze znajomymi, moi w każdym bądź razie o 4 rano śpią jak susły :lol:
Nie od razu Rzym zbudowano, jak matka natura wyłaczy prąd to sie przestawi.



Na górę
   
 
 
Post: 09 cze 2011, 20:42 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 sty 2010, 11:45
Posty: 342
Tru true, true :D

To jest już nas dwóch (o ile się nie mylę to jeszcze się znajdzie kilka osób m. inn. Radosław). Mój "staż" 6 lat. Od czasu do czasu biorę jakieś zlecenie żeby zarobić mimo wszystko na niezbędne życiowe potrzeby / konieczności a reszta czasu należy do mnie i również... do Was. :D

To jest piękne. 8-) :king: :spoko: :winko: :drinkuje: :cwaniak: :śpię:

A znasz utwór: "Budzikom śmierć". :lol:

Nie znoszę szczególnie monotonnej roboty ale i takiej samej dłuższy czas. Jedyny wyjątek u mnie to stały związek a poza tym tzw. "stabilizacji" nie lubię bo rutyna zabija z nudów.

Wyjątek to zawody wysokiej odpowiedzialności: lekarz, strażacy, niektóre służby bo to odpowiedzialna praca ale czy świat się zawali jak jakiś urzędnik nie przyjdzie do roboty? etc. To podobnie jak lekarze strajkują wtedy pacjenci przeżywają dłużej. :zęby:

Zauważ jaką złość wywołuje to u tych którzy muszą tyrać bo chcą nową plazmę, to czy tamto, żyją na kredyt a właściwie od kredytu do kredytu, jeden ganiają drugim, drugi kolejnym i mamy niekończącą się tzw. pętlę zadłużeniową, zamartwiają się wszystkim i o wszytko. Mam w rodzinie kogoś takiego - w ub. r. miała tylko 3 dni urlopu a kredytów na kilkanaście lat. :wacko: Wyścig szczurów i szczurołapka w postaci R.I.P. czeka. :bangheadwall: Brzemieniem jest też niestety nierozumna druga połówka - wtedy finito, delikwent musi tyrać na kremy i fajki itp. gadżety normalnym ludziom zazwyczaj niepotrzebne. Ale to już dywagacje / rozważania na inny temat / czas.
uzupełnienie:
Na radiowej antenie w audycji muzycznej wypowiadały się dwie siostry "obdarzone" hojnie przez naturę, jedna mówi, że kupiła koszulkę ze strzałką na głowę i napisem: "moje oczy są wyżej" :język: a druga z kolei mówi, że jest naturalna i bez sztucznych barwników :lol: (lubię takie) :D btw są jednak jeszcze normalne, naturalne i dowcipne kobiety.

_________________
Ostateczny cel nwo (The Ultimate Goal) - by Aaron Russo 2007
http://www.youtube.com/watch?v=AghufZtRuyc

Jesteście przygotowywani do roli niewolników:
http://www.youtube.com/watch?v=qz9H4wQwk0g

Co w życiu jest istotne, ważne, naj-ważniejsze:
http://www.youtube.com/watch?v=Q_I6jc0iJ8A



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2011, 21:22 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 sty 2010, 11:45
Posty: 342
Już kiedyś zastanawiałem się na forum co by było jakby z dnia na dzień zniknęły jakiekolwiek pieniądze.
Jakieś 90 % populacji straciłoby cel / sens "życia" = samobójstwo.

Pracodawca chce mieć 3 wille i w związku z tym zatrudnia pracowników do swojej firmy za jałmużnę a pracownik zapieprza za tysiaka żeby kupić kartofle bo na więcej nie starczy. Jak nazwać taki deal. :język: :wacko:
Komu i czemu wtedy poświęcasz swój czas / energię. :cooo?: na czyjeś widzimisię.

Dobrze jest też mieć na uwadze / horyzoncie złoty środek. Nie zawsze wszystko co wygląda na złe jest złe, różne / odmienne są sytuacje, jest "praca" i jest praca, kwestia wynagrodzenia a także konieczności jakiejś "pracy" np. armii urzędników.

Bez całej tej machiny dalej deszcz pada, słońce świeci, drzewa rosną a do szczęścia często nie trzeba wiele, wystarczy święty spokój, redukcja zbędnych potrzeb czyli antyteza szaleńczego i agresywnego konsupcjonizmu.

Jakby to powiedział Carlin... :D

Chcecie się zabrać za naprawę planety a nie umiecie się zająć sami sobą. :lol: :uoeee: :zęby:

ziemba pisze:
... Plazmę, której nawet nie mają czasu oglądać :spoko: Ten przykład zawsze mnie bawił...


Albo fajna chata którą oglądają na fotkach bo albo są kilkanaście godzin w robocie (np. firma) albo trasie np. koncertowej lub innych rozjazdach, spotkaniach z klientami / kontrahentami. Duża kasa a nie zawsze czas / możliwości skorzystania czyli sztuka dla sztuki, zarabianie dla samego zarabiania jako celu samego w sobie. A kasa mogłaby czy wręcz powinna być - o ile już - środkiem do jakiegoś celu najlepiej sensownego a nie wynikającego z mody, próżności etc.

Nasza cywilizacja to doskonały materiał na rozpraw doktorską z psychiatrii. Dlaczego "chomik" lubi być chomikiem na kołowrotku i tego w ogóle nie zauważa.

_________________
Ostateczny cel nwo (The Ultimate Goal) - by Aaron Russo 2007
http://www.youtube.com/watch?v=AghufZtRuyc

Jesteście przygotowywani do roli niewolników:
http://www.youtube.com/watch?v=qz9H4wQwk0g

Co w życiu jest istotne, ważne, naj-ważniejsze:
http://www.youtube.com/watch?v=Q_I6jc0iJ8A



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 cze 2011, 8:42 
Ziemba

Mądrze gadasz :tak:

W dzisiejszych czasach szkoła/praca często jest nic nieznaczącym błędnym kołem, okupionym wielkim stresem.
Gdzie tutaj jest miejsce na rozwój duchowy, czytanie książek, muzykę (nie mówię o słuchaniu tylko), radość, delektowanie się przyrodą?

Dzisiaj wszystko jest przeciwieństwem pierwotnego planu... Jedynym wyjściem, z tego szaleństwa jest znalezienie sobie jakiegoś spokojnego, pięknego miejsca na tej ziemi, ale niestety, w obliczu nadchodzącego wielkimi krokami NWO, ostatni płomień nadziei może zgasnąć.

PS. Zawsze uważałem, że kluczem do szczęścia jest proste życie, więc może powinniśmy zabawić się, w Hobbitów? :winko:



Na górę
   
 
 
Post: 10 cze 2011, 10:20 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 sty 2010, 11:45
Posty: 342
SeventhSon pisze:
... W dzisiejszych czasach szkoła/praca często jest nic nieznaczącym błędnym kołem, okupionym wielkim stresem.
Gdzie tutaj jest miejsce na rozwój duchowy, czytanie książek, muzykę (nie mówię o słuchaniu tylko), radość, delektowanie się przyrodą? ...


A debilne lektury szkolne to nie książki :język:

W tym systemie "edukacji" społeczeństw chodzi o to żeby nie mieć czasu na normalne życie, biegając w kółko i nie zastanawiać się nad sensem tego wszystkiego.

Ale w tym szaleństwie jest metoda... kontroli całej populacji.

Misja pisze:
... Myślę - kontynuował - że wiesz już, co rozumiemy przez 'szkodliwy dla ludzkości na Ziemi'. Wielu ludzi na Ziemi wierzy, że broń atomowa stanowi główne niebezpieczeństwo, ale tak nie jest.

Największe niebezpieczeństwo związane jest z 'materializmem'. Celem życia ludzi z twojej planety jest zdobywanie pieniędzy. Dla jednych jest to środek dojścia do władzy, dla innych jest to sposób na zdobycie narkotyków, (jeszcze jedno przekleństwo) jeszcze dla innych jest to sposób, aby posiadać więcej niż ich sąsiedzi. Jeżeli ktoś posiada duży sklep, to potem chce mieć drugi, a potem trzeci. Jeżeli ktoś zarządza małym przedsiębiorstwem, to chce je powiększyć. Jeżeli zwykły człowiek posiada dom, w którym mógłby sobie
żyć szczęśliwie razem ze swoja rodziną, to chce mieć jeszcze większy dom, albo posiadać drugi, potem trzeci.
‘Po co to szaleństwo? Przecież człowiek umiera i musi porzucić wszystko to, co zgromadził. Być może jego dzieci roztrwonią spadek i jego wnuki będą żyć w nędzy? Człowiek przez całe życie zajęty sprawami czysto
materialnymi nie poświęca dostatecznie dużo czasu na sprawy ducha. Inni, z pomocą pieniędzy uciekają się do narkotyków, usiłując osiągnąć sztuczny raj i tacy ludzie ponoszą znacznie poważniejsze konsekwencje od
pozostałych.
...

_________________
Ostateczny cel nwo (The Ultimate Goal) - by Aaron Russo 2007
http://www.youtube.com/watch?v=AghufZtRuyc

Jesteście przygotowywani do roli niewolników:
http://www.youtube.com/watch?v=qz9H4wQwk0g

Co w życiu jest istotne, ważne, naj-ważniejsze:
http://www.youtube.com/watch?v=Q_I6jc0iJ8A



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 cze 2011, 19:23 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Polecam wyjść do lasu, daleko od wszelakich zabudowań i dróg. Znaleźć jakieś podobające się nam drzewo(jakieś spore)i się doń przytulić. Objąć je i w ten sposób sobie stać z zamkniętymi oczami. Mamy tu punkty 3 i 4 razem wzięte bo przez las sobie spacerujemy/biegniemy(ruch)a przy takim drzewie możemy oddać się medytacji i wyciszeniu. Naprawdę wspaniała rzecz na odprężenie i zebranie myśli.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 cze 2011, 9:26 
@songohan, ani ze mnie pustelnik, ani oświecony. Mieszkam w mieście, poruszam się wśród ludzi, aczkolwiek nie powiem .. pustelnia mi się marzy, albo jakaś bezludna wyspa :buja: :lol: Kaski nie odłożyłem, niestety rozeszła się :? Wtedy jeszcze nie wiedziałem że po porzuceniu mojej ostatniej pracy nie podejmę już kolejnej.

@Cassandra, masz rację :) Ja również nie cierpiałem rutyny, może dlatego często zmieniałem pracę i w żadnej dłużej nie zagrzałem miejsca. W dodatku zawsze miałem dziwne odczucie że każda moja praca jest bezsensowna i nikomu nie przynosi tak naprawdę pożytku. Nigdy mnie nie ciągnęło do robienia kariery zawodowej, ani pięcia się po stopniach drabiny społecznej, wcześnie porzuciłem szkołę, kilka lat później religię, potem przyszła kolej na pracę - czyli 3 mocno zawadzające mi rzeczy w życiu. I to było jak odjęcie sobie ciężkiej, niewygodnej kuli od nogi .. pojawiła się lekkość i wolna przestrzeń którą można zagospodarować wedle uznania :) Tyle tylko że wtedy musiałem od nowa nauczyć się żyć, wolna przestrzeń owszem była, ale ja - skołowaciały po praniu mózgu w systemie długo jeszcze nie umiałem (i nadal się tego uczę) zagospodarować jej, biadoliłem że nagle urwało mi się to i tamto, że nie mam teraz kasy, ciągłości pracy, wykształcenia, itd. Dopiero po paru latach takiego życia przyszło podsumowanie - zacząłem zauważać co ja tak naprawdę zrobiłem i że owszem, pewnych rzeczy nie mam ale mam za to co innego - umiejętność cieszenia się prostym, skromnym życiem, bez pragnienia posiadania plazmy i innych tego typu pierdół, bez potrzeby ciągłego biegania z forsą i bez wielu jeszcze innych tzw. "potrzeb". Dla mnie pieniądze mogłyby teraz spokojnie zniknąć, nie płakałbym z tego powodu ani tym bardziej popełniał samobójstwa. Te 9 lat bez pracy i kasy nauczyło mnie sporo i zaryzykuję nawet stwierdzenie że do utrzymania się przy życiu wystarczyłoby mi kilka prostych narzędzi, kawałek ziemi i święty spokój 8-) Całą resztę mam w sobie.



