Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 lis 2019, 4:25

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 01 cze 2010, 22:44 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 27 maja 2010, 22:02
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Teoria o ukrywanej dziurze odpada, pod asfaltem widać tylko litą ziemię bez żadnych stalowych rusztowań.
Pozostają trzy opcje:
1. Zjawisko naturalne nieznane nauce
2. Tajna broń wojskowa (np. działko Tesli)
3. Obca technologia
W przypadku drugim i trzecim należałoby zadać pytanie o cel i ewentualnie rozważyć od czego mogłoby odciągnąć uwagę opinii publicznej zajęcie się tą sprawą.

_________________
W miejscu gdzie kończy się jeden spisek zaczyna się kolejny, więc czas abym dał sobie spokój z tematem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 01 cze 2010, 22:44 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 01 cze 2010, 23:03 
@Ubshup

1 Natura nie jest osiaga perfekcji w tak krotkim czasie A to jest perfekcyjnie wydrazony tunel
2 Tajna bron wojskowa zazwyczaj ukrywana jest w tajemnicy Nikt tak poprostu nie dziurkuje sobie ziemi
3 Obca technologia-Moze nie teraz a kiedys zademonstrowana

Koncepcja kolezanki najbardziej mi "lezy";)

Mysle ze czas pokaże...za duzo w tamtym rejonie sie dzieje



Na górę
   
 
 
Post: 02 cze 2010, 8:48 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Starożytna południowo amerykańska legenda opowiada, ze 2000 lat temu czterej bracia i cztery siostry wyszli z olbrzymiej jaskini sięgającej środka Ziemi. Najstarszy z braci wspiął się na szczyt góry w kraju zwanym dzisiaj Peru, podniósł cztery kamienie i rzucił je w cztery strony świata. W ten sposób objął w posiadanie ziemie, które znalazły się w zasięgu tych kamieni i wszystkich ludzi, którzy je zamieszkiwali. Założył miasto Cuzco, póżniejsze stolicê poteżnego państwa Inków.
Według miejscowej tradycji ci mężczyźni i kobiety przybyli z jakiegoś podziemnego świata i nauczyli ludzi budownictwa, uprawy ziemi, wszelkich sztuk i rzemiosła oraz organizacji gospodarki i społeczeństwa. Wszystko to uczyniło z państwa Inków prawdziwy cud Ameryki prekolumbijskiej, lecz zostało zniszczone przez hiszpańskich najeźców. Tajemniczy dobroczyńcy pozostawili te wykute na kamiennej tabliczce przesłanie, które ma dla nas szczególne znaczenie u początków nowego tysiąclecia.

Kiedy miną dwa tysiące lat,
Pod zamarzniętymi wodami
Odkryty zostanie nowy świat.

Naukowcy, którzy badali ten trójwiersz, sugerują, iż wzmianka o zamarzniętych wodach prawdopodobnie odnosi się do bieguna południowego; za sformułowanie nowy świat do bardzo starego wierzenia, że właśnie tam znajduje się wejście do baśniowej Pustej Ziemi. Jeżli to prawda, proroctwo to daje wreszcie nadziejê wyjaśnienia jednej z największych zagadek w historii świata zamieszkanego przez ludzi.

Miłego czytania zajefajna książka Maclellan Alec - ,,Tajemnica Pustej Ziemi,,

Wstęp Podziemny świat
Starożytne legendy o pustych przestrzeniach
Teoria koncentrycznych sfer
Dziwna podróż Olafa Jansena
Prorok kosmogonii komórkowej
Hitler i widmowy wszechświat
Tajny dziennik pokładowy admirała Byrda
Dziury w szczycie świata
UFO z Pustej Ziemi: Antarktyda
UFO z Pustej Ziemi: Arktyka
Śródziemcy
Wszechświat pustych światów?
Epilog
Bibliografia

http://www.scribd.com/doc/14153382/Macl ... stej-Ziemi

:spoko:

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 cze 2010, 12:29 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 02 cze 2010, 12:21
Posty: 17
Witam,
To nie jest chyba informacja nowa.
Spójrzcie na datę, kiedy zamieszczono filmik, zresztą sam pamiętam, jak oglądałem to w telewizji, mimo, ze było to 3 lata temu.
http://www.youtube.com/watch?v=8jhA5Gqridk
pozdro



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 cze 2010, 17:40 
Racjonalista pisze:
Witam,
To nie jest chyba informacja nowa.
Spójrzcie na datę, kiedy zamieszczono filmik, zresztą sam pamiętam, jak oglądałem to w telewizji, mimo, ze było to 3 lata temu.
http://www.youtube.com/watch?v=8jhA5Gqridk
pozdro


buehehe, kanalizacja, a to dobre;) głębokie na 100 metrów! na jakiej głębokości kładzie się kanalizację, oświećcie mnie. bo 100 metrów to chyba nie. niesamowite, że nagle tak się otworzyło... w sumie wystarczyło lekkie tąpnięcie ziemi, żeby zbudowana z góry 'porywa' opadła. chyba reporter który czytał z kartki aż sam się śmiał z absurdalnego wyjaśnienia jakie mu podali;)

RoX, popraw linka bo nie działa :) wstaw go między url (przycisk u góry :)



Na górę
   
 
 
Post: 04 cze 2010, 16:54 
to tak, żeby jeszcze podgrzać atmosferę:
http://newworldorder.com.pl/artykul,2188,Guatemala-hole-czyli-Dziury-w-Ziemi

no jak te ostatnie zdjęcia to nie jest tunel, to ja nie wiem co to jest.. ;)



Na górę
   
 
 
Post: 07 cze 2010, 21:51 
A ja znalazłem drugą bardzo podobną dziurkę 8-)

Dean's Blue Hole

http://en.wikipedia.org/wiki/Dean%27s_Blue_Hole

Obrazek
Obrazek

Pzdr.



Na górę
   
 
 
Post: 13 lip 2010, 9:21 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
W MATNI AGHARTY??

Wśród ufologów od lat pojawiają się plotki o tajnych bazach i przebiegających pod ziemią systemach tuneli, zbudowanych przez pozaziemskie istoty. Doktor Richard Sauder - badacz zagadnień gospodarczych i militarnych - przedstawia dowody sensacyjnej tezy: od czasów II wojny światowej rząd Stanów Zjednoczonych planuje i konstruuje podziemne obiekty - głęboko ukryte, świetnie wyposażone i zdolne pomieścić wielką liczbę ludzi. Zbudowane przez przemysł zbrojeniowy i agencje federalne są wciąż wykorzystywane i objęte ścisłą tajemnicą. Militarne obiekty lotnictwa wojskowego i Projekt RAND Armia lądowa i Projekt Richie Bazy marynarki wojennej - podziemne garaże dla okrętów podwodnych Podziemne stanowiska dowodzenia NORAD - kierowanie walką z głębi ziemi Poligon nuklearny w Nevadzie Podziemne instalacje jądrowe i przemysłowe Supertajne modele maszyn do drążenia tuneli Uprowadzenia i okaleczenia zwierząt -obcy czy wojsko?

Sporo "podziemnych tropów" wiedzie w kierunku Ameryki. Sekret tajemniczych tuneli wybiegających "poza granice ludzkiej wiedzy" wykradł ponoć karaibskim plemieniom Krzysztof Kolumb. Nie zrobił jednak użytku z informacji, że to właśnie w podziemnym labiryncie Inkowie mieli uktyć legendarny złoty skarb, gdy Francisco Pizarro zamordował ich króla Atahualpę. Władca zginął z rąk krwawego Hiszpana, ponieważ nie chciał zdradzić wejścia do "podziemnego traktu biegnącego wiele mil poza obszar królestwa".

Poszukiwania inkaskiego skarbu zlecił wiele lat później rząd niepodległego Peru. Jedynym efektem dwuletniej ekspedycji okazała się książka Harolda Wilkinsa "Tajemnice dawnej Południowej Ameryki". Legendarny skarb Królów Słońca wciąż czeka na odkrywcę... Podziemne tunele istnieją podobno również w innych częściach Ameryki. Hiszpański misjonarz z czasów konkwisty, Francisco Guzman, opisując historię Gwatemali, wspomniał o "dziwnych starożytnych tunelach mających długość wielu mil". Na ślad podobnych w meksykańskim stanie Chapas i na Jukatanie natrafił amerykański podróżnik John Lloyd Stephens. Opowieści o nich słyszał także prezydent Theodore Roosevelt podczas ekspedycji do Ameryki Południowej.

Obrazek
Wiertnica atomowa Amerykanów

"Tajemnicze tunele, stanowiące wciąż zagadkę dla archeologów, występują pod powierzchnią Brazylii, mając wyloty w wielu miejscach na powierzchni tego kraju. Najbardziej znany z nich leży w Górach Roncandor w stanie Mato Grosso" - pisze amerykański archeolog Raymond Bernard w książce "Podziemny świat". W tych właśnie górach zaginął, szukając wejścia do podziemi, znany podróżnik, pułkownik Percy Fawcett. Do poszukiwań skłonił go znaleziony w Narodowej Bibliotece w Rio de Janerio dokument z 1734 roku, mówiący o odkryciu zaginionej cywilizacji w Mato Grosso. Według Raymonda Bernarda, pułkownik Fawcett dotarł do ukrytego w niedostępnych górach podziemnego miasta. Jego mieszkańcy uwięzili intruza w obawie przed ujawnieniem ich tajemnicy.

Wejście do jednego z podziemnych tuneli, w pobliżu miasta Gualaquiza w Ekwadorze, odkrył słynny tropiciel tajemnic Erich von Däniken. "Tunel ten stanowił część gigantycznego systemu długości tysięcy kilometrów, zbudowanego przez nieznanych budowniczych w niewiadomym czasie i ukrytego głęboko pod kontynentem południowoamerykańskim" - pisze Däniken w książce "Złoto bogów". Jego zdaniem, "korytarze" pod Ekwadorem łączą się z biegnącymi pod Peru, tworząc rozległą podziemną sieć. Tunel, do którego udało się Dänikenowi dostać, miał gładkie, szlifowane ściany i płaski sufit pokryty warstwą wykończeniową. "Oczywiste jest, że przejścia te nie zostały utworzone przez siły naturalne" - twierdzi Däniken. Przypuszcza on także, że to nie Inkowie zbudowali podziemny labirynt. Ci wykorzystali go jedynie, by ukryć w nim skarb przed hiszpańskimi najeźdźcami. "Najsłynniejszym z tych tuneli jest Droga Inków, która podobno rozciąga się przez setki kilometrów na południe od stolicy Peru - Limy, a dalej przechodzi przez Cuzco, Tiahuanaco i biegnie ku pustyni Atacama. Inne odgałęzienia tego tunelu z terenu Peru biegną pod Andami aż do Chile" - pisze wspomniany już Raymond Bernard.
O podobnych korytarzach mówią legendy Siuksów zamieszkujących amerykański stan Oregon.

Opisał je Eric Norman w książce "Dziurawa Ziemia". Jedynym człowiekiem, któremu na własne oczy udało się zobaczyć "podziemną tajemnicę", był ponoć stary poszukiwacz złota, Frank White. Wędrując po górach i pustyniach Kalifornii natknął się na szczelinę w skale, która, wedle jego relacji, zaprowadziła go do tunelu wysokiego na dwa i pół metra, z gładkimi ścianami. W głębi Frank ujrzał dziwne zielonkawe światełko. Poszedł w jego kierunku i dotarł do olbrzymiej, wypełnionej fluoryzującym światłem komnaty. Stały w niej kamienne posągi, z twarzami przypominającymi starożytne bóstwa Inków. Przerażony Frank uciekł, nie znalazłszy źródła tajemniczego blasku. Jego relację przytoczyło później kilka lokalnych gazet z okolic San Diego. Niestety, nie można było jej potwierdzić, ponieważ Frank nie potrafił wskazać miejsca swego odkrycia. Nic dziwnego - na olbrzymim obszarze pustynnych gór Kalifornii odnalezienie powrotnej drogi do jakiegokolwiek miejsca graniczy z cudem.

Tajemnice Himalajów

Swoją "podziemną tajemnicę" ma także kontynent azjatycki. Legendy tybetańskich lamów mówią o królestwie Agharti, ukrytym pod Himalajami, połączonym z innymi kontynentami siecią tuneli. Na ślady tych legend trafił polski geolog Ferdynand Ossendowski, uciekając przed bolszewicką rewolucją z Syberii do Mongolii. Poznał tam Tuszengun Lamę, przyjaciela rządzącego Tybetem Dalajlamy. Ossendowski - w książce "Przez kraj zwierząt, ludzi i bogów" - pisze, że zdradził mu on tajemnicę krainy Agharti, rządzonej przez Króla Świata. Tuszengun Lama przyznał się również, że jako jedyny człowiek był w podziemnym królestwie.

