Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 30 mar 2020, 23:08

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
Post: 10 gru 2011, 23:20 
Cytuj:
BŁĘDY W PRAKTYCE

„To wówczas, gdy wasza praktyka jest zachłanna, stajecie się nią zniechęceni.Powinniście więc być wdzięczni, że macie znak lub sygnał ostrzegawczy dla ukazania wam słabego punktu waszej praktyki"

Istnieje kilka marnych sposobów praktyki, o których powinniście wiedzieć. Zazwyczaj kiedy praktykujecie zazen, stajecie się bardzo idealistyczni i wyznaczacie ideał czy cel, który staracie się osiągnąć i spełnić. Lecz, jak często mówiłem, jest to absurd. Kiedy jesteście idealistyczni, macie w sobie jakieś pojęcie korzyści, ale gdy osiągniecie swój ideał czy cel, wasze pojęcie zysku stworzy następny ideał. Dopóki wasza praktyka będzie oparta na pojęciu zysku i będziecie praktykować zazen w sposób idealistyczny, dopóty nie nadejdzie czas, w którym osiągniecie swój ideał. Co więcej, zaprzepaścicie to, co najlepsze w waszej praktycy. Ponieważ to, co chcecie osiągnąć, będzie zawsze znajdować się przed wami, będziecie zawsze poświęcali siebie teraz dla jakiegoś ideału w przyszłości. W rezultacie nie uzyskacie niczego. To jest absurdalne i z pewnością nie jest to odpowiednia praktyka. Ale jeszcze gorsze od postawy idealistycznej jest praktykowanie zazen we współzawodnictwie z kimś innym. To marny, nędzny rodzaj praktyki.
Nasza droga soto kładzie nacisk na sikan tadza, czyli na „samo siedzenie". Właściwie nie mamy szczególnej nazwy dla naszej praktyki; kiedy praktykujemy zazen, to po prostu praktykujemy, i czy znajdujemy w naszej praktyce radość czy też nie, po prostu to robimy. Nawet gdy jesteśmy senni i zmęczeni praktykowaniem zazen, powtarzaniem tej samej rzeczy dzień po dniu, nawet wówczas kontynuujemy naszą praktykę. Bez względu na to, czy ktoś nas zachęca czy też nie po prostu to robimy.
Nawet kiedy praktykujecie zazen sami, bez nauczyciela, to myślę, że znajdziecie jakiś sposób, by stwierdzić, czy wasza praktyka jest odpowiednia czy też nie. Kiedy jesteście zmęczeni siedzeniem lub gdy czujecie wstręt do swojej praktyki, powinniście to rozpoznać jako sygnał ostrzegawczy. Stajecie się zniechęceni praktyką wówczas, gdy jest ona idealistyczna. Macie w swojej praktyce `jakieś pojęcie korzyści i nie jest ona dostatecznie czysta. To wówczas, gdy praktyka jest zachłanna, stajecie się nią zniechęceni. Powinniście być wdzięczni, że otrzymujecie znak czy sygnał ostrzegawczy, który ukazuje wam wasz słaby punkt. Zapominając wtedy całkowicie o omyłce i odnawiając swoją drogę, możecie na nowo podjąć pierwotną praktykę. To jest bardzo ważny punkt.
Tak długo jak kontynuujecie praktykę, jesteście dość bezpieczni, ale ponieważ kontynuowanie jest rzeczą bardzo trudną, musicie znaleźć jakiś sposób zachęcania siebie. Ponieważ trudno jest zachęcać siebie, nie wikłając się w jakiś marny rodzaj praktyki - samotne kontynuowanie czystej praktyki może być bardzo trudne. Po to mamy nauczyciela. Razem z nauczycielem będziecie poprawiać swoją praktykę. Z pewnością nieraz będzie wam z nim bardzo ciężko, ale nawet jeśli tak będzie, to zawsze będziecie mogli uniknąć błędów.
Większości buddyjskich kapłanów zen było ciężko ze swoimi mistrzami. Kiedy mówię o tych trudnościach, możecie pomyśleć, że bez tego rodzaju trudów nie sposób praktykować zazen. Ale to nieprawda. Czy macie w swojej praktyce trudności czy też nie, dopóki ją kontynuujecie, jest to czysta praktyka w jej prawdziwym znaczeniu. Nawet kiedy nie jesteście jej świadomi, ona jest. Tak więc zenji Dogen powiedział: .,Nie myślcie, że koniecznie będziecie świadomi swojego własnego oświecenia". Czy jesteście tego świadomi czy też nie, prawdziwe oświecenie jest w waszej praktyce.
