Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 gru 2019, 9:01

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 27 sie 2010, 17:30 
no więc właśnie ponoć nie tylko to UHT, ale w ogóle mleko. jest to pokarm dla cieląt, nie dla ludzi.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 27 sie 2010, 17:30 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2010, 17:48 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Mleka wogole nie pije. Jedynie jesli dodaje sie do ciasta itp. to je spozywam, ale tak ogolnie produktow mlecznych unikam. Sera nie lubie, a jogurty zawsze powodowaly u mnie mdlosci, wiec jem tylko yofu - czyli jogurt sojowy (AlproSoya).

Brzydza mnie hasla reklamowe typu "Alpejskie mleko", "Mleko wiejskie", "Z zielonych pastwisk", "Nasze krowy uprawiaja aerobic" i inne bzdety aby klient myslal ze krowki biegaja w gorach po trawie w sloncu, zra kwiatki i sa dojone przez mile babcie w chustach na glowach, prosto do wiaderka. Przemysl mleczarski to jedno wielkie bagno gdzie krowa stoi przykuta lancuchem do metalowej bramki i jest dojona az dostaje problemow z kosciami, wymiona wydluzaja sie jej do ziemi albo jest juz tak wycienczona ze nie moze znow zajsc w ciaze w a co za tym idzie- nie bedzie juz dawac mleka, wiec idzie na rzez. Takie mleko nie moze byc zdrowe. Mnostwo antybiotykow, hormonow i pestycydow z jednostajnej paszy dla krow.

Systemowi edukacyjnemu zalecilabym organizowanie obowiazkowych wycieczek szkolnych do takich wlasnie miejsc gdzie trzymaja te krowy. Ciekawe ile dzieci z checia wypilo by potem kakao...

saJms - mleko ze wsi tez nie jest zdrowe, bo to przeciez mleko krowie, sklad ma dla nas nieodpowiedni, powoduje choroby, i dlaczego mamy je pic skoro to mleko matki dla jej dziecka? Fuj.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2010, 18:03 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2010, 20:01
Posty: 354
Lokalizacja: Zach. Małopolska i Misiones(Argentyna)
Płeć: mężczyzna
Czy każde mleko jest niezdrowe?
Kozie mleko też?, A przetwory z koziego mleka, sery itp.?
Kozie mleko stanowi ważną część diety długowiecznych Hunzów i jakoś im odpowiada.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2010, 18:09 
może jeszcze w temacie:
http://newworldorder.com.pl/artykul,2201,Mleko-nasz-Wybawca

fragment:
Cytuj:
"Co zatem zawiera mleko?!

Hmm…

W zasadzie to nikt nie zadaje sobie tego pytania, wsypując swoje ukochane Corn Flakes do talerza i zalewając je tą cieczą (ten etap mam już na szczęście za sobą).


Otóż mleko zawiera dużo białka, a konkretnie Kazeiny. W mleku kobiecym białka - kazeiny jest mało, zaledwie 0,2%. Kazeina to substancja niezbędna cielakowi, odpowiada za wzrost kopyt i rogów, jednak spożywana jest tylko przez 6 pierwszych miesięcy życia cielaczka. Człowiek potrzebuje znacznie mniej białka, dlatego że znajdujące się w naszym jelicie grubym bakterie świetnie sobie radzą z rozkładaniem białek z węglowodanów, których dostarczyć możemy spożywając produkty roślinne.


Za proces rozkładu Kazeiny w organizmie odpowiada podpuszczka. Paznokcie i włosy wykształcają się kompletnie w wieku 2 lat, więc dziecko nie potrzebuje już więcej Kazeiny. W tym czasie układ trawienny dziecka zaprzestaje wydzielania podpuszczki. Od tego momentu krowie mleko staje się dla organizmu produktem ciężkostrawnym.


Kolej na Żelazo (Fe), które rzekomo tak obficie występuje w mleku. Jakoś nie dostarcza cielakom niezbędnego minimum, przez co muszą je uzupełniać spożywając trawę. Organy trawienne cielaka pozwalają mu strawić mleko i trawę oddzielnie (dobrze pomyślała matka natura). Całkiem inaczej jest zbudowany układ pokarmowy człowieka. Krowie mleko w momencie dostania się do żołądka człowieka, ścina się pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych, a jego zawartość konsystencją zaczyna przypominać twaróg. Ów "twaróg" oblepia cząstki innego pokarmu znajdujące się w żołądku. Dopóki ścięte mleko nie ulegnie strawieniu, cały pozostały pokarm zapycha nas na tyle, że nie pozostaje nic innego jak czekać, aż wpierw zostanie strawione mleko. Częste powtarzanie tego procesu prowadzi do zaburzeń w twoim układzie trawiennym. Zatem po co tracić wiele cennej energii na zbędne procesy i szkodzenie samemu sobie?


Czego nam potrzeba do rozwoju kości?!

W a p n i a ( wiedziałem, że wiesz)


Fakt! Wapń jest w mleku, jednak dużo więcej wapnia znaleźć możemy w orzechach, kapuście, marchwi, czy burakach. Nie dość, że zawierają go więcej, to jeszcze znajdują się tam w idealnej proporcji z innymi minerałami. Kolejną ich zaletą jest to, że forma w jakiej tam są, jest dużo łatwiej przyswajalna przez organizm.


Tłuszcz zwierzęcy pochodzący np. z mleka, powoduje zwiększenie ilości złego cholesterolu i wypłukuje wapń z organizmu, dlatego też mleko się odtłuszcza. Tłuszcze znajdujące się w orzechach i ziarnach słonecznika (najwartościowsze) są zdecydowanie łatwiejsze w przyswajaniu przez nasz organizm (80% wchłania się niemal natychmiast). W regionach gdzie coraz częściej spożywa się mleko niskotłuszczowe znacznie zmniejszyła się ilość zachorowań związanych z układem krwionośnym i pokarmowym.

W kwaśnych produktach mlecznych, bakterie już zrobiły to, co organizm człowieka czyni z wielkim trudem!


Zatem wniosek jest taki:

Mleko NIE.

A Kefir, jogurt, żółty ser, czy twaróg jak najbardziej TAK - pod warunkiem, że pochodzi z dobrego źródła!"


nie chcę być w tym temacie radykalna, ale w końcu wielu ludzi jest uczulonych na mleko, wielu ma skazę białkową. nie jest ono ani dobrym źródłem wapnia, ani łatwo trawionym pokarmem. no i cała kampania 'Pij mleko, będziesz wielki' daje dużo do myślenia. Fluoryzację też propagowano, nie? :)



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2010, 18:39 
Tylko nieprzetworzone mleko jest niezdrowe (to pokarm dla młodych osobników). Również dlatego, że po wprowadzeniu do żołądka razem z innymi pokarmami się ścina, osadza na tych innych pokarmach i przez to utrudnia trawienie. Żadne dorosłe ssaki mleka nie piją (poza udomowionymi kotami). Twarde i "kwaśne" przetwory mleka (zwłaszcza koziego) np. w formie oscypków są zdrowe, bo zawierają bogactwo rozmaitych składników (bardzo dobry pokarm na zimę).

PS. Oczywiście wiadomo, że najzdrowsze są kiełki, nasiona, pestki i orzechy Mruga


Ostatnio zmieniony 27 sie 2010, 18:49 przez choone, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2010, 18:49 
alcyone pisze:
Tangerine kobito przecież temat o mleku i nabiale jest już od dawna na forum! (od ponad roku) i jest tu:
Czy wiesz co jesz, cała prawda o nabiale.
http://davidicke.pl/forum/czy-wiesz-co-jesz-ca-a-prawda-o-nabiale-t410.html

wpisywałam w wyszukiwarce tylko mleko :bezradny: to może albo admin podepnie, albo... w sumie nabial to szerszy temat niz mleko :)



Na górę
   
 
 
Post: 28 sie 2010, 13:15 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Hej no ale oscypek jest tak wspaniały że nie odmówiłbym go sobie nigdy chyba. Najlepszy ser(i nie taki drogi porównując z serami z wysokich półek)

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 sie 2010, 16:48 
Cytuj:
Obecnie lansuje się pogląd, że zabezpieczeniem przed osteoporozą jest odpowiednio wysoka podaż wapnia. W tym celu proponuje się codzienne spożywanie mleka i jego przetworów. Zalecenie to pozostaje w sprzeczności z faktem, że w Europie najwyższy wskaźnik osteoporozy występuje w Szwecji, kraju mającym najwyższe spożycie mleka przypadające na jednego obywatela.
W 1988 roku ADA (Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne) opublikowało doniesienie, że w wyniku zmniejszenia ilości białka w diecie następuje zarówno spadek występowania osteoporozy w populacji jak i zmniejszenie stopnia nasilenia tej choroby u osoby nią dotkniętej. Fizjologom znane jest zjawisko „hyperkalcemii białkozależnej”, to jest pojawiania się podwyższonego poziomu wapnia w surowicy krwi po spożyciu posiłku, zawierającego skoncentrowane białko (mleko, nabiał, mięso). Ten stan prowadzi do stopniowej powolnej utraty wapnia z moczem.

Mleko biała śmierć
http://www.sagp.pl/mleko-biala-smierc/
Mleko biały morderca
http://www.faceci.com.pl/mleko.html
Wpływ mleka na dzieci
http://mleko.ojoj.pl/category/mleko/

Picie mleka i jedzenie nabiału, wychładza i zaśluzowuje organizm, zakwasza krew, żeby ją zalkalizować, organizm pobiera w tym celu wapń z kości ! Mleko może też przyczyniać się do powstania
raka piersi u kobiet i raka prostaty u mężczyzn, alergii, astmy, cukrzycy, zapalenia stawów, gardła, ucha wew, oskrzeli, jelit i wielu innych chorób wymienionych poniżej:

Obrazek Obrazek

Nie ma znaczenia ilość wapnia w mleku, bo jest ono źle przyswajalne przez człowieka, ma złe proporcje i
zawiera szkodliwą kazeine.
Ważny jest stopień przyswajalności wapnia przez organizm a nie jego ilość w danym produkcie.
Najlepszym źródłem dobrze przyswajalnego wapnia i białka dla człowieka są :
wszelkie orzechy, migdały, sezam, pestki i nasiona strączkowe.



Na górę
   
 
 
Post: 01 wrz 2010, 13:06 
Najzdrowsze mleko, to prosto z piersi.
Polecam do kawy a będziecie zdrowi i będzie Wam się chciało powracać co dnia do miejsca urodzenia :język: :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 20 wrz 2010, 20:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 wrz 2009, 21:32
Posty: 154
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: mężczyzna
A dzisiaj taka wesoła wiadomość się ukazała :język:

Cytuj:
Mleko pomaga w odchudzaniu

Picie mleka w czasie diety odchudzającej pomaga w zrzucaniu zbędnych kilogramów - donosi "American Journal of Clinical Nutrition".

Naukowcy z Uniwersytetu Ben-Guriona w Beer-Sheva razem z kolegami z USA i Niemiec przebadali 322 kobiet i mężczyzn w wieku 40-65 lat, którzy mieli nadwagę lub otyłość. Wszyscy badani przez dwa lata stosowali jedną z trzech diet odchudzających: niskotłuszczową, śródziemnomorską lub ubogą w węglowodany.

Okazało się, że niezależnie od diety osoby, które w czasie dwuletniego programu spożywały największe ilości mleka (ok. dwóch szklanek dziennie) lub jego przetworów, schudły średnio o 2 kg więcej niż te, które nie spożywały go w ogóle lub w bardzo małych ilościach. Miały też większe szanse zrzucić 4,5 kg w ciągu pierwszych sześciu miesięcy badań.


http://wyborcza.pl/1,75476,8401927,Mleko_pomaga_w_odchudzaniu.html?ptr=cn



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 wrz 2010, 22:07 
Cytuj:
... 322 ...
:D
Kiedy człowiek choruje, lub jest zatruty to chudnie.
To samo z chudnięciem podobno tyczy się palaczy, prawda?
Ale -2kg przed 2lata to nie jest wiele, szczególnie biorąc pod uwagę, że większość ze straconej masy to wapń w kościach. ^^



Na górę
   
 
 
Post: 21 wrz 2010, 16:31 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
No dokładnie. Poczekajmy aż zaczną proponować palenie jako sposób na stracenie wagi:)

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 maja 2011, 6:50 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Dla osób które potrzebują autorytetów, macie tutaj wypowiedź LEKARZA

http://www.medserwis.pl/?p=6176%2C1%2C1686%2C92017

Cytuj:
Dr Eugeniusz Siwik.
Ginekologia i Położnictwo, Antykoncepcja mężczyzn- Wazektomia, Profilaktyka Zdrowia i Długowieczności
Klimczaka 5/88, 02-797 Warszawa

„MLECZNY LIST : PRZESŁANIE DO MOICH PACJENTÓW”

„MLEKO” - samo słowo brzmi pokrzepiająco. „Może wypijesz filiżankę dobrego, gorącego mleka?” Ostatnim razem, kiedy słyszeliśmy to pytanie, pochodziło ono od kogoś, kto troszczył się o nas - a my docenialiśmy jego troskę.
Wszelkie sprawy związane z żywnością, a szczególnie z mlekiem, traktowane są emocjonalnie i posiadają znaczenie kulturowe. Mleko było naszym pierwszym pożywieniem. Jeżeli mieliśmy szczęście, było to mleko naszej matki, przekazywana
i odbierana więź miłości. Była to jedyna droga do przetrwania. Jeżeli nie było
to mleko matki, było to mleko krowie albo odpowiednio spreparowane mleko sojowe - rzadko było to mleko kozie, wielbłądzie lub indyjskiego bawołu domowego.

Otóż jesteśmy nacją pijących mleko. Prawie wszyscy z nas. Niemowlęta, dorastające dzieci, młodzież, dorośli, a nawet ludzie w zaawansowanym wieku. Pijemy tuziny,
a nawet setki galonów* mleka rocznie i dodajemy do tego wiele funtów** produktów mlecznych, takich jak ser, masło i jogurt .

Czy jest w tym coś niewłaściwego? Oglądamy na naszych ekranach telewizyjnych rozpraszające wątpliwości wizerunki zdrowych, pięknych ludzi i słuchamy komunikatów, które zapewniają nas, że : „Mleko jest dobre dla twego ciała.” Nasi dietetycy uporczywie twierdzą, że: „Trzeba pić mleko, bo gdzie znajdziecie wapń?” Posiłek szkolny zawsze zawiera mleko, do każdego posiłku szpitalnego prawie zawsze będzie dołączone mleko. Nie dość tego, nasi specjaliści żywienia mówili nam przez lata, że produkty mleczne stanowią „zasadniczą grupę pożywienia”. Rzecznicy przemysłu upewniali się, czy kolorowe wykresy, głoszące nieodzowność mleka i innych podstawowych środków odżywczych, były bezpłatnie dostępne w szkołach. Mleko krowie stało się czymś „normalnym”.

Możesz być zaskoczony, kiedy się dowiesz, że większość ludzi, która żyje dzisiaj na planecie Ziemia, nie pije ani nie używa krowiego mleka. Co więcej, większość z nich nie może pić mleka, ponieważ wywołuje ono u nich choroby.

Istnieje grupa badaczy z dziedziny żywienia człowieka, która nie popiera picia mleka przez dorosłych. Oto cytat z „Utne Reader” (marzec / kwiecień 1991 r.):
„Jeżeli naprawdę chcesz postępować bezpiecznie, możesz zdecydować się
na dołączenie do coraz liczniejszych szeregów Amerykanów, którzy całkowicie eliminują ze swojej diety produkty mleczne. Chociaż brzmi to radykalnie dla tych z nas, których dieta opiera się na mleku i pięciu podstawowych grupach pożywienia, jest to całkowicie wystarczające do życia. Co więcej, ze wszystkich ssaków jedynie ludzie - a w tym wypadku tylko mniejszość, głównie ludzie białej rasy - kontynuują picie mleka poza okresem niemowlęcym”.
Kto ma rację? Po co to całe zamieszanie? Gdzie najlepiej szukać odpowiedzi?
Czy możemy zaufać rzecznikom przemysłu mleczarskiego? Czy możemy mieć zaufanie do jakiegokolwiek rzecznika przemysłu? Czy specjaliści żywienia głoszą aktualne poglądy, czy też po prostu powtarzają to, czego nauczyli ich przed laty profesorowie? A co z pojawiającymi się nowymi informacjami, zalecającymi ostrożność?

Sądzę, że istnieją trzy wiarygodne źródła informacji. Pierwszym i prawdopodobnie najlepszym jest badanie natury. Drugim źródłem jest poznawanie historii naszego własnego gatunku. Powinniśmy zaznajomić się również ze światową literaturą naukową na temat mleka.


