Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 sie 2020, 1:00

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
Post: 09 lis 2010, 10:09 
Cytuj:
Polak razem z chlebem, wędlinami i nabiałem zjada w ciągu roku dwa kilogramy środków chemicznych, czyli trzy pudełka proszków do prania.

W przyszłą środę przed sądem w Zielonej Górze staną dwie menedżerki z zakładów mięsnych w Sławie. Prokuratura oskarża je o fałszerstwo. Zakład sprzedawał bowiem wędzonkę z wirtualnej cielęciny. Na etykiecie zapewniano, że produkt zawiera 91 proc. mięsa, a wcale go w nim nie było. Podobnie zresztą jak w parówkach. Fałszowanie wędlin nie było jednorazowym incydentem, trwało kilka lat. Obu kobietom grozi do 10 lat więzienia. Teoretycznie, bo w ostatniej dekadzie nikt w Polsce za sfałszowanie żywności nie trafił za kratki. Producenci i handlowcy przyłapani na nielegalnym ulepszaniu wyrobów płacą zwykle kilkaset, góra kilka tysięcy złotych kary. Takie ryzyko można wliczyć w koszty produkcji, a interes i tak będzie opłacalny. Głównie dlatego, że polscy klienci szukają tanich produktów.

Z badań wynika, że 80 proc. Polaków przy zakupie żywności w pierwszej kolejności kieruje się ceną, bo są przekonani, że chronią ich wyśrubowane unijne normy, a krajowa żywność i tak bije na głowę zachodnie produkty. Niestety, polska żywność jest smaczna i zdrowa głównie w reklamach.

Mit 1. Polska żywność jest zdrowa i naturalna

Według utartej opinii największa przewaga rodzimej żywności nad jedzeniem z Wielkiej Brytanii czy Niemiec wynika z faktu, że polski rolnik jest zacofany, czyli gospodarzy na niewielkim skrawku ziemi i nie słyszał nigdy o nawozach sztucznych i opryskach. Tymczasem spośród prawie 2 mln polskich gospodarstw około 100 tys. większych (czyli co dwudzieste) dostarcza 80 proc. polskiej żywności. A te duże gospodarstwa stosują podobne metody hodowli i upraw co farmerzy z Zachodu, gdzie kurczak zamiast w pół roku dorasta na sterydach w półtora miesiąca, a na hektar ziemi rolnej sypie się 150 kg nawozów rocznie.

Koncentracja postępuje też w przetwórstwie żywności. Pięć największych firm mleczarskich kontroluje 30 proc. rynku, a siedmiu największych przetwórców ryb – połowę rynku. Jeszcze bardziej skonsolidowane są rynki piwa, słodyczy czy mocnych alkoholi. I to właśnie duzi dostawcy, a nie małorolni chłopi, wykorzystujący do orki karmione owsem konie, zapełniają półki supermarketów. (Newsweek)

Mit 2. Naturalne znaczy apetyczne.

Sprzedażą rządzi marketing. Dlatego „naturalny” w reklamach odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Klienci zapominają jednak, że nie wszystko, co naturalne, chcieliby zjeść. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test, z którą robiliśmy zakupy w warszawskim markecie, szybko wyszukuje na półce taki produkt: jogurt Bakomy z serii Polskie Smaki. Pod wieczkiem obok mleka, cukru i wsadu truskawkowego kryją się barwniki jak najbardziej naturalne: betanina i koszenila. Pierwszy pochodzi z buraków ćwikłowych, a drugi z wysuszonych ciał i jaj mszyc, poza przemysłem spożywczym wykorzystywany m.in. w środkach do odstraszania mrówek. Ponadto w jogurcie jest naturalny zagęstnik: żelatyna wieprzowa. Te dodatki to standard w produkcji jogurtów, keczupów i soków. Nie są toksyczne, ale czy apetyczne? (Newsweek)

Mit 3. Ładne i okazałe znaczy zdrowe

Kupujemy oczami i producenci nauczyli się to wykorzystywać. W sklepie nikt się nie zastanawia, dlaczego pomidory są wielkie jak melony, idealnie okrągłe, nieskazitelnie czerwone i nie są podobne do tych z domowego ogródka. Ten idealny wygląd uzyskują na plantacjach, gdzie uprawia się je w cztery tygodnie na podłożu z wełny mineralnej z wykorzystaniem nowoczesnych technologii farmaceutycznych – sterydów przyspieszających nabieranie masy (wody) i antybiotyków chroniących przed chorobami. Nie wyglądają, nie pachną ani nie smakują jak pomidor. Uważajmy też na pieczarki: idealnie białe mogły zostać wybielone roztworem chloru. Z grubsza można przyjąć, że im produkt większy i piękniejszy, tym ma więcej dodatków chemicznych i substancji konserwujących. Dlatego znajomy sadownik z okolic Tarczyna ma w sadzie jabłkowym wydzielone miejsce, gdzie uprawia owoce dla rodziny. – Nie są tak okazałe jak na handel, ale przynajmniej zdrowe – mówi. Nie zgadza się na ujawnienie nazwy firmy z obawy przed reakcją hurtowych klientów. (Newsweek)

Mit 4 . Potrawy regionalne ostoją naturalnych metod produkcji

Na targu pod Gubałówką w centrum Zakopanego jest prawdopodobnie największy wybór oscypków na świecie. Niestety 70-80 proc. to podróbki. Prawdziwy oscypek wyrabia się z mleka owczego, ale taki ser kosztuje 30-40 zł za 1 kg. "Oscypek", w którym 30, 40, a nawet 90 proc. składników stanowi mleko krowie, jest o połowę tańszy. Zwłaszcza jeśli baca do produkcji użyje zagęszczaczy chemicznych. Tyle samo wspólnego z tradycyjną recepturą mają sery typu oscypek sprzedawane przez sieci handlowe. W podobny sposób obniża się koszty produkcji innych dań i produktów regionalnych: słynnej małopolskiej kiełbasy lisieckiej, podlaskiego sękacza czy trudno dostępnej śliwowicy łąckiej. (Newsweek)

Mit 5 . Unijne normy chronią przed żywnością złej jakości

Jest odwrotnie. Przed wstąpieniem do Unii nasze normy żywnościowe były znacznie surowsze niż wspólnotowe. – Kiedyś mieliśmy inną filozofię i rzeczywistość – opowiada prof. Jan Ludwicki z Państwowego Zakładu Higieny. Jeśli dopuszczalna dawka konserwantu wynosiła od 10 do 50 jednostek, w Polsce zezwalano na 20, na Zachodzie na 50. – Szkoda, że po akcesji to my dostosowaliśmy się do unijnych standardów, a nie na odwrót – wzdycha prof. Ludwicki. W Unii nie ma na przykład przepisów regulujących jakość przetworów mięsnych, warzywnych, pieczywa i napojów bezalkoholowych. Można je faszerować konserwantami (E od 200 do 299), mimo że przynajmniej niektóre sprzyjają powstawaniu nowotworów. Z drugiej strony, wydłużają czas przydatności do spożycia i tym samym zapobiegają groźnym zatruciom. UE zmusiła polskich producentów do podniesienia standardów sanitarnych i bakteriologicznych. Nasza kiełbasa po wejściu do Unii jest więc bezpieczniejsza, ale bardziej naszprycowana chemią. (Newsweek)

Mit 6 . Lepiej kupować żywność na bazarze lub w małym sklepiku niż w supermarkecie

Niestety, właściciele osiedlowych sklepików i bazarowych straganów oraz sieci handlowe mają tych samych dostawców. W Polsce działa prawie 30 regionalnych hurtowych rynków spożywczych. – Wozimy towar zarówno na giełdę w Broniszach, jak i do sieci handlowych – mówi wspomniany sadownik z okolic Tarczyna. Między jabłkami, malinami czy kapustą z miejskiego bazaru, osiedlowego sklepiku czy dyskontu nie ma więc większej różnicy. Tylko u sprzedawców, którzy przykładają wagę do tego, czym handlują, jest szansa na kupienie sprawdzonej, smacznej żywności. Najlepiej jednak jej szukać bezpośrednio u właścicieli małych gospodarstw rolnych, którzy sprzedają niewielkie nadwyżki z domowej produkcji ziemniaków, jabłek, jaj czy drobiu. (Newsweek)

Mit 7 . Certyfikat gwarancją jakości

Znaczki jakościowe i certyfikaty są raczej elementem strategii marketingowej niż wyznacznikiem jakości. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych certyfikatów jest zielony znaczek eko. Łatwo go uzyskać, za to trudno stracić. – Każdy, kto zadeklaruje, że chce produkować żywność w sposób naturalny, bez używania środków chemicznych, może ubiegać się o certyfikat ekologiczny – mówi Urszula Sołtysiak, dyrektor jednostki certyfikującej Agro Bio Test. Jednak ekożywność nie jest każdorazowo badana przed wprowadzeniem do sprzedaży; podstawą przyznania certyfikatu jest dokumentacja producenta. Co więcej, instytucje certyfikujące wydają zgody na używanie w produkcji ekologicznej nasion konwencjonalnych, gdzie bez ograniczeń stosowane były pestycydy i nawozy sztuczne. Być może dlatego, jak dowodzą regularne badania niemieckiej Fundacji Warentest, żywność eko wcale nie wypada lepiej w testach na zawartość szkodliwych substancji i bakterii niż żywność konwencjonalna. (Newsweek)

Mit 8. Tańsze nie znaczy gorsze

Rzadko. Jedną z historyjek, jakie swoim klientom wciskają sieci handlowe, jest ta o pochodzeniu niskich cen. Cenę soku, czekolady czy lodów można jakoby zbić o kilkadziesiąt procent, jeśli producent wstawi towar do supermarketu. Wówczas nie ponosi wydatków na reklamę i atrakcyjne opakowanie. Stąd polędwica sopocka za 15 zł czy keczup za 99 groszy.

