Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 22 kwie 2021, 12:04

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
Post: 08 gru 2010, 16:27 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:

Rebirthing (ang. "odradzanie") jest drogą rozwoju osobistego w której oddech używany jest do rozwijania świadomości i poczucia odpowiedzialności za własne życie.


Praca w Rebirthingu zmierza do kształtowania świadomego siebie, poznawania prawdy o sobie i swojej relacji ze światem. Rebirthing jest dobrym narzędziem do zrozumienia i uporządkowania swojej przeszłości, wyzwolenia z poczucia krzywdy i własnej nieadekwatności, odnalezienia głębokiego sensu swojego losu. Jest też postawą wobec rzeczywistości, która wynika z uznania twórczej mocy myśli i płynących z tego faktu konsekwencji. Pomaga ona żyć przytomnie i przyjmować każde wydarzenie jako okazję do nauki i wzrostu. Stałe praktykowanie Rebirthingu prowadzi do rozszerzania granic swojej "Jaźni", tak, by obejmowała coraz większy obszar rzeczywistości a co za tym idzie do poczucia jedności i odpowiedzialności wobec wszystkiego co żyje.
Aby podążać tą drogą trzeba wejść w pełen kontakt ze swoim wewnętrznym wszechświatem, swoimi myślami i uczuciami.

Umysł człowieka jest najważniejszą siłą sprawczą kształtującą jego los a dbałość o jego zawartość jest podstawowym elementem szacunku wobec siebie. Najgłębsze podświadome przekonania nabyte w pierwszych latach istnienia wymagają równie starannego odkrywania jak ślady dawnych kultur ponieważ odpowiadają one za reakcje emocjonalne i całościową postawę wobec życia. Pierwsze kroki jakie stawia adept Rebirthingu służą ich identyfikacji i przeprogramowaniu w taki sposób by wspierały go a nie hamowały. Używane w tym celu techniki pracy z umysłem oparte są zarówno na stosowaniu afirmacji i kodowaniu ich przez doświadczenie, jak i wizualizacji i technikach poznawczych, przeformułowujących te myśli, które nie pozwalają cieszyć się pełnią akceptacji i rozwoju. Celem Rebirthingu jest uczynienie umysłu swoim sprzymierzeńcem a nie wrogiem.
Aby wspomóc ten proces i uczynić go bardziej wydajnym i harmonijnym można korzystać z technik towarzyszących jakimi są praktyki związane z żywiołami. Rebirthing obejmuje swoim działaniem świadomość, emocje i energię człowieka. Kontakt z żywiołami pomaga zintegrować pracę na tych trzech poziomach.

Najważniejszą i podstawową techniką Rebirthingu jest Świadome, Połączone Oddychanie. Na poziomie fizycznym umożliwia ona przywrócenie pełnego, swobodnego przepływu powietrza a więc także energii w ciele, co prowadzi do dobrego samopoczucia i rosnącego zaufania do siebie.

Oddech jest tchnieniem życia i jest też życia zwierciadłem. Jego swobodny przepływ w ciele możliwy jest tylko w stanie wewnętrznej równowagi i harmonii, sytuacje powodujące lęk czy napięcie prowadzą do ograniczenia tej swobody.

Każdy człowiek przychodzi na świat jako elastyczny, pulsujący żywotnością organizm a następnie uczy się stawiać czoła trudnym sytuacjom poprzez zaciskanie się i kurczenie. Jednocześnie w jego umyśle kształtują się pierwsze decyzje dotyczące świata, ludzi i jego samego - wnioski, które częstokroć dawno nieaktualne, służą jako drogowskazy przez resztę życia. Na poziomie fizycznym proces ten prowadzi do stopniowego blokowania mięśni w różnych partiach ciała a co za tym idzie, do ograniczenia swobodnego przepływu energii, do sztywnienia i tłumienia jego naturalnej żywotności. Towarzyszy temu spłycenie czy nawet wstrzymywanie oddychania w pewnych obszarach płuc. Dlatego też można odzyskać elastyczność ciała przez przywrócenie naturalnego oddechu. Nie można tego jednak osiągnąć poprzez proste opanowanie techniki oddechowej. Sesja oddechowa jest głębokim procesem w trakcie którego w pełni świadomie doświadczamy reakcji ciała na zwiększony przepływ powietrza. Jej stosowanie związane jest z uruchomieniem bagażu emocjonalnego. Pierwsze sesje oddechowe często przywołują doznania z przeszłości i pozwalają ma ich integrację. Narastająca w trakcie oddychania energia wydobywa na powierzchnię cały system mięśniowych i psychicznych blokad a ich rozluźnieniu towarzyszy wszechogarniające uczucie ulgi i radości.

Rebirthing działa niczym sauna - sięga głęboko do wnętrza, aż do pokładów najstarszych dziecinnych urazów, łagodnie wydobywa je na powierzchnię i uwalnia - nierzadko w strumieniu łez czy falach wzruszenia. Dlatego właśnie nazywamy ten proces odradzaniem, przywraca on bowiem dziecinną niewinność i świeżość doznań.

Wraz z odzyskaniem naturalnej swobody oddechu rodzi się poczucie przynależności do porządku Istnienia, głębokie doznanie jego sensu i harmonii.
Chociaż jednak sesja oddechowa przynosi uczucia wyzwolenia i ekstazy, jednorazowo przeżyta nie jest w stanie dokonać stałej zmiany w sposobie oddychania a więc i funkcjonowania w życiu podobnie jak jednodniowa zmiana sposobu odżywiania nikomu nie gwarantuje powrotu do zdrowia. Dopiero systematyczna praktyka oddechowa stopniowo likwiduje bloki w ciele i dzięki temu pozwala trwale doświadczać swobodnego przepływu sił życia, który dodaje mocy każdemu podejmowanemu działaniu. Dlatego jest niezwykle ważne aby wraz z nią rozpocząć proces zmiany podświadomych ograniczających przekonań i niekorzystnych strategii życiowych. Kontakt ze swoimi emocjami i potrzebami jaki ma miejsce podczas sesji jest inspiracją do rozwoju i przeprowadzenia pożądanych zmian a pozostałe techniki Rebirthingu dostarczają sposobów by zmieniać codzienną rzeczywistość.

Ukoronowaniem pracy związanej z uwalnianiem emocji jest proces wybaczania. Prowadzi on od ponownego spotkania swojego bólu i gniewu, poprzez uświadomienie sobie własnej współodpowiedzialności w ich tworzeniu do odnalezienia w sobie akceptacji dla przeszłych doświadczeń i uznanie ich za niezbędny składnik swojej drogi rozwoju. Można go przyrównać do zabiegu chirurgicznego podczas którego usuwane są zalegające w organizmie miejsca zapalne.
Chociaż sam zabieg może wydawać się trudny, przypływ energii i sił witalnych jaki towarzyszy pozbyciu się balastu minionych urazów wart jest jego podjęcia.

Ponieważ świadomy połączony oddech prowadzi do konfrontacji z przeszłością, często umożliwia przypomnienie sobie i przeżycie własnych narodzin. Moment narodzin jest najważniejszym czynnikiem, który kształtuje poczucie bezpieczeństwa w świecie i zdolność do radowania się nim za pomocą zmysłów. Nie są one pełne jeśli doświadczenie pierwszego oddechu zostaje połączone ze stanem paniki i fizycznego cierpienia. Podczas sesji związek między szerokim, swobodnym oddechem a poczuciem przyjemności i zaufania do siebie i życia zostaje odbudowany.

Uczestniczenie w sesji jest niezwykłym doznaniem, które angażuje oddychającego na różnych poziomach jego istnienia. Prowadzi do ponownego odkrycia swojego ciała i doświadczenia wewnętrznej mocy, jest procesem diagnozy i zdrowienia jednocześnie. Pozwala ujrzeć i zrozumieć naturę swoich ograniczeń i wyzwolić siły niezbędne do ich przekroczenia tym wszystkim, którzy maja dość odwagi, by podjąć trud przemiany.

Anna Gumul-Jerzewska

Książki, które warto przeczytać:
- James Morningstar „Rebirthing”
- Bob Mandel “Terapia otwartego serca”
- Colin Sisson „Wewnętrzne przebudzenie”
- Frederic LeBoyer „Narodziny bez przemocy”
- Thomas Verny „Ukryte życie nienarodzonego”

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]



Strona polskich rebirtherów
http://www.rebirthing.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=44:czym-jest-rebirthing&catid=44:teksty-bezporednie

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 08 gru 2010, 16:27 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 gru 2010, 21:47 
Technika psychostymulacji zaliczana do grupy nauk typu New Age. Jest to raczej zgodna w środowisku zawodowych historyków religii i studiów porównawczych nad religiami kwestia. Sama praca z oddechem ma jednak bogatą tradycję. Jestem ciekaw dyskusji. Ktoś miał do czynienia z tą techniką?



Na górę
   
 
 
Post: 08 gru 2010, 22:53 
Aya Sophia pisze:
Technika psychostymulacji zaliczana do grupy nauk typu New Age. Jest to raczej zgodna w środowisku zawodowych historyków religii i studiów porównawczych nad religiami kwestia. Sama praca z oddechem ma jednak bogatą tradycję. Jestem ciekaw dyskusji. Ktoś miał do czynienia z tą techniką?

byłem na takim spotkaniu, gdzie kilka osób niby prowadziło wzajemnie takie terapie ale to raczej lipa była (uczennica Leszka Żądło była inicjatorką spotkania) .
Dziś widzę,że mój osobisty "rebirthing" dawno temu w jakimś dokonał się podczas regularnego pływania . Można takie transy złapać- bywało,że coś mi sie przypominało i wyłaziło na wierzch.



Na górę
   
 
 
Post: 08 gru 2010, 23:14 
easy russian pisze:
byłem na takim spotkaniu, gdzie kilka osób niby prowadziło wzajemnie takie terapie ale to raczej lipa była (uczennica Leszka Żądło była inicjatorką spotkania)


:lol: :lol: :lol: A mówiłem EN.KI :king: Znalezienie w ofercie ezoterycznej towaru, który nie jest trefny jest szansą gdzieś tak 1:100 000. Oczywiście ezoteryczne kłamczuchy zawsze zwalą winę na klienta. Na ogół budując swój pseudoautorytet na jakimś znanym nazwisku - jak przykładowo Lesiu. Moim zdaniem to nie jest technika psychostymulacji a psychomanipulacji . Zwłaszcza jak ma takich propagatorów jak ściemniacz Leonard Orr, który napisał książkę pt. "Fizyczna nieśmiertelność" w której dosłownie wciska, że potrafi nauczyć technik dających nam fizyczną nieśmiertelność jak sam tytuł wskazuje. Pogadamy Leoś, po Twoim pogrzebie. Tak super młodo to on dzięki temu swojemu sapaniu nie wygląda. Swoją teorię opiera na tym, że gdzieś w jaskini w Indiach siedzi facio który żyje fizycznie już ponad 1000 lat i to od niego ma te techniki. Oczywiście nikt go nie widział prócz samego Leosia. Leo - proste, weź go przywieź do Europy czy Stanów, pokaż wszystkim, daj zbadać doktorom... Zamiast pieprzyć takie kawałki. Głodne. Nie twierdzę, że praca z oddechem nie ma długiej tradycji. Tylko, że z tego co wartościowe robi się znak firmowy typu "rebirthing" i wciska motłochowi. Za grubą kasę. Bez gwarancji. I możliwości reklamacji. Skoro samemu się wie, że to i tak jest lipa... Najważniejsze jest zawsze public relations i wystarczy wstawić na swojej stronie tekst typu tego co wstawił EN.KI tutaj a zawsze tam podniecisz jakichś naiwnych. W końcu słowa mają moc, czyż nie??? :lol: :lol: :lol:



Na górę
   
 
 
Post: 09 gru 2010, 0:00 
rym74 : miales z tym styczność czy wystarczy Ci moj post?
Badz uprzejmy nie wciskac sie do dyskusji, jesli nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia.
Tak, to co napisales nie było konstruktywne.