W jaki sposób streściłbym te artykuły? Były one prawie zdumiewające.
Przede wszystkim żaden z autorów nie pisał o mleku, jako
o znakomitym pożywieniu, nie wywołującym skutków ubocznych oraz jako
o „doskonałym pożywieniu”, tak jak przekonuje nas o tym przemysł. Głównym tematem zainteresowania autorów są: kolka jelitowa, podrażnienie jelitowe, krwawienie jelitowe, anemia, reakcje alergiczne u niemowląt
i dzieci, jak również zakażenia, takie jak zakażenie bakterią salmonelli. Bardziej złowieszczy jest strach przed zakażeniem wirusem białaczki bydlęcej, albo wirusem podobnym do wirusa AIDS, jak również niepokój o cukrzycę dziecięcą. Podejmowano także dyskusje na temat zanieczyszczenia mleka krwią i ciałkami ropnymi, jak również rozmaitymi substancjami chemicznymi i środkami owadobójczymi. Wśród dzieci problemami były: alergia, infekcje migdałów i uszu, mimowolne moczenie nocne, astma, krwawienia jelitowe, kolka oraz cukrzyca dziecięca. U dorosłych problemy wydawały się być bardziej związane z chorobami serca oraz zapaleniem stawów, uczuleniami, zapaleniem zatok jak również białaczką, chłoniakiem i innymi nowotworami.

Myślę, że odpowiedź można również znaleźć w rozważaniach nad tym, co pojawia się w naturze - to, co spotyka wolno żyjące ssaki, a co przytrafia się grupom ludzkim żyjącym w zbliżonym do naturalnego stanie jako „łowcy - zbieracze”.

Nasi paleolityczni przodkowie stanowią inną ważną i interesującą grupę
do badań. Ograniczamy się tutaj do spekulacji i pośrednich dowodów, lecz szczątki kości, dostępne dla naszych badań, są godne uwagi. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że te szkieletowe pozostałości odzwierciedlają wielką siłę, muskulaturę (wskazują na to rozmiary przyczepów mięśniowych) oraz całkowitą nieobecność zaawansowanej osteoporozy . Jeśli uważasz, że ludzie ci nie mają znaczenia dla naszych badań, weź pod uwagę to, że nasz kod genetyczny jest prawie taki sam, jak naszych przodków sprzed 50 000 lub 100 000 lat.


CZYM JEST MLEKO?

Mleko jest matczyną wydzieliną okresu laktacyjnego, krótkoterminowym środkiem odżywczym dla noworodków. Niczym mniej, ani więcej. W niezmienny sposób matka każdego ssaka karmi go mlekiem przez krótki okres czasu natychmiast
po narodzinach. Kiedy nadchodzi pora odstawienia od piersi, młody potomek jest zapoznawany z pożywieniem właściwym dla tego gatunku ssaków. Znanym przykładem może być tutaj szczenię. Matka karmi szczenię piersią zaledwie przez kilka tygodni, a następnie odstawia je od niej i uczy spożywania stałego pokarmu. Natura zaprogramowała karmienie piersią tylko najmłodszych ssaków.
Oczywiście zwierzęta żyjące w naturalnych warunkach nie mają możliwości kontynuowania picia mleka po odstawieniu od piersi.


CZY KAŻDY RODZAJ MLEKA JEST TAKI SAM ?

Pojawia się wobec tego pytanie: skąd uzyskać dla nas mleko? Zdecydowaliśmy się na krowę z powodu jej łagodnej natury oraz obfitego dostarczania mleka. Wybór ten wydaje się być w jakiś sposób „normalny” i błogosławiony przez naturę, naszą kulturę i obyczaje. Czy jest to jednak naturalne? Czy picie mleka innych gatunków ssaków jest roztropne?

Wyobraźmy sobie przez chwilę sytuację, w której byłoby możliwe picie mleka innego ssaka aniżeli krowy, np. szczura. A może mleko psa odpowiadałoby bardziej naszej wyobraźni? Ewentualnie mleko konia albo kota? Prawda ? Otóż nie mówię tego poważnie, tylko chcę zasugerować fakt, że mleko ludzkie jest dla niemowląt, mleko psie dla szczeniąt, mleko krowie dla cieląt, mleko kocie dla kociąt itd. Jest to sposób odżywiania wyraźnie przewidziany przez naturę. Kierujmy się tylko własnym rozsądkiem w tej kwestii.

Nie każdy rodzaj mleka jest taki sam. Mleko każdego gatunku ssaka jest wyjątkowe i jest specjalnie dostosowane do wymagań tego zwierzęcia. Na przykład mleko krowie jest trzy do czterech razy bogatsze w białko, aniżeli mleko ludzkie. Posiada ono także pięć do siedmiu razy większą zawartość składników mineralnych. Niemniej jednak, w porównaniu z mlekiem ludzkim, wykazuje ono wyraźny niedobór nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mleko ludzkiej matki posiada sześć do dziesięciu razy tyle nienasyconych kwasów tłuszczowych, a zwłaszcza kwasu linolowego. Notabene, odtłuszczone mleko krowie nie posiada kwasu linolowego.
Po prostu nie jest ono przeznaczone dla istot ludzkich.

Nie każdy rodzaj pożywienia jest taki sam i nie każdy rodzaj mleka jest taki sam. Nie tylko właściwa ilość pożywienia ale również odpowiedni skład jakościowy jest decydujący dla najlepszego zdrowia i rozwoju. Programy nauczania dla biochemików i fizjologów - rzadko dla lekarzy medycyny - zaczynają zawierać wiadomości o tym, że skład pożywienia pozwala poszczególnym gatunkom ssaków na rozwój ich charakterystycznych cech.

Bezspornym jest, że charakteryzuje nas zaawansowany rozwój neurologiczny oraz subtelna koordynacja nerwowo-mięśniowa. Nie mamy potrzeby rozwijania masywnego szkieletu albo olbrzymich grup mięśniowych, tak jak np. cielęta. Zastanówmy się tylko nad różnicą pomiędzy wymaganiami związanymi z budową ludzkiej ręki, a dotyczącymi np. krowiego kopyta. Nowo narodzone istoty ludzkie potrzebują w szczególności budulca dla mózgu, rdzenia kręgowego i nerwów.

Czy mleko matki może podwyższyć inteligencję? Wygląda na to, że tak. W godnym uwagi badaniu, opublikowanym w „Lancet” z 1992 r. (tom 339, str. 261- 4), podzielono grupę przedwcześnie urodzonych niemowląt brytyjskich robotników
na dwie części (podziału dokonano w sposób przypadkowy). Jedna grupa otrzymywała odpowiednio przyrządzony preparat, natomiast drugiej podawano ludzkie mleko. Obydwa płyny podawano sondą żołądkową. Dziećmi tymi zajmowano się ponad dziesięć lat. Dzieci karmione mlekiem ludzkim osiągały w badaniu ilorazu inteligencji IQ średnio o 10 punktów więcej. No cóż, dlaczego nie? Dlaczego poprawne składanie klocków nie miałoby mieć pozytywnego wpływu na szybko dojrzewający i rozwijający się umysł?

W przeglądzie „American Journal of Clinical Nutrition” (1982) Ralph Holman opisał przypadek niemowlęcia, żywionego jedynie płynami, podawanymi dożylnie,
u którego rozwinęła się głęboka choroba neurologiczna. Stosowane płyny zawierały tylko kwas linolowy - zaledwie jeden z niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Kiedy do płynów tych dodano kwas alfa linolowy, zaburzenia neurologiczne ustały.

Pięć lat później, w tym samym przeglądzie, uczeni, pracujący w Norwegii - Bjerve, Mostad i Thoresen - opisali dokładnie ten sam problem u dorosłych pacjentów, żywionych długoterminowo sondą żołądkową.

W roku 1930 dr G.O. Burr z Minesoty, po doświadczeniach przeprowadzonych
na szczurach, stwierdził, że braki kwasu linolowego tworzyły syndrom niedoboru. Dlaczego o tym wspominam? Otóż we wczesnych latach 60-tych pediatrzy zaobserwowali patologiczne zmiany skóry u dzieci odżywianych preparatami, pozbawionymi kwasu linolowego. Biorąc pod uwagę te badania, dodanie do preparatu kwasu linolowego rozwiązało problem. Takie jest działanie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, a mleko krowie wykazuje ich wyraźny niedobór w porównaniu z mlekiem ludzkim.

DOBRZE, ŻE PRZYNAJMNIEJ MLEKO KROWIE JEST CZYSTE

Czyżby? Pięćdziesiąt lat temu przeciętna krowa dawała 2.000 funtów mleka rocznie. Czołowi producenci uzyskują dzisiaj 50.000 funtów. W jaki sposób zostało to dokonane? Lekarstwa, antybiotyki, hormony, plany wymuszonego odżywiania oraz wyspecjalizowana hodowla - oto w jaki sposób.

Ostatnim zaciekłym atakiem wyższej technologii na biedną krowę jest bydlęcy hormon wzrostu (BGH). Ten wytworzony przez inżynierię genetyczną środek
ma stymulować produkcję mleka, ale według Monsanto, producenta hormonu, nie ma on wpływu na mleko lub mięso. Są również trzej inni producenci: Upjohn, Eli Lilly i American Cyanamid Company. Oczywiście nie przeprowadzono długofalowych badań nad wpływem hormonu na zdrowie ludzi pijących mleko. Inne kraje zakazały stosowania hormonu BGH z powodu troski o bezpieczeństwo. Jednym z problemów związanych z wprowadzaniem tych molekuł do ciała krów mlecznych jest fakt,
że molekuły te przenikają zwykle do mleka. Nie wiem jakie jest twoje zdanie, lecz ja nie chcę eksperymentować z przyjmowaniem hormonu BGH. Innym problemem jest to, że powoduje on wyraźny wzrost przypadków (50 - 70%) zapalenia sutek i wymion. Wymaga to wówczas terapii antybiotykowej, a pozostałości antybiotyków pojawiają się w mleku. Wygląda na to, że społeczeństwo jest zaniepokojone tą sytuacją, a w jednym z badań 43% badanych uważało, że mleko uzyskiwane z użyciem hormonu BGH stanowi zagrożenie dla zdrowia.

Każdy karmiący piersią ssak wydziela poprzez swoje mleko toksyny. Są to antybiotyki, pestycydy, inne środki chemiczne i hormony. Mleko wszystkich krów zawiera również krew! Od kontrolerów wymaga się tylko sprawdzania jej poziomu, który nie może przekroczyć określonych norm. Możesz być przerażony, kiedy się dowiesz, że USDA zezwala na zawartość od jednego do półtora miliona białych komórek krwi w jednym mililitrze mleka (stanowi to 1/30 uncji). Jeżeli jeszcze tego nie wiesz, z przykrością oznajmię ci, że innym sposobem nazywania białych komórek krwi to ciałka ropne.
Powracając do istoty rzeczy, czy mleko jest czyste, czy też jest to chemiczny, biologiczny i bakteryjny koktajl? The United States General Accounting Office (Główne Biuro Rachunkowości USA) informuje, że FDA (Ministerstwo Zarządzania Lekami i Żywnością) oraz niektóre stany USA zaniedbują ochronę społeczeństwa przed pozostałościami środków leczniczych w mleku. Władze przeprowadzają badania wykrywające jedynie 4 z 82 leków podawanych krowom mlecznym.

Jak możesz sobie wyobrazić, rzecznik Fundacji Przemysłu Mleczarskiego twierdzi,
że sytuacja jest całkowicie bezpieczna. Jerome Kozak twierdzi: „Nadal uważam, że mleko jest najbezpieczniejszym produktem, jaki posiadamy”.

Inni, chyba mniej stronniczy obserwatorzy stwierdzają rzecz następującą: 38 % próbek mleka w 10 miastach było zanieczyszczonych sulfamidami i innymi antybiotykami. ( Ta informacja pochodzi z Centrum Naukowego Interesu Publicznego oraz The Wall Street Journal, 29 XII 1989 ). Podobne badania prowadzone w Waszyngtonie wykazały zawartość 20 % zanieczyszczeń (Nutrition Action Healthletter, IV 1990 ).

Co zatem się dzieje ? Gdy FDA ( Federalny Departament Rolnictwa ) badał mleko,
nie stwierdził wielu problemów, stosował jednak bardzo liberalne normy. Przy zastosowaniu tych samych kryteriów FDA wykazał występowanie 51 % próbek
ze śladami leków.

Przyjrzyjmy się temu zjawisku, ponieważ jest ono kluczowe dla zrozumienia tych rozbieżności. FDA stosuje metodę analizy krążkowej, w której można wykryć tylko dwa na około 30 leków mogących znaleźć się w mleku. Ponadto test ten jest skuteczny dopiero przy dość wysokiej zawartości domieszki leku. Przy zastosowaniu dokładniejszego testu „Charm II test” można wykrywać 40 leków w stężeniu nawet 5 części na miliard (0,005 ppm) .

CORAZ GORZEJ

Dobrze, że przynajmniej mleko ludzkie jest czyste! Przepraszam. Szerokie badania wykazały, że mleko pochodzące z ludzkiej piersi u ponad 14 000 kobiet było skażone pestycydami! Co więcej, wydaje się, że źródłem pestycydów jest mięso
i - no właśnie - produkty mleczne. No cóż, dlaczego nie? Pestycydy te gromadzą się
w tłuszczu, który znajduje się właśnie w tych produktach ( ciekawostką jest fakt,
że poziom skażenia mleka podgrupy karmiących piersią matek - wegetarianek był
o połowę niższy ).

Jedna z ostatnich relacji wskazała na zwiększoną koncentrację pestycydów w tkance piersi u kobiet chorych na raka piersi w porównaniu z tkanką kobiet chorych
na włókniaka torbielowatego. Problem ten przedstawiają szczegółowo inne artykuły w standardowej literaturze medycznej :
1. „Krowie mleko jest przyczyną kolki u niemowląt karmionych piersią” - Lancet 2 (1978): 437.
2. „Kolka u niemowląt karmionych piersią wywołana dietą białkową” - J. Pediatr.
I 01 (1982): 906
3. „ Kwestia eliminacji obcych białek z mleka kobiety” - J. Immunology 19
(1930): 15

Istnieją dziesiątki badań, opisujących natychmiastowe pojawienie się alergii na krowie mleko u dzieci żywionych wyłącznie piersią. Po prostu alergeny mleka krowiego pojawiają się w mleku matki i są przekazywane niemowlęciu.

Komitet żywienia Amerykańskiej Akademii Pediatrii zrelacjonował kwestię spożywania pełnego mleka w okresie niemowlęcym („Pediatrics”, 1983: 72-253). Przedstawiciele tego komitetu nie byli w stanie dostarczyć żadnego przekonywującego powodu, dla którego powinno się pić krowie mleko przed ukończeniem pierwszego roku życia, a mimo to wciąż zalecali jego spożywanie!

Komentując te zalecenia, dr Frank Oski z Wydziału Pediatrii Północnego Ośrodka Medycznego przytoczył problemy utajonych krwawień żołądkowo-jelitowych
u niemowląt, braku żelaza, powtarzających się bólów brzucha, infekcji spowodowanych mlekiem i zanieczyszczeniami, i powiedział :

„Dlaczego mielibyśmy w ogóle je podawać - teraz i kiedykolwiek? W obliczu niepewności, związanej z wieloma potencjalnymi niebezpieczeństwami spożywania pełnego mleka bydlęcego, roztropnym byłoby zalecenie zaprzestania jego spożywania, dopóki nie będą znane odpowiedzi. Czyż nie nadszedł czas, aby zakończyć te niekontrolowane eksperymenty, dotyczące żywienia człowieka?”
(...)
„Chciałbym powiedzieć rodzicom, że podawanie krowiego mleka w opakowaniach kartonowych ma wyraźnie ujemny wpływ na niektóre niemowlęta. Właściwym pożywieniem dla niemowląt jest mleko ludzkie. Bardzo ważne byłoby przeprowadzenie badania, porównującego zakres występowania uczuleń oraz kolki
u niemowląt, karmionych przez matki, pozostające na dotychczasowej diecie
oraz przez matki - weganki. Osobiście nie spotkałem się z takim badaniem; byłoby to zarówno istotne, jak i mało kosztowne. Prawdopodobnie nigdy nie zostanie ono przeprowadzone. Po prostu nie da to żadnych akademickich czy ekonomicznych korzyści.

INNE PROBLEMY

Przytoczmy tylko problemy związane ze skażeniem bakteryjnym. W mleku można znaleźć bakterie salmonelli, E. Coli oraz gronkowce. Głównym problemem
w dawnych czasach była gruźlica, a niektórzy ludzie chcą się cofnąć do tych czasów i domagają się stanowczo mleka surowego, motywując to tym, że jest ono „naturalne”. To szaleństwo! Badania z UCLA wykazały, że ponad jedna trzecia przypadków zakażenia salmonellą w Kalifornii (1980 - 1983) została spowodowana spożyciem surowego mleka. Oto znakomita droga do powrotu do dawniej dobrze znanej brucelozy, a obawiałbym się także i białaczki ( w dalszej części powiemy o tym więcej ). W Anglii i Walii, gdzie nadal konsumuje się surowe mleko, zaobserwowano przypadki chorób powstałych na skutek picia mleka. The Journal of the American Medical Association (251:483, 1984) (Dziennik Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego) doniósł o serii zakażeń, która wystąpiła w kilku stanach USA, spowodowanej przez pałeczki zapalenia jelita cienkiego i okrężnicy, znajdujące się
w pełnym, pasteryzowanym mleku. Doszło do tego pomimo zastosowania środków bezpieczeństwa.