Tymczasem to, co sieci handlowe sprzedają po atrakcyjnych cenach, producenci nazywają żywnością analogową, która tylko z wyglądu przypomina oryginały. Kilka lat temu w brytyjskiej sieci Sainsbury’s można było kupić za parę pensów jogurt, w którym nie było ani kropli mleka. Jogurty owocowe bez owoców i kiełbasa prawie bezmięsna już są w Polsce dostępne.

W przemyśle wędliniarskim funkcjonuje pojęcie dodatniej i ujemnej wydajności. Masarnia produkująca wędliny według starych receptur z kilograma mięsa wyprodukuje 0,6-0,8 kg szynki albo polędwicy. To wydajność ujemna, która oznacza, że szynka w detalu musi kosztować przynajmniej o 20 proc. więcej niż koszt zakupu mięsa potrzebnego do produkcji, czyli ponad 30 zł. Jednak większość zakładów mięsnych stawia na wydajność dodatnią i z kilograma mięsa może wyprodukować nawet dwa kilogramy szynki albo pięć kilogramów parówek. W skrajnych sytuacjach producent analogu nie wędzi, tylko podsusza kiełbasę, a brązowy kolor nadaje barwnikiem w pomieszczeniu przypominającym lakiernię samochodową. Mieszance mięsnych odpadków i wody smak kiełbasy nadają aromaty, a atrakcyjny, różowawy kolor – fosforany, które można stosować prawie bez ograniczeń. Tak wyprodukowana kiełbasa analogowa kosztuje około 10 zł za kilogram.

Dlatego razem z wędlinami, chlebem i przetworzonymi warzywami czy słodyczami przeciętny Polak zjada co roku około 2 kg chemikaliów. To wagowy ekwiwalent trzech pudełek proszków do prania. Dlatego półki z najtańszą żywnością warto traktować jak dział chemiczny. Wbrew bowiem temu, co wciskają nam sieci handlowe i branża spożywcza, za produkt wysokiej wartości trzeba sporo zapłacić. Choć i tak nie zawsze wysoka cena jest gwarantem jakości. (Newsweek)

Mit 9. Etykietka prawdę ci powie

Producenci żywności mają obowiązek umieszczać na opakowaniach wykaz składników użytych do produkcji, w tym substancji często uczulających, jak jaja, gluten czy orzechy. Z raportu UOKiK z grudnia 2009 r. i nadzorowanej przez ten urząd Inspekcji Handlowej wynika, że mniej więcej na co piątym opakowaniu można znaleźć nieprawdziwe informacje. Jogurt opisany z jednej strony opakowania jako waniliowy, a z drugiej owocowy, albo twaróg chudy, który jednocześnie jest twarogiem półtłustym, jeszcze można przeboleć. Ale ordynarnego oszukiwania w wykazie składników już nie. Weźmy pod lupę masło. Zgodnie z polską normą powinno zawierać przynajmniej 82 proc. tłuszczu pochodzącego z mleka i zero tłuszczy roślinnych. Tymczasem, jak twierdzi UOKiK, firma Lakpol International sprzedawała masło z 53-proc. udziałem roślinnych tłuszczów w składzie. Lepsi byli mleczarze z Mleczgalu, którzy wtopili w tzw. masło aż 84 proc. składników roślinnych.

Jeszcze większe pole do popisu mają producenci wędlin, którzy nie podlegają żadnym normom jakościowym, a jedynie sanitarnym. Mogą więc wypuszczać na rynek rozwodnione, barwione i sztucznie aromatyzowane produkty i sprzedawać jako polędwice, szynki albo kiełbasy suszone. Byle tylko poinformowali klientów o składzie. Rekordziści nie kryją się z tym, że ich wędliny składają się głównie z wody (do 80 proc. składu), inni ze wstydu zaniżają udział odpadów, którymi zagęszczają wyroby. Firma Stół Polski z Ciechanowca zapomniała poinformować klientów, że w jej salcesonie chłopskim można znaleźć szczecinę. (Newsweek)

Mit 10. Tradycyjne i drogie znaczy lepsze

Na górnych półkach z drogimi majonezami, jogurtami czy czekoladami nie brakuje towarów, które wprawdzie nieźle smakują, ale są produkowane na skalę przemysłową i jak wszystkie tego rodzaju produkty są efektem kompromisu między wyglądem, zapachem a długim terminem przydatności do spożycia. Ulubiony chwyt producentów żywności klasy premium to tradycyjne receptury. Ile w tych zabiegach prawdy, pokazała decyzja UOKiK z lipca tego roku w sprawie prestiżowej sieci Krakowski Kredens, która dostała 5,6 tys. zł kary. Firma reklamowała swoje wyroby jako produkty wytwarzane według receptur sprzed stu lat, podczas gdy w rzeczywistości metody produkcji były nowoczesne. Wędliny zawierały zagęszczacze, substancje wzmacniające smak i zapach, stabilizatory, przeciwutleniacze i regulator kwasowości. Inny przykład? Chleb staropolski – droższy od powszedniego o 40 proc. – jak wynika z opisu, nie różni się od niego nawet ziarenkiem. Jest za to opakowany w szary papier z uroczym, stylizowanym na tradycyjne logo piekarni. Jak się nie dać oszukać, które produkty wycenione na 300 czy 400 proc. powyżej średniej są warte ceny? Najlepiej próbować. Albo szukać domowych wyrobów nie w sklepach, tylko na wsiach. Na forum internetowym rolnik spod Kielc rzucał gromami, komentując artykuł o ziemniakach eko po 5 zł za kilogram. – Nie stosuję żadnych chemikaliów, ale sprzedaję po 75 gr za kilogram – pisał. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test zwraca uwagę, że w Polsce produkty ekologiczne są kilkakrotnie droższe od zwykłych, natomiast w Niemczech tylko o kilkadziesiąt procent. Kupując towary eko czasami jesteśmy podwójnie naciągani – i na jakości, i na cenie.


