Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 29 maja 2017, 23:47

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
Post: 16 sty 2011, 17:45 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Pojęcie anty-teizmu każdy zna zapewne. Sławnych ateistów też daleko szukać nie trzeba.
Jednak widać w dzisiejszym świecie że wyodrębnia się z tego nowa religia, a bardzo wielu jej "wyznawców" zaciekle atakuje wszystkich wierzących. To bardzo smutne, że w opinii wielu wierzących ludzi ateista jest pozbawiony sensu życia, jest taką "hulaj dusza piekła nie ma" i często jest równoznaczny z satanistami. Pisze to na swoim własnym przykładzie bo wiem jak ciężko niegdyś mi było przeprawić się z tym co myślę przez życie rodzinne czy towarzyskie(mimo że ateistą siebie nie nazywam-bo nie wykluczam iż istnieje jakieś "źródło"-choć nie osobowe). Stwarza to społeczne przyzwolenie na traktowanie każdego "niedowiarka" z góry "bo on w nic nie wierzy". Cóż za bzdura. Ateiści wierzą w to samo-w miłość, w sens pracy, w rodzinę, itd..to normalni ludzie(wykluczając w/w "wyznawców"). Ileż to razy słyszałem "jak to? "to ty pusty w środku jesteś", albo "w coś trzeba wierzyć".
Temat-pytanie, jest retoryczne oczywiście. Da się. Jednak fanatycy zawszę się w jakimś nurcie muszą pojawić(to już zasada).
Tutaj ciekawy artykuł z racjonalisty.pl
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,714 ... bezbozniku
oraz dosyć znany w sieci artykuł:
Cytuj:
"Burzliwą dyskusję na wielu amerykańskich forach internetowych wywołał artykuł zamieszczony w serwisie allvoices.com, który sugeruje, że ateizm jest w rzeczywistości chorobą psychiczną. Tak przynajmniej odebrało ten felieton wielu ateistów. Autor artykułu stwierdza, że osoby wyznające ten pogląd próbują przede wszystkim zwrócić na siebie uwagę.
Twórca tekstu uważa, że współcześni ateiści są z reguły ludźmi inteligentnymi, dobrze wykształconymi, a ich największą pasją jest... ciągłe, czasami chorobliwe, negowanie istnienia Boga i szydzenie z ludzi, którzy nie wstydzą się przyznać, że mają inne od nich zdanie. Autor zauważa jednak, że większość z nich uznać można tak naprawdę za fałszywych ateistów, którzy negując istnienie Boga protestują głównie przeciwko organizacjom religijnym, które ich zdaniem ponoszą odpowiedzialność za ból i cierpienie na świecie

Warto zauważyć, że temat kataklizmów, wojen i ludzkiego cierpienia jest bardzo chętnie przywoływany w kontekście dyskusji na temat religii. Często stanowi jeden z podstawowych argumentów osób niewierzących, którzy wprost pytają: "Skoro wasz Bóg istnieje, to czemu pozwala, by na świecie było tyle zła?"

Felietonista zwraca uwagę na to, że rozmowy z ateistami, które czasami przypominają dyskusje ze ścianą, przyczyniają się do kształtowania charakteru, uczą cierpliwości i akceptacji. Początki są jednak niezwykle trudne. "Czasami ich arogancja czy zjadliwy sarkazm sprawiają, że chcesz krzyczeć." - twierdzi autor.
Ateiści tkwią także w błędnym przekonaniu, że obserwowany na świecie porządek zaistniał sam i nie ma nic wspólnego z "inteligentnym projektem". Najczęściej zrzucają wszystko na barki ewolucji i naturalnej selekcji. Jednak żaden z nich - zdaniem autora kontrowersyjnego artykułu - nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie. - W jaki sposób to, co nazywane jest naturą, zostało powołane do istnienia bez ingerencji tzw. "inteligentnej przyczyny"? Mówiąc najprościej - większość z ateistów wierzy, że świat powstał ot tak, w wyniku przypadkowego splotu wypadków, do jakiego doszło przed miliardami lat. Publicysta zauważa też, że ich argumentacja często ogranicza się do pytania: "Jeśli jest inteligentna siła sprawcza, odpowiedzialna za powstanie wszechświata, natury i wszystkiego innego, to skąd ona pochodzi? Kto stworzył tego waszego Boga?"

Twórca artykułu przypomina na końcu, że w kontaktach z ateistami należy zawsze zachowywać spokój i pamiętać, że każdy porządek wymaga inteligentnej przyczyny.

Warto się oczywiście zastanowić, czy tworzenie artykułów takich, jak ten opublikowany w serwisie allvoices.com, ma jakikolwiek sens. Pewne jest to, że nie tylko nie spowodują one zmiany światopoglądu przez żadną ze stron, ale dodatkowo podsycą wzajemne animozje. Ale może właśnie o to chodzi? Przecież przyglądając się rozmowom na forach, można często odnieść wrażenie, że wielu dyskutantów ma tylko jeden cel - "dowalić" komuś o odmiennych poglądach; a tematy dotyczące religii są chyba najbardziej atrakcyjnym obszarem, na jakim można przeprowadzić starcie."


