Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 kwie 2021, 6:19

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 181 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna
Autor Wiadomość
Post: 04 lis 2010, 22:24 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
wg E. Tolle, „Potęga Teraźniejszości”.

Dopóki umiejętność bycia w Tu i Teraz jest ci niedostępna, każde bolesne emocjonalnie doznanie pozostawia po sobie osad cierpienia.
Żyje ono w tobie jeszcze długo po fakcie, miesza się z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie miałeś, i wrasta w umysł i ciało.
Zasada ta oczywiście dotyczy także wszystkiego, co wycierpiałeś w dzieciństwie z powodu nieświadomości świata, w którym zdarzyło ci się urodzić.
Z nagromadzonego bólu powstaje negatywne pole energetyczne, wypełniające twoje ciało i umysł.
Jeśli masz wrażenie, że jest to niewidzialny, odrębny byt, niewiele się mylisz.
Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem – ciało bolesne – skumulowana, bolesna energia.
Ma ono dwa tryby istnienia: utajony i czynny.
U jednej osoby może przez dziewięćdziesiąt procent czasu pozostawać w uśpieniu, natomiast u innej, głęboko nieszczęśliwej, potrafi być stale aktywne.
Niektórzy ludzie uczestniczą w życiu niemal wyłącznie za pośrednictwem swojego ciała bolesnego, inni zaś mogą odczuwać jego obecność tylko w pewnych okolicznościach – na przykład w związkach osobistych albo w sytuacjach kojarzących się z niegdysiejszą stratą lub porzuceniem, z fizycznym bądź emocjonalnym zranieniem itp.

Ciało bolesne może dać znać o sobie pod wpływem jakiegokolwiek bodźca, zwłaszcza gdy uruchamia on echa dawnej bolesnej prawidłowości. Kiedy gotowe jest zbudzić się ze snu, wystarczy myśl czy też niewinna uwaga kogoś z najbliższego otoczenia, żeby je uruchomić.
Niektóre ciała bolesne są nieznośne, ale stosunkowo mało szkodliwe – trochę jak rozkapryszone dziecko.
Zdarzają się też jednak złośliwe, niszczycielskie potwory, istne „demony”. Część z nich posługuje się przemocą fizyczną, ale znacznie liczniejsze uciekają się do przemocy w sferze emocjonalnej. Jedne napastować będą ludzi z twojego bliższego lub dalszego otoczenia, podczas gdy inne zaatakują ciebie – swojego „żywiciela”.

Myśli i uczucia, które budzi w tobie własne życie, przybierają wtedy głęboko negatywny, autodestrukcyjny odcień.

Często bywa to przyczyną schorzeń i nieszczęśliwych wypadków. Niektóre ciała bolesne doprowadzają swoich żywicieli do samobójstwa.
Czasem wydaje ci się, że kogoś dobrze znasz, i nagle stajesz oko w oko z tym obcym tworem – nagromadzonym w Tobie bólem, gniewem i tożsamością ofiary.
Za pierwszym razem czeka cię spory szok.
Ważniejsze jest jednak obserwowanie własnego ciała bolesnego aniżeli cudzych.
Zauważaj w sobie wszelkie przejawy niezadowolenia: irytację, zniecierpliwienie, zasępienie, chęć czynienia krzywdy, gniew, przygnębienie, pragnienie, żeby w twoim związku osobistym pojawiła się nuta dramatu.
Mogą one znaczyć, że ciało bolesne próbuje zbudzić się z uśpienia.
Jeśli rzeczywiście się zbudzi, natychmiast je na tym przyłap.
Ciało bolesne walczy o przetrwanie – tak jak każdy „byt”.
Przetrwać zaś zdoła tylko pod warunkiem, że skłoni cię, abyś bezwiednie z nim się utożsamił.
Może wtedy wychynąć z ukrycia, przejąć władzę, „stać się tobą” i za twoim pośrednictwem żyć. Potrzebuje ciebie jako narzędzia zdobywania „pokarmu”.
Będzie się żywiło każdym doznaniem, które wibruje pokrewną mu energią – wszystkim, co rodzi nowy ból pod jakąkolwiek postacią: gniewu, skłonności niszczycielskich, nienawiści, rozpaczy, dramatycznych emocji, przemocy, a nawet choroby.

Gdy więc ciało bolesne tobą zawładnie, stworzy ci sytuację, która odbije ku niemu energię, nastrojoną na jego własną częstotliwość, żeby mogło się nią karmić.
Ból może się żywić tylko bólem.
Nie może się żywić radością.
Po prostu jej nie trawi. Z chwilą gdy ciało bolesne przejmie władzę nad tobą, twój apetyt na ból wzrośnie.
Staniesz się ofiarą lub oprawcą.
Zechcesz zadawać cierpienie albo cierpieć – jedno drugiego zresztą nie wyklucza: tak naprawdę niewielka to różnica. Oczywiście nie jesteś tego świadom i będziesz twierdził z zapałem, że wcale bólu nie pragniesz. Ale jeśli uważniej się przyjrzysz, zobaczysz, że twoje myślenie i zachowanie podporządkowane jest temu, aby ból nie ustawał – zarówno twój własny, jak i cudzy. Gdybyś był tego świadom, cały ten schemat by się rozsypał, bo trzeba być obłąkanym, żeby pragnąć bólu, a nikt nie jest obłąkany świadomie.