Zrób to sam

Najskuteczniejszym sposobem zabezpieczenia się przed plastikową żywnością jest samozaopatrzenie. W domowej kuchni można wyprodukować pełnowartościowe odpowiedniki żywności ze sklepu.

Pieczywo - Przygotowanie chleba wymaga tylko kilkunastu minut. Według najprostszej receptury ciasto przyrządza się z drożdży wymieszanych z wodą, które następnie łączy się z mąką i dodatkami, na przykład nasionami, a potem doprawia solą. Po wyrośnięciu ciasto trzeba jeszcze raz zamieszać i można rozpocząć pieczenie. Nieco więcej zaangażowania i czasu wymaga pieczenie tradycyjnego chleba na zakwasie, bo trzeba przygotować zaczyn z mąki razowej i wody. Kilogramowy bochenek chleba upieczonego w domu kosztuje około 5 zł.

Piwo - Składniki, podobnie jak sprzęt (zwłaszcza kadź filtracyjna), są dostępne w sklepach internetowych. Słód wymieszany z wodą podgrzewa się do około 75 stopni, następnie filtruje i gotuje. Po ostudzeniu dodaje się drożdże. Na koniec fermentacji dorzuca się chmiel i po kilku dniach piwo jest gotowe do butelkowania. Jedna butelka będzie kosztować 4-5 złotych.

Wędliny - Właściciele przydomowych ogródków mogą pokusić się o zakup lub wybudowanie małej wędzarni. Do przygotowania 10 kg smacznej kiełbasy potrzeba 14-15 kg mięsa wieprzowego z dodatkiem wołowiny lub drobiu. Po zmieleniu dodaje się 2-3 szklanki wody i przyprawy (sól, czosnek, pieprz) i za pomocą domowej maszynki do mięsa upycha się masę w jelitach (syntetycznych lub naturalnych). Wędzenie w dymie drzewa olchowego lub drzew owocowych trwa kilka godzin. Kilogram takiej kiełbasy kosztuje około 20 zł. (Newsweek)



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 09 lis 2010, 10:09 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 15:01 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Nic tylko uciekac na odludzie, z dala od chemii i samemu uprawiac ziemie.

Niestety nie kazdy nawet jak ma okazje, to ja wykorzystuje. Teraz, kiedy owoce doslownie leca z drzew, ze zgroza zauwazylam, ze owoce jak spadna, tak zgnija, a wlasciciele drzew owocowych w swoich ogrodkach tylko je posprzataja i wyrzuca, po czym kolejny raz skosza trawke w zielony dywanik, a potem jada na zakupy i zaopatruja sie w trzy kilo jablek i gruszek przywiezionych z Wloch. Masakra. Niewiele moich znajomych ktorzy posiadaja drzewa owocowe, robi sobie z nich zapasy (tylko troje ktorzy bardzo przywiazuja uwage do zywnosci i pilnuja, by ich dzieci zdrowo jadaly a kiedy znajda w warzywie czy owocu robala, ciesza sie bo to znak ze zarylko jest zdrowe). Jedna z nich ma wspaniala wisnie, z ktorej polowe owocow zjedza zwierzeta, a reszta spada na chodnik i zamienia sie w miazge zamiast wyladowac na dzieciecym talerzu w zamian za ciastka czy farbowany budyn. Zal mi serce sciska na ten widok.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lis 2010, 15:22 
Aniszai :
Cytuj:
z kilograma mięsa może wyprodukować nawet dwa kilogramy szynk

dziś już podobno około 3 kg - kombinują coś z soją/kukurydzą czy innym czymś



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 16:49 
Nie ma już zdrowego jedzenia. :wacko:

Pisałem o badaniach ryb które na surowo jedzą Eskimosi na biegunie a w których to rybach wykryto substancje toksyczne.

Chemia migruje wraz z wodą, powietrzem po całym globie. Jedyna alternatywa to przeprowadzka na inną planetę. Czyli jesteśmy w ciemnej... :wacko: :ninja:



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 17:07 
Aniszai : żrodło....



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 17:23 
Pocieszenie jest tylko takie, że nie można się zatruć mięsem z produktu "mięsnego" bo zwyczajnie go tam nie ma. :język:
Aż strach pytać się co jest wpakowane w zamian.