Podczas swej wędrówki polski geolog odnajdywał kolejne elementy "podziemnej układanki". Nad rzeką Amil usłyszał od tubylców legendę o mongolskim szczepie, który uciekł przed Dżyngis Chanem do świata podziemi. Nad jeziorem Nogal Kul poznał zaś historię człowieka, który odnalazł wejście do Agharti, a lamowie polecili obciąć mu język, by nie zdradził tajemnicy. O podziemnym świecie opowiedzieli też naszemu rodakowi książę Chaltun Bejli i jego kapłan, Gelong Lama. Ten buddyjski mnich wspomniał, że: "60 tysięcy lat temu pewien święty wraz z całym plemieniem ludzi zniknął pod ziemią, aby nigdy więcej nie pojawić się na jej powierzchni".

Prawdziwa niespodzianka czekała jednak na Ossendowskiego w mieście Urga, gdzie dostał się na audiencję do wysoko postawionego tybetańskiego kapłana. "Gdy w rozmowie z nim wspomniałem o Królu Świata, dostojnik gwałtownie zwrócił głowę w moją stronę. Mimowolnie zamilkłem. Milczenie trwało długo. Potem lama poprowadził rozmowę w taki sposób, jakby nie życzył sobie poruszać tego tematu. Na twarzach pozostałych obecnych zauważyłem przestrach i zdumienie wywołane moimi słowami" - pisze w swej książce Ferdynand Ossendowski.

Po audiencji udało mu się porozmawiać na ten temat z lamą opiekującym się klasztorną biblioteką. "Sam fakt istnienia tego błogosłowionego królestwa i tej wielkiej świątyni świętej nauki jest tak wielką pociechą dla naszych grzesznych serc, że skrywanie tego przed ludzkością jest grzechem" - powiedział lama. Dodał też, że wielu lamów było w podziemnym królestwie, jednak "wszyscy trzymają w tajemnicy to, co tam ujrzeli".

Tajemnicę Agharti chciał też rozwikłać rosyjski naukowiec Konstanty Roerich. Zorganizował on trwającą pięć lat ekspedycję do Kaszmiru, Ałtaju i Tybetu. Swoje notatki z niej opublikował w książce "Ałtaj - Himalaje: Dziennik podróży". "Wiele źródeł wspomina o podziemnych siedzibach w rejonie Lhasy i Kokonoru. Mówi się też, że Potala, pałac Dalajlamy, ma ukryte przejścia z bardzo dawnych czasów" - pisze Roerich.

Udało mu się w Lhasie poznać lamę Tsa-Rinpoche, który zdradził, że stolicą Agharti jest miasto Szambala. Podał też wiele ciekawych szczegółów, które Roerich wykorzystał, pisząc książkę "Szambala".

Wiara wodza

W XIX wieku ekscentryczny angielski lord Bulwer Lytton, opierając się na starożytnych legendach, napisał powieść "The Coming Race", o podziemnym świecie zamieszkanym przez aryjskie plemię nadludzi. Książką tą zainteresował się profesor Karl Haushofer, który będąc w Indiach słyszał o krainie Agharti. Ten były pruski generał połączył tybetańskie legendy z książkową fikcją angielskiego lorda i zaczął głosić na łamach wydawanego przez siebie "Przeglądu Geopolitycznego" teorię, że królestwo Agharti zamieszkuje aryjskie plemię nadludzi. Zafascynował się nią zastępca Adolfa Hitlera, Rudolf Hess. Jak pisze Jacek Fishman w książce "Siedmiu ludzi ze Spandal", skontaktował on profesora Haushofera z wodzem III Rzeszy. Według niego, teorie byłego pruskiego generała miały wielki wpływ na ostateczny kształt napisanej przez Hitlera książki "Mein Kampf". Hitler tak bardzo wierzył w istnienie Agharti, że po dojściu do władzy wysłał nawet kilka ekspedycji naukowych na jej poszukiwanie.

Ciągle nie znamy odpowiedzi

Podziemne labirynty wciąż stanowią wielką zagadkę. Jak dotąd, nie udało się jednoznacznie określić kto i kiedy je zbudował. Erich von Däniken, po zbadaniu podziemnego systemu tuneli w Ekwadorze, wysnuł hipotezę, że wydrążono je wiertłem termicznym, które zamieniało skały w parę. Według niego, są one dziełem przybyszy z obcych planet, którzy przeznaczyli je na swe bazy.

- Zadziwiają zwłaszcza idealnie gładkie ściany i tajemnicze zielonkawe światło. W starożytności taką technologią mogli dysponować tylko przybysze spoza Ziemi. Z pewnością to właśnie oni zbudowali te tunele. Potem do własnych celów zaczęli je wykorzystywać okoliczni mieszkańcy - uważa warszawski ufolog Michał Zawadzki.

Być może właśnie ta niezwykła hipoteza jest najbardziej logicznym wyjaśnieniem legend o tajemniczym podziemnym świecie.

Już dawno utopia stała się rzeczywistością!

żródełko http://www.sm.fki.pl/Fryckowski/Mariusz.php?nr=Agharta


Woda na Saharze

Kto chce znaleźć wodę na Saharze, musi dotrzeć pod ziemię. Płynie tam ocembrowanymi kanałami skrytymi kilkanaście metrów pod piaskiem pustyni. Są one obudowane blokami piaskowca i ciągną się setki kilometrów. Ich początek znajduje się prawdopodobnie w górach Atlas w północno-zachodniej części Sahary, nie odkryto jednak, dokąd one biegną. W każdym razie woda w nich jest krystalicznie czysta.
Fakt obudowania podziemnych strumieni świadczy o wysokim poziomie wiedzy i techniki twórców tego wodociągu. Co prawda, nie wiadomo, kto go zbudował, nie jest jednak wykluczone, iż mogli tego dokonać kolonizatorzy z Atlantydy jeszcze przed jej zatopieniem. Nie dziwmy się, że na miejsce osiedlenia wybrali Saharę - dziś niegościnna pustynia, kilkanaście tysięcy lat temu była tętniącą życiem sawanną. Zachowały się rysunki naskalne przedstawiające stada zwierząt i polujących na nie myśliwych. Wodociągi służyły nawodnieniu żyznej krainy.

Również na innych terenach Afryki znaleziono ślady działalności jakiejś niezwykłej cywilizacji. W Nigerze, niedaleko osady Wamba, tamtejsze karawany wielbłądów, a ostatnio i samochody, mogą wygodnie poruszać się tunelem o szerokości 400 metrów i długości kilkuset metrów, o półkolistym sklepieniu. Został on wykopany pod dnem rzeki wypływającej z jeziora Tanganika.
W Kenii, w Afryce Wschodniej, już dawno temu znaleziono dziwne, wysokie na kilkanaście metrów budowle wykonane z palonej cegły, podobne do przysadzistych wież, ale bez jakichkolwiek drzwi czy okien. Mogły one spełniać rolę wentylatorów, dostarczających powietrze do podziemnych tuneli. Konstrukcje o podobnym przeznaczeniu buduje się teraz na przykład przy metrze.

Brazylijski łącznik

W Irlandii od najdawniejszych czasów krążyły opowieści o kraju leżącym daleko za morzem (Oceanem Atlantyckim), z którego poprzez podmorskie tunele docierali do nich bogowie o blond włosach. Kraj, z którego przybywali, zwali "Hy Brazil" czyli Brazylią. Od Irlandii do Brazylii jest w linii prostej ponad siedem tysięcy kilometrów! W 1999 roku farmer Douglas Patterson z miejscowości Tankerness na jednej z wysp w archipelagu Orkady (na północ od Szkocji) zainteresował się dziwnym otworem w nadmorskich skałach. Spuścił się na linie kilkanaście metrów w dół. Tam natrafił na schody o 29-ciu stopniach, prowadzące dalej w dół aż do podziemnej sali. Za nią były jeszcze dwie następne, połączone korytarzem, a dalej kamienny tunel, niestety, zawalony po kilkudziesięciu metrach. Wiódł on już pod dnem morskim na zachód. Archeolodzy przypuszczają, że powstał on około 3 tysiące lat przed Chrystusem, jednak wiek znalezionych tam czaszek zwierząt daje podstawę do domniemania, że jest on o kilkanaście tysięcy lat starszy.
W tym samym 1999 roku, w październiku, odkryto podobne wejście do podziemnego tunelu, tyle że znajdowało się ono w ścianie Wielkiego Kanionu w stanie Arizona (USA). Kanion ten ciągnie się na przestrzeni 350 kilometrów doliną rzeki Kolorado. W tunelu znaleziono czaszki niedźwiedzi jaskiniowych - a zwierzęta te wymarły już 20 tysięcy lat temu.

Starożytne płyty analogowe

W środkowej Azji, na terenie północnego Tybetu, już w połowie XVIII wieku podróżnicy angielscy natrafiali na ostatnich przedstawicieli przedziwnego plemienia Dropów. Były to istoty wzrostu około metra, o żółtej skórze, lecz oczach niepodobnych do skośnych oczu innych mieszkańców tamtych terenów. Mieli bardzo duże głowy, ale za to mizerne tułowia i kończyny. Obecnie żyje ich zaledwie kilkuset. Kilkadziesiąt lat temu chińscy archeolodzy znaleźli na terenie zamieszkanym przez to plemię liczne jaskinie z tunelami wytopionymi w skale - podobne do tych w Peru i Boliwii.
W bocznych niszach tuneli natknięto się na komory o zeszklonych ścianach. W każdej z nich znajdowała się mumia Dropa oraz kilka dziwnych dysków o średnicy ok. 20 cm i grubości od 1,5 cm przy krawędzi do 3 cm w części centralnej. Każdy w środku miał okrągły otwór. Dyski przypominają nasze płyty analogowe - archeolodzy odkryli na ich powierzchni spiralnie biegnące rowki. Kierujący ekspedycją profesor Tsum Um-Nui, po kilkunastu latach prób odcyfrował, że na krążkach została zapisana historia wylądowania na Ziemi statku pozaziemskiego (pełny raport profesora został utajniony przez władze Chin).
Na ścianach jaskiń odkryto także rysunki przedstawiające Układ Słoneczny oraz kilka gwiazd. Z rysunków wynika, że kosmici przylecieli z okolic Syriusza. Większość z nich została wymordowana przez tubylców - tę historię przekazują sobie okoliczne plemiona jako legendę opowiadającą o wojnie ludzi z "potworami" z nieba.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I coś z innej beczki związane z tematem :) znalezione w necie niestety trochę chaotycznie napisane.


W wieku 12 lat kiedy szliśmy wraz z innym kolegą miałem paranormalne doświadczenie. Zostałem porwany przez UFO i przewieziony do Wewnętrznej Ziemi. Mieszkałem tam 6 miesięcy wśród mieszkańców pustej ziemi. Możesz wyobrazić sobie zdziwienie moich rodziców, a zwłaszcza mojego ojca będącego wówczas wojskowym; od czasu kiedy zniknąłem aż do mojego cudownego powrotu po 6 miesiącach. Wierzę że to doświadczenie spowodowało, że mój ojciec podjął pewne starania abym znalazł się pod jego skrzydłami w Pentagonie, a później skierowano mnie do Strefy 51.Nie jestem biologicznym synem mojego ojca, lecz adoptowany tak samo jak moja siostra. Moja siostra została zabita przez tzw. ‘tajny rząd’. Mi udało się zwalczyć ich negatywne nastawienie moim umysłem, który jest silny i przeżyć ich ataki.
Od mojego przewodnika o imieniu Zora, który jest mieszkańcem Wewnętrznej Ziemi i ma 150 000 lat, wiem że moja siostra i ja pochodzimy z Wewnętrznej Ziemi i tam też mieszkają nasi prawdziwi rodzice. Kiedy nasz ojciec adoptował nas, posługiwaliśmy językiem nie znanym w żadnej ziemskiej kulturze.
Mam nie znany typ krwi. Nigdy nie chorowałem na żadną znaną chorobę. Moja krew została zbadana i sprawdzona w połączeniu z całkowicie zainfekowanymi innymi próbkami krwi.

Puste Wiry Ziemi
Mieszkańcy Wewnętrznej Ziemi potrafią tworzyć „wiry” w dnie oceanów, przykładem jest tu Trójkąt Bermudzki. W „wirach” znajduje się 7 poziomów i rzeczy oraz istaty wciągane przez „wiry” są umieszczane na odpowiednich poziomach. „Wiry” służą jako wejścia/wyjścia do wnętrza Ziemi. Oprócz okolic Florydy Są jeszcze inne podobne miejsca na Ziemi: na jeziorze Erie, poza wybrzeżem Meksyku, w Japonii i innych miejscach. Miejsca te to tzw. „Strefa Ciszy”.
Prze te przejścia przechodzą do naszego świata m.in. Sasquatch, LochNess, itp. Wszystkie planety są w środku puste, również Słonce, które w rzeczywistości tez jest planetą. Cywilizacje zamieszkujące słońce mają kolonie w wewnętrznych regionach ziemi.

W poszukiwaniu wejścia
Aby znaleźć wejście do Wewnętrznej Ziemi potrzebny jest ci jedynie kompas. Kiedy znajdziesz nad wejściem do tunelu na biegunie północnym wskazówka zacznie wirować.
Kiedy porzuciłem służbe nie miałem okazji dostać się do Wewnętrznej Ziemi. Ale szukałem innych sposobów na wejście do wnętrza ziemi. Wraz z innymi poszukiwaczami wynajęliśmy samolot który zabrał w okolice koła podbiegunowego.

Ciąg dalszy w części trzeciej – Podróż do wejścia na biegunie północnym.

„tu pułkownik Travis z lotnictwa Stanów Zjednoczonych, naruszacie międzynarodową przestrzeń powietrzną, zawróćcie natychmiast albo zostaniecie zestrzeleni”

Nazywam się Billie Woodard pułkownik sił powietrznych USA.

Po odbyciu mojej służby wojskowej przyłączyłem się do grupy poszukiwaczy przygód, którzy szukali wejścia do Wewnętrznej Ziemi przez biegun północny. Zostaliśmy zatrzymani i sprawdzeni przez siły powietrzne USA. Kiedy okazało się że nie stanowimy zagrożenia, pozwolono nam wrócić do USA.

Po Ra pierwszy służbę w Strefie 51 odbywałem od 28.01.1971 do 1982.
Podczas tej służby odwiedziłem „Puste Miejsce Ziemi” 6 razy, na głębokości 800 mil.
Po moim przybyciu do Strefy 51 byłem agitowany do istnienia w tunelach poniżej Strefy 51, i wkrótce potem spotkałem kilku Operatorów Podziemnych Wahadłowców, którzy mierzyli od 13 do 14 stóp wzrostu. Tunele, które ciągną się w poprzek całej ziemi zostały wybudowane przez istoty, które mieszkały tu na długo przed pojawieniem się człowieka. Natychmiast po moim przyjeździe do Strefy 51 zostałem poinformowany o tunelach i wszystkich działaniach. Oni powiedzieli mi, że pierwsze 15 poziomów obiektu zrobili ludzie; poziomy 16 – 27 już tam były. Nikt z naszego rządu ich nie zrobił. My tylko z nich korzystamy.
Mój ojciec stacjonował w Roswell. Jako część mojego wprowadzenia do wojska, poprosił mnie abym stacjonował razem z nim w Pentagonie. Tam powiedzieli „mamy dla ciebie nowy przydział – obiekt w Strefie 51, w Nevadzie”. Commonly referred to as S-4.
Kiedy jechałem do Pentagonu byłem drugim porucznikiem. Po przybyciu na miejsce otrzymałem nominacje na pierwszego porucznika. Po 3 tygodniach pobytu przyznano mi rangę pułkownika – „Jesteś pułkownikiem, będziesz stacjonował w następnym obiekcie”.
Było tam 150 000 personelu, 85% wojskowych i 15% cywili. Przez cały okres mojej służby pod ziemią tj. 11,5 roku, ani razu nie widziałem światła dziennego.

Ściany tuneli były bardzo gładkie. Tak gładkie jakbyś przepchnął rurkę przez kulę gliny. Ściany wyglądają jakby były wykończone marmurem, zrobionym z jakiegoś nieprzenikliwego metalu. Ani wiertło diamentowe, ani laser nie jest w stanie przeniknąć przez tą powierzchnię. Pamiętaj, był czas kiedy obserwowaliśmy przemieszczanie się oddziałów z punktu A do punktu B na powierzchni Ziemi, nieustannie. To było nie tak dawno temu. Teraz rzadko to widać. Teraz używają tuneli do transportowania swoich oddziałów na dalekie odległości. Tunele są tak szerokie że można postawić obok siebie dwa wozy konne.
Zaczynając od strefy 51, jeden Wahadłowiec przemieszczał się nad/do Pacyfik 350 mil na zachód od Monterey, gdzie znajduje się piramida. Następny wahadłowiec przemieszczał się do obiektu w górze Cheyenne (informacje na temat tego obiektu znajdują się na stronie http://www.spacecom.af.mil/usspace/cmocfb.htm ).
Długość dużego wahadłowca wynosi około ¼ mili. Wewnętrzni mieszkańcy wykorzystują te maszyny do szybkiego przewożenia dużych ilości ludzi, istot, czegokolwiek.
Mniejszy wahadłowiec długości około 50 – 60 stóp, to taki w którym byłem.
Wahadłowce poruszają się z prędkością ponad dźwiękową. Podróż ze Strefy 51 do „Głównego Wnętrza” trwa mniej niż 10 minut – około 5-6 min.
Materiał z którego zbudowane SA te pojazdy to ta sama substancja z której zbudowany był Statek Kosmiczny z Roswell. Wahadłowce poruszają za pomocą „napędu elektromagnetycznego” wykorzystującego siatkę ziemi. (Chyba chodzi o napęd grawitacyjny, ale nie jestem pewien).
Operatorzy o których wspominałem wcześniej, o wzroście 13-14 stóp, wyglądają jak my, ale są bardziej rozwinięci i porozumiewają się za pomocą telepatii. Mężczyźni mają brody lub nie, skóra kobiet jest bez skazy, maja naprawdę doskonałą cerę. Ich ekspresja o ludziach jest tym co powinno nas interesować – ponieważ oni wiedzą dokąd ludzie zmierzają. Jest siedem cywilizacji zamieszkujących Wewnętrzną Ziemię. Ich wiedza medyczna jest fenomenalna.

Ludzie wnętrza.
Ludzie wnętrza chętnie pokazali mi świat wokół, dokładnie wytłumaczyli o co tu chodzi – oni nie ukrywają niczego. Zawsze pytają o pozwolenie kiedy pracują z naturą. Pytają rośliny o pozwolenie zanim je zjedzą lub zetną, pytają się Matki Ziemi zanim cokolwiek zbudują oraz o to jaka ma być ta budowla aby była jak najlepiej dostosowana do środowiska – są to praktyki stosowane przez Indian amerykańskich. Dlatego zawsze szukają harmonii, dążą życia w zgodzie z naturą, duchowo są dużo lepiej rozwinięci niż mieszkańcy powierzchni Ziemi. Znacznie bardziej szanują Ziemię.
Atmosfera jest krystalicznie czysta, regułą są tam „czasowe chmury”, ale nie są to chmury deszczowe.
Temperatura jest stała – 73 stopnie.
Ludzie wnętrza porozumiewają się ze zwierzętami, a zwierzęta z ludźmi. Nie ma potrzeby gromadzenia, ponieważ wszystko jest wolne. Nie ma potrzeby tworzyć wszystkiego pod dostatkiem kiedy wszystko jest próbką. Wymiana jest bardziej powszechna niż sprzedaż pieniężna.
Jest to utopijna kultura bez skłonności do przemocy. Żadna partia nie dąży do wojny i dominacji nad innymi. Nie ma bogatych ani biednych.
Są tam statki powietrzne (na powierzchni nazywamy je latającymi talerzami), część ich osobowości bierze udział w procesie tworzenia statków powietrznych dzięki ich potężnym umysłom. To czyni je doskonałe w wykonaniu i ruchu.
Tylko kilka osób przejawia podobne zdolności tworzenia, dzięki stymulowaniu tych zdolności w dzieciństwie przez religię, edukację i strach rodziców.
Ludzie wnętrza mogą wchodzić w głąb swojej wyobraźni i tam tworzyć.
Choroby nie mają do nich dostępu ponieważ jest zabronione.
Kiedy ludzkość przejdzie w fazę 4 wymiaru, mieszkańcy Wewnętrznej Ziemi przyjdą i jeszcze bardziej zacieśnią pracę z nami. Ludzie na powierzchni są tak pochłonięci ‘sobą’ że nie potrafią żyć w harmonii, a ci co próbują dotrzeć do Wewnętrznych mieszkańców poprzez medytacje - otrzymają to.
Dzieci, które rodzą się teraz są zdolniejsze, dążą do pełnego wykorzystania możliwości swojego mózgu, co jest wspólne z praktyką we Wnętrzu.
Jedną z pierwszych rzeczy, które pokazali nam mieszkańcy Wnętrza była możliwość podróży międzyplanetarnych i podróży w czasie.
Zasada podróży w czasie jest porównywalna do zaginania przestrzeni, którą trenujesz poprzez medytację i akceptacje siebie jako istoty nieograniczonej. Jeżeli szkolisz swój umysł na poziomie podświadomości i jesteś bytem nieograniczonym, wszystko jest możliwe. Na powierzchni zdolność do osiągnięcia tej nieskończonej mocy najłatwiej jest pobudzić w takich miejscach jak Mt. Shasta, który służy jako kosmiczny portal czasu prowadzący bezpośrednio do Wewnętrznej Ziemi. Kiedy znajdujesz się w otoczeniu Mt. Shasta zostaje wywołany u ciebie stan harmonii. W moich doświadczeniach na Mt. Sahasta Telosians rzucają aurę wielkiej harmonii w pięknej atmosferze.

Strefa 51.
Wszystko co widziałem w Strefie 51 jest w 95% ukryte przed opinią publiczną.
Wejście do Strefy 51 jest wejście do innego świata, gdzie wszyscy boją się że inne państwa lub partie zdobędą te informacje. Istotą ich myślenia jest ‘jeśli ujawnimy że Ziemia jest pusta, a w środku mieszka wysoko rozwinięta cywilizacja, wprowadzi to niezgodę i lęk’. Proces lęku generowany jest przez prywatne przedsiębiorstwa, które dążą do kontroli i dbają tylko o własne potrzeby przez Obszar 51.
Opuściłem Siły Powietrzne przez ich despotyczne drogi dążące do kontroli, która osłabiała moją zdolność do twórczego myślenia i działania. Akceptowałem ich rozkazy: nie mówić o tych informacjach – w który zakładają że będziesz automatycznie posłuszny.
Ze względu na moją otwartość i chęć podzielenia się ze społeczeństwem informacjami jakie posiadam, moja służbowa emerytura oraz wszystkie prawa i przywileje zostały mi odebrane.
Służyłem w wojsku 13,5 lat – od szeregowca poprzez Pentagon aż do Obszaru 51.
Inżynieria genetyczna , która znajduje się w Obszarze 51 jest naszym młodszym pokoleniem.
Dzieci, których zdjęcia można było znaleźć na kartonikach z mlekiem, zostały wzięte i przeniesione do Strefy 51.
Na poziomie 16 Strefy 51 znajduje się inżynieria genetyczna, gdzie eksperymentują na dzieciach pod kątem długowieczności i kontroli umysłu. Stoi za tym siła zwana ‘Sekretnym rządem’. Tajny rząd ma cywili i kontroluje kilka obszarów Strefy 51.


