Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 gru 2019, 23:12

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 91 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 30 paź 2010, 16:46 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
W ostatnim czasie mojego ogarniania prawdy natknąłem się na pewien problem, pytanie, tajemnicę, która chyba jest już nie do rozstrzygnięcia. Ok zdałem sobie sprawę z tego, że światem rządzi garstka debili, spoko... tak bywa. Ok zdałem sobie sprawę z tego, że wszyscy jesteśmy jednym, kolektywną Świadomością, która gra w życie sama ze sobą... spoko, gdybym sam był w całej nieskończoności też bym próbował "stworzyć" sobie jakąś rozrywkę, choćby w wyobraźni... przepraszam, zapomniałem, właśnie to robię, ale nie o to mi chodzi. Mój zgiełk polega na tym, że ostatnio zastanawiałem nad tą Świadomością i próbowałem wyjaśnić sobie racjonalnie skąd ona się wzięła. Gdzieś tu na forum przeczytałem, że Świadomość wyłoniła się z pustki, nicości... przyznam szczerzę, że trochę mi to nie świeci bo tu zadaje się pytanie... co spowodowało, że Świadomość się... wyłoniła? Logicznie rzecz biorąc, skoro coś sprawiło, że się wyłoniła, to co stworzyło to coś co sprawiło, że Świadomość się wyłoniła. Szybko ogarnąłem, że to niema sensu, dalszy ciąg nieskończonego łańcucha przyczynowo-skutkowego mi się nie widzi. Dlatego chyba najprostsze rozwiązanie choć dość można powiedzieć abstrakcyjne, wydaje się być najbardziej logiczne i w najprostszy sposób ukazuje nam koniec tego łańcucha. Czy Świadomość wyłoniła się z nicości? Wątpię. Ale skoro nie tak, to jak? Oto mój tok myślenia i mam nadzieję, że nie tylko mój. Co jeżeli sama nicość jest Świadomością, o której mówimy, co jeżeli nicość jest... świadoma. Może z nicości nie powstało wszystko lecz nicość stała się wszystkim bo taka jest jej natura, potencjał. Może nicość zawiera w sobie wszystko, a wszystko jest esencją NICZEGO. Brzmi to dość dziwnie oraz wyciąga dość dziwny wniosek... wszyscy jesteśmy... NICZYM... a co za tym idzie, wszyscy jesteśmy... WSZYSTKIM, bo NIC i WSZYSTKO to jedno, a to samo, NICOŚĆ i NIESKOŃCZONOŚĆ są dwoma formami tego samego bytu, który zwiemy ŚWIADOMOŚCIĄ. Czym jest ŚWIADOMOŚĆ? NICZYM i WSZYSTKIM. Innego wytłumaczenia oraz ostatecznej fundamentalnej odpowiedzi na pytanie dotyczące tego, czym jest ŚWIADOMOŚĆ, nie mam. Jeżeli ogarniacie to co tu piszę to proszę o jakieś opinię, w sumie sam ledwo to ogarniam, ale fakt, faktem, przecież NICZEGO oraz WSZYSTKIEGO nie da pojąc się rozumem... można by dostać świra. Jestem, tylko ciekaw, czy mój tok rozumowania istnienia, ktoś może potwierdzić.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 paź 2010, 16:46 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2010, 19:12 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 19 mar 2010, 0:34
Posty: 80
Płeć: mężczyzna
Zdefiniuj świadomość.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lis 2010, 18:29 
Jesli za słowo Bóg przyjmiemy:
1-Pierwszy i jedyny Stwórca wszystkiego co jest,
2-Zawsze był, zawsze jest i zawsze będzie,
3-Wszędzie jest, wszystko może itd.
To żeby zrozumieć jakim cudem sam nie został stworzony(z definicji, trzeba tu powrócić do podstaw zanim zacznie się filozofować na własnych, wewnętrznych aksjomatach, zakładając własną interpretację natury Stwórcy, co niestety robią chyba wszystkie religie na świecie) trzeba wyjść poza właśnie taki schemat/program, z którego to wynika że jest nieskończona ilość stwórców.
Skoro zauważyłeś głupotę tego wniosku to na pewno potrafisz też dostrzec skąd wyszła i że głupota wniosku implikuje głupotę założenia. :)

Co do tego, że ten świat jest stworzony nie można się racjonalnie sprzeczać, tutaj się zgadzamy, że sam z siebie powstać nie mógł, bo jeśli nie byłoby nic, to przy prawach tego wszechświata, nadal byłoby nic, i tak w nieskończoność.

Więc jedyne wytłumaczenie jest takie, że przed powstaniem czasu i przestrzeni istniało coś na innych prawach, lub raczej poza nimi jako że w tedy praw nie było i dopiero tworząc świat stworzyło jego te prawa (fizyczne/duchowe, np. fraktalność/holograficzność TEGO świata itd.). :uśmiech:



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2010, 18:56 
Myśl dalej i więcej, aż twój umysł się zmęczy tematem i zniechęci. Gdy osiągniesz punkt, iż tego typu rozmyślania znikną za raz po tym jak się pojawiły, będzie to znaczyło, iż jesteś blisko celu :)



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2010, 20:25 
INSPEK pisze:
Myśl dalej i więcej, aż twój umysł się zmęczy tematem i zniechęci. Gdy osiągniesz punkt, iż tego typu rozmyślania znikną za raz po tym jak się pojawiły, będzie to znaczyło, iż jesteś blisko celu :)

Albo lepiej racjonalnie analizuj i układaj puzzelki, aż dojdziesz do prawdy, będzie to znaczyło, że już jesteś u celu. :)



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2010, 21:20 
Obserwując świat widzę, że główną siłą wszechświata jest kreacja więc logicznie myśląc-znając podstawy siły kreacji będziemy mogli doszukać się odpowiedzi skąd to się wzięło-ale też niekoniecznie
Temat jest ciężki i wielopoziomowy-można go dowolnie interpretować podsuwając indywidualne wnioski-ale to dobrze bo znajdując podobne szczegóły w tych wnioskach będziemy mogli się pokusić o bardziej trafne stwierdzenie skąd to...Każdy jest częścią wszechświata więc każdy powinien znać odpowiedź na ten temat, niestety coś nam utrudnia odnajdywanie naszych zbiorowo-indywidualnych spostrzeżeń Myślę że to coś da się rozpieprzyć :)

Co do czasu...to tylko droga materii którą można podróżować w dowolną stronę :tak:
Tak samo jak można zmieniać strukturę i kształt przedmiotów- jest na to wzór Każda rzecz ma swoje odniesienie w ciągu liczbowym- ale to tylko moje przeczucia, które wiem, że chociaż trochę sympatyzują z prawdą



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2010, 23:01 
Bezwarunkowy ,
masz bardzo ciekawe przemyślenia tylko błagam używaj akapitów bo od czytania tego zaczyna boleć głowa.