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 21:17 
Cytuj:
Aniszai : żrodło....


onet.pl:http://biznes.onet.pl/czy-jemy-zdrowo-czyli-10-mitow-o-polskiej-zywnosci,18566,3776790,1,prasa-detal



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 21:27 
timewave pisze:
Pocieszenie jest tylko takie, że nie można się zatruć mięsem z produktu "mięsnego" bo zwyczajnie go tam nie ma. :język:
Aż strach pytać się co jest wpakowane w zamian.

jest gdzieś filmik na "YTube" -technolog "żywności" opowiada w szczegółach i bez żenady -
- wagę szynek ( aż mlaskał jak to mówił) podwyższa się zawieszając chemicznie (wiążąc ) wodę - wymieniał konkretnie związki .
Mówiąc skrótowo powoduje sie "opuchliznę " tego mięsa- na filmie pokazano maszynkę dźgającą wielokrotnie takim zespołem igieł kawałek schabu czy innego tam .............



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 21:34 
Jak z filmu Mis w barze mlecznym: "proszszszeee..!" :lol:

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 21:39 
easy russian pisze:
... jest gdzieś filmik na "YTube" -technolog "żywności" opowiada w szczegółach i bez żenady -
- wagę szynek ( aż mlaskał jak to mówił) podwyższa się zawieszając chemicznie (wiążąc ) wodę - wymieniał konkretnie związki.
Mówiąc skrótowo powoduje się "opuchliznę " tego mięsa - na filmie pokazano maszynkę dźgającą wielokrotnie takim zespołem igieł kawałek schabu czy innego tam ...


To była wizyta ekipy Uwagi tvn w firmie Sokołów.

"Mniam, pycha". :wacko: :ninja: :boisie: :dobani: :shock: :?



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2010, 22:18 
yaphoto pisze:
Jak z filmu Mis w barze mlecznym: "proszszszeee..!" :lol:

...................................


łoło- ło,to !! vielen dank !

timewave:
Cytuj:
To była wizyta ekipy Uwagi tvn w firmie Sokołów.

"Mniam, pycha". ....... :dobani: ......
mi też się zebrało na "pawia" przy tych opowieściach.



Na górę
   
 
 
Post: 07 gru 2010, 20:46 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Wiem, co jem: "Szynka" sezon: 1 odcinek: 13
http://vod.onet.pl/wiem-co-jem,wiem-co-jem-szynka,6095,1,7275,odcinek.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 sty 2011, 12:42 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Kolejne kontrole jakości żywności. Wyniki są zatrważające!

Uważaj na to, co jesz. Wyniki kolejnych kontroli żywności przyprawiają o ból żołądka. Tym razem Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przedstawiła wyniki badań m.in. dżemów, mleka czy ryb.


Inspekcja przeprowadziła trzy niezależne kontrole. Ich celem było zbadanie jakości handlowej wybranych produktów owocowo-warzywnych, produktów rybnych i wyrobów mlecznych. Wojewódzkie inspektoraty IJHARS wydały 108 decyzji administracyjnych. Łączna suma kar pieniężnych wyniosła około 70 tys. zł.

W przypadku dżemów, galaretek, marmolad, powideł oraz marynat i sałatek z 89 skontrolowanych produktów w ponad połowie wykryto nieprawidłowości.

Owoce i warzywa wątpliwej jakości

Co było najczęstszymi przewinieniami? Według IJHARS mało charakterystyczny dla danego produktu smak i zapach oraz użycie surowców z objawami zepsucia. Kontrola ujawniła także problemy takie jak brak szczelności opakowań, zaniżoną masę, niezgodną z dokumentacją zawartość soli oraz wiele innych.

Według inspekcji przetwory mogły zostać wytworzone z niewłaściwej jakości surowców lub nieprawidłowym ich przygotowaniu. W sumie tego typu nieprawidłowości stwierdzono przypadku 14 proc. wszystkich produktów

Brakuje mleka w mleku

W przypadku przetworów mlecznych skontrolowano mleka, śmietany, masła, twarogi czy serki topione. Na szczęście tylko 3,4 proc. skontrolowanych partii miało nieprawidłowy smak i zapach (śmietanki, masła i sera twarogowego), wygląd i konsystencję (śmietany), wygniecenia (masła) czy oczkowanie. Inspekcja podkreśla, że nie stwierdzono nieprawidłowych cech organoleptycznych m.in. w mleku.


Dużo gorzej wypadła kontrola parametrów fizykochemicznych, czyli składu i wartości odżywczych produktów. Tu blisko co piąty (18,4 proc.) produkt był z nieprawidłowościami. Na przykład w co czwartym (28,6 proc.) mleku pasteryzowanym była za duża zawartość wody, a za mała tłuszczu. W śmietanie stwierdzono natomiast obce tłuszcze - podkreśliła inspekcja.

- W 29,8 proc. skontrolowanych partii serów twarogowych stwierdzono zawyżoną zawartość tłuszczu w suchej masie, zawyżoną zawartość tłuszczu, wody, zaniżoną zawartość tłuszczu oraz zawyżoną kwasowość - czytamy w komunikacie IJHARS
Problemy z niewłaściwą ilością tłuszczy dotyczyły też co trzeciej skontrolowanej śmietanki i co czwartej śmietany.