Sieć podziemnych tuneli prowadzi do Europy, Ameryki Południowej oraz kilka kontynentów. Tunele oplatają całą ziemię i są używane przez rządy.
Niech cie Bóg błogosławi i będzie z tobą.
Półkownik Bill Faye Woodard.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2010, 9:59 
Z przyjemnoscia czytalo sie zamieszczony przez Ciebie material
Co do nadczlowieka-jest to mysl zapoczatkowana przez filozofa nazwiskiem Nietzsche...Blednie zinterpretowana na wlasne potrzeby przez Hitlera

Robert Dean podczas konferencji w Barcelonie powiedzial ze Ziemie zamieszkuje od 2 do 4 cywilizacji nie wliczajac w to hybryd wiec wszystko ladnie sie pokrywa

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 13 lip 2010, 13:07 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Parę moich dodatków:

W Lasku Wolskim, leżącym w obrębie krakowskiej dzielnicy Zwierzyniec, znajduje się rezerwat przyrody, znany pod nazwą Panieńskie Skały. Według legendy siostry norbertanki uciekały przed Tatarami, którzy napadli klasztor. Właśnie w dzisiejszym Lasku Wolskim, gdy Tatarzy byli już blisko, siostry, broniąc się przed hańbą, modliły się o ocalenie. Uniknęły gwałtu, zapadając się wraz ze skałami pod ziemię (inne wersje mówią o przemienieniu sióstr w skały). Mówi się również o ukrytej pod skałami komnacie – tam zbierają się na modlitwę ocalone norbertanki. Podobno jeszcze do niedawna istniała w skałach szczelina, przez którą można było zajrzeć do tego podziemnego klasztoru i ujrzeć śpiące w nim zakonnice.

http://www.krakow.travel/przewodnik/legendy-1/action,get,id,461,title,Skaly-Panienskie.html

Kiedyś przy klasztorze norbertanek na Zwierzyńcu, leżącym przy szlaku handlowym, cumował prom. Pewnej nocy wichura zerwała linę i prom popłynął z nurtem Wisły. Siostry zamierzały wybudować nowy. Nim to jednak nastąpiło, w nocy obudził je dźwięk sygnaturki, a kiedy przerażone wybiegły z cel, ujrzały jeźdźców pędzących na koniach – byli to kupcy – a za nimi Tatarów. Uciekający kierowali się w stronę przystani, nie wiedząc, że promu tam nie ma, poziom wody zaś nie pozwalał na bezpieczną przeprawę. Kupcy i Tatarzy rzucili się w nurt Wisły. Utonęli wszyscy z wyjątkiem jednego kupca, który, w podziękowaniu za ocalenie postanowił ufundować dzwon dla klasztoru. Dzwon, zamówiony u znanego ludwisarza, okazał się pęknięty. Nie pomogły jeszcze dwie próby odlania dzwonu, za każdym razem miał pęknięcie. Wreszcie dzwon ze skazą w końcu zawisł w klasztorze i dzwonił co wieczór, dziesięcioma uderzeniami wzywając siostry na modlitwę za dusze topielców. Tradycja ta trwała do 1917 roku, kiedy Austriacy zarekwirowali go na armaty. Inna wersja głosi, że Tatarzy zerwali dzwon i utopili w Wiśle. Od tej pory w Noc Świętojańską wody Wisły mają rozstępować się, na powierzchnię podobno wypływa dzwon i słychać go, aż wybije północ.

http://www.krakow.travel/przewodnik/legendy-1/action,get,id,463,title,Dzwon-Topielcow.html

Pod pałacem Krzysztofory, u zbiegu ul. Szczepańskiej i Rynku Głównego, rozciąga się prawdziwy labirynt piwnic i korytarzy. Podobno ciągną się pod całym Rynkiem, aż do kościoła Mariackiego. Według legendy czarnoksiężnik Twardowski przechowywał w lochach złoto pilnowane przez diabła. Jedyną osobą, która widziała czarta, była kucharka, której kogut przeznaczony na obiad uciekł do lochów. Gdy po długich poszukiwaniach kobieta odnalazła koguta w podziemiach, ten okazał się być diabłem. Obiecał jej, że jeśli daruje mu życie, obdarzy ją złotem. Musiała spełnić tylko jeden warunek – nie wolno jej było się odwrócić. Oczywiście zwyciężyła ciekawość – kobieta odwróciła się, a złoto zamieniło się w... śmieci. Niektórzy twierdzą, że skarb wciąż znajduje się w lochach. Według innych podań, skarbu strzeże bazyliszek – potwór o ciele koguta, ogonie jaszczurzym i żabich ślepiach, których spojrzenie każdego zamienia w kamień (to wyraźne zapożyczenie z legendy warszawskiej).

http://www.krakow.travel/przewodnik/legendy-1/action,get,id,453,title,Legenda-o-skarbach-krzysztoforskich.html

ROX napisał:
Starożytna południowo amerykańska legenda opowiada, ze 2000 lat temu czterej bracia i cztery siostry wyszli z olbrzymiej jaskini sięgającej środka Ziemi. Najstarszy z braci wspiął się na szczyt góry w kraju zwanym dzisiaj Peru, podniósł cztery kamienie i rzucił je w cztery strony świata. W ten sposób objoł w posiadanie ziemie, które znalazły się w zasięgu tych kamieni i wszystkich ludzi, którzy je zamieszkiwali. Załorzył miasto Cuzco, póżniejsze stolicê poteżnego państwa Inków.
Według miejscowej tradycji ci mężczyźni i kobiety przybyli z jakiegoś podziemnego świata i nauczyli ludzi budownictwa, uprawy ziemi, wszelkich sztuk i rzemiosła oraz organizacji gospodarki i społeczeństwa. Wszystko to uczyniło z państwa Inków prawdziwy cud Ameryki prekolumbijskiej, lecz zostało zniszczone przez hiszpańskich najeźców. Tajemniczy dobroczyńcy pozostawili te wykute na kamiennej tabliczce przesłanie, które ma dla nas szczególne znaczenie u początków nowego tysiąclecia.

Przeczytajcie to:

Kontrowersyjna legenda (od której odcina się dyrekcja Wawelu) głosi, że na Wawelu ukryty jest czakram – tajemniczy kamień, będący źródłem niezwykłej energii. Kamień ów ma być dla wtajemniczonych źródłem niebywałej mocy, dającej niezwykłą siłę duchową. Ta legenda ma związek z podaniem o hinduskim bogu Sziwie, który rzucił siedem magicznych kamieni w siedem stron świata. Jeden z nich miał trafić na właśnie do Krakowa (pozostałe to Delhi, Mekka, Delfy, Jerozolima, Rzym i Velehrad). Według zwolenników legendy pomiary radiestezyjne wykazują, że czakram leży w kaplicy św. Gereona. Według innych w podziemiach zachodniego skrzydła zamku mamy do czynienia z ujemną jonizacja, która wpływa na ogólne odprężenie.

I jeszcze zwracam uwagę na powszechnie znane rzeczy:

Alicja w Krainie Czarów bądź (oryginalny tytuł) Przygody Alicji w Krainie Czarów (ang. Alice's Adventures in Wonderland) – utwór angielskiego wykładowcy matematyki Charlesa Lutwidge'a Dodgsona (pseudonim Lewis Carroll) opublikowany 4 lipca 1865. Dosłownie angielski tytuł znaczy Przygody Alicji w Krainie Dziwów, jednak pierwsi polscy tłumacze oddali Wonderland jako Krainę Czarów, choć w całej książce nie ma o czarach ani słowa.

1. W głąb króliczej nory

Alicja, spędzając leniwie czas ze swoją siostrą, widzi Białego Królika w ubraniu, niosącego zegarek kieszonkowy. Podąża za nim w głąb króliczej nory i spada głęboką studnią, mijając półki pełne dziwnych przedmiotów. Po bezpiecznym lądowaniu w długim przedsionku znajduje szklany stół ze złotym kluczem. Szukając dziurki, do której by pasował klucz, znajduje małe drzwiczki, a za nimi piękny ogród.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Alicja_w_Krainie_Czar%C3%B3w

na koniec:

Ali-Baba (arab. علي بابا) - bohater jednej z najsłynniejszych baśni ze zbioru Tysiąca i jednej nocy "Ali-Baba i 40 rozbójników".

Jest on prostym rzemieślnikiem perskim (arabskim według innych źródeł), który przez przypadek posiadł magiczną formułę „Sezamie, otwórz się!", po wymówieniu której dostępna stawała się grota, w której tytułowi rozbójnicy przechowywali swe łupy. Dzięki sprytowi Ali-Baba zabiera te łupy i unika zemsty rozbójników.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ali-Baba



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2010, 20:43 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Wybaczcie jezeli dubluje ;)
http://www.youtube.com/watch?v=hAuPvn9D ... re=related



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2010, 8:33 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Obrazek
http://grab.by/5RMp

Polska, realność, co można zbadać. Odpowiedź - Zamek Książ. Należy zachować szczególną ostrożność - badacze opowiadają o ludziach, którzy pilnują tajemnic. Tak po prostu w terenie można ich napotkać. Do dziś, tak do dziś dnia:

W pierwszych miesiącach wojny, zamkiem zainteresował się konserwator zabytków Prowincji Dolnośląskiej, Günther Grundmann. Osobiste polecenie Hitlera nakazywało przebudowę zamku. W 1941 roku władze III Rzeszy skonfiskowały rezydencję. Hitlerowcy otruli jednego z synów księżnej Daisy; ona sama zamieszkała w wilii parkowej zamku Wałbrzych. Administratorem Książa został Karl Hanke, gauleiter NSDAP. Zamek otoczono ogrodzeniem z drutu kolczastego, ustawiono posterunki. Teren stał się zamknięty dla osób postronnych. W części piwnic urzędowała policja, na parterze utworzono kancelarię i sekretariat. Kilkudziesięciu architektów nadzorowało przebudowę wnętrz. Co wówczas zrobiono? Usunięto większą część obrazów, bibliotekę, przemalowano komnaty, odkuto i wrzucono do przyzamkowego wąwozu freski. Ich fragmenty są tam do dziś. Pod rezydencją powstały olbrzymie sale i korytarze z wieloma wyjściami. Ich przeznaczenie do dziś nie zostało wyjaśnione.

Na dziedzińcu istniał szyb o średnicy ok. 6 metrów i głębokości 50 metrów (widoczny jeszcze po wojnie), obecnie zasypany. W ogrodach zamkowych widoczne jest wyjście (z klatką schodową i wartownią). Stara, trzynastowieczna cześć zamku posiada wzmocnienia przyziemia wykonane z betonowych belek, mimo że pod nią nie powinno znajdować się nic oprócz litej skały. W wąwozie znajdziesz pokrywy kanałów odwadniających podziemia. W parku mamy betonowy basen z wodą oraz schron.

Jak można się domyślać z pewnych szczegółów konstrukcyjnych i opowieści nielicznych świadków z tamtych lat, większość podziemnych sal i korytarzy wciąż czeka na swoich odkrywców. Tym bardziej, że z całą pewnością zamek posiadał podziemne połączenia z okolicą. Mówi się o też o połączeniu rezydencji z kompleksem Riese w Górach Sowich. A jedno ze znanych biegło od zamku do browaru w Świebodzicach. Przy budowie obwodnicy, już współcześnie, jego część zasypano. Dostępna jest część w pobliżu zamku.

Nie ma żadnych planów dotyczących podziemi. Ślady wskazują, że zostały ukryte w zamku.


Źródło:
http://www.karkonosze.ws/zamek_ksiaz_artykul_28.html


Następnie:
Obrazek
http://grab.by/5RLT

Źródło:
http://www.we-dwoje.pl/gory%3Bsowie%3B8211%3B%3Bzachwycajaca%3Bczesc%3Bsudetow,artykul,19619.html

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sie 2010, 18:12 
Zamek Książ ,miał mieć sieć tuneli. Najdłuższy z nich miał prowadzić na Dworzec Świebodzki we Wrocławiu. Zaczęto je budować podczas IIWŚ. Zamek miał być rezydencją Hitlera ,a tunel do Twierdzy Breslau, miał służyć ewakuacji Adolfa w razie inwazji.



Na górę
   
 
 
Post: 13 sie 2010, 19:07 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Ciekawe co tam niżej.

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 sie 2010, 11:03 
Według oficjalnej wiedzy, na biegunach nic oprócz wody i lodu nie ma. Dlaczego więc, mimo prostej logiki, żadne linie lotnicze nie latają nad biegunami ? Mówi się nawet o zakazie lotów nad biegunami. Czy alternatywne teorie o pustym wnętrzu ziemi, mające swój rodowód już w czasach starożytnych, jak i swoich współczesnych zwolenników, mogą okazać się prawdziwe ?


Co tak naprawdę wiemy o naszej planecie ? Tak naprawdę to o niej samej wiemy mało - bardzo mało !

Wikipedia mówi nam tylko, że:

"Ziemia (łac. Terra) − trzecia licząc od Słońca, a piąta co do wielkości planeta Układu Słonecznego. Pod względem średnicy, masy i gęstości jest to największa planeta skalista Układu. Litosfera podzielona jest na kilkadziesiąt segmentów nazywanych płytami tektonicznymi, które przez miliony lat przesuwają się względem siebie, co prowadzi do znacznej zmiany położenia kontynentów w czasie. Wnętrze Ziemi można podzielić ze względu na chemiczne lub mechaniczne (reologiczne) właściwości. Pod względem budowy chemicznej, planeta składa się z krzemianowej skorupy, bogatego w krzem, magnez i żelazo płaszcza oraz żelaznego jądra. Pod względem właściwości mechanicznych, wyróżnia się stałą litosferę, plastyczną astenosferę, stałą mezosferę, płynne jądro zewnętrzne i stałe jądro wewnętrzne. Badanie właściwości poszczególnych warstw odbywa się z użyciem pomiarów sejsmologicznych. W górnych rejonach skorupy ziemskiej możliwe jest pobieranie próbek geologicznych. Najgłębszym odwiertem na świecie jest SG-3, o głębokości 12 262 m".

