Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 lis 2017, 5:19

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 87 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 20 lut 2017, 14:39 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lip 2014, 6:20
Posty: 239
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wrocław
- czy jest na forum osoba mająca doświadczenie z dietą hCG.
- chciałbym posłuchać relacji z pierwszej ręki.
- ja jestem obecnie w 21 dniu, zostało jeszcze 20 dni.
- spadek wagi od poczatku "kuracji" 7.5 kg, mimo wielu grzeszków po drodze.
- stosuję granulki z informoterapii zawierające informacje o hormonie hCG.
- harmonogram przyjmowania granulek to 5 x dziennie, 6, 9, 12:00, 15 oraz przed snem.
- moim problemem to jest brak łaknienia, jem wg harmonogramu czasowego te moje 500 kcalorii.

-- 27 lut 2017, 8:39 --

- 28 + 2 dni diety hCG, aktualna waga to 90 kg.
- spadki w tym 4 tygodniu to tak od 0.7 do 0.9 kg na dzień.
- dalej jest brak łaknienia, humor jest ale bez euforii.
- trochę organizm się buntuje do tej nowej wagi, ale nie ma wyboru.
- może przedłużę o kilka tygodni tę dietę.
- biorę granulki z informoterapią to nie ma uzależnienia od hormonu.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 20 lut 2017, 14:39 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2017, 13:58 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Witaj euroscan :) , ja swoją przygodę z dietą HCG zaczęłam w 2011 roku z kroplami homeopatycznymi z USA. Za pierwszym razem schudłam 7,4 kg po najkrótszym cyklu, czyli 25 dni (w tym dwa pierwsze dni z hcg bez diety i dwa ostatnie bez hcg, ale jeszcze na diecie 500 kcal). Potem powtarzałam ją wielokrotnie, ale spadki były już trochę mniejsze. Moim problemem było nie schudnięcie, ale utrzymanie wagi. Niestety, waga wracała po wprowadzeniu do diety niewielkich ilości węglowodanów w postaci nabiału i orzechów. O węglowodanach prostych, takich jak słodycze, pieczywo, biała mąka itp. w ogóle nie było mowy, bo wtedy waga rosła błyskawicznie. Rok temu okazało się po dokładnych badaniach, że mam między innymi insulinooporność i hiperkortyzolemię na czczo. Poza tym przez wiele lat borykałam się z zaburzeniami odżywania. Pewnie wszystko było ze sobą powiązane. W moim przypadku więc nie wyglądało to tak różowo, jak się przedstawia w literaturze na temat diety HCG.
Zaglądałam często na angielskojęzyczne forum o diecie https://hcgdietinfo.com/hcgdietforums/forum.php, na którym wiele osób wypowiadało się, że uwielbiają Fazę 2 diety a nienawidzą Fazy 3 :shock: , ponieważ miały problemy ze stabilizacją, zwłaszcza po kolejnych protokołach diety. :shock:
Z doświadczeń własnych, opinii innych na różnych forach, jak też moich znajomych, które dzięki mnie zastosowały dietę stwierdzam, że największe problemy ze stabilizacją wagi po diecie mogą mieć osoby, które wcześniej stosowały różne diety i doświadczały ciągle efektu jojo. Jeżeli ktoś nigdy się nie odchudzał to ma największe szanse na bezproblemowe ustabilizowanie wagi. Zwłaszcza po pierwszym i jedynym protokole diety. Osobiście znam takie dwie osoby. Żadna z nich jednak przed dietą nie miała nadwagi. Po prostu chciały schudnąć parę kilo.
Problemy ze stabilizacją mogą mieć też te osoby, które stosowały krótszy protokół diety (21 dni).
Z pewnością problemy zdrowotne, takie jak cukrzyca, insulinooporność itp. mogą być powodem efektu jojo po diecie. O tym też dr Simeons napisał.
Ja uporałam się już z moimi problemami z zaburzeniami odżywiania między innymi dzięki Betaine HCL. Minął rok. Waga jest stabilna, chociaż zbyt wysoka. Mam nadwagę 10 kg i niestety, po 3 miesiącach stosowania diety niskowęglowodanowej (łącznie z zastąpieniem śniadań kawą kuloodporną) waga nie drgnęła ani o 1 kg. Owszem, w centymetrach trochę zeszło, ale to za mało, dlatego po roku przerwy od ostatniej diety hcg właśnie teraz zdecydowałam się na kolejną. W moim przypadku ta dieta to jedyne, co naprawdę działa. Liczę na to, że tym razem nie będę miała problemu ze stabilizacją, skoro od kilku miesięcy utrzymuję obecną wagę. Planuję też pociągnąć dietę co najmniej 30 dni.
Wcześniej stosowałam granulki homeopatyczne firmy intermountainhcg, jednak po przeczytaniu książki Anne Hild - "Dieta HCG Tajemnica pięknych i bogatych" zdecydowałam się na bezhormonalne krople o nazwie "HCG Activator". Okazuje się, że homeopatyczne krople i granulki o dużym rozcieńczeniu mogą wywoływać różne niepożądane skutki uboczne. Być może tak u mnie było, ponieważ w czasie diety czułam się pobudzona, jakbym ciągle piła mocną kawę i miałam wrażenie ssania w żołądku. Skład granulek też był poszerzony o różne dodatkowe składniki wpływające na pracę tarczycy i metabolizm. Być może to wywoływało te skutki uboczne.