Ciało bolesne – mroczny cień ego – boi się blasku świadomości.
„Boi się” ujawnienia.
Warunkiem przetrwania ciała bolesnego jest twoje bezwiedne utożsamienie z nim i nieświadomy lęk przed konfrontacją z bólem, który w tobie żyje.
Ale jeśli nie spojrzysz temu bólowi prosto w oczy, jeśli nie opromienisz go blaskiem świadomości, będziesz musiał raz po raz na nowo go przeżywać.
Ciało bolesne może ci się wydawać niebezpiecznym potworem, na którego nie masz odwagi spojrzeć, ale zapewniam cię: to tylko zwiewne widmo, nie oprze się zatem potędze twojej przytomności. Wedle niektórych nauk duchowych wszelki ból to w gruncie rzeczy – tylko złudzenie.
Owszem, prawda.
Ale czy przekonałeś się o tym na własnej skórze? Sama wiara nie wystarczy, żeby stało się to dla ciebie prawdą.
Chcesz do końca życia cierpieć ból i twierdzić, że jest złudny?
Czy to cię od niego uwalnia?
Szukamy tu sposobu, żeby ta prawda stała się dla ciebie faktem – autentycznym doświadczeniem.
A zatem ciało bolesne nie chce, żebyś je miał pod bezpośrednią obserwacją i widział takim, jakie jest.
Kiedy zaczynasz je obserwować, kiedy czujesz w sobie pole jego energii i ogarniasz je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości: przytomna obecność. Jesteś teraz świadkiem, obserwatorem poczynań ciała bolesnego.
Znaczy to, że nie może ono już cię wykorzystywać, podszywając się pod ciebie, ani regenerować się, czerpiąc z ciebie soki. Odnalazłeś najgłębsze źródło siły wewnętrznej. Dotarłeś do potęgi teraźniejszości.


P33



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 04 lis 2010, 22:24 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 05 lis 2010, 8:48 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
Praktyka pokłonów - bardzo korzystnie jakościowo wpływa na pasożyty
cokolwiek ktokolwiek rozumie pod tym terminem. Praktyka odpchlenia inaczej...

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 9:58 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Hakun pisze:
Praktyka pokłonów - bardzo korzystnie jakościowo wpływa na pasożyty
cokolwiek ktokolwiek rozumie pod tym terminem. Praktyka odpchlenia inaczej...



żartujesz ?
czy poważnie o tych pokłonach ?

P33 :boisie:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 10:05 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
Praktyka pokłonów to jedna z najpoważniejszych praktyk jakie istnieją na ziemi.
To, że się nie wie jak działają albo nie ma z tym żadnych doświadczeń
nijak koreluje z ich zasięgiem i głębokością działania.

Po co - w zasadzie wszystkie stare poważne szkoły pracy z umysłem
które mają w swoim gronie oświeconych, w pełni przebudzonych działaczy
jako STANDARD mają tą praktykę w arsenale swoich technik?
Różne formy - ale ta sama praktyka o tym samym kierunku działania.

Coś w tym musi być... :)

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 10:12 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Już wiem, przeczytałem w innym poscie...
A jeśli chodzi o Ciebie to masz jakieś konkretne efekty ?

P33



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 10:13 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
tak

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 12:39 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Hakun;
"Niektóre ciała bolesne są nieznośne, ale stosunkowo mało szkodliwe – trochę jak rozkapryszone dziecko.
Zdarzają się też jednak złośliwe, niszczycielskie potwory, istne „demony”. Część z nich posługuje się przemocą fizyczną, ale znacznie liczniejsze uciekają się do przemocy w sferze emocjonalnej. Jedne napastować będą ludzi z twojego bliższego lub dalszego otoczenia, podczas gdy inne zaatakują ciebie – swojego „żywiciela”."

Chcę się z Wami podzielić. Doświadczyłem tego. Najpierw zauważyłem, że moje życie układa się tak, że za każdą dobrą rzecz, za sukces muszę zapłacić, były to albo przeziębienia, kolizję samochodowe, zwichnięcia...tak jakby coś domagało się powrotu do równowagi. Były to lata kiedy uczęszczałem na psychoanalizę i dobrze pamiętam jak rozmawialiśmy o tej zależności , którą odkryłem. Potem zauważyłem, że potrafię czerpać z czyichś nieszczęść, jak miałem sukces to wypatrywałem "złych" wypadków, które przytrafiają się innym i chyba działało bo sam byłem nietknięty. I wreszcie nadszedł czas kiedy postanowiłem się tak nie bawić i efekt jest taki, że od paru lat mam depresje, poczucie beznadziejności...mam wrażenie że moje ciało bolesne już nie musi szukać wyrównania w zewnętrznych wypadkach, ma mnie :( czuję się czasem jak zahipnotyzowany :(
Tolle pięknie opowiada i pisze o tym. Ty, Hakun, proponujesz pokłony. Ktoś inny jeszcze coś...
A ja odkrywam w sobie prawdziwy ból i uczę się patrzeć mu prosto w oczy.
Bardzo trudne, nie wiem po co, ale jakoś tu zabrnąłem...i zastanawiam się jak głęboka jest ta królicza nora ?

P33



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 15:29 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 13:51
Posty: 25
Lokalizacja: Ziemia
Płeć: kobieta
Mam dobry sposób na pozbycie się blokad energetycznych na czakramach. Sprawdziłam działa. Trzeba zrobić sobie ciepłą kąpiel i dodać do wody łyżkę stołową sody oczyszczonej i łyżkę soli. W takiej kąpieli trzeba leżeć 20 min. i koniecznie zanurzyć się po szyję w wodzie. Blokady puszczają. To jest taki "mechaniczny" sposób, są jeszcze inne możliwości.
:)
@Piotr33 dzięki za ten fragment. Bardzo ciekawy.

_________________
Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 17:00 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Amber pisze:
Mam dobry sposób na pozbycie się blokad energetycznych na czakramach. Sprawdziłam działa. Trzeba zrobić sobie ciepłą kąpiel i dodać do wody łyżkę stołową sody oczyszczonej i łyżkę soli. W takiej kąpieli trzeba leżeć 20 min. i koniecznie zanurzyć się po szyję w wodzie. Blokady puszczają. To jest taki "mechaniczny" sposób, są jeszcze inne możliwości.
:)
@Piotr33 dzięki za ten fragment. Bardzo ciekawy.



Amber kochana, ja jestem w takim stanie że jestem gotów we wszystko uwierzyć ale ta sól i soda ??? Poprostu myślę, że żartujesz :( Napisz coś więcej i może inne sposoby! Please :bangheadwall:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 17:10 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 13:51
Posty: 25
Lokalizacja: Ziemia
Płeć: kobieta
Piotr33 pisze:
Amber pisze:
Mam dobry sposób na pozbycie się blokad energetycznych na czakramach. Sprawdziłam działa. Trzeba zrobić sobie ciepłą kąpiel i dodać do wody łyżkę stołową sody oczyszczonej i łyżkę soli. W takiej kąpieli trzeba leżeć 20 min. i koniecznie zanurzyć się po szyję w wodzie. Blokady puszczają. To jest taki "mechaniczny" sposób, są jeszcze inne możliwości.
:)
@Piotr33 dzięki za ten fragment. Bardzo ciekawy.



