Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 19:58

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 91 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 07 lis 2010, 21:49 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 13 kwie 2010, 15:27
Posty: 23
Płeć: mężczyzna
Bezwarunkowy ( pewnie od bezwarunkowej miłości ), fajnie czyta się Twoje rozkminy, jestes na bardzo dobrej drodze Brachu ! ! ! Tak trzymaj. :tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 lis 2010, 21:49 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 22:10 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Cytuj:
"ZImny144k"]Czyli mózg na śmietnik? - Zero konstruktywności.

Skoro tak zrozumiałeś mój komentarz, to faktycznie - zero konstruktywności, kompletny brak logiki z twojej strony.
mózg przez małe "m" pojmowany wyłącznie jako "maszynka do myślenia" faktycznie wyląduje na śmietniku materialnej skończoności.....
Mózg przez duże M, rozumiany jako Umysł, czyli ponadmaterialna ŚWIADOMOŚĆ, tak jak pisałem wcześniej jest NIESKOŃCZONY, czyli ISTNIEJE i NIE ISTNIEJE jednocześnie. Używając wyłącznie mózgu przez małe "m" nigdy nie będziemy w stanie tego zrozumieć. Co więcej, tej jakże prostej i jakże skomplikowanej zarazem prawdy nie zrozumiemy NIGDY (ponieważ jesteśmy ograniczeni ramami materii i czasoprzestrzeni) a jednocześnie pojmujemy ją od ZAWSZE (dzięki ponadmaterialnej i NIESKOŃCZONEJ ŚWIADOMOSCI). Poszukiwanie tej prawdy sprawia, iż odnosimy wrażenie istnienia materii, czasu, przestrzeni, zaś to "odczuwanie świata materialnego" powoduje, iż ciągle poszukujemy. "Wiem, że nic nie wiem"- najprostsza prawda wydaje się zawsze najbardziej nielogiczna i niezrozumiała. Paradoksalnie poczucie nieskończonej ŚWIADOMOSCI (istnienia i nieistnienia jednocześnie) sprawia iż poszukujemy wyjaśnienia tego co faktycznie ROZUMIEMY i paradoksalnie ta potrzeba poszukiwania stwarza wrażenie materialnego ISTNIENIA oraz "podróży donikąd", "podróży w miejscu" na potrzeby której powstały pojęcia przestrzeni i czasu.

Cytuj:
Bez logiki to można produkować jedynie właśnie takie bzdurki typu 'czas i przestrzeń nie istnieją', albo jeszcze częściej politykę - 'Nie będzie niczego'.

Wogóle trudno o logikę w naszej dyskusji (której tak naprawdę nie ma) jeżeli przyjmiemy, iż pojęcie odczuwania ŚWIADOMOSCI jest jednakowe dla wszystkich. Skoro wszystko/nic to ŚWIADOMOŚĆ i skoro ŚWIADOMOŚĆ to wszystko/nic to jakby nie było ŚWiADOMOŚĆ rozmawia (wymienia informacje) sama ze sobą. Bóg prowadzi dialog z Człowiekiem, Człowiek z Bogiem, a Bóg i Człowiek to jedno. Nieskończona Świadomość. Niezależnie co kto napisze na tym forum, czy się ze sobą zgadzamy, czy wręcz przeciwnie, to tak naprawdę NIE MA ZNACZENIA, skoro przyjmiemy, iż wymiana informacji odbywa się w ramach NIESKOŃCZONEJ ŚWIADOMOŚCI. TU i TERAZ i jednocześnie NIGDZIE I NIGDY.

Cytuj:
Nie myl subiektywnego z obiektywnym.
Wygląda na to, że niechce Ci się tego dalej kontemplować i zrezygnowałeś z szukania na rzecz wygodniejszego przekonania 'I tak tego nie pojmę.'.
[/quote]

W kontekście tego co napisałem wcześniej trudno mi zdefiniować pojęcie "rezygnacji z szukania" w rzeczywistości, w której pojęcie czasoprzestrzeni ma zupełnie inne znaczenie. Poszukujemy cały czas a jednocześnie nie poszukujemy wogóle. Rezygnujemy i podejmujemy działania jednocześnie w tym samym momencie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 23:11 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
ZImny144k pisze:
1. KONSTRUKTYWNOść jest cechą ISTNIENIA.
I warto poznawać ich jak najwięcej, bo poprzez cechy podmiotu poznajemy go lepiej.
2. Kolor czarny posiada definicję.
Każdy kolor jest ściśle określony cechami fal świetlnych.
Słowa NIC i WSZYSTKO też nie są używane bez znaczenia.

Wiedza to świadomość czegoś(jak np. (z zakresu) biologii, fizyki, astronomii.
Warto poszerzać jej zrozumienie.

Całkowite odrzucenie myślenia = śmieć fizyczna i może to pasować tym, którzy uważają, że życie nie ma sensu.

Ale mam nadzieję, że Ty do nich nie należysz. :)


Całkowite pomieszanie pojęć: umysłu, zrozumienia, świadomości pisanych z małej litery, właściwych, funkcjonujących i ograniczonych przez ramy "świata materialnego". Kompletnie nietrafione argumenty. Paradoksalnie to właśnie fizyka, albo szerzej: nauka dostarcza najwięcej argumentów na NIE ISTNIENIE świata materialnego. To co było uważane za stałe, trwałe, namacalne, skończone (LUDZKIE), okazuje się niematerialne, nieskończone, niemierzalne (BOSKIE).
Najmniejsze "trwałe cząstki" świata materialnego okazują się być "puste wewnątrz" i kompletnie niematerialne.
Do tego pojecie "fali", "smugi" czy "struny" wyrażające "ruch" w czasoprzestrzeni również zostaje podważone w teorii względności. Prędkość światła jest taka sama niezależnie od prędkości obserwatora, ale przyjmując, iż światło staje się swoim własnym obserwatorem, jego obserwowana prędkość wynosi ZERO.
Z punktu widzenia światła (jakkolwiek nielogicznie to zabrzmi) nie przemierza ono ŻADNEJ drogi ani w przestrzeni ani w czasie, lecz znajduje się w punkcie wyjścia.
Cząstki "materii" przestały zatem wykazywać jakiekolwiek "materialne" czy mierzalne cechy o których wspominasz. Do tego okazuje się, że istnieją WSZĘDZIE i NIGDZIE jednocześnie, ZAWSZE I NIGDY.
Poszerzające zrozumienie, o którym piszesz zdaje się kurczyć się coraz bardziej i jednocześnie kurcząca się "niewiedza" poszerza sie do niewyobrażalnych rozmiarów.
"Wiem, że nic nie wiem"- najprostsza informacja staje się jednocześnie najbardziej skomplikowaną.

Pojęcia takie jak "kolor", "fala", "cecha" zaczynają mieć znaczenie identyczne do pojęć NIC I WSZYSTKO, co więcej do pojęć NIC i WSZYSTKO jednocześnie, podczas gdy w "materialnym świecie" wykluczają sie one wzajemnie. Co wydaje sie równie nierealne, nielogiczne, niewytłumaczalne jak pojęcie ŚWIADOMOSCI.
Dlatego uważam, że religia, filozofia i nauka NIGDY nie były przeciwstawne względem siebie, wykluczające się nawzajem. To poszukiwanie PRAWDY odbywa się wyłącznie na poziomie ŚWIADOMOŚCI, WCIĄŻ, TU i TERAZ, NIEPRZERWANIE, NIESKOŃCZENIE. Czas i przestrzeń okazują się całkowicie zbędne, są jedynie rodzajem materialnego hologramu, echa, śladem, odbiciem, powstałym w wyniku procesu poszukiwania (czy wymiany informacji, jak określił Ari) na poziomie niematerialnej i nieskończonej ŚWIADOMOŚCI.
Proces ten odbywa sie w TERAŹNIEJSZOŚCI, bo tylko w niej "porusza się" ŚWIADOMOŚĆ. Przeszłość i przyszłość nie istnieją, bo ŚWIADOMOŚĆ sama w sobie nie potrzebuje złudzenia "poczucia trwania tego procesu", jak ma to miejsce w "świecie materialnym".
Proces odbywał się, odbywa i będzie odbywał w nieskończoność, a jednocześnie nie odbywa sie wogóle.
To największy paradoks tej najprostszej i najbardziej skomplikowanej prawdy. Poszukiwanie czegoś o czym wiemy od ZAWSZE i zdanie sobie sprawy z faktu, iż WIEDZA oznacza jednocześnie NIEWIEDZĘ, zmusząjącą do CIĄGŁYCH poszukiwań. I tak w kółko...........
"Wiem, że nic nie wiem"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lis 2010, 17:44 
1. Cecha to nie to samo co definicja.
2. MOŻNA wytłumaczyć ślepemu co to kolor co najmniej w części, przybliżając jego zrozumienie poprzez symbolikę, porównując kolory do faktur i temperatur, dzięki czemu ślepy powiększy swe zrozumienie natury koloru.
Dlatego właśnie najlepsze nauki duchowe używają symboliki do przekazywania co-"trudniejszych" prawd w formie symboli, modeli i przypowieści...
Jeśli posiada wykształcenie ścisłe to Twoja "betonowa" definicja Bezwarunkowy również mu nieco pomoże.
3. To że nauka nie ma jeszcze odpowiedzi na wszystko co Cię interesuje, nie znaczy, że kiedyś jej nie znajdzie.
Jeśli nie będziesz jej szukał to jej nie znajdziesz.
Bezwarunkowy pisze:
... A i jeszcze coś, życie nie ma sensu, no chyba, że sensem życia, jest... żyć, ale takie coś nie każdego satysfakcjonuje. ...
4. Znasz sens życia? Ty? Raczej Ci nie wierzę. :)
nie-świadomość pisze:
... Używając wyłącznie mózgu przez małe "m" nigdy nie będziemy w stanie tego zrozumieć. ...
A gdzie kolego niby napisałem, iż należy używać tylko mózgu?
Ja twierdzę, że trzeba mieć umiar i balans, a całkowite odrzucanie logicznego myślenia jest po prostu śmieszne.
I jeszcze coś sparafrazuję: "ustanie funkcji kognitywnych = śmierć kliniczna/mózg nie działa".
Jeśli ktoś uważa, że jesteśmy tu przypadkiem, albo nasza obecność na tym świecie jest niezamierzona, bądź negatywna to pewnie wolałby, żeby głowice nuklearne poszły w ruch, ale tacy ludzie zdrowiem psychicznym się nie popisują, a tym bardziej myśleniem(logicznym).
nie-świadomość pisze:
Całkowite pomieszanie pojęć: umysłu, zrozumienia, świadomości pisanych z małej litery, właściwych, funkcjonujących i ograniczonych przez ramy "świata materialnego". ...
5. Nie wiem w jakich "ramach" chcesz używać słów, ale żeby z kimś się porozumieć, musisz je tak samo rozumieć.

Nie chcesz ich rozumieć "mózgiem", to jak inaczej?
Właśnie poprzez mózg i symboliczne odniesienia, można pojmować coraz więcej z natury istnienia.

Ale ja myślenia nikomu narzucać nie będę. :bezradny:



Na górę
   
 
 
Post: 08 lis 2010, 19:52 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZImny144k pisze:
1. Cecha to nie to samo co definicja.
2. MOŻNA wytłumaczyć ślepemu co to kolor co najmniej w części, przybliżając jego zrozumienie poprzez symbolikę, porównując kolory do faktur i temperatur, dzięki czemu ślepy powiększy swe zrozumienie natury koloru.


Nawet nie chcę mi się tego komentować. Jeżeli uważasz, że ślepy od urodzenia ma szansę wyobrazić sobie kolor po przez definicję... to sorry ziom, ale tutaj kończy mi się logika na tak abstrakcyjne twierdzenie. Jeżeli zdołasz tego dokonać, to ogłoś to,nobel jest Twój. Jak smakuje jabłko (dla kogoś kto nie czuje smaku), jak to jest chodzić (dla kogoś kto nie ma nóg odurodzenia), jak to jest słyszeć muzykę (dla głuchego od urodzenia)? Daj mi logiczne definicję, tóre będą równać się doświadczeniu, a staniesz się moim mistrzem.

ZImny144k pisze:
3. To że nauka nie ma jeszcze odpowiedzi na wszystko co Cię interesuje, nie znaczy, że kiedyś jej nie znajdzie.


Ok, to jak odpowie to zwrócę Ci honor.

ZImny144k pisze:
4. Znasz sens życia? Ty? Raczej Ci nie wierzę. :)


Nie wiem jak Ty, ale ja sens życia znam, bynajmniej swojego.

Wiesz... jak tak Cię czytam to odnoszę, nieodparte wrażenie, że dużo mówisz o logice i racjonalności, ale jeszcze, ani razu nie użyłeś jej do nawet próby utworzenia odpowiedzi na pytania odnośnie tematu, jak na razie sama krytyka. Proszę,oświeć mnie swoją logiką, czym jest świadomość i co jest jej przyczyną? Heh...

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lis 2010, 21:27 
Przeczytaj mojego posta jeszcze raz, uważnie, zamiast mnożyć mylne sugestie i niepotrzebnie powielać przykłady, do jednego już się odniosłem i starczy.
Ja np. od urodzenia nie potrafię lewitować, a pomimo to wiem jakie to wspaniałe, użyj wyobraźni, czyż nie uważasz że to z niej składa się Twój świat?
Z resztą jak chcesz prowadzić auto nie mając o tym choć odrobiny teoretycznej wiedzy?-drzewo wyskoczy Ci przed maskę. ;)
Tak samo jak chcesz doświadczyć (świadomości)Boga skoro Go nie poznajesz(czasownik użyty dwuznacznie:)?

Co do honoru to popatrz na historię przekonań religijnych i rozwoju nauki, niektóre religie nadal przeczą nauce, więc wydaje mi się, że i Tobie nowe odkrycia mogą nie wystarczyć do zmiany swoich założeń.