Cytuj:
Już od dłuższego czasu zaobserwować można zadziwiający trend - ludzie niewierzący nie tylko zaprzeczają istnieniu Absolutu, ale też agresywnie próbują przekonać do swego punktu widzenia innych. Coraz częściej można się spotkać z tzw. wojującymi ateistami, którzy najbardziej aktywni są na forach internetowych. To jednak nie wszystko - wielu ateistów łączy się w grupy i stowarzyszenia, które regularnie się spotykają. Czy zatem pogląd negujący istnienie Boga można już nazwać religią? Wielu naukowców nie ma wątpliwości, że ateizm staje się czymś więcej niż tylko postawą przeczącą istnieniu Najwyższego Bytu. Magazyn naukowy "New Scientist" przeprowadził wywiad ze znanym nowozelandzkim pisarzem - Bernardem Beckettem, którego książki można kupić na całym świecie. W trakcie rozmowy z dziennikarzami, twórca powieści "Genesis" wyznał dlaczego uważa, że ateizm tak bardzo zaczął przypominać związek wyznaniowy.

Bernard Beckett, który przez długi czas był zadeklarowanym ateistą, jakiś czas temu brał udział w spotkaniu z Richardem Dawkinsem postrzeganym często jako nieformalny lider ateistów. Nowozelandzki twórca tłumaczy, że w czasie spotkania nagle poczuł się tak, jakby był w kościele. Tyle że zamiast Boga był Dawkins. "Ludzie, którzy przyszli, byli wielkimi fanami Dawkinsa, a obecność w grupie pełnoprawnych ateistów była czymś, czego nie doświadczyłem wcześniej." - wspomina pisarz.

Beckett, któremu wydawało się, że bycie ateistą oznacza kroczenie swoją własną ścieżką i zdolność do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi, srogo się wówczas zawiódł. "Czułem się jak w kościele. Nagle znalazła się tam cała gromada ludzi, którzy zdawali się mówić jak jedność. Dla mnie było to jak przywrócenie niektórych rzeczy, których nie lubiłem w kościele, a w którym się wychowałem." - opowiada Beckett
Nowozelandczyk ze zdziwieniem przyjął wówczas fakt, że wiele osób mieniących się ateistami traktuje ten światopogląd jako zorganizowaną ideologię, której należy się bezwzględnie podporządkować. Co go najbardziej zraziło w czasie konferencji, w której udział brał Dawkins i jego fani? Ich system przekonań. "Na przykład wiara w to, że religia ma negatywne oddziaływanie, co ja niekoniecznie uznaję za prawdę." - tłumaczy powieściopisarz. "To bardzo złożony problem socjologiczny, który wymagałby wielu badań, ale jeśli jesteś jednym z nas, to musisz być także przeciwko religii."

Literat wspomina, że podczas tamtego spotkania poczuł się bardzo nieswojo. Okazało się bowiem, że obecni tam ludzie identyfikują się z ideą nawracania - nawracania ludzi na ateizm. "Można się było poczuć ewangelicznie, a to nie jest zgodne z moim instynktem." - powiedział Beckett, który ani myślał o "nawracaniu" kogokolwiek.

Ze stanowiskiem, że ateizm staje się czymś na wzór ruchu religijnego można się spotkać coraz częściej. W ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii, na jednej z tamtejszych uczelni odbyła się debata, w czasie której swoje poglądy zderzyli reprezentowani m.in. przez Dawkinsa ateiści i przedstawiciele organizacji religijnych, na czele których stanął były biskup Oksfordu - Lord Harries oraz Charles Moore z "The Daily Telegraph". Zebrani zastanawiali się przede wszystkim nad tym, czy ateistów można już nazwać fundamentalistami. Po dyskusji wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy ateizm jest już czymś w rodzaju ruchu religijnego, który posiada swojego przywódcę w osobie Richarda Dawkinsa oraz biblię w postaci książki "Bóg urojony".

http://niewiarygodne.pl

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 16 sty 2011, 17:45 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 16 sty 2011, 18:01 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
To ciekawe, jak niektórzy ateiści stają się dokładnie takimi osobami, jakich nie cierpią - fanatycznymi wyznawcami danego boga, którzy pod czyjąś egidą wzywają do nawrócenia. Myślę, że jest to wywołane byciem bardzo nieszczęśliwym, (zwykły mechanizm obronny: introjekcja) więc trzeba ich tak po prostu pokochać. Co do świadomości społecznej, sprawa wygląda inaczej. Moim zdaniem obecne pokolenie podchodzi do spraw związanych z religią dużo luźniej, więc z czasem wiara będzie traktowana bardziej swobodnie. A tymczasem pozostaje informowanie, pisanie artykułów, prowadzenie audycji radiowych i tak dalej.

PS Jesteś agnostykiem. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2011, 18:24 
Da się tylko nie w naszym k-raju a ponadto czy wierzysz w Boga czy nie jakie to ma dla niego znaczenie, bardziej ma znaczenie dla kogoś. Wiara czy niewiara niczego dla niego nie zmienia ale nastawienie owszem.

Są takie sytuacje w których z dnia na dzień zarówno można stracić (chwilowo) wiarę albo momentalnie od-zyskać.

A żmudne parcie wbrew naturze zazwyczaj na zdrowie nie wychodzi przynajmniej na dłuższą metę widać skutki / konsekwencje.
Miłość na siłę nią nie jest, może być jedynie dobrowolna i o to zapewne Stwórcy chodzi (choć oczywiście nie tylko).



Na górę
   
 
 
Post: 16 sty 2011, 19:16 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sty 2011, 14:00
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
Ja atezim rozumiem dwojako. Albo ateistą określimy osobę, która nie wierzy w nic, czyli tak, jak to się utarło w społeczeństwie, albo wrócimy do samego słowa "ateizm", które zaprzecza istnieniu Boga osobowego.

Jeśli chodzi o mnie to definiowałbym siebie jako ateistę w tym drugim znaczeniu, gdyż swoją wiarę mam, mimo, że nie wierzę w osobowego Boga. Jestem za to orędownikiem tzw. Inteligentnego Projektu, który wbrew temu co uważa Dawkins, ma niewiele wspólnego z Bogiem.

A jak Wy rozumiecie sens ateizmu? Czy jest nim odrzucenie Boga osobowego czy nie wiara w nic? :)

_________________
Cube z Przebudzenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2011, 19:43 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Aver pisze:
PS Jesteś agnostykiem. :)

No nie bardzo bo wykluczam całkowicie istnienie boga/bogów. Mówiąc o jakimś źródle mam na myśli nie wyszczególnioną jednostkę która SPOWODOWAŁA że istnieje to co istnieje, ale zjawisko(być może fizyczne) którego może jesteśmy następstwem, lub może jakaś nieskończona energia manifestująca się w postaci miliardów homo sapiens i nie tylko. Takich przypuszczeń wiele można wysnuć.
timewave pisze:
Są takie sytuacje w których z dnia na dzień zarówno można stracić (chwilowo) wiarę albo momentalnie od-zyskać.

Wtedy to nie jest już wiara tylko przyczyna i skutek. Jak mi się polepszy to uwierzę ale jak się pogorszy to ateistą zostanę-to nie powinno tak działać. Ateistami poniekąd jest każdy bo nie wierzy w szereg bogów którzy byli/są wysławiani przez niemałą ilość ludzi.
carrey pisze:
A jak Wy rozumiecie sens ateizmu? Czy jest nim odrzucenie Boga osobowego czy nie wiara w nic? :)

Odrzucenie boga/bogów/istot wyższych którym przypisuje się "stworzycielstwo". Nie można w nic nie wierzyć-człowiek który nie wierzy w NIC-umiera(takie mam wrażenie).

Dawkins czasem skrobnie coś mądrego, ale ogólnie nie lubię go za bardzo wiele poglądów. Daleki też jestem od wybierania sobie guru czy podążania jakąś liniową ścieżką. Każdy ma swą własną drogę i dla każdego jest inna mapa w której trzeba się samodzielnie odszukać. Nikt nam nie pokaże drogi na naszej mapie bo ma swoją, inną.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2011, 20:01 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 648
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
nie potrzeba żadnych interpretacji jak to każdy z nas rozumie, czemu nikt się nie posłuży definicją:

Cytuj:
Teizm (gr. θεoς theos - bóg) to wiara w istnienie Boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata, który jest ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu. Antonimem wyrazu "teizm" jest słowo "ateizm", czyli zaprzeczenie istnienia Boga/bogów.


Cytuj:
Ateizm – odrzucenie teizmu[1] lub stanowisko, że bogowie nie istnieją[2]. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw[3]. Słowo ateizm pochodzi od greckiego ἄθεος – ἀ- (a-, “nie”) + θεός (theos, “bóg”). Określenie to było przypisywane każdemu, kogo uznano za wierzącego w fałszywych bogów, żadnych bogów lub doktryny wchodzące w konflikt z ówczesnymi religiami.


chyba każdy się zgodzi z tym że ateista to zdrowo myslący i z otwartym umysłem, a teista to wyznawca religii,

Tak w ogóle to walić te terminy bo są okropnie ciasne mentalnie, wyszły już z użycia i są nieprzydatne przy określaniu światopoglądu. Kto się nimi posługuje jest w ciemnej dupie i powinien się cofnąć do XVIII wieku, bez urazy to nie do was bezposrednio, chodzi mi o tych teologów.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2011, 20:52 
Wybaczcie za żart, ale w słowotwórstwie są inne przedrostki niż anty~ i a~ czyli meta~, para~, mezo~, ~egzo, ~izo. Jednak jeśli tak naprawdę głęboko się zastanowicie czy przypadkiem to właśnie nie pozwala w tym z pozoru absurdalnym podejściu uchwycić istoty ?

