Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 lis 2019, 15:05

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 21 kwie 2011, 10:23 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Dr Brooke Agnew jest jednym ze zwolenników teorii pustej Ziemi i od lat pracuje nad zorganizowaniem wyprawy do jej wnętrza. Miejsce w którym chciałby rozpocząć swoją podróż leży w obrębie rosyjskich wód terytorialnych. Dr Agnew, nawet gdyby chciał użyć jako bazy do swej wyprawy statków kanadyjskich lub norweskich, to wie, że nie są one mile widziane przez Rosjan, dlatego jeśli wyprawa ma dojść do skutku musi być zorganizowana na statku rosyjskim. Rosjanie wydają się być podekscytowani pomysłem i zaoferowali do dyspozycji Agnew (oczywiście odpłatnie) lodołamacz atomowy. Niestety statek ten może przyjąć na pokład tylko 100 pasażerów, co oznacza staranną selekcję załogi. Załogę mają stanowić naukowcy z najlepszych amerykańskich uniwersytetów.

Robiąc rekonesans przyszłych terenów badań, Agnew wykonał kilka podróży morskich po wodach leżących w strefie rosyjskiej Arktyki i ku własnemu zdumieniu, przestrzeń ta nadawała się do żeglugi bo nie była całkowicie pokryta lodem i można było z powodzeniem manewrować w lodowym paku.

Wyprawa do wnętrza Ziemi niekoniecznie oznacza, że naukowcy zamierzają wejść do jej środka. Przede wszystkim Agnew chce sprawdzić, czy w ogóle taka możliwość istnieje i rzeczywiście Ziemia jest otwarta w tym miejscu. Rosjanie nie zezwolili na zbadanie tego miejsca za pomocą batyskafów, ale naukowcy odbędą szereg lotów śmigłowcem nad tą strefą, poszukując tego mitycznego miejsca. Ekspedycja naukowa będzie filmowana non stop przez cały czas jej trwania. Bezpośrednią relację będzie można obserwować na specjalnie do tego celu wydzielonym kanale telewizyjnym. Nad transmisją już od półtora roku pracują zawodowcy z Hollywood, którzy zamierzają pokazać całą wyprawę tak, żeby była ona atrakcyjna do oglądania i – oczywiście dzięki reklamom – zwróciła chociaż część kosztów wyłożonych na ekstrawagancką żeglugę atomowym lodołamaczem. Zatwierdzony został także jej scenariusz.

Edmond Halley – znany bardziej jako odkrywca słynnej komety – napisał w XVII w. książkę w której przypomniał starożytną legendą mówiącą o tajemniczej ziemskiej cywilizacji, która dawno temu schroniła się do wnętrza Ziemi. Halley wierzył, że wewnątrz Ziemi znajduje się druga kula i istnieje tam alternatywny świat. Wg. niego zjawisko zórz polarnych było niczym innym jak ucieczką światła z wnętrza Ziemi.

W zeszłym roku Brooke Agnew znalazł potwierdzenie istnienia podziemnej cywilizacji w staroegipskim Abydos, gdzie znaleziono zapisaną legendę o ludziach, którzy schronili się przed kataklizmem właśnie do wnętrza Ziemi. Wiadomo o nich jedynie to, że już nigdy nie odnaleźli drogi powrotnej na ziemską powierzchnię. Legenda mówi także o tym, że cywilizacja tych ludzi była znacznie starsza od tej, która osiedliła się później w Egipcie. Kto wie, być może ludzie ci byli twórcami piramid, które być może powstały na długo, zanim ziemia nad Nilem została nazwana Egiptem.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Kiedy arktyczna ekspedycja dojdzie do skutku, istotnym stanie się stwierdzenie czy dotarło się do ziemskiego otwarcia czy też nie. Kształt Ziemi jest na tyle łagodny, że być może nie będzie można naocznie stwierdzić, że jest się na granicy tego otwarcia. Agnew chce użyć do tego celu gps-a, bo dzięki niemu będzie w stanie określić wysokość poziomu morza w tym rejonie. Innym pomysłem jest użycie sonaru, który będzie kontrolował odległość do dna morskiego. Jednak najlepszym pomysłem okazało się wykorzystanie precyzyjnego żyroskopu, dzięki któremu będzie można nakreślić dokładny kształt Ziemi w tym rejonie. Jeśli więc statek wpłynie w rejon otwarcia ziemi, żyroskop dokona poważnej rotacji, informując natychmiast o zmianie. Wówczas naukowcy przede wszystkim będą chcieli oszacować wielkość tego otwarcia.

W 2007 r.oderwał się olbrzymi kawał lodu pokrywającego Arktykę, otwierając kompletnie przejście Północno-Zachodnie w północnej Kanadzie, pozwalając statkom przejść z Atlantyku na Pacyfik bez potrzeby używania Kanału Panamskiego czy opływania Przylądka Horn. Z okazji jednak skorzystały tylko okręty wojenne a US Navy nie zechciała się podzielić swoimi spostrzeżeniami, zamykając dostęp do dokumentów klauzulą tajności. Satelity wykonały ponad 30 tys. zdjęć przejścia, jednak na każdym z nich widok na otwarte morze skutecznie przysłaniały chmury, strzegąc tajemnicy.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Do wnętrza Ziemi miał dotrzeć admirał Byrd, który podobno widział tam niezwykłe rzeczy. Jednak fakty wskazują na to, że pamiętnik admirała, w którym opisywał swoje przeżycia, jest falsyfikatem i nie jest brany pod uwagę jako materiał dowodowy w tej sprawie. Admirał był nie tylko niezwykłym człowiekiem, ale i ogromnym patriotą. Gdyby dostał rozkaz utrzymania tego, co zobaczył w tajemnicy, to z pewnością zabrałby tą tajemnicę do grobu a nie zapisywał jej w podejrzanym pamiętniku, który na dodatek „odnalazł” się długo po jego śmierci.

Byrd przeleciał samolotem nad Biegunem Północnym w 1926 r. O ile jednak sławny admirał niczego nie zapisywał, to jako człowiek towarzyski przy wielu okazjach opowiadał o tym, co widział i przeżył podczas swoich lotów tak nad Arktyką, jak i Antarktydą. To te właśnie rozmowy stworzyły niezwykłą legendę admirała o jego rzekomych spotkaniach z… ( i tu uwaga…..) z oderwaną od reszty świata cywilizacją!

Dlatego dr Agnew chce podczas wyprawy korzystać wyłącznie z danych naukowych a nie legend. I o tym będziemy mieli okazję przekonać się na żywo oglądając bezpośrednią relację z wyprawy do wnętrza Ziemi. Wyprawa ma dojść do skutku najpóźniej w 2012 r., zanim oba będące obecnie na chodzie rosyjskie lodołamacze nie pójdą do remontu, co kompletnie sparaliżowałoby całe przedsięwzięcie.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

zródełko http://nowaatlantyda.com/2011/04/12/wyp ... rza-ziemi/

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 21 kwie 2011, 10:23 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 22 kwie 2011, 4:45 
Aniszai pisze:
W istnienie podziemnych światów nie wątpię. I nie dlatego, że zaczytywać się Verne pacholęciem będąc Mruga Choć ich istnienie dla "nauki" i jej koncepcji, że żyjemy na globie pełnym magmy, to policzek :lol: Zastanawia mnie w tym kontekście przeciek do prasy - National Geographic - zdjęć ogromnych jaskiń, eksplorowanych w wietnamskiej dżungli. Zdjęcia są piękne, a przeciek z pewnością kontrolowany. Być może uznali, że w wielkim stadzie owiec, te czarne nie zrobią wielkiej różnicy i hałasu Mruga
Na kilku widać coś co można by nazwać wewnętrznym słońcem. Na a ostatnim zaś ogromną grotę pełną połamanych, matowych, nieaktywnych - brak zasilania? - i martwych kryształów, które mogły tworzyć konstrukcję - nie jestem ich fankom delikatnie mówić :język:

Galeria:

http://ngm.nationalgeographic.com/2011/01/largest-cave/peter-photography


Nie wiem gdzie ty tam widzisz owo hipotetyczne wewnętrzne słońce,
zgodnie z teorią skorupa pustej Ziemi ma liczyć około 800 mil, więc
wątpie czy możnaby je dostrzec po zejściu jakichś 200 metrów pod ziemię.
Nie wydaje mi się by przebyli całą tę drogę nawet gdyby odnaleźli przejście,
zakładając oczywiście, że teoria jest prawdziwa. 800 mil jednego dnia
jedynie z ekwipunkiem zawartym w plecaku?
Występują zresztą inne typy świecenia jak np, organizmy fluorescencyjne,
świecenie w wyniku elektrycznego wzbudzenia gazów co jest raczej
nierealne w środowisku tlenowym. Ja tam widzę jedynie światło odbite
od Księżyca oraz z reflektorów.

Eeee, nieaktywne i połamane kryształy?

Żaden kryształ nie może zostać pobudzony do świecenia bez wprowadzenia
energii z zewnątrz, matryca LCD również nie zaświeci bez wzbudzania,
właśnie po to mają one zamontowane z tyłu świetlówki fluorescencyjne.

I chyba nie przeczytałaś opisów do zdjęć, kryształy na ostatnim zdjęciu
znajdują się w słynnej Kryształowej Jaskini Gigantów w Meksyku.
Tam gdzie pisze o słońcu wyraźnie jest napisane, że prześwituje ono z powierzchni.



Na górę
   
 
 
Post: 13 maja 2011, 18:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 kwie 2009, 18:11
Posty: 99
Płeć: mężczyzna
Według mnie "teorię" pustej ziemi można bardzo łatwo wyjaśnić obracając wodą w szklance za pomocą łyżki, tak jakbyśmy chcieli rozpuścić cukier w herbacie. :) Otóż mamy do czynienia z różnicą skali. Chcąc np. przedstawić efekt rozbicia się samolotu o ziemię przy pomocy małego modelu. Musimy wykonać ten model odpowiednio z cieńszych blaszek, z bardziej delikatnych materiałów itd. Tak samo demonstrując plastyczność ziemi, możemy skorzystać z właściwości jakie posiada woda.

Tak więc zakładając, że ziemia zachowuje się podobnie jak woda gdy zaczniemy nią obracać, spójrzmy co się z nią wówczas dzieje. Zaczyna się rozchodzić na ściankach szklanki pozostawiając po sobie puste miejsce w środku w postaci wiru, prawda? Jest to efekt przyciągania ziemskiego, które to nam nieco psuje eksperyment. Ale wyobraźmy sobie, że zabieramy tą wodę w przestrzeń kosmiczną, by nie działało na nią przyciąganie ziemskie. Co się z tą wodą stanie? Nie będziemy już potrzebować żadnych szklanek ponieważ uformuje się ona w kulę. Zacznijmy więc obracać tą kulą w wyobraźni, pamiętając jak woda zachowywała się w szklance tutaj na ziemi. :) Obracając odpowiednio szybko, kula wody zacznie się spłaszczać, by w pewnym momencie utworzyło się zwężenie na biegunach i teoretycznie powinien się utworzyć otwór jak na modelu "pustej ziemi".

Nie twierdzę, że moja teoria jest słuszna, ale myślę, że to wszystko jest do wyliczenia przez jakiegoś mądrego fizyka, który w tym temacie się udzieli. :) Na pewno na wynik będzie miała prędkość obrotu jak i objętość użytej wody do eksperymentu.


Polecam tą świetną animację, która natchnęła mnie do przemyśleń. :)
phpBB [video]

_________________
"Don't Give Hate A Chance "



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2011, 7:34 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Podziemna kraina Roncador

Skalny łańcuch Roncador, "Ryczących gór", pod którymi U. O. Luckner znalazł wejście do podziemnego świata. Matto Grosso, Brazylia.

12 marca 1968 r. Udo Oscar Luckner, Szwed zamieszkały w Brazylii, w sercu stanu Matto Grosso, stanął pod ścianami skalnymi, u których stóp rozpościerało się święte jezioro Indian Xavantów. Odkrył tam rozpadlinę, do której zaczął schodzić, zrazu po usypisku roślin i kamieni, potem po wyłaniających się spod nich schodach wykutych w skale. Przestrzeń się rozszerzała, a na dnie otchłani pojawiło się światło i zabrzmiała muzyka! Po różnych przygodach, wędrując w podziemnym świecie, Luckner dotarł pod formację Roraima - położoną w Wenezueli grupę olbrzymich gór stołowych - i znalazł się w gigantycznych, wydrążonych komorach. Do tego miejsca czytałem relację Lucknera bez większego zapału, jako kolejną z dziesiątek opowieści o podróżach do pustego wnętrza Ziemi - lecz teraz "zaiskrzyło"! Roraima! Przecież ja tam byłem! 8 lat po Lucknerze, w 1976 r., zjeżdżając po linie do półkilometrowych otchłani, odkrywałem wraz z towarzyszami wyprawy pierwsze znane na świecie jaskinie w skałach kwarcytowych: komory olbrzymie jak katedralne nawy, o ścianach pokrytych mozaikami kryształów. Byliśmy tam pierwszymi ludźmi, więc Luckner nie mógł o nich wiedzieć. Czyżby więc mówił prawdę o swoim odkryciu, uczynionym "od dołu"? Już go nie zapytam. Zmarł w 1986 r., w wieku 63 lat, nie osiągnąwszy celu, dla którego znalazł się w Brazylii: odszukania tropów zaginionego w 1925 r. legendarnego brytyjskiego pułkownika, PercyÙego Fawcetta. Dokonał jednak czegoś innego.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Cywilizacja jeszcze sprzed Potopu

Zstępował rozpadliną, a kiedy, spragniony, podstawił kubek pod strużkę wody, jakaś ręka napełniła naczynie ożywczym, zielonkawym płynem. Zdumiony Luckner poznał kapłana Jetha, od którego przed laty pobierał nauki w Andach peruwiańskich. Dalej zstępowali, już razem, do kwadratowej komory o ścianach jakby z matowego srebra, skąd przez ciężkie drzwi z brązu weszli do olbrzymiej przestrzeni, 100 x 40 m, udekorowanej rysunkami dziwnych istot, będących, według Jetha, strażnikami podziemi uzbrojonymi w potężną energię zwaną vril. Na stropie widniało siedem dysków, z każdego wytryskiwało siedem różnobarwnych promieni, zaś w głębi sali znajdowało się wielkie "Czuwające Oko" bez powiek. Przeszli pomiędzy dwoma szeregami kolumn pokrytych świetlistym materiałem, po czym Jeth stuknięciem otworzył skałę i poczęli opuszczać się tunelem. Po 200 m weszli do okrągłej sali, skąd wybiegało 14 korytarzy. Jednym z nich jechali na wózku dwie godziny, nim przed oczami Lucknera odsłonił się widok na podziemne miasto. Było zbudowane na planie okręgów, a ze środka rozbiegały się ulice handlowe, ozdobione roślinami. Ujrzał ludzi kroczących po alejach: mieli 180 cm wzrostu, włosy blond, a skórę różowawą - tak to Luckner opisał w książce pt. "Tajemnice Roncadoru". Ludzie ci byli podobni do nas, jednak bardziej rozwinięci duchowo. Lucknera zaproszono do świątyni, gdzie kapłan w białej lnianej tunice odprawił ceremonię - intonował mantry i wyrzucił z dłoni purpurowe światło, które przybrało kształt ekranu. Wyświetliły się na nim obrazy z przyszłości Ziemi: kataklizm zniszczy większość lądów, a ocalałe centrum Brazylii stanie się kolebką nowej cywilizacji.

Księgi Wtajemniczenia

"Symbol teurgiczny Lucknera" - Teresa Luckner, żona odkrywcy, z symbolami teurgicznymi.
W ciągu czterech dni spędzonych pod ziemią Luckner widział, jak Wielcy Teurgicy, mający cudowne zdolności, lekkim ruchem popychali ściany, otwierając doliny z pieniącymi się wodospadami. Został zapoznany z niezwykłym źródłem światła w postaci cieczy zwanej "nafta", promieniującej fioletem. Tej samej, jak się zdaje, którą Fawcett widział u Indian amazońskich, jak to czytamy w jego ocalałych notatkach z podróży. Mieszkańcy tej krainy żywili się, zamiast mięsem, owocami wielkości pomidorów, bardzo dojrzałymi, soczystymi i o różnych smakach. Na podziemnym niebie śmigały latające talerze, rzucając snopy różnokolorowych świateł. W jednym z nich, wciąż pod ziemią, poleciał z Jethem pod góry Roraimy. Tam, w trójkątnej sali, na złotych postumentach leżało 14 ksiąg. Zawierały one wskazania, jak pracować nad opanowaniem umysłu i psychiki. Luckner zwiedził też bibliotekę, w której znajdowały się księgi opisujące życie Narodu Słońca, a w końcu, w Zaginionej Dolinie, najważniejszą, Bibliotekę Praw Istoty, gdzie w gmachu o długości 96 m i szerokości 66 m zebrano 300 tys. tomów. Goście, przybywający tu szczelinami z zewnętrznego świata, mogli podziwiać, nie dotykając, dwie stronice księgi, której kartkę raz dziennie przewracano. To dzieło liczące 1214 stron napisał niejaki Maliak, przy pomocy 777 uczniów, już 18 tys. lat temu. Księga ilustrowana jest płaskorzeźbami i ozdobiona drogimi metalami. Autor zawarł w niej "Prawa Sześciu Królów-Braci". Wskazania te pozwoliły ocalić część ludzi z prehistorycznych kataklizmów, które niegdyś, w tak nazwanej przez podziemnych ludzi, "Epoce mroku", zniszczyły skorupę ziemską i zalały jej wielką część oceanem.

A może to szamański trans?

Tyle przekazuje nam Luckner, z mnogością szczegółów. Był barwnym człowiekiem, podobno obdarzonym zdolnością materializowania przedmiotów, ekstraczułym, z darem telepatii i jasnowidzenia. Na farmie, nad rzeką Araguara, założył "Teurgiczny Monastyr Roncador". Ubrany w długą białą tunikę i toczek, wędrował z uczniami po rzekach i górach, poszukując w szczelinach wejść do podziemnego świata. Czy wszystko, co napisał, jest zmyśleniem? Niekoniecznie! Ja wprawdzie, z ekipą grotołazów, odkryłem tam tylko naturalne jaskinie, zamieszkane przez nietoperze i nocne ptaki guacharo, ale to nie znaczy, że Luckner fantazjował. Ba, on mógł być przekonany, że zwiedzał skryte światy! Wiele na to wskazuje, że przekazał nam opis swoich wizji w "zmienionym stanie świadomości", po wypiciu halucynogennego płynu, podanego mu przez indiańskiego szamana, Jetha! Wiele szczegółów opisu to typowe elementy transu szamańskiego: zstępowanie mrocznym tunelem do rozjaśniającego się podświata, jego krajobrazy, przypominające ziemskie, latanie, jarzenie się przedmiotów, otwierające się kolejno symboliczne wrota wtajemniczeń, symboliczne księgi zawierające hermetyczną wiedzę! A swoją drogą, roncador znaczy "ryczący". Tak nazwano te góry od tajemniczych dźwięków wydobywających się ze szczelin. Zaś okolica znana jest wśród badaczy UFO z częstych pojawień się latających talerzy.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
U. O. Luckner naucza w założonej przez siebie "Teurgicznej Świątyni Roncadoru".

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
"Symbol teurgiczny Lucknera" - Teresa Luckner, żona odkrywcy, z symbolami teurgicznymi.

żródełko http://www.gwiazdy.com.pl/component/con ... a-roncador

Dodatkowe ciekawe info

Serra do Roncador jest położona we wschodniej części brazylijskiego stanu Mato Grosso. Jest to piękne miejsce, jeszcze mało zbadane przez cywilizowanego człowieka, który kolonizował ten region, poszukując niegdyś obfitych złóż diamentów. Kolonizacja nie była jednak czymś łatwym, ponieważ przybysze z zewnątrz napotkali tam opór ze strony zamieszkujących te ziemie Indian.



Do dzisiejszego dnia najczęściej wspominaną ekspedycją w ten region była ta zapoczątkowana jeszcze w 1919 roku, a przeprowadzona przez brytyjskiego badacza, pułkownika Fawceta, który poszukiwał tam zagubionej cywilizacji. Po nim, jego synie i przyjacielu syna w 1925 roku zaginął wszelki ślad (nie są oni jednak jedynymi awenturnikami, którzy na zawsze znikli w tamtym regionie). Według Indian z plemienia Xingu, to oni zabili pułkownia, ale kości, jakie znaleziono w miejscu wskazanym przez Indian, nie należały do Fawceta. Opinie są podzielone i wielu uważa, że pułkownik znalazł poszukiwaną przez siebie obcą, zamieszkującą podziemne miasta cywilizację i to dlatego nigdy już nie powrócił. W każdym bądź razie ten niezwykły angielski badacz różnych tajemnic Azji i Ameryki Południowej zainspirował różnych pisarzy do napisania przygodowych książek (wystarczy wspomnieć Arthura Conana Doyle i jego książkę „Zaginiony Świat”, czy H. Ridera Haggarda i jego „Kopalnie Króla Salomona”) i reżyserów do nakręcenia filmów (wspomnijmy np. serię o Indiana Jones, Stevena Spielberga), a nagroda wyznaczona przez „The Times” dla tego, co rozwiąże los Fawceta i jego dwóch towarzyszy, do dzisiej jeszcze nie została odebrana.



Serra do Roncador składa się z wielu kanionów, przez które wiejący wiatr wydaje specjalny hałas, podobny do chrapania, dlatego nazwa „roncador” pochodzi od portugalskiego słowa „roncar” = chrapać, chrząkać. Najsławniejszym miejscem jest „Palec Boży” („Dedo de Deus”), skała nazwana tak z powodu przedstawiania jakby postaci kamiennego strażnika, dominującego nad pejzażem okolicy. Jednakże cały ten wielki obszar o powierzchni 11.002.455 hektarów, od miasta Barra dos Garças aż po granice Parku Stanowego Serra Azul, jest pełen różnych jaskiń i pieczar, w których można spotkać znaki pochodzące z prehistorii, wielkie, podziemne galerie, głębokie jeziora, itd.



W tamtejszych górach znajdują się liczne, jeszcze mało zbadane miejsca archeologiczne. Jednym z nich jest tzw. „grota stópek”, w której znajdują się ślady stóp podobnych do ludzkich, ale z jedną jednak różnicą, posiadają bowiem po sześć palców. Ciekawostką jest również to, że stopy te są na ścianie, co oznacza, że z powodu jakichś ruchów ziemi niegdysiejsza podłoga została przemieszczona w taki sposób, że stała się scianą...(?).



Inne miejsca są chronione przez zamieszkujących w regionie Indian Xavantes, posiadających wiele miejsc świętych, do których obcy nie mogą się zapuszczać bez ich obecności. Jednym z takich miejsc jest pieczara, do której Indianie wchodzą jedynie na odległość do pierszej galerii, nie mając odwagi, aby posuwać się dalej do przodu. Twierdzą, że w podziemniach pieczary żyją jakieś istoty i jeśli ktoś zaryzykuje pójściem do przodu, to z pewnością już nigdy nie powróci. Jak widzimy, według Indian, poprzez tę pieczarę wiedzie przejście do nieznanego im i nikomu innemu, innego świata.



Innym świętym miejscem dla Indian Xavantes jest „Zaczarowane Jezioro” („Lagoa Encantada”). W jeziorze tym nie istnieje jakiekolwiek życie, tak obfite zazwyczaj w innych podobnych jeziorach. Według kacyka, Indianie już przynajmniej dwukrotnie widzieli, jak ponad wodami unosił się jakiś nieznany im obiekt. Niektórzy z nich nawet pływają w jeziorze, ale nie mają odwagi zbyt głęboko nurkować, ponieważ obawiają się, że mogą zostać wsani i już więcej nie powrócić na powierzchnię. Powiadają również, że jezioro to jest zamieszkałe przez bogów i często z niego mają wylatywać światła, udające się następnie w stronę gwiazd.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
„Lagoa Encantada”

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Około 200 osób założyło w tamtym regionie, w okolicach wspomnianej już struktury skalnej „Palec Boży”, „Klasztor Teurgiczny z Roncador”. Uważają oni, że kiedy dochodzi do uszeregowania planet, wówczas otwiera się tam brama, o czym wiadomo, ponieważ słychać wówczas w tamtym miejscu głosy, muzykę i widać osoby, jakby maszerujące po jakimś mieście. Owi mistycy twierdzą, że ów podziemny świat jest zamieszkały przez istoty bardzo rozwinięte technologicznie i duchowo, a wiodą do niego trzy, położone w Brazylii bramy: w pobliżu Manaus w Amazonii, w Foz do Iguaçu (gdzie są sławne wodospady, na granicy z Argentyną i Paragwajem) i właśnie w Serra do Roncador, której to bramy mają strzec Indianie Xavantes i Indianie Morcegos (Nietoperze). Przeczytajmy, co na ich temat pisze północnoamerykański badacz, Carl Huni: „Wejście do jaskiń jest chronione przez Indian Nietoperzy, którzy mają ciemną skórę i są niscy wzrostem, ale posiadają wielką siłę fizyczną. Ich zmysł węchu jest lepiej rozwinięty, aniżeli u najlepszych psów myśliwskich. Nawet jeśli cię zaaprobują i pozwolą ci wejść do jaskiń, to obawiam się, że będziesz już stracony dla obecnego świata, ponieważ bardzo ściśle strzegą tajemnicy i nie mogą pozwolić na to, aby ci, którzy wchodzą, mogli wyjść.”„Indianie Nietoperze żyją w jaskiniach i nocą wychodzą do pobliskich lasów, ale nie utrzymują kontaktu z mieszkańcami z poniżej, którzy zamieszkują podziemne miasto, tworząc w nim samowystarczającą społeczność, z pokaźną liczbą ludności. Wierzy się, że te podziemne, zamieszkałe przez nich miasta zostały zbudowane przez Atlantów.”



Do Serra do Roncador wciąż przybywają, a nawet zamieszkują tam, przedstawiciele różnych brazylijskich i międzynarodowych ufologicznych i ezoterycznych grup badawczych. Większość z 16 placówek różnych wspólnot mistycznych uważa, że pod ziemią żyją w tamtych stronach uciekinierzy z Atlantydy lub z peruwiańskiego imperium Inków (niektórzy wierzą, że istnieje cały system podziemnych tuneli wiodących w różne inne regiony, w tym aż w pobliże Machu Picchu w Peru).

Ciekawsze linki:

www.comturbg.com.br/portal_roncador/
www.babyschmitt.com.br/roncador.htm
http://fmscalon.multiply.com/photos/album/59
www.spagnollo.arq.br/fotos/main.php?g2_itemId=954
www.amigosdabarra.com.br/barradogarcas/fotos.htm

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2011, 9:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2011, 19:30
Posty: 194
Płeć: mężczyzna
TRUDNO UWIERZYC ZE TO SPRAWKA KANALIZACJI WODNEJ

Obrazek

STRUKTURY POD WODA.

phpBB [video]


NIE WYGLADA MI TO NA BUDOWE METRA.

Obrazek

Obrazek



NIE WYGLADA NA PRZEJSCIE METRA.

Obrazek

CIEKAWE KTO TO ZBUDOWAL.

Obrazek

ANTARKTYDA.

Obrazek

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2011, 10:39 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
@aire przed ostatnie zdjęcie to jakiś render wyglada jak z jakiegoś FPS-a, było już o tym. Grafika przewijała się na pokazach Schneidera.

Ostatnia fotka na Antarktydzie co to wogóle jest ?

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2011, 11:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2011, 19:30
Posty: 194
Płeć: mężczyzna
RoX pisze:
@aire przed ostatnie zdjęcie to jakiś render wyglada jak z jakiegoś FPS-a, było już o tym. Grafika przewijała się na pokazach Schneidera.

Ostatnia fotka na Antarktydzie co to wogóle jest ?


Teraz nie mam czasu na zabawe z tlumaczeniem na polski ,daje Ci link do strony poogladaj.

PS.Jesli cos nie tak to zwróc sie do admina o skasowanie postu. :spoko:

Pozdrawiam.

http://albertocanosa.blogspot.com/2011/05/la-muerte-de-bin-laden-y-los-clones.html

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2011, 12:54 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
aire pisze:
RoX pisze:
@aire przed ostatnie zdjęcie to jakiś render wyglada jak z jakiegoś FPS-a, było już o tym. Grafika przewijała się na pokazach Schneidera.

Ostatnia fotka na Antarktydzie co to wogóle jest ?


Teraz nie mam czasu na zabawe z tlumaczeniem na polski ,daje Ci link do strony poogladaj.

PS.Jesli cos nie tak to zwruc sie do admina o skasowanie postu. :spoko:

Pozdrawiam.

http://albertocanosa.blogspot.com/2011/05/la-muerte-de-bin-laden-y-los-clones.html


MI nie musisz niczego tłumaczyć !
Co do zdjęcia pytałem co to jest a nie co to tu robi.

ps. widzę te foto pierwszy raz dlatego zapytałem, czasem lepiej jest napisać coś pod fotosem tym bardziej niewiele mówiącym

aire pisze:
aire pisze:
PS.Jesli cos nie tak to zwruc sie do admina o skasowanie postu.


LECE

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2011, 14:18 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Tymczasem ostatnie wydanie dziennika "The Daily Mail" przyniosło zaskakującą informację o sieci tuneli pod Europą, która łączy Szkocję aż z Turcją. W tekście pojawia się nazwisko niemieckiego badacza i archeologa Dr Heinricha Kuscha, który potwierdził informację o sekretnym systemie tuneli. Opisał go w książce "Sekrety Podziemnych Drzwi do Innego Świata". Jego zdaniem system tuneli powstał co najmniej przez 12 tysiącami lat. Nie wiadomo, kto go zbudował i jak. Tunele mają szerokość pozwalającą na poruszanie się dorosłych ludzi, ale czasami zdarzają się specjalne pomieszczenia służące do odpoczynku, kiedy podróż jest długa.Informacje brzmią fantastycznie, ale "The Daily Mail" opublikował nawet zdjęcia tych tuneli.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Powstało kilka teorii wyjaśniających sieć tuneli. Miały stanowić ochronę przed drapieżnikami dla przemieszczających się na duże odległości ludzi. Przy wejściach do tuneli często budowano kaplice, które miały być rodzajem znaków informacyjnych dla tych, którzy szukają wejścia do podziemnego świata. Naukowcy zakładają, że było to związane ze strachem chrześcijan przed spuścizną ludów pogańskich. W niektórych kaplicach znaleziono pisma opisujące podziemne korytarze jako "wrota do zaświatów".