Jeśli uważasz swoje życie za bezsensowne, lub o jakiejś niskiej przyziemnej wartości to gorąco namawgam Cię do głębszego poszukiwania.
Nie stój w miejscu, wiem że tak jest wygodnie, ale rozwój przynosi jeszcze większą radość. :)

Jeśli nie widzisz logiki w tym co piszę to ja nie mogę nic na to poradzić.
Jest to konstruktywna, przyjazna, pomocna krytyka, a nie na złość, nie odbieraj tak tego.
Chcesz być wysłuchanym, wysłuchaj też innych, a ja dalej będę dokładał starań, by moja konstruktywna 'krytyka' wyglądała jak najmniej krytycznie. :)



Na górę
   
 
 
Post: 11 lis 2010, 16:48 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Cytuj:
"ZImny144k"]1. Cecha to nie to samo co definicja.
2. MOŻNA wytłumaczyć ślepemu co to kolor co najmniej w części, przybliżając jego zrozumienie poprzez symbolikę, porównując kolory do faktur i temperatur, dzięki czemu ślepy powiększy swe zrozumienie natury koloru.


Łaaaaaaaa, ale pojechałeś stary!
Widzę, że jak na uczestnika forum o tego typu tematyce domagasz się strasznie "ŁOPATOLOGICZNYCH" dowodów i kurczowo trzymasz się świata materialnego, do którego przywykłeś i w którym łatwiej (LOGICZNIEJ) jest ci się poruszać. Od razu pakujesz sie w paradoks, bo LOGIKĄ i NAUKAMI SCISŁYMI, WIEDZĄ (w pojęciu ludzkim, czyli ograniczonym materią i czasoprzestrzenią) próbujesz określać to co istnieje POZA tymi ramami.
Dobra, więc zgodnie z twoim życzeniem sięgamy po "materialną łopatę", celem wytłumaczenia niewytłumaczalnego (co za paradoks).

Łopatologiczna odpowiedź na twój argument o ślepym i kolorze.
1. Zamykasz oczy, w twoje ręce trafia przedmiot, którego w życiu na oczy nie widziałeś, nie miałeś okazji dotknąć, powąchać, z którym nigdy się nie zetknąłeś! Dla utrudnienia załóżmy, że przedmiot nie wydziela zapachu odbieranego przez ludzkie zmysły, do tego charakteryzuje się dosyć "niekształtną" formą i zmienną strukturą, nie przypominającymi niczego z "rzeczy" z którymi na co dzień mamy do czynienia. Jestem ciekaw jaki "obraz" podrzuci ci twoja wyobraźnia i na ile będzie on odbiegał od "rzeczywistego" obrazu przedmiotu, po otwarciu oczu.
2. To doświadczenie i tak nie oddaje tego o czym piszesz, bo "doświadczając" nigdy nie widzianego przedmiotu, umysł będzie podwał ci mylne skojarzenia do znanych ci do tej pory przedmiotów najbardziej zbliżonych forma i strukturą do właśnie trzymanego w dłoniach. Niewidomy od dziecka nawet takich "porównań" i "podpowiedzi" będzie pozbawiony. Świat który "wyświetla się w jego głowie' nie ma NIC wspólnego ze światem, który odbiera twój "widzący oczami" mózg.
3. Uwaga, "świat widzianym mózgiem" nie ma nic wspólnego z pojęciem ŚWIADOMOŚCI, o której mówimy. Ponadto świat materialny, który odbierasz mózgiem (prze małe m) za pomocą zmysłów, poruszając sie w 4 wymiarowym świecie - również nie ma NIC wspólnego ze światem realnym" który odbierasz. Tak naprawdę nie wiesz co widzisz i czego doświadczasz, doświadczasz jedynie obrazu przetworzonego przez mózg (przez małe m). Mózg przez małe m to znaczy kupa mięsa zbudowana z komórek składających się z atomów, które w środku są puste, czyli na zdrowy rozum i łopatologicznie interpretując NIE ISTNIEJĄ. Do takich wniosków dochodzi współczesna nauka, którą paradoksalnie podpierasz się broniąc świata LOGIKI, czy świata MATERII.

Cytuj:
Dlatego właśnie najlepsze nauki duchowe używają symboliki do przekazywania co-"trudniejszych" prawd w formie symboli, modeli i przypowieści...
Jeśli posiada wykształcenie ścisłe to Twoja "betonowa" definicja Bezwarunkowy również mu nieco pomoże.
3. To że nauka nie ma jeszcze odpowiedzi na wszystko co Cię interesuje, nie znaczy, że kiedyś jej nie znajdzie.
Jeśli nie będziesz jej szukał to jej nie znajdziesz.
[/quote]

Dokładnie to miałem na myśli, pisząc że nasza dyskusja tak naprawdę nie ma sensu (choć jednocześnie ma najgłębszy sens - tak jak nieskończona ŚWIADOMOŚĆ istnieje i nie istnieje jednocześnie - to największy paradoks "teorii ŚWIADOMOŚCI, która jest WSZYSTKIM i NICZYM, a jednocześnie WSZYSTKO I NIC jest SWIADOMOŚCIĄ). Ten paradoks, który jest paradoksem wyłącznie w "świacie realnym" (materia+czasoprzestrzeń), po wyjściu poza ramy go ograniczające paradoksem juz nie jest.
Dyskusja nie ma sensu, bo w porozumiewaniu się (wymianie informacji) na poziomie "materialnym" używamy SYMBOLIKI. Mowa, pismo to nic innego jak SYMBOLE mysli które chcemy przekazać, informacji które chcemy wymienić. Umówiliśmy się, że konkretny WYRAZ, SŁOWO oznacza konkretną "RZECZ" istniejącą w świecie materialnym ograniczonym czasoprzestrzenią. Wszystko co mówimy jest wyłącznie SYMBOLEM, który łatwo zniekształcić lub nadinterpretować, opacznie zrozumieć, lub przeinaczyć jego sens (sens materialny), dlatego tak trudno jest nam rozmawiac i argumaentować, będąc ograniczonym "rzeczywistością w której funkcjonujemy".
Stąd nieskończona ilość nadinterpretacji i przeinaczeń SYMBOLI, począwszy od BIBLII, a skończywszy na dyskusji na niniejszym forum. KAŻDE wypowiedziane słowo z miejsca narażone jest na niezrozumienie, bo wyrazone zostało w warunkach ograniczonego ramami czasu i przestrzeni świata. Świata, gdzie wszystko musi mieć swój początek i koniec. Świata będącego kompletnym przeciwieństwem istoty SWIADOMOŚCI.
Wszystko co napisałem zinterpretujesz dowolnie, zgodnie ze swoją wolą, i odwrotnie, wszystko co ty napiszesz ja zinterpretuje na swój indywidulany sposób.
Dlatego pozornie ta dyskusja pozbawiona jest sensu i nie prowadzi donikąd. POZORNIE.
Obalisz każdy mój argument i ja obalę każdy twój argument. POZORNIE.
W rzeczywistości, na poziomie ŚWIADOMOSCI to, że kompletnie się od siebie różnimy oznacza jednocześnie, że absolutnie sie ze sobą zgadzamy. Co więcej, z perspektywy ŚWADOMOŚCI wogóle ze sobą nie dyskutujemy, bo ŚIWADOMOŚĆ to JEDNO. WSZYSTKO jest ŚWIADOMOŚCIĄ i SWIADOMOŚĆ jest WSZYSTKIM. (paradoks)

c.d.n. (w ramach świata materialnego oczywiście)..........................



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 17:11 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
Niestety, taka prawda, żyjemy w rzeczywistości ograniczonej pięcioma zmysłami, na których opiera się cała dzisiejsza racjonalna nauka. Umysł jest niczym gąbka wrzucona do nieskończenie wielkiego oceanu świadomości, nigdy nie zdoła pochłonąć całej ilości wody i tu tak na prawdę ujawnia się cała problematyka, nieskończona świadomość utożsamia się ze skończonym umysłem, a następnie jako skończony umysł próbuje zrozumieć swoją nieskończoną naturę. Porównanie logiczne tłumaczy, jak nie logiczna jest próba logicznego zrozumienia, czym tak na prawdę jest świadomość? Dopiero, gdy nasz umysł umiera, w pełni zaczynamy rozumieć siebie... gąbka znika, stajemy się nadzy, stajemy się sobą, albo raczej JA staje się sobą, bo w końcu nas, jako tako nie ma. Nieskończonego bytu, nie da się ubrać w skończoną ilość myśli. Smutne, ale prawdziwe.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 17:50 
nie-świadomość:
"To co ISTNIEJE, NIE ISTNIEJE."
"Świat realny, który widzisz, nie jest światem realnym, który odbierasz."
"Wszystko jest niczym."
"Nie zgadzamy się, więc się zgadzamy."
Tworzysz paradoksy, bo nieprecyzyjnie dobierasz symbole/słowa.
Więc albo warto poszerzyć swój zbiór używanych symboli,
albo głębię pojmowania ich znaczenia w danym kontekście, który pomijasz tworząc paradoks.

Jesli mistrz zen powie Ci, że dobrze jest "być jak drzewo", to przecież nie będziesz stał jak kołek i udawał drzewa, tylko pojmiesz to nieco głębiej i postarasz się być spokojniejszy wewnętrznie itd.

I nie neguj istnienia świata materialnego, bo fizyka kwantowa używając słowa 'hologram'/'fraktal', lub 'energia' ma na myśli jego budowę/strukturę.
Jego istnieniu nikt nie zaprzecza i zaprzeczyć nie może, co nie tyczy się jego struktury/budowy.

Przecież żeby "mieć otwarty umysł" trzeba go najpierw mieć, czyli z niego korzystać, rozwijać.
phpBB [video]


Ja jeszcze do pełnego poznania prawdziwej świadomości Stwórcy mam daleko, ale to nie znaczy, że mam nie iść w Jego stronę.

Masz mózg, to po coś go dostałeś.
Masz świat materialny, to nie znaczy że jest od razu 'zły bo materialny'.
Masz informacje, symbolikę, wiedzę, to z niej korzystaj.

Jeśli kogoś kiepniesz to w sądzie nie powiesz "-Tak zrobiłem to, ale tylko pozornie.".

"Mają oczy, a nie widzą."
Bezwarunkowy pisze:
Niestety, taka prawda, żyjemy w rzeczywistości ograniczonej pięcioma zmysłami, na których opiera się cała dzisiejsza racjonalna nauka. ...
"Niestety" to Twoja subiektywna ocena i brak akceptacji.
Mówisz, że nauka to tylko 5 zmysłów, a jednak fal magnetycznych nie widzimy i nie słyszymy, a jednak możemy powiedzieć jakie i gdzie są. Już je znamy, pomimo braku takiego zmysłu.
Przecież matematyka symbolicznie opisując nieskończoność nie odwołuje się do ograniczonych zmysłów.
Nie odrzucaj nauki, logiki i racjonalności. Miejże chociaż balans. :)

Gradient zakresu częstotliwości... Swiaty/częstotliwości mogą się przenikać, ale energia może zmieniać swą cześtotliwość i przechodzić pomiędzy nimi, więc wszystkie są połączone, dlatego temperaturę (np. w kamerach podczerwonych) można symbolizować kolorem, jako że mają te same cechy falowe.
Tak samo dźwięki zapachem, pierwiastki ciężarem, kondensator sprężyną.

Skoro Stwórca stworzył ten świat, to jest z nim związany, objawia się przez niego.
Nie możesz sobię tak dzielić światów na oddzielne A(materialny) i B(duchowy), które rzekomo nie mają ze sobą nic wspólnego.

Bezwarunkowy pisze:
... Dopiero, gdy nasz umysł umiera, w pełni zaczynamy rozumieć siebie... gąbka znika, stajemy się nadzy, stajemy się sobą, albo raczej JA staje się sobą, bo w końcu nas, jako tako nie ma. ...
Czyli... Twój rozwój sprowadza się do oczekiwania na śmierć...
I nie wiem jak definiujesz człowieka, ale to słowo na pewno oznacza istotę choć w części cielesną, chyba że się z tym nie utożsamiasz, to faktycznie Cię nie ma, a jednak jesteś. I znowu zrobiłeś paradoks swoim umysłem i wszystko pomieszałeś. :)

Nie wolno uciekać przed odpowiedzialnością życia w TYM(materialnym) świecie.
I tym bardziej nie powinno się stawiać krzyżyka na uczeniu się. Trzeba się rozwijać. :uczeń:


Ostatnio zmieniony 11 lis 2010, 17:54 przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 11 lis 2010, 17:52 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lip 2010, 17:18
Posty: 88
Lokalizacja: z kosmosu
Płeć: mężczyzna
Użytkowniku nie-świadomość jestem pod wrażeniem twojego postu. Twoje kontrargumentu są o wiele bardziej przemawiające niż Zimnego144k, ale niestety nie uchroniłeś się od rażących uchybień:

nie-świadomość pisze:
Uwaga, "świat widzianym mózgiem" nie ma nic wspólnego z pojęciem ŚWIADOMOŚCI, o której mówimy. Ponadto świat materialny, który odbierasz mózgiem (prze małe m) za pomocą zmysłów, poruszając sie w 4 wymiarowym świecie


Tutaj powinieneś napisać w trójwymiarowej rzeczywistości.

nie-świadomość pisze:
Co więcej, z perspektywy ŚWADOMOŚCI wogóle ze sobą nie dyskutujemy, bo ŚIWADOMOŚĆ to JEDNO. WSZYSTKO jest ŚWIADOMOŚCIĄ i SWIADOMOŚĆ jest WSZYSTKIM. (paradoks)


Raczej skłoniłbym się do implikacji, bo jeżeli wszystko jest świadomością to świadomość jest wszystkim.

Nie-świadomość wytłumacz mi proszę, bo jeżeli wszystko jest świadomością a świadomość jest wszystkim wywodzącej się z nicości i w niej wszystko jest zawarte to czy potrzebowała energii pierwotnej do jej kreacyjnej egzystencji. Jeśli nie byłoby świadomości to też nie byłoby wszechświata. Z własnych wniosków wiem, że świadomość to nic innego jak energia, ale skąd ta energia wywodzi swoje pierwotne źródło mocy. Z tego co zauważyłem to tej zagadki nikt na forum nie rozwiązał. Czekam na odpowiedz. Pozdrawiam

_________________
TYLKO OBECNA CHWILA MA ZNACZENIE



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 19:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZImny144k pisze:
nie-świadomość:
I nie neguj istnienia świata materialnego, bo fizyka kwantowa używając słowa 'hologram'/'fraktal', lub 'energia' ma na myśli jego budowę/strukturę.
Jego istnieniu nikt nie zaprzecza i zaprzeczyć nie może, co nie tyczy się jego struktury/budowy.


