Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 23 wrz 2017, 3:16

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 27 paź 2015, 0:30 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 29 wrz 2015, 11:06
Posty: 82
Płeć: mężczyzna
Co zawdzięczam katolicyzmowi

Dziecko ma niezwykle podatny na sugestię umysł, co udowodnił chociażby eksperyment dr Johnsona przeprowadzony w 1939 roku. Jego celem było odkrycie przyczyn jąkania oraz udowodnienie wpływu perswazji na tę wadę wymowy. Miał on też potwierdzić, iż poprzez sugestię można wywołać jąkanie u zdrowych ludzi.

Jak zniszczyć człowieka

Stworzono dwie grupy dzieci, przy czym pisząca pracę dyplomową Pani Tudor, wmawiała raz na kilka tygodni przez 45 minut jednej grupie dzieci że mówią świetnie, a drugiej grupie że bardzo źle i zaczną się jąkać. Wszystkie dzieci z drugiej grupy oczywiście zaczęły się jąkać, miały lęki, obniżoną samoocenę i zostały pośmiewiskiem w szkole; trauma z tym związana, miała miażdżący wpływ na całe życie. W 2007 roku 6 dzieci, które stały się królikami doświadczalnymi, otrzymało odszkodowanie w wysokości 925 tysięcy dolarów. Niektórzy przez całe życie borykali się z jąkaniem, inni mieli trudności w szkole oraz stali się zamknięci w sobie.

Pomyślmy. Przykra sugestia raz na kilka tygodni przez 45 minut, a całość eksperymentu trwała sześć miesięcy. To wystarczyło by wywołać jąkanie praktycznie nie do wyleczenia, a także drastycznie obniżyć samoocenę i jakość życia człowieka. Pomyślmy znowu; całe lata od urodzenia, co najmniej raz w tygodniu dziecko wyznaje w domu podobno Bożym z przejęciem i wiarą; "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina", oraz kultowe "nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja". Dziecku pokazuje się krzyż z wiszącymi na nim zwłokami, tłumacząc że Jezus oddał za nas życie. Ktoś dorosły może na ten temat rozmawiać, ale dziecko nie zna się na retoryce, tylko zmienia to co się mu mówi, w przekonania rządzące całym jego życiem. Jakie więc wnioski wyciąga dziecko? Że jak Pan Bóg kocha, to się ta miłość kończy na opluwaniu (droga krzyżowa), męce i śmierci. Że najbliżej Pana Boga są męczennicy, więc zbliżenie się do Boskości jest możliwe tylko przez cierpienie. Że seks jest zły, bo Jezus nie narodził się ze zbliżenia seksualnego, tylko bez udziału seksu. Można teoretyzować i wyjaśniać, że przecież nie o to chodzi, że symbole, że metafory? Można - ale dziecko tego nie zrozumie. Przyjmie to co widzi jako przekonania i "prawdy" o życiu, a one będą kierować jego życiem w kierunku biedy, cierpienia, bólu i chorób. Ale to wszystko nijak ma się do tego, że ludzka podświadomość ma główny cel - przetrwanie. Jeśli Bóg zabija swego syna, to blokuje się na kontakt z Bogiem - gdyż wierzy że wzajemna miłość to śmierć. W istocie chrześcijaństwo blokuje człowiekowi prawdziwego Boga wprowadzoną mu do podświadomości, spreparowaną wizją Boga, która wywołuje gigantyczne spustoszenie w życiu człowieka. Zrozumienie tego było dla mnie czymś przerażającym.

Zaplanowana destrukcja

Czy Bóg, stwórca miliardów galaktyk i nieopisanego piękna kosmosu, w którym to ogromie ziemia jest nic nie znaczącym ziarnkiem piasku, naprawdę potrzebuje, by człowiek raz w tygodniu przez całe życie wyznawał mu że jest winny i grzeszny? A może to nie Bogu, a kapłanom potrzebne jest nasze wyznanie? Tylko po co? Odpowiedź jest niezwykle bolesna dla ludzi wierzących, tak mocno uderzająca w ich przekonania, że trzeba ją od siebie odsunąć, a często wyszydzić i wydrwić, by ratować swoje własne zdrowie psychiczne. Otóż powtarzanie upokarzających treści jest celowym deptaniem godności człowieka i programowaniem w nim z góry określonych reakcji.


Spójrzmy na bardzo znaną reakcję Pawłowa. Naukowiec dzwonił dzwonkiem przed podaniem jedzenia, i po jakimś czasie pies reagował ślinieniem na sam dźwięk dzwonka. Wystarczyło kilkanaście, kilkadziesiąt razy powtarzać jedno zachowanie, by stworzyć zaplanowaną reakcję u pieska. Człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany psychicznie od psa, ale w kwestii uczenia się wzorców wszystko to działa identycznie: poprzez powtarzanie tworzą się połączenia neuronalne, czyli nawyki. Tak właśnie nauczyliśmy się jeździć na rowerze i samochodem, chodzić, biegać, grać na gitarze. Każdy sportowiec chcąc osiągnąć perfekcję, musi powtarzać dane ruchy tysiące razy, żeby się zautomatyzowały.

Wilk w owczej skórze

I co zrobiła żydowska religia, która przybyła do Słowian na niemieckich mieczach? Pod pozorem nauki o Bogu i miłości, moralnych wartości, stworzyła genialny system manipulacji człowiekiem. Religie istnieją od dawna, więc już tysiące lat temu kasta kapłanów doskonale wiedziała, jak działa ludzka podświadomość. Chrześcijaństwo czerpało z tych wzorców, podobnie jak każdy system totalitarny - kluczem do sukcesu jest "obróbka" dziecka, które nie ma możliwości umysłowych, mogących ją uchronić przez negatywnymi informacjami. Powtarzanie sprawia, że człowiek nabywa umiejętność bądź przekonanie. Powtarzając pewne treści stajesz się nimi, nasiąkasz tym co one w sobie niosą. Jeśli są to pozytywne sugestie, rośniesz i rozwijasz się, nabierasz wiary w siebie, radości, chęci do życia i działania. Jeśli powtarzasz sugestie negatywne, człowiek maleje, choruje, kurczy się i zaczyna w nim powstawać lęk. Spróbuj ciągle upadlać psa; zacznie być strachliwy, agresywny i neurotyczny. Chwalony i motywowany za dobre zachowania pochwałami, stanie się najwierniejszym kumplem na świecie. To podstawy psychologii i jestem święcie przekonany, że Jezus je doskonale znał.

Dlatego jeśli nawet faktycznie umarł na krzyżu (do końca nie wiemy czy jest to prawdą), to wierzę, że nie chciałby z symbolu bolesnego zgonu czynić centralny punkt swojej religii. Kapłani pominęli radość, weselenie się, naukę jak działa rzeczywistość (prawo wiary która przenosi góry), miłość i uzdrawianie, a w środku ustawili krzyż: pamiątkę słabości, tortur, krwi, przegranej i śmierci. Skoncentrowali się na cierpieniu i rzekomej śmierci na krzyżu, oraz na podkreślaniu człowieka winy za tę śmierć oraz grzech pierworodny. I znowu powtarzam - grzech pierworodny można różnie interpretować, ale jest to żonglerka słowami której dziecko nie potrafi. Dziecko słyszy że jest winne - więc w to wierzy, bo mówi to szanowany przez rodziców i otoczenie ksiądz. Przyjmuje to jako fakt i pewnik, co sprawi że całe życie człowiek żyje z dręczącym poczuciem winy i niegodności, niszcząc dobrze rokujące interesy i związki. I co dalej? By zmniejszyć ból istnienia, pójdzie po ratunek w miejsce, gdzie mu ten ból wieloletnią pracą zaszczepiono.

Wyzwolenie z męki życia

Moim zdaniem Jezus chciał, aby to wszystko było zupełnie inne; jednak żądni władzy ludzie dorwali się do historii jego życia, całkowicie wypaczając jego sens. Jezus nienawidził religii i hipokryzji tych, dla których religijne zasady przysłaniały miłość i radość z życia. Tymczasem jego rzekomi następcy zrobili z kultu Jezusa to samo, z czym ten walczył i gardził. Dlatego też w religii chrześcijańskiej centralnym punktem wiary stało się cierpienie i długa lista grzechów; wokół niej orbitują słowa takie jak miłość, wiara, patriotyzm i inne hasła, które mają pokazywać ludziom, że o to chodzi. Ale to nieprawda; celem jest cierpienie i śmierć, która wyzwala od męki życia, ku ustaniu bólu i spełnieniu które ma nastać w życiu pośmiertnym, jeśli będziesz wiernie służył państwu Watykańskiemu. Religia najpierw poprzez powtarzanie tworzy w człowieku ból, a później obiecuje, że za uczestnictwo w życiu kościoła (msze, święta itd.) wybawi od tego bólu po śmierci. Jakby ktoś zaoferował Ci za pieniądze raj po śmierci, zaśmiałbyś się z niebywałej bezczelności śmiałka; ale gdy miliard ludzi w to wierzy, wierzysz i Ty. A wierzą, ponieważ lata powtarzania od dzieciństwa, kiedy wykształca się rozum i charakter dziecka sprawiają, że człowiek zostaje na całe swoje życie przeklęty. I nie można uciec od tego nigdzie; ból jest w środku człowieka, również w pozornie pozytywnych przekonaniach.


Pokłosiem katolickiej indoktrynacji, jest działanie w niezwykle destrukcyjny sposób na dziecko. Niszczy mu się samoocenę, obniża naturalne możliwości i talenty, pielęgnuje niewiarę i wręcz nienawiść do swojego grzesznego ciała. Z seksu, jednej z najpiękniejszych ścieżek ukazywania miłości drugiemu człowiekowi, zrobiono ohydne, obrzydliwe, karane wiecznym potępieniem działanie, używane tylko i wyłącznie do płodzenia potomstwa, czyli nowej masy niewolników dla korporacji religijnej. Przykładem jest niepokalane poczęcie, jakby zwykłe było czymś złym i wstrętnym, niegodnym Boga-człowieka. Na filmach poderżnięcie gardła człowiekowi jest w porządku, natomiast nie można pokazać nawet piersi kobiecej, jakby było to coś naprawdę złego. Człowiek ma być sługą i pokornym, nie buntującym się przeciwko Bogu (a w istocie jego kapłanów) woli.


"Nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja".


Dlaczego mam nie być godny Boga? Dlaczego mam się czuć winny? Cóż uczyniłem jako małe dziecko, że mam ciągle czuć się winny, zły i pokorny? Moja wina to grzech pierworodny, którego nikt nie widział i nie udowodnił, ale w który mamy wierzyć? Moja wina to słabość człowieka, która wydała na męki i śmierć Jezusa, który oddał za mnie życie? Takie oto sugestie całe życie musiałem wysłuchiwać, a co najzabawniejsze (śmiech przez łzy) nawet w nie wierzyłem. Wiara ta spowodowała że czułem się winny wobec księży, ludzi i całego świata, chciałem odkupić swoje winy, więc wpłacałem na tacę pieniądze, których nigdy nie miałem za wiele. Moje poczucie winy zobowiązywało mnie także do tego, bym w każdy możliwy sposób służył organizacji kościelnej, nawet swoim kosztem, gdyż kościół to Jezus jak twierdził kościół - Jezus tymczasem dyplomatycznie milczał. Podkreślmy że cała wiara opiera się na książce, którą każdy papież mógł zmieniać jak chciał, pod "bieżące potrzeby". Jak wiemy, w dawnych czasach kler palił na stosach ludzi, organizował wyprawy krzyżowe (także złożone z dzieci), w bestialski sposób torturował kobiety, by wydobyć zeznania o komitywie z diabłem; wszyscy się przyznawali, wystarczył widok skrwawionych narzędzi zbawiania duszy.

Nawet kilkanaście lat temu, skala pedofilii czy kastracji zgwałconych chłopców była znacząca, co szczególnie wyszło na jaw w Irlandii, ale i w innych krajach. I nie chodzi o to że w każdej grupie są zboczeńcy, ale o to że kościół to zjawisko ukrywał. Dopiero odważni, przeklinani przez "pobożnych" dziennikarze wyciągnęli te grzeszki na światło dziennie, a później kler się przyznał i przepraszał - a co robił wcześniej? Czy nie mówił o poszukiwaczach prawdy że są podli i źli? Skoro więc wiemy że kler dokonywał strasznych, często wręcz nieludzkich zbrodni, bezustannie kłamał, czy nie wydaje się możliwe że zmieniali także coś w biblii? Kto miał się temu przeciwstawić? Nie umiejący czytać chłopi? Jezus, jak wiemy, milczy od dwóch tysięcy lat. Stąd wiara w czysty przekaz od Jezusa do tej pory, wydaje się być ponurym żartem. Skala zafałszowania sensu z powodu samych idiomów, tłumaczenia i oddania sensu powiązanego z aktualną sytuacją obyczajową - polityczną, jest olbrzymia. Jeśli ktoś w książce mieszał, coś dodawał i odejmował, mamy coś zupełnie innego niż mówił Jezus; jeśli istniał, ponieważ nie ma ku temu zbyt wielu przesłanek.

Za mocno uwierzyłem...

Każdy zmrok wywoływał u mnie paniczny lęk, że przyjdzie po mnie Szatan by zabrać mnie do piekła. Bałem się Pana Boga i Szatana, brzydziłem sobą za to, że mam erekcję na widok ładnych dziewczyn i modliłem, by Bóg mi wybaczył ten grzech. Wstydziłem się w zasadzie wszystkiego i wszystkich, a kiedy moje życie wydawało się już najgorszym ściekiem, natężałem wszystkie siły i jeszcze głębiej wchodziłem w katolicyzm. Z podobnym efektem. Ileż to modlitw odbywałem o to, by Bóg mnie zmienił na ideał katolicki... - Nic z tego, młody chłopiec ma swoje własne pragnienia, odmienne od wizji kleru. Chciałem więc zostać kapłanem, by zmazać swoje grzechy. Od dzieciństwa miałem na ich punkcie obsesję, czułem się zły i niegodny w oczach Boga. Przepraszałem codziennie że przeze mnie umarł Pan Jezus i za grzech pierworodny. Medytowałem i wspominałem mękę Jezusa, trzęsąc się z oburzenia i pogardy do ludzkiej słabości. Gorączkowo rozmyślałem nad tym, jak sprawić, by Bóg wreszcie mnie pokochał, ponieważ czułem się niekochany, nieważny i odtrącony.

I nie pomagało twierdzenie że Bóg jest miłością, bo jak można wierzyć w dobrą nowinę, skoro tak łatwo iść do piekła, a droga do nieba wydawała mi się nieludzką kaźnią? Jak być kimś, skoro wszyscy znani i błogosławieni to przeważnie męczennicy umierający w nieludzkiej kaźni, a ja się bólu bałem? Teraz widzę wyraźnie, że ci którzy w kościele spali albo udawali że słuchają, a ogólnie ich to nie interesowało, a nawet śmieszyło (co przyjmowałem z oburzeniem), prowadzili normalne życie. Ci, którzy naprawdę wierzyli w te idee, mieli często gorzej ode mnie. Powtarzane latami sugestie o byciu winnym i niegodnym, i o wiecznie krążącym wokół diable, powoli czyniły spustoszenie w życiu ich wyznawcy. Jedni się bajkami przejmują, inni nie - ja na swoje nieszczęście, wierzyłem księżom i rodzinie, która przed nimi stawała na baczność. Jeśli więc taka ważna figura - ksiądz mi mówił o mych grzechach, bezkrytycznie to przyjmowałem.




Podsumujmy więc, co uzyskałem z uczestnictwa w świętym kościele Pana naszego:


1. Zerowa samoocena. Uważałem się za nic niewartego śmiecia i tak zachowywałem - przecież mam grzech pierworodny i przyczyniłem się do męki i zabicia Jezusa.


2. Nieustające poczucie winy, które trochę malało po modlitwach na kolanach, stąd poczucie u wiernych "naładowania akumulatorów" po mszy.


3. Wiara, że skoro modlitwa nic nie daje, muszę być zły i Pan Bóg mnie nie kocha - co było dla mnie "logiczne", bo przecież zabiłem Jezusa i nie jestem jak ukochani Boga, święci męczennicy. Jednak być jak oni, panicznie się bałem.


4. Nienaturalna nieśmiałość i wstydliwość, i tylko ten kto tego doświadczył, wie jakie jest to cierpienie. Sam to w sobie wyćwiczyłem, przejąwszy się historyjkami o nadstawianiu drugiego policzka. Tłumiłem każdą chęć pilnowania własnych interesów, by nie okazać się złym, egoistycznym. Ludzie chętnie korzystali.


5. Każde działanie i próba polepszenia swojego życia, były ograniczane przez silny strach przed karą Bożą i pokusami Szatana, a także wzbogaceniem się czy byciem liderem: "błogosławieni cisi, biedni, prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielnie niż bogacz itd". Nie chciałem iść do piekła, które księża z taką rozkoszą i fascynacją opisywali małym dzieciom.


6. Silna nerwica i smutek (chciałem być ukochanym synem Boga jak Jezus i męczennicy kościoła, ale bałem się tortur i śmierci), która przeobraziła się w późniejszym życiu w IBS, i zrujnowała mi całkowicie życie w każdym jego przejawie


7. Absurdalne poczucie, że jestem lepszy od innych ras i wyznań, a moja wiara jest najlepsza i jedynie słuszna. Gardziłem innymi tak mocno, jak tylko nieszczęśliwy człowiek umie, a także się za nich modliłem, sam mając życie w kompletnej ruinie. Błagałem Boga by cały świat przeszedł na katolicyzm, a wszystkie państwa złożyły pokłon Watykanowi, a wtedy zapanuje raj na ziemi. Chętnie też kłamałem dla dobra wiary, gdy przekonywałem innych do bycia w kościele.


8. Świadomość że nie wolno oddać ciosu, trzeba nadstawiać drugi policzek, a agresja w obronie własnej godności czy własności jest czymś złym i wstrętnym. Nienawidziłem się za to, zwłaszcza że kiedy zacząłem oddawać ciosy, zaczęto mnie szanować zamiast szmacić - jednak przypłacałem to potwornym poczuciem winy, oraz lękiem przed Szatanem, że złamałem komuś nos jak mnie napadł, zamiast dać się pobić i okraść.


9. Jednocześnie świadomość, że za to że ktoś mówi źle o papieżu czy Jezusie, mógłbym zatłuc pięściami. Odczuwałem czystą nienawiść do tych, którzy śmieli się odważyć na takie bluźnierstwo; mimo tego, że papieża znałem tylko z tv i opowiadań, i kompletnie nic o nim nie wiedziałem ponad oficjalną propagandę. Fakty o paleniu kobiet, pedofilii uważałem za spiski satanistów, nie dopuszczając ich w ogóle do świadomości.



Krok w normalność

Gdy dorosłem i zacząłem interesować się psychologią, zrozumiałem że wszystkie moje działania - i w efekcie życie jakie prowadzę, jest pokłosiem moich wierzeń i przekonań. W co wierzysz, takie masz życie. Jeśli wierzysz że jesteś fajnym gościem, Twoja mowa ciała, głos, zapach ciała (czyli także feromony) sprawiają, że przeważnie właśnie tak jesteś traktowany. Jeśli wierzysz że jesteś beznadziejnym śmieciem, grzesznikiem, który zasługuje na piekło i wieczne męki ponieważ masz erekcję na widok obcisłych dżinsów dziewczyny, ludzie mają cię w najlepszym wypadku za wariata; w trochę gorszym za frajera, a w najgorszym na szczęście mogę się tylko domyślać. Niektórym nauki o cierpieniu tak zmieniły postrzeganie, że czerpali z niego satysfakcję. Ich poczucie własnej wartości opierało się jedynie o cierpienie, niedostatek.

Każdy atak, odrzucenie czy porażka było uważane za coś, czym można się wyróżnić, pochwalić, poczuć lepiej: "jestem lepszy, znowu mnie wszyscy odrzucili i wyśmieli, oni nic nie rozumieją". Ludzie religijni wierzący w "Boga miłości", wiedzą, że mówi się tylko o konającym w mękach Jezusie, a chwaleni i gloryfikowani są męczennicy. Żeby coś "osiągnąć", trzeba więc cierpieć. Radośni ludzie nie są mile widziani, są na dnie cierpiętniczo-katolickiej hierarchii. Jeśli więc chcesz być szanowany w tej grupie ludzi, warto mieć jakieś chociażby schorzenie, chorobę, jakieś cierpienie które można ofiarować Jezusowi. Tylko po co stwórcy wszechświata moje cierpienie? To pytanie mnie prześladowało - umysł krzyczał że to Szatan zadaje złe pytania, chcąc podważyć moją wiarę, ale w środku zawsze czułem, że coś się tu naprawdę nie zgadza.