Kryształowe jaskinie Naica

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

To niezwykłe miejsce odkryło dwóch górników, którzy szukając ołowiu znaleźli jaskinię pełną kryształowych słupów, przekraczających niekiedy 10 m długości. Jaskinia znajduje się w Meksyku w miejscu zwanym Naica.

Naica jest znane ze swoich olbrzymich kopalni, ale o kryształowej jaskini nikt nie miał pojęcia aż do czasu, gdy wreszcie w 1975 roku, udało się wypompować wodę z podziemnych szczelin. Pierwsi ludzie, którzy zobaczyli ten cud natury dotarli tam jednak dopiero w 2000 r.

Kryształowa jaskinia położona jest 290 m pod powierzchnią ziemi i panuje tam bardzo wysoka temperatura. To właśnie ta temperatura spowodowała, że nasycona gipsem woda w ślimaczym tempie przez tysiące lat zaczęła się odkładać w formie kryształowych słupów. Kiedy wodę wypompowano, kryształy przestały rosnąć – jednak ich wielkość i ilość jest i bez tego imponująca.

Mimo niezwykłego piękna tego miejsca – nie da się przebywać w nim zbyt długo. Dookoła jaskini płynie wiele podziemnych, gorących strumieni, które sprawiają, że można podziwiać kryształy nie dłużej niż 10 min za jednym pobytem (bez ochronnego kombinezonu).

Obecnie prace w jaskiniach prowadzi hiszpański geolog Juan Manuel Garcia Ruiz z Instituto Andaluz de Las Ciencias de la Tierra, który próbuje zwrócić uwagę meksykańskiego rządu na potrzebę ochrony tego niezwykłego miejsca i wpisanie go na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Ziemia pękła w Santa Maria Huejoculco

Dla równowagi po pięknych meksykańskich jaskiniach w Naica, nowe pęknięcie ziemi pojawiło się 13 lipca (2011) w miejscowości Santa Maria Huejoculco w stanie Chalco (przedmieścia Mexico City). Do dziś osiągnęło ono 500 m długości.

Podczas prac geologicznych nad tym pęknięciem, nieoczekiwanie ziemia otworzyła się ponownie – tym razem na długości 4 km (!) sięgając aż do miejscowości La Candelaria Tlapala.

Obserwację pęknięcia prowadzi profesor Martin Espinosa, który uważa, że to zaledwie początek większego procesu wywołanego nadmiernym wypompowywaniem wody ze zbiorników podziemnych i zbyt dużą ilością domów jakie zbudowano w tym rejonie.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
W ciągu ostatnich dwóch lat, w całym rejonie Mexico City ma miejsce coraz więcej zapadnięć się ziemi. Profesor uważa, że dzieje się tak dlatego, że część miasta zbudowano na niestabilnym geologicznie terenie, na którym kiedyś było jezioro.
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 sie 2011, 10:37 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Szkocja: Podziemna zagadka Gilmerton Cove

Obrazek

Niedawne doniesienia mówiły o braku naukowej zgody co do przeznaczenia sieci tajemniczy tuneli ciągnących się w wielu miejscach Zachodniej Europy, w Niemczech zwanych się erdstallami. Podobne struktury znaleźć można także w Szkocji. Jedną z nich jest Gilmerton Cove, wokół której również toczy się archeologiczny spór. Przez długi czas uznawano je za dzieło XVIII-wiecznego kowala, jednak inne wersje wskazują na pogański „inkubator snów” lub zwyczajną melinę…

Przejeżdżając przez skrzyżowanie Gilmerton Road z Drum Street i Newtoft Street z Ferniehill Drive w Gilmerton – na sennych przedmieściach Edynburga, nic nie wskazuje, że pod stopami znajduje się jedna z największych szkockich tajemnic. Zaledwie kilka metrów pod powierzchnią ziemi leży „Gilmerton Cove” – sztuczna jaskinia wykuta w piaskowcu. Składa się ona z serii grot połączonych 12-metrowym głównym korytarzem, z dwoma wejściami, mieszczących się nie więcej niż 3 m. pod ziemią.

Tradycja mówi, że w 1724 r., po 5 latach ciężkiej pracy, George Paterson, miejscowy kowal, ukończył budowę swego podziemnego domu, który składał się z kilku pomieszczeń z kamiennymi stolikami i krzesłami, sypialni i kuźni, choć ta nigdy nie nadawała się do użytku z braku odpowiedniego nawiewu. Istnieją dowody na to, że podziemne pomieszczenia były niegdyś oddzielone od siebie drewnianymi wrotami. Znajduje się tam także studnia, jednak bez wody. Gilmerton Cove jako miejsce zamieszkania spełniało kilka niezbędnych warunków, jednak w niedostateczny sposób. Według opowieści, Paterson mieszkał po ziemią do 1737 r., co jednak wydaje się wątpliwe.

Obrazek

Co więcej, choć całość uznawana jest za w pełni podziemną konstrukcję, w rzeczywistości każde z pomieszczeń i korytarzy było niegdyś otwarte na działanie światła i powietrza poprzez serię otworów, które z czasem zasklepiono. Wydaje się zatem, że była to bardziej wentylowana piwnica, aniżeli jaskinia. Jeśli to prawda, stawia to pod znakiem zapytania hipotezy nt. podziemnego mieszkania jej domniemanego twórcy.

Jedyne logiczne rozwiązanie wskazuje, że na wierzchu musiała istnieć inna struktura (karczma?), połączona z dolną. Być może służyła ona za spiżarnię, choć wówczas zapasy musiałyby być transportowane w inny sposób niż przez dwa bardzo strome zejścia.

Istnienie Gilmerton Cove jest dobrze znane lokalnej społeczności. Miejscowy historyk, wielebny Thomas Whyte, pisał w 1792 r., że „jaskinia przez wiele lat uważana była za wielką ciekawostkę i odwiedzali ją ludzie wszystkich stanów”. Kronikarz D. Webster zanotował w 1819 r., że stanowi ona „miejsce odpoczynku elit z Edynburga”, którzy „spędzają w niej wolne chwile”.

Whyte pisał: „Oto słynna jaskinia wykuta w skale przez George’a Patersona. W niej znajduje się kilka pomieszczeń, łóżek, wielki stół i wielka misa… kuźnia, jak i łaźnia, wycięte w skale z wielką precyzją.” Historyk zdaje się jednak zapominać o tym, że dwie ostatnie struktury nigdy nie były w pełni funkcjonalne, co rzuca nieco cienia na wnioski z jego obserwacji. „Misa”, o której wspomina jest w rzeczywistości skalnym otworem, w który można wstawić naczynie, wlać płyn… albo coś zupełnie innego. Przeznaczenie Gilmerton Cove zależy więc od wyobraźni.

Obrazek
Wnętrze Gilmerton Cove (z widocznymi ławami) na rycinie

Faktem jest, że próba wyjaśnienia przeznaczenia Gilmerton Cove wiąże się z postacią Patersona, o której niewiele wiadomo poza tym, że wcześniej karano go za obrót alkoholem. Wiadomo, że struktura była wykorzystywana w jakiś sposób przez rodzinę kowala, nie wiadomo jednak do czego. Niezbyt wiarygodnie wygląda hipoteza, jakoby Paterson zmienił fach z kowalstwa na szynkarstwo. W 1725 r. wprowadzono ograniczenia dotyczące handlu nielegalnym alkoholem. Czy z tego powodu zaadaptował on Gilmerton Cove na podziemną pijalnię? Być może dlatego w środku znajdował się więcej niż jeden kamienny stół i krzesła.

Znacznie bardziej „ezoteryczne” wyjaśnienie zagadki sztucznej jaskini zostało wysunięte w XVIII w. Już w 1782 r. poeta Alexander Pennecuik napisał wiersz, który wykuto ponoć nad paleniskiem w Gilmerton Cove: „Na ziemi panoszą się nierząd z głodem/ Ale ja i szczęście mieszkamy pod spodem/ Skałę w grotę zmieniła ręka człowieka/ Gdzie przed hałasem świata uciekam, Na Jakubowej poduszce głowę położyłem/ Jak w domu za życia, po śmierci w mogile/ Słowa te wyryj weź po moim zgonie / Urodziłem się i umarłem w mojej matki łonie.” Obecnie po napisie nie ma już śladu, choć niektórzy wątpią, czy kiedykolwiek tam był. Nad paleniskiem w Gilmerton Cove rzeczywiście jest jednak miejsce, gdzie mógł się znajdować.

Obrazek

Pennecuik kultywował pogańskie tradycje, w których podobne podziemne groty traktowano jako „łona” natury. Co ciekawe, odnosi się on także do poduszki Jakuba, co wiąże się z kolei z Kamieniem przeznaczenia – koronacyjnym kamieniem królów Szkocji, świętym przedmiotem, który przybył ponoć ze starożytnego Egiptu do Irlandii a potem do Szkocji, skąd do Londynu zabrał do Edward Longshanks. Kamień ten miał posiadać „magiczne właściwości” i wskazywał kolejnych królów. Według legendy, służył Jakubowi za poduszkę, kiedy ten doznał objawienia anioła. Szkoci twierdzą, że „podarowali” Anglikowi jedynie replikę oryginału, który jest ukryty „gdzieś” w Szkocji.

Choć mogło być to jedynie przypadkowe odniesienie, mogą istnieć także inne wyjaśnienia. Ludzie mogli bowiem gromadzić się w grocie, aby tam… spać, co wiązało się z pogańskim rytuałem „snów inkubatoryjnych”, które praktykowano w podziemnych grotach lub pomieszczeniach. Sny te miały mieć szczególne znaczenie i udzielały odpowiedzi na trudne pytania. Co ciekawe, w okresie XVIII w. (a więc w czasie, kiedy głośno było o Gilmerton Cove), członkowie angielskiego Hellfire Club praktykowali podobne dziwne rytuały, chcąc na powrót połączyć się z naturą. Następne pytanie odnośnie edynburskiej zagadki wiąże się zatem z tym, czy służyła ona do podobnych celów, a Pennecuik brał udział w tych rytuałach lub o nich słyszał.

Pierwszą naukową ekspedycją do Gilmerton Cove kierował w 1897 r. F. R. Coles, zastępca kustosza w Edynburskim Muzeum. Jej wyniki opublikowano w gazecie The Scotsman w 1906 r. Według jej wniosków, jaskinia powstała co najmniej wiek wcześniej i została wykuta nie tylko przy pomocy dłut, ale i ostrych narzędzi. W pewien sposób potwierdzało to wniosek, że jej twórcą był kowal Paterson, który jednak nie byłby w stanie ukończyć jej samemu w ciągu 5 lat. Wydawało się też, że technika pracy z kamieniem przekraczała jego zdolności, przez co musiał on korzystać z pomocy specjalistów lub też Gilmerton Cove powstała znacznie wcześniej.

Jak stara może być opisywana struktura? Niektórzy twierdzą, że jest ona niczym innym, jak prymitywną kopalnią. Wioska Gilmerton istniała bowiem już w XVI w., a jej mieszkańcy utrzymywali się głównie z kopania węgla i kamieniarstwa, stąd też to oni mogli wykopać otwór.


Choć nie ma żadnych dowodów na to, że to Patterson stworzył jaskinię wiadomo, że był jej właścicielem. Być może jedynie powiększył on istniejący system korytarzy i grot. Tylko po co? Podczas prac wykopaliskowych w latach 70-tych ub. stulecia w pobliżu korytarza Gilmerton Cove odkryto kanał ściekowy. W 2002 r. znaleziono sekretne zablokowane drzwi w jednej z grot. Nie zdecydowano się jednak na dalsze prace, być może ze względu na obawy o zapadnięcie się gruntu. Nie da się zatem zupełnie wykluczyć, że znajduje się tam więcej korytarzy i pomieszczeń, które zostały ukryte przed zwiedzającymi z bliżej nieokreślonych powodów i mogą zawierać wskazówki odnośnie pierwotnego przeznaczenia tego miejsca.

Jest zatem bardzo prawdopodobne, że cała struktura powstała znacznie wcześniej, choć jedyne co pozostaje to pogłoski i legendy na temat jej przeznaczenia. Niektórzy wskazują, że Gilmerton Cove jest pozostałością tunelu, który prowadził od zamku Craigmillar. Inne hipotezy wskazują na ks. Buccleuch, którego garnizon stacjonował we wiosce a podziemne jaskinie stanowią pozostałość fortu. „Old Gilmerton” Mary Ritchie Keegan wspomina o ustnej tradycji łączącej podziemne korytarze z kowenanterami – polityczno-religijnymi uciekinierami, którzy używali ich jako schronów.

Coles zaobserwował także, że Gilmerton Cove było tylko „jedną z wielu podziemnych przestrzeni wykutych w skale w tym samym stylu.” Inne tego typu stanowiska to np. Gorton (Wallace’s Cave) w Hawthornden, Queen Margaret’s Cave w Dunferline, 100-metrowy korytarzy wykuty pod Newbattle oraz sporo podobnych struktur w pobliżu brzegów rzeki Jed. Choć Gilmerton Cove to tylko jedna podobna konstrukcja na tle wielu innych, jednak żadne z nich nie miało określonego przeznaczenia, co nie wyjaśnia także przeznaczenia opisywanej struktury. Wskazuje to jednak na fakt, że może ona liczyć sobie wiele setek lat więcej.

Wielebny Donald Skinner wskazuje także na związku Gilmerton Cove z masonami dodając, że „nie byłoby wielką przesadą, gdyby wiek struktury ocenić na 2000 lat”. Sami masoni stwierdzili, że z punktu widzenia użyteczności dla lóż, podziemne przestrzenie nie mają wielkiego znaczenia, stąd też podobne wyjaśnienia nie mają wielkiego znaczenia.

Kiedy miejsce to otwarto ponownie dla zwiedzających w 2002 r., jeden z pierwszych gości stwierdził, że ok. 1910 r. jego dziadek wygrał Gilmerton Cove w karty, a następnie stworzył tam „melinę”. Wierzył także, że jest to miejsce pochówku szkockich królów, przez co rozpoczęto tam nielegalne poszukiwania, które w końcu jednak zarzucono. Wciąż można tam jednak znaleźć otwory, w których planowano umieścić dynamit mający pomóc w „wykopaliskach”. Przypuszczenia te nie były bezpodstawne biorąc pod uwagę fakt, że w XVIII w. Pennecuik odnosił się do Kamienia przeznaczenia, na którym koronowano królów Szkocji, co mogło pobudzić do życia miejscowe legendy o królewskiej nekropolii.

Obrazek

Szkocja ma burzliwą historię. Przy wielu okazjach trzeba było ewakuować w bezpieczne miejsce skarby z Pałacu Holyrood i innych miejsc. Często jako miejsce schronienia wybierane były podziemne struktury. I choć nie wiadomo, czy Gilmerton Cove służyła w podobnych celach, spełnia wszystkie wymagania jako schowek. To, czy zachowały się tam jakieś skarby, to już jednak zupełnie inna sprawa.

Obrazek

Ostateczny wynik analizy mówi, że Gilmerton Cove pozostaje archeologiczną zagadką. Istnieje wiele hipotez: niewiele z nich można obalić, ale również niewiele potwierdzić. Być może przyszłe prace archeologiczne zmienią ten stan rzeczy. Być może…

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 sie 2011, 20:16 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Nie wiem czy pisalam juz o tym na tym Forum czy tez gdzie indziej lecz warto o tym wspomniec jako ze dotyczy to podziemnych swiatow.

Kiedy mialam 14 lat, moja starsza siostra wciagnela mnie do swiata kreowanego w ksiazkach przez norweska pisarke - Margit Sandemo (moze ktos kojarzy ja z Saga o Ludziach Lodu wydawana w kioskach do ktorej Fakt dorobil lipne okladki). Polowe zycia spedzila na pisaniu, oprocz pojedynczych powiesci rowniez kilka serii, w tym Sage o Ludziach Lodu oraz powiazane z nia Saga o Czarnoksiezniku i Saga o Krolestwie Swiatla, czesto wprowadzala tez do opowiesci fragmenty swojego zycia i wlasnych doswiadczen z bytami roznego rodzaju i ludzmi ktorzy przezywali dziwne rzeczy. Pomine opisywanie calej historii ktora ciagnie sie przez stulecia, opisujac losy kilku rodzin ktore borykaja sie z nadprzyrodzonymi silami.

W ostatniej sadze akcja toczy sie w tajemniczym Krolestwie Swiatla, do ktorego trafiaja bohaterowie. Jest to miejsce w srodku Ziemi w ktorym oprocz ludzi sprowadzonych na dol zyja rowniez Atlantydzi, Lemurowie, Obcy i przeroznej masci stworzenia, elfy, duchy i potwory. Cale Krolestwo jest tylko mala czescia wewnetrznego swiata, otoczone ochronnym murem, reszta to zimno i ciemnosc, jako ze krolestwu przyswieca Swiete Slonce, a poza murem panuje mrok i zyja w nim potomkowie plemion ludzi ktorzy zabladzili pod ziemie, potwory i mutanty oraz "ludzie-jaszczury" itp.

Zaczynajac czytac te serie rok temu nie przypuszczalam ze znajde tam tyle elementow ktore omawia sie na tym Forum. Z czasem zaczynalo mnie to szokowac, jest tam historia zatopionej Atlantydy (raczej maly watek), stworzenia rasy Lemurow, opisany jest wyglad Obcych i skad pochodza - z planety ktora nazywaja Domem, znajdujacej sie w naszym ukladzie slonecznym lecz jeszcze przez nas nie odkryta bo znajduje sie na naszej orbicie ale jest zawsze po drugiej stronie slonca, tak ze nigdy jej nie widzimy. Jest tez watek jak Obcy pomieszali malpoludom w genach tworzac nasza rase. Calosc utrzymywana jest jako historia przygodowa i wszystko opisywane jest z punktu widzenia autorki, lecz zawiera tyle trafnych opisow i sposobow wytlumaczenia roznych fenomenow, ze warto te sage przeczytac.

Sama przeczytalam jedynie pierwsza i ostatnia sage bo o Czarnoksiezniku wydawala mi sie nudniejsza a to byl moj duzy blad bo tam zaczynaja sie wlasnie pojawiac Lemurowie.Saga o Ludziach Lodu ma 47 tomow, o Czarnoksiezniku 15 a o Krolestwie Swiatla 20.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 paź 2011, 14:29 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Sfinks Karpat
W paśmie Bucegi w południowych Karpatach znajduje się obszar, gdzie według niektórych badaczy kryją się pozostałości nieznanej kultury. W jego centrum znajduje się tajemnicza skała, z racji podobieństwa do egipskiego monumentu nazywana „Sfinksem”, która uznawana jest przez niektórych za posąg tak stary, że czas zatarł na nim wszelkie szczegóły. A to tylko jedna z wielu tajemnic Bucegi
Obrazek

Wielkiego Sfinksa znają wszyscy, ale o jego odpowiedniku znajdującym się na terenie Rumunii słyszało już znacznie mniej ludzi. Znajduje się on na rozległym płaskowyżu położonym na wysokości ponad 2000 m. n.p.m. w południowej części Karpat, na szczycie masywu Bucegi. Oprócz niego znajdują się tam inne enigmatyczne kamienne formacje o nazwach takich jak Babele (Skała Starej Baby), szczyt Omu, Brodata twarz czy też Pojawiająca się głowa. Na obszarach położonych niżej i oddalonych o dzień drogi od Sfinksa odnaleźć można wiele naturalnych jaskiń, w tym m.in. Ialomitę (przy której wejściu znajduje się klasztor o tej samej nazwie), Coacazej, Jaskinię Nietoperzy czy Niedźwiedzi.

„Karpacki Sfinks” i region, w którym jest on położony, uznawane są za miejsca, gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe, o których krąży wiele legend. Wielu świadków twierdziło, że doświadczyło tam istnienia „wirów energetycznych” a także innych zdarzeń o naturze nadprzyrodzonej, z przechodzeniem w odmienne stany świadomości włącznie. Kolejna z legend mówi o zlokalizowanej tam jaskini, która ma stanowić przedmiot zainteresowania rumuńskich oraz amerykańskich specsłużb. Jak twierdzi rumuński pisarz, Radu Cinamar w książce „Transylwański wschód słońca” (2009), ma ona zawierać „holograficzną bazę danych” pozostawioną przez nieznaną cywilizację oraz „wejścia do trzech tuneli prowadzących do wnętrza Ziemi”. Poszukiwania rzekomej cudownej komnaty nie przyniosły oczywiście żadnego skutku, jednak wydaje się, że nie jest to idea całkiem bajkowa.

Obrazek

Uczeni [jak np. żyjący na przełomie XIX i XX wieku historyk i entomolog Nicolae Densusianu-przyp.tłum.] sugerowali, że karpacki Sfinks i inne związane z nim „zabytki” świadczą o istnieniu w Bucegi zaawansowanej, choć zaginionej cywilizacji. Jednym z nich był Dan Barneanu oraz nieżyjący już peruwiański ezoteryk, protohistoryk, mason i znawca Nostradamusa, Daniel Ruzo (1900-1991). Badania legend i mitów przekonały go o istnieniu pierwotnej cywilizacji o ogólnoplanetarnym zasięgu, która została zniszczona wskutek kataklizmów naturalnych, a jej jedyni przedstawiciele schronili się w podziemnych jaskiniach i tunelach. Stoi to w wyraźnej opozycji do klasycznej teorii, która zakłada, że narodziny cywilizacji miały miejsce pięć – sześć tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie.

Ruzo większą część swojego życia spędził na poszukiwaniach fizycznych dowodów istnienia starożytnej prehistorycznej kultury. W 1952 r. w jego ręce trafiła fotografia olbrzymiej, wyrzeźbionej w skale głowy pochodzącej z płaskowyżu Marchuasi w peruwiańskich Andach. Od 1953 do 1960 Ruzo intensywnie poszukiwał „rzeźby” z Marchuasi (płaskowyż pokryty jest wieloma formacjami skalnymi, które mogą być zarówno pochodzenia naturalnego jak też utworzone celowo) przekonany o tym, iż stanowi ona ślad zaginionej cywilizacji. Wędrował także poza granice Peru aby wykazać, że monumenty z Marchuasi nie są wyizolowanym fenomenem i stanowią część większego kompleksu starożytnych stanowisk. Podobnych miejsc szukał w Brazylii, Meksyku, Francji, Anglii i Egipcie. W 1968 r. odbył podróż do gór Bucegi w Rumunii aby zobaczyć tamtejszego „Sfinksa”. Był zdumiony tym co tam odkrył.

Barneanu również doszedł do wniosku, że skała o nazwie Sfinks i niektóre sąsiadujące z nią obiekty są pozostałością po starożytnej cywilizacji. Rumuński badacz, którzy posiada bogate archiwum fotografii (wśród których znajdują się także te z podróży, którą odbył do Bucegi z Ruzo), spisał wnioski Peruwiańczyka na temat znajdujących się tam obiektów. Ruzo uznawał, że skała o nazwie Sfinks to „starożytny posąg wyrzeźbiony zanim potop uszkodził jego twarz”. Uznał też, że Bucegi to miejsce, gdzie schronienie znaleźli przedstawiciele przedpotopowej cywilizacji ocaleni z katastrofy. Jak mówił: „Tu, w górach Rumunii są podziemne tunele, w których ludzkość schroniła się podczas potopu. Są to jaskinie skarbów, do których odwołuje się tak wiele legend.”

Na długo przed katastrofą trwała według niego „epoka prawdy i wiedzy”. Ludzie, którzy tam zamieszkiwali przekształcili szczyty górskie, aby dać przyszłym pokoleniom znak, gdzie znajdują się korytarze. Wkrótce nadszedł koniec ich cywilizacji, choć nie wiadomo jaka była jego przyczyna. „Wkrótce po tych wydarzeniach ocalałej grupce przyszło żyć w wielce trudnych warunkach i z czasem przekształcili się w jaskiniowców. Jednak wszystkie symboliczne systemy, wszystkie legendarne postaci utrwalone w anonimowych mitach i opowieściach, które przetrwały do dziś, pochodziły z tego zaginionego ludu…”

Ruzo twierdził, że w pobliżu Sfinksa z Bucegi znalazł inne formacje i symbole, które miały stanowić pozostałości tej cywilizacji. Odnosząc się do jednej z nich, stwierdził: „Będąc przyzwyczajonymi do typowych budowli, które wznosi się od czasów Sumerów w tych posągach upatrujemy dziś dzieł natury. Są to jednak dzieła cudowne […] stworzone przez cywilizację, której rozumienie świata było całkowicie odmienne od naszego.”

Obrazek

Ruzo uważał, że Bucegi kryje sekretne jaskinie i korytarze zawierające skarby starożytnych, które za wszelką cenę należy znaleźć. Wynikało to z jego przekonania, iż epoka w której żyjemy zakończy się kosmiczną katastrofą a ludzkość czeka dziś takie samo zagrożenie, jak w czasach Noego. Wiązało się to z jego poglądami natury ezoterycznej, w których „arki” epoki starożytnej odgrywały znaczącą rolę. Aby móc je jednak odnaleźć, trzeba włożyć w to wiele starań. Jak mówił Ruzo: „Jedynie mapa lub plan całego regionu przestudiowany przez kogoś, kto rozumie różnorakie odniesienia, może wskazać drogę do jaskiń, które służyły jako schrony dla rozbitków z poprzedniej cywilizacji.”

Peruwiańczyk nie był pozytywnie nastawiony do współczesnej ludzkości i możliwości naszego zrozumienia sensu dziejów, jak i przyszłości. Podsumowując swoje poglądy, stwierdził: „Posągi tej dawno zaginionej ludzkości znajdują się na wszystkich kontynentach. Ówcześni ludzie nie zadowalali się jedynie kształtowaniem górskich szczytów. Wznosili także budowle megalityczne, a monumentalizm był wyrazem ich kultury. Wraz z mijającym czasem budowle te stawały się jednak coraz mniej okazałe, a człowiek przyzwyczaił się do wizji przemijającego świata i życia. Znowu zapomniano o tragedii całej cywilizacji. Dziś ludzkość zapomniała o przeszłości. Ludzka świadomość zawiera bowiem mechanizmy, które pozwalają człowiekowi negować symptomy zbliżającego się końca, choć jest on bardzo blisko. Dopiero w obliczu nieuchronnej śmierci człowiek akceptuje swój koniec. Równia pochyła, po której staczają się całe imperia i instytucje tego świata staje się widoczna, gdy zaczyna się badać przeszłość. Wszystko wokół nas przemija. Dlaczego mielibyśmy wierzyć, że ten proces dla nas się skończył?”

Ruzo opuścił Rumunię wierząc, że klucz do zrozumienia naszej przeszłości i przyszłości leży na Płaskowyżu Bucegi, choć nie udało mu się go dokładnie zlokalizować. Pałeczkę przejął po nim Dan Barneanu. Ruzo poszukiwał śladów zaawansowanej cywilizacji, która zniknęła, ale jej pozostałości zdołały odcisnąć piętno na kulturze „kolejnej fali” ludzkości, czyli nas. Choć nie znalazł dowodów, mógł mieć je pod nosem. Nie zauważał ich, jako że nie pasują one do utartych wyobrażeń o zaawansowanych cywilizacjach. Mówiąc dokładniej, skąpe pozostałości po starożytnej, zaawansowanej cywilizacji zostały źle zinterpretowane przez uczonych, którzy jej nie rozumiejąc nadawali jej błędne cechy. Z tego powodu nasi poprzednicy uznani zostali za brutalnych jaskiniowców – podludzi, którzy żyli na Ziemi dostatecznie długo, ale nie pozostawili po sobie żadnych śladów. O kim mowa? O człowieku neandertalskim.

W ostatnich latach zmieniło się całkowicie nasze postrzeganie neandertalczyków. Jednym z ojców tego podejścia był pisarz Stan Gooch (1932-2010). Począwszy od lat 70-tych publikował on w swych książkach takich jak „The Dream Culture od the Neanderhals” („Kultura snu neandertalczyków”) czy „Cities of Dreams” („Miasta snów”) poglądy stojące w wyraźnej sprzeczności wobec utartego wizerunku Homo neanderthalensis. Ich mózgi były większe niż u ludzi, ale równocześnie nieco inaczej zbudowane. Według Goocha u neandertalczyków występowały znacznie większe móżdżki, które łączył on z takimi zdolnościami, jak intuicja, przeczucia, zdolności uznawane za nadprzyrodzone i inne. Miało to skutek w stworzeniu przez nich „zaawansowanej cywilizacji snów” jak mówi autor w książce „Cities of Dreams”. Neandertalczycy mogli rozwinąć głębokie zrozumienie świata zewnętrznego, które nie polegało jednak na logicznym, „naukowym” podejściu Homo sapiens. Gooch pisał: „Myślę, że neandertalczycy uzyskiwali wiedzę nie w sposób doświadczalny, lecz intuicyjny”. Twierdził on również, że to oni byli pierwotnymi twórcami kultury wysokiej, wartości symbolicznych oraz religijnych ceremonii, które zostały skopiowane i przyswojone przez wczesnych ludzi, którzy nie potrafili ich jednak w pełni zrozumieć. Cywilizacja neandertalska nie wytworzyła skomplikowanej technologii, jednak jej duch może żyć dziś w naszych wierzeniach, mitach, folklorze i tradycjach religijnych.

Czy to neandertalczycy byli starożytnymi, przedpotopowymi twórcami cywilizacji, o których mówił Ruzo? W Rumunii znajdywano ich szczątki, a jaskinie w Bucegi zawierały szczątki wskazujące na ich przebywanie w tym regionie. Czy przed kilkunastoma tysiącami lat kwitło tu centrum kultury neandertalskiej?

Niektórzy w znajdujących się w Bucegi skałach odnajdą wskazówki wiążące je z wyglądem zewnętrznym Neandertalczyków. Formacja skalna o nazwie „Brodata głowa” może przypominać oblicze jaskiniowca. Podobieństw tego typu dopatrzeć można się również w Sfinksie z Bucegi. Być może Neandertalczycy dostrzegali w nich to, co my, stąd też cały region mógł pełnić szczególną rolę w ich kulturze.