Zaraz, zaraz, czy ja dobrze zrozumiałem? Świat materialny istnieje, ale jego struktura/budowa... już nie koniecznie, to tak jakby powiedzieć TEN DOM ISTNIEJE, ALE JEGO CEGŁY NIE. I kto tu tworzy paradoksy?

ZImny144k pisze:
Ja jeszcze do pełnego poznania prawdziwej świadomości Stwórcy mam daleko, ale to nie znaczy, że mam nie iść w Jego stronę.


Kolego, na dzień dzisiejszy, jak amen w pacierzu, jestem przekonany o tym tak głęboko, że dam se uciąć tułów, że niezależnie od tego, jak długo będziesz iść, to ani Ty, ani ja, ani nikt inny, nie osiągnie za życia pełnego poznania stwórcy, a już na pewno, nie za pomocą logiki A poza tym, nikt, tutaj nie mówi o zatrzymywaniu się.

ZImny144k pisze:
Masz mózg, to po coś go dostałeś.
Masz świat materialny, to nie znaczy że jest od razu 'zły bo materialny'.
Masz informacje, symbolikę, wiedzę, to z niej korzystaj.


Korzystam, i jak na razie, mój materialny mózg oraz jego zdolność logicznego myślenia, nie pomogła mi logicznie odpowiedzieć na pytanie "Jak to możliwe, że ja tu jestem?" i jak widzę, Tobie też.


ZImny144k pisze:
"Niestety" to Twoja subiektywna ocena i brak akceptacji.
Mówisz, że nauka to tylko 5 zmysłów, a jednak fal magnetycznych nie widzimy i nie słyszymy, a jednak możemy powiedzieć jakie i gdzie są. Już je znamy, pomimo braku takiego zmysłu.
Przecież matematyka symbolicznie opisując nieskończoność nie odwołuje się do ograniczonych zmysłów.
Nie odrzucaj nauki, logiki i racjonalności. Miejże chociaż balans. :)


Niestety, ale to nie moja subiektywna ocena, lecz obiektywna ocena naukowa. Wszystko co wiemy o dzisiejszym wszechświecie jest efektem badań, do których używamy właśnie pięciu zmysłów, oczywiście do zbadania niektórych elementów wszechświata służą nam tak zwane wynalazki, dzięki którym możemy postrzec falę magnetyczną, elektromagnetyczną i wiele innych elementów, ale tylko tych, które choć nie widoczne, mieszczą się w ramach rzeczywistości. Ostatnie zdanie tyczy się, tego abyś nie próbował sypnąć stwierdzeniem typu "skoro tak, to możliwe jest stworzenie wynalazku, który ukaże nam świadomość". Jak już mówiłem, wynalazki, jako... można by to nazwać, ulepszacze zmysłów służą, tylko do badania rzeczywistości, a jak sami wiemy rzeczywistość, nie jest wszystkim i jak sami wiemy, nikt nie stworzył urządzenia, które ukazało by nam świadomość.

ZImny144k pisze:
Gradient zakresu częstotliwości... Swiaty/częstotliwości mogą się przenikać, ale energia może zmieniać swą cześtotliwość i przechodzić pomiędzy nimi, więc wszystkie są połączone, dlatego temperaturę (np. w kamerach podczerwonych) można symbolizować kolorem, jako że mają te same cechy falowe.
Tak samo dźwięki zapachem, pierwiastki ciężarem, kondensator sprężyną.


A ślepy od urodzenia "so what?"

ZImny144k pisze:
Skoro Stwórca stworzył ten świat, to jest z nim związany, objawia się przez niego.
Nie możesz sobię tak dzielić światów na oddzielne A(materialny) i B(duchowy), które rzekomo nie mają ze sobą nic wspólnego.


Stwórca stworzył ten świat, ale to nie znaczy, że świat przez niego stworzony w pełni go opisuje.

ZImny144k pisze:
Czyli... Twój rozwój sprowadza się do oczekiwania na śmierć...
I nie wiem jak definiujesz człowieka, ale to słowo na pewno oznacza istotę choć w części cielesną, chyba że się z tym nie utożsamiasz, to faktycznie Cię nie ma, a jednak jesteś. I znowu zrobiłeś paradoks swoim umysłem i wszystko pomieszałeś. :)


Nie do oczekiwania na śmierć, tylko do zrozumienia faktu, że za życia i tak nie poznam prawdy ostatecznej, tak jak i Ty, a jeżeli sądzisz, że jest inaczej, to powodzenia i miłego zmierzania do psychiatryka. Ot się znalazł człowiek, co myślał, że zrozumie Boga. Mój rozwój opiera się nie na próbie poznawania prawdy ostatecznej, bo i tak, jako człowiek, nigdy jej nie poznam i nie łudź się, bo Ty też... mój rozwój polega, na usuwaniu negatywnych cech swojego człowieczeństwa, poznawania tych elementów rzeczywistości, które mnie interesują i staraniu się kroczenia przez życie wedle własnego światopoglądu, a nie czyjegoś. Poza tym, ja nie mieszam, Ty sam sobie mieszasz, to co ja piszę, ja rozumiem, Ty chyba nie, a co do człowieka... to tylko jedna z form, tej samej świadomości, która zawiera się w innych formach i tak, owszem... utożsamiam się z tą formą, tak jak i każdy, choć jestem świadom, że to tylko maska, w którą JA się ubrałem. A i jeszcze coś, gdyby nie coś takiego jak paradoks, doświadczenie by nie istniało.

ZImny144k pisze:
Nie wolno uciekać przed odpowiedzialnością życia w TYM(materialnym) świecie.
I tym bardziej nie powinno się stawiać krzyżyka na uczeniu się. Trzeba się rozwijać. :uczeń:


Ok, no to naucz się tego... nie nauczysz się NICZEGO.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 20:48 
Bezwarunkowy pisze:
... to tak jakby powiedzieć TEN DOM ISTNIEJE, ALE JEGO CEGŁY NIE. I kto tu tworzy paradoksy? ...
Nie słyszałeś nawet o teorii superstrun? Choćby o wzorze E=mc^2? Kulki tworzące materię nie są obiektami stricte materialnymi tylko energią w ruchu. Czyżbyś zauważył jakiś paradoks, który przeoczyli najwybitniejsi fizycy świata?

Bezwarunkowy pisze:
... jak na razie, mój materialny mózg oraz jego zdolność logicznego myślenia, nie pomogła mi logicznie odpowiedzieć na pytanie "Jak to możliwe, że ja tu jestem?" ...
Nie wiem, w którym kontekście pytasz, ale ogólnie Twój tata poznał Twoją mamę...

Bezwarunkowy pisze:
... Niestety, ale to nie moja subiektywna ocena, lecz obiektywna ocena naukowa. Wszystko co wiemy o dzisiejszym wszechświecie jest efektem badań, do których używamy właśnie pięciu zmysłów, oczywiście do zbadania niektórych elementów wszechświata służą nam tak zwane wynalazki, dzięki którym możemy postrzec falę magnetyczną, elektromagnetyczną i wiele innych elementów, ale tylko tych, które choć nie widoczne, mieszczą się w ramach rzeczywistości. ...
To teraz definiuj sobię co jest rzeczywiste a co nie i wybieraj sobię "O! Do tego momentu jest świat rzeczywisty. Ale od tej częstotliwości już nazwijmy go nierzeczywistym!". Wszystko jest jednością bro. Wszystko jest ze sobą związane, połączone.
Nie akceptujesz świata fizycznego, to jak niby masz zaakceptowac duchowy, który się w nim manifestuje?
Dopóki coś Ci nie pasuje, że jest grawitacja, albo że nogi masz tylko dwie, to zawsze będzie Ci coś nie pasowało, jako że to materia powstała z ducha.
A jeśli tak bardzo nie lubisz nauki i logiki i uważasz, że nie przyczynia się do rozwoju świadomości, to wyrzuć kompa przez okno i zamieszkaj w jaskini.

Bezwarunkowy pisze:
... A ślepy od urodzenia "so what?" ...
So odsyłam Cię do wcześniejszych postów o roli poznawania poprzez symbolikę.

Bezwarunkowy pisze:
... Stwórca stworzył ten świat, ale to nie znaczy, że świat przez niego stworzony w pełni go opisuje. ...
Jeszcze raz powtóżę, że Stwórca jest połączony ze światem przez sam akt tworzenia.

Bezwarunkowy pisze:
... Nie do oczekiwania na śmierć, tylko do zrozumienia faktu, że za życia i tak nie poznam prawdy ostatecznej ...
Nawet w połowie? Procencie? Promilu?
Łeeee, to już zrealizowałeś swój sens istnienia?
Bezwarunkowy pisze:
... mój rozwój polega, na usuwaniu negatywnych cech swojego człowieczeństwa, poznawania tych elementów rzeczywistości, które mnie interesują i staraniu się kroczenia przez życie wedle własnego światopoglądu, a nie czyjegoś. ...
Ok, tu już troszkę ładniej, ale to ze światopoglądem razi subiektywizmem i negacją obiektywności.
Generalnie chodzi o to, by "Twój światopogląd" był jak najbliżej prawdy. Prawda? Mruga

Bezwarunkowy pisze:
... A i jeszcze coś, gdyby nie coś takiego jak paradoks, doświadczenie by nie istniało. ...
W obiektywnej rzeczywistości nie ma takiego czegoś jak paradoks.
Paradoksem nazywamy np. sytuację kiedy stoisz w tramwaju i mówisz "-Nie poruszam się, a poruszam się.",
czyli brak pełnego jej zrozumienia, lub nieprecyzyjną symbolikę.

Bezwarunkowy pisze:
ZImny144k pisze:
Nie wolno uciekać przed odpowiedzialnością życia w TYM(materialnym) świecie.
I tym bardziej nie powinno się stawiać krzyżyka na uczeniu się. Trzeba się rozwijać. :uczeń:


Ok, no to naucz się tego... nie nauczysz się NICZEGO.
Stworzyłeś kolejny paradoks...
...ale niech będzie, że to ja tutaj mieszam... :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 11 lis 2010, 21:32 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
c.d.
Cytuj:
"ZImny144k"]3. To że nauka nie ma jeszcze odpowiedzi na wszystko co Cię interesuje, nie znaczy, że kiedyś jej nie znajdzie.
Jeśli nie będziesz jej szukał to jej nie znajdziesz.


"kiedyś znajdzie" to pojęcie obowiązujące w ramach czaso-przestrzeni. Sugerujące, że istnieje cos takiego jak postęp nauki. Podobnie jak pojęcia szukać i znaleźć. Oznaczaja ruch. Początek i koniec.
Z punktu widzenia SWIADOMOŚCI/BOGA/NIESKOŃCZONOŚCI (symboliczna nazwa dowolna) te pojęcia nie obowiązują.
Łopatologiczne dowody później :)



Cytuj:
Bezwarunkowy pisze:
... A i jeszcze coś, życie nie ma sensu, no chyba, że sensem życia, jest... żyć, ale takie coś nie każdego satysfakcjonuje. ...
4. Znasz sens życia? Ty? Raczej Ci nie wierzę. :)


Sens i bezsens życia oznacza to samo. Wogóle proponuję, by na potrzeby tej "materialnej dyskusji" nazwać omawiane zagadnienie umownie i symbolicznie "teorią ZERA". Jak wiemy symbole maja to do siebie, że są dokowolnie interpretowane (patrz Biblia- o symbolice Biblii jeszcze kilka słów później), tak więc teoria ZERA/ŚWIADOMOŚCI/BOGA/NIESKOŃCZONOŚCI- nie ma znaczenia.
Chodzi o to, że ZERO symbolizuje paradoks. COŚ co istnieje i NIE ISTNIEJE jednocześnie. Teoria przeciwności, przeciwstawieństw, plusów i minusów. Zeby było ZERO potrzeba plusu i minusu, BOGA i CZŁOWIEKA, SKOŃCZONOŚCI i NIESKOŃCZONOSCI, MATERII i ANTYMATERII, ŻYCIA I ŚMIERCI, DOBRA I ZŁA, itd itd
Na końcu zawsze jest ZERO, czyli wszystko i NIC.

Cytuj:
nie-świadomość pisze:
... Używając wyłącznie mózgu przez małe "m" nigdy nie będziemy w stanie tego zrozumieć. ...
A gdzie kolego niby napisałem, iż należy używać tylko mózgu?
Ja twierdzę, że trzeba mieć umiar i balans, a całkowite odrzucanie logicznego myślenia jest po prostu śmieszne.


Pojęcie balansu i umiaru w pisuje się w "teorię ZERA".To dwa istotne pojęcia z punktu widzenia zrozumienie i niezrozumienia istoty ŚWIADOMOŚCI, gdzie ZROZUMIENIE automatycznie oznacza NIEZROZUMIENIE (Wiem, że nic nie wiem). Inaczej można zwariować albo opalic głowicę jądrową. Ale tu dochodzimy do kolejnego paradoksu, bo w rzeczywistości gdzie DOBRO równoważy ZŁO, odpalenie i nieodpalenie głowicy nie ma większego znaczenia. To najgroźniejsza i najniebezpieczniejsza część tej "teorii"(cokolwiek te pojęcia oznaczają w realiach NIESKOŃCZONOŚCI. Równie niebezpieczna jak twierdzenie "Ja jestem BOGIEM". Nadinterpretacja tech słów-symboli jest niezwykle częsta.

c.d.n



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2010, 22:29 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZImny144k pisze:
Nie słyszałeś nawet o teorii superstrun? Choćby o wzorze E=mc^2? Kulki tworzące materię nie są obiektami stricte materialnymi tylko energią w ruchu. Czyżbyś zauważył jakiś paradoks, który przeoczyli najwybitniejsi fizycy świata?