Najmniej nieprawidłowości było w jogurtach i kefirach, serkach smakowych oraz maśle.

Za mało ryby w rybie

Najlepiej na tle produktów mlecznych i owocowo-warzywnych wypadły w kontroli przetwory rybne - uchybienia dotyczyły tylko 17 proc. skontrolowanych partii.

Najczęstszymi wykroczeniem były m.in. zawyżona zawartość zalewy czy za mała zawartość mięsa w rybie. Kontrola objęła 140 partii przetworów rybnych.

Tylko jedna skontrolowana konserwa była kwestionowana ze względu na brak dodatku rozdrobnionych warzyw w sosie pomidorowym. A był on deklarowany przez producenta.

Etykieta - nic nie wart kawałek papieru

Tu liczby są znacznie bardziej zatrważające.
- Nieprawidłowości w zakresie znakowania ujawniono w przypadku 143 partii przetworów owocowych i warzywnych (co stanowiło 46 proc. partii) - czytamy w komunikacie JHARS.

Jeśli chodzi o produkty mleczne, pod tym względem zakwestionowano 20,3 proc. I w tym przypadku najlepiej wypadły przetwory rybne. Tylko w przypadku 11,1 proc. produktów inspekcja miała uwagi.

- Nieprawidłowości dotyczyły głównie nieprawidłowo podanego wykazu składników, w tym braku podania ilościowej zawartości składnika charakterystycznego (…) przez co informacja ta mogła wprowadzić konsumenta w błąd co do składu produktu. Nie określono również dokładnego miejsca na opakowaniu, gdzie znajdowała się data minimalnej trwałości - poinformowała w komunikacie inspekcja.

Najczęściej stwierdzane nieprawidłowości, które w znaczący sposób mogły wprowadzić konsumenta w błąd: Mleko

* sugerowanie, że środek spożywczy posiada szczególne właściwości, jeżeli wszystkie podobne środki spożywcze posiadają takie właściwości [np. użycie sformułowania „bez konserwantów” lub „bez dodatku konserwantów” w stosunku do przetworów mlecznych, do których nie wolno dodawać konserwantów],
* co do charakterystyki środka spożywczego, w tym: jego składu [np. wymienienie w wykazie składników nazwy oraz zasadniczej funkcji technologicznej dozwolonej substancji dodatkowej, tj. „pektyny” w rzeczywistości nie wykorzystywanej podczas produkcji], - miejsca pochodzenia [np. użycie w nazwie wyrobu sformułowania „górska”, podczas gdy produkt wytwarzany jest na terenie województwa łódzkiego], - metod produkcji [np. poprzez zastosowanie sformułowania „bio” (w nazwie producenta i jego znaku graficznym) na opakowaniu wyrobu konwencjonalnego], - jego nazwy, tj. zastosowanie nazwy „Mleko (...) pasteryzowane” w stosunku do mleka poddanego obróbce cieplnej w temperaturze przekraczającej 100°C, - przez przypisywanie środkowi spożywczemu działania lub właściwości, których nie posiada [np. użycie sformułowania „świeże” w odniesieniu do mleka poddanego obróbce cieplnej w temperaturze 124 ºC przez 3 sekundy];
* brak podania ilościowej zawartości składnika charakterystycznego bądź podkreślonego w nazwie lub za pomocą grafiki, np. nie podano procentowej zawartości sera twarogowego w serku smakowym lub orzechów w serze o nazwie „ .... z orzechami”;
* nie wymienienie w składzie produktu zastosowanej substancji dodatkowej pełniącej funkcję technologiczną tj. chlorku wapnia – stabilizatora.

Przetwory owocowo-warzywne

* brak w składzie surowcowym wszystkich składników wykorzystanych do produkcji środka spożywczego,
* podanie składników wykorzystanych do produkcji w nieprawidłowej kolejności, tzn. nie w porządku malejącym według ich masy ustalonej w chwili użycia,
* brak warunków przechowywania, w tym przede wszystkim warunków przechowywania po otwarciu produktu,
* brak ilościowej zawartości składnika lub składników (podanej w procentach), podkreślonych w oznakowaniu środka spożywczego w formie pisemnej, przy użyciu obrazków i grafiki,
* wydłużenie terminu przydatności środka spożywczego, na podstawie daty minimalnej trwałości lub terminu przydatności do spożycia wskazanych w oznakowaniu, w porównaniu z dokumentacją określającą maksymalny termin przydatności produktu (np. kartą przechowalniczą, deklarowanym dokumentem normalizacyjnym),
* wskazanie w oznakowaniu klasy jakości pomimo, że deklaracja jakościowa produktu nie uwzględniała klasyfikacji,
* brak wskazania nazwy składnika alergennego – gorczycy, wykorzystanego do produkcji środka spożywczego,
* brak informacji dotyczącej procesów technologicznych stosowanych w produkcji, która powinna towarzyszyć nazwie środka spożywczego,
* brak oznaczenia partii produkcyjnej,
* brak sformułowania „zawiera cukier / cukry i substancję / e słodzącą / e”, w przypadku środków spożywczych zawierających jednocześnie cukier lub cukry oraz jedną lub więcej substancji słodzących,
* zamieszczenie w składzie surowcowym składników, których nie użyto do wytworzenia środka spożywczego.


http://finanse.wp.pl/kat,104114,title,Kolejne-kontrole-jakosci-zywnosci-Wyniki-sa-zatrwazajace,wid,13037170,wiadomosc.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 11:20 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Starczy odpowiednio wybierać. W Polsce jest naprawdę wspaniałe, zdrowe jedzenie. A przynajmniej możliwość jego zakupu w praktycznie każdej miejscowości.