Nie zabieram nigdy jednoznacznego głosu w tamatach typu Kim jest dla mnie Bóg czy Jesteś ateistą czy antyteistą. Jest tak z prostej przyczyny - niemożliwym jest pogodzenie takich wartości jak wiara, moralność, wolność, życie, boskość, mistyka, energia, myśl, świadomość w jednym zamkniętej idei, która należy do jakiegoś wydzielonego zbioru pojęć. Dla mnie to jak balansowanie na cienkiej linie nad przepaścią i dopóki nie myślisz tylko zdajesz się na poczucie równowagi - idziesz. Chwila zamyślenia i sruuuuu w przepaść.



Na górę
   
 
 
Post: 16 sty 2011, 21:06 
Ateizm ostatnio w modzie.
Za sprawą Dawkinsa pojawiła się nawet nowa grupa - tzw. ateistów wojujących, szczycących się zdrowym podejściem to kwestii wiary i dumnie nazywajacych się racjonalistami.
Odrzucają oni całą Biblię nazywając ją "zbiorem bzdur napisanych przez wędrujących wieśniaków".
Szczycą się naukowym podejściem do całego świata, a ich wieszczami są Darwin i inni "giganci" nauki.

Proszę wybaczyć lakoniczność - wypunktuję w skrócie błedy które wg mnie popełniają.

Po pierwsze - słusznie twierdzą że idea osobowego Boga ingerującego w życie na Ziemii to bujdy na resorach. Jest to zdrowe podejście pomagające ludziom odkryć swą własną moc i zrezygnować z jakichkolwiek pośredników mających załatwić jakieś nasze sprawy za nas.
Odrzucanie jednak Biblii jako bajki nie mającej poparcia w faktach to już ignorancja.
Oczywistym jest fakt że księga ta zmieniana nie raz i wiele w niej bajdurzenia - są tam jednak fragmenty prawdziwych wydarzeń historycznych, których zrozumienie jest wręcz kluczowe do zrozumienia dzisiejszej rzeczywistości.
Dla mnie najważniejsze są starotestamentowe opisy krwiopijcy Jahwe wskazujące że mamu do czynienia z istotą której daleko do doskonałej, a mówiąc wprost z demonem w gadziej skórze.
Z ciekawszych kwestii są jeszcze opisy Arki Przymierza i jej używania - zarówno w celach militarnych, jak i do produkcji złotego proszku złota - Mojżesz po zejsciu z góry Synaj zastaje na dole Złotego Cielca, który później zostaje przerobiony na ...chlebek który wszyscy ze smakiem zajadają.
Kwestia złotego proszku jest też mocno związana z dziwnie długimi okresami życia biblijnych postaci...
W swietle powyzszych faktów całkowite odrzucanie przekazu biblijnego to chowanie głowy w piasek i odrzucanie wielu fascynujących elementów naszej przeszłości.

Po drugie - Dawkins próbuje wmówić nam że ten świat to jeden wielki chaos.
Ktoś kto zetknął się ze świętą geometrią może się zdrowo uśmiać w tym momencie - wszechświatem rządza harmonijne, piękne i proste prawa, w każdej skali. Być może sa one nawet pośrednim dowodem na istnienie jakiegoś Stwórcy, Projektanta, który jednak w żaden sposob nie ingeruje w swoje dzieło.
Ignorancja tematu świętej geometrii, tak eksponowanego przez tajne bractwa to kolejne chowanie glowy w piasek "racjonalistów" którzy nie odrobili pracy domowej i nie zdają sobie sprawy że oficjalna nauka jest dość poważnie zmanipulowana pzzez Elity, które dbaja o to żeby pojęcie eteru było wyśmiewane do dzisiaj na każdej uczelni.
Wiara w teorię Darwina w dzisiejszych czasach pachnie taką samą dozą ignorancji jak coniedzielne wizyty w Kościele.
Ewolucja ma miejsce, ale twierdzenie że jest dziełem przypadkowych mutacji jest żałosne,
Nie ma na to żadnych dowodów - są gatunki na Ziemii które nie zmieniły się od milionów lat, a kwestia osławionych ogniw pośrednich jest piętą achillesową niedorzeczności głoszonych przez Darwina.

Po trzecie - ateiści wojujący za swego boga uznają MATERIĘ.
Ignorują wszelkie doniesienia o wpływie myśli na rzeczywistość, a świat duchowy uważają za abstrakcję.
Zjawiska paranormalne dla nich nie istnieją, ba - nie istnieje dla nich nawet wolna wola - za wszystko są odpowiedzialne nasze geny które determinują nasze zachowanie przez całe nasze życie.
Taka postawa w dzisiejszych czasach jest dla mnie równoznaczna z twierdzeniem że Ziemia jest płaska.