Zdjęcie:
Obrazek
oficjalny schemat wnętrza Ziemi
(źródło: Wikipedia)

No właśnie - najgłębszy odwiert dotarł jak dotąd do głębokości 12 km, kiedy tak naprawdę, to potrzebujemy przebyć aż 6000 km, aby dotrzeć do centrum ziemi ! Pomiary sejsmologiczne docierają niestety niewiele dalej...

Pomiary epicentrów najgłębszych ruchów tektonicznych sięgają zaledwie ok.1000 km, lecz mało nam mówią o wnętrzu ziemi. Jedyną podstawą do badan jest "obserwacja" fal sejsmicznych, gdzie operuje się samymi tylko teoriami. Tak naprawdę to nikt na świecie nie wie, co jest dalej - głębiej !

Samych (oficjalnych) teorii geotektonicznych jest co najmniej 10 i już tylko to wyraźnie wskazuje na prawdziwy stan naszej wiedzy o ziemi.

Nie wiemy, czy ziemia ma płynne jądro i jak jest np. z tą plastyczną astenosferą. Mało ludzi wie, że istnieją naukowe teorie głoszące coś zgoła innego. Nie są one jednak popularyzowane.

Powiedzmy sobie prawdę, która tylko niewielu naukowców jest w stanie otwarcie przyznać, że prawie nic nie wiemy o wnętrzu ziemi. Tak jak w innych przypadkach, uczy się nas o obowiązujących aktualnie teoriach, przedstawiając je jednak, jako naukową prawdę. Naukowców, którzy na podstawie swoich odkryć próbują wykazać iż może być inaczej, niż głosi oficjalna teoria, po prostu się blokuje i ucina środki na ich badania. System ten pokazuje dobitnie film, pt.: "Jak NWO ukrywa..." (link).

Istnieje teoria mówiąca o tym, że ziemia jest w środku pusta, lub zawiera dużo pustych przestrzeni. Jak to znów pięknie określa Wikipedia "hipoteza taka była skutecznie zwalczana dzięki przytłaczającej ilości "obserwacyjnych dowodów".

A wszystko zaczęło się już w czasach starożytnych, kiedy to opisywano miejsca takie jak grecki Hades, Nordycki Svartalfheim, chrześcijańskie piekło, czy tez żydowski Sheol. Tybetańskie przekazy wspominają za to o starożytnej krainie we wnętrzu ziemi, zwanej Aghartą. Tak naprawdę to mit o zamieszkałym wnętrzu ziemi towarzyszył nam przez wszystkie wieki i we wszystkich regionach świata.

Znany większości z nas z odkrycia Komety Halleya - Edmond Halley, w roku 1692 ogłosił teorię, iż nasza planeta posiada w swoim środku pustą przestrzeń o grubości około 800 km, 2 wewnętrzne pierścienie i jądro. Atmosfery oddzielające wewnętrzne pierścienie miały by posiadać własne pola magnetyczne i obracać się z różną prędkością. Halley przewidywał, iż atmosfery te mają właściwości luminescencyjne i że światy które one tworzą mogą być zamieszkane.

W roku 1818, popularyzacji teorii pustej ziemi podjął się John Cleves Symmes, Jr. Zaproponował on aby zorganizować ekspedycję na biegun północny i dostać się do jej środka poprzez znajdujące się tam dziury, ale jej wykonanie zostało zablokowane przez ówczesnego prezydenta - Andrew Jacksona.
Dopiero Naziści, jako pierwsi, w ramach stowarzyszenia Thule (Thule Society), zainspirowani przekazami Tybetańskimi, opowiadającymi o istnieniu wejść do wnętrza ziemi, zdecydowali się zorganizować ekspedycję w rejony bieguna. Sam Admiral Dönitz w roku 1944 ogłosił iż "niemiecka flota zbudowała tam niewidzialne fortyfikacje dla Fuhrera". Podczas procesu Norymberskiego Dönitz wspominał, iż fortyfikacje te zbudowane są "w środku wiecznego lodu".

W początkach XX wieku było wielu znanych zwolenników pustego wnętrza ziemi, takich jak: William Reed który w 1906 roku napisał Phantom of the Poles, czy też Marshall Gardner, autor "A Journey to the Earth's Interior". Opracował on też model ziemi z pustą przestrzenią w środku (patent nr. #1096102). Także Juliusz Verne, zainspirowany teorią o pustym wnętrzu ziemi, napisał znaną wielu z Was książkę pt. "Wyprawa do wnętrza ziemi".

W międzyczasie powstało wiele teorii na temat możliwości istnienia krain i tuneli we wnętrzu ziemi. Teorie te głoszą, iż krainy te zamieszkane są przez starożytne ludy lub są one wykorzystywane przez obce cywilizacje. Są to jednak tylko teorie. Nas zastanawia jednak fakt, iż nad biegunem się .... po prostu nie lata. Zdjęcie zamieszczone na początku artykułu, a zrobione przez Apollo 11 wyraźnie pokazuje dziurę na biegunie. Późniejsze zdjęcia takiej dziury nie pokazują, ale znane są fakty retuszowania zdjęć przez NASA, więc niczego to nie dowodzi. Bieguny na mapach Google są zamazane - czemu ? Wszystkie trasy lotnicze omijają biegun, choć jest to najkrótsza trasa dla wielu rejsów międzykontynentalnych.

Zdjęcie poniżej: schemat tras lotów transkontynentalnych - wg. North Atlantic Track Agreement
Obrazek

Obrazek

W kwietniu 2009 r., biorąc pod uwagę rozwój nowoczesnych technologii dostępnych osobom prywatnym (środki transportu), rząd amerykański ogłosił ograniczenia dla turystów zwiedzających Antarktydę, które to w praktyce uniemożliwiają im dotarcie do bieguna. Wszystko to naturalnie w trosce o lodowce na Antarktydzie. Czy jest to prawdziwy powód ?

Czy prawda o pustym wnętrzu ziemi jest przed nami ukrywana, czy też jest tylko mitem ? Tego nie wiemy, ale jesteśmy co najmniej wstrzemięźliwi w naszych opiniach.

A Wy ?

http://www.globalnaswiadomosc.com/tajemniceziemipusta.htm



Na górę
   
 
 
Post: 20 sie 2010, 15:07 
http://facet.interia.pl/ciekawostki/gro ... 20275,4824



Na górę
   
 
 
Post: 30 wrz 2010, 7:28 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 9:19
Posty: 297
Lokalizacja: Wawa
Płeć: mężczyzna
Niesamowita sieć jaskiń na Borneo

W dobie internetu, telewizji i innych środków masowego przekazu, wydaje się, że już wszystko zostało zbadane i odkryte. Okazuje się jednak, że są jeszcze na ziemi obszary, gdzie nawet Google Maps nie sięga.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Pod parkiem narodowym Gunung Mulu w malezyjskiej części Borneo, badacze odnaleźli podziemne jaskinie tworzące ze sobą niesamowitą sieć połączeń, która obecnie liczy sobie 300 kilometrów, choć w całości nie zostało to jeszcze zbadane.

Obrazek

Ta krystaliczna jaskinia jest prawdopodobnie największą tego typu na świecie. Zespół badaczy, który się nią zajmuje, prowadzi Tim Allen, a na jego poszczególnych członków składają się: Dr Gina Moseley, Hugh St Lawrence, Pete Smart, Andy Eavis, Matt Kirby oraz fotograf Robbie Shone. Pan Shone powiedział: Praca rozpoczęta przez ekipę prawdopodobnie nie zostanie ukończona podczas mojego życia, to zadanie dla następnych dwóch, może trzech generacji. Pojawiły się nowe jaskinie i podziemne połączenia, więc wydaje się to być niekończącą opowieścią. Jaskinie naszej planety są pewnego rodzaju granicą. To ostatni obszar na jaki może zejść człowiek, co powoduje u nas dreszczyk emocji.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Aby to co robimy, było częścią brytyjskich dążeń, wszystko co robimy musi być starannie nagrane. Wszyscy spędzamy czas w tej niesamowitej sieci, co jest jedną z najbardziej niezwykłych rzeczy.

JASKINIOWY PRYSZNIC

W jaskini uformowały się wapienne prysznice, które pozwalają świeżej wodzie z deszczu dostać się do środka, tworząc tym samym naturalny cud. Można zauważyć płaskość skały w miejscu, gdzie spływa woda, dzięki czemu wygląda to jak blat. Ten "prysznic" zaopatruje całą ekipę w świeżą wodę w 25-stopniowym upale!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

DEER CAVE, jeden z najdłuższych fragmentów świata

Tutaj członek ekipy ogląda wejście do południowego korytarza. Można tu spotkać 3 miliony (!) nietoperzy. Zwróć uwagę na stosunek wielkości człowieka do jaskini.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

W niezliczonej sieci jaskiń znajdziesz odbite czarne dłonie, datowane na setki lat wstecz. Jest to powszechny dowód prehistorycznej kultury w wielu jaskiniach na całym świecie. Warto zwrócić uwagę, że ręce są bardzo duże, mimo powszechnej opinii, że w tym czasie ludzie byli mniejsi.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

W dalekiej przyszłości, zanim sieć jaskiń zostanie naniesiona na mapy, ekipa będzie kontynuować odnajdywanie ekscytujących odkryć, które pomogą nam zrozumieć cuda tej jaskini oraz nauczą nas wiele o powstaniu świata.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Chciałem podzielić się z wami tymi zdjęciami. Mam już trochę zrytą psyche i odrazu pomyślałem o podziemnych korytażach i ukrywających sie tam Reptylach. Być w takiej jaskini to cos fascynującego :)

Obrazek

więcej fotek: http://www.shonephotography.com/
źródełko: http://www.joemonster.org/art/15222/Nie ... _na_Borneo

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 paź 2010, 23:21 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 sie 2010, 16:25
Posty: 128
phpBB [video]

_________________
"najglebszych lekcji duszy uczymy sie podczas upadku i zalamania sie cywilizacji."
arnold j. toynbee


jestem dumna z mojej ortografji zyjac 30 lat poza krajem. ;p



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2010, 22:21 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 sie 2010, 16:25
Posty: 128
Kod:
http://www.seelenkrieger.org/?p=5708#more-5708


zdiecia satelitarne z wejscia do ziemi...

_________________
"najglebszych lekcji duszy uczymy sie podczas upadku i zalamania sie cywilizacji."
arnold j. toynbee


jestem dumna z mojej ortografji zyjac 30 lat poza krajem. ;p


Ostatnio zmieniony 29 paź 2010, 22:36 przez danger, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2010, 22:26 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Obrazek

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lis 2010, 23:00 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2009, 1:04
Posty: 259
squam pisze:
Obrazek


Westbam - Agharta
phpBB [video]

Don't you wanna go, on my U.F.O? Don't you wanna go, on my U.F.O?
I went to the north pole, I went to the south pole,
I stepped in a dark hole, I stepped in a hollow hole,
They took me to an another world, a sub terrainian world, its called Agharta,
Agharta, Agharta, Agharta in the city of shamballa,
Agharta, Agharta, in the city of shamballa,
Agharta, in the city of shamballa, Agharta, in the city of shamballa

_________________
W krainie umysłu to,co uważa się za prawdę,jest nią lub staje się prawdą w granicach wyznaczonych przez doświadczenie.
Granice te są z kolei następnymi przekonaniami, które należy przekroczyć.
W krainie umysłu nie ma granic.

- John C.Lilly

Brama Oświecenia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 21:43 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Agartha – Ziemia pusta w środku

Obrazek
Dr. Brooks Agnew jest fizykiem zajmującym się badaniami nad naturą naszej planety. Jego najbardziej kontrowersyjną teorią jest stwierdzenie, że wewnątrz Ziemi znajdują się olbrzymie puste przestrzenie powstałe na skutek rozszerzania sie naszej planety. Oficjalna nauka uważa, że Ziemia składa się z płyt tektonicznych, unoszących się na olbrzymim oceanie płynnej magmy. Ekipa dr. Agnew badając zachowanie się płyt tektonicznych analizuje zapis sejsmografów podczas trzęsien ziemi w rozmaitych rejonach świata. Wibracja jaka wówczas powstaje wskazuje, że Ziemia niekoniecznie zbudowana jest w sposób jaki opisuje ją współczesna geologia. Natura tych wibracji potwierdza, że we wnętrzu Ziemi mogą znajdować się puste przestrzenie.