Interpretację tą wzmacniają legendy z Bucegi, wywodzące się z zamierzchłych czasów. Zostały one zebrane dzięki staraniom królowej rumuńskiej Elżbiety (1843 – 1916). Dodatkowo słynny antropolog i filozof Mircea Eliade (1907-1986) zebrał i poddał interpretacji wiele rumuńskich tradycji, które wywodzą się jeszcze ze starożytnej Tracji. Jak pisał w swej książce pt. „Zalmoxis”, kult „Zalmoksisa, jak i inne mity, symbole i rytuały wskazywały, że rumuński folklor miał swe głębokie korzenie w wartościach duchowych, które pojawiły się jeszcze przed wielkimi cywilizacjami w basenie Morza Śródziemnego.” Możliwe zatem, że cywilizacje, których poszukiwał Ruzo, ale też wielu innych, były w rzeczywistości światem Neandertalczyków…

Obrazek

żródełko http://www.npn.nazwa.pl/historia-/zagad ... nks-karpat

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lis 2011, 10:08 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Grecja: Zagadki „Jaskini Fauna”

Obrazek

Jaskinia leżąca w pobliżu Penteli k. Aten uważana była od dawna za miejsce szczególne. W starożytności czczono tam bożka Pana, a z biegiem lat uznano za strefę, wokół której koncentrują się zjawiska nadprzyrodzone – od tajemniczych hałasów i obserwacji nieznanego pochodzenia świateł, po incydenty bardziej nietypowe, jak zmienione stany świadomości. Kontrowersji dodały tej sprawie zagadkowe prace prowadzone pod osłoną „operacji wojskowej”, które przerwały badania nad tym miejscem.

Obrazek

Trudnym zadaniem jest w kilku zaledwie akapitach opowiedzieć sagę zagadkowej jaskini położonej na stokach góry Penteli (Pentelikon) w pobliżu miasta o tej samej nazwie położonego niedaleko Aten. Od niepamiętnych czasów miejsce to uważane jest za niezwykłe, i to z różnych powodów. W 1982 r. historię jaskini i jej sąsiedztwa spisał znany autor Georgios Balanos w książce „Zagadka Penteli”.

Było to jedno z ostatnich poważnych i dokładnych opracowań tego przypadku. Wraz z upływem czasu pojawiały się nowe produkcje, w tym telewizyjne dokumenty, które coraz bardziej odchodziły od właściwej wersji. Co gorsza, wraz z tym jak temat stawał się coraz popularniejszy, pojawiały się w nim „dodatki” będące pogłoskami, niepotwierdzonymi faktami czy wręcz dezinformacją. Skutkiem było niestety pojawienie się w jaskini intruzów, którzy poszukiwali tam sobie tylko wiadomych rzeczy. Aby jednak nie przedłużać, przyjrzyjmy się początkom tej historii.

Epicentrum zagadki Penteli stanowi Jaskinia Davelisa – miejsce, które jest obiektem zainteresowań archeologów, historyków, ale również parapsychologów. Dla niektórych stanowi ona najsilniejsze „miejsce mocy” w Attyce. W ciągu ostatnich kilku dekad jaskinia uległa sporej dewastacji jednak wciąż da się wyczuć w tym miejscu specyficzną atmosferę.

Jaskinia (która mierzy 60 m. długości, 40 m. szerokości i 20 m. wysokości) znajduje się wewnątrz dawnego kamieniołomu, gdzie wydobywano marmur do budowy Partenonu i Akropolu. Do dziś zachowały się tam ślady starożytnych dróg, którymi transportowano urobek. Już w starożytności jaskinia ta uznawana była za miejsce święte, choć niektórzy uznają, że służyła celom religijnym już w prehistorii (ślady osadnictwa w tym rejonie pochodzą z neolitu). Uważano ją za „Panaipolion” – kaplicę Pana. W odległości zaledwie kilkuset metrów znajdowała się druga świątynia w Jaskini Nimf, leżąca nieco wyżej, choć zniszczona wskutek prac wydobywczych przeprowadzanych w ostatnich dziesięcioleciach. Znalezione w niej eksponaty do dziś podziwiać można w Ateńskim Muzeum Archeologicznym.

Atmosfera Jaskini Davelisa przyciągała pustelników już w okresie bizantyjskim. Zarówno ona sama, jak i jej okolice zamieszkiwane były przez mnichów i innych „świętych mężów”. Istnieje bardzo bogaty folklor i liczne opowieści związane z rzekomo nadprzyrodzonymi zjawiskami, jakie miały tam zachodzić. Relacje pochodzące z czasów nam współczesnych mówiły o spotkaniach z dziwnymi istotami czy obserwacjach nieznanych obiektów latających.

U wejścia do Jaskini Davelisa znajdują się dwie średniowieczne kaplice, z których jedna poświęcona była św. Mikołajowi a druga św. Spirydionowi. Przypuszczenie to opiera się jednak tylko na tradycji ustnej, a w rzeczywistości stanowią one jeden kompleks świątynny, choć nietypowo podzielony na dwa.

Twierdzi się, że w XIX w. Christos Natsios znany jako Davelis – słynny rozbójnik i złodziej, używał jaskini jako jednego ze swych skarbców rozrzuconych w całej Attyce i stąd wzięła się jej nazwa. [Hipoteza podana przez pisarza J.L. Tomkinsona wskazuje, że nazwa jaskini nie pochodzi od pseudonimu Natsosa, lecz od zniekształconego słowa „diabolos” – diabeł – przyp.tłum.] Według legend Davelis wdał się w romans z francuską arystokratką, która przebywała w Pałacu Plakentia w pobliżu dzisiejszego Palaia Penteli. Legenda głosi, że między jaskinią a pałacem istniał system korytarzy, które dochodziły także do Klasztoru Pentelikon i innych, dalej położonych miejsc, w tym do Pireusu a nawet na wyspę Salamis. W pobliżu klasztoru rzeczywiście znajdują się niedostępne obecnie katakumby, jednak kwestia istnienia tuneli pod Atenami stanowi bardzo długą i mocno eksploatowaną w ostatnich latach historię.


Obrazek
Plan Jaskini Davelisa, gdzie według podań znajdowała się świątynia Pana - przypominającego wyglądem satyra (rzymskiego fauna) boga pasterzy, lasów i pól

Okolice jaskini, jeszcze przed gwałtowną rozbudową przedmieść Aten w latach 60-tych i 70-tych ub. wieku, stanowiły miejsce sielankowe, porośnięte bujnym sosnowym lasem (którego większa część spłonęła podczas pożaru w 1995 r.). Do samej jaskini nie wiodła żadna droga, a jedynie leśnie ścieżki. Dla wielu osób tereny te stanowiły idealne miejsce sobotnio-niedzielnego wypoczynku. Pod koniec lat 60-tych grupa badaczy zjawisk paranormalnych dowiedziała się o incydentach zachodzących w jaskini i zdecydowała się na rozpoczęcie projektu badawczego. Wśród nich był Georgios Balanos (ur. 1944), dzięki któremu opowieść o niej stała się potem bardzo dobrze znana.


Lokalne relacje o wydarzeniach w jaskini skupiały się na dziwacznych dźwiękach o nieznanym pochodzeniu, obserwacjach świateł, nagłych skokach temperatury a także spotkaniach ze zjawami i innymi dziwnymi istotami. Popularna wśród miejscowych legenda opowiada o chłopach, którzy słyszeli w pobliżu jaskini nieznanego pochodzenia głosy, śpiewy i płacz. Przedwojenna opowieść mówi o mężczyźnie, który udał się do Katsoulerthi w pobliżu Pentelikon, aby zbierać żywicę. Ponieważ wybrał się tam z samego rana, na miejscu uciął sobie drzemkę. Niespodziewanie obudziło go dziwne „zawodzenie”. Kiedy się ocknął ujrzał bardzo wysoką nagą postać w dziwnym nakryciu głowy, która niebawem uciekła z krzykiem do lasu. Inna opowieść miała miejsce w okolicach wspomnianego Pałacu Plakentia. Przechodząca nocą w jego pobliżu kobieta poczuła nagle paniczny strach. Niespodziewanie ujrzała przed sobą idącą w jej stronę zjawę kilkuletniej dziewczynki, która następnie „uleciała z wiatrem”.

Grupie Balanosa udało się odkryć m.in. silne anomalie magnetyczne. Niestety, wkrótce po rozpoczęciu projektu prace utknęły w martwym punkcie. Okazało się bowiem, że cokolwiek „straszyło” w jaskini, uwzięło się na samych badających, wpływając także na nich w sposób bezpośredni. Były to incydenty obejmujące m.in. awarie sprzętu rejestrującego czy nawet dziwne zachowanie samych eksperymentujących. Ich latarki włączały się lub wyłączały bez powodu (rzekomo nawet bez baterii), aparaty uruchamiały się same, jakby wykonując zdjęcia niewidocznym rzeczom lub osobom a przyrządy miernicze „szalały”. Przypadki braku świadomości upływu czasu, dziwne zachowania, ataki paniki czy nawet tymczasowe „zaginięcia” należały do często spotykanych doniesień z Jaskini Davelisa.


Badania utknęły w martwy punkcie a na początku lat 70-tych projekt został zawieszony. Przez kilka lat temat jaskini nie był podejmowany, aż do 1977 r., kiedy rozpoczęto kręcenie filmu dokumentalnego o zjawiskach tam zachodzących. Nigdy go jednak nie wyemitowano. W czasie przedsięwzięcia doszło do próby nielegalnych wykopalisk na wielką skalę, a teren wokół jaskini został otoczony drutem kolczastym. Nikt nie wiedział, co dzieje się w środku, gdyż wejścia pilnowali strażnicy. Na miejscu interweniowała policja, jednak jak się okazało, prace zlecone zostały przez greckie wojsko i znajdowały się poza jej jurysdykcją. Choć podobne przedsięwzięcie było do pomyślenia w czasie dyktatury wojskowej w Grecji, w roku 1977 czegoś podobnego raczej nie tolerowano.

Doszukiwano się różnych wątków. Jako mocodawców tych prac wymieniano Greckie Siły Powietrzne, Marynarkę, służby specjalne, NATO, „Amerykanów” a także wielkie koncerny produkcyjne. Nikt jednak do dziś nie wziął za to odpowiedzialności. Co ciekawe, to przedsięwzięcie także utknęło w martwym punkcie i nie zostało doprowadzone do końca. Brak rezultatów pozwolił na rozmycie odpowiedzialności.

Według nieoficjalnych informacji, Greckie Siły Powietrzne (lub NATO) próbowały utworzyć w jaskini podziemną bazę rakiet, bunkier przeciwatomowy lub magazyn głowic jądrowych. Wybór miejsca o dużym znaczeniu archeologicznym spowodował jednak znaczne komplikacje, a w toku prac okazało się, że ze względu na swoją budowę jaskinia nie nadaje się do konstrukcji instalacji wojskowej.

Niebawem po zakończeniu projektu, prace były sporadycznie kontynuowane, głównie przez „dzikich archeologów”, którzy dostawali się do Jaskini Davelisa przez dziurawe ogrodzenie z drutu kolczastego, przy którym mało kiedy przebywali strażnicy. Miejsce stało się zatem znowu łatwo dostępne dla gości oraz badaczy. Całe przedsięwzięcie poskutkowało ogromnym zniszczeniem zarówno samej jaskini, jak i kościółków. Dno jaskini zostało obniżone i usunięto z niego tysiące ton rumoszu skalnego. W środku powstały betonowe ściany, zaś korytarze prowadzące do naturalnych sal, w tym do niewielkiego jaskiniowego stawu (gdzie miała dawniej mieścić się świątynia rogatego bożka), zostały niemal w pełni zniszczone lub zasypane tonami skał.

Obrazek

Wszystko skończyło się w roku 1983, kiedy interwencja Ministerstwa Kultury doprowadziła do zatrzymania działań w jaskini, jednak nikt nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego nikt nie zauważał dewastacji trwającej od 1977 r. Co ciekawe, nie był to jednak koniec projektu, gdyż wkrótce w pobliżu jaskini powstały cztery ślepo zakończone tunele. Powoli jednak czas zaczął odciskać swoje piętno na wzniesionych tam betonowych przegrodach i pozostawionym sprzęcie, który niszczał. Jaskinia stała się na powrót atrakcją turystyczną, choć pojawiały się także donosy o sekciarskich praktykach, jakie próbowano kultywować w jej wnętrzu.

W 1990 r. sprawa przybrała kolejny obrót i znowu rozpoczęły się prace na wielką skalę. Tym razem jednak sytuacja była zgoła odmienna i wykonawców (kimkolwiek byli) zmuszono do porzucenia przedsięwzięcia kiedy tylko uwagę na nie zwróciła opinia publiczna. Cały czas grota stanowiła jednak refugium dla różnego rodzaju sekt odprawiających „magiczne” rytuały. Pozostawiały one po sobie nie tylko wznoszone wewnątrz kamienne ołtarzyki, ale i napisy i przede wszystkim mnóstwo śmieci.

Częstotliwość incydentów o zabarwieniu nadprzyrodzonym, jakie zdarzały się w okolicach jaskini miała być niezwykle wysoka. Oprócz spotkań ze „zjawami” świadkowie mówili m.in. o obserwacjach obiektów UFO oraz o znacznie dziwaczniejszych incydentach, jak ten zawarty we wspomnianej na początku książce Balanosa.

W połowie kwietnia 1977 r. L.X. oraz jego żona V.M. wybrali się na Pentelikon. W pewnym miejscu na skalistym wzgórzu ujrzeli oni… samochód. Znajdował się on w przedziwnym miejscu, gdzie nie mógł trafić w normalny sposób, nie uszkodziwszy się w znaczny sposób. Przez wiele kolejnych dni auto pozostawało w tym samym miejscu. Pewnego dnia para, w towarzystwie swojej znajomej, udała się na miejsce po raz kolejny, aby sprawdzić, czy właścicielowi udało się je wydostać. Ostatecznie postanowili oni wspiąć się na miejsce, gdzie znajdował się samochód, który jak się okazało, był nietknięty. Oprócz niego nie widać było tam nic oprócz owalnych śladów długości pół metra, które widoczne były także w trudno dostępnych miejscach, gdzie nie mógł pozostawić ich człowiek. Turyści nie zwrócili na to jednak uwagi. Dziewczyna, która odwiedzała z nimi Penteli wyprzedziła ich o kilkanaście metrów i dotarła do miejsca ukrytego za krzewami, gdzie skały formowały niewielką wnękę. Wkrótce małżeństwo usłyszało jej przeraźliwy krzyk. Kiedy dotarli do niej dowiedzieli się, iż kobieta ujrzała „białe stworzenie, obrzydliwe białe stworzenie” o owalnym kształcie i wzroście ok. 60 cm, bez żadnych wyraźnych szczegółów za wyjątkiem „dwóch wielkich i lśniących oczu”. Małżonkowie nie widzieli nic, jednak niebawem L.X. zauważył, że gałęzie ruszają się tak, jakby stało za nimi jakieś zwierze. Cała trójka uciekła z tego miejsca i wróciła do Aten. Nie był to jednak koniec.


Parę dni później nietypowe doświadczenie stało się udziałem pana L.X. Podczas kolejnej wycieczki na Penteli, której sprawa nie dawała mu spokoju, mężczyzna niespodziewanie wpadł w panikę, głośno krzycząc. Po chwili nie był w stanie wydusić z siebie słowa, a wszystko obserwowała jego żona. Gdy doszedł do siebie wyjaśnił jej, że gdy zamierzał uruchomić samochód ujrzał obok niego wielką, czarną, wirującą kulę. Nie był w stanie opisać zbyt wielu szczegółów. Twierdził jednak, że wyglądała na „włochatą” lub „utkaną z gęstego czarnego dymu”. L.X. twierdził, że z jego punktu widzenia wszystko wydawało się trwać zaledwie ułamek sekundy. W tym samym czasie odniósł on wrażenie, że „coś stara się wedrzeć do jego umysłu”.

Obrazek

żródełko http://www.npn.nazwa.pl/wiat-tajemnic/s ... ini-fauna-

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sty 2012, 11:50 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
TELOS - MOUNT SHASTA
Obrazek


Telos - legendarne miasto okresu lemuriańskiego, które zostało założone pod górą Shasta na pograniczu Kalifornii i Oregonu. Wokół tego miasta krążą mistyczne legendy, nurtują nie jeden umysł na naszym globie. Jednak w większości ludzkość nie ma pojęcia o istnieniu Telos albo mocno wątpi.

Amerykanie dobrze wiedzą, że góra Shasta jest żyjącą legendą i wielce zagadkową górą, zaliczana do siedmiu najbardziej tajemniczych znajdujących się na Ziemi. Legendy jakie krążą wokół Shasta dotyczą Aniołów, Wyższych Duchowych przedstawicieli, UFO i Wniebowstąpionych Mistrzów. Krążące mity wspominają lemuriański okres, ocalałych potomków tego starego lądu i podziemne miasto Telos skrywające wszystkie ważne zapisy o Ziemi. Uchodziło za międzyplanetarną furtkę, powietrzny korytarz łączący Ziemię z innymi międzygalaktycznymi kanałami.


Telos było zwane "Kryształowym miastem światła z siedmioma promieniami." Telos znaczy - "komunikacja z duszą." Legendy twierdzą, że przyjdzie czas, że Telos zamanifestuje się jeszcze raz bardzo mocno na Ziemi.

Duże podziemne miasto liczące ok. 1,5 mil. mieszkańców. Ich językiem był solarny Meru, który jak wielu wierzy nie był pochodzenia ziemskiego, przybył na Ziemię z "Królestwa Bogów." Używany na Ziemi w sanskrytach, z niego narodził się język hebrajski.


Obrazek

Telosanie żyli bardzo długo, ale wyglądem przypominali ludzi w wieku 30-40 lat. Miastem rządził król imieniem Ra i królowa Ramu Mu. Mieli Radę 12-stu złożoną z 6-ściu mężczyzn i 6-ściu kobiet, wszyscy wspólnie zarządzali miastem. Nie znali pieniędzy, prowadzili handel wymienny. Rozwijali się duchowo, posiadali zdolności przemieszczania się z 3-ciego do 5-tego wymiaru. Kontaktowali się z Wyższymi Istotami.

Mieszkańcy Telos uchodzili za mocno zaawansowaną technologicznie cywilizację. Mieli niewiarygodny system transportu. Wewnętrzny system był złożony z wind i elektromagnetycznych sani. Ludzie podróżowali pomiędzy podziemnymi miastami w elektronicznych kolejkach ok. 3000 mil na godzinę.


Obrazek


Telos było członkiem Konfederacji Planetarnej tak, że mogli podróżować w inne światy. Posiadali też wielowymiarowe pojazdy i system komputerowy (aminokwasowy), połączony z innymi podziemnymi miastami i galaktycznymi cywilizacjami. Każda rodzina posiadała własny komputer. Świat archeologii odnajduje cząsteczki starożytnej technologii, które zdaniem niektórych archeologów mogły być płytkami elektronicznymi komputerów a zarazem są wielkim znakiem zapytania ? ... świat ciągle zbyt mało wie na temat zaginionych kultur i nie wydaje się to wielu ludziom możliwe by prymitywne ludy ... ? ... mogły mieć taką technologię.

Telos było zbudowane z pięciu poziomów. Najbardziej ważny był pierwszy poziom, w którym znajdowały się ośrodki edukacyjne, administracyjne i gospodarcze. W centrum była świątynia na 50 000 ludzi. Poza tym były budynki rządowe, pałac króla i królowej, lotnisko międzyplanetarne i szkoły. Na innych poziomach były ośrodki przemysłowe, nawadniane ogrody i prywatne domy.

Historia Telos mówi o Lemurii, która przypuszczalnie ciągnęła się od 4. 500 000 do 12 000 lat temu. Był to potężny obszar, w miejscu którego mamy dzisiaj Ocean Spokojny, Hawaje, Wyspy Wielkanocne, Australię, Nową Zelandię, dzisiejsze tereny Kalifornii, zachodnie wybrzeże USA i część Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie. Lemurianie żyli w 5-tym wymiarze i mieli zdolność przemieszczania się do wymiaru 3-ciego.

Przybyli na Ziemię z innych galaktyk; z Syriusza i Alpha Centauri. Lemuria była ziemskim rajem. Około 25 000 lat temu na Ziemi panowały dwie potężne cywilizacje; Lemuria i Atlantyda, obie spierały się o swoje ideologie. Lemurianie pozwalali swoim mniej rozwiniętym kulturom żyć ich własnym życiem, zostawili ich w spokoju. Atlantydzi pragnęli podporządkować niższe kultury pod rządy Atlantów i Lemurii. Z tego powodu doszło między nimi do wojny nuklearnej. Około 15 000 lat temu wielka wojna zniszczyła Lemurię. Kapłani rozpoczęli budowę podziemnego miasta pod górą Shasta w celu przechowania najważniejszych informacji i ocalenia ich cywilizacji.

W tym czasie ludzie żyli około 20 000 do 30 000 lat. Lemurianie, którzy uchodzili za Mistrzów Mądrości w tym dla nich ciężkim okresie doświadczyli lekcji wojny i agresji. Druga nuklearna wojna 12 000 lat temu zniszczyła zupełnie Lemurię, ale 200 000 mieszkańców zamieszkało pod górą Shasta. Przenieśli tam wszystkie sekretne zapisy i Sekretny Płomień.

Obrazek

Obrazek

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lut 2012, 12:15 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Ciekawostka :o
Obrazek
Dziura w stanie Washington
Video http://www.komonews.com/news/local/Eastern-Washington-hole-shrouded-in-mystery-138913254.html?tab=video&c=y

KOMO4: Północno-zachodnia część wybrzeża Pacyfiku jest pełna tajemnic: od Bigfoota, po historie o duchach i oczywiście o tajemniczym zniknięciu D B Coopera. Kolejna tajemnica stanu Washington znów wypłynęła na powierzchnię i dotyczy ona tzw. bezdennej dziury w ziemi, która ma łączyć ze światem paranormalnym. Denise Whitaker wyruszyła we wschodnią część stanu w poszukiwaniu bezdennej dziury.

Denise Whitaker: Ellensburg wraz z otaczającymi go dolinami i grzbietem Manastash jest piękny o każdej porze roku. Ale niektórzy wierzą, że pod spodem znajduje się głęboka, ciemna dziura o nadprzyrodzonych mocach. Jedna z nielicznych, wciąż żyjących osób, które widziały tę tajemniczą dziurę, zabrała mnie tak daleko jak mogła lub raczej chciała.

Red Elk: Kochana nie idź po tej cholernej drodze…

DW: Chcę zobaczyć czy są tam jakieś ślady. Jestem po prostu ciekawa…

DW: Czerwony Jeleń jest indiańskim szamanem, który powiedział mi, że tę dziurę pokazał mu jego ojciec w 1961 roku.

RE: Powiedział mi, że jest to bezdenna dziura.

DW: Czerwony Jeleń był tam wiele razy i wydarzały się wtedy dziwne rzeczy, zawsze, gdy był w jej pobliżu.

RE: Ludzie myślą często, że mówię o Diabelskiej Dziurze.

DW: Wielu lokalnych mieszkańców mówi, że zna tę dziurę, ale stała się ona słynnym fenomenem dopiero w 1997 roku, kiedy Mel Waters wystąpił w programie „Coast to Coast” z Artem Bellem.

Mel Waters: Jak zawsze zabrałem ze sobą psy, ale nie chciały się zbliżyć do tego cholernego miejsca.

DW: Waters opowiedział, że dziura otoczona była metrowej wysokości kamienną ścianą. Wyglądała na bezdenną, więc użył on tricku stosowanego przez łowców rekinów, opuszczając w dół tysiące metrów żyłki wędkarskiej.

MW: Zaczepiłem na końcu rolkę żelków wiedząc, że jak dotkną wody to się rozpuszczą.

DW: Ale żelki wróciły z powrotem nienaruszone. Waters wierzył, że opuścił je wiele mil w głąb ziemi, o której słyszał wiele niesamowitych historii.

MW: Jeden facet opowiadał mi, że wrzucił do dziury swojego zdechłego psa. Przysięgał później, że pies ożył i wrócił do niego.

RE: Od kiedy Mel opowiedział tą historie publicznie – zaczęły się kłopoty.

DW: Ale dlaczego?

RE: Chcę też o tym opowiedzieć publicznie.

DW: Czerwony Jeleń uważa, że rząd ma tam tajną, podziemną bazę.

RE: Podziemna baza. Bardzo mała podziemna baza.

DW: W taki sposób Czerwony Jeleń wyjaśnia białe kwadraty na mapach satelitarnych niektórych rejonów. Czyżby ukrywano coś w ten sposób? Czerwony Jeleń powiedział także, że jest świadkiem działań UFO w tym rejonie.

RE: To są wielkie pojazdy kosmiczne. Jeden z nich zawisł nad dziurą.

DW: To wydarzyło się podczas przesilenia letniego.

RE: Wyładowali coś nad dziurą a potem coś załadowali i odlecieli. Niech Bóg ma w swojej opiece rzeczy, które ładowali.

DW: Pojazdy kosmiczne Obcych? Psy wracające do życia? Wybrałam się do Muzeum Legend i Mitów w poszukiwaniu jakichś odpowiedzi.

Phil Lipson: Wierzę, że istnieje jakaś dziura.

DW: Ale Phil Lipson nigdy nie widział dziury mimo, że zorganizował ekspedycję aby ją znaleźć.

PL: Myślę, że mają miejsce jakieś autentyczne zdarzenia, które nigdy nie zostały ostatecznie wyjaśnione.

DW: I do dziś nikt nie zdołał jej odnaleźć od czasu tej sławnej rozmowy w audycji radiowej.

PL: Historia stała się sensacją i rozrosła się w niekontrolowany sposób.

DW: Ellensburski historyk pracujący w miejskiej bibliotece – Milton Wagy – powiedział, że telefon dzwonił non stop i ludzie opowiadali najrozmaitsze historie na temat dziury. Niektóre dało się jakoś wyjaśnić a inne nie. Wciąż stara się on rozwiązać tajemnicę tego co stało się ze znajdującą się w posiadaniu biblioteki dokumentacją na temat Dziury Mela.

Milton Wagy: Po prostu zniknęła, co samo w sobie potwierdza tajemniczość Dziury Mela. Czy zabrał ją Mel? Czy wyfrunęła z zamkniętej na klucz szafki? Nigdy nie wiadomo z jaką dziurą mamy do czynienia.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 mar 2012, 9:44 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Czy nową wojnę rozpęta… Atlantyda?
Obrazek
Obrazek
...gdzieś na dnie akwenu Trójkąta Bermudzkiego, w którym obserwuje się tyle dziwnych zdarzeń i zjawisk?
Igor Wołozniew


Mit o Atlantydzie mógł być założony na bazie wydarzeń z VI tysiąclecia p.n.e., kiedy to poziom Morza Czarnego podniósł się o 60-80 m z powodu powstania cieśniny w masywie kontynentu tam, gdzie teraz znajduje się Morze Marmara, Dardanele i Bosfor.


Już od wielu stuleci miłośnicy historii zadają sobie pytanie: czy naprawdę istniała Atlantyda? Co się z nią stało? Skąd się pojawili i gdzie zniknęli jej mieszkańcy? Poważne źródła odrzucają realność istnienia tego mitycznego kontynentu. Natomiast odpowiedzi – co paradoksalne – podają jasnowidze, okultyści i badaczy paranormaliów.


Ognisty kamień w świątyni Posejdona


Znamienity, antyczny filozof Platon był pierwszym, który napisał o Atlantydzie, mówił o tym, że ziemia ta znajduje się po przeciwnej, zachodniej stronie Cieśniny Gibraltarskiej, pośrodku oceanu. Atlantydzi byli silni i wojowniczy. Wtargnięcie ich armii do Europy omal nie doprowadziło do jej zajęcia. Filozof pisze dalej, że Atlantydzi ściągnęli na siebie gniew bogów i ich kontynent zginął „w jeden dzień i jedną noc okropną”, pogrążając się w oceanie. Miało to miejsce w IX tysiącleciu p.n.e. Jednakże z relacji Platona nie wiadomo, czym się Atlantydzi bogom narazili – śmierć nie pozwoliła mu dokończyć swego dzieła.


Niektórzy dzisiejsi badacze uważają, że legendy o Przybyszach zza Morza, mądrych Bogach Nauczycielach przekazywanych przez wiele narodów świata zawierają w sobie echa historii Atlantów, którym udało się uratować z tonącej wyspy. Te legendy niedwuznacznie mówią o niezwykłych umiejętnościach i wiedzy, które posiadali mieszkańcy Atlantydy. I tak np. można dojść do wniosku, że pokonali oni ziemskie ciążenie i porozumiewali się przy pomocy telepatii.


Tajemnice Atlantydy przeniknął amerykański wizjoner Edgar Cayce. Zapadłszy kiedyś w kolejny trans, ujrzał pośrodku oceanu przepiękne miasto i jego mieszkańców. Przeanalizowawszy detale tego myślowego zewu Cayce założył, że to była Atlantyda. Później jeszcze niejednokrotnie miał takie widzenia. Według niego, Atlantydzi do swych rytualnych i praktycznych celów używali jakichś magicznych kryształów, podarowanych im przez jakąś pozaziemską cywilizację. Dzięki tym kryształom mieli oni ogromne możliwości, które mogli wciąż rozwijać.


Caycemu udało się rozejrzeć i ustalić, że główny kryształ – Tuaoi – co w przekładzie z języka Atlantydów oznacza „ognisty kamień” – znajduje się w głównym pomieszczeniu świątyni Posejdona. W Tuaoi znajdowała się ogromna moc. Dzięki niemu mieszkańcy Atlantydy mogli mieć również władzę nad Czasem.