Własciwie to te najbardziej rażące blędy popelniane przez większość ateistów jakicj=h mialem przyjemność spotkać w życiu,

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 16 sty 2011, 21:17 
Nie jest tak, że ateiści nie wierzą w Boga czy w nic, oni zwyczajnie wierzą w nieistnienie Boga a to też jest jakaś "wiara" ale nie wiedza bo przecież nie udowodnili, iż wiedzą, że Bóg nie istnieje. Oni jedynie twierdzą / uważają / uznają, że nie istnieje i dla takich właśnie pojawia się DAWNkins idąc w sukurs temu zapotrzebowaniu (i jemu podobni) :język:



Na górę
   
 
 
Post: 16 sty 2011, 21:59 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Odrzucanie jednak Biblii jako bajki nie mającej poparcia w faktach to już ignorancja.

@Radosław To nie ignorancja, a po prostu nie zgadzanie się z tym co tam jest napisane. Nie ma księgi świętej. Jest księga. Jeżeli ktoś mówi że biblia to bzdury to ma takie prawo i może się okazać kiedyś że mieli rację...
Cytuj:
Szczycą się naukowym podejściem do całego świata, a ich wieszczami są Darwin i inni "giganci" nauki.

Wybiórcze taktowanie jest nie bardzo na miejscu. To że ateistami byli/są Darwin czy Dawkins nie świadczy o niczym. Jeżeli ludzie robią z nich sobie mentorów to ich sprawa ale wtedy to już niemal religia jak wszystkie. Wśród ateistów było i jest wiele tęgich umysłów którym całe to forum mogło by buty czyścić(jeżeli mamy coś wyliczać;)
Normany ateista to taki który ma otwarty umysł, nie jest bojownikiem religijnym, a przy okazji nie wierzy w boskie byty. Nie każdy ateista tez musi ślepo wierzyć w teorię chaosu. Najważniejsze to nie stać w miejscu. Wiara w boga to takie stanie w miejscu właśnie.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2011, 22:20 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 694
Otóż to timewave.
Wielu ludziom z jakiś powodów wiara w Boga nie pasuje więc zamienili ja w wiarę w nieistnienie Boga i jak prawdopodobnie dziecinna to była wiara w dobrą bozię tak dziecinna to będzie wiara w nieistnienie wszystkie czego nie da się zmierzyć szkiełkiem i okiem (oprócz fal radiowych, te napędzane są za pomocą czarnej magii).
Ja zaś jestem takim człowiekiem który nie umie się poruszać w granicach wiary, w cokolwiek, łatwiej mi przyznać że nie wiem i już. Nie mam żadnej odpowiedzi którą można byłoby objąć rozumem, koniec.
Jeśli zachce mi się byciem modnym nazwę się ateistą, chyba że w modzie będzie już coś innego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2011, 23:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 10 lis 2010, 19:50
Posty: 84
timewave pisze:
Nie jest tak, że ateiści nie wierzą w Boga czy w nic, oni zwyczajnie wierzą w nieistnienie Boga a to też jest jakaś "wiara" ale nie wiedza bo przecież nie udowodnili, iż wiedzą, że Bóg nie istnieje. Oni jedynie twierdzą / uważają / uznają, że nie istnieje i dla takich właśnie pojawia się DAWNkins idąc w sukurs temu zapotrzebowaniu (i jemu podobni) :język:

Bunt przeciwko kontroli, sterowaniu, nakazom, zakazom, itp. sprawia, że pewne osoby odrzucają nie tyle religie i zarządzających nimi bogów, co żywe osoby, które te religie propagują...żaden zapis nie wejdzie w życie, dopóki ktoś go nie ogłosi. Choć bunt taki, a za nim odrzucenie samej wiary i boga, nastąpić może i w trakcie poznawania religii i nakazów jej boga, wystarczy odczucie, że ich restrykcje, wkraczają w zbyt osobisty teren.
Bardziej dokładnie, to ego buntuje się przeciwko przejmowaniu nad nim kontroli i utracie jego mocy samodecydowania.
Tu powstaje pewien paradoks, ponieważ ego, jest tworem nierealnym, służącym do kontroli istoty go posiadającej, okazuje się, że narzędzie służące do kontroli, czyli ego, przeciwstawia się temu, kto te narzędzie stworzył.
Przypisywanie w tym przypadku ateistom, że ich niewiara "to też wiara", jest oddaniem ciosu równie chybionego, co zadawanie go wierzącym w religię, przez ateistów. Osoba, która "widzi" nie przyłoży nikomu łatki, ani ateiście, uważającemu że nie wierzy, ani wierzącemu, któremu wydaje się że wierzy. Pomijam tu osoby, które z własnych, życiowych doświadczeń, faktycznie mają jakieś powody, by uważać, że jest tak czy tak. To, podobnie jak gust, nie podlega ani dyskusji, ani krytyce.
Krytyka postępowania tak ateistów jak i wierzących, ma najczęściej podłoże bazujące na obawie przed ośmieszeniem i strachu, że a nuż się wyda, że wiara czy niewiara, jest pozbawiona podstaw. Gdyby ateizm głoszący o nieistnieniu boga, był faktem, lub wiara religijna zakładająca istnienie Boga, była poparta faktem jego istnienia, nie było racjonalnych podstaw do tego, by cokolwiek w tej mierze udowadniać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 11:09 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sty 2011, 14:00
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
Dlatego Dawkins IMO robi dobrą robotę, lecząc ludzkośc z wiary w Boga osobowego, jakiegoś dziadunia na chmurce. Za to mu chwała. Zaplątał się jednak w swoich ateistycznych twierdzeniach, odrzucając wszystko co duchowe.
A propos Inteligentnego Projektu. Jakimś dziwnym sposobem co niektórzy mają tendencję do postrzegania jakiegoś Projektanta czy Stwórcę stojącego za dziełem stworzenia. I znów powraca osobowy Bóg. Nie uważacie, że jest to tendencyjne myślenie, w jakiś sposób zaprogramowane przez wiarę katolicką i newtonowską logikę?
Czemu akurat dzielimy zawsze wszelką sprawczośc na przedmiot i podmiot? Na stwórcę i stworzenie? Nowa fizyka wyraźnie mówi, że nie ma granicy między obserwatorem a obserwowanym, między podmiotem a przedmiotem. Dlaczego więc mamy tendencję, aby wszędzie dopatrywac się stwórcy? A może to nie jeden stwórca, a wielu stwórców? Mi najbardziej odpowiada koncepcja samotworzenia się, samowyłaniania się inteligentnego Wszechświata. Nie potrzebuję do tego żadnego stwórcy, który dmucha balonik wszechświata, bo pomijając teorię wielu wszechświatów, raczej nie ma nic poza. A ktoś przecież musiał stworzyc stwórcę. I tak w nieskończonośc... :)

_________________
Cube z Przebudzenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 12:02 
Tak naprawdę to gó..o WIEMY :tak:

Ale do tego akurat mało kto się się przyzna...

Zamiast tego mamy "wierzenia"... :tak: ...teraz przynajmniej WIEMY,że WIERZYMY...w co ?

Tego już za bardzo nie wiemy...ale wierzyć,wierzymy...głęboko oczywiście...im mniej wiemy ,tym głębiej wierzymy...

Chyba korzystniej jest powiedzieć NIE WIEM...wtedy można się już przynajmniej rozluznić ...bo jedno chociaż już wtedy WIEMY... :tak:

To się tyczy jednych i drugich...bo niby czym się oni mieliby różnić ( teiści i ateiści ) :cooo?:



Na górę
   
 
 
Post: 17 sty 2011, 16:46 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 10 lis 2010, 19:50
Posty: 84
carrey pisze:
A propos Inteligentnego Projektu. Jakimś dziwnym sposobem co niektórzy mają tendencję do postrzegania jakiegoś Projektanta czy Stwórcę stojącego za dziełem stworzenia. I znów powraca osobowy Bóg. Nie uważacie, że jest to tendencyjne myślenie, w jakiś sposób zaprogramowane przez wiarę katolicką i newtonowską logikę?
Czemu akurat dzielimy zawsze wszelką sprawczośc na przedmiot i podmiot? Na stwórcę i stworzenie? Nowa fizyka wyraźnie mówi, że nie ma granicy między obserwatorem a obserwowanym, między podmiotem a przedmiotem. Dlaczego więc mamy tendencję, aby wszędzie dopatrywac się stwórcy? A może to nie jeden stwórca, a wielu stwórców? Mi najbardziej odpowiada koncepcja samotworzenia się, samowyłaniania się inteligentnego Wszechświata. Nie potrzebuję do tego żadnego stwórcy, który dmucha balonik wszechświata, bo pomijając teorię wielu wszechświatów, raczej nie ma nic poza. A ktoś przecież musiał stworzyc stwórcę. I tak w nieskończonośc... :)