Wszyscy rodzice obawiają się, że ich dzieci mogą zachorować na cukrzycę młodzieńczą. Badanie kanadyjskie, zrelacjonowane w American Journal of Clinical Nutrition III’90 (Amerykańskim Dzienniku Odżywiania Klinicznego), opisuje „...istotną pozytywną współzależność pomiędzy konsumpcją niesfermentowanego białka mleka a zasięgiem występowania cukrzycy insulinozależnej na podstawie danych, pochodzących z różnych krajów. „

W innym badaniu, przeprowadzonym w Finlandii, stwierdzono, że dzieci chore
na cukrzycę miały wyższy poziom antyciał mleka krowiego w surowicy („Diabetes Research”, marzec 1988). Oto cytat ze sprawozdania z tych badań:

„Wnioskujemy, że albo wzorzec konsumpcyjny mleka krowiego u dzieci chorych
na cukrzycę insulinozależną jest zmieniony, albo ich reakcje immunologiczne
na białka mleka krowiego są wzmożone, albo też przenikalność ich jelit na białko mleka krowiego jest wyższa niż normalnie”.


Czy można temu wierzyć? Czy tak jest, że dostępność mleka, cukru i tłuszczu jest taka sama w Pakistanie, jak w Anglii, albo że sklep spożywczy w Anglii dysponuje tymi samymi artykułami, co źródła pożywienia w Pakistanie? Osobiście nie dałbym temu wiary nawet przez chwilę. Pamiętajmy, że nie mówimy tutaj o zaatakowaniu cukrzycą wieku dorosłego, typu II, której występowanie jest mocno związane z dietą,
jak również genetycznie uwarunkowaną predyspozycją - wszyscy badacze są
co do tego zgodni. Badanie to jest głównym ciosem dla licznych zwolenników postawy, wyrażającej się twierdzeniem :”Wszystko jest w twoich genach”. Cukrzyca typu I była zawsze uważana za chorobę genetyczną lub ewentualnie wirusową,
a teraz takie wyniki badań? Tak bardzo sprzeciwiamy się uznaniu diety jako przyczyny tej choroby, że sami autorzy ostatniego artykułu wywnioskowali, że to chłodniejszy klimat Anglii zmienił wirusy i spowodował rzeczywisty wzrost zachorowań
na cukrzycę! Tylko mleko mogło mieć związek z pojawieniem się choroby.

Najświeższą relację z tej szczególnej listy doniesień przedstawiono w artykule „New England Journal of Medicine” (30 lipca 1992) oraz w „Los Angeles Times”. Badanie to pochodzi ze Szpitala dla Dzieci Chorych w Toronto oraz od fińskich badaczy.
W Finlandii jest „...najwyższy na świecie wskaźnik konsumpcji produktów mlecznych oraz najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na cukrzycę insulinozależną.
W kraju tym na każde 1000 dzieci na chorobę tę zapada około 40, w przeciwieństwie do 6 - 8 dzieci na 1000 w Stanach Zjednoczonych... Badacze rozważają możliwość zaistnienia sytuacji, w której wytworzone w okresie pierwszego roku życia antyciała przeciw białku mleka atakują i niszczą trzustkę w tak zwanej reakcji autoimmunologicznej, powodując cukrzycę u ludzi, których genetyczna struktura uczyniła podatnymi na tę chorobę... , .... 142 fińskich dzieci z niedawno rozpoznaną cukrzycą”. Stwierdzono, że każde z nich miało przynajmniej osiem razy tyle antyciał przeciw białku mleka, co dzieci zdrowe, a to stanowi jasny dowód na to, że dzieci
te miały intensywne zaburzenia układu autoimmunologicznego. Zespół badaczy rozszerzył badanie na grupę 400 dzieci, a obecnie zaczyna eksperyment, w którym
3 000 dzieci nie będzie otrzymywać do spożycia żadnych produktów mlecznych
w okresie pierwszych dziewięciu miesięcy życia. Jeden z badaczy stwierdził: „Badanie może potrwać 10 lat, ale tak czy inaczej otrzymamy definitywną odpowiedź”. Osobiście ostrzegłbym ich, aby upewnili się, czy karmiące piersią matki nie spożywają mleka krowiego, w przeciwnym razie wyniki będą wypaczone poprzez przenikanie białka mleka krowiego do mleka z piersi matki. A jaka była reakcja ze strony stowarzyszenia ds. cukrzycy ?. Jest to bardzo interesujące! Prezes stowarzyszenia, dr F. Xawier Pi-Sunyer mówi : „Nie oznacza to, że dzieci powinny zaprzestać picia mleka, albo że rodzice diabetyków powinni odsunąć produkty mleczne. Są to bogate źródła dobrego białka.” Mój Boże, czy jest to „dobre białko”, jeśli powoduje problem? Czy możemy podejrzewać, że przemysł mleczarski pomagał
w przeszłości Amerykańskiemu Stowarzyszeniu ds. Cukrzycy?

BIAŁACZKA ? CHŁONIAK ? TO MOŻE BYĆ NAJGORSZE - ZBIERZ SIŁY!

Przykro jest mi o tym mówić - trzy na pięć krów w Stanach Zjednoczonych jest zarażonych wirusem białaczki bydlęcej! Obejmuje to 80% trzód mlecznych. Niestety, w czasie zlewania mleka po udoju ogromna większość wyprodukowanego mleka zostaje skażona (90 do 95%). Oczywiście wirus ten ginie w procesie pasteryzacji
- jeżeli proces ten został właściwie przeprowadzony. A jeśli mleko jest surowe ?
W badaniu przypadkowo zebranych próbek surowego mleka, wirus białaczki bydlęcej został znaleziony w jednej trzeciej pobranych próbek. Mam głęboką nadzieję,
że w porównaniu z normalnymi stadami, stada krów mlecznych przeznaczonych
do produkcji mleka surowego są dokładniej kontrolowane („Science” 1981; 213:1014).

Jest to problem ogólnoświatowy. W pewnym szczegółowym badaniu, przeprowadzonym w Niemczech, wyrażono ubolewanie z powodu tego problemu
i uznano za niemożliwe powstrzymanie wirusa przed rozprzestrzenianiem się
na mleko krów nie zakażonych. Kilka krajów europejskich, łącznie z Niemcami
i Szwajcarią, podejmowało próby wycofywania zakażonych krów ze swoich stad
i ich uboju. Z pewnością Stany Zjednoczone muszą zajmować czołowe miejsce
w walce przeciwko białaczce krów mlecznych, czyż nie? Nieprawda! Jest to błędna opinia. Dr med. Virgil Hulse, specjalista w dziedzinie mleka, bakałarz nauk przyrodniczych ze specjalnością „produkcja mleczarska”, magister w zakresie zdrowia społecznego, twierdzi, że wypadamy w tej dziedzinie najgorzej na świecie ( poza Wenezuelą ).


Co dzieje się z innymi gatunkami ssaków, kiedy zetkną się z wirusem białaczki bydlęcej? Jest to słuszne pytanie, a odpowiedź nie nasuwa wątpliwości. Prawie wszystkie zwierzęta narażone na działanie wirusa zapadają na białaczkę. Obejmuje to owce, kozy, a nawet naczelne grupy ssaków, takie jak małpy rezus,
czy szympanse. Wirus jest przenoszony poprzez spożywanie go wraz z pokarmem
( również drogą dożylną i domięśniową ) oraz poprzez komórki obecne w mleku. Oczywiście nie ma przykładów prób przenoszenia wirusa na istoty ludzkie,
ale wiemy, że wirus ten może zakazić komórki ludzkie in vitro. Istnieją dowody
na tworzenie się ludzkich przeciwciał w reakcji na wirusa białaczki bydlęcej.
Jest to niepokojące. W jaki sposób cząsteczki wirusa białaczki bydlęcej uzyskały dostęp do ludzi i stały się antygenami? Czy były to małe, zdenaturowane cząsteczki ?

Jeżeli wirusy białaczki bydlęcej powodują białaczkę ludzką, można byłoby się spodziewać, że stany rolnicze w USA, w których są liczne stada zakażone białaczką, będą miały większą zapadalność na białaczkę ludzką. Czy tak jest w rzeczywistości? Niestety, wygląda na to, że dokładnie tak. Iowa, Nebraska, Południowa Dakota, Minnesota oraz Wisconsin mają statystycznie większą zachorowalność na białaczkę, aniżeli wypadałoby to ze średniej krajowej. W Rosji i Szwecji obszary
z niekontrolowanym wirusem białaczki bydlęcej powiązano ze wzrostem białaczki ludzkiej. Poinformowano mnie również, że wśród weterynarzy stwierdzono wyższy wskaźnik zachorowalności na białaczkę, aniżeli w pozostałej części społeczeństwa. Właściciele gospodarstw mlecznych posiadają również znacznie podwyższony wskaźnik zachorowalności na białaczkę. Ostatnie badania wskazują na to, że limfocyty pochodzące z mleka, którym były karmione nowonarodzone ssaki, uzyskują dostęp do tkanek ciała poprzez bezpośrednie przenikanie przez ściankę jelit.

Optymistyczna wiadomość z Wydziału Nauk Zwierzęcych Uniwersytetu Ubana
w Illinois wskazuje na znaczenie perspektywicznego podejścia do zagadnienia.
W związku z tym, że zajmują się oni głównie ekonomią mleczną, a nie aspektami zdrowotnymi, zwrócili uwagę, że wydajność mleka u krów zakażonych wirusem białaczki bydlęcej była większa. Jednakże kiedy białaczka spowodowała trwałą i znaczną limfocytozę ( zwiększoną liczbę niektórych białych komórek krwi ), wydajność spadła. Zasugerowali oni „...potrzebę ponownej oceny ekonomicznego wpływu wirusa białaczki bydlęcej na przemysł mleczarski”. Czy to oznacza, że białaczka jest dobra dla zdobywania zysków, o ile jesteśmy w stanie ją kontrolować? Położyłem zdecydowany nacisk na ten problem i ubliża mi się, że jest to tylko problem ekonomiczny, a nie zdrowia ludzkiego. Nie spodziewajmy się pomocy od Ministerstwa Rolnictwa lub uniwersytetów. Stawki pieniężne oraz presje polityczne są zbyt duże. Pozostaje samotne działanie na własną rękę.

Cóż to wszystko znaczy ? Wiemy, że wirus jest zdolny do wywołania białaczki
u innych zwierząt. Zostało udowodnione, że może się on przyczynić
do spowodowania białaczki ludzkiej ( albo spokrewnionego z nią chłoniaka ). Kilka artykułów z dużą ostrością porusza ten problem :

1. ”Epidemiologiczne związki populacji bydlęcej i białaczki ludzkiej w Iowa”.
( The American Journal of Epidemiology, 1980 r.);
2. ”Mleko krów mlecznych często zawiera wirusy białaczkogenne”.
( Science 1981r.);
3. ”Strzeż się krowy” (artykuł wstępny z „Lancet”, 1974 r.);
4. ”Czy mleko bydlęce stanowi ryzyko dla zdrowia?” („Pediatrics”, 1985 r.)


Powoduje to z kolei chroniczne pobudzenie tkanki limfatycznej, do której fragmenty te uzyskują dostęp... Chroniczne pobudzenie układu immunologicznego powoduje chłoniaka u zwierząt laboratoryjnych i przypuszcza się, że wywołuje go także u ludzi... Żołądkowo-jelitowa błona śluzowa jest jedynie częściową barierą we wchłanianiu antygenów pożywienia, a krążące antyciała dla spożywanych protein są powszechnym zjawiskiem, są one szczególnie silnymi, limfatycznymi czynnikami pobudzającymi. Spożywanie krowiego mleka może wywołać uogólnione powiększenie węzłów chłonnych, powiększenie wątroby i śledziony oraz rozległy, głęboki przerost gruczołów.
Oszacowano, że w czasie trawienia mleka krowiego uwalnia się ponad
100 różnych antygenów, co wywołuje wytwarzanie antyciał wszystkich kategorii
( może to tłumaczyć, dlaczego pasteryzowane, zabite wirusy mogą być przyczyną chorób ).
A oto kolejne fakty. W przeglądzie „The British Journal of Cancer” (marzec 1990) doniesiono o rozległych, perspektywicznych badaniach z Norwegii. Przez 11,5 roku poddano medycznej obserwacji prawie 16 000 osób. W większości przypadków raka nie zaobserwowano związku pomiędzy występowaniem nowotworu a spożywaniem mleka. Jednakże w przypadku chłoniaka istniał bardzo silny, pozytywny związek. Prawdopodobieństwo zachorowania na chłoniaka było 3-4 razy większe u osób pijących dwie lub więcej szklanek mleka dziennie ( lub spożywających równoważną ilość produktów mlecznych ), aniżeli u osób pijących mniej niż jedną szklankę.

Powinieneś być świadomy istnienia dwóch innych chorób, dotyczących krów. Obecnie nie jest pewne, czy są one rozprzestrzeniane poprzez spożywanie produktów mlecznych oraz czy obejmują one człowieka. Pierwsza z nich to bydlęce gąbczaste zapalenie mózgu BSE, drugą natomiast jest bydlęcy wirus deficytu układu immunologicznego BIV. Pierwsza z chorób powoduje powstawanie jam w mózgach zwierząt. Mamy nadzieję, że jej występowanie ogranicza się wyłącznie do obszaru Anglii. Od dawna wiadomo tu o chorobie, która nęka owce, zwanej scrapie*.
Wydaje się, że BSE została zapoczątkowana poprzez żywienie brytyjskich krów skażonymi częściami owiec, zwłaszcza mózgami. Pokierujmy się teraz zdrowym rozsądkiem. Czy krowy wydają się być mięsożerne? Czy powinny one jeść mięso? Nastąpił „przedwczesny zapłon” umotywowanej chęcią zdobycia zysku praktyki,
a Wielką Brytanię ogarnęła fala bydlęcego gąbczastego zapalenia mózgu BSE lub też choroby wściekłych krów. Choroba ta wywołuje zupełne otępienie u nieszczęsnego zwierzęcia i jest nieuleczalna w 100%. Zgodnie z brytyjskim prawem spalono do tej pory w Anglii 100 000 krów. Według podawanych informacji miesięcznie zostaje zakażonych od 400-500 krów. Społeczeństwo brytyjskie jest tym zaniepokojone, konsumpcja mięsa wołowego spadła o 25%, a około 2 000 szkół zaprzestało podawania wołowiny dzieciom. U kilku hodowców bydła zaobserwowano syndrom śmiertelnej choroby, która przypomina zarówno bydlęce gąbczaste zapalenie mózgu BSE, jak również chorobę Creutzfeldt’a - Jakob’a CJD. Jednak Brytyjski Związek Weterynaryjny twierdzi, że przeniesienie choroby BSE na ludzi jest mało prawdopodobne. USDA przyznaje, że brytyjska epidemia spowodowana została żywieniem bydła białkiem zwierzęcym oraz suszonymi, mielonymi kośćmi, wyprodukowanymi w zakładach przetwórczych z martwych ciał owiec, zakażonych chorobą ”scrapie”.


Przegląd „The British Medical Journal” (11 kwietnia 1992) w artykule wstępnym, fanaberyjnie zatytułowanym „Jak się masz wściekła krowo”, opisuje przypadki pojawienia się choroby BSE u gatunków, u których wcześniej nie zaobserwowano zakażenia, takich jak np. koty. W artykule tym ujawniono, że w Anglii skażone mięso krów chorych na BSE zostało wprowadzone do spożycia dla ludzi pomiędzy 1986 a 1989 rokiem.” Oczekuje się na wynik tego eksperymentu”. Ponieważ okres inkubacji może trwać do trzydziestu lat, musimy czekać.

Bardziej niepokojący jest wirus osłabiający układ immunologiczny, którego obecność zaobserwowano u bydła na terenie Stanów Zjednoczonych. Jego struktura jest bardzo podobna do struktury ludzkiego wirusa HIV. Obecnie nie wiadomo,
czy kontakt żywego wirusa BIV z białkiem może spowodować, że surowica krwi
u ludzi stanie się pozytywna dla wirusa HIV.

Relacje w magazynie „The Canadian Journal of Veterinary Research” (październik 1992) oraz w literaturze rosyjskiej informują o przerażającym rozwoju wypadków. Donoszą one o pierwszym wykryciu w ludzkiej surowicy antyciała bydlęcego wirusa białkowego, osłabiającego układ immunologiczny. Oprócz tego wstrząsającego doniesienia inna relacja z Rosji informuje o obecności wirusa, spokrewnionego
z bydlęcym wirusem białaczki, u 5 z 89 kobiet chorych na chorobę piersi („Acta Virologica”, luty 1990). Implikacje takiego rozprzestrzeniania się są obecnie nieznane. Niemniej jednak bezpiecznym byłoby przypuszczenie, że jest mało prawdopodobne, aby te zwierzęce wirusy pozostały w świecie zwierzęcym.