Dla mnie świadomość należy do zbioru ,zawsze innej większej świadomości. Medytując ,łączysz się z wyższą świadomością dzięki czemu po ukończeniu ćwiczeń ,masz poczucie wiedzy ,która daje Ci spokój i stabilność.
To co mnie nurtuje najbardziej ,to to czy sam Bóg nie jest najwyższą świadomością. Jak nią nie jest ,to przynajmniej ona jest w nim.
Propos tego ,że świadomość jest wszystkim i niczym to porozmawiaj sobie z Tomas0505.
On uważa ,że świadomość sama w sobie jest Bogiem i jest równa zeru ,bo jest wszystkim i niczym ,a to się równoważy.

Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2010, 23:31 
Bardzo ciekawe phillip.
Czyli jeśli ktoś nam sugeruje rzekome oświecenie poprzez "wyjście z egregora" interpretując go jako zbiór indywidualnych świadomości w jednej większej, naraża nas na odłączenie od źródła i tzw. "rozpad"...?

phillip pisze:
... On uważa ,że świadomość sama w sobie jest Bogiem i jest równa zeru ,bo jest wszystkim i niczym ,a to się równoważy. ...
Czyli Bóg jest wszędzie, ale i nawet w miejscu, które okreslamy mianem "nigdzie". :lol:



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2010, 23:52 
Żaden rozpad ,wszystko jest kolektywne lecz jak widzisz wyższa świadomość nie jest ogólnodostępna.
Pisząc 'on' ,kładłem nacisk na słowo 'on' ,jest ich już dwóch więc mogą sobie o tym porozmawiać :)

Pofatygowałem się i znalazłem go w tym poście:

tomas0505 pisze:
Dobra wiec ja przedstawie swoja wiedze na temat natury nas i tego swiata. Wszystko wynika z matematyki a raczej z jej praw, istnieje tylko jedno rownanie aboslutne z ktorego wynikaja wszystkie prawa jakich doswiadczamy na codzien, co wieciej jest bardzo proste :
+(n)+(-n)=+(n)+(-n)
+(n)+(-n)=0
0=0
+(n)>-(n)<=>-(n)>+(n)
+(0)>-(0)<=>-(0)>+(0)
0>0<=>0<0 =>0=0 i 0 0(-=)0
Juz tlumacze o co chodzi, liczba n to dowlna liczba ktora mozemy podstawic do rownania a a co w tym chodzi? Nasz swiat dziala na zasadzie dualizmu.

Najporostrzy dualizm jaki znamy to liczby dotatnie i ujemne, wszystkie liczby wynikaja z osobliwosci (punktu) ktorym jest zero wiec z zera powstaja dwie liczby +1 i -1 ktore tworza wszystkie inne liczby to wszystkie inne liczby sa ich wielektronoscia. Wiec na poczatku mamy zero i z niego wynika:

0=> {+1,-1}
dwa elementy ktore sa polararyzacja, dodatnio i ujemna i zawsze daja zero (sumowane) teraz tworzymy rownanie dodajac elementy zbioru:

0=+1+(-1) co jest prawidlowe pomimo ze po obudwu strochan rowanania jest zero, mamy dualizm, czyli caly swiat istnieje ale nigdy nic w nim nie jest liczone bo zawsze jest ZERO. Dualizm, dobro zlo to podstawa, tak samo jak kobieta mezczyzna pomimo ze ani kobieta ani mezczyzna nie istnieja, tak samo jak dobro i zlo, to w dualistycznym ujeciu sa w rowaniu czyli zero mozna na nie rozlozyc, ale to tylko poczatek zabawy, zalozmy ze chcemy nieskonczenie wiele takich zmienych dajacych zero to bardz proste, zapnijcie pasy :)

0=+1+(-1)
0=+0,9(9)+(-0,9(9))
0=+0,999...8(na koncu samym czyli przedostania liczba przed nieskonczonoscia)+(-0,999...8)
i tak dalej az
0=0 i przechodzimy a strone ujemna
0=+0,999...8+(-0,999...8)
0=-0,9(9)+(+0,9(9))
0=-(1)+(+1) noi koniec udowodnilsimy ze dodawanie jest przemienne hahaha :) no to tak dziala.. nie ma nic poza bogiem (zerem) ale wszystko moze istniec dak dlugo jak te zero jest po obustronach rownania lub ktorys z warunkow nierownosci jest spelniony. Wiec caly swiat jest tylko nasza wyobraznia ujeta a matematycznych prawach. Dziala to tak, prawa polkula cos wymysla i lewa tworzy z tego prawa logiczne i to sie pojawia jak obiekt, co wieciej wszystko pojecia, wlasnosci i tak dalej jest nietrwale natomiast prawa matematyczne sa niezniszczalne i niezmienne dlatego mowia ze matematyka to krolowa nauk bo od nie pochodzi wszystko co istnieje.

Pewnie nikt nie zrozumie pomyslu ale z checia odpowiem jak to jest glebiej :) zapraszam do dyskusji wkoncu to matma na poziomie podstawowki :) :uczeń: P.S zdalem w tym roku ciesze sie bardzo :)



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 0:34 
Phillip pisze:
Medytując ,łączysz się z wyższą świadomością dzięki czemu po ukończeniu ćwiczeń ,masz poczucie wiedzy ,która daje Ci spokój i stabilność.


Ekspertem od medytacji nie jestem-dla mnie to zbędne ale nie dawno myślałem od czego zależy poziom świadomości i doszedłem do pewnego wniosku;
Moim zdaniem im większy spokój człowieka tym na wyższym poziomie świadomość Medytując jesteście, wyciszeni i pracujecie w spokoju Im bardziej nagłe sytuacje tym świadomość spada niżej Na przykład zbrodnie popełnione w afekcie
Dlatego ludzie którzy są zapracowani etc... są tak mało świadomi Smutny

Można też poprzez pewne nastawienia psycho-fizyczne stworzyć stan harmonii i spokoju



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 0:56 
Małowiedzący pisze:
Moim zdaniem im większy spokój człowieka tym na wyższym poziomie świadomość...


Jeżeli ,zrozumiesz jakiś proces to przestajesz z nim walczyć.
Przykładowo - wszyscy w pracy nienawidzą kierowniczki i ją bluzgają ,a ty z epickim spokojem nie obrzucasz jej mięsem bo jesteś świadomy tego ,że jej chybione działania są spowodowane jej niewiedzą oraz strachem przed utratą pozycji.
To akurat przykład z mojego życia :)



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 1:44 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
phillip pisze:
Propos tego ,że świadomość jest wszystkim i niczym to porozmawiaj sobie z Tomas0505.
On uważa ,że świadomość sama w sobie jest Bogiem i jest równa zeru ,bo jest wszystkim i niczym ,a to się równoważy.

Pozdrawiam


No to chyba muszę, bo co jak co, ale ja też jestem tego zdania. Osobiście mam dość metaforyczną wizualizację tego. Wyobrażam sobie świadomość, jako nieskończonych rozmiarów czarne tło, np. czarne płótno. To jest jedna kolektywna świadomość nas wszystkich, bądź też Bóg, lecz całe nasze wyodrębnienie ukazuje się wtedy, kiedy na te płótno zaczniemy narzucać różnych kolorów plamy, mówiąc plamy, mam tu na myśli ludzkie ciała, formy, zarówno rzeczywiste, jak i mentalne, z którymi kolektywna świadomość, bądź też Bóg się utożsamia. Innymi słowy, nie zależnie od tego jak siebie identyfikujemy i postrzegamy, tak czy inaczej pod naszymi tożsamościami (kolorami) kryje się jedna, ta sama istota.

Tu też jeszcze dręczy mnie pewna myśl. Jeżeli mój tok myślenia jest prawidłowy to wychodzi na to, że uwaga... Bóg nie stworzył człowieka, lecz stał się człowiekiem, a potem... zapomniał o tym, co w efekcie nie udanego poszukiwania stwórcy rzeczywistości, (nie wiedząc tego, że on sam nim jest) kończy się wojenną historią z samym sobą. Człowieczeństwo jest Boską skazą. Ta idea tyra mi psychę już dość długi czas, ale tak, czy inaczej, nie mogę jej skasować z umysłu, mam wewnętrzną rzeźnię pomiędzy resztkami ideologii i przekonań religijnych chrześcijaństwa, którą niegdyś wyznawałem, a tą właśnie ideą, uwierzcie mi, to zaczyna boleć, bo nie wiem, czy to jest na pewno dobre, mimo iż bardzo logiczne. W końcu za stwierdzenie "Jestem Bogiem" kilka set lat temu poszedł bym na stos, dzisiaj co najwyżej do czubków. Oczywiście nie oznacza to, że wyczaruje sobie walizkę kasy, bądź zamienię gówno w złoto. Większość kretynów tak rozumie to sformułowanie... "Tak skoro jesteś Bogiem to spróbuj przejść po wodzie. - Nie o to chodzi deklu. Mam na myśli to, że jedyną istotą, która sprawuje władzę nad twoim życiem, jesteś ty sam. Jesteś Bogiem swego życia, panem i władcą swojego przeznaczenia, czyń swoje życie, takim jakim chcesz, aby było, tylko po to tu jesteś". Sam nie bardzo wiem co o tym myśleć, z jednej strony tłumaczy to wszystko, z drugiej tworzy z ciebie człowieka z bardzo innym światopoglądem, rzadkim światopoglądem, a za stwierdzenie "Ja jestem Bogiem, Ty Nim jesteś, wszyscy Nim są", możesz zapłacić drogą cenę, jeżeli za swoje bogactwo uznasz reputację. Ateista, to ktoś kto nie wierzy w Boga, spoko, nikt go za to nie bije, każdy ma prawo do własnego postrzegania tych spraw... wierzę, lub nie, ale jak nazwać kogoś kto uważa siebie za Boga, kto uważa Ciebie za Boga, oraz wszystkich ludzi uważa za Bogów, że wszyscy jesteśmy, jednym i tym samym Bogiem, tylko pod różnymi postaciami... ogarnij.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lis 2010, 2:24 
Phillip pisze:
Przykładowo - wszyscy w pracy nienawidzą kierowniczki i ją bluzgają ,a ty z epickim spokojem nie obrzucasz jej mięsem bo jesteś świadomy tego ,że jej chybione działania są spowodowane jej niewiedzą oraz strachem przed utratą pozycji.


Lepiej z tym się czujesz?
Jak zaczynasz łapać temat to pragniesz więcej sytuacji które stawiają Cię w dobrym świetle bo tylko w ten sposób czujesz się spełniony i odkrywasz więcej mechanizmów dotyczących Ciebie
Jednocześnie bardziej miłujesz ludzi chociaż bardzo Cię smuci, sposób ich życia ale ich egzystencjalizm nie zależy od Ciebie Kto Cię zrozumie ten obdarzy Ciebie pozytywną energią jaką wcześniej Ty jej zaaplikowałeś będąc poprostu sobą
Wiesz, wiele w naszym życiu zła spotykamy Należy-tak jak to możliwe olewać-poprostu nie odpowiadać na takie działania bo tylko w ten sposób zrobisz słusznie

Ale też nie należy popadać w świętość- każdy jest równy więc nie ma lepszych ani gorszych Więc nie których trzeba ustawić do pionu-niestety nie zawsze poprzez rozmowę

Z racji tego, że każdy prowadzi różne, od tego naszego życie to powinniśmy kierować się swoim tokiem myślenia w dążeniu do harmonii Więc to co ja piszę może okazać się dla Twojego życia mało efektownym ale poprzez umiejętne wykorzystanie może się stać dosyć znaczącym krokiem w rozwoju



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 11:53 
phillip pisze:
Żaden rozpad ,wszystko jest kolektywne ...
Nie wychodźmy za daleko z tą kolektywnością. To że obcinam sobię paznokcie nie znaczy, że od razu wszystkim ludziom owe paznokcie się skrócą. :język:
Używając słów patrzmy na ich znaczenie, a nie puste koncepty.
To że jedne istoty mają tendencję spadkową, nie znaczy przecież, że wszystkie istoty ją mają.

Bezwarunkowy pisze:
Wyobrażam sobie świadomość, jako nieskończonych rozmiarów czarne tło, np. czarne płótno. To jest jedna kolektywna świadomość nas wszystkich, bądź też Bóg, lecz całe nasze wyodrębnienie ukazuje się wtedy, kiedy na te płótno zaczniemy narzucać różnych kolorów plamy, mówiąc plamy, mam tu na myśli ludzkie ciała, formy, ...
W takim wypadku jeleń miałby więcej świadomości od człowieka, bo swoim ciałem zajmuje więcej miejsca na "płótnie".
Bezwarunkowy pisze:
... Bóg nie stworzył człowieka, lecz stał się człowiekiem, a potem... zapomniał o tym, ...
:zęby: Stałem się forumowiczem i zapomniałem, że jestem człowiekiem, mając konta na różnych forach. :zęby:

Bezwarunkowy pisze:
... mam wewnętrzną rzeźnię pomiędzy resztkami ideologii i przekonań religijnych chrześcijaństwa, ...
1-Chrześcijaństwo to nie religia. KrK to religia(w większości przeciwna do chrześcijaństwa).
2-Sformułowanie, że masz z tym rzeźnię, demaskuje Twój cel: wyryć to z mózgu za wszelką cenę, zamiast dojść do prawdy. Zamień ten cel na dojście do prawdy i już zamiast "rzeźni" masz z górki. Mruga

Bezwarunkowy pisze:
... W końcu za stwierdzenie "Jestem Bogiem" kilka set lat temu poszedł bym na stos, dzisiaj co najwyżej do czubków. Oczywiście nie oznacza to, że wyczaruje sobie walizkę kasy, bądź zamienię gówno w złoto. Większość kretynów tak rozumie to sformułowanie... "Tak skoro jesteś Bogiem to spróbuj przejść po wodzie. - Nie o to chodzi deklu. Mam na myśli to, że jedyną istotą, która sprawuje władzę nad twoim życiem, jesteś ty sam. Jesteś Bogiem swego życia, panem i władcą swojego przeznaczenia, czyń swoje życie, takim jakim chcesz, aby było, tylko po to tu jesteś". ...
1-Stwierdzenie "Jestem Bogiem" jest tak nieprecyzyjne i ogólnikowo przekrzywione, że nasza kochana pseudo-nowa religia NWO, zwana inaczej New Age propaguje ją w celu promowania egocentryzmu i moralnego relatywizmu(że np. sam decydujesz czy zabijanie jest dobre czy złe).
2-"Tak myślą kretyni... dekle...", sporo nienawiści jak na jeden post, nie bądź hejterem, bo koncepcję iż jesteśmy wszyscy jednością w Bogu wyczaiłeś prawidłowo, ale pamiętaj, że słowa mają ograniczone znaczenie, więc lepiej posługiwać się alegoriami i symbolami do dzielenia się takimi informacjami. Jeśli chodzi o jedność w Bogu, to jest ona wg. mnie logicznie rzecz biorąc na tym samym poziomie co jedność bohaterów komiksowych z ich twórcą-rysownikiem.
3-Bo władcą swojego życia w pełni nie jesteś. Nie wybierasz środowiska, w którym się urodziłeś, albo ludzi których znasz jak z katalogu w sklepie. Twoja władza nad własnym życiem jest ograniczona przez prawa rządzące tym światem. Tych praw człowiek nagiąć nie może, więc Bogiem nie jest.
Oczywiście różni ludzie różnie rozumieją słowo Bóg(Posejdon, Neptun, Lucyfer...), ale ustalmy, że pisząc Bóg mamy na myśli prawdziwego, pierwszego, jedynego Stwórcę. :)

Małowiedzący pisze:
Lepiej z tym się czujesz? ...
Nie przeginasz troszeczkę, sprowadzając każde zachowanie do egoizmu? W sumie dobrze, że dostrzegasz kolejny krok na drodze do jeszcze wyższych wartości, ale nie przesadzajmy. Lepsze milczenie od bluzgania. :wacko:
Małowiedzący pisze:
... Wiesz, wiele w naszym życiu zła spotykamy Należy-tak jak to możliwe olewać-poprostu nie odpowiadać na takie działania bo tylko w ten sposób zrobisz słusznie ...
Bez przesady. Chyba wszyscy dobrze pamiętamy co powiedział pan Burke: "By zło zatryumfowało wystarczy, by dobry człowiek nic z nim nie robił.", czy jakoś tak. :drugged:

A więc działajmy Panowie! :jupi: :jupi: :jupi: :jupi:



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 14:41 
ZImny144k pisze:

Małowiedzący pisze:
Lepiej z tym się czujesz? ...
Nie przeginasz troszeczkę, sprowadzając każde zachowanie do egoizmu? W sumie dobrze, że dostrzegasz kolejny krok na drodze do jeszcze wyższych wartości, ale nie przesadzajmy. Lepsze milczenie od bluzgania. :wacko:


Czy ja kogoś bluzgam?
Wiesz, nie jesteśmy sami we wszechświecie Mamy wieku braci ale jesteśmy pozostawieni...Czy to nie jest egoistyczne podejście w naszej sprawie, że nam nie pomagają otwarcie?Obserwując świat myślę, że to jest najbardziej odpowiednie zachowanie bo kto zauważy syf i wyjdzie poza okrąg jego działania nie zrobi bajzlu gdzie indziej
Po co ludzi uświadamiać i się irytować Poprostu jak ktoś będzie miał ochotę to Cię posłucha i spróbuje zrozumieć
Z racji tego, że większość osób drwi z Ciebie i wielu istotnych elementów życia to powinna być ciągnięta za rękę bo jest kimś Ci bliskim? Albo czujesz, że innaczej nie będzie jak nie uświadomisz tej istoty-nic się zmieni
Jak już napisałem, zmieniając siebie, zmieniasz innych oczywiście jak to zauważą a wielu to widzi Żadne słowa nie są potrzebne i gesty Tak egoistyczna postawa daję więcej do myślenia niż pokazanie 'mleka' na niebie
Na poziomie ludzkim największym uczuciem darze mamę z siostrą, a w sprawie świadomości i sposobów postrzegania rzeczywistości Jesteście dla mnie no 1 Mam dla Was wiele szacunku :tak: Nie widać tego?
Ale mimo tego, że uczucia zostały z rodziną to nawet na poziomie 'nad człowieka' myślę o nich i próbuję dbać tak jak tylko mogę, szczególnie o moją 15-letnią siostrę-dla niej mogę przepłynąć cieśninę Skagerrak by pomóc :)
Chociaż byłem rozczarowany postawą mojej mamy jako osoby o skrajnie materialistycznym podejściu do życia
to i tak staram się uświadamiać i nikogo więcej(kto nie chce/potrzebuje) bo to bezsensu


Zimny144k pisze:

Małowiedzący pisze:
... Wiesz, wiele w naszym życiu zła spotykamy Należy-tak jak to możliwe olewać-poprostu nie odpowiadać na takie działania bo tylko w ten sposób zrobisz słusznie ...
Bez przesady. Chyba wszyscy dobrze pamiętamy co powiedział pan Burke: "By zło zatryumfowało wystarczy, by dobry człowiek nic z nim nie robił.", czy jakoś tak. :drugged:


Myślę, że nie zrozumiałeś mnie...Nie chodzi mi o nic nie robienie tylko o brak odpowiedzi na zaczepki zła
Nawet brak odpowiedzi na działanie niekorzystne może to działanie zmienić i osoba która Ci dokuczyła w pewnym czasie przejdzie katharsis i zrozumie błąd swoich intencji, a jeżeli nie to zostanie 'wydymana' przez zło :tak:

Nienawidzę wprowadzać podziałów między ludźmi więc sprostuje 'nadczłowieka' jako tego bardziej świadomego, co zawarł w swojej koncepcji Nietzsche



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 15:29 
Nie napisałem, że Ty bluzgasz. To ostatnie o co Cię mogę posądzić. ^^
Odnosiłem się do przykładu phillip'a, który zacytowałeś.

I widzisz, o poszerzenie świadomości matki jeszcze walczysz pomimo wszystko, ale reszty ludzi już nie?
Reszta ludzi też jest matkami/ma matki, prawdopodobnie nawet Ty miałeś okres w którym byś to wszystko wyśmiał.
Jeśli naprawdę zdawałbyś sobię sprawę o jak potężną stawkę gramy jako ludzie na Ziemi, to z pewnością byłbyś świadomy swojej odpowiedzialności za tych, którzy tego nie wiedzą i mogą wiele stracić.

