Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 gru 2019, 3:28

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 12 mar 2010, 1:34 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Moja Muza pędzi mnie ku kolejnemu tematowi :hi hi:
To zagadnienie pojawiło się w sąsiednim temacie, ale dotyczy w głównej mierze całego naszego życia, dlatego zasługuje na oddzielny temat.


Żyjemy w świecie autorytetów, które chcą być dla nas niedoścignionymi wzorcami w każdej dziedzinie naszego istnienia. Od dzieciństwa korzystamy z autorytetów (począwszy od rodziców), po to, by lepiej dopasować się do społeczeństwa, do grupy - ganieni w dzieciństwie za bycie sobą, uznajemy że nie oczekuje się od nas, byśmy byli sobą, ale byśmy byli inni, niż w rzeczywistości jesteśmy. I stajemy się podobni do kogoś, kto wydaje się pasować lub lepiej do kogoś, kto sam ustala dany nurt - śmieszne, że podziwiamy kogoś, czującego się dobrze w swojej skórze, jednak sami chcemy wejść w jego - dlaczego nie powielamy tej jego cechy?
To nie ważne dlaczego tak się dzieje. Ważne, że czas najwyższy z tym skończyć, wyjść z tłumu takich samych ludzi i odkryć na nowo samego siebie :)

Narzuconych nam programów nie da się wyłączyć żadnym guziczkiem - trzeba je w pierwszej kolejności rozpoznać, a następnie dokonać przeprogramowania z powrotem na bycie sobą.
Jednym z najbardziej dotkliwych programów, które ustawiają nas w szeregu powtarzaczy, jest brak samoakceptacji - nie ma prawie ludzi, którzy nie chcieliby być przynajmniej trochę inni w jakiejś dziedzinie bytu od siebie samych - ładniejsi, mądrzejsi, silniejsi, bardziej kontaktowi, bardziej majętni, itd itd...
A wystarczy spojrzeć na ludzi o przeciwnych pragnieniach i uzupełniających się cechach - mnie najbardziej rozbraja przykład dziewczyn - jednej z prostymi włosami, drugiej z lokami - stoją na przeciwko siebie i się przegadują jak to by było fajnie mieć włosy tej drugiej, pomimo że widzą, iż tamta druga wcale z nich nie jest zadowolona... To trywialny przykład, ale obrazujący doskonale to o co chodzi w braku akceptacji.

Skupiamy się na swoich pseudo-wadach i patrzymy z utęsknieniem na tych, którzy ich nie posiadają, nie zdając sobie sprawy z tego, że często oni w ten sam sposób patrzą na nas. Do niczego to nie prowadzi, jak tylko do ciągłego uganiania się za marami innych ludzi, za figurkami, które postawiliśmy na swoim prywatnym ołtarzyku i którym oddajemy cześć, lub tylko czujemy żal do siebie, że nie jesteśmy tacy... Nie jesteśmy sobą... Mało tego - brzydzimy się samych siebie! Cóż za perfidia, przekonać człowieka do tego, żeby czuł się gorszym od równego mu człowieka... Jak w takim stanie mógłby on pomyśleć w ogóle, że jest częścią doskonałego stworzenia?

No właśnie - jesteśmy, czy nie jesteśmy częścią doskonałego stworzenia? czy patrząc na ludzkie ciało, na jego możliwości, na jego "rozwiązania techniczne" przekraczające wszelkie nasze zdolności projektowe, możemy w ogóle wątpić? Jeśli samo nasze ciało jest tak doskonałym instrumentem, to dlaczego nam się wydaje, że my sami jesteśmy jacyś nie tacy jak należy?
Otóż jest w tym genialny sposób na zamknięcie nas samych w pudełku naszych własnych niezadowoleń. Jest to wspaniała manipulacja, ale czas za nią podziękować i zwrócić siebie, samemu sobie :)

Każdy z nas JEST jedyny w swoim rodzaju, co już samo w sobie czyni nas wyjątkowymi - nie potrzebujemy być inni, jesteśmy właśnie TACY. Czy sami kształtowaliśmy nasze istnienie? Jeśli tak, to po co mięlibyśmy zmieniać to co sami stworzyliśmy. Ale jeśli nie, jeśli tylko otrzymaliśmy od kogoś nasz byt, za nic, to dlaczego mielibyśmy mieć coś w nim zmieniać? Nasze ciało, nasze zdolności, to narzędzia z którymi przyszliśmy na ten świat - to nasz potencjał i w tym nasza siła :mrgreen: nie w tych rzeczach, których nigdy nie będziemy mięli, ani nie w tych kawałkach, które mogłyby być lepsze... Każdy z nas jest dokładnie taki, jaki być powinien! Każdy z nas posiada najodpowiedniejsze dla siebie ciało, najwłaściwsze pojmowanie emocji, czy myśli - wszystkie nasze komponenty są dokładnie takie jak być powinny i właśnie dzięki nim mamy możliwość objawiać się w ciągu życia i doświadczać wszystkiego, czego możemy doświadczać.

Dlatego ekstremalnie ważną rzeczą jest uświadomić to sobie i przestać się rozglądać za tym,co nie należy do naszego bytu, a poznać to, co posiadamy i wykorzystać to najlepiej jak tylko potrafimy, dla siebie i innych.
Akceptacja samego siebie jest kluczem do wyzwolenia. Miłość do samego siebie jest siłą, która niszczy wszelkie opory - już wiesz, że to co chcesz zrobić jest właściwe, tylko dlatego, że jest zgodne z Tobą - nie ma znaczenia co powiedzą inni, nie ma znaczenia, co będą o Tobie myśleć, bo Ty doskonale wiesz, co myślisz o sobie i nic więcej się nie liczy! Strach umyka, kiedy stery przejmuje miłość, a ona może się pojawić tylko na gruncie pełnej akceptacji.