Na górę
   
 
 
Post: 09 gru 2010, 14:10 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Aya Sophia:
Cytuj:
Jestem ciekaw dyskusji. Ktoś miał do czynienia z tą techniką?


Ja miałem do czynienia z tą techniką.Zostałem wyleczony w 3 miesiące z bezsenności.Zmarnowałem rok z psychologiem(najlepszym w moim mieście) które siedział naprzeciwko mnie i powtarzał:hhmmm...interesujące.
Oglądałeś film pt"Chłopaki nie płaczą"?Tam był taki psycholog zamyślony, to było coś podobnego.
Byłem raz u psychiatry ale intuicyjnie zdecydowałem że nie będą nic brał żadnych prochów, i dobrze zrobiłem bo prochy nie wymarzą przyczyny która powoduje twoje obecne cierpienie.

Psychoterapia mówi że nasze kłopoty z psychiką powodują urazy z dzieciństwa, i ma racje tylko że nie potrafi skutecznie wymazać tych przykrych doświadczeń - rebirthing potrafi.
Chociaż do pewnego momentu jeśli chcesz zejść głębiej w swoją podświadomość to musisz iść na regresing.
Podświadomość w 96% steruje naszym zachowaniem, wiesz że podświadome wierzena mogą się wykluczać z wierzeniami świadomymi?
Na dodatek podświadomość nie tworzy wierzeń logicznych, twoje wierzenia podświadome mogą być absurdalne - to stąd się u ludzi biorą niezrozumiałe ataki paniki i lęku, podświadomośc może poprostu uznaję że człowiek jest w stanie zagrożenia mimo że świadomość uznaje że jest bezpiecznie.

Przemawiałeś kiedyś publicznie???Czujeś może niezrozumiały lęk mimo że widziałeś że publiczność składa się z twoich znajomych??To twoja podświadomość wszczynała alarm bo uznawała że jesteś w zagrożeniu i pobudzała twoją swiadomość do działania
Żeby podświadomość nie robiła ci takich psikusów musisz oczyścić sobie podświadomość właśnie przez rebirthing a jak to nie pomoże i to będziesz musiał zejść głębiej w swoją istotę poprzez regresing.

Jeśli nie oczyścisz swojej podświadomośći to będziesz tracił energie na tłumienie emocji które będą się pojawiać gdy twoja podświadomośc uzna sytuacje ze niebezpieczną.
Jeśli tego nie zrobisz to będziesz mniej obecny bo część twojej uwagi będzie kierowana na stłumienie sygnałów z podświadomość będzie cie mniej w chwili obecnej a przecież chodzi o to żeby być tu i teraz.
Czyli będziesz doświadczał somosabotażu bo twoje podświadome wierzenia będą rujnowały twoje świadome wierzenia a co za tym idzie dążenia i możliwe że nic nie osiągniesz a jeśli zdołasz coś osiągnąć to dokonasz tego ogromnym wysiłkiem.

Więc żeby nie doświadczyć samosabotażu oczyszczamy podświadomość z negatwnych emocji na których się opierają negatywne wierzenia podświadomość na nasz temat a potem uzupełniamy tą lukę nowymi wierzeniami typu "Kocham siebie i jestem wspaniały mądry itp"

Proste, życie staje sie lekkie i przyjemne, chyba że tak jak mówiłem trzeba zejść głębiej żeby coś oczysćić to wtedy idzemy na regresing.

Ktoś mi chyba nawet polecał taką książke "Samosabotujące się Ego".


Ludze powinni być uczeni w szkołach i ich duchowych przywódców o sile podświadomośći tymczasem system mało tego że nie robi to aplikuje nam przekazy podprogowe!!!

Jezus mówi "kochajcie bliźniego jak samego ".

Dziesiejsza psychologia mówi nam że żeby kochać innego trzeba kochać siebie samego bo jeśli nie jesteś w stanie pokochać siebie samego to nie będziesz w stanie pokochać kogoś innego.

Więzienia są pełne ludzi którzy nie kochają siebie tych ludzi trzeba najpierw nauczyć kochać siebie a potem a potem mówić im żeby kochali innych.


O samosabotażu

Cytuj:
Samosabotaż

Czasami zdarzają się nam sytuacje, w których robimy coś odwrotnego, niż planowaliśmy. Działamy wbrew sobie, niezgodnie z własnym interesem.


Chcę posprzątać mieszkanie, ale zwlekam z zabraniem się za porządkowanie rzeczy. Przychodzi mi do głowy myśl, że najpierw ugotuję coś dobrego. Czas mija, przychodzi wieczór a w mieszkaniu nadal jest bałagan. Już jest za późno, żeby zaczynać, więc postanawiam, że jutro z samego rana na pewno się za to wezmę. Następnego dnia znów odkładam, zwlekam, robię sto innych „pilnych” rzeczy. Złoszczę się na siebie, że nie potrafię się zmotywować. Lubię mieć porządek w mieszkaniu, ale nie lubię sprzątać. Dlaczego?

Pewna pani bardzo chce schudnąć. Wciąż jest na diecie, ale trudno jej przestrzegać wszystkich reguł. Nie je białego pieczywa. W czasie obiadu rezygnuje z ziemniaków. Godzinę po obiedzie ma wielką ochotę na czekoladowego batonika. Nie może się powstrzymać. Ona naprawdę chce mieć atrakcyjną sylwetkę, ale w tym momencie ochota na batonika jest silniejsza. Potem przychodzi chwila refleksji, wstyd, poczucie winy, że uległa pokusie… Jak to się dzieje, że mały batonik okazuje się silniejszy od naszej woli?

Młody mężczyzna chce więcej zarabiać. Trudno mu jednak osiągnąć dochody, które by go zadowalały. Podejrzewa, że ma jakąś „blokadę na pieniądze”. Po bliższym przyjrzeniu się jego sytuacji zobaczymy, że nie dzwoni do potencjalnych klientów. Ma listę nazwisk kilkudziesięciu osób, które mogą być zainteresowane jego ofertą, ale do nich nie dzwoni. Postanawia, że najpierw zrobi porządki na biurku. Potem znajduje inne ważne sprawy do załatwienia i dzień mija. Jest za późno na telefony. Pojawia się uczucie bezsilności. Przekonanie, że nigdy nic się nie udaje. Nie ma sensu dzwonić, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Jak przełamać ten opór przed kontaktowaniem się z klientami?

Sabotowanie swoich działań zazwyczaj ma przyczynę w podświadomych przekonaniach, lękach i negatywnych myślach. Częstą przyczyną jest również odwrócenie psychologiczne. Tym terminem w EFT określamy sytuację, gdy polaryzacja w systemie energetycznym naszego ciała ulega odwróceniu. Obrazowo możemy powiedzieć, że to tak, jakbyśmy mieli baterie włożone w odwrotną stronę.

Interesujący artykuł Gary Craiga „Psychiczne odwrócenie” znajduje się na stronie AtmaJoga.

Odkrycie, że odwrócenie psychologiczne jest przyczyną naszych blokad, ograniczeń i niepowodzeń pozwala nam uwolnić się od przekonania, że świadomie sobie szkodzimy, bo nie mamy wystarczająco silnej woli. Najważniejsze jest jednak to, że teraz mamy możliwość skorygować odwróconą polaryzację. Gdy energia w naszym organizmie zacznie płynąć swobodnie, możemy bardziej świadomie kierować naszym życiem.

Podstawowa procedura EFT standardowo zaczyna się od ustawienia, które ma na celu skorygować odwrócenie psychologiczne. Dokładny opis tego, jak prawidłowo wykonać ustawienie znajduje się w darmowym podręczniku „Wprowadzenie do EFT” wydanym przez Instytut EFT w Warszawie.

Zdarzają się przypadki, że odwrócenie psychologiczne jest tak silne, że samo wykonanie ustawienia nie wystarczy. W takich wypadkach zalecane jest wykonanie oddychania obojczykowego bezpośrednio przed ustawieniem.

Oddychanie obojczykowe, to rodzaj ćwiczenia oddechowego połączonego ze stymulacją punktów meridianowych. Na podstawie informacji zawartych w podręczniku, którego autorem jest Gary Craig przygotowałam krótką instrukcję, jak wykonać oddychanie obojczykowe.

W kolejnym poście napiszę, do czego jeszcze można zastosować oddychanie obojczykowe


http://pro.eftera.pl/2009/09/samosabotaz.html


Cytuj:
Samosabotaż

Agnieszka Wieczorek

Aż 99 procent ludzi na świecie ma zaprogramowaną osobowość, która nie pozwala na efektywne życie. Proces ten jest wynikiem negatywnych myśli i przekonań warunkowanych podświadomie i przebiega tak niepostrzeżenie, że nawet możesz sobie nie zdawać z niego sprawy.
Możesz jednak mu zapobiec i dołączyć do jednego procenta szczęśliwców, których życie jest takie, jakiego naprawdę pragniesz.

Sabotowanie–
tak właśnie można nazwać proces, który jest odpowiedzialny za nieświadome ranienie samego siebie i niszczenie aspektów własnego życia, co odbiera nam szczęścia.

„Nasze życie – pisze Colin Sisson w książce pt.:” Niezwykła moc świadomego oddychania” - toczy się zgodnie ze schematami przyzwyczajeń, często opartych na licznych przekonaniach, które zakorzeniły się w nas jako uwarunkowane reakcje. Na przykład, jeśli w dużym stopniu odrzucam sam siebie, z trudnością uwierzę, że ktoś może mnie kochać. Gdy nawiążę znajomość z kimś, kto, jak się wydaje, darzy mnie sympatią, moje myślenie prawdopodobnie będzie następujące: „Niech mnie tylko lepiej pozna, wtedy od razu przestanie się mną interesować. A więc zerwę tę znajomość pierwszy, zanim on to zrobi". To jest właśnie samosabotaż – wyjaśnia Sisson.

Większość z nas myśli, że w pełni kontroluje samych siebie, ale wcale tak nie jest. Już w chwili narodzin kształtuje się w naszej podświadomości warunkowanie złożone z negatywnych myśli i przekonań, które zaczyna sterować naszym życiem. Proces ten wzmacnia się w okresie dorastania i w końcu zrasta się w naszą psychiką tak bardzo, że w pewnych momentach postępujemy mechanicznie. „Sposób, w jaki jesteśmy programowani, „jako dzieci lub jako nieświadomi dorośli", czy to przez rodziców, nauczycieli, czy nawet przez samych siebie, wpływa na nasze przekonanie, jak powinno się nas traktować – zauważa Sisson. - . Nie mamy absolutnie żadnej kontroli nad przebiegiem historii naszych związków, ale ona może powiedzieć bardzo wiele o tym, co czujemy w stosunku do samych siebie. Sposób, w jaki traktują nas inni ludzie, jest dokładnym odbiciem tego, jak traktujemy siebie.
Kiedy uporządkujemy swoje kontakty ze sobą, automatycznie uporządkujemy wszystkie inne związki w naszym życiu”
– wyjaśnia Sisson.

Jak rozpoznać przekonania sabotażowe? Na przykład po reakcjach. Najbardziej rozpowszechnione z nich, to: „Jestem nie dość dobry", „I tak nic z tego nie wyjdzie", „Ludzie mnie nie lubią" „Nienawidzę się", „Jestem zły" itd. Ale samo rozpoznanie nie wystarczy. Przed nami jeszcze zbadanie ograniczających myśli na swój temat, zwalczenie przesądów, poradzenie sobie z gniewem i urazą, przezwyciężenie poczucia winy i nawyku martwienia się.

To wszystko jest możliwe, jeśli tylko zdecydujemy, że chcemy się zmienić. Zmiana – tak naprawdę – jest jedyną stałą rzeczą na tym świecie – dowodzi Sisson i musimy ją zaakceptować. Jeśli już zdecydujemy, czeka nas praca, polegająca nad wzmocnieniem swojego poczucia bezpieczeństwa, zwalczanie nawyku odkładania na później czy zaprzestanie obwiniania innych ludzi czy czynników zewnętrznych za niepowodzenia. Sisson uważa, że „obwinianie wydarzeń, sytuacji i ludzi jest jednym z najbardziej samosabotażowych zachowań, które hamują nasz rozwój i odbierają szczęście” .