Amber kochana, ja jestem w takim stanie że jestem gotów we wszystko uwierzyć ale ta sól i soda ??? Poprostu myślę, że żartujesz :( Napisz coś więcej i może inne sposoby! Please :bangheadwall:


Nie żartuję, sprawdź. Chociaż pewnie nie zawsze to wystarczy. Myślę, że Tobie przydałoby się oczyszczanie, może masz jakieś podłączenia. Najprościej mówiąc ktoś Cię ssie. Ja się zajmuję Reiki i zdarzało mi się oczyszczać osoby lub mieszkanie z różnych energii.
Pozdrawiam.

Ps. wiem tutaj Reiki jest na cenzurowanym, ale mnie i moim najbliższym pomogło nie raz.

_________________
Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 19:00 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
sól itp działa bardzo dobrze.

Na każdy duży syf zaś działają idealnie pokłony.

Dodam iż wierzenie w technikę a stosowanie jej w praktyce
to dwie zupełnie inne kwestie - dostajesz narzędzie to używaj
albo nie zawracaj głowy - inne, kolorowe, a coś seledynowego.

Jest technologia - sprawdź.
Nie chcesz - nie pytaj.

Jak sprawdzisz - to wiesz czy tą czy inną - ale działaj.

PS w kwestii Reiki
jak rozpoznajesz że to narzędzie
i woda sodowa nie odbija do głowy
to wszystko jest ok - mam znajomych którzy tym się zajmują
i wszystko im dalej się trzyma - można się jednak pogubić

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 19:00 
Jeśli ktoś czuje się jak zahipnotyzowany może to być podłączenie, wtedy wystarczy tylko "obiekt" podjudzać i spijać "śmietankę" jak nektar. Ostatnimi czasy sporo jest podłączeń widocznie i potrzeby większe. Przede wszystkim trzeba taki stan rozpoznać a potem szukać sposobu na odcięcie a są różne. Np. ekstrasens który pracuje na ciałach subtelnych, obcina / odcina kanał i zamyka aurę. Oczywiście podłączenie może powracać bo obiekt jest już tak zaprogramowany więc znowu trzeba odciąć, rozpoznać i myśleć / działać inaczej. Skuteczny choć równie nietrwały może być egzorcyzm.
Są pasożyty energoinformacyjne są też ludzie pasożyty wysysające nam siły życiowe - unikać takich nawet jeśli to rodzina.



Na górę
   
 
 
Post: 05 lis 2010, 19:37 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
"A zatem ciało bolesne nie chce, żebyś je miał pod bezpośrednią obserwacją i widział takim, jakie jest.
Kiedy zaczynasz je obserwować, kiedy czujesz w sobie pole jego energii i ogarniasz je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości: przytomna obecność. Jesteś teraz świadkiem, obserwatorem poczynań ciała bolesnego.
Znaczy to, że nie może ono już cię wykorzystywać, podszywając się pod ciebie, ani regenerować się, czerpiąc z ciebie soki. Odnalazłeś najgłębsze źródło siły wewnętrznej. Dotarłeś do potęgi teraźniejszości."


Przekonuje mnie to co mówi E.Tolle, wiem, że sól i soda może być dobra i pokłony też, ale
czy ktoś z Was może dał sobie radę z ciałem bolesnym w taki sposób jak opisuje Tolle.
Obawiam się, że jeśli nie dam sobie z tym rady w ten sposób to znaczy twarzą
w twarz, z otwarta przyłbicą, świadomie ale za pomocą "sposobów"
to tylko skieruję energię bolesnego ciała na innych ludzi a nie chcę tego więcej robić.
Dzięki za odpowiedź.

P33 :uśmiech:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 20:55 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
za dużo teorii
za mało praktyki...

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 21:11 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2009, 13:51
Posty: 25
Lokalizacja: Ziemia
Płeć: kobieta
Piotr33 pisze:
"A zatem ciało bolesne nie chce, żebyś je miał pod bezpośrednią obserwacją i widział takim, jakie jest.
Kiedy zaczynasz je obserwować, kiedy czujesz w sobie pole jego energii i ogarniasz je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości: przytomna obecność. Jesteś teraz świadkiem, obserwatorem poczynań ciała bolesnego.
Znaczy to, że nie może ono już cię wykorzystywać, podszywając się pod ciebie, ani regenerować się, czerpiąc z ciebie soki. Odnalazłeś najgłębsze źródło siły wewnętrznej. Dotarłeś do potęgi teraźniejszości."


Przekonuje mnie to co mówi E.Tolle, wiem, że sól i soda może być dobra i pokłony też, ale
czy ktoś z Was może dał sobie radę z ciałem bolesnym w taki sposób jak opisuje Tolle.
Obawiam się, że jeśli nie dam sobie z tym rady w ten sposób to znaczy twarzą
w twarz, z otwarta przyłbicą, świadomie ale za pomocą "sposobów"
to tylko skieruję energię bolesnego ciała na innych ludzi a nie chcę tego więcej robić.
Dzięki za odpowiedź.

P33 :uśmiech:


Drogi Piotrze i tu masz rację. Aby przeciąć to szkodliwe działanie nazwijmy to negatywnych energii trzeba przede wszystkim uświadomić sobie ich działanie jak napisał Tolle. Musimy najpierw zmienić swoje podejście do swojej osoby i do świata. To jest dosyć trudne albowiem jak ktoś powiedział przyzwyczajenie staje się drugą naturą człowieka. Jednak istotne jest abyśmy zrozumieli, że to my musimy sterować emocjami a nie one nami.
Możesz też spróbować medytacji i pracy z kamieniami. Polecam Ci Ametyst ze względu na jego oczyszczające właściwości. Proponuję abyś spróbował również oczyszczania mieszkania białą świecą. Zapal świecę i zwróć się do swojego opiekuna o pomoc. Okrąż mieszkanie z tą świecą zaczynając od drzwi wejściowych i kończąc na nich. Podziękuj za pomoc. To są takie sposoby abyś poczuł się lepiej.