Inną pomyłką będzie praktykowanie dla radości, jaką w tym znajdujecie. W istocie, kiedy wasza praktyka uwikłana jest w odczucie radości, również nie jest z nią bardzo dobrze. Nie jest to oczywiście marna praktyka, ale w porównaniu z prawdziwą nie jest za dobra. W buddyzmie hinajany praktyka klasyfikowana jest na cztery sposoby. Najlepszym sposobem jest po prostu robić ją, nie znajdując w niej żadnej radości, nawet radości duchowej. W ten sposób praktykujemy zapominając o odczuciach fizycznych i umysłowych, zapominając zupełnie o sobie. To jest czwarty etap, najwyższy. Następnym, niższym, jest znajdowanie w swojej praktyce fizycznej radości. Na tym etapie znajdujecie w praktyce pewną przyjemność i będziecie praktykowali ze względu na tę przyjemność. Na drugim etapie znajdujecie radość zarówno fizyczną, jak i umysłową lub dobre samopoczucie. Te dwa środkowe etapy, są stopniami, na których praktykujecie zazen, ze względu na dobre samopoczucie. Pierwszy etap mamy wówczas, gdy w waszej praktyce nie ma myślenia ani ciekawości. Te cztery etapy odnoszą się również do praktyki mahajany, a najwyższym jest po prostu praktykowanie.
Jeśli natrafiacie w praktyce na jakąś trudność, to jest to ostrzeżenie, że macie błędne wyobrażenie, musicie więc być ostrożni. Lecz nie porzucajcie praktyki, kontynuujcie ją świadomi własnej słabości. Tu nie ma
żadnego wyobrażenia korzyści. Tu nie ma żadnego stałego wyobrażenia osiągnięcia. Nie mówcie „to jest oświecenie" lub „to nie jest właściwa praktyka". Nawet w błędnej praktyce, kiedy to sobie uświadamiacie i kontynuujecie ją, jest właściwa praktyka. Nasza praktyka nie może być doskonała, ale powinniśmy ją kontynuować, nie zniechęcając się tym. To jest tajemnica praktyki.
A jeśli chcecie znaleźć jakąś zachętę w swoim zniechęceniu, zmęczenie praktyką jest samo w sobie zachętą. Zachęcacie siebie samych, gdy macie jej dosyć. Kiedy nie chcecie tego robić, jest to sygnał 'ostrzegawczy. Podobne jest to do bólu zęba, kiedy zęby nie są zdrowe. Kiedy czujecie ból zęba, idziecie do dentysty. Taka jest nasza droga.
Przyczyną konfliktu jest jakieś ustalone czy też jednostronne wyobrażenie. Kiedy każdy pozna wartość czystej praktyki, ubędzie z naszego świata wiele konfliktów. To jest tajemnica praktyki i drogi zenji Dogena. Dogen powtarza to w swojej książce Siobogendzo („Skarbiec prawdziwej dharmy").
Jeśli zrozumiecie, że przyczyną konfliktu jest jakieś ustalone czy też jednostronne wyobrażenie, możecie odkryć znaczenie w różnych praktykach, nie dając im się usidlić. Jeśli sobie tego nie uprzytomnicie, zostaniecie z łatwością usidleni przez jakiś szczególny sposób i powiecie: „Oto oświecenie! Oto doskonała praktyka. Oto nasza droga. Reszta dróg nie jest doskonała. To jest najlepsza droga". To wielki błąd. W prawdziwej praktyce nie ma żadnej szczególnej drogi. Powinniście znaleźć swoją własną drogę i powinniście wiedzieć, jaki rodzaj praktyki wykonujecie w danym momencie. Znając zarówno dobre, jak i złe strony jakiejś szczególnej praktyki, możecie bezpiecznie praktykować tę szczególną drogę. Ale jeśli wasza postawa będzie jednostronna, zignorujecie złą stronę praktyki i będziecie kładli nacisk tylko na jej dobrą stronę. W końcu odkryjecie najgorszą stronę tej praktyki, staniecie się zniechęceni, kiedy będzie zbyt późno. To głupie. Powinniśmy być wdzięczni za to, że starożytni nauczyciele wskazywali na ten błąd.