O ile pamiętam 'Nadczłowiek' Nietzsche'go to potężny podział pomiędzy ludzi porównujący 'resztę' populacji do zwierząt niegodnych życia.
Pomijając już, że zachowanie Nietzsche'go było mocno zmienione przez jego chorobę pod koniec życia, Jego wcześniejszy dorobek intelektualny jest na prawdę niesamowicie imponujący. :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 16:44 
Walczyłem dwa wieczory ze świadomością mamy-skwitowała krótko-nie chce w to wierzyć :wacko: I powiedziała żebym poszedł do kościoła się pomodlić :wacko: x3 :)
Odpowiedź była błyskawiczna...Przychodzi mama z kościoła i się pytam: -Co Ci ksiądz powiedział?Mi nic, tylko nam -No właśnie, to po co chodzisz do kościoła jeżeli ksiądz do Ciebie nie mówi?Temat automatycznie zakończony
Siostra jest młoda więc za dużo nie chce jej nadwyrężać ale coś tam jej świta-przyjdzie czas na to

Od małego widziałem życie nieco inaczej...Interesowałem się starożytnymi cywilizacjami, nauką, techniką Nawet jako gorliwy katolik nie zgadzałem się z wizją sądu ostatecznego, utożsamiałem wniebowstąpienie z obecnością inteligentnych cywilizacji, wierzyłem, że wiele razy obcy odwiedzali ziemię itd...Do tego miałem pewnego rodzaju przebłyski, w których doznawałem informacji odnośnie tego ,że jestem wyjątkowy, gdy w wieku 18 lat myślałem o samobójstwie pojawiła się kolejna informacja-głos z wewnątrz-nie rób tego, będziesz pomagał ludziom
Kilka miesięcy później idąc ulicą-przyszła kolejna myśl, że prawda jest całkiem inna, musisz ją poznać...
Jeszcze w liceum przychodziły myśli, że JPII został wybrany w celu rozbicia ZSRR a Lech Wałęsa i solidarność byli tworem polsko-radzieckim...Miała doprowadzić do zamieszek które skończyły by się atakiem ZSRR i ekspansją na zachód Jedną z ostatnich myśli jest to, że człowiek jest jedyną istotą na ziemi która ulega ewolucji, w innych przypadkach powinniśmy mówić o koewolucji/ewolucji pośredniej

Poznając tematy związane z głowną problematyką forum postanowiłe przedstawić poglądy garstce znajomych-bliskich Skończyło się na tym, że zostałem nazwany wariatem a moje postępowanie zostało określone jako dziwne...I to osoby które obdarzyłem szacunkiem i zaufaniem- nie byle kto
Nie tylko mówiłem o NWO ale i próbowałem uświadomić poprzez swoje zachowanie bardzo ważne i konkretne rzeczy
Wyłączenie tv, zabranie małej osóbki na kolana i przeczytanie jej kilku bajek wiązało się z zachwytem u maleństwa a śmiechem u znajomych
Stworzenie szczęścia u kogoś było utożsamione z tym, że ja chce na kogoś wpłynąć...Ta osoba która odrzuicła szczęście pewnego czasu zrozumiała, przepraszała ale było już za późno

Ciągle ludziom delikatnie zwracam uwagę ale nie zamierzam nikogo ciągnąć za łapę bo tak trzeba
Wiesz, ciężko jest trawić ból bez odpowiedzi która go wywoła
Mieszkam za granicą z tatą i kilkoma facetami w wieku pow. 40 lat
Oglądając muzułmanów w tv skwitowali ten stan krótko-pojebane araby
Powiedziałem, że tak nie uważam
Odpowiedzieli;to się bój- Czego mam się bać?Dlaczego mnie straszysz?
Zobaczysz...Jeszcze wytrzymalem
Ale kolejnego ataku na islamistów już nie wytrzymałem i powiedziałem, że chrześcijanie tylko w czasie krucjat zabili 200 mln muzułmanów
Od tego czasu pojebane araby się skończyły a niektóre osoby obdarzyły mnie dozą szacunku i sympatii
Dlatego mówię, że zmienianie świata zacznij od siebie Wtedy to Ci się uda
Naprawdę czuję się wspaniale a takiej życzliwości od ludzi jeszcze nie doświadczyłem i nie widziałem

Co do Nietzschego określił on sytuację człowieka jako linę nad przepaścią pomiędzy małpą a nadczłowiekiem
Dopiero gdy zrozumiałem ze to się tyczy świadomości upodobałem sobię tą koncepcję która stapia się z rzeczywistością

:spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 17:11 
Cytuj:
Ale kolejnego ataku na islamistów już nie wytrzymałem i powiedziałem, że chrześcijanie tylko w czasie krucjat zabili 200 mln muzułmanów


Nono! Jesteś pewien tej liczby? Może podasz jakieś źródła?



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 17:37 
Małowiedzący pisze:
... Ale kolejnego ataku na islamistów już nie wytrzymałem i powiedziałem, że chrześcijanie tylko w czasie krucjat zabili 200 mln muzułmanów ...

A ja z kolei zwrócę uwagę na to, że chrześcijanie nigdy nikogo nie mordowali, padłeś ofiarom propagandy historycznej.
Otóż templariusze i krzyżacy chrześcijanami nie byli. :paluszkiem:

A cała reszta posta bardzo ciekawa.
Więc uważasz, że jesteś wyjątkowy...
...Więc mam dla Ciebię wiadomość kolego...


...Jesteś jeszcze bardziej niż myślisz!(jak każdy) :język:
namaściak :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 20:19 
Cytuj:
Otóż templariusze i krzyżacy chrześcijanami nie byli.


Upss :)
Ale wiesz, tłum się uciszył i nie wyzywał muzułmanów od ... arabów A nie będę im przedstawiał faktu NWO bo są poprostu za starzy i zupełnie się nie nadają Piwo i poker to ich życie :język:

Trzymajta się!

Każdy jest wyjątkowy-tylko trzeba to zrozumieć i odnaleźć->INSPEK ty też :tak:
:spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 02 lis 2010, 20:52 
No co Ty...
Nawet INSPEK!? :zęby:

Ok, ważne że intencje miałeś dobre i że zadziałało w tedy jak trzeba. Gratulacje, mi to rzadziej wychodzi. :wacko:
A skoro to działa to emanujmy świadomością coraz dalej,
szczególnie werbalnie.