Niech moc będzie z Tobą i z Wami wszystkimi. :pocieszacz:

Hakun pisze:
sól itp działa bardzo dobrze.

Na każdy duży syf zaś działają idealnie pokłony.

Dodam iż wierzenie w technikę a stosowanie jej w praktyce
to dwie zupełnie inne kwestie - dostajesz narzędzie to używaj
albo nie zawracaj głowy - inne, kolorowe, a coś seledynowego.

Jest technologia - sprawdź.
Nie chcesz - nie pytaj.

Jak sprawdzisz - to wiesz czy tą czy inną - ale działaj.

PS w kwestii Reiki
jak rozpoznajesz że to narzędzie
i woda sodowa nie odbija do głowy
to wszystko jest ok - mam znajomych którzy tym się zajmują
i wszystko im dalej się trzyma - można się jednak pogubić


Masz rację. Widzisz ja zdaję sobie sprawę, że jestem tylko kanałem, przekaźnikiem. Nie jestem mistrzem mam II stopień Reiki, nawet gdybym była nim to tylko tytuł na dyplomie nic więcej. Ciągle się uczę i odkrywam swoje dawne życia i powiem Wam, że dzięki wiadomościom z różnych filmów tu zamieszczonych zaczynam rozumieć znaczenie niektórych moich snów i wizji. Ale o tym w innym dziale opowiem.
Buziaki.

---
Edit:Złączono posty...Proszę na przyszłość użyć opcji Edytuj

_________________
Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 21:40 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Pozwole sobie dorzucic slowko..
Do kapieli wrzucamy troszke wiecej soli..mozna spokojnie kilogram,najlepiej morskiej lub kamiennej..plus soda
Swiece do oczyszczania..wosk to powinnien byc ..wtedy tez ladnie jonizuje ujemnie..
Mozna tez oczyszczac taka wlasnie swieca..czakry ..tyle kolek nad kazda czakra Mruga jaka jestesmy numerologicznie liczba Mruga
Mozna tez to samo zrobic dymem bialej szalwi..
Nie zaszkodzi wysprzatac dom..zmyc wszystko woda z sola i tez wykadzic szalwia..pozniej zabrac sie za siebie Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 22:47 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Hakun pisze:
za dużo teorii
za mało praktyki...



Szanuję Twoją praktykę.
Ale praktyka głównie karmi Ego.
Im trudniejsza i dłuższa tym lepiej karmi.

Ja szukam dojścia do Tu i Teraz, teraz !
Tak trudno uciszyć myśli. I być teraz.
Jeśli to potrafisz to praktyka Ci już niepotrzebna.

I jest jeszcze coś takiego, że ludzie którzy tego
doświadczyli, którzy otworzyli w sobie ten wymiar,
obejmują nim innych :)
To jest uzdrawiające.

Jeśli tak jest Hakun, to obejmij mnie, pomieść w tej przestrzeni. Proszę.

P33
:zakochany:

barbelo pisze:
Pozwole sobie dorzucic slowko..
Do kapieli wrzucamy troszke wiecej soli..mozna spokojnie kilogram,najlepiej morskiej lub kamiennej..plus soda
Swiece do oczyszczania..wosk to powinnien byc ..wtedy tez ladnie jonizuje ujemnie..
Mozna tez oczyszczac taka wlasnie swieca..czakry ..tyle kolek nad kazda czakra Mruga jaka jestesmy numerologicznie liczba Mruga
Mozna tez to samo zrobic dymem bialej szalwi..
Nie zaszkodzi wysprzatac dom..zmyc wszystko woda z sola i tez wykadzic szalwia..pozniej zabrac sie za siebie Mruga



Amber i Barbelo wierzę w efekt placebo, wszystko może pomóc,
ale trzeba wierzyć :)
ale nie o taką pomoc mi chodzi, nie szukam środków przeciwbólowych,
nie chcę zasłony która odgrodzi mnie od ciała bolesnego,
chcę inaczej, nie tak jak świat doradza...
Jestem tu bo doszedłem do krawędzi i zanim stanę w całkowitej samotności
chciałem przez chwilkę ogrzać się w Waszym cieple :)


P33
---

Edit:Złączono posty...Proszę na przyszłość użyć opcji Edytuj



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 23:01 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
może czas zacząć działać - i coś sprawdzić w praktyce?

sól to nie placebo - to bardzo wyrafinowana alchemia

zastanów się może czy bardziej potrzebujesz uwagi
i troszkę pomarudzić - czy faktycznie coś zrobić

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 23:13 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Hakun pisze:
może czas zacząć działać - i coś sprawdzić w praktyce?

sól to nie placebo - to bardzo wyrafinowana alchemia

zastanów się może czy bardziej potrzebujesz uwagi
i troszkę pomarudzić - czy faktycznie coś zrobić



Napiszesz mi coś o soli, proszę/
Albo wskaż źródło :P
W końcu mógłbym spróbować, nie zaszkodzi,
jeśli mówisz, że to takie wyrafinowane...uchyl rąbek
Dzięki

P33



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 23:21 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 mar 2010, 19:27
Posty: 60
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Piotr33 pisze:
Ale praktyka głównie karmi Ego

Ego karmi teoria ,a praktyka którą nazwiemy bycie uważnym nie nakarmi ego a wręcz przeciwnie.

Piotr33 pisze:
Ja szukam dojścia do Tu i Teraz, teraz !

więc w czym problem,potrzebujesz samochodu ,samolotu a może statku żeby tam dojść? jest jakiś dystans? już jesteś Tu, właśnie teraz!.
Nie ruszaj sie z tego "miejsca" nie ruszaj się w umysłowe interpretacje,zostań tutaj,napewno czujesz to poczucie istnienia każdy je ma,każdy jedyne czego może być pewien to to że istnieje.To odczucie istnienia to stan obecności.