Twoje ciało - badaj je, oglądaj, podziwiaj - oto manifestacja boskiej energii, która daje ci możliwość istnienia w tym świecie - nie ma w nim niczego, czego być nie powinno, ani nie brakuje mu niczego. Nie ma niczego za mało, ani za dużo - jest dokładnie takie, jakie ma być - jeśli zdołasz to pojąć, jeśli przeskoczysz ten fałszywy program, który każe ci oceniać je krytycznie, staną przed Tobą otworem Bramy Miłości.
Bramy Miłości nie tylko własnej, ale Miłości w każdej jej postaci - nie może pokochać w pełni drugiej osoby ktoś, kto nie umie pokochać siebie; nie może dać miłości światu ktoś, komu nie starcza miłości dla siebie samego...
Trzeba najpierw pozamiatać na swoim podwórku, zanim zdecyduje się na coś większego :)

Louise L. Hay w książce "Możesz uzdrowić swoje życie" pisze:
Jakże byliśmy doskonali jako niemowlęta. Maleńkie dzieci nie muszą nic robić, by stać się doskonałymi. Są takie po prostu i zachowują się tak, jakby o tym wiedziały. Wiedzą o tym, że są centrum Wszechświata. I nie obawiają się poprosić o cokolwiek. Bez zahamowań wyrażają swoje emocje. Wiemy, kiedy dziecko jest niezadowolone. Całe otoczenia o tym wie. wiemy także, kiedy są szczęśliwe, bo ich uśmiechy rozświetlają miejsca, w których przebywają. Są pełne miłości. Niemowlęta umierają, jeśli nie otrzymują miłości. W miarę dorastania uczymy się żyć bez miłości, ale niemowlęta tego nie potrafią. Kochają także każdą część swojego ciała; nawet tę, która wydala. Odznaczają się niebywałą odwagą. Wy też byliście tacy sami. Wszyscy byliśmy tacy sami. Potem zaczęliśmy słuchać dorosłych, którzy nauczyli nas bać się. Tak zaczęliśmy negować swoją wspaniałość.

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 12 mar 2010, 1:34 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 7:48 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
dodałabym jeszcze akceptacja i totalne wybaczenie sobie co się z tym wiąże

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2010, 9:09 
chcesz być sobą bez kontroli każdego swojego ruchu?zamknij się w czterech ścianach bo inaczej zeżrą Cię wilki



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 9:12 
Ja się zamknęłam w domu już 4lata siedzę :język: Trzysz cóż to za Muza bo coraz doskonalsze tematy poruszasz :D



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 10:51 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
monika pisze:
Ja się zamknęłam w domu już 4lata siedzę :język: Trzysz cóż to za Muza bo coraz doskonalsze tematy poruszasz :D


Za co siedzisz? Grypsujesz?
Nie łam się i pamiętaj by to akceptować :język:

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2010, 10:56 
Tak grypsuję ;) ;) Nie lubię przebywać wśród ludzi :mrgreen: Ale to akceptuję choć trochę człowiek dziczeje :tak: Nie ma dla mnie pracy to jest minus..



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 11:12 
trzysz, czy Ty czasem nie lecisz już na jakimś channelingu? ;)



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 12:58 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Piekny temat trzysz

I chce cos dodac odnosnie autorytetow. Otoz kazdy normnie funkcjonujacy psychicznie czlowiek, powinien posiadac jakis autorytet, aby doskonalic sie i podazac za nim. Tak nas uczy wspolczena nauka ;) . Jestesmy uczeni od dziecinstwa, ze jestesmy niedoskonali , glupsi , tamci sa madrzejsi i powini byc naszymi wzorami, nawet bogami. Moze i stad wziela sie teoria ówczesnego Boga, podazanie za autorytetem , doskonaloscia itd.

Ja nigdy w zyciu nie mialam zadnego autorytetu i z tego wzgledu czulam sie dziwnie :roll: Nie wiem jak to wytlumaczyc, ale w dziecinstwie zawsze pytalo sie dzieci , kto jest twoim wzorem, zarowno wewnetrznym i zewnetrznym i tego typu pytania, a ja nie wiedzialam co mam odpowiedziec :bezradny: .
Nawet dorosli ludzie opowiadaja, a ja bym chcial byc jak ktos tam a kobiety, ja chcialbym wygladac jak jakas aktorka, miec glos itd.

nigy nie bylam poukladana osoba i w okresie mlodzienczym przechodzilam wielki bunt mozna powiedziec :mrgreen: , jednak pewne wydarzenie w moim zyciu poukladalao mnie na porzadnego obywatela i wybralam sie na studia pedagogike i znow uczylam sie o pierdolach zwiazanych a autorytetem,wzorami itp. wiec na sile zaczelam szukac tego autorytetu, ale nie wychodzilo mi to ;) .

Nastepnie moja praca magisterska takze byla powiazana z autorytetami :lol: , i okazalo sie, ze te dzieci bez zadnych autorytetow byly po prostu "niedostosowane spolecznie" - tak to pieknie sie okresla :bangheadwall: ,
w kazdym razie byly problemy z nimi, poniewaz nie potrafily sie dostosowac pod ramke wzorowego obywatela.

Teraz po ladnych paru latach stwierdzam, ze wlasnie te dzieci byly normalne i dlategop sie wyroznialy z tlumu, jak widac nie daly wyprac swojego swojego mozgu, co glownie odpowiadalo za ta wychowanie, a raczej brak wychowania i zaniedbanie ze strony rodzicow.

