Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 22 wrz 2017, 16:17

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
Post: 27 paź 2016, 19:14 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 476
Płeć: kobieta
Jak dla mnie to Tau zbladzil sobie deczko. Podoba mi sie jak ludzie szukaja w sobie, ale na nas czycha wielu "drapieznikow" i tego on nie zauwazyl, tak go odbieram.
W tym drugim filmie: "Wywiad z Tau" w 10:50 min mowi o milosci. Ale zauwazcie sposob w jaki o niej mowi. Czy ktos odbiera to jako milosc? Oczy mu sie zmieniaja, wyraz twarzy mu sie zmienia i przemawia przez niego raczej agresja niz milosc. Mowi o wstrecie do grzechow, unikaniu ludzi aby sie rozwijac...To sa typowe nauki ezoteryczne.
Niby doswiadczyl duzo, gleboko, a jednak jego zrozumienie po doswiadczeniach nie pokrywa sie z moim.
Moim zdaniem, to jakies egregory sie pod niego podpiely.

Czlowiek, ktory ma depresje, bardzo zle sie czuje nie powinien szukac ukojenia i prawd w duchowosci, bo to moze sie zle, bardzo zle skonczyc. Czesto psychiatrykiem.
Bycie swiadomym mysli (chcialam napisac swoich, ale to nie sa nasze mysli), emocji, reakcji i zaprzestanie reagowania a zatrzymaniu sie w tymn co sie odczuwa. Zabawienie sie w detektywa co spowodowalo reakcje, jakie slowa. Znalezienie slow do reakcji jest kluczem. To jest bezpieczna droga. Nie ma drogi na skroty.

Tau jest po prostu opetany przez mysl o bogu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 27 paź 2016, 19:14 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 11 lis 2016, 23:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 17 wrz 2015, 10:38
Posty: 73
Płeć: kobieta
Dziś odbyła się msza w świątyni opatrzności bożej. Nasi hierarchowie zamiast krzyża już jawnie mieli masońskie oko. Nycz najbardziej skromny zakrył sobie piramidkę stułą :twisted:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/warszawa ... zej/w72dzm



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sty 2017, 11:36 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1611
Płeć: mężczyzna
''Naszemu'' KRK zawdzięczamy wojny, klęski, rozbiory i obecną inwazję z Usraella, Antek policmajster
to przeciez ''katolik'':
Obrazek


Cytuj:
Chrześcijaństwo i Kościół a upadek Polski

Polityczne myślenie i działanie w interesie narodu i państwa musi dotykać wszystkich sfer ludzkiej działalności. Nie mogą istnieć dla polityki obszary niedostępne, święte, które tak jak narzucona nam kiedyś obca religia z jej hierarchiczną instytucją, z Kościołem, odcisnęły negatywne piętno na naszych dziejach w przeszłości i we współczesności. – D.Kosiur

__________________________

Obrazek

„Przyczyną rozbiorów była niezdolność kraju do reform, mogących wzmocnić siłę militarną Polski. Mimo znacznego potencjału gospodarczego nie zdołano przeprowadzić koniecznych reform podatkowych (np. stałego opodatkowania szlachty i duchowieństwa) i politycznych (m.in. zniesienie liberum veto). Przeciw reformom była zarówno większość szlachty, magnaterii, jak i duchowieństwa. Podejmowane próby reform w myśl idei oświeceniowych upadły. Szczególną rolę odegrała zdrada części magnatów, wyższego duchowieństwa i szlachty w ramach tzw. konfederacji targowickiej.” – wikipedia”

___________________________

Nie zapominajmy także o negatywnej roli Żydów w Polsce, którzy napływali do naszego kraju razem z wprowadzeniem judeo-chrześcijaństwa. Żydzi byli hołubieni zarówno przez władzę świecką jak i przez Kościół w Polsce.

W XVII w. życie gospodarcze w Polsce znajdowało się całkowicie w rękach Żydów. Nic, więc dziwnego, że chory organizm gospodarczy bronił się przed lichwą rekordowo szybką dewaluacją pieniądza. Od 1500 r. w ciągu 200 lat polski grosz zdewaluował się 17-krotnie. Na podst. „Zarys gospodarczych dziejów Polski” – prof. J. Rutkowski 1923 r. s. 221. Miało to swoje skutki polityczne. Jeszcze za życia Jana III Sobieskiego zniknęła prawie całkowicie zwycięska polska armia spod Wiednia, a w 1772 r. nastąpił I-wszy rozbiór Polski.

I rzecz zdumiewająca, po I rozbiorze Polski władze Rosji nakazały uchylić prawo zabraniające polskiej szlachcie zajmowania się handlem, który był zarezerwowany wyłącznie dla Żydów (? – !). – D.Kosiur

Obrazek

Rzymskie szubienice ciążą na naszych dziejach. Ilu z nas daje się i dzisiaj zwieść podstępnej iluzji judeo-chrześcijańskiej religii.

Utrzymanie polskiego narodu w mentalności żydo-katolickiej wiary to jest „być albo nie być” dla Żydów w Polsce i poza nią.
____________________________

Od zarania dziejów Kościół dążył do supremacji władzy religijnej nad świecką. Cel był prosty: podporządkować władzę świecką Kościołowi by objąć niepodzielnie rządy dusz i wyłudzać kasę. Kościół zawsze będzie zwalczał silną władzę, bo od słabych, zmuszonych do szukania poparcia z ambony da się wyłudzić więcej. Polska była areną, poligonem tej walki. Niestety, w naszym przypadku wygrał ten Kościół. Za osłabienie państwa i podporządkowanie go temu Kościołowi zapłaciliśmy cenę straszliwą, najwyższą w Europie.

W roku 1079 Bolesław Śmiały odbudował potęgę Chrobrego. Z powodzeniem interweniował na Węgrzech i na Rusi, zdobył Kijów, koronował się na króla. Był sojusznikiem papieża, skutecznie bił Niemca. Ale duchowieństwo było wtedy w 80% niemieckie. Śmiały nie walczył z Kościołem, wręcz przeciwnie – umacniał go. Jego władza była jednak dla Kościoła zbyt silna. Gal Anonim, przecież zakonnik, w swojej kronice nazywa biskupa traditor – zdrajca. Oto fragment:

„Jako król Bolesław był z Polski wyrzucony długo byłoby o tym mówić tyle jednak ujdzie powiedzieć, że nie godziło się pomazańcowi karać pomazańca cieleśnie, za jaki bądź grzech. To, bowiem zaszkodziło mu wielce, że gdy biskupa za zdradę skazał na obcięcie członków, więc do grzechu dodał grzech My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniamy,ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy te sprawę i opowiedzmy, jak przyjęto króla Bolesława na Węgrach.”

Tak, więc krótko mówiąc przywrócenie tytułu królewskiego i wzmocnienie władzy Bolesława musiało budzić niezadowolenie u przywódców państw ościennych, przede wszystkim Niemiec i Czech, oni to za pomocą niektórych polskich rodów możnowładczych starali się zbudować opozycję przeciwko Królowi. Uczestniczył w tym Biskup Krakowski Stanisław, Gall uczynek Stanisława nazywa grzechem i zdradą, albowiem biskup złamał przysięgę wierności, którą ślubował Bolesławowi, kiedy brał od niego inwestyturę.

Wbrew kłamstwom Kościoła – zdrajca w sutannie nie został zamordowany, tylko zgodnie z prawem skazany przez sąd za zdradę i stracony. Gdyby było inaczej, to natychmiast w glorii męczennika zostałby świętym – wszak każdy kult jest złotodajny dla kleru. Taki św. Wojciech został kanonizowany zaledwie dwa lata po śmierci! W przypadku Stanisława okazji zwyczajnie nie było, bo ludzie zdrajcę pamiętali. Wymazywanie zdrady z pamięci narodu zajęło oszustom w sutannach aż 174 lata. Wydatnie pomógł najazd tatarski w 1241 r., który spustoszył Polskę.