Co do Ciebie - Twoje efekty są bardzo dobre. :tak: :okok: To świetny wynik prawie 0,4 kg średnio mniej na dzień! Kobiety chudną wolniej od mężczyzn na tej diecie. Brak łaknienia to chyba bardzo dobry objaw. :)
Być może, gdybyś dzienną dawkę hcg przyjmowała 3 razy, a nie 5 to czułabyś się głodna przed posiłkami.

Bardzo mnie interesuje, jakich granulek używasz, bo firma w której zakupiłam krople oferowała tylko tabletki bezhormonalne, które bierze się 3 razy po 1. Zdecydowałam się na krople, ponieważ mogę dowolnie ustalić dawkowanie. Zaleca się brać 3 x po 12 kropli, ale można ilość dzienną rozłożyć na 5 lub nawet 6 razy.
Co do innych opinii i doświadczeń to polecam Ci forum: http://forum.gazeta.pl/forum/w,101414,120951969,120951969,Pochwalmy_sie_sukcesami_.html oraz doświadczenia z dietą opisane na tej stronie:
http://alternatywadlazdrowia.com/?p=328.


Ostatnio zmieniony 07 mar 2017, 8:24 przez Febe, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2017, 21:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Ja na zastrzykach robiłem. 40 dni. Ważyłem 127kg. Teraz 91-93kg. Jem w miarę zdrowo ale zdarzają się grzeszki. Typu słodycze wysoko przetworzone. Jakieś ciasta. Itp. Jak mam np 3 posiłki dziennie to conajmniej 2 mam zdrowe.
Jak mi się córka rodziła to za bardzo nie miałem czasu ( praca, opieka nad drugim dzieckiem, codzienne dojazdy po 100km ) i jadłem, wstyd się przyznać, w McDonaldzie :P. Tak przez 2 tygodnie jedzenia syfu. Przybyło mi 2kg. Ale po powrocie do w miarę ogarniętej diety znowu spadło.

Dodatkowo pomyliłem się w obliczeniach i zamiast 200IU hcg brałem tylko 20IU :P. Mimo to podziałało. Chociaż nie wiem czy to to czy po prostu deficyt kaloryczny plus odpowiednie ułożenie sobie wszystkiego w głowie.

Faza 3 rzeczywiście najgorsza. Ja robiłem tak że przez tydzień dochodziłem stopniowo do 1500kcal. 700, 900, 1200, 1500. Problemem było zjedzenie więcej niż 1500, nie dawałem rady.

Tylko sama dieta to nie wszystko. Ta zabawa z HCG to chodzi bardziej o zmianę nawyków. Równie dobrze można jakąkolwiek inną dietę zastosować byle sobie we łbie wszystko poukładać. Wiadomo że jak będziemy jedli syf, nie ruszali się to waga będzie wracać.

U mnie poza dietą jest też wysiłek fizyczny. Staram się 1h co drugi dzień. Plus chociaż 10min na bieżni jak jestem w domu. Ćwiczenia fizyczne + aeroby. Można stosować HIIT ale to bardziej dla zaawansowanych.

Teraz chyba sobie powtórzę dietkę bo bym jeszcze parę kilo zrzucił. Tzn. Na samym HCG straciłem około 17kg reszta to jedzenie z głową ( ale z okazjonalnymi grzeszkami ) + ćwiczenia. Niestety samo się nie zrobi.

Można do diety dorzucić: jabłko, grejpfrut, ostre przyprawy, albo jakieś kapsułki z kapsaicyną. Do tego dużo wody. To na prawdę działa.

Sorry że tak chaotycznie. Jak coś to pytajcie o szczegóły, postaram się pomóc.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 mar 2017, 20:02 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lip 2014, 6:20
Posty: 239
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wrocław
- niestety po zatruciu sie tatarem, waga staneła na prawie 7 dni, teraz spadła o te 0.5 kg.
- jestem teraz na 39 dniu i chyba dobiję do 43 dnia, jak mówi procedura.
- ja granulki robie sobie sama, wzorzec granulek zrobiła nam pani z gabinetu biorezonansu, za darmo.
- kupilismy grupowo Reprintera z alegro i każda z nas sobie kopiuje granulki cukrowe jak jej brakuje.
- dzięki za tak obszerne relacje, bardzo się przydadzą.
- jak na razie to boję się tego wychodzenia z diety.
- z opisów w sieci wynika , że właśnie w tym okresie się robi karygodne błędy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 mar 2017, 9:39 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
To ciekawe, co piszesz o granulkach. Nie słyszałam jeszcze o tym, że można je samemu zrobić. :o
Co do fazy 3 (podtrzymującej) to zauważyłam, że są rozbieżne zalecenia przy stosowaniu homeopatycznego hcg. Wcześniej zawsze stosowałam dietę 500 kcal na koniec przez 2 dni już bez granulek (kropli), bo takie są zalecenia (w przypadku oryginalnego hormonu muszą być 3 dni). Anne Hild w swojej książce też pisze o 2 dniach. Jednak w ulotce do zakupionych teraz kropli hcg activator jest napisane, że trzeba stosować dietę przez 3 dni, bo organizm potrzebuje 72 godzin, żeby się pozbyć hcg.