Jasnowidz ten jest przekonany, że Atlantyda nie zginęła. Jej świątynie po katastrofie niejednokrotnie podnosiły się z dna, i wkrótce znów dojdzie do tego, przy czym one już na zawsze pozostaną na powierzchni…


Szklany dom i pułapki czasu


Nieoczekiwane potwierdzenie słów Cayce’go znaleziono w pracy… Gajusza Juliusza Cezara pt. „Commentarii rerum gestarum belli Gallici” albo w skrócie „De bello Gallico”. W dziele tym znakomity wódz opisuje swoje spotkanie z mędrcem-druidem, który opowiedział mu legendy jeszcze z czasów celtyckich. Wedle jego słów, celtyccy bogowie zbudowali na wyspie pośrodku oceanu szklany dom, ale każdy statek, który się doń zbliżył – znikał bez śladu. Legendę tą opowiadano jeszcze w Średniowieczu. Nie jest wykluczonym, że szklany dom mógł być podniesionym z dna Atlantyku atlantydzką świątynią, a statki, które tam się zaplatały mogły być przerzucane w inne wymiary czasu i pozostawać tam na zawsze… Nieznana siłą, która pochwytała statki, Celtowie nazywali „czarodziejską pajęczyną”. Nie zapominajmy, że byli oni doskonałymi żeglarzami dopływającymi do Islandii i Skandynawii na północy oraz do Wysp Kanaryjskich i wybrzeży Brazylii na południu. Jeden z celtyckich bohaterów przebywał w szklanym domu przez trzy dni, a kiedy udało mu się wydostać z niego okazało się, że upłynęło 30 lat!


Z legendą tą współbrzmi iście mistyczna historia, która miała miejsce już współcześnie – w 1993 roku. Jak podaje dziennik „News”, w czasie rejsu okrętu podwodnego na głębokości 70 m w akwenie Trójkąta Bermudzkiego (to jest tam, gdzie mogła znajdować się Atlantyda), jego załoga w czasie minuty słyszała za burtą dziwny świst i szeleszczące wibracje. Potem w czasie dosłownie jednej sekundy, wszyscy podwodniacy się postarzeli, a okręt podwodny znalazł się o tysiące mil od Trójkąta – na Oceanie Indyjskim!


Edgar Cayce uważa, że anomalie na akwenie Trójkąta Bermudzkiego są wynikiem działania magicznych mocy kryształów, które poszły na dno wraz z Atlantydą. To właśnie z ich przyczyny obserwuje się na tym akwenie złowrogie paradoksy czasoprzestrzenne.


Czy Atlantydzi się uratowali?


W 1991 roku na dnie Morza Sargassowego, w samym środku Trójkąta Bermudzkiego, dokonano sensacyjnego odkrycia. Odkryto tam gigantyczną piramidę, trzykrotnie większą od Piramidy Cheopsa. Jej gładkie ściany wykonano z materiału podobnego do szkła. Dalsze badania wykazały, że zbudowano ją stosunkowo niedawno – wszystkiego jakieś 50 lat temu. A na dodatek wyjaśniło się, że znajdują się tam jeszcze trzy inne, mniejsze.


Zgodnie z niektórymi poglądami, wzniesienie takich budowli było możliwe tylko za pomocą magicznych kryształów. Wygląda na to, że część Atlantydów uratowała się z tego kataklizmu, który pogrążył ich kontynent i znalazła schronienie w podziemiach pod dnem Atlantyku. Przez wszystkie wieki od czasów katastrofy, ta podziemna kolonia opracowywała plany podniesienia Atlantydy. Okultyści twierdzą, że „podziemnym” Atlantydom może się to powieść, jeżeli posłużą się Ognistym Kamieniem – Tuaoi. Małe kryształy nie maja takiej wielkiej mocy, ale połączywszy je Atlanci będą w stanie konkurować z naszą cywilizacją, bowiem wciąż są oni super-ludźmi. Nie jest wykluczone, że przedstawiciele tego narodu posiadający silne właściwości parapsychologiczne już przeniknęli w Ludzkość i w nasze społeczeństwo.


Planecie grozi poślizg czasowy


Szklany dom, który kiedyś tam widzieli na oceanie celtyccy żeglarze, zapadł się pod wodę. Najprawdopodobniej Atlantydzi ponownie zanurzyli go w oceanie, bo jego czas jeszcze nie nastał. A teraz szklane domy z dna oceanu podnoszą się ku powierzchni. Okultyści twierdzą, że z całą pewnością jest o zwiastun nadchodzącej katastrofy, którą przepowiadają planecie mędrcy i magowie z Atlantydy. Magiczne kryształy nagromadziły w czasie całych stuleci dostateczny zasób kej energii i w najbliższym czasie zademonstrują światu straszliwą, niszczycielską siłę. Zapewne Atlantydzi powtórzą swój dawny eksperyment ze zmieszaniem czasoprzestrzennego kontinuum planety, który skończył się dla nich opłakanie i dla ich własnego kontynentu. Ale tym razem eksperymentatorzy nie powtórzą dawnych błędów.


Celem Atlantydów jest światowe państwo. Przemieszczenie planety w inną czasoprzestrzeń spowoduje kataklizm, który zniszczy naszą technologiczną przewagę i zepchnie resztki rodu ludzkiego do stanu półdzikiego. W ten sposób Atlantydzi pokażą, kto tak naprawdę jest gospodarzem na tej planecie.


Cayce i inni jasnowidze nie raz zapewniali, że w najbliższym czasie Atlantyda podniesie się z dna. Być może szklane piramidy Trójkąta Bermudzkiego są tą sama „podnoszącą się Atlantydą”.


Szamballa – tybetańska Atlantyda


Wschodnie podania i legendy pozwalają przedkładać, że niektórzy najmądrzejsi Atlantydzi po zagładzie ich kontynentu znaleźli schronienie w Tybecie, gdzie założyli oni Szamballę i także zbudowali ogromne piramidy. Każda z tych piramid była uwieńczona magicznym kryształem uratowanym z tej katastrofy. Badacze sądzą, że kryształy znajdujące się na szczytach piramid do dziś dnia służą do odbioru kosmicznej energii dla mieszkańców Szamballi.


Uważa się, że przeciwstawić się złowrogim zamysłom „podziemnych” Atlantydów są w stanie tylko Atlantydzi zamieszkali w Tybecie. Mają oni także swoje magiczne kryształy i zapewne coś zrobią w odpowiedzi. Wiele zależy od tego, w czyich rekach znajduje się Ognisty Kamień. Według oświadczenia amerykańskiego jasnowidza Mike’a Gordona Sculliona, zrobiony przez nich w 2001 roku główny kryształ Atlantów znajduje się nie w Atlantyku, ale w Tybecie. Tym niemniej znaczna ilość małych kryształów znajduje się w starej, podwodnej Atlantydzie i ich niszcząca moc jest nadzwyczaj duża. Tak więc bez wielkiej bitwy o Ziemię się nie obejdzie. Być może ta bitwa już się zaczęła…


Atlantyda, Agharta, Mu…


Wszystko to brzmi nadzwyczaj atrakcyjnie i coś w tym niby jest, ale… Przypomina mi to powieść F. Montyherta pt. „Atlantyda i Agharta” napisana w międzywojniu, a przypomnianą na początku lat 80. XX wieku. Tam też, w tej powieści awanturniczej Montyherta, Ziemią rządziły dwie wrogie sobie siły – świetlistej, uduchowionej Atlantydy i przerażającej, podziemnej Agharty. Powieść ta powstała na bazie wspomnień F. A. Ossendowskiego, który przekazał w niej m.in. proroctwo Władcy Świata z roku 1890, na najbliższe 50 lat, czyli do roku 1940. No i faktycznie – Władca Świata w najczarniejszych barwach odmalował ówczesnym ich przyszłość. Wojny, rewolucje, przewroty, upadek wartości moralnych, odwrócenie się od Boga – itd. itp. – co zresztą nietrudne było do przewidzenia. Natomiast ciekawym jest to, że w 1940 roku miały powstać trzy wielkie państwa, co zgadzało się o tyle, że zaczęła tworzyć się koalicja antyhitlerowska trzech wielkich państw: Stanów Zjednoczonych, Zjednoczonego Królestwa i Związku Radzieckiego.


I teraz – pisze Ossendowski:


…Zjawią się trzy wielkie państwa, a będą istniały 71 lat od dnia zjawienia się. Później nastąpi 18 lat krwawych wojen, zguby i zdziczenia. Wtedy przyjdę ja z siłami Agharty…


Policzmy: 1890 + 50 = 1940 – powstają trzy wielkie mocarstwa.
I dalej: 1940 + 71 = 2011 – rozpad trzech supermocarstw. Jak dotąd, to w 1991 roku rozpadł się ZSRR – po którym pozostał iluzoryczny twór o nazwie Wspólnota Niepodległych Państw, a ze Zjednoczonego Królestwa powstał Commonwealth of Nations.
I liczmy dalej: 2011 + 18 = 2029 – dojście do władzy Agartyjczyków i koniec naszej cywilizacji. Czyli co? Czyli wychodzi na to, że żadnego końca świata w grudniu 2012 roku NIE BĘDZIE i BYĆ NIE MOŻE, bowiem pierwej muszą wypełnić się przepowiednie Brahytmy czyli Władcy Świata z Agharty…


A zatem koniec naszej cywilizacji nastąpi w roku 2029!


Przesąd przeciwko przesądowi – tak niezwykle trafnie określił taki stan znany norweski badacz Thor Heyerdahl. Nic dodać, nic ująć… Tylko że teraz tą informację dorwie jakiś czubek i puści w eter: koniec świata w 2029 roku!


A bezmyślny tłum przeżuwaczy hamburgerów mu przyklaśnie i będzie na to czekał.


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 33/2011, ss.18-19


Przekład z j. rosyjskiego i komentarz –
Robert K. Leśniakiewicz ©

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 mar 2012, 14:17 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Dalej z cyklu :D
Obrazek
Zaczarowane jezioro

Obrazek
Lokalizacja jezior Tierie-Chol i Torie-Chol
Obrazek
Ruiny tajemniczej twierdzy na jeziorze Tierie-Chol
Obrazek
Trasa ucieczki A. F. Ossendowskiego z ZSRR poprzez Sajany i Urianchaj - po drodze znalazł się on także nad jeziorem Tierie-Chol, gdzie po raz pierwszy usłyszał o podziemnym państwie Agharty...

Siergiej Kożuszko


Na południowym-wschodzie Tuwy, niemal na granicy z Mongolią , na wysokości 1300 m znajduje się jedno z najpiękniejszych i jednocześnie zagadkowych miejsc na Syberii – jest to jezioro Tierie-Chol po rosyjsku, a po chałcha-mongolsku Tere-Chöl, które znajduje się na 50°37’32” N - 097°23’40” E.


Niecodzienne odkrycie


W roku 1891 pracownik Milusińskiego Muzeum – Dimitrij Kłemienc – etnograf i krajoznawca, którego zesłano na Syberię za działalność wywrotową, zorganizował ekspedycję badawczą do północnej Mongolii i Uriachańskiego Kraju. Na początku maja, badacze dostali się do tuwińskiej osady Kungurtug. Znalazłszy przewodnika, D. Kłemienc oświadczył mu, że zamierza iść na zachód. Miejscowi zaczęli odciągać Kłemieńca od tego zamiaru, tłumacząc to tym, że tam w odległości trzech godzinach drogi znajduje się jakieś jezioro, które jest chronione przez groźne duchy. Taka informacja bardzo zainteresowała uczonego, i już na drugi dzień podziękowawszy za usługi najętemu przewodnikowi, podróżnicy ruszyli w tą stronę, gdzie spodziewali się znaleźć zagadkowe jezioro.


Według dzienników D. Kłemienca, dwie trzecie drogi przeszli stosunkowo szybko, a kiedy do jeziora pozostały jakieś dwa-trzy kilometry, w grupie zaczęły się problemy, jakby to jakaś niewidzialna siła chciała ich nie dopuścić obcych do tego miejsca. Jeden z koni potknął się o pień cedru i złamał nogę. Przyjaciel D. Kłemienca – I. Szajdurow wpadł do głębokiej jamy zakrytą krzewami i zdrowo się poharatał. Kiedy wreszcie zza rzadkich zarośli pokazała się żółtawa gładź jeziora, konie stanęły i nie chciały ruszyć dalej. Wobec tego podróżnicy zabrawszy prowiant udali się w kierunku niskiego, pociętego mnogimi dopływami brzegu jeziora. Przed nimi połyskiwało mętnie zwierciadło dużego zbiornika wodnego, na środku którego ujrzeli oni wyspę, a na niej ruiny jakichś budowli.


Co ukrywają mętne wody?


Poza oddziałkiem D. Kłemienca były w tym zadziwiającym miejscu jeszcze dwie inne ekspedycje, które zamiast wyjaśnień przyniosły wciąż nowe zagadki i tajemnice, na które nie ma jak dotąd żadnej odpowiedzi. Pewnego dnia podróżnik Antoni Ferdynand Ossendowski usłyszał od jednego z tubylców legendę o tym, że do XVII wieku była tam wysuszona przez wiatry dolina, w której środku znajdowała się chińska twierdza. Pewnego razu dowódca twierdzy obraził miejscowego lamę, a ten przeklął mieszkańców wojskowej osady. Jeszcze tego samego dnia w dolinie zaczęły bić podziemne źródła, które w kilka godzin zatopiły całą okolicę i utopiły wielu wojowników cesarza Chin. I co ciekawe, legenda ta znalazła swe potwierdzenie w latach 80. XX stulecia, w jednej z hipotez radzieckiego uczonego.


Udowodnił on, że Tierie-Chol jest sztucznego pochodzenia, i około 1000 lat temu przebywający tutaj Ujgurzy w celach obronnych zatopili dolinę.
Szamani z osady Kungurtug uważający się za obrońców jeziora z pokolenia na pokolenie przekazują sobie legendę o lamie Baczi – dziwnym starcu, który przeżył co najmniej 500 lat na górze Keżedze w „ognistej jurcie”. Zgodnie z legendą, starzec Baczi strzegł znajdujące się pod dnem jeziora tajne wejście do podziemnego świata. Lama ten posiadał niezwykłe moce i możliwości – mógł chodzić po powierzchni Tierie-Chol, lewitować w powietrzu, zamieniać się w wilka, rysia czy jesiotra. Pewnego razu na Bacziego medytującego na brzegu jeziora napadł oddział wojowników z plemienia Eczików. Jeden z napastników zamachnął się na niego pałą i w tej samej chwili lama wyciągnął do niego ręce: rozległ się łoskot gromu, a wojownicy zamienił się w kamienne głazy, które powoli zsunęły się w wody jeziora. Natomiast sam Baczi rozgoryczony wojowniczością ludzi uszedł do podziemnego świata. potwierdzają to podanie skanowania dna jeziora przy pomocy echosondy. Prace te prowadzono w latach 80. i faktycznie, potwierdziły one istnienie przybrzeżnej ławicy wielkich kamieni, a także zagadkowego otworu znajdującego się 3 km od wyspy Por-Bażyn (dosł.: gliniany dom), którego nie udało się odkryć płetwonurkom penetrującym wody tego jeziora…


Tajemnice ruin twierdzy


Ruiny glinianych umocnień na wyspie Por-Bażyn od stulecia przyciągają zainteresowanie uczonych. Cytadela jest zbudowana na planie prostokąta, z poplątanym labiryntem budynków, przypominającą buddyjską mandalę – sakralne schematyczne wyobrażenie czy konstrukcja wykorzystywana w buddyjskich (i lamaickich) praktykach religijnych. Badania archeologiczne potwierdziły, że twierdza ta została zbudowana w VIII wieku przez Ujgurów, którzy przyłączyli do swych ziem południe Tuwy i terytorium Sajano – Ałtaju. Ale dalej już tak łatwo nie poszło. Chodzi o resztki konstrukcji architektonicznych, których ruiny znajdują się na wyspie. Budowle te można uznać za kompleks pałacowy jak i świątynny.


Jeszcze w latach 50. XX wieku członkowie ekspedycji archeologicznych znaleźli na wyspie fragmenty akweduktu – jednego z najstarszych na planecie. Ściany złożonych konstrukcji fortyfikacyjnych były pokryte jakimiś znakami, które jak później to ustalono, miały bardzo ważne znaczenie ezoteryczne, a wiele z nich było podobnych do symboli, które znaleziono w miastach należące do cywilizacji… Majów! Na początku tego tysiąclecia, irkucki badacz Igor Władysławowicz Bierdnikow wysunął hipotezę, że budowle kompleksu sakralnego Por-Bażyn są wyobrażeniem mapy gwiezdnego nieba, która dokładnie ukazuje znaki Zodiaku. To naprowadziło uczonego na myśl, że na wyspie znajdowało się kiedyś obserwatorium astronomiczne.


Osobliwie u miejscowej ludności z twierdzą Por-Bażyn jest związane podanie o podziemnych tunelach, w których można obejść całą Ziemię dookoła (skąd to znamy? – dop. tłum.), i w których ukryte są nieprzebrane skarby prawodawców-założycieli dawniej wielkiego cesarstwa ujgurskiego. I faktycznie, jeszcze w ubiegłym wieku, archeolodzy penetrujący te ruiny napotykali na wpółzawalone i częściowo zasypane wejścia do podziemi, do których jeszcze nikomu nie udało się wejść. W opinii uczonych, twierdza padła w wyniku oblężenia nieprzyjaciół w połowie XVIII wieku, a jej mieszkańcy przed swoją śmiercią zdołali schować swe skarby w podziemnych kryjówkach.


Wrota do Szamballi


W ciągu stuleci, starszyzna plemion zamieszkujących brzegi jeziora Tierie-Chol twierdziła, że na wyspie znajdują się Północne Wrota do świętej Szamballi. Miejscowe podania naszpikowane są relacjami o tajemniczych przybyszach „w przepięknych, lśniących szatach” przybywających od strony jeziora i przepowiadających ludziom ich losy, a także przestrzegający ich przed nieprzemyślanymi i ryzykownymi postępkami. Legendy mówią, że mniej więcej do połowy X wieku, u szamanów czujących nadchodzącą śmierć istniał obrzęd, w czasie którego siadali oni do czółna i na zawsze odpływali w stronę wyspy. Urianchajczycy mówili w takich przypadkach, że szamani odchodzili „do świetlistego świata”.


W latach 70. i 80. na wyspie istniała spółdzielnia rybołówstwa, której pracownicy niejednokrotnie byli świadkami niezwykłych zjawisk. I tak w lecie 1981 roku, łódka w której znajdował się rybak Donzum Mon-gusz-ooł w czasie jasnej i bezwietrznej pogody została naraz przychwycona przez silny wir wodny. W ciągu minuty, rybak wraz z drewnianą łodzią został skierowany w stronę wyspy i wrzucony do jakiejś ciemnej groty uchodzącej w głąb Tierie-Chol i do połowy zalanej wodą.


Naraz gdzieś w głębinach groty zajaśniało mleczno-białe światło, którego jasność narastała z każdą sekundą. Na jego tle zaczęły pokazywać się sylwetki, które dosłownie parowały w powietrzu. W tym samym czasie jakaś nieznana siła zaczęła wciągać rybaka w głąb groty. Przerażony Donzum zaczął ostro pracować wiosłami i czym prędzej opuścił grotę i wydostał się na lustro wody jeziora…


…W nasze dni setki turystów zwiedzają Tierie-Chol, żeby zachwycić się niezwykłym pięknem tego miejsca, zapoznać się z jego bogatą historią, tajemnicami narodów Azji Centralnej, a także posłuchać dziesiątków legend i podań o jeziorze dającemu początek wielkiej syberyjskiej rzece Jenisej…


Moje trzy grosze


Właściwie nie zająłbym się przekładem tego artykułu, gdyby nie wzmianka o A. F. Ossendowskim i Szamballi – a właściwie o Agharcie, która jest podziemnym państwem istot ludzkich, którzy uciekli do podziemi 60.000 lat temu – być może przed skutkami wybuchu superwulkanu na jeziorze Toba (Indonezja). Dla mnie to jest poniekąd sprawa rodzinna, jako że mój dziadek ze strony matki – Franciszek Baranowicz – osobiście znał Ossendowskiego i twierdził że to, co opisywał on w swych książkach jest prawdą.


Ossendowski faktycznie uciekał przed bolszewikami z Krasnojarska poprzez Sajany i Urianchaj do Ulisutaju w Mongolii. To właśnie na tym odcinku swej drogi spotkał się z legendami o Agharcie. Opisuje on to w Rozdziałach VIII - XIII swego bestsellera „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” – w których opowiada on o swej podróży m.in. do „świętego” jeziora Teri-Nur. Trudno powiedzieć, czy chodzi tutaj o Tierie-Chol czy o jezioro o podobnej nazwie – Torie-Chol albo Döröö-Nuur, które położone jest na 50°02′N - 095°04′E, jednakże nie ma na nim żadnych wysp, a zatem na pewno idzie tu o jezioro Tierie-Chol. Czyżby to było właśnie jezioro Nogan-cool (Nogan-kuul), o którym wspomina Ossendowski w Rozdziale XIX swej powieści.


Wedle Ossendowskiego, to właśnie ludzie zamieszkujący brzegi rzeki Amył (jeden z dopływów Jenisieju) opowiedzieli mu legendę o ludziach, którzy uciekając przed hordami Dżyngiza-chana uciekli do podziemnych jaskiń i stąd powstała Agharta, zaś w pobliżu jeziora Nogan-kuul tamtejsi Sojoci pokazali mu jaskinię, która miała być wejściem do tego państwa podziemnego. Co więcej, pisze on o paśmie Arszanów, gdzie wydobywają się opary siarkowe i znajduje się jaskinia, w której – wedle napisu runicznego<!--[if !supportFootnotes]-->[1]<!--[endif]--> - znajduje się WEJŚCIE DO PODZIEMNEGO PAŃSTWA AGHARTY. I faktycznie, niedaleko na wschód południowy-wschód od jeziora znajduje się miejscowość Tarys-Arżan. Nazwa fonetycznie podobna właśnie do Arszanu… Co ciekawe – miejscowości o tej nazwie nie ma na mapach współczesnych – znalazłem ją na mapie radzieckiej z 1968 roku! To znaczy, miejscowość istnieje, ale jej nazwa brzmi Tayrisin-Arshan! Znowu Arszan! A zatem Arszany to nie tylko okolice Bajkału, ale także okolice innego jeziora – właśnie Tierie-Chol vel Nogan-cool!


A to oznacza jeszcze jedno, a to mianowicie – że uczeni radzieccy usiłowali się dobrać do Północnych Wrót Agharty i poszukiwali ich we właściwym miejscu, które wskazał im A. F. Ossendowski w swej powieści. Ale zasadnicze pytanie brzmi: czy Ossendowski nie podał w niej fałszywych danych po to, by właśnie zmylić komunistów? Coś takiego jest możliwe, więc nie cieszmy się przedwcześnie… Szczególnie, że inni badacze wskazują na okolice Bajkału, jako miejscowości, gdzie mogą znajdować się Północne Wrota Agharty.


A zatem sprawa ta jest nadal otwarta.


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 46/2011, ss. 32-33


Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 maja 2012, 12:50 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
jak podziemne to i moze podwodne :D

Bermudzkie piramidy
Obrazek
Obrazek

Nasz stary przyjaciel z Miami na Florydzie, Pan Albert Rosales skierował moją uwagę na ciekawy materiał zamieszczony na internetowej stronie - http://www.apparentlyapparel.com/2/post ... angle.html, na której głosi się wszem i wobec, że odkryto:


Szklane piramidy zanurzone w Trójkącie Bermudzkim

Artykuł ten wprowadza nas w działalność Classical Music for Children Foundation's Pyramid Project, który jest oparty o pracę pt. „The Pyramids’ Mysteries Resolved: Scientific Solutions to Earth’s Magnetic Field & Climate Change”, i teraz jesteśmy w stanie zaoferować Czytelnikowi streszczenie tej książki oraz darmowe egzemplarze dla Czytelników z USA.



(AA) Te dziwne, piramidalne podwodne budowle znajdujące się na głębokości 2000 m zostały zidentyfikowane przy pomocy sonaru – jak podaje oceanograf dr Verlag Meyer. Badania innych podobnych struktur, jak np. Yonaguni w Japonii, pozwalają uczonym na stwierdzenie, że te dwie ogromne piramidy wykonane z czegoś w rodzaju grubego szkła robią naprawdę wrażenie – każda z nich jest o wiele większa, niż piramida Cheopsa w Gizie, Egipt.



Ostatnio amerykańscy i francuscy uczeni, a także z innych krajów, którzy prowadzą badania dna morskiego w rejonie Trójkąta Bermudzkiego twierdzą, że odkryli oni piramidę stojącą na dnie, o której niczego nie wiedziano. Długość boku jej podstawy wynosi prawie 300 m, wysokość 200 m, zaś dystans od podstawy do czubka piramidy wynosi 100 m powyżej poziomu dna. Wstępne badania wykazały, że ta budowla jest wykonana ze szkła lub szkło-podobnego materiału (może z kryształu?) i że jest ona gładka, a miejscami polerowana.



Mówiąc o jej rozmiarach należy powiedzieć, że ta ponownie odkryta piramida jest większa w swej skali od największych piramid Egiptu. Na szczycie tej piramidy znajdują się dwa duże otwory, przez które wpada woda w ogromną prędkością tworząc wir, który powoduje na powierzchni powstanie wielkich fal i mgły. Uczeni sądzą, że to właśnie one powodują tajemnicze katastrofy, z których słynie ten akwen.



Wybudowane na lądzie – zaginione w czasie ostatniego przebiegunowania?


Istnieje na Zachodzie kilku uczonych, którzy przekonują, że piramida ta – która obecnie znajduje się na dnie morza – kiedyś była wybudowana na lądzie, a potem potężne, dewastujące trzęsienie ziemi uderzyło i zmieniło całkowicie ten krajobraz. Inni uczeni argumentują, że kilkadziesiąt lat temu wody Trójkąta Bermudzkiego odsłoniły jeden z kamieni węgielnych wskazujących na działalność mieszkańców legendarnej Atlantydy, a piramidy na oceanicznym dnia są argumentem za ich istnieniem. Być może ma to związek z podwodną rasą humanoidów odkrytą w stanie Waszyngton w roku 2004 i nazwanymi „wodne małpy”? (Zob. ostatni artykuł pt. „Animal Planet: Marynarka wojenna USA odkryła inteligentne istoty zamieszkujące ocean” – przyp. aut.)



Dokładniejsze badania w ostatnim czasie dadzą rezultaty przekraczające naszą wyobraźnię. Uczeni zebrali wszystkie dostępne dane i doszli do wniosku, że powierzchnia piramid jest doskonale gładka i dlatego wygląda jakby była ze szkła czy lodu. Wielkość piramid jest trzykrotnie większa od analogicznych parametrów piramidy Cheopsa. (Wysokość Piramidy Cheopsa [Wielkiej Piramidy] wynosi 146 m, długość boków – 230 m – przyp. tłum.) Ta wiadomość była sensacyjna i dyskutowano nad nią w czasie konferencji na Florydzie, a nawet opisano ją w lokalnych gazetach. Dziennikarze biorący w niej udział mieli wiele zdjęć i danych komputerowych, które ukazywały trójwymiarowe piramidy, doskonale gładkie, pozbawione jakichkolwiek porostów, alg czy szczelin. (Na głębokości 2000 m nie rosną żadne algi z powodu braku światła słonecznego, autorowi chodziło chyba o ukwiały, które są zwierzętami – przyp. tłum.)


Wyrażono także przypuszczenie, że Trójkąt Bermudzki i obszar, na którym znajduje się piramida, stanowił swego rodzaju Ziemię Świętą znajdującą się pod ochroną Atlantydów, którzy atakują wszystko, co znajduje się w ich pobliżu… Inni wysuwają hipotezę, że piramida może przyciągać i magazynować promieniowanie kosmiczne, z tzw. „pola energetycznego” czy „quantum vacuum” i miały one być używane przez Atlantydów jako źródło energii (czy cokolwiek w tym rodzaju w Ich czasach). Tajemnica wciąż osnuwająca piramidy egipskie (Philip Coppens wylicza łącznie 22 znanych w Egipcie i 223 w Nubii [dziś pn. Sudan] – przyp. tłum.) i fakt, że piramidalne budowle znane są na całym świecie zamieszkałym przez ówczesne megalityczne kultury – jest trudnym do określenia jakie jest pochodzenie tej budowli, jeżeli ona rzeczywiście istnieje (bo nie byliśmy tam na dole, by to stwierdzić…) i to właśnie ona stanowiła wzór dla reszty świata. dlatego tutaj właśnie jesteśmy i to jest nasza misja.



Prawda czy fałsz?


- Mnie to nie przekonuje – powiedział Calvin Jones z Wydziału ds. Zasobów Historycznych stanu Floryda. – Zazwyczaj jestem otwarty, bowiem zawsze spotykam się z nowymi rzeczami. Ale idea istnienia piramidalnej struktury, samotnej i wykonanej ze szkła, poniżej 10.000 stóp pod wodą – to szansa jeden na milion.


Jones powiedział, że jeżeli jest to autentyczne znalezisko archeologiczne, to piramida ta została zbudowana pomiędzy rokiem 10.000 a 6000 p.n.e., kiedy to szelf kontynentalny nie był pokryty warstwą wody.



Archeolodzy z Florydy zgadzają się z nim, co do czasookresu, ale nie zgadzają się co do innych przesłanek.



Antropolog z Floryda State University prof. Glen Doran powiedział, że najwcześniejsze bliskowschodnie piramidy są datowane na rok 4000 p.n.e., a wszystkie piramidy z Nowego Świata są późniejsze od 1 r. n.e. – a zatem żadna z konstrukcji znalezionych u wybrzeży Florydy nie może być o 2000 lat starsza od innych znanych piramid.



Znaleziono drugą podwodną piramidę




W 1977 roku, na dnie Atlantyku dokonano tajemniczego odkrycia przy pomocy nieznanej technologii. 650-stopowej (ok. 217 m) wysokości piramida tajemniczo zaświeciła się bielą w zielonej otaczającej ją wodzie, stanowiącej szokujący kontrast z ciemnościami głębin. Odkrycie to zostało sfotografowane przez ekspedycję Arla Marshalla w okolicy Cay Sal.



Druga wielka piramida, znaleziona na głębokości 10.000 ft/3300 m atlantyckiej wody, jak doniesiono – została znaleziona z pulsującym, krystalicznym światłem na jej szczycie – przez ekspedycję Tony’ego Benika. Jego grupa znalazła także krystaliczną tablicę, na której widoczne były tajemnicze, starożytne inskrypcje w świetle przez nią przechodzącym.



Jeszcze więcej podwodnych piramid odkryto u brzegów Mezoameryki, Jukatanu i Luizjany, a także kopuły odkryto w Cieśninie Florydzkiej. Marmurowa budowlę w stylu greckim znaleziono pomiędzy Florydą a Kubą. A co do kolumn energii promienistej, to dr Zink znalazł na Bahamach i pokazał także inne artefakty z Atlantydy, które podniósł był z dna morza oraz przeprowadził z nim wywiad agent Mind International – Steve Forsberg.