Podczas rozbicia dzielnicowego. Kościół wszelkimi sposobami osłabiał państwo, szczuł na siebie książąt dzielnicowych. Za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.

Spośród plejady zdrajców w sutannach, wymienić trzeba takich jak arcybiskupi gnieźnieńscy: Jakub ze Żnina, Janik, Henryk Kietlicz; biskupi krakowscy: Gedko, Paweł z Przemankowa i Muskata; wrocławscy: Wawrzyniec, Tomasz I i Tomasz II oraz biskup poznański Andrzej. Posługiwali się zdradą, fałszerstwem i klątwą. Wyklęli m.in. Władysława Wygnańca, Mieszka Starego, Henryka Brodatego, Konrada Mazowieckiego, Leszka Czarnego, Henryka Probusa, Władysława Łokietka, potem Kazimierza Wielkiego, pomijając pomniejszych książąt. Klątwa oznaczała faktyczną utratę władzy, gdyż poddanych władcy zwalniano z posłuszeństwa wobec niego. O zdjęcie klątwy trzeba było zabiegać w Rzymie, a trwało to długo i kosztowało słono. Jak w tych warunkach Polska mogła normalnie funkcjonować?

Na zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) Kościół, wygrywając książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa. Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na wojsko i zabiegi dyplomatyczne, papież zmusił go do… zwiększenia „świętopietrza”.

W r. 1515 w czasie zjazdu wiedeńskiego. Zawarto wtedy układ, na mocy którego Zygmunt Stary i Kazimierz Jagiellończyk, król Czech i Węgier, oddali Habsburgom Czechy i Węgry. Za darmo! Tylko za zerwanie przez Habsburgów sojuszu z Moskwą.
W polskiej dyplomacji rej wówczas wodzili biskupi Drzewiecki i Tomicki, papiescy niemieccy agenci. Kościół popierał wtedy Niemców, bo Polska słusznie nie kwapiła się do planowanej przez papieża wojny z Turcją. Dwa lata później Marcin Luter ogłosił swoje tezy. Niemców czekał wstrząs reformacyjny i wojny domowe…

W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój. Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Papież wysłał do Moskwy swego legata, jezuitę Possevina, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu owoce wielkiego zwycięstwa. Można było uzyskać znaczne lepsze warunki pokoju.
Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car zaczął grać na zwłokę. Gdy Kościół zrozumiał że został wystawiony do wiatru, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie. Jednak plany wojenne pokrzyżowała śmierć króla Stefana.

Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył” się dla Polski w 1596 r., zawiązując unię brzeską. Unia ostatecznie zburzyła w Rzeczypospolitej pokój religijny, który był podstawą jej potęgi. Gwarantowała go konfederacja warszawska, uchwalona przez sejm w 1573 r. Ten pokój religijny był solą w oku Kościoła katolickiego, gdyż zbory protestanckie rozwijały się o wiele prężniej niż katolickie parafie. Toteż biskupi na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. rzucili na akt konfederacji klątwę. Papież potwierdził tę klątwę bullą z 1578 r.

Konfederacja warszawska, akt bezprzykładnej tolerancji religijnej w ówczesnej Europie, został przez UNESCO wciągnięty na listę Pamięć Świata. Tomasz Jefferson przyznawał, że pisząc konstytucję amerykańską, wzorował się na konfederacji warszawskiej. Smaczku temu dodaje, że jest to akt przez Kościół nadal wyklęty, co daje obraz „tolerancyjnego i miłosiernego” Kościoła.

Kościół dążył do podporządkowania prawosławia. W 1589 r., wykorzystując utworzenie patriarchatu moskiewskiego, Kościół przy pomocy jezuitów przekonał Zygmunta III do zawiązania unii i uznania jej za jedyną reprezentację „religii greckiej” w Rzeczypospolitej. Skutki, dokładając do tego wyjątkowo partackie wykonanie, były dla Polski straszliwe.

W czasie synodu w Brześciu, w którym brało udział aż 44 jezuitów, hierarchowie uniccy i prawosławni obrzucili się nawzajem klątwami. Dzięki uznaniu unii przez Wazę – „króla jezuitów” – i faktycznej delegalizacji prawosławia, unici, korzystając ze wsparcia władzy państwowej, siłą odbierali prawosławnym cerkwie, klasztory i majątki. Dochodziło do najazdów, morderstw, regularnych bitew. Nienawiść ludu ruskiego do Polski i Kościoła rosła, aż wybuchła w okrucieństwie słynnych rzezi w czasie powstań kozackich. Kozacy ogłosili się obrońcami prawosławia, a stałym punktem ich żądań była likwidacja unii. Ich powstania z czasem przekształciły się w wojny religijne. Zaczęli przy tym szukać poparcia w Moskwie.

Unia brzeska dała Moskwie pretekst do ingerencji w sprawy polskie. Powstanie Chmielnickiego wykrwawiło Polskę i złamało jej potęgę, a wykorzystały to Rosja i Szwecja. To Kościołowi Polska zawdzięcza wszystkie swoje klęski w XVII wieku, które były przyczyną późniejszej utraty niepodległości. Wszystkie wojny w XVII wieku Polska toczyła z państwami innych wyznań. Kolejną okazję podporządkowania prawosławia Kościół dostrzegł po pojawieniu się Dymitra Samozwańca.

To nuncjusz papieski Rangoni w 1604 r. osobiście wprowadził Samozwańca do „króla jezuitów” i zapewnił jego poparcie dla moskiewskiej awantury. Włączyli się biskupi i jezuici, tym bardziej że oszust potajemnie przyjął katolicyzm i obiecał go krzewić w Rosji. Wyprawę w 1609 roku papież Paweł V ogłosił krucjatą, nawet pobłogosławił dla Zygmunta III miecz i kapelusz – atrybuty „rycerza Kościoła”.

Skończyło się katastrofą. Polacy zostali z Moskwy przegnani, Wielka Smuta do dziś jest dla Rosji pretekstem do poczynań nieprzyjaznych wobec Polski, a rocznica wygnania polskich interwentów jest świętem narodowym Rosji. Wojsko po powrocie zażądało zapłaty żołdu w wysokości… 20 milionów złotych! Zawiązało konfederację i zanim sejm uchwalił podatki, zaczęło łupić kraj. Kler katolicki dał na krucjatę aż… 300 tys. zł! Straszliwy to rachunek za chodzenie na pasku Kościoła.

Na sejmie w 1605 r. Zygmunt III chciał wzmocnić władzę królewską, wprowadzić stałe podatki, powiększyć armię. Wszystko upadło, ponieważ król, będąc pod przemożnym wpływem jezuitów, nuncjusza i biskupów, odmówił podpisania uchwał sejmu, w tym potwierdzenia konfederacji warszawskiej.

Oburzona szlachta, jasno widząc dążenie do rządów absolutnych, pełnej katolicyzacji kraju i ograniczenia uprawnień sejmu, podjęła program obrony tolerancji religijnej, niezbędnej w państwie wielowyznaniowym. Na sejmie w 1606 r. stanął projekt „konstytucji przeciw tumultom”. Chodziło o ukrócenie inicjowanych przez jezuitów pogromów religijnych poprzez karanie ich sprawców. Dotychczas zbrodniarze, osłaniani przez kler, byli bezkarni. Uzgodniony już projekt król dał do oceny… jezuitom – Skardze i Bartschowi. Ci uznali, że jest szkodliwy dla wiary katolickiej. Po ich nocnej akcji biskupi, z urzędu senatorowie, mimo uprzedniej zgody, zablokowali ustawę w senacie. Przepadły także uchwały o podatkach na wojsko.

Osobistym, specjalnym listem za pobożność i obronę wiary katolickiej dziękował „królowi jezuitów” papież. Wybuchł bunt – rokosz kierowany przez katolika Zebrzydowskiego. Wojska królewskie zwyciężyły rokoszan w bratobójczej bitwie pod Guzowem. Program reform i wzmocnienia władzy królewskiej jednak upadł. Zwyciężyła idea „złotej wolności” której piewcami stali się jezuici, wychowawcy młodzieży. Kościołowi słabe państwo i anarchia zawsze najbardziej odpowiadały.

Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył” się dla Polski w roku 1619, sprowadzając na kraj najazd turecki i szwedzki. Węgrzy powstali przeciw katolickiemu terrorowi Habsburgów, wsparł ich książę Siedmiogrodu, lennik turecki Bethlen i obległ Wiedeń. Czesi zdetronizowali Habsburgów i przysłali mu posiłki. Rozpalała się wojna 30-letnia.

„Król jezuitów” Zygmunt III wysłał „braciom katolikom” Niemcom na pomoc korpus 10 tys. lisowczyków. Bez zgody sejmu, wbrew protestom kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego! Za darmo! Naciskał na króla Kościół: nuncjusz papieski Ruini, prymas Gembicki – przewodniczący senatu – i podkanclerzy biskup Lipski. Lisowczycy rozbili Węgrów pod Humiennem. Pobity Bethlen zdał relację sułtanowi Osmanowi II. Jak ostrzegał hetman, na Polskę spadł najazd turecki. Ale właśnie o wplątanie Polski w wojnę z Turcją chodziło Kościołowi. Cel osiągnęli.

Szczupłe siły polskie przegrały pod Cecorą w 1620 r. Głowa Żółkiewskiego zawisła na bramie w Stambule, a hetman polny Koniecpolski dostał się do niewoli. Tatarzy spustoszyli Podole aż po Lwów. Nie było komu bronić… Miesiąc po Cecorze wojska Habsburgów pobiły Czechów pod Białą Górą. Czechy na 300 lat straciły niepodległość. Główną rolę w bitwie odegrali lisowczycy – ci, których zabrakło w Polsce.

W następnym roku, przewidując ponowny najazd, sejm uchwalił podatki aż osiem razy większe! Połowę wojska mieli stanowić prawosławni Kozacy prześladowani przez unię brzeską. Ani trochę nie otrzeźwiło to katolickich fanatyków. Obrona Chocimia zatrzymała najazd, ale Polska straciła Mołdawię. Czyli wojna przegrana. Najgorsze, że został zerwany pokój z Turcją trwający od ponad 100 lat. Polska stała się celem ataku tureckiego.

Okazji nie przepuścili Szwedzi i uderzyli na osłabioną Polskę. Nie miał jej kto bronić, bo wojska poszły na Turków. „Bracia katolicy” Niemcy na pomoc nie przyszli. Na domiar złego ludność miała już dość katolickiego terroru jezuitów i otworzyła Szwedom bramy Rygi. Wojna była niepotrzebna, bo Szwedzi gotowi byli zawrzeć pokój, byle król zrezygnował z pretensji do ich tronu. Ale była w interesie Kościoła i katolickich Habsburgów, którzy chcieli, aby Szwedzi bili się w Polsce, z dala od teatru wojny 30-letniej.

W czasie powstania Chmielnickiego w 1648 r. po klęsce pod Korsuniem do niewoli dostali się hetmani. Mimo krytycznej sytuacji interrex prymas Łubieński (trwało bezkrólewie po śmierci Władysława IV) i podkanclerzy biskup Andrzej Leszczyński (ten miłosierny po katolicku biskup, przywódca partii wojennej, chciał utopić powstanie kozackie we krwi), sterowani przez nuncjusza papieskiego de Torres, nie dopuścili do oddania dowództwa wojsk wybitnym wodzom Radziwiłłowi i Firlejowi, bo… byli oni ewangelikami. Bali się wzrostu znaczenia ewangelików po zwycięstwie ewangelickiego wodza. Złamali zasadę, że pod nieobecność hetmanów koronnych dowodzą litewscy. Kalwin Radziwiłł był polnym litewskim. Kościół jest zatem pośrednim sprawcą haniebnej klęski pod Piławcami i rozpalenia powstania na całej Ukrainie.

Potem Kościół rękoma nuncjusza, biskupów (z urzędu senatorów) i jezuitów nie dopuszczał do wejścia w życie zawartych z Kozakami ugód zborowskiej i białocerkiewskiej. W efekcie po każdej wybuchała kolejna wojna. Nienawiść tak narastała, że w kolejną ugodę hadziacką nikt już nie wierzył. Kościół szkodził Polsce, by nie dopuścić do uszczuplenia swoich przywilejów – do wejścia hierarchów prawosławnych do senatu i przywrócenia praw prawosławiu. Z osłabiania Polski przez Kościół skorzystała Rosja.

W roku 1660 na sejmie stanęła sprawa reformy państwa, w tym wyplenienia liberum veto. Po tragedii potopu była powszechna zgoda posłów na reformę. Zniesienie liberum veto było krokiem najważniejszym, jak pokazała przyszłość. Sprzeciwili się tej uchwale biskup krakowski Trzebicki i prymas Wacław Leszczyński wraz z bratem Janem, agenci habsburscy. Sterował nimi poseł habsburski de Lisola.

Dla Kościoła i obcych mocarstw liberum veto było instrumentem bardzo wygodnym – łapówki brali pojedynczy posłowie, zamiast całych stronnictw. Jezuici, wychowawcy szlacheckiej młodzieży, wpajali jej, iż jest to fundament szlacheckiej wolności. Wkrótce liberum veto zupełnie zanarchizowało Polskę, pozostało symbolem polskiej głupoty i warcholstwa. Między innymi dzięki niemu szczuci przez Kościół katoliccy fanatycy w roku 1658 odstępstwo od katolicyzmu zaczęli karać banicją z kraju (wygnanie Braci Polskich), a w 1733 r. odebrali ewangelikom i prawosławnym prawa publiczne. Ta nietolerancja dała pretekst ościennym, innowierczym mocarstwom do ingerencji w sprawy Polski.

Po raz kolejny Kościół katolicki zabłysnął na sejmie niemym w 1717 r. Zdetronizowanemu Augustowi II w roku 1709 pomogły powrócić na tron Rosja i Kościół. Dążąc do zaprowadzenia rządów absolutnych, Niemiec w roku 1713 wprowadził do Polski wojska saskie, które poczynały sobie jak w kraju okupowanym. Gdy Sasi zamordowali kilku szlachciców, wybuchła wojna domowa – szlachta zawiązała konfederację tarnogrodzką przeciw królowi.

Konfederaci nie zgodzili się na mediację nuncjusza papieskiego, pamiętając, kto Niemca posadził na tronie i popierał nawet po detronizacji. Wobec tego biskup Szaniawski i hetman Pociej wystąpili z propozycją mediacji… cara Piotra I. Poszło łatwo, bo kanclerzem był wówczas Jan Szembek, płatny agent Rosji, senatowi przewodniczył jego brat prymas Krzysztof.
Rosja, oczywiście, wprowadziła swoje wojska do Polski, a gen. Dołgoruki narzucił porozumienie. Pod rosyjskimi bagnetami odbył się sejm, na którym nikogo nie dopuszczono do głosu, stąd nazwa: sejm niemy. Głosowano wcześniej uzgodnione ustawy. Kościół w porozumieniu z Rosją uzyskał, co tylko chciał. Przede wszystkim innowiercom zakazano publicznego odprawiania nabożeństw ewangelickich i prawosławnych. Wymusiło to zamykanie kościołów ewangelickich, a cerkwie przejmowali unici. Rosja i Niemcy godziły się na szykany względem własnych braci w wierze, gdyż był to zawsze konieczny wymóg Kościoła w zamian za zdradę i osłabienie Polski – utrzymanie silnego katolicyzmu było priorytetem, skutkiem zaś – zawsze słabe państwo.