Wiec pytanie, dlaczego nasze mozgi sa prane od urodzenia , ze jestesmy niedoskonali i gorsi ? Dlaczego jest to az tak wazne w naszym wspolczesnym spoleczenstwie, dlaczego nie mozemy byc poprostu soba, akceptowac sie i po prostu kochac :uścisk:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2010, 13:53 
Fajny temat, jak najbardziej oczekiwany na forum, dlatego że bardzo tu brakuje pierwiastka duchowego w rozmowach. :tak: Dodam jeszcze że razem z akceptacją siebie idzie też akceptacja innych, jeżeli do tego nie dojdzie oznacza że gdzieś popełniliśmy poważny błąd. Co nie oznacza że nie mamy się przeciwstawiać temu co jest złe i niesprawiedliwe. Oczywiście samo to co poruszył @Trzysz nie przyjdzie tak łatwo kiedy jest się uwikłanym w matnię codzienności, do tego przydaje się praktyka duchowa. Zanim zaczniemy pracę w jakimkolwiek osobistym temacie, najważniejsze jest uzyskanie wewnętrznego spokoju, jakaś forma medytacji może to ułatwić.



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 18:42 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Akceptacja sama w sobie jest drogą do duchowego przebudzenia.
A za szczerą akceptacją samego siebie idzie w linii prostej akceptacja również innych ludzi - tak jak mówi Red, to jest proces, ale proces posiadający wiele aspektów i wiele poziomów.
Samoakceptacja jest początkiem drogi, bo tak na prawdę o nikim tyle nie myślimy, co o sobie i nikogo nie oceniamy tak ciężko jak samych siebie - póki jeszcze podlegamy tym programom... Ale dale idzie akceptacja innych ludzi i akceptacja tego co się dzieje w okół i akceptacja swojego stanu, swojego życia i tego co się w nim dzieje. Poznanie piękna własnego ciała, niesie za sobą logiczne rozpoznanie piękna i perfekcji w innych stworzeniach - w zwierzętach, które często są cieleśnie daleko bardziej wyspecjalizowane, w drzewach, które pomimo braku żadnej pompki, ciągną soki często na kilkadziesiąt metrów do góry - to rozwiązania techniczne, przy których nasz rozum staje w poprzek ;) Może nawet jesteśmy w stanie to sobie wytłumaczyć i wrzucić do kartoteki "normalka" (w końcu byle drzewo to potrafi), ale już samemu coś takiego zbudować, to nie bardzo ;)
Akceptacja rodzi miłość, a miłość nie istnieje bez wybaczenia - wielowymiarowość tego zagadnienia jest na prawdę niesamowita :)

Mason - jeśli channeling to takie gadanie kogoś przez moją głowę, to nawet jakby ktoś dzwonił - nie odbieram :język: Jak chce pogadać, to niech sobie pogada ze mną W głowie, a niech korzysta ze swojej, a jak chce pogadać bezpośrednio z innymi, to niech sobie zadzwoni do nich ;)
Aczkolwiek czasem sobie czytam swoje posty jak coś nowego - może płynie czasem w nich coś więcej niż tylko moje myśli ;)

monika - Muzą jest nasza Lily - przy niej pojęcia zrozumienia, połączenia, nadawania na tych samych falach i porozumiewania się bez słów nabrały w moim życiu zupełnie nowego znaczenia :bukiet:

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2010, 20:29 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
hehe - nie wiem jak to sprawdzić, czy spolaryzowana odwrotnie, czy nie, ale stanowczo klasyczny maczo ze mnie nie jest ;) po za tym umiem myśleć logicznie, ale wolę abstrakcyjnie ;) w testach na półkulowość myślenia (baletnica itp), radzę sobie z obracaniem tego w obie strony, chociaż zwykle wychodzę od lewej, a test na płeć mózgu, który gdzieś tam kiedyś znalazłem, wykazał brak zdecydowania z delikatnym wychyleniem jednak w kierunku męskiego ;)
Oglądając ten film: http://davidicke.pl/forum/czym-si-ro-ni-mozg-m-czyzny-od-mozgu-kobiety-t1685.html
odnajduję bardzo klarowną analogię do myślenia kobiecego - wszystko się ze wszystkim łączy, ale w sytuacjach stresowych rozmawianie o tym, jest ostatnią rzeczą na którą mam ochotę ;)
Myślę, że jestem spolaryzowany po swojemu, a niezależnie co by to miało oznaczać, czuję się dobrze z sobą i swoimi cechami ;) :mrgreen:

a co do akceptacji rzeczywistości, to byłem pewien, że ktoś się do tego "przyczepi" ^^
No cóż, według mnie świat jest taki jakim być powinien, niezależnie od tego co mi się w nim ewentualnie nie podoba ;) takie jest moje zdanie - argumenty nie potrzebne, bo dzieje się w nim znacznie więcej, niż tylko przepychanki ludzików, w wyniku których pojawia się cierpienie. Świat, czy wszechświat, czy mikro/makrokosmos są obiektywne - liczy się istnienie, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z punktu widzenia innego, niż twoje, czy moje, to nie ma najmniejszego znaczenia, co się z nami dzieje - świat zwierząt i roślin nas konkretnie olewa i nawet kiedy go niszczymy, wtrąca co i już swoje 3 grosze, do tego co tworzymy. Z punktu widzenia galaktyki, też nie ma najmniejszego znaczenia co się wydaje tobie lub mnie - to nam się wydaje, że to ma jakieś znaczenie ;) to nam się wydaje, że powinno być inaczej - na jakiej podstawie dochodzimy do takich wniosków? na podstawie doświadczenia życiowego 20 czy 50 lat? czym to jest w porównaniu do życia tej planety, czy całej galaktyki? i jakie to ma znaczenie dla owada, którego życie trwa jeden dzień?
Zamiast po prostu żyć, nie robimy nic innego, jak tylko kombinujemy, co by tu jeszcze zrobić, żeby było inaczej - nie ważne, czy lepiej, czy gorzej, byleby inaczej - to dokładnie ten sam program, który mówi o naszym ciele, że coś mu brakuje, że czegoś ma za mało lub za dużo, tylko skierowany na całe nasze życie, na całe nasze istnienie. To ten sam program i akceptacja rozrasta się równiez ku tej jego sferze wpływów, ale może to być zbytnia abstrakcja w pewnego punktu widzenia, czy po prostu brednia ;)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2010, 21:10 
Krótka dygresja: jak się okazuje najtrudniej być sobą. Dlaczego? bo to bo tamto tylko nie to co trzeba :język:



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2010, 21:11 
Poli pisze:
Wiec pytanie, dlaczego nasze mozgi sa prane od urodzenia , ze jestesmy niedoskonali i gorsi ? Dlaczego jest to az tak wazne w naszym wspolczesnym spoleczenstwie, dlaczego nie mozemy byc poprostu soba, akceptowac sie i po prostu kochac :uścisk:


A dlatego, że łatwiej zorganizować społeczeństwo, które myśli jednoliniowo i jednocześnie samo narzuca sobie ograniczenia. To bardzo prosty i skuteczny program błędnego koła. Jak sama zauważyłaś, od dzieciństwa jesteśmy wtłaczani w kombinezon normalności przez system w żadnym stopniu nie liczący się z tym, że każdy z nas ma inny rozmiar a przede wszystkim różny gust i nie każdemu w takim fasonie do twarzy ;) Jak mamy akceptować skoro nawet nie mamy szansy (bądź nie chcemy) w pełni poznać siebie i zrozumieć? Uważam, że jest to sprawa priorytetowa jeśli chodzi o rozwój, natomiast to co w tej chwili nazywamy wychowywaniem dzieci jest niczym więcej jak żmudną tresurą.

Btw. zmora mojego dzieciństwa – argument nie do pobicia wytaczany w sytuacjach mojego buntowania się i tupania nogami: „szkoła jest dla Ciebie najważniejsza” :mrgreen:

No dobra, co oznacza akceptować? Wpadł mi w ręce jeden ciekawy cytat. Dotyczy on zarówno akceptacji siebie jak i świata..

Cytuj:
Akceptować to uświadomić sobie, że jesteś tym, kim jesteś. Być może nie będę mógł Cię zrozumieć ani pojąć. Jeśli Cię jednak zaakceptuję, nie będę mógł za Ciebie ręczyć, nie będę po Twojej stronie, ale nie będę prosić, żebyś się zmienił lub coś modyfikował. Wtedy zmienia się zakres znaczenia słowa “odrzucenie”. Moje odrzucenie mogłoby być pewną formą akceptacji Ciebie w tym sensie, że nie wymagałbym byś się zmienił, był inny, zmienił zachowanie po to, byś mógł przy mnie pozostać.


W dużym skrócie to nic innego jak szczera radość z bycia sobą bez żadnych ograniczeń i pozwolenie innym na to samo. Być może w tym tkwi sedno, że tak trudno nam cieszyć się z prostych i zwyczajnych rzeczy, wydaje nam się, że potrzebujemy silnych bodźców do przeżywania pozytywnych emocji, zamiast odnaleźć ten stan w sobie samym.

pbsoft pisze:
W temacie zgadzam sie ze trzeba nauczyc sie akceptowac siebie i innch, ale nie wszystko i nie zawsze.


Akceptacja pomaga uwolnić się od idealizowania, a co za tym idzie od żalu i niespełnionych oczekiwań. Co paradoksalnie wcale nie oznacza, że wszystko musi i będzie się nam podobać. Akceptacja zmienia jednak kierunek przepływu energii. W momencie kiedy akceptuję widzę co robisz, jaki jesteś naprawdę. Może być tak, że irytuje mnie to, bo nie zaspakaja moich potrzeb, gdyż oczekuję czegoś całkiem innego. Lub też denerwują mnie moje własne niedoskonałości projektowane na Ciebie. Jednak wyrażając akceptację wiem, że nie musisz się zmieniać jeśli tego nie chcesz, bo nie jesteś od zaspakajania moich potrzeb ani wypełniania braków. Jesteś po ty aby być sobą. A mi pozostaje jedynie możliwość obcowania z Tobą lub nie oraz ewentualna radość jeśli tak zechcę.

Pójdźmy dalej, jak określić czym jest miłość?

Dla mnie miłość oznacza wewnętrzny stan szczęścia, inaczej mówiąc cieszę się, że jestem sobą lub przebywam z kimś w danej chwili. Nie można jej dać lub zabrać komuś, miłość można odczuwać, przebywać w niej. Kiedy kogoś kocham odkrywam siebie całkowicie, mówię: „Zobacz, taka jestem i dobrze się z tym czuję. Ciekawe jaki Ty jesteś? Jeśli tylko masz ochotę możesz pokazać mi siebie.” Nie oczekuję niczego w zamian (np. wdzięczności, wzajemności) ani nie stawiam warunków (będę Cię kochać jeśli na to zasłużysz). Z tym wiąże się bliskość a często boimy się tej prawdziwej bliskości mając wrażenie, że przez to utracimy siebie.

Jeśli już chodzi o rzeczywistość, to powiem jedynie, że niczym nie różni się ona od tego co jest w nas. Jest to tylko sztuczne rozgraniczenie, więc jeśli wciąż i wciąż mam w sobie chęć/potrzebę walki z systemem, posiadania wrogów etc. to efekt będzie taki sam. Chcesz doświadczać wolności i braku manipulacji? Po prostu nie twórz tego w sobie/swoim otoczeniu. Jak dla mnie życie to szczerość, radość, wolność, ekspresja, doświadczenie.

Jest jedno fajne i proste ćwiczenie, które nie wymaga wiele zachodu natomiast na początku może sprawiać trudność, jeśli nie jesteśmy przyzwyczajeni do chwalenia siebie. Ja miałam z tym nie lada problem, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu i za nic nie chciało mi to przejść przez gardło. A jedyne co trzeba zrobić to wziąć lusterko, spojrzeć sobie głęboko w oczy i z uśmiechem powiedzieć na głos: „Kocham Cię i bardzo Cię lubię.” Można tak ćwiczyć za każdym razem gdy widzi się swoje odbicie, bez względu na to gdzie jesteśmy (reakcja ludzi obok – bezcenna :mrgreen: ), i najlepiej jak najczęściej :)



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 16:47 
Nie bedzie bolesny bo chlopak jest optymista i widac ze ma piekna dusze, lepiej mowic zbyt optymistycznie niz gadac tylko o zgorzknialych smutnych tematach i spierac sie kto ma racje...



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 22:13 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Monika - każda kobieta może być wspaniałą muzą, jeśli tylko sobie na to pozwoli :) Zobacz w sobie Boginię, a przynajmniej spróbuj zechcieć zobaczyć samą siebie bezkrytycznie, zechciej popatrzyć na siebie, jak na kogoś, kto posiada wszystko, czego pragnie, a potem możesz próbować to zobaczyć - póki nie ma w tobie żadnej chęci, nie ma możliwości osiągnięcia jakichkolwiek rezultatów - sama sobie takiej możliwości nie dajesz :)

Faktycznie piszecie, że temat przydatny, ale pod jakim względem? Nowe pole do popisu dla zaczepnych? ;)
Może spróbujmy przytoczyć tu jakieś swoje doświadczenia w tej dziedzinie :D
Skoro taka propozycja, to zacznę ;)

Ja kiedyś byłem małym zakompleksionym dzieciakiem spowitym w czarne chmury pesymizmu i beznadziejności (no może nie takim małym, bo zawsze sobie dość sporo ważyłem ;) i w tej materii oczywiście też nie było z mojej strony akceptacji). Długo reagowałem bardzo alergicznie na wszelkiego rodzaju docinki i żarty, zamykając się w sobie i uciekając od ludzi - w samotności, jeśli nie od siebie, mogłem przynajmniej odpocząć od innych oraz nie narażać się na śmieszność itp...
Sytuacja zmieniała się powoli - długo mi zajęło zrozumienie tego, co zdarzało mi się przeczytać w wielu źródłach - kluczem do odnalezienia samego siebie, jest miłość do samego siebie, a więc również (albo przedewszystkim) samoakceptacja - nie mogłem zrozumieć, co do czego ma miłość do siebie, a kiedy to jakoś dotarło, czemu miałbym akceptować w sobie, to co mi się nie podoba? A kiedy i to padło - jak niby mam siebie zaakceptować, kiedy przecież widzę, że jestem pełen niedociągnięć i błędów konstrukcyjnych oraz programowych?
No jak już to wyżej napisałem, abym mógł rozpocząć proces samoakceptacji, potrzebowałem ku temu chęci - kiedy się już przekonałem do słuszności tej koncepcji, zacząłem się po prostu okłamywać ;) cóż, jest to jakiś początek :język: kiedy coś mnie denerwowało we mnie, starałem się myśleć o czymś innym, mówiąc sobie, że pewnie tak ma być, że ma to jakiś cel - musi mieć! W sumie do pewnego stopnia to skutkowało ;) A czym dalej proces się posuwał, tym wydawał się przybierać na dynamice - pojawiało się więcej tekstów nastrajających do samoakceptacji oraz sytuacji, w których mogłem ją ćwiczyć ;) w tedy pojawił się drugi sposób, który do pewnego stopnia służy mi do dziś - ignorowanie, olewanie tego, co mi się wydaje nie pasować, po prostu się nie skupiać nad tym, co jest problemem - nawet jesli to nie była jeszcze strikte akceptacja, to w coraz mniejszym stopniu było użalanie się i skupianie nad daną cechą, która mi się we mnie nie podobała.
Aż pewnego dnia, chyba już na studiach, tak że ok 5 lat temu, będąc w grupie na jakichś zajęciach, zaczęły padać prześmiewcze komentarze, które w zasadzie nie miały konkretnego adresata - w pierwszej chwili oczywiści miałem ochotę się schować, ale kiedy po chwili zrozumiałem, że te osoby nie biją konkretnie we mnie, za to ja to wychwytuje i na siebie wrzucam, dotarło do mnie, że ci inni wcale nie postrzegają mnie tak, jak mi się wydaje, a nawet jeśli widzą mnie takiego jaki jestem, to nie przyczepiają mi plakietki "za gruby", "za nudny", "za jakiśtam" - po prostu widza mnie takim, jakim jestem i to przyjmują, jako mnie - nie mają potrzeby mnie zmieniać, to tylko ja wciąż mam taką potrzebę... a skoro tak, to właściwie po co? Dla kogo? Chciałem być inny, żeby być akceptowanym, ale najwyraźniej jestem przez innych akceptowany, więc ten cel się nagle zdewaluował... A jeśli mówią, że jestem gruby, no to sory - przecież jestem, więc o co chodzi? :lol:

W ten sposób straciłem motywację do nieakceptowania siebie ;) Jeszcze chwile mi zajęło, zanim przestało mi to wszystko przeszkadzać, co mi się wydawało być jakieś nietego, ale ostatecznie spojrzałem na siebie, jak na odpowiednią istotę na odpowiednim miejscu w odpowiednim kombinezonie i na odpowiednim wydziale Uniwersytetu Dusz - na świecie, który jest właściwym światem, poukładanym we właściwy sposób - celowo, nie przypadkowo :)
Oczywiście z akceptacją siebie szła równo akceptacja innych, a może nawet wyprzedzała akceptację siebie do pewnego stopnia, bo łatwiej czasem wybaczyć komuś innemu, że jest nie taki, jakim chciałbym żeby był, niż wybaczyć to samo sobie ;)