Słyszałem o teorii superstrun i z tego co wiem, dalej jest to, tylko nie potwierdzona żadnymi doświadczeniami teoria i jak sądzę, próba odnalezienia fundamentalnego elementu, z którego zbudowany jest wszechświat będzie trwać wiecznie. Załóżmy nawet, że superstruny zostaną potwierdzone i co, myślisz, że to koniec? Kolejnym badaniem będzie odnalezienie z jakiego elementu są zbudowane, a potem z jakiego elementu są zbudowane te elementy i tak w nieskończoność. Nawet fizyka kwantowa, o które wcześniej wspomniałeś zakłada, że poszukujący zawsze odnajdzie, gdyż wiedza jest niczym innym, jak produktem ubocznym poszukiwania odpowiedzi, co oznacza, że póki będziemy szukać, póty będziemy odkrywać.

ZImny144k pisze:
Nie wiem, w którym kontekście pytasz, ale ogólnie Twój tata poznał Twoją mamę...


Bardziej miałem tu na myśli kontekst, istnienia wszechświata.

ZImny144k pisze:
To teraz definiuj sobię co jest rzeczywiste a co nie i wybieraj sobię "O! Do tego momentu jest świat rzeczywisty. Ale od tej częstotliwości już nazwijmy go nierzeczywistym!". Wszystko jest jednością bro. Wszystko jest ze sobą związane, połączone.
Nie akceptujesz świata fizycznego, to jak niby masz zaakceptowac duchowy, który się w nim manifestuje?
Dopóki coś Ci nie pasuje, że jest grawitacja, albo że nogi masz tylko dwie, to zawsze będzie Ci coś nie pasowało, jako że to materia powstała z ducha.
A jeśli tak bardzo nie lubisz nauki i logiki i uważasz, że nie przyczynia się do rozwoju świadomości, to wyrzuć kompa przez okno i zamieszkaj w jaskini.


I po raz kolejny czytanie bez zrozumienia.

Po pierwsze... światem rzeczywistym nazywam ten, którego jestem w stanie doświadczyć.
Po drugie... racja, wszyscy jesteśmy jednością, też jestem tego zdania.
Po trzecie... nie chodzi o to, że nie akceptuje świata fizycznego, tylko o to, że uważam go za mniej realny niż inni go biorą. Jak już mówiłem, gdzieś tam... udowodnij mi, że nie mam haluna, albo lepiej... udowodnij sobie, że teraz nie śnisz. Ktoś kto zażyje wystarczającą ilość grzybków będzie widział zupełnie inne rzeczy niż Ty i reszta... i co? On ma halucynację bo widzi co innego niż reszta, czy reszta ma halucynację bo widzi co innego niż on. Rzeczywistość jest pojęciem względnym i równie dobrze mogę puścić niepodważalną teorię, że jest, tylko i wyłącznie halucynacją świadomości.
Po czwarte... lubię naukę i logikę, ale jak już mówiłem, nauką i logiką na ścieżce do poznania prawdy, dojdziesz tylko do pewnego momentu, potem zobaczysz wielkie drzwi z napisem NIC, jako koniec tej ścieżki i będziesz miał dwa wyjścia, albo logicznie zrozumieć te drzwi, zanim przez nie przejdziesz, albo przez nie przejść, w pierwszym przypadku, pocałujesz tylko klamkę.

ZImny144k pisze:
So odsyłam Cię do wcześniejszych postów o roli poznawania poprzez symbolikę.


So po raz kolejny Ci odpowiadam... ślepemu od urodzenia, na nic Twoja symbolika w kwestii poznania koloru, tak jak komuś, kto nie czuje smaku, na nic opis chemiczny potrawy. Zasada jest prosta, jeżeli nigdy czegoś nie doświadczyłeś, to nie wiesz, jak to jest. A omijając kolory i smaki, ekhm... opisz komuś, jakie to jest... kochać się, bądź też w nowocześniejszym sformułowaniu... uprawiać sex? Heh, ciekawi mnie, jakiej symboliki... byś użył, aby opisać orgazm?


Bezwarunkowy pisze:
... Nie do oczekiwania na śmierć, tylko do zrozumienia faktu, że za życia i tak nie poznam prawdy ostatecznej ...
ZImny144k pisze:
Nawet w połowie? Procencie? Promilu?
Łeeee, to już zrealizowałeś swój sens istnienia?


Hmmm, a Ty? A poza tym, prawda, nie jest moim priorytetem, po co mam spędzać całe życie na szukaniu prawdy, skoro śmierć mi ją ujawni. Zamiast marnować siły na podążanie w kierunku czegoś co samo do mnie idzie, wolę stanąć w miejscu i bawić się tym co mam, bo w końcu JA jako stwórca, nie stworzyłem wszechświata, aby teraz go rozkładać na części pierwsze i podniecać się jaki jest fajny, ale po to, aby się nim bawić. Ale cóż, zawsze znajdą się ludzie pokroju dzieci, którzy zamiast bawić się zabawką, wolą ją rozebrać, bo prawdziwą zabawę czerpią z odkrywania, jak co działa, nie żebym krytykował, sam też to lubię, ale wszechświat nie jest taką prostą zabawką, gdyż jego elementem napędowym jest NIC. A jak można zbadać takie COŚ? Ot problem. Nie badaj, baw się.

ZImny144k pisze:
Ok, tu już troszkę ładniej, ale to ze światopoglądem razi subiektywizmem i negacją obiektywności.
Generalnie chodzi o to, by "Twój światopogląd" był jak najbliżej prawdy. Prawda? Mruga


Prawda i powiem Ci szczerzę, mój światopogląd jest już na tyle rozwinięty, że w zupełności wystarczy mi do spokojnego życia, w którym nie muszę przejmować się pytaniami natury... Bóg, życie, śmierć itp. Poza tym, dalsze pytania nie posiadają logicznej odpowiedzi, a raczej odpowiedzią jestem JA, czyli teraz pozostaje mi w pełni nie tyle zrozumieć siebie bo tego się nie da, ale uświadomić sobie... siebie, stać się sobą, co będzie jednoznaczne z zakończeniem poszukiwań.

ZImny144k pisze:
W obiektywnej rzeczywistości nie ma takiego czegoś jak paradoks.
Paradoksem nazywamy np. sytuację kiedy stoisz w tramwaju i mówisz "-Nie poruszam się, a poruszam się.",
czyli brak pełnego jej zrozumienia, lub nieprecyzyjną symbolikę.


Obiektywna rzeczywistość... nie istnieje. A i wytłumacz mi jedno... skoro niby Ty i ja jesteśmy jednym i tym samym... to wychodzi na to, że teraz... JA gadam... sam ze sobą, ale po co, aaaa no tak, bo udajemy, że nie jesteśmy. Teraz JA wmawiam sobie, że JA to tak na prawdę Ty i Ja i cała reszta Nas, choć przecież wiadomo, że Ty i Ja i cała reszta Nas, to tylko JA. Hmmm, nie jestem pewien, ale to jest chyba... paradoks.

Powiem Ci jednak co jest największym paradoksem... to, że rodzisz się w tym wszechświecie i zaczynasz szukać jego stwórcy, nie wiedząc, że tak na prawdę Ty nim jesteś. Nie możesz go znaleźć więc tworzysz sobie boga i zaczynasz składać mu hołd, co niedzielę, myśląc, że jak tego nie zrobisz, skażę Cię na potępienie. Potem w życiu Ci się nie powodzi, z jakiś tam powodów, a Ty pytasz się "Boże za co?" nie wiedząc, że przyczyną swoich problemów jesteś Ty sam. Zaczynasz się bać, myśląc, że jesteś sam, bo bóg, nie odpowiada Ci na to pytanie, nic dziwnego skoro to tylko urojenie. Strach przeradza się w gniew i zaczynasz toczyć konflikty z innymi, nie wiedząc, że tak na prawdę toczysz je sam ze sobą. W końcu dochodzisz do momentu, w którym uświadamiasz sobie, że całe życie walczyłeś z innymi i nic z tego nie masz, bo zdajesz sobie sprawę, że sprawianie innym cierpienia nie jest tym, czego chciałeś. Gniew przeistacza się w żal, że całe Twoje życie, to pasmo cierpień więc postanawiasz się zabić. Zabijasz się, bo dziwisz się czemu moja fikcyjna postać, nie odpowiada mi na moje pytania. Zabijasz się bo nie znasz siebie. Trochę to smętne, ale taka jest psychika ludzkości, paradoksalna. Zabijamy siebie, tylko dla tego, że siebie nie rozumiemy.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 lis 2010, 0:33 
Bezwarunkowy pisze:
... Rzeczywistość jest pojęciem względnym i równie dobrze mogę puścić niepodważalną teorię, że jest, tylko i wyłącznie halucynacją świadomości. ...
Halucynacja to to co nakładamy w naszej głowie na świat obiektywny. Chodzi o to by się tego pozbyć i widzieć świat taki jakim jest, co można osiągnąć poprzez (mówiąc płytko) akceptację.
Bo dopiero kiedy akceptujesz to co jest, dopiero w tedy jesteś tego na tyle świadomy by to zmieniać.
Bezwarunkowy pisze:
... ślepemu od urodzenia, na nic Twoja symbolika w kwestii poznania koloru ...
Jeśli go ciekawi natura koloru, to pyta i otrzymując alegoryczne odniesienia, poznaje ideę kolorów co raz bardziej.
Bezwarunkowy pisze:
... JA jako stwórca, nie stworzyłem wszechświata, aby teraz go rozkładać na części pierwsze i podniecać się jaki jest fajny, ale po to, aby się nim bawić....
Bardzo niebezpieczne New Age'owe stwierdzenie.
Nie jesteś Stwórcą. Jesteś na jego podobieństwo i czy to rozwijasz zależy od Ciebie.
Bezwarunkowy pisze:
... wszechświat nie jest taką prostą zabawką, gdyż jego elementem napędowym jest NIC ...
Nie NIC, tylko ów Stwórca.
Bezwarunkowy pisze:
... Prawda i powiem Ci szczerzę, mój światopogląd jest już na tyle rozwinięty, że w zupełności wystarczy mi do spokojnego życia, w którym nie muszę przejmować się pytaniami natury... Bóg, życie, śmierć itp. ...
Starczy, jak i wielu ludziom z piwkiem przed telewizorem.
Nie krytykuję Cię, ale jestem pewny, że jest jeszcze sporo rzeczy, które przydadzą się Twojemu logicznemu umysłowi. Jeśli nie czujesz potrzeby jego dalszego rozwoju, to oddaj go komuś innemu, po co ma sie marnować taki dobry okaz. ^^
Bezwarunkowy pisze:
... Obiektywna rzeczywistość... nie istnieje. A i wytłumacz mi jedno... skoro niby Ty i ja jesteśmy jednym i tym samym... to wychodzi na to, że teraz... JA gadam... sam ze sobą, ale po co, aaaa no tak, bo udajemy, że nie jesteśmy. Teraz JA wmawiam sobie, że JA to tak na prawdę Ty i Ja i cała reszta Nas, choć przecież wiadomo, że Ty i Ja i cała reszta Nas, to tylko JA. Hmmm, nie jestem pewien, ale to jest chyba... paradoks. ...
O właśnie! Teraz stworzyłeś paradoks(błąd myślowy/nieporozumienie) poprzez ustawienie dwóch symboli (undywidualni ludzie i jedność/świadomość boska) na tym samym poziomie rozumienia.
Spłyciłeś kontekst. Wyrzuciłeś dziecko z kompielą.

Już Ci tłumaczę ten "paradoks", ja i Ty, na poziomie ludzkim jesteśmy oddzieleni, podczas gdy na poziomie świadomości Boga jesteśmy częścią tej samej jedności.

Bezwarunkowy pisze:
... Powiem Ci jednak co jest największym paradoksem... to, że rodzisz się w tym wszechświecie i zaczynasz szukać jego stwórcy, nie wiedząc, że tak na prawdę Ty nim jesteś. ...
Nie jestem. Stwórca jest jeden. Ja mogę być co najwyżej Jego częścią. Mój umysł i ciało żyje na relatywnie małej części "mocy obliczeniowej" Jego "intelektu"/świadomości, której częścią jest moja dusza(moja świadomość).
Bezwarunkowy pisze:
... Nie możesz go znaleźć więc tworzysz sobie boga i zaczynasz składać mu hołd, co niedzielę, myśląc, że jak tego nie zrobisz, skażę Cię na potępienie. ...
1. Nie tworzę sobię bogów, wystarczy że wiem o istnieniu Jedynego Stwórcy.
2. Nie tyle oddaję hołd, co kocham, a przynajmniej uczę się coraz bardziej, dostrzegając Go w innych ludziach, tą "Boską iskierkę świadomości".
3. Mylnie przyporządkowałeś mi dogmaty katolickie.

Ale chyba powoli dochodzimy do porozumienia. :winko:



Na górę
   
 
 
Post: 12 lis 2010, 15:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZImny144k pisze:
Bezwarunkowy pisze:
... ślepemu od urodzenia, na nic Twoja symbolika w kwestii poznania koloru ...
Jeśli go ciekawi natura koloru, to pyta i otrzymując alegoryczne odniesienia, poznaje ideę kolorów co raz bardziej.


Kolego, Ty chyba nie wiesz o czym za bardzo mówisz, idea koloru nie jest tym samym co obraz koloru. Jak ślepy może wyobrazić sobie kolor za pomocą symboli, skoro nawet nie widzi symboli (pytanie retoryczne). Ale skoroś taki pewien to mam pomysł, bo bardzo jestem ciekaw... wyobraź sobie, że gadasz ze ślepym od urodzenia, który chcę, abyś opisał mu zieleń w taki sposób, aby mógł to sobie wyobrazić.

ZImny144k pisze:
Bezwarunkowy pisze:
... JA jako stwórca, nie stworzyłem wszechświata, aby teraz go rozkładać na części pierwsze i podniecać się jaki jest fajny, ale po to, aby się nim bawić....
Bardzo niebezpieczne New Age'owe stwierdzenie.
Nie jesteś Stwórcą. Jesteś na jego podobieństwo i czy to rozwijasz zależy od Ciebie.