"Umysł zen, umysł początkującego" Shunryu Suzuki Roshi



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 10 gru 2011, 23:20 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 mar 2012, 18:28 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 07 mar 2012, 15:46
Posty: 9
Płeć: kobieta
Owcz4r pisze:
Cytuj:
Dopóki wasza praktyka będzie oparta na pojęciu zysku i będziecie praktykować zazen w sposób idealistyczny, dopóty nie nadejdzie czas, w którym osiągniecie swój ideał. Co więcej, zaprzepaścicie to, co najlepsze w waszej praktycy. Ponieważ to, co chcecie osiągnąć, będzie zawsze znajdować się przed wami, będziecie zawsze poświęcali siebie teraz dla jakiegoś ideału w przyszłości. W rezultacie nie uzyskacie niczego. To jest absurdalne i z pewnością nie jest to odpowiednia praktyka.

Bardzo ciekawy tekst.
Sama miałam taki problem z medytowaniem bo czegoś oczekiwałam, chociaż sama nie wiedziałam czego. Teraz medytuję żeby madytować, niczego nie wizualizuję, nic nie wymyślam i jest zupełnie inaczej niż kiedyś.
Poszukam tej książki bo mnie zainteresowała :) , dzięki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 mar 2012, 19:16 
Z książek ciężko się nauczyć samemu.Możesz robić błędy a MYŚLEĆ że to ok.Jest dużo szczegółów których nie widzisz dopóki ktoś nie ich nie pokaże kijem Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2012, 23:37 
Umysł pracuje sam ze sobą i zahacza o wyobrażenie Ja, które wstrzymuje jego prawidłową prace. Wpierw zweryfikujcie Ja, późnej resztę wyobrażeń w które uciekacie się od odpowiedzialności.



Na górę
   
 
 
Post: 06 cze 2012, 19:08 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 05 cze 2012, 16:55
Posty: 11
Cytuj:
Dopóki wasza praktyka będzie oparta na pojęciu zysku i będziecie praktykować zazen w sposób idealistyczny, dopóty nie nadejdzie czas, w którym osiągniecie swój ideał. Co więcej, zaprzepaścicie to, co najlepsze w waszej praktycy. Ponieważ to, co chcecie osiągnąć, będzie zawsze znajdować się przed wami, będziecie zawsze poświęcali siebie teraz dla jakiegoś ideału w przyszłości. W rezultacie nie uzyskacie niczego. To jest absurdalne i z pewnością nie jest to odpowiednia praktyka.


Jest to dobra wskazowka do jakiejkolwiek "praktyki" , "umysl" lubuje sie w podtrzymywaniu/tworzeniu "obrazu" ktory jest "tam" tworzac "konfilkt /polaryzajce" z tym co jest "tutaj" . W świadomym trwaniu zawieszenie sie w chwili obecnej ,staje sie "trudne" , gdy "obraz" przejmuje "prym" nad tym co jest w chwili obecnej , stad *"refreshing" od chwili do chwili rozpuszcza owe obrazy , poprzez "obserwacje ,bycia swiadkiem " nie ingerujac w jakikolwiek sposob w obserwowany "podmiot" , bedac swiadkiem w "teraz" wychodzac z "wewnetrznego dialogu" , ktory jest zwiazany z "obrazem" . Dzieje sie to samo przez sie w swoim wlasnym "czasie" .