Rosja poczuła się zwolniona z zobowiązania oddania Polsce zdobytych na Szwedach Inflant, co zagwarantowała w traktacie narewskim. Czyli na udziale w III wojnie północnej, i to w zwycięskiej koalicji, Polska nie zyskała nic, poza ruiną kraju i utratą suwerenności.

Na sejmie biskup Łubieński spowodował ograniczenie liczebności wojska polskiego maksymalnie do 18 tys. w Koronie i 6 tys. na Litwie. Uchwalono jednak tak niskie porcje żołnierskie, że starczało zaledwie dla 12 tys. wojska. Jak to się miało do ponadstutysięcznych armii sąsiadów, przyszłych zaborców? W ten sposób ukrócono żądania szlachty, by Kościół płacił podatki na obronę Polski. Kraj był zniszczony licznymi wojnami i zarazami. Kwitły jedynie ogromne majątki biskupie i zakonne. Zdrajcy w sutannach rozwiązali problem wraz z polskim wojskiem. Polska zastała przez nich rozbrojona i rzucona na łup zaborcom.

Gwarantem ustaw sejmowych uchwalonych na życzenie biskupów została Rosja i w ten sposób z Polski zrobiono rosyjski protektorat. Tak Kościół przyczynił się do utraty przez Polskę suwerenności i rzucenia jej w szpony Rosji.
Dołgoruki został pierwszym ambasadorem, a właściwie wielkorządcą Rosji w Polsce. „Osiągnięcia” sejmu niemego są porównywalne w skutkach do sejmów rozbiorowych.

Kolejny raz nieocenioną rolę w naszej historii Kościół katolicki odegrał w roku 1767, pomagając Rosji zmontować konfederację radomską, aby obalić reformy Stanisława Augusta. Dążąc do powstrzymania reformatorskich poczynań króla, ambasador Repnin postanowił wykorzystać tępotę katolickich fanatyków, kołtunów szlacheckich wychowanych przez jezuitów. Wywołał sprawę równouprawnienia innowierczej szlachty.

Trafił w dziesiątkę. Za rosyjskie pieniądze zawiązano dwie konfederacje innowierców. Ten sam Repnin podpuścił zdrajców nuncjusza i biskupów. Ci użyli księży oraz jezuitów do poszczucia z ambon katolickich fanatyków, którzy „w odpowiedzi” na te konfederacje, zawiązali katolicką konfederację radomską. Znowu krążyło rosyjskie złoto. Skaczące sobie do oczu konfederacje, katolicka i innowiercze, kotłowały się w… przedpokojach ambasady rosyjskiej. Ogłupienie zapierające dech w piersiach.

Oszalałych z nienawiści katolickich fanatyków Kościół podszczuwał poparciem samego papieża poprzez nuncjusza Duriniego oraz propagandą z ambon. Przywódcami fanatyków byli biskupi: niebywały warchoł Sołtyk (na sejmie komenderował tłumem rozwścieczonej szlachty), Załuski i Krasiński. Repnin obiecywał im detronizację króla i… niedopuszczenie do równouprawnienia innowierców. W tej iście makiawelistycznej intrydze pomagał Repninowi ksiądz Podoski.

Na czele konfederacji radomskiej Repnin postawił księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”. Francuz, gen. Dumouriez tak określił tego katolickiego fanatyka, wychowanka jezuitów: „Najbogatszy pan w Polsce, ale głupie bydlę”. Toteż nietrudno było Repninowi wystawić całą tę zgraję oczadziałych kadzidłem wychowanków jezuitów, kołtunów szlacheckich, do wiatru.
Na „sejmie repninowskim” w 1768 roku podpisano traktat z Rosją. Szlachcie prawosławnej i ewangelickiej przyznano pełnię praw politycznych, Rosja ponownie stała się gwarantem „praw kardynalnych”, w tym liberum veto i wolnej elekcji. Przywrócono rosyjski protektorat nad Polską. Podoskiemu za zdradę zapłacono nie tylko złotem, ale i godnością prymasa Polski – na prośbę Rosji obdarzył go nią papież, wbrew protestom króla Polski.

Zdrajca biskup Sołtyk żalił się w czasie sejmu w liście do kumpla w sutannie Podoskiego: „Zawiedzeni zostaliśmy, jak ptaszęta na lep wzięte. Chcieliśmy wzmocnić wolność, a staliśmy się niewolnikami.” Wkrótce pojechał kibitką do Kaługi, gdzie na zesłaniu spędził pięć lat. Prorok?…

Tak to kolejny raz Kościół uniemożliwił reformy w Polsce, pomagając przy tym prawosławnej Rosji.

Kolejny raz Kościół katolicki zasłużył się Polsce, doprowadzając do wybuchu konfederacji barskiej w 1768 roku. Po równouprawnieniu innowierców kler przystąpił do kontrataku, chcąc je cofnąć. Papież Klemens XIV polecił nuncjuszowi Duriniemu napomnieć biskupów, „(…) że są w pierwszym rzędzie katolikami, a dopiero potem Polakami”. Nuncjusz użył jezuitów i ambon do zaciekłej akcji propagandowej, skierowanej przeciwko Rosji, która równouprawnienie przeforsowała. Wykorzystał powszechne oburzenie wywiezieniem przez Repnina do Kaługi czterech senatorów, w tym biskupów Sołtyka i Załuskiego. Prawą ręką Duriniego był biskup Krasiński, który został przywódcą konfederacji barskiej. Duchowym jej patronem był „ksiądz Marek” Jandołowicz.

Ta nieprzytomna ruchawka katolickich fanatyków w ciągu pięciu lat zrujnowała i wykrwawiła kraj, stała się bezpośrednią przyczyną I rozbioru i pozbawiła Polskę możliwości oporu. Chaos był taki, że przez pięć lat nie mógł zebrać się sejm! Powstanie chłopskie („koliszczyzna”) spustoszyło Ukrainę. Powstańcy wyrżnęli ok. 200 tys. Polaków i Żydów, nikt nie liczył ofiar odwetowego ludobójstwa. Durini został z Polski odwołany na żądanie Rosji. Jak pisze prof. Łukasz Kurdybacha, rola nuncjusza papieskiego Duriniego w rozpętaniu tej wojny domowej nie została do końca odkryta. Następca Duriniego, Garampi, nawiązał ponownie bliską współpracę z Rosją. Oczywiście, przeciwko Polsce, a raczej tego, co z niej zostało…

W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 r. po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc Kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Nuncjusz Garampi odpowiedział mu: „Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński”.

Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru, „Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko” (wg Lelewela). Jeśli Kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Po za Turkami – nikt w Europie… Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski – jako kanclerz – był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla Kościoła miano „czwartej potencji rozbiorowej”. Za „zasługi dla Polski” biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.

Historia pokazała, jak obca była Polakom narzucona przez Kościół nietolerancja. Już w kilka lat po wymuszonym przez Rosję równouprawnieniu prawosławnych i ewangelików nikt ich w Polsce nie dyskryminował. Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji – nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler – Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów.

Kolejny raz Kościół zasłużył się Polsce – i to po wielokroć – po I rozbiorze, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: „Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw”. To fragment roty przysięgi biskupów polskich (?) królowi Prus po I rozbiorze.

Wymienić tu trzeba szczególne „zasłużonych”: arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka (pochowany w katedrze wawelskiej!), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego, kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie…
Zaborcy zagarnęli część wielu diecezji, reszta ich obszaru pozostała w okrojonej Polsce. Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadała w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując.

Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę Kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę „biskupami” ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI – przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę Kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił „biskupów” Katarzyny.

Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. Komisja Edukacji Narodowej nie objęła swym działaniem terenów I rozbioru. To powinno nam uświadomić, jakie „zasługi” Kościół i jezuici wyrządzili Polsce.

Następnym przyczynkiem dla „wzmacniania” naszej niepodległości przez Kościół katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz Kościół uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 r. byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był m.in. Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa sufragana płockiego Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.

Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje Kościoła. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: „Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra Kościoła i jego głowy”. Ale nawet naciskany przez nuncjusza Stackelberg odmówił bezpośredniego poparcia.

Król usiłował przekonać Kościół do konieczności reform – pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: „Dlaczego Polska ma być niżej ceniona? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy?”. – Naiwniak… Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa… Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król – chcąc ratować reformy – wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r.

Archetti działał zza kulis „przy pomocy wrzawy, intryg, gróźb i złota”. Na sejmiki ruszyli zakonnicy, sączyć jad do uszu pijanej szlachty, swoje robili kapelani i spowiednicy magnatów. Urzędnikom tłumaczyli, że Kodeks wprowadzi ich odpowiedzialność karną; magnatom, że pozbawi ich tytułów książąt i hrabiów; szlachcie, że ograniczy jej władzę nad chłopami; hołocie szlacheckiej, że straci prawa polityczne. Na sejmiku w Środzie przygotowano zamach na życie Wybickiego. W ogóle nie podnoszono najważniejszej sprawy – ograniczenia przywilejów Kościoła – z obawy, że szlachta mogłaby to poprzeć. Ponieważ nikt nie czytał Kodeksu, ta intryga Kościoła trafiła na podatny grunt.

W tej sytuacji król postanowił powołać komisję sejmową do zbadania Kodeksu i wprowadzenia jakichś zmian. Zgodził się na to nawet… Stackelberg, ale… nie Kościół! Pallavicini pisał do Archettiego: „Ojciec Święty ufa Waszej Przewielebności i wierzy, że W.P. użyje wszelkich środków dla obalenia kodeksu”.

Na sejmie przekupieni przez nuncjusza posłowie wśród wrzawy zaczęli demonstracyjnie Kodeks drzeć i rzucać na ziemię. Sejm podjął uchwałę: „(…) tenże Zbiór Praw na zawsze uchylamy i na żadnym sejmie aby nie był wskrzeszany, mieć chcemy”. Wspaniałą okazję naprawy państwa 13 lat przed Konstytucją 3 maja zmarnował Polsce Kościół. Takie to są „zasługi Kościoła dla Polski”.

Chyba jednak największym udziałem Kościoła katolickiego w zachowaniu naszej niepodległości i przetrwaniu jako narodu dokonał popierając targowicę i wskazując drogę do drugiego rozbioru. Dużo obszerniej pisałem już o tym w osobnym wątku – „Konstytucja 3 maja a Kościół katolicki”, więc tylko w wielkim skrócie bo nijak pominąć takiej „zasługi” nie można.
Kler aktywnie popierał targowickich zdrajców, bo nie mógł się pogodzić z „bezbożnym, jakobińskim dziełem Konstytucji 3 maja”, postępowymi hasłami oraz utratą majątków, które Sejm Wielki przeznaczył na odbudowę wojska. Intrygował nuncjusz Saluzzo, który w listach do Rzymu przedstawiał Kołłątaja i Staszica jako jakobinów.

To papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił I rozbiór Polski. Wszak było tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, którą Kościół zwalczał jako jakobińską. Papież dążył też do wciągnięcia Rosji do wojny z rewolucją francuską. Nikt nie idzie na wojnę bez nadziei zdobyczy, najlepiej terytorialnych. Papież dał carycy jasny sygnał, że zapłaty należy szukać w Polsce. Toteż za trzy miesiące Rosja, pewna swego, uderzyła na Polskę.

To wróg Polski papież Pius VI pobłogosławił targowicę, „aby stworzenie konfederacji stało się początkiem spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej”. Wspomniany nuncjusz Saluzzo namawiał króla do przystąpienia do targowicy. Nic dziwnego, że wielu biskupów aktywnie działało wśród targowickich zdrajców. Ich kapelanem był biskup Sierakowski; przywódcą na Litwie – Kossakowski; Skarszewski zwolnił Polaków z przysięgi na wierność Konstytucji 3 maja; biskup Okęcki listem pasterskim zarządził modły o powodzenie targowicy i został cenzorem wydawnictw; działali bp. Massalski i Adam Naruszewicz.
Wdzięczna targowica przywróciła Kościołowi majątki, cenzurę wydawnictw i zwróciła oświatę. Tenże nuncjusz Saluzzo czynił starania o wysłanie polskiej kawalerii narodowej na wojnę z… rewolucyjną Francją!

Kolejny raz pomocną dłoń Kościół katolicki podał Polsce na „sejmie hańby” w Grodnie w 1793 r., pomagając Rosji i Prusom zalegalizować II rozbiór.

Po klęsce Polski w wojnie w 1792 r. i zaprowadzeniu rządów targowicy Rosja przysłała do Warszawy ambasadora Sieversa z zadaniem doprowadzenia do II rozbioru i ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm. Koszty, czyli łapówki, pokrywała do spółki z Prusami. Kościół był wdzięczny targowicy i Rosji za obalenie jakobińskiej Konstytucji 3 maja, przywrócenie mu edukacji młodzieży i majątków zabranych przez Sejm Wielki na odbudowę wojska polskiego. Toteż wśród głównych aktorów „sejmu hańby” byli biskupi:

-Skarszewski, targowicki podkanclerzy, ten sejm organizował.
-Kossakowski rosyjskim złotem przekupywał i dobierał posłów (67 dukatów od głowy)
-Massalski wygłaszał prorosyjskie mowy „o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”

W kościołach warszawskich czytano list pasterski bpa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, „ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.”
Kiedy już po II rozbiorze uproszony przez króla Stanisława Augusta kardynał protektor Polski Antici błagał papieża Piusa VI o interwencję na rzecz Polski, papież odpowiedział, że uważa ją za nieodpowiednią w obecnych okolicznościach, i radził kapitulację przed zaborcami. Ważniejsze dla Kościoła było utopienie we krwi rewolucji francuskiej.

Przedstawiłem tylko te największe klęski w naszej historii do czasu rozbiorów. Ja już pomijam takie drobnostki historyczne, które nie miały żadnego, bądź większego znaczenia dla historii Polski, takich choćby jak np. to, że w słynnym strajku dzieci we Wrześni przeciw nauczaniu modlitwy „Ojcze Nasz” po niemiecku zaprotestowali rodzice poprzez swoje dzieci a nie Kościół poprzez swoich funkcjonariuszy. Temat ich nie interesował i nie byli stroną w sporze – skąd my to znamy…

Do doprowadzenia do rozbiorów walnie przyczynił się Kościół katolicki. Fałszerze historii w sutannach czynią wszystko, by wymazać z pamięci narodu rolę Kościoła w rozbiorach. Wymazać, że katolicki kler sterował polską polityką i podporządkowywał ją interesom obcego państwa – Państwa Kościelnego. Przecież kanclerzem lub podkanclerzym zawsze był duchowny, prymas przewodniczył senatowi i był interreksem, a kościelne awanse zależały od wysługiwania się interesom Kościoła i cesarzy niemieckich.

Wychowawcami dzieci władców (także magnatów) byli prawie zawsze duchowni. Do tego Kościół dzierżył oświatę i jedyne wówczas masowe medium – ambonę. Kościół przez wieki miał monopol w edukacji Polaków, tylko na krótko przerwany epizodem wspaniałych szkół ewangelickich doby reformacji. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – proroczo napisał Jan Zamojski w akcie fundacyjnym swojej Akademii. To Kościół był piewcą złotej wolności, obrońcą wolnej elekcji i liberum veto. Potrzebował ich, aby utrzymać Polskę w stanie anarchii, by móc ją grabić bez przeszkód.

To Kościół katolicki wychowywał polską młodzież, zaszczepiał jej fanatyzm katolicki, kołtuństwo i anarchię. To Kościół katolicki zamordował Polskę. Najwięksi zdrajcy w naszej historii to m.in. kardynał Radziejowski, biskupi: św. Stanisław, Kossakowski, Massalski, Młodziejowski, Ostrowski, Trzebicki. Cywilni zdrajcy: Hieronim Radziejowski, Adam Poniński, Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i inni byli wychowankami szkół katolickich, w ogromnej większości jezuickich. To Kościół siał nietolerancję, pogardę. Efekt tego katolickiego ogłupiania był taki, że Polska od połowy XVII wieku nie wniosła do kultury europejskiej NIC! Nie mówiąc o nauce, zlikwidowanej zupełnie, wyciętej równo z trawą.

Wydarto Kościołowi edukację właściwie przypadkiem: papież w 1773 roku skasował zakon jezuitów. Z dnia na dzień w polskiej oświacie powstała pustka. Wykorzystał to król Stanisław August i doprowadził do powołania przez sejm Komisji Edukacji Narodowej. Dzieło KEN cofnęła targowica, która w 1792 roku zwróciła edukację Kościołowi. Trochę tego ziarna jednak wykiełkowało, mimo wysiłków kleru, by wszelką wolną myśl wytępić.

Odrębna kwestia to oświata ludu. Nawet KEN nie zrobiła tu wiele, bo nie zajmowali się nią jezuici, ale proboszczowie, a w praktyce organiści, często niepiśmienni. Katolicki program nauczania dla ludu to wkuwanie na pamięć katechizmu i śpiew kościelny. Jedynym awansem społecznym dla przywiązanego do ziemi pańszczyźnianego chłopa była ministrantura, potem stanowisko kościelnego lub organisty. Polski robotnik potrafił wykonać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, nawet Holendrów, niemal zawsze ewangelików. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy! Trudno się dziwić, że polscy emigranci do USA w XIX w., ogłupieni przez Kościół analfabeci, zapracowali na słynne „Polish jokes”.

Dlatego budzi przerażenie, że mimo tych doświadczeń ponownie wpuszczono Kościół do szkół. Jest nadzieja (choć mała), że katolicki kamień u szyi, który topił polską oświatę przez wieki i opóźniał rozwój kraju, będzie w końcu odcięty.

Równocześnie Kościół praktycznie nie płacił podatków, nawet na obronę Polski. Wysilał się tylko czasem na subsidium charitativum, czyli podatek dobrowolny. Zawsze były to ochłapy. W roku 1775 (już po I rozbiorze) Kościół zaczął płacić 600 tys. zł rocznie. Zmusił ich do tego… rosyjski ambasador Stackelberg!

Tu ukazała się bezmyślność Kościoła. Pazerność odjęła mu rozum: skarby jakie sobie nagromadził zagrabili mu w czasie potopu Szwedzi. Owo doświadczenie niczego go nie nauczyło. Nachapał się ponownie, ale nadal nie chciał płacić podatków na obronę Polski i… znów Kościół został obrabowany podczas III wojny północnej przez Szwedów, Rosjan i Sasów.
Kler znowu zabrał się do wyłudzania pieniędzy od ogłupionych Polaków, nachapał się i… – dwie lekcje powinny wystarczyć – pewnie płacił wreszcie podatki? Ale przecież toż to Kościół katolicki, to i trzeci raz go oskubali – tym razem zaborcy. Potem jeszcze bolszewicy i hitlerowcy. Kościół przywilejami podatkowymi cieszy się nadal. Mało tego – Kościół jest jedynym podmiotem na który można przekazać darowiznę w nielimitowanej kwocie! Czy mam wyjaśniać jakie to niesie za sobą podatkowe nadużycia? Może w osobnym wątku…

Powyższe „zasługi” pomniejszyłem o wszelkie kościelne manipulacje przy obieraniu króli elekcyjnych, oraz związaną z tym stronniczością polityczną i konsekwencjami tych działań na dalsze losy naszego kraju, ponieważ opisałem już to w osobnym wątku:
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13557

O tym jak Kościół zwalczał Konstytucję 3 maja, aktywnie popierał Targowicę – za co kilku biskupów zawisło też już pisałem:
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374

A o tym jak Kościół pozbawiał nas szans na odzyskanie Prus Książęcych jeszcze napiszę. W sumie od dawna mam już to gotowe ale muszę zweryfikować jeden dość bardzo istotny aczkolwiek na pierwszy rzut oka niewiarygodny szczegół. Dlatego muszę się upewnić o czym piszę aby móc odpierać ewentualne ataki. Na które mam nadzieję, że będę miał czas.

Mam ogromny żal do tzw. komuny, że przez choćby część okresu swoich rządów (np. na początku kiedy była jawnie wroga Kościołowi) nie nauczała w szkołach o powyższych jego „ZASŁUGACH”. Nijak nie mogę tego zrozumieć. Po co zabiegać o poparcie Kościoła w systemie totalitarnym mającego wszelkie atrybuty siły, którego nie wybrało i nie popiera społeczeństwo? A może właśnie to tu jest pies pogrzebany…?

Kardynał Dziwisz niedawno powiedział, że „Kościół nie zasłużył na to aby czuć się w Polsce obco” – czyżby? ”

Źródło: https://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=17525


https://wiernipolsce1.wordpress.com/201 ... ek-polski/

A co było przed 966 rokiem nie wiemy, pozamiatane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 cze 2017, 12:31 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 476
Płeć: kobieta
Z katolicyzmu zostaje w kazdym to co dal sobie wmowic i zyje tymi przekonaniami.
Kto nie pamieta z religii nauk, ze czlowiek zostal wyrzucony z raju za nieposluszenstwo bo jablka mu sie zachcialo. Wyrzucenie z raju to pokuta za ten grzech pierworodny. I mozna sobie powiedziec: ja w to nie wierze, ale jak patrze po ludziach to wiekszosc zyje jakby odprawiali pokute. Zyje sie przekonaniem, ze zycie to pokuta.

Pokute najlepiej jest odprawiac jak sie powie:
nie chce byc szczesliwa.
Chce uprzykrzac sobie zycie.

Uprzykrzac zycie najlatwiej jest jak wyrzeknie sie ochoty i robi sie z oporem. Wtedy wszystko trudno przychodzi, do wszystkiego trzeba sie zmuszac i jest pokuta jak ta lala.

Koniecznie trzeba sobie powiedziec:
nie chce, zeby mi sie chcialo smiac
nie chce, zeby mi sie chcialo robic
nie chce, zeby mi sie chcialo spiewac
nie chce, zeby chcialo mi sie bawic

A gdy juz to wszystko ma sie pod kontrola i zawieje nuda, to koniecznie trzeba powiedziec: nie chce, zeby mi sie nudzilo. I wtedy bedzie sie robilo rzeczy, ktorych wlasciwie nie chce sie robic, ale zeby nie zanudzic sie na smierc to sie robi.

Ja jestem expertem od uprzykrzania sobie zycia, to wiem co mowie.
Mam w zanadrzu takie texty, ze nie zasluguje na cos, nie jestem czegos warta, nie potrafie, nie chce mi sie...
Wszystko to po to, aby tak uprzykrzyc sobie zycie aby odechcialo sie zyc. Wtedy czuje sie dumna, ze tak dobrze odprawiam pokute.

Szkoda tylko, ze zrobilam swiadome to nieswiadome, bo jak cos staje sie swiadome to przestaje sie tym zyc.
To oznacza wzbudzanie w innych zazdrosci. Stane sie winna wzbudzania w innych zazdrosci. Bo jak to, moze byc latwiej w zyciu? To juz lepiej wezme odpowiedzialnosc za tych ludzi i popokutuje sobie jeszcze troche, razem z nimi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 cze 2017, 12:41 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 16 gru 2015, 16:07
Posty: 20
vindpust pisze:
Z katolicyzmu zostaje w kazdym to co dal sobie wmowic i zyje tymi przekonaniami.
Kto nie pamieta z religii nauk, ze czlowiek zostal wyrzucony z raju za nieposluszenstwo bo jablka mu sie zachcialo. Wyrzucenie z raju to pokuta za ten grzech pierworodny. I mozna sobie powiedziec: ja w to nie wierze, ale jak patrze po ludziach to wiekszosc zyje jakby odprawiali pokute. Zyje sie przekonaniem, ze zycie to pokuta.