Mówiąc JA miałem na myśli, tego prawdziwego MNIE, który jest również prawdziwym TOBĄ. Mówię tu oczywiście o kolektywnej świadomości, która jest źródłem umysłu. Dla zrozumienia...

ŚWIADOMOŚĆ
ciało|osobowość|ŚWIADOMOŚĆ|osobowość|ciało

Chyba rozumiesz ten schemat, ale skoro tak na prawdę fundamentalnie jesteśmy stwórcą, to dlaczego zachowujemy się jak destruktor? Proste, bo nie wiemy, że stwórca, to MY... paradoks.


Innymi słowy, człowiek to nikt inny, jak Bóg, który ubiera się w ciało i osobowość, ale to tylko takie moje Niu Ejdżowe teorie, ale brzmią lepiej niż "na podobieństwo", bo "podobieństwo" między jednym, a drugim oznacza, tyle samo co "różnica" pomiędzy jednym, a drugim, a według mnie, jedyne co różni nas od prawdziwego Boga, to nasze człowieczeństwo (ciało i osobowość), czyli tymczasowe życie

ZImny144k pisze:
Bezwarunkowy pisze:
... wszechświat nie jest taką prostą zabawką, gdyż jego elementem napędowym jest NIC ...
Nie NIC, tylko ów Stwórca.

Zgodnie z tematem... Stwórca, Bóg, Świadomość, czyli NIC i WSZYSTKO.

ZImny144k pisze:
Bezwarunkowy pisze:
... Prawda i powiem Ci szczerzę, mój światopogląd jest już na tyle rozwinięty, że w zupełności wystarczy mi do spokojnego życia, w którym nie muszę przejmować się pytaniami natury... Bóg, życie, śmierć itp. ...
Starczy, jak i wielu ludziom z piwkiem przed telewizorem.
Nie krytykuję Cię, ale jestem pewny, że jest jeszcze sporo rzeczy, które przydadzą się Twojemu logicznemu umysłowi. Jeśli nie czujesz potrzeby jego dalszego rozwoju, to oddaj go komuś innemu, po co ma sie marnować taki dobry okaz. ^^


Przykro mi, ale większość ludzi z piwkiem przed telewizorkiem jedzie na czyimś światopoglądzie i czyichś ideologiach, dlatego też nie wiedząc co zrobić ze swoi życiem, siedzą z piwkiem... przed telewizorkiem. A i masz rację, jest jeszcze sporo rzeczy, które mi się przydadzą i do których poznania będę używając logiki, ale nie są to już te ponadnaturalne tematy. Użyję logiki do poznania pewnych tematów rzeczywistości, które mnie interesują.

ZImny144k pisze:
Bezwarunkowy pisze:
... Obiektywna rzeczywistość... nie istnieje. A i wytłumacz mi jedno... skoro niby Ty i ja jesteśmy jednym i tym samym... to wychodzi na to, że teraz... JA gadam... sam ze sobą, ale po co, aaaa no tak, bo udajemy, że nie jesteśmy. Teraz JA wmawiam sobie, że JA to tak na prawdę Ty i Ja i cała reszta Nas, choć przecież wiadomo, że Ty i Ja i cała reszta Nas, to tylko JA. Hmmm, nie jestem pewien, ale to jest chyba... paradoks. ...
O właśnie! Teraz stworzyłeś paradoks(błąd myślowy/nieporozumienie) poprzez ustawienie dwóch symboli (undywidualni ludzie i jedność/świadomość boska) na tym samym poziomie rozumienia.
Spłyciłeś kontekst. Wyrzuciłeś dziecko z kompielą.

Już Ci tłumaczę ten "paradoks", ja i Ty, na poziomie ludzkim jesteśmy oddzieleni, podczas gdy na poziomie świadomości Boga jesteśmy częścią tej samej jedności.


Nie stworzyłem paradoksu, lecz najzwyklej w świecie stwierdziłem fakt. Gdyby ludzie wiedzieli, jakiego rodzaju istotami są i jaki mają potencjał w dziedzinie kreowania własnego przeznaczenia, nie robili by tego, co robią, ale robią, dlaczego? Bo nie wiedzą, bo nie pamiętają. Życie to amnezja na temat tego kim się jest na prawdę, a pierwszą rzeczą jest przypomnieć sobie, kim jesteś i co tu robisz? Fakt, że tego nie wiemy manifestuje się w tym co nazywamy dzisiaj, dążeniem do samozniszczenia.

ZImny144k pisze:
Bezwarunkowy pisze:
... Powiem Ci jednak co jest największym paradoksem... to, że rodzisz się w tym wszechświecie i zaczynasz szukać jego stwórcy, nie wiedząc, że tak na prawdę Ty nim jesteś. ...
Nie jestem. Stwórca jest jeden. Ja mogę być co najwyżej Jego częścią. Mój umysł i ciało żyje na relatywnie małej części "mocy obliczeniowej" Jego "intelektu"/świadomości, której częścią jest moja dusza(moja świadomość).
Bezwarunkowy pisze:
... Nie możesz go znaleźć więc tworzysz sobie boga i zaczynasz składać mu hołd, co niedzielę, myśląc, że jak tego nie zrobisz, skażę Cię na potępienie. ...
1. Nie tworzę sobię bogów, wystarczy że wiem o istnieniu Jedynego Stwórcy.
2. Nie tyle oddaję hołd, co kocham, a przynajmniej uczę się coraz bardziej, dostrzegając Go w innych ludziach, tą "Boską iskierkę świadomości".
3. Mylnie przyporządkowałeś mi dogmaty katolickie.


Nie odnosiłem się tyle do Ciebie, co do reszty śniącej masy, która nie ogarnia tematu, że prawdziwy Bóg nie wymaga, nie pragnie, ani nie osądza.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 lis 2010, 15:30 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Dyskusja na tyle sie rozczłonkowała i poszatkowała, ze nie sposób sie do wszystkiego odnieść.
Symbolicznie podsumowując dyskusję, można powiedzieć, żę ŚWIADOMOŚĆ składa się z ZImny144k i BEZWARUNKOWY. ŚWIADOMOŚĆ tworzy materia (poglądy reprezentowane przez ZImny144k) i to co niematerialne (poglądy BEZWARUNKOWEGO, z którymi również się identyfikuję). ŚWIADOMOŚĆ która stanowi symboliczne ZERO obejmuje jednocześnie WSZYSTKO i NIC. JEST WIECZNA i NIE ISTNIEJE. JEST BOSKO NIESKOŃCZONA.

Skoro coś jest NIESKOŃCZONE, nie potrzebuje do swojego "istnienia" czasu i przestrzeni, bo jest GO NIESKOŃCZENIE WIELE i WSZĘDZIE a jednocześnie nie ma GO WOGÓLE i NIGDZIE. To symboliczna definicja BOGA, czyli ŚWIADOMOŚCI tak nielogiczna z punktu widzenia naszej ludzkiej rzeczywistości.
Ale skoro ŚWIADOMOŚĆ jest WSZYSTKIM a WSZYSTKO jest ŚWIADOMOŚCIĄ to jednocześnie możemy postawić znak równości pomiedzy pojeciami BÓG i CZŁOWIEK.

Tak jak pisze BEZWARUNKOWY, będąc jednocześnie STWÓRCĄ I STWORZONYM nie jesteśmy NIGDY w stanie poznać całej TAJEMNICY istoty ŚWIADOMOŚCI. Stwierdzenie NIGDY paradoksalnie oznacza, że cały czas tę prawdę ZNAMY, zaś ramy materialnego świata w którym tkwimy, wraz z funkcjonujacą na tym poziomie czasoprzestrzenią powodują złudzenie, iż uczestniczymy w PROCESIE POSZUKIWANIA.
Wiem, że nic nie wiem - paradoksalne, z punktu widzenia CZŁOWIEKA stwierdzenie, zawiera w sobie całą ISTOTĘ i ESENCJĘ pojęcia NIESKOŃCZONEJ BOSKIEJ ŚWIADOMOŚCI.

Teraz trochę ŁOPATOLOGII w temacie, iż czas i przestrzeń nie ISTNIEJĄ z punktu widzenia ŚWIADOMOŚCI. Nie maja znaczenia poza światem materialnym, bo skoro ŚWIADOMOŚĆ jest NIESKOŃCZONA (jest ZAWSZE i NIGDY/ WSZĘDZIE I NIGDZIE jednocześnie) to pojęcia przeszłości i przyszłości okazują sie ZBĘDNE. ŚWIADOMOŚĆ określa się wyłącznie poprzez symboliczne TU i TERAZ. Pojęcia tego co było i co będzie, są ZŁUDZENIAMI takimi samymi jak świat materialny.

Za ŁOPATOLOGICZNY dowód tych wyłuszczeń niech posłuży znaleziony dziś przypadkowo w Rzepie artykuł pt: "Umysł błądzący na manowcach"
http://www.rp.pl/artykul/562872_Umysl-b ... wcach.html

Zwróćcie uwagę na poniższe stwierdzenia:

Cytuj:
Mają rację ci, którzy szczęścia poszukują w medytacji kierującej całą uwagę na chwilę obecną – twierdzą amerykańscy naukowcy. Jednak większość z nas zamiast na teraźniejszości skupia się na tym, co było, co będzie lub co być może się wydarzy. Na roztrząsaniu tego spędzamy połowę naszego czasu.

„Ludzki umysł to błądzący umysł i właśnie z tego powodu nieszczęśliwy – napisali autorzy w „Science”. – Unikalna w przyrodzie zdolność myślenia o tym, co nie dzieje się w danej chwili, to nasze wielkie osiągnięcie poznawcze, za które jednak płacimy emocjonalną cenę”.

Co gorsza, od błądzenia na manowcach nie da się uciec: pochłania ono co najmniej jedną trzecią czasu poświęcanego rozmaitym aktywnościom,

Nasze badania pokazują, że życie mentalne jest w ogromnym stopniu owładnięte roztrząsaniem wszystkiego, co nie jest teraźniejszością.

Badacze sugerują, że świetnym sposobem oderwania się od szkodliwych rozmyślań może być joga lub pogrążenie się w medytacji, które uczą skupienia się na tym, co tu i teraz.

Okazuje się bowiem, że myślenie, zwłaszcza myślenie intensywne, zdecydowanie nam szkodzi.


Wnioski podobne do mojego wcześniejszego wywodu:
Przeszłość i przyszłość NIE ISTNIEJĄ, jesteśmy (na poziomie SWIADOMOSCI) wyłącznie w stanie TERAŹNIEJSZOŚCI. Odczuwanie czasu i przestrzeni jest złudne i daje wrażenie, że wciąż CZEGOŚ POSZUKUJEMY. SZUKAMY PRAWDY. Łudzimy się, że SZUKAMY i ZNAJDZIEMY. Początek i koniec. Gdy w rzeczywistości cały czas ZNAJDUJEMY SIE W TYM SAMYM MIEJSCU.

To o czym pisał Bezwarunkowy: po co mam spędzać całe życie na szukaniu prawdy, skoro śmierć mi ją ujawni.
Ja bym dopowiedział jeszcze, skoro w SWIADOMOŚĆ to życie i śmierć jednocześnie to NIE MA SENSU SZUKAĆ PRAWDY, KTÓRĄ W RZECZYWISTOŚCI ZNAMY (z tym ze funkcjonując w "świacie materialnym nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo łudzimy sie, że szukamy "mając poczucie przesuwania w czasie i przestrzeni).

To wydaje się strasznie NIELOGICZNE i zagmatwane, a w rzeczywistości jest proste i oczywiste.
I osiągniecie stanu tej WIEDZY (a jednoczesne zdawanie sobie sprawy z NIEWIEDZY: "Wiem, ze nic nie wiem) to nic innego jak osiągniecie balansu o którym pisał ZImny144k, czyli bycia "niczym drzewo" jak mawia mistrz ZEN.

Kto osiągnie ten balans nie potrzebuje popełniać samobójstwa, czy odpalać głowicy nuklearnej, bo wie, że to tak naprawde NICZEGO nie zmieni, skoro NIESKOŃCZONA SWIADOMOŚĆ jest NICZYM i WSZYSTKIM jednocześnie.

Ten kto uważa, że ZROZUMIAŁ, albo ze WKRÓTCE ZROZUMIE jest w błędzie i materialnej ułudzie, bo tak naprawdę nie rozumie NICZEGO. Jeżeli twierdzisz "WIEM,ŻE WIEM WSZYSTKO" to tak naprawde nie wiesz NICZEGO i odpalasz głowice (bo masz złudne poczucie że to cokolwiek zmieni)
Jezeli WIESZ, ZE nic NIE WISZ, to tak naprawdę WIESZ WSZYSTKO i osiągając balans nie robisz NIC, bo wiesz, że to i tak niczego nie zmieni. JESTEŚ JAK DRZEWO.
To właśnie ŚWIADOMOŚĆ, BÓG, CZŁOWIEK, NIESKOŃCZONOŚĆ, TERAŹNIEJSZOŚĆ, WSZYSTKO i NIC JEDNOCZEŚNIE.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 lis 2010, 15:57 
Bezwarunkowy, wycinaj i cytuj mniej a precyzyjniej.

Nie jesteśmy Bogiem. Jesteśmy Jego cząstkami w formach, które stworzył.
Cały (multi-)wszechświat niekoniecznie jest całością Stwórcy. Jako Stwórca, nie musi inwestować całego siebię w stworzenie. Jego ŚWIADOMOŚĆ jest szersza, nieskończona, a ten świat jest w Jego ramach skończony.

Bezwarunkowy pisze:
... prawdziwy Bóg nie wymaga, nie pragnie, ani nie osądza. ...
Być może w katolickim znaczeniu masz rację,
ale ogólnie jest to przeinterpretowanie, bo ludzie "daleko od Boga" dokonują zła, a ludzie "bliżej Boga", czyli bardziej świadomi wolą dokonywać dobro.

nie-świadomość:
W Twojej definicji zbiór 'Człowiek' należy do zbioru 'ŚWIADOMOŚĆ', ale pamiętaj, że go nie wypełnia, zajmuje tylko Jej małą część, więc BÓG i CZŁOWIEK to dwa różne słowa i mają dwa różne znaczenia. Znaku równości nie ma.

