Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 22 sty 2022, 18:27

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
Post: 16 kwie 2012, 1:03 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 kwie 2010, 23:43
Posty: 674
Lokalizacja: Londyn
Płeć: mężczyzna
"Był taki Polak – mógł wznieść Polskę na wyżyny Świata".



Obrazek




Przypadek, który opisuję wydaje się być nieprawdopodobnym – jednak taka jest prawda.

Rok 1971 – na wystawie w londyńskiej Olimpii stoją koło siebie komputery: brytyjski Modular One, maszyny amerykańskie i minikomputer polski K-202, zaprojektowany w roku 1969 przez Jacka Karpińskiego. Wszystkie maszyny są 16-bitowe. Mają 64 kB pamięci a K-202 ma aż 8 MB. Ponad milion operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. Pamięć ferrytowa zamiast pamięci na układach scalonych. Wielkość małej walizki – czyli powstałego w roku 1981 PC firmy IBM – model IBM 5150.

Warto jednak wiedzieć, że zbudowany przez IBM pierwszy pecet nie dorównywał K202.

Wszyscy pytają Karpińskiego jak to zrobił?

W tym samym roku 1971 K-202 zostaje wystawiony na Międzynarodowych Targach w Poznaniu. Jego stoisko znajduje się obok wystawionej 8-mio bitowej Odry Elwro.
Stoisko Karpińskiego odwiedza ówczesny I sekretarz PZPR Edward Gierek. Obiecuje pomoc. Do stoiska Elwro w ogóle nie podchodzi. No i zaczyna się – rozgrywka polityczna.
W tym samym mniej więcej czasie odwiedza Karpińskiego 2 inżynierów, przedstawicieli znaczących wówczas firm amerykańskich CDC i DEC. Pytają jak dokonał takiego cudu?
Karpiński powiedział im, żeby się sami domyślili – jednak po 2 dniach – kiedy niczego nie wymyślili odkrył przed nimi swoje rozwiązanie – nie zawracając sobie głowy jego opatentowaniem (chodził o tzw stronicowanie pamięci).

Jest rok 1972. Karpiński z Zakładem Minikomputerów rusza z produkcją. Spośród 30 pierwszych sztuk połowa trafia za granicę a pozostałe zainstalowane zostają w MSW, MSZ, Krajowej Dyspozycji Mocy, w Marynarce Wojennej, politechnikach i uniwersytetach, kilka sztuk tafia do biur projektowych i przemysłu ciężkiego. Użytkownicy są zachwyceni. Mówiło się również o jego zastosowaniu na statkach.

W produkcji było wtedy następnych 200 sztuk, portfel zamówień liczył 3000 sztuk.
Sytuacja wydaje się być doskonała. A jednak Karpiński zostaje wyrzucony z pracy, Zakład Minikomputerów zostaje zamknięty a 200 sztuk K-202 w trakcie produkcji zostaje „utopionych”. Mało tego, dostaje „wilczy bilet” nie pozwalając mu pracować w elektronice i informatyce.

Czemu?
1. Elwro zatrudniało wówczas 6 000 pracowników, Instytut Maszyn Matematycznych, gdzie pracował Karpiński tylko 200,
2. Wkład dolarowy do K-202 wynosił ok. 1800 $, do Odry ok. 30 000 $,
3. Elwro broniło własnej „pupy”, więc zwróciło się do ówczesnego premiera Polski, Jaroszewicza z prośbą o „pomoc”. No i tą pomoc dostali.
4. W roku 1970 ZSRR wystąpił z inicjatywą stworzenia jednolitego typu komputera dla Układu Warszawskiego. Zerżnęli projekt IBM-360 i nazwali go RIAD. W każdym kraju satelitarnym produkowany był wówczas jeden typ komputera – w Polsce RIAD 30, na Węgrzech RIAD 10, w NRD RIAD 20 a w Moskwie RIAD 50.
5. Ponieważ nikt w Polsce nie chciał sfinansować uruchomienia produkcji w Polsce, Karpiński uruchomił ją razem z Brytyjczykami, którzy na ten cel przeznaczyli odpowiednie środki finansowe oraz zajęli się sprzedażą K-202.

Warto wiedzieć, że komputery Odra z systemem RIAD wymagały dużego pomieszczenia, klimatyzowanego – a K-202 tego nie potrzebował.

W roku 1972 do Polski przyjechał z całą delegacją do Polski główny konstruktor RIAD-a – Ławronow. Obejrzał K-202 i powiedział: „niemożliwe, taka maszyna musi zająć całą ścianę dużego pomieszczenia”.
Spytał Karpińskiego: „Czy K-202 jest odporny na wstrząsy i czy wymaga klimatyzacji (tak jak Odry)?”
Karpiński powiedział mu, że można na nim łupać kamienie po czym wylał na K-202 szklankę wody. K-202 pracował spokojnie dalej.
Ławrow spytał go wówczas, czy można system przerobić na RIAD. Dowiedział się wtedy od Karpińskiego, że tak, tyle tylko, że poprzez emulację systemu z miliona operacji na sekundę pozostanie tylko 300 tys ale i tak będzie szybszy niż RIAD-y.

Ławrow zaprosił Karpińskiego żeby poprowadził seminarium w Moskwie. Niestety, pojechał za niego profesor Andrzej Janicki, dyrektor naukowy Instytutu Maszyn Matematycznych, wg Karpińskiego „wyjątkowa glizda”.

K-202 to tylko jeden z wielu pomysłów genialnego inżyniera, Karpińskiego.

Kim był Jacek Karpiński?

Urodzony 12 kwietnia 1927 r w Turynie – zmarł 21 lutego 2010 r we Wrocławiu.
Ojciec, Adam Karpiński, inżynier konstruktor (zginął w wyprawie na Nanda Devi – pierwszej polskiej wyprawie w Himalaje), matka profesor medycyny. Oboje zasłużeni w wojnie z bolszewikami w roku 1920.

W wieku 14 lat (wyglądał na starszego) wstąpił do Szarych Szeregów, batalion Zośka. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W pierwszym dniu Powstania Warszawskiego otrzymał kulę w kręgosłup, został sparaliżowany. Dzięki ogromnemu uporowi w procesie rehabilitacji wrócił do zdrowia (kula została w jego ciele).

Od 1946 do 1951 studiował najpierw na Politechnice Łódzkiej, później Warszawskiej.
Ponieważ chodził długo o kulach – ówczesne władze nie wsadziły go do więzienia ani nie zabiły za jego bohaterską przeszłość. Mimo wszystko bardzo długo był za nią prześladowany.

Wyrzucany z pierwszych miejsc pracy (jako sabotażysta) w końcu zaczął pracować w ZWUE T-12 na Żeraniu w Warszawie, jednocześnie pracując jako starszy asystent w Katedrze Elektrotechniki Politechniki Warszawskiej (1951 – 1954). W r. 1954 pracował jako inżynier badawczy w laboratorium przemysłu samochodowego na Żeraniu. W r. 1955 został adiunktem i kierownikiem pracowni w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN.
Skonstruował w tym czasie maszynę AAH do długoterminowych prognoz pogody.
W 1959 r konstruuje maszynę AKAT-1 – pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych.

Rok później jako jeden z 6-ciu nagrodzonych zwycięża w ogólnoświatowym konkursie młodych talentów techniki organizowanym przez UNESCO.
Dzięki temu w latach 1961-1962 ma możliwość studiowania na Harwardzie i MIT w USA. O dziwo władze Polski zgodziły się na jego wyjazd.
Amerykanie szybko orientują się z kim mają do czynienia i Karpiński dostaje różne propozycje pracy w USA. Proszą go o pozostanie w USA ważni naukowcy. Odmawia. Wraca do Polski.

Czy to był jego błąd? Trudno to nam dzisiaj oceniać. Mógł zostać sławny i bogaty – mógł podkreślać, że jest Polakiem i sławić Polskę. Wybrał inaczej – niezależnie od sytuacji politycznej kochał Polskę.