Trochę mi to chaotycznie wyszło, ale mam nadzieję, że może uda wam się w tym odnaleźć coś dla siebie, a może skłoni was to do podzielenia się swoimi doświadczeniami :mrgreen:

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 mar 2010, 22:36 
Wiesz co nie chcę tak mocno analizować, staram się otaczać pozytywną aurą i jako kobieta miło mi czytać o miłości akceptacji, tantrze niż non stop o teoriach spiskowych, rytuałach, złej energii. To tyle z mojej strony choć pewnie napiszę o swoich ogromnych kompleksach ale to długa historia może trochę nudna :D



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 23:01 
monika pisze:
Wiesz co nie chcę tak mocno analizować, staram się otaczać pozytywną aurą i jako kobieta miło mi czytać o miłości akceptacji, tantrze niż non stop o teoriach spiskowych, rytuałach, złej energii. To tyle z mojej strony choć pewnie napiszę o swoich ogromnych kompleksach ale to długa historia może trochę nudna :D


Poświęcając za dużo czasu na analizowanie ciemnej strony oddajesz swoją energię i tym samym "wspierasz to" "nieświadomie".

"Zamiast tylko psioczyć na ciemność lepiej jest zapalić świeczkę" :king:

Odnośnie Twoich - jak sama zresztą piszesz - kompleksach to tak trochę sądziłem właśnie, że może po części o to chodzić w momencie gdy napisałaś, że "zasiedziałaś" się w domu 4 lata.

Kompleksów nie ma się co wstydzić ale warto a nawet trzeba dla własnego dobrze pojętego dobra je "rozwiązywać" (zrozumieć czyli "przepracować" dany problem).

Może jakoś wspólnymi forumowymi siłami to się uda :spoko:

Zapewne każdy z nas ma jakiś mniejszy lub większy kłopot / problem / kompleks inaczej by nas tu na ziemi pewnie nie było tylko bujalibyśmy gdzieś w obłokach :buja: już jako idealne / doskonałe istoty bez skaz.



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 23:09 
:D ale mi się miło zrobiło Time rozszyfrowałeś dużo, jak parę osób zauważyło nic nowego do forum nie wnoszę raczej jestem tu po to by popracować nad sobą, pogadać z ludzmi o podobnych zainteresowaniach :) nie zakładam tematów, stawiam pierwsze kroki i uczę się od Was wiele :D



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 23:24 
Od czegoś zawsze na pewno trzeba zacząć, nawet najdalsza podróż zaczyna się od wdziania obuwia.

W momencie gdy ktokolwiek zrozumie swój jakikolwiek kompleks z dystansu i zupełnie innej perspektywy dopiero wtedy śmieje się sam z siebie jak to w ogóle było możliwe żebym ja tak reagował /a na coś takiego w taki sposób przecież to śmieszne - dopóki tak nie jest to każdy traktuje swój 'kompleks" śmiertelnie poważnie np. arachnofobia dla wielu z nas "śmieszny" problem ale nie dla kogoś kto o mało nie dostanie z tego powodu zawału, dopóki sam tego nie zrozumie nie będzie się z tego "śmiać".

Żeby to dobrze zrozumieć trzeba niejako stanąć obok siebie i swojego problemu żeby go w miarę obiektywnie rozpatrzeć, dopóki jest w Tobie jesteś razem z nim i nie masz odpowiedniego dystansu do samej siebie w tym samym problemu.
Zobacz jak Icke musiał sobie poradzić na przestrzeni lat z wyśmiewaniem go i na jakim jest obecnie etapie.
Mówi co myśli i ma gdzieś co inni o tym sadzą bo sądzą to co mówi subiektywnie według swojej niewiedzy.
Sam teraz się śmieje z tego jak kiedyś alergicznie reagował na... reakcje innych osób na swój temat / osobę.

Spróbuj tłumaczyć komuś o DNA kto nie ma o tym pojęcia bo też nie każdy przecież "musi" ale chodzi tu o sam mechanizm. Często będzie to pusty śmiech, głupi wyraz twarzy, czasem ktoś powie sorry ale mnie to nie interesuje (bo przecież nie musi) i taka postawa jest dopiero OK.
Podziękować za chęci a nie negować.

Dlaczego taki opór jest dla indoktrynacji na siłę? Nikt nie chce żeby ktoś coś jemu wciskał na siłę wtedy gdy sobie po prostu tego nie życzy czyli zwyczajnie w świecie z sobie tylko znanych powodów nie chce.

Taka mała dygresja:
Czy para pokocha się szczerze tylko dlatego, że podpisała wspólnie oświadczenie w urzędzie usc?
Przecież to śmieszne tak uważać.
Mają żyć / być ze sobą czy z pieczątką albo teściową "na głowie".

Jest to nic innego jak blokada umysłowa związana z danym skojarzeniem / zdarzeniem - moim zdaniem często powiązana z reinkarnacją.
Dla prostego przykładu uproszczona sytuacja: ktoś kiedyś został wtrącony do lochu w którym "urzędowały" pająki, wraz z odczuciami zimna, wilgoci jeszcze na dodatek te pająki co automatycznie przyniosło skojarzenie, że to coś bardzo nieprzyjemnego a co przeniosło się na przyszłe życie.

Czytałaś może "Misję"? nie wiem na jakim jesteś etapie zdobywania wiedzy / informacji / zrozumienia ale ebook jest tak przystępnie napisany, że przynajmniej warto przeczytać nawet jeśli na początku nie wszystko będzie "jasne i oczywiste".