PRZYPADKI RAKA - CZY SYTUACJA SIĘ POGARSZA ?

Niestety tak. Rak jajników - szczególnie złośliwy nowotwór - został skojarzony
z konsumpcją mleka przez pracowników Instytutu „Roswell Park Memorial”
w Buffalo, New York. Picie ponad jednej szklanki pełnego mleka dziennie zwiększało u kobiet trzykrotnie niebezpieczeństwo zachorowania w porównaniu z osobami niepijącymi mleka. Wspomniani naukowcy uważali też, że obniżenie zawartości tłuszczu w produktach mlecznych pomogłoby w zredukowaniu niebezpieczeństwa. Tego rodzaju związek został stwierdzony przez licznych badaczy.

W innym ważnym badaniu, przeprowadzonym w Harwardzkiej Szkole Medycznej, dokonano analizy danych z 27 krajów, głównie z okresu lat 70-tych. Ponownie została ujawniona istotna pozytywna korelacja pomiędzy rakiem jajników, a ilością konsumowanego mleka, przypadająca na jedną osobę. Badacze ci twierdzą,
że częściowo odpowiedzialny za to jest składnik cukru mlekowego, którego trawienie jest ułatwione poprzez trwale utrzymującą się zdolność trawienia laktozy (stała laktozowa) - przedstawienie problemu jest nieco odmienne, ale konkluzja ta sama.
O badaniu tym poinformowano w „The American Journal of Epidemiology” (listopad 1989).

Zauważono nawet związek spożywania mleka z występowaniem raka płuc. „The International Journal of Cancer” (15 kwiecień 1989) relacjonuje badania dotyczące nawyków spożywania napojów u 569 pacjentów chorych na raka płuc oraz 569 pracowników z Roswell Park Memorial Institute. Ryzyko zachorowania na raka płuc u osób pijących pełne mleko 3 lub więcej razy dziennie było dwukrotnie większe w porównaniu z osobami, które nigdy nie piły pełnego mleka.

Przez wiele lat obserwowaliśmy wskaźniki występowania raka płuc u Japończyków, którzy palą o wiele więcej papierosów aniżeli Amerykanie, czy Europejczycy,
ale o wiele rzadziej chorują na raka płuc. Naukowcy z tego obszaru badawczego twierdza, że różnicę powoduje ogólne spożycie tłuszczu.

Nie istnieje wiele sprawozdań, ukazujących związek pomiędzy spożyciem mleka,
a rakiem prostaty, jakkolwiek jedno jest bardzo interesujące. Pochodzi ono z Roswell Park Memorial Institute i można je znaleźć w przeglądzie „Cancer” (1989). Przeanalizowano dietę 371 pacjentów chorych na raka prostaty oraz dietę kontrolnej grupy porównawczej. Względny stopień zachorowalności u osób pijących
3 lub więcej szklanek mleka dziennie był o 2,49 razy większy, aniżeli u osób nigdy nie pijących pełnego mleka... Waga dowodu wydaje się potwierdzać hipotezę, że spożywanie tłuszczu zwierzęcego związane jest ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka prostaty. Rak prostaty jest obecnie najpowszechniej wykrywanym u Amerykanów rodzajem raka i jest drugą co do ważności przyczyną zgonów, spowodowanych występowaniem raka.

JAKIE SĄ ZATEM KORZYŚCI ?

Czy dla dorosłego człowieka w ogóle istnieje jakikolwiek powód zdrowotny, aby pić krowie mleko ?

Według mnie trudno jest znaleźć chociaż jeden dobry powód poza przyzwyczajeniem. Jednak jeśli się uprzeć, mogłyby to być w najlepszym wypadku dwie przyczyny: mleko jest źródłem wapnia oraz jest źródłem aminokwasów (białek).

Przyjrzyjmy się najpierw sprawie wapnia. Dlaczego w ogóle niepokoimy się
o wapń? Oczywiście chcemy, aby budował on silne kości i ochraniał nas przed osteoporozą. Bez wątpienia w mleku znajduje się mnóstwo wapnia. Jednak czy jest to dobre źródło wapnia dla ludzi ? Sądzę, że nie. A oto uzasadnienie.
W rzeczywistości nadmierna ilość produktów mlecznych utrudnia absorpcję wapnia. Po drugie nadmiar dostarczanego przez mleko białka jest główną przyczyną problemu osteoporozy. Dr Hegsted z Anglii przez wiele lat pisał na temat geograficznego rozmieszczenia występowania osteoporozy. Uważa on, że mleko jest przyczyną osteoporozy.
A oto przedstawione poniżej uzasadnienia.

Liczne badania wykazały, że ilość przyjmowanego wapnia, a zwłaszcza uzupełniających dawek, nie ma jakiegokolwiek wpływu na rozwój osteoporozy. Najbardziej doniosły artykuł na ten temat pojawił się ostatnio w „The British Journal of Medicine” (Brytyjskim Dzienniku Medycyny), gdzie nie może sięgnąć długie ramię naszego (USA) przemysłu mleczarskiego. Inne badania, przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, faktycznie wykazały pogorszenie się równowagi wapniowej u kobiet po okresie klimakterium, które spożywały trzy szklanki mleka dziennie („The American Journal of Clinical Nutrition” 1985 - Amerykański Dziennik Odżywiania Klinicznego). Inną obserwacją, która może być pomocna w naszej analizie, jest fakt stwierdzenia nieobecności jakichkolwiek udokumentowanych niedoborów wapnia wśród ludzi żyjących na naturalnej diecie bez mleka.

Aby odnaleźć klucz do zagadki osteoporozy, nie patrz na wapń, spójrz na białko. Rozważ te dwie kontrastujące ze sobą grupy. Eskimosi posiadają wyjątkowo wysokie spożycie białka oszacowane na 25% ogólnej ilości kalorii. Mają oni również wysokie spożycie wapnia (2500 mg dziennie). W tej grupie spotyka się najbardziej dotkliwe przypadki osteoporozy na świecie. Drugą badaną grupą były plemiona Bantu z Afryki Południowej. Mają oni w swojej diecie 12% białka, głównie roślinnego oraz zaledwie 200 do 350 mg wapnia dziennie, (około połowa ilości spożywanej przez amerykańskie kobiety). Kobiety plemion Bantu prawie w ogóle nie mają osteoporozy, pomimo rodzenia sześciu lub więcej dzieci i karmienia ich piersią przez długi okres ! Czy kobiety afrykańskie, emigrujące do Stanów Zjednoczonych chorują na osteoporozę ? Odpowiedź na to pytanie brzmi - tak, jednak nie tak często jak kobiety białej rasy albo Azjatki. Tak więc istnieje różnica genetyczna, która może być modyfikowana przez dietę.

Pojawia się oczywiste pytanie :”Gdzie zatem można znaleźć potrzebny nam wapń?”. Odpowiedź brzmi: „Dokładnie tam, gdzie znajdują go krowy, w zielonych roślinach, które rosną w ziemi, głównie w warzywach liściastych”. Ostatecznie słonie
i nosorożce rozwijają swoje olbrzymie kości po okresie karmienia piersią, jedząc zielone rośliny liściaste - tak samo zresztą jak konie. Wydaje się, że wszystkie ziemskie ssaki są zdrowe, jeśli żyją w harmonii ze swoim programem genetycznym
i odżywiają się naturalnym pożywieniem. Jedynie wśród ludzi żyjących
w nadmiernym dostatku szerzy się w sposób nieopanowany osteoporoza.

Jeśli odniesienia do zwierząt nie przekonują cię, pomyśl o kilku miliardach ludzi na tej ziemi, którzy nigdy nie widzieli krowiego mleka. Czy sądzisz, że osteoporoza byłaby rozpowszechniona w tej ogromnej grupie? Zasugerowaliby to zwolennicy spożywania produktów mlecznych ale prawda jest dokładnie przeciwna. Otóż ludzie nie spożywający produktów nabiałowych zapadają na tę chorobę o wiele rzadziej, aniżeli ludzie z krajów, w których są one powszechnie konsumowane.

PROTEINOWY MIT

Z pewnością pamiętamy, kiedy byliśmy dziećmi, jak wszyscy dorośli mówili nam: „upewnij się czy zjadasz dużo dobrego białka”. Kiedy byłem młody, białko było żywieniowym „super produktem”. Oczywiście mleko idealnie pasuje do tego określenia.

Jeśli chodzi o białko, to pamiętajmy o tym, że mleko jest rzeczywiście jego bogatym źródłem - „płynnym mięsem”.
Jednakże nie jest to wcale tym, czego potrzebujemy. W istocie jest to źródło kłopotów. Prawie wszyscy Amerykanie zjadają za dużo protein.

W zakresie tej informacji zdaję się na najbardziej miarodajne źródło, jakie jest mi znane. Jest to ostatnia edycja broszury „Recommended Dietary Allowances” styczeń 1992 (Zalecane Racje Dietetyczne), opracowanej przez National Research Council (Narodową Radę Badań). Dla ciekawości podam, że aktualnym redaktorem tego ważnego opracowania jest dr Richard Havel z Uniwersytetu Kalifornia w San Francisco. Należy najpierw podkreślić, że zalecana ilość białka była obniżana
w kolejnych edycjach tego wydawnictwa. Aktualnym zaleceniem dla osób dorosłych w wieku 19 - 51 lat jest 0,75 g /kg /dzień. Jest to zaledwie 45 gram dziennie
dla osoby dorosłej o wadze 60 kg. Powinieneś także wiedzieć, że WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) oszacowała dzienne zapotrzebowanie na białko dla osoby dorosłej na 6 g/kg. Wszystkie obliczenia zalecanych racji dietetycznych są dokonywane z dużą tolerancją bezpieczeństwa na wypadek, gdybyś był typem osoby, która chce zjeść trochę więcej „na wszelki wypadek”.

Otóż 45 gram dziennie jest drobną ilością białka. Rozważ również to, że spożywane białko nie musi być białkiem zwierzęcym. Białko roślinne w praktyce jest równie dobre, nie zawiera cholesterolu, natomiast tłuszcz roślinny jest o wiele mniej nasycony. Nie daj się wprowadzić w błąd przez staroświeckie przekonania, że białka roślinne muszą być starannie zrównoważone, aby uniknąć niedoborów. Nie jest to uzasadniona obawa. Prawie wszyscy Amerykanie, Kanadyjczycy, Brytyjczycy
i Europejczycy znajdują się zatem w stanie nadmiernego obciążenia białkiem. Stan taki, jeśli jest utrzymywany latami, ma poważne następstwa. Jest to wcześniej omawiana osteoporoza, jak również arterioskleroza oraz uszkodzenie nerek. Istnieje niewątpliwy dowód na to, że złośliwy charakter pewnych chorób, głównie chorób okrężnicy i odbytu, jest związany z nadmiernym spożyciem mięsa. Barry Brenner był pierwszym, który w pełni wykazał niebezpieczeństwa nadmiaru protein dla układu moczowego. Znane wszystkim są niebezpieczeństwa związane z nadmiarem tłuszczu i cholesterolu. Na zakończenie powinieneś wiedzieć, że porównując mleko ludzkie z mlekiem innych ssaków należy stwierdzić, że zawiera ona najniższą ilość białka (0,9%)

CZY SĄ TO JUŻ WSZYSTKIE ZMARTWIENIA ?

Przepraszam, jest ich więcej. Nie zapomnijmy o cukrze mlekowym. Jest to podstawowy mleczny węglowodan. Wydaje się, że natura dostarcza noworodkom enzymatyczne wyposażenie niezbędne do metabolizmu cukru mlekowego, lecz zdolność ta często wygasa w wieku 4 lub 5 lat.

Na czym polega problem z laktozą, czy też inaczej cukrem mlekowym ? Wydaje się, że ten dwucukier jest zbyt duży, aby mógł być wchłonięty do krwi bez uprzedniego rozłożenia go na monosacharydy, mianowicie na galaktozę i glukozę. Wymaga to enzymu laktazy oraz innych enzymów, aby rozbić galaktozę na glukozę.

Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Natura obdarza nas zdolnością metabolizmu laktozy przez kilka lat, a następnie wyłącza mechanizm. Czy Matka Natura próbuje nam dać coś do zrozumienia ? Bezspornie wszystkie niemowlęta muszą pić mleko. Fakt, że tak wiele osób dorosłych nie może pić mleka, wydaje się być związany
z tendencją natury do porzucania mechanizmów, które nie są potrzebne. Przynajmniej połowa dorosłych ludzi na świecie nie toleruje laktozy. Sytuacja taka nie istniała do momentu względnie niedawnego wprowadzenia stad mlecznych
i przyswojenia sobie zdolności „pożyczania” mleka od innej grupy ssaków,
kiedy to korzyść przetrwania ochronnej laktazy (enzymu, który pozwala nam trawić laktozę) stała się oczywista. Jednak dlaczego picie krowiego mleka ma być korzystne? Mimo wszystko większość ludzi, w historii świata, je piła. Dlaczego tak się stało, że ludzie rasy białej zachowali tę zdolność, podczas gdy u ludzi pozostałych ras wystąpiła skłonność do jej utraty.

Niektórzy badacze ewolucji uważają, że biała skóra jest dość niedawną innowacją, być może mającą nie więcej niż 20.000 lub 30.000 lat. Wyraźnie dotyczy to migracji pierwotnego człowieka w kierunku północnym do zimnych, stosunkowo słabo nasłonecznionych obszarów, gdzie trzeba było używać odzieży i futer. Cera jasna pozwala na łatwiejszą produkcję witaminy D pod wpływem promieni słonecznych, aniżeli cera ciemna. Niemniej jednak, kiedy na działanie promieni słonecznych była wystawiona tylko twarz, ta niewielka powierzchnia jasnej cery nie wystarczała, aby zsyntetyzować witaminę D pod wpływem światła słonecznego. Jeśli trudno dostępne były źródła dietetyczne i słoneczne, pozwoliło to przetrwać jedynie ludziom, którzy mogli trawić mleko. Wydaje się to być jedynym logicznym wyjaśnieniem dla sytuacji ludzi o jasnej karnacji, posiadających w znacznym stopniu zdolność tolerancji laktozy w porównaniu z ludźmi o ciemnym kolorze skóry.

W jakich proporcjach rozkłada się to zjawisko ? Wśród pewnych grup rasowych, takich jak czarnoskórzy, stopień nietolerancji laktozy w odniesieniu do osób dorosłych dochodzi do 90%. Wśród ludzi rasy białej 20 do 40% nie toleruje laktozy. Rasy orientalne znajdują się pomiędzy tymi dwoma grupami. Rezultatami obfitego spożycia mleka u nich są: biegunka, gazy, zaburzenia jelitowe. Większość amerykańskich Indian w ogóle nie toleruje mleka. Przemysł mleczarski przyznaje, że nietolerancja laktozy szerzy jelitowe spustoszenie aż u 50 milionów Amerykanów. Powstał więc przemysł „nietolerowanej laktozy”, który w roku 1992 miał obroty w wysokości 117 milionów dolarów („Time”, 17 maj 1993).

A co zrobić, kiedy nasz organizm nie toleruje laktozy, a my mocno łakniemy produktów mlecznych ? Czy wszystko jest stracone ? Wcale nie. Wydaje się, że laktoza jest trawiona w dużym stopniu przez bakterie i będziemy mogli cieszyć się smakiem swojego ulubionego sera pomimo nietolerancji laktozy. Podobny pod tym względem jest jogurt. Na zakończenie nadmienię, że - nigdy bym sobie tego nawet nie wymarzył - genetycy chcą połączyć geny, aby zmienić skład mleka („The American Journal of Clinical Nutrition” 1993 - Amerykański Dziennik Żywienia Klinicznego).

Można byłoby również dowodzić, że mleko jest całkowicie pozbawione zawartości włókna i że nawykowe spożywanie będzie wytwarzać skłonności do obstrukcji
oraz zaburzeń jelitowych.

Związek spożywania mleka z anemią i utajonym krwawieniem jelit u niemowląt jest znany wszystkim lekarzom. Dzieje się tak głównie z powodu braku żelaza w mleku oraz drażniącego działania mleka na błonę śluzową. Literatura pediatryczna obfituje
w artykuły opisujące przypadki chorób jelitowych, krwawień jak również kolek, biegunek i wymiotów u dzieci uczulonych na krowie mleko.
Anemia występuje u nich ze zdwojoną siłą zarówno poprzez utratę krwi i żelaza, jak również na skutek niedoboru żelaza w krowim mleku. Mleko jest również główną przyczyną alergii wieku dziecięcego.

STRESZCZENIE

Moim zdaniem istnieje tylko jeden ważny powód, aby pić mleko lub spożywać produkty mleczne. Robimy to tylko dlatego, że tego chcemy. Dlatego, że to lubimy
i że stało się to częścią naszej kultury. Dlatego, że przyzwyczailiśmy się do jego smaku i wyglądu. Dlatego, że lubimy je przełykać. Dlatego, że nasi rodzice robili dla nas, co tylko mogli i dostarczali mleko od naszych najwcześniejszych lat. Nauczyli nas, żeby je lubić.

Wtedy najlepszym sposobem dostarczania produktów mlecznych były...LODY! Słyszałem w jaki sposób to określano: „...umarłbym dla nich”.

Miałem pacjenta, który dokładnie tak postępował. Nie posiadał on rzucających się w oczy złych nawyków. Nie palił ani nie pił, nie jadł mięsa, jego dieta i styl życia w prawie doskonały sposób sprzyjały zdrowiu, lecz on miał jedną pasję. Nie trudno zgadnąć, uwielbiał zjadać ogromne ilości lodów. Pół kwarty ( 0,47 l ) było dla niego dzienną minimalną porcją. Często zjadał on całą kwartę ( 0,94 l ) i oczywiście do tego również ciastka i inne wyroby cukiernicze. Dobre lody są ostatecznie tego warte. Wydawało się, że był dobrego zdrowia, pomimo przypuszczalnych „chorób wieku średniego”, kiedy to dostał wyniszczającego ataku, który pozostawił go w stanie paraliżu, nieszczęśliwym i bezradnym. Miał on jeszcze kilka dodatkowych ataków; zmarł kilka lat później, do końca już nie opuszczając szpitala lub oddziału rehabilitacji. Czy był stary? Nie sądzę. Miał trochę ponad pięćdziesiątkę.

Nie pijmy więc mleka dla zdrowia. Jestem przekonany, że w świetle dowodów naukowych nie jest ono dobre dla organizmu. Spożywanie mleka zmniejszy tylko wartość odżywczą naszej diety oraz odporność. Większość ludzi na tej planecie żyje bardzo zdrowo bez krowiego mleka. Także i my możemy.

Będzie trudno o zmianę. Od dzieciństwa zostaliśmy uwarunkowani do myślenia
o mleku jako o „najdoskonalszym naturalnym pożywieniu”.
Gwarantuję jednak, że zmiana myślenia będzie bezpieczna, polepszy nasze zdrowie
i nie będzie nic kosztowała. Co mamy do stracenia ?

Doktor medycyny Julian Whitaker jest założycielem oraz wydawcą najpoczytniejszego przeglądu aktualności z dziedziny zdrowia, zatytułowanego „Zdrowie i uzdrawianie”. W tym miesiącu jego tematem przewodnim jest mleko oraz Komisja Edukacji ds. Mleczarstwa. Poniżej przedstawione są pierwsze cztery strony z przeglądu aktualności dr. Whitaker’a. Serdecznie polecam ci jego prenumeratę.

MLEKO JEST „WYMIONOWYM” NONSENSEM

Czy krowie mleko jest odpowiednim pożywieniem dla istot ludzkich. Odpowiedź „ludu” brzmi : „oczywiście”, lecz odpowiedź „osoby” brzmi : „nie, nie jest ono dobre dla istot ludzkich”. Krowie mleko przeznaczone jest dla cieląt i stanowi specyficzne pożywienie tego gatunku. Picie mleka krów nie jest bardziej właściwe, aniżeli picie mleka innych ssaków. Czynimy to dlatego, ponieważ zawsze tak czyniliśmy. Jest to ludzkim wymysłem, a przy bliższym zbadaniu przekonasz się,
że wszystkie nasze wierzenia, dotyczące mleka są „wymionowym” nonsensem.

MLECZNY MIT NR 1: MLEKO POMAGA W BUDOWANIU MOCNYCH KOŚCI

Amerykańscy rodzice przekazują ten mit swoim dzieciom, a wprowadzeni w błąd specjaliści żywienia popierają go. W rzeczywistości mleko i inne produkty mleczne osłabiają kości
i przyspieszają osteoporozę. Tak jest faktycznie, konsumpcja mleka wywołuje dokładnie taki stan, o którym głosi się, że można jemu zapobiec właśnie poprzez konsumpcję mleka.

Tak, jak będę to wyjaśniał szczegółowo w kolejnej relacji, osteoporoza jest wynikiem utraty wapnia, jego niewystarczającego spożycia. Natomiast produkty mleczne, z powodu swojej wysokiej zawartości białka, przyczyniają się do utraty wapnia. W badaniach, przedstawiających zakres występowania osteoporozy, stwierdzono, że duża konsumpcja produktów mlecznych jest związana z wysokim wskaźnikiem zachorowalności na osteoporozę. Jeżeli chcesz mieć mocne kości, nie pij mleka.

MLECZNY MIT NR 2: MLEKO JEST PODSTAWOWYM NAPOJEM ZDROWOTNYM

Mniemanie, że mleko służy twojemu zdrowiu, jest ponownie „wymionowym” nonsensem. Podczas gdy spożywanie owoców, warzyw oraz pełnego zboża zostało udokumentowane jako obniżające ryzyko ataku serca, pojawiania się wysokiego ciśnienia krwi oraz zachorowania na raka, szeroko głoszone korzyści zdrowotne konsumpcji produktów mlecznych są w najlepszym razie wątpliwe. W istocie produkty mleczne są najbardziej prawdopodobną przyczyną osteoporozy, choroby serca, otyłości, raka, alergii i cukrzycy. Produkty mleczne są wszystkim, tylko nie zdrowym pożywieniem.

Związek picia mleka oraz spożywania produktów mlecznych z chorobą serca jest szczególnie silny. Podczas gdy zawsze było wiadomo, że produkty mleczne o wysokiej zawartości tłuszczu, takie jak pełne mleko i ser, są istotnym czynnikiem, przyczyniającym się do wysokiego poziomu cholesterolu oraz choroby serca, dr Wiliam B. Grant przedstawia coraz bardziej przekonywujący dowód na to, że mleko pozbawione tłuszczu jest także głównym czynnikiem, doprowadzającym do choroby serca. W jednym ze swoich artykułów, który ukazał się w przeglądzie „Alternative Medicine Review”, dr Grant zaznacza, że mleko pozbawione tłuszczu, zawierające znaczną ilość białka, ma bardzo niską zawartość witamin z grupy B. Metabolizm tej ilości białka, przy braku wystarczającej ilości witamin z grupy B, przyczynia się do tworzenia homocysteiny, wyznacznika choroby serca.

MLECZNY MIT NR 3: MLEKO JEST NIEZBĘDNE DLA ROZWIJAJĄCYCH SIĘ DZIECI

Czyżby ? Oto są trzy powody, dla których nie powinno się podawać dzieciom mleka.
Po pierwsze mleko jest główną przyczyną niedoboru żelaza u dzieci, prowadzącego do anemii.
W rzeczywistości Amerykańska Akademia Pediatrii odradza podawanie mleka dzieciom przed ukończeniem pierwszego roku życia. Po drugie, zostało wykazane, że konsumpcja mleka w okresie dzieciństwa przyczynia się do powstawania cukrzycy typu I. Pewne białka mleka przypominają molekuły komórek beta trzustki, które wydzielają insulinę. W niektórych wypadkach system immunologiczny wytwarza antyciała na białko mleka, które pomyłkowo atakują i niszczą komórki beta.

Po trzecie, wśród dzieci bardzo powszechne są uczulenia na mleko, powodujące problemy z zatokami, biegunkę, zaparcie. Są one główną przyczyną chronicznych infekcji ucha, które trapią ok. 40% wszystkich dzieci w wieku do lat sześciu. Alergie na mleko wiążą się również z problemami zachowania u dzieci oraz niepokojącym wzrostem liczby zachorowań na astmę wieku dziecięcego. Alergie na mleko są równie powszechne u dorosłych i wywołują one podobne symptomy. Nawet tak czcigodny autorytet w sprawach związanych z dziećmi, jak nieżyjący już
dr Benjamin Spock, w ostatnich latach swego życia zmienił zalecenia i odradził podawanie mleka dzieciom.

MLECZNY MIT NR 4: MLEKO JEST CZYSTE I ZDROWE

Tak, jakby mleko nie było już dostatecznie złym produktem, chemiczny gigant „Monsanto Company” oraz FDA (Ministerstwo Zarządzania Lekami i Żywnością) przyczyniły się do tego,
że stało się ono jeszcze gorsze. W roku 1994 FDA zatwierdziło wprowadzenie do użytku związku rbST ( rekombinowanej bydlęcej somatotropiny ), hormonu wytworzonego przy wykorzystaniu inżynierii genetycznej, który zwiększa u krów produkcję mleka o 10 - 20%. Mleko pochodzące
od krów, którym podano hormon rbST , zawiera podwyższony poziom podobnego do insuliny czynnika wzrostu IGF-I, jednego z najsilniej działających czynników wzrostu, jakie kiedykolwiek rozpoznano.

IGF-I występuje w stanie naturalnym zarówno u krów, jak i u ludzi i trafem natury jest on u tych dwóch gatunków identyczny. Co prawda IGF-I nie powoduje raka, lecz w wyraźny sposób stymuluje jego rozwój. Ostatnie badania wykazały siedmiokrotny wzrost ryzyka zachorowania
na raka piersi u kobiet z najwyższym poziomem IGF - I oraz czterokrotny wzrost ryzyka zachorowania na raka prostaty u mężczyzn z najwyższym poziomem IGF-I.
Związek rbST nie tylko podnosi stopień narażenia na działanie czynników wzrostu, zwiększa on także występowanie zapaleń krowich wymion. Zatem krowom, które były poddawane działaniu hormonu rbST, podaje się więcej antybiotyków i stąd też ich mleko zawiera większą ilość tych leków, jak również komórek ropnych i bakteryjnych, pochodzących z zakażonych wymion.

W swojej ostatniej książce „Mleko - śmiertelna trucizna” ( Argus Publishing, Inc. Englewood Cliffs, NJ, 1998 ) wytrwały, dociekliwy dziennikarz Robert Cohen opisuje poziom korupcji pomiędzy „Monsanto Company”, Ministerstwem Zarządzania Lekami i Żywnością (FDA) oraz Ministerstwem Rolnictwa, co według mnie daje podstawę do rozpoczęcia formalnego dochodzenia
oraz wytoczenia procesu kilku związanym z tą sprawą osobom. Książka ta zawiera udokumentowane wyjaśnienia okoliczności, w których sfałszowano dane oraz przedstawiono zmyślone badania. Pokazuje ona również jak środowisko naukowe oraz społeczeństwo zostały wprowadzone w błąd odnośnie hormonu rbST, skutków oddziaływania jego na nasze zdrowie oraz ilości tego hormonu znajdującego się w mleku. Ludzie, trudno będzie wam w to uwierzyć. Robert Cohen podaje nazwiska, daty oraz popiera liczby dokumentami, które stanowią niezbity dowód.

Tak, jak można było się tego spodziewać, gra prowadzona przez ludzi zarządzających Monsanto jest brutalna. Na przykład na Florydzie wywarli oni presję na stację telewizyjną „FOX”, która z kolei zwolniła z pracy dwóch nagrodzonych dziennikarzy z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, za podjęcie próby zrelacjonowania ciemnej strony bydlęcego hormonu wzrostu. Niedawno ci dwaj dziennikarze zaskarżyli sieć telewizyjną do sądu. „Monsanto” mocno zaatakowało tych, którzy zwyczajnie domagają się oznakowania jego punktów mlecznych etykietą z napisem : „nie zawiera hormonów”. Cała ta sprawa jest oburzająca. Nie powinno nas to zdziwić, że cała Europa oraz Kanada publicznie zakazały stosowania tego hormonu, a my jesteśmy jedynym z głównych, uprzemysłowionych krajów, który go stosuje.

ZALECENIA DLA OGRANICZENIA SPOŻYCIA PRODUKTÓW MLECZNYCH

1. Przede wszystkim całkowicie zaprzestać picia mleka. Płynne mleko jest najprawdopodobniej najbardziej skoncentrowanym, łatwo absorbującym źródłem hormonów wzrostu. Do mieszanek zbożowych lub gotowania można stosować zamiennie mleko sojowe lub ryżowe.

4. Wszystkie produkty mleczne spożywać z umiarkowaniem i ostrożnością, aby uniknąć produktów pochodzących od krów poddanych działaniu hormonu.

7. W celu otrzymania listy badań na które powołujemy się w niniejszym artykule, prosimy o przesłanie zaadresowanej koperty zwrotnej i znaczka pocztowego
na adres : CF/Phillips Publishing, 7811 Montrose Road, Potomac, MD 20854.

8. Przed kilkoma miesiącami przyłączyłem się do Roberta Cohena jako członek Zarządu jego nowo utworzonej Rady Edukacyjnej Mleczarstwa. W celu otrzymania dalszych informacji na temat zagrożeń związanych z produktami mleczarskimi zdecydowanie zalecam przeczytanie książki R. Cohena, udostępnionej przez Radę Edukacyjną Mleczarstwa, 1-888-NOTMILK (888-668-6455).


Powyższy tekst przedstawia połowę streszczenia, zamieszczonego
w październikowym numerze „Health & Healing”. Dr Whitaker poświęca ten numer swojego przeglądu tematom związanym z osteoporozą oraz chorobą serca. Chciałbym zacytować jedynie część komentarza dr. Whitakera, dotyczącego choroby kości.

„W ciągu życia zaledwie dwóch pokoleń wskaźnik złamań kości biodrowej
w Stanach Zjednoczonych zwiększył się czterokrotnie i jest on obecnie jednym
z najwyższych wskaźników na świecie. Amerykanie znajdują się także prawie
na samym szczycie wykresu konsumpcji produktów mlecznych.
Czy ktokolwiek mógłby mi powiedzieć, dlaczego uporczywie wmawiamy naszym dzieciom, że pożywienie mleczne wzmacnia ich kości?
Nadmierne spożycie białka - pochodzącego nie tylko z mleka, ale także białka zwierzęcego, pochodzącego z innych źródeł - zwiększa zapotrzebowanie na wapń
w celu zneutralizowania produktów kwaśnego rozkładu białka, niszcząc kości
w trakcie tego procesu. Dieta wysokobiałkowa, stosowana w ciągu całego życia, doprowadza zwykle do wytrawienia kości. Dieta wegetariańska o niskiej zawartości białka powoduje znacznie wyższą gęstość mineralną kości.
Tak więc pierwszym i najważniejszym krokiem w kierunku zmiany sposobu odżywiania jest spożywanie mniejszej ilości białka. Oznacza to zazwyczaj zredukowanie ilości wypijanego mleka.... Pomimo że produkty mleczne zawierają wapń, bardzo mała jego ilość pozostaje w kościach - zamiast tego wapń zostaje zużyty do neutralizacji kwasowości, spowodowanej przez białko mleczne”.

Aby ludzie mogli zrozumieć, co rzeczywiście pomaga w zwalczaniu osteoporozy, istotne jest stwierdzenie, że mleko jest pod tym względem bezużyteczne. Mleko
nie zastąpi ćwiczeń fizycznych, unikania spożywania białek zwierzęcych i sodu
oraz innych czynników obniżających zawartość wapnia w organizmie - jak twierdzi
dr Neal D. Barnard, prezes PCRM.
„Innym znakomitym źródłem wapnia jest sok pomarańczowy wzbogacony w wapń, warzywa zielonolistne i strączkowe oraz suplementy wapniowe” - stwierdza
dr Patricia Bertron, dyrektor ds. żywienia w PCRM.


Melasa jest bardzo bogata w wapń, zawiera ona ponad dwadzieścia razy tyle wapnia,
co doskonałe, naturalne pożywienie - mleko ludzkie.



artykuł poskracałem z racji tej, iż strasznie długi, pełna wersja pod adresem www:
http://www.medserwis.pl/?p=6176%2C1%2C1686%2C92017



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 maja 2011, 8:38 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2011, 15:29
Posty: 219
saJms pisze:
Witajcie.

To jak to jest z tym mlekiem? Ze sklepu nawet w WORECZKACH odpada (?) - pewnie tak, bo tez produkcja masowa- zostaje od krowy ze wsi (mam możliwość) czy mam racje, czy też nie zdrowe, bo zawiera laktoze, której duze ssaki nie trawią?

Zostaje Nam kisić na zsiadłe. :uśmiech:

ktoś podjął ten drażliwy i zmanipulowany medialnie temat więc i ja się dołączę choć przyznaję,że przebrnęłam przez wpisy wyłącznie z pierwszej strony . Z grubsza poglądy mam zgodne z Bolkiem ( ładnie się zachował Timewave broniąc wolności słowa- ktoś tam skarżył się przez PW na Bolka ,że nieprawomyślne rzeczy wypisuje ) .