Pokute najlepiej jest odprawiac jak sie powie:
nie chce byc szczesliwa.
Chce uprzykrzac sobie zycie.

Uprzykrzac zycie najlatwiej jest jak wyrzeknie sie ochoty i robi sie z oporem. Wtedy wszystko trudno przychodzi, do wszystkiego trzeba sie zmuszac i jest pokuta jak ta lala.

Koniecznie trzeba sobie powiedziec:
nie chce, zeby mi sie chcialo smiac
nie chce, zeby mi sie chcialo robic
nie chce, zeby mi sie chcialo spiewac
nie chce, zeby chcialo mi sie bawic

A gdy juz to wszystko ma sie pod kontrola i zawieje nuda, to koniecznie trzeba powiedziec: nie chce, zeby mi sie nudzilo. I wtedy bedzie sie robilo rzeczy, ktorych wlasciwie nie chce sie robic, ale zeby nie zanudzic sie na smierc to sie robi.

Ja jestem expertem od uprzykrzania sobie zycia, to wiem co mowie.
Mam w zanadrzu takie texty, ze nie zasluguje na cos, nie jestem czegos warta, nie potrafie, nie chce mi sie...
Wszystko to po to, aby tak uprzykrzyc sobie zycie aby odechcialo sie zyc. Wtedy czuje sie dumna, ze tak dobrze odprawiam pokute.

Szkoda tylko, ze zrobilam swiadome to nieswiadome, bo jak cos staje sie swiadome to przestaje sie tym zyc.
To oznacza wzbudzanie w innych zazdrosci. Stane sie winna wzbudzania w innych zazdrosci. Bo jak to, moze byc latwiej w zyciu? To juz lepiej wezme odpowiedzialnosc za tych ludzi i popokutuje sobie jeszcze troche, razem z nimi.


wiesz koleżanko, że mam czasem bardzo podobnie?:)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2017, 12:30 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 476
Płeć: kobieta
To co mi dal katolicyzm, to poczucie winy.
W Transerfing Vadim Zeland opisuje zjawisko wahadel. Tak jak ja to rozumiem, to jakies sily kosmiczne albo ugrupowania pozaziemskie. Te wahadla zarzucaja kotwice wszedzie tam gdzie wyczuwaja poczucie winy. Czy to ma byc kara, czy co innego to odczuwa sie bardzo nieprzyjemne, tak jakby sie bylo karanym, jakby ktos dokopywal.

W kosciele to ulubione zajecie klepanie sie w piers i powtarzanie: moja wina, moja wina. Katolicy chca sie czuc winni, chca brac wine na siebie. I jak sie ma takie wzorce brania winy na siebie, to zycie moze i najczesciej jest bardzo upierdliwe.

Gdy ten wzorzec odkrylam u siebie, to az szczeka mi opadla. Nareszcie znalazlam przyczyne mojego czesto zlego samopoczucia, czesto bez powodu. Ja sie po prostu niemalze caly czas czulam winna i bylam znakomitym kaskiem dla tych wahadel.

Gdy zadalam sobie pytanie: co mi daje poczucie winy? to branie poczucia winy na siebie chroni przed czuciem sie winna.
Czyli jak nie biore poczucia winy na siebie to czuje sie winna. A jak biore to tez sie czuje winna. Jakby siedziec w samonapedzajacej sie spirali. Jak bym nie zrobila to i tak bede winna.
Wyjsciem bedzie chyba zaakceptowanie bycia bezlitosna. Bezlitosna nie lituje sie nad innymi i nie bierze winy na siebie aby ulzyc komus w cierpieniu. Ale bezlitosna bede tylko w oczach innych. w swoich oczach bede sie czula, ze jestem poza tymi rozgrywkami.

-- 08 wrz 2017, 17:26 --

Ten mechanizm brania winy na siebie mozna zauwazyc u dzieci. Rodzice sie kloca - dziecko bierze wine na siebie: to przeze mnie rodzice sie kloca. Rodzice sie rozwodza: to przeze mnie, bo bylam niegrzeczna. Dziecko bierze wine na siebie. I mozna sie zapytac dlaczego to robi?
Moja hipoteza jest taka, ze po prostu rozne istoty z innych swiatow tlumacza nam nasza rzeczywistosc mowiac: to przez ciebie rodzice sie kloca, to przez ciebie rodzice sie rozwodza, to przez ciebie to i tamto. I dziecko to kupuje i robi z tego mysl: to prze ze mnie. Inaczej nie potrafie tego wytlumaczyc skad dziecko, ktore jest niewinnoscia zaczelo brac wine na siebie. Ktos mu musi to wmawiac. I ten mechanizm zostaje mu rowniez w doroslym zyciu.
I to widac po tych wiernych wmawiajacych sobie: moja wina, moja wina.
To chyba jakis synrom Jezusa, aby brac winy innych na siebie i ulzyc im w cierpieniu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2017, 18:59 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3193
Płeć: mężczyzna
dzieci są mechanizmem poddania,i zawsze i z każdej strony im się to utrwala-poprzez rodziców.
taka ta rzeczywistość
Wszystkie swoje tutejsze "ja" zawdzięczają religii i totalnej schizie odbierania tej rzeczywistości,wpajanej i utrwalanej pzrez masę, całą masę im obcych poniekąd środków odgórnej,acz fizycznej kontroli-kim są,po co,dlaczego...a może krzyżyk na ścianie jest mottem przewodnim w ich zaiistnieniu?
Może budda,albo właściiwe jezusek na skrzyżowaniu dwóch deseczek?
System kontroli jest dopracowany do granic możliwości....
Przekraczajcie swoje "ja",nawet będąc już spowolnionym programem.

Są tacy,którzy Wam to wyrzucą jako "grzech śmiertelny"
A fruu
11te przykazanie-"weź to wszystko co wiesz wypie.dol"
i fruu

Sobie to zawdzięczysz,dla siebie.
:)

skoro jesteś kroplą w oceanie,który zwiesz BOGIEM to kuźwa nim jesteś.
no jak się czujesz jako kropelka takiego oceanu?
jak cyklon?czy wiaterek,którym oddychasz?

Wszystko jest manipulowane,ale dlaczego i TY?

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2017, 22:05 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 476
Płeć: kobieta
dar66 pisze:

Wszystko jest manipulowane,ale dlaczego i TY?


A dlaczego ja nie mialabym byc manipulowana?
Te programy sa dosyc mocno zakorzenione. I jak sie nie dotrze do sedna, to mozna je zlagodzic, ale one dalej siedza i aktywuja sie. Teraz go przepatrzylam chyba do konca, bo tak milo i spokojnie, wrecz blogo sie zrobilo.
Pozostaje mi jeszcze wstyd. I wtedy nikt nie bedzie mogl mna manipulowac. Chociaz juz teraz smieje sie z sytuacji, ktora zaaktywowala ten wzorzec, a byla bardzo nieprzyjemna.

-- 09 wrz 2017, 00:24 --

To co moge jeszcze powiedziec, to to, ze poczucie winy jest chyba najwieksza z chorob ludzkosci.I to jest bardzo podstepna choroba, bo jej sie nie dostrzega. Kiedy sie czuje poczucie winy to sie czuje, ale najczesciej czuje sie jakis niepokoj, lek zle samopoczucie, brak energii, niechec do robienia, niemoznosc odmowienia... Siedzi sie jak w pulapce na myszy. Nie ma sie wyboru. Gdy sie przejrzy to poczucie winy, to nagle widzi sie, ze ma sie wybor, ze przymus znika, przestaje sie przejmowac pierdolami ze ktos sobie cos pomysli. To jest to co inni nazywaja bycie bezlitosnym, a to jest po prostu przywrocenie sobie prawa do bycia panem siebie.