„W miarę praktykowania nowego sposobu myślenia, obejmującego odpowiedzialność za wszystko w swoim życiu, akceptację i miłość, możemy eliminować swoje oczekiwania i żądania, aby inni byli tacy jak my” – pisze Sisson.. Sprawdza się tu więc stara prawda, że jeśli chcesz zmienić innych, najpierw zmień się sam.

Najbliższe warsztaty pt. "Samosabotaż" odbędą się 17-18 marca w Poznaniu!

Tekst: Agnieszka Wieczorek

Autorka jest dziennikarką, współpracuje z pismami kobiecymi, a od ponad czterech lat regularnie pisze dla magazynu "Mam Dziecko".

Zapisy i informacje w Poznaniu: Aleksandra Stanek
Absolwentka psychologii klinicznej na UAM oraz Podyplomowych Studiów Trenerów Grupowych w WSPS. Master NLP. Pracuje z grupami w zakresie treningów i szkoleń dotyczących rozwoju osobistego. Współpracuje z Inspiration Seminars International oraz z Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie. W Poznaniu prowadzi filię Instytutu Ewy Foley.
Mail: aleksandra.stanek@wp.pl
Instutut Ewy Foley, filia Poznań, tel. 0 512 357 158, www.foley.com.pl


http://www.ekobiety.pl/index.php?id=48,292,0,0,1,0


KONIEC Z SAMOSABOTAŻEM!!
http://www.by-network.pl/forum/download.php?id=4&sid=7f41ac765cdd81909767172d671c6761

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 gru 2010, 15:28 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 16 lip 2009, 16:34
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
Miałem do czynienia z Integracją Oddechem, która bazuje na rebirthingu. Różni się mniejszym naciskiem na odreagowanie traum i wspomnień a większym na łagodną integrację pojawiającego się materiału. Potencjał ma to niesamowity. Kilka sesji pomogło mi przetrawić ogromne ilości materiału, oraz - co ważniejsze - nauczyło "obsługi" pojawiających się emocji każdego rodzaju. Techniki terapeutyczne bazujące na oddechu mają wielką przyszłość. Są proste, pozwalają doświadczyć a nie tylko zrozumieć treści psychiki, uczą używać emocji jako narzędzi rozwoju oraz są bardzo szybkie i skuteczne. Nawet Stanislav Grof używający LSD do psychoterapii (ze świetnymi wynikami) po jego delegalizacji przerzucił się na oddychania holotropowe :)

http://zenforest.wordpress.com/2008/01/29/czy-oddychasz-prawidlowo/
http://zenforest.wordpress.com/2008/01/30/integracja-oddechem-uwolnienie-od-tlumienia/
Cytuj:
PODSTAWY FILOZOFII INTEGRACJI ODDECHEM
W integracji oddechem próbujemy unikać koncepcji, a nawet technik samorozwoju; koncentrujemy się raczej na tropieniu przeszkód, które utrudniają odkrycie samego siebie. Zamiast wikłać się w wyjaśnienia, czym jest prawda, skupiamy się na opisaniu barier na drodze do niej. Gdy je zrozumiemy, każdy może udać się w wewnętrzną podróż, by odkryć własną prawdę. Oczywiście, w każdym opisie są elementy filozofii autora. A więc jeśli mowa o filozofii, jestem zwolennikiem idei, że myśl ma moc twórczą i tworzymy własne życie zgodnie ze swoimi:

* przekonaniami i nastawieniem,
* myślami i uczuciami,
* wyborami i decyzjami podejmowanymi zarówno na podświadomym, jak i świadomym poziomie umysłu.

Dzięki ćwiczeniom opisanym w tej książce możemy zweryfikować koncepcję tworzenia własnej rzeczywistości.

Przez pierwsze siedem lat nasze życie było przedmiotem rodzinnego i społecznego warunkowania, które określiło nasze przyszłe wybory i decyzje, myśli i uczucia, postawę i przekonania. Nikt nie może zaprzeczyć silnym wpływom rodziców, nauczycieli i społeczeństwa. Problem w tym, że większość z nas zaprogramowano na niepowodzenia w życiu, a przecież jego celem jest odnalezienie trwałego spokoju, miłości i szczęścia. Proces integracji oddechem pozwala zrozumieć, że nikt nie urodził się po to, by cierpieć.

CZYM SĄ STŁUMIENIA?
Stłumienia są węzłami stresu i napięcia – ich przyczyną jest konflikt w umyśle. Konflikt następuje wówczas, gdy staramy się uniknąć tzw. traumatycznych doświadczeń, ponieważ postrzegamy je jako złe, bolesne lub nieprzyjemne.

Nasze „ego” (zbiór wyuczonych, uwarunkowanych nawyków), chcąc poradzić sobie z trudnościami, działa jak mechanizm bezpieczeństwa i wycofuje naszą świadomość z pewnych doświadczeń, byśmy się lepiej poczuli. Ale, w rzeczywistości, nigdy niczego nie da się uniknąć. Jeśli próbujemy to uczynić, tylko tłumimy te doświadczenia. Stłumienia stanowią bloki energetyczne dla swobodnego, naturalnego przepływu życia. Dotyczy to każdego negatywnie osądzonego przeżycia, oceny różnych części nas samych („za dużo ważę, mam nie taką budowę, wzrost, kolor skóry, niewłaściwe uczucia, słabe zdolności intelektualne”) oraz osądzania innych ludzi.

Głęboko w bankach pamięci naszego mózgu tkwią wspomnienia wszystkich życiowych doświadczeń. Doświadczenia postrzegane Jako nieprzyjemne lub traumatyczne stłumiliśmy, aby poradzić sobie z sytuacją w danym momencie. Gdy coś stłumimy, staje się to nieświadome i my stajemy się nieświadomi. Tłumić – to kontrolować, hamować, powściągać, „trzymać”. Bloki wymagają ciągłego strumienia energii, niezbędnego do utrzymania stłumienia w ciele lub umyśle – ten wysiłek energetyczny prowadzi do zmęczenia, przedwczesnego starzenia się, psychoz i chorób.

Ale odrzucone części naszej osobowości nie mogą pozostać w zamknięciu na zawsze. Podobnie jak pole energetyczne, zbierają one wokół siebie energię – tworzą uzależnienia, obsesje, kompulsje, nie kontrolowane myśli i emocje. Takie pole energetyczne przyciąga pewnych ludzi i pewne sytuacje do naszego życia, dając nam okazję do znalezienia równowagi i uzdrowienia. Lecz związane z nimi emocje znowu traktujemy jako zbyt trudne i ponownie je tiumimy, zamiast się nimi zająć i Je rozwiązać. I znowu przyciągamy pewnych ludzi i pewne sytuacje…

INTEGRACJA
Integracja jest wynikiem integracji oddechem. Określamy ją jako scalenie i harmonijne działanie wszystkich naszych części: intelektu, emocji, fizyczności i duchowości. Gdy są w nas bloki i zahamowania, te różne strony naszej osobowości (będące częściami jednej funkcji) działają niezależnie od siebie; prowadzi to do dysharmonii. Brak równowagi wpływa na każdą dziedzinę naszego życia. Gdy zintegrujemy wszystkie te aspekty, znikają nasze ograniczenia i wszystkie nasze części wspierają naszą żywotność, efektywność i przyjemność. Większość praktyków woli używać słowa i n t e g r a c j a, a nie u w o l n i e n i e, gdyż to ostatnie sugeruje pozbycie się czegoś niewłaściwego i niedoskonałego. A przecież nie ma nic złego i niewłaściwego w nas i w naszym doświadczeniu; przekonanie, że tak jest, było przyczyną wszystkich naszych stłumień.

Wszystko zależy od tego, jak coś postrzegamy. Jeśli postrzegamy to Jako coś złego i niewłaściwego, wówczas najprawdopodobniej zareagujemy odrzuceniem i zwężeniem świadomości. Osądzanie oparte na lęku rozpoczyna proces tłumienia. Kontrolowanie i powstrzymywanie oddechu kończy go na poziomie fizycznym. To ludzkie osądy nadają wartość rzeczom. A rzeczy po prostu s ą!

Myśl Jest twórcza w takim sensie, że doświadczamy czegoś, co po prostu jest, i decydujemy, iż jest to złe lub niewłaściwe – to tworzy w nas reakcję objawiającą się określoną emocją i fizycznym stresem. Integracja jest procesem rozwoju świadomości – polega on na tym, że to, co osądziliśmy kiedyś negatywnie, przyjmujemy teraz takim, jakie jest. Pozwalamy b y ć doskonałości! Nasze podejście to ogarnięcie świadomością siebie oraz rzeczy, o których kiedyś postanowiliśmy źle myśleć.

STŁUMIENIE A INTEGRACJA
Jeśli stłumienie oznacza powstrzymywanie i kontrolowanie, integracja jest jego przeciwieństwem. Wszystko, co istnieje, można postrzegać jako przyjemne lub nieprzyjemne, złe lub dobre, wzbudzające miłość lub nienawiść. Nie ma to nic wspólnego z rzeczami samymi w sobie, lecz z naszymi decyzjami na ich temat. Przekonanie, że coś jest złe i niewłaściwe, stwarza dualizm i separuje nas od tego, co jest rzeczywiste. Nie ma nic złego w egzystencji, tylko w percepcji uzależnionej od naszej decyzji postrzegania rzeczy. Rodzina, która wybrała się na wycieczkę na wieś, złości się, bo pada deszcz. Ale rolnicy bardzo się z tego cieszą, gdyż roślinom, po dłuższej słonecznej pogodzie, potrzebna jest woda. Ten drobny przykład wskazuje, że wszystko zależy od punktu widzenia, który z kolei zależy od naszego wyboru i wolnej decyzji. Dotyczy to także naszych uczuć i doznań zmysłowych.

Prawda jest doskonała. Wszystko jest prawdziwe, a więc doskonałe. Gdy postrzegamy to, co doskonałe, jako niedoskonałe, znaczy to, że negatywnie to osądziliśmy. Iluzją jest myśl, a nie uczucie lub działanie, które z niej wynika. Jedynymi iluzjami są punkty widzenia. Nasz ograniczony sposób postrzegania rzeczy oparty jest na ego, czyli na indywidualnym uwarunkowaniu lub programowaniu.

Jeśli decydujemy się nie lubić jabłecznika, postanawiamy tym samym mieć nieprzyjemne odczucia, gdy go jemy lub nawet wtedy, gdy o nim pomyślimy. Nie zależy to od jabłecznika; jest on zawsze taki sam, czy lubimy go, czy nie. Jabłecznik po prostu jest. Jeśli kiedyś zdecydujemy się go polubić, jedzenie jego będzie nam sprawiać przyjemność. To samo dotyczy wszystkiego – sprzeczek rodzinnych, partii politycznych, różnych religii, bólu fizycznego, lęku itp. Wszystko jest sprawą decyzji, jak reagować na rzecz, a nie rzeczy samej w sobie. Gdy postanowimy kochać i czuć się dobrze, będziemy kochać i czuć się dobrze. Zawsze mamy tę możliwość.

PROCES TŁUMIENIA- to podjęcie decyzji, że coś postrzegamy jako złe lub nieprzyjemne, a następnie wycofanie świadomości z tak postrzeganego zjawiska, w celu osiągnięcia dobrego samopoczucia.

PROCES INTEGRACJI – to pozwolenie sobie na pełną świadomość czegoś, czego kiedyś unikaliśmy przez tłumienie, a także postanowienie, że teraz cieszymy się tym.

Jak możemy postanowić pokochać coś, czego nienawidzimy?

Musimy w pełni sobie to uświadomić, wejść z tym w intymną relację, a nie odpychać tego bez przerwy od siebie. Lęk rodzi się z niezrozumienia. Gdy tłumimy uczucie, wypieramy także myśl lub przekonanie kryjące się za tym uczuciem. Wyparte przekonanie lub myśl tkwią w podświadomości i nie traktujemy ich jako myśli, lecz doświadczamy jako swej rzeczywistości. Gdy ludzie twierdzą, że rzeczywistość jest trudna, a życie jest walką, oznacza to, że coś w sobie tłumią oraz żywią ograniczające ich przekonania – wskazuje na to ich punkt widzenia. To tak jakby ktoś patrzył przez okno w czasie deszczu i wierzył, że zamazany świat za oknami jest prawdziwą rzeczywistością.

SIŁA ŻYCIOWA
Stłumienie możemy także opisać w kategoriach związku między ciałem fizycznym a siłą życiową. Siła życiowa jest taką formą świadomości, którą najlepiej opisują słowa „samoświadomość” lub „wyższa świadomość”. Siła życiowa jest mechanizmem, który porządkuje molekuły tak, by przybrały one formę ciała fizycznego. Świadoma świadomość jest energetyzującym punktem skupienia siły życiowej. Stłumienie polega na wycofywaniu przez dłuższy czas świadomości z pewnych części fizycznego ciała po to, aby uniknąć określonych doświadczeń.

A więc wycofywanie świadomości z tzw. przykrego doświadczenia jest, w istocie, wycofywaniem siły życiowej z części naszego jestestwa. Zamknięcie pewnej części ciała przerywa swobodny dopływ siły życiowej do tej części. W rezultacie molekuły dezorganizują się i szybciej się starzejemy lub częściej chorujemy. „Nieprzyjemne” wzorce energii, którymi nie zajmiemy się odpowiednio lub ich nie wyrazimy, tkwią w mięśniach ciała i dają o sobie znać jako stres i napięcie. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, pozostają w naszym organizmie przez lata, jeśli nie przez całe życie. Najbardziej chorzy ludzie – to ci, którzy mają w sobie wiele napięcia, ale nic nie czują. Bloki energetyczne oddziałują na resztę ciała, powodując więcej bloków, czego wynikiem jest ogólny stan zmniejszonej wrażliwości, zmniejszonej świadomości, zmniejszonej żywotności, lecz zwiększonego stłumienia. Jedno stłumienie jest więc początkiem gromadzenia się wielu warstw stresu i zmniejszania się zapasu siły życiowej w całym ciele fizycznym. Śmierć jest wynikłem całkowitego stłumienia organizmu. Wydaje się, że w przypadku większości ludzi proces tłumienia zaczyna się przy narodzinach. Jeśli nie pamiętasz swych narodzin, prawdopodobnie już wtedy zacząłeś tłumić swoje przeżycia. W miarę jak rozwija się świadomość i wzrasta naturalny przepływ energii, siła życiowa dodaje wigoru całemu naszemu jestestwu.

Termin „aktywacja” oznacza stopniowe uświadamianie sobie stłumionych wzorców energetycznych, czyli negatywnych osądów z przeszłości. Nie jest jednak konieczne cofanie się do dawnych, negatywnie osądzonych sytuacji i przypominanie ich sobie. Czasami pojawiają się wspomnienia, gdy stłumienie „wyjdzie na wierzch” przez aktywację, ale nie jest to takie istotne. Najważniejsze jest to, że pobudzone wzorce energetyczne dają o sobie znać w naszym ciele i umyśle, a my jesteśmy ich świadomi. Ta świadomość poszerza świadomy umysł i przyspiesza proces integracji. Łatwiej integrować doświadczenia, niż Je tłumić. Na przykład, jeśli mocno ściskamy długopis w ręce, spalamy energię. Wystarczy rozluźnić mięśnie palców, by długopis wypadł z ręki. By coś zintegrować, wystarczy przestać negatywnie to osądzać. Dotyczy to wszystkiego w życiu. Łatwiej odnieść sukces, niż ponieść porażkę. Łatwiej być szczęśliwym niż nieszczęśliwym. Łatwiej kochać, niż nienawidzić. Nie musimy nic robić, by żyć, kochać i cieszyć się. Ale musimy włożyć wiele wysiłku w niechęć i odrzucanie życia. Jednocześnie odcinamy się przez to od siły życiowej. Tak więc, w teorii, łatwo wszystko zintegrować z chwilą, gdy zostanie zaktywowane. W praktyce nie jest to takie proste. Dlaczego? Dlatego, że po mistrzowsku opanowaliśmy sztukę tłumienia przez negatywne osądzanie i jesteśmy ekspertami od zmieniania rzeczywistości, nawet jej nie rozumiejąc.

Trudność wynika z głęboko zakorzenionych, zaprogramowanych nawyków. Postępujemy automatycznie, ponieważ rządzi nami uwarunkowana, poddana „praniu mózgów” podświadomość. To właśnie podświadomości nie możemy doświadczać, ponieważ jest ona stłumiona, a więc podświadoma oraz nieświadoma.

SPOŁECZEŃSTWO OPIERA SIĘ NA STŁUMIENIACH
Wszyscy coś kiedyś stłumiliśmy.
Boli nas coś i idziemy do lekarza po tabletkę, która usuwa symptom, czyli tłumi go. Integracja oddechem dotyczy przyczyn, a nie objawów. Bierzemy aspirynę przeciwko przeziębieniu i tym samym tłumimy je. Na poziomie psychicznym stłumienie i napięcie pozostaje, ponieważ nie jesteśmy ich świadomi. Czasami czujemy niepokój, lęk, urazę, smutek, samotność, ale winimy za to innych ludzi i sytuacje. Natomiast przyczyną emocji, które odczuwamy, jest stawianie oporu temu, co doskonałe. Trzymamy się swych stłumień dlatego, że nasze ego uważa, iż rozładowanie ich oznacza utratę części siebie. A więc utożsamiamy się z naszymi uczuciami, zapominając, że one tylko należą do nas, ale nie są nami. Paradoksalnie, utożsamianie z nimi jest powodem ich tłumienia i ukrywania. Jednak ciało i umysł, przepełnione stłumieniami i napięciami, mogą w końcu odmówić nam posłuszeństwa i nie stłumią niczego więcej. Wtedy emocje, takie jak strach, złość, smutek, zaczną pojawiać się przy najmniejszej prowokacji. Aktywowane stłumienia innych ludzi z łatwością będą nas pobudzać, a negatywne emocje jednych z reguły „nakręcają” negatywne emocje drugich – powstaje dysharmonia, konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. Szukamy wtedy pomocy, by utrzymać swe stłumienia na wodzy i uciekamy się do nałogów, znowu tłumiąc swe uczucia i ból fizyczny.

Duże zapotrzebowanie na tabletki uspokajające i nasenne wskazuje na ogromny problem tłumienia występujący w naszym społeczeństwie. Narkoza stosowana w szpitalach i u dentysty tłumi ból fizyczny. Nałogi, takie jak alkohol, nikotyna, kofeina, marihuana, tłumią emocje. Zwykle alkohol tłumi lęk. Gdy ktoś doświadcza lęku, kurczą się naczynia krwionośne. Alkohol je rozszerza, tymczasowo poprawiając samopoczucie. Niektórzy wolą zapić się na śmierć, niż czuć swój lęk.

Nikotyna zwykle tłumi złość. Złość rozszerza naczynia krwionośne, wywołując zaczerwienienie twarzy, a nikotyna tłumi tę emocję na poziomie fizycznym, powodując kurczenie się naczyń.

Powszechna jest także konsumpcja kawy. Kofeina tłumi rezultaty narkozy i podtrzymuje inne stłumienia. Wymaga to dużej energii, a więc ludzie bardzo stłumieni potrzebują regularnych dawek kofeiny.

Marihuana zwykle tłumi smutek. Substancje psychodeliczne, takie jak LSD, działają jako „superstymulatory” i tłumią same stłumienia. Stymulatory są najbardziej tłumiącymi używkami. Zażywanie ich wyniszcza umysł i ciało. Faktycznie każda używka niszczy ciało i umysł, tłumiąc siłę życiową.

Jeśli zażywanie którejś z tych substancji jest częścią twojego życia, spróbuj z niej zrezygnować na jakiś czas, aby przekonać się, co tłumisz. Każde uzależnienie tłumi siłę życiową i wszystko może stać się uzależnieniem, odciągającym naszą uwagę od doświadczania życia. By wymienić kilka, wspomnę o oglądaniu telewizji, przejadaniu się, spaniu, joggingu, ciągłym mówieniu, chodzeniu na imprezy itd.

Ktoś, kto czasem pozwoli sobie na wypicie kieliszka wina, wypali papierosa w święta, a nawet zapali czasem marihuanę, nie używa tych środków jako formy stłumienia, a więc nie należy uznawać go za człowieka uzależnionego. Mamy tu na myśli nawykowe zażywanie rozmaitych substancji lub nawykowe czynności, które, siłą rzeczy, prowadzą do unikania i tłumienia uczuć.

PRZYGOTOWANIE DO PIERWSZEJ SESJI ODDECHOWEJ
Proponujemy, aby w czasie sesji oddechowej nic nie robić i nie starać się niczego wywołać. Trzeba po prostu oddychać w pewien określony sposób, według wskazówek praktyka integracji oddechem, i pozwalać dziać się wszystkiemu, co się dzieje, bez żadnej ingerencji. Wystarczy to tylko obserwować. Takie przyzwolenie prowadzi do szybkiej integracji zaktywowa-nego materiału, a ponadto daje możliwość cieszenia się samym procesem.

Pozwól sobie czuć i, jeśli to konieczne, wyrażać. Jeśli masz ochotę się śmiać, to się śmiej. Jeśli masz ochotę płakać, płacz. Jeśli masz ochotę krzyczeć, krzycz. Pozwól, aby działo się to, co się dzieje.

Ludzie czasem martwią się na pierwszej sesji, że robią to „niewłaściwie”. Zrelaksuj się, nie można „robić” integracji oddechem niewłaściwie. Jeśli towarzyszący ci praktyk nie czyni żadnych uwag, prawdopodobnie postępujesz właściwie lub cokolwiek zrobisz, będzie właściwe.

Integracja może nastąpić nawet wtedy, gdy wzorzec energii jest wciąż jeszcze na bardzo subtelnym poziomie świadomości. Niezależnie od stopnia dramatyzmu stłumionego doświadczenia, można go zintegrować w bardzo subtelny sposób. Jeśli integracja nie następuje wtedy, gdy zaktywowana energia jest rozrzedzona, stopniowo energia ta stanie się bardziej intensywna, aż w końcu wyczerpanie zmusi nas do poddania się jej. Wówczas energia ta albo stanie się bardzo przyjemna, albo zniknie. Słowo „poddanie się” oznacza porzucenie naszych mechanizmów obronnych, zaprzestanie walki, mającej na celu utrzymanie stłumionego materiału poza świadomością, i zaakceptowanie wszystkich części naszej osobowości. A więc proces ten wymaga objęcia świadomością stłumionego materiału i poddania się mu. Poddanie się, „wymuszone” intensywnością energii wprost proporcjonalną do stawianego jej oporu, jest równie skuteczne, lecz mniej przyjemne. Gdy nauczymy się integrować zaktywowany materiał na subtelnym poziomie, uzyskamy o wiele większe poczucie bezpieczeństwa podczas procesu, będzie on łagodniejszy i z coraz większą przyjemnością pozwolimy ujawniać się stłumieniom.

Integracja oddechem nie wymaga żadnego wysiłku, jest bezpieczna i łatwa do nauczenia się. Dzięki niej osiągamy trwałe rezultaty i jest ona w 95 procentach przyjemna. Pozostaje 5 procent, które nie jest przyjemne, jest wynikiem oporu przed porzuceniem nieszczęścia i walki. Przyczyną wszelkiego dyskomfortu jest nasze przywiązanie do stresu i bólu. Nie ma w tym nic dziwnego, gdy weźmiemy pod uwagę, że nosiliśmy w sobie stłumienia przez wiele lat i wobec tego możemy nie być gotowi natychmiast je porzucić i żyć bez nich, nawet jeśli są bolesne. Zmiana w takim przypadku może stanowić zbyt duże wyzwanie. Ale ci, którzy chcą doświadczyć czegoś nowego, przez zintegrowanie i oduczenie się stłumionych przykrych doznań, mogą uznać wrażenie swobodnego przepływu energii za niezwykle przyjemne. Energia, która swobodnie płynie podczas sesji, jest czystą siłą życiową, oczyszczającą organizm z wszelkich bloków. Bloki te nie są czymś złym czy niewłaściwym – to tylko umysłowe i fizyczne wzorce, które już nie są nam potrzebne.

http://zenforest.wordpress.com/2008/01/27/zaakceptuj-i-badz-wolny/
Cytuj:
Wiele systemów uzdrawiania stara się wyleczyć chorobę, lecz nie zajmuje się emocjami, stanowiącymi jej podłoże. Dlatego usunięty rak często powraca po kilku latach. Nie zajęto się uczuciami i myślami o życiu. Leczenie bardzo się wyspecjalizowało – medycyna jest dla ciała, psychologia dla umysłu, a religia dla ducha. Każda z nich stara się naprawić sytuację postrzeganą jako niepożądaną.