Bolek napisał (cytat z pamięci ) : nie o mleko idzie ale o wodę ze sklepu z napisem "mleko ".
I to jest sedno sprawy - moi dziadkowie mieli małą mleczarnię , babcia była bardzo mądrą kobietą i dożyła w zdrowiu ( mimo głodu podczas wojny ) sędziwego wieku . Dziadek też na zdrowie nie narzekał . Przemysłowa obróbka wszelkiego jedzenia jest złem a nie mleko ( Hakun, zadziwiasz - czerpiesz podobno z Buddyzmu a Hindusi dobrze wiedzą ,że bez krowy nie ma życia - o zabijaniu cieląt piszesz propagandową nieprawdę, czyni się to obecnie przy przemysłowym chowie - normalnie w gospodarstwie naturalnym cielątko się rodzi i dorasta a krowa oprócz niego jest w stanie wykarmić gospodarza ze swoją rodziną ) . Krowa w normalnej rodzinie staje się jej członkiem- jest kochana i traktowana jak to czynimy dziś powszechnie z futrzakami domowymi typu pies, kot. Dojona ręcznie z miłością a nie za pomocą automatu . Karmiona własnoręcznie koszonym sianem, głaskana i masowana .
Ona bywa dla człowieka drugą matką - gadanie,że człowiek nie jest przystosowany do spożywania mleka jest bzdurą . Owszem- dzisiejsze alergie są ponoć spowodowane tym właśnie ,że nie ssiemy piersi własnej matki i nie wykształcają się nam w przewodzie pokarmowym odpowiednie bakterie . Do tego żarcie antybiotyków dopełnia dzieła . Krowy przemysłowe mają już antybiotyk w paszy - to jest prawdziwa zbrodnia ! -ludobójstwo .

Są dwa stworzenia na Ziemi bez których życie człowieka jest niemożliwe : krowa i pszczoła .
Staropolskie powiedzenie mówiło :" kraj mlekiemi miodem płynący " . Było to porównanie używane dla określenia kraju dostatku.

Dzisiejsza propaganda antymleczna w ogóle jest walką producentów olejów z producentami mleczarskimi . Z dwojga złego i tak to przemysłowe masło jest lepszym pokarmem niż olej z plastikowej butli- oczywiście te całe jogurty czy "mleko" UHT nie ma z mlekiem nic wspólnego .

Dołączę film jaki się ostatnio ukazał - zdaje mi się,że ten pan trafił w dziesiątkę - będzie grupa społeczeństwa wychowana na surowym żarciu - owszem zdrowa cieleśnie ale........ głupia ( w filmie jest o mleku ) . Dodam,że to co zamieszczam potwierdza moja osobista praktyka . Zakładajcie własne grupy dystrybucji mleka ze wsi - tylko tak. Pomijacie system i macie zdrowy produkt . Jest na ten temat w filmach z kanału "michalxl600" sporo
phpBB [video]

_________________
wszystko co nowe to dawno zapomniane stare



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 maja 2011, 20:40 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
@Detro Bardzo fajny artykuł podsumowujący. Już wydrukowałem kilka i porozdawałem znajomym niedowiarkom tą mleczną "ściągę".. :)

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 maja 2011, 6:57 
Nie lubie mleka krowiego, po prostu. Od jakis 5. m-cy jestem weganka, wczesniej laktoowowegetarianka. Jadlam przetwory mleczne, mleka nie... bo nie lubie. Ciekawe jest, ze (czesto) dzieci, ktore dlugo karmione byly piersia (rok i dluzej) po odstawieniu od piersi nie akceptuja zadnego innego mleka (w tym rowniez krowiego).
U nas w uzyciu sa wszelkie roslinne "mleka", a wybor jest spory: sojowe, owsiane, ryzowe, orkiszowe itd. Jest tego mnostwo i tak jak z tofu mozna przyrzadzic kazda potrawe, tak jak z miesa, tak z "mlek" roslinnych mamy wszystko to, co z mleka krowiego czy koziego.
Tych "mlek" roslinnych uzywam rowniez do wypiekow.



Na górę
   
 
 
Post: 09 wrz 2012, 10:18 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Odświeżam, bo tego chyba tu nie było

phpBB [video]


-- 09 sie 2013, 10:40 --

Cytuj:
Dlaczego mleko jest takie złe


Kiedy baby i serniki już pozjadane, czas przyjrzeć się tej świętej (mlecznej) krowie i pomyśleć o zdrowiu. Swoją drogą ciekawe, ilu z Was udało się oprzeć świątecznym pokusom?

lek. med. Gabriela Segura
Sott.net
5 czerwca 2010

Z nabiałem, włączając w to wszelkie produkty mleczne – sery, twarogi, jogurty, kefiry, lody, itp. – wiąże się mnóstwo schorzeń, takich jak choroby autoimmunologiczne, krążeniowe, nowotwory, alergie, astma, problemy z tarczycą, choroby układu nerwowego, itp. Ta lista nie ma końca i choć chciałabym zamieścić ją w całości, ze względu na brak miejsca skupimy się na samych przyczynach.

Mleko może powodować problemy na różne sposoby:

- poprzez wrażliwość na kazeinę – białko, które sieje spustoszenie w naszych organizmach, podobnie jak gluten zawarty w pszenicy i innych zbożach.
- w postaci alergii, które mogą nakładać się na poprzedni czynnik.
- jako nietolerancja laktozy
- poprzez zawartość m.in. toksycznych lektyn, pochodzących z traw, lub genetycznie modyfikowanych pasz. Ponadto organizmy zwierząt mogą zawierać hormony, antybiotyki, pestycydy, mogą mieć infekcje, itp., a także
- inne czynniki.

Przyjrzyjmy się każdemu z tych problemów.

Wrażliwość na kazeinę

Występujące w nabiale białko, kazeina, jest w równym stopniu groźne co gluten – białko znajdujące się w niektórych zbożach, jak choćby pszenica. Białka te mogą prowokować układ odpornościowy do niepożądanych reakcji lub – działając jak endorfiny – wywoływać zmiany w percepcji, nastroju i zachowaniu. Mechanizm, z którym mamy tu do czynienia, polega na tym, że enzym odpowiadający za rozkład tych białek – glutenu i kazeiny – a tym samym za wydzielenie z nich składników odżywczych potrzebnych dla naszego organizmu, nie spełnia swej roli w pełni. W związku z tym, niestrawione fragmenty tych białek pozostają w organizmie, a nasz układ odpornościowy uznaje je za wirusy. To z kolei powoduje reakcję obronną organizmu, celem ochrony przed „intruzem”. Z racji tego, że fragmenty glutenu i kazeiny są bardzo podobne do chorobotwórczych wirusów, uruchomią one skomplikowaną reakcję obronną w organizmie, która prawdopodobnie odgrywa pewną rolę w przypadkach cukrzycy typu I, stwardnienia rozsianego oraz autyzmu. U każdego człowieka złożone reakcje odpornościowe upośledzają inne komórki, toteż zakres chorób jest bardzo szeroki. Ponadto niestrawione fragmenty glutenu czy kazeiny wyglądają jak substancje pochodne od opium, które mogą mieć poważny wpływ na nasze zachowanie i sam mózg. Są dosłownie narkotykami – i właśnie dlatego ludzie tak przepadają za nabiałem i glutenem!
W książce Detoxification and Healing lek. med. Sidney MacDonald Baker wyjaśnia tę kwestię następująco (dotyczy to również kazeiny zawartej w mleku):

Przeciętny człowiek oraz większość lekarzy nie może uwierzyć, że problem z trawieniem i biochemicznym lub immunologicznym przetwarzaniem glutenu występującego w tych zbożach może wyrządzić poważne szkody [w organizmie].

Blisko jedna na sto osób wykazuje nietolerancję glutenu. Jeśli jednak wziąć pod uwagę ogół ludzi chorych, a nie całe społeczeństwo, odsetek będzie znacznie większy. Jeśli cierpisz na niemalże dowolny zespół symptomów lub jeśli zdiagnozowano u ciebie jakąś chorobę i jej objawy się utrzymują, wyeliminowanie na jakiś czas glutenu z diety wyjaśni problem.

Wrażliwość na gluten dotyczy białek występujących w zbożach takich jak pszenica, żyto i jęczmień. Przy czym wrażliwość nie jest tożsama ze zwykłą alergią.

Większość przejawów wrażliwości na pokarm charakteryzuje się opóźnioną reakcją, co ma związek z przeciwciałami immunoglobuliny (IgG). Bardzo łatwo jest stwierdzić alergię na dany pokarm przy natychmiastowej reakcji, na przykład jeśli zaraz po zjedzeniu truskawek pojawia się wysypka. W wypadku opóźnionej reakcji, zidentyfikowanie alergii pokarmowej jest znacznie trudniejsze. Symptomy alergii możemy odczuć po dwóch godzinach, ale najczęściej pojawiają się dopiero następnego dnia lub nawet po trzech dniach od spożycia danego pokarmu. Dodatkowo sprawę komplikuje to, że symptomy nasilają się i słabną. Możesz bezkarnie wcinać gluten jednego dnia, a przy trzech następnych okazjach możesz dostać rozwolnienia. Symptomy mogą się też kumulować, pojawiając się dopiero po kilku posiłkach zawierających gluten albo też po zjedzeniu określonej kombinacji pokarmów, na które jest się wrażliwym.

Opóźnione alergie pokarmowe mogą wywołać niemal dowolne symptomy, a chroniczne choroby często obejmują stan niewłaściwych reakcji odpornościowych z udziałem alergii pokarmowej, nawet jeśli nie jest ona bezpośrednią przyczyną choroby. Z jakiegoś powodu nasz układ odpornościowy może trwać w stanie podwyższonego alarmu i inicjować reakcje obronne, prowadząc do pojawiania się objawów chronicznego zapalenia, które utzymują się, a nawet pogłębiają długo po zniknięciu alergenu. W takich wypadkach układ odpornościowy może wykształcić agresywne reakcje na różne przeciwciała lub obce substancje w ciele, także te pochodzące z pożywienia.

Nawet jeśli pszenica wraz z innymi pokarmami zawierającymi gluten, a także nabiał, wypadną pozytywnie przy badaniu immunoglobuliny pod kątem alergii pokarmowej, i tak mogą wywoływać reakcje, które nie są stricte alergiczne, ale są zmienione przez pewne mechanizmy, w efekcie czego złagodzenie objawów następuje dopiero po tygodniach lub miesiącach od odstawienia danego pokarmu.

Postępy dzieci z autyzmem, będących na diecie bezglutenowej [a także bezmlecznej, co jest dobrze zbadane], zachęcają do jej kontynuowania. W takiej diecie unika się pszenicy, żyta, jęczmienia i wszystkich produktów zawierających choćby śladowe ilości białek (glutenu) pochodzących z tych zbóż. Kwestia owsa wciąż pozostaje dyskusyjna – część badań wskazuje na brak negatywnych efektów owsa na osoby wrażliwe na gluten, natomiast w innych badaniach stwierdzono reakcje alergiczne. Większość psychologów, lekarzy, nauczycieli, sąsiadów oraz rodziców odrzuca myśl, że coś tak niewinnego, jak chleb czy spaghetti, może negatywnie wpływać na umysł. Mimo to coraz więcej lekarzy zaleca dietę bezglutenową osobom cierpiącym m.in. na schizofrenię czy autyzm jako środek pierwszorzędnej wagi, nie uciekając się do niej jako ostatniej deski ratunku. Jeżeli masz jakiekolwiek utrzymujące się symptomy, spróbuj usunąć gluten z twojej diety na okres od trzech tygodni do trzech miesięcy, aby sprawdzić, czy nastąpi jakaś zmiana.

Lekarzy uczy się, że każda choroba ma inną przyczynę, a każda przyczyna wywołuje inną chorobę, nie jest więc zaskoczeniem, że trudno im uwierzyć, iż wrażliwość na białko w pszenicy, życie, jęczmieniu, a być może i w owsie, może wywołać tak szeroki zakres dolegliwości, jak bóle głowy, zmęczenie, niepokój, depresja, wszelkie problemy związane z układem trawiennym (trudność w przybraniu na wadze, bóle brzucha, biegunki, zaparcia, obecność niestrawionego pokarmu w stolcu), zespół Sjögrena (suchych oczu), epilepsja powiązana ze zwapnieniem mózgu, bóle migrenowe czy problemy trawienne; osteoporoza, niepłodność, komplikacje ciążowe jak poronienia, niska waga urodzeniowa niemowląt, chłoniaki, rak przełyku, cukrzyca, problemy z tarczycą, schizofrenia, autyzm, opryszczkowe zapalenie skóry (przewlekła choroba skórna objawiająca się małymi pęcherzykami podobnymi do opryszczki wirusowej).

Istnieją wystarczające dowody na związek przyczynowy pomiędzy nietolerancją glutenu i powyższymi schorzeniami. Lista ta wciąż rośnie, dzięki doniesieniom o wyjątkowo pozytywnych skutkach diety bezglutenowej, które przyciągają uwagę badaczy.

Istnieją testy krwi i moczu, które mogą wykazać, czy wyeliminowanie z diety glutenu będzie dla danej osoby korzystne, niemniej żaden test nie jest w pełni rozstrzygający. Za to rozstrzygająca będzie reakcja na zmianę diety.

Pierwotni mieszkańcy Europy Północnej, którzy podobnie jak mieszkańcy Ameryki, Afryki i Dalekiego Wschodu, nie przystosowali się do spożywania pszenicy, ponieważ byli łowcami-zbieraczami albo też dlatego, że ich uprawy bazowały na kukurydzy, prosie, ryżu bądź bulwach. [...]

Aby zrozumieć wrażliwość na gluten, musimy poznać proces trawienia białek. Białko zbudowane jest z aminokwasów. Połączone ze sobą aminokwasy nazywa się peptydami, a 100 lub więcej takich połączonych aminokwasów tworzy proste białko. Większość białek zbudowanych jest z setek lub tysięcy aminokwasów, których położenie utrwalone jest za pomocą mostków, najczęściej siarkowych. Takie wiązania są dość mocne, a nasz przewód pokarmowy ma za zadanie rozdzielić te tysiące aminokwasów, obecnych w pokarmie, na pojedyncze aminokwasy, które następnie trafią do krwiobiegu, by tam wbudować się w nasze własne białka. Dokładniej, przewód pokarmowy używa kwasów żołądkowych i soków zasadowych z organów wewnętrznych, w połączeniu z enzymami trawiennymi. Określone enzymy rozkładają białka na peptydy. W przypadku nietolerancji glutenu pewien enzym, peptydaza DPP4, nie spełnia swojego zadania.

Kiedy enzym ten znajdzie się na powierzchni limfocytu – komórki układu odpornościowego – w celu realizacji innego zadania w ciele, nazywany jest CD26. Z powodu niewydolności lub niedostatku DPP4 niestrawiony fragment białka – peptyd – przeżywa, powodując szkodę na co najmniej dwa sposoby. Po pierwsze, niestrawiony peptyd wygląda znajomo dla systemu odpornościowego – innymi słowy, zachodzi zjawisko mimikry, związane ze słabym trawieniem [glutenu] u potomków ludzi, którzy [pierwotnie] nie jedli pszenicy, a nie minął okres wystarczająco długi, by ludzkość się przystosowała. Efektem są objawy wywołane uaktywnieniem się reakcji immunologicznej przeciwko podejrzanym peptydom, które dla naszego systemu obronnego wyglądają jak wirusy. Ponieważ pochodzący z glutenu peptyd jest podobny do chorobotwórczego wirusa, uruchamia on złożoną reakcję obronną układu odpornościowego, ten jednak nie znajduje wirusa, którego miał zniszczyć. Następny krok to uszkodzenie komórek przez przeciwciała atakujące peptydy. Ten trójkąt wirusowego bodźca, reakcji obronnej i autoimmunologicznych uszkodzeń prawdopodobnie powszechnie towarzyszy chorobom takim jak cukrzyca typu I, stwardnienie rozsiane czy autyzm. Przy czym u różnych ludzi reakcje obronne uszkadzają różne komórki.

Drugim sposobem, na jaki niestrawione peptydy z glutenu powodują problemy, jest ich przenikanie do krwiobiegu. Peptydy uwolnione z glutenu wskutek niedoboru DPP4 przejawiają jeszcze inną formę mimikry poza tą, która upodabnia je do peptydów wirusów. Otóż podobne są do opium oraz całej rodziny pozyskiwanych z niego narkotyków: heroiny, morfiny, kodeiny i innych półsyntetycznych substancji pochodnych. Wniosek ten wynika ze stwierdzenia obecności opioidowych peptydów w moczu osób cierpiących na autyzm bądź schizofrenię, a także z występowania silnego zespołu abstynencji u części osób, które odstawiły gluten. Przejawiany niepokój i rozdrażnienie bardzo przypominają łagodną formę głodu heroiny.

Większość osób z symptomami związanymi z wrażliwością na gluten zacznie odczuwać ulgę już po kilku dniach po wykluczeniu go z diety. Może to jednak zająć od 3 tygodni do 3 miesięcy.

Wielu lekarzy traktuje to zagadnienie w kategoriach testów laboratoryjnych, które mają wskazać na celiakię, jednak celiakia niekoniecznie dokładnie koreluje ze wszystkimi problemami wiążącymi się z wrażliwością na gluten. Jest ona zaledwie jednym z aspektów szerszego spektrum wrażliwości na gluten. [...]

Wszystko, czego się dowiedzieliśmy o glutenie, stosuje się także do kazeiny, jednego z głównych białek w mleku: z powodu niedoboru enzymu DPP4 peptydy z mleka trafiają do krwi, gdzie powodują zniszczenia wskutek wywoływania reakcji autoimmunologicznej lub poprzez upodabnianie się do endorfiny, co prowadzi do zmian w percepcji, nastroju i zachowaniu. Należy przy tym podkreślić, że mleko może szkodzić i na inne sposoby. [...]

Brak enzymów rozkładających peptydy (peptydaz) nie musi być kwestią dziedziczności. Uważa się, że do upośledzenia ich funkcji prowadzić mogą różnorakie czynniki, jak choćby zatrucie organizmu (na przykład metalami ciężkimi). Pamiętajmy, że praktycznie nie ma sposobu na uniknięcie zatrucia metalami ciężkimi z racji ich powszechnej obecności w środowisku. Oczyszczenie z nich organizmu jednym przychodzi łatwiej, innym trudniej.

Istnieją badania laboratoryjne, które mogą zdiagnozować ten problem, ale nie zostały jeszcze udoskonalone na tyle, by mogły zastąpić zmianę diety.

Alergia na mleko

Alergia na mleko jest kolejnym problemem, do tego nie pokrywa się dokładnie z wrażliwością na kazeinę. Alergia ta może wywołać niemalże dowolne objawy. Uczulenia prowadzą do reakcji układu immunologicznego innych niż opisany wyżej kłopot z peptydami. Otóż w wypadku reakcji alergicznej na białka mleka (zwykle kazeinę) pojawić się może pokrzywka, egzema, opuchnięcia, swędzenie czy problemy trawienne, zaś w przypadku opóźnionej reakcji objawy mogą przyjąć praktycznie dowolną formę. Moment pojawienia się takiej opóźnionej reakcji oraz jej intensywność bywają bardzo różne.

Nietolerancja laktozy

To kolejny problem związany ze spożywaniem mleka. Laktoza jest cukrem obecnym w mleku każdego ssaka i zbudowana jest z dwóch cukrów prostych: glukozy i galaktozy. Niektórzy ludzie nie posiadają enzymu potrzebnego do rozdzielenia tych cukrów, tak żeby umożliwe było wchłonięcie ich do krwi. W takiej sytuacji niestrawiona laktoza pozostaje w układzie pokarmowym, gdzie staje się pożywką dla tamtejszej flory bakteryjnej. Skutkami tego mogą być: gwałtowna potrzeba wypróżnienia się, skurcze jelit, rozwolnienie i gazy. Ten typ nietolerancji laktozy można wykryć za pomocą wodorowego testu oddechowego.

Wątpliwe pochodzenie zwierząt hodowlanych

Produkty mleczne mogą zawierać hormony, chemikalia, pestycydy, antybiotyki, krew, ropę, toksyczne lektyny pochodzące ze zjedzonych ziaren lub genetycznie modyfikowanych pasz, by przytoczyć kilka przykładów. Podejrzewa się także możliwość obecności wirusów, takich jak wirus białaczki bydła (powiązany z białaczką i chłoniakami) czy wirus przypominający AIDS. Istnieje także ryzyko skażenia mleka salmonellą, E.coli oraz gronkowcem. Więcej informacji znaleźć można np. w Milk Letter.

Inne problemy

Czy wiedzieliście, że kraje o największej konsumpcji nabiału mają największy odsetek osób z osteoporozą? Zaraz zrozumiecie, dlaczego. Poniższy fragment pochodzi z książki The Enzyme Factor, której autor, lek. med. Hiromi Shinya, przedstawia inne problemy związane z mlekiem i ogólnie nabiałem, z jogurtem włącznie:

Głównymi składnikami odżywczymi znajdującymi się w mleku są białko, tłuszcz, glukoza, wapń i witaminy. Mleko jest bardzo popularne z uwagi na dużą zawartość wapnia, mającego chronić przed osteoporozą.

W rzeczywistości jednak mleko jest najtrudniejszym do strawienia pokarmem. Ze względu na jego płynną postać, niektórzy piją je jak wodę, kiedy odczuwają pragnienie, co jest poważnym błędem. Kazeina, stanowiąca około 80 procent białka w mleku, tworzy zwartą masę natychmiast po dotarciu do żołądka, co bardzo utrudnia jej trawienie. Co więcej, składnik ten jest homogenizowany w mleku sprzedawanym w sklepach. Homogenizacja oznacza wyrównanie zawartości tłuszczu w mleku poprzez jego mieszanie. Jest to szkodliwe działanie, ponieważ podczas mieszania mleka wprowadzane jest doń powietrze, które zamienia mleczny tłuszcz w utlenioną substancję tłuszczową. Inaczej mówiąc, homogenizowanie mleka powoduje powstawanie wolnych rodników i ma bardzo negatywny wpływ na nasze ciało.

Mleko zawierające utleniony tłuszcz jest następnie pasteryzowane w wysokiej temperaturze przekraczającej 100°C. Wrażliwe na ciepło enzymy zaczynają być niszczone przy temperaturze 93°C. Innymi słowy, mleko sprzedawane w sklepach nie posiada ważnych enzymów, zawarty w nim tłuszcz jest utleniony, zaś jakość białek została zmieniona na skutek wysokiej temperatury. Pod pewnym względem mleko jest najgorszym rodzajem pożywienia.

Słyszałem, że jeśli nakarmi się cielaka mlekiem ze sklepu zamiast mlekiem matki, zwierzak umrze po czterech, pięciu dniach. Nie można utrzymać życia pożywieniem, które nie zawiera enzymów.

Mleko wywołuje stany zapalne

O szkodliwości mleka po raz pierwszy przekonałem się ponad 35 lat temu, gdy moje dzieci zachorowały na atopowe zapalenie skóry, mając wtedy sześć lub siedem miesięcy.

Matka dzieci postępowała zgodnie z zaleceniami pediatry, jednak bez względu na sposób leczenia, zapalenie nie ustępowało. Później, w wieku trzech lub czterech lat, mój syn zaczął mieć silne biegunki. Doszło nawet do tego, że w kale pojawiła się krew. Badanie endoskopem wykazało u niego wczesne stadium przewlekłego zapalenia jelita grubego.

Wiedząc, że takie zapalenie jest mocno powiązane z dietą, przyjrzałem się spożywanym przez dzieci pokarmom. Jak się okazało, zapalenie skóry zaczęło się rozwijać u dzieci, gdy żona przestała karmić je piersią i zaczęła dawać im mleko, zgodnie z zaleceniem pediatry. Od tego momentu wyeliminowaliśmy z diety dzieci wszelkie produkty mleczne. Ustąpiły biegunki, obecność krwi w kale, a nawet zapalenie skóry – wszystko to kompletnie zniknęło.

Po tym doświadczeniu zacząłem notować, ile mleka i nabiału spożywali moi pacjenci. Zgromadzone dane wskazują na duże prawdopodobieństwo nabycia skłonności alergicznych poprzez spożywanie mleka i jego produktów. Potwierdzają to ostatnie badania nad alergią, które wykazały, że picie mleka przez ciężarne kobiety naraża ich dzieci na zachorowanie po urodzeniu na zapalenie skóry.

W Japonii w ciągu ostatnich 30 lat liczba pacjentów z zapaleniem skóry i katarem siennym rosła w zawrotnym tempie. Obecnie może to oznaczać co piątą osobę. Istnieje wiele teorii na temat przyczyn tak nagłego wzrostu liczby osób z alergiami, ale moim zdaniem głównym czynnikiem było wprowadzenie mleka do szkolnych stołówek na początku lat 60. XX w.

Mleko, zawierające wiele utlenionych substancji tłuszczowych, uszkadza środowisko w jelitach poprzez zwiększenie ilości złych bakterii, niszcząc tym samym równowagę mikroflory jelitowej. W efekcie w jelitach powstają toksyny takie jak wolne rodniki, siarkowodór czy amoniak. Badania nad procesami, którym te toksyny podlegają i nad wywoływanymi przez nie chorobami wciąż trwają, niemniej wyniki niektórych z nich wskazują, że mleko nie tylko wywołuje liczne alergie, ale ma także związek z cukrzycą u dzieci. Wyniki te są dostępne w Internecie, zachęcam więc do zapoznania się z nimi.

Dlaczego picie zbyt dużych ilości mleka prowadzi do osteoporozy

Największym nieporozumieniem w kwestii mleka jest to, że pomaga ono zapobiec osteoporozie. Jako że ilość wapnia w naszym organizmie zmniejsza się wraz z wiekiem, zaleca się pić dużo mleka celem powstrzymania osteoporozy. To jednak duży błąd. Picie bowiem zbyt dużych ilości mleka w rzeczywistości powoduje osteoporozę.

Powszechnie uważa się, że wapń w mleku jest lepiej przyswajany niż wapń pochodzący z innych pokarmów, takich jak małe ryby, nie jest to jednak do końca prawdą. Stężenie wapnia we krwi u człowieka wynosi przeciętnie 9-10 mg. Po wypiciu mleka stężenie gwałtownie wzrasta. Chociaż na pierwszy rzut oka może wydawać się, że wchłonięciu uległa duża ilość wapnia, ten wzrost poziomu wapnia we krwi ma stronę negatywną. Przy nagłym wzroście stężenia wapnia we krwi organizm stara się obniżyć jego nienormalny poziom do prawidłowego stanu, usuwając wapń z nerek przy pomocy moczu. Innymi słowy, picie mleka w celu przyswojenia wapnia, jak na ironię, prowadzi do zmniejszenia jego ilości w organizmie. W każdym z czterech krajów-wielkich producentów mleka (USA, Szwecja, Dania, Finlandia), gdzie każdego dnia spożywane są wielkie jego ilości, odnotowuje się wiele przypadków złamań bioder i osteoporozy.

Za to wapń w małych rybach i wodorostach, które Japończycy jedzą od stuleci i w których, jak sądzono, poziom wapnia jest stosunkowo niski, występuje w formie wolniej przyswajalnej i nie prowadzi do zwiększenia poziomu jego stężenia we krwi. Co więcej, kiedy Japończycy nie pili mleka, przypadki osteoporozy występowały tam niezwykle rzadko. Nawet dziś nie słyszy się o dużej liczbie przypadków tego schorzenia wśród osób nie pijących regularnie mleka. Organizm ludzki może zatem przyswajać niezbędny wapń i minerały trawiąc drobne krewetki, ryby i wodorosty.

Dlaczego podważam “mit” jogurtu

Ostatnio w Japonii bardzo popularne stały się różne rodzaje jogurtów, takie jak “jogurt kaspijski” czy “jogurt aloesowy”, z uwagi na ich szeroko reklamowane korzystne właściwości. Uważam jednak, że wszystko to jest wprowadzaniem w błąd.

Często słyszę od osób, które jedzą jogurt, że poprawiła się im praca jelit, skończyły się zaparcia albo zmniejszył się obwód talii. Są przekonani, że te rezultaty zawdzięczają bakteriom z grupy lactobacilli, znajdującym się w każdym jogurcie.

Jednakże wiara w korzystne działanie tych bakterii ma bardzo wątpliwe podstawy. Otóż człowiek posiada lactobacilli w swoich jelitach. Bakterie te wchodzą w skład tak zwanej flory fizjologicznej jelita. Ciało ludzkie posiada system obronny przeciwko bakteriom i wirusom pochodzącym z zewnątrz, tak więc nawet te bakterie, które są dobre dla organizmu, jak lactobacilli, zostaną zaatakowane i zniszczone przez naturalny system obronny ciała, jeśli nie są częścią fizjologicznej flory jelita.

Pierwszą linią obrony jest kwas żołądkowy. Kiedy bakterie z jogurtu trafiają do żołądka, większość z nich ginie, zabita przez ten kwas. Z tego powodu usprawniono ostatnio reklamę sprzedawanych jogurtów i dołączono do niej chwytliwe zapewnienie, że “lactobacilli trafią do twoich jelit”.

Jednakże nawet jeśli bakterie trafią do jelit, to czy naprawdę będą mogły współpracować z fizjologiczną florą? Powodem, dla którego kwestionuję takie twierdzenie, jest fakt, że w warunkach szpitalnych specyfika jelitowa osób codziennie spożywających jogurt nigdy nie jest dobra. Mam silne podejrzenia, że nawet jeśli lactobacilli z jogurtu dostaną się do jelit żywe, bynajmniej nie poprawią ich pracy, a jedynie zakłócą równowagę flory bakteryjnej.

Dlaczego więc w poczuciu wielu ludzi jogurt poprawia stan ich zdrowia? Jogurt na przykład „leczy” ich z zaparć. To „lekarstwo” jest jednak w rzeczywistości łagodną formą biegunki. Oto jak ten mechanizm mógłby działać: Dorośli nie mają wystarczającej ilości enzymu rozkładającego laktozę. Laktoza jest cukrem występującym w produktach mlecznych, jednak poziom laktazy, czyli enzymu rozkładającego laktozę, zmniejsza się z wiekiem. Jest to naturalne o tyle, że mleko piją dzieci, nie dorośli. Inaczej mówiąc, laktaza jest enzymem, którego dorośli nie potrzebują.

Jogurt jest bogaty w laktozę. Tym samym, spożyty jogurt nie zostanie prawidłowo strawiony z racji braku enzymów laktazy, co z kolei prowadzi do niestrawności. W skrócie, spożywanie jogurtu wywołuje u wielu osób łagodną formę biegunki, prowadzącą do wydalenia zalegającego stolca, co jest błędnie brane za wyleczenie zaparcia..

Przy codziennym spożywaniu jogurtu stan jelit się w końcu pogorszy. Mówię to z całą odpowiedzialnością, w oparciu o własne kliniczne obserwacje. Jeśli będziesz spożywać jogurt codziennie, zapach stolca i gazów stawać się będzie coraz bardziej nieprzyjemny. Będzie to sygnałem zaburzenia równowagi jelitowej. Źródłem zaś przykrego zapachu są toksyny wytwarzane w okrężnicy. Z tego powodu, pomimo pochlebnych opinii o zdrowotnych właściwościach jogurtu (który najbardziej zachwalają producenci), pod wieloma względami nie jest on bynajmniej dobry dla organizmu.

Jeszcze inny problem z nabiałem wiąże się z obecnością w nim lektyn, które także mogą być przyczyną poważnych zaburzeń, między innymi stwardnienia rozsianego, schizofrenii, chorób autoimmunologicznych, artretyzmu, itp. Wrażliwość na lektyny to zupełnie inna historia, przy czym zdaje się mieć związek z jakością pasz, którymi karmione jest bydło. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na Lectin Report.

Rozwiązanie

Należy pamiętać, że problemy te dotyczą wszystkich produktów mlecznych, włączając w to mleko, sery, serki wiejskie, jogurty, kefiry, lody, itd. Gdy problem stanowi kazeina, naturalne, świeże mleko ze wszystkimi swoimi zaletami, NIE pomoże. Najlepiej myśleć o kazeinie jako opioidowym narkotyku, który przynosi zaspokojenie „głodu”. Masło uważa się za bezpieczne dla części osób, jednak żeby przekonać się, czy jest ono rzeczywiście tolerowane przez organizm, należy indywidualnie przetestować je przy pomocy diety eliminacyjnej. Dobrym zamiennikiem jest w tym przypadku klarowane masło ghee.

Zwykle mamy ochotę na pokarmy, które powodują problemy i których nasz organizm nie toleruje. Ci, którzy wyeliminowali te produkty z diety, przeważnie odczuwają objawy abstynencyjne, są one jednak tymczasowe i można je złagodzić naturalnymi środkami. Rozwiązaniem jest dieta eliminacyjne, objaśniona tutaj. Warto odwiedzić tę stronę. Zawarte są tam również porady, jak uniknąć objawów abstynencyjnych.

Powinniśmy spożywać mleko tylko w okresie niemowlęctwa, przy czym musi to być mleko z piersi. Nie jesteśmy przystosowani do picia mleka innych zwierząt. Dlatego też jako dorośli po prostu nie powinniśmy spożywać nabiału. Uważam, że wyeliminowanie z diety nabiału i glutenu przyniesie korzyść każdemu, zaś kluczem do pełni zdrowia jest zastosowanie diety redukcyjnej do wykrycia własnych alergii na pokarmy i ich nietolerancji. Poza różnorodnymi dolegliwościami wrażliwość na pokarmy może przejawiać się jako niewłaściwa reakcja układu immunologicznego na przewlekłe schorzenia, nawet jeśli wrażliwość na pokarmy nie jest ich przyczyną, a to z kolei prowadzi do chronicznego stanu zapalnego, oznaczającego właśnie chorobę!

Lektura uzupełniająca

Origins of Agriculture – Did Civilization Arise to Deliver a Fix?
The Milk Letter
The Dark Side of Wheat – New Perspectives on Celiac Disease and Wheat Intolerance
Opening Pandora’s Bread Box: The Critical Role of Wheat Lectin in Human Disease
Detoxification and Healing: The Key to Optimal Health by Sidney MacDonald Baker, M.D.

Obrazek


http://pracownia4.wordpress.com/2011/04/26/dlaczego-mleko-jest-takie-zle/

_________________
Kto chce, zawsze znajdzie sposób, kto nie chce, zawsze znajdzie wymówkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 1:45 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lis 2013, 23:51
Posty: 112
lordi222 pisze:
Przypomniało mi się pytanie które mnie dręczyło kiedyś. A co jeśli matka z jakiejś przyczyny nie może karmić dziecka swojego swoim mlekiem? Co wtedy? Nie ma wyjścia jak sztuczne albo od innego ssaka chyba nie?