Odpowiedzią na tak kontrowersyjną teorię mogłyby być badania dna morskiego na biegunie północnym, gdzie wg. Agnew znajduje się szczelina przez którą można dostać się do wnętrza Ziemi. W chwili obecnej nie jest to jednak takie proste, ze względu na rywalizację krajów leżących na pólkuli północnej o dostęp do bogactw naturalnych Arktyki. Z tego powodu każda jednostka, która wpłynie w rejon bieguna północnego jest uważana przez Rosjan za intruza, naruszającego ich wody terytorialne. Dlatego aby tam dotrzeć trzeba wynająć odpowiedni statek w Murmańsku, który jest zarejestrowany pod rosyjską banderą. Może to być oczywiście tylko lodołamacz o napędzie atomowym – najlepiej klasy „Arktika” – a w chwili obecnej Rosjanie posiadają w służbie tylko dwa takie statki (inne jednostki są remoncie). Dysponują oni oczywiście także lodołamaczami o napędzie konwencjonalnym, ale tego typu statki mogą przebywać w morzu tylko przez ograniczony czas. Lodołamacze o napędzie nuklearnym wykonują średnio 4 rejsy arktyczne w roku, ale dziwnym trafem nie zbliżają się do rejonu, w którym dr. Agnew podejrzewa istnienie szczeliny pozwalającej dostać się do wnętrza Ziemi.
Obrazek
Rejs, który zaplanowała ekipa Agnew miałby trwać 12 dni, w jego celem byłoby odnalezienie tej legendarnej szczeliny i przeprowadzenie wstępnych badan geologicznych rejonu. Koszt czarteru lodołamacza wynosi bagatela 2 mln. dolarów. Szukając pomocy finansowej Agnew zwrocił się do National Geographic i Discovery Channel z prośbą o wsparcie finansowe. Obie organizacje były poważnie zainteresowane ekspedycją, ale dopiero wówczas jeśli naukowcy uzyskaliby odpowiednie wyniki. Oznaczało to, że nie chciały one inwestować w niepewne przedsięwzięcie i odmówiły współpracy. Suche dane naukowe, choćby najbardziej doniosłe, zawsze przegrywają w tv ze zdjeciami fok, wielorybów i białych niedźwiedzi. Agnew nie udało sie w końcu zebrać odpowiedniej kwoty, ale nadal nie rezygnuje ze swojego planu uparcie poszukując sponsorow. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Rosjanie zamierzają wycofać ze ślużby oba obecnie dostępne atomowe lodołamacze w 2012 r. Dlatego ostatni możliwy termin wyprawy przypada na lato 2012 r.
Obrazek
Teorię o Ziemi pustej w środku potwierdzają pewne spostrzeżenia zanotowane przez NASA a dotyczące zorzy polarnej. Zorza północna (aurora borealis) i południowa (aurora australis) pokazują się w okolicy obu biegunów w tym samym czasie, co jest w sprzeczności z oficjalnym naukowym wytłumaczeniem tego zjawiska mówiącym, że zorzę polarną wywołuje wiatr słoneczny. Agnew i jego ekipa przeprowadzili szereg badań dotyczących związku wyrzutów koronalnych na Słońcu z zorzą polarną na Ziemi. Okazalo się, że związki te są bardzo luźne i najprawdobodobniej zjawiska na Słońcu mają niewielki wpływ na powstawanie zorzy polarnej. Energia konieczna do powstania zorzy polarnej wg. Agnew wcale nie pochodzi z zewnątrz Ziemi a z jej wnętrza! Dla zbadania tej sytuacji NASA stworzyła program kosmiczny Themis, dzięki któremu analizowano zjawisko za pomocą 5 satelit. Satelity wyniesiono w przestrzeń kosmiczną w 2008 r. a ustawiono je na odpowiednich pozycjach rok później. Wówczas nastąpiła niezwykła eksplozja pomiędzy satelitą 3 i 4 , a jej energia powędrowała tak w stronę satelity 5 (najbardziej oddalonej od Ziemi) jak i w stronę naszej planety docierając do satelity 2 i 1 a następnie do samej Ziemi. W tym właśnie momencie pojawiła się zorza polarna. NASA nie zdecydowała się na powtórkę eksperymentu (tak aby ustawić wszystkie 5 satelit w jednym rzędzie, oczekując na kolejną eksplozję) i oglosiła światu, że zorzę wywołują kosmiczne „pociski”, niewidoczne dla oka a wysłane przez Słońce. Pojawiają się one nieoczekiwanie, eksplodują tworząc zorzę polarną na północnym lub południowym biegunie. Nawet dla ludzi nie zajmujących się zawodowo astronomią takie oświadczenie było trudne do przyjęcia.
Obrazek
Wg. dr Agnew szczelina znajdująca się w pobliżu bieguna pólnocnego, przez którą można dostać się do wnętrza Ziemi ma ok 350 km średnicy. W lutym 2006 r.. Satelita NOAA sfotografowała dokładnie cały ten rejon, jednak zdjęcia i wyniki obserwacji nigdy nie zostały udostępnione do badań. Nie można też zrobić zdjęć okolic bieguna ze stacji kosmicznej Alfa, bo ma ona tak wyznaczoną trajektorię orbity wokół Ziemi, że nigdy nie przelatuje nad biegunem pólnocnym. Stacja pojawia się nad półkulą północną co mniej więcej 25 dni. Przez długi czas codzienne życie na stacji i przeprowadzane tam doświadczenie były pokazywane w tv, ale widzowie zaczęli takie transmisje nagrywać i analizować, dlatego obecnie przekaz filmowy ze stacji jest cenzurowany i pokazywany z dużym opóźnieniem.

Dwa lata temu Uniwersytet Waszyngtona w St. Louis zorganizował badania, którym przewodził prof. Michael Wysession polegające na analizie tysięcy wyników uzyskanych z sejsmografow należących do USGS. Artykuł jaki powstał na podstawie tych badań wskazywał, że odkryto jeszcze jeden ocean o wielkości Atlantyku pod… dnem Atlantyku!
Obrazek
Prof Wysession jest zainteresowany przystąpieniem do współpracy z dr. Agnew mimo, że odnosi się sceptycznie do jego rewelacji o pustej Ziemi. Fascynuje go jednak możliwość przeprowadzenia doswiadczeń w rejonie, w którym nie żeglował dotąd żaden człowiek.

Teoria o „puchnięciu ” Ziemi zakłada, ze planety powstały przez koagulację kosmicznego pyłu krążącego w przestrzeni kosmicznej w wyniku wielkiego wybuchu. Aby powstać, musiały obracać się one wokół własnej osi coraz szybciej, przez co stawały się coraz mniejsze. W niektórych przypadkach planety wirowały tak szybko, że eksplodowały od nadmiaru zgromadzonej energii. W innych przypadkach cięższy materiał lokował się w jednej z części planety powodując, że stawały się one niestabilne i kończyło się to najczęściej oderwaniem się tej cięższej części co tworzyło jeden lub kilka księżyców. Trzecia możliwość zwana jest Goldilock, i ma miejsce wtedy, kiedy skorupa pokrywająca planetę roszerza się, stygnie i przez to planeta powoli traci prędkośc. Kiedy spojrzymy aż do początkow ziemskiej historii, nie ulega wątpliwości, że dni w tamtych czasach (ponad 1 mld. lat temu) były znacznie krótsze niż mamy je teraz. Ziemia wciąż wytraca swoją prędkość i nieustannie się rozszerza. W wielu miejscach np. dna oceanicznego obserwuje się pęknięcia, które szybko wypełniane są płynną lawą i stygną. Widać to choćby w miejscach takich jak Indonezja czy Aleuty u wybrzeży Alaski. To dlatego Pangea, która kiedyś była jednym wielkim superkontynentem, rozpadła się poprzez proces rozszerzania się Ziemi. Tak więc jeśli skorupa ziemska rozszerza się, musi zostawiać w swoim wnętrzu puste przestrzenie. Jeśli na dodatek skrupa ziemska wiruje w przeciwną stronę w stosunku do jej rdzenia to tworzy się silne pole magnetyczne. Niektóre planety mają takie pole a inne nie – jak np Mars. Oznacza to że Mars albo nie ma rdzenia, albo jego rdzeń i skorupa mają identyczną rotację.

(cdn?)

autor: chris miekina
zródło: http://nowaatlantyda.com/2010/11/08/agartha-ziemia-pusta-w-srodku/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 21:55 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Ciekawy temat o pustej Ziemi został poruszony na paranormalne.pl
http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=190

z tegoż tematu jeden z postów
Cytuj:
Obrazek
Raymond Bernard jest autorem książki - "Pusta ziemia" (1979) według niego, zgodnie z tym drugim szkicem, który przedstawiłem nasz świat jest pusty, a Ziemia to tylko skorupa o grubości 800 mil (około 1280km - swoją drogą to i tak ogromna grubość). Występują dwa otwory, jeden na północnym a jeden na południowym biegunie. Każdy otwór ma 2240km! W centrum planety, nie ma żelaznego jądra, a znajduje się tam tzw. wewnętrzne słońce (inner sun) które ma 960km średnicy i znajduje się w odległości 4600km od wewnętrznej strony Ziemi. Co ważne: średnica ugięcia (spadku) powierzchni Ziemi na otworach ma 1900km wiec człowiek nie jest w stanie wychwycic żadnego spadku ani zobaczyć otworu. Mówiąc wprost, na naszej Ziemi istnieją trzy światy. Pierwszy to nasz świat na zewnętrznej stronie Ziemi, drugi to świat wewnątrz Ziemi (w skorupie), gdzie znajduje się ogromna liczba tuneli, jaskiń a nawet podziemnych miast (wykonanych przez kogoś). Trzeci świat to świat wewnątrz Ziemi.

Jak działa grawitacja? Dla ludzi, którzy żyją na zewnątrz Ziemi (czyli dla nas) grawitacja ciągnie ich w dół (a więc do powierzchni). Dla ludzi, którzy żyją wewnątrz skorupy (pod ziemią), im bliżej są oni jej centrum tym mniejszy grawitacja ma na nich wpływ (w samym centrum skorupy, siły grawitacyjne znoszą się całkowicie). W końcu dla ludzi żyjących po wewnętrznej stronie Ziemi grawitacja i sposób jej oddziaływania jest taki sam jak dla nas (proszę mieć na uwadze rozlokowanie centrum grawitacji - zgodnie z rysunkiem drugim)

Wewnątrz Ziemi znajduje się wewnętrzne słońce, zatem istnieje tam dzień przez 24 godziny na dobę, znajdują się tam podobnie jak po naszej stronie, ogromne połacia lądów oraz wody. Wewnątrz Ziemi jednak wibracje i energia maja większą częstotliwość (niektórzy twierdzą, że świat tam ma czwartą gęstość).

Osoby które twierdzą, że odbyły podróż do wewnętrznej Ziemi mówią, że ludzie zamieszkujący tamte regiony sa bardzo wysocy. Istnieją spekulacje na temat tego czy nie są oni potomkami Atlantów czy Lemurian. Być może są to Majowie, którzy znikająć tysiące lat temu przenieśli się po prostu do wewnętrznego świata. Odnosząc się do słów "channelera" (osoby, która odbiera przekazy channelingowe) Michaela Kanta, 12 galaktycznych ras przybyło na naszą planetę dawno temu i stworzyło pierwsze podziemne miasto. Każda rasa przywiozła ze sobą kryształową czaszkę i ciało zawierające kod genetyczny własnej rasy oraz kosmiczną wiedzę. Sześć z pośród ras zdecydowało pozostać na powierzchni Ziemi, a pozostałe sześć zamieszkać w jej wnętrzu. Aktualnie wszystkie dwanaście ras żyją we wnętrzu Ziemi.

Według jednej z teorii wszystkie planety są puste.
Obrazek
Według Raymonda Bernarda to co wygląda na koronę bieguna na Marsie jest tak naprawdę światłem wewnętrznego słońca Marsa, prześwitującego przez biegun. z zeznań wielu badaczy bieguna Ziemi wynika, co ciekawe, że im bardziej zbliżali się oni do jego centrum, tym robiło się cieplej. Czy zamarznięte Mamuty, odkryte na biegunie ze świeżym pożywieniem w ustach, mogą być mamutami pochodzącymi z wewnętrznego świata, które nagle znalazły się w niesprzyjających warunkach zimnego bieguna?

Jak mogła powstać pusta Ziemia? Kiedy planeta Ziemia formowała się z obracająch się gazów, ciężkie fragmenty stworzyły powierzchnię planety, lżejsze skupiły się w centrum tworząc wewnętrzne słońce.