Staranie się jest bardzo nienaturalne. Natura w ogóle się nie stara. Nie ma w niej żadnego wysiłku. Życie dzieje się samo, zgodnie z uniwersalnym prawem. Jest jak oddychanie. Natura tak to urządziła, byśmy mogli swobodnie oddychać, nigdy nie przerywając naturalnego przepływu siły życiowej – powietrza (Chi). To my stworzyliśmy swoje problemy, zakłócając rytm kosmicznego oddychania przez ustanowienie nienaturalnych podziałów między Bogiem, naturą a ludzkością. Dezintegracja i brak równowagi doprowadziły do stworzenia nienaturalnych granic między intelektem, emocjami, ciałem i duchem, a granice te są podtrzymywane przez intelektualne osądzanie, negatywne emocje i nieświadome kontrolowanie fizycznego oddechu. Teraz s t a r a m y s i ę rozwiązać swoje problemy, znowu używając wysiłku, który przecież był przyczyną całej tej dysharmonii.


Książka, z której pochodzą cytaty, bardzo polecam :)
http://chomikuj.pl/trr/psychologia/Colin+P.+Sisson++-+Wewn*c4*99trzne+Przebudzenie,45129055.zip

Treściwy opis wielu pochodzących z jogi technik oddechowych:
http://chomikuj.pl/trr/Schirner+Markus+-+Technika+oddychania,111014164.zip



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 gru 2010, 18:21 
zielony pisze:
........................................
Cytuj:
Wiele systemów uzdrawiania stara się wyleczyć chorobę, lecz nie zajmuje się emocjami, stanowiącymi jej podłoże. Dlatego usunięty rak często powraca po kilku latach. Nie zajęto się uczuciami i myślami o życiu. Leczenie bardzo się wyspecjalizowało – medycyna jest dla ciała, psychologia dla umysłu, a religia dla ducha. Każda z nich stara się naprawić sytuację postrzeganą jako niepożądaną.

Staranie się jest bardzo nienaturalne. Natura w ogóle się nie stara. Nie ma w niej żadnego wysiłku. Życie dzieje się samo, zgodnie z uniwersalnym prawem. Jest jak oddychanie. Natura tak to urządziła, byśmy mogli swobodnie oddychać, nigdy nie przerywając naturalnego przepływu siły życiowej – powietrza (Chi). To my stworzyliśmy swoje problemy, zakłócając rytm kosmicznego oddychania przez ustanowienie nienaturalnych podziałów między Bogiem, naturą a ludzkością. Dezintegracja i brak równowagi doprowadziły do stworzenia nienaturalnych granic między intelektem, emocjami, ciałem i duchem, a granice te są podtrzymywane przez intelektualne osądzanie, negatywne emocje i nieświadome kontrolowanie fizycznego oddechu. Teraz s t a r a m y s i ę rozwiązać swoje problemy, znowu używając wysiłku, który przecież był przyczyną całej tej dysharmonii
.


Książka, z której pochodzą cytaty, bardzo polecam :)
http://chomikuj.pl/trr/psychologia/Colin+P.+Sisson++-+Wewn*c4*99trzne+Przebudzenie,45129055.zip

Treściwy opis wielu pochodzących z jogi technik oddechowych:
http://chomikuj.pl/trr/Schirner+Markus+-+Technika+oddychania,111014164.zip
świetne to jest - dzięki "zielony".
Od dwóch dni myślę o tekście do jakiego radosław linkował z tematu "lewatywa" wstydliwa-sprawa-lewatywa-t5287.html - był tam link do tematu o hydrokolonoterapii na podstawie artykułu z "Nieznany Świat". Starałem się nieporadnie wyrazić swoje widzenie problemów z wszelkim leczeniem wyłącznie ciała materialnego - ten tekst ładnie streszcza to co chciałem powiedzieć- wywalone z organizmu pasożyty bardzo szybko zagnieżdżą sie na nowo o ile nie usuniemy "dziury" energetycznej w aurze czy też zaburzenia w niej . One tak naprawdę żywią się tą " gęstą energią" - uwolnienie blokady powoduje ,że pasożyt nie rozwinie się po prostu w ciele materialnym. Wszak dobrze ktos tam napisał,że wszelkie zarodniki mogą wniknąć codziennie poprzez dotykanie pieniędzy, klamki w tramwaju itp.
Ten "długas" , który wymazałem poprzedzający to co powyżej też wspaniały - bardzo cenny artykuł .



Na górę
   
 
 
Post: 09 gru 2010, 19:03 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Aya Sophia pisze:
Technika psychostymulacji zaliczana do grupy nauk typu New Age. Jest to raczej zgodna w środowisku zawodowych historyków religii i studiów porównawczych nad religiami kwestia. Sama praca z oddechem ma jednak bogatą tradycję. Jestem ciekaw dyskusji. Ktoś miał do czynienia z tą techniką?


Był tu już taki jeden, który straszył nas New Age'm. Ty napisałaś pierwsze dwa zdania w stylu w jakim wiadomości opisują działania Al-Kaidy. " Zalicza się do New Age" a wszyscy wiemy czym to pachnie". Chyba nie można odkryć niczego nowego w duchowości, żeby nie zostać przypisanym do tego nurtu.

Rebirthing był w przeszłości moja ulubioną techniką docierania do głębszych warstw podświadomości i dzięki tej technice zrozumiałem ogromnie dużo z tego co mną powoduje w życiu i jaki jest rzeczywisty świat. Na Integracji Oddechem byłem raz (właściwie dwa razy) i mogę potwierdzić słowa moich przedmówców o wartości tej techniki. Może Integracja Oddechem - przebieg sesji oddechowej, w większym stopniu zależy od umiejętności i osobowości prowadzącego niż w przypadku rebirthingu. W IO prowadzący asystuje pacjentowi w jego wędrówkach po emocjach a w rebirthingu jedynie wytwarza atmosferę bezpieczeństwa i akceptacji w której ćwiczący może swobodnie otwierać swoje zamknięte do tej pory rewiry.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 gru 2010, 19:40 
Kruk :

Cytuj:
Był tu już taki jeden, który straszył nas New Age'm. Ty napisałaś pierwsze dwa zdania w stylu w jakim wiadomości opisują działania Al-Kaidy. " Zalicza się do New Age" a wszyscy wiemy czym to pachnie". Chyba nie można odkryć niczego nowego w duchowości, żeby nie zostać przypisanym do tego nurtu.


To jest systematyka praktyk, więc Twój osobisty stosunek do rebirthingu nie ma tu nic do rzeczy ;)

Cytuj:
W IO prowadzący asystuje pacjentowi w jego wędrówkach po emocjach a w rebirthingu jedynie wytwarza atmosferę bezpieczeństwa i akceptacji w której ćwiczący może swobodnie otwierać swoje zamknięte do tej pory rewiry.


Guru? 8-)

Zielony :

Cytuj:
Kilka sesji pomogło mi przetrawić ogromne ilości materiału, oraz - co ważniejsze - nauczyło "obsługi" pojawiających się emocji każdego rodzaju. Techniki terapeutyczne bazujące na oddechu mają wielką przyszłość. Są proste, pozwalają doświadczyć a nie tylko zrozumieć treści psychiki, uczą używać emocji jako narzędzi rozwoju oraz są bardzo szybkie i skuteczne. Nawet Stanislav Grof używający LSD do psychoterapii (ze świetnymi wynikami) po jego delegalizacji przerzucił się na oddychania holotropowe :)


Co prawda, nazywam to introspekcją (bez technik oddechowych), ale też daje radę ;) Dzięki, ciekawe rzeczy piszesz ;)



Na górę
   
 
 
Post: 09 gru 2010, 20:35 
Hiperwentylacja – autonomicza lub kontrolowana zwiększona wentylacja płuc.
Podczas dostarczania do płuc większej ilości tlenu następuje coś jeszcze, mianowicie pobór tzw. Prany.
Można to wykorzystać podczas Modlitwy Kahunów, połączonej z wizualizacją gromadzenia tej energii.

Samego rebirthingu nie przechodziłem, raczej połączyłem technikę Panicznego Uzdrawiania i medytacji Kahunów i autohipnozy i metody Monroe'a w jedną doskonałą dla mnie technikę.

Bezpieczne i do samodzielnego wykonania.
Oddychamy w systemie 40 oddechów po 4 serie.
Wdech nosem (licząc skokami do 4) wydech ustami (też licząc do 4). Po pierwszej serii należy chwilę odpocząć.
Oczywiście oddechy zaczynami kiedy jesteśmy w pełni zrelaksowani...to fragment mojej metody.
W międzyczasie wizualizujemy gromadzoną pranę w postaci "świetlistej wody" gromadzonej w jakimś naczyniu.
Po "zapełnieniu" tego naczynia dalej przechodzimy do części kahunów ale to już inny temat.

Istnieje też doskonały system oddychania dla biegaczy. Czytałem o tym że stosowali to posłańcy wśród kahunów.
Przebiegając ogromne dystanse bez wielkiego zmęczenia. Jet to właśnie system 4 kroki w czasie wdechu podczas biegania przez nos (co zastępuje liczenie), i podczas następnych czterech kroków wydech ustami.
I tak w kółko, trzeba złapać rytm, po początkowych trudnościach i złudzeniu że się dusimy (bo biega się wdychając powietrze nosem) macie gwarancję że dostarczacie płucom odpowiednią ilość tlenu. (Many nazywanej wśród kahunów). Tej metody nauczyłem dobrego biegacza...szczęka mu opadła. Był nią zachwycony.
Daje wam gwarancję przebiegnięcia 10 kilometrów bez zmęczenia, tzn bez padnięcia na ziemię, serce zachowuje naturalny rytm, płuca nie bolą, nie ma imadła w klatce piersiowej. Wg Kahunów to naturalny rytm podczas biegania dla człowieka. Warto się tego nauczyć. Po pewnym czasie zważacie że możecie nawet przyspieszyć pod koniec biegania.

Prosiłbym o wypowiedzi ludzi którzy mieli doświadczenie w tym temacie i mają o tym jakieś pojęcie bez gadania bzdetów o New Age.



Na górę
   
 
 
Post: 09 gru 2010, 21:18 
redmuluc pisze:
........................................

Bezpieczne i do samodzielnego wykonania.
Oddychamy w systemie 40 oddechów po 4 serie.
Wdech nosem (licząc skokami do 4) .......................................................

jedna mała uwaga z mojej strony . Wtajemniczeni w sprawy jogini przestrzegają przed wykonywaniem ćwiczeń oddechowych ( pranajama) w dużych skupiskach ludzkich - miasta itp. Ciało energetyczne (eteryczne jeśli nie mylę- zazwyczaj obejmuje przestrzeń w promieniu około 15 metrów a może mieć znacznie więcej po takich ćwiczeniach ) powiększa się znacznie i zaczynasz "zasysać" śmieci różne z aury sąsiadów itp. Takie ćwiczenia tylko na łonie natury , w odosobnieniu - wtedy pobierasz czystą wibrację .