(edit - uzupełnienie)



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 23:32 
Jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać tej pozycji :) ale nie omieszkam. Trzysz zaczął opowieści o sobie co według mnie jest dobrym początkiem oczyszczania. Ja nie lubię tłumów ludzi :) nawet nie korzystam z komunikacji miejskiej bo nie znoszę jak jest tłok i ludzie mnie dotykają :? wiem że to brzmi cholernie głupio ale poruszam się tylko samochodem i zawsze zamknięta od środka :D Jak o tym pisze to już mi się chce śmiać..



Na górę
   
 
 
Post: 13 mar 2010, 23:38 
monika pisze:
... wiem że to brzmi cholernie głupio ale poruszam się tylko samochodem i zawsze zamknięta od środka :D Jak o tym pisze to już mi się chce śmiać...


Strach ma tylko wielkie oczy, Darek Sugier podczas OBE doświadczył tego jak działa strach a jak jego brak.
To niebo a ziemia i jest to... oczywiste i logiczne :king:

Np. Icke określa to mianem "pudełka" w którym umownie sami się znajdujemy a które może być pudełkiem zapałek albo kontenerem albo zupełnym jego brakiem.
No limits :king:
nie mylić z "róbta co chceta" - hulaj dusza piekła nie ma bo nie o coś takiego chodzi

Obecnie bardzo szybko przynajmniej niektórzy odczuwają błyskawiczne przełączanie stanu emocjonalnego między strachem a własną siłą / mocą - wrażenia niesamowite.
to tylko spin :ninja:

ps
Uzupełniłem mój post o szerszą wypowiedź.



Na górę
   
 
 
Post: 14 mar 2010, 0:02 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2009, 12:45
Posty: 132
Płeć: mężczyzna
pbsoft tyklo roznica jest taka, ze nasza uwaga i nasze mysli przyciagaja energie lub mowiac prosciej materializuja sie, dlatego bycie przesadnym optymista jest lepsze od nie-bycia i zawsze z duma bede naginal rzeczywistosc ile tyklo sie da. jak jestes pozytywnie nastawiony to przyciagasz pozytywne rzeczy, nie zaprzeczysz temu; rzeczywistosc juz taka ma elastyczna nature, ze mozna ja naginac i nie jest to zadne oszukiwanie siebie tylko zwyczajne wyciaganie z kazdej chwili tego co najlepsze. jak moge wyciagnac z zycia 100% radosci i zadowolenia to wole wyciagnac 200%, taki juz jestem perfekcjonista. na dobre mi to w zyciu wychodzi ;)



Cytuj:
"Zamiast tylko psioczyć na ciemność lepiej jest zapalić świeczkę" :king:

lepiej bym tego nie ujal jesli chodzi o cale to babranie sie w spiskach.
mam na mysli - fajnie to wiedziec, ok, oklamywali nas, teraz juz sobie nie damy wcisnac kitu, zycie leci dalej. warto poszerzac wiedze i 'byc na czasie' ale myslenie o tym, przezywanie w kolko i czynienie z tego sensu zycia nic nie zmieni. czujac jakas zlosc czy nienawisc robimy dokladnie to co oni chca, jest tylko gorzej bo robimy to swiadomie mimo tego ze wiemy ze oni czerpia z tego energie. trzeba po prostu robic swoje, oni sa tylko ucielesnieniem naszych autodestrukcyjnych instynktow, kolejna rzecz do przepracowania. nothing personal, just business ;)

_________________
kiedy spotykasz szermierza
staw mu czolo z mieczem w dloni
nie recytuj wiersza komus
kto nie jest poeta.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2010, 0:05 
alchemik pisze:
... lepiej bym tego nie ujal jesli chodzi o cale to babranie sie w spiskach.
mam na mysli - fajnie to wiedziec, ok, oklamywali nas, teraz juz sobie nie damy wcisnac kitu, zycie leci dalej. warto poszerzac wiedze i 'byc na czasie' ale myslenie o tym, przezywanie w kolko i czynienie z tego sensu zycia nic nie zmieni. czujac jakas zlosc czy nienawisc robimy dokladnie to co oni chca, jest tylko gorzej bo robimy to swiadomie mimo tego ze wiemy ze oni czerpia z tego energie. trzeba po prostu robic swoje, oni sa tylko ucielesnieniem naszych autodestrukcyjnych instynktow. ...



vide mój aktualny podpis:

Cytuj:
"Odrzućcie wszystko, co stare, nie oglądajcie się za siebie. Zacznijcie tworzyć nowe wartości, patrzcie w przyszłość". - Osho



Na górę
   
 
 
Post: 14 mar 2010, 1:51 
Hej Monika, ale mam nadzieję, że ta cała banda nienormalnie fajnych ludziów z DI nie odstrasza Cię aż tak bardzo i pojawisz się na forumowym spotkaniu na Harmonii.. ;) Ma być całkiem przyjemna impreza, tym bardziej jeśli pb zaszczyci nas swoim humorem i dygresją, tudzież spojrzy krytycznym okiem 8-) :język:



Na górę
   
 
 
Post: 14 mar 2010, 10:21 
Moi kochani faktem autentycznym jest to że odkąd jestem tu na forum zaczynam myśleć pozytywnie :D I tak wybieram się jak najbardziej na Harmonię :) Ale już może zakończę mój ekstrymalny przypadek :język: kto następny?