Inne piramidy były eksplorowane przez dr Raya Browna znajdujące się na dnie morza w rejonie wysp Bahama w 1970 roku. Brown i czterech nurków znalazł tam drogi, kopuły i prostokątne budynki, nieznane metalowe instrumenty i posąg trzymający „tajemniczy” kryształ zawierający małe piramidki. Metalowe przedmioty i kryształy zostały zabrane do analizy w miejscowym uniwersytecie stanowym na Florydzie. To, co odkryto to, że kryształ wzmacniał energię, kiedy ta przechodziła przez niego (nic nowego, tak działa np. laser rubinowy – przyp. tłum.). Być może dlatego te piramidy są z materiału szkło-podobnego!



Krystaliczna kula dr Raya Browna



W 1970 roku, dr Ray Brown – neuropatolog z Mesa, AR, pojechał ponurkować z kolegami w okolicach wyspy Bari na Bahamach, w okolicach bardzo znanego miejsca Tongue of the Ocean (Język Oceanu). W czasie jednego z nurkowań, Brown oddalił się od towarzyszy i przez krótki czas poszukiwał ich. W pewnej chwili rzucił okiem w bok i ujrzał dziwny, piramidowaty kształt w akwamarynowej poświacie. Badając ja później, Brown był zafascynowany jej gładką, lustrzaną powierzchnią całej budowli, której połączenia pomiędzy poszczególnymi kamieniami (???) były niemal niewidoczne. (!!!) Pływając pomiędzy szczytowymi kamieniami, które Brownowi wydawały się być z lapis-lazuri, znalazł wejście i zapuścił się do środka.


Przepływając przez wąski korytarz, Brown znalazł się w końcu w małym, prostokątnym pomieszczeniu z piramidalnym sufitem. Był on zdumiony tym, że nie był on porośnięty algami, koralami czy ukwiałami jak inne ściany. Były one zupełnie gołe.


Na dodatek Brown nie wziął żadnej lampki, ale mógł on tam widzieć wszystko, bowiem pomieszczenie było dobrze oświetlone, ale nie widać było żadnego źródła światła, które padało bezkierunkowo. Uwagę Browna przyciągnął metaliczny, mosiężny pręt o średnicy 3 cali/7,35 cm zwisający w dół ze środkowego punktu sufitu, a jego koniec wieńczył wielo-fasetowy czerwony kamień szlachetny. Dokładnie pod nim, na środku pomieszczenia znajdował się rzeźbiona kamienna płyta ze zwiniętymi brzegami. Na płycie znajdowała się para naturalnej wielkości rąk z brązu, które były poczernione i nadpalone, jakby poddano je działaniu wysokiej temperatury. Czerwony kamień na pręcie wskazywał na krystaliczną sferę o średnicy 4 cale/ok. 10 cm. Brown chciał wziąć pręt i kulę, ale nie mógł się ruszyć. Ręce z brązu trzymały je mocno. W końcu udało mu się wyjąć kulę z ich uścisku i Brown wypłynął z piramidy. Kiedy wypłynął, Brown poczuł naraz czyjąś niewidzialną obecność i usłyszał głos nakazujący mu powrót do piramidy!


Cofając się o 5000 lat


Mówi się, że Chińczycy posiadają najstarsze i antyczne dokumenty mówiące o historii człowieka. Mistrz Li Hong-zhi i Zhuan Falun, jak to się mówi, mieli takie wyjaśnienie odkryć prehistorycznych cywilizacji, jak następuje:


Na Ziemi teraz mamy kontynenty takie, jak: Azja, Europa, Południowa Ameryka, Północna Ameryka, Oceania, Afryka i kontynent Antarktydy, które geolodzy nazywają ogólnie „płytami kontynentalnymi”. Uformowanie się tych płyt trwało dziesiątki i setki milionów lat w historii. Poza tym było wiele mniejszych partii lądu, które podnosiły się i opuszczały na dno oceanu w czasie jej trwania.


Ale na powierzchni wielu den morskich została znaleziona wielka liczba dużych, wysokich budynków z rzeźbami, które nie należą do kulturowego dziedzictwa aktualnej Ludzkości, a które o wiele wcześniej zatonęły i znalazły się na dnie morza.


Patrząc na to z tego punktu widzenia, tajemnica podmorskich piramid może być łatwo rozwiązana. Po prostu widzimy rezultaty ziemskiej katakliktycznej zmiany Rzeczywistości i wydarzenia, które zmieniło poziom Wszechoceanu i wskutek czego zatopione został wszystkie nadmorskie cywilizacje. Uczeni znają lepiej powierzchnię Księżyca, niż głębiny Wszechoceanu na Ziemi. Wydaje się, że powinniśmy pójść w ślady Jamesa Camerona i zadawać więcej pytań o to, co znajduje się pod nami w dole – być może nawet eksplorując to dla siebie.

Czołowy oceanograf twierdzi, że dokonał odkrycia jednej lub dwóch gigantycznych piramid w centrum Trójkąta Bermudzkiego! Będące tak daleko od innych pomników Starożytności, dr Verlag Meyer stwierdził, że będąc zbudowane z czegoś, co wydaje się być grubym szkłem, są one w takim dobrym stanie, jakby były wybudowane w ciągu ostatnich 50 lat.


- Mógłbym spekulować na temat ich wieku przez całe miesiące, ale nie mamy dokładnych i sprawdzonych informacji, i mieć nie będziemy póki nie poślemy na dół aparatury badawczej, która umożliwi przyjrzenie się nam temu z bliska – powiedział oceanograf.


- Pomiary wykonane sonarem z powierzchni oceanu wykazują, że dwie piramidy są wielkie i są w niemal doskonałym stanie. Mogłoby to wskazywać na to, że piramidy te zbudowano w ciągu ostatnich 50 lat, a w takim przypadku musimy zadać pytania: gdzie, kiedy i przez kogo. Trójkąt Bermudzki był zawsze spowity w całun tajemnicy – dodał on.



- Jeżeli nam się powiedzie, to te struktury pomogą nam zrozumieć i wyjaśnić wszystkie dziwne rzeczy, które maja miejsce tutaj.


Dr Meyer znalazł te piramidy w czasie rutynowych pomiarów oceanu przeprowadzonych w połowie kwietnia, ale nie opublikował żadnego oświadczenia, zanim nie dokonał niezbędnych sprawdzeń i weryfikacji danych, co ukończono 29 kwietnia.



Jego raport do uczonych i dziennikarzy we Freeport na Bahamach, wraz z mapami i zapisami sonaru, które umieszczają piramidy w odległości 600 mi/~1111 km na wschód od Miami, na głębokości 2000 ft/~667 m. Ponadto sonar wskazał, że podstawa piramidy ma około 667 m szerokości. Ich wysokość wynosi 700 ft/~233 m, co wynosi niemalże dwukrotną wielkość Wielkiej Piramidy (Piramidy Cheopsa) w Gizie, o której zwykło się mówić, że jest największą w świecie.


- To musiała być bardzo rozwinięta technika, przy pomocy której zbudowano te piramidy – powiedział dr Meyer. – Nasze dalsze studia tych budowli dadzą nam możliwość dowiedzenia się czegoś więcej o technologiach i celach, w których wzniesiono je. Najbardziej intrygującym aspektem jest ich lokalizacja i materiały budowlane, z których je wzniesiono. Ktokolwiek lub cokolwiek, kto zbudował je miał o wiele większe osiągnięcia w budownictwie podwodnym, niż my sami. Biorąc pod uwagę przedział błędu, pomiary sonarowe wskazują na to, że piramidy te są wykonane z materiału swą teksturą i gęstością odpowiadające szkłu, co jest czymś nieprawdopodobnym!



Dr Meyer uciął konferencje prasową krótko potem, jak zapytano go, czy piramidy te mogły być wzniesione przez Przybyszów z Kosmosu oraz ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył temu, że on i jego ekipa miała Bliskie Spotkanie z lecącym na niskim pułapie UFO, kiedy opracowywała mapę tej struktury przy użyciu sonaru.



Oświadczył on, że zamierza powrócić na to samo miejsce w lecie i ma nadzieję dowiedzenia się w tym czasie czegoś więcej o piramidach z Diabelskiego Trójkąta.


- Kiedy będę miał odpowiedzi, to wy także – zapewnił dr Meyer.



Nie pozostało nam nic innego, jak czekać i mieć nadzieję.

Źródło - http://www.apparentlyapparel.com/2/post/2012/03/pyramids-of-glass-submerged-in-the-bermuda-triangle.html

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 cze 2012, 14:01 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Zaginiony świat Agharti
Alec MacLellan

Wydawnictwo AMBER
Tytuł oryginału: The lost word of Agharti

Obrazek

1. Niesamowite doznania pod powierzchnią ziemi
2. Legenda Agharti
3. Poszukiwacze zaginionego świata
4. Przedziwna wyprawa poszukiwacza Ferdynanda Ossendowskiego
5. Poszukiwania miasta Szambala
6. Zagadka podziemnego świata lorda Lyttona
7. Adolf Hitler i „rasa nadludzi”
8. Tajemnicze tunele Ameryki Południowej
9. Brazylia a ogniwo atlantyjskie
10. „Podziemia” Nowego Jorku
11. Tajemnica mocy Vril
12. Odnalezienie Shangri-la
13. Państwo Króla Świata

Ksiażka http://priveee.dyndns.org/Kippin/337-Zaginiony%20swiat%20Agharti/680-ind.htm

Enjoy :spoko:

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 10:39 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Zofia Piepiórka “Eleonora” Wyprawa na Babią Górę

PASMA KOSMICZNE, UFO- tunele i diabelskie kamienie…


Motto: „Zastanawiałam się czy dotyczy to również pasm Złotych i Platynowych? Do tej pory nigdy tego nie badałam, więc byłam bardzo ciekawa jak to wygląda na Babiej Górze.”


Gdy skończyłam pisać sprawozdanie z drugiego dnia wyprawy na Babią Górę, sprawdziłam literówki, zapisałam tekst, włączyłam Internet, aby wysłać tekst i nagle ... okazało się, że wszystko znikło, Pozostały tylko te dwa zdania wyrwane z kontekstu i w dodatku z pogrubioną czcionką, jakbym miała coś zrozumieć...?! Co mam zrozumieć?


„Zastanawiałam się czy dotyczy to również pasm Złotych i Platynowych? Do tej pory nigdy tego nie badałam, więc byłam bardzo ciekawa jak to wygląda na Babiej Górze.”


Zrozumiałam o co chodzi… Te pasma są na obrazie zat. „Jezu ufam Tobie” i pisałam na ten temat wielokrotnie, ale w sprawozdaniu o tym nie napisałam… Przede wszystkim jestem wizjonerką, a dopiero potem badaczką pasm kosmicznych i Baz Kosmicznych oraz kamiennych kręgów.


************


Drugi dzień naszej wyprawy na Babią Górę zaczął się ok. godz. 09.00 rano od wypicia kawy i rozmowy na tarasie naszych gospodarzy m.in. na temat obserwacji UFO na pobliskiej górze „Kiełek”. Co robi tutaj UFO i co to za UFO? Czy mają tutaj swoją Bazę Kosmiczną? Rozmowa zeszła na temat pasm kosmicznych i ustaliliśmy, że będę badała pasma kosmiczne Złote i Platynowe i tzw. siatkę szwajcarską wokół Babiej Góry. Może uda się nam odszukać jakieś zasypane UFO- tunele? Zaproponowałam, aby w planie również uwzględnić najbliższy legendarny diabelski kamień. Ale gdzie tutaj jest najbliższy legendarny kamień? Pani Danuta wiedziała – na Zakamionku.


Pasam kosmiczne Złote i Platynowe badałam w kamiennych kręgach w Odrach (oraz w wielu innych k.k.), a wyniki badań przedstawiłam podczas sympozjum naukowego w Sulęczynie woj. pomorskie - w kwietniu 1997 roku. Przed laty na badania tych pasm poświęciłam setki godzin i teraz była pora na ujawienie ich prawdziwego przeznaczenia.


Jeżeli w Babiej Górze są Bazy Kosmiczne – Hiad oraz Obwodowa Baza Kosmiczna dla „Radioźródła 3C 123” na Kaszubach, to te pasma kosmiczne muszą tutaj być zwielokrotnione. Podobne badania przed laty wykonał inż. Mirosław Wilk na Półwyspie Helskim w miejscu lądowania UFO szaraków - w ich siatce kosmicznej, czyli tzw. pasmach „siatki szwajcarskiej”. O badaniach tej siatki radiestezyjnej wiedzą wszyscy radiesteci oraz ufolodzy. Przed laty na ten temat były liczne publikacje. „Zastanawiałam się czy dotyczy to również pasm Złotych i Platynowych? Do tej pory nigdy tego nie badałam, więc byłam bardzo ciekawa jak to wygląda na Babiej Górze.”


Z moich badań wynika iż w kamiennych kręgach w Odrach ( i innych) pasma kosmiczne Złote w widmie światła białego mają kolor czerwony i szer. 4,7 m, a kierunek poł. zach. – pół. wsch. W tym paśmie są fale radiowe. Pasma Platynowe w widmie światła białego mają kolor niebiesko - fioletowy i szer. 5,7 m, a kierunek poł. wsch. – pół. zach. W tym paśmie są promieniowania gamma, które dochodzą z centrum naszej galaktyki. Rozstaw oczek w tej sieci wynosił 12 x 15 m. Te pasma w symbolu są pokazane na obrazie zat. „Jezu ufam Tobie”! DLACZEGO?? Odpowiedzcie sobie sami…


Wg radiestetów tzw. „siatka szwajcarska” układa się jak południki i równoleżniki, ale jest mniejsza i gęściejsza, gdyż podstawowy rozstaw oczek wynosi 2 x 2,5 m, a szer. pasm wynosi 22 cm. Pasma te mają kolor czarny. Wg badań inż. Wilka w miejscach lądowań UFO ta siatka kosmiczna poszerza się wielokrotnie w zależności od wielkości obiektu.


Są to więc dwie zupełnie różne siatki kosmiczne, które otaczają całą Ziemię, a wykorzystują je różne NOL-e. Tzw. siatkę szwajcarską lub jak kto woli „sieć Wilka” wykorzystują m.in. „szaraki”, a pasma Złoto-Platynowe cywilizacje człowieka, które posługują się tymi pasmami jak samoloty kanałami powietrznymi. Kształty i napędy UFO zależą od rodzaju pasm kosmicznych.


Na podstawie badań kamiennych kręgów w Zaskoczynie k/Gdańska wiem, że są inne „siatki kosmiczne”.


Gdy to wyjaśniłam, zainteresowali się czym i jak chcę badać te pasma? Aby wyczuć i badać te pasma nie potrzebuję różdżek ani wahadeł, gdyż przy odpowiedniej koncentracji wyczuwam je dłońmi. Czy jestem radiestetką? Jestem wizjonerką, a więc mam większe możliwości i percepcję niż radiesteci, dlatego że czuję i widzę energie. Dyskusja na temat promieniowania pasm kosmicznych zachęciła ich do próby swoich możliwości, więc postanowili zrobić sobie różdżki z gałęzi leszczyny, ale gdzie w Sidzinie rośnie jakaś leszczyna? Pani Danuta wiedziała więc poszli po gałęzie. Gdy wrócili zapakowaliśmy plecaki i o godz. 11.30 ruszyliśmy na kolejną przygodę, ale tym razem dołączył do nas Wiesław Lipiński.


Jadąc na Krowiarki po drodze zatrzymaliśmy się w Muzeum Etnograficznym, gdzie Wiesław zapytał zaprzyjaźnionego etnografa o diabelski kamień w Zakamionku. Okazało się, że naukowiec nic nie wiedział o istnieniu tego legendarnego kamienia. Przy okazji obejrzeliśmy kilka drewnianych 200-letnich chat góralskich. Wspomniałam, że na Kaszubach we Wdzydzach Kiszewskich nad jez. Wdzydze jest również Skansen Etnograficzny, gdzie można zobaczyć 200-letnie drewniane chaty kaszubskie, lecz są one o wiele skromniejsze. Dziwne… ale podobnie jak tutaj etnografowie nic nie wiedzieli o diabelskich kamieniach, tak jakby nie miały one znaczenia w tradycji i kulturze ludowej (?!).


Była godz. 12.00 gdy zatrzymaliśmy się na tym samym parkingu na Krowiarkach u podnóża Babiej Góry. Zabraliśmy plecaki i ruszyliśmy w prawo ścieżką wokół Babiej Góry do Mokrego Stawu oddalonego ok. 20 minut drogi, ale nam to zajęło dużo więcej czasu.


Pasma Kosmiczne


Nastawiłam się na pasma kosmiczne i ledwie weszłam na ścieżkę poczułam mrowienie w dłoniach, ale po jakimś czasie przeszło. Co jakiś czas powtarzało się pieczenie w brzuchu. Co to jest? Zrozumiałam, że ma to związek z promieniowaniem pasm kosmicznych. Ale których?


Gdy promieniowanie w dłoniach nie było odczuwalne zaznaczyłam linię na ścieżce i zawróciłam, aby sprawdzić krokami ile metrów ma to pasmo kosmiczne. Okazało się, że jest to pasmo Złote i jego szer. w tym miejscu wynosiła 60 m. Po przejściu ok. 50 m powtórzyło się to samo promieniowanie pasma kosmicznego.


Wyczuwałam tam inne pasma, więc nastawiłam się na pasma Platynowe. To były inne odczucia promieniowana. Postąpiłam tak samo jak poprzednio - po przejściu pewnego odcinka zaznaczyłam linie na ścieżce i zawróciłam, aby sprawdzić odległość krokami. Okazało się, że to pasmo miało ok. 45 m. Pasma te były wielokrotnością dla wzorcowych pasm w kamiennych kręgach, a to oznaczało, że jest tutaj Baza Kosmiczna, co potwierdzały moje wnioski z poprzedniego dnia.


Skupiłam się na pasmach siatki szwajcarskiej i okazało się, że jej szerokość wynosi 22 m czyli jest również wielokrotnością. W czasie badania tego pasma czułam w brzuchu pieczenie jak zgagę i to „zgagowate” pasmo powtarzało się co ok. 80 m.


Szłam powoli sprawdzając te pasma kosmiczne, a w tym czasie moi towarzysze usiłowali badać swoimi „różdżkami” zaznaczone pasma na ścieżce. Nic im jednak nie wychodziło, gdyż nie mieli doświadczenia ani odpowiedniej wiedzy na temat tych niewidzialnych, ale wyczuwalnych pasm kosmicznych. Można te pasma badać również za pomocą odpowiedniego sprzętu technicznego.


Zasypany UFO-tunel


Zniechęceni efektami swoich badań szli za mną rozmawiając, a przy okazji rozglądali się za jakąś dziurą przy ścieżce. Gdy już byłam w pobliżu Mokrego Stawu zawołali mnie, abym koniecznie coś zobaczyła. Zawróciłam do miejsca gdzie stali patrząc na usypisko kamieni. Ewa wyjaśniła, że Kasia zobaczyła dziurę pomiędzy kamieniami i w tym miejscu krzyknęła, a odpowiedziało jej echo co ich bardzo zdziwiło, bo w zwykłej dziurze nie powstaje echo. Włożyłam dłoń w otwór i poczułam przeciąg, co mnie zaskoczyło. Czyżby tutaj był zasypany UFO-tunel?? Wiesław zaczął odkładać kamienie na bok, ale pod nimi była gruba warstwa kamieni nie wiadomo jak głęboko i dokopywanie się do tunelu było bez sensu. No i niech by to zobaczyli strażnicy Babiej Góry! „Co wy tutaj robicie? A odkopujemy sobie UFO-tunel…” Wiesław położył kamienie na swoje miejsce i spojrzał w górę. Wskazał na ok. 100 letni świerk rosnący na usypisku kamieni powyżej. Popatrzeliśmy w górę… To usypisko kamieni wyraźnie odcinało się na tle góry. Doszliśmy do wniosku, że jeżeli tutaj był jeden z UFO-tuneli o których pisał prof. Jan Pająk, to został zasypany ok. 100 lat temu, bo o tym świadczyło rosnące na nim drzewo.


Zastanawiałam się czy w tym miejscu jest pasmo kosmiczne? Zaczęłam to sprawdzać i okazało się, że było tam pasmo Platynowe, które wskazywało wlot tunelu. Pasma Platynowe na odcinku który badałam, były mniejsze niż pasma Złote, co mnie zastanowiło, gdyż wydawało mi się, że powinny być proporcjonalnie szersze. To mogło oznaczać jedno - w tym miejscu te pasma dawno nie były wykorzystane w obrębie Bazy Kosmicznej Hiad.


Czy w okolicy Obwodowej Bazy Kosmicznej dla Radioźródła 3c 123 na wysokości szczytu Babiej Góry pasma Platynowe są szersze? Aby to sprawdzić musiałbym obejść i badać cały masyw Babiej Góry, a to potrwałoby tydzień lub miesiąc... Byliśmy jednak usatysfakcjonowani tym, że udało się zlokalizować jeden z wielu zasypanych UFO-tuneli na Babiej Górze.


Mokry Staw


Poszliśmy dalej do Mokrego Stawu o którym pisał prof. Jan Pająk w swoim traktacie naukowym „UFO- tunele spod Babiej Góry”. Janusz w tym czasie zszedł po drewnianych schodkach nad brzeg stawu, a my zatrzymaliśmy się na ścieżce patrząc z góry na staw, na dnie którego w czystej wodzie leżały kamienie. Prof. Pająk pisał, że tym stawie był UFO-tunel więc chciałam to jakoś sprawdzić. Zaproponowałam abyśmy wykonali proste ćwiczenie. Stanęliśmy w skupieniu w pozycji na baczność poddając się energii tego miejsca w czasie 1 minuty. Nasze ciała mimowolnie poruszały się w lewo lub w prawo. Okazało się, że ja z Ewą wirowałyśmy w prawo, a Kasia i Wiesław w lewo. Zastanawiałam się co to znaczy? Najpierw sprawdziłam jakie są tam pasma kosmiczne. Okazało się, że jest tam pasmo Platynowe o szer. ok. 60 m. To potwierdzało się z tym co napisał prof. Pająk, iż w stawie jest UFO-tunel, ale już dawno został zasypany kamieniami. Dlatego na dnie stawu widzieliśmy kamienie, ale bez typowych namuleń z opadających liści i szpilek drzew iglastych. Dlaczego? Wyjaśnień jest kilka… COŚ je oczyszcza…


Analizowałam nasze ćwiczenie z wirowaniem. Wir lewy oznacza iż było to wejście do Obwodowej Bazy Kosmicznej Radioźródła 3C 123 w głębi góry, ale zostało odcięte… zablokowane prawą energią – blokującą, którą ja i Ewa odczułyśmy. Jest tam również wielokrotność pasma „siatki szwajcarskiej” o szer. ok. 40 m przechodzące w poprzek ścieżki i stawu, a więc to jest dowód na typowe lądowisko czyli UFO- tunel. Wyjaśniłam, iż Ziemia wiruje w lewo i dla mnie ten wir jest pozytywny – otwierający, natomiast wir prawy jest blokujący i przeciwny do obrotu Ziemi wokół własnej osi i wokół Słońca. Kto blokuje to wejście i dlaczego? Z boku stawu jest Baza Kosmiczna… cywilizacji Smoka i szaraków. Dla mnie to urokliwe miejsce i czysty staw okazał się b. niebezpieczny pod względem ufologicznym… jak pułapka na „myszy”. Obeszliśmy staw wokoło i zawróciliśmy na ścieżkę wiodącą na parking.


Byliśmy w połowie drogi, gdy ścieżkę zablokował nam wielki czarny koń mokry od potu i dyszący z wysiłku. Obok konia stał drwal trzymając lejce i wyjaśnił nam, że koń wspinał się pod górę i dlatego musi odpocząć. Ewa zapytała, czy słyszał o tunelach w Babiej Górze? Odpowiedział, że od dziecka słyszał o tych tunelach, ale one już dawno zostały zasypane przez ludzi. Mieszka w Lipnicy i wie, że tam też jest zasypany tunel niedaleko w Zakamionku. Zbójnicy tam się ukrywali i dlatego zasypali te tunele, coby ludzie nie znaleźli ich skarbów. Odpowiedzieliśmy - A my właśnie tam się wybieramy, aby odszukać legendarny diabelski kamień. Czy może nam coś o tym powiedzieć i jak tam dojechać? Odpowiedział - Wiem gdzie jest ten kamień. Na nim są znaki, ale wam będzie trudno go znaleźć… Wyjaśnił jak mamy tam dojechać najkrótszą drogą. W tym czasie nadszedł drugi drwal z brązowym koniem i góral nic już nie chciał nam powiedzieć, więc podziękowaliśmy i poszliśmy drogą na parking.


Była już godz. 15.00 i czas najwyższy jechać na Zakamionek, jednak chciałam sprawdzić chociaż 100 m ścieżki wiodącej w lewo wokół masywu tej góry. Okazało się, że pasma mają tę samą szerokość, ale coś tam jeszcze było… Pochodziłam po parkingu i wyczułam promieniowanie dużego DYSKU oczywiście w ziemi. Oni szli już do samochodu, gdy ja stałam i analizowałam co to za dysk? A może to jakaś mała Baza Kosmiczna? Okazało się, że jest to Baza Kosmiczna LWA, która jest jedną z wielu jakie otaczają te dwie główne Bazy Kosmiczne. Ile tutaj może być Baz Kosmicznych?? Wg mnie jest tutaj 37 różnych Baz Kosmicznych. Co ONI tutaj robią?? Pomyślałam o górze Olimp i bogach w starożytnej Grecji…


„W mitologii greckiej góra Olimp uważana była za siedzibę bogów greckich, w tym najważniejszego – Zeusa. Z tego miejsca bogowie mieli kierować ludzkimi losami. Każde bóstwo mieszkające na Olimpie ma tutaj własną świątynię (siedzibę). Stara śpiewka ludowa mówi, że chcą utrzymać swoją siłę gotową w przypadku, gdyby musieli przeciwstawić się innemu prawdziwie monumentalnemu wyznaniu - czymś w rodzaju przewrotu Tytanów. Mityczny Olimp nie ma dróg prowadzących do Planów Wyższych, a wszystkie jego jaskinie są dokładnie opisane na mapach. Wierzono, że ilekroć jakiś człowiek próbował tam wejść, ginął.”


Tutaj… na Babiej Górze jest Plan Wyższy dla naszej cywilizacji… bo tutaj jest jedna z wielu odwiecznych i monumentalnych Obwodowych Baz Kosmicznych dla Radioźródła 3c 123 na Kaszubach z czasów Pierwszej Cywilizacji. Dlatego wszystkie jaskinie zostały zasypane, aby żaden człowiek nie zginął w czasie przelotu UFO – szklistymi tunelami wiodącymi do pozostałych Obwodowych Baz Kosmicznych w Polsce i w Europie. Z pewnością mają też połączenia podziemnymi tunelami z innymi Bazami Kosmicznymi na całej Ziemi. Wokół tej Bazy Kosmicznej są inne, które współpracują – tak jak Baza Kosmiczna Hiad (gwiazdozbiór BYKA) na wysokości Sokolicy lub wrogie, które blokują działania tych pierwszych. Ci „bogowie” nie mają Planów Wyższych wobec naszej cywilizacji tak samo jak bogowie Olimpu i dlatego nigdy dobrowolnie nie ujawnią nam prawdy o swoich bazach kosmicznych na Ziemi. Dlatego wcześniejsze cywilizacje musiały zginąć… W przeciwieństwie do nich Bóg i Król naszej cywilizacji - Jahwe ujawnia nam swoje Bazy Kosmiczne „Radioźródła 3C 123” oraz Bazy Kosmiczne Hiad których PLAN WYŻSZY jest w odwzorowaniu kamiennych kręgów w Odrach. Przedstawicielem Hiad jest Jezus Chrystus – o czym pisałam wielokrotnie. W ten sposób realizuje się Wyższy Plan Boga Jahwe i Syna Jezusa Chrystusa wobec naszej cywilizacji, aby spełniły się proroctwa o „królestwie z nieba” o które prosimy w modlitwie „Ojcze nasz” „przyjdź Królestwo Twoje…” Dlatego to co tutaj odkrywałam ma tak wielkie znaczenie dla wszystkich ludzi wierzących i myślących, dla wszystkich ludzi Izraela oraz wszystkich Chrześcijan na Ziemi. Tak spełnia się proroctwo Jezusa Chrystusa przekazane św. Faustynie Kowalskiej… „Z Polski wyjdzie Iskra, która przygotuje świat na moje przyjście”. Iskra symbol światła, wiedzy, zrozumienia o Bazach Kosmicznych na Ziemi…


Babia Góra znajduje się na granicy Polsko –Słowackiej i jej Bazy Kosmiczne sięgają daleko na tereny Słowacji. Gdy 12 lat temu byłam tutaj z Izą i Tomkiem z Krakowa objechaliśmy górę od strony Słowackiej wokół jeziora, aż do Ropczyc szukając UFO tuneli – wg wskazówek w traktacie prof. Pająka.


Zakamionek


Była godz. 16.00 gdy w końcu ruszyliśmy w dalszą drogę w poszukiwaniu legendarnego kamienia. Wyjechaliśmy na główną drogę, którą przyjechaliśmy i po kilku kilometrach skręciliśmy w wąską asfaltową drogę wiodącą do lasu, a dalej leśną drogą wg wskazówek napotkanego górala. Dojeżdżaliśmy do skrzyżowania dróg i zastanawialiśmy się jak jechać dalej, gdy dostrzegłam pośród drzew postać w białej koszulce. Skręciliśmy w lewo i zatrzymaliśmy się, aby zapytać o drogę. Patrzył na nas młody mężczyzna w gęstwinie ciemnych loków, trzymając długi kij w ręce jak pasterz. Zapytaliśmy czy tędy dojedziemy na Zakamionek. Odpowiedział z uśmiechem: Tak, jeszcze ok. dwa kilometry i przy końcu tego lasu będzie droga wyłożona betonowymi płytami prowadząca prosto na Zakamionek. Wciąż się uśmiechał i po chwili dodał: „Niedługo się spotkamy”.


Nie mogliśmy go zabrać, bo był komplet pasażerów. Ruszyliśmy dalej pod wrażeniem jego słów i niezwykłych oczu! Czyżby wiedział, gdzie i po co jedziemy? Przy końcu lasu skręciliśmy w krętą drogę wyłożoną betonowymi płytami, po której jechaliśmy jak po tarce prosto do niewielkiej górskiej osady Zakamionek. Pierwszą napotkaną osobę zapytaliśmy czy wie gdzie jest legendarny kamień? Młoda kobieta nic nie wiedziała o legendarnym kamieniu. Pojechaliśmy drogą w górę i zatrzymaliśmy się przy ostatniej drewnianej chacie na skraju lasu. Nikogo nie było, więc zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy na poszukiwania legendarnego kamienia o którym opowiadał góral oraz pisał prof. Pająk w swoim traktacie. Ten traktat naukowy trzymałam pod pachą idąc z Januszem, a reszta towarzystwa daleko za nami. Gdy mijałam pierwsze świerki poczułam muśnięcie jakby gorącym prętem na prawym przedramieniu. Popatrzyłam na rękę, ale nie było śladu oparzenia, zatrzymałam się i zastanawiałam co to było. Powiedziałam o tym Januszowi i dodałam, że to jest wskazówka… Ten kamień musi być na tej wysokości w górze. Patrzył na mnie przez chwilę bez słowa, nagle odwrócił się i ruszył w górę, a ja za nim. Doszliśmy do poprzecznej drogi, gdzie był gąszcz młodych drzew liściastych. Tam poczekaliśmy na Ewę, Kasię i Wiesława. Gdy dotarli do nas opowiedziałam im co mi się przydarzyło i że jest to wskazówka, gdzie jest legendarny kamień. Weszliśmy kawałek w górę, ale gęste młode krzewy całkowicie zasłaniały widok na cokolwiek. Krążyliśmy tam ok. godziny i zrozumieliśmy co miał na myśli góral mówiąc do nas: „Wiem gdzie jest ten kamień. Na nim są znaki, ale wam będzie trudno go znaleźć…”


Stwierdziliśmy, że jest zbyt późno na dalsze poszukiwania kamienia w tej gęstwinie, gdyż musielibyśmy iść „tyralierą”, aby na niego trafić. Była godz. 18.00 i w lesie robiło się coraz ciemniej więc z żalem ruszyliśmy z powrotem do samochodu. Zanim odeszliśmy sprawdziłam jaki jest wir energii tego miejsca. Wir był prawy… i dlatego poczułam symboliczny palący dotyk jego energii na prawej ręce? W wizji pojawił się Smok… a więc tutaj też jest Baza Smoka? Szłam tym razem na końcu myśląc o tym wszystkim. Gdy zbliżałam się do domu gdzie zostawiliśmy samochód zobaczyłam, że Janusz patrzy na mnie i z uśmiechem coś pokazuje ręką. Przed domem na ławie siedział… ten sam młody mężczyzna i uśmiechał się serdecznie patrząc na nasze zaskoczone twarze. Stało się jak powiedział na drodze: „Niedługo się spotkamy”. Staliśmy w szoku, bo to był niesamowity przypadek, że zatrzymaliśmy się akurat przy domu gdzie mieszkał (?). Skąd wiedział, że tam będziemy?


Z uśmiechem wyjaśnił, że przebywa tutaj od dziecka, ale mieszka w Krakowie. W Krakowie jest największy czakram w Polsce.


- Tak… w Krakowie na Wawelu jest czakram Smoka – odpowiedziałam i dodałam: Mówi o tym również legenda o smoku wawelskim. W sanskrycie czakram znaczy „koło, krąg, DYSK”. Największy czakram w Polsce nie jest w Krakowie, ale na Kaszubach… gdzie jest największa Baza Kosmiczna w Polsce. Czy pan jest psychotronikiem? Mówi pan tak jak psychotronicy…


Po chwili odp. - Nie, dziennikarzem.


- Jeżeli pan tutaj mieszka od dziecka, to z pewnością słyszał pan o diabelskim kamieniu na Zakomionku?


Pokręcił głową z uśmiechem na twarzy.


- A słyszał pan o UFO- tunelach na Babiej Górze? Pokazałam na majestatyczną górę.


Znowu pokręcił głową i z uśmiechem na twarzy powiedział: To piękna góra.


Patrzyliśmy wszyscy jak za szczytem „królowej Beskidu” zachodziło słonce.


- Tak to piękna góra… Tam wczoraj o tej porze byliśmy… A czy słyszał pan o prof. Janie Pająku, który napisał traktat naukowy na temat tej góry i jej UFO- tunelach?


Nasz tajemniczy gospodarz znowu pokręcił głową, więc podałam jemu dużą księgę. Patrzył chwilę na foliową okładkę z napisem „ UFO – Tunele spod Babiej Góry”. Po chwili zwrócił traktat mówiąc - nie czytałem.


- Ten traktat naukowy jest dostępny w Internecie. Prof. Pająk jest fizykiem i informatykiem, absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Po stanie wojennym wyjechał na stałe do Nowej Zelandii. Przed wyjazdem opublikował w miesięczniku „Przegląd Techniczny” cykl art. na temat opisu technologii magnokraftu czyli dysku wg własnych przemyśleń, dlatego badał tę górę i szukał jej szklistych tuneli o których tutejsi górale opowiadają od wieków. My dzisiaj byliśmy na Krowiarkach przy Babiej Górze i znaleźliśmy jeden z zasypanych UFO- tuneli. Badałam tam pasma kosmiczne… Przyjechaliśmy tutaj, aby zobaczyć legendarny kamień, gdyż o nim wspomina prof. Pająk w swoim traktacie. Był tutaj i widział go…


Młody mężczyzna z uśmiechem wyciągnął rękę i wskazał na stojącą za nami starszą kobietę z małą dziewczynką, która przysłuchiwała się naszej rozmowie.


- Ona wam powie…


Zwróciliśmy się w kierunku starszej kobiety, która mogła być jego babcią. Po chwili zaczęła mówić.


- Ten kamień jest prawie na szczycie góry. Byłam tam… Tam jest jaskinia zasypana kamieniami, a z przodu są ustawione dwa duże kamienie. Jak był stary las łatwo było go znaleźć, ale parę lat temu zrobili wycinkę i posadzili młody las. Teraz tam trudno go znaleźć. Jest już wieczór, ale rano można tam trafić…


- Tak… ale jutro będziemy w Jordanowie. Może kiedyś tutaj przyjedziemy, aby go odszukać. Ja jestem z Gdyni, a oni z Gliwic i z Sidziny. Podziękowaliśmy za cenne informacje i na koniec podałam dziennikarzowi wizytówkę mówiąc , że interesuję się legendarnymi kamieniami od 1993 roku, gdyż badam kamienne kręgi. Kamienne kręgi to Plan Baz Kosmicznych i są one m.in. właśnie tutaj w Babiej Górze.


Pożegnaliśmy sympatycznych gospodarzy i ruszyliśmy w drogę powrotną do Sidziny. Byliśmy wciąż pod silnym wrażeniem niezwykłego spotkania z tym młodym tajemniczym człowiekiem.


Jechaliśmy trasą przez Lipnicę wśród kwitnących łąk, podziwiając masyw Babiej Góry na tle zachodzącego słońca. Widok był tak niezwykły, że musieliśmy się zatrzymać, aby zrobić zdjęcia i zapamiętać to zjawisko na zawsze. Tak wspaniale i ciepło pożegnała nas Babia Góra… że żadne słowa ani zdjęcia tego nie oddają…


Wróciliśmy do Sidziny i znowu późno w nocy poszliśmy spać…


Wiedziałam, że nic co działo się tego dnia nie było przypadkiem i wszystko miało swoje znaczenie, które zrozumiem później. Spotkanie z młodym mężczyzną było dla mnie wskazówką, abym zainteresowała się Bazą Kosmiczną SMOKA na Wawelu. Może wybiorę się tam jesienią…


Już wiem, że wokół Babiej Góry jest kilka mniejszych Baz Kosmicznych Smoka. Co teraz zrobią smoki w ludzkiej skórze? Tylko patrzeć jak przywleką się na Babią Górę z gongami tybetańskimi, mantrami… bo „Oni już tu są!”… tylko, że ich plan nie jest Wyższym Planem dla Polski ani dla naszej cywilizacji. I o tym pamiętajcie widząc takich gości …

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lip 2012, 7:38 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Tajemnice góry Untersberg
Obrazek
W sierpniu 1987 roku, trzy osoby weszły na teren gór w południowych Niemczech, aby zbadać kilka jaskiń - wszelki ślad po nich zaginał. Zarówno policja jak i alpiniści, którzy brali udział w poszukiwaniach nie znaleźli żadnych śladów zaginionych, za wyjątkiem ich samochodu. Trzy miesiące później, w połowie listopada bliscy zaginionych osób odebrali telefon i usłyszeli w słuchawce "jesteśmy na statku, gdzieś na Morzu Czerwonym, płyniemy w kierunku Aleksandrii." Zaginiona trójka nie miała pojęcia jak dostała się na statek, co działo się przez ostatnie trzy miesiące, ani co wydarzyło się wewnątrz góry, którą badali. W Aleksandrii, udali się do konsulatu i powrócili do domu. Historia ta wydarzyła się naprawdę i miała miejsce 14 sierpnia 1987 roku. Trójka odnalezionych to para Hermann i Maria Forster razem z przyjaciółką Moniką Kohn. - wszyscy pochodzą z Monachium
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Witajcie w świecie przejść do innych wymiarów, w świecie elfów, gnomów, obcych, podziemnych cywilizacji i paranormalnych tajemnic, które otaczają masyw górski - Untersberg - w Alpach pomiędzy Berchtesgaden w Niemczech, a Salzburg'iem w Austrii.


Obsesja Hitlera
W 1992 roku, podczas wizyty Dalajlamy w Austrii, ten poprosił o możliwość zobaczenia góry, nazywając ją "śpiącym smokiem" i "czakrą serca świata" (przypis. czakra - ośrodek, centrum energetyczne). Nie była to jednak pierwsza sławna osoba, która znała tę górę. Hitler, miał na jej punkcie prawdziwą obsesję, mając nadzieję na dotarcie do nadnaturalnych bytów, które pomogą mu wygrać wojnę, którą przegrywał.
Untersberg


Hitler zbudował dom (nazwany - Berghof, potocznie "góra") położony na stoku Obersalzbergu w Alpach Salzburskich w pobliżu Berchtesgaden w Niemczech. Z tego miejsca mógł obserwować Untersberg przez cały czas. W publikacji Christy Schroeder (sekretarki Hitlera) na temat tej rezydencji Hitlera możemy przeczytać:

Cytat

"Za przestronnym przejściem z półkolistym łukiem dawnego domu Wachenfeld, z zawieszonymi ciężkimi aksamitnymi portierami w kolorze bordo, znajdowały się szerokie drewniane schody wiodące do Wielkiej Sali./.../ Miała ona 200 metrów kwadratowych powierzchni i była bardzo wysoka. Podłoga wyłożona była welurem w kolorze poziomkowym, a trzy marmurowe schodki wiodły przed kominek, do znajdujących się tam miejsc do siedzenia. Stało tu niewiele mebli ? tylko dwie wielkie szafy, siedzenia po prawej stronie okna, ogromny stół do obrad, globus i po lewej stronie stojący zegar, a poza tym pianino i liczne komódki. Jedna z wielkich szaf miała uchwyty w kształcie męskich głów. Zawierała ona dokumenty nadania obywatelstwa honorowego, starą broń i tym podobne. Druga szafa mieściła za szklanymi szybami stare zastawy z cyny. Wspaniałe gobeliny z pełnymi życia scenami myśliwskimi przykrywały otwory w ścianie, konieczne dla prowadzenia pokazów filmowych./.../ Największe wrażenie w Wielkiej Sali, z jej ciemnobrązowym kasetonowym stropem, robiło w ciągu dnia niezwykłe jak na ówczesne warunki duże okno, które można było otworzyć za pomocą korby; ukazywało wtedy majestatyczną górę Untersberg jakby w specjalnych ramach"

Obrazek

Widok na Untersberg z rezydencji Hitlera


Hitler chciał posiąść tajemną wiedzę i moc, która pozwoliłaby mu pokonać wrogów. Aby w pełni oddawać się swojej obsesji zamówił specjalne teleskopy. Nie były one jednak przeznaczone do obserwacji gwiazd, ale do obserwacji naziemnych.

Obrazek
Obrazek

Rezydencja Hitlera - Berghof


Poniżej na zdjęciu, Hitler obok jednego ze swoich teleskopów skierowanych na Untersberg. Możemy w przybliżeniu ocenić moc teleskopu. Średnica to około 120-140mm (może 150-200mm), ogniskowa 1500mm, co w przybliżeniu daje powiększenie około 150x. Teleskop posiada binokular do obuocznych obserwacji.

Obrazek
Obrazek
Hitler i Nicolaus von Below na tarasie. Widoczny teleskop.

Jednym z powodów, dla których zainteresował się on tą szczególną górą były liczne legendy i opowieści o ludziach, którzy ginęli bez wieści badając jaskinie pod tym pasmem górskim, o ludziach, którzy doświadczali luki w czasie, spotykali karłów lub przybyszy z innego świata, a także odnajdywali przejścia do - jak to określał Hitler - wewnętrznej Ziemi.

Ostatnia wyprawa - sierpień 2008 roku - do gigantycznego podziemnego kompleksu pod górą Untersberg pokazała, że jaskinie schodzą tak głęboko pod ziemię, że nie osiągnięto jeszcze ich najniższego punktu. Badacze musieli wrócić bez wiedzy o tym jak rozległe są te jaskinie. Odnosząc się do raportu z niemieckiej gazety badacze osiągnęli głębokość 1056 metrów, zanim zostali zmuszeni do powrotu, gdy przeszkodą nie do pokonania okazała się głęboka przepaść. Osiągnięcie tej głębokości udało się dzięki pokonaniu niezwykle wąskiego przejścia, które podczas poprzedniej wyprawy okazało się zbyt wąskie, aby je pokonać. Ekipa odkryła także dziesiątki nowych korytarzy i wierzcie lub nie - jezioro na głębokości 930 metrów. Przepłynięto je na pontonie.


Cytat

"5 dni ciemności za nami. 5 dni, podczas których tylko światło lamp wskazuje nam drogę. Drogę, która nagle kończy się i kieruje wprost do kanionów, które wydają się nie mieć dna." To droga przez Untersberg - najbardziej tajemniczą górę regionu Berchtesgaden. Po raz pierwszy ekspedycja Bawarczyków i Niemców zeszła na głębokość ponad jednego kilometra wgłąb jaskini rozpoczynająć podróż od wejścia położonego na wysokości 1879 metrów n.p.m. Pięciu członków ekipy dotarło ostatecznie na głębokość 1056 metrów na krawędź jaskini "Riesending-Schachthöhle". W Niemczech nigdy wcześniej nikt nie dotarł tak głęboko. Bärbel Vogel - przewodnicząca organizacji niemieckich speleologów nazwała to sensacją. Zespół zdołał przecisnąć się przez bardzo wąski odcinek korytarza, który do czasu ostatniej wyprawy pozostawał nieprzebyty. Dzięki temu odkryto 800 metrów nowych korytarzy. Na głębokości 930 metrów odkryto jezioro, które można było pokonać tylko przy użyciu pontonu.[...]

Obrazek

Podziemia góry Untersberg



Bez śladu

Podobnie jak w przypadku Trójkąta Bermudzkiego, tak i tutaj setki ludzi zniknęło bez śladu lub odnalazło się po latach w zupełnie innym miejscu na Ziemi - co może sugerować, że doszło do czegoś w rodzaju skoku w czasie / przestrzeni lub w czasie i przestrzeni. Przypadki zaginięć są tak częste, że niemieckie i austriackie gazety regularnie zamieszczają na swoich łamach historie związane z górą.

Starożytne lub miejskie legendy donoszą ponadto o "małych ludziach" wychodzących z góry oraz o "małych ludziach" pilotujących samoloty, a widzianych w pobliżu góry. Istnieją setki tego typu legend i wszystkie mają jakiś związek z górą.


Podróże w czasie, karły i podziemne tunele

Większość starych mitów, legend i ludowych podań związanych z górą Untersberg (a istnieją ich całe setki) opowiada o:


•karłach lub "małych ludziach",

•fenomenie zgubionego czasu lub podróżach w czasie.


Jest to dość niecodzienne, gdyż legendy i opowieści z innych regionów świata w swojej głównej fabule nie wzmiankują o karłach i przeskokach w czasie. Wiele legend i podań związanych z tym regionem pochodzi z 18 wiecznych niemieckich ksiąg. Niektóre teksty znaleziono na kamiennych płytach blisko góry Untersberg. Większość z tych opowieści stanowi obecnie zbiory muzealne.

Na odnalezionej w 18 wieku w pobliżu góry Untersberg płycie możemy przeczytać po germańsku "Ludzie z Untersberg" są karłami, obeznani w magii, dobrze usposobieni choć czasem złośliwi. Mają oni duże głowy, mądre oczy i szarą skórę". W innym tekście czytamy: "Na obszarze Berchtesgaden pojawiają się dziwni ludzie. Ludzie jakich nikt wcześniej nie widywał. Są dziwnie ubrani". Niektóre zapiski głoszą, że "Ludzie Ci pochodzą z wnętrza Ziemi". Jedna z historii opowiada o tym jak kilku drwali podczas podróży do Salzburga natknęła się o 4 nad ranem na grupę 400 "małych ludzi", wszyscy byli ubrani tak samo. Zmierzali w stronę szczeliny w skałach, po czym zniknęli w ciemnościach góry. Kolejna opowieść przenosi nas w czasy wojen francuskich. Francuski żołnierz stacjonujący przy Untersberg miał zostać zbudzony w środku nocy przez niskiego człowieka, który prosił o otwarcie bramy w celu dostania się na jedno z pasm górskich. Kiedy żołnierz rozejrzał się po okolicy zauważył kilku podobnych niskich wzrostem ludzi. Odmówił im jednak otwarcia bramy. Wtedy niscy ludzi ignorując zakaz pokonali bramę.


Jezioro Królów

Istnieje pewna 15 wieczna legenda mówiąca o doświadczeniach z utratą czasu ludzi, którzy wkroczyli do góry Untersberg. Legenda ta mówi także o tunelach wiodących od Untersberg pod dnem jeziora "Konigssee" (Kings Lake) prowadzących do kościoła, który mieści się przy brzegu.

Obrazek
Jezioro Konigssee

W roku 1529, mężczyzna o nazwisku Lazarus Aigner wędrował przez góry w towarzystwie pastora z pobliskiego miasteczka. Pod jednym ze szczytów odkryli małą kapliczkę osadzoną w skałach i srebrne inskrypcje, których nie potrafili odszyfrować. Po powrocie do domu pastor nie potrafił zapomnieć o inskrypcjach i poprosił Lazarusa, aby ten wrócił w tamto miejsce i spisał słowa. Lazarus wrócił w miejsce kapliczki i spisał słowa. Inskrypcja brzmiała: S. V. R. G. E. T. S. A. T. U. M.

Zapadł zmierzch i Lazarus postanowił przenocować w pobliżu kapliczki oczekując świtu, który pozwoli mu bezpiecznie zejść ze zbocza i wrócić do domu. Był środowy wieczór. Zasnął i zbudził się wypoczęty następnego poranka. Minęło kilka chwil podczas jego drogi powrotnej do domu, gdy Lazarus natknął się na bosego mnicha, niosącego łańcuch z kluczami i recytującego jakieś słowa z modlitewnika. Lazarus zaciekawiony spytał ów przechodnia skąd pochodzi i dokąd zmierza. Mnich odpowiedział mu, że chciałby zaprosić go na poczęstunek i przy tym odkryć przed Lazarusemm znaczenie srebrnych inskrypcji z kaplicy w kamieniu. Lazarus przystał na propozycję i oboje ruszyli w stronę żelaznych drzwi osadzonych w zboczu góry Untersberg.

Mnich otworzył wrota jednym z wielu kluczy jakie posiadał. Lazarus wkroczył do wnętrza góry bez strachu. Mnich poprosił go, aby ten zdjął swój kapelusz i nigdy, przenigdy nie wspominał nikomu o tym miejscu, lecz uważnie słuchał.

Po wejściu do wnętrza góry, Lazaruz zobaczył wieżę ze złotym zegarem. Mnich poprosił aby ten zapamiętał godzinę jaką wskazuje zegar. Była 7. Podążyli dalej i Lazarus zobaczył także inne budynki, drzewa, fontanny, rzadkie owoce i gigantyczną świątynie, w której śpiewali inni ludzie. Mnich zaprosił Lazarusa na poczęstunek, by zaraz potem zaprowadzić go do biblioteki. Kiedy Lazarus wypytywał kim są Ci wszyscy ludzie tu żyjący, mnich odparł, że to "stare dusze, które godnie przeżywszy swoje życie będą chronić rodzaj ludzki w czasach ostatecznych". W bibliotece wśród licznych książek Lazarus odnalazł te same inskrypcje, które spisał wcześniej, a których znaczenia nie mógł pojąć. Nie mógł niestety zrozumieć tekstów książek, gdyż wszystkie pisane były łaciną, której nie znał.

Mnich pokazał mu jednak 12 drzwi. Każde z nich - wyjaśnił - prowadzi do jednego z 12 kościołów, które otaczają górę Untersberg. Mnich wybrał jedne drzwi, które poprowadziły ich podziemnym tunelem pod dnem jeziora "Konigssee" do jednego z kościołów na obszarze zwanym St. Bartholoma. W czasie pobytu Lazarusa wewnątrz góry, mnich oprowadził go także innymi tunelami do 11 pozostałych kościołów. W tym czasie Lazarus dowiedział się, że górę zamieszkują także dusze zmarłych wielkich władców i królów, oczekujących na czasy ostateczne.

Po siedmiu dniach przebywania wewnątrz góry, mnich dał Lazarusowi wybór. zostać tutaj na zawsze lub wrócić do domu. Lazarus postanowił wrócić do domu. Wtedy mnich poprosił go, aby jeszcze raz spojrzał na zegar. Była dokładnie ta sama godzina, jak w dniu, w którym po raz pierwszy zawitał do tego podziemnego świata - godzina 7. Mnich wyjaśnił, że nie upłynęła ani godzina od momentu jego przybycia tutaj, chociaż Lazarus wiedział, że minęło już 7 dni. Mnich odparł "Jeśli chcesz żyć, nie mów nikomu co tutaj widziałeś, zanim nie upłynie 35 lat. Po tym okresie możesz ujawnić tajemnicę. Odejdź teraz w pokoju." Dokładnie 35 lat później, Lazarus spisał tą historię. Umarł kilka dni później.


Obrazek
Kościół przy Koenigssee, w którym wg. legendy znajduje się podziemne przejście do grot góry Untersberg.

Tajemnice góry Untersberg wciąż nie zostały do końca odkryte. Turyści, którzy odwiedzili ten obszar często opowiadają o zawrotach głowy, nudnościach, a nawet o mistycznych doświadczeniach czy wręcz o ubogaceniu duchowego wymiaru swojej egzystencji - np. poprzez doświadczanie świadomych snów, czy OOBE. Według speleologów, podziemne kompleksy tunelów pod Untersberg mogą rozciągać się jeszcze na co najmniej 4000 metrów wgłąb Ziemi.

Obrazek
Widok z jednego z wejść do podziemi w górze Untersberg


Opracowanie z języka niemieckiego na język angielski: Skyfloating dla abovetopsecret.com
Tłumaczenie na język polski: Eurycide
Paranormalne.pl
źródła:
http://www.abovetopsecret.com
http://alpenfestung.com/untersberg.htm
http://alpenfestung....ergmissing.html
http://www.tz-online.de/de/aktuelles/ba ... 43814.html

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sie 2012, 7:33 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
KAPADOCKIE ŚWIATY PODZIEMNE
Obrazek

http://wszechocean.blogspot.com/2012/08/sprawa-nr-020h-kapadockie-swiaty.html
Autor R. K. Leśniakiewicz

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2012, 15:17 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Kamień Czintamani z Agharty i Szambhalli (1)
http://wszechocean.blogspot.com/2012/11/kamien-czintamani-z-agharty-i.html

Kamień Czintamani z Agharty i Szamballi (2)
http://wszechocean.blogspot.com/2012/11/kilka-uwag-tumacza-aghartaszamballa.html

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2012, 8:55 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Ciekawie nt. bazy w Gdyni każdy kto się interesuje tematem powinien to przeczytać.

Incydenty CE6 i ich związek z grobowcem króla Pierwszej Cywilizacji na terenie Gdyni!

Zofia Eleonora Piepiórka

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie art. „UFO nad Zachodnią Syberią: CE6 w Rosji” na Blogu Roberta Leśniakiewicza (7.11. 2012) http://wszechocean.blogspot.com/2012/11 ... rosji.html oraz dyskusja psychotroników na Forum Projektu Cheopsa.


Opisane incydenty UFO mają dla mnie znaczenie w kontekście podobnych doniesień z terenu Polski, Europy i całej Ziemi. Oczywiście przed wiekami zdarzały się tego typu incydenty lecz informacje na ten temat przetrwały do naszych czasów w formie podań, legend i mitów, tak jak np. legendy o SMOKU Wawelskim. W naszych czasach tego typu zdarzenia zostają opisane przez ufologów i dziennikarzy i błyskawicznie lecą w świat dzięki Internetowi! Niedawno słyszałam, że w Zachodnich Bieszczadach w Polsce ludzie również widują takie monstra wychodzące z ziemi. Nie bez podstaw sądzę, że są tam ich podziemne bazy kosmiczne.


Jedni ufolodzy uważają, że te gadzie cywilizacje pochodzą z Ziemi i istniały przed cywilizacją ludzką, inni że przybyły one na Ziemię później, tak jak Annunaki. Jeszcze inni uważają są to inteligentne hybrydy stworzone przez naszą cywilizację współpracującą z OBCYMI - tak jak to robili np. hitlerowcy w Górach Sowich podczas II WŚ. Wiemy, że doświadczenia genetyczne trwają nadal, gdyż donoszą o tym od lat różne media. Nie jest to nic nowego, gdyż w poprzednich cywilizacjach działo się tak samo - o czym mówią Mity Greckie lub Egipskie.


Robert Leśniakiewicz w komentarzu pisze: „Wszystkie te relacje dotyczą bardzo skomplikowanych wydarzeń – Bliskich Spotkań Szóstego Rodzaju z Obcymi istotami, które skończyły się dla ludzi urazami, ranami i po jakimś czasie śmiercią. Taka jest właśnie specyfika CE6. W przeciwieństwie do CE1-3 są one mniej optymistyczne i pokazują, że Obcy i ich technologia wcale nie jest taka pokojowa, jak nam to wpajano od dziesięcioleci.”


Biorąc pod uwagę powyższy cytat w odniesieniu do trzech różnych incydentów z udziałem UFO w Zachodniej Syberii dostrzegam znajome elementy zdarzeń w tym co sama doświadczałam, obserwuję, badałam i opisuję od lat. Jest to istotne w sprawie odkrywania prawdy o OBCYCH okupujących naszą cywilizację.


O co chodzi?


W pierwszej relacji CE6 zwróciłam uwagę na odczucia słabość i zawroty głowy w obecności kontaktowców oraz w różnych miejscach! W drugim opisie CE6 odnośnie ludzkich „nosicieli”, którzy nie wytrzymywali ciężaru „urodów” - czyli OBCYCH o gadzich kształtach. Na podstawie obserwacji uważam, że dotyczy to również zachowań niektórych psychotroników i ufologów… „Poszkodowani byli żywi, ale nie rozumieli, co się stało. Oni żyli nie przejawiając objawów jakiejkolwiek choroby, a potem, jeden za drugim zaczęli umierać lub „zaczęła go boleć głowa i w ciągu roku zmarł.” Trzeci przypadek dotyczył CE3. Niewielka chmura wisząca nad ciężarówką z niepojętą siłą podniosła ją na dość dużą wysokość i przeniosła na odległość 35 km od miejsca przeznaczenia. Obcy znikli, a chmura rozwiała się. Zaintrygował mnie też opis piorunów, które zaczęły bić obok ciężarówki, ale żaden jej nie trafił.


Tak jak w opisie pierwszej relacji sama niejednokrotnie odczuwałam słabość i zawroty głowy w różnych miejscach, np. w kamiennych kręgach lub w obecności niektórych kontaktowców lub w miejscach baz kosmicznych! Pewne elementy opisanych przypadków kumulują się w konkretnych miejscach i dlatego od dawna zwracają moją uwagę. Chodzi mi o Gdynię, gdzie podczas katastrofy UFO w 1959 roku Trójmiejskie dzienniki pisały o pomarańczowej kuli – o której również jest mowa w pierwszym incydencie. Przed laty - również w Gdyni obserwowałam niewielką chmurę o której już pisałam nieraz, ale ufolodzy i psychotronicy posądzają mnie o fantazjowanie więc przypomnę...


Był środek lata, chyba 2001 roku. Żar lał się z bezchmurnego nieba, a ja wracałam miejskim autobusem z dzielnicy Gdynia - Oksywie do centrum. Ulica znajduje się na zboczu góry skąd rozciąga się rozległy widok na miasto. Nagle moją uwagę przykuła jedyna mała chmurka na niebie. Może gdyby było ich więcej nie zwróciłabym na to uwagi. Była w nietypowym szarawym kolorze, a nie białym jak większość chmur i dlatego wtapiała się w błękitne tło nieba. Zaczęłam się jej przyglądać, bo nie wiedzieć czemu nie podobała mi się! Czułam, że za tą chmurą jest zamaskowane UFO wiszące wysoko na niebie, ale dlaczego akurat w tym miejscu? Co tam jest?! Znam Gdynie, więc po krótkiej analizie doszłam do wniosku, że chmura wisiała w okolicy Akademii Morskiej przy ul. Morskiej. Obserwowałam chmurę kilka minut, gdy nagle zaczęła znikać i rozwiała się bez śladu... tak jak w relacji świadków na Syberii! Minęło kilka lat i zapomniałam o tej obserwacji do czasu gdy poszłam do Akademii Morskiej i rozmawiałam z jednym z profesorów m.in. o tym co się dzieje w tej uczelni. Wspomniał, że w krótkim czasie nagle zmarło kilku wykładowców pomimo, że nie byli chorzy i powinni żyć! Pytali co mogło być przyczyną ich nagłej śmierci? Doszli do wniosku, że jest tam jakieś negatywne promieniowanie, oni czuja się źle i dlatego pozakładali w różnych pomieszczeniach odpromienniki zakupione od radiestetów.(!) Mieli nadzieję, że to zneutralizuje negatywne promieniowanie! Jeden z wykładowców pokazał mi odpromiennik pod swoim biurkiem. Podał mi go, abym sprawdziła czy rzeczywiście to działa. Pod spodem ceramicznego odpromiennika był znak egipskiego boga „Ra”… Pomyślałam: Kto im to „wcisnął”?! Wyjaśniłam, że to im nie pomoże, jeżeli nie zlokalizują źródła promieniowania! Sprawdziłam teren i odpowiedziałam, że AM stoi w miejscu jakiejś Bazy Kosmicznej OBCYCH... Jakiej? (Wówczas jeszcze sama dokładnie nie wiedziałam, ale podpowiedzią były sny i wizje, które opisałam w książce, a teraz m.in. relacja z Zachodniej Syberii i wiele innych tego typu miejsc na Ziemi.) Ale dlaczego akurat w Akademii Morskiej w Gdyni??! Patrzyli na mnie jakbym „urwała się z księżyca”. Zapytałam - kiedy powstała Akademia Morska w Gdyni i KTO wybrał to miejsce na jej lokalizację? Patrzyli na mnie zaskoczeni, no bo jaki to ma związek ze sprawą? (Podpowiem – AM powstała w czasie gdy powstawał port i miasto Gdynia) W tej sprawie nie ma przypadków tak jak np. z lokalizacją głównych ulic! O co chodzi? – wyjaśnię później.


Zanim się wybrałam do Akademii Morskiej zwróciłam uwagę na to, że od lat przejeżdżając koło AM często miałam odruch wymiotny lub robiło mi się nagle duszno… tak, że musiałam czym prędzej wysiadać z autobusu lub samochodu. Początkowo myślałam, że to jest przypadek, ale gdy powtórzyło się kolejny raz zaczęłam się zastanawiać co jest nie tak z Akademią Morską?! Zaczęłam penetrować okolicę AM… W końcu zrozumiałam, że ma to kolosalne znaczenie dla całej sprawy, którą od wielu lat badam odkrywając ślady zaginionego miasta z poprzedniej cywilizacji na terenie dzisiejszej Gdyni. Dotyczy to szczególnie TAJEMNICY ŚWIĘTEJ GÓRY w GDYNI ( niedaleko Akademii Morskiej ) - co później opisałam w książce pt. "Święta tajemnica Gdyni" http://www.radwan.pl


Na temat swoich badań na tym terenie pisałam również w sprawozdaniu z wyprawy na Babią Górę i do Jordanowa co m.in. opublikował na swoim Blogu Robert Leśniakiewicz w maju 2012 roku!


Ze sprawozdania…


Muszę tutaj wspomnieć o badaniach anomalii magnetycznych w Gdyni, gdyż ma to związek ze zdarzeniem i moimi pytaniami w Wysokiej k./Jordanowa w opuszczonym domu.


Ale co mają z tym wspólnego anomalia magnetyczne w Gdyni?


Przed laty badaliśmy miejsca anomalii grawitacyjnych w Gdyni - na Świętej Górze i Kamiennej Górze, w lesie Witomińskim, na nabrzeżu spacerowym oraz na terenie Akademii Morskiej przy ul. Morskiej. Mieszkam w Gdyni od urodzenia i przejeżdżając trolejbusem czy samochodem koło Akademii Morskiej co jakiś czas czułam zawroty głowy i miałam odruch wymiotny. Ponieważ w tym okresie czasu badałam cały teren Gdyni zwróciłam uwagę na to miejsce, gdyż taka sytuacja powtarzała się co jakiś czas. Zaczęłam krążąc w okolicy Akademii Morskiej badając teren po swojemu i dlatego w końcu odkryłam, że są tam bardzo szerokie pasma kosmiczne, ale wówczas jeszcze nie rozumiałam co to znaczy! Okazało się, że jest tam jakaś Baza Kosmiczna - ale czyja? Podpowiedzią dla mnie były sny i wizje, które opisałam w książce pt. „Święta tajemnica Gdyni”. Za AM ciągnie się pasmo wzgórz i tam na podstawie snów i wizji oraz promieniowania zlokalizowałam starą Bazę Kosmiczną Lwa z czasów gdy gwiazdozbiór Lwa był na Równiku Galaktycznym.


Podczas moich poszukiwań jakichkolwiek dowodów odkryłam, że na dziedzińcu tej uczelni leżał duży czerwony granitowy głaz podobnej wielkości i kształtu jaki jest w Małych Stawiskach – co również opisałam w książce! Zastanawiałam się czy ten głaz ma coś wspólnego z wielkim kręgiem głazów, który tam się wyłonił na skutek erozji? Oczywiście tak (ale to historia na inne opowiadanie), dlatego przed laty napisałam do Rektora AM w sprawie badań tych kamieni lecz odpowiedzi nie było, a głaz niedługo potem znikł! Później dowiedziałam się, że został wywieziony na działkę jednego z pracowników uczelni. Czy „gość” chciał się w ten sposób „doładować energetycznie” za radą jakiegoś mistrzunia, czy może głaz pasował do jego pięknego trawnika? A może dzięki temu zapobiegł dalszym badaniom i ujawnieniu prawdy o tych kamieniach oraz okolicy??


Badając podobny kamień z wielkiego kręgu na terenie wsi Małe Stawiska za pomocą urządzenia do pomiaru radioaktywności „Polan” okazało się, że kamień jest silnie radioaktywny, gdyż kilkukrotnie była przekroczona dopuszczalna norma promieniowania dla człowieka, ale mistrzowie radiestezji o tym nie wiedzą i leżą na nich „doładowując się energetycznie”. Uważają, że w ten sposób mogą leczyć się również inni ludzie! Widocznie im taka energia odpowiada? Pytanie - dlaczego odpowiada im takie promieniowanie?? Tutaj poniekąd odpowiedzią na to pytanie jest wspomniany art. „UFO nad Zachodnią Syberią:CE6 w Rosji” Czyżby byli „nosicielami” gadzich lub innych cywilizacji i są pod ich silnym wpływem i kontrolą, dlatego ta energia im odpowiada?


Z moich badań wynika iż takie kamienie posiadają nadajnik dużej mocy - o czym już nie raz pisałam - dlatego ten kamień ma duże znaczenie jako artefakt z poprzednich zaawansowanych technicznie cywilizacji. Ma on też związek z bezgłośnymi złotymi błyskawicami jakie obserwowałam wokół legendarnego kamienia w słoneczny dzień, a więc ma to poniekąd związek z UFO ukrytym w chmurze jako wskazówka, dlatego uważam, że ten kamień może być doskonałym „odpromiennikiem” dla Akademii Morskiej. Jednak jakiś „mistrzunio” pod wpływem swoich „opiekunów duchowych” poradził, aby kamień wywieść i w zamian za „drobną opłatą” ustawił własne odpromienniki z symbolem tego, który ma wpływ na szyszynkę znajdującą się w głowie... To, że kilku wykładowców tej uczelni „szlak trafił” to mało ważny szczegół, będą następni!


Gdy przed laty czerwony głaz znikł z dziedzińca uczelni trochę mnie to zmartwiło, bo dla mnie był to ważny dowód lecz prowadziłam nadal swoje poszukiwania i badania na tym terenie i po jakimś czasie zlokalizowałam centrum anomalii przy AM pod ulicą Morską. Na głębokości 60 m w ziemi był DYSK – lub Baza Kosmiczna. Wyjaśniało to, dlaczego co jakiś czas jadąc tam robiło mi się niedobrze! Najwyraźniej ma to związek z przesileniami energetycznymi powtarzającymi się cyklicznie średnio co 10 lub więcej dni oraz wzrostem promieniowania elektromagnetycznego i jakiegoś innego. To wyjaśnia dlaczego robiło mi się niedobrze gdy tam przejeżdżałam, bo przecież nie było żadnego powodu abym czuła szczególną niechęć na widok AM i wykładowców! Naszkicowałam oraz opisałam to miejsce i wysłałam do wiadomości Rektora i DMW, aby to badali! Byłam ciekawa co to za Tajna Baza Kosmiczna ich inspiruje lub raczej ma wpływ na niektóre „drobne” decyzje, takie jak np. usuniecie głazu z dziedzińca AM jako niepotrzebnego dowodu? Dzięki temu kamieniowi zrozumiałam, że dotyczy to wszystkich uczelni w Polsce i na Ziemi, bo wszystko jest pod niewidzialną kontrolą. Ich ludzie świadomie lub nieświadomie, ale pod ich wpływem - nic w tej sprawie nie zrobią. Nie czekając na ich decyzje zbadaliśmy najpierw anomalie magnetyczne na dziedzińcu AM za pomocą tego samego kompasu, którym posłużyliśmy się do badań STREFY 3c 123. Jest tam anomalia w granicach 2%, ale jej centrum znajduje się po drugiej stronie ulicy Morskiej! Jest tam Baza Kosmiczna w ziemi od której robi mi się niedobrze… jak w relacji świadków w Zachodniej Syberii w Rosji. Ciekawe jest to, że te cywilizacje zawsze wybierają strategiczne miejsca w różnych miastach - na głównych ulicach gdzie codziennie przemieszcza się dziesiątki lub setki tysięcy ludzi lub w pobliżu obiektów urzędowych! Jaki mają wpływ na tych ludzi? Niedobrze mi się robi… gdy o tym myślę!


Myśląc o badaniach na terenie Akademii Morskiej przypomniałam sobie, że podczas pomiarów anomalii magnetycznych weszłam do budynku Akademii Morskiej od strony dziedzińca i poczułam dziwny metaliczny smak w ustach co mnie zastanowiło. Niby drobiazg bez większego znaczenia, ale po wielu latach, gdy o tym już zapomniałam nieoczekiwanie poczułam to samo na drugim końcu Polski w opuszczonym domu w okolicy Wysokiej k/Jordanowa. Wspominam o tej sprawie, gdyż ma to związek i wiele wyjaśnia i to jest dowód (dla mnie) że są to te same bazy kosmiczne! W innych miejscach anomalii magnetycznych w Polsce mój organizm najczęściej reagował bólem głowy i odruchem wymiotnym… jak w opisie CE6 w Rosji. Powtarzało się to wielokrotnie i zmuszało do myślenia oraz szukania odpowiedzi na pytanie – dlaczego tak się dzieje i co tam jest? Te badania są więc również formą samoobrony przed OBCYMI, gdyż dzięki temu jestem świadoma jak to działa i jakie tego są skutki!


Wyjaśnijmy jeszcze co to jest anomalia grawitacyjna?


Anomalie grawitacyjne to miejsca, gdzie wartość i kierunek siły ciążenia jest inny niż na sąsiednich obszarach. Są to odchylenia właściwie nieodczuwalne przez nasz organizm, ale wykrywalne przez odpowiednie przyrządy pomiarowe. Jednak jak widać na moim przykładzie - takie miejsca mogą oddziaływać indywidualnie na organizm ludzki w szczególności osób sensytywnych.


Nieliczni też wiedzą, że jedynie grawitacja - która tam występuje – spośród wszystkich fizycznych oddziaływań i energii jest zdolna opuścić nasz trójwymiarowy świat i przeniknąć do innych światów i wymiarów. Jest więc jedyną (nam znaną) fenomenalną siłą przyrody, która wiąże te wszystkie światy w jeden mechanizm. Jeżeli OBCY mają tam swoje Bazy Kosmiczne to wykorzystują grawitację do przemieszczania swoich obiektów latających UFO i dzięki temu mogą w ciągu kilku sekund zniknąć lub „wiszą” nad bazami zamaskowani chmurami – co zaobserwowałam jadąc miejskim autobusem. Czy to jest logiczne? Dlatego widząc szarawą chmurę na bezchmurnym niebie wiedziałam, że tam „coś” jest i dlatego zainteresowałam się gdzie to może być...


Ale dlaczego miejsca anomalii grawitacyjnej występują w centrum miasta, przy głównych ulicach (a nawet jest ich kilka) lub są akurat na obwodnicy miasta? Dlaczego tam często dochodzi do śmiertelnych wypadków?! Są tam bazy OBCYCH i takich miejsc w Gdyni i w Polsce jest dużo! Czy naukowcy to badają, czy tylko radiesteci, którzy widzą tam tylko poprzeczne cieki wodne lub nieznane promieniowania kosmiczne? Można wierzyć lub nie w różne sprawy lub idee, ale jeżeli nic sensownego z tego nie wynika, to jest to celowe działanie OBCYCH cywilizacji na naszą szkodę, czyli pułapka w której nieświadomie tkwią miliony ludzi na Ziemi, aby OBCY mogli bezkarnie manipulować naszym życiem i działaniami. Ma to kolosalne znaczenie i skutki dla przyszłości Polski oraz cywilizacji! Jakie skutki? Pisałam na ten temat w art. pt. „Nasza błękitna planeta czyli eksperyment jakiego nigdy nie było!” https://www.facebook.com/notes/zofia-pi ... 3977176579 oraz http://wszechocean.blogspot.com/2012/10 ... yment.html

Miliony ludzi wierzy w cudowne figury i obrazy, do których się modlą i wierzą, że one ich uratują, ale nie wiedzą, że jest to również manipulacja OBCYCH cywilizacji i to nie bez powodu! Żyjemy w czasach gdy tragedia wisi nad naszą cywilizacją z powodu zniszczonej warstwy ozonowej, bez której nie ma życia na Ziemi! Co robią te rzekomo przyjazne OCBCE cywilizacje i ich ludzie na Ziemi, aby zmienić nasze technologie i napędy?? NIC! To co w tej sprawie robią naukowcy i wojsko to przedłużenie agonii cywilizacji…Topnieją lodowce, wzrasta poziom skażenia… aż nadejdzie dzień zagłady, ale wtedy będzie za późno, aby coś zmienić, a „cudowne” figury i obrazy pójdą na dno razem z ich czcicielami…


Obserwując środowisko ufologów i psychotroników w Trójmieście oraz w Polsce doszłam do wniosku, że ich zachowania mają ścisły związek z Bazami Kosmicznymi OBCYCH z którymi są połączeni. Są jak marionetki w ich rękach i swoim zachowaniem pokazują do czego zmierza OBCA cywilizacja i jakimi metodami!


Dla przykładu środowisko ufologiczne w Polsce jest podzielone i skłócone z powodu „nagłej” sympatii do religii wschodnich, których znakiem i symbolem jest „DRAGON” - SMOK oraz WĄŻ! To co się dzieje na arenie światka ufologicznego jest doskonałym przykładem jak to działa, ale oczywiście dotyczy to każdego środowiska, a więc również środowiska naukowego i akademickiego, lekarzy, dziennikarzy, Kościoła, psychotroników, polityków, itd.!


Czy jest możliwe, aby to był przypadek, że od tysięcy lat te SYMBOLE występują w religiach Wschodnich, Egiptu oraz Ameryki Południowej? W opisie biblijnym Mojżesza na temat symbolicznego Raju występuje również symboliczny gadający WĄŻ, który zwodził Adama i Ewę. Na ten temat mówi również proroctwo Apokalipsy oraz zapowiada co się z nimi stanie!


Cyt. 20;1-3 „I widziałem anioła zstępującego z nieba, który miał klucz od otchłani i wielki łańcuch w swojej ręce. I pochwycił smoka, węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. I wrzucił go do otchłani, i zamknął ją i położył nad nim pieczęć, aby już nie zwodził narodów, aż się dopełni owych tysiąc lat. Potem musi być wypuszczony na krótki czas.” Wszystko w symbolu i dosłownie…

Z moich dotychczasowych obserwacji oraz badań megalitów wynika, iż wszyscy zwolennicy religii Wschodnich czyli SMOKA i WĘŻA nie chcą dopuścić do badań i odkryć np. w kamiennych kręgach lub TAJEMNICY ŚWIETEJ GÓRY W GDYNI, ale nachalnie propagują tam niezmiennie od lat - obrzędy i rytuały religii wschodnich, koncerty gongów tybetańskich, itp. - tak jakby to miało znaczenie w tym miejscu, w tej religii i kulturze w POLSCE, a nie w Tybecie, w Indiach, Chinach czy w Meksyku.


Dlaczego tak się dzieje częściowo wyjaśniają moje badania kamiennych kręgów. W ustawieniu kamiennych kręgów są odwzorowane różne gwiazdozbiory oraz PLANY Baz Kosmicznych, dlatego również szukałam Baz Kosmicznych Hiad i inne na terenie Polski. Od lat obserwuję środowisko ufologów i psychotroników i zawsze zastanawiało mnie kto ich inspiruje jak również to w jaki sposób odwracają uwagę od istotnych spraw dla ufologii, Polski i cywilizacji. Oczywiście odpowiedź jest w ufologii i ich sympatii (lub nie) do symboli religii Węża i Smoka. Zwracam szczególną uwagę na to jak zachowują się w miejscach strategicznych ufolodzy i psychotronicy, gdyż dla mnie jest to bardzo ważna wskazówka co do ich faktycznych intencji dla dobra ludzkości.


Przy niektórych ludziach czułam źle się i po wielu latach obserwacji i analiz doszłam do wniosku, że świadomie (lub nieświadomie) pracują dla OBCYCH cywilizacji – tak jak w opisanych przypadkach w Zachodniej Syberii. Ich zadaniem jest manipulacja wszelkimi sprawami na każdym poziomie - na szkodę Polski i cywilizacji oraz każdego kto chce poznać prawdę. Wystarczy popatrzeć na to co się dzieje w ufologii – co robią ufolodzy oraz psychotronicy w sprawie badań Baz Kosmicznych, a wnioski dla każdego myślącego człowieka są oczywiste! Zrobią każdemu piekło… Przeszłam już przez ich „piekło” więc wiem jak to działa! Wiedząc KIM są, wiemy czego po nich można się spodziewać i zawczasu można zareagować… Co się wówczas dzieje? POZORNA CISZA… „Trafiony zatopiony”?!


Nie jestem typowym ufologiem, ale okazuje się, że mam więcej w tej kwestii do powiedzenia niż wszyscy ufolodzy w Polsce. Od wielu lat wszystko badam wg wskazówek w wizjach i snach oraz opisuję. Na Babiej Górze i na Koskowej Górze w Jordanowie otrzymałam wskazówki i dlatego zrozumiałam, że są tam różne Bazy Kosmiczne, ale mnie najbardziej interesują OBWODOWE Bazy Kosmiczne dla Centralnej Bazy Króla Jahwe w Strefie 3c 123 na Kaszubach. To co tam zostało mi ujawnione w sposób symboliczny, to i tak bardzo dużo! Resztę miałam zrozumieć poprzez analogię do wieloletnich badań i poszukiwań Baz Kosmicznych Hiad w Polsce wg PLANU w kamiennych kręgach w Odrach. Dlaczego?? Nikt dobrowolnie nie ujawnia takich tajemnic, a szczególnie na temat swoich Baz Kosmicznych, bo to są sprawy ściśle tajne tak jak tajemnice wojskowe, ale tutaj chodzi o coś więcej, gdyż dotyczy to proroctw biblijnych i sensu odwiecznej tajemnicy wiary i religii milionów ludzi na Ziemi od tysięcy lat. Wiara opiera się na obietnicy naszego Boga Ojca Jahwe odnośnie uwolnienia nas od „Szatana” czyli szatańskich cywilizacji, która nas pilnuje w swoich bazach kosmicznych ukrytych w strategicznych miejscach, tak jak np. ta, która jest przy Akademii Morskiej w Gdyni!


Ujawnienie tajnych Bazy Kosmicznych Króla Jahwe (MAPA – zasięg STREFY 3c 123 na Kaszubach) oraz Baz Kosmicznych OBCYCH to przewrót w religii, nauce, a nawet polityce. Zatem kim jest wizjoner i jakie ma zadanie żyjąc w XXI wieku, a nie np. w Średniowieczu? Musi wciąż myśleć, analizować i zrozumieć co zostało pokazane w symbolu w różnych miejscach i sytuacjach.


Każde pokolenie ma swojego wizjonera, który wytycza kierunek myślenia i działania oraz nowe cele i zadania. Urodziłam się i wychowałam w Gdyni w religii i kulturze chrześcijańskiej. Czy wiara i religia chrześcijańska zmanipulowana przez OBCE cywilizacje ma jakiś sens? Ale jak bardzo jest zmanipulowana i czego dotyczy ta manipulacja? Zrozumienie tej sprawy wyjaśnia do jakiego stopnia jesteśmy ogłupiani i oszukani w każdej dziedzinie i na każdym poziomie. Nie sposób uciec od tych pułapek żyjąc w takim świecie! Tkwię w tym „szambie” tak jak inni i „przerabiam” to na własnej skórze pamiętając słowa Jezusa Chrystusa „po owocach ich poznacie”! Łatwiej jest żyć tym wszystkim ludziom, którzy podporządkowali się Smokowi, Wężowi i innym tego typu sprzymierzonym cywilizacjom. Więc wiem czego mogę się po nich spodziewać i jak to się skończy dla naszej cywilizacji.


Wielu psychotroników – zwolenników religii Węża i Smoka chciałoby mieć wgląd do Baz Kosmicznych Króla Jahwe, ale nie mogą nic zobaczyć, bo to nie ich Bazy kosmiczne! Kilka lat temu w wizji zobaczyłam wnętrze Centralnej Bazy Kosmicznej Króla Jahwe co opisałam w książce pt. „Święta tajemnica Gdyni”. W wizji Król Jahwe wyjaśnił mi, że ma wiele DYSKÓW na Ziemi, czego wówczas nie mogłam zrozumieć - no bo jak Bóg może mieć swoje DYSKI i Bazy Kosmiczne i po co?? Ano właśnie… tego nigdy nie wyjaśni żaden ksiądz ani naukowiec! To wyjaśnia ufologia, dlatego od lat współpracuję z czołowymi ufologami w Polsce, takimi jak Bronisław Rzepecki i Robert Leśniakiewicz. Inni ufolodzy - zwolennicy religii Wschodnich - nie szukają Baz Kosmicznych, gdyż ich bogowie nie mówią i nie wskazują im swoich baz kosmicznych. Czciciele tych religii mówią tylko o ich miejscach świętych. Zatem trzeba zwrócić szczególna uwagą na te różne „święte” miejsca i zobaczyć co tam naprawdę się dzieje, kto naprawdę za tym stoi oraz w jaki sposób manipulują ludźmi. Jak to sprawdzić? – podam niebawem przykład!


Jeżeli Król Jahwe pozwolił poznać prawdę o swoim Kosmicznym Królestwie czyli o Bazach Kosmicznych na Ziemi i w Polsce - to ma to sens i cel, który jest również zgodny z celem naszej odwiecznej wiary i religii. W modlitwie „Ojcze nasz” mówimy „…przyjdź Królestwo Twoje”, a ono już dawno jest na Ziemi i dopiero w XXI wieku – wieku komputerów i wypraw kosmicznych – ta prawda zostaje nam w ten sposób ujawniona! W tej sprawie nic nie dzieje się bez powodu i przypadkiem, gdyż mogą to zrozumieć właściwe osoby. Przykładem tego jest dyskusja na Forum Cheopsa na temat Arki Przymierza w Gdyni. Nie mam u nich konta, ale osoby, które tam publikują i dyskutują na temat duchowości i badań piramidy w Gizie poprosiły mnie o zgodę na publikację kilku moich artykułów oraz filmiku na You Tube na temat Arki Przymierza w Gdyni. http://youtu.be/s79zz5Jow1c lub http://www.youtube.com/watch?v=2_GmURYektI


Dyskusja na Forum Cheopsa na temat Arki Przymierza w Gdyni…


Jeden z psychotroników na tym Forum ukryty pod pseudonimem „Ramzes III” sprawdził w sposób psychotroniczny czy w Świętej Górze w Gdyni jest zasypana piramida oraz grobowiec Króla Jahwe. Oto co on sam pisze na ten temat w e-mailu do mnie oraz na Forum + kilka komentarzy, bo wszystkiego nie sposób przytoczyć, gdyż jest tego sporo. http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=8482.0


E-mail „Ramzes” - „Odnośnie Boga Jahwe to ten temat też próbowałem wyjaśnić przy okazji jednego tematu na Forum, ale cóż… większość tak czy inaczej woli tkwić w swoich ograniczeniach i opierać się na błędnych wnioskach wyciągniętych wprost z Biblii. Zwolennicy religii wschodnich też w zasadzie nie są lepsi. (Potwierdza moje wnioski!)


Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z tematem Strefy 3c 123 muszę przyznać, że miałem mieszane odczucia odnośnie tego co miało się znajdować w Świętej Górze w Gdyni jak również w odniesieniu samych baz kosmicznych. Biorąc jednak pod uwagę ogrom czasu i pracy jaką włożyłaś w badanie tego zagadnienia postanowiłem jednak w miarę swoich możliwości przyjrzeć się temu wszystkiemu bliżej. Posługując się metodą zbliżoną do podróży astralnych parę razy udałem się do Świętej Góry. To co było mi dane odczuć i zobaczyć wywarło na mnie duże wrażenie, jest trochę trudne do opisania, ale w przybliżeniu wyglądało następująco:


Będąc na miejscu intuicyjnie wybrałem ten punkt góry przez który najlepiej było wejść do jej wnętrza. Początkowo panowała całkowita ciemność dlatego musiałem się skupić nie tylko na widzeniu, ale i na odczuwaniu całym ciałem. W pewnym momencie odczułem coś co odróżniało się od całości tak jakby to był mur. Dotykając go odebrałem, że jest to jakaś budowla. Po przejściu przez mur czułem, że znajduję się wewnątrz jakiegoś pomieszczenia jednakże cały czas panowała ciemność, nie byłem w stanie niczego zobaczyć. Dlatego na tym etapie zakończyłem podroż. Druga podróż zakończyła się podobnie jak pierwsza. Dopiero za trzecim i czwartym razem dane mi było zobaczyć coś co trochę przeszło moje oczekiwania. Już na samym początku po wejściu do góry zobaczyłem dosłownie świecącą świetlistym białym kolorem piramidę z której jakby wychodziły promienie światła, a wokół niej dodatkowo co jakiś czas pojawiały się wiry energii. Po wejściu do jej wnętrza panowała oślepiająca jasność. Poza światłem nie było możliwości zobaczenia czegokolwiek poza tym, że wychodziło ono z jednego punktu znajdującego się na pewnej wysokości na ścianie. Przy okazji można było odczuć bardzo silną energię. Dopiero gdy światło zaczęło dość szybko gasnąć zauważyłem, że wychodziło ono z czegoś w rodzaju kryształowej kuli, a przy okazji przez chwilę zobaczyłem też zarys sarkofagu.


Nie wiem na ile mój opis jest zgodny z Twoimi wizjami jednakże chciałbym, abyś się z nim zapoznała.


Co do książki to jak najbardziej mam zamiar ją kupić, adres strony internetowej mam spisany na biurku. Wstrzymywałem się jednak z tym tylko z uwagi na to, że nie chciałem się zasugerować opisem zawartym w książce dopóki sam czegoś nie sprawdzę.


Wczoraj na stronie zumi.pl zdjęcia satelitarne - próbowałem przyjrzeć się lepiej Świętej Górze, ale mimo dobrych zdjęć prawie wszystko zasłaniają drzewa. Mimo to zacząłem troszeczkę grzebać po Internecie pod kątem zdjęć lotniczych bądź satelitarnych wykonanych w podczerwieni. Taką techniką odkryto w pobliżu Wenecji starożytne miasto Altinum. Natrafiłem też na stronę gdzie UM w Gdyni ogłaszał przetarg na wykonanie zdjęć lotniczych w tym właśnie w podczerwieni. Niestety nic więcej na ten temat nie znalazłem.(…)


(A więc jednak władze miasta i naukowcy „po cichu” szukają ruin zaginionego miasta na terenie współczesnej Gdyni i w ten sposób mogą również sprawdzić zawartość Świętej Góry! „Ramzesie” dzięki za tę cenną informację!)


Na Forum Projektu Cheopsa


„RamzesIII” - Myślę drogi „Przebiśniegu”, że chociażbyś poświęcił cały swój cenny czas na opróżnienie zapasów wszystkich browarów w Polsce, to i tak w tym czasie nic się nie zmieni - większość naszych rodaków w dalszym ciągu będzie czekała na Anglika czy kogokolwiek z zachodu byle nie był to Polak! Może Zofia Piepiórka powinna do swych rodaków zacząć mówić w obcym języku? Zawsze by to było coś, bo nie po Polsku.


Zastanawiam się czasami co takiego potrafił zrobić Semir Osmanagić, że zaledwie przedstawił swoją teorię o odkryciu piramid w pobliżu miejscowości Visoco w Bośni, a ta nie wiedzieć czemu została entuzjastycznie przyjęta przez Bośniaków? Czy cały problem polega tylko na tym, że Bośniacy bardziej lubią to co swoje i mają większą wyobraźnie od naszej? Najwyraźniej w ich przypadku nie bardzo można zastosować powiedzenia "cudze chwalicie a swego nie znacie".


„RamzesIII” - Prawdę mówiąc mnie też nie tak od razu przekonała koncepcja „Tajemnicy Świętej Góry w Gdyni" dopóki tego tematu nie sprawdziłem dostępnymi mi metodami. Cóż mogę powiedzieć od siebie. Według mnie we wnętrzu tej góry faktycznie znajduje się budowla w kształcie piramidy. Z kolei we wnętrzu tej piramidy znajduje się sarkofag i coś co najbardziej przykuwało moją uwagę. Była to jakby kryształowa kula, która co jakiś czas świeci niesamowicie mocnym, oślepiającym białym światłem. Miałem przy okazji wrażenie, że to światło dosłownie przenikało ściany piramidy. Światło, a w zasadzie energia ma w odbiorze bardzo dużą moc. Dlatego też nie dziwi mnie fakt, że od czasu do czasu ludzie przebywający na Świętej Górze mają negatywne odczucia. (sic!)


„Nagumulululi „ - „Ramzesie” mam małe pytanie, czy sprawdziłeś samą metodę? Tzn. czy za pomocą tej metody wniknąłeś w coś, albo powędrowałeś w miejsca, gdzie później mogłeś fizycznie zweryfikować swoje obserwacje? Bo jeśli eksperymentalnie jesteś w stanie udowodnić skuteczność metody, to może ktoś zainteresowałby się sprawdzeniem zawartości Świętej Góry w Gdyni? Podobnie, jak na Ślęży? Od siebie dodam, że podobna metoda nauczana jest na kursach Silvy. Co do skuteczności nie będę się wypowiadać.


„RamzesIII” - Przyznaję się bez bicia, że nie podejmowałem jeszcze prób sprawdzenia innych tematów opisywanych przez Zofię Piepiórkę, w tym baz kosmicznych. Zrobiłbym to bardzo chętnie i pewnie i tak zrobię, bo jestem trochę „wścibski" jeżeli chodzi o te tematy, ale tutaj trochę ogranicza mnie proza naszego codziennego żywota. Inaczej mówiąc to kwestia czasu.


W przypadku baz jeżeli one oczywiście istnieją - należy liczyć się z możliwością silnych zakłóceń utrudniających jakikolwiek odbiór. Nie ma co się łudzić, że cywilizacja znajdująca się na wysokim poziomie rozwoju technicznego pozostawiła swoją czy też swoje bazy bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Weźmy pod uwagę chociażby fakt, że w dalekiej przeszłości jakaś cywilizacja miała obsesję na punkcie budowania np. podziemnych miast jak w Anatolii w Turcji, podziemnych labiryntów czy też wspomnianych baz.


Obecnie w dość szerokim zakresie wykorzystuje się zdjęcia lotnicze bądź satelitarne wykonane w technice bliskiej podczerwieni dzięki którym od czasu do czasu udaje się odnaleźć ruiny starożytnych miast jak np. Altinum we Włoszech. Trudno jednak doszukać się wzmianki o odkryciu przy użyciu tej techniki w odniesieniu do wspomnianych budowli (w Gdyni – dopisek aut.). To chyba trochę daje do myślenia.


(Władze miasta i naukowcy już szukają ruin miasta na terenie współczesnej Gdyni i w ten sposób mogą również sprawdzić zawartość Świętej Góry! „Ramzesie” dzięki za tę cenną informację!)


„Ptakl” - Dzięki „Ramzesie” za wyjaśnienia. Widzisz, dość sceptycznie podchodzę do wszelkich takich metod penetracji rzeczywistości, gdyż w wielu przypadkach okazują się być zwykłymi projekcjami umysłu o sprawdzalności zgodnej z rachunkiem prawdopodobieństwa. Dlatego, poważny i uczciwy badacz zawsze najpierw sprawdzi metodę, zanim uzna ją za wiarygodne narzędzie. Jeśli Twoja metoda jest już dla Ciebie takim narzędziem, to pozostaje tylko cieszyć się i życzyć Ci satysfakcji z osiągnięć oraz dalszych sukcesów.


„Kiara” - A ja widziałam jeszcze coś, schody, białe kamienne prowadzące w dół poniżej poziomu powiedzmy głównej płaszczyzny piramidy. Pomieszczenie w którym jest sarkofag (w każdym bądź razie coś obłożone pięknie rzeźbionymi białymi kamieniami), a w nim (wygląda jak śpiąca postać), lekki uśmiech na twarzy nie męskiej, to kobieta. Otulona jakby białą popeliną lub płaszczem z kapturem. Nad tym poniższym pomieszczeniem jest ta świecąca kula. Ona utrzymuje niezmienne warunki we wnętrzu piramidy. Co jeszcze robi? Nie skupiałam się nad tym, bo właściwie było to takie dosyć spontaniczne i przypadkowe wejście do środka. Dodam tylko iż postać „śpiąca”… takie robi wrażenie, że jest większa od współczesnego człowieka. Warunki tam panujące ( utrzymywane przez tą świecącą kulę) są trochę inne niż nasze ziemskie teraz. (!) Może kiedyś zrobię dłuższy spacer.


„Kiara” - „Ramzesie” … jeśli eksperymentalnie jesteś w stanie udowodnić skuteczność metody, to może ktoś zainteresowałby się sprawdzeniem zawartości Świętej Góry w Gdyni? Podobnie, jak na Ślęży? Ludzie nie są w stanie pojąć i zaakceptować pewnej podstawowej zasady otwierania sobie drogi dostępu do wiedzy tzw. tajemnej... Żadne chciejstwo poznawania dla ciekawości wiedzy nie jest do niej kluczem. Tymi argumentami nie otwiera się żadnych drzwi wiedzy tajemnej. Wdzieranie się w jej przestrzeń wedle takich zasad daje bardzo powierzchowną wiedzę i z bardzo ograniczonym oglądem. Tylko Człowiek, który niczego nie będzie chciał dla siebie dostanie wszystko. Prawdziwym zabezpieczeniem dostępu do tego rodzaju wiedzy są nasze widoczne energetycznie intencje i cel jej poznawania. Nie wystarczają słowa zapewnień, bo to nic nie znaczy, bowiem zawsze widoczna jest energia czystości serca, ona jest albo jej nie ma. Gdy jest - jest kodem dostępu, gdy jej nie ma, dane są ludziom substytuty, które zajmują umysł i zaspakajają ego. Tak to działa.


„Kiara” - Owszem, można zajmować się naukami tajemnymi, lecz tu badamy fizyczną rzeczywistość. I albo wizje p. Zofii Piepiórki mają odzwierciedlenie w tej rzeczywistości, albo są tylko jej wizjami. Ona sama stara się przekonać świat nauki, że ma rację. Toteż, jeśli Ramzes posiada wypracowaną metodę oraz potwierdza, że również widzi zawartość Świętej Góry, to zasadnym wydaje się pytanie o sprawdzalność metody. Inaczej możemy sobie gdybać i budować zamki na lodzie.

E-mail do „Ramzesa III” - Rok temu jedna z moich znajomych psychotroniczek R.A. była bardzo zainteresowana Świętą Górą więc wybrałam siętam z nią kilka razy, we wrześniu 2011 roku. Podczas ostatniego pobytu w mojej obecności nieoczekiwanie zobaczyła kryształową kulę i spiralne energie (podobnie jak Ramzes i Kiara rok później!). Zobaczyła, że w środku kryształowej kuli stała kobieta w pelerynie - tak jak słynne figurki NMP - w każdym razie podobna do tej śpiącej którą opisała Kiara. Znajoma po chwili zobaczyła, że kryształowa kula pęka i rozlatuje się na drobne kawałeczki, a postać kobiety znika, pozostały wirujące energie. Nie rozumiała tego i nie umiała tego wytłumaczyć… ale ja to zrozumiałam. Okazało się, że znajoma jest również zwolenniczką religii Wschodnich, dlatego nie doszłyśmy do porozumienia w kwestii dalszej współpracy, bo ona co innego widzi i inaczej to interpretuje.


Co ja zrozumiałam z tych wizji? Po pierwsze, wiem, że tuż przy samej piramidzie o jest baza szaraków (WĄŻ), która pilnuje grobowca Króla Jahwe. Jakimi metodami? Zależy od potrzeb…


Było to bodaj w 2000 roku, gdy spotykałam się i rozmawiałam z J.R. i jej córką jako że blisko siebie mieszkałyśmy, a poza tym wszyscy psychotronicy w tym mieście się znali. J.R. mieszka ok. 200 m od Świętej Góry i wówczas jako psychotroniczka po licznych kursach i szkole psychotronicznej w Gdańsku nie potrafiła nic powiedzieć co kryje ta góra, ale mówiła, że jej córka M.R. (wówczas nastoletnia!) kontaktowała się z szarakami, którzy COŚ instalowali w tej górze! Co instalowali – tego nie chcieli jej powiedzieć. Po latach okazuje się, że była to kryształowa kula do zadań specjalnych, którą widzą tylko psychotronicy zwolennicy religii Wschodnich! Ma ona wpływ na umysł potencjalnego poszukiwacza wprowadzając go na manowce i wskazując zupełnie co innego za pomocą prostych sztuczek… Jakich? Zaraz wyjaśnię! Kryształowa kula jest zsynchronizowana z energią głównej bazy kosmicznej „szaraków” oraz z psychotronikami którzy mają ich „kod dostępu” gdziekolwiek są i dla nich pracują. Zainstalowali tam swój program, który oni realizują wszędzie, również na Forum Projektu Cheopsa – co udowodniła Kiara oraz J.R. i M..R. i inni tego typu ludzie. Dlatego „Ptakl” - nie wiedząc o instalacji kryształowej kuli w tej górze (i innych tego typu miejscach) przez „szaraków” - wyjaśnia, że „dość sceptycznie podchodzi do wszelkich takich metod penetracji rzeczywistości, gdyż w wielu przypadkach okazują się być zwykłymi projekcjami umysłu…” Ja dodam - projekcjami „szaraków”!


W 2000 roku - niedługo po rozmowie z J.R. i jej córką - dowiedziałam się, że pobliski kościół p.w. Św. Mikołaja „zainstalował" na Świętej Górze kapliczki i figurki Matki Boskiej Fatimskiej oraz drogę krzyżową... (!) Czy to tylko zbieg okoliczności?? To co napisała KIARA, teraz - po 12 latach od tamtego zdarzenia na temat sarkofagu i śpiącej kobiecie, którą zobaczyła w Świętej Górze, to program i sztuczka szaraków - czyli instalacja hologramów dla zwolenników religii Wschodnich oraz pobożnych katolików czcicieli NMP (!!!) - którzy widzą tylko to co jest w hologramie kryształowej kuli i dlatego zawsze będą mówić odwrotnie niż ja mówię i piszę. Ja mówię i piszę o Grobowcu Króla Jahwe na podstawie wizji i snów oraz poszukiwań i badań od wielu lat, ale ludzie „szaraków” widzą tam co innego, czyli grobowiec NMP. Od kiedy on tam jest? Czy od czasu zainstalowania kryształowej kuli przez „szaraków”? Przecież matka Jezusa umarła w Jerozolimie a nie w Gdyni, i nie została wniebowzięta, bo o tym nie ma mowy w NT. Tę „prawdę” dopisał sobie Kościół kilka wieków później, aby w ten sposób upowszechnić jej kult oraz ukryć PAKT z „szarakami” czyli Szatanem, którzy za tym kultem się ukrywa. Na tej górze nigdy wcześniej nie było takich figurek ani kultu! W ten sposób została również ujawniona prawda o tym KTO stoi za słynnym kultem rzekomej NMP oczywiście w ścisłej współpracy Kościoła Katolickiego z szatańską cywilizacją szaraków i to od wieków! Modląc się do HOLOGRAMU NMP zainstalowanego w różnych miejscach w POLSCE, w Europie i na świecie oraz figurek i obrazów – cywilizacja szaraków (WĘŻA) manipuluje milionami ludzi na różne sposoby! Dlatego proroctwo Apokalipsy mówi o tym kościele dosadnie w Rozd. 17-18 „Wielka Nierządnica siedząca jak królowa na tronie w purpurze i szkarłacie, a w sercu swoim mówi; wdową nie jestem i żałoby nie zaznam” – chodzi o kapłanów w czarnych sukniach oraz w purpurze i szkarłacie…


Tak jak nieświadomie i w dobrej wierze pokazała to Kiara w przypadku rzekomego grobowca NMP w Świętej Górze w Gdyni - tak zostają wykorzystywani inni zwolennicy religii Wschodnich, którzy dużo mówią o miłości i czystości serca oraz zawsze wiedzą wszystko najlepiej. J.R. nie wierzy w Króla Jahwe i nic w tej górze nie widziała oprócz szaraków i z nimi od lat współpracuje - oczywiście dla „dobra” naszej cywilizacji i WOLNEJ LUDZKOŚCI!


Kryształowa kula rozleci się, a więc HOLOGRAM zostanie zniszczony gdyż prawda zostanie ujawniona, dlatego trzeba to badać na wszelkie sposoby, nie tylko w sposób psychotroniczny.


„Ramzes” e-mail „Ja co prawda nie jestem na tym Forum zbyt długo, ale już na samym początku zauważyłem, że (Kiara) robi przysłowiowe "pomieszanie z poplątaniem". Owszem ona ma spore zdolności, ale najwyraźniej ktoś nią manipuluje i wykorzystuje do własnych celów pod płaszczykiem "miłości i nie krzywdzenia innych". Na szczęście przynajmniej część przejrzała już na oczy i od czasu do czasu mówią wprost co o niej myślą.


Zainstalowanie drogi krzyżowej na Świętej Górze to smutna wiadomość! (…) Ale w przypadku kościoła to jest właśnie jego metoda czyli wprowadzenie niskich wibracji w służbie siłom ciemności! Myślę też, że jest to wybieg kościoła w najbliższą przyszłość w celu uniemożliwiania jakichkolwiek badań no i nie daj Boże wykopalisk. Kościół w razie czego pierwszy zabierze głos, że ludzie nie potrafią uszanować uświęconego miejsca (NMP – dopisek aut.)!!! Przecież nikt inny jak kościół uniemożliwił dalsze prace wykopaliskowe na Górze Ślęża. Kiedy potwierdziło się to co powiedziała L.Ł. o wejściu do podziemi pod ołtarzem kościoła włodarze kościoła szybko wyczuli zagrożenie i nie wyrazili zgody na dalsze badania! Sytuacja ta trwa chyba do dnia dzisiejszego. Tak, że nie dziw się Zosiu, że kościół nie chce ujawnienia prawdy o Królu Jahwe. W jego odczuciu to zagrożenie czy też inaczej wizja bezrobocia. (Tu chodzi głównie o interesy „szaraków” czyli cywilizacji Węża, który wykorzystuje Kościół dla własnych celów jak na powyższym przykładzie – dopisek mój!)


Tak przy okazji Strefy 3c 123 wczoraj nie wiedzieć czemu przyszły mi namyśl niektóre przepowiednie, których fragmenty są umieszczone na stronie Projektu Cheops. Ciekawy jest fragment przepowiedni m.in. Ojca Klimuszko: Ojciec Klimuszko wskazywał także Polskę jako kraj, od którego wyjdzie sygnał, który zmieni cały świat. Nie precyzował tego, ale wspominał, że Polska to wyjątkowo ważny kraj, z którego będą pochodzili ludzie, którzy zmienią świat. Mówił także o tym, że myśl z Polski będzie promieniowała na cały glob ziemski.


Teraz od kiedy małe co nieco poznałem odnośnie Strefy 3c 123 to tak prawdę mówiąc "drze mnie po kościach", że może to mieć związek z bazami Króla Jahwe o których tak wiele mówisz i piszesz. Co mogłoby za tym dodatkowo przemawiać? Często zastanawiałem się dlaczego nasz kraj chyba jak żaden inny w Europie jest obecnie tak bardzo doświadczany wszechobecną głupotą. Na każdym kroku naszego życia króluje polityka czyli najgorszy bród energetyczny no i walka o władzę, która tak bardzo deprawuje ludzi. W Internecie ukazuje się całe mnóstwo przekazów chanelingowych mających niby pochodzić od wyższych istot duchowych bądź przyjaznych nam cywilizacji z kosmosu, ale wszystko to jest sprzeczne same z sobą, żadne przekazy nie mają ze sobą jakiegoś wspólnego punktu. To wygląda dosłownie tak jakby każda z tych istot mówiła o zupełnie innej Ziemi!!! Jednym słowem totalne pranie mózgu w celu zaciemnienia przekazów pochodzących ze światła. Samo zachowanie ludzi - to głównie kierowanie się w życiu najniższymi instynktami jak walka o władzę, pieniądze, chciwość, zazdrość, mściwość no i również wszechobecne złodziejstwo i oszustwo. Rozmawiałem z wieloma znajomymi, którzy przebywali lub pracowali za granicą i wg ich relacji w żadnym z krajów Europy nie ma takich "cudów" i to na tak wielką skalę.


To wszystko daje dużo do myślenia. Według mnie jest jakiś konkretny powód, że Polska jest w wyjątkowym zainteresowaniu "kogoś", kto za wszelką cenę nie chce dopuścić do ujawnienia, a może właśnie uruchomienia czegoś co właśnie u nas się znajduje, a przez to może zburzyć cały dotychczasowy porządek świata. Dlatego też tak sobie głośno myślę, że to wszystko może jednak mieć związek właśnie ze strefą 3c 123!” Nareszcie ktoś z psychotroników – „Ramzes” rozsądnie mówi i pisze, bo już przestałam wierzyć że są tacy w Polsce! – dopisek mój.


„Hiacynt” - Właśnie wróciłem z ciekawej wycieczki na Świętą Górę w Gdyni... Niezwykłe miejsce i niesamowite okoliczności. Zacząłem wchodzić o zmroku i widziałem jeszcze drzewa z odsłoniętymi korzeniami wyglądające jak z bajki. Z każdą chwilą i każdym krokiem w głąb lasu robiło się coraz ciemniej i straszniej... Jednak na szczycie nagle zrobiło się zadziwiająco jasno; resztka słonecznego światła na horyzoncie z jednej strony i dążący do pełni (już jutro) księżyc z drugiej. Zrobiło się jeszcze bardziej bajkowo... Nie wchodząc w szczegóły wyprawy powiem tylko - fantastyczna przygoda! Albo część ; dzikie zwierzęta biegające po ścieżce (szedłem sam i bez latarki) i Lamborgini jadące tyłem na trasie szybkiego ruchu w drodze powrotnej ( wracałem inną stroną) oraz mimo cudownej pogody z początku, nagły deszcz jak w jednej z opowieści Zofii Piepiórki...


„Ramzes” w e-mailu do mnie pisze: Temat Kamiennych kręgów i Strefy na Forum można powiedzieć, że praktycznie "wygasa". Najwyraźniej nikogo to nie interesuje, no być może gdyby napisać, że to wszystko odkryto gdzieś poza granicami kraju to wtedy być może miało by to jakieś znaczenie. Po części jak przypuszczam nie bez znaczenia było opublikowanie Twojego snu i interpretacji, z której wynikało, że całą sprawą ma się zająć wojsko. Nasi forumowicze raczej nie lubią gdy ktoś inny ma więcej do powiedzenia niż oni sami. (Bo w 90% to zwolennicy religii Wschodnich i nie są zainteresowani Królem i Bogiem Jahwe. Uważają go za osobistego wroga. Skąd im się ta wrogość bierze?? - dopisek mój!)


W kwestii aktywności bazy Króla Jahwe oraz jej faktycznego przeznaczenia uważam, że to Ty Zosiu zostałaś wybrana do wyjaśnienia tej sprawy i Ty jesteś władną wypowiedzieć się na ten temat w sposób jednoznaczny. Miałaś konkretne wizje, przekazy i możesz je mieć w dalszym ciągu. Osoba która powiedzmy "nie ma upoważnienia Góry" do wyjaśniania tej sprawy chociażby była najbardziej okrzykniętym jasnowidzem niczego nie zobaczy! Wcale nie jest wykluczone, że jakaś liczba osób o pewnych uzdolnieniach mogła próbować "liznąć" ten temat, ale nic im z tego nie wyszło i nie zabierają głosu w tej sprawie. Identycznie sprawa ma się w odniesieniu do Wielkiej Piramidy, której Strażnik dopuszcza niewiele osób do jej tajemnic, a mówiąc konkretnie do tego co znajduje się w jej wnętrzu i co służy jej uruchomieniu.”


Zgadzam się z tym co napisał „Ramzes”! Na temat zasypanej piramidy w Gdyni mogę powiedzieć to samo - tylko nieliczni są dopuszczani do poznania tajemnicy grobowca Króla Jahwe... Co kryje piramida? – napisałam w książce. Jest tam grobowiec Króla Jahwe oraz cztery komputery opisane w proroctwie Apokalipsy, ale kto z psychotroników czyta i rozumie proroctwa Apokalipsy?


Tak więc praca zwolenników religii Wschodnich ujawnia prawdę o planach i zamiarach cywilizacji „szaraków” – czyli biblijnego Węża oraz Smoka. Ich ludzie mają za zadanie mówić to co widzą zgodnie z ich projekcją, a więc wszystko odwrotnie, aby tym samym odwrócić uwagę od sprawy badań Arki Przymierza i megalitów w Polsce i Europie. Czas aby zajęli się tym naukowcy. Zobaczymy jak oni namieszają w tej sprawie i kto potwierdzi oraz ujawni prawdę tak ważną ze względu na wiarę i oczekiwania milionów oszukiwanych ludzi w Polsce i na całej Ziemi. Zmanipulowane religie prowadzą do wyniszczenia narodów poprzez zacofanie i nędzę co widzimy właśnie w religiach Wschodnich, Afryki i Ameryki Południowej. I nas to również czeka o ile nie zaczniemy myśleć i natychmiast działać! Trzeba sprawdzić co jest w Świętej Górze w Gdyni! Hitlerowcy podczas II WŚ byli zainteresowani zawartością tej góry, a Polacy nie są zainteresowani, tylko tyle, aby tam czołgać się na kolanach do „cudownych” figurek NMP zainstalowanych na polecenie Kościoła i „szaraków”?? Czy Polacy to naprawdę ignoranci i idioci?


Żyjemy w XXI wieku i na naszych oczach realizują się stare proroctwa biblijne w oszałamiający sposób, bo na miarę XXI wieku! To, że tak się stało i nadal dzieje zostało przewidziane i zapowiedziane w proroctwie Apokalipsy, a to potwierdza, że historia naszej cywilizacji powtarza się kolejny raz! Czy jest jakieś wyjście z tej pułapki? Tak… ocalenie zostało przygotowane zgodnie z PLANEM Króla Jahwe, ale najpierw trzeba badać Świętą Górę w Gdyni. Dlaczego? Wyjaśniam to w książce! W tej górze na skutek kataklizmów została zasypana piramida z czasów Pierwszej Cywilizacji. W jej wnętrzu znajduje się… prawdziwa Arka Przymierza czyli sarkofag Króla Jahwe – cel i sens wiary i religii milionów ludzi na Ziemi. To pozwoli nam odkryć prawdziwą historię naszej cywilizacji oraz kim jesteśmy i skąd pochodzimy. Komu ta prawda najbardziej przeszkadza?


W Biblii czytamy, że Mojżesz na polecenie Boga Jahwe zbudował drewnianą skrzynię obitą złotą blachą wraz z wiekiem oraz dwoma Cherubami na jej końcach. NIKT w narodzie Izraela do dzisiaj nie wiedział, że była to miniaturka grobowca Króla Jahwe, który po śmierci stał się BOGIEM. Nie wiedzieli również że gdzieś na Ziemi jest Jego grobowiec! W ten niezwykły sposób Ojciec Cywilizacji przekazał nam informację o sobie i swoim Kosmicznym Królestwie na Ziemi. Zmartwychwstał tak jak Jezus Chrystus, który po śmierci „wniebowstapił” czyli powrócił w Kosmos do Hiad w gwiazdozbiorze BYKA. A gdzie powrócił Bóg i Król Jahwe? Powrócił tam skąd przybył czyli do odległej galaktyki zwanej „Radioźródło 3c 123” pozornie na tle gwiazdozbioru BYKA co dokładnie zostało odwzorowane w wielkiej SKALI na Kaszubach w Polsce. Teraz powrócił do swoich Baz Kosmicznych na Ziemi i w Polsce i stamtąd kieruje swoim ludem pośród wrogich i OBCYCH cywilizacji, dlatego że ta wojna trwa na wszelkich frontach i poziomach - co codziennie widzimy i słyszymy w TViR. Dlaczego? OBCY zamierzają doprowadzić do kolejnej zagłady cywilizacji, a docelowo do unicestwienia planety, tak jak to zrobili na Lutni oraz w naszym US zanim przybyli i opanowali Ziemię. Resztki zniszczonej planety w naszym US krążą w pasach Saturna i Jowisza… Czy teraz przyszła kolej na Ziemię pełną broni atomowej? Kim są bandyci kosmiczni i co robią na Ziemi? Przykładem tego są różnego rodzaju „instalacje” szaraków w strategicznych miejscach oraz np. opisane incydenty CE6 w Zachodniej Syberii i wielu innych krajach na Ziemi.


Kto był PIERWSZYM władcą i właścicielem Ziemi zanim przybyli Annunaki i inni OBCY? Był nim Król Jahwe, który przybył z odległej galaktyki w kosmosie zwanej przez astronomów brytyjskich „Radioźródło 3c 123”. Przybył ze swoimi ludźmi – aniołami, aby przygotować Ziemię do zamieszkania dla ludzi i zwierząt wraz z programem wszechstronnego rozwoju dla całej cywilizacji. Z tej odległej galaktyki pochodzi pierwotna pokojowa cywilizacja Ziemian zanim przybyli Annunaki. Tutaj na Ziemi na dowód tego pozostały ukryte dyski i Bazy Kosmiczne króla Jahwe oraz Jego grobowiec… Jego Bazy Kosmiczne i dyski nie służą do wojny, ale do ochrony cywilizacji oraz rozwoju, postępu i dobrobytu kosmicznej cywilizacji CZŁOWIEKA. OBCY za pomocą swoich ludzi (wizja w książce) zdradzili i zabili Króla Jahwe, tak jak pokazał to Jezusa swoim życiem w symbolu i dosłownie. Dlaczego Król Królów – Jahwe pozwolił się zabić? Wiedział to czego oni nie wiedzieli i nie przewidzieli… Zmartwychwstał co dla ufologów nie jest cudem, a oznacza to, że nigdy nie mogą go zabić! Ale po co go zabijali? Aby zawłaszczyć i zniszczyć Ziemię, gdyż nie chodzi im o dobro naszej cywilizacji ani o Ziemią, a o super technologie króla Jahwe. I to jest główny cel tej odwiecznej wojny!


Pisałam już wielokrotnie, że te dwie ludzkie cywilizacje z kosmosu żyjące na Ziemi to symboliczna para Adama i Ewy którzy żyli w Raju na Ziemi - co w symbolu opisał Mojżesz w Biblii. Ewa to ludzie uduchowieni którzy przybyli z Lutni, ale posłuchali i wciąż słuchają Węża siedzącego na „drzewie” dobra i zła. To za jego sprawą doszło do zagłady cywilizacji na Ziemi czyli wygnania z Raju. Ale tym razem będzie inaczej, gdyż to zapowiada proroctwo Apokalipsy w Biblii. Polecam tę lekturę wszystkim myślącym ludziom…


Uczciwi ludzie zajmą się ta sprawą dla własnego dobra oraz przyszłości cywilizacji, a oszuści będą udawać, że nic się nie dzieje i ta sprawa nie ma dla przyszłości żadnego znaczenia. Popatrzmy więc co z tą sprawą zrobią ufolodzy, psychotronicy, kościół, dziennikarze, naukowcy, politycy… Wnioski wyciągnijcie sami!


Przypomnę co napisał ufolog - Robert Leśniakiewicz: „Wszystkie te relacje dotyczą bardzo skomplikowanych wydarzeń – Bliskich Spotkań Szóstego Rodzaju z Obcymi istotami, które skończyły się dla ludzi urazami, ranami i po jakimś czasie śmiercią. Taka jest właśnie specyfika CE6. W przeciwieństwie do CE1-3 są one mniej optymistyczne i pokazują, że Obcy i ich technologia wcale nie jest taka pokojowa, jak nam to wpajano od dziesięcioleci.”

Obrazek
Autor: R.K.L.

-- wt lut 05, 2013 4:13 pm --

Ziemię przeszywają tunele

http://wszechocean.blogspot.com/2013/02/ziemie-przeszywaja-tunele.html

-- wt lut 05, 2013 4:14 pm --

Ziemię przeszywają tunele

http://wszechocean.blogspot.com/2013/02/ziemie-przeszywaja-tunele.html

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 mar 2013, 16:15 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 05 mar 2013, 16:12
Posty: 16
Płeć: mężczyzna
Wiadomosci z dzisiaj
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/tajemni ... omosc.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 mar 2013, 22:32 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 25 paź 2012, 16:27
Posty: 196
Ze dwa dni temu w wiadomościach tv była informacja, gdzie taka dziura powstała u kogoś w domu i wciągnęła jakiegoś kolesia razem z meblami w pokoju.
To było gdzieś w stanach, prawdopodobnie Floryda, oczywiście zwalili na tektonikę.
Tylko jak może powstać idealna dziura na głębokość paru kilometrów?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2013, 14:58 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
icemaN pisze:
Ze dwa dni temu w wiadomościach tv była informacja, gdzie taka dziura powstała u kogoś w domu i wciągnęła jakiegoś kolesia razem z meblami w pokoju.
To było gdzieś w stanach, prawdopodobnie Floryda, oczywiście zwalili na tektonikę.
Tylko jak może powstać idealna dziura na głębokość paru kilometrów?


pod tym linkiem to wydazenie o którym piszesz + video
http://wiadomosci.onet.pl/wideo/gigantyczna-dziura-pod-domem-pochlonela-mezczyzne,121887,w.html

co do wielkości dziury śr. 33 metry w głąb 15 m

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 kwie 2013, 10:32 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 27 mar 2013, 9:14
Posty: 23
Płeć: mężczyzna
RoX pisze:
Dlatego dr Agnew chce podczas wyprawy korzystać wyłącznie z danych naukowych a nie legend. I o tym będziemy mieli okazję przekonać się na żywo oglądając bezpośrednią relację z wyprawy do wnętrza Ziemi. Wyprawa ma dojść do skutku najpóźniej w 2012 r.


Co z dr Agnew ? byla ta wyprawa na biegun polnocny ??

-- 11 kwie 2013, 10:20 --

http://media.wp.pl/kat,1022957,wid,1179 ... &_ticrsn=3



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2013, 17:47 
Ostatnio się dowiedziałam, że pod ziemią żyją jaszczury, które wywołuję te wszystkie trzęsienia ziemi. Ale ile z tego prawdy to nie jestem w stanie powiedzieć. Mimo wszystko jest to interesujące, bo większość ludzi się zastanawia co jest nad ziemią, czyli co jest na innych planetach itp., a tu proszę bardzo być może pod ziemią istnieje jakieś zaginione królestwo lub Atlantyda. Who knows. :)



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2013, 18:14 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 24 maja 2012, 20:03
Posty: 234
Płeć: mężczyzna
Jedyna podziemna cywilizacja jaka istnieje to są olbrzymie kompleksy wojskowe, zbudowane przez ludzi. Jak USA się rozpadną to będą stanowiły autonomiczną republikę.

_________________
Urodziłem się 6 Ajleta, Roku 7499 od ZPGŚ. w poniedziałek kalendarza słowiańsko-aryjskiego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group