Na górę
   
 
 
Post: 12 cze 2011, 9:55 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 sty 2010, 11:45
Posty: 342
Piękne podsumowanie dotychczasowego dorobku egzystencjalnego. Moja droga jest podobna, na obecnym etapie na jakim już jestem zrozumiałem sens i cel moich doświadczeń - z perspektywy czasu choć uczę się nadal, cały czas. Czasem muszę się cofnąć albo jest chwila / moment stagnacji czasem rezygnacji ale wszystko widocznie jest potrzebne do podjęcia właściwych decyzji które muszą w jakiś sposób poprzez doświadczenia dojrzeć. Otoczenie jak wiadomo nie pomaga / nie wspiera wręcz odwrotnie więc mamy pod górkę. Męczenie się z systemem, przebudzenie, zrozumienie - teraz jestem na etapie nauki zagospodarowania czasu oraz edukacji innych żeby ich podciągnąć ale tylko tych którzy też już są na wstępnym etapie. Nikogo i niczego na siłę. Czasem nie mogę się powstrzymać od śmiechu jak system / pasożyty umysłu potrafią podsuwać za pomocą innych ludzi / rodziny powrót do sytemu, to jest tak śmieszne, że aż groteskowe czasem makiaweliczne. :język: 8-) :king: :uczeń: :spoko: :winko: :zęby:

Jakikolwiek system tkwi nam w umysłach tak długo jak sami na to pozwalamy, i nie ma tu żadnego tłumaczenia a bo inni tak żyją więc ty też "musisz".

Misja pisze:
... Widzisz, Michel, broń atomowa napawa strachem serca ludzi na Ziemi i przyznaję, że jest to miecz Demoklesa zawieszony nad waszymi głowami, ale nie stanowi to prawdziwego niebezpieczeństwa.
Prawdziwymi zagrożeniami na Ziemi ułożonymi według ich 'powagi' są:
najpierw pieniądze; potem politycy; na trzecim miejscu są dziennikarze i narkotyki a na czwartym religie. Zagrożenia te w żaden sposób nie są powiązane z bronią nuklearną.
Jeżeli ludzie na Ziemi zostaną zgładzeni przez kataklizm nuklearny, ich Ciała Astralne pójdą tam, gdzie muszą pójść po śmierci i naturalny porządek śmierci i reinkarnacji będzie utrzymany. Niebezpieczeństwo nie leży w śmierci ciała fizycznego, jak wierzą miliony: niebezpieczeństwo leży w sposobie, w jaki człowiek żyje.[b]
[b]Na twojej planecie pieniądze są złem najgorszym. Spróbuj sobie wyobrazić życie bez pieniędzy.
Widzisz - powiedziała Thao, która 'przeczytała' moje starania - nie możesz sobie nawet wyobrazić takiego życia, ponieważ jesteś uwikłany w system.

Jednakże, zaledwie dwie godziny temu, widziałeś ludzi z Mu, którzy potrafili zaspakajać swoje potrzeby nie płacąc żadnych pieniędzy. Wiem, że zauważyłeś, że ludzie ci byli bardzo szczęśliwi i wysoko rozwinięci.
Cywilizacja Mu urządzona była dla społeczeństwa - zarówno duchowo jak i materialnie - i kwitła. Oczywiście nie wolno ci mylić 'komuny' (społeczeństwa) z 'komunizmem' takim jaki istnieje w niektórych krajach na Ziemi. Komunizm, taki jak praktykuje się na Ziemi, jest zasadniczą częścią reżimów totalitarnych raczej niż demokratycznych i jako taki degraduje Człowieka.
Niestety, jeżeli chodzi o pieniądze, ciężko jest pomagać na Ziemi w sposób konstruktywny, ponieważ cały wasz system jest na nich oparty.
Jeżeli Niemcy potrzebują 5000 ton wełny australijskiej, nie mogą wysłać w zamian 300 Mercedesów i 50 ciągników (barter - dop. wł.). Wasz system ekonomiczny nie pracuje w ten sposób, dlatego też trudno jest go ulepszyć.
Z drugiej strony wiele można osiągnąć, jeżeli chodzi o polityków i partie polityczne. Wszyscy jedziecie na tym samym wozie lub jak mówią Anglicy - "jesteście na tym samym statku". Przyda się tu analogia pomiędzy
państwem czy planetą a statkiem. ...