Analiza

Załóżmy, że Ziemia jest rzeczywiście pusta. Wygląda wtedy mniej więcej jak tenisowa piłka. Z zewnątrz twarda skorupa (może przyjąć na siebie uderzenia meteorytów) wewnątrz przyjazny ciepły świat. Mamy dwie gigantyczne dziury. Po wejściu do każej z nich, możemy przepłynąć, przelecieć, lub przejść swobodnie do wnętrza bez zauważalnych zmian (podobnie jak mrówka, która wędruje np. po misce lub dużej kuli, nie zauważa krzywizny powierzchni). Otwory na biegunach są tak wielkie, że nie sposób ich zauważyć, chyba że z kosmosu. Zatem np. statek mógłby swobodnie wpłynąć do wnętrza Ziemi nawet o tym nie wiedząc. Biorąc pod uwagę fakt, że atmosfera ziemska ma grubość mniej więcej 50km, wewnątrz Ziemi, od tej wysokości czyli od 50km istnieje próżnia. Mamy zatem kulisty obszar próżni o średnicy aż 10 tysięcy km. Wewnątrz można by więc zawiesić nasz Księżyc (który ma około 3450km średnicy).

Olaf Jansen na podstawie własnych badań oraz opowieści Tybetańczyków uważa, że mamy wewnątrz świat taki jak nasz, a po środku próżni zawieszone jest wewnętrzne słońce, które energie pobiera z nuklearnej fuzji. Słońce to może mieć od 300 do 600 mil średnicy i jest na tyle ogromne, aby dawać dostatecznie dużo światła. To malutkie słońce może chwiać się wokół centrum próżni. Z uwagi na zachodzące procesy nuklearne, generuje ono pole magnetyczne, podobnie jak Słońce w naszym układzie planetarnym. To pole magnetyczne może przenikać poprzez bieguny północy i południowy.

Kompas na statku płynącym po wodach zewnętrznego świata zawsze wskazuje północ [N], w momencie zbliżania się do otworu kompas zacznie wskazywywać "dół"! (wskazówka będzie wychylała się do dołu), jeżeli fizycznie nie obrócimy kompasa do pozycji pionowej zacznie się on kręcić dookoła (mowi się, że kompas zwariował). W miarę wpływania statku do wewnętrznego świata, w momencie kiedy już będziemy po drugiej stronie, kompas powróci do normalnego stanu. Będzie nadal wskazywał północ [N], podczas gdy tak naprawdę będzie to już południe.

Ruch obrotowy Ziemi, nie jest perfekcyjnie stały, z uwagi na to, że Ziemia przyspiesza i zwalnia w swoim ruchu. Z tego powodu wewnętrzne słońce, może kołysać się (jak pasażer w autobusie). Zapytacie, jak to możliwe, że wewnętrzne słońce znajduje się ciągle w samym centrum kuli ziemskiej i nie spadnie na wewnętrzną powierzchnię. Przecież z uwagi na to, że dygocze w jej wnętrzu co jakiś czas zbliża się do powierzchni wewnętrznej Ziemi bardziej lub mniej. Z tego powodu grawitacja powinna przyciągnąć słońce, a te spadłoby doprowadzając do ogromnej katastrofy. Istnieje teoria tzw. "repulsji światła" (oddziaływania świetlnego) która głosi, że promieniowanie świetlne jest ściśle związane z siłą grawitacyjną. Zatem promieniowanie wewnętrznego słońca oddziaływuje na wewnętrzną powierzchnię.

W przypadku gdyby wychylone słońce zbliżyło się za bardzo do jednej z powierzchni, siła grawitacji zostałaby zrównoważona przez oddziaływanie świetlne, które w tym miejscu byłoby większe za sprawą mniejszej odległości od słońca do powierzchni. Słońće szybko powróciłoby do dawnej pozycji.

Światło wewnętrznego słońca, przenika przez otwory na biegunach. Od czasu jednak, gdy otwory te są bardzo małe, nie zdarza się to często. W przypadku planety Wenus, w latach 1686 i 1833 astronomowie mogli zaobserwować światło wydostające się przez oba bieguny Wenus. We wszystkich pozostałych przypadkach światło wewnętrznego słońca, nie przenika bezpośrednio, co można obserwować jako powstawanie zorzy polarnej (na każdej z planet układu słonecznego!)

Według najnowszych badań naukowych, istnieją błędy w wyliczeniach związanych z powstawaniem zorz polarnych. Słońce (naszego układu słonecznego) NIE może być przyczyną powstawania zorzy. Problem polega na tym, że Ziemia nie odbiera dostatecznej ilości cząsteczek promieniowania słonecznego w górnych warstwach atmosfery, aby powstała zorza. Dlaczego więc zorze polarne powstają na Ziemi? To prawda powstają.. jednak w sposób naturalny TYLKO i wyłącznie na biegunach, co może wiązać się z promieniowaniem wewnętrznego śłońca.
Obrazek
To was nie przekonuje? Dlaczego więc zorze nie powstają gdziekolwiek indziej na świecie, dlaczego nie powstają w miejscach bardziej doświetlonych przez słońce (np. równik). Współczesne wytłumaczenie tego fenomenu opiera się o teorię pól magnetycznych... Wyłącznie).

Co jeśli pole magnetyczne Ziemi, jest wytwarzane wyłącznie przez wewnętrzne słońce? Badania dowodzą, że i owszem, tylko "słońca" wywołują pola magnetyczne, a nigdy normalna materia. Patrząc na takie rewelacje, można dojść do wniosku, że każda planeta posiadająca pole magnetyczne musi posiadać wewnętrzne słońce. Intesujące jest to, że naukowcy odkryli pola magnetyczne na zimnych ciałach niebieskich, które według nich nie
powinny mieć gorącego jądra. skąd zatem to pole??

Centralne słońce, produkuje ciepło. Mamy zatem wiejące przez cały rok wiatry (tzw. Passaty!) od biegunów po równik. Czy zatem nie jest to wymiana cieplna pomiędzy naszym i wewnętrznym światem?

We wczesnych ekspedycjach badawczych, naukowcy obliczyli, że spodziewane temperatury na biegunach są dużo wyższe niż zakładane, jeśli jedynym źródłem światła miałoby być "zewnętrzne" słońce. Obliczenia wykonane prze polskiego naukowca wykazały, że na bieguanch powinno być o 30 stopni zimniej niż jest obecnie.

Gdzie na Ziemi, spodziewacie się znaleźć najwięcej ryb? Wierzcie w to lub nie, ale obszary polarne są bardziej obfite w ryby niż każde inne cieplejsze miejsce na świecie. Czy ryby te pochodzą z wewnętrznego świata? Podobne anomalie obserwuje się w zachowaniach arktycznych zwierząt i ptaków, które to w ucieczce przed zimą kierują się na północ!

Czy wiecie, że kiedy ma miejsce wybuch nuklearny, na niebie pojawia się zorza polarna, która utrzymuje się przez wiele dni? To pozwala na wysnucie dwóch wniosków:

1. zorza polarna może powstawać nie tylko na biegunach
2. nuklearna fuzja może produkować czasteczki tworzące zorzę

Podsumowując wyobraźcie sobie, że...

Komety i meteoryty mogą zniszczyć życie. Nie mogą jednak zaburzyć życia pod płaszczem (skorupą) Ziemi. Uderzenie nawet małych obiektów o wielkości 100 - 150km mogłoby całkowicie zniszczyć życie na Ziemi, a obiekty o takiej powierzchni w kosmosie są niczym, są jak drobina pyłu. W najgorszym przypadku wewnętrzny świat mógłby odczuć małe trzęsienie ziemi.

Weźmy teraz pod uwagę klimat. Tu, żyjemy na powierzchni, zatem zmiana położenia geograficznego, wiąże się ze zmianą temperatury i klimatu. Trochę w górę i już jest zimniej, im bliżej równika, tym cieplej itp. Mamy również dzień i noc. Jednak w wewnętrznym świecie, wszystkie punkty są równo oddalone od wewnętrznego słońca, zatem cały świat posiada idealny tropikalny klimat i zawsze świeci słońce. Czy takie rozwiązanie nie jest bardziej sensowne i czy bardziej nie sprzyja rozwojowi życia?

Pomyślmy jeszcze o takiej idei...
Planety...
Czy planety nie są po to aby podtrzymywać życie? Czy nie jest sensowne, że na każdej z nich istnieje życie, tyle że pod powierzchnią gdzie panują jednakowe dla każdej, idealne warunki? Po co miliony planet, skoro teoretycznie tylko na ułamku z nich mogłoby powstać życie (przecież fakt, że życie istnieje na Ziemi po jej zewnętrznej stronie jest czymś niezwykłym, na co wpływ ma ogromna liczba czynników).

Co jeśli Ziemia jest jedyną lub bardzo nieliczną wśród planet, dlatego że posiada życie na zewnątrz? Czy zaintesowanie innych ras nami nie jest spowodowane właśnie takim fenomenem?


Być może właśnie my mamy odwrócony punkt widzenia (z uwagi, że żyjemy na zewnątrz) niż przewidują kosmiczne normy. Z tego powodu szukamy życia w kosmosie patrząc na zewnętrzne powierzchnie innych światów, widzimy tylko kamienne pustynie i wmawiamy sobie, że jesteśmy wyjątkowi, jedyni we wszechświecie, tym czasem we wnętrzach planet może tętnić życie... może za pare lat okaże się, że nasz układ jest tak bogaty w inteligencję, a my byliśmy tak ślepi.

inspiracje: http://www.v-j-enterprises.com
tlumaczenie i wnioski: Eurycide



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lut 2011, 21:27 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sty 2011, 3:48
Posty: 596
Lokalizacja: Sercem Wrocław, ciałem OGL
Płeć: mężczyzna
Co nieco o dziurach w ziemi, min. Gwatemala

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/10 ... ta-piekiel

_________________
Fantazjom i innym pseudonaukowym dyrdymałom mówię stanowcze NIE! - tylko twarde fakty...
http://pl.20dollars2surf.com/?ref=140416
http://hisz.rsoe.hu/alertmap/index2.php
http://moje-riese.blogspot.com/
http://zakazanawiedza.wordpress.com
http://www.youtube.com/watch?v=b3vgkSK8SwY&feature=plcp
"Jeden człowiek nie zmieni świata, ale jeden człowiek może przekazać informację...
która zmieni świat."
D. Icke



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lut 2011, 10:29 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Jeśli weźmiesz pod uwagę, że mało wiesz, wszystko jest jasne.

Ludzie kiedyś nie ogarniali, że ziemia może być okrągła.

W kwestii technicznej - zaś wszystko jest możliwe
to tylko jak inżynierowie mawiają, kwestia czasu i pieniędzy.

Posiadając zupełnie innej klasy technologię, wiedzę, doświadczenia
cała sprawa może wyglądać - na oczywistą...
Jak dla nas budowa studni, prąd, prom kosmiczny
- w zestawieniu z jaskiniowym neandertalczykiem.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lut 2011, 10:52 
Nie wiem czy to było:
Cytuj:
Na półwyspie Jukatan naukowcy zlokalizowali labirynt kamiennych świątyń i piramid w złożonym systemie czternastu jaskiń. Część z nich zalana jest wodą.

Eksperci zastanawiają się, jaki jest związek odnalezionego kompleksu z legendami Majów o podziemnym świecie. Czy budowle były pierwsze, czy też to opowieści zainspirowały architektów sprzed kilkunastu wieków?

Według mitów Majów dusze umarłych podążały za psem, który prowadził je ciemną i wodnistą ścieżką. Po drodze musiały sprostać ogromnej ilości wyzwań i prób. Dopiero jeśli pomyślnie przeszły przez wszystkie zadania, mogły znaleźć wieczny spokój.

W jednej z jaskiń naukowcy znaleźli szeroką, utwardzoną drogę o długości niemal 90 metrów. Na jej końcu znajduje się kolumna, stojąca tuż nad krawędzią zbiornika wodnego.

Cywilizacja Majów rozwijała się na terenie obecnych południowego Meksyku, Gwatemali, aż po północne Belize. Po niemal siedmiu stuleciach rozkwitu około roku 900 po narodzeniu Chrystusa nagle się załamała. Pozostawili po sobie wiele wspaniałych budowli w dżungli, bogato zdobionych rzeźb i ceramiki. Znani są też ze składania okrutnych ofiar z ludzi. Aby utrzymać równowagę w naturze, wyprosić deszcze w czasie suszy, zapewnić dobre plony, kapłani wznosili modły do Chac, dawcy życia i boga deszczu i roślin. Przy szczególnych okazjach przeprowadzano skomplikowane rytuały, łącznie ze składaniem ofiar z ludzi, którym wycinano serca kamiennym nożem.