A na koniec mojego pościacha(żeby nie było offtopa) dodam, iż najlogiczniej Bóg(Stwórca) jest ponad podziałami typu "wszystko" i "nic", bo on je zainicjował, by powstał świat. :bukiet:



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 3:48 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Bezwarunkowy pisze:
W ostatnim czasie mojego ogarniania prawdy natknąłem się na pewien problem, pytanie, tajemnicę, która chyba jest już nie do rozstrzygnięcia. Ok zdałem sobie sprawę z tego, że światem rządzi garstka debili, spoko... tak bywa. Ok zdałem sobie sprawę z tego, że wszyscy jesteśmy jednym, kolektywną Świadomością, która gra w życie sama ze sobą... spoko, gdybym sam był w całej nieskończoności też bym próbował "stworzyć" sobie jakąś rozrywkę, choćby w wyobraźni... przepraszam, zapomniałem, właśnie to robię, ale nie o to mi chodzi. Mój zgiełk polega na tym, że ostatnio zastanawiałem nad tą Świadomością i próbowałem wyjaśnić sobie racjonalnie skąd ona się wzięła. Gdzieś tu na forum przeczytałem, że Świadomość wyłoniła się z pustki, nicości... przyznam szczerzę, że trochę mi to nie świeci bo tu zadaje się pytanie... co spowodowało, że Świadomość się... wyłoniła? Logicznie rzecz biorąc, skoro coś sprawiło, że się wyłoniła, to co stworzyło to coś co sprawiło, że Świadomość się wyłoniła. Szybko ogarnąłem, że to niema sensu, dalszy ciąg nieskończonego łańcucha przyczynowo-skutkowego mi się nie widzi. Dlatego chyba najprostsze rozwiązanie choć dość można powiedzieć abstrakcyjne, wydaje się być najbardziej logiczne i w najprostszy sposób ukazuje nam koniec tego łańcucha. Czy Świadomość wyłoniła się z nicości? Wątpię. Ale skoro nie tak, to jak? Oto mój tok myślenia i mam nadzieję, że nie tylko mój. Co jeżeli sama nicość jest Świadomością, o której mówimy, co jeżeli nicość jest... świadoma. Może z nicości nie powstało wszystko lecz nicość stała się wszystkim bo taka jest jej natura, potencjał. Może nicość zawiera w sobie wszystko, a wszystko jest esencją NICZEGO. Brzmi to dość dziwnie oraz wyciąga dość dziwny wniosek... wszyscy jesteśmy... NICZYM... a co za tym idzie, wszyscy jesteśmy... WSZYSTKIM, bo NIC i WSZYSTKO to jedno, a to samo, NICOŚĆ i NIESKOŃCZONOŚĆ są dwoma formami tego samego bytu, który zwiemy ŚWIADOMOŚCIĄ. Czym jest ŚWIADOMOŚĆ? NICZYM i WSZYSTKIM. Innego wytłumaczenia oraz ostatecznej fundamentalnej odpowiedzi na pytanie dotyczące tego, czym jest ŚWIADOMOŚĆ, nie mam. Jeżeli ogarniacie to co tu piszę to proszę o jakieś opinię, w sumie sam ledwo to ogarniam, ale fakt, faktem, przecież NICZEGO oraz WSZYSTKIEGO nie da pojąc się rozumem... można by dostać świra. Jestem, tylko ciekaw, czy mój tok rozumowania istnienia, ktoś może potwierdzić.


Witam! Zupełnie "przypadkiem" trafiłem na to forum i "przypadkiem" natknąłem się na powyższy komentarz.
Tak się składa, że po obejrzeniu wykładu pt. "Pierwszeństwo Świadomości" Petera Russell'a dochodzę do podobnych wniosków w temacie ogólnie rozumianych "rzeczy ostatecznych", jakkolwiek irracjonalnie by to nie zabrzmiało. Uważam, że kluczem do "zrozumienia" (o ile to wogóle możliwe) pojęcia Świadomości jest przyjęcie pewnego "punktu widzenia", który próbuje (przynajmniej teoretycznie) wyjść poza otaczającą nas rzeczywistość świata materialnego, która z założenia ogranicza nasze myślenie i sposób pojmowania naszego "istnienia".

Jeżeli przyjmiemy, że nasze życie stanowi jedynie swojego rodzaju "hologram zmaterializowanej świadomości" albo inaczej "holograficzny obraz materialnej rzeczywistości wyświetlany/projektowany w świadomości", będzie nam nieco łatwiej "przyswoić" rzekomą irracjonalność, anormalność i nielogiczność wniosków do których dojdziemy. Irracjonalność, anormalność i nielogiczność wniosków wynikającą z tego, że pomimo iż powstają one w naszej ponadmaterialnej Świadomości, to jednoczesnie są one rozpatrywane, poddawane ocenie, analizowane przez cały czas w odniesieniu do "materialnej rzeczywistości" w której się poruszamy, ograniczonej ramami czasu i przestrzeni. Rzeczywistości (która tak naprawdę rzeczywistością nie jest), w której wszystko jest SKOŃCZONE, w której funkcjonują takie pojęcia jak "WSZYSTKO" albo "NIC", przez którą chcąc nie chcąc filtrujemy wszystkie nasze "ponadmaterialne" przemyślenia, analizy, wnioski.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszystko co w tym temacie pomyślimy, czy wyrazimy w jakikolwiek sposób, od razu skażone jest naleciałościami, nawykami i ograniczeniami "materialnej rzeczywistości', w której na co dzień się poruszamy, stanowiąc integralną część tego "hologramu zmaterializowanej świadomości". W praktycznie wszystko, co w tej materii powiemy czy napiszemy powinno być z zasady wzięte w cudzysłów, bo logicznym jest, iż posługując się materialnym umysłem, operując w ograniczonej czasem i przestrzenią rzeczywistości nie jesteśmy w stanie ogarnąć ISTOTY ŚWIADOMOŚCI jako takiej. Możemy jedynie nieudolnie próbować zbliżyć się do istoty jej zrozumienia, próbując jednocześnie maksymalnie odrzucić wszelkie bariery, blokady, ograniczenia, uproszczenia czy pseudo-logiczne odniesienia do czegokolwiek co odnosi się do próby "zrozumienia" jej ISTOTY.

Patrząc w ten sposób na poruszane zagadnienie, należy odrzucić wszelkiego rodzaju "logikę", która będzie wyłącznie zaciemniała obraz naszych przemyśleń, choć musimy sobie zdać sprawę, że właśnie ze względu na te ograniczenia byc może NIGDY nie bedziemy w stanie dotknąć jej ISTOTY. Tym samym określenia, których użyłeś przestają wydawać się NIELOGICZNE. Okazuje się, że ŚWIADOMOŚĆ może być jednocześnie WSZYSTKIM i NICZYM, że ŚWIADOMOŚĆ jest NIESKOŃCZONOśCIĄ, czyli że niekoniecznie musiała "wyłonić się" z nicości, ale sama jest NICOŚCIĄ a jednocześnie jest WSZYSTKIM, (NIESKOŃCZONOŚCIĄ). Nieskończoność, jak wynika ze wzorów zaprezentowanych przez jednego z forumowiczów jest ZEREM. JEST i jej NIE MA. Osobiście nie uważam wzorów matematycznych za dobry sposób na przedstawianie, czy udowadnianie istnienia ŚWIADOMOŚCI, może dlatego że sam nie jestem fizykiem ani matematykiem. Uważam, że są one tak samo "skażone" materializmem i ograniczeniami świata "materialnego" jak każde wypowiedziane przez nas słowo czy wyraz napisany na tym forum, oraz że nie są w stanie oddać ISTOTY ŚWIADOMOŚCI. Do próby jej "zrozumienia" wystarcza mi samo pojęcie ZERA, czyli SKOŃCZONOŚCI I NIESKOŃCZONOŚCI jednocześnie.

Najprostsze odpowiedzi wydaja się najbardziej abstrakcyjne i nielogiczne. Prawdopodobnie odpowiedź na pytanie o istotę ŚWIADOMOŚCI, sens naszego "istnienia", czy istnienie BOGA, okaże się równie brutalna i prosta jak odpowiedź na filozoficzne pytanie: "co było pierwsze - jajko czy kura"? Może okazać się, że ani kura ani jako NIE ISTNIEJA, a zarazem istnieją JEDNOCZEŚNIE. Niekoniecznie jedno musiało powstać z drugiego, tak jak niekoniecznie ŚWiADOMOŚĆ musiała wyłonić się z NICOŚCI/CZEGOŚ, albo NICOŚĆ/COŚ powstać ze ŚWIADOMOŚCI. Być może należy postawić znak równości pomiędzy niematerialną ŚWIADOMOŚCIĄ a materialną NIEŚWIADOMOŚCIĄ. BÓG = CZŁOWIEK. WSZYSTKO=NIC. Skoro jesteśmy NIESKOŃCZENI, tzn. że jednocześnie NIE ISTNIEJEMY i będziemy istnieć WIECZNIE.............ZERO.

Nauka niepostrzeżenie zbliżyła się do religii, filozofii i pojęć znanych od początku istnienia ludzkości (czyli istnienia Boga/Świadomości), a tak właściwie NIGDY się od niej nawet na milimetr i ułamek sekundy nie oddaliła. Czas i przestrzeń nie istnieją. Nie ma przeszłości ani przyszłości, bo to co było i co będzie jest równe temu co dzieje się w teraźniejszości - ZAWSZE i NIGDY jednocześnie. Nie istnieje pojecie TU bądź TAM, ale istnieje WSZĘDZIE i NIGDZIE jednocześnie ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 11:30 
Czyli mózg na śmietnik? - Zero konstruktywności.

Bez logiki to można produkować jedynie właśnie takie bzdurki typu 'czas i przestrzeń nie istnieją', albo jeszcze częściej politykę - 'Nie będzie niczego'.

Nie myl subiektywnego z obiektywnym.
Wygląda na to, że niechce Ci się tego dalej kontemplować i zrezygnowałeś z szukania na rzecz wygodniejszego przekonania 'I tak tego nie pojmę.'.



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 17:11 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZImny144k pisze:
Czyli mózg na śmietnik? - Zero konstruktywności.

Bez logiki to można produkować jedynie właśnie takie bzdurki typu 'czas i przestrzeń nie istnieją', albo jeszcze częściej politykę - 'Nie będzie niczego'.

Nie myl subiektywnego z obiektywnym.
Wygląda na to, że niechce Ci się tego dalej kontemplować i zrezygnowałeś z szukania na rzecz wygodniejszego przekonania 'I tak tego nie pojmę.'.


Konstruktywność nie pomoże Ci w logicznym i racjonalnym poznaniu właściwości ISTNIENIA, gdyż ISTNIENIA nie da się objąć w ramach logiki i racjonalności. To tak jakby próbować zdefiniować kolor czarny... to jest nie możliwe, tak samo jest ze świadomością, nie da się jej zdefiniować, ani z wizualizować. Tak samo jest z NICZYM i WSZYSTKIM. Proszę Cię... zdefiniuj NIC, albo zdefiniuj WSZYSTKO. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić NICZEGO i WSZYSTKIEGO, tak jak ja i cała reszta świata.

A co do czasu i przestrzeni, które rzekomo nie istnieją, ja się z tym zgadzam, choć nie udowodnię Ci tego logicznie. Tak samo jak Ty nie udowodnisz mi, że tak naprawdę przestrzeń 3D + czas, w której rzekomo się poruszamy, istnieje naprawdę... może tak naprawdę to co widzimy jest ciągle zmieniającym się obrazem 2D, a trzeci wymiar to iluzja, no wiesz, tak jak w kinie, może to co widzisz to zajebisty pokaz slajdów. Tak samo nie udowodnisz mi, że Ty i reszta świata istniejecie, kto wie, może mam ostrą halucynacje pod tytułem "życie", ha zwyższę stawkę, udowodnij sobie, że nie śnisz, albo nie masz ostrego haluna na bani. Kontemplacja pewnych rzeczy, takich jak ŚWIADOMOŚĆ, NICOŚĆ, NIESKOŃCZONOŚĆ, NIC, WSZYSTKO, niema sensu. To nie to, że się nie chcę tego kontemplować, po prostu, to niema sensu. Dlaczego jestem, co jest powodem tego, że jestem? Odpowiedź jest prosta, powodem jest NIC. Pewne rzeczy, choć istnieją są nie do pojęcia za pomocą rozumu, trzeba sobie je po prostu uświadomić... heh, największym problemem ego jest ciągłe definiowanie. Uświadom sobie prawdę... Ciebie niema, tylko dam ci radę nie próbuj tego zrozumieć.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 18:36 
Nie musisz cytować posta, pod którym bezpośrednio piszesz. :)
1. KONSTRUKTYWNOść jest cechą ISTNIENIA.
I warto poznawać ich jak najwięcej, bo poprzez cechy podmiotu poznajemy go lepiej.
2. Kolor czarny posiada definicję.
Każdy kolor jest ściśle określony cechami fal świetlnych.
Słowa NIC i WSZYSTKO też nie są używane bez znaczenia.

Wiedza to świadomość czegoś(jak np. (z zakresu) biologii, fizyki, astronomii.
Warto poszerzać jej zrozumienie.

Całkowite odrzucenie myślenia = śmieć fizyczna i może to pasować tym, którzy uważają, że życie nie ma sensu.

Ale mam nadzieję, że Ty do nich nie należysz. :)



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 20:21 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 14 paź 2010, 21:50
Posty: 2
Płeć: mężczyzna
Świadomość jest możliwością komunikacji dwóch różnych informacji, gdy następuje między nimi jej wymiana. Prostota tej definicji jest dla mnie powalająca. Określa ona także Stwórcę i naszą egzystencję w świecie fizycznym. Inaczej ujmując definicję świadomości, jest to dobrowolna wymiana dwóch różnych poglądów, różnych odniesień, a to tworzy relacje. Dlatego uważam, że w życiu są najważniejsze nasze relacje i ich tworzenie.
Relacja jest stanem świadomości wtedy, gdy przepływem informacji, jest pełna wymiana poglądów. Taki pełny przepływ może zaistnieć, tylko wtedy, gdy jest całkowita szczerość intencji i wynikających z nich działań. Podsumowując, świadomość jest całkowitą obopólną wymianą informacji. Dla mnie tym jest Stwórca. Jest potencjałem całkowitej informacji, która ma idealne odniesienie do siebie samego, które jest całkowitą szczerością. Wszystko co istnieje, łącznie z nami jest potencjałem Stwórcy, który uwidacznia się dopiero wtedy gdy nasza wewnętrzna relacja staje się całkowitą szczerością.
Miłego dnia Ari



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 20:31 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
"1. KONSTRUKTYWNOść jest cechą ISTNIENIA.
I warto poznawać ich jak najwięcej, bo poprzez cechy podmiotu poznajemy go lepiej."