Trudno mu się dziwić. Tak był wychowany – a 3 Krzyże Waleczne nie wzięły się z nikąd.
Ta decyzja skutkowała w jego życiu kolejną walką – trudniejszą niż ta z Niemcami.
Karpiński wraca do kraju, pracując w Pracowni Sztucznej Inteligencji Instytutu Automatyki PAN konstruuje Percepton, uczącą się maszynę, rozpoznającą otoczenie przy pomocy kamery – była to wówczas druga na świecie maszyna, oparta na sieci neuronowej 2000 tranzystorów.

Karpiński przechodzi następnie do pracy w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego i w ciągu 3 tygodni konstruuje skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych na kliszach CERN.
Do obróbki tych zdjęć w latach 1965-1968 skonstruował w 11-osobowym zespole komputer KAR-65, pierwszy w Europie system asynchroniczny, ze zmiennym przecinkiem, 100 tys. operacji na sekundę. Maszyna ta pracowała w IFD 20 lat, co było rekordem światowym. Był on 30-krotnie tańszy niż 2 razy wolniejsze wtedy komputery Odra. Kosztował 6 mln złotych, podczas gdy każda Odra kosztowała 200 mln złotych.

I wreszcie K-202.

Nikt tego komputera w Polsce nie chciał produkować. Zjednoczenie MERA uznało , że projekt nie nadaje się do realizacji, bo gdyby taka technologia istniała to Amerykanie na pewno by ją już wykorzystywali.

Tymczasem w Londynie uznano, że to najlepsza konstrukcja logiczna na świecie. Produkcja K -202 ruszyła za pieniądze brytyjskie. Polski ponoć na nią nie było stać.
Brytyjczycy chcieli za wszelką cenę uruchomić produkcję u nich. Karpiński się nie zgodził, chciał by produkcja miała miejsce w jego ukochanym kraju – w Polsce.

Jeden z ważnych decydentów brytyjskich (były pilot RAF-u) zrozumiał go i wyraził zgodę.
MERA podpisała umowę z brytyjskimi firmami Data-Loop i MB Metals i stworzyła Zakład Mikrokomputerów. Jego dyrektorem został Jacek Karpiński.

Jak to się skończyło wiecie z tekstu powyżej.

Ale jako ciekawostkę warto wspomnieć i o tym, że kilku na wysokich stanowiskach towarzyszy partyjnych z PZPR próbowało Karpińskiemu pomóc. Szybko tracili stanowiska.
Mimo tak wrogiego stosunku zakładów Mery do K-202 próbują one skopiować tą maszynę. Udaje się to po 5-ciu latach i chociaż Mera 400 (tak się nazywała ta maszyna) jest dwukrotnie wolniejsza i wielokrotnie droższa od K-202 to jednak staje się ona polskim hitem eksportowym, produkowana jest od roku 1976 do roku 1987 wZakładach Systemów Minikomputerowych MERA w Warszawie.

W 1978 roku Karpiński ma już wszystkiego dosyć. Wynajął zrujnowaną chałupę pod Olsztynem i zaczął hodować świnie i kury. W 1980 zrobiono o nim reportaż – i znowu zaczęły się problemy. Ponoć Karpiński kradł kury z okolicy. Kompletne brednie. To jemu kradziono kury.

Po tym wszystkim Karpiński wyjeżdża do Szwajcarii i pracuje w znanej z profesjonalnych magnetofonów firmie Polaka, Kudelski.

Karpiński usiłował namówić Kudelskiego by przejść z technologii analogowej na cyfrową – bo w niej widział przyszłość. Ponieważ do tego nie doszło Karpiński stwierdził, że szkoda jego czasu i do spółki ze szwajcarskim matematykiem utworzył firmę Karpiński Computer Systems. Zrobił robota sterowanego głosem, pokazał go na wystawie w Zurychu – natychmiast znaleźli się inwestorzy ale szwajcarski wspólnik nie chciał się dzielić udziałami. Firma padła.

Będąc w Szwajcarii Karpiński stworzył Pen-Readera – skaner i oprogramowanie do czytania tekstu.

Karpiński wraca do Polski w roku 1990. Zachodziły wtedy w Polsce ogromne zmiany.
Zostaje doradcą ministra finansów ds. informatyki. Współpracuje z Balcerowiczem i Olechowskim. Ich następca jest „tak głupi, wg Karpińskiego”, że rezygnuje on z tej posady.
Postanawia produkować Pen-Readera w Polsce.