Na górę
   
 
 
Post: 14 mar 2010, 10:32 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Akceptacja akceptacją, ale co ze świadomą twórczością? Co z wolą kształtowania środowiska w jakim żyjemy? Akceptacja samego siebie kojarzy mi się z zaraz z akceptacją otoczenia - bo niby dlaczego akceptacja miałaby różnicować rzeczywistość na część wewnętrzną - tą OK i zewnętrzną - którą mogę kształtować tak jak moja wola stanowi?
Mogę siebie akceptować, ale nie mogę zaprzeczyć że np moje zęby nadają się do gruntownej naprawy i wypadałoby znaleźć czas i pieniądze i pofatygować się do dentysty. To samo z nadwagą - bardzo często nadwaga jest symptomem prowadzenia stylu życia, który nie współgra z faktyczną naturą własnego ciała - które może nie potrzebuje mniejszej ilości pożywienia, ale potrzebuje większej aktywności fizycznej. Jest potrzebna zmiana? Niewątpliwie. Czy zmiana koliduje z akceptacją? Niewątpliwie.
Myślę że akceptacja jest niezbędnym podejściem na etapie poznawania samego siebie - abyśmy nie negowali i nie zamiatali pod dywan naszych lęków, kompleksów. Aby zdobyć świadomość tego jacy jesteśmy potrzebujemy akceptacji ego jacy jesteśmy. Jednak, kiedy dzięki akceptacji mamy już świadomość, nadchodzi etap życia, kiedy rozpoczyna się TWÓRCZOŚĆ

Harmonia - spotkanie pod Ślężą we wrześniu? - na pewno przyjadę :spoko:

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2010, 12:10 
Hej IvanKruk :)

Myślę, że akceptacja nie musi równać się stagnacji, brakiem rozwoju, a wręcz przeciwnie. Kiedy akceptuję nie mam potrzeby walczyć, szarpać się, rozbijać luster ;) tylko staram się zobaczyć jak jest naprawdę, zrozumieć, poznać odpowiedzi na pytanie „jak, skąd, dlaczego” i ewentualnie coś zmienić. Na przykładzie, który podałeś: zaakceptowanie faktu bolącego zęba pomoże szybciej zniwelować przyczynę bólu, gdy nie będę od niego uciekać (np. strach przed dentystą). A chęć zmiany nie zawsze wynika z faktu, że czegoś nie akceptuje (możesz przecież dobrze czuć się ze swoją nadwagą więc po co robić coś na siłę, inna sprawa jeśli się sobie nie podobamy i wciąż zagłuszamy krytyką; kto kocha siebie i swoje ciało nie pozwoli na jego zaniedbywanie), czasem chcę po prostu bawić się formą i doświadczać różnych możliwości z czystej ciekawości. Ale zauważ, często jest tak, że właśnie nie akceptujemy swojej twórczości, która przecież jest wyjątkowa, nie wyrażamy siebie w naturalny sposób, nie pozwalamy ekspresji po prostu działać tylko wciąż gonimy za nieistniejącym ideałem. A czasem warto się zatrzymać, żeby pobiec jeszcze dalej..

P.S.: W takim razie do zobaczenia we wrześniu :hi hi: :uścisk:



Na górę
   
 
 
Post: 14 mar 2010, 14:07 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Fajnie piszesz Lily i chyba już raz tobie coś takiego napisałem :D

Masz rację że zabawa jest pewnie najbardziej naturalnym przyczynkiem do zmiany, to ważne dla mnie słowa. Ważne jest też aby postępować spontanicznie - idąc za wewnętrzną potrzebą. Tu też jest potrzebna akceptacja - bo dość często wewnętrzna potrzeba prowadzi nas w kierunku przeciwnym do naszych przyzwyczajeń albo zwyczajów społecznych - trzeba zaakceptować siebie i ważność wewnętrznego prowadzenia - wtedy wszystko się prostuje.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 mar 2010, 17:17 
monika pisze:
... odkąd jestem tu na forum zaczynam myśleć pozytywnie :D I tak wybieram się jak najbardziej na Harmonię :)


Moniś, tak trzymać :spoko: :uczeń: :king:

A takimi różnymi indywidualnościami goszczącymi na tym forum pewnie i dalej można (razem, wspólnie) dotrzeć.

Po co tłuc się ścieżynką jak można pędzić autostradą (najlepiej do nieba) ale oczywiście nie na oślep.

Samoakceptacja do dopiero start do dalszej drogi - niejednokrotnie sprintem.


Jedna z wypowiedzi żony alkoholika (z netu):

Cytuj:
Dzięki tym naszym cotygodniowym spotkaniom wciąż się czegoś uczę.
Nikt mi nie mówi, co mam robić: każda z nas wypowiada na mityngu tylko swoje własne przeżycia i doświadczenia. Mówię o tym i ja. Czasami z uśmiechem, a czasami z gardłem ściśniętym szlochem...
Wciąż na nowo się otwieram na modlitwę o pogodę ducha:

"Boże, daj mi pogodę ducha, abym zgadzała się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagę, abym zmieniała to, co mogę zmienić, i mądrość, abym umiała odróżnić jedne sprawy od drugich".

Czasem mówię to samo swoimi słowami:

"Boże, uchroń mnie od niepotrzebnego wikłania się w sprawy, na które nie mam wpływu.
Pomóż mi się od nich odsunąć na bezpieczny dystans, abym nie została po raz kolejny poraniona.
Boże, pomóż mi w tym, abym nie przeoczyła spraw, które zależą ode mnie i w które ja powinnam wkroczyć ze swoim działaniem.
Pomóż mi, abym nie zostawiła bez pomocy nikogo, komu mogę pomóc.
Boże, obdarz mnie swoją mądrością, abym odróżniała sprawy, które wymagają mojego działania, od tych, na które nie mam wpływu".



Na górę
   
 
 
Post: 14 mar 2010, 20:49 
Że się tak zapytam wszyscy z Was drogę do samoakceptacji macie już za sobą? A jak radzicie sobie z porównywaniem do innych? Bo ja do dziś tego doświadczam z ust najbliższych :?



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group