_________________
Ostateczny cel nwo (The Ultimate Goal) - by Aaron Russo 2007
http://www.youtube.com/watch?v=AghufZtRuyc

Jesteście przygotowywani do roli niewolników:
http://www.youtube.com/watch?v=qz9H4wQwk0g

Co w życiu jest istotne, ważne, naj-ważniejsze:
http://www.youtube.com/watch?v=Q_I6jc0iJ8A



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 cze 2011, 10:51 
Od kilku miesięcy zacząłem pić wodę Protijewa. Polecam, działa.
aktywowana-woda-t697.html


Niby oczywiste...
phpBB [video]

lordi222 :bużki:


Ostatnio zmieniony 12 cze 2011, 11:33 przez Owcz4r, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 12 cze 2011, 10:57 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 sty 2010, 11:45
Posty: 342
A wodę w/g Nieumywakina ktoś testuje / próbował?

_________________
Ostateczny cel nwo (The Ultimate Goal) - by Aaron Russo 2007
http://www.youtube.com/watch?v=AghufZtRuyc

Jesteście przygotowywani do roli niewolników:
http://www.youtube.com/watch?v=qz9H4wQwk0g

Co w życiu jest istotne, ważne, naj-ważniejsze:
http://www.youtube.com/watch?v=Q_I6jc0iJ8A



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lut 2012, 5:00 
Heh... ja wstaje wprawdzie o 4-ej... ale nie chodze spac przed polnoca. Mruga 4 godz. snu zupelnie mi wystarcza.
Jedzenie tez ok. Weganizm od roku.
Ruch, medytacja tez sa... :)
Ogolnie fajne rady. :tak:


Cassandra pisze:
Na radiowej antenie w audycji muzycznej wypowiadały się dwie siostry "obdarzone" hojnie przez naturę, jedna mówi, że kupiła koszulkę ze strzałką na głowę i napisem: "moje oczy są wyżej" :język:


:lol: Tja, moznaby sie z tego smiac, gdyby nie bylo to prawdziwe i z deczka meczace. Niezly pomysl z ta koszulka. :so: :spoko: :lol:



Na górę
   
 
 
Post: 15 maja 2012, 10:55 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Wyjątkowe zdrowie Amiszów

Krótki wpis na temat zdrowia Amiszów, na pozór mało istotny, ale daje argumenty zwolennikom naturalnej żywności i naturalnych sposobów leczenia. Amisze unikają nowoczesnej medycyny, żyją tak jak „Pan Bóg przykazał”, co budzi wściekłość u tyranów NWO. Działanie przeciwko Amiszom przybiera już formę przemocy sądowo – policyjnej. Nasyłane są na nich kontrole FDA (agencja rządowa administrująca żywność i leki), a sprzedający zdrowe produkty skazywani przez sądy na wysokie kary pieniężne. Najgorszym przestępstwem Amiszów jest sprzedaż świeżego mleka (!) - jak w przypadku Dana Allgyera, od którego przez lata tysiące ludzi spoza stanu Pensylwania, gdzie mieszka Allgyer, kupowało produkty mleczne. Amisze nie podporządkowują się żadnym oficjalnym instytucjom, uważając, i słusznie, że ich prawa ustanowione zostały przez Boga i żaden sąd czy policja nie może zabronić im sprzedaży ich własnych produktów. W przypadku Allgyera, federalni gangsterzy chcą go wykończyć wysokimi opłatami za inspekcje i obarczenie kosztami za wydatki agentów FDA Jedna inspekcja kosztuje ok. 10,000 dolarów.