Na górę
   
 
 
Post: 10 gru 2010, 14:52 
easy russian pisze:
jedna mała uwaga z mojej strony . Wtajemniczeni w sprawy jogini przestrzegają przed wykonywaniem ćwiczeń oddechowych ( pranajama) w dużych skupiskach ludzkich - miasta itp. Ciało energetyczne (eteryczne jeśli nie mylę- zazwyczaj obejmuje przestrzeń w promieniu około 15 metrów a może mieć znacznie więcej po takich ćwiczeniach ) powiększa się znacznie i zaczynasz "zasysać" śmieci różne z aury sąsiadów itp. Takie ćwiczenia tylko na łonie natury , w odosobnieniu - wtedy pobierasz czystą wibrację .


Zgadza się całkowicie , dobra uwaga. Sprawa nie dotyczy jednak biegania...choć bieganie w mieście to raczej zły pomysł. Praktykę tej metody proponuję wykonywać na łonie natury, w ciszy i spokoju.

Podobna technika związana jest gromadzeniem KI we wszelkich technikach sztuk walki. Warto o tym pamiętać zanim ktoś zacznie pisać w zapędzie o New Age.

Proponuję przeczytać ten artykuł:

Oddychanie w Sztukach Walki
Autor: Dr Zbigniew Krenc (czarny pas karate)
tekst pochodzi ze strony http://www.kime.pl

http://www.ymaawarszawa.4me.pl/index.php?site=artykul75

Cytuj:
W starożytnych tekstach dotyczących energii wewnętrznej słowo ki tłumaczone jest właśnie jako "powietrze", "atmosfera", "oddech".

Obie koncepcje: hara i ki znalazły zastosowanie w sztuce znanej w Japonii pod ogólną nazwą haragei. Jądrem teorii haragei było poszukiwanie równowagi, integracji, spokoju i harmonii. Wszystkie praktycznie główne japońskie starożytne szkoły sztuk walki zaadaptowały dla swych potrzeb doktrynę haragei wraz z zawartą w niej koncepcją centralizacji (hara) i jej bardziej aktywną formą jaką jest siła ki. Również współczesne sztuki walki, jakie narodziły się na bazie metod uprawianych przez wojowników w średniowiecznej Japonii, w tym karate, wykorzystywały koncepcję haragei na wyższych poziomach wtajemniczenia. Zasady leżące u podstaw budowania i stosowania skoordynowanej siły czynników wewnętrznych w karate nie różnią się w swej istocie od tych, jakie demonstrują np. mistrzowie jujutsu czy aikido. To czyni podobnymi do siebie wszystkie japońskie sztuki walki budo. We wspomnianej już wcześniej książce "Judo Taisen Roku", można znaleźć następującą radę:

#

"... oddychanie musi wiązać się z właściwą pozycją, a wdech i wydech powinny być odczuwane jako przepływ odbywający się pod pępkiem..."

Mistrz Oyama z kolei uważał oddychanie brzuszne za najistotniejszy element w rozwijaniu siły wewnętrznej:

"Należy oddychać brzuchem... Głębokie oddychanie klatką piersiową powoduje zawroty głowy i nadmiar tlenu w krwiobiegu. Jest to gorsze niż chwilowy niedomiar, gdyż odbiera siłę i przytępia zmysły, pozostawiając cię bezbronnym i pozbawionym równowagi. Zamknij usta i zaczerpnij nosem powietrze do klatki piersiowej. Cofnij ramiona, wypnij pierś... Sprowadź powietrze w dół, w dół... aż do ziemi".

Według niektórych przedstawicieli japońskiego karate:

"Wszystkie myśli, całą uwagę i cały trening należy koncentrować na własnym podbrzuszu"- w ich oczach najlepszym wizerunkiem eksperta w sztuce walki pustą ręką są drewniane statuy NIO "strzegące" wrót wielu buddyjskich świątyń, szczególnie te z nich, które posiadają niezwykle rozwinięte mięśnie brzucha.

Japońscy mistrzowie karate uważali, że podstawą siły i umiejętności kontrolowania przebiegu walki jest stabilność umysłu, będąca rezultatem wewnętrznej koordynacji. Podkreślali zatem znaczenie codziennych medytacji połączonych ze stosowaniem technik oddychania brzusznego.
# Medytacja.
# Oddychanie brzuszne.
# Stan stabilności umysłu.
# Ześrodkowanie w podbrzuszu energii ki.
# Przejęcie kontroli nad zewnętrzną rzeczywistością.
# Przejęcie kontroli nad energią ki.

Uważano również, że odpowiednio przygotowany umysł może zapewnić najpierw kontrolowanie własnego wnętrza, a następnie przeciwnika i zmiennych warunków napotykanych w starciu. Przejęcie kontroli nad energią ki pozwala na kierowanie jej strumienia w różne części ciała, co w publikacjach dotyczących dalekowschodnich sztuk walki określane jest mentalną projekcją energii - w praktyce oznaczać to może brak odczuwania bólu np. przy stosowaniu technik blokujących oraz skuteczność (efektywność) własnych technik atakujących.

Adepci sztuk walki feudalnej Japonii często przeprowadzali ćwiczenia medytacyjne w tych samych klasztornych salach, w których uprawiali je również pobożni mnisi. Jedyna różnica dotyczyła celów do jakich dążyli - wojownicy - do wyciszenia i stabilizacji umysłu, mnisi - do duchowego oświecenia SATORI.
Nie ulega wątpliwości, że kontrolując własny oddech możemy mieć wpływ na efektywność naszego treningu karate.


Ciekawy artykuł jest też tutaj: Mistrzowie energii KI

http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=1707



Na górę
   
 
 
Post: 10 gru 2010, 16:02 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
EN.KI pisze:
KONIEC Z SAMOSABOTAŻEM!!

Gdyby nie samosabotaż byłbym zupełnie innym kimś, hamują mój rozwój w pewnych kierunkach.
Doszedłem jednak do tego że co jest częścią mnie jest częścią mnie i nie ma co się nad tym dłużej rozwodzić.
Niech żyje samosabotaż! :buja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 gru 2010, 19:37 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 16 lip 2009, 16:34
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
Aya Sophia pisze:
Co prawda, nazywam to introspekcją (bez technik oddechowych), ale też daje radę ;) Dzięki, ciekawe rzeczy piszesz ;)


Introspekcja (rozumiana tradycyjnie) ma to do siebie, że ciężko jej używać kiedy targają Tobą silne emocje, poza tym można ulec pokusie czysto intelektualnego zrozumienia, co w przypadku emocji zazwyczaj oznacza ich stłumienie. W przypadku technik oddechowych - im intensywniejsza emocja tym większy ma potencjał leczniczy. W dużym skrócie metoda IO polega na:
-skupieniu się na wybranej, najsilniej odczuwanej emocji
-oddychaniu w sposób połączony (brak przerwy między wdechem i wydechem) bez wymuszania wydechu
-pozwoleniu sobie na odczucie danej emocji w pełni - zamiast analizować ją, poczuć strach, z którego wyrasta
-w przypadku silnego utożsamienia często przydatne jest powiedzenie sobie, że "to nie ja doświadczam ..., tylko moje ego" i powrót do powyższych punktów

Tempo oddychania dostosowuje się do intensywności wyłaniającego się materiału, szybkie i głębokie oddychanie zwiększa intensywność, płytkie i wolne ją zmniejsza. Oddychanie powinno się kontynuować do momentu, kiedy uczucie na którym się skupialiśmy będzie coraz trudniejsze do uchwycenia a w końcu zniknie. Podobnie jak z "udaną" medytacją: znakiem, że można skończyć jest brak chęci na kończenie :język:

Ciekawe skutki daje też intensywny oddech połączony przy skupianiu się na konkretnych czakrach, ale lepiej zaczynać bez udziwnień :)

Jeden z najciekawszych rozdziałów z wyżej wymienionej książki:
Cytuj:
Reakcje uwarunkowane jako kamuflaż lęku

Kobieta, która była zawsze nieszczęśliwa, usiadła pewnego ranka na łóżku i zaczęta się zastanawiać po raz pierwszy w życiu, dlaczego tak jest. Dlaczego jest smutna, samotna, przestraszona, przygnębiona, zawstydzona, zmartwiona, sfrustrowana, zazdrosna, niepewna, zraniona, rozczarowana, podenerwowana, rozgniewana itp.? Dlaczego czuje wszystkie te emocje, które oddzielają ją od ludzi i od samej siebie? Próba odpowiedzi na te pytania rozpoczęła jej drogę do wolności. Większość ludzi przeżywa całe swe życie w nieszczęściu i nigdy nie pyta, dlaczego. Kobietę tę zastanowiły jej uczucia; pomyślała, że coś jest z nimi nie w porządku. Ale myliła się. Nie było nic złego ani w niej, ani w jej uczuciach. Niewłaściwe było tylko jej podejście. Emocje są naszymi przyjaciółmi – stanowią ważną i naturalną część nas. Są przyjacielskimi sygnałami, które informują nas, że osądziliśmy negatywnie jakąś część rzeczywistości. Jako takie są bezcennymi narzędziami samoświadomości. Ale wiele osób unika ich i je tłumi, uważając je za bolesne.

Problem polega na naszym automatycznym reagowaniu na pewne sytuacje w życiu. Wielki poeta niemiecki, Goethe, napisał kiedyś: "Człowiek szuka wewnętrznej spójności, ale jego prawdziwy rozwój zależy od tego, czy potrafi przestać zniekształcać rzeczywistość, tj. dopasowywać ją do swych pragnień".

Gdy czujemy tzw. "negatywną emocję", znaczy to, że odtwarzamy starą taśmę z naszym programowaniem, czyli reagujemy na sytuację tak, jak zawsze reagowaliśmy w podobnych okolicznościach, a nie na rzeczywistość danej chwili.

Pierwszym warunkiem porzucenia naszych przywiązań i uzależnień jest całkowite zaangażowanie się w ich uczciwą obserwację. Zauważcie, że używamy słowa "porzucenie", a nie "eliminacja" czy "uwolnienie się" (to ostatnie implikowałoby konieczność wysiłku, a nie świadomość sprawiającą, iż z czasem uzależnienia same "odpadają" jak śmieci i następuje naturalna integracja energii, uprzednio przez nie odszczepionej przyp. tłum.). Obserwacja ta nie jest łatwa z dwóch powodów:

* po pierwsze, nasze uwarunkowanie mówi nam, że musimy coś zrobić, aby odzyskać wolność, a nie tylko istnieć i po prostu obserwować;
* po drugie, szybko popadamy w stan uśpienia, gdy tylko poznamy potrzeby kryjące się za uzależnieniem (zaspokojenie potrzeby usypia).

Dobrze jest więc obserwować swoje reakcje, gdy uzależnienie pozostaje nie zaspokojone lub coś zagraża jego realizacji. Musimy zatem zrozumieć, że nasze reakcje nie są wydarzeniami, które nam się przytrafiają pod wpływem danej chwili, lecz przywiązaniami uwarunkowanymi przez dawne błędne wnioski i głęboko zakorzenionymi w podświadomości.

ZAPROGRAMOWANA, UWARUNKOWANA REAKCJA


Z zaprogramowaną, uwarunkowaną reakcją mamy do czynienia wtedy, gdy uzależnienie lub obsesja domaga się zaspokojenia czy też ukojenia. Niezaspokojenie wywołuje negatywne emocje. Ktoś, na przykład, wpada we wściekłość, gdy jakieś jego przekonanie zostaje podważone. Inny złości się, gdy oczekuje czegoś i to się nie zdarza. Zauważyłem, że czuję się ofiarą zawsze wtedy, kiedy moje podświadome żądanie lub oczekiwanie, na które zostałem zaprogramowany, nie zostaje spełnione. Poczucie, że jesteśmy ofiarą, jest zwykle bardzo silne, lecz kryjący się pod nim lęk często pozostaje nieświadomy. Dlatego rządzi nami lęk. Skontaktowanie się ze swym lękiem jest niezwykle ważne, jeśli naprawdę chcemy być wolni.