Odrzucony prezent

Bóg ma nas jako dzieci. Czy ktoś z nas chciałby dać swojemu dziecku prezent, licząc na piski radości i zabawę, a dziecko go z pogardą odrzuca i uderza głową w ścianę? Dziwne, przerażające. Każdy normalny ojciec by się mocno przestraszył, może nawet załamał chorobą psychiczną dziecka. Tymczasem Boże dzieci tak właśnie robią. Odrzucają boski dar - rozum i wielkie talenty które ma człowiek, na rzecz wiary. Wierzą w to, co ktoś im podał do wierzenia od urodzenia. Nie myślą, nie analizują, tylko bezkrytycznie wierzą. W czym więc ich chwała i wielkość? Nie dość, że wierzą (albo udają, by nie być stratowanymi przez rozmodlony tłum), to jeszcze się umartwiają i cierpią na wyścigi kto więcej - a nagroda wprawdzie niewidzialna, nieudowodniona, ale przecież błogosławieni ci, którzy uwierzyli a nie widzieli, więc przyjmuje się że tak właśnie jest. W numerze czwartym "W sieci", na ostatniej stronie jest reklama sióstr klauzurowych, i oczywiście nr konta do wpłacania pieniędzy. Przepiszę początek: "Siostry klauzurowe żyją na skraju nędzy, w potężnych i zimnych klasztorach, gdzie temperatura w celach spada do 5 stopni.

Wiele z sióstr jest chorych i w podeszłym wieku, nie mogą już pracować. Jednakże nie przestają się modlić za wierzących i niewierzących. Swoje fizyczne cierpienie ofiarowują w naszych intencjach. modlitwa połączona z ofiarą miłości ma ogromną wartość przed Bogiem. Każdy z Państwa może przekazać swoje intencje we wszystkich sprawach: rodzinnych, zawodowych, osobistych..."


Jak widać Pan Bóg spełnia prośby sióstr, ale nie może im zapewnić jedzenia, wody i ciepłego ubrania. O uzdrowieniu nawet nie wspominam, bo to pachnie siarką i złem. A tak szczerze; modlitwa chorej, wyjącej z bólu starej kobiety, która całe życie powtarza modlitwy, ma coś wyprosić u Boga? To dlaczego nie wyprosiły zdrowia dla papieża, prymasa Glempa i innych potężnych hierarchów? Na pewno się modliły, jak wiemy - bez efektów. Chociaż tłumaczy się to tym, że Bóg usłuchał modlitw, ale lepszy był dla nich zgon niż życie. Kler ma tyle ziemi, ciągle zbiera pieniądze; nie można by tym starszym paniom wstawić elektrycznych grzejników? Dać na panadol? Włosy stają dęba, jak człowiek sobie uświadamia ten komizm i jednocześnie tragizm religijnej, obłąkanej rzeczywistości.

Przyjrzałem się

Przyjrzałem się więc swoim przekonaniom i ze zgrozą odkryłem, że większość z nich wcale nie jest moja. Zostały we mnie zainstalowane przez powtarzane latami sugestie, dokładnie tak samo jak w opisywanym, bestialskim eksperymencie. Po latach życia zgodnie z zasadami rzekomo bożymi byłem wrakiem i ruiną człowieka. Po wielu latach, pod cudzymi religijnymi przekonaniami odkryłem wrażliwego, inteligentnego i bystrego człowieka. Wtedy też poczułem jak bardzo pełne radości i szczęścia może być życie, że wcale nie trzeba cierpieć z tysiąca powodów. Poczułem że można kochać swoje ciało i czerpać radość z seksu, życia, można być bogatym, mieć piękny dom, samochód, pójść potańczyć, mieć grono znajomych i beztrosko się śmiać mimo faktu, że gdzieś tam podobno umarł za mnie Bóg. Że nie trzeba ciężko harować, by coś mieć, że można oddać się sztuce i pasji, która pozwoli godnie i wesoło żyć. Jednocześnie z tą wyzwalającą wiedzą, której pozornie przeczy społeczeństwo, przyszło potworne poczucie winy że kalam własne gniazdo, występuję przeciwko świętej religii i samemu Bogu, a Szatan już ma moją duszę dla siebie. Gdy mówiłem o swoich wątpliwościach niektórym osobom, którym ufałem, słyszałem że jestem nienormalny, opętany, muszę się pokajać i dużo modlić. Kierowano mnie do teologów i kierowników duchowych, którzy mieli nawrócić mnie z powrotem na myślenie takie, jak trzeba, normalne.


Ale i to nic nie dało, ponieważ już rozumiałem jak działa podświadomość, wzorce reakcji, programowanie zachowań ludzkich. Nie było tam żadnego Boga, tylko manipulacja od dzieciństwa. Cóż tu tłumaczyć? Jakież to ja bajki słyszałem, jakie perełki sofizmu, ale to wszystko było tylko grą słów która kryła najważniejsze pytanie - dlaczego wiara w Boga miłości sprawia, że całe życie potwornie cierpię? Jedni na tym poprzestają porównując się do Hioba i czerpiąc z tego perwersyjną rozkosz, ale ja tak nie chciałem; chciałem poznać prawdę, zaznać trochę radości życia. Sięgałem do książek, które tłumaczyły te sprawy i robiąc to potwornie się bałem. Książki te (a chociażby "Potęga podświadomości" Murphy'ego) były nazywane szeptem diabła. Pastor Murphy pisał dziwne rzeczy; że Bóg jest radością i cieszy się z sukcesów i szczęścia swoich dzieci. Spotkałem tam wiele radości, tańca, pragnienia skosztowania życia, a jednocześnie nie przywiązywania się do niego. I te wspaniałe idee, którym jak sądzę, Jezus by radośnie przyklasnął, były nazywane szeptem diabła. Książki mistyków, a już szczególnie te o jodze i medytacji, były jawnie nazywane wpływem złych duchów. Medytacja sprawiła, że zacząłem obserwować w sobie dziwne stany umysłu i powoli zacząłem widzieć, w jak wielkim oszustwie żyłem. Jednocześnie musiałem poradzić sobie z pogardą wierzących za swoje próby samodzielnego zbadania, o co w życiu chodzi. Miałem wierzyć i iść ścieżką tradycji, a nie łamać tabu. Modlono się więc za mnie, by Bóg sprawił że zacznę myśleć jak modlący się. Jak widać Bóg nie pomógł im w tych modlitwach. Może Bóg nie chce, by wszystkie istoty na ziemi były katolikami, identycznie myślącymi, ubierającymi się?

Odwyk

Pierwsze co zrobiłem, to z całą świadomością zrezygnowałem z chodzenia do kościoła. Programowanie ustało, ale co zrobić z prawie trzydziestoletnimi wzorcami nienawiści do grzesznego ciała i siebie? Przypominam kolejny raz, że zniszczone życie ludzi w eksperymencie Johnsona było pokłosiem sześciomiesięcznego programowania. Praca nad opróżnieniem tego śmietnika, w który zamieniło się moje własne życie, trwa wiele lat. Wszystko przy akompaniamencie wrzasków o sprzeniewierzenie się tradycji, wierze ojców i dziadów, klątw o pójściu do piekła i nieszczęściu w życiu. No proszę jak się wszyscy o mnie martwią, nawet modlą. Jak latami siedziałem z domu i wyłem z bólu brzucha (wieloletnia choroba) bez pracy i grosza przy duszy, to nikt mi przysłowiowej szklanki z wodą nie podał, a tu jak dbają o moją duszę, jak się troszczą. A przecież wszyscy wiemy, że krzyczący na mnie mają mnie tam, gdzie słońce nie dochodzi, tylko moja decyzja i odrzucenie tego co czczą, budzi ich niepokój. Ich nienawiść więc jest kierowana do mnie tylko w jednym celu: uspokoić siebie i upewnić, że ich wierzenia mają sens, nie są tylko sprytnym oszustwem, a oni przegranymi, oszukanymi ludźmi, walczącymi o interes kapłana swoim kosztem - a jest to koszt wielki. Człowiek rezygnuje ze szczęścia i spełnienia, bo szczęśliwy nie da zarobić, więc trzeba dziecko zamienić w pełnego lęków i poczucia frustracji człowieka, który całe życie będzie w korporacji religijnej, oraz panicznie będzie bał się z niej wypisać. Kto Ci wmówił poczucie winy? Bóg czy kapłan?

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina... czyżby?

Kościołowi katolickiemu do którego zostałem zapisany bez udziału mojej woli, zawdzięczam z całą pewnością wiele zła. Było go tak dużo, że z bólu nie do zniesienia, w geście ratunku i rozpaczy zacząłem samodzielnie myśleć, co umożliwiło mi dostrzeżenie tego, w czym tkwiłem całe życie. Usuwanie skutków jego działalności zajmie mi jeszcze co najmniej kilka, kilkanaście lat, co i tak można uznać za niebywały sukces; ofiary znacznie słabszego i krótszego programowania i złej sugestii, nie mogły wyleczyć jąkania do końca swojego życia. Stwierdzam więc z całą mocą, że w organizacji nazwanej chrześcijaństwem, Boga miłości którego miałem przyjemność w kilku przebłyskach doznać, nie ma i nigdy nie było. Jest to ponura, diabelska struktura, nastawiona na niszczenie godności ludzkiej i na brutalne eksploatowanie tak ustawionego człowieka do końca jego dni. Jeśli Szatan istnieje, to kościół musi być jego dziełem. Całe wychowanie człowieka przez kler służy jedynie temu, by z człowieka zrobić pokornego, pełnego poczucia winy i poczucia zobowiązania niewolnika. Kler niszczy ludzi w bardzo subtelny, nie rzucający się w oczy sposób. Bo jak zobaczyć poczucie winy spalające człowieka całe życie? Czy ludzie o tym mówią? Nie, to trzyma się w sobie, i właśnie to wywołuje efekty o które chodzi manipulatorowi.