Znam Eckharta Tolle i bardzo go lubię. Sporo się od niego uczę, ale on sam nie twierdzi iż balans polega na wyłączeniu mózgu i nic nie robieniu, sam opowiadał o mnichu, który tak bardzo zatracił się w teraźniejszości iż przez parę lat ludzie musieli mu wkładać jedzenie do ust, żeby nie umarł z głodu.
To jest to rozbalansowanie, kiedy zapominasz, że jesteś w części również partycypantem tego świata(materialnego). Odrzucanie go jako 'złego', albo 'nieistniejącego' na pewno nie prowadzi do 'oświecenia'.

Człowiek, który 'wie, że nic nie wie', też musiał dojść do tej wiedzy/poznania, a jak wiemy poznanie przychodzi w coraz to wyższych poziomach.
A nadinterpretacja i nadużywanie słów w zdaniu "Ja jestem Bogiem" jest niczym innym jak łechtaniem się po ego i pomimo wszystko twierdzeniem, iż jednak coś się wie.
Zaprzeczanie samemu sobię jest paradoksem(niepełnym zrozumieniem).

Bądź w teraźniejszości jak tylko możesz, ale pamiętaj, że czasem trzeba coś zaplanować w tym świecie, choćby posmarowanie kanapki.
A planowanie i myślenie w cale nie musi odbywać się w nieświadomości teraźniejszości,
Eckhart mówi jasno, że świadomość człowieka może się po prostu 'poszerzyć' i zawierać w sobię myśli, a nie sama zawierać się w nich, nie być przez nie ograniczona.

Powiedz komuś, że jest Bogiem i nie musi się rozwijać i niech robi co chce(nawet złe rzeczy) to pójdzie w New Age i rozpad jego duszy TY BĘDZIESZ MIAŁ NA SUMIENIU.

Więc proszę każdego nowego posta przemyśleć, pisać PRECYZYJNIE i zastanowić się nad owocami. :jabłko:



Na górę
   
 
 
Post: 12 lis 2010, 16:15 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Cytuj:
"Maciejko191

Tutaj powinieneś napisać w trójwymiarowej rzeczywistości.

Raczej skłoniłbym się do implikacji, bo jeżeli wszystko jest świadomością to świadomość jest wszystkim.

Nie-świadomość wytłumacz mi proszę, bo jeżeli wszystko jest świadomością a świadomość jest wszystkim wywodzącej się z nicości i w niej wszystko jest zawarte to czy potrzebowała energii pierwotnej do jej kreacyjnej egzystencji. Jeśli nie byłoby świadomości to też nie byłoby wszechświata. Z własnych wniosków wiem, że świadomość to nic innego jak energia, ale skąd ta energia wywodzi swoje pierwotne źródło mocy. Z tego co zauważyłem to tej zagadki nikt na forum nie rozwiązał. Czekam na odpowiedz. Pozdrawiam


Pisząc o 4 wymiarowym świecie miałem na mysli trójwymiarową rzeczywistość + wymiar czasu.
Co do drugiej uwagi zgoda, będzie bardziej precyzyjnie, choć i tak w dalszym ciągu to wyłącznie symboliczne wyrażenie mysli.
Co do pytania o energię to nie wiem, czy symbolicznie jestem przełożyć swoje wyobrażenie tego pojęcia.
Mówimy bowiem o energii jako CZYMŚ potrzebnym do WYKREOWANIA EGZYSTENCJI z NICOŚCI.
Wpadamy zatem w tok myślenia przyczynowo-skutkowego. Początek i koniec. Reakcja i skutek. Nic - energia - coś. Od razu pojawia się pojęcie czasoprzestrzeni, która przecież przypisana jest rzeczywistości materialnej, ludzkiej, skończonej, nie mającej nic wspólnego z pojęciem ŚWIADOMOŚCI. Właściwie mającej coś wspólnego, skoro twierdzimy, że ŚWIADOMOŚĆ jest WSZYSTKIM a WSZYSTKO jest ŚWIADOMOSCIĄ, więc również materia w pewnym sensie. Ale nie mającej nic wspólnego w tym sensie, że ŚWIADOMOŚĆ nie zna pojęcia czasu i przestrzeni (w przeciwieństwie do świata materialnego). Skoro ŚWIADOMOŚĆ jest WSZYSTKIM i NICZYM jednocześnie, to jednocześnie jest PRZYCZYNĄ I SKUTKIEM. Jak pisał Bezwarunkowy: STWÓRCĄ I STWARZANYM jednocześnie. Skoro SWIADOMOŚĆ jest WIECZNA a zarazem NIEISTNIEJACA w tym samym czasie (paradoks NIESKOŃCZONOSCI) to nie potrzebuje ENERGII podobnie jak nie potrzebuje CZASU ani PRZESTRZENI, aby ISTNIEĆ I NIE ISTNIEĆ jednocześnie.
Reasumując, COŚ nie wzięło się z niczego za pomocą energii. COŚ i NIC "funkcjonuje" jednocześnie. Jest jak drzewo - jak mawia mistrz ZEN, jest "WIECZNOŚCIĄ" - odnosząc się do symboliki biblijnej. Istnieje od zawsze i będzie istnieć wiecznie - rozszyfrowując ten zwrot musimy go rozpatrywać, pamiętając jednocześnie, że pojecie czasu i przestrzeni nie istnieje.
Pojecie ENERGII rozumiem wiec raczej jako synonim SWIADOMOSCI, BOGA, NIESKOŃCZONOŚCI. Energia przez duże E. Cos co "było, jest i będzie" a właściwie wyłącznie JEST (w TERAŹNIEJSZOŚCI) jednocześnie NIE ISTNIEJAC (również w TERAŹNIEJSZOSCI). Jednym słowem tzw 'Wielki wybuch" oznaczałby tym samym POCZĄTEK i KONIEC jednocześnie. Początek i koniec jednocześnie, stanowiący NIESKOŃCZONĄ TERAŹNIEJSZOŚĆ ŚWIADOMOŚCI. ZERO.

Czym innym jest pojecie energii przez małe "e" poddawanej badaniom naukowym, przedstawianej przy pomocy wzorów i 'funkcjonujacej' w rzeczywistosci materialnej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 lis 2010, 18:26 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
ZImny144k pisze:
nie-świadomość:
W Twojej definicji zbiór 'Człowiek' należy do zbioru 'ŚWIADOMOŚĆ', ale pamiętaj, że go nie wypełnia, zajmuje tylko Jej małą część, więc BÓG i CZŁOWIEK to dwa różne słowa i mają dwa różne znaczenia. Znaku równości nie ma.

Znam Eckharta Tolle i bardzo go lubię. Sporo się od niego uczę, ale on sam nie twierdzi iż balans polega na wyłączeniu mózgu i nic nie robieniu, sam opowiadał o mnichu, który tak bardzo zatracił się w teraźniejszości iż przez parę lat ludzie musieli mu wkładać jedzenie do ust, żeby nie umarł z głodu.
To jest to rozbalansowanie, kiedy zapominasz, że jesteś w części również partycypantem tego świata(materialnego). Odrzucanie go jako 'złego', albo 'nieistniejącego' na pewno nie prowadzi do 'oświecenia'.

Człowiek, który 'wie, że nic nie wie', też musiał dojść do tej wiedzy/poznania, a jak wiemy poznanie przychodzi w coraz to wyższych poziomach.
A nadinterpretacja i nadużywanie słów w zdaniu "Ja jestem Bogiem" jest niczym innym jak łechtaniem się po ego i pomimo wszystko twierdzeniem, iż jednak coś się wie.
Zaprzeczanie samemu sobię jest paradoksem(niepełnym zrozumieniem).

Bądź w teraźniejszości jak tylko możesz, ale pamiętaj, że czasem trzeba coś zaplanować w tym świecie, choćby posmarowanie kanapki.
A planowanie i myślenie w cale nie musi odbywać się w nieświadomości teraźniejszości,
Eckhart mówi jasno, że świadomość człowieka może się po prostu 'poszerzyć' i zawierać w sobię myśli, a nie sama zawierać się w nich, nie być przez nie ograniczona.

Powiedz komuś, że jest Bogiem i nie musi się rozwijać i niech robi co chce(nawet złe rzeczy) to pójdzie w New Age i rozpad jego duszy TY BĘDZIESZ MIAŁ NA SUMIENIU.

Więc proszę każdego nowego posta przemyśleć, pisać PRECYZYJNIE i zastanowić się nad owocami. :jabłko:



Kompletnie nie zgadzam się z przekazem zawartym w twoim komentarzu.
Pisząc o STWÓRCY i CZŁOWIEKU jako podzbiorze SWIADOMOŚCI, zakładasz ponownie istnienie pewnego porządku, związku przyczynowo-skutkowego. Kolejności wydarzeń a wiec również czasu. Coś wzięło sie z czegoś cos zapoczątkowało coś. Coś stworzyło swiat materialny. Coś nadrzędnego stworzyło coś podrzędnego.
Tymczasem w pojęciu ŚWIADOMOŚCI nie zachodzą żadne procesy przyczynowo skutkowe. Nie istnieje nadrzędność lub podrzędność względem czegokolwiek. Nie ma zależności.
Dlaczego bo przyjmując twój punkt widzenia AUTOMATYCZNIE musi pojawić się pytanie o SENS, LOGIKĘ, WYTŁUMACZALNOŚĆ i APARADOKSALNOŚĆ tego co jest przedmiotem dyskusji.
PO CO coś stworzyło coś innego. W jaki celu coś powstało z niczego. Dlaczego zbiór CZŁOWIEK nie wypełnia zbioru ŚWIADOMOŚĆ, ale zajmuje jego małą część. Dlaczego BÓG nie równa się CZŁOWIEK. Ja nie mówiłem o człowieku z krwi i kości ani o bogu stwórcy, który go stworzył. W tym sensie rzeczywiście nie można postawić znaku równości, ale nie o takiej SWIADOMOSCI jest mowa.
W tym momencie koło się zamyka, wracamy do punktu wyjścia, znów zaczynamy poszukiwać i "podróżować" w przestrzeni i czasie. Nie tak rozumiem pojecie doświadczenia BALANSU (ZERA/ŚWIADOMOSCI/BOGA/NIESKOŃCZONOŚCI)
A już na pewno nie interpretuję go jako wyłączenie mózgu i nie robienie niczego. W ty momencie NADINTERPRETUJESZ znaczenie zwrotu "Byc jak drzewo", zacytowanego przez ciebie mistrza ZEN.

Nigdzie tez nie pisałem o "odrzucaniu swiata materialnego jako ZŁEGO albo NIEISTNIEJĄCEGO. To nieporozumienie. Postuluję odrzucenie świata materialnego jako JEDYNEGO istniejącego. Po drugie skoro piszę, żę ŚWIADOMOŚĆ NIESKOŃCZONA istnieje i nie istnieje jednocześnie (ZERO) to na jakiej zasadzie śmiem twierdzić, że nieistnienie= ZŁO? Ponadto pisałem wcześniej, że w teorii ZERA (nazwa symboliczna) DOBRO=ZŁO oraz że nadinterpretacja tego twierdzenia jak równiez twierdzenia CZŁOWIEK=BÓG moze byc niebezpieczna.
JAK KAŻDA INNA NADINTERPRETACJA.

Po to mówimy o potrzebie osiągnięcia balansu (tu sie zgadzamy) by do takich nadinterpretacji nie dochodziło.
Niestety, w świecie materialnym - podobnie jak w naszej dyskusji niemal każdy SYMBOL zostaje nadinterpretowany (wspomniana Biblia).

Napisałeś:Bądź w teraźniejszości jak tylko możesz, ale pamiętaj, że czasem trzeba coś zaplanować w tym świecie, choćby posmarowanie kanapki.

Ja powiem: Żyj pełnią życia, nie zapominając że jesteś w teraźniejszości (tylko tak osiągniesz balans).
Wiedząc, że "nic nie wiesz", przestań POSZUKIWAĆ. I nie mam tu na mysli porzucenia szkoły, czy strzelenia sobie w łeb. Myślę, że używamy podobnych symboli do określenia zupełnie innych wartości. Stąd cały paradoks interpretacji symboli w realiach świata rzeczywistego, gdzie pełno podtekstów, odniesień, zniekształcających MYŚL juz a etapie przetwarzania w SŁOWO. Dlatego pisałem, że fakt czy nasza dyskusja ma miejsce czy nie nie ma znaczenia i niczego nie zmieni na poziomie ŚWIADOMOSCI.
Owszem, zmieni na poziomie świadomości ludzkiej (twojej, mojej), o której jak rozumiem piszesz w tym zdaniu:
"Eckhart mówi jasno, że świadomość człowieka może się po prostu 'poszerzyć' i zawierać w sobię myśli, a nie sama zawierać się w nich, nie być przez nie ograniczona."
Odnosze wrażenie, że ty cały czas mówisz o człowieku (z krwi i kości) i jego świadomości sprowadzonej do pracy mózgu, czyli procesów myslowych. Te możesz jak najbardziej poszerzać, tłumacząc ślepemu strukturę koloru.

Nie o takim znaczeniu CZŁOWIEKA i SWIADOMOŚCI jest tutaj mowa.

Na koniec piszesz: "Powiedz komuś, że jest Bogiem i nie musi się rozwijać i niech robi co chce(nawet złe rzeczy) to pójdzie w New Age i rozpad jego duszy TY BĘDZIESZ MIAŁ NA SUMIENIU.
Więc proszę każdego nowego posta przemyśleć, pisać PRECYZYJNIE i zastanowić się nad owocami."

Cały czas tkwisz wyłącznie w świecie materialnym, nie oderwałeś sie nawet na milimetr ;)
Mówisz o konsekwencjach, o zależnościach przyczynowo-skutkowych i ich odniesieniu w czasie. Mówiąc o New Age mówisz o NADINTERPRETACJACH i PRZEINACZENIACH symboliki w świecie materialnym. Możesz postawić znak równości między New Age i każdą religią, każdą ideologią i każdym rodzajem 'wiedzy naukowej" funkcjonującej na świecie. Każda z nich jest niczym innym jak NADINTERPRETACJĄ symboliki SWIADOMOSCI (ta nazwa to również wyłącznie umowny symbol), zniekształconej przez ramy świata materialnego.

