Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 24 lis 2017, 17:34

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 02 paź 2017, 19:09 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 21 mar 2015, 22:39
Posty: 10
Płeć: mężczyzna
Witam. Od sporego czasu nie udzielałem się na tym forum. Tak teraz rozmyślałem nad wszechświatem i naszły mnie setki myśli, aż w końcu trafiłem tutaj - na forum. Poczytałem parę tematów i w mojej głowie wykreowało się jedno, w moim odczuciu kluczowe pytanie, będące odpowiedzią na bardzo wiele zagadnień.
Moje pytanie brzmi: czy my, jako rasa ludzka, chodzi mi tutaj o naszą fizyczną egzystencje i wszystko to, co nienamacalne, czyli naszą świadomość i duszę, jesteśmy na tyle silni, aby kiedyś, w przyszłości, może i za 1000 lat wygrać z tym całym złem wszechświata - Reptilianie, obce agendy, demony, duchy, szatan, nadzorcy. Czy jesteśmy tak skonstruowani, że będziemy zdolnymi do pokonania ich, tam kiedyś? Każdy wie, że jesteśmy pod czyjąś kontrolą. Ci ONI są od nas o wiele bardziej potężni, używają umiejętności, mocy itd., których my nie znamy, nie jesteśmy w stanie pojąć. Czy odrzucając założenie, że CZŁOWIEK nie jest wynikiem jakiegoś eksperymentu, tylko został stworzony przez kogoś, kto miał wobec nas neutralne/dobre zamiary, jesteśmy zmuszeni odnieść w przyszłości zwycięstwo? Coś jak jakaś karma wszechświata, że po tysiącach lat niewoli, kontrolowania, celowo negatywnego wpływania na ludzkość, jesteśmy zobowiązani przez przeznaczenie, jakąś nieskończoną moc, żeby wygrać i zostać wolnymi? Czy uważacie, że człowiek jest o wiele bardziej potężny od nadzorców, tylko po prostu na razie nie jest w stanie odkryć swojej potęgi i nastąpi to dopiero za np. kilka tysięcy lat? Trochę lipnie to napisałem, ale i tak zrozumiecie o co mi chodzi :) Jeśli ktoś zostanie urażony moją niewiedzą, to przepraszam.
Pozdrawiam serdecznie :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 02 paź 2017, 19:09 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 02 paź 2017, 21:02 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2015, 22:41
Posty: 149
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gryfino
Witam;Chcesz wygrać bitwę , czy wojnę?Chcesz to zrobić sam czy zespołowo?Odpowiedź na tak postawione pytanie będzie znacząco różna. Każdy człowiek jest unikalną istotą. A to tylko oznacza że nie ma dwóch jednakowych odpowiedzi. Po pierwsze nikt za nas tego nie zrobi. Musimy sami to zrobić. Człowiek rodzi się na poziomie zerowym, jak wysoko się da wdrapać ,to zależy tylko od niego samego. Rozwój duchowy jest składową wejścia na wyższy poziom. Najważniejsze jest pierwsze sześć lat ,uczy się wtedy od rodziców. Pod warunkiem że go chcą nauczyć. Jest to programowanie na całe życie. Od tego dużo zależy jak potoczy się los człowieka. Krótko po urodzeniu , szaman w czarnej kiecce odprawia dziwny rytuał. Różne są teorie spiskowe na ten temat . Jeszcze przed tym rytuałem dziecko może dostać parę szczepionek, co w nich się znajduje? Znowu teorie spiskowe się odzywają. To się dzieje na dobry początek, na szczęście wiekuiste . Dziecko zostaje zainfekowane, i częściowo uszkodzone. Dalej możemy mieć żłobek, przedszkole, gdzie też można się doszukać cudów . Młody człowiek idzie do szkoły; i to już jest prawdziwy horror, to nie są żarty. Jak długo trwa szkoła to zależy, od uratowanych zdolności i zasobu portfela rodziców. Dodatkowo może być dwa lata wojska. Co można porównać do wyroku więzienia. Młodu człowiek w wieku dwadzieścia parę lat, ma w swojej głowie totalny bałagan. W tym momencie powróćmy do tematu który ty zacząłeś. Spróbuj sobie odpowiedzieć ,co możesz zrobić w tym momencie. Komputer można zresetować, a człowieka trochę trudno jest zresetować. Dwadzieścia lat nauki , nie tej co potrzeba. Czy dalej chcesz iść na wojnę z przeciwnikiem który tobie to wszystko zafundował? Proste pytanie czy ziemia jest płaska czy jest kulą? Czy człowiek wylądował na księżycu? Ile lat mają piramidy w Egipcie? Jak długo istniejemy my Słowianie? To tylko pytania, pytania. A odpowiedzi dalej nie ma. Może spróbuj najpierw znaleźć odpowiedzi na dręczące Ciebie pytania. Jak się z tym uporasz , to będziesz miał zaliczony pierwszy stopień piramidy na którą chcesz się wspinać. Prawda jest tylko jedna, nie ma pół prawdy ,ani częściowej prawdy. Kłamstwa musisz wyrzucić ,pozbyć się ich. Jeśli potrafisz oczyścić swoje wnętrze, to masz pierwszy sukces. Wtedy jesteś - stoisz na początku drogi, która dalej jest długa i kręta. To jest wstęp do tego co chcesz zrobić albo osiągnąć. Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa nauka. Dużo można znaleźć w Internecie, ale przy okazji jest potrzebna wiedza z informatyki. Tak niestety, aby coś ciekawego złowić trzeba wiedzieć jak to zrobić. Nie wszystko złoto ,co się świeci. Jeśli masz zły program ,to może tobie utrudniać szukanie, jeżeli wręcz nie umożliwić znalezienie cokolwiek. Selekcja znalezionych materiałów, na prawdziwe i kłamliwe. To jest następna bajka. Opanowanie pewnej wiedzy spowoduje że zaczniesz widzieć Świat inaczej, To będzie następny stopień wtajemniczenia. Dalej jest trochę łatwiej, jeśli potrafisz znaleźć i spożytkować to co znalazłeś , to jest spory sukces. Tych etapów jest wiele, są trudniejsze, są łatwiejsze. Nie wolno się zniechęcać, trzeba wytrwać . Sukces jest murowany... Wyprostowanie tego wszystkiego co nam skrzywili ,jest możliwe ale zarazem trudne. Składa się z wielu etapów. To tak w skrócie na początek. Aby nie zniechęcić. Ale aby zachęcić. Jest to temat rzeka,bardzo długa rzeka. Pozdrawiam i życzę sukcesów. :pisze:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2017, 0:34 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 810
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Czymkolwiek jest ludzka zbiorowość w swojej obecnej esencji- nie ma szans bez pomocy( a nawet już nie zdefiniuję co to oznacza) , po prostu nie ma najmniejszych szans bo nie ma poza pięciozmysłowego połączenia między jednostkami, jednej siły, są tylko miliony głosów krzyczących w różnych kierunkach, bez wspólnego celu jako jedna siła. Gdyby czuć ból drugiej istoty gdzieś na drugim końcu ziemi- to szybko by się jej pomogło, albo gdyby czuć głód drugiego- tak jak to by był własny głód, to szybko by się go nakarmiło. Ale tak nie jest. Wszystko inne jest drugorzędne- żeby nie powiedzieć bez znaczenia. Bez tej jednolitości świadomości można dowolnie manipulować zbiorowościami, infiltrować.

Pytanie jest nieco śmieszne Mruga , żeby wygrać/toczyć jakąś walkę trzeba być przynajmniej świadomym przeciwnika i prezentować jakąś przeciwwagę dla niego, a tymczasem nieliczni pojmują wogle zarys i skalę problemu.
Czy mrówki w ogródku będą miały szansę w walce z człowiekiem? mogą nie być go nawet świadome, zajmując się swoimi codziennymi zadaniami, wystarczy podsypac im odpowiednią trutkę którą same się wybiją- bo metoda dzialania i egzystencja człowieka jest poza ich zdolnościami pojmowania.

Czy ty masz szansę się uwolnić- na tym się skup.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2017, 8:11 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 849
Płeć: mężczyzna
theR0R pisze:
Trochę lipnie to napisałem, ale i tak zrozumiecie o co mi chodzi

Dobrze napisałeś, wiadomo o co chodzi. Sam od długiego czasu nosiłem się z założeniem podobnego tematu, tylko nie mogłem się jakoś zebrać i nie wiedziałem za bardzo jak opisać problem, a wbrew pozorom nie jest to takie proste.

theR0R pisze:
czy my, jako rasa ludzka, chodzi mi tutaj o naszą fizyczną egzystencje i wszystko to, co nienamacalne, czyli naszą świadomość i duszę, jesteśmy na tyle silni, aby kiedyś, w przyszłości, może i za 1000 lat wygrać z tym całym złem wszechświata - Reptilianie, obce agendy, demony, duchy, szatan, nadzorcy.

angelrage już częściowo odpowiedział na to pytanie:
angelrage pisze:
żeby wygrać/toczyć jakąś walkę trzeba być przynajmniej świadomym przeciwnika i prezentować jakąś przeciwwagę dla niego, a tymczasem nieliczni pojmują wogle zarys i skalę problemu.

Zgadza się, ale pytanie można postawić nieco inaczej: czy mamy kiedykolwiek szansę wyzwolić się z tej ukrytej dla większości ludzi okupacji, niewoli? Oczywiste jest, że wcześniej musielibyśmy (my, czyli krytyczna ilość ludzi, powiedzmy większość) stać się świadomi tego co się tu dzieje, w jakiej sytuacji się znajdujemy, czemu jest tak jak jest, tak źle.

By tak się stało musiałoby nastąpić [tak zwane] masowe przebudzenie, wzrost zbiorowej świadomości, świadomości poszczególnych jednostek, czyli musielibyśmy bardziej się rozwinąć, szybciej ewoluować. Problem w tym, że nasza ewolucja jest kontrolowana i sterowana, a zarządcy-kontrolerzy czymkolwiek są, też zapewne nie spoczęli na laurach i się rozwijają. W związku z tym perspektywy na wyzwolenie ludzkości nie przedstawiają się w korzystnym świetle. Wygląda na to, że angelrage ma racje pisząc, że ludzka zbiorowość w swojej obecnej esencji - nie ma szans bez pomocy.
Odnośnie tej potencjalnej pomocy, to kluczowe pozostaje pytanie, czy istnieją siły mogące nam pomóc, a jeśli tak to na co czekają?

theR0R pisze:
Czy odrzucając założenie, że CZŁOWIEK nie jest wynikiem jakiegoś eksperymentu, tylko został stworzony przez kogoś, kto miał wobec nas neutralne/dobre zamiary, jesteśmy zmuszeni odnieść w przyszłości zwycięstwo?

Sądzę, że to jest kluczowe zagadnienie, które trzeba zrozumieć, by uzyskać odpowiedź na pytanie postawione w tytule wątku. Jakie są korzenie ludzkości, jak powstał człowiek? Są dwie główne koncepcje: "naukowa", czyli darwinizm i religijna. Pierwsza mówi nam, że gatunek ludzki samoczynnie wyewoluował ze zwierząt (mniejsza o to jakich), druga - że stworzył go Stwórca. Obie te teorie obecnie już nie rywalizują ze sobą, a wspierają się wzajemnie (Kościół uważa że istnieje ewolucja, ale kieruje nią Bóg; nauka natomiast wymyśliła koncept wielkiego wybuchu, będącego odpowiednikiem aktu stworzenia). Uważam, że obie są fałszywe, ale też obie zawierają w sobie ukrytą prawdę.
Wg mnie jakaś inteligencja pomogła ewolucji, czyli stworzyła człowieka, a może nawet warunki w jakich żyjemy, czyli uformowała środowisko, planetę, układ słoneczny(?) ... Nie wierzę w istnienie stwórcy wszechświata, bo uważam, że istnienie (wszystko co jest) jest wieczne, że nigdy nie powstało i nigdy nie zniknie. Także jeśli już mówić o stwórcy, to takim co stworzył coś z czegoś, tak jak my tworzymy (produkujemy, budujemy) różne rzeczy, wynalazki. Mogą istnieć takie potężne istoty, bo czemu nie?

Kluczowe pytanie czy nasi stwórcy, zakładając że istnieli tacy, byli "dobrzy" i istniał kiedyś, na początku mityczny złoty wiek, raj z którego zostaliśmy wypędzeni? Jeśli tak, to jaka była przyczyna, że się skończył dobrobyt? Czy nastąpiła jakaś inwazja ciemnych sił? Czy ma to związek z planetarnymi przekształceniami, wielkimi katastrofami jakie nawiedziły ziemię niszcząc starożytne cywilizacje, z Saturnem i elektryczną teorią? Czy jesteśmy w stanie dociec jak było na prawdę?
A może od początku byli jacyś zarządcy-kontrolerzy różniący się tylko skalą ucisku? Może przechodziliśmy z rąk do rąk w wyniku mitycznych wojen bogów, bądź jakichś innych układów?

angelrage pisze:
Czy ty masz szansę się uwolnić- na tym się skup.

W wymiarze duchowym, z kręgu reinkarnacji?
I tu znowu nasuwa się pytanie, które padało już tu nieraz na forum - czy to zniewolenie, ten matrix dotyczy tylko ciała, ziemskiego świata materialnego, czy może jednak wykracza poza niego? Czym jest wyzwolenie? Tym co nauki Wschodu nazywają oświeceniem? Istnieje oświecenie będące wyzwoleniem się z kręgu powtórnych narodzin? Czy w ogóle istnieje reinkarnacja? Wiele wskazuje na to, że tak. Co w takim razie inkarnuje, co jest sednem istoty, kim/czym jestem? Na to ostatnie pytanie (buddyjski koan) ponoć nie da się odpowiedzieć.

Ostatecznej prawdy pewnie nie odkryjemy, ale może wspólnymi siłami przybliżymy się do niej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2017, 16:50 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 496
Płeć: kobieta
Czy mamy szanse wygrac?

Nie, nie mamy. Tej wojny nikt nie wygra, bo niby kto ma wygrac? Kto nad kim?
Dopoki walczy sie to jest sie czescia matrixa. Tu raczej trzeba zakonczyc ta walke, w ktora zostalismy wciagnieci. Tu potrzeba kapitulacji.

Dobrze to pokazuje obrazek Jing i Jang.
Swiatlo ma w sobie ziarno ciemnosci.
Ciemnosc ma w sobie ziarno jasnosci.
Gdzie jest wrog?


Obrazek


Cytuj:
Ci ONI są od nas o wiele bardziej potężni, używają umiejętności, mocy itd.,


Oni chca, abysmy w to wierzyli i ludzie wierza. Po co Ci to przekonanie?
Wiara robi z nas cielaki gotowe na rzez. Z kadym puszczonym przekonaniem moc czlowieka wzrasta i widzi, ze moc do walki nie jest mu potrzebna. Przestawnie wierzyc w pierduly jest najwieksza bronia czlowieka.

Cytuj:
Każdy wie, że jesteśmy pod czyjąś kontrolą.


Jezeli Oni nas kontroluja, to tylko dlatego, ze na to przyzwalamy.
Najlepiej zobaczyc swoja wlasna kontrole, jak my kontrolujemy siebie i dlaczego.

Swoja moc oddajemy innym istotom wierzac w mysli, ktore oni nam podrzucaja. Bez wiary w te mysli oni nie maja nad nami zadnej mocy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2017, 17:16 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3236
Płeć: mężczyzna
Początek zaczął się od gier bogów,gdzie nie dano ludziom szans.
Gdzie i jest wspomniany taki hollywódzki film jak The Island
https://www.cda.pl/video/1392417d
jak go polecam nie jako typowo naprawdę dobry film akcji,ale ze względu na fabułę.
Wczoraj obejrzałem po raz drugi-wrażliwym nie polecę,a na pewno nie na noc.

Może tylko moją ulubioną z niego muzę
Masę czasów tu przepłynęło,tysiące ingerencji Istot,które też stały się wplątane w te gierki-sporo się włamało,więc czasy mamy dostatecznie ostateczne [są i inne pewnie systemy ocen] Mruga

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2017, 18:05 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 241
Płeć: mężczyzna
Tak odnośnie tego tematu, aż mi się przypomniał temat "Razem budujemy nowy system" gdzie z czasem dyskusja zeszła na temat tego jak wygląda organizacja ludzkiej rasy, która jako całość nie istnieje i nie ma celu by się wyzwolić ponieważ pojedyncze jednostki najczęściej dają się wciągnąć w wir sztucznie napędzanej masy.
Do autora tematu... polecam przeczytać cały temat zwłaszcza post angelrage'a razem-budujemy-nowy-system-t15328-30.html
Mówi się o tym masowym przebudzeniu, ale jak wiadomo to w też na swój sposób jest kontrolowane, stąd masa toksycznych filozofii, krypto sekciarstwa i efektu końcowego w postaci świrów. Gdyby wszystko było takie piękne jak na pierwszy rzut oka wygląda w tych alternatywnych środowiskach to może by nie było: islamizacji Europy, ciągu dalszego rozkradania Polski, masowej wycinki lasów itp.
Nie mniej jednak jakiś efekt tego jest w postaci informacji, bo dziś łatwiej niż kiedyś jest się do nich dostać i mieć wstępne podłoże by coś zmienić wokół siebie... dlatego oni wiedzą że my wiemy i przykręcają śrubę. a my mimo tego że wiemy to co dalej?? ... Łatwiej jest popaść we frustracje, poczuć bezradność (jak np wycinają Puszcze Białowieską), i wir matrixowych obowiązków niż przejąc indywidualne stery nad swoim życiem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2017, 14:31 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1078
Płeć: mężczyzna
Źle postawione pytanie. Można na nie odpowiedzieć w sumie bardzo prosto.
Tylko trzbeba je zadać trochę inaczej. Co jest potrzebne by "wygrać" i czy tego "czegoś" jest coraz więcej czy mniej i ulega ono jednak zatraceniu ? I mamy dość prostą i klarnowną odpowiedz, a zdroworozsądkowa obserwacja rzeczywistości pokaże kierunek.

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2017, 16:37 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 496
Płeć: kobieta
levibc pisze:
Źle postawione pytanie. Można na nie odpowiedzieć w sumie bardzo prosto.
Tylko trzbeba je zadać trochę inaczej. Co jest potrzebne by "wygrać" i czy tego "czegoś" jest coraz więcej czy mniej i ulega ono jednak zatraceniu ? I mamy dość prostą i klarnowną odpowiedz, a zdroworozsądkowa obserwacja rzeczywistości pokaże kierunek.


Z mojej obserwacji chyba nie-zdrowo rozsadkowej wynika, ze ten niby zdrowy rozsadek zaglusza ten cichutki glos w nas, ktory nam podpowiada co robic. Ale niestety niewielu go slyszy, bo jest cichy i mozna go uslyszec jedynie w ciszy. Zdrowy rozsadek go zaglusza.

-- 04 paź 2017, 18:25 --

Rady zdrowego rozsadku sa takie: skoro reptilianie cie atakuja, to zwalcz reptilian i unikniesz atakow. A prwda jest taka, ze reptilianie, czy inne stwory wykorzystuja tylko to co czlowiek zepchnal do podswiadomosci. gdyby wszystkie emocje, uczucia byly dozwolone, to te stwory nie mialyby co wykorzystywac.
I tu pojawia sie rozdroze: albo walczyc ze stworami, albo robic nieswiadome swiadomym, pozwalac na czucie tego co cialo czuje. Wybralam druga droge i ona mi owocuje coraz bardziej klarownoscia w glowie i wiekszym spokojem.
Ja nawet nie widze tych stworow, nawet nie jestem pewna, ze to glowni winowajcy. Wiec jak z nimi walczyc? Jak ta walka ma wygladac? Brak integralnosci, brak NIE, utrzymuje nas w stanie walki. Do tego kto wibruje integralnoscia te stwory nawet nie podejda, bo wiedza, ze nie maja nic do wziecia. Jak to sie mowi: okazja czyni zlodzieja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2017, 21:02 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 810
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Vindpust pisze: Z mojej obserwacji chyba nie-zdrowo rozsadkowej wynika, ze ten niby zdrowy rozsadek zaglusza ten cichutki glos w nas, ktory nam podpowiada co robic. Ale niestety niewielu go slyszy, bo jest cichy i mozna go uslyszec jedynie w ciszy. Zdrowy rozsadek go zaglusza.


Myślę że kolega levi ma więcej ciszy od ciebie- przynajmniej czyta ze zrozumieniem na jaki temat pisze- albo co kto pisze :mrgreen:

Cytuj:
Ale niestety niewielu go słyszy
dokładnie- NIEWIELU - czyli nic się globalnie nie zmieniło(a o tym mówimy-GLOBALNIE), powiem więcej, obecnie jest tylko gorzej "ze zdrowym rozsądkiem" mimo całego dostępu do wiedzy.


Pytanie dotyczyło ludzkiej rasy w znaczeniu ogólnym- nie ciebie. Gdyby temat dotyczył ciebie to świat był by już zbawiony, definitywnie. A tak- trzeba być totalnie zdziecinniałym ( aka sranie tęczą i chowanie głowy w piasek w obliczu faktów) by nie potrafić dodać 2+2 i wywnioskować do czego to prowadzi- globalnie. Wyjątkowe jednostki sobie dadzą radę ale na szeroką skalę to wszytko nie ma szans jako zbiorowość.

Prosty przykład - Tysiące dzieci jest gwałconych, prostytuowanych, mordowanych rytualnie i kogo to obchodzi? Ile osob wogle o tym wie ???? Ile by uwierzyło ???? NIEEE TO NIEMOŻLIWE- bo takie zło jakie tutaj jest, nie mieści się w głowie ludzkiej istocie, która jest zdziecinniała i z natury łatwowierna.


Czy tym dzieciom - czy im brakuje wewnętrznego dziecka, radości, zdolności do miłości ? przecież to powinno pomóc samo w sobie- może jak by wiedziały to co ty odkryłaś to było by im lepiej oglądać i doświadczać piekło.

O czym my wogle mówimy- nie masz najmniejszego pojęcia jakim piekłem jest ten świat i co się na nim dzieje- albo wybiórczo przyjmujesz fakty do siebie( - lala, nie widzę więc nie ma)

Nie wystarczy być radością i miłością - jeszcze trzeba mieć wiedzę, siłę i umiejętność chłodnej analizy faktów - bo z nimi przyjdzie ci się zmierzyć przyjmując rzeczy takimi jakimi są mimo że wolelibyśmy aby było inaczej niż nam jest dobrze.

Lejesz wodę, do tego zakładasz tematy które potem z reguły sama usuwasz bo widzisz ze nikt nie reaguje-

odpocznij sobie od forum na jakiś czas

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2017, 23:44 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 496
Płeć: kobieta
angelrage napisal:
Cytuj:
O czym my wogle mówimy- nie masz najmniejszego pojęcia jakim piekłem jest ten świat i co się na nim dzieje- albo wybiórczo przyjmujesz fakty do siebie( - lala, nie widzę więc nie ma)


Myslisz, ze nie wiem czym jest pieklo na tym swiecie?
Myslisz, ze ja nie bylam gwalcona, traktowana przez rodzine jak najgorsze scierwo?
Dlaczego myslisz, ze przez 20 lat uparcie pracowalam i pracuje nad soba?
Zeby przywrocic sobie to, z czego mnie obdarto, przywrocic sobie swoja godnosc.
Ja widze co sie dzieje, widze cierpienie, ale wiem, ze jestem bezsilna i nie zmienie ani swiata, ani cierpienia innych ludzi. Jak jednostka sie nie zmieni to i masa sie nie zmieni, bo niby jak? Ja jestem jednostkai tylko siebie moge zmienic. To jest moj wklad do globalnych zmian.

Moglabym zyc straumatyzowanym zyciem i ubolewc nad soba. Jako dziecko nie moglam zrobic nic, musialam zyc z tym podlym traktowaniem. Ale jako dorosla moge to teraz zmienic. I zmieniam, niezaleznie od tego czy komus sie to podoba, czy nie. I to co pisze nie jest pisaniem do dzieci, ktore przechodza pieklo. To jest pisaniem do doroslych ludzi, ze nie musza zyc dalej w piekle tylko dlatego, ze poddano ich w dziecinstwie torturom.
Co zrobic z tymi cierpiacymi dziecmi? -Nie wiem.
Jak im pomoc? - Nie wiem.
Widze to, ale zamartwiajac sie, czy dreczac nic im nie pomoge.

To, ze ten swiat wyglada tak jak wyglada, pelen cierpienia nie jest dla mnie wystarczajacym powodem, abym sama dalej zyla w cierpieniu.

Cytuj:
dokładnie- NIEWIELU - czyli nic się globalnie nie zmieniło(a o tym mówimy-GLOBALNIE), powiem więcej, obecnie jest tylko gorzej "ze zdrowym rozsądkiem" mimo całego dostępu do wiedzy.


Wiec moze nie tedy droga? Moze nie poprzez wiedze, a puszczanie tej calej nabytej wiedzy. Skoro wiedza i rozsadek nie dzialaja, to moze sprobowac odwrotniosci?

Cytuj:
Pytanie dotyczyło ludzkiej rasy w znaczeniu ogólnym- nie ciebie. Gdyby temat dotyczył ciebie to świat był by już zbawiony, definitywnie. A tak- trzeba być totalnie zdziecinniałym ( aka sranie tęczą i chowanie głowy w piasek w obliczu faktów) by nie potrafić dodać 2+2 i wywnioskować do czego to prowadzi- globalnie. Wyjątkowe jednostki sobie dadzą radę ale na szeroką skalę to wszytko nie ma szans jako zbiorowość.


Ogol sklada sie z jednostek. Jakie jednostki taki i ogol. Jak moze ogol sie zmienic gdy jednostki nie chca sie zmienic? Ja nie jestem odpowiedzialna za ogol, nawet nie mam pojecia jak to by mialo wygladac. Jezeli znajdziesz odpowiedz to podziel sie. Jedyna za kogo moge wziac odpowiedzialnosc jestem ja sama. I to probowalam, w bardzo zreszta nieudany sposob przekazac.

Dopoki sie nie zrozumie, ze ten swiat, ktory widzimy to nic innego jak nasze projekcje, ze nie ma roznicy miedzy swiatem wewnetrznym a zewnetrznym, to skazuje sie siebie na krecenie sie jak gowno w przereblu i wiecznym szukaniu winnego na zewnatrz.
Wojna jest prywatna. Dlatego jednostka ma szanse sie z niej uwolnic, a masa nie.
Latwiej jest udawac dobroczynce, niz zobaczyc zloczynce w sobie.


No i na koniec poslucham Twojej, angelrage, dobrej rady i odpoczne od forum, bo widze, bezsens mojego pisania.
Zycze powodzenia w walce o lepszy swiat i globalna zmiane.
I dziekuje Ci za te slowa, bo cos one we mnie poruszyly a to zawsze daje mi mozliwosc zobaczenia czegos i uwolnienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2017, 19:58 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 55
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Czy mamy szanse wygrac?
Mysle ze mamy i to duza.
Czytam czesto takie rozne mity, i podania , jak np Biblie.
Jest tam opis budowy wiezy Babel. Mysle ze nie chodzi tam wcale o zikuarty w Babiloni.
Bog Jahwe, ktory trzyma nas w tej klatce, a mysle ze to naprawde bardzo zly bog?-istota?, nie dopuszcza do naszego dalszego rozwoju. W opisie budowy wiezy Babel jest napisane ze ludzie chcieli zostac tacy sami jak bog. Z tego opisu wynika ze mieli naprawde duza szanse, by wyrwac sie z tej klatki, i ten bog to wiedzial,i dlatego pomieszal im jezyki, czyli doprowadzil do tego ze ludzie podzielili sie na rasy i narodowosci, i przestali ze soba wspolpracowac, a zaczeli konkurowac, i to bardzo czesto zbrojnie.
Doprowadzenie do tego by wszyscy ludzie na tej planecie sie dobrowolnie zjednoczyli, by nie bylo zadnej religi, zadnych wojen,by nie bylo zadnych podzialow, to mysle ze mozemy sie wyrwac wszyscy z tej klatki.
Ale dopuki istnieja osoby ktore widza w tej sytuacji swoje korzysci, to ciezko do tego bedzie doprowadzic.
Wiekszosc chce byc nadzorcami niewolnikow, ale nie widza ze sami sa rowniez niewolnikami. Chca tylko wladzy nad innymi, obojetnie czy to w pracy, polityce,czy nawet w rodzinie. I tu wlasnie tkwi problem, od wczesnej mlodosci jestesmy indoktrynowani ,ze trzeba kogos sluchac, ze ktos jest wazniejszy, i to zostaje nam na starosc. Zeby zlikwidowac te blokade to trzeba bardzo duzo wyrzeczen, a tak naprawde to tylko jakis dziwny zbieg okolicznosci zmusza nas do tego bysmy nad tym popracowali. A moze ci co prowokuja te dziwne zbiegi okolicznosci nam pomoga?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2017, 21:20 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 sie 2016, 12:39
Posty: 28
vindpust pisze:

Myslisz, ze nie wiem czym jest pieklo na tym swiecie?
Myslisz, ze ja nie bylam gwalcona, traktowana przez rodzine jak najgorsze scierwo?
Dlaczego myslisz, ze przez 20 lat uparcie pracowalam i pracuje nad soba?
Zeby przywrocic sobie to, z czego mnie obdarto, przywrocic sobie swoja godnosc.
Ja widze co sie dzieje, widze cierpienie, ale wiem, ze jestem bezsilna i nie zmienie ani swiata, ani cierpienia innych ludzi. Jak jednostka sie nie zmieni to i masa sie nie zmieni, bo niby jak? Ja jestem jednostkai tylko siebie moge zmienic. To jest moj wklad do globalnych zmian.

Moglabym zyc straumatyzowanym zyciem i ubolewc nad soba. Jako dziecko nie moglam zrobic nic, musialam zyc z tym podlym traktowaniem. Ale jako dorosla moge to teraz zmienic. I zmieniam, niezaleznie od tego czy komus sie to podoba, czy nie. I to co pisze nie jest pisaniem do dzieci, ktore przechodza pieklo. To jest pisaniem do doroslych ludzi, ze nie musza zyc dalej w piekle tylko dlatego, ze poddano ich w dziecinstwie torturom.


Vindpust - współczuję Ci ile i przez co musiałaś przejść. Jesteś silną kobietą wręcz godną podziwu dla mnie. Mam nadzieję że życie zrekompensuje Ci te wszystkie bolesne doświadczenia. Wiem że mnie nie znasz (ani ja Ciebie), ale czuję z Tobą pewną łączność i zrozumienie. Choć wiem że to tyle co nic to życzę Ci powodzenia przynajmniej w wygraniu swojego życia :)


Natomiast co do tematu to ja do wszystkich powyższych postów dodałbym od siebie tylko jedno. Tępieniem siebie nawzajem niczego nie zmienimy zarówno w sobie jak i w świecie.

Dobranoc wszystkim



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2017, 6:53 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 849
Płeć: mężczyzna
levibc pisze:
Źle postawione pytanie. Można na nie odpowiedzieć w sumie bardzo prosto.
Tylko trzbeba je zadać trochę inaczej. Co jest potrzebne by "wygrać" i czy tego "czegoś" jest coraz więcej czy mniej i ulega ono jednak zatraceniu ?

Potrzebna jest wyższa świadomość ogółu, wiedza o naszym wrogu, naszej sytuacji - żeby móc wygrać, trzeba by najpierw wiedzieć z kim i o co tak naprawdę toczy się gra, na jakich zasadach?
A czy tego "czegoś", czyli tej wiedzy, świadomości... - jest coraz więcej czy mniej, to trudno powiedzieć. Sytuacja nie wygląda kolorowo, ale nigdy taka nie była (pomijając czasy prehistoryczne, o których za wiele nie wiemy). Więc ciężko mi powiedzieć, czy sytuacja się polepsza, czy pogarsza - po prostu cały czas, zarówno teraz jak i w przeszłości, wygląda beznadziejnie. Patrząc z perspektywy naszego kraju oraz ze względu na internet i ogólnoświatowy dostęp do informacji, można odnieść wrażenie, że się polepsza. Z drugiej strony jednak trudno odnaleźć jakiekolwiek wartościowe informacje, bo tworzona jest ogromna ilość dezinformacji, ezooszołomstwa, itd... itp... Zaryzykowałbym stwierdzenie, że paradoksalnie sytuacja zarówno poprawia się, jak i pogarsza w tym samym czasie (jeśli ma to w ogóle sens). Innymi słowy kręcimy się w miejscu jak gówno w betoniarce (wybaczcie to brzydkie porównanie).

rici pisze:
Czy mamy szanse wygrac?
Mysle ze mamy i to duza.

Serio? W jaki sposób?

Taki:
rici pisze:
Doprowadzenie do tego by wszyscy ludzie na tej planecie sie dobrowolnie zjednoczyli, by nie bylo zadnej religi, zadnych wojen,by nie bylo zadnych podzialow, to mysle ze mozemy sie wyrwac wszyscy z tej klatki.

:cooo?:

Jakim cudem i kto miałby doprowadzić do tego, by wszyscy ludzie na tej planecie się dobrowolnie zjednoczyli? Najpierw trzeba by pokonać potężne siły, które odpowiadają za to, by ludzie nigdy się nie zjednoczyli, a nawet by nie mogli się dogadać praktycznie w żadnej kwestii (wieża Babel). Siły te tworzą religie, konflikty, podziały, problemy...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2017, 10:33 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 810
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Kurczaki,krowy,swinki- one też mają szansę wygrać....bądźmy optymistyczni, jakas kosmiczna "Animal Liberation Brigade" z plejad pomoże i nagle wszystkie zwierzątka ubojne zostaną uwolnione z zakładów śmierci, po czym wybiegną szczęśliwe na łąkę i staną się wolne.... czyli zdechną do zimy z głodu albo je zabiją drapieżniki- może nieliczne "zdziczeją" ale to ułamek i nie zmieni to faktu że dalej będą zwierzętami.

Czlowiek ma być zwierzęciem ubojnym- i bez klatki nie jest w stanie funkcjonować, w najlepszym przypadku jakis ułamek zdziczeje ale dalej będzie "na celowniku"- tak jak rdzenni amerykanie, aborygeni itd- wyrżnięto ich bo nie mieli szans w starciu technologią najeźdźców.

Zresztą- były w tym świecie bardziej zaawansowane ludzkie cywilizacje- i co? Zostały zdmuchnięte z powierzchni ziemi- zresetowane. No ale- mówimy o silach które potrafią przemieszczać księżyce, "malować" pierścienie wokół saturna, przemieszczać się w czasie( manipulować nim), przeskakiwać wedle woli poprzez wymiary, wlatywać w słońce i wpływać na nie( chocby żeby zrobić kolejny reset)

Przypuszczam, że "projekt człowiek", po prostu został dawno temu odebrany jako łup wojenny, razem z ziemią, cywilizacji nieco mniej okrutnej- tacy eko hodowcy/ekserymentatorzy- czyli szczęśliwe zwierzątka na wolnym wybiegu, trawka słońce itd., może nawet chcieli aby wyszło coś z tego bardziej rozwiniętego i wolnego.

Z gówna bata nie ukręcisz i dopóki militarnie- MILITARNIE- ziemia nie zostanie odbita to dalej nie będzie "wolnego wybiegu", a przedtem to i tak trzeba będzie zresetować cywilizację bo nie będzie możliwe nawiązanie jakiejkolwiek sensownej komunikacji z tą skretyniałą cywilizacją- bo oczym by mieli rozmawiać z ludzmi? o tym czy słuchać nauk jezusa? czy kościół gwarantuje zbawienie? czy są aniołami? a może o piłce? o polityce? może by ich zaprosić do mam talent ?

-Potem, jak by się już zrobiło reset, a można to zrobić zapewne "humanitarnie", to można zacząć próbować genetycznie zmieniać kurę w orła- no, zapędziłem się, w gołębia pocztowego na początek.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2017, 15:44 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 55
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Czy patrzyliscie na ostatnia i nie tylko historie ludzkosci?; Od czasow cesarstwa rzymskiego zadna potega ktora zdobyla przemoca swoja hegemonie przemmoca wieksza lub mniejsza, nie przetrwala dluzej niz 300 maximum 400 lat, a inne jeszcze krocej. Taka Anglia byla potega okolo 200 lat, Rosja troche ponad 200, Francja Napoleona w sumie kilkanascie, I Rzeczpospolita Polska okolo 300 lat, kaganat Chazarski okolo 300 lat, Cesarstwo Rzymskie okolo 350 lat, Cesarstwo Bizantyjskie trwalo troche dluzej, ale w zasadzie nie prowadzilo wiekszych podbojow. Starozytny Egipt wydawaloby sie ze trwal dluzej , ale to sie tak tylko wydaje, po panowaniu kilku dynasti przychodzili barbarzyncy podbijali Egipt, i, przyjmowali jego kulture i rzadzili dalej, juz jako Egipcjanie, i to sie powtarzalo kilkukrotnie. Panstwo Aleksandra Macedonskiego trwalo tylko za jego zycia. Jedynie Sumerowie trwali dluzej ale to nie bylo takie panstwo oparte na przemocy, tam w zasadzie rzadzila demokracja, to byl zwiazek kilku miast-panstw. No Mogolowie w Indiach rzadzili troche dluzej, ale po podbiciu Indi zaprzestali dalszych podbojow.
Tak ze uzywanie przemocy to jest zapewnienie sobie hegemoni tylko na stosunkowo krotki czas, a im wiecej przemocy to ten czas jest krotszy, i z reguly konczy sie niezbyt przyjemnie dla stosujacego przemoc.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2017, 16:28 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 810
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Ja bardziej widzę metamorfozy i asymilacje pomniejszych- podobnie jak z "upadającymi" partiami POlitycznymi, zmieniają nazwy, ale ideologia i kierownictwo pozostaje to samo.

Imperium rzymskie/watykan/Anglia - przeszło jedynie metamorfozę, zrzuciło skórę jak wąż, i działa bardziej z ukrycia(okultystycznie)- metody się zmieniły, są bardziej naukowe i efektywne.

Weźmy np Stany Zjednoczone- czym są ?? Prywatną Korporacją, z prywatnymi pracownikami(obywatele) wojskiem itd. która należy do kogo??? zobacz wyżej, a jak pójdziesz dalej to i do czasów Imperium Atlantydy dojdziesz.

TO IMPERIUM, którego nazwy nie znam z jego pozaziemskim rdzeniem- nigdy upadło, bo nie jest ludzkie- tylko ludzkie pionki się złuszczają wraz z fasadą nazw jaką tworzą się dla mas.

Mówi się że we wszechświecie nic nie ginie, jedynie się przekształca, może taki dzień nadejdzie- ale to musiało by się odbyć na zupełnie innym poziomie, przy udziale potężnych sił.

Jeszcze dodam - Dlaczego uważasz że przemoc nie jest dobrym narzędziem kontroli- przemoc to nie tylko krwawa sieczka, zastraszanie itp- to także technologia manipulacji percepcji, umysłu i może być zupełnie bezkrwawa, niewidoczna dla ofiary, która nie jest świadoma co się z nią robi.

Jedyną wadą Imperiów- z reguły- jest to że są nastawione na grabież, pasożytnictwo kosztem kogoś- póki mają kogo żreć to nie widzę powodów aby mieli się rozpaść od środka- tak jak mówiłem, tylko większa siła może to rozwiązać- i jak na moje oko siłą, jakiegoś rodzaju, bo z własnej woli na pewno nie odejdą.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2017, 16:56 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1078
Płeć: mężczyzna
vindpust pisze:
levibc pisze:
Źle postawione pytanie. Można na nie odpowiedzieć w sumie bardzo prosto.
Tylko trzbeba je zadać trochę inaczej. Co jest potrzebne by "wygrać" i czy tego "czegoś" jest coraz więcej czy mniej i ulega ono jednak zatraceniu ? I mamy dość prostą i klarnowną odpowiedz, a zdroworozsądkowa obserwacja rzeczywistości pokaże kierunek.


Z mojej obserwacji chyba nie-zdrowo rozsadkowej wynika, ze ten niby zdrowy rozsadek zaglusza ten cichutki glos w nas, ktory nam podpowiada co robic. Ale niestety niewielu go slyszy, bo jest cichy i mozna go uslyszec jedynie w ciszy. Zdrowy rozsadek go zaglusza.


Z mojej wynika, by nigdy nie deprecjonować żadnego narzędzia. Ja słyszę oba, co więcej, mogę przepotokować głoś intuicji do racjonalnego myślenia, wtedy wiem gdzie i jakich informacji szukać. Bo intuicja wskazuje kierunek, ale rzadko kiedy dostarcza szczegółowe informacje na temat obecnej sytuacji i różnych możliwości. Racjonalne myślenie działa odwrotnie, zbiera się informację i na bazie doświadczenia można wysnuć wniosek. Ale brak ogólnego kierunku i jej możliwości ograniczone są zestawem informacji i jeśli są to śmieci to niewiele jest to warte.

Wracając...Może innymi słowami.

Wniosek jest prosty, wojny się nie wygra, skoro na różnych poziomach się ją przegrywa. To jest bardzo proste, tak i wynika z obserwacji otaczającej rzeczywistości, bynajmniej ja ją tak widzę. Czyli ogólnie myślenie i postępowanie jest nieskuteczne a nawet szkodliwe Kropka.

Dlatego ponawiam pytanie. Co jest potrzebne by wygrać wojnę ? Wtedy jak na dłoni wyjdą braki i co jest do tego potrzebne. Angel już wspomniał o jednej rzeczy.
Cytuj:
Pytanie jest nieco śmieszne Mruga , żeby wygrać/toczyć jakąś walkę trzeba być przynajmniej świadomym przeciwnika i prezentować jakąś przeciwwagę dla niego, a tymczasem nieliczni pojmują wogle zarys i skalę problemu.


W ogóle proszę was...

Kto chce wygrać wojnę ? Psychicznie chorzy ? Biblio Jezusowi ekstremiści ? Fanatycy płaskiej ziemi ? Świry leczące własne kompleksy urojeniami na temat Imperium Wielkiej Lechii ? Goście którzy piją trucizny i gadają do skręcanych drutów ? Kultyści Popko lub innych internetowych guru ? A może banda nihilistów od "braku ja" którzy nawet nie widzą problemu, bo uważają, że przecież wszystko jest idealne i takie jakie powinno być. Mam wymienić jeszcze kilka grup ? Po prostu rozejrzycie się z kogo składa się cywilizacja, społeczeństwo, nawet ta nieszczęsna alternatywa.

To jest po prostu śmieszne.

angelrage pisze:
Wyjątkowe jednostki sobie dadzą radę ale na szeroką skalę to wszytko nie ma szans jako zbiorowość.


I na tym w sumie można podsumować całą dyskusję. To raptem kilka procent.

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 7:44 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 849
Płeć: mężczyzna
Też pozwolę sobie podsumować całą dyskusję.

Czy mamy szansę wygrać?
Nie mamy szansy, bo nie istniejemy jako zorganizowana zbiorowość, ze wspólnymi celami, strategią rozwoju, systemem obrony przed faktycznymi zagrożeniami... Mało tego, że nie istniejemy jako zorganizowana zbiorowość, to nie mamy zbyt wielkich szans, by się taką zbiorowością stać w najbliższych dekadach. Tylko wyjątkowe jednostki zdają sobie sprawę, że coś tu nie gra delikatnie mówiąc, że ludzkość jest kontrolowana, zarządzana i manipulowana przez niewidzialne dla niej siły. Ale nawet te jednostki nie są w stanie się zjednoczyć, gdyż działa potężna machina dezinformacji i trudno im znaleźć wspólne pole do działania, brak pomysłów co można by zrobić, wokół jakiej idei się zjednoczyć.

Nasuwa się tu kolejne pytanie, czy też pytania:
Z kim mamy wygrać? Co wiemy o naszym przeciwniku, wrogu? Co wiemy o nadzorcach?
Zdaje się, że niewiele jest konkretów. My tak naprawdę nie wiemy nic, bo nie ma żadnych nas. Poszczególne jednostki coś tam wiedzą, ale mało spójna jest ta wiedza, czyli niewiele jest informacji które zgodnie akceptuje jakaś znaczna ilość osób.

Mogę napisać jedynie co ja wiem (oraz czego się domyślam, podejrzewam...) i wiem, że jest tu na forum co najmniej kilka osób, które [ogólnie] się z tym zgodzą, które myślą podobnie. Tak więc mamy do czynienia z jakąś potężną siłą, która jest doskonale zorganizowana, działa z ukrycia od setek, czy też tysięcy lat (dokładnie nie wiadomo jak długo to trwa i czy na przestrzeni dziejów zarządca się nie zmienił). Prawdopodobnie mają takie zdolności, jak wspomniał angelrage, że potrafią przemieszczać księżyce, albo potrafili to poprzedni zarządcy i/lub nasi stwórcy. Jeśli to nie byli obecni kontrolerzy, to można się domyślić, że ci nie ustępują im, skoro przejęli kontrolę nad Ziemią. Możliwe, że istnieje więcej tych sił zaangażowanych w manipulowanie ludzkością, być może nawet ze sobą walczą, lub konkurują - niemniej śmiało chyba można założyć, że wszystkie one działają na naszą niekorzyść, w najlepszym razie są obojętne, neutralne. Osobiście nie dostrzegłem dowodów na istnienie, ani oznak działania tu przyjaznych potężnych sił.

Myślę, że dość trafna jest analogia, że ludzka cywilizacja jest jak ul, a ludzie jak pszczoły. Pytanie co dokładnie jest miodem? Na czym zależy zarządcom-kontrolerom, na czym żerują, do czego jesteśmy im najbardziej potrzebni? Ma to zapewne związek z tworzeniem przez nich tyle cierpienia, wojen, ludobójstw, biedy, głodu... Możliwe że chodzi o jakiś rodzaj energii, mający związek z hormonami, stresem itd... D. Icke być może jest blisko prawdy. Na pewno tu jest klucz do rozwiązania tej zagadki - po owocach ich poznacie.

Czemu działają z ukrycia? Spokojnie mogliby utworzyć tu jedno wielkie jawne więzienie. Wolą działać z ukrycia ze względu na "wydajność" (ludzi lepiej się hoduje, gdy im się wydaje, że są wolni), czy może jednak czegoś się obawiają, może jak twierdzą różni guru, mamy ukryte moce, których się obawiają i robią wszystko, byśmy nie zdawali sobie sprawy z własnego potencjału? A może tylko po prostu nie chcą by ludzie się buntowali przeciw nim, by sprawiali problemy? Trudno natomiast zbuntować się przeciw nadzorcy, gdy nie ma się pojęcia o jego istnieniu.

Jakie mają plany na najbliższe lata? Dalsza ekspansja i wzrost liczebności ludzkości, czy jakiś reset, wielka wojna lub inna katastrofa i ograniczenie liczby ludzi np. do słynnych pięćset milionów (Georgia Guidestones)?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 9:17 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 200
Płeć: mężczyzna
Ja próbuję "Buddy" cokolwiek to znaczy żeby nie siać pisaniem pierdół.

Podobno trzeba umrzeć bez przywiązań i z "pustym umysłem".
Aczkolwiek n-razy ślubowałem cztery ślubowania " że uwolnię niezliczone istoty" czyli wracam nie jako ja/ małe ja ale forma 'fizyczna". Z drugiej strony wiem że wszystko jest "puste" - jestem wszystkim i niczym.
Z trzeciej "wiem" się gdzieś kończy pod pojęciem rozumienia a zostaje doświadczenie.

Jeżeli tu jesteśmy kurami albo nawet orłami którym wmówiono że jesteśmy kurami to na dzień dzisiejszy oprócz tzw.oświecenia ( pierdu pierdu a jednocześnie najważniejsze w życiu ) nie widzę żadnej innej możliwości zakończenia.Przynajmniej na tą chwilę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 10:40 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 810
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Idiocracy - Opening scene
phpBB [video]


Niedaleka przyszłość- już doświadczamy świtu nowej świetlanej ery

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 13:04 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 200
Płeć: mężczyzna
Gdzieś czytałem czy może wypłynęło że jesteśmy/jestem 'bogiem" który spadł na ziemie i się rozbił.Wrócił do siebie ale część 1/4 została na miejscu upadku i teraz po kolei wraca do całości.Może tu jest ta gra...nie mam pojęcia.Ale trzeba robić swoje.Jeden medytuje.Drugi ma coś innego.Nie peniać tylko pracować choć to wszystko jest bardzo smutne i ciężkie.Czasem jednak też piękne.Zobaczymy po drugiej stronie a jak nie to i tak to olać. Pozdr. Z samych rozmyślań nic nie ma poza tą małpą w środku głowy która wysysa energię do działania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 13:26 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 496
Płeć: kobieta
angelrage pisze:
Cytuj:


Lejesz wodę, do tego zakładasz tematy które potem z reguły sama usuwasz bo widzisz ze nikt nie reaguje-

odpocznij sobie od forum na jakiś czas


Odpoczelam...
W tym czasie zbadalam sobie istote leku.
Swiat matrixa nie moze egzystowac bez leku.
Lek jest wszechobecny.
Zakazy sa bezzebne, nieskuteczne bez leku.
A ze matrix jest swiatem zakazow, wiec lek towarzyszy mu reka w reke.
Mozna udawac sobie, ze "ja niczego sie nie boje". To jest poza. W zamian reaguje sie zloscia, czy unikami, oporem czy takimi reakcjami jakie sobie ktos wytworzyl.
Na dodatek, tak sie nieszczesliwie sklada, ze to nie lek nas sie trzyma, a my leku jako ochrony i sposob na przezycie.
No bo co sie stanie jak pozwole lekowi odejsc?
Bede myslala, ze mi wszystko wolno.
A tego w matrixie nie wolno. Nie wolno myslec, ze wszystko wolno.
I jak poczuje sie, ze wszystko wolno, zrozumie sie to na glebszym poziomie to w tym momencie jest sie jedna noga poza matrixem.

A jak to ma sie do ogolu?
My nie jestesmy hermetycznie zamknietymi pojemnikami. To co czujemy a takze i leki to promieniuje na innych. A co jesli ja uwolnie lek? Co bedzie jesli takich osob bedzie tysiace? Czy to nie bedzie mialo wplywu na innych? Ze do tej pory nie mialo zadnego wplywu oznacza to tylko tyle, ze nie ma wystarcajacej ilosci ludzi, ktorzy uwolnili sie od leku.

Kiedys przeczytalam zdanie, ktore utkwilo mi w glowie:
"Jest tylko jeden zarzadca/wladca: lek."
Niezaleznie od tego w jaka istote on sie przebierze, czy w czlowieka, czy w istote pozaziemska. Wszystko jest podszyte lekiem.

Sa dwa podstawowe uczucia.
Jednym jest lek a drugim Milosc ze Zrodla.
To wszystko co sie czuje dobrze, przyjemnie, wesolo to przejaw Milosci.
To wszystko co sie czuje zle, nieprzyjemnie, przygnebiajaco to przejaw leku.
Wiec jak uwolnimy lek, to co pozostanie?

W tym wszystkim to najbardziej boja sie zarzadzajacy, bo maja wladze i moga ja stracic gdy czlowiek zrozumie istote leku. I to czesto ich lek odczuwamy i te wszystkie mysli, jakie nam podsuwaja (a ktore bierzemy za swoje) aby tylko utrzymac nas w stanie lekowym.

Az strach sie bac...

Zachacze jeszcze o szamanow. Oni w swoich ceremoniach, uzdrawianiu wykorzystuja moc zwierzat. Szamani to nie jakies oszolomy. Gdy sie uwolni lek, to nagle zaczyna sie pojmowac moc szamanow.

Moze znowu leje wode, moze pisze bzdury. Dla mnie takie zrozumienie jest uwalniajace. A jezeli dla kogos to lanie wody, to ja nie mam na to wplywu.

-- 11 paź 2017, 16:37 --

Zaslyszalam jeszcze takie zdanie:
Nic tak skutecznie nie otwiera kosmicznych portali jak wlasnie lek. To my, ludzie jestesmy kluczem do wszystkich swiatow i to my ludzie jestesmy wykorzystywani do otwierania portali, z tym, ze do takich wypaczonych swiatow. Kim beda oni bez naszej wiary w to co nam podsylaja i lekow? Niczym. Ich swiaty zbudowane sa z mysli i z chwila gdy ludzie przestaja w nie wierzyc to ich swiaty sie rozpadaja. Taka jest ich niby ta wielka moc. Oni zakladaja pierscienie wokol planet, a my ludzie gdy odkryjemy swoja mos bedziemy w stanie zburzyc te pierscienie.
Latwo jest zablokowac czlowieka, wmowic mu: ty jestes slaby, nic nie potrafisz, my mamy moc. Gdy w to sie uwierzy, to jest to rownoznaczne z oddaniem swojej mocy. Ja wiem, ze mam moc, tylko jej jeszcze w pelni nie odkrylam. JESZCZE.
A na razie zeszyt i olowek jest moim najwiekszym wyzwolicielem i bronia. Bo pod kazdym pomyslanym czy wypowiedzianym zdaniem jest z dziesiec, ktore sa schowane w podswiadomosci i oni te nieuswiadomione mysli wykorzystuja.


Pokaż Uwagi moderatora



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 16:05 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 835
No dobra, fajne pytanie.
Ale czy ktoś się zastanowił, czym by miała być ta wygrana, bo coś mi się wydaje że nie.

Czy wystarczyłoby się pozbyć elyt, pieniądza systemu i żyć jak starożytni słowianie/indianie Mruga
IMHO ten cały bajzel którego chcemy się pozbyć, jest tylko konsekwencja naszej gry, która jest czymś więcej niż systemem, który owszem można pokonać.
Ale czy to będzie coś więcej niż "Rien ne va plus" krupiera w kasynie - gra się kończy i następuje
nieuniknione śmierć, tudzież reset cywilizacji i gra zaczyna się od nowa.
Owszem w kasynie można wygrać ale nie po to zakłada się kasyna 8-)

Jaki z tego morał, zapewne każdy wyciągnie swój własny :ninja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2017, 19:07 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 05 lip 2012, 23:26
Posty: 231
Płeć: mężczyzna
Wygląda na to że wygrać nie ma z kim i nie ma po co, ale jako ludzkość cel jest jasny a może nawet banalny: nieskończona ilość energii -> stworzenie symulacji podobnej do naszej, którą będzie można zapoczątkować ale nie będzie można skończyć jak w przypadku programu, będzie to prawdopodobnie tzw "end game" z 1 bogiem który straci możliwość edycji, bardzo możliwe jak w naszym przypadku, przynajmniej można tak wnioskować z obserwacji. Dobre jest przynajmniej to że, jako zbiorowość cywilizacji na ziemi wychodzi nam dobrze jedno, zbiorowa głupota i to kumulowana :mrgreen: Polecam zając się sobą i sowimi przyjemnościami a to że ulotnymi, kogo to obchodzi?

Na rozkmine takiego tematu może być dobre:

phpBB [video]


btw. vindpust za dużo bajek, zejdź na ziemie bo cię Bóg zedytuje, a no tak nie może... :haha:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2017, 8:07 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 849
Płeć: mężczyzna
xpio pisze:
No dobra, fajne pytanie.
Ale czy ktoś się zastanowił, czym by miała być ta wygrana, bo coś mi się wydaje że nie.

Jak to czym? To proste. Wygrana to pozbycie się pasożyta, zarządców-kontrolerów. Nasza wygrana miała by polegać na tym, że w końcu będzie normalnie. Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi zada sobie pytanie: co to znaczy normalnie? Tak długo żyjemy w tym chorym systemie, że trudno ludziom sobie wyobrazić jak mogłoby wyglądać to wszystko, gdyby było po prostu normalnie. A znaczy to w dużym uproszczeniu, że światem przestali by rządzić psychopaci, a zaczęli normalni ludzie - wówczas ludzie przestali by się wzajemnie mordować, torturować, okradać, zatruwać, niszczyć środowisko naturalne, robić masowe globalne pranie mózgów przez media, mniej rywalizować, a więcej współpracować...

Zarządcy wiedząc, że niektórzy będą o to postulować - nazwali to utopią i wmówili ludziom, że tak się nie da, bo ludzie są z natury źli. Czyli jak zwykle odwrócili kota ogonem i skutek swych działań (zdziczenie i zezwierzęcenie ludzkości) przedstawiają nam (wmawiają) jako przyczynę stanu rzeczy. Oczywiście tworzy to teraz zaklęty piekielny krąg, gdzie skutek jednych, jest przyczyną kolejnych zbrodni (zło rodzi zło, patologia stwarza kolejną patologię). Być może pierwotna zbrodnia-zło, która zapoczątkowała ten piekielny krąg, jest tym co nam uczynili kiedyś i co w symbolice i religiach nazywane jest grzechem pierworodnym (ale to tylko takie moje spekulacje).

Współpracując i dzieląc się informacjami, wiedzą, odkryciami, wynalazkami osiągnęlibyśmy znacznie więcej niż rywalizując i konkurując, bo nie trzeba by było powielać pracy, którą ktoś wcześniej wykonał. Np. producenci high-tech, samochodów i ogólnie maszyn, urządzeń, sprzętu, wszystkiego, nie musieliby każdy z osobna robić podobnych badań, testów...

Cywilizacja obecnie jest na takim poziomie rozwoju, że powinno spokojnie wystarczyć wszystkiego dla wszystkich. Rozwój technologiczny na to pozwala, by pracowali tylko ci co chcą, i żeby wszystkim zapewnić bezwarunkowy dochód podstawowy (mówi się o tym od lat, obecnie np. Finlandia eksperymentuje). Ludzkość trwoni ogromny potencjał, mnóstwo energii idzie na szkodzenie sobie, na niszczenie, czyli na bezsensowne zbrojenia, wojny, czy choćby nawet na ochronę mienia, chronienie siebie przed samym sobą...

Jednak by było kiedykolwiek możliwe zbudowanie normalnego, ludzkiego systemu - konieczne jest pozbycie się iluzji.

xpio pisze:
Czy wystarczyłoby się pozbyć elyt, pieniądza systemu i żyć jak starożytni słowianie/indianie Mruga

Na pewno trzeba by pozbyć się samozwańczych elit władzy, czyli psychopatów, morderców, kłamców i złodziei (a wcześniej zacząć nazywać rzeczy po imieniu, czyli "odczarować", odkłamać język, skończyć z nowomową i tak zwaną poprawnością polityczną).
Nie ma konieczności pozbywać się pieniądza (na pewno nie od razu), a jedynie skończyć z pieniądzem spekulacyjnym, ze złodziejskimi praktykami, giełdami w obecnym kształcie, itp...
Nie wiem jak żyli starożytni Słowianie/Indianie, ale każdy system w którym by ludzie nie mordowali, nie okłamywali i nie okradali się wzajemnie, byłby lepszy od tego co jest.

Odnośnie koncepcji, czy też ideologii, filozofii (nie wnikając na ile prawdziwych, na ile błędnych), że wszystko jest pełnią, braku ja, braku zła, akceptacji wszystkiego takim jakie jest, że każdy z nas jest "bogiem", że sami tworzymy tę rzeczywistość itp... itd... - to czy to nie jest czasem to niesławne New Age, czy nie jest to wprowadzaniem jednej wspólnej dla całej ludzkości religii? Wiem, że mówią o tym od lat mistycy, nauki Wschodu, buddyzm, itd... Skoro ludzkością od wieków manipulują zarządcy-kontrolerzy, skoro wpływają na praktycznie każdą dziedzinę życia, to jakie jest prawdopodobieństwo, że religie i nauki Wschodu, w tym buddyzm zen - są niezmanipulowane?

Punkt Mu pisze:
Gdzieś czytałem czy może wypłynęło że jesteśmy/jestem 'bogiem" który spadł na ziemie i się rozbił.Wrócił do siebie ale część 1/4 została na miejscu upadku i teraz po kolei wraca do całości.Może tu jest ta gra...nie mam pojęcia.Ale trzeba robić swoje.

Odnoszę wrażenie, że pomyliłeś tematy - jest tu wątek o ojcu Pio, i tam by to pasowało dużo bardziej. A jak nie tam, to w jakimś innym religijnym temacie - bo czymże innym to jest, jak nie jakimiś religijnymi wierzeniami, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości i na których prawdziwość nie ma absolutnie żadnych dowodów?

Punkt Mu pisze:
Z drugiej strony wiem że wszystko jest "puste" - jestem wszystkim i niczym.

Wiesz, czy wierzysz, bo tak powiedział jakiś guru? Ja bym tego nie nazywał wiedzą.
Wybacz, ale dla mnie takie pisanie jest "puste". Wiem że w buddyzmie istnieje takie pojęcie, ale pisanie tego w takim wątku, jest bez sensu, jest niezrozumiałe, gdyż brakuje kontekstu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2017, 10:49 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 200
Płeć: mężczyzna
Mirek WIERZYSZ w jakiś dowód ? Dowód że jest jak jest ? A może że WIESZ na pewno ?
Wybacz ale moje pisanie jest bardziej wiarygodne ponieważ ty zakładasz prawdy a ja WIEM że się tak rozumowo nie dowiem.Za dużo próbowałem ogarnąć to co się dziej rozumem/umysłem a mam za mało danych i zmysłów.Dlatego z tym "buddyzmem" mi najbliżej.I to jest MOJA wygrana.Sorry że tak podkreślam ale to nadaje temu postowi z mojej perspektywy sens.I tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2017, 15:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 05 lip 2012, 23:26
Posty: 231
Płeć: mężczyzna
Mirek pisze:
Jak to czym? To proste. Wygrana to pozbycie się pasożyta, zarządców-kontrolerów. Nasza wygrana miała by polegać na tym, że w końcu będzie normalnie. Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi zada sobie pytanie: co to znaczy normalnie? Tak długo żyjemy w tym chorym systemie, że trudno ludziom sobie wyobrazić jak mogłoby wyglądać to wszystko, gdyby było po prostu normalnie. A znaczy to w dużym uproszczeniu, że światem przestali by rządzić psychopaci, a zaczęli normalni ludzie - wówczas ludzie przestali by się wzajemnie mordować, torturować, okradać, zatruwać, niszczyć środowisko naturalne, robić masowe globalne pranie mózgów przez media, mniej rywalizować, a więcej współpracować...


Może właśnie to co opisujesz, to jest ta normalność, Ci wszyscy psychopaci, pranie mózgów itp. itd. co wymieniłeś, znasz okres ludzkości, jakiś jeden wycinek, gdzie była ta twoja wyimaginowana, chciana normalność? najlepiej dobrze udokumentowana, żeby można porównać jak to wtedy było?

Mirek pisze:
Zarządcy wiedząc, że niektórzy będą o to postulować - nazwali to utopią i wmówili ludziom, że tak się nie da, bo ludzie są z natury źli. Czyli jak zwykle odwrócili kota ogonem i skutek swych działań (zdziczenie i zezwierzęcenie ludzkości) przedstawiają nam (wmawiają) jako przyczynę stanu rzeczy.


Z tego co można zaobserwować, to widać tych dobrych i tych złych, są morderstwa ale jest też wiele przekazu w mass mediach nie tylko o akcjach charytatywnych ale i o zwykłych ludziach życzliwych co pomagają innym, więc sporo tutaj naciągasz, minimum obiektywizmu by się przydało, nie widzę żeby na każdym rogu ludzie się tłukli, wręcz przeciwnie.

Mirek pisze:
Współpracując i dzieląc się informacjami, wiedzą, odkryciami, wynalazkami osiągnęlibyśmy znacznie więcej niż rywalizując i konkurując, bo nie trzeba by było powielać pracy, którą ktoś wcześniej wykonał. Np. producenci high-tech, samochodów i ogólnie maszyn, urządzeń, sprzętu, wszystkiego, nie musieliby każdy z osobna robić podobnych badań, testów...


niecały rok temu u mojego kolegi w firmie ludzie byli skłóceni, gryźli się i jeden na drugiego syczał i warczał ile to on nie zarabia a szef to zły i jaki nieludzki miliarder itp. ale firma działała prężnie i z wszystkim się wyrabiali... ale 2 osoby nie wytrzymały i się zwolniły, na jakiś czas umilkło, przyszli nowi i zaczęli tak wszyscy ze sobą o dziwo współpracować, jeden na drugiego przymykał oko, praca szła opornie, nikomu się nic nie chciało, bo trzeba uczyć nowych a i nie trzeba wtedy ostro pracować... drobne kradzieże się zaczęły i dziwne awarie maszyn. Sprzedaż spadła bo nie wyrabiali się ze zleceniami i musiał płacić kary, stracił kilku dobrych klientów, w rezultacie postanowił że pieprzy to i zamyka interes, dziś pracuje ze mną i ma niewiele mniej na rękę :mrgreen: pracownicy na bruk i do urzędu uczyć się pisać cv. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale najlepsze jest w tym że, kiedyś byłem na miejscu takiego pracownika, przypomina się: punkt widzenia zależy... :lol:

Mirek pisze:
Cywilizacja obecnie jest na takim poziomie rozwoju, że powinno spokojnie wystarczyć wszystkiego dla wszystkich. Rozwój technologiczny na to pozwala, by pracowali tylko ci co chcą....


I miejmy nadzieję że to ty będziesz tym pracującym, poza tym która to taka technologia na to pozwala, metalurgia wojenna czy ta cyfrowa 01?

Jak dla mnie, nawet jakaś tam wygrana z wyimaginowanym przeciwnikiem nagrody nie daje :twisted:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2017, 18:31 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 849
Płeć: mężczyzna
R3C0NF1GUR3D pisze:
btw. vindpust za dużo bajek, zejdź na ziemie bo cię Bóg zedytuje, a no tak nie może... :haha:

Przygadał kocioł garnkowi.

Specjalnie wcześniej pominąłem twoją radosną twórczość, ale skoro się sam prosisz, to skomentuję.
R3C0NF1GUR3D pisze:
Wygląda na to że wygrać nie ma z kim i nie ma po co, ale jako ludzkość cel jest jasny a może nawet banalny: nieskończona ilość energii -> stworzenie symulacji podobnej do naszej, którą będzie można zapoczątkować ale nie będzie można skończyć jak w przypadku programu, będzie to prawdopodobnie tzw "end game" z 1 bogiem który straci możliwość edycji, bardzo możliwe jak w naszym przypadku, przynajmniej można tak wnioskować z obserwacji. Dobre jest przynajmniej to że, jako zbiorowość cywilizacji na ziemi wychodzi nam dobrze jedno, zbiorowa głupota i to kumulowana

Zbiorowa głupota i to kumulowana wychodzi wam dobrze powiadasz? No coś w tym jest.

Zastanawiałem się jak odnieść się do powyższego, ale dla mnie to co napisałeś nie ma najmniejszego sensu.
R3C0NF1GUR3D pisze:
Może właśnie to co opisujesz, to jest ta normalność, Ci wszyscy psychopaci, pranie mózgów itp. itd. co wymieniłeś

Może dla Ciebie, w twoim widzeniu świata, wg twojego słownika tak jest. Dlatego dalsza konwersacja nie ma sensu, gdyż nie znajdziemy wspólnego pola do dyskusji.
To co wymieniłem jest normalnością ale tylko dla psychopatów, którzy niestety rządzą tym światem, tworzą system i decydują o jego kształcie. Z tym że nie tylko u szczytów władzy występują (chociaż tam jest ich najwięcej), ale w całym społeczeństwie. Ciekawie ich podsumował bloger, którego podlinkowałem w poprzednim poście ( 2) Iluzja, że „każdy jest z natury dobry”).

Punkt Mu pisze:
Mirek WIERZYSZ w jakiś dowód ? Dowód że jest jak jest ? A może że WIESZ na pewno ?

Punkt Mu pisze:
Za dużo próbowałem ogarnąć to co się dziej rozumem/umysłem a mam za mało danych i zmysłów.

Odnośnie dowodu, zmysłów, rozumu, umysłu:

Jeśli siedzę na torach i widzę, że zbliża się pociąg, dodatkowo słyszę stukot kół i sygnał ostrzegawczy maszynisty oraz czuję wibracje na torach - to czy potrzebuję jeszcze jakiegoś dowodu na to, że nadjeżdża pociąg? Skoro różne zmysły i rozum mówią mi, żeby zejść z torów, to schodzę.

Mamy wystarczająco dowodów, danych i zmysłów by to ogarnąć. Brakuje jedynie wiedzy, chęci by ją zdobywać i otwartości umysłu. Działają też niestety różne programy, które nie darmo Matrix nam zainstalował i które to blokują nam dojście do prawdy.

Przecież Budda powiedział i co często cytuję, znacie te słowa, ale wkleję jeszcze raz:
"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym. "
A jak można inaczej sprawdzać niż przy pomocy umysłu, rozumu, zmysłów, dowodów...?

Inną złotą myśl jeszcze przytoczę, tym razem jej autorem jest Tadeusz Kotarbiński:
"Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2017, 19:57 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lip 2017, 6:47
Posty: 14
Płeć: mężczyzna
Spójrzmy na sprawę z szerszej perspektywy. Czym jest cierpienie kilku miardów istot na tej planecie wobec całego wszechświata? Niczym. Żyjemy na tej planecie tylko kilkadziesiąt lat, kilkadziesiąt lat przez które możemy się czegoś nauczyć. Jest tyle systemów gwiezdnych dobrze rozwiniętych gdzie panuje spokój, miłość i harmonia. Więc czemu chcemy uparcie wyzwolić tą planetę? Ile jesteśmy warci dla reszty wszechświata jako ludzie, a raczej humanoidy. Ile jest ras na tej planecie? Dziesiątki. Więc którzy to ludzie? Gdyby losy całego wszechświata zależały od ziemi już dawno została by wyzwolona przez dużo potężniejsze siły. Pozostaje jeszcze pytanie ile jest uwięzionych planet takich jak ta w reszcie wszechświata i co by dało wyzwolenie jej spod rąk nadzorców?

Kto wie czy gdzieś nie istnieją siły które mogą nas wyzwolić natychmiast, tylko tu rodzi się pytanie. cCy my chcemy zostać oswobodzeni? Nacóż odbijać zakładników którzy nie czują sie zakładnikami? To wbrew wolnej woli.


Ostatnio zmieniony 12 paź 2017, 22:54 przez kamilxxx, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group