Poza tym dr Simeons w swojej książce "Funty i cale" napisał, że nie można bać się zwiększyć ilości kcal już na samym początku diety, bo to może skutkować przyrostem wagi. Zaleca właśnie by szczególnie białka jeść dość sporo i że ilość przyjmowanych kcal powinna wynieść minimum 1500 kcal. Za to pani Anne Hild pisze coś odwrotnego - należy stopniowo zwiększać ilość kcal, żeby organizm się przyzwyczaił. :?
Na pewno są osoby, które bezproblemowo przejdą fazę 3 i potem być może mogą jeść "wszystko" i waga jest stabilna. Myślę jednak, że takich osób jest mniejszość. W fazie 3 dopuszczalne jest jedzenie nabiału i orzechów, a okazuje się, że dla wrażliwych osób już te pokarmy mogą być przyczyną wzrostu wagi. Jeżeli tak się dzieje, to czy można mówić o prawdziwym zresetowaniu podwzgórza???

Czytałam o tym, że faza 3 tak naprawdę jest ważniejsza od fazy 2, czyli samego chudnięcia. Od niej zależy stabilizacja wagi, więc niestety, czasem trzeba metodą prób i błędów dojść do tego, co nam wolno jeść nawet z tych dozwolonych produktów.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 mar 2017, 15:09 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Faza 3 ważna ale najważniejsze jest to co będziemy robić po całej kuracji. Jeśli ktoś myśli że będzie żarł syf i nie tył to niestety tak nie działa.

Ja w 3 fazie robiłem tak że zwiększałem stopniowo do tych 1500kcal. Po pierwsze dlatego że i tak nie mogłem więcej zjeść a po drugi czytałem opinie osób które już to przeszły ( głównie angielskie strony ). Od czasów Dr. Simeonsa trochę się pozmieniało niestety.

Pamiętajcie że w tej diecie, w fazie 2 już są zalecanie ćwiczenia fizyczne. Mininum 1h dziennie spacerów. Od 3 fazy można już bardziej poszaleć. No i to normalne że waga trochę wzrośnie na początku 3 fazy.

Co do orzechów to warto poczytać o nich. Orzech orzechowi nie równy. Takie brazylijskie są tłuste i często zjełczałe. Łatwo się przytruć ( co mi się ostatnio zdarzyło ). Cashewy z kolei mają dużo skrobi, która w 3 fazie jest zakazana.


Jeszcze wracając do samej diety. Ja ją stosowałem głównie po to żeby szybko schudnąć. Chciałem szybkich efektów. Jest to fajna motywacja i łatwiej się przestawić na zdrowe jedzenie i wprowadzenie systematycznych ćwiczeń fizycznych.


Już pomijając HCG. Tłuszczy nie ma co się bać ( oczywiście muszą być dobrej jakości ), białka też. Najgorsze są cukry proste. To powinno być zakazane. Wyeliminujcie to z diety i będzie dobrze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2017, 21:19 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lip 2014, 6:20
Posty: 239
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wrocław
- 6 tydzien diety hCG, waga zatrzymała się na 3 dni.
- postanowiłem wtedy zrobić dzień "jabłkowy", zaraz po tym waga ruszyła o te 0.7 kg w dól.
- chyba przedłużę kuracje o ten tydzień, czyli tyle ile było dni bez spadku wagi.
- stosuje granulki z informacją, czyli bez hormonu to mogę taki manewr zastosować a nawet przedłużyć o miesiąc.
- przy tej metodzie nie ma uzależnienia od hormonu.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2017, 20:41 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Czyli ile już kg mniej po tych 6 tygodniach? Coś ten wykres chyba przekłamuje.
Ja jestem w 6 dniu diety. Po 5 dniach na razie 2,3 kg mniej.
Na homeopatycznych i informacyjnych można ciągnąć długo, więc jak dajesz radę to jak najbardziej możesz wydłużyć. Może jednak już nie ma za dużo tłuszczyku do spalenia i dlatego takie zastoje?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2017, 17:18 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Ja po dwóch dniach obżarstwa ( chociaż nie mogłem się przemóc i za mało zjadłem ) w piątek i sobotę, od niedzieli już na 500kcal. Apetyt mam. Nie jem tylko tych chlebków bo nie mogę nigdzie znaleźć takich bez cukru i tłuszczu.

Humor nawet mi dopisuje. Przed dietą różnie z tym było. Tzn. bardziej jestem obojętny na to co mnie bezpośrednio dotyczy. Jakoś tak się nie przejmuje.