Piotr33 pisze:
Tak trudno uciszyć myśli. I być teraz

nie staraj sie uciszyć myśli,tylko obejmij je swoją obecnością swoim cichym(nie umysłowym)obserwatorem, to spowoduje że przestaniesz sie utożsamiać z nimi,rozpoznasz że nie jesteś myślą, emocjami lub innymi sensacjami.Nie możesz być czymś co postrzegasz,to tylko ruch prawdziwy Ty jest bezruchem,stałością,ale wszystko to musisz sam rozpoznać nie wystarczy sie tego dowiedzieć.

Piotr33 pisze:
I jest jeszcze coś takiego, że ludzie którzy tego
doświadczyli, którzy otworzyli w sobie ten wymiar,
obejmują nim innych
To jest uzdrawiające.

to nie oni obejmują tym wymiarem to ty sam to robisz,oni tylko wskazują ten wymiar w tobie który cię obejmuje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 23:28 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
ZenMasta, dzięki :tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 0:19 
Drogi Piotr33e,

Eckhart ,pisze o skutkach kiedy przyjmujemy na siebie cierpienie ,za które nie jesteśmy odpowiedzialni.
Piotr33 pisze:
Warunkiem przetrwania ciała bolesnego jest twoje bezwiedne utożsamienie z nim i nieświadomy lęk przed konfrontacją z bólem, który w tobie żyje.
Ale jeśli nie spojrzysz temu bólowi prosto w oczy, jeśli nie opromienisz go blaskiem świadomości, będziesz musiał raz po raz na nowo go przeżywać.


Z tego co wnioskuje ,ty zachowujesz się jak 'pasożyt' - odkurzacz negatywnej energii.
Piotr33 pisze:
Potem zauważyłem, że potrafię czerpać z czyichś nieszczęść, jak miałem sukces to wypatrywałem "złych" wypadków, które przytrafiają się innym i chyba działało bo sam byłem nietknięty



Zrób to co Ci powiem a gwarantuję ,że będzie lepiej:
1.Staraj się zapanować nad negatywnymi emocjami ,to warunek konieczny.
2.Ciesz się ze szczęścia swojego oraz innych.
3.Zadbaj o swoją buddyjską karmę. Wykorzystuj różne okazje by robić dobre uczynki. Mów językiem miłości.
Im więcej włożysz dobrej energii ,tym więcej dobrej energii otrzymasz.

:bużki:



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 2:56 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Hakun,
powiedz mi szczerze komu lub czemu kłaniasz się podczas tej praktyki, komu oddajesz swą moc, komu swoją energię. Ewidentnie ta praktyka służy zasilaniu kogoś lub czegoś. Sam pracujesz z energiami i odpowiedz ucziciwie, z kim łączysz sie podczas tych praktyk???

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 7:25 
Arturo pisze:
Hakun,
powiedz mi szczerze komu lub czemu kłaniasz się podczas tej praktyki, komu oddajesz swą moc, komu swoją energię. Ewidentnie ta praktyka służy zasilaniu kogoś lub czegoś. Sam pracujesz z energiami i odpowiedz ucziciwie, z kim łączysz sie podczas tych praktyk???


Cytuj:
Sztuka wykonywania pokłonów

Geshe YongDong

http://www.sherabchammaling.com/teachings.html


Pokłony są szczególną, duchową tradycją Tybetu. Stosuje się je w wielu religiach i szkołach buddyjskich, a ja będę teraz nauczał o tym jak to wygląda w Bonie. Powiem dlaczego praktykujemy pokłony, a także kiedy, jak i gdzie je wykonywać.

Wielu zachodnich uczniów nie akceptuje idei pokłonów, ponieważ wydaje im się, że w ten sposób rezygnują z części samych siebie, na rzecz nauczycieli lub posągów, przed którymi się kłaniają. Niektórzy mówili mi, że nigdy przed nikim się nie pokłonią. Nie chcą oddać „kontroli” nad sobą, komuś lub czemuś innemu. Uważają, że pokłony to oznaka słabości. Ale to ego nie chce się kłaniać. To ego nie chce oddać kontroli i mocy. To samo ego, które jest źródłem naszego cierpienia.

Najpierw pozwólcie, że coś podkreślę – pokłony postrzeganie na Tybetański, duchowy sposób, nie są oznaką słabości! Wykonane z czystą intencją i oddaniem, stają się wyrazem szacunku i współczucia do wszystkich czujących istot. Dzięki nim oczyszczasz swoją negatywną karmę przeszłą i teraźniejszą oraz tworzysz sobie pozytywną zasługę. Co tracisz, gdy praktykujesz pokłony? Z czego rezygnujesz? Nie tracisz niczego, poza przywiązaniem do swojego ego! Rezygnujesz z ego. Im większe ego, tym większe cierpienie. Im mniejsze ego, tym cierpienie mniejsze.

Dlaczego by nie zrezygnować z niego, skoro dzięki temu możemy uwolnić się od cierpienia lub chociażby zmniejszyć je? Taki jest pogląd buddyjskich nauk.

Kiedy wykonujesz pokłony to nie tylko pozbywasz się ego, ale także okazujesz szacunek wewnętrznej, oświeconej naturze nauczyciela lub Mistrza, któremu się kłaniasz. Każda czująca istota posiada naturę Buddy. Tak więc prosta koncepcja pokłonów służy pozbyciu się ego i okazaniu szacunku czyjejś oświeconej naturze.

Tybetańskim słowem oznaczającym pokłony jest „chag tsal”, co dosłownie znaczy zamiatanie i omiatanie domu z wszelkiego brudu, wewnątrz i na zewnątrz. Tak więc pokłony, to oczyszczanie naszego fizycznego, mentalnego i duchowego domu z całej negatywnej karmy pochodzącej z wcieleń poprzednich i teraźniejszego. Fizyczny, mentalny i duchowy dom, to nasze ciało, mowa i umysł. Dlatego nazywamy pokłony „chag tsal”, czyli „oczyszczanie”.

Ego tworzy karmę, poprzez trzy wrota (Tybetańczycy nazywają to „gosum”), czyli poprzez ciało, mowę i umysł.

Tak więc każde wrota kreują specyficzną dla nich negatywną karmę. Owoce negatywnej karmy tworzonej w poprzednich i tym żywocie przez ciało, mowę lub umysł, wracają do nas pod postacią cierpienia. Podczas wykonywania pokłonów z intencją współczucia, używamy wszystkich trzech wrót - ciała, mowy i umysłu.