Oto jak się to skończyło, cytat z wywiadu w czasopiśmie CRN:

„Postanowiłem produkować Pen-Readera w Polsce. Znajomy polecił mi zakłady w Szczytnie. Tam wzięli się do roboty i wyprodukowali szybko partię 500 egzemplarzy. Miałem już zamówienia. Zacząłem starać się o kredyt, bo chciałem uruchomić własną produkcję. Założyłem dwie firmy: JK Computer Systems i JK Electronics. Potrzebowałem 800 tysięcy dolarów. Chciałem to wszystko zrobić z rozmachem, pewnie niepotrzebnie.
Trafiłem do banku BRE. Bank powiedział, że da mi kredyt, jeśli biznesplan zostanie przygotowany przez fachowca z Ministerstwa Przemysłu. Ministerstwo przysłało mi jakąś panią. Wyszło na to, że potrzeba 860 tysięcy dolarów. Zabezpieczeniem był mój dom w Aninie wyceniony na 350 tysięcy dolarów. Kredyt miał przyjść w trzech transzach. Pierwsza wynosiła 126 tysięcy dolarów.

Kupiłem maszyny, komponenty, zapożyczyłem się jeszcze u znajomych, wiedząc, że za parę tygodni przyjdzie druga, większa transza kredytu. Czekam, czekam. A pieniędzy jak nie było, tak nie ma.

Poszedłem do banku i pytam, kiedy będzie druga transza. A oni na to:
- A ma pan nowe zabezpieczenie?

CRN: Potraktowali dom jako zabezpieczenie tylko pierwszej transzy?

Jacek Karpiński: Nic o tym wcześniej, cholera, nie powiedzieli! Jeszcze nie zacząłem produkcji, a oni już weszli mi na konta. A że nie miałem czym płacić, zaczęli mi naliczać karne odsetki – 120 proc.! Sprzedałem Pen-Readery wyprodukowane w Szczytnie, dostałem na konto w Banku Handlowym 30 tysięcy dolarów. Sprawdzam stan konta – pusto. BRE zabrał. Zostałem kompletnie bez pieniędzy.

Żeby się ratować, zaprojektowałem kasy fiskalne. Zapożyczyłem się w paru bankach, otworzyłem zakład, byłem w przededniu produkcji. Jedno włamanie, drugie, trzecie – wszystko zniknęło. Po prostu rozkradli mi zakład. A miałem przecież ochronę!

Podpisałem umowę na produkcję tych kas z Libellą. Zorganizowałem im zakład produkcyjny od zera. Przysłali mi na dyrektora jednego z członków rady nadzorczej. I zaraz się okazało, że nie mam wstępu do zakładów. Makabra!

Zakłady były Libelli, ale projekty moje. Podpisałem umowę na produkcję z Apatorem. Zrobili prototypy, a ponieważ wszystko działało jak należy, zapadła decyzja o produkcji. I wtedy postanowili produkować płyty główne w Warszawie i zamówili od razu 3 tysiące.
- Panowie – mówię. – Tak się nie robi. Niech najpierw przygotują próbną partię, zobaczymy, do czego to się w ogóle nadaje. Przecież trzeba sprawdzić kooperanta.
Nie posłuchali. A w Warszawie spieprzyli wszystkie płyty, co do jednej. Okazało się, że ten sam zakład pracuje dla innego producenta kas fiskalnych, który ma siedzibę w tym samym budynku. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż.

CRN: W rezultacie stracił pan dom.

Jacek Karpiński: Sprawa kredytu w BRE ciągnęła się od 1996 do 2000 roku. W końcu wystawili mój dom przy Nawigatorów 11 na licytację. I sprzedali. za 200 tysięcy złotych! Tam była działka 2,5 tys. mkw. Jeszcze w 1996 był wyceniony na 350 tysięcy dolarów! Kupił go jakiś były policjant.

Miałem mieszkać w tym domu do kwietnia 2001 roku. W październiku 2000 roku nowy właściciel zażądał, żebym się wyprowadził. Powiedziałem, że nie będę się wyprowadzał na zimę. Komornik ustalił przecież, że mogę mieszkać do kwietnia.

Nowy właściciel nie miał co prawda wstępu do domu, ale miał za to wstęp do ogrodu. Zaczęły się świństwa. Najpierw pościnał wszystkie drzewa, potem sprowadził koparkę i rozorał wszystko tak, że nie było jak chodzić. Potem koparka uszkodziła dach. Przeprosił i obiecał, że naprawi – i w ramach tej naprawy zerwał cały dach. Siedziałem w pokoju i pracowałem. pod gołym niebem.

Jak padał deszcz, brałem parasol, a komputer przykrywałem folią. W końcu pozrywał mi koparką przewody elektryczne.

Któregoś dnia poszedłem do córki na kolację. A ten bezczelny łobuz przyjeżdża i mówi, że dom się zawalił! Rozjechał wszystko buldożerem! Wszystko zniszczył. Całą moją bibliotekę, wszystkie pamiątki, wyposażenie domu.

Nie pamiętam, ile razy pisałem do policji, prokuratury, żeby poskromili jakoś tego łobuza. Bez odzewu. Pisałem do inspekcji budowlanej. Przyjechali dopiero wtedy, jak już z domu nic nie zostało. Przecież było wyraźnie widać, że to wszystko zrobiono ciężkim sprzętem.

CRN: W jaki sposób znalazł się pan we Wrocławiu?

Jacek Karpiński: Jak mi zabrali dom, pomieszkiwałem w Aninie. Potem wyjechałem na pół roku do Szwajcarii, żeby tam robić na zlecenie nowy skaner. To jest specjalny skaner do sprawdzania ksiąg rachunkowych. Sczytuje liczby, przesyła do komputera, gdzie są prowadzone obliczenia. Ja z synem Danielem zajmowałem się tylko konstrukcją. Sprzedaż będą prowadzić Szwajcarzy.

Kiedy wróciłem, przyjaciółka namówiła mnie na przenosiny do Wrocławia. Mam stąd bliżej do synów. Dwaj mieszkają w Szwajcarii, trzeci, Daniel, przyjechał dwa lata temu do Wrocławia. Bardzo zdolny chłopak. Tak jak ja – elektronik i
informatyk. Będziemy razem robić wersję mobilną tego skanera.

CRN: Banki dały już panu spokój?

Jacek Karpiński: Niezupełnie. Jeszcze spłacam długi. Idzie na to jedna czwarta mojej emerytury.”

Jacek Karpiński, genialny wynalazca, inżynier, który mógł tak wiele osiągnąć, gdyby nie jego umiłowanie dla kraju, dla Polski, pod koniec swojego życia pracował przy stronach internetowych, żeby mógł przeżyć.
Zmarł w biedzie.
Piszę te słowa z ogromnym szacunkiem dla niego.
Mógł być wielki w świecie – chciał być wielkim w Polsce. Czy przegrał?

http://marucha.wordpress.com/2012/04/15/byl-taki-polak-mogl-wzniesc-polske-na-wyzyny-swiata/

_________________
There is a city
http://www.youtube.com/watch?v=Ejd2rsXoQSI

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 16 kwie 2012, 1:03 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 16 kwie 2012, 8:33 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Kiedy to czytałem to do końca wyleczyłem się z patriotyzmu. Po prostu szkoda słów.
Iluż bydlaków-rodaków na swojej drodze spotkał pan Karpiński?
Rzygać się chce na ten cały popierdolony kraj. Cóż dodać?

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 kwie 2012, 12:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 maja 2011, 10:32
Posty: 124
Płeć: mężczyzna
Patriotyzm to postawa inż. Jacka Karpińskiego.


Przypuszczam, że nieprecyzyjnie sformułowałeś swoją myśl, z takiego patriotyzmu chyba się "nie wyleczyłeś"?

Odgrzebałem jeszcze taki artykuł mówiący o jedynie dziesięciu wybitnych naukowcach z Polski: http://niewiarygodne.pl/gid,11762091,img,11762102,kat,1017185,title,Rewolucja-po-polsku-10-polskich-naukowcow-innowatorow,galeriazdjecie.html?smgajticaid=6e485

A kogo się wspiera? Samych swoich? Sami oceńcie... : http://monsieurb.nowyekran.pl/post/56651,palac-posla-peczaka



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 kwie 2012, 13:19 
Widziałem te Elwra, szafę z żarówkami Odry itp. Jeszcze zaledwie kilkanaście lat temu działały w centrum obliczeniowym, te ogromne szafy z pamięciami taśmowymi. :shock: Więcej pamięci ma teraz pendrive. :D

A historia p. Karpińskiego baaardzo pouczająca, smutna z konkluzją: jeśli masz używaną głowę na karku, ciekawe pomysły i cokolwiek sensownego do roboty schowaj patriotyzm na strychu i spieprzaj z tego bantustanu gdziekolwiek, wszędzie Ciebie docenią - zapewne i wydoją - ale niestety nie tu.

Ktoś trzyma swoje brudne i chciwe łapska żeby tak było. :wacko: :ninja:



Na górę
   
 
 
Post: 17 kwie 2012, 21:16 
No taki byl jego wybor - zycie w kraju.
Nie kazdy nadaje sie do zycia za granica. Po prostu...
Przykre to, ale nie ma gotowych recept. Czy poszloby mu lepiej za granica? Pytanie, jakby tam sobie radzil?
Odpowiedz nigdy nie jest jednoznaczna.



Na górę
   
 
 
Post: 18 kwie 2012, 22:01 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 kwie 2010, 23:43
Posty: 674
Lokalizacja: Londyn
Płeć: mężczyzna
Jacek Karpiński - zapomniany geniusz:


Obrazek

W latach 70. Skonstruował komputer, który wykonywał 100 tys. operacji na sekundę - to trzy razy więcej niż słynna "Odra" z wrocławskiego Elwro. Niestety, był równie genialny, co nieobliczalny. Edwarda Gierka zapytał: "Pomożecie?". I sekretarz nie pomógł i Jacek Karpiński musiał wyjechać z kraju. Pisze Jerzy Wójcik

Mija pierwsza rocznica śmierci Jacka Karpińskiego. Genialny polski konstruktor, który ostatnie lata swojego życia spędził we Wrocławiu, jest dziś praktycznie zapomniany, także przez środowisko informatyków. A szkoda, bo to człowiek, którego spokojnie można przyrównać do Billa Gatesa. Jest niemal pewne, że gdyby nie urodził się w Polsce, osiągnąłby sukces porównywalny z amerykańskim milionerem. Było jednak inaczej. Jacek Karpiński przez całe życie podkreślał, że urodził się Polakiem i chce być polskim wynalazcą, choć wabiły go największe amerykańskie uczelnie.

Z Baczyńskim był w powstaniu

Jacek Karpiński był genialnym informatykiem, który nie trafił na swój czas.
∨ Czytaj dalej
Przede wszystkim dlatego, że po wojnie genialni mogli być tylko naukowcy radzieccy. Poza tym Karpiński miał w życiorysie udział w powstaniu warszawskim (w tym samym batalionie, co Krzysztof Kamil Baczyński), a ten fakt zamykał mu praktycznie wszystkie drzwi. Nie pomagało także usposobienie genialnego wynalazcy, który zwykł mówić wszystkim to, co myśli, nie owijając w bawełnę.
Ale w 1960 roku jego kariera rozpoczęła się obiecująco. Karpiński znalazł się wśród sześciu finalistów światowego konkursu UNESCO dla młodych talentów techniki. To zapewniło mu możliwość studiów na słynnych amerykańskich uniwersytetach Harvard czy Massachusetts Institute of Technology. Karpiński nie zdecydował się na wielką karierę za oceanem. W jednym z wywiadów tłumaczył: - To nie byłoby w porządku - wyjechać na delegację i zostać. Spotkałem Polaków, którzy tak postąpili, i nie sądziłem, żeby to było uczciwe - twierdził. Wracał do kraju. Wiedział, że będzie żył w niewoli, ale uważał, że normy moralne obowiązują niezależnie od sytuacji - tego nauczyła go wojna.