Dlatego tak bardzo pchają się do najmłodszych dzieci, tak bardzo dbają, by od najwcześniejszych chwil życia programować w człowieku sugestie, które będą w nim do końca. Wyzwolić się można od najsilniejszych wrogów; ale wyzwolić się od rzekomo własnych przekonań jest często niemożliwe. Ludzie żyją jak zombie i myślą, że takie jest właśnie życie, tymczasem wcale takie nie jest. To ich interpretacja wyuczona przez powtarzanie sprawiła, że tak wszystko interpretują. Zostali oszukani tak samo jak i ja. Tylko nieliczni budzą się z tego koszmaru sennego i mają jakąś szansę zrobić coś z własnym życiem. Cała reszta idzie jak po szynach, doskonale zaprogramowana i kontrolowana przez cudze przekonania. Wielu młodych rodziców chce chrztu dla swoich dzieci. Mają gdzieś jego rzekomo duchowe znaczenie - chodzi o to, by nie być pokazywanym palcem przez rodzinę. Do tych ludzi chcę powiedzieć, żeby to porządnie przemyśleli, ponieważ ich dziecko będzie musiało żyć z silnym poczuciem winy, strachem przed wyimaginowanymi diabłami i demonami, w poczuciu pokory przed silniejszym. Czy tego chcesz dla własnego dziecka? Chcesz sam uczyć dziecko jak żyć, czy oddać je ludziom, którzy nauczą je cierpienia, poczucia winy, strachu? Twoja decyzja, a także Twoje konsekwencje później, gdy dziecko będzie musiało iść przez życie z tak ciężkim bagażem. A może wolność? Gdy dziecko będzie miało osiemnaście lat, niech sobie wybierze samo jaką religię wybrać? Moim zdaniem każda większa struktura działa tylko i wyłącznie na zrobienie z człowieka niewolnika. I w tym celu musi go przeczołgać, wyprać mu mózg. Tyczy się to każdej religii, w tym muzułmańskiej i żydowskiej, które różnią się od "naszej" tylko innymi nazwami diabłów i bożków, innymi bajkami, świętami i ceremoniami, a w środku jest to od zawsze to samo: zło i zniszczenie człowieka.

Polak - katolik

Jak można służyć kościołowi, którego sercem jest Watykan, i jednocześnie państwu Polskiemu? Nie można dwóm panom służyć, nieprawdaż? Gdy za kilkadziesiąt lat najadą nas muzułmanie z niemieckiego i francuskiego kalifatu, wyrżną prawdziwych Polaków-katolików, a reszta się zgodzi przejąć wiarę w Allaha. Po setkach lat będzie prawdziwy Polak- muzułmanin, a rzesza obrońców jedynej wiary zakrzyczy każdego heretyka, który twierdziłby, że wiara ojców była inna.
Kocham Polskę. I szanuję wierzenia ludzi. Jeśli chcą wierzyć w kler, proszę bardzo. Pierwszy obrzucę jajkami tego, kto chce palić kościoły czy walczyć z klerem. Darcie biblii jest dziełem dzieciaka i showmana, jest to czyn absolutnie celebrycki w swej wymowie. Mamy demokrację i mamy wolność słowa; można wierzyć w co się chce. Ale proszę utrzymywać swoich pasterzy za własne pieniądze. Polska będąc pod wpływem obcych mocarstw - Watykan, USA, Niemcy, Rosja, Izrael - nigdy nie uzyska potęgi. Za dużo chętnych do byłego już tortu, który po tylu latach grabieży skurczył się do rozmiaru napoleonki.

Tadeusz Kościuszko

A żeby nie było że prawdziwy Polak musi kochać kler, wkleję słowa wielkiego Polaka którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać; drodzy Państwo, oto opętany przez samego Szatana Tadeusz Kościuszko:



"Trzeba przyznać, że wszyscy ludzie posiadają dosyć zdrowego rozsądku, by
odróżniać dobro od zła, zachowywać się , rozumować, pojmować i porównywać
relacje, a także rozwijać swoje idee poprzez rozważania lub badania (za
wyjątkiem małej liczby tych, którzy są obłąkani od urodzenia), ale po to są
szpitale, żeby przeszkodzić im w wyrządzaniu szkód.

Czyż nie byłoby lepiej zacząć od przemawiania ludziom do rozsądku, uświadamiając
im, że w ich prawdziwym interesie leży raczej, by postępowali prawie i
sprawiedliwe, byli dobrymi ojcami, dobrymi synami, kochającymi Ojczyznę i
przestrzegającymi prawa niż szkodzili sobie i oszukiwali się nawzajem, tracąc
spokój ducha w nieustannej krzątaninie dla pokrzyżowania planów zasadzek i
podstępów ze strony innych ludzi; jeśli do takiego wychowania dodacie dobre
prawo, które karząc za przestępstwa jednocześnie przeciwdziała szerzeniu się
przywar; jeśli ponadto sami będziecie dawać przykład cnoty w każdych
okolicznościach, bądźcie pewni, że Lud pójdzie za wami, gdyż ludzie są w sposób
naturalny naśladowcami jak małpy.

Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym
samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym
uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój
własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko
działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które
niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich
zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami,
strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i
niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać
ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią jako
maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu jaki jest tego
rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają
ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi.

Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w
przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano więc
Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej
oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy,
dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy,
podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma
lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć
szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa,
rzemiosła i kunsztu.

Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd jako taki nie powinien mieć innej
religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi
gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w
rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie
rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować.
Pozostawmy więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich
kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród."



Na straży moralności

Natomiast ci którzy twierdzą ze kler stoi na straży moralności Europy, i walczył z nim każdy totalitaryzm, pragnę powiedzieć że się mylą. Kler zawsze walczy w swoim interesie. Podobnie jak nazizm walczył z komunizmem, czy to oznacza że komunizm był dobry? albo nazizm? Nie, dwa wilki pokłóciły się smaczną Polską kość; i tyle. Czy mogą mi Państwo przypomnieć, ile ostatnich lat Polski to nieustanna rzeź, nieudane powstania, wojny i tragedia? I to wszystko pod krzyżem, pytam się więc - dlaczego? Kler zawłaszczył sobie pojęcia moralności i dobra, kiedy istniały czasy gdzie nie istniało chrześcijaństwo, a dobro i cnoty były znane i opiewane; istniały daleko przed Jezusem i papieżami, nie są więc własnością kleru. Człowiek żyjący bez wiary, może być dobry i uczciwy, i często jest uczciwszy od wierzącego; ten jak wiemy, kieruje się poczuciem winy, chęcia na zyskanie nieba poprzez dobre uczynki. Niewierzący czyni dobro dla innych celów; bo lubi, bo chce, może mu to poprawia nastrój. Nie wierząc w niebo, nie oczekuje nagrody. Bóg więc widząc te dwa przypadki, większą chwałą obdarzy niewierzącego, bo ten czyni dobro nie wierząc w nagrodę. A cóż za nagroda należy się komuś, kto po prostu organizuje relację biznesową? Ja zrobię to i tamto, a Bóg da mi w nagrodę życie wieczne.

Dziś, gdy kościół traci swe wpływy i potęgę, sięga się po sprawdzone wzorce; eksponuje się egzorcystów, straszy diabłem który opętuje i niszczy ludzi, więc ten strach który znajduje natychmiast oddźwięk w ludziach wierzących, skłania do powrotu na łono kościoła. Czy Bóg potrzebuje straszyć ludzi potworami, by go kochali? Ja sądzę że nie. Bo to nie byłby Bóg, a mały, zakompleksiony sadysta; i z całą pewnością nie moc, która wykreowała niewiarygodną otchłań kosmiczną. Wierzę w Boga, doświadczyłem tej cudownej mocy. I nikt mi nie wmówi że kler tę siłę w ludzkim sercu reprezentuje.

Pokaż Uwagi moderatora



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 27 paź 2015, 0:30 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 27 paź 2015, 6:54 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 480
Płeć: mężczyzna
Mam w zasadzie takie same odczucia, analogiczną ocenę jak zaprezentował powyżej zibimark.
Zawsze mnie interesowało dlaczego "nie jestem godzien", dlaczego wg kk ten stwórca jest tak małostkowy, że oczekuje okresowo od ludzi takich dziwnych deklaracji? Poza tym czemu ma to służyć?
W pełni podzielam analizę zibimark.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2015, 16:28 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 kwie 2015, 15:12
Posty: 51
Płeć: mężczyzna
Wow super post.

Ja także się wychowałem w katolickiej rodzinie. Co niedziele do kościoła, święta modlitwy itd.
Jak byłem mały pamiętam jak pytałem się rodziców, a co z dziećmi które są innych religii ? Zobaczyłem w TV coś o prawosławnych czy islamie i już się mi nie pasowało coś, w kościele ksiądz mówił, że tylko nasza religia, a co z tymi co się wychowali inaczej ? Im też przecież mogą to samo mówić. Ostatnio słyszałem od jednak katoliczki, że papież już ma sprostowanie na to, że ludzie innych religii też idą do nieba.. No fajnie tylko 20 wieków co innego gadali.

Mimo, że do kościoła nie chodzę od wielu lat, brałem ślub kościelny czego po części żałujemy.
Oczywiście z Żoną wcześniej mieszkaliśmy razem. Wzięliśmy kościelny raczej z powodu, że rodziny katolickie i tak już jest w tradycji. Żonę przed ślubem 2 księży wyrzuciło ze spowiedzi, krzycząc na nią tak, że się popłakała..
A wiecie za co ? Za to, ze ona mieszka ze mną.
Czasu nie cofniemy, ale po prostu w innym kościele wzięliśmy spowiedź nie mówiąc nic o tych "grzechach".

Co ciekawe jakiś czas jeszcze po tym, miałem moralniaka, że "zataiłem" , ale na chwile obecną nie mam w 100%.
Jedyny moralniak jaki mogę mieć , to że poszliśmy za tradycją. Nasze dzieci na pewno do chrztu nie pójdą choćby nie wiem pod jakim naciskiem rodziny. Będą chciały pójdą po 18 roku życia, chociaż wątpię ;)

Niedawno coś oglądałem od Eckharta Tolla, o sensie cierpienia, o tym że jest to pomocne w przełamaniu ego, jednym to pomaga innym nie, jak jego przykład zresztą. Od razu mi się przypomniało jak w kościele były te piosenki "każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia". Jakie to jest niebezpieczne bez wytłumaczenia tego!
Masz wpajane, że od cierpienia będzie zbawienie == trzeba cierpieć.
Owszem z cierpienia można wyciągnąć wnioski, odłączać się od ego itd, ale nie jest to coś co musi być do zbawienia..

W ogóle jak patrze po rodzicie czy jakiś znajomych, to ci co są bardziej "wierzący" są bardzo zawistni i z chęcią wbiją nóż w plecy, a jak potrzebujesz pomocy to dupa nikogo nie ma.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2015, 17:05 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 476
Płeć: kobieta
Cytuj:
W ogóle jak patrze po rodzicie czy jakiś znajomych, to ci co są bardziej "wierzący" są bardzo zawistni i z chęcią wbiją nóż w plecy, a jak potrzebujesz pomocy to dupa nikogo nie ma.



Nic dziwnego ze "wierzacy" sa zawistni, bo zazdrosc to przeciez grzech smiertelny. A jak cos jest grzechem to zamykaja sobie zazdrosc czy zawisc w podswiadomosci, zaprzeczaja.
A coz takiego jest zlego w byciu zazdrosnym? Nic. Zazdrosc moze byc najlepszym sojusznikiem. Zazdrosc ma swoje podloze w wierze w brak. Bez wiary w brak zazdrosc nie bedzie miala podloza do istnienia.
Zawisc mowi: no tak. Zyjemy w sciecie braku, a ja tez chcialabym miec to co on ma. A skoro on to dostal to dla mnie juz nie wystarczy. Wiec chce to co nalezy do niego.

W swiecie dostku zawisc powie: ooo, on ma cos i ja tez chcialabym to miec. I wie, ze to jest mozliwe, bo w swiecie dostatku wszystko jest mozliwe. Zawisc moze byc drogowskazem, ze cos chcialoby sie miec. I jedyne co przeszkadza w osiagnieciu, dostaniu tego sa przekonania zwiazane z brakiem.


Religia zrobila z zazdrosci grzech. I chodza zazdrosni wierzacy i puszczaja zazdrosne spojrzenia na innych, ktorym lepiej sie powodzi, jednoczesnie zaprzeczjac, ze sa zazdrosni, zeby nie narazic sie bogu.

To nie emocje sa zle, a nakazy na nie nalozone, ktore robia z ludzi grzesznikow i przestepcow.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2015, 19:55 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 sie 2014, 16:59
Posty: 81
Odnoszę wrażenie że autor tego postu pochodzi z rodziny, która z góry ustaliła że wychowa sobie kleryka w rodzinie.
Z tego co zauważyłam wiele polskich rodzin tak sobie że jak się ma w domu duchownego to on wymodli łaski dla całej rodzinki i wszyscy pójdą do nieba.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 1:54 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2015, 14:11
Posty: 19
Płeć: kobieta
Swietny tekst !!! :tak:

Pamietam jak mialam moze z 5 lat, bylam u rodziny na wsi, oczywiscie bardzo wierzacej, wiec zabierano mnie do kosciola dosc czesto, w przedsionku tego kosciola wisial olbrzymi krzyz, zaczeto mi tlumaczyc, co i jak. Ja natomiast - dziecko jakby nie bylo :tak: chcialam bardzo wiedziec, gdzie jest cialo tego Jezuska, gdzie jest pochowany, :lol:
Zajelo mi 10 lat zeby przestac obchodzic "Boze Narodzenie", tzn: choinka, prezenty, wigilia itd, pierwszy rok byl chyba najgorszy, a teraz owszem, z reguly mam gosci, ale to nie jest zadna zobowiazujaca wigilia
Mniejsza presja :tak: bez tej calej swietojebliwej otoczki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 10:00 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 kwie 2015, 15:12
Posty: 51
Płeć: mężczyzna
Przypomniało mi się jak ksiądz nam kiedyś ściemniał, że te "ciało Chrystusa" to oni tylko jeden opłatek tam wkładają,a reszta się robi za pomocą "wiary", no ja pierdziele jak można tak ryć dzieciom beret..
W ogóle z tym ciałem Chrystusa to też na początku dosłownie to odbierałem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 11:25 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2015, 14:11
Posty: 19
Płeć: kobieta
daaatz pisze:
Przypomniało mi się jak ksiądz nam kiedyś ściemniał, że te "ciało Chrystusa" to oni tylko jeden opłatek tam wkładają,a reszta się robi za pomocą "wiary", no ja pierdziele jak można tak ryć dzieciom beret..
W ogóle z tym ciałem Chrystusa to też na początku dosłownie to odbierałem.


Dzieci wiedza lepiej, stad tez indoktrynacja od najmlodszych lat :tak:
Zeby nie bylo, ze sie czepiam katolicyzmu, :D , uwazam, ze wszystkie religie za zle, niemoralne i szkodzace ludziom.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 12:48 
Offline
Administrator
Administrator

Rejestracja: 08 kwie 2009, 11:34
Posty: 3172
Temat powinien mieć tytuł: "Co zawdzięczam religii"

co jej zawdzięczamy ?... największe popieprzenie ludzkiego gatunku w dziejach ewolucji :evil: :twisted:

phpBB [video]


phpBB [video]


phpBB [video]


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 13:23 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 paź 2015, 18:43
Posty: 22
Płeć: mężczyzna
To prawda, nic innego niż programowanie. Jednego dnia z ciekawości poszedłem sobie na mszę, to widziałem tylko grupę zaprogramowanych robotów, do wypowiadania słów, nad którymi nawet się nie zastanawiają, po prostu puste i bez żadnych uczuć. JA pierdzielę, tak mi szkoda tych ludzi, serio nie potrafią myśleć po swojemu... No ale co zrobić, ciesze się tylko że sam jestem wolny od tej całej iluzji.

7kotow pisze:
Dzieci wiedza lepiej, stad tez indoktrynacja od najmlodszych lat :tak:
Zeby nie bylo, ze sie czepiam katolicyzmu, :D , uwazam, ze wszystkie religie za zle, niemoralne i szkodzace ludziom.


Mogę się z tym zgodzić, coś jest na rzeczy. To nic innego tak jak napisałem wyżej jak programowanie ludzi, ogłupianie i oduczanie ich myślenia po swojemu... A wszyscy zagorzali fanatycy religijni to już w ogóle. Ja unikam jakichkolwiek religii i staram się żyć wedle takich wydaje mi się ogólnych praw moralnych, niepisanych - a raczej tworzonych przeze mnie. Nikomu nie szkodzę i tak jest najlepiej, przy czym nie czuję się gorszy niż Ci z pseudosuper kontaktem z Bogiem, biedaczyska :(

Jeszcze bym zacytował jeden z kawałków dge dla tych, którzy tak mocno opierają się o jakiekolwiek religie i są pozbawieni zdolności do rozpatrywania życia SAMEMU:

"Tacy jak ty to albo tchórze, albo niedowiarki
Składają podarki tej przeciwnej stronie"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 19:06 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 09 sie 2012, 10:11
Posty: 178
Moja ocena tekstu jest taka:
Jeśli ktoś nie widzi w sobie problemu, a widzi go jedynie na zewnątrz np. w złej instytucji
to jeszcze nie jest na etapie, gdzie faktycznie może od problemu się uwolnić.

Nie jestem obrońcą Kościoła: nie chodzę do niego,
ponadto wiele z rzeczy, które wymieniłeś: są prawdziwe i można się z nimi zgodzić.
Pytanie jest jednak inne: dlaczego wśród całej rzeczy polaków poddanych tej indoktrynacji można spotkać osobniki,
których to rozłożyło na łopatki lub takich, którzy przejawiają faktycznie w życiu miłość, zrozumienie i są pozbawieni tego typu problemów??

Chodzi o Twoją reakcje, sposób reagowania na świat- to jest bardzo ważny czynnik. To twoje uwarunowania i można powiedzieć, ze spadek po poprzednich życiach (choć tak na prawde życie trwa wiecznie).

Jesteś tutaj, aby te lekcje odrabiać- jednak prosto by było gdyby rozwiązania były tak łatwe np. nie chodze do kościoła (i mam już spokój....)
Alkoholik jesli bedzie uciekał od alkoholu nie znaczy, ze pokonał problem.
Jesli jesteś uzalezniony od słodyczy to jesli ich nie bedziesz usilnie jadł- to nie znaczy wcale, że się uwolniłeś od tej zależności.

Tekst na pewno pokazuje, że przerobiłeś już jakąś drogę i za to chwała ci,
a druga strona medalu jest taka: że faktyczna droga dopiero się zacznie jeśli popatrzyć do środka siebie. :serce:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2015, 19:31 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2015, 14:11
Posty: 19
Płeć: kobieta
kroolik pisze:
Moja ocena tekstu jest taka:
Jeśli ktoś nie widzi w sobie problemu, a widzi go jedynie na zewnątrz np. w złej instytucji
to jeszcze nie jest na etapie, gdzie faktycznie może od problemu się uwolnić.

Nie jestem obrońcą Kościoła: nie chodzę do niego,
ponadto wiele z rzeczy, które wymieniłeś: są prawdziwe i można się z nimi zgodzić.
Pytanie jest jednak inne: dlaczego wśród całej rzeczy polaków poddanych tej indoktrynacji można spotkać osobniki,
których to rozłożyło na łopatki lub takich, którzy przejawiają faktycznie w życiu miłość, zrozumienie i są pozbawieni tego typu problemów??

Chodzi o Twoją reakcje, sposób reagowania na świat- to jest bardzo ważny czynnik. To twoje uwarunowania i można powiedzieć, ze spadek po poprzednich życiach (choć tak na prawde życie trwa wiecznie).

Jesteś tutaj, aby te lekcje odrabiać- jednak prosto by było gdyby rozwiązania były tak łatwe np. nie chodze do kościoła (i mam już spokój....)
Alkoholik jesli bedzie uciekał od alkoholu nie znaczy, ze pokonał problem.
Jesli jesteś uzalezniony od słodyczy to jesli ich nie bedziesz usilnie jadł- to nie znaczy wcale, że się uwolniłeś od tej zależności.

Tekst na pewno pokazuje, że przerobiłeś już jakąś drogę i za to chwała ci,
a druga strona medalu jest taka: że faktyczna droga dopiero się zacznie jeśli popatrzyć do środka siebie. :serce:


Sorry Kroolik, ale pierniczysz jak potluczony, i zeby nie bylo, to jest moja opinia,
:bangheadwall:
Jakie lekcje odrabiac, znwou new age'owski belkot,
Miloscia na zlo opowiadac jeszcze moze?

Bill Maher, jak zwykle wymiata. :D
Zapomnialam mojego ulubienca dolozyc:
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2015, 11:00 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 09 sie 2012, 10:11
Posty: 178
To w jaki sposób kształtuje się człowiek i że wpływ mają na niego otoczenie
ale i wpierw jego filtry poznawcze i sposób reakcji- to nie jest wymysł jakiegoś new age.

Ostatecznie: to twój sposób reakcji na to co się wydarza decyduje o tym jak przeżywasz życie. O ile jesteś świadomy.
Ludziom bardzo trudno przychodzi, aby to przyjąć i dlatego dużo łatwiej jest "zwalać na otoczenie". To nie jest jeszcze etap gdzie w pełni bierzesz odpowiedzialnosc za swoje życie i uznajesz, ze wszystko czego doświadczyłeś: było z twojego powodu (filtry) i było PO COŚ dla ciebie. Jedni mają problem z doktryną katolicką i ona łamie ich psyche wpędzając w kompleksy, a druga osoba wręcz przeciwnie. Widać jasno, ze czynnikiem głównym są te czynniki wewnętrzne.

Widziałem w życiu troche osób, które przeżywszy wojne światową i mase na sobie okropieństw np obóz zagłady: są dziś wspaniałymi i w pełni rozwiniętymi ludźmi, czującymi i empatycznymi, do których nie dorastam na dzień dzisiejszy. Ale oczywiscie nie wszyscy: dlaczego tak się dzieje? Czy to nie ciekawe?

To nie znaczy bynajmniej, że ideologia i warunki na jakie natrafimy w zyciu: nie mają znaczenia i wszystko nam jedno....Nie pochwalam dogmatyzmu i hierarchii kościelnej. Czynnikiem głównym jednak jest to co mamy w środku. Jesli to zrozumiesz to możemy pogadać dalej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2015, 12:28 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2015, 14:11
Posty: 19
Płeć: kobieta
Kroolik,

Ok, chcesz podyskutowac, prosze bardzo.:D to jest moje zdanie:

Nasze zachowania uwarunkowane sa roznego rodzaju programami, programatorami sa rodzice, szkola, otoczenie, religia,
Zwroc uwage jak zachowuja sie dzieci, - sa spontaniczne, wesole, mowia to co mysla,
(w kocnu dzieci to idealni kandydaci dla MK czy Monarch)
Znalam wielu ludzi ktorzy przezyli II wojne swiatowa, Ci ktorzy pozbyli sie programu ofiary, zyli w miare normalnie.
Zadaj sobie pytanie, na ile Ty sam dzialasz z wewnatrz, a Twoje reakcje nie sa wynikiem programu.
David Icke czesto wspominal o spontanicznosci w dzialaniu, wlasnie z tego powodu, zanim sie zaczna wlaczac programy.

Dlaczego napisalam o New Age ?, bo to nastepna pulapka: lekcje, karma, energia milosci.
Wiec niekiedy lepiej jest pomyslec rozumem niz sercem :tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2015, 12:51 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 09 sie 2012, 10:11
Posty: 178
piszesz rzeczy wiadome, których nikt nie podważa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 lis 2015, 14:23 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 818
Płeć: mężczyzna
Również uważam, że świetny tekst zibimark!

Dodam w temacie co "zawdzięczamy" chrześcijaństwu, czy też co ono promuje, jakie wartości.
Wymaga ono na swych poddanych (tzw. wiernych) parafianach posłuszeństwo wobec władzy świeckiej (!) jakakolwiek by ona nie była! I to jest znamienne i wiele mówiące. Niewolnik ma szanować swego pana i gdy ten go uderzy w policzek nastawić mu drugi. To jest religia dla niewolników zwanych w pewnych kręgach gojami.

Zresztą tekst z bibli mówi sam za siebie, nie wymaga nawet zbytnio wyjaśnień zdaje się:
Cytuj:
NOWY TESTAMENT
List do Rzymian
Posłuszeństwo wobec władzy świeckiej
13
1 Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. 2 Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. 3 Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. 4 Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary2 temu, który czyni źle. 5 Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. 6 Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. 7 Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek - podatek, komu cło - cło, komu uległość - uległość, komu cześć - cześć.

http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=282&werset=13#W13

Pozdrawiam wszystkich, którym udało się wyrwać z macek tej demonicznej religii.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 0:56 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2015, 0:30
Posty: 103
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Droga Mleczna Ziemia
Racja to religia niewolników, tak ją nawet nazywano.

Każda religia jest taką. Co zrobić jeśli są niewolnicy, jacy nawet wolność poprzez poddaństwo rozumieją. Co ma jedynie cokolwiek wspólnego z urojeniem, gdzie tuląc wyimaginowany obrazek usłyszą idź precz nie znam Cię. Zasada urojonej miłości. Mafii w rzemiennych sandałach Cesarstwa Rzymskiego jakiego jesteśmy lenną prowincją.
Sejm, senat, ulubieniec ludu w wieńcu laurowym zwycięstwa, patrzymy i nie widzimy namiestnika Boga Egiptu na Ziemi Cesarskiej jaka namaszcza namiestników > namiestników Cesarstwa czyli namaszczonych koroną nie wieńcem królów. Przez Namiestnika czegoś na kształt czy podobieństwo boga, skoro tylko dla niewolników relacji religijnej. UE i DemsKratos, Świat.

phpBB [video]

Chciałam przytoczyć więcej, ale nie ma sprawiedliwego ani jednego. :bezradny:

k-Rzymsko-k jest też skazany przez Sąd Najwyższy Kanady za zbrodnie przeciwko Ludzkości, to nie ma żadnej kwestii dyskusyjnej.

Ta karczma Rzym się nazywa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 14:20 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 284
eh, 100% racji :)

Pisałam już o tym, to nie będę powielać:

Cytuj:
Jak udowodniono ST to zbiór opowieści i legend innych kultur. Jeżeli już coś interpretować, to historie ze źródła a nie te powielone i zmienione przez Hebrajczyków.
Natomiast kiedyś 'szpiegowałam' Jezusa i dotarłam do tego, że gość faktycznie istniał i miał tam jakieś swoje przekazy, JEDNAK NT zaczęli spisywać dopiero jego 'uczniowie' czy też 'apostołowie'. Piszę w cudzysłowie, ponieważ podejrzewam, że niektórych z nich Jezus nawet nie znał. Owi pisarze po raz kolejny zaczerpnęli z legend starożytnych, dlatego mamy takie podobieństwo np Izyda-Horus i Maryja-Jezus. Nie ma żadnych dowodów na to, że Jezus kiedykolwiek cokolwiek wspominał o swojej matce. Pisał o niej dopiero Mateusz, 20 lat po śmierci Jezusa. W micie o Izycie również pojawia się samozapłodnienie i zawód cieśli- nie wiadomo więc czy Józef faktycznie miał taką profesję.
Do dziś trudno mi jednoznacznie stwierdzić kim był Jezus, ale z całą pewnością jego historia jest bajecznie podkolorowana :) Osobiście oceniam go gdzieś między geniuszem a schizofrenikiem. Natomiast jeżeli rzeczywiście ów mężczyzna przybył tu z jakąś misją 'polepszenia świata', to został on przykro wykorzystany już na samym początku historii.


Hebrajczycy (Hapiru) byli pustynnym ludem wędrownym (podejrzewam, że stąd wzięła się opowieść o Mojżeszu i tułaniu się po pustyni. Żeby była jasność, w czasach Ramzesa II Wielkiego nie było żadnej 'żydowskiej niewoli'. Wybrali go sobie na 'tego złego' ponieważ był jednym z najznamienitszych władców Egiptu, więc i pewnie bardzo popularny. Ramzes nie miał też żadnego brata Mojżesza, którego to opowieść znowu zostaje zerżnięta). Prowadzili bardzo surowy tryb życia (jak to lud wędrowny). Kobiety i dzieci były własnością mężczyzn itd. Wędrowali sobie to tu, to tam, od Babilonu do Egiptu i z powrotem, aż nie osiedli w okolicach dzisiejszej Jerozolimy. W międzyczasie wsiąkali w legendy i mity krajów w których witali, opowiadali to sobie potem przy ogniskach, oczywiście nie w oryginale bo przecież tak nie byłoby ciekawie- tak powstał zalążek Starego Testamentu z naczelnym Jahwe, pierwotnie bogiem wojny. Przedstawiony jako wyjątkowo surowy mężczyzna, nieznający sprzeciwu.

O Nowym Testamencie wspominam w cytacie. Jezus faktycznie istniał i głosił swoje poglądy/nowiny, jednocześnie ogłaszając się 'Synem Boga'. Każdy to sobie może na swój sposób zinterpretować.

I tu się zaczyna jazda, ponieważ jeden mądry z drugim zauważył, że jest to idealna religia dla niewolnych i motłochu, dlaczego? Po pierwsze dostają gotowy wzór postępowania (nie lej się pałą z sąsiadem Chrześcijaninem po głowie, nie zapylaj każdej napotkanej kobiety), a jednocześnie 'lud' sam 'namawiał' w imię Pana, niewiernych sąsiadów do przejścia na ich poglądy. Po drugie bądź skromny, niewykształcony, znaj jedną jedyną prawdę-Boga, a zostaniesz zbawiony i trafisz do Raju. Hm, brzmi nieźle! Jak zapanować nad tłumem i niewolnikami, którzy są największą grupą społeczną, jednocześnie nie używając przemocy? Dać im odpowiedniego Boga. Uważam, że już podczas spisywania NT dobrze wiedziano jak wygląda plan, dlatego mamy w nim postać Jezusa- syna Boga, 'syna cieśli' i 'nieskalanej Izydy... sorry Maryi', którego powiła na słomie, któremu trzej magowie, sorry królowie, złożyli pokłon, wcześniej naginając przez pustynię : ) Nie zapominajmy o kuli ognia, spadającej gwieździe, omenie, zwiastunie narodzin. Piękna historia : ) Skoro mamy taką śmiertelność dzieci, wykorzystajmy to. Niech to będzie grzech pierworodny. Nie dołączysz do Kościoła? Diabeł się Tobą zajmie ;)

phpBB [video]


Lud został ujarzmiony.
Kler rósł w siłę, kler który nie ukrywajmy, że zaznawał przywilejów życia w swoich 'marmurowych pałacach'. Ów kler miał pod sobą nawet królów- żyć nie umierać. Ile to się chłopaki nakradły podczas wypraw krzyżowych, oj ile... z bożym słowem o miłości na ustach podbijali niewiernych. Ileż to skarbów nadal trzymają dla siebie lub odsprzedali do prywatnych kolekcji ah...