Z doświadczenia - w Niemczech i Irlandii jest pod tym względem tragedia. W Irlandii to chociaż tradycyjnie masło, mleko są ok. Reszta tragedia, konserwant na słodziku azotanem pogania.

Cytowany artykuł z onetu jest tendencyjny, moim zdaniem sponsorowany przez markety. "Skoro nawet w warzywniaku, albo na ryneczku wszędzie taki sam chłam, to jadę do marketu bo taniej." A to nieprawda. Byle warzywniak posiada produkty, które na "zachodzie" uznawane byłyby za "żywność organiczną" i sprzedawane 3 razy drożej z tego powodu. Omijajmy natomiast markety - dla zdrowia i dla gospodarki. :bangheadwall:

Cenię w Polsce żywność, oczywiście trzeba mieć wiedzę i instynkt, ale jest właśnie MOŻLIWOŚĆ. Gdzie indziej w "cywilizowanym świecie zachodu" trzeba się znacznie bardziej nakombinować, by dostać coś zdrowego.

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 16:07 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2010, 11:28
Posty: 59
Ja mieszkam w UK, wybór mam znikomy:(



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 sty 2011, 21:32 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Co oni pakują nam do parówek?! Czy to w ogóle jest jeszcze mięso?!
http://finanse.wp.pl/analiza.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 sty 2011, 14:15 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Tanie wędliny są praktycznie... bezmięsne!

W sklepach często kusi nas szynka za 10-15 zł. Jak to jest możliwe? Wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej producenci artykułów wędliniarskich otrzymali możliwość faszerowania swoich wyrobów różnymi dodatkami.


Obecnie na sklepowych półkach możemy znaleźć bardzo tanie wędliny z zaledwie 15-procentową zawartością mięsa. Wszystko zależy od tego, jaki standard produktów chce otrzymać producent.

Mamy więc do czynienia zarówno z bardzo tanimi, ale prawie bezmięsnymi wędlinami, ale także z drogimi, ale za to wyprodukowanymi z mięsa.
czytaj dalej

Szynka, czy "niby-szynka"

Wszystkiemu winna jest polityka unijna, która zakłada, że to konsument ma zarządzać rynkiem. Oznacza to, że o ile na etykiecie znajduje się informacja o zawartości to wszystko jest w porządku i klient sam wybiera czy chce kupić szynkę za 30-40 zł czy "niby - szynkę" za 10 złotych.

Niby wszystko wydaje się jasne, ale może jeden na stu konsumentów sprawdza etykiety, a jeden na tysiąc potrafi rozszyfrować, co kryje się za skrótami E opatrzonymi trzycyfrową liczbą.

Dlatego zazwyczaj kupujemy wyroby wędlinopodobne sugerując się głównie ceną. Najczęściej takie komercyjne produkty mięsne można kupić w wielkich sieciach.

Ile więc tego mięsa?

Unijne przepisy regulują jedynie zawartość procentową zagęszczaczy, soli, konserwantów i substancji wzmacniających smak i zapach. Przepisy te nie regulują jednak zawartości mięsa w wyrobach wędliniarskich.

Tutaj producenci mają więc dowolność. Można więc spotkać w sklepach wędliny, które zawierają zaledwie 10-15 procent mięsa. Albo szynkę która z 1kg została "napompowana" solanką do wagi 1,5 kg .

Co jeszcze jest w tanich wędlinach?

Waga nabijana jest przez różne związki chemiczne, są to zarówno konserwanty i fosforany o różnej szkodliwości. Za smak, zapach i wagę odpowiada solanka, która może stanowić nawet ponad 50 procent wyrobu.

Szczególnie szkodliwe w dużych ilościach są stabilizatory takie jak azotany i azotyny, które służą to utrzymania konsystencji wyrobu. Dodatkowo za masę produktu odpowiada często Mięso Drobiowe Mechanicznie Odkostnione, które ma niewiele wspólnego z mięsem.

Są to przemielone i sprasowane chrząstki, ścięgna, kości i szpik kostny. Do lat 90 takie niby-mięso było uznawane w Polsce za odpad, nie wolno go było sprowadzać ani produkować. Teraz może stanowić ono nawet 20-30 procent wagi parówek i innych produktów "mięsnych".

Jak poznać dobrą wędlinę?


Przede wszystkim po cenie i etykiecie. Tanie wyroby nie mogą zawierać dużo mięsa, ponadto na etykietach musi być podana zawartość czystego mięsa i dodatków. Tanie wędliny się "pocą" tzn. oddają wodę jaką zostały napompowane, dobrej jakości wyroby nie są tak mokre.