Dlaczego trudno jest to dostrzec, ze to chodzi o poczucie winy? Bo najczesciej czuje sie oddzialywanie wahadel w postaci zlego samopoczucia, a nie poczucia winy. Odczuwamy efekty ukarania, czy jakiegos podczepienia sie tych wahadel. To sie moze objawiac problemami w podbrzuszu.
Innym objawem poczucia winy jest to,ze zrzuca sie wine na kogos innego, aby sobie ulzyc, widzi sie winhnych na zewnatrz.

Rozpracowanie poczucia winy daje WYBOR.
Drzwi klatki w ktorej sie siedzialo otwieraja sie na oscierz.
Jak sie czuje, ze sie nie ma wyboru, ze sie sidzi jak w potrzasku to znaczy, to tylko tyle, ze ma sie poczucie winy i ono przejelo kontrole nad zyciem.

Dlatego chyba kosciol tak wmawia wine, zebysmy siedzieli jak myszy w klatce z obietnica, ze po smierci czeka laska boga.
Nie lepiej ulaskawic siebie samego, za zycia, zeby reszte zycia zyc wolniej i przyjemniej?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 wrz 2017, 17:51 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3193
Płeć: mężczyzna
post nie był kierowany bezpośrednio do Ciebie,a do ogółu czytających
tak wyszło-aż mi ciut głupio,ale fajnie że odpisałaś. :)

coś i tu załączę,jakby ktoś nie wiedział od momentu zaistnienia z czym ma do czynienia
Obrazek
,
ktosie nic nie wiedzą,ale to może i lepiej?

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 wrz 2017, 19:54 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 04 wrz 2017, 23:32
Posty: 8
To iż wraz z judaizmem, islamem, prawosławiem, protestantyzmem....etc... wraz z wszelakimi kryptosektami jak masoni włącznie ODSIAŁ PLEWY czyli SIEBIE SAMEGO od ZIARNA czyli NAWRÓCONYCH.....

Innymi słowy WSZYSCY CO WYZNAJĄ DOWOLNĄ WERSJĘ RELIGI ob-ZJAW-ionej (OBRZEZANEJ) są PRZEKLĘCI.... czyli medialniej UPADLI.


ZJAWA to maryja znana też jako UPIÓR HEL z nordyckich mitologii. Pani na NAPLETKOWEJ ŁODZI (ARCE)....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 wrz 2017, 20:46 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 327
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
Jak dla mnie największą chorobą ludzkości jest chciwość , są różne jej odmiany i w sumie każdy choć w minimalnym stopniu jej ulega a wielu bez ograniczeń żadnych. Poczucie winy też z niej wynika ale wielu tego nie odczuwa, zostali "odduchowieni" różnymi programami. Można by uogólnić ,że wszystko co złego dzieje się na świecie jest wynikiem chciwości ,programu który istnieje od tysiącleci a zapewne i dużo dłużej, jeszcze za wcześniejszych już nie istniejących cywilizacji a nie istniejących właśnie z powodu chciwości. Ci co go nam "zafundowali" również go posiadają - możliwe że powstał po zamknięciu "klatki" jak to opisywał Sławek w odpowiedziach O.Pio.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 wrz 2017, 10:10 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 476
Płeć: kobieta
Religia wmowila mi, ze trzeba czcic. Trzeba czcic matke, ojca - "czcij matke swoja i ojca swego".
Religia wmowila, ze trzeba czcic boga.

A dlaczego nie traktowac matki i ojca jak kolezanki/ kolegi?
Dlaczego nie zyc z bogiem za pan brat?
Czy nie dlatego, ze takie nastawienie zrownaloby matke/ojca z dzieckiem?
Czy nie dlatego, ze zyjac z bogiem za pan brat zrownaloby sie z bogiem i nie stawialo sie go na piedestale?

Stawianie kogos na piedestale tworzy chierarchie. Nie ma kogos lepszego, wyzej postawionego jezeli ktos inny nie znizy sie.

Chyba Jezus powiedzial: stan sie jak dziecko.
Dziecko traktuje wszystkich na rowni sobie. Dziecko jest poza matrixem. Wmawiajac mu, ze trzeba szanowac, czcic kogos zmusza sie je w swiat matrixa.

Dlaczego nie mozna po prostu byc? po prostu robic rzeczy? po prostu sie smiac?, tylko trzeba szanowac, czcic...
Bo bez tego szacunku i czci matrix by sie posypal. Trzeba zrownac wszystko z Ziemia. A bogowie beda mieli miekki upadek, bo spadna w objecia Bogini.

No i jezeli juz tak o rownosci, to wiele lat temu mielismy spotkanie z jednym z bogow, ktory skapitulowl i pracuje teraz dla pokoju we wszechcswiecie. Jedna osoba po prostu pozwolila swiadomosci tego boga mowic do nas. Ten bog mial dla kazdego jakies przeslanie. Dla mnie bylo:" M. jestes .... na Ziemi. Nigdy sie nie ponizaj i nie patrz na innych z wyzszoscia". Madre slowa, mowiace o dazeniu do rownosci, zeby nigdy nie stawiac siebie ani nizej ani wyzej.
Na szczescie we wszechswiecie sa bogowie, ktorzy zrozumieli bezsens walki. Jest ich juz spora grupa. Swiaty, ktore skapitulowaly utworzyly WZF (Wolna Zjednoczona Flote), do ktorej przylacza coraz wiecej i wiecej bogow/swiatow. Czlonkow tej Floty nigdy nie mozna podrobic, bo kluczem do Floty jest unikalna wibracja serca, ktorej nikt nie jest w stanie podrobic. Tak wiec nie ma przebierancow udajacych kogos innego, podszywajacych sie pod kogos innego. Chociaz niektorzy probuja. Moze nie wszystko jeszcze stracone.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 wrz 2017, 13:24 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 327
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
vindpust - ja bym powiedział że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami bo nasze dusze stworzył Stwórca, wszyscy jesteśmy jego dziećmi. Tez uważam że nie należy go czcić ale słuchać tak jak się słucha ojca ,matki ,oni żyją dłużej i dają tobie dobre RADY ,ty zrobisz jak zechcesz ale poniesiesz konsekwencje swoich wyborów tak jak w ziemskim życiu. Dostając radę - oznacza to że możesz z niej skorzystać albo nie ,to oznacza wolną wolę. Nie masz czcić Boga tylko z nim rozmawiać ,nie padaj przed nim na kolana tylko podaj mu rękę, wysłuchaj go tak jak robisz to z ojcem czy matką ziemską.
Czczenie bóstwa oznacza posłuszeństwo ,religie na tym bazują - masz czcić Boga a to oznacza być posłusznym jego kapłanom czyli ludziom takim jak my. Można powiedzieć że religie to sekty w których jedni (kapłani) mówią innym jak maja żyć w zgodzie z Bogiem ,chociaż tak naprawdę każdy ma to zapisane wewnątrz siebie i nie potrzebuje kapłanów. Niestety nasz świat jest bardzo pokręcony ,ludzie od pokoleń uczeni że musisz należeć do jakiejś sekty bo inaczej nie pójdziesz do Nieba - jedna wielka ściema.
Za takie herezje Święty Kościół Katolicki w Średniowieczu by mnie spalił na stosie , tak się pozbywa konkurencji i ludzi myślących samodzielnie a innych zastrasza - mafijne zagrywki w imię Boga , KK a szczególnie Watykan z prawdziwym Stwórcą już nie ma prawie nic wspólnego.
Islam to jeszcze gorsza sekta od KK, dla mnie to nawet nie jest religia tylko ideologia zakamuflowana.
To moja ocena ale każdy wybiera swoją drogę sam ,przynajmniej powinien sam a nie słuchać bezrefleksyjnie tzw. kapłanów - mówią że chcą ci pomóc w zbawieniu ale może chcą z ciebie zrobić niewolników ich religii?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group