Tak jak piszecie, w całej tej religii chodzi o poddaństwo. Już sama symbolika mówi, gdzie 'nasze' miejsce. Na kolanach, przed krzyżem, z KONAJĄCYM MĘŻCZYZNĄ- synem Boga (nie wspominałam, że podobno wszyscy jesteśmy dziećmi Boga? Hm... więc co robi Bóg ze swoimi dziećmi? Poświęca. Oj, to chyba lepiej mu nie podskakiwać.). Religia miłości mająca taki symbol- no, ciekawe, bardzo ciekawe.

Nie zakładaj kosztowności, trzymaj głowę blisko ziemi, nie zadawaj pytań, słuchaj władzy i chodź do kościoła na cotygodniowe pranie mózgu :)
Miłe, usmolone baranki i ich złoci pasterze, posłańcy z niebios. A żeby baranków nałapać tyle ile trzeba, to co 'sezon' zmieniamy zasady. Kiedyś w miejsca obrzędów lokalnych 'podbitych narodów' wstawiano Katolickie nabożeństwa, a teraz po cóż przestrzegać bożych przykazań, skoro wystarczy iść do spowiedzi przed świętami, opowiadać o swoich intymnych sekretach zupełnie obcemu facetowi i na koniec odklepać 'moja wina'?

A o tym, że kolejny jeden mądry z drugim zauważył, że to doskonałe poletko do odstawiania 'paranormal activity', jest pewnie temat na forum. I potem mamy opętania, zbiorowe halucynacje, zwiastowania... Nie wierzę, że tyle milionów osób, generujących myśli w niemal jednej tonacji i wygłaszających modły nie ma ''mocy''.

To jest największy cyrk na kółkach, jaki miałam okazję oglądać. Poważnie... i to poparcie w świecie... jedno z pierwszych masowych wykorzystywań ludzkiej naiwności i podświadomej potrzeby przywódcy.

I tak jak pisze SeJa, każda religia w jakimś stopniu taka jest (albo gorszym- Islam, sekty). Wyznawca staje się jej niewolnikiem, który nie potrafi sięgnąć dalej, niż dana religia zakrawa. Dobrowolne zakłada kajdany na ręce.

Plan doskonały :ninja: :king:


Agora, fajny film przedstawiający ówczesną mentalność (na zalukaj, cda, kinoman, seansik-top itd):
phpBB [video]


Hypatia z Aleksandrii np tu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hypatia_z_Aleksandrii

i chyba jedyna książka w całości o tej kobiecie (przynajmniej którą udało mi się zdobyć):
Maria Dzielska, Hypatia z Aleksandrii, Kraków 1993 (wyd. 2 popr. - Kraków 2006, wyd. 3 - Kraków 2010)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 17:42 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 328
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
Wielu księży wierzy w to co mówi, sam się o tym przekonałem. Oczywiście chodzi o tym najniższego szczebla ale oni przecież też są "szkoleni" co mają mówić i myśleć tzn. studiują księgi.
Kiedyś na Kolędzie powiedziałem młodemu księdzu że nie wierzę w grzech pierworodny ,oburzył się i
powiedział ,że przeze mnie rodzina nie zostanie zbawiona. Uśmiałem się w duchu ale widząc jego poważną minę i wiarę w to co mówi nie rozmawiałem z nim dłużej. Ja bym go nie przekonał ani on mnie. Za kilka dni przyszedł do mnie i wręczył książkę do poczytania - do tej pory leży nie ruszona.
Mam też księdza w rodzinie, brata stryjecznego starszego ode mnie. Kilka razy w roku wpada do nas ,lubimy się ,dzieciaki go lubią bo zawsze się z nimi bawi. Ale na tematy religii nie rozmawiamy, on widział jakie książki czytam i wie mniej więcej co myślę, tez dał mi książeczkę do poczytania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 19:42 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2015, 0:30
Posty: 103
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Droga Mleczna Ziemia
No i ja się z tobą też Bash1 zgodzę w 100% jednakże jedynie co do zjawiska Religii, w tym jako takiej.

Natomiast nie wiązała bym tego osobiście z osobą samego Jezusa. A to z wielu powodów, w tym takich jakie można o dziwo wciąż mimo fałszerstw wykazać choćby na podstawie NT.

Bo spójrz :)
Kuszenie Jezusa na Pustyni, Gdzie Szatan oferuje Jezusowi WSZYSTKIE świątynie i religie, a nawet królestwa na całej Ziemi. I Jezus nie neguje że są Jego. Coś się zmieniło?

Jezus nazywa Kapłanów Grobami pobielanymi jakie wiodą w imię Mamona wszystkich w objęcia stokroć większego powodu Potępienia (zkajania i poczucia winy, rozbicia wnętrza na kawałki) Jak to poły szat wydłużają, zakładają pierścienie,... a służą jedyne Złu... Plemię jaszczurze jakie pełza i głowy podnieść nie potrafi. Coś się zmieniło?

Kiedy uczniowie przechodzili z Jezusem obok świątyni, uczniowie zwrócili Jego uwagę na nią mówiąc. Patrz jaka Piękna Świątynia dla Boga ... On Odpowiedział na to, że z tej Świątyni kamień na kamieniu nie zostanie a przyjdzie dzień kiedy to, ani na tej górze (tam obok skinąwszy, jak miano w zwyczaju) ani w świątyni nie będzie się oddawać Czci Stwórcy a w Duchu i Prawdzie, Bo Jest Duchem i tak należy oddawać Mu cześć... Ponadto stwierdził że Boga, nikt nigdy nie widział. Co jest ważnym stwierdzeniem.

No i w końcu to Kapłani Go zamordowali. A sam Jezus ani Jego uczniowie w końcu nie byli ani ciut ciut religijni, wszystko inne to fałszerstwo w tym względzie.

Co do koloryzowania tego co Jezus robił i czego dokonywał. To też uważam z całą pewnością za nieprawidłowe założenie. Bo On to robił, i wiele więcej. A jestem tego pewna ponad wszelką wątpliwość. choćby dla tego że, i mnie zdarzało się robić niemal wszystko co i On, to jak mam w to nie wierzyć że skoro ja mogę, to nie było nigdy nikogo kto mógł również?

Nie można Obarczać winą Jezusa, za to że banda złych istot zafałszowała jego słowa, i inna grupa tych jacy jedynie mają się za dobrych, do dziś ni w ząb nie rozumie co On i dla czego mówił tak na prawdę.

Co nie przeczy, że kiedyś rozumiane inne światy czy zaświaty jako Niebo, Piekło, Walcharię, Hades, Krainę wiecznych łowów, Midgard ... to nie są realne światy, jakie można by dziś naukowo wyjaśnić i to dokładnie. A są równie realne jak nasz. Po prostu inne wymiary Czasoprzestrzeni, w jakich również mieszkają Ludzie ... Czasem o niewyobrażalnie wyższym stopniu rozwoju, a czasem z zakazanych zniszczonych nie tylko planet ale i Światów. ... I tak dalej nie będę przecież pisała książki o tym tu. ;) I znów co nie znaczy że te istoty, nie mogą się tu wcielać, a nawet wielokrotnie jak i My sami. I być może faktycznie Jezus nie był jedyny, albo też wracał wielokrotnie. Co również wiele wyjaśnia.
Ja była bym bardzo ostrożna przy wyrokowaniu na Jego temat :)

A że i Nieboskłon powtarza tę historię, czy jedno przeczy drugiemu czy jedną gra melodię? Ba, zafałszujcie prawdę i zabijcie posłańców, a Kamienie przemówią nawet (Archeologia, ta prawdziwa) a jak nie to Wojny na kamienie. ;)

A że nie cierpi religijnych skunksów jak my to pewne, choć wiele rozumie. Bo przecież nie można kazać komuś nie być niewolnikiem, i tak poszuka Pana, a latać samopas i zapylać i mordować bezkarnie nie może i nie powinien. ;)

Tak samo co do Istoty jaka przedstawiła się jako JHWH czyli pomijając wszystkie inne Mądre i prawdziwe tłumaczenia tego określenia, to również Guzik Wam do tego kim jestem bo to nieistotne. ;) Mało kto Go zna i rozumie, a historia jest bardzo długa. Więc oszczędzę jej na razie Wam i sobie :) Nie mniej co nie znaczy że, tak samo to co robił i po co nie zostało zrozumiane przez ogół i zafałszowane przez Religie. Jak i zawłaszczone jak wszystko. Nie było dobre i prawdziwe. Skoro Ziemia Była i jest pod okupacją, a w zasadzie daleko jej jeszcze do wyjścia na światło. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 19:45 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 17 wrz 2015, 10:38
Posty: 73
Płeć: kobieta
A ja dzięki księżom wiem jak boli lanie linijką po łapach. Jakoś ksiądz strasznie lubił bić solidarnie dzieci zwłaszcza przed komunią w II klasie. Hmmm widocznie wyganiał szatana :evil:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 20:19 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 284
assun, pewnie zdarzają się też i normalni księża :) Ja od księży staram się trzymać z daleka, bo zbyt emocjonalnie do tego podchodzę. Jest to spowodowane tym, że w bardzo młodym wieku 'zbuntowałam się', a rodzina wręcz siłą nakłaniała mnie do zmiany przekonań. Na początku jeszcze było im łatwo, ponieważ brali mnie pod pachę i nieśli do kościoła... w którym spałam. Po latach doszło do tego, że oferowano mi naprawdę dobre pieniądze za pójście do bierzmowania... istna paranoja :( Przez całe życie w domu musiałam słuchać o tym, że mam 'nie bluźnić', 'że mam iść z bogiem' oraz 'niech mi się przyśnią anioły'... mam normalną traumę. Pamiętam dodatkowo, jak dzieci z klasy na mnie patrzyły, kiedy nie chodziłam z nimi na te msze przed bierzmowaniem... ale są też tego i dobre strony- zaczęłam czytać 'o swoim wrogu' :P Chciałam dowiedzieć się co ludzi skłania do takiego zachowania jak członków mojej rodziny. Chciałam dowiedzieć się również jaka jest geneza religii, która mnie atakuje i naciska. Im więcej wiedziałam, tym łatwiej było mi się z tym wszystkim pogodzić i uspokoić nerwy, ale podejrzewam, że mieszkając w kraju katolickim, nie uda mi się 'wygasić' do końca.