Reakcja uwarunkowana jest nieświadomą odpowiedzią na myśl, uczucie lub zdarzenie. Może to być gniew, uraza, zazdrość, poczucie winy i każda inna silna emocja, której bezpośrednim powodem jest osądzanie, a u jej podstaw leży lęk. Jest to zawsze odpowiedź automatyczna – reagujemy jak maszyny, które wykonują jakąś czynność po naciśnięciu odpowiedniego guzika, bo tak zostały zaprogramowane. W reakcji uwarunkowanej nie ma żadnej świadomej myśli; po prostu został naciśnięty guzik i natychmiast ją uruchomił. Jak wszyscy dobrze wiemy, wszelkie żądania i oczekiwania powodują tylko chaos w naszym życiu.

Reakcje uwarunkowane występują wtedy, kiedy:

* Gniewamy się, gdy nas nie słuchają.
* Przykro nam, gdy ktoś nas zdradzi.
* Nastawiamy się obronnie, gdy ktoś nas krytykuje.
* Boimy się, gdy ktoś nam grozi.
* Czujemy się gorsi, gdy inni nam dokuczają.
* Złościmy się, gdy zepsuje nam się samochód lub pralka.
* Czujemy urazę, bo nigdy nie dostajemy tego, czego chcemy.
* Jesteśmy smutni i samotni, gdy odejdzie nasz ukochany.
* Czujemy się winni, gdy nas o coś oskarżają.
* Czujemy się wyalienowani i oddzieleni, gdy inni zachowują się wobec nas nie w porządku.
* Uważamy za swych wrogów tych, którzy nie zgadzają się z naszymi poglądami.

Wszystkie te zachowania uruchamiają się pod wpływem wydarzeń w zewnętrznym świecie, gdy pozwalamy im, aby rządziły naszym światem wewnętrznym. Reakcja uwarunkowana jest uzależnieniem, obsesją, potrzebą, która musi być natychmiast spełniona. Niszczy wszelkie szczęście i przykuwa nas do przeszłości. Krishnamurti powiedział: "Są dwa rodzaje ludzi: aktywni i reaktywni". Osoba aktywna panuje nad swym życiem, biorąc odpowiedzialność za swe uczucia, myśli i czyny. Ludźmi reaktywnymi rządzi świat zewnętrzny oraz wewnętrzny świat ich uwarunkowań.

Wszystkich nas dotyczy pytanie, jak przebudzić się z koszmaru swego życia. Nie wszyscy dostrzegają ten problem. Niektórzy są tak uśpieni, że nawet nie wiedzą, iż śpią, i nie widzą, jaką krzywdę sobie wyrządzają.

Przebudzenie polega na uświadomieniu sobie zachowań, które nie służą naszemu dobru. Dziecko uczy się, na przykład, że mama kupi mu lizaka, gdy ono dostanie ataku histerii. W wieku 30, 40 lat takie zachowanie raczej nie będzie skuteczne, aczkolwiek podświadomość może wciąż twierdzić, że jest. Ataki histerii u dorosłego przejawiają się w postaci zachowań autodestruktywnych i poczucia skrzywdzenia – niszczą związki z bliźnimi, powodują choroby i wypadki, przeszkadzają w karierze.

MECHANIZMY OBRONNE


Ludzie boją się odczuwać swój lęk, ponieważ myślą, że to ich zrani. Oczywiście twierdzą, że potrafią czuć i akceptować swe reakcje, takie jak gniew: "Gniewam się na ciebie za to, że jesteś łajdakiem, ale akceptuję to". Nie o to jednak chodzi. Akceptujemy fakt, że jesteśmy rozgniewani, ale nie akceptujemy samej emocji. Ta subtelna różnica jest niezwykle ważna. Jeśli zaakceptujemy swój gniew, pochodzący z przekonania, że ktoś źle postąpił, i eksplodujemy, uwolni to tylko zgromadzoną na powierzchni energię, ale możemy być pewni, że w przyszłości znowu zezłościmy się na to samo. Nie nastąpiło żadne realne uzdrowienie. Gdy skupiamy się na sytuacji i na innych, traktując ich jako przyczynę naszych uczuć, ego odwodzi nas od prawdziwego uczucia, jakim jest lęk. Dlatego wszystkie reakcje są mechanizmami obronnymi. Po pierwsze, formujemy nawykową reakcję, by obronić się przed innymi ludźmi, stwierdziwszy uprzednio, że zagraża nam fizyczne lub emocjonalne niebezpieczeństwo. Po drugie, ego (czyli aktualnie rządzący minister) broni się przed wystawieniem na lęk. Gdyby się wystawiło, znalazłoby się tu i teraz i zostałoby unicestwione, gdyż w chwili obecnej nie ma nic – żadnego ministra ani lęku. Okazałoby się, że wszystko było iluzją.

Przyglądaliśmy się już sobie pod różnymi kątami. Teraz spójrzmy na swoją nieświadomość w nowy sposób, by odkryć bezcenny skarb. Tym skarbem jest wolność. Nikt nie może być wolny, żyjąc w lęku. Wolność zaczyna się wówczas, gdy skontaktujemy się ze swym lękiem i zdamy sobie sprawę ze swych uwarunkowanych reakcji (głównych narzędzi premiera służących mu do trzymania nas w uśpieniu). Za każdym razem, gdy pojawia się lęk, zostaje on natychmiast przetransformowany w reakcję uwarunkowaną i do krwi wydzielają się hormony, które mają utrzymywać nas w stanie nieświadomości i oddzielenia od lęku. Dlaczego tak trudno przebudzić się z reakcji uwarunkowanych? Ponieważ jesteśmy przekonani, że są one prawdziwymi uczuciami. Ale tak nie jest – są one tylko osądami. Osąd zawsze każe skupiać uwagę na sytuacji lub wydarzeniu i przekonuje nas, że coś jest złe lub nie takie, jak "powinno" być. Istnieje wiele reakcji uwarunkowanych. Rozważmy kilka z nich.

REAKCJE UWARUNKOWANE:


gniew, nuda, depresja, rozczarowanie, brak zaufania, wstyd, smutek, poczucie winy, martwienie się, zazdrość, samotność, użalanie się nad sobą)ważniactwo.

Niektórzy twierdzą, że są to naturalne emocje, gdy coś w życiu źle się ułoży. Te reakcje nie są naturalne, choć występują powszechnie (w tym sensie są normalne). Zauważmy powyższe sformułowanie: "gdy coś w życiu źle się ułoży". Jest to osąd (przywiązanie). Gdybyśmy umieli żyć bez przywiązań, reakcje uwarunkowane nie zdarzałyby się.

GNIEW (irytacja i uraza)


Gniewu doświadczamy wtedy, gdy nasze oczekiwania i żądania nie zostają spełnione. Gniew reprezentuje tę część naszego życia, której nie akceptujemy i dlatego reagujemy złością i urazą. Prawdopodobnie ani my, ani nikt wokół nas nie lubi tej naszej reakcji.

Jak wspomnieliśmy, żyjemy zgodnie z pewnym systemem zasad, myśli i przekonań. Gdy inni ludzie nie pasują do tego systemu, reagujemy irytacją i gniewem. Bierze się to z nierealistycznego oczekiwania i żądania, by świat był taki, jak powinien.

Gniew jest sprawą naszej decyzji, ale też i nawyku, i jest wyuczoną reakcją na frustrację. Objawia się on jako wrogość, wściekłość, atakowanie werbalne lub fizyczne, pełna napięcia cisza itd. Obejmuje różne odczucia, od irytacji i złości do intensywnego "gotowania się w środku". Usprawiedliwiamy swoje wybuchy gniewu, ponieważ sądzimy, że lepiej go wyrazić, niż dostać wrzodów żołądka. Ale zamiast wylewać na każdego pomyje swej wrogości, możemy obserwować swój gniew. Pamiętajmy, że wyrażanie emocji niekoniecznie oznacza jej integrację. Biorąc odpowiedzialność za wszystko w swoim życiu, możemy zacząć eliminować swoje oczekiwania oraz żądania, aby inni byli tacy jak my.

Głównym lękiem kryjącym się za gniewem jest lęk przed zranieniem.

NUDA

Nuda jest pragnieniem bycia gdzie indziej i robienia czego innego. Nuda rodzi się z nie uświadomionego lęku przed niemożnością panowania nad sytuacją oraz z pragnienia ucieczki. Jest to bezpośredni sposób unikania istnienia w chwili obecnej i zajmowania się tym, co ta chwila przynosi. Przejawami nudy są: niepokój, brak zainteresowania, senność, uwagi w rodzaju: A cóż mnie to może obchodzić" lub: "To nie ma sensu". Może doświadczyliście tego podczas lektury tej książki, a to oznacza, że jakiś minister wolał wtedy uciec.

Głównym lękiem kryjącym się za nudąjest lęk przed wyeksponowaniem lub odkryciem się; lęk przed stawieniem czoła czemuś niewygodnemu i niepokojącemu; lęk przed byciem ze sobą.

DEPRESJA

Objawami depresji są: brak energii, letarg, zasypianie i wycofanie się z życia. Depresja była użyteczną umiejętnością przetrwania w epoce lodowców. Nasi ówcześni przodkowie nie mogli narzekać na nadmiar żywności, a więc zdobywali ją, kiedy było można. Gdy jej zabrakło, oszczędzali swoją energię przez popadanie w depresję, która opóźniała akcję serca i przemianę materii, co wprawiało ich w stan letargu i hibernacji. Wtedy to było skuteczne, ale dziś nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Głównym lękiem kryjącym się za depresją jest lęk przed życiem.

ROZCZAROWANIE


Rozczarowanie wynika z przekonania, że rzeczywistość powinna być inna, niż jest. Polega niekoniecznie na tym, że nasze oczekiwania są zbyt wysokie, lecz raczej na oczekiwaniach wobec innych. Wysokie oczekiwania są błogosławieństwem, ważną inspiracją do kreowania sobie wspaniałej rzeczywistości. Rozczarowanie pojawia się wtedy, gdy oczekujemy, aby to inni stworzyli nam tę cudowną rzeczywistość. Wynika to z przekonania, że nie jesteśmy dostatecznie silni, aby tworzyć własne życie, i inni muszą to zrobić za nas. Gdy uświadomimy sobie, że każda sytuacja jest lekcją i okazją do rozwoju, rozczarowanie zniknie.

Głównym lękiem kryjącym się za rozczarowaniem jest lęk przed słabością i zranieniem.

BRAK ZAUFANIA


Brak zaufania wynika z podświadomego przekonania, że świat jest niebezpieczny, że inni mogą zyskać nad nami władzę i ranić nas. Większość osób doświadczyła krzywd i zdrad, szczególnie od najbliższych. Nie dziwi więc powszechność braku zaufania. Generalizujemy go, tworząc wzorzec nieufności wobec nowych sytuacji i wszystkich napotkanych ludzi.

Brak zaufania pochodzi z zaprogramowania na nieufność wobec siebie. Nie ufamy sobie, ponieważ nauczeni jesteśmy ciągle polegać na innych i z nich czynić źródło miłości, aprobaty i sukcesu. Jeśli brakuje nam zaufania do siebie, jak możemy zaufać innym?

Głównym lękiem kryjącym się za brakiem zaufania jest lęk przed zdradą i zranieniem.

WSTYD (zawstydzenie, zakłopotanie)


Wstyd wynika z przekonania, że ludzie ciągle mnie obserwują i negatywnie osądzają. Warto zdać sobie sprawę z faktu, że ludzie są tak zajęci osądzaniem samych siebie, iż nie mają już czasu na osądzanie mnie. Nawet ci, którzy mnie osądzają, czynią to ze swego ograniczonego punktu widzenia, a więc jakże to może mnie ranić? Może tak być tylko wtedy, gdy sam siebie negatywnie osądzam. Zawstydzenie bowiem jest umniejszaniem własnej wartości.

Niektórym trudno przyjmować komplementy i czują się zakłopotani, gdy są publicznie chwaleni. Jedna część ich osobowości pragnie komplementów, błaga o nie, tęskniąc za jakąkolwiek formą miłości. Druga część nie wierzy w żadne dobre słowo, które otrzymuje. Minister rządzący niskim poczuciem własnej wartości mówi im, że nie są godni miłości. W konsekwencji odczuwają wstyd.