W tej kwestii nie ma mowy o jakiejkolwiek PRECYZYJNOŚCI, zapytaj mistrza ZEN, któremu do osiągnięcia stanu BALANSU ŚWIADOMOŚCI nie potrzeba precyzyjnej interpretacji nieprecyzyjnej symboliki, nie potrzeba ideologii, religii ani nauk ścisłych,ba, nie potrzeba nawet naszej dyskusji ! BALANS to NIESKOŃCZONOŚĆ (ZERO).

BALANS nie wydaje owoców. Mówiąc o owocach powracasz do pytania co było pierwsze: jajko, czy kura?

Odpowiedź jest paradoksalnie banalna: Jajko i kura istnieją jednocześnie i jednocześnie nie istnieją..........

Twoje ostatnie zdanie nie wiem dlaczego, wybitnie kojarzy mi się z cenzurą. Czyli fałszywie rozumianą troską o dobro innych (głupszych?). Uważaj, stąd już tylko krok do mylnej interpretacji zwrotu "Jestem Bogiem" ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 lis 2010, 20:44 
Ale z Ciebie mieszadelnik. :zęby:
Żeby się nie powtarzać, zwrócę uwagę tylko na jedno(w sumie też powtórzenie).
Będąc człowiekiem, NIE JESTEŚ jedynym Stwórcą.
Żyjesz na pewnym poziomie swojej świadomości i odrzucając jej rozwój, próbując zrobić pseudo-przeskok do 'wiem że nic nie wiem' i 'wszystko to nic' robisz krzywdę sobię takiemu jakim zostałeś stworzony(jesteś tworzony).
Moment! Masz początek i koniec, jak każdy człowiek, a skoro każdy atom, każdy człowiek jest stworzony przez ŚWIADOMOŚĆ, to jednak świadomość(część ŚWIADOMOŚCI) może się rozwijać i to MA TO ZNACZENIE czy się rozwijasz, czy już uważasz się za oświeconego i postawiłeś już krzyżyk na sobię, czy raczej na 'swoim człowieku' skoro uważasz się za 'uświadomioną ŚWIADOMOŚĆ'.
Skoro rozterki na poziomie ludzkim mają znaczenie, bo ŚWIADOMOŚĆ po coś je tworzy.

Jesteś nihilistą na trzech płaszczyznach.
Wikipedia.pl pisze:
Nihilizm epistemologiczny ukazuje, iż poznanie nie jest w ogóle możliwe (skrajny sceptycyzm poznawczy) i nie istnieje żaden sposób otrzymania wiedzy pewnej (skrajny sceptycyzm metodologiczny), albo zaprzecza nawet istnienia jakiejkolwiek formy wiedzy pewnej.

Nihilizm egzystencjalny głosi brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia.

Nihilizm moralny wyraża pogląd nieistnienia pewnych, ani absolutnych nie wychodzących poza abstrakcję wartości moralnych.

W filozofii społecznej nihilizm jest czasami wykorzystywany do określenia takiego stanu społecznego, w którym jednostki są świadome braku celowości wraz z doświadczeniem pustoty znaczeniowej wszelkich regulacji i unormowań prawnych, zwyczajowych, czy kulturowych.

Gwałtowny rozkwit różnych form nihilizmu przypadł na epokę modernizmu, jednakże nieprzerwanie rozwija się on w czasach obecnych.
A kto podsyca ten nihilizm w społeczeństwie, by je demoralizować i propagować uczucie 'pustki' w ludziach i skłonności samobójcze związane z brakiem sensu życia?
Illuminaci... ...No i Ty też. Ale wierzę, że nie-świadomie.

Jeśli 'konsekwencje' Twojego zachowania są Tobie obojętne, to jesteś pacan a nie uświadomiony.:P
Uciekinier od 'nierzeczywistej' rzeczywistości(gradientowego wycinka multi-wszech-świata).

A prościej, zaprzeczając swojemu człowieczeństwu, zaprzeczasz swojej "boskości"/tego, żeś częścią kreatywnej ŚWIADOMOŚCI jedynego Stwórcy.
Żeby ukończyć szkołę, musisz zdać każdą klasę.
A jak się nie podoba, to do Niego miej pretensje, albo lepiej do siebie.
Bo nie da się z Tobą porozumieć, kiedy tworzysz nielogiczność, by udowodnić nielogiczność.


Ostatnio zmieniony 12 lis 2010, 23:10 przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 12 lis 2010, 22:45 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
Widzę, że sami trochę się gubicie w tym temacie, albo raczej trochę zaczynacie od niego odbiega. Mam więc pomysł, powrócę do pierwotnych pytań tegoż tematu.

1. Czy świadomość wyłoniła się z nicości?
2. Czy świadomość jest nicością, bądź też, czy nicość jest świadoma siebie?
3. Czy wszystko co nas otacza jest w rzeczywistości esencją świadomej nicości?
4. Czym jest sama nicość?
5. Czy ślepy od urodzenia jest w stanie wyobrazić sobie zieleń za pomocą logicznych definicji i symboliki?

Z uwagi, że pytania mają naturę abstrakcyjną, nie żądam logicznych odpowiedzi.

Moje odpowiedzi to:

1. Nie. Gdyż w tym przypadku musiało by zaistnieć coś, co by ją wyłoniło z tej nicości.
2. Tak. Gdyż to odpowiada na pytanie "dlaczego coś, a niżeli nic?"
3. Tak. Gdyż nicość zawiera w sobie nieskończony potencjał.
4.
5. Nie. Gdyż nie istnieje w materialnym świecie żaden opis, który równał by się doświadczeniu, które opisuje, a w tym przypadku, ślepy nigdy nie zdoła wyobrazić sobie koloru, gdyż nigdy go nie widział (doświadczył).

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 16:00 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Bezwarunkowy.
Rozumiemy się bez słów.
Uporządkowałeś chaos mojego komentarza, no ale w końcu chaos=porządek. :shock:
Moja odpowiedź na pytanie nr 4:
Nicość jest Wszystkim.
ŚWIADOMOŚCIĄ.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 16:49 
1. Świadomość nie mogła się wyłonić/narodzić, bo jest wieczna.
2. Nicość sama w sobie nie istnieje.
3. Odwrotnie. To Świadomość jest esencją tego co jest.
4. Błędna implikacja w pytaniu. Odsyłam do ad.2.
5. Za pomocą swojego umysłu, z POMOCĄ symboliki. Niektórzy Twierdzą iż jako jedność na wyższym poziomie, lub jako 'część fraktalna/holograficzna' mamy wszystkie odpowiedzi, całą wiedzę już w sobię, a zewnętrzne informacje tylko pomagają nam do niej dojść w sobie, rezonując 'uśpionymi' częściami nas samych. A doświadczenie i tak zachodzi W ŚRODKU, a nie gdzieś 'na zewnątrz'.

A abstrakcyjne symbole używa się logicznie, w strukturach, modelach i alegoriach.
Inaczej ich istnienie byłoby niepotrzebne.

nie-świadomość pisze:
... chaos=porządek. ...

Napisz jeszcze
DOBRO = ZŁO
PRAWDA = FAŁSZ
PATRIOTYZM = FASZYZM
(1984?)

Aha i jeszcze
WSZYSTKO = NIC,
gdzie tworzysz paradoks rozumiejąc słowa o znaczeniu na tym samym poziomie w innych kontekstach.



Na górę
   
 
 
Post: 13 lis 2010, 17:20 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
ZImny144k pisze:
1. Świadomość nie mogła się wyłonić/narodzić, bo jest wieczna.
2. Nicość sama w sobie nie istnieje.
3. Odwrotnie. To Świadomość jest esencją tego co jest.
4. Błędna implikacja w pytaniu. Odsyłam do ad.2.
5. Za pomocą swojego umysłu, z POMOCĄ symboliki. Niektórzy Twierdzą iż jako jedność na wyższym poziomie, lub jako 'część fraktalna/holograficzna' mamy wszystkie odpowiedzi, całą wiedzę już w sobię, a zewnętrzne informacje tylko pomagają nam do niej dojść w sobie, rezonując 'uśpionymi' częściami nas samych. A doświadczenie i tak zachodzi W ŚRODKU, a nie gdzieś 'na zewnątrz'.

A abstrakcyjne symbole używa się logicznie, w strukturach, modelach i alegoriach.
Inaczej ich istnienie byłoby niepotrzebne.


1. Zdefiniuj wieczna, tylko logicznie.
2. W takim przypadku, początek również.
3. Możliwe, ale to co jest, nie jest potrzebne do istnienia świadomości, natomiast świadomość jest potrzebna do istnienia tego co jest, czyli raczej "to co jest" zawiera się w świadomości, a nie świadomość w "tym co jest", a poza tym na początek, zdefiniujmy "to co jest". Z tego co wiem, to otaczająca nas rzeczywistość, którą odbieramy zmysłami, czyli "to co jest" jest jedynie ograniczonym zakresem częstotliwości. Innymi słowy "to co jest", jest jedynie częścią wszystkiego, które można określić, jako świadomość.
4. Omijam
5. Prawda, ale co z tego, kiedy w przypadku braku jednego zmysłu nie mamy możliwości pobierania zewnętrznej informacji, a co za tym idzie, nie możemy dojść do naszej wewnętrznej prawdy, np. zieleni? Tak więc ponownie... opisz ślepemu od urodzenia zieleń, tak aby mógł ją sobie wyobrazić. Tylko bardzo proszę, nie mów o sposobach, lecz najzwyklej spróbuj opisać.

Pozwolę sobie jeszcze wrócić do zagadnienia "obiektywnej rzeczywistości". Nauka już udowodniła, że rzeczywistość jest jedynie przefiltrowaną przez układ nerwowy informacją docierającą do naszego mózgu, a co za tym idzie, każdy z nas inaczej odbiera rzeczywistość, a co za tym idzie, nie istnieje jedna obiektywna rzeczywistość. Każdy z nas postrzega świat wedle określonego wzoru, który sami tworzymy, aby móc postrzegać świat w określony sposób. Także śmiało można powiedzieć, że "to co jest" nie jest "tym, czym jest na prawdę". Polecam porcję LSD, które sprawia, że układ nerwowy zaczyna pobierać z "tego co jest na prawdę" więcej informacji, innymi słowy zwiększa zakres odbieranej przez nas częstotliwości. Wiecie co zaczyna się widzieć? Chaos, gdyż ludzki umysł nie jest w stanie przetworzyć tak dużej ilości informacji. Ale wniosek jest śmieszny, gdyż ja jako osoba pod wpływem LSD widzę więcej, niż osoba trzeźwa, mój problem polega na tym... że nie wiem co to jest? Także LSD samo w sobie uświadamia nam, że umysł nie jest w stanie pojąć tego co się dzieje na prawdę, gdyż najzwyklej w świecie ma za słaby procesor. Pamiętajmy również, że wykorzystujemy, tylko 4% potencjału umysłowego, co z góry skazuje nas na porażkę w dziedzinie całkowitego i logicznego poznania prawdy.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks


Ostatnio zmieniony 13 lis 2010, 17:32 przez Bezwarunkowy, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 17:30 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
ZImny144k
Tak to jest jak symbolikę próbuje tłumaczyć sie dosłownie :D

Nie rozumiem twojej definicji Stwórcy. W tej definicji coś bierze sie z czegoś. Przyczyna - skutek, czas.
W "mojej" definicji Stwórca = Świadomość, czyli jednocześnie WSZYSTKO i NIC. Gdzie kolejność, przyczynowość, chronologia nie "funkcjonuje".
Początek=ŚWIADOMOŚĆ=Koniec
Nicość=ŚWIADOMOŚĆ=Wszystko

Nie ma "rozwoju", "poziomów" ŚWIADOMOŚCI ani możliwości przeskoków, czy pseudo-przeskoków między nimi, tak jak nie ma możliwości "przeskoków" w czasoprzestrzeni.
Do rozwoju i przeskoków potrzebujesz czasu i przestrzeni. Znów się nie rozumiemy.

Prawdopodobnie masz na myśli rozwój ludzkiej świadomości, ludzkiego umysłu, ludzkiej wiedzy (z małej litery).
O tym pisałem wcześniej:
Osiągnięcie BALANSU NIE-ZROZUMIENIA (wiem, że nic nie wiem) nie oznacza zaprzestania rozwoju w sensie ludzkim (mała litera), oznacza zaprzestanie POSZUKIWANIA i nie-zrozumienia ISTOTY BOGA (ŚWIADOMOŚCI, POTWORA SPAGETTI) - wszelka inna umowna nazwa dozwolona (to tylko symbol) :shock:

Atomy nie zostały stworzone przez SWIADOMOŚĆ, bo ona niczego nie "stworzyła".
Ewentualnie, skoro tak bardzo sie upierasz mozna powiedzieć symbolicznie, że:
ŚWIADOMOŚĆ stwarza atomy (jest atomami), a atomy stwarzają ŚWIADOMOŚĆ (są ŚWIADOMOŚCIĄ) wyłącznie w TERAŹNIEJSZOŚCI.
To w myśl zasady, że ŚWIADOMOŚĆ jest Wszystkim a Wszystko jest ŚWIADOMOŚCIĄ, ale to jeszcze dodatkowo zagmatwa wątek.

Dlaczego mam stawiac na sobie krzyżyk, skoro uważam, że osiągam BALANS (powiedzmy doświadczam SWIADOMOŚCI), co jednocześnie oznacza, iż zdaje sobie sprawę iż WIEM I NIE WIEM jednocześnie.
WIEDZA i NIEWIEDZA jednocześnie stwarza ów BALANS, który wcale nie likwiduje rozterek.
Sama wiedza albo sama niewiedza BALANSU nie tworzy. Potrzeba obydwu przeciwności jednocześnie.
Jeżeli stwierdzę, że tylko WIEM albo tylko NIE WIEM, wówczas musiałbym postawić krzyżyk.
A więc paradoksalnie:
Rozterka = brak rozterek :shock:
ŚWIADOMOŚĆ nie tworzy rozterek. ŚWIADOMOŚĆ jest wszystkim i odwrotnie.