Nie wiem tylko czy dobrze zrobiłem bo sporo ćwiczyłem w dni obżarstwa. Mięśnie chyba dalej nakręcone po tym wszystkim i domagają się paliwa. Dodatkowo wczoraj robiłem duże przemeblowanie to też się umęczyłem. Nie wiem czy to od tego ale takiego apetytu wcześniej nie miałem. Robię zastrzyki.

No i najgorsze że pojawiły mi się zachcianki na różne rzeczy. Sernik na zimno? Chyba z dziesięć lat tego nie jadłem a teraz jakby mnie piorun strzelił. Wciąż za mną chodzi.

Zobaczę co z tego będzie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2017, 17:54 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
W takim razie powodzenia :) ten sernik można było wciągnąć w czasie pierwszych dni obżarstwa. :hi hi:

Z tym wysiłkiem fizycznym już w fazie 2 nie ma co przesadzać. Organizm i tak musi wykonać niezłą pracę, by zapewnić sobie paliwo do podtrzymania podstawowej przemiany materii.
Ja jestem w 8 dniu i czasem naprawdę są gorsze dni. Na przykład wczoraj potworny ból głowy i duże osłabienie. Kiedyś w książce pt. "Nowa dieta Atkinsa" wyczytałam, że są to typowe objawy diety niskowęglowodanowej, czy też picia dużych ilości wody w czasie diety, co powoduje wypłukiwanie sodu z organizmu. A tak na pewno jest w czasie diety HCG. Zwłaszcza, gdy się zrezygnuje z paluchów grissini, a ja tak robię, bo szkoda mi na to cennych kalorii. To powoduje, że białka jest sporo, niewiele węglowodanów, co działa hydrofobowo. Wystarczy wtedy pić bulion lub po prostu dodać trochę soli do wody, którą się pije. Ja tak zrobiłam wczoraj i pomogło. :) Dziś już zupełnie inne samopoczucie.
Witaminę B12 suplementuję w wersji metylowanej, więc żadnych innych niedoborów nie mam.

Myślę, że ta dieta to okazja, żeby bardziej zadbać o siebie, znaleźć więcej czasu na odpoczynek, relaks i kąpiele z solami, bo przecież olejków nam nie wolno, a w różnych płynach do kąpieli często się znajdują.
Anne Hild w swojej książce o diecie hcg zaleca raz do dwóch razy w tygodniu kąpiel z dodatkiem soli baseńskiej przez godzinę. Ma to za zadanie pubudzać wydzielanie złogów kwasowych i trucizn przez skórę. Nie próbowałam, ale brzmi ciekawie. W ramach odkwaszania piję zjonizowaną wodę alkaliczną.
Wprowadziłam też taką nowość do diety, że mój pierwszy posiłek w pracy to białkowy szejk (Shape Shake) o smaku waniliowym. Zawiera najwyższej jakości białko serwatkowe (mikrofiltrowany izolat CFM) i jest słodzony tylko stevią. Mieszam go z wodą i dodaję przeważnie 50g truskawek, 30-50g maślanki i trochę soku z cytryny. Jest dla mnie za słodki i te dodatki poprawiają smak. Sama porcja shake to 110 kcal, a podobno organizm zużywa o wiele więcej by to białko przetworzyć (ilość bialka w porcji to 26g).
Na razie dopiero 7 dni za mną, spadek wagi: 2,8kg, średnia to 0,4 kg na dzień. Zobaczymy, jak będzie dalej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2017, 19:13 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Najgorsze że w fazie obżarstwa mogłem nic nie jeść bo nie miałem ochoty :P.

Ja z kolei dosalam mocno potrawy. Chyba łyżeczkę dziennie soli himalajskiej idzie na te dwa skąpe posiłki. Ale chyba tak trzeba bo mam dużą ochotę na słone.

Ten szejk to fajna sprawa. Wcześniej używałem WPI od firmy Protein Labs. Niestety nie mogę tego teraz nigdzie dostać. W składzie to było tylko: izolat białka serwatki, stevia i sproszkowane, w zależności od smaku - truskawki, vanilia, banan albo kakao, był też naturalny, bez niczego. Cenowo o wiele lepiej wychodziło bo za 130zł z wysyłką był 1kg. Szkoda że już nigdzie nie mogę tego znaleźć.

Jeśli takie szejki Ci odpowiadają to poszukaj w sklepach dla kulturystów. Tylko większość ma niestety sukralozę. Regularnie staram się przeglądać takie sklepy ale nic nie znajduję. Jak już to w USA bez możliwości wysyłki.

Ten Shape Shake to właściwie to samo tylko odpowiednio droższe :P. Ale jak nie ma alternatywy to co zrobić.
Tzn jest jeszcze wyjście. Kupić zwykły koncentrat białka. Tzw. WPI o smaku naturalnym ( np. Extensor 97 ). Nic tam nie ma, żadnych słodzików, nawet stewii. Po rozrobieniu można sobie dodać właśnie stewii, czy jakieś owoce. Albo kupić np. w Rossmanie liofilizowane truskawki, zmiksować i mamy coś podobnego.

Febe.
Te szejki to pijesz zamiast jakiegoś posiłku? Czy dorzucasz do tych dwóch posiłków z białkiem, warzywami i owocem?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2017, 21:01 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Szejka dorzucam do dwóch posiłków, bo wywaliłam z diety paluszki i owoce - oprócz tych, które wrzucam do szejka. Nie ma żadnych przekąsek, bo mi niepotrzebne. Czyli rano około 8.30-9.00 szejk. Czasem słaba kawa z jedną śmietanką 10g. Potem obiad między 13.30 a 14.30 (czasem później) no i kolacja około 18.30-19.00. Mieszczę się w 500 kcal bez problemu.
Koncentrat białka to dobry pomysł, byle nie było to białko sojowe itp. Szejki z sukralozą i innymi słodzikami nie wchodzą w grę.
Extensor 97 wygląda na dobry. Skład ok, metoda uzyskania izolatu białek serwatkowych też.
Nie znam się na tym zbytnio i nie wiem, czym się faktycznie różni metoda selektywnej wymiany jonowej od CFM, który to sposób daje podobno "najwyższe stężenie aminokwasów, przy najniższym tłuszczu. CFM oznacza metodę niskotemperaturowej mikro, oraz ultrafiltracji przepływu krzyżowego".
Do tej pory odżywki białkowe mnie nie interesowały, ale w przypadku diety hcg się sprawdzają. :)

U mnie bardzo pozytywnym objawem na diecie od 5 dnia jest obniżenie poziomu glukozy na czczo poniżej 100 (dokładnie wynosi on między 91 a 93). Przed dietą zwykle wynosił między 103 a 110, a nawet niewiele więcej, pomimo stosowania diety niskowęglowodanowej. Glikemia po posiłkach natomiast zawsze jest ok. Jak pisałam wcześniej, niecały rok temu badania wykazały u mnie insulinooporność z nieprawidłową tolerancją glukozy (podwyższoną glikemią na czczo). Podejrzewałam to u siebie dużo wcześniej, a badania to potwierdziły. Ciekawa jestem, czy po diecie również te poziomy cukru poranne będą niższe niż 100. Wiem z doświadczeń innych osób na różnych forach, że dieta hcg pomaga nawet w cukrzycy i likwiduje nadciśnienie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2017, 22:53 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Dzięki za odpowiedź. Przemyślę jeszcze te szejki. Niby jabłka i grejpfruty dodatkowo wspomagają odchudzanie. Ale skoro u Ciebie i tak waga spada to czemu tego nie spróbować.

Domyślam się że szejki rozrabiasz po prostu z wodą? Próbowałem wcześniej na wodzie i wybitnie mi nie podchodzą. No ale faza 2 to czas wyrzeczeń więc może się przełamię. Myślałem też o jakimś mleku roślinnym ale to chyba za duża modyfikacja. Dodatkowo ciężko znaleźć gotowe bez jakiś dodatków typu maltodekstryna itp.

Powodzenia z glikemią. Jak skończysz fazę 2 to pomyśl nad jakimiś ćwiczeniami. W trakcie wysiłku "cukier" jest niby przetwarzany na całkiem innych szlakach, nie związanych z insuliną. Do tego w miarę zdrowa dieta i pewnie będziesz mogła zapomnieć o cukrzycy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 mar 2017, 9:50 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Tak z wodą rozrabiam szejki. Dodaję trochę maślanki (30g) i 50g owoców - najczęściej truskawki. Też myślałam o mleku roślinnym, ale skład jest nieciekawy.
Co do glukozy i sportu - to musi to być ostrożne, bo u mnie problem jest z wysokim kortyzolem z rana. Robiłam test ze śliny i mam potwierdzenie. Bieganie i inne tego typu sporty nie wchodzą w grę, bo one nakręcają wytwarzanie kortyzolu. Ten z kolei podnosi glukozę, która z powodu insulinooporności jest rano wysoka. Mam nadzieję, że dieta zniesie insulinooporność, co wywołałoby dalsze pozytywne skutki.
Co do tego kortyzolu, to temat jest dość pogmatwany, bo jest taki enzym aktywny w tkance tłuszczowej, jak dehydrogenaza 11β-hydroksysteroidowa typu 1 (HSD11B1), która ma różną aktywność u różnych osób. Gdy jest nadreaktywna wtedy nawet osoby z prawidłową wagą mogą być "otyłe metabolicznie" i mieć problemy zdrowotne takie, jak insulinooporność i hiperinsulinemia, którym często towarzyszy podwyższona glikemia na czczo i nieprawidłowy test doustnej tolerancji glukozy (OGTT), a także z zaburzenia gospodarki lipidowej.
Ciekawy artykuł na ten temat znalazłam tutaj: https://journals.viamedica.pl/eoizpm/article/download/26014/20824

Krótko mówiąc, tkanka tłuszczowa to nie tylko tłuszcz, ale spora fabryka w naszym ciele, która "żyje swoim życiem" i wytwarza mnóstwo hormonów, takich jak estrogeny i kortyzol (może go wyprodukować tyle samo, co nadnercza). Poza tym jej nadmiar powoduje leptynooporność, a to z kolei insulinooporność. Tak tworzy się zamknięte koło i nadwaga, a potem otyłość.
Wydaje się, że pozbycie się części tej tkanki poprzez na przykład dietę hcg może pozytywnie wpłynąć na te wszystkie powiązane ze sobą procesy.
Bardzo ciekawy przykład kogoś, kto poradził sobie z hiperprolaktynemią, hiperinsulinemią i insulinoopornością to Dawid Woźniakowski – "trener personalny, instruktor kulturystyki, specjalista ds. odżywiania i suplementacji. Od lat skutecznie pomaga osobom z poważnymi chorobami metabolicznymi, autoimmunologicznymi oraz zaburzeniami hormonalnymi. Specjalizuje się w ciężkich przypadkach. Zna potrzeby i problemy osób chorych jak nikt inny, ponieważ sam od ponad 10 lat cierpi na nieuleczalne zaburzenia hormonalne (hiperprolaktynemię) oraz nieuleczalną chorobę metaboliczną (hiperinsulinemię i insulinooporność). Niegdyś poważnie otyły i apatyczny, dzisiaj wysportowany, otwarty i pełen energii. Swoją wiedzą chętnie dzieli się podczas licznych wykładów i szkoleń, które prowadzi dla największych firm w kraju."
Jego szczegółowa historia jest opisana tutaj: http://keepfit.pl/trener-dawid-moja-historia//
Co ciekawe, był szczupłym dzieckiem, ale w okresie dojrzewania przytył 20 kg i potem przez wiele lat bezskutecznie próbował schudnąć, również za pomocą wysiłku fizycznego, ale waga drgnęła dopiero wtedy, gdy zdiagnozował te choroby i do tego dostosował przede wszystkim dietę, ale i aktywność fizyczną.

A zatem schudnięcie to nie taka prosta sprawa, jak się niektórym wydaje - że wystarczy jeść mniej i ćwiczyć. Zdrowy organizm nie potrzebuje liczenia kalorii, ani świadomego ograniczania jedzenia, żeby utrzymać prawidłową wagę, bo to wszystko dzieje się automatycznie, bez użycia naszej woli. Na tym polega homeostaza, więc jeżeli proces jest zaburzony, to trzeba szukać przyczyn i nie poddawać się, jak coś nie wychodzi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 mar 2017, 23:49 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Wracając do szejków to znalazłem jeszcze takie białeczko :). https://www.bulkpowders.pl/naturalny-iz ... ch-90.html
Cenowo lepiej wychodzi niż Shape Shake.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 mar 2017, 11:27 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Dziękuję :)
Zainteresował mnie ten, o którym wcześniej pisałam. Dobry pomysł ze względu na cenę, skład i smak neutralny, bo w Shape Shake przesadzili ze stevią.
Od dziś nie piję szejku rano, tylko przekładam go na kolację, bo jakoś nasennie na mnie działał. Podejrzewam, że przez glutaminę, bo w porcji jest 5g, a taką dawkę powinno się przyjmować przed snem.
Efekty dalej niezłe: 3,6 kg po 9 dniach. :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 mar 2017, 15:42 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 25 sty 2015, 10:15
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
O_l_O pisze:
Wracając do szejków to znalazłem jeszcze takie białeczko :). https://www.bulkpowders.pl/naturalny-iz ... ch-90.html
Cenowo lepiej wychodzi niż Shape Shake.

Z takim składem to bym tego nie pił:
Izolat niezdenaturowanych białek serwatki (mleko, soja 0,4%), proszek kakaowy o zmniejszonej zawartości tłuszczu (tylko preparat o smaku czekolady), aromat naturalny, barwnik naturalny (czerwień buraczana — tylko preparat o smaku truskawki), emulsyfikator (lecytyna sojowa), guma ksantanowa (błonnik pokarmowy), słodzik naturalny (stewia), kwas cytrynowy (środek słodzący).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 mar 2017, 17:59 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Jak tam postępy? U mnie po 5 pełnych dniach jak na razie 4,5kg w dół. Dobrze ale coś czuję że zastój się zbliża bo przytrułem się dorszem :/. Tak to jest jak chce się oszczędzać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2017, 10:15 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
To super wynik! :) U mnie po 12 dniach: -4,8 kg, czyli średnia na dzień: -0,4 kg. Też bardzo dobrze, bo procentowo ubyło mi 5,56% masy ciała, co jest bardzo dobrym wynikiem w przypadku kobiet, które na krótkim cyklu diety hcg tracą średnio od 8 do 10%. Mężczyźni więcej: od 10 do 12%. Ja na szczęście żadnych sensacji nie mam, jak na razie. Nie jem ryb, więc może dlatego. :hi hi: Samopoczucie rewelacyjne, osłabienie i bóle głowy już nie dokuczają. Przełożenie szejka na wieczór też było dobrym pomysłem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2017, 10:38 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Można zapytać jakie białko używasz? Ryby mi wybitnie nie smakują. Może jakbym miał dostęp do świeżych z jeziora to by było inaczej. W ogóle to ta dieta to dla mnie duże wyzwanie bo normalnie nie jem mięsa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2017, 15:15 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Na obiad to głównie mięso z kurczaka lub rzadziej chudą cielęcinę. Poza tym rano często chudy twarożek grani lub domowy z Piątnicy. Na obiad sporadycznie jajko z odrobiną chudej wędliny z piersi kurczaka w przyprawach. Nie cuduję z oddzielaniem żółtek, bo taka ilość tłuszczu jaka tam jest to nie zaszkodzi. Trzymam się ilości kcal. Na kolację teraz tylko szejk z odrobiną chudego twarożku i kakao - z odrobiną zimnej wody - wychodzi super pudding czekoladowy. :) Ryby też jadłam, kiedy wcześniej stosowałam dietę hcg - takie duszone albo pieczone w folii. Kurczaka najczęściej kroję w kawałeczki i duszę na patelni w bulionie z proszku eko z pieczarkami, a na koniec dodaję trochę koncentratu pomidorowego. W książce Anne Hild są fajne przepisy ze zdjęciami. Mi ta dieta generalnie odpowiada poza pierwszymi dniami, bo jestem mięsożercą i uwielbiam warzywa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2017, 19:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Jak zobaczyłem jajko to się wystraszyłem :). Ale ja robię wg starego protokołu. Jedyne co to warzywa trochę urozmaiciłem. Na razie będę jadł kurczaka i krewetki. Tydzień jakoś minął. Może pod koniec na twaróg się przerzucę lub szejki wprowadzę. Po HCG chyba spróbuję diety ketogenicznej. W sumie już teraz węglowodany mam bardzo ograniczone także w kolejnej fazie tylko tłuszcze dorzucić i powinno być ok.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2017, 9:44 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Dr Simeons też zalecał nabiał dla wegetarian zamiast mięsa. Od jego czasów dieta hcg bardzo się zmieniła. On zabraniał wielu warzyw i owoców itp. Nie można też było warzyw mieszać. Wiele jego zaleceń zostało zweryfikowanych i nie mają uzasadnienia. Ludzie skutecznie chudną jedząc zakazane przez niego produkty. Tym, którzy mają małe spadki wagi lub częste zastoje zaleca się zrezygnowanie z przekąsek w postaci pieczywa i owoców, które on zalecał, na rzecz większej ilości białka i warzyw. Ja właśnie tak robię i na mnie to działa. Co do jajek - owszem w żółtku jest trochę tłuszczu, ale jest on również w mięsie - nawet chudej piersi drobiowej. Nie ma możliwości wyeliminowania go całkowicie z diety HCG, dlatego ja się nie katuję jedzeniem samych białek z jajka. Moim zdaniem liczy się liczba kalorii, a nie to, czy czasem nie będzie w posiłku 1g tłuszczu. Zresztą, przez te dwa tygodnie diety tylko dwa razy jadłam jajka (po jednym w danym dniu), więc nie pozwalam sobie na nie często.
Niektóre inne zalecenia dr Simeonsa też nie są podtrzymywane przez innych, współczesnych autorów zaleceń dla diety hcg (np. Anne Hild). On na przykład dopuszczał przerwy w diecie, trwające nie dłużej niż 2 tygodnie, po których można było dietę kontynuować bez dwóch pierwszych dni obżarstwa. Poza tym zalecał też spore zwiększenie liczby kcal od razu przy przejściu na fazę 3 (podtrzymującą, czy też utrwalającą) do minimum 1.500 kcal, czego nie ma w innych zaleceniach. Wręcz przeciwnie, nakazuje się bardzo stopniowe zwiększanie liczby kalorii do 800, potem 1000. Nie wiem tylko, czy przez całą fazę 3 zalecanie jest te 1000, czy potem też się zwiększa.
Co do diety niskowęglowodanowej w fazie 3 to właśnie taką trzeba stosować. Nie zawsze będzie ona ketogeniczna, bo każdy inaczej reaguje i wchodzi w ketozę.

-- 20 mar 2017, 16:02 --

Dla pracujących i zabieganych fajnym pomysłem na obiad są zupy. Własnej roboty na bazie mieszanki mrożonej (różnego rodzaju zupy - np. wiosenna, jarzynowa) lub też gotowe zupy. Na przykład dziś przetestowałam zupę ogórkową, którą można kupić w Lidlu. Jest kilka rodzajów (marka "Pan Pomidor & Co"). Ja na razie spróbowałam tej i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. W składzie same warzywa, woda i przyprawy. Żadnych konserwantów i wzmacniaczy smaku. Kubek plastikowy zawiera 500 g i to wystarcza na 2 razy. Zupa jest gęsta, więc można dolać jeszcze trochę wody. Do tego 100g kurczaka i jest fajny obiad - łącznie 165 kcal. W 100 g jest tylko 25 kcal, tłuszczu 0,9g, węglowodanów 3g. Generalnie jadam mięso z warzywami w postaci surówek lub sałatek, ale zupa czasem też jest OK. Warto mieć zapas w lodówce.