Byłem karmiony mlekiem nie od mamy zaraz po urodzeniu, 2 tygodnie to trwało z powodu zapalenia piersi, dalszą część za bajtla piłem mleko matki , całe dzieciństwo mleko przegotowane, młodość praktycznie codziennie szklanka zimnego mleka z płatkami, czasy studenckie i nadal piję. Urosłem sporo, jestem zdrowy i nigdy nie miałem nic złamanego choć z uwagi na uprawniane sporty, powinienem już dawno wylądować u ortopedy... Żeby nie było tak kolorowo od jakiegoś czasu mam zatkane jelita, mam wzdęcia i biegunki i coś mi się wydaję, że będę musiał "przetestować" czy to właśnie nie z powodu spożywanego nabiału bo oprócz mleka twaróg, jogurty i sery to znaczna część mojej diety.( Wyroby nabiałopodobne dla jasności :) )



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 2:40 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Ja odstawiłem produkty mleczarskie na miesiąc i pozytywów brak, warto dodać, że spożywałem tylko twaróg i zsiadłe mleko, w dodatku wiejskie i eko, bez żadnej pasteryzacji. Natomiast katastrofalnie pogorszyło mi się trawienie. Myślę, że nie ma co wgl parować słodkiego mleka i jego przetworów z kwaśnym wiejskim mlekiem. To drugie w kilka dni reguluje u mnie kwestię trawienia i jest ono i będzie nieodłącznym elementem mojej diety. Mój dziadek w świetnym zdrowiu dożył 91 lat i myślę, że jest to zasługa probiotyków, którymi się karmił całe życie pijąc właśnie wiejskie, kwaśne mleko. Jeżeli grzybek tybetański potrafi rozłożyć nawet kazeinę to skąd wiadomo czy podobna reakcja nie zachodzi w odstawionym do skwaszenia, niepasteryzowanym mleku od krów karmionych naturalnie, są w takim mleku naturalnie występujące bakterie i zachodzą reakcje zgodne z naturą. Nie jem nic z nabiału oprócz kwaśnego mleka, ale tego drugiego będę bronił rękami i nogami bo czuję się po nim bardzo dobrze. A co do alergenów, nie można podchodzić ogólnie. Każdy jest skomplikowanym bio-tworem, w każdym z nas płynie inna krew i każdemu z nas służy co innego. Gluten też teoretycznie szkodzi, ale wystarczy sobie zrobić badanie-test na podstawie kodu metabolicznego i może się okazać, że jest zupełnie odwrotnie niż zwykło się przyjmować ogólnie. Oczywiście nie polecam nikomu słodkiego mleka, już na pewno pasteryzowanego itd. Ale jak dla mnie, wiejskie kwaśne mleko ma tyle pozytywów, że zdecydowanie lepiej je pić niż nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 10:07 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
devlieger, a nie pomyslałeś o tym, że być może przez te codzienne spożywanie kwaśnego mleka te problemy? Może organizm się przyzwyczaił do "wspomagaczy" i się rozleniwił?
Jak dla mnie miesiąc odstawienia to mało. Ja dopiero po 2 latach czuję z efektem natychmiastowym skutki spożywania mleka, a kiedy go nie spożywam, to na trawienie nie mogę narzekać. Wcześniej nie robiło to takiej różnicy.
Probiotyki możesz mieć z kiszonej kapusty albo ogórków. Pijąc mleko narażasz się na zwiększone ryzyko nowotworów.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 18:14 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lis 2013, 23:51
Posty: 112
Ariessa pisze:
devlieger,Jak dla mnie miesiąc odstawienia to mało. Ja dopiero po 2 latach czuję z efektem natychmiastowym skutki spożywania mleka, a kiedy go nie spożywam, to na trawienie nie mogę narzekać. Wcześniej nie robiło to takiej różnicy.


Czy aby nie przesadzasz z tymi dwoma latami ? Przecież w ciągu dwóch lat wiele innych czynników mogło wpłynąć na poprawę lub pogorszenie zdrowia, a Ty akurat obwiniasz o to te mleko nieszczęsne. Zbyt mało jest to prawdopodobne i zbyt duży okres czasu by móc w 100 % powiedzieć , że to jest winą mleka.

Mleko,a w zasadzie ten wyrób mlekopodobny możemy odrzucić i nie spożywać tylko do jasnej cholery co innego mam jeść!? Dziś byłem w lidlu i spędziłem na "badaniach" jakieś 2 h aby przekonać się czy można kupić produkty które są pozbawione syfu ( nie odżywiam się jak tu wiele osób proponuje kiełkami itd, choć wydaje się to dość racjonalne na dzisiejsze czasy :shock: ) , szukałem i szukałem czytając i analizując każdą etykietę z osobna i tak na dobrą sprawę, w 99% towaru jest jakiś "syf". Nawalone konserwantami, cukrem, spulchniaczami, emulgatorami, modyfikatorami. 1 % zdrowych produktów ma ceny wywidowane niebotycznie poza zasięgiem 99% ludności.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 18:36 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Ariessa,

Miałem problemy, dopóki nie zacząłem jeść regularnie pasty dr Budwig. Jak tylko odstawiłem pastę, problemy powróciły, poza tym robiłem sobie badania, których wynikami nie muszę chcieć się dzielić, ale wiem, że okres odstawienia kwaśnego mleka wyszedł mi na wielki, wielki minus. Swoją drogą nie wiem dlaczego tak zażarcie demonizujesz nabiał, nawet fermentowany. Mam czekać 2 lata i zniszczyć sobie zdrowie? Wybacz ale nie muszę Ci nic udowadniać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 22:07 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Private Universe pisze:
szukałem i szukałem czytając i analizując każdą etykietę z osobna i tak na dobrą sprawę, w 99% towaru jest jakiś "syf". Nawalone konserwantami, cukrem, spulchniaczami, emulgatorami, modyfikatorami. 1 % zdrowych produktów ma ceny wywidowane niebotycznie poza zasięgiem 99% ludności.


Też takie miałem wrażenie jak ty, ale dzisiaj już nie narzekam. Wchodzę do sklepu tylko na określone działy i kupuje produkty tylko najmniej przetworzone. Reszta dla mnie nie istnieje. Oczywiście to dalej nie zapewnia całkowitej izolacji od chemii, ale pomagam sobie dostawą bezpośrednio od rolnika i własnym ogródkiem.

devlieger pisze:
Swoją drogą nie wiem dlaczego tak zażarcie demonizujesz nabiał, nawet fermentowany.


Także mam takie wątpliwości. Przy fermentacji bakterie przerabiają szkodliwą laktozę i same się przy tym masowo rozmnażają przy okazji produkując witaminy. Tak samo jest w wypadku innych produktów sfermentowanych jak wino czy soja. Wino jest doskonałym źródłem witamin z grupy B. Był właśnie wątek o soi i wynikało z niego, że jest ona źle przyswajalna przez człowieka z wyjątkiem tej sfermentowanej.
Podejrzewam, że te bakterie żyją z nami w symbiozie od wieków.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 22:12 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
homorek pisze:
Także mam takie wątpliwości. Przy fermentacji bakterie przerabiają szkodliwą laktozę i same się przy tym masowo rozmnażają przy okazji produkując witaminy. Tak samo jest w wypadku innych produktów sfermentowanych jak wino czy soja. Wino jest doskonałym źródłem witamin z grupy B. Był właśnie wątek o soi i wynikało z niego, że jest ona źle przyswajalna przez człowieka z wyjątkiem tej sfermentowanej.
Podejrzewam, że te bakterie żyją z nami w symbiozie od wieków.


Dokładnie, w dodatku ja na podparcie swoich słów mam jeden praktyczny argument, mianowicie osobę, która piła kwaśne mleko przez całe życie, dlaczegóż miałbym to odrzucić z powodu innej teorii?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 gru 2013, 17:39 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Private Universe pisze:
Czy aby nie przesadzasz z tymi dwoma latami ? Przecież w ciągu dwóch lat wiele innych czynników mogło wpłynąć na poprawę lub pogorszenie zdrowia, a Ty akurat obwiniasz o to te mleko nieszczęsne. Zbyt mało jest to prawdopodobne i zbyt duży okres czasu by móc w 100 % powiedzieć , że to jest winą mleka.

Sugerujesz, że nie wiem co mi służy, a co nie? Nie wiem czy zrozumiałeś - nigdy (odkąd pamiętam) nie miałam dolegliwości po spożyciu mleka. Od jakiegoś czasu obserwuję to za każdym razem. I tu nie ma mowy o wpływie jakichś innych czynników. Jeżeli przez cały tydzień jem to samo, a dzisiaj dodatkowo wypiłam sobie np. mleko czy zjadłam śmietanę albo cokolwiek innego mlecznego, to po kilku godzinach mam ból brzucha i inne dolegliwości gastryczne. Tak samo jest po spożyciu cukru i mąki czy produktów mocno przetworzonych nafaszerowanych "dodatkami". Wcześniej nie odczuwałam takich dolegliwości, bo te pokarmy były podstawą diety i stan był permanentny, więc jedna szklanka mleka w tą czy w tamtą róznicy nie robiła.

Nie wiem czy pamiętacie historię z Actimelem i tymi bakteriami. Nie uważam, żeby stałe dostarczanie sobie probiotyków było korzystne. Przez pewien czas owszem, może mieć pozytywne skutki, ale dlaczego mielibyśmy dostarczać sobie nieustannie te bakterie z zewnątrz? Żaden inny gatunek tego nie robi, nie fermentuje sobie mleczka, nie kisi kapusty czy ogórków.
devlieger pisze:
Miałem problemy, dopóki nie zacząłem jeść regularnie pasty dr Budwig. Jak tylko odstawiłem pastę, problemy powróciły, poza tym robiłem sobie badania, których wynikami nie muszę chcieć się dzielić, ale wiem, że okres odstawienia kwaśnego mleka wyszedł mi na wielki, wielki minus.

Jak dla mnie to znaczy tyle, że pasta Budwig była takim "lekiem", który łagodził objawy, maskował problem, ale nie usunął jego przyczyny. Po odstawieniu problem powrócił, bo tak w gruncie rzeczy niczego ta pasta nie naprawiła - do końca życia będziesz ją zażywał, żeby czuć się lepiej. Pytanie: gdzie leży źródło problemu?
Może Tobie inne wnioski się nasunęły.
Cytuj:
Wybacz ale nie muszę Ci nic udowadniać.

Jasne, że nie :tak: przecież nie o to chyba tutaj chodzi, żeby sobie coś udowadniać. Chyba dzielimy się doświadczeniami, nie? Może ktoś skorzysta



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 gru 2013, 19:32 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Ariessa pisze:
Nie uważam, żeby stałe dostarczanie sobie probiotyków było korzystne. Przez pewien czas owszem, może mieć pozytywne skutki, ale dlaczego mielibyśmy dostarczać sobie nieustannie te bakterie z zewnątrz? Żaden inny gatunek tego nie robi, nie fermentuje sobie mleczka, nie kisi kapusty czy ogórków.


Nie do końca tak jest. Te bakterie, czy też drożdże winne występują naturalnie w środowisku. Odkąd człowiek zaczął zaopatrywać się w przetworzoną i sterylizowaną żywność w sklepach nie ma już kontaktu z tymi bakteriami. Zwierzęta żyjące na wolności spożywają te bakterie razem z pożywieniem i w takim razie dostarczają je systematycznie do swojego układu pokarmowego. Masz racje, że one nie kiszą, ale bardzo często zjadają według nas zepsutą żywność czyli sfermentowaną czy ukiszoną. Zobacz za okno na wrony, które zjadają wszystkie odpadki, którymi ty byś pogardziła.

Przypomnę jeszcze raz o witaminie C, której człowiek w odróżnieniu od zwierząt nie produkuje samodzielnie i musi ją dostarczyć z pożywieniem. Kiszonki są tu zbawienne i uratowały życie wielu marynarzom cierpiącym na szkorbut. My wszyscy także na szkorbut chorujemy,ale na wczesne jego stadium.

Probiotyki to nic innego jak bakterie pochodzące ze środowiska naturalnego. Brakuje ich w naszej żywności i z tego powodu powstaje wiele dolegliwości trawiennych. Mleko czy kapusta to jedynie nośnik do ich rozmnożenia.

Ja też jak ty po zmianie diety na bardziej naturalną, stałem się wrażliwy na wszelką chemię i niektóre produkty, więc zupełnie cię rozumiem.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 gru 2013, 19:50 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Ariessa,

Jeżeli mam zaburzoną florę bakteryjną, to chyba zrozumiałe, że naturalnie zsiadłe mleko działa zbawiennie na moje trawienie i nie trzeba się doszukiwać w tym drugiego dna. A odbudowanie flory to nie jest taka prosta sprawa, więc jeżeli przestałem regularnie dostarczać probiotyków to nic dziwnego, że było gorzej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 gru 2013, 19:53 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
homorek pisze:
Mleko czy kapusta to jedynie nośnik do ich rozmnożenia.

Dokładnie. Tylko kapusta nie budzi tylu kontrowersjo i nie wpływa na zwiększenie ryzyka choroby nowotworowej, więc jak dla mnie wybór jest oczywisty :bużki:

devlieger, http://davidicke.pl/forum/prof-dr-walter-veith-pij-mleko-bedziesz-miekki-t6092-30.html#p178810



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 gru 2013, 20:52 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Ariessa,

Doskonale znam temat, właśnie dlatego odstawiłem je na miesiąc. Tak jak mówiłem, pozytywów żadnych, negatywy ogromne.
Nigdy nie wiesz jak naprawdę bakterie działają na mleku, można przeczytać, że grzybek tybetański rozkłada nawet kazeinę. Skąd wiesz jakie reakcje mogą zachodzić w mleku z gospodarstwa moich rodziców? I powtarzam setny raz, osoba mi blisko spokrewniona, czyli mój dziadek, pił kwaśne mleko z naszego gospodarstwa w bardzo dużych ilościach, dzień w dzień całe życie. Dożył 91 lat, pomimo tego, że nie prowadził modelowo zdrowego trybu życia, każda z chorób cywilizacyjnych była mu obca. Jesteśmy blisko spokrewnieni, mamy nawet tę samą grupę krwi, bardzo więc prawdopodobne, że służą nam te same grupy produktów.
Co jeszcze bardzo istotne, zauważ, że wszystkie przetwory mleczne dostępne w sklepach, nawet fermentowane, są na bazie wcześniej spasteryzowanego mleka z nie-ekologicznych hodowli, i statystyki dotyczące wpływu mleka na nasz organizm wynikają właśnie ze spożywania takiego mleka. Tak jak mówiłem wcześniej, nie wiesz jak to się ma do mleka kwaszonego bez pasteryzowania, bez dodatku bakterii kwasu mlekowego z zewnątrz i co najważniejsze z mleka od krów karmionych naturalnie. Nie interesują mnie statystyki dotyczące wpływu nabiału z półek sklepowych na ogół ludzkości, mnie może interesować tylko statystyka dotycząca zdrowia mojego dziadka, który pił to mleko przez całe życie. Jeżeli to Ci nie wystarcza, to może któregoś dnia jeżeli będzie mi się bardzo nudzić, poproszę jakiegoś mikrobiologa o dokładną ekspertyzę, jakie reakcje tam zachodzą itd Jeżeli grzybek może rozłożyć nawet kazeinę, to skąd wiesz, czy bakterie z mleka z mojego gospodarstwa nie robią tego samego, wykluczyć tego nie możesz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 gru 2013, 21:03 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Ariessa pisze:
Dokładnie. Tylko kapusta nie budzi tylu kontrowersjo i nie wpływa na zwiększenie ryzyka choroby nowotworowej, więc jak dla mnie wybór jest oczywisty :bużki:


W naszych jelitach zasiedla się kilkaset odmian bakterii w różnych proporcjach. Nie wyodrębniono wielu z nich, a więc mało jeszcze wiemy o układzie trawiennym człowieka. Nie wystarcza dostarczać ich tylko jednego gatunku. W mleku występują te najmocniejsze, które przetrwają kontakt z kwasem żołądkowym i zasiedlą się w jelitach. Kup sobie te bułgarskie wyodrębnione z mleka bakterie i dosyp do kiszenia kapusty. Będzie wilk syty o owca cała.

Jak dostarczać te inne gatunki bakterii? Po prostu trzeba spożywać żywność bliższą natury i unikać antybiotyków.

Jeśli chodzi o wpływ mleka na choroby nowotworowe:
Mleko pił człowiek od wieków, ale nie było to powodem epidemii tej choroby. Dzisiejsze mleko nie przypomina tego z przed lat i tu bym widział przyczynę. Genetycznie modyfikowane krowy, wspomagane genetyczną żywnością, szpikowane antybiotykami od ocielenia itd...
Ponad 60% produkowanych antybiotyków sprzedawane jest hodowcom zwierząt.

.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group