Przebił Odrę

Karpiński wrócił do kraju i w 1964 roku skonstruował Perceptron - maszynę, która może rozpoznawać otoczenie i się uczyć. Była to druga tego typu konstrukcja na świecie. Do Polski zjechały się zagraniczne delegacje naukowców, które chciały poznać młodego konstruktora. Współpracujący z SB dyrektor instytutu, w którym pracował Karpiński, nie mógł tego znieść i obciął mu wszystkie środki na badania. Inżynier nie odpuścił i przeniósł się na Uniwersytet Warszawski. Tutaj zbudował KAR-65, komputer, który pracował z prędkością 100 tysięcy operacji na sekundę. To był przełom. Słynne "Odry" pracowały parę razy wolniej i były trzydziestokrotnie droższe. KAR--65 kosztował 6 milionów złotych, a Odra - 200 ówczesnych milionów. Ale to nie koniec.

Milion operacji w jednej sekundzie

Następnym wynalazkiem Karpińskiego był komputer K-202 - wielkości dzisiejszego peceta, wyposażony w pamięć stałą i operacyjną. "Powstał minikomputer na elementach elektronicznych czwartej generacji, stanowiący w swojej klasie najbardziej uniwersalną maszynę świata. Liczy z szybkością miliona operacji na sekundę i w tym dorównują mu tylko amerykański minikomputer Super-Nova i angielski Modular One (najnowsza Odra-1304 liczy 20 razy wolniej)" - pisała prasa.
Maszynę od ręki chcieli produkować Brytyjczycy, ale Karpiński się nie zdecydował. Wierzył, że da się ją zbudować w Polsce. W końcu przy oficjalnym poparciu Edwarda Gierka udało się stworzyć 30 takich komputerów. Sprzęt trafił do najważniejszych placówek naukowych i ministerstw.

Zniszczyli wszystko, cholera jasna

Podczas targów poznańskich do stoiska, gdzie był prezentowany komputer, podszedł Edward Gierek z całą partyjną świtą. Rozmawiał z Karpińskim o dalszych egzemplarzach. - No to jak, zrobicie? - zapytał Gierek. - Zrobimy - odpowiedział Karpiński. - Ale czy pomożecie? - zapytał Gierka. Choć wtedy w 1971 roku Gierek przytaknął, dwa lata później zespół badaczy na czele z Karpińskim praktycznie przestał istnieć. - Zniszczyli wszystko, cholera jasna - mówił oburzony konstruktor w jednym z wywiadów. Zaczęła się nagonka, bo zdolny konstruktor podważał sens pracy wielu naukowców popieranych przez partię. Władza nie mogła tolerować, że garstka ludzi ma lepsze efekty niż tysiące osób zatrudnianych przez państwowe firmy

Genialny konstruktor trafił na Politechnikę Warszawską, gdzie zaproponowano mu zajęcie się bardzo ważną dla Polski sprawą - konteneryzacją. Karpiński kontenerami nie zamierzał się zajmować i uciekł pod Olsztyn, gdzie założył hodowlę świń i kur. Dwa lata później wyjechał jeszcze dalej, bo do Szwajcarii. Do kraju wrócił już w nowej rzeczywistości w 1990 roku. Współpracował z ówczesnym ministrem Leszkiem Balcerowiczem. Próbował rozkręcić interes, ale zanim coś osiągnął, stracił dom w Aninie, który zastawił pod kredyt. Tak trafił do Wrocławia, gdzie mieszkał jeden z jego synów. Tu zmarł 21 lutego 2010 roku. W PRL partia nie chciała o nim słyszeć, w nowej rzeczywistości, niestety, również zapomnieliśmy o genialnym rodaku.

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/370331,jacek-karpinski-zapomniany-geniusz,id,t.html?cookie=1#czytaj_dalej

Jacek Karpiński - polski Bill Gates pasł świnie:

http://manageria.gazeta.pl/manageria/1,85811,5061578.html


phpBB [video]


phpBB [video]


phpBB [video]


Pozdrawiam

_________________
There is a city
http://www.youtube.com/watch?v=Ejd2rsXoQSI

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 paź 2012, 9:30 
50 lat historii polskich komputerów - Karpiński.

http://www.imm.org.pl/imm/biblioteka/media/histkomp50.pdf



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group