Ostatnio zmieniony 20 mar 2017, 16:53 przez Febe, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2017, 16:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Dzięki za odpowiedź.

Niby na nabiale 50% gorsze wyniki mogą być. Ale to jak ktoś tylko nabiał je.

Chyba trochę zbyt restrykcyjnie do tego podchodzę.
W sumie truskawki, twaróg, stewia i można coś sernikopodobnego zrobić :).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2017, 16:52 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
No dokładnie. :) Trzeba sobie tę dietę uprzyjemniać.
Ja właśnie używam stevii, ale tylko w płynie, bo smak jest dla mnie ok. Tej w proszku nie cierpię. Twaróg z owocami to fajny pomysł. Albo z kakao bez cukru odtłuszczonym lub z cynamonem. Jak kiedyś się odchudzałam zimą to często zapiekałam jabłko z cynamonem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2017, 22:06 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Zjadłem twaróg z truskawkami liofilizowanymi. 30g truskawek, a objętość ogromna. Było słodko i nawet stewii nie potrzebowałem. Od razu mi lepiej ;). Zamówię jeszcze tego szejka, o którym wyżej pisaliśmy i to neutralne WPI i rozrobię z proszkiem z liofilizowanych truskawek. Ryby odstawiam i jakoś wytrzymam do tych minimum 26 dni.

Jakoś poprzednio było mi łatwiej. Może to dlatego że zrzucałem ze 127kg, a nie jak teraz z 94kg. Dodatkowo schudłem sporo na rozsądnej diecie i ćwiczeniach, nawet więcej niż na HCG ( ale za to dłużej ). To też mnie trochę demotywuje. Ale przynajmniej silną wolę poćwiczę. Dam znać za jakiś czas jak postępy, czy w ogóle są :).

Co do Fazy III to w poprzedniej sesji to właśnie tak robiłem że nie od razu 1500kcal tylko najpierw 700, 900, 1200 i 1500. Tak przez około 7-10 dni do tego dochodziłem. Zresztą to naturalnie wyszło bo więcej i tak wtedy nie dawałem rady zjeść.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 mar 2017, 10:56 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Ja też tak zamierzam w fazie 3, czyli ostrożnie. :)
U mnie na razie zastój już drugi dzień. :? Niestety, u kobiet częściej się to zdarza. Dziś mam w planie wypić więcej wody, żeby waga znów drgnęła.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 mar 2017, 21:16 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Może grejpfruta wprowadź do menu? Dni jabłkowe też pomagają.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 mar 2017, 8:10 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 06 mar 2017, 12:59
Posty: 33
Płeć: kobieta
Nie przepadam za jabłkami i nie mam ochoty jeść ich cały dzień, więc na razie więcej wody i dziś odstawiam twarożek, bo zastój trwa nadal. To ciekawe, ale rok temu, podczas ostatniej diety dokładnie od tego samego dnia, czyli 14-tego, zaczął się 4-dniowy zastój. To się zdarza i jest normalne. Trzeba to przetrwać. :zniesmaczony:

-- 22 mar 2017, 13:26 --

Z owoców najbardziej lubię pomidory. :hi hi: Jeżeli jutro rano waga dalej pokaże tyle samo, to być może skuszę się na te jabłka. :załamka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 mar 2017, 15:08 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 wrz 2015, 18:02
Posty: 66
Płeć: mężczyzna
Z poprzedniego cyklu pamiętam że w ogóle nie miałem stagnacji. Jedyne co to spowolnienie tak do 0,1kg / dzień przez parę dni.

Ja bym na Twoim miejscu zrobił tak:
- wprowadził jabłko i pół grejpfruta na dzień
- pilnował żeby były dwa rodzaje białka na dzień
- zwróć uwagę na wodę, za dużo to też nie dobrze
- ze dwie zielone herbaty na dobę, takie ciut mocniejsze
- jeden rodzaj warzywa do białka

Tych jabłek tak się nie bój. Możesz tylko jedno dziennie spróbować. Nie koniecznie od razu jabłkowy dzień.
Poczytałem o tych modyfikacjach co do oryginału. Z tego co pamiętam z książki dr Simeon też testował różne kombinacje np. warzywne i jednak został przy jednym rodzaju. Sam sobie trochę modyfikowałem żeby nie oszaleć. Myślę że to indywidualna sprawa i każdy powinien dietę pod siebie dostosować. Jednemu służy to innemu tamto.

Zmieniając trochę temat.
Od wczoraj mam katar, dziś od rana trochę gardło boli i szczypią oczy. Jednak tak gdzieś przed południem jak, za pstryknięciem palców pojawił mi się humor, lekka euforia, jasność umysłu, nawet, mimo niewyspania, jestem pobudzony. Gardło dalej boli ale tak się zastanawiam czy w ketozę przypadkiem nie wszedłem i stąd dobre samopoczucie. No i głód mi odszedł. Dopiero po 14 dziś zjadłem jabłko. Przez parę dni, pomijając założenia diety wprowadziłem też restrykcje jeśli chodzi o węglowodany. Mam nadzieję że to ketoza a nie ... początek choroby dwubiegunowej ;).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 87 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group