*refreshing - auto refleksja , rozpoznanie , kierowanie "uwagi" na chwile obecna .

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=j7N1LsE6 ... 228A792D2D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 cze 2012, 19:23 
Bycie tu i teraz to bycie ciagle u celu. Nie ma wiec tak naprawde dokad darzyc, dokad isc, bo w kazdej chwili jestesmy tam, gdzie powinnismy na te chwile byc. Mruga
Praktyka... trzeba po prostu robic swoje... nie wymyslac za duzo.
Praktykowac bez wzgledu na wszystko... ochote, brak ochoty, zmeczenie, cokolwiek co jest i moze stanac temu na drodze.


Ja mialam raz fajowski sen, OOBE, w ktorym widzialam siebie, jak wyszlam z ciala i zamiast udac sie w podroz, siadlam na lozku i zaczelam medytowac. W oknie pojawialy sie blyski z zewnatrz, blyski swiatla, na przemian z biciem bebnow szamanskich. Cokolwiek sie dzialo ja bylam skupiona na medytacji... Mruga
Raptem wskoczyl szary wilki, podszedl do mnie i usiadl kolo mnie.

W kazdym razie pierwszy raz, tu we snie, poczulam takie wlasnie... robie swoje i nie zwracam uwagi na to, co sie dzieje dookola. Inaczej... zdawalam sobie z tego sprawe, ze to sie dzialo, a jednak bylam nie do poruszenia. Ciekawe przezycie. Chociaz we snie. Ale wziawszy pod uwage, ze w koncu sen (czy OOBE) to inne stany swiadomosci... ciekawa sprawa.

No i ciekawe, ze nie ponioslo mnie na spacer poza cialem a wlasnie w strone medytacji. :)



Na górę
   
 
 
Post: 06 cze 2012, 19:29 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 05 cze 2012, 16:55
Posty: 11
Ciekawe doswiadczenie , jednakze zobacz jak łatwo z jaką perfekcją staje sie to tylko "obrazem" , chwila obecna trwa ... to tak odnosnie tematu ..

Buziaki :bużki:
edit :

"Nie ma wiec tak naprawde dokad darzyc, dokad isc, bo w kazdej chwili jestesmy tam, gdzie powinnismy na te chwile byc. "
Zgadza sie , w praktyce paradoskalnie ,dąrzymy nie dąrząc ;) do "utrzymania sie w chiwli obecnej" , "umysl" ma tendencje do ciaglego odlatywania . Dzieje sie to samo przez sie , wszystko jest ok , oceny osady wyobrazenia sa tylko "obrazami" elementami doswiadczenia od chwili do chwili .

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=j7N1LsE6 ... 228A792D2D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sty 2013, 23:08 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
praktyka
trening

jedno wiedzieć
swoje trzeba wytrenować

pomyślności i powodzenia życzę
wytrwałości przede wszystkim

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 wrz 2013, 23:34 
Cytuj:

Opór mentalny
Zawsze, kiedy stawiamy opór, pojawia się stres. Opór mentalny różni się od emocjonalnego tym samym, czym ocena różni się od analizy. Emocjonalnie opieramy się wtedy, kiedy myślimy, że coś jest złe, natomiast opieranie się mentalne wynika z mniemania, że coś jest nieprawidłowe. Sam w sobie opór mentalny nie posiada niszczącej siły, charakterystycznej dla strachu i gniewu, lecz podkopuje wiarę w siebie, poczucie własnej wartości i zdrowie fizyczne w taki sam sposób, w jaki drobne strużki wody powodują erozję gór. Przybiera on formę negatywnej krytyki ze strony lono, a każda krytyka, którą ku odbiera jako cios, wywołuje pewien, stosunkowo niewielki negatywny stres. Jednakże ciosy, z którymi łatwo radzