Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:02

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ] 
Autor Wiadomość
Post: 30 maja 2011, 6:50 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Witajcie. :)

Od pewnego czasu programując swoją podświadomość lub dążąc do materializacji jakiejś sytuacji zaprzestaję takich czynności. Zwyczajnie nie mam potrzeby wyboru. Na co mi nowa kobieta, pralka, luźny dzień, lepszy wzrok czy oświecenie? To tylko kolejny przejaw dualizmu, w lepszym smaku, jednak wciąż robi podział. Nie mam nawet szczególnej ochoty na tworzenie dla zabawy. Nie czuję się pusty lub osamotniony. (chyba, że nagle zacznę sobie coś wkręcać) Zastanawia mnie - jeśli można tak powiedzieć - czy nie jest to ukrytym pod płaszczykiem luzu brakiem kreatywności. Byliście w podobnej sytuacji? Co o tym sądzicie? Zapraszam do pisania.

Pozdrawiam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 maja 2011, 6:50 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 maja 2011, 12:26 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 wrz 2010, 8:40
Posty: 166
Płeć: kobieta
Aver,
Z nieba mi spadłeś z tym tematem.
Mam to od jakiegoś czasu.
Wcześniej był okres, kiedy dosłownie bawiłam się kreowaniem, przekształcaniem energii.
A od kilku miesięcy zupełnie mi to zwisa. Nie zależy mi zupełnie na niczym. Najszczęśliwsza jestem wśród natury, we własnym ogródku lub w lesie i niczego mi więcej nie potrzeba.
Są ludzie dookoła mnie to wspaniale, nie ma, też wspaniale. Niczego nie oczekuję, tylko chłonę.
Czasem umysł się upomina o jakiś sens czegokolwiek, ale dość szybko go pacyfikuję, chłonąc naturę.

Cytuj:
czy nie jest to ukrytym pod płaszczykiem luzu brakiem kreatywności



Nie, to wreszcie jest akceptacja rzeczywistości takiej jaka jest. No bo skoro nie ma potrzeby kreowania czegoś innego, to znaczy, że to wykreowane jest zaakceptowane. Myślę, że to taki etap tylko, że to znów się zmieni w coś innego.
Ja osobiście nie czuję, bym nie była kreatywna w tym stanie, jednak kreatywność objawia się spontanicznie i bez zapraszania.
Np, jestem w ogródku w niedzielę i nagle dostaję ochoty na powiększenie mojego skalniaka, od razu pojawia się gotowa wizja, znajduje się odpowiedni nóż do wycinania murawy, bym się nie zamęczyła fizycznie, ja wycinam przez kilka godzin ( odwiedza mnie sąsiad pukając się w czoło, że nawet w niedzielę ciężko pracuję, a ja cała szczęśliwa, fruwam wewnątrz, jemu się to w głowie nie mieści ), powstaje nowy plac do obsadzenia, w poniedziałek obsadzone i jest - cieszy mnie nowa kompozycja. Bez planowania, kombinowania, jak to bywało dawniej.
Zaobserwowałam też u siebie, że bardzo kusi mnie robienie nowych rzeczy, takich których w tym życiu nie robiłam, robię je z wielkim zapałem najczęściej raz a porządnie, po czym nie mam żadnej ochoty by to powtarzać.
Tak zrobiłam wino, sweter na drutach, namalowałam kilka obrazów, zrobiłam naczynie z gliny, i inne różne niecodzienne dla mnie rzeczy.
Nasycam się takim tworzeniem do głębi swojego jestestwa. Robię to całą sobą i potem mija mi ochota.
Tak samo było z kreowaniem rzeczywistości, też się tym po prostu nasyciłam.
Wiem, że wszystko, co jest w mojej przestrzeni "przemawia" do mnie, chce mojej uwagi, więc skupiam się na tym co jest, odpowiadając na impulsy przychodzące czasem znienacka.
Taki czas.
I jestem pewna, że i tak się to zmieni. A w co? Lubię niespodzianki, niech się toczy.... :spoko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 maja 2011, 13:43 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 sty 2011, 22:46
Posty: 82
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bialystok
Aver który to już Twój post, gdy się zastanawiam czy nie czytasz w moich myślach :o, mógłbym się tylko podpisać pod wszystkim co napisałeś, ten brak kreatywności u mnie jest prawie cały czas, choć nie zawsze to komfort (patrz wkręty) ale jakoś idzie, nie wysilam się zbytnio :] nawet jak coś zaplanuję na dłuższą metę pod wpływem entuzjazmu, to po jakimś czasie (ostatnio nawet dość szybkim :shock: :lol: ) wypala się



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 maja 2011, 19:30 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Rzeczywistość, to Ty

Twoja rzeczywistość, to Twoje życie, a życie masz takie, jaką masz osobowość.
Chcesz świadomie kształtować swoje życie – świadomie kształtuj samego siebie.



Cytuj:
Tworzenie rzeczywistości

Tworzenie rzeczywistości, jest tworzeniem teraźniejszości.
Czy możemy doświadczać rzeczywistości innej, niż chwila obecna, teraźniejsza, ta, którą właśnie przeżywamy?
Nadaj każdej chwili najwyższą jakość, przeżywają ją pięknie i twórczo, zgodnie ze swoim wnętrzem, a takim stanie się Twoje życie.



Bardzo polecam poczytać sobie ten blog :)
http://przemyslawigiel.blogspot.com/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 maja 2011, 10:45 
Moja kreatywnosc ostatnio tez przezywa jakas ewolucje... Niedawno jeszcze mialam szal tworzenia na plotnie... doslownie noce zarywalam malujac, malujac, malujac... Teraz nic... Czuje wewnatrz zadowolenie, poczucie spelniania, pelni... no nie wiem, jak to nazwac. W kazdym razie nie czuje, na te chwile wlasnie, potrzeby tworzenia czegokolwiek... Zastanawia mnie tylko czy jest to stan przejsciowy... :hmmm:



Na górę
   
 
 
Post: 03 cze 2011, 22:54 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 gru 2010, 10:51
Posty: 33
Płeć: mężczyzna
hejka
podpisuję się pod tymi słowami, aż się zdziwiłem jak przeczytałem ten post
muszę przyznać, że objawy i odczucia mam podobne, a w środku spokój
z jednej strony wali mnie wszystko i czuje że tak ma być, a z drugiej dziwie się dlaczego czuje ten spokój i nic z tym nie robię.
pozdrawiam :)))

_________________
"ŚWIATŁO I MIŁOŚĆ"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 23:28 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 gru 2010, 10:51
Posty: 33
Płeć: mężczyzna
kin dnia mowi sam za siebie ;)
Dziś wkracza do mojego domu "najwyższy organ kontroli" . Dziś siła Ducha wygładzi wszystkie nierówności i wskaże mi złoty środek . Dziś żyję TU - I - TERAZ! Nie żałuję tego , co minęło i nie oczekuję niczego od przyszłości. Niech się dzieje ! Tak osiąga się spokój wewnętrzny .

_________________
"ŚWIATŁO I MIŁOŚĆ"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 cze 2011, 10:14 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 kwie 2011, 19:49
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Liga Mistrzów Duchowych

Półfinał wyniki:

Sekret 1:3 Potęga teraźniejszości
(trener: Rhonda Byrne) (trener: Ethart Tolle)

Potęga Podświadomości 0:2 Satsang
(trener: Joseph Murphy) (trener: Mooji)

Finał:

Potęga teraźniejszości vs Satsang

Uwaga:
Finał się nie odbędzie ponieważ trenerzy zgodnie stwierdzili, że jedna piłka to za mało na 22 osoby. Kłótnia i walka nie jest rozwiązaniem. Każdy zawodnik dostał swoją piłkę i wszyscy poszli szczęśliwi do domu.

Pozdrawiam

_________________
"Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić." - Jiddu Krishnamurti



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2011, 19:48 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Ostatnio szczęśliwie wróciłem do Enneagramu, dzięki czemu lepiej zrozumiałem ten temat. Wykazałem jedną z najbardziej podstawowych cech dziewiątki - brak pragnień, dążeń, celów. Nie jest ona jednak skutkiem całkowitej akceptacji otoczenia, a zwykłych mechanizmów obronnych. Dlatego postanawiam zorganizować sobie życie w stylu świadomej, wielowymiarowej części mediatora. Mam ochotę na zrozumienie swojego umysłu oraz wykorzystanie możliwości, co doprowadzi do realnego spokoju. Bez marazmu.

Pozdrawiam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 cze 2011, 10:15 
Mam plany ale zmieniam je na bieżąco. W końcu moje życie jest naturalnie plastyczne !



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 21:45 
Hej!

Jako żywo ten temat przypomina mi kawałek z Castanedy.

Nie mam zamiaru szukać cytatu, ale szło to jakoś tak że dysponujacy sporymi nadwyżkami energii naqual Don Juan do spółki z mistrzem intencji Silvio Manuelem potrafili odbyć razem niewyobrażalne podróże i stworzyć co tylko zapragnęli.

Jednak końcowym efektem ich wspólnej zabawy było siedzenie i nic nie robienie, bo uznali że nic nie jest na tyle wazne żeby to stwarzać :mrgreen:

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 22:17 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
A mi przypomina się wyspa oświeconych z Dzienników gwiazdowych Stanisława Lema, której mieszkańcy nie robili nic poza leżeniem na plaży.
Z punktu widzenia osoby poza ego może to być normalne, bo czuje się spełniona i nie ma pragnień - przez co może żyć spokojnie w stanie wiecznego szczęścia. Dla mnie jest inaczej. Człowiek "powinien" połączyć przebywanie bez osobowości oraz z nią. Dzięki temu może lawirować między wolnością a unikalnością doświadczenia zachowując świadomość, że to tylko zabawa - i życia nie traktujemy zbyt poważnie. Gorzej, kiedy wkręci mu się fajność bycia bez tożsamości, bo czasem zamiast zachować dystans zaczyna wypierać swoje mechanizmy obronne. Kiedy stłumi lęk, wstyd lub gniew, może mieć spore kłopoty - nie znikną, to my przestaniemy je odczuwać.
Warto zauważyć, że w praktyce oznacza to niemal synonim zadowolenia lub akceptacji. Może przekładać się na brak celów lub dążeń, bo jest równoznaczny z brakiem motywacji. (opartej na potrzebach wynikających z mechanizmów obronnych) Dochodzę do wniosku, że jedynym rozwiązaniem jest rozkmina, na skutek czego powstał nasz stan. W moim przypadku od dawna miałem chęć na dynamikę i wszelką twórczość, ale dotychczas wybierałem brak ingerencji. Stąd wzięło się wyparcie, opisany w pierwszym poście "płaszczyk", który gdzieś podświadomie przeczuwałem. Skoro już to wiem, mogę skończyć tłumić gniew, żeby zacząć go rozumieć i następnie przekształcać. Jeśli nie przerzucę odpowiedzialności za swoje emocje na kogoś, kontrola będzie możliwa. Poprowadzi to pewnie do jakiejś fajnej przemiany, skoro w gruncie rzeczy cały rozwój opiera się na rozbiciu kolejnych programów osobowości.

Chyba zostanę alchemikiem. Pozdrawiam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 cze 2011, 0:36 
....i jest mi trochę szkoda ,że trzeba walczyć na finansowych schodach, że życie jest życiem i ciągłe problemy..
O czym gadka, nie są z nas biznesmeny!



Na górę
   
 
 
Post: 06 wrz 2014, 19:09 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Kreowanie naszej rzeczywistosci, odbywa sie, czy chcemy tego czy nie, caly czas. Wiekszosc ludzi zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka moc posiadaja ich mysli. Tworzac czesto czarne scenariusze, tworza taka wlasnie swoja rzeczywistosc. Sa ludzie, ktorzy potrafia wykorzystac moc swoich mysli i tworzyc cos fajnego.

Ogolnie mozna tez byc zwyczajnie uwaznym i nie planujac nic na zapas, wylawiac w danej chwili to, co jest dla nas korzystne. I to nadal jest kreowanie naszej rzeczywistosci, tylko ze tym razem w pelnym tu i teraz z calkowita uwaznoscia. Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 wrz 2014, 7:07 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
Niestety w 3 D nie działa to w ten sposób, że od samego chcenia, tęsknoty, następuje ziszczenie w postaci oczekiwanego skutku. Owszem zmierza to do powstania w sferze astralnej tzw. myślokształtu, przy czym realizacja go tutaj, wymaga więcej. W ten sposób tj. poprzez myśl możliwe jest realizowanie na planie astralnym. Realizacja n a planie fizycznym także wymaga myślokształtu - coś na kształt pozytywnego myślenia, ale kluczowe znaczenie ma wola realizacji fizycznej czyli czasem krew, pot i łzy - aby osiągnąć cel, o ile jest on w ogóle w naszej sferze tzn. nasze Wyższe Ja uznaje, że jest to potrzebne do realizacji zadania, ma jakiś istotne znaczenie. I tak np. samo oczekiwanie wygranej w np. TOTO to za mało m.in. potrzeba wypełnić kupon (działanie). Znajdujemy się w obszarze najgęstszej materii, której kształtowanie wymaga sporo energii z naszej strony. Dlatego to jest tak trudna szkoła, że osiąganie celów wymaga wysiłku. Osiąganie celów bez wysiłku, nie daje satysfakcji, lub pozorną i tymczasową. Dojrzałe dusze wiedzą, że inne doświadczenia niesie ze sobą łatwa droga, a pożądane są te trudne. Dlatego niektórzy z nas robią dziwne, niezrozumiałe rzeczy np. zdobywają ośmiotysięczniki, niekiedy tamże odchodząc z 3D. Cześć z nas pyta po co to robią? Oni stworzyli myślokształt, który poprzez prawdziwe doświadczenie chcą zrealizować. Warunkiem kreacji swojej rzeczywistości jest identyfikacja własnej drogi, myśl o drodze i ....energia życiowa. Gwoli ścisłości są jednak sfery energetyczne człowieka, gdzie realizacja, zwrot sytuacji następują w wyniku tylko myślokształtu, energii kreującej oczekiwanie, o ile jest to zgodne z naszym Wyższym Ja. To np. poznawanie ludzi (doświadczenia), uzdrowienia siebie lub innych (pod warunkiem zgody ich Wyższego Ja), powstawanie danych sytuacji życiowych itd. To wszystko w skali mikro - jednostki, a jest jeszcze skala rodzin, miejscowości, narodów, kontynentalna i globalnego oddziaływania na naszą energetykę.
http://porozmawiajmy.tv/metoda-dwupunkt ... ywistosci/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 wrz 2014, 8:52 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Niby nie bezposrednio mysli sie materializuja, ale...

Cytuj:
"Uważaj na swoje myśli, stają się słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się czynami. Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.Uważaj na swoj charakter, bo staje sie twoim przeznaczeniem.”



Nasze mysli pobudzaja nas do konkretnych czynow. Np.
Wystarczy sie tez rozejrzec. Jak bardzo to, jak czegos doswiadczamy wewnatrz siebie, ma odzwierciedlenie na zewnatrz. Jest pochmurnie i swiat jest pochmurny, dookola.
Nasze wnetrze sie rozpogadza i na zewnatrz, jakims dziwnym trafem zaczyna swiecic slonce. Ludzie nagle sa nam przychylni, jest ok.

Kreowanie rzeczywistosci, to nie tyle nawet zyczeniowosc, co po prostu uwaznosc. Umiejetne wykorzystywanie na biezaco, nadarzajacych sie (cyklicznie) roznych okazji.

Oczywiscie, ze samo myslenie nie wystarcza, ale odpowiednio ukierunkowane, moze pobudzac nas do realnego i korzystnego dla nas dzialania. A to z kolei ma szanse przyniesc w naszym zyciu, pozytywne i realnie odczuwalne dla nas, skutki.

Zreszta, cokolwiek zrobimy, skutki zawsze sa dla nas odczuwalne. Np. idac w negatywizm, nadal ksztaltujemy nasze zycie, tylko ze w przeciwnym kierunku od tego chcianego.

Sorry... tak naprawde to my jestesmy magami naszego zycia. Dlatego musimy byc bardzo, bardzo uwazni.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2015, 10:34 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sty 2011, 14:00
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
Zgadzam się z Tobą Alraune, że musimy być bardzo uważni.

Pewnie widzieliście film Incepcja. Odpowiednio głęboko zaszczepiona idea realizuje się na planie fizycznym.
Dlatego musimy być bardzo ostrożni, gdyż to, jakie myśli i przekonania w sobie zaszczepimy, także poprzez afirmacje, staną się faktem w naszym życiu.

Jeżeli ktoś bawi się w świadome kreowanie rzeczywistości, to dobrze aby znał niektóre zagadnienia fizyki kwantowej, a także ideę równoległych rzeczywistości, po których się będzie poruszał. Dlatego, że istnieje ryzyko zagubienia się w jakiejś z nich. Także dlatego, że możemy sobie wykreować nie tylko pozytywny świat, ale też zafundować sobie koszmar. Znam to z własnego doświadczenia i dlatego się tym dzielę.
Pewna wiedza jest niezbędna.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2015, 11:59 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 17 sie 2014, 16:18
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
To jest dosyć interesujące. Po waszych wypowiedziach widziałem dosłownie siebie.
Kiedyś miałem mnóstwo chęci do wszystkiego, goniłem za Trendami, Modą etc.
Lubiłem pracować przy wszystkim co się da. Tworzyłem muzykę bo była wena, nie lubiłem marnować czasu a teraz?
Teraz mi wszystko wisi i tak samo jak założyciel tematu czy będę miał dziewczynę lub jeśli ją mam to czy mi na niej zależy, czy jest mi potrzebny telefon itp. po prostu mi to powiewa. Powiewa mi wszystko w sumie mógłbym się odważyć i powiedzieć że zwisa mi cały świat co się na nim dzieje bo połowa to fake a druga połowa nie dotyczy miejsca w którym się znajduje a nawet jeśli, też by mi to wisiało tak jakbym się z czymś pogodził tylko nie wiem z czym. Widzę wszystkich ludzi dookoła pędzących za czasem, gonią i ze wszystkim im się spieszy a ja ? wisi mi to nawet wpuszczam tych bardzo niecierpliwych w sklepie w kolejce. Te wszystkie święta ten bum sklepowy gdy to widzę śmieję się i patrzę jak głupie jest społeczeństwo ( przepraszam z góry jeśli kogoś uraziłem). Wisi mi nawet interpunkcja co można zauważyć. Znajomi zwracają mi na to uwagę na tą moją obojętność ale cóż poradzić mam tak od jakiegoś czasu i dobrze mi z tym nie mam już tych myśli "a co jak zabraknie czasu, kurczę spóźnię się, potrzebuje tego do czegoś itp" Zagadkowe bo nad tym myślałem już kilka razy że coś się zmieniło i to nie jest "dojrzewanie" ani żadna "chemia". I z tym świadomym kreowaniem jest ziarenko prawdy bo od kiedy zacząłem studiować Cymatykę, Numerologię, Karma i inne ciekawe pojęcia zacząłem je widzieć w codziennym życiu i jak by to powiedzieć prześladują mnie i zwracam na to uwagę więc można powiedzieć wykreowałem to sobie na własne życzenie ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 sty 2015, 14:44 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 11 sty 2015, 17:42
Posty: 15
Płeć: mężczyzna
Aver wezwał nas do tablicy tytułem : Czy kreować rzeczywistość. Dołączam i ja.
Czytam o Waszych walkach z sobą, pozostając z Wami w wspólnocie doznań. To, o czym piszą niektórzy Przedmówcy, dopada i mnie. Jak pisze Anetka w maju 2011r. „zupełnie mi to zwisa”. Dobre, bo rzeczowe nazwanie problemu, który dotyka wielu z nas. Mnie również gnębi owa zagadka. Nazwałem to sinusodią doznań, jak i sinusoidą pragnień. Też mi się raz chce a raz nie. Inaczej: zapalam się do nowych prób, przez kilka dni przecieram nowy dla mnie szlak, po czym odechciewa mi się. W poszukiwaniach doszedłem do wniosku, iż winowajców jest kilku. Wydaje mi się że paru z nich zdemaskowałem. Oto oni:

Uwarunkowania osobowościowe.
Przychodzimy na świat wyposażeni w pewne cechy początkowe, jedną z nich ja nazywam procesorem. Ten procesor określa dynamikę możliwości dziecka już w grupie rówieśników, np. w przedszkolu. Jedne dzieci są spokojne, układne, milcząc przyjmują każdą naukę. W przeciwieństwie do nich są dzieci z szalonym temperamentem, nie mogące usiedzieć paru minut spokojnie. Te dzieci w swojej ruchliwości również mają czynną percepcję i również uczą się każdym momencie, tyle że w inny sposób. Pomijam tutaj definiowane wg jungowskiej szkoły cechy charakteru, jak introwerycy, ekstrawerycy, jak i całą gamę psychoanalitycznych oględzin zachowań.
Generalizując: procesor w jaki nas wyposażono na start, w ciągu całego życia warunkuje nasz dalszy rozwój. Cechy te będą modyfikowane przez całe życie, po wpływem wszystkich możliwych czynników z jakimi się zetkniemy. I tak, być może z dziecka spokojnego wyrośnie człowiek z osobowością badacza, cierpliwy w swych poszukiwaniach. Z ruchliwego dziecka może wyrośnie osoba która często może doświadczać takich problemów, o jakich tu piszemy. Przyłapałem się na tym, że usprawiedliwiam się przed sobą, z wdziękiem ukrywając naszą niemoc za kotarą determinizmu.
A może potrzeba szczególnych cech osobowości, charyzmy, nadzwyczajnej cierpliwości, dociekliwości naukowca, badacza by nie ulegając emocjom żmudnie brnąć o celu?

Kraina, czy też obszar Podświadomości
Kiedy po wpływem nowego impulsu zapalamy się do szukania nieznanych nam dotychczas możliwości umysłu, zaczynamy swoje eksperymenty. Przekierowujemy swoją uwagę z poziomu dotychczas kontynuowanego na nowe poziomy poznania. Zaczynamy kreować nową rzeczywistość, nieznaną naszej podświadomości. Nie mam zamiaru teraz wdawać się w rozważania na temat jej możliwości, celów, siły i po co nam ona dana. Najbliższa dla mnie jest jej rola, jaką przypisuje jej Huna.
W moich rozważaniach nt chciejstwa i niechciejstwa poszukiwań, widzę jej rolę jako hamulcowej naszych pomysłów, a adekwatne będzie żeglarskie jej określenie: dryfkotwa. To takie urządzenie, jakby worek czy raczej mały silny podwodny spadochron zamocowany do dziobu jachtu, które w czasie sztormu wyrzuca się za burtę. Ustawia ona łódź dziobem do nacierającej fali ale przede wszystkim HAMUJE jej ruch, spowalnia.
I tutaj dostrzegam jej udział. Podświadomość w tym przypadku postrzegam jak naszą dryfkotwę, czyli osobisty hamulec bezpieczeństwa. Podświadomość bierze udział w realizacji każdej naszej myśli, bardziej lub mniej dla nas korzystnej. Wyszkolona współpracą z nami, w drodze nabranych nawyków wie co dla nas dobre a co grozi wypadkiem (pomijam jej możliwości ostrzegania nas transmisją przekazów płynących od Wyższego Ja – znów Huna).
Teraz dotknę naszego problemu. Zaczynamy realizować nowy pomysł, bo przeczytaliśmy o szokujących możliwościach naszego mózgu czy też psychiki, pozwalających np. na podróże astralne. Wyposażeni w wiedzę że jest to możliwe, zaczynamy swoje próby. Uskrzydla nas świadomość naszych możliwości, więc próbujemy dzień, dwa, trzy a astral nadal jest nieosiągalny.
Pojawia się po cichu (po wielkiemu cichu) zmęczenie, potem zwątpienie, jeszcze potem jakiś wymyślny pretekst, np. odłożę to na inną porę gdyż teraz muszę..... Czy to ja tym steruję, czy to jest moja strategia? Ja czuję w tym podstęp mojej podświadomości. Skoro dotychczas było jej dobrze ze mną i bezpiecznie, ona więc, spryciula, zaczyna swoje podszepty, swoją manipulację moją świadomością. Nie czyni tego pierwszy raz, jeśli się zastanowić nad wieloma naszymi wahaniami w chwilach podejmowania jakiejkolwiek decyzji, pojawiają się wątpliwości – to ona. Może dzięki niej, tej cichej dryfkotwie, ustrzegamy się przed pochopnymi a szkodliwymi dla nas decyzjami.

Nieznane mi bliżej Byty.
Z tą moją tezą, jak i z poprzednimi, można się zgodzić lub nie. Sam nie jestem ich pewien (za co siebie usprawiedliwiam, gdyż nie są dla mnie zbyt wiarygodni ludzie wszystkowiedzący i zawsze pewni swoich racji), a uważam siebie za poszukiwacza będącego nieustannie w drodze. Majacego prawo do potknięć.
Kiedy próbuję zmienić kierunek mojej duchowej jazdy, długo nie muszę czekać by pojawiły się przeciwności różnego rodzaju abym pozostał na starej drodze. Odbieram je wręcz jakby ataki na moją świadomość, a tak nie działa podświadomość, bo ona nie jest wobec nas agresywna. Niezależnie od tego, czy jesteśmy religijni, wierzący lub nie, sądzę że czasem wszyscy odbieramy oznaki obecności przy nas jakichś niematerialnych sił, opiekunów, lub nieprzyjaznych na nas oddziaływań.
Może i z tych powodów COŚ nas odwodzi, blokuje, zniechęca kiedy nasza Świadomość chce zmierzać do nowych obszarów poznania? Może to COŚ wie lepiej co przed nami lub rozgrywa nami swój cel?

Jeszcze ogólnie. Został również poruszony temat fizyki kwantowej.
Można potraktować temat kreowania rzeczywistości od strony czysto technicznej,
czyli dobierając się doń od strony fizyki kwantowej. Muszę powiedzieć co mnie dręczy; fizyka kwantowa stała się pojęciem zastępczym, płachtą myślową do przykrycia niezrozumiałego, nawet bez rozumienia jej samej (a z drugiej strony, który z fizyków rozumie ją do końca, na obecnym poziomie nauki). Gdyby tak było, akcelerator CERN-u można by wystawić na Allegro. Stosowanie takich zwodów myślowych jednak spawia, iż każdy ortodoksyjny przedstawiciel nauki, kościoła, wyśmieje nas, no i chyba będzie miał rację, jeśli nie będziemy umieli obronić własnej linii rozumowania. (inna sprawa, czy można logiką pokonać ortodoksów?).
Gdyby jednak chcieć uciec się do kreowania rzeczywistości z wykorzystaniem możliwości jakie daje owa fizyka, trzeba chyba posiąść niewyobrażalną moc manipulowania energią jako nośnikiem czy też stanem skupienia materii. Ja sobie tego nie wyobrażam. Ale bohaterowie Castanedy chyba mają rację, o czym trochę niżej.

Alraune pisze: „Kreowanie rzeczywistosci, to nie tyle nawet zyczeniowosc, co po prostu uwaznosc.” Uważam że po części tak, przychodzi mi na myśl Vadim Zeland i TRANSERFING RZECZYWISTOŚCI, tom czwarty ZARZĄDZANIE RZECZYWISTOŚCIĄ i technika kreowania Zewnętrznej Ważności, czyli oczekiwanej innej rzeczywistości. Uważność, to jedna z form zmiany rzeczywistości przez swobodne serfowanie po polach częstotliwości (emanacjach, wg don Juana Matusa) istniejących od zawsze.
Wg Castanedy, wierzenia Tolteków, Indian z kultur innych okresów, opisują naszą rzeczywistość jako pola energii. Pozostając w tej konwencji myślowej, kreowanie rzeczywistości to nic innego jak praca z energią, umożliwiająca przechodzenie z poziomu zwykłej świadomości zwanej tonalem a będącego odnośnikiem do prawej półkuli naszego mózgu, do odrębnej rzeczywistości zwanej nagual (prawa półkula). Sadzę, iż kreowanie rzeczywistości to podążanie do odrębnej rzeczywistości, o czym mówi wiedza Indian prekolumbijskich, odziedziczona po Olmekach. Czy nie kojarzy się tamta wiedza z odkryciami nowej fizyki, jeśli mówimy o energetycznej przemianie myśli w materię, w moderowanie rzeczywistości, o przemierzaniu pól energii? Czy Juan Matus i inni czarownicy nie poruszają się w przestrzeni kwantowej? Jest to jednak temat-morze, o oddzielnych rozważań.

A czy dążenie do tych zmian jest tak ważne? Po części na to pytanie odpowiada Radosław: „Jednak końcowym efektem ich wspólnej zabawy było siedzenie i nic nie robienie, bo uznali że nic nie jest na tyle wazne żeby to stwarzać”.
I tym zabawnym cytatem opowiadam na pytanie Avera „Czy kreować rzeczywistość'. Równocześnie odpowiadam i sobie, na samousprawiedliwienie własnego lenistwa.

_________________
Liczba głupców jest niezliczona. Czyli na resztę wypada dar mądrości.
ks. prof. Włodzimierz Sedlak



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 maja 2016, 16:21 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Przygotowanie i psychologia rozwoju fotograficznej pamięci
phpBB [video]


w momencie @10m22s jest przypadkowa wstawka dźwiękowa.Obserwuję czasem wykłady tego gościa,monologi,ale jakoś mi total nie pasują te jego wywody.No ok- to subiektywne zdanie-jakiś taki nawiedzony z lekka,czy z grubsza.
Nie lubię go i koniec Smutny

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2016, 22:40 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 09 cze 2016, 22:31
Posty: 1
Lokalizacja: Olsztyn
Dzisiaj zdażyło się coś, co ciężko jest mi nazwać, zrozumiałam wszystko . Jeszcze rano miałam tyle pytań, tyle niewiadomych, tyle planow. Myslalam ze wszystko mam poukladane,
zastanawialam sie co jest ze mna nie tak, ze tak bardzo chce a nie moge, ze tyle ksiazek przeczytalam i sie stosuje do tego co w nich zawarte, powtarzalam sobie jestem szczesliwa, kocham siebie,
szukałam tego czegos czego mi brakuje, zeby zaczac podazac do wyznaczonych przez siebie celi, ktore mialam wyznaczone, tyle zapiskow w kalendarzu co do zrobienie, ale jakos nigdy nie moglam tego zrobic,
chociaz bardzo chcialam, chcialam przekazywac zdobyta wiedze dalej do ludzi zeby wszyscy byli szczesliwi. Ale sama nie wiedzialam co to jest szczescie tak naprawde i czego chce.
Pisze pierwszy raz bo zawsze uwazalam ze nie potrafie, ale zrozumialam dzisiaj wszystko, ciezko mi to opisac, poniewaz mam w glowie tyle odpowiedzi na pytania ktore dotyczyly mnie, widze swiat w innych barwach,
wiem co to jest szczescie tak naprawde, i moje pragnienia diametralnie sie zmienily, przeraza mnie to , ale to wspaniale uczucie i zapragnelam zeby wszyscy mogli to poczuc, bo wiem
co to znaczy chciec to robic, pomimo tego ze juz myslalam wczesniej ze wiem, tak naprawde nic nie wiedzialam, i patrze teraz na swiat i rozumiem wszystkich ludzi, naprawde rozumiem,
wszystko co dotychczac przeczytalam w ksiazkach, mowilam ludziom powtarzalam sobie, poniewaz chcialam stworzyc kogos, teraz to wiem, to sie stalo tak nagle, ja to wszystko wiedzialaam,
ale nie rozumialam, ciezko mi przekazac to co czuje na papiero, bo to byla wlasnie moja blokada, brak rozmowy - niby banal ale cztery lata , przez ktore wmawialam sobie rozne rzeczy, chcialam cos osiagnac co nie bylo moje
tylko kogos, pisze poniewaz jestem ciekawa czy ktos rowniez przezyl cos podobnego moge to porownac do tzw. oswiecenia, chociaz nie nazywalabym tego w ogole. Po prostu wszystko stalo sie dla mnie jasne,
i sama w to jeszcze nie moge uwierzyc, targaja mna wielkie emocje i strach ale to jest wlasnei to czego kazdy poszukuje, i zrozumialam ze kazdy ma swoja sciezke, i nie wmowie nikomu drogi bo kazda jest inna moge tylko nakierunkowac,
bo to zrozumialam. I teram wszystkie priorytety i cele mi sie zmienily wiem co to milosc, i przyjazn (wczesniej tez myslalam ze wiem) dlatego rozumiem kazda osobe, kazdego czlowiekaa.
Mam ta energie do spelniania marzen, czuje to przykladowe flow, i naprawde rozumie ze pieniadze szczescia nie daja, chciaz wczesniej tez tak myslalam, ale teraz juz wiem ze chcialam tak myslec, i caly czas szukaalam czegos
szukalam siebie, w moim przypadku mialam blokade, i kazdy ma taka blokade tlyko u kazdego wyglada inaczej ale wiem, ze moge cos zdzialac, zrozumialam, o co chodzi buddzie, wszytsko mi sie poukladalo w glowie samo,
mam teraz tyle mysli ze ciezko mi to ogarnac, dlatego pisze, chociaz nigdy tego nie robilam, bo wydalam mi sie ze nie umiem, dawniej przeprosilabym za to w jaki sposob pisze, ale teraz to dla mnie bez znaczenia, bo chce wyrazic prawdziwe emocje
i wiem ze przelamuje swoje bariery i zrozumie mnie ten kto ma to zrozumiec. To jest niesamowite, nie moge w to uwierzyc, mimo ze zawsze chcialam ale nei rozumialam, i to wszystko jest takie proste tak blisko. Juz rozumiem dlaczego ludzie,
"oswieceni" nie chca wszystkim pomoc, bo kiedys chcialam zrobic wszystko , pomoc kazdej osobie, ale to nie plynelo z mojego serca, mialam wiedze, ktora wyczytalam w ksiazkach i przekazywalam to dalej, myslac ze pomoge, ale nikt nie chcial mnie sluchac wiec przestalama mowic
i myslalam co zrobic zeby byc tak pzrekonujaca jak ludzie ktorych chce sie sluchac np: "grzesiak lub inni" kazdy ma takie osoby w otoczeniu, z ktorych chce czerpac wiedze, i bylam zdolowana moim zycie bo im wiecej wiedzialam, tym
czulam sie glupsza, bo wiecej informacji wiekszy metlit, kazdy ma inna teorie, i w co ja mam wierzyc.. tak bylo to dzisiejszego ranka. Przelamalam sie, i zaczelam rozmawiac z moim chlopakiem tak naprawde szczerze co bylo dla mnie ogromnym wyzwaniem,
i nagle zrozumialam wszystko . Teraz widze co chce robic, ale nie wiem co, wiem ze dam rade tak naprawde, i widze ze brakuje mi slow zeby to opisac, ale przelamalam sie i pisze, i chce cos zrobic to cos robie, nie ma dla mnie zeczy niemozliwych
tak naprawde to zrozumialam, od razu problem ktory we mnie tkwil, odnosnie moje przyjaciolki z ktara nie moglam sie porozumiec, mialam tyle pytan, tyle niewiadomych, stalo sie jasne co mam zrobic, poszlam do niej zaczelam z nia rozmawiac tak szczerze, z serca, gdzie wczesniej
tylko mowilam moje 'madrosci' i ona sie otworzyla przede mna to byllo taki proste a jednoczesnie droga do tego byla ciezka, i dziekuje za kazda lekcje bo widze ze to byly male i duze lekcje wszystko bylo na moja kozysc,
teraz to wiem, ale jeszcze rano widzialam swiat w czarnym i bialym. dlatego to jest dla mnie takim szokiem, mam tyle energii ktora we mnie tkwila, i pragne dla kazdego zeby odnalazl to w sobie, ale wiem jedynie ze moge tylko nakreslic ta droge bo kazda droga jest inna
i chcialabyl poznac ludzi tak naprawde, i nei wszystkich, teraz wiem widze jasno kogo wybrac kto powinien byc w moim zyciu, a kto mnie ciagnie w dol i mu na sile nie pomoge, wczesniej to bylo dla mnie trudne, teraz wiem ze moge wszystko
pisze to w taki sposob ale mam to gdzies, nie interesuje mnie kto co o mnie pomysli, mowie to wszystko bo tak czuje pierwszy raz w zyciu, to naprawde czuje, i wiem ze to jest to czego potzrebowaalam, zrozumialm wszystko i jestem w stanie zinterpretowac kazdy problem,
i to zawsze bylo we mnie i jest w kazdym z was, widze to , wiem ze zostane oceniona przez wszystkich bo to jest pierwszy odruch i sama tak robilam, chociaz mowilam ze nie wolno oceniac, bo nie chcialam tego robic ale to robilam podswiadomie i widze to dopiero teraz, mam w sobie
tyle nowych przemyslen i wiedzy, ze chialabym sie nia z kims podzielic, powymieniac jego spostrzezeniami, tak po prostu, takie mam pragnienie wiec przelamuje sie i pisze. czuje sie jak dziecko ktore odkrywa swiat na nowo i teraz wszystko jest dla mnie do zrobienia, widze to i rozumie,
chociaz wczesniej tez to wszystko wiedzialam ale to byla wiedze a teraz to rozumiem, i wiem ze to jest ta podstawa ktorej kazdy w sobie szuka, ale kazdy ma blokady, wiem jakie to jest trudne bo szukalam odpowiedzi przez 4 lata, i zapedzalam sie w tym, chcialam wszystko wiedziec, zrozumiec
od razu wiedziec, pomoc wszystkim, gdy cos przeczytalam chcialam od razu komus to przekaz zeby mu pomoc, ale nie pomoge nikomu na sile, i najpierw musze pomoc sobie, wiedzialam to ale teraz dopiero to rozmiem i to si estr=alo tak nagle, jestem swiadoma tego jak to brzmi, i zastanawiam sie jak ja
bym zareagowala gdyby ktos mi tak powiedzial, ale to juz nie jest dla mnei istotne. I jestem pewna ja to wiem ze to jest ten promyczek na ktory czekalam, pierszy stopien oswiecenia jak to ktos nazwal, dla mnie to nawet nie wiem jak to nazwac, ale przeciez pocco mam to nazywac..
jestem szczesliwa, i to nie dla tego ze..... tylko po prostu stalam sie w pelni szczesliwa, mam ochote o tym mowic, chce zeby kazdy czlowiek na ziemi byl szczesliwy tak jak ja, lub w jakis inny sposob ale zeby odnalazl w sobie to cos, z drogiej strony mam swiadomosc jak to jest trudne
i ile mnie to kosztowalo, tak bym powiedziala kiedys, bo mysle jeszcze starymi schematami, ale ciesze sie z kazdej rzeczy ktora przezylam, bo gdyby nei to , nie ta moja uparta wiara i szukanie czegos czego samam nie wiedzialam, czego szukam, a kazdy czegos takiego szuka,
to nie bylaym tu gdzie teraz jestem. wiem ze to nowy poczatek tak naprade a nie kolejne moje slowa bo tych poczatkow mialam sporo, pewnie tez tak nacie ze chcecie cos zrobic, ale sie jednak nei chce, jakas wymowka zawsze sie znajdzie, ja tak mialam caly czas, wyznaczalam cele, chcialm je realizowac,
wszystko robilam zgodnie z tym co wyczyta;am i uslyszalam, i bylam zawiedzona efektami bo to nie bylo to w pewnym momecie przestalam szukac na zewnatrz tylko w sobie i znalazlam ta blokade , ale to byl poczatek bo ciezko bylo mi bardzo ciezko przezwyciezyc ten lek przed rozmowa, i zdalam sobie sprawe ze
to rozmowa jest najwazniejsza, szczera i prawdziwa prosto z serca, rozumiem to , ale wiem ze nie umiem tego jeszczse przekazac slowami, i pisze to co mysl mi nawinie w danym momecie, bo tyle mysli w glowie to nigdy nie mialam, tzn mysli, to nie sa mysli tylko "wiem" "jestem" "byc" nabralo dla mnie
prawdziwego sensu, i widze co chce robic, mam ta energie.. i widze bledy swoje chce je naprawiac, i chce nad soba pracowac, pierwsze co bede pracowac nad sposobem pisania, poniewaz chce przekazac to cos swiatu, ale jeszcze nie wiem jak , ale wiem ze to zrobie, tyle emocji i zaleglych niewyjasnionych spraw
kazdy ma w sobie a nie zdajecie sobei sprawy jakie to wazne zeby to rozwiazac, i to sie tyczy kazdego, i zycie zaczyna sie dopiero kiedy to sie zrozumie na swoj wlasny sposob, ja to zrouzmialam, dziekuje za uwage . Jestem dumna ze to napisalam xD
Jeszcze jedna mysl, zobaczylam ze kiedys, mowilam ze medytuje, ze cos widze, ze rozumiem, ze chce, ale to byla fikcja , mam nadzieje ze ktos mnie rozumie ale jak nie to nie obchodzi mnie to ;D kocham was ludziska, taka empatia zemnie emanuje , ze sama nie wiem co sie dzieje i jak to sie stalo..
Wlasnie zaczelam zyc, jak zrozumialam, i jestem troche przerazona tym wszystkim ale szczesliwa, wiem ze musze cos zrobic ze po cos tu jestem tyulko jeszcze nie wiem po co ale to jest nie wazne bo odkrylam siebie na nowo, niesamowite uczucie i zapragnelam zeby kazdy sie tak poczul i wiem ze wtedy zostalaby osiagnieta harmonia,
ale wiem tez ze nie kazdy chce, i nie pomoge nikomu na sile, ale rozumiem to ! patrze na te slowa i wiem ze nie moge oddac tego co czuje, jestem taka podekscytowana, chce zyc ! :*



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 cze 2016, 14:17 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Ostatnio troche myslalam na temat kreowania rzeczywistosci.
Zdarzylo mi sie w zyciu pare razy wykreowac cos wg mojej woli od A do Z.

Czasem rzeczywiscie bylo warto, a czasem kosztowalo za duzo pradu. :)

Sa opcje, ktore warto popchnac w jakims kierunku i ida same niejako. Tu opcja wspolkreacji jest bardzo na miejscu.
Doswiadczylam jednak opcji, gdzie cos szlo po mojej mysli, ale trzeba bylo nieustannie to utrzymywac przy zyciu. Ciagle ladowac energia. Utrzymywac kierunek.
Rzadko kiedy naprawde warto.

Kreacja... ok.
Bardziej odpowiada mi opcja uwaznosci.
Na biezaco. Zycie. Plynie.
Przychodzi to, co wspiera i to, co niekoniecznie jest dobre.
Uwaznosc.
Wybierac te odpowiednie momenty i podazac za nimi.
Wykorzystywac.
Robic z tego, co jest, najlepsze co sie da.
I umiec puszczac.
Ostatnio trenuje puszczanie.
Kreowania bylo dosc.
Czasem zwyczajnie nie warto.

Vadim Zeland wspomina w Transferingu Rzeczywistosci o drzwiach.
Stoisz i probujesz je otworzyc.
A one ani rusz.
Masz wtedy dwie opcje.
Masz nieodpowiedni klucz a drzwi nie sa twoje.
Lub uzywasz klucza w nieodpowiedni sposob.
Czasem kreowanie na sile, to jak pchanie nie swoich drzwi.
A obok moga byc konkretne, ktore stoja otworem.
Czasem najwiekszym aktem stworczym jest puszczenie czegos i pojscie tam, gdzie jestesmy u siebie.

Osobiscie przestaje magowac. Przestaje kreowac wszystko, co sie tylko da.
Zaczynam byc. I to mi wystarczy.
Kazda chwila, w ktorej jestesmy, kreuje sie sama. Teraz. W tej chwili.
My tak naprawde nie musimy nic robic.
Tak naprawde nie ma dokad isc. No zwyczajnie nie ma.
Ani za czym gnac. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group