Archeolodzy musieli nauczyć się nurkować, odkąd napływać zaczęły kolejne doniesienia o spektakularnych odkryciach dokonywanych przez nurków sportowych. Podziemne groty okazały się nieocenioną kopalnią informacji.

W jaskiniach znaleziono m.in. rzeźbione kamienie, kolumny, ceramikę, a także liczne ludzkie szczątki.

Starożytne legendy Majów wspominają o trudnej wędrówce duszy zmarłego przez rzeki krwi, między nietoperzami i pająkami. Dopiero na końcu czekała kraina umarłych, Xibalba. Zdaniem naukowców, jaskinie były dla Majów naturalnym przykładem wrót do odmiennych sfer. Poza tym budzą one nawet we współczesnych badaczach pierwotny strach, lęk przed ciemnością i czającymi się w mroku potworami. Mogły wiec być inspiracją dla takich opowieści. Nie oznacza to jednak, ze związek nie zachodzi w odwrotną stronę. Być może podziemne świątynie są efektem magicznego myślenia karmionego starymi mitami.

Zdaniem odkrywców, podwodne świątynie stanowią dowód wielkiego znaczenia granicy życia i śmierci. Wysiłek, jakiego wymaga zbudowanie konstrukcji podwodnych, jest niewyobrażalny. Robotnicy musieli wstrzymywać oddech i nurkować, aby wykonać część prac.

W innej części Jukatanu naukowcy spenetrowali częściowe zalane groty zwane cenotami. Znaleźli tam wiele cennych pozostałości, w tym jeden nienaruszony kompletny szkielet. Należał on do mężczyzny, który umarł w wieku ok. pięćdziesięciu lat, tym samym znacznie przekraczając średnią długość życia majów. Cierpiał na wiele chorób. Zaawansowany artretyzm właściwie uniemożliwiał mu zginanie rąk. Znaleziono jeszcze osiem innych szkieletów, część jest niekompletna.

Lokalne legendy wiążą cenoty z ofiarami z dziewic, co miało zapewnić mieszkańcom wioski bogactwo. Teraz naukowcy już są pewni, że nie tylko młode dziewczęta kończyły życie w zimnej wodzie podziemnych grot.

Najbardziej sensacyjnym znaleziskiem jest jednak dobrze zachowany szkielet, leżący na półce skalnej niecałe 3 metry poniżej poziomu wody. Ułożony jest w typowej dla pochówku pozycji na plecach ze zgiętymi kolanami. Obok znajdowały się naczynia ofiarne, zawierające m.in. czaszkę psa i ptasie kości. Zwierzęta te często ukazywane są jako łącznicy ze światem umarłych.

Zdaniem naukowców groty te były wykorzystywane przez wiele stuleci. Część znalezionych tam szczątków należała do ludzi, których ciała zostały z szacunkiem złożone w czasie rytuałów pogrzebowych. Inne – zostały po prostu wrzucone do wody.

Specjaliści są zgodni, że w świadomości Majów granica między życiem i śmiercią zajmowała bardzo ważne miejsce. Z wielkim zaangażowaniem budowali oni oszałamiające podwodne wejścia do „drugiego świata”.

http://www.masterminds.pl/tajemnicze.25 ... w.301.html



Na górę
   
 
 
Post: 14 lut 2011, 11:19 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 28 gru 2010, 15:01
Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Tekst o tym, że Słońce nie może być odpowiedzialne za zorzę... Panowie, weźcie pod światło piłeczkę tenisową- nachylić ją trzeba tak jak Ziemia w odpowiednich porach roku. Gdzie się światło będzie przebijało? Oczywiście, że na jej północnym lub południowym biegunie ( góra, dół).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 lut 2011, 16:25 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sty 2011, 3:48
Posty: 596
Lokalizacja: Sercem Wrocław, ciałem OGL
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Najbardziej tajemnicza księga świata

Manuskrypt Voynicha dzieli od blisko stulecia naukowców i amatorów. Jedni twierdzą, że to autentyk, inni, że fałszerstwo. Najnowsze analizy tej księgi dowodzą jednak, że ten artefakt faktycznie powstał ponad pół tysiąca lat temu.

Nie wiadomo jaki tytuł nosi ta księga. Oficjalnie mówi się o niej Manuskrypt Voynicha, od nazwiska antykwariusza Wilfrieda M. Voynicha. To oprawiona w skórę księga spisana na welinowym pergaminie, o wymiarach ok. 15 na 22,5 cm. Do dziś przetrwało 120 stron z początkowych 272. Treść tego manuskryptu jest podzielona na części, te zaś na rozdziały. Z ilustracji, którymi księgę bogato opatrzono, można wywnioskować, że mówi ona o takich dziedzinach, jak: astronomia lub astrologia, zielarstwo oraz wodolecznictwo.

Tajemnicze rysunki
Voynich w 1912 r. kupił rękopis od jezuitów z Villa Mondragone we Frascati pod Rzymem. Zakonnicy nie byli zainteresowani niezrozumiałym zielnikiem, za jaki uważali księgę. Voynicha zaś zaintrygowała właśnie tajemniczość znaków na pergaminowych kartach. Trzeba przyznać, że nie tylko księga jest niezwykła.
czytaj dalej


Także jej odkrywca, to nietuzinkowa postać. Wilfrid Michael Voynich, urodzony 31 października 1865 r. w Telszy, zmarły 19 marca 1930 r. w Nowym Jorku, był Polakiem z polsko-litewskiej rodziny szlacheckiej. Nazywał się Michał Habdank-Wojnicz. W 1885 r. wstąpił do założonej przez Ludwika Waryńskiego organizacji rewolucyjnej Proletarjat. W 1886 r. został aresztowany i zesłany na Syberię, skąd uciekł w 1890 r. Następnie trafił do Londynu, gdzie w 1893 r. ożenił się z Ethel Lilian Boole, córką angielskiego matematyka George Boole. W 1914 r. wyjechał z żoną do USA, gdzie przybrał nazwisko Voynich i zajął się działalnością antykwaryczną.

Fascynat wszystkiego, co tajemne
Wróćmy do zagadkowego manuskryptu. Według badań prowadzonych najpierw przez Voynicha, a potem zastępy naukowców i amatorów, pierwsza wzmianka o księdze pojawiła się ok. 1585 r. Manuskrypt trafił wówczas do Pragi, na dwór cesarza Rudolfa II. Rudolf, którego panowanie trwało do 1552 do 1612 r., interesował się wszystkim, co tajemne - wspierał prace alchemików, astrologów i wywoływaczy duchów, poza tym kolekcjonował niezwykłe przedmioty. Źródła mówią, że Manuskrypt Voynicha za 600 dukatów sprzedał cesarzowi angielski alchemik, astrolog i szpieg John Dee. Po latach księga w niejasnych okolicznościach trafiła ze zbiorów cesarza do jezuitów we Frascati.


Wilfried M. Voynich na fotografii wykonanej w 1914 r. /MWMedia
Księga spisana 600 lat temu
Przeprowadzone w latach 70. XX-go wieku analizy metodą radiowęglową wykazały, że pergamin, na którym spisano księgę powstał pomiędzy 1300 a 1660 r. Te mało precyzyjne ustalenia były poddawane w wątpliwość przez wielu badaczy. Stawiano nawet hipotezę, że księgę sfałszowano na początku XX-go wieku, a głównym podejrzanym był sam Voynich. Ten stan rzeczy zmieniły jednak najnowsze analizy pergaminu i atramentu przeprowadzone przez ekspertów z uniwersytetu stanowego Arizony w Tucson w grudniu 2009 r. Amerykańscy naukowcy stwierdzili, że Manuskrypt Voynicha powstał pomiędzy rokiem 1404 a 1438. Mamy więc jeden pewnik - księgę spisano 600 lat temu.

Voynich badał księgę aż do swej śmierci. W 1960 r. wdowa po antykwariuszu przekazała manuskrypt nauce - właścicielem artefaktu stała się biblioteka Uniwersytetu Yale, gdzie do dziś Manuskrypt się znajduje.

Tajemnicze informacje w tajemniczym języku
Na pierwszy rzut oka Manuskrypt Voynicha przypomina inne almanachy wiedzy stworzone między XV a XVII wiekiem. Jednak botanicy nie są w stanie ustalić, jakie rośliny namalowano na stronach księgi, a astronomowie wskazać konstelacje umieszczone na załączonych tam mapach nieba. Poza tym językoznawcy i kryptolodzy nie potrafią stwierdzić w jakim języku i jakim pismem, czy też kodem, skreślono treść manuskryptu.

Na temat Manuskryptu Voynicha powstało wiele hipotez. Według niektórych badaczy jest to tajna księga templariuszy, gdzie opisano ich sekretne praktyki magiczne i lokalizację ukrytych skarbów. Inna koncepcja mówi, że to święta księga Katarów, która przetrwała rozprawę Kościoła z tą sektą. Inni twierdzą, że Manuskrypt Voynicha jest zaszyfrowanym kompendium wiedzy jakiegoś alchemika, czy uczonego. A nawet, że to księga spisana językiem aniołów.

Fizyk z Yale, dr W. Benett stwierdził w 1976 r., że tekst wykazuje pokrewieństwo z językami Polinezji, a według brazylijskiego uczonego J. Stolfle, może to być fonetyczny zapis w języku chińskim.

Stronica Manuskryptu Voynicha /MWMedia

Czy ta księga to oszustwo?
W kwietniu 2007 r. wyniki analizy komputerowej tajemniczej księgi przedstawił Austriak dr Andreas Schinner, fizyk teoretyczny i ekspert w dziedzinie programowania z Uniwersytetu im. Johannesa Keplera. Analizy statystyczne, wg Schinnera wykazują, że znaki, którymi spisano księgę, nie przekazują żadnej treści.

- To bełkot - twierdzi dr Schinner. - Statystyczne właściwości tekstu wskazują, że mamy do czynienia z żartem, albo oszustwem. Wcześniej, w 2004 r., do podobnego wniosku doszedł Brytyjczyk, dr Gordon Rugg z Uniwersytetu Keele. Wg niego, manuskrypt to dzieło oszusta.

- W tekście występują subtelne regularności struktury i rozkładu słów, dlatego nikt poważnie nie rozważał możliwości, że to dzieło jest najzwyczajniejszą w świecie mistyfikacją - stwierdzi dr Rugg w wypowiedzi dla mediów.

Czy faktycznie ta księga jest fałszerstwem? Ustalenie wieku manuskryptu dowodzi jednoznacznie, że nie wykonano go, aby wyłudzić pieniądze od cesarza Rudolfa. Nie jest też spreparowaną na początku XX-go wieku "fałszywką". Autorstwo i treść Manuskryptu Voynicha wciąż stanowi zagadkę.

Tadeusz Oszubski


http://facet.interia.pl/ciekawostki/roz ... 81900,4823

_________________
Fantazjom i innym pseudonaukowym dyrdymałom mówię stanowcze NIE! - tylko twarde fakty...
http://pl.20dollars2surf.com/?ref=140416
http://hisz.rsoe.hu/alertmap/index2.php
http://moje-riese.blogspot.com/
http://zakazanawiedza.wordpress.com
http://www.youtube.com/watch?v=b3vgkSK8SwY&feature=plcp
"Jeden człowiek nie zmieni świata, ale jeden człowiek może przekazać informację...
która zmieni świat."
D. Icke



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lut 2011, 19:59 
W istnienie podziemnych światów nie wątpię. I nie dlatego, że zaczytywać się Verne pacholęciem będąc Mruga Choć ich istnienie dla "nauki" i jej koncepcji, że żyjemy na globie pełnym magmy, to policzek :lol: Zastanawia mnie w tym kontekście przeciek do prasy - National Geographic - zdjęć ogromnych jaskiń, eksplorowanych w wietnamskiej dżungli. Zdjęcia są piękne, a przeciek z pewnością kontrolowany. Być może uznali, że w wielkim stadzie owiec, te czarne nie zrobią wielkiej różnicy i hałasu Mruga
Na kilku widać coś co można by nazwać wewnętrznym słońcem. Na a ostatnim zaś ogromną grotę pełną połamanych, matowych, nieaktywnych - brak zasilania? - i martwych kryształów, które mogły tworzyć konstrukcję - nie jestem ich fankom delikatnie mówić :język:

Galeria:

http://ngm.nationalgeographic.com/2011/01/largest-cave/peter-photography



Na górę
   
 
 
Post: 19 lut 2011, 21:21 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Jak Uzuli napiszę o kulach świadomych mających budowę krystaliczno-skalistą (w tym Ziemia), to cały ten ten wątek pójdzie do kosza :język:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group