Głównym lękiem kiyjącym się za wstydem jest lęk przed wystawieniem na widok innych.

SMUTEK (żal, rozpacz)

Smutek wynika z przekonania, że to, co straciliśmy, było czymś najważniejszym, i utraciliśmy to na zawsze. Podstawą tego przekonania jest myśl, że przedmiot lub osoba, którą straciliśmy, był istotną częścią nas samych. Tak przywiązaliśmy się do niej, że stało się to głęboko zakorzenionym uzależnieniem. Zaprogramowanie społeczne nakazuje smutek, gdy umierają bliscy i ukochani. I naprawdę czujemy smutek z powodu ich straty. Ale niektórzy nieświadomie wybierają głęboki smutek, żal i rozpacz na całe lata. Są przekonani, że to strata powoduje ich smutek. Ale tak naprawdę, jego przyczyną nie jest sama sytuacja utraty, lecz myślenie o niej.

Powiedzmy, że spalił się twój dom, gdy byłeś na wakacjach.

Stało się to we wtorek, a ty otrzymałeś wiadomość w piątek. Słysząc ją, oczywiście, wpadłeś w rozpacz. Gdyby to sama sytuacja powodowała twoje uczucia, poczułbyś je we wtorek. Wywołała je twoja ocena sytuacji. Jest to dowodem na to, że żadne okoliczności zewnętrzne nie mają władzy nad naszymi uczuciami, szczególnie smutkiem. Ty sam ją masz (a raczej, jak w przypadku wszystkich reakcji uwarunkowanych, decyduje o rym twoje zaprogramowanie).

Głównym lękiem kryjącym się za smutkiem jest lęk przed separacją.

POCZUCIE WINY

Poczucie winy z powodu tego, co zdarzyło się w przeszłości, jest udziałem większości ludzi. Chcieliby oni poprawić sytuację, która już wystąpiła i nie istnieje w chwili obecnej.

Robert Jones Burdette napisał w Golden Day:

To nie doświadczenie dzisiejszego dnia przyprawia ludzi o szaleństwo, lecz wyrzuty sumienia z powodu tego, co zdarzyło się wczoraj, i przerażenie, że inni mogą to jutro odkryć.

Poczucie winy wynika z przekonania, że zrobiliśmy coś złego i jakimś cudem to naprawimy, gdy będziemy się źle z tym czuli. Zamiast być szczęśliwi, sabotujemy obecną chwilę szczęścia chęcią ukarania siebie, w nadziei, że uzyskamy przebaczenie. Poczucie winy jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi manipulacji i kontroli, wykorzystywanym przez niektóre kulty religijne i filozoficzne.

Emocja ta nie ma żadnej wartości. Czucie się winnym z powodu jakiegoś błędu z przeszłości wzmacnia tylko negatywne zachownia związane z tym uczuciem i, wbrew naszemu złudzeniu, nie uwalnia nas, lecz więzi jeszcze bardziej. Uwięzienie przestępcy w nadziei, że poczuje się wystarczająco winny, by się zmienić, wywołuje wręcz odwrotny skutek. Poczucie winy nigdy nikogo nie odmieniło, lecz wzmocniło sposób postępowania, który chcieliśmy zmienić. Więzienia nie są dobrym miejscem do nauczenia się nowych konstruktywnych zachowań. Wielu kryminalistów po wyjściu zza krat znowu zaczyna popełniać przestępstwa.

Sporo ludzi wykorzystuje poczucie winy jako formę manipulacji. Rodzice często mówią dzieciom: "Jak mogłeś tak postąpić? Nie wstyd ci?". Dzieci czują się winne i, co gorsza, same uczą się sztuki manipulacji, by potem wypróbować ją na innych, także na własnych dzieciach. Jest to skuteczne, ale nieuczciwe. Nie mówimy wprost, jak się czujemy i czego chcemy (asertywność), lecz wygłaszamy zdania typu: "Nie zrobiłeś zakupów. Muszę zrobić je sama. Nie wiem, czy mój biedny, chory kręgosłup to zniesie".

Nasze poczucie winy zwykle związane jest z oczekiwaniami i żądaniami innych. Pamiętajmy, że jesteśmy wolni i nie musimy dostosowywać się do cudzych wyobrażeń o tym, jacy powinniśmy być i co powinniśmy robić.

Głównym lękiem kryjącym się za poczuciem winy jest lęk przed odrzuceniem

MARTWIENIE SIĘ


Podczas gdy poczucie winy jest karaniem siebie za przeszłość, martwiąc się, karzemy siebie za to, co może zdarzyć się w przyszłości. Martwienie się jest wyrazem syndromu "co będzie, jeśli". "Co będzie, jeśli nie zdążę, nie zrobię, oni nie zrobią itd.". To tak, jakbyśmy próbowali przejść przez most, zanim do niego dojdziemy. Nie ma sensu psuć sobie chwili bieżącej takimi rozważaniami, bez względu na to, czy dotyczą one jutra czy tego, co się zdarzy za tysiąc lat. By uświadomić sobie bezowocność martwienia się, dobrze jest zapytać siebie: "Czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie za sto lat?". W 99 procentach uzyskamy odpowiedź przeczącą.

Nawyk martwienia się można przezwyciężyć, skupiając się na chwili obecnej i dążąc do uwolnienia się od bezużytecznych myśli o innym czasie, który nie ma nic wspólnego z byciem tu i teraz.

Głównym lękiem ukrytym za martwieniem się jest lęk przed zranieniem w przyszłości.

ZAZDROŚĆ

Zazdrość jest reakcją wynikającą z nadmiernego przywiązania do kogoś w niezdrowy sposób. Pojawia się, gdy żywimy jakieś oczekiwania w stosunku do tego, jak inni powinni się wobec nas zachowywać. Wymagamy, aby ktoś kochał nas w pewien sposób, a kiedy tego nie czyni, czujemy się urażeni i zranieni.

Źródłem zazdrości jest brak wiary w siebie i porównywanie się z innymi ludźmi. Doświadczamy zazdrości, gdy ktoś, kogo kochamy, okazuje miłość innej osobie. Czujemy się porównywani do tej osoby, odrzuceni i zignorowani. Lecz w rzeczywistości to my czujemy urazę, nie z powodu uczuć "tego drania" do nas, lecz dlatego, iż wyobrażamy sobie, że woli kogoś innego. Gdybyśmy naprawdę kochali siebie, nie widzielibyśmy nic złego w tym, że nasz partner okazuje sympatię innym, ponieważ nie kwestionowalibyśmy jego miłości do nas.

U podstaw zazdrości tkwi roszczenie sobie prawa do posiadania innych ludzi. Jest to dziecinne podejście: traktowanie swych bliskich jako własności ma tyle sensu, co chęć objęcia w posiadanie słońca. Mentalność zorientowana na posiadanie prowadzi do rywalizacji. W konsekwencji czujemy się zagrożeni, gdy ktoś "zabiera" nam "naszą" ukochaną osobę, i wtedy pojawia się zazdrość – "zielonooki potwór".

Gdy zrozumiemy mechanizm zazdrości, stosunek naszego partnera do kogoś innego możemy postrzegać jako relację między dwojgiem ludzi, a nie spisek wymierzony przeciwko nam. Dostrzeżemy także, że nie ma to nic wspólnego z naszą wartością, która przecież nie zależy od innych.

Pewną formą zazdrości jest zawiść. Dotyczy rzeczy, nie ludzi. Jest urazą o to, że inni mają czegoś więcej i lepszej jakości. To także przejaw mentalności zorientowanej na posiadanie.

Wolność od przywiązania do rzeczy i ludzi, a jednocześnie głębokie zaangażowanie w związki z nimi, pozwala przezwyciężyć owe pożerające energię reakcje.

Głównym lękiem kryjącym się za zazdrością jest lęk przed odrzuceniem i byciem nie dość dobrym.

SAMOTNOŚĆ


Samotność jest wołaniem o miłość i troskę. Bierze się z Podświadomego przekonania, że ludzie są niebezpieczni i mogą nas zranić, że nie jest bezpiecznie prosić ich o to, czego chcemy. Wynika także z podejrzenia, że nikt nas nie chce i nie jesteśmy godni miłości. Pragniemy obecności ludzi, a z drugiej strony odpychamy ich.

Głównym lękiem kryjącym się za samotnością jest lęk przed odrzuceniem,

UŻALANIE SIĘ NAD SOBĄ / WAŻNIACTWO


Użalanie się nad sobą jest klasycznym odgrywaniem roli ofiary, a także reakcją strachu, że ciągle ktoś o nas mówi. Użalające się nad sobą "biedactwo" znajduje się o krok pd podstawowego lęku. Zatem może przejawiać wszystkie wyżej wymienione reakcje. "Biedactwo" jest głównym graczem we wszystkich grach polegających na manipulacji i kontrolowaniu.

W 1995 roku było pełno żebraków na ulicach Moskwy, w której mieszkaliśmy. Byli to, w większości, smutni i żałosni ludzie, zupełnie nieświadomi, że mają w sobie moc przemienienia się w królewiczów. Ci bardziej świadomi odgrywali swą rolę niezwykle skutecznie. Będąc sam "biedactwem" przez dużą część mojego życia, łatwo rozróżniałem tych zawodowych manipulatorów. Ponieważ nie mówiłem zbyt dobrze po rosyjsku, mogłem tylko polegać na wyczuciu energii i obserwowaniu języka ciała. Pewnego dnia podeszła do mnie żebraczka z wyrazem najgłębszej rozpaczy na twarzy. Błagała o pieniądze odpowiednio zawodzącym głosem. Popatrzyłem na nią i. ponieważ jej gra była tak przerysowana i przesadna, roześmiałem się głośno. Ten akt zdemaskowania wywołał uśmiech na jej twarzy – obydwoje wiedzieliśmy, jak się gra w tę grę.

Podstawą ważniactwa jest poczucie własnej nieadekwatności i potrzeba udowodnienia innym, że jesteśmy wartościowi. Chcemy to udowadniać, ponieważ w głębi duszy w to nie wierzymy. Ważniactwo przejawia się jako zarozumiałość, arogancja i kontrolowanie innych po to, by dali nam to, czego najbardziej potrzebujemy – miłość. Oczywiście, taka postawa tylko ich zniechęca i odpycha. Dopóki nie skontaktujemy się z lękiem, który rządzi tym ograniczającym nas zachowaniem, nie zaznamy spokoju.

Głównym lękiem ukrytym za ważniactwem i użalaniem się nad sobą jest lęk przed odrzuceniem.

Uwolnienie się od tych autodestruktywnych zachowań i reakcji zmienia nasz świat Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Reakcje uwarunkowane są sposobem radzenia sobie z tym, co, w gruncie rzeczy, jest iluzją. Możemy ich nie lubić, tak jak nie lubimy innych negatywnych aspektów naszego życia, ale odrzucając je, wymieniamy tylko jedne autodestruktywne zachowania na inne. Natomiast gdy je zaakceptujemy, przestajemy tłumić swoje uczucia. Pozornie wygląda to na sprzeczność!

Proponujemy, aby ich nie odrzucać, gdy się dzieją, lecz przyglądać się im uważnie. W każdej reakcji kryje się wielka lekcja. Proponujemy także, aby nie akceptować tych reakcji, ponieważ to się rzadko udaje. Jak można zaakceptować reakcję, która sama w sobie stanowi akt osądzenia – po prostu jest osądem. Jak można akceptować i osądzać jednocześnie? Wszystkie reakcje biorą się z odrzucenia rzeczywistości jako złej lub nieodpowiedniej (osądzenie). To uwalnia hormony bezpośrednio kształtujące te reakcje. Ważne jest uświadomienie sobie, że nic na zewnątrz nas ich nie tworzy. Przyczyna tkwi w nas.

A więc co możemy z nimi zrobić? Po prostu obserwować je, oddychać w nie i pozwolić im istnieć. Potem skontaktować się z lękiem ukrytym za reakcją i obserwować lęk.

Przebudź się i poczuj swój lęk, ponieważ za lękiem już nic nie ma. "Poznaj prawdę, a prawda da ci wolność".



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group