Tak czy siak, sądzę, że model 'podporządkowania' sobie wiernych był żywy jeszcze gdzieś w okolicach średniowiecza, gdzie sięgał granic absurdu. Teraz się po prostu z niego korzysta i zapewne spora większość zwykłych księży jest tak samo 'oszukana' jak i wyznawcy. I tak jak piszesz- znają tylko to, co chcą widzieć, czego ich uczą- czyli wyłącznie pięknie napisany Nowy Testament :)

SeJa, my to jesteśmy udane... 'kiedy serce spotyka się z rozumem' ;)))


Ostatnio zmieniony 19 lis 2015, 22:29 przez bash1, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 20:28 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2015, 0:30
Posty: 103
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Droga Mleczna Ziemia
Ba:) No i gitara :P

Doszkrobne w wielkim skrócie. Bo to bierzmowanie i komunia i przygotowywanie do okultystycznej inicjacji poświęcenia i podpinania jako bateryjka... to makabra łamane przez masakra. Bo przecież wiadomo że dzieci są jakie są, ba nawet jeszcze za siebie nie odpowiadają a już karze się Im przysięgać i to przed wszystkim co uznają na zewnątrz boskim nie w sobie, że wielokrotnie złamią przysięgi przed Buką, co ma na celu zamach ich poczucie własnego dobra, rozwarstwić psychikę i uniemożliwić prawidłową relację z sobą a co za tym idzie i Światem i Stwórcą, by nigdy nie powstali, a trwali w spękaniu i okaleczeniu, oraz własne dzieci kiedyś poddali takiej samej obróbce. Jako osoby zaburzone.

To jest Zbrodnicza Organizacja, winna Zbrodniom na Ludzkości i przeciwko Boskości w Człowieku. Jeśli więc jakaś idea czy osoba jest Przeciwna Zbawieniu, w sensie nie religijnym, to jest Anty-Zbawieniu = Anty-chryst. Bo Chryst znaczy Zbawienie, Wybawienie inaczej. Przy czym zafałszowanie że ktoś nas zbawi za nas, jest błędne bo nikt nie może za nas stać się kim my nie jesteśmy i to też religijne zafałszowanie. ;)

Więc Oni Kapłani i Lemingoza Moherowa są też przeciwni nauce Jezusa i są Antychrystami.


Ostatnio zmieniony 19 lis 2015, 20:45 przez SeJa, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 20:36 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 gru 2012, 16:37
Posty: 60
Płeć: mężczyzna
SeJa pisze:

Co do koloryzowania tego co Jezus robił i czego dokonywał. To też uważam z całą pewnością za nieprawidłowe założenie. Bo On to robił, i wiele więcej. A jestem tego pewna ponad wszelką wątpliwość. choćby dla tego że, i mnie zdarzało się robić niemal wszystko co i On, to jak mam w to nie wierzyć że skoro ja mogę, to nie było nigdy nikogo kto mógł również?



Mogłabyś być bardziej szczegółowa i wyjaśnić poniższe:
Więc co on takiego robił i dokonywał i te o wiele więcej? I co tobie zdarzało się robić te niemal wszystko to co on?

Jestem niezmiernie ciekaw



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 20:52 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2015, 0:30
Posty: 103
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Droga Mleczna Ziemia
marek760 pisze:
Mogłabyś być bardziej szczegółowa i wyjaśnić poniższe:
Więc co on takiego robił i dokonywał i te o wiele więcej? I co tobie zdarzało się robić te niemal wszystko to co on?

Jestem niezmiernie ciekaw


Ależ proszę :)
Uzdrawiać chorych, rozmnażać dobra w tym Jedzenie, alkohol, pieniądze brać znikąd, chodzić po wodzie, Żyć mimo zdarzeniom jakie musiały by się skończyć śmiercią i to bez szwanku i co tam sobie jeszcze chcesz i znacznie znacznie więcej, w tym opisanych w Torze przy innych okazjach i właściwie wszystko co było mi potrzebne a co wykracza poza wszelkie granice, włącznie z lewitacją, przemianą ciała w świetliste, kreowaniem pogody do woli ... Choć zaznaczam, zdarzało się, nie jest to na zawołanie bo nie lubię.

Zaznaczam, nie musisz mi wierzyć, ale kłamać nie będę. ;) Jednak pomińmy moją kwestię, raczej uznaj proszę że przyjmujesz do wiadomości że jest ktoś kto obstaje przy tym że to się zdarza a nawet tego doświadczał i już. :) Bo przecież się zdarza i bywa udokumentowane to i owo. Pomijając mnie. A już to, powinno kazać przemyśleć kwestie czy to wykluczyć w ogóle ;) I o to chodzi. By nie zakładać że to jakieś bajki, mimo faktu że i Jezusowi nie zależy na tym by kto w to wierzył czy nie, jak i mi. To znam Go osobiście, to mój Brat więc wiem :)
A takim założeniem, że coś jest niemożliwe, odcinacie siebie od Mocy czynienia tego, z założenia. A Człowiek nie może się mylić więc jeśli wierzy że się nie da, to ma rację. ;)

Takie Prawo Yogiego, nikt mu nie powiedział że się nie da biec nad przepaścią to biegnie, aż zauważy że się nie da :D
Nie próbować skakać z okna bo się obejrzało Supermena :wysmiewacz: Myśleć można wiele, a tak na prawdę nie wierzyć, mieć inne programy...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 22:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 gru 2012, 16:37
Posty: 60
Płeć: mężczyzna
:) Ludzie wierzą w różne rzeczy.
Niektórzy wierzą że są politykami, gwiazdorami, profesorami, ktoś wierzy że jest Jezusem lub innym prorokiem, teraz ich jest pełno wszędzie i takie tam dalej, ale wystarczy ich posłuchać lub zobaczyć ich działania, rzeczywistość ma mało wspólnego z tym w to co wierzymy lub komu wierzymy czy to co zakładamy.
W każdym razie co do Ciebie nie zakładam niczego :)
Jeśli uważasz że chodzisz po wodzie i tym podobne, nic mi do tego.
Bardzo dziękuję za zaspokojenie mojej ciekawości



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lis 2015, 22:39 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 17 lis 2015, 7:31
Posty: 6
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Polska
Fiu fiu, a myślała, że ja mam traumę katolicką :shock:

W pełni rozumiem założyciela wątku, ja też byłam nadwrażliwym dzieckiem, któremu serce się ściskało na widok cierpienia Jezusa. Dodatkowo widok zmaltretowanego, prawie nagiego, męskiego ciała wiszącego na krzyżu - naturalnej wielkości- na który patrzyłam przez kilka tych dziecięcych lat podczas mszy- kąpletnie zrył mi beret :oops:

Ja to się wręcz awanturowałam przed każdym pójściem do kościoła, nienawidziłam niedzieli, a już na pierwszej spowiedzi nakłamałam - trochę poczucie winy miałam, ale straszną grzesznicą w dzieciństwie byłam :haha: i wolałam keep in secret Mruga , niż się jakiemuś staremu chłopu spowiadać - paradoksalnie księża mnie uwielbiali i chcieli na wycieczki zabierać :cooo?:

Religia to nic dobrego, ale każdy musi przekonać się o tym na własnej skórze - inaczej nie byłoby zabawy :zęby:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lis 2015, 13:59 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2015, 0:30
Posty: 103
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Droga Mleczna Ziemia
:lol: Widzisz co ta Religia robi z Ludzmi :plotki: :shock:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lis 2015, 16:32 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 224
Płeć: mężczyzna
Co do mnie to też nie byłem wyjątkiem i jedynym przekonaniem dla mnie jeśli chodzi o odniesienie się do siły wyższej to była wiara chrześcijańska. Jako mały chłopiec bardzo wielu rzeczy nie rozumiałem, czemu w biblii wiele rzeczy jest tak przedstawionych jakby to było coś paranormalnego, fantastycznego. A rozkminianie innych religii czemu inni wierzą np w islam a inni w hinduizm to było dla mnie poza jakimkolwiek zrozumieniem. Z czasem jak łączyłem więcej faktów i zagadnień religijnych to wiele rzeczy było dla mnie nie logicznych, np to czemu za wiare chrześcijańską co niby odnosi się do siły wyższej jako coś dobrego to mordowało sie ludzi co mieli inne wyznania. czyniło im sie przecież krzywdę. Z czasem coraz więcej rozumiałem, i jak widziałem obłudę kleru jako przywilej by jako duchowni brać hajs i mieszać się w politykę to czara się przelała. Chodzenie do kościoła nie doprowadziło mnie do zrozumienia pewnych na tamten czas nielogicznych dla mnie sytuacji czemu tak jest. Po prostu splot pewnych sytuacji w życiu i poznawanie takich książek jak np Potęga podświadomości czy publikacje Davida Icke'a uświadomiły mnie że religia zamyka ludzką percepcję na zrozumienie pewnych mechanizmów dzięki którym możemy się rozwijać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lis 2015, 0:38 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 30 sie 2015, 11:14
Posty: 40
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Szanowni krytycy! Chrześcijaństwo to nie KK! Akurat ten instytucjonalny kościół, jaki jest tu i teraz, taki nam niemiły, pompatyczny, indoktrynujący - to nie to!
Prawdziwa wiara wczesnych chrześcijan trwa na Wschodzie...
Tam , w Egipcie, Syrii, Sudanie, Iraku, Turcji aby być chrześcijaninem, trzeba być Kimś. Tam biskup nie ma żadnych przywilejów, chyba że taki, że go pierwszego zdekapitują....
Zresztą najciekawsze Ewangelie pochodzą z Nag Hamadi i z Etiopii.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group