Jak to się ma do nas, Polaków? A tak, że to co się dzieje w USA niedługo przyjdzie do Polski. Amisze, jak i polscy rolnicy, nie mają miejsca w nowym świecie przygotowywanym przez światową masonerię o nazwie NWO.
W 1992 roku 196 państw podpisało program na XXI wiek, umowę o nazwie Agenda 21, która de facto zatwierdza plany depopulacji. Agenda 21 nie może być zrealizowana bez dratycznej redukcji ludności globu. Wszystko się to odbywa pod płaszczykiem ochrony przyrody – zakłada się jednak redukcję do zera ludności poza wydzielonymi samowystarczalnymi ośrodkami miejskimi (sustainable development). Tak więc rolnictwo indywidualne ma zostać zniszczone, a 196 krajów podpisało taką umowę 20 lat temu! Czy ktoś was o tym informował w telewizji lub gazetach?
Agenda 21 to około 5,000 bitych stron dokumentów, na których opisuje się wszystko czego zaczynamy być świadkami.
Żywność genetycznie modyfikowana, zabójcze szczepionki, promocja homoseksualizmu, niszczenie rodziny, smugi chemiczne, fluor, aspartam, system uśmiercania w szpitalach, likwidacja przemysłu i energetyki, globalne „ocieplenie” – jak sądzicie, skąd to się wzięło? Dlaczego wszystkie kraje to realizują?


Wyjątkowe zdrowie Amiszów

prof. Maria Dorota Majewska (z e-maila)

Amerykańscy Amisze są grupą społeczną (oryginalnie wywodzącą się z emigrantów holenderskich), która żyje na farmach zgodnie z naturą i na ogół nie stosuje współczesnej medycyny alopatycznej. Korzystają głównie z medycyny naturalnej i ostrej (pogotowie, chirurgia, rzadko antybiotyki), lecz nie z „medycyny prewencyjnej”. Wiadomo, że bardzo rzadko szczepią oni swoje dzieci. Wcześniej wykazano, że w wśród Amiszów praktycznie nie ma przypadków autyzmu (podkr. M.P.)(http://www.ageofautism.com/2012/05/dan- ... again.html), a umieralność ich niemowląt nie różni się od umieralności innych niemowląt białych Amerykanów żyjących w danej okolicy. Natomiast wystandaryzowana pod względem wieku umieralność Amiszów w 1960 r. była o 19% niższa od średniej w USA.

Ostatnie doniesienia naukowe podają, że dzieci Amiszów mają również znacznie mniej niż inne rozmaitych alergii i rzadziej cierpią na astmę. Wśród 6-12 latków Amiszów tylko 7,2 % wykazywało sensytyzację i reakcje alergiczne, podczas gdy w USA wg. narodowego sondażu (National Health and Nutrition Examination Survey) ok. 54,3 % populacji cierpi na jakieś formy sensytyzacji i alergii. Dla porównania ok. 25% szwajcarskich dzieci żyjących na farmach miało różne alergie, oraz ok 44.2 dzieci miejskich. Amisze znacznie rzadziej chorują też na choroby nowotworowe.

Wyjątkowo dobry stan zdrowia Amiszów (którzy cechują się dużą rozrodczością) zadziwia, bowiem wiadomo, że mają oni wiele wad genetycznych spowodowanych rozmnażaniem się wewnątrz zamkniętej populacji. Wiele wskazuje, że mniejsza zachorowalność Amiszów na chroniczne choroby, które są epidemiami wśród współczesnych dzieci i dorosłych większości krajów, wynika nie tylko ze zdrowych wiejskich warunków życia, ale i z racjonalnej strategii medycznej. Najczęściej nie uznają oni medycyny prewencyjnej (czyli „leczenia” zdrowych na zapas czy wszelki wypadek), a jedynie medycynę ostrą – czyli leczą się, gdy zachorują, lub ulegną wypadkom. W ten sposób prawdopodobnie unikają chorób i zgonów jatrogennych, bowiem badania wykazały, że w USA ok. 200 000 osób umiera rocznie z powodów błędów lekarskich, zatruć lekami, po szczepieniach, w wyniku zakażeń szpitalnych itp.

Patologicznie zmedykalizowany świat ”cywilizowany”, w którym mamy coraz więcej chorób chronicznych rozpoczynających się już w dzieciństwie alergie, astma, cukrzyca, nowotwory, choroby neurologiczne, autyzm, etc.) powoli zaczyna doceniać wartości życia zgodnego z naturą.

Na podst. Perinatal, infant, and child death rates among the Old Order Amish


http://www.monitor-polski.pl/?p=690



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group