W celu oczyszczenia nie używamy tylko fizycznego ćwiczenia ciała, ale korzystamy także z umysłu – wizualizując, oraz z mowy - wymawiając mantry. Używamy naszego ciała, naszej mowy i naszego umysłu, aby oczyścić całą negatywną karmę, jaką wytworzyły one w tym lub poprzednich żywotach. Pokłony koncentrują się na wszystkich tych trzech wrotach. Co najważniejsze, to gdy wykonujemy pokłony z pozytywną motywacją, naszą intencją powinno być uwolnienie z cierpienia wszystkich istot, a nie tylko nas samych.

To jest właśnie powód dla wykonywania pokłonów: wyzwolić innych i siebie z cierpienia spowodowanego negatywną karmą, wytworzoną przez ego poprzez wrota ciała mowy i umysłu.

Teraz zastanówmy się, komy oddajemy pokłony? Tym obiektem są Trzy Klejnoty – Budda, Dharma i Sangha. Po Tybetańsku nazywamy to „konczog dum”. Budda reprezentowany jest przez posągi. Pisma i książki na temat nauk reprezentują Dharmę. Sangha jest reprezentowana przez mniszki, mnichów, nauczycieli, mistrzów i wspólnotę duchową. Jak wspomniałem wcześniej, gdy praktykujesz pokłony przed nauczycielem lub mistrzem, oddajesz szacunek jego oświeconej naturze oraz wiedzy pochodzącej z jego linii przekazu. Linia przekazu, to wszyscy mistrzowie, którzy uczyli twojego nauczyciela. W tradycji Bon mistrzowie i mniszki zazwyczaj potrafią zaintonować imiona wszystkich swoich nauczycieli a także nauczycieli ich nauczycieli, aż do czasów Buddy Shenraba.

Czasami kłaniamy się przed Stupą, posągami, świątynią, świętymi miejscami i górami, jaskiniami, jeziorami, lub czymkolwiek w naturze, z czym czujemy związek. Możemy kłaniać się wszystkim kierunkom. Nie musimy wykonywać pokłonów tylko w świątyni. Głównie kłaniamy się Trzem Klejnotom – Buddzie, Dharmie, Sandze. Wielu Tybetańczyków okrąża święte miejsca wykonując pełne pokłony. Okrążają świątynie, pałac w Potali, czy święte góry. Pomyślcie nad wysiłkiem jaki muszą włożyć, żeby okrążyć górę w Himalajach! To trwa tygodnie, miesiące a nawet lata we wszystkich warunkach pogodowych. Pełny pokłon charakteryzuje się tym, że leży się płasko całym ciałem na ziemi.

W tybetańskiej tradycji Bon kłaniamy się także przed Drzewem Schronienia lub polem zasługi. Jedno i drugie to mentalne lub materialne obrazy, przedstawiające Buddów, Bodhisattwów, Mistrzów, Bóstwa, Nauczycieli i czujące istoty. Wizualizujemy drzewo schronienia lub pole zasługi, z czystym sercem i intencją oczyszczenia wszystkich negatywnych energii i negatywnej karmy. Błogosławimy siebie podczas pokłonów i otrzymujemy wszelkie błogosławieństwa.

Każdy czas jest dobry do wykonywania pokłonów, ale większość praktykujących Bon wykonuje przed naukami, przed medytacją lub mantrami, przed wejściem do świątyni lub świętych miejsc. Jako że jest to akt puszczania ego, robienie tego przed praktyką lub naukami, pomoże nam stać się otwartymi i gotowymi na przyjęcie ich. Wykonując pokłony z pozytywną intencją i świadomą obecnością, nasze umysły są obecne w teraźniejszej chwili, bez osądzania jesteśmy otwarci i gotowi by otrzymać wiedzę.

Dobrze jest wykonywać trzy pokłony rano zaraz po przebudzeniu. Wtedy możemy zacząć dzień pamiętając o puszczeniu więzi z ego oraz jego przywiązania do chciwości i pożądania, do plotkowania i gniewnej mowy, do zazdrości i ignorancji. Nie zawsze nam się uda lub będzie udawało przez cały dzień, ale przynajmniej spróbujemy rozpocząć go w pozytywny sposób.

Teraz o tym, jak wykonywać pokłony. Zanim zaczniecie, pamiętajcie, by się nie spieszyć. Każdą część wykonajcie powoli i świadomie, w takim czasie, jaki będzie potrzebny na wizualizacje. Nie musicie robić tego w idealny sposób, ani nie musicie stworzyć od razu kompletnej wizualizacji. Ale gdy zaczniecie powoli i świadomie, pokłony staną się wspaniałą duchową praktyką samą w sobie.

Wykonując pokłony, praktykujący Bon recytują Mantuę Schronienia po Tybetańsku lub Polsku, czując, że wszystkie świadome istoty robią je razem z nami. Krótka mantra Schronienia brzmi: Lama, Yidam, Khandro, Sumla, Chap-Su, Chi-Wo.

Polskie tłumaczenie wygląda tak: W lamie, Jidamach i Kandro przyjmuję schronienie.

Przyjmowanie schronienia to nie tylko powtarzanie formułki i czytanie nabożnych słów. Schronienie oznacza posiadanie pełnego i całkowitego zaufania do Buddów, Nauk i Duchowej Wspólnoty. Udanie się po schronienie oraz praktyka pokłonów zależy od naszego oddania. Jeśli mamy mocne i szczere oddanie, to nasze schronienie będzie bardzo silne.

Gdy stoisz, połącz stopy razem, stań prosto niczym drzewo! Wizualizuj, że jesteś w pięknym, spokojnym miejscu. Dokładnie pod twoimi podeszwami znajduje się niewielki otwór prowadzący do trzech niższych światów – piekielnego, głodnych duchów i zwierząt. Wiele czujących istot spada do nich właśnie przez ten otwór. Więc gdy na nim stoisz, zakrywasz go swoimi stopami tak, że nikt w tym momencie nie może tam wpaść.

Na niebie przed tobą wizualizuj patrzące na ciebie wszystkie oświecone istoty, uśmiechające się ze współczuciem. To twoje pole zasługi. To Buddowie, Baddhisatwowie, linia przekazu nauczycieli oraz Mistrzów, żyjących lub nieżyjących. Są tam dakinie i jidamy. Nie martw się, jeśli nie potrafisz zwizualizować ich wszystkich, lub gdy nie widzisz ich wyraźnie. Jeśli tak jest łatwiej, wizualizuj jednego Buddę lub Yidama, bądź tylu ilu potrafisz.

Powoli, dłońmi do góry, podnieś złączone razem ręce – oferujesz w ten sposób wszystkim oświeconym istotom, najpiękniejsze i najbardziej pożądane dary, jakie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Darami mogą być kwiaty, jedzenie, klejnoty, muzyka, zapachy, wszystko co potrafisz zwizualizować i co jest piękne dla ciebie. Oferujesz wszelkie pożądane na świecie rzeczy, w obfitości i ilości wielkiej niczym góra! Wszystkie oświecone istoty w twoim polu zasługi, przyjmują od ciebie te prezenty uśmiechając się.

Następnie dają ci błogosławieństwo pod postacią białego światła wydobywającego się z ich serc. Złóż swoje dłonie tak, żeby stykając się dwoma kciukami przypominały kształtem kryształ lub puchar, w którym oświecone istoty umieszczają wszystkie błogosławieństwa. Tym symbolicznym pucharem z dłoni powoli dotknij czoła. Reprezentuje ono twoje ciało. Błogosławieństwa w postaci białego światła wpływają do czoła i oczyszczają całą negatywną karmę ciała. Teraz dłonie wypełnione światłem bez pośpiechu przesuń w okolice warg i przyjmij wszystkie błogosławieństwa w swoje usta, oczyszczając w ten sposób całą negatywną karmę pochodzącą z mowy. Następnie powoli przesuń dłonie w okolice serca i przyjmij wszelkie błogosławieństwa w swój umysł, oczyszczając jego całą negatywną karmę. Właśnie stałeś się Buddą. Przyjąłeś w siebie ciało, mowę i umysł Buddy.

My Tybetańczycy wierzymy, że umysł znajduje się w sercu, a nie w głowie, jak uważa większość ludzi na zachodzie. Więc gdy mówię „umysł”, to zawsze wskazuję na serce, a gdy mówimy „ciało”, to wskazujemy głowę.

Po otrzymaniu błogosławieństwa umysłu, mowy i ciała, klękamy i dotykamy ziemi pięcioma częściami ciała – czołem, dłońmi i kolanami. Pięć części ciała reprezentuje pięć negatywnych emocji – gniew, chciwość, zazdrość, dumę i ignorancję. Gdy dotykami ziemi, wizualizujemy, że cała negatywna karma odpada od tych części ciała i wpływa do ziemi. Gdy wstaniemy, to będziemy wolni od wszelkich negatywności oraz cierpienia, jakie ze sobą niosą. Następnie możemy zrobić kolejne dwa pokłony używając takich samych wizualizacji i Mantry Schronienia dla każdego z nich.

Spędź przy tym tyle czasu ile chcesz i ile jest ci potrzebne, żeby wykonać wszystkie wizualizacje do każdej z części pokłonów. Jeśli chcesz, możesz zrobić ich 7, 21, 108 a nawet 1000. Jest to nie tylko dobra praktyka duchowa, ale także świetne ćwiczenie fizyczne.

Mam nadzieję, że teraz wiecie już trochę więcej o tym, dlaczego i w jaki sposób, my Tybetańczycy praktykujący Bon, wykonujemy pokłony. Praktykujemy uwalnianie się od ego i oczyszczanie negatywnej karmy pochodzącej z przeszłych i teraźniejszego wcielenia. Robimy to dla siebie, ale przede wszystkim dla innych czujących istot.

Wizualizacja oczyszcza całą negatywną karmę umysłu. Mantry oczyszczają całą negatywną karmę mowy. Fizyczny akt pokłonu oczyszcza całą negatywna karmę ciała. Twórcą karmy jest ego, i to samo ego wykonuje pracę poprzez myśli i działania ciała, mowy i umysłu. Praktykowanie pokłonów jest sposobem na oczyszczenie trzech wrót ciała, mowy i umysłu.

Jest to wspaniała i skuteczna metoda nie tylko służąca oczyszczaniu karmy, ale także do gromadzenia pozytywnej zasługi dla siebie i innych. Spróbujcie. Zacznijcie powoli od zaledwie trzech pokłonów o poranku. Zobaczcie, czy reszta dnia będzie inna niż zwykle.


Źródło: http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=96&t=8859



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
takich bajek, to dawno nie słyszałem, poziom intencji wytłumaczaczy owego zjawiska dla mnie jest dośc czytelny. Stała bjaka o ego, które czegoś nie pozwala, nie udostępnia... Ludzie, zrozumcie, z każdego działania wypływa energia. Umiejętnie przekierowana, trafia do beneficjenta, jakkolwiek byłby on ukryty pod zasłona pokłonów, intencji, etc..

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:48 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Arturo pisze:
takich bajek, to dawno nie słyszałem, poziom intencji wytłumaczaczy owego zjawiska dla mnie jest dośc czytelny. Stała bjaka o ego, które czegoś nie pozwala, nie udostępnia... Ludzie, zrozumcie, z każdego działania wypływa energia. Umiejętnie przekierowana, trafia do beneficjenta, jakkolwiek byłby on ukryty pod zasłona pokłonów, intencji, etc..



A kogo masz na myśli kiedy piszesz o beneficjencie ?
Możesz jaśniej ?