hehehe...sam dzielisz i to na wiele... :):):)
przeczytaj spokojnie swój wpis, tam podział na podziale !
Skąd sam masz tendencje do dzielenia ?!
Wytłumacz, dlaczego, odpowiednią koncepcją, jest koncepcja "inteligentnego stworzenia" ?
Dlaczego dzielisz koncepcję na inteligentną i w domyśle na nieinteligentną ?
Czym ma być koncepcja "samotworzenia" "samowyłaniania" z której ma się wyłonić inteligentne coś ...? :) Czy "samotworzenie jest , czy, musi być inteligentne ?
Piszesz w końcu o jakiejś nieskończoności...a może nieskończoność jest tworem ograniczonego umysłu ? bo gdzie umysł, tam w kółko to samo i tak w nieskończoność...hm... ?
"Raczej" poza teorią wielu wszechświatów nie ma nic poza....czyżby ? skąd taka samowola ? :)
Nie potrzebujesz dziadka z chmurek by robił robotę za Ciebie ? Masz inklinacje do stwarzania ? Dlaczego nie podoba się pomysł na osobowego stworzyciela czegoś tam, bo tak po prawdzie to nie wiadomo co on stworzył, pomimo twierdzenia, że stworzył :)
A tak po prawdzie, poza umysłem, wszystko jest jak najbardziej w porządku ... :hejka:
Wyobraź sobie, że człowiek jest więźniem w świecie w którym żyjesz. Sam jesteś więźniem. Są osobnicy, którzy tego dokonali i dokonują. Ograniczyli twoje zdolności do minimum a mimo wszystko jakoś się przez to wszystko "przebijasz", kombinujesz, że coś jest nie tak. Jak w wiezieniu, możesz żyć, coś tam robić i spełniać polecenia w warunkach przymusu. Jak to w więzieniu :) w zależności od rodzaju wyroku możesz to lub tamto... Masz wielu nad sobą, to ci, którzy są twoim przeznaczeniem, to bogowie. Ich nie widzisz. Widzisz klawiszy, strażników, czasem jakiegoś dyrektora :twisted: i wydaje się, że żyjesz, bo co można żyjąc robić innego ? :lol:
Nie masz innych doświadczeń, głębszych przemyśleń ? możliwe, że "Bogowie Edenu" Wiliam Bramley, podpowiedzą coś tam w tych tematach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 17:00 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Lordi, no dobrze - nie wierzysz w istnienie jakiegoś osobowego tworu, który za tym wszystkim stoi, ale dlaczego swoje widzenie świata opierać o coś tak krańcowego jak hipotetyczny stworzyciel. Jeżeli jest, to jego istota znajduje się bardzo daleko od naszej świadomości. Jednak deiści przyjmują oprócz istnienia Boga również tzw "stany pośrednie" - chóry anielskie albo istoty z 5-10 gęstośc itp. Miałem kilka doświadczeń mistycznych i te "stany pośrednie" manifestowały mi swoją obecność wystarczająco wyraźnie aby zaprzeczać ich istnieniu. Czy ty w swoim ateizmie, przyjmujesz że jesteś zupełnie, całkowicie odrębny od reszty? Że nie ma nic poza tym co dostrzegasz własnymi oczami?

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 18:33 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Ależ skąd! Uważam po 1, że każdy ma jednakowy potencjał do wyzwolenia. Skłonny jestem tez przypuszczać że jesteśmy elementami jednej całości. Doświadczeń mistycznych chyba nie miałem, ale miałem takie które upewniły mnie w przekonaniu, że nie istnieje jedynie ta rzeczywistość,ten świat.
Chóry anielskie itd? Nazwał bym to istotami które widzą i potrafią więcej niż przeciętnie zaślepiony człowiek. Zależnie od wybranej drogi mogą się tym bawić na korzyść lub niekorzyść takich ciemniaków jak my.
I nie potrafię zrozumieć jaką to wyższość ma opcja 1 (że jakaś istota wyższa stworzyła wszystko)nad teorią że wszystko może powstać z niczego czy jakąkolwiek inną?
Od wierzących w boga różni mnie przede wszystkim to, że otwieram się na wiele możliwości. Wszystkie opcje traktuję równo i uznaje za prawdopodobne-wyłączając jedynie wiarę w jakiegoś stwórcę. Sugerowanie się intuicją,rozumem,czasem logiką oraz przede wszystkim sercem nie jest takie złe jak się niektórym wydaje. Mój umysł pod tym kątem jest czyściutki i niezaśmiecony jakimś twardym wierzeniem w "coś".

PS.Pod pojęciem wierzenia w jakiegoś boga rozumiem jego szanowanie/czczenie/modlenie do niego/itp. Nie bierna postawa typu "a nie zastanawiam się nad tym/nie myślę wcale o tym, ale wierzę bo wierzę". Dlaczego ludzie wyrzekają się swojej siły? Dlaczego zakładają z góry, że coś ich stworzyło niczym Prometeusz ulepił łzawego gliniaka. Wystarczy spojrzeć na historię ludzkości czczącej coraz to inne nowe i lepsze bóstwa. Nie nazywajmy pojęciem boga jakiejś nieokiełznanej energii z której mogło wyłonić się życie, bo mogła to być reakcja niezależna i pozbawiona czynnika "woli" tej energii. Przykładem niech będzie nasza nieokiełznana natura rządzona prawami będącymi samymi w sobie przykładem..
Troszkę chyba zamotałem, ale tak to już jest jak tępak zaczyna mówić co myśli(nie potrafiąc ich przekazać zbyt zrozumiale). :?
pozdrawiam ciepło :hejka:

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 18:35 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sty 2011, 14:00
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
dbx, pisałem o specyficznym podziale na przedmiot i podmiot, a Ty wrzucasz wszystko do jednego worka.
Odnoszę wrażenie, jakbyś ideę samostworzenia uznawał za nierealną. Że konieczny jest stwórca. Ja nie widzę potrzeby aby taki stwórca musiał istniec. Co prawda biorę pod uwagę jakieś Źródło, z którego wszystko mogłoby się wyłonic, ale to nie to samo co stwórca. Skąd taka tendencja do uosabiania? W końcu setki lat indoktrynacji zrobiły swoje, co?

_________________
Cube z Przebudzenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 18:50 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sty 2011, 14:00
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
lordi222 pisze:
Skłonny jestem tez przypuszczać że jesteśmy elementami jednej całości.

Lordi, a czy słyszałeś o holograficznej idei Wszechświata? :)

phpBB [video]

_________________
Cube z Przebudzenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 20:06 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 10 lis 2010, 19:50
Posty: 84
carrey pisze:
dbx, pisałem o specyficznym podziale na przedmiot i podmiot, a Ty wrzucasz wszystko do jednego worka.
Odnoszę wrażenie, jakbyś ideę samostworzenia uznawał za nierealną. Że konieczny jest stwórca. Ja nie widzę potrzeby aby taki stwórca musiał istniec. Co prawda biorę pod uwagę jakieś Źródło, z którego wszystko mogłoby się wyłonic, ale to nie to samo co stwórca. Skąd taka tendencja do uosabiania? W końcu setki lat indoktrynacji zrobiły swoje, co?


otrzymywałem kilka razy, od różnych osób, informacje, że to ja stworzyłem ten świat, ja wybrałem sobie rodziców, wybrałem miejsce, czas i formę narodzin, wybrałem i określiłem przebieg swojego życia...
Moje osobiste doświadczenia, tego nie potwierdzają, ale nie mam podstaw by to zanegować. Nie przejawiam też inklinacji myślowych w kierunku wielbienia, bądź tylko, preferowania przejawów istnienia, jako efektu woli jednej istoty, czyli w naszym rozumieniu, stwórcy.
Nie wrzuciłem do worka wszystkiego, nie mam takiego worka, a i wszystkiego też nie ogarniam. To celem wyjaśnienia.
Odniosłeś mój wpis zbyt osobiście ? tak ? niepotrzebnie. Idea samostworzenia jest ideą całkiem ciekawą i wartą przerobienia. Gdyby miała się potwierdzić, to, pierwsze co przychodzi na myśl, że niestety, ale w takim przypadku, przestałyby obowiązywać zasady moralne, jakkolwiek rozumiane, ale jednak powstrzymujące ludzkość, chociażby przed totalnym i błyskawicznym samozniszczeniem. Założyć, że moralność byłaby samopowstającym i kierunkującym się procesem psycho-socjologicznym, ee, to jakoś pokracznie wygląda :) ale, pokraczność, może przecież być efektem samopowstania i samoewolucji...:) czemu nie :) z tym, że byłyby odrębnym procesem...ale...nie ma rzeczy niemożliwych :)
A może zamiast przewalać temat stwórcy, niestwórcy, który i tak nie ma znaczenia dla naszego życia, zająć by się chociażby takim czymś ; zwykło się mówić, że mam ciało, moja głowa, moje ręce...nie powie się ja ciało, ja głowa, ja ręka... że mam rozum, mam myśl, zaś, nie powie się, że ja jestem rozumem, myślą...mówi się, że mam duszę, czasem spotka się ludzi którzy twierdzą, że są tą duszą o której mówi się, że się ja ma, ale nie potrafią niczego więcej na ten temat powiedzieć, więc dalej można założyć, że nie uważamy się za duszę, tylko ją mamy.
No, to teraz możemy odpowiedzieć na pytanie: skąd mamy to co mamy ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 21:31 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sty 2011, 14:00
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
Ja jestem duszą.
Ja jestem myślą.
Ja jestem ciałem.
Ja jestem świadomością.
Ja jestem Wszechświatem :)

P.S. Jesteś kobietą dbx? :)

_________________
Cube z Przebudzenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2011, 22:13 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 10 lis 2010, 19:50
Posty: 84
carrey pisze:
Ja jestem duszą.
Ja jestem myślą.
Ja jestem ciałem.
Ja jestem świadomością.
Ja jestem Wszechświatem :)

P.S. Jesteś kobietą dbx? :)

kim jest ja ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sty 2011, 1:07 
Cytuj:
Bogowie umierają, gdy ludzie przestają w nich wierzyć.
— Terry Pratchett



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group