A ja myślałem, że cechą istnienia jest istnienie, bynajmniej innej fundamentalnej cechy istnienia nie znam, a Ty?

"2. Kolor czarny posiada definicję.
Każdy kolor jest ściśle określony cechami fal świetlnych."

Niezły beton. Powiedz to ślepemu, na pewno da mu to pełen obraz... czerni.

Przepraszam, co to jest zieleń? - Jest to powierzchnia odbijająca falę świetlną z zakresu od około 500 do 650 nanometrów. - A co to jest fala świetlna z zakresu od 500 do 650 nanometrów? - Zieleń. - A jak ona wygląda? - Jak powierzchnia, która odbija falę świetlną z zakresu od 500 do 650 nanometrów. - Boże, jakaż ona piekna.


Skoroś taki mądry to może powiesz mi jak smakuje jabłko, proszę Cię opisz smak jabłka, komuś kto np. nie czuje smaku potraw i nigdy nie próbował jabłka, ups, chyba, nie dasz rady... spróbuj użyć trochę logiki bądź racjonalnego myślenia, taaak to na pewno pomoże.

"Słowa NIC i WSZYSTKO też nie są używane bez znaczenia."

A mi się wydaje, że częściej są używane bez sensu, np. Ej, znalazłeś tutaj coś? - Nie, nie znalazłem tutaj niczego - Ej sorry ziom, ale ja się pytałem, czy znalazłeś coś, a nie czy znalazłeś nic. - A no to sorki, pomyliłem się, nie znalazłem tutaj czegoś, nic tu niema... znaczy stfu, czegoś tutaj niema.

"Wiedza to świadomość czegoś(jak np. (z zakresu) biologii, fizyki, astronomii.
Warto poszerzać jej zrozumienie."

No jasne, ale biologia, fizyka i astronomia to tematy, które mieszczą się w ramach rzeczywistości, tematy, które można... zrozumieć, jeżeli kogoś to interesuje, choć nawet i one posiadają w sobie pytania, których dalej nie rozumiemy, np. co stworzyło dna (biologia)? Dlaczego prędkość światła jest zawsze równa 300 tys km/s, niezależnie od prędkości obserwatora (fizyka)? Przyczyna powstania wszechświata (astronomia)? Wszystko można ogarnąć logicznie, ale do pewnego momentu. Przy pytaniu Dlaczego w ogóle istniejemy? Logika się kończy, bo odpowiedz jest nie logiczna Bo tak, albo A czemu nie? co uważam za chamską odpowiedź dla poszukiwacza prawdy.

"Całkowite odrzucenie myślenia = śmieć fizyczna i może to pasować tym, którzy uważają, że życie nie ma sensu."

Nie zgodzę się. Całkowite odrzucenie myślenia oznacza... święty spokój. Nie wiem, jak ty, ale ja nie muszę myśleć, żeby żyć, albo, żeby wiedzieć, że jestem, co nie oznacza, że nie myślę, choć bardzo bym chciał, mniej bym się zamartwiał w życiu. Albo myśleć, tylko wtedy, kiedy chcę, np. kiedy muszę coś zrozumieć, np. funkcję trygonometryczne, bądź co innego co zostało postawione mi przed oczyma i określone jako coś co muszę zrozumieć, aby żyć.Ostatnio myślenie jednak przydaje mi się do zrozumienia, jak totalny syf dzieje się na planecie, i że człowiek choć jest jedyną myślącą istotą na ziemi, to jednocześnie... najgłupszą. Myślenie też pozwoliło mi zrozumieć, że religia i wiara w pseudo boga tyrana, nie jest czymś co muszę wyznawać i w co muszę wierzyć, bo niby dlaczego? Starając się myśleć logicznie i racjonalnie tak jak Ty dochodzę do bardzo logicznego i racjonalnego wniosku, że myślenie doprowadzi nas do zagłady, innymi słowy myślenie = śmierć fizyczna.

A i jeszcze coś, życie nie ma sensu, no chyba, że sensem życia, jest... żyć, ale takie coś nie każdego satysfakcjonuje. Osobiście uważam, że sensem życia jest... znaleźć w nim sens (paradoks), dla siebie, tak żeby móc stwierdzić, o to jest przyczyna, dla której się urodziłem, oto jest to co lubię robić, ale patrząc na to co robi na co dzień większość ludzkości, stwierdzam, że, ludzkość nie znalazła dla siebie sensu życia... hmmm, cholera, to nawet tłumaczy wszystko co się dzieje, mam tu na myśli dążenie do samozagłady, bądź rozumiejąc ludzkość jako jeden byt... dążenie do samobójstwa... życie niema sensu, strzele sobie w łeb dziesięcioma tysiącami głowić nuklearnych, to powinno w końcu załatwić mnie na amen. Oby nie.

Ari pisze:
Świadomość jest możliwością komunikacji dwóch różnych informacji, gdy następuje między nimi jej wymiana. Prostota tej definicji jest dla mnie powalająca. Określa ona także Stwórcę i naszą egzystencję w świecie fizycznym. Inaczej ujmując definicję świadomości, jest to dobrowolna wymiana dwóch różnych poglądów, różnych odniesień, a to tworzy relacje. Dlatego uważam, że w życiu są najważniejsze nasze relacje i ich tworzenie.


Ja to nazywam doświadczeniem, czyli relacją pomiędzy podmiotem doświadczającym, a podmiotem doświadczanym przez podmiot doświadczający. Ale dla mnie ma to głębszy sens... ja doświadczam siebie, ja jestem jednocześnie tym, który doświadcza i tym, który jest obiektem doświadczanym. Stwórca i dzieło to jedno i to samo.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 20:51 
Cytuj:
"1. KONSTRUKTYWNOść jest cechą ISTNIENIA.
I warto poznawać ich jak najwięcej, bo poprzez cechy podmiotu poznajemy go lepiej."

A ja myślałem, że cechą istnienia jest istnienie, bynajmniej innej fundamentalnej cechy istnienia nie znam, a Ty?


Żle myślaleś.
Kartezjusz się mylił - powinno być : "Wątpię więc jestem".



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 20:54 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
A może "gadam bzdury, więc jestem"?

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 20:57 
To po zwątpieniu ?



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 91 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group