P33

p.s

Moją intencją jest załatwienie sprawy w ten sposób żeby nie odcinać się od problemu bolesnego ciała
ani nie kierować jego złej energii na innych ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Piotr33,
Beneficjentem jest ten, kto w tradycji, taką praktyke przekazał, bądź ten kto za takim przekazem stał. Zasada jest czytelna i zrozumiała. Pokłony zasiłają astral i istoty, dla których ta intencja nieświadomie jest kierowana, w stopniu przez was w zasadzie niezauważalnycm, subtelnym, bo z założenia takim ma być...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 12:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sty 2010, 15:53
Posty: 83
Płeć: mężczyzna
Arturo pisze:
Piotr33,
Beneficjentem jest ten, kto w tradycji, taką praktyke przekazał, bądź ten kto za takim przekazem stał. Zasada jest czytelna i zrozumiała. Pokłony zasiłają astral i istoty, dla których ta intencja nieświadomie jest kierowana, w stopniu przez was w zasadzie niezauważalnycm, subtelnym, bo z założenia takim ma być...



Rozumiem, dzięki.
Ciekawe co na to Hakun ?

Arturo,

To znaczy że za beneficjentem może być dowolny byt, na przykład taki którego, gdybyśmy
go znali nie chcielibyśmy zasilać ?
Jak wobec tego rozpoznać byty które należy zasilać praktyką ?
Czy praktyka wobec tego ma sens ? Zawsze może okazać się, że jest ktoś ukryty.
Tolle nie zaleca żadnej praktyki :)
Jezus też nie zalecał :)
Religia i KK który powstał po 4oo latach to właśnie praktyka a jej beneficjent... ? Patrząc na historię naszej
cywilizacji i historię KK można samemu wyciągnąć wnioski :)

P33


Edit:Złączono posty.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 12:58 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Za beneficjentem może być, stać, a najpewniej jest jakiś byt, istota, której to działanie służy..
Bytów tych nie należy zasilać żadną praktyką, działaniem, które w końcowym rezultacie doposaża ich na poziomie energetycznym. Właściwie, to powinno działać na poziomie intuicyjnym. Już samo kłanianie się komuś/czemuś, bardziej niewidzialnemu jest mocno podejrzane...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 13:10 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2009, 17:32
Posty: 254
Lokalizacja: Iquitos, Mazury
Płeć: mężczyzna
według tego rozumowania cokolwiek tworze dobrego dla innych ludzi, robię to po ty by mnie zasilała ich energia...

kiedy buduje domek dla ptaków och upajam się ich energią
kiedy odkrywam technikę, która podobnie jak mnie, pomogłaby być może innym ludziom
udostępniam ją, to rzecz jasna potem mogę odczuwać przypływ energii, jeśli danym osobom będzie faktycznie lepiej w życiu - to się nazywa radość lub wdzięczność :) nie oznacza to, że wszystko na tej planecie zostało zrodzone z podstępu

ta szkoła jest nieskończona i ma jedno zadanie: równowagę, ciszę i spokój, ale daje narzędzia by dojść do tego na nieskończenie wiele sposobów

życie jest po to by próbować i bawić się tymi narzędziami wszelkie przypinki kary-nagrody po śmierci, wniebowstąpienia i oświecenia są jedynie naniesionymi na matrycę kolejnymi nakładkami i zniekształceniami jedności - spokoju - ciszy i równowagi, do której każdy dojdzie indywidualnie - nic na siłę - nie w tym życiu, to w następnym, nie w następnym to w jeszcze następnym, nie na tej planecie, to na innej itd.

Cierpienie, rywalizacje i inne generatory negatywnych kłębowisk myślowych mamy naniesione na nasze DNA i jest to sprzężone z gadzim mózgiem. Nie skończy się to nigdy jeśli nie nauczymy się wyłączać EGO lub upłynnić nasze EGO, czyli móc je włączać i wyłączać kiedy będziemy chcieli. Najskuteczniejszą techniką jest więc wyłączenie obcego oprogramowania - obcym oprogramowaniem jest nasz mały umysł, którym myślimy, że jesteśmy.

Możemy tak tu sobie pisać, dywagować ble ble ble ble, ale do przodu posuniemy się tylko przez konkretne działania. Do tego trzeba mieć jednak prawdziwą pasję i JAJA, nie można podchodzić jak panienka (bez obrazy dla kobiet rzecz jasna) i manifestować maniakalny strach przed podstępem, agentami, NWO itp. Wiele postaw nawet na tym forum (mimo, że skupia ludzi bardzo otwartych) obnaża jak bardzo jesteśmy zakleszczeni w sztuczne bariery małego umysłu i jak łatwo ulegamy programowaniu społecznemu przez architektów kontroli.

Niech każdy przed sobą odpowie szczerze: ile ja zrobiłem żeby zmienić sytuację na świecie? jak wiele zaryzykowałem? co szalonego ostatnio zrobiłem co mogło wywołać silną reakcję pobudzającą do działania innych? Nie chodzi mi tu o siedzenie przed komputerem, wrzucanie tu newsów itp., tylko o konkrety...

Ludzie będący głęboko w akceleracji procesu ewolucyjnego na Ziemi codziennie stykają się z sytuacjami, które większość z tego forum mogłaby uznać za sci-fi, codziennie ryzykują życiem. Nad naszymi głowami toczą się prawdziwe starcia o wolność naszą i tej planety, a ludzie narzekają, że nie mogą pojechać na jakieś spotkanie, albo zrobić coś wspólnie z innymi ludźmi bo im to śmierdzi podstępem, sektą, agenturą, NWO, lucyferem, antychrześcijaństwem, narkomaństwem itp. itd. hehe każdy powód dobry byle oddalić od siebie odpowiedzialność i chęć zrobienia czegoś dla tego świata.

życie po to jest by ryzykować i rzucać się w wir nowych, niepojętych światów, aby z nich wracać i przetransformować zdobytą wiedzę do realiów naszej gadziej rzeczywistości :) Można zejść nawet bardzo głęboko w ciemność, aby w każdej chwili móc odbić się do światła, co pokazują przypadki gadzich istot rodzących się w ciałach ludzkich, aby odkupić swoją duszę i ponownie złączyć się ze źródłem.

Istoty które osiągnęły wymierne wyniki, sukces w tym co robią - uczyniły to tylko poprzez intensywne działania praktyczne. Trzeba złapać swoje życie za łeb i po prostu powiedzieć sobie kto tu rządzi, a następnie przebić te mentalne monolity siedzące w naszych umysłach oraz wzorce z poprzednich fizycznych inkarnacji.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 181 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group