Piękne definicje nihilizmu zacytowałeś!
Problem w tym, że nihilistą musiałbyś nazwać automatycznie swojego mistrza ZEN, który osiąga swój BALANS, dzięki zrozumieniu ISTOTY ŚWIADOMOŚCI, że WSZYTKO jest NICZYM i odwrotnie.

Co do Iluminatów, to już pisałem czym są WSZYSTKIE BEZ WYJĄTKU znane nam religie, ideologie, dziedziny nauki itd. Są konsekwencją NADINTERPRATACJI symboliki wypaczającej istotę ŚWIADOMOŚCI/BOGA.
Jednocześnie zaznaczam, że "wypaczającej" nie traktuję w kategorii dobra lub zła.
Skoro przyjmujemy, że SWIADOMOŚĆ jest wszystkim, to również złem i dobrem.

Mistrz ZEN osiągający BALANS, nie potrzebuje zakładac partii, budować CERN, szukać śladów UFO, być apostołem, prorokiem, tworzyć sektę i strzec TAJEMNIC bądź głosić PRAWDĘ.
Wierzę, że my również nie potrzebujemy tego robić osiągając ów BALANS.

BALANS, czyli doświadczenie ŚWIADOMOŚCI, czyli zrozumienie że niczego się nie rozumie i nie ZROZUMIE (paradoks) i czyli "zrozumienie" że ISTNIEJĘ i NIE ISTNIEJĘ jednocześnie. Jestem wieczny i mnie nie ma, jestem dobrem, jestem złem, jestem ZEREM (ale nie w sensie cytatu odnoszącego sie do ministra Ziobry) :twisted:
Zabawne jakie to proste i skomplikowane zarazem. Skoro osiągam BALANS (jestem BALANSEM) nie mam potrzeby strzelać sobie w łeb, strzelać komuś w łeb, bądź iść drogą, którą nie poszedł by mistrz ZEN :stop:

Pacanem nazwałbym tego, kto uważa, że jego "zachowanie" ma jakiekolwiek KONSEKWENCJE.
Konsekwencja to związek przyczynowo-skutkowy. W ŚWIADOMOŚCI przyczyna i skutek to to samo.

Nie wiem co masz na mysli pisząc o "kreatywnej ŚWIADOMOŚCI" i "jedynym STWÓRCY"?
Nie ma kreacji i nie ma stwarzania tam, gdzie POCZĄTEK oznacza KONIEC a KONIEC POCZĄTEK.

Powiem tak: wogóle nie musimy zaprzeczać swojej BOSKOŚCI, by potwierdzić nasze CZŁOWIECZEŃSTWO.(i odwrotnie)
I wogóle nie musimy sobie niczego udowadniać, bo udowadnianie samo w sobie jest nielogicznością.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 17:57 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 06 lis 2010, 19:10
Posty: 18
Cytuj:
"ZImny144k"]1. Świadomość nie mogła się wyłonić/narodzić, bo jest wieczna.
2. Nicość sama w sobie nie istnieje.
3. Odwrotnie. To Świadomość jest esencją tego co jest.
4. Błędna implikacja w pytaniu. Odsyłam do ad.2.


Sami zagmatwaliście prosty układ pytań i odpowiedzi. Wracamy do punktu wyjścia.

ŚWIADOMOŚĆ jest NICOŚCIĄ i WIECZNOŚCIĄ.
czyli
ŚWIADOMOŚĆ JEST NIESKOŃCZONOŚCIĄ.


Nie odkrywamy tu żadnej Afryki, bo powtarzamy to co ludzkość powtarza od zarania dziejów, w mądrych księgach, przypowieściach, symbolicznych alegoriach, wreszcie największych naukowych odkryciach, które "odpowiednio interpretowane" są zaczynem religii, ideologii, czyli POSZUKIWANIA tego co oczywiste i zawiera się w prostym i skomplikowanym zarazem zwrocie powyżej.
W skrócie, gadamy w kółko o tym samym, szukając w kółko tego samego.
Jednym słowem, STOIMY W MIEJSCU, jedynie okoliczności przyrody się zmieniają (poczucie upływu czasu, mijania epok, rozwoju ludzkości, postępu, ewolucji).

Cytuj:
5. Za pomocą swojego umysłu, z POMOCĄ symboliki. Niektórzy Twierdzą iż jako jedność na wyższym poziomie, lub jako 'część fraktalna/holograficzna' mamy wszystkie odpowiedzi, całą wiedzę już w sobię, a zewnętrzne informacje tylko pomagają nam do niej dojść w sobie, rezonując 'uśpionymi' częściami nas samych. A doświadczenie i tak zachodzi W ŚRODKU, a nie gdzieś 'na zewnątrz'.

A abstrakcyjne symbole używa się logicznie, w strukturach, modelach i alegoriach.
Inaczej ich istnienie byłoby niepotrzebne.


Proponuję łopatologicze doświadczenie:
Opiszę za pomocą alegorii przedmiot który mam przed oczami, zobaczymy co z tego zrozumiesz ZImny144k?


Cytuj:
Biorąc
nie-świadomość pisze:
... chaos=porządek. ...

Napisz jeszcze
DOBRO = ZŁO
PRAWDA = FAŁSZ
PATRIOTYZM = FASZYZM
(1984?)

Aha i jeszcze
WSZYSTKO = NIC,
gdzie tworzysz paradoks rozumiejąc słowa o znaczeniu na tym samym poziomie w innych kontekstach.


Właśnie tak napisałem
DOBRO=ZŁO

Jeżeli chcesz postaram ci sie to udowodnić.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 19:06 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
Chłopcy, a może tak zacznijmy od pięknej prawdy... dobro i zło nie istnieje... istnieje, tylko umysłowa interpretacja/definicja/osąd danej sytuacji, którą postrzegamy, jako dobrą, albo złą. Życie niema znaczenia, rzeczywistość jest neutralna, to nawet jest udowodnione:

"99.9999999% atomu jest pustą przestrzenią. energia protonu znajduje się w centrum atomu, elektron krąży po jego zewnętrznej stronie, a NEUTRON jest światem fizycznym zbudowanym z oddziaływania protonu (+) i elektronu (-)."

NEUTRON, czyli coś NEUTRALNEGO, czyli coś równego 0, czyli coś co niema znaczenia. Dobro i zło są pojęciami czysto względnymi. To co dobre dla ciebie, dla mnie jest złe i na odwrót. Także stwierdzenie DOBRO=ZŁO z logicznego punktu widzenia jest bardzo trafne. Nie istnieje dobro i zło, istnieje, tylko definicja, ale ta teoria pochodzi z wyższej półki filozoficznej.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2010, 19:31 
Bezwarunkowy pisze:
... 3. Możliwe, ale to co jest, nie jest potrzebne do istnienia świadomości, natomiast świadomość jest potrzebna do istnienia tego co jest, czyli raczej "to co jest" zawiera się w świadomości, a nie świadomość w "tym co jest", a poza tym na początek, zdefiniujmy "to co jest". Z tego co wiem, to otaczająca nas rzeczywistość, którą odbieramy zmysłami, czyli "to co jest" jest jedynie ograniczonym zakresem częstotliwości. Innymi słowy "to co jest", jest jedynie częścią wszystkiego, które można określić, jako świadomość. ...
No właśnie. Dlatego to świadomość jest esencją.

Zimny144k pisze:
... 2. Nicość sama w sobie nie istnieje. ...
Bezwarunkowy pisze:
... 2. W takim przypadku, początek również. ...
Ouroboros kolego.

Bezwarunkowy pisze:
... 5. Prawda, ale co z tego, kiedy w przypadku braku jednego zmysłu nie mamy możliwości pobierania zewnętrznej informacji, a co za tym idzie, nie możemy dojść do naszej wewnętrznej prawdy, np. zieleni? Tak więc ponownie... opisz ślepemu od urodzenia zieleń, tak aby mógł ją sobie wyobrazić. Tylko bardzo proszę, nie mów o sposobach, lecz najzwyklej spróbuj opisać. ...
W tym przypadku ma resztę zmysłów do odbierania informacji o podmiocie. Przeczytaj jeszcze raz.

Bezwarunkowy pisze:
... Nauka już udowodniła, że rzeczywistość jest jedynie przefiltrowaną przez układ nerwowy informacją docierającą do naszego mózgu ...
Człowieku. Weź pomyśl co Ty piszesz. Subiektywny świat/postrzeganie/PRZEFILTROWANA informacja to nie to samo co świat obiektywny.
Możesz wierzyć se nawet, że fruwać potrafisz, ale zeskakując z wieżowca i tak długo nie polatasz.
Twoje śmieszne wywody zakładają, że każdy, cokolwiek idiotycznego myśli, że jest to prawdą, więc jeśli zabójca zamorduje niewinną osobę, ale wierzy, że zrobił dobrze, to to jest niby prawda? Czy on jest świadomy? NIE! Jest on odcięty od świata rzeczywistego i odcina się coraz bardziej.
A chodzi tu o to, żeby właśnie pozbywać się bzdur z głowy i widzieć świat takim jaki jest na prawdę.
Im Twój subiektywny świat jest bliżej obiektywnego, tym jesteś bliżej prawdy. Z definicji.

Bewzwarunkowy pisze:
... umysł nie jest w stanie pojąć tego co się dzieje na prawdę, gdyż najzwyklej w świecie ma za słaby procesor. ...
Nikt Ci nie każe obejmować całego wszechświata w każdym szczególe.
Skup się na jednej prawdzie po kolei.
Przecież przewidując orbitę planety, nikt nie każe Ci jednocześnie myśleć o miesiączce mrówki.

nie-świadomość pisze:
... Do rozwoju i przeskoków potrzebujesz czasu i przestrzeni. Znów się nie rozumiemy. ...
Świadomość jest poza czasem i przestrzenią => objawia się również w niej. Z wyższej perspektywy, bo nie jest przez nią ograniczona. A skoro czas istnieje w nieskończoności, to wycinek nieskończoności jest obecni w czasie. Tak samo świadomość.

nie-świadomość pisze:
... Atomy nie zostały stworzone przez SWIADOMOŚĆ, bo ona niczego nie "stworzyła". ...
Ok. Wygrałeś panie Kononowicz. Nie ma nic. Genialne. :bangheadwall:

nie-świadomość pisze:
... ŚWIADOMOŚĆ stwarza atomy (jest atomami), a atomy stwarzają ŚWIADOMOŚĆ (są ŚWIADOMOŚCIĄ) wyłącznie w TERAŹNIEJSZOŚCI. ...
To tak jakby powiedzieć, że cegły budują dom, a dom buduje cegły.

nie-świadomość pisze:
... Rozterka = brak rozterek ...
Orwell przewraca się w grobie... No nie dociera...

nie-świadomość pisze:
... Problem w tym, że nihilistą musiałbyś nazwać automatycznie swojego mistrza ZEN, który osiąga swój BALANS, dzięki zrozumieniu ISTOTY ŚWIADOMOŚCI, że WSZYTKO jest NICZYM i odwrotnie. ...
Tak się składa. Że mistrzem ZEN nie jesteś. Oni nie są nihilistami. Ty tak. Więc jednak jakaś różnica w rozumowaniu jest. Śmiem twierdzić iż niebywale spora.
Właśnie dlatego mistrzowie nie uczą uczniów od razu wszystkiego, tylko dopiero kiedy są na to gotowi.
Ominąłeś podstawy i teraz wszystko masz do góry nogami.

nie-świadomość pisze:
... Pacanem nazwałbym tego, kto uważa, że jego "zachowanie" ma jakiekolwiek KONSEKWENCJE. ...
Chrystus... Buddha... Ratownik medyczny...

nie-świadomość pisze:
... Konsekwencja to związek przyczynowo-skutkowy. W ŚWIADOMOŚCI przyczyna i skutek to to samo. ...
To tak jakbyś mówił, że wkrętarka to to samo co śrubka.
Jakiegokolwiek symbolu się uczepisz, poszerzasz go do miana "wszystkiego".
'Konsekwencja' i 'skutek', to są dwa różne słowa znaczące co innego, bo dwa słowa są tu potrzebne.
Jeśli popatrzysz na linijkę i powiesz pierwszy centymetr i dziesiąty centymetr linijki to to samo, to będzie to dokładnie tak samo błędne.
Powiedz linijka jest jednym. Albo centymetry są zawarte w linijce. W tedy się zgodzimy.

nie-świadomość pisze:
... Nie ma kreacji i nie ma stwarzania tam, gdzie POCZĄTEK oznacza KONIEC a KONIEC POCZĄTEK. ...
Tyle, że drogi kolego, kreacja jest nieprzerwana, a nie tylko na początku i końcu. :)

nie-świadomość pisze:
... Jednym słowem, STOIMY W MIEJSCU ...
No Ty na pewno stoisz w miejscu... Ja tam idę zrobić sobię kanapkę. :język:

nie-świadomość pisze:
... Właśnie tak napisałem
DOBRO=ZŁO ...
Stwierdzam, iż jesteś niebezpieczny dla otoczenia. Pozbądź się ostrych rzeczy. :hi hi:
Przeczytaj prawa hermetyczne i zrozum chociaż jedno...

Bezwarunkowy pisze:
... dobro i zło nie istnieje... ...
... Dobro i zło są pojęciami czysto względnymi. ...
Komformistyczna przeinterpretacja nauk mędrców tego świata prowadząca do nierozsądnych i niebezpiecznych wniosków.
Jednym słowem New Age.

Do widzenia. :hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 13 lis 2010, 20:09 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lip 2010, 17:18
Posty: 88
Lokalizacja: z kosmosu
Płeć: mężczyzna
Bezwarunkowy czy akt nieustannej kreacji jest obiektywny, a może nie istnieje? Ładunek tworzenia wszystkiego to pustka - zgoda, ale czasami nie jest w nim zawarta jakaś wibracyjna prawda wszystkiego co tworzy, łączy, spaja, aby było jednością. Jak dla mnie tym prawdziwym dźwiękiem we wszechświecie jest miłość (moja iluzja umysłowa). Oczywiście miłość można interpretować na różnorakie sposoby umysłowe, bo nie istnieje :język:

_________________
TYLKO OBECNA CHWILA MA ZNACZENIE



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 91 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group