Komentarze:

Jadwiga Potoniec, wiceprezes zarządu do spraw produkcji w Zakładach Mięsnych Herman S.A. :

- Aby wyprodukować kilogram dobrej szynki tradycyjnymi metodami używamy 1,3 - 1,4 surowego mięsa. Kilogram tak porządnie przygotowanej szynki powinien kosztować 30 - 40 złotych lub więcej. Jednak nawet dla tańszych produktów tak układam recepturę, żeby mogły to bezpiecznie zjeść moje dzieci. Jako ciekawostkę mogę dodać, że w tym roku Szynka Tradycyjna z naszego zakładu trafiła nawet na stoły Watykanu.

Jerzy Wiśniewski, Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno - Spożywczych:

- Przeprowadziliśmy w 2010 roku 3949 kontroli artykułów rolno-spożywczych sprowadzonych z zagranicy i 337 kontroli producentów żywności. W wyniku stwierdzenia nieprawidłowości nałożyliśmy 48 kar pieniężnych ma kwotę 91 tys. zł w tym 17 decyzji dotyczyło zafałszowań żywności.. W wypadku produktów mięsnych uchybienia dotyczyły m. in. zafałszowań dotyczących zaniżania zawartości mięsa w przetworach mięsnych oraz niezgodności nazwy z rzeczywistą zawartością wyrobu. Jednak powiedzieć trzeba, że Podkarpacie i tak wypada dużo lepiej pod względem jakości żywności na tle reszty kraju.


http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/news/oszukuja-na-wedlinach-dodatki-zamiast-miesa,1590131

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lut 2011, 17:26 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Mrożą krew w żyłach

Trzy na cztery zakłady produkcyjne sprzedają mrożonki nie spełniające norm - wynika z badań przeprowadzonych przez IJHARS. Inspekcja zwraca uwagę, że producenci źle informują o tym, co znajduje się w mrożonkach.


Kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) miała sprawdzić jak produkowane w Polsce mrożonki są oznakowane oraz czy spełniają wymagania jakościowe. Okazało się, że do nieprawidłowości dochodzi w 74 proc. zakładów produkcyjnych, a wśród przebadanych partii towaru co czwarta nie powinna być sprzedawana.

Różnica tylko 20 procent

IJHARS sprawdził m.in. mrożone zupy, warzywa na patelnię, drugie dania do samodzielnego przyrządzenia. Badania laboratoryjne nieprawidłowości wykazały w co czwartym produkcie. Producenci przede wszystkim co innego pisali na opakowaniu, a co innego do niego wkładali. Różnice w deklarowanych składnikach dochodziły do 20 proc.

- Niezgodna z deklaracją zawartość warzyw stanowiących składnik środka spożywczego może wynikać z nieprzestrzegania receptur zakładowych, stosowania tych składników w ilościach innych niż określono w dokumentach lub chęci zafałszowania produktu - napisano w komunikacie IJHARS.

To kurczak czy świnia?

Problemem jest też odpowiednie znakowanie mrożonek. Producenci na opakowaniach często podają informacje wprowadzające klientów w błąd. Dotyczy to aż 32 proc. skontrolowanych produktów. Na mrożonkach można więc znaleźć informację "wyłącznie z naturalnych składników", ale przecież nikt nie może zrobić jedzenia z "nienaturalnych składników". Na dodatek w składzie często nie wskazuje się jaki rodzaj mięsa jest elementem dania, nie wiadomo więc czy kupujemy kurczaka, wołowinę czy wieprzowinę. IJHARS zwraca też uwagę, na brak informacji o tym jak długo mrożonkę możemy trzymać w zamrażarce.

Pomimo tych uwag kary wymierzone producentom przez inspekcję wydają się śmieszne. Konsekwencje finansowe poniosła tylko jedna firma, która musi zapłacić 1319 zł. Nic więc dziwnego, że producenci nie specjalnie przejęli się badaniami.
- Porównując wyniki z poprzednią kontrolą tego asortymentu, przeprowadzoną w 2009 roku, można zauważyć wzrost nieprawidłowości w zakresie spełniania wymagań określonych w deklaracji o 13 punktów procentowych, a w zakresie znakowania o 14 punktów procentowych - napisano we wnioskach pokontrolnych.

Przypomnijmy, że IJHARS zgodnie z dzisiejszym prawem może ujawniać jedynie zbiorcze dane dotyczące kontroli żywności. Zabronione jest m.in. wymienianie, która firma i który jej produkt nie spełniają norm lub w inny sposób łamią prawo. Na ten fakt uwagę zwracali już producenci piwa. Gdy w zeszłym roku IJHARS przebadała polskie piwa, część z browarów ujawniła wyniki kontroli. W ten sposób chcieli pokazać, które piwa są dobrze i zgodnie z przepisami uwarzone


http://finanse.wp.pl/kat,104124,title,Mroza-krew-w-zylach,wid,13102255,wiadomosc.html?ticaid=1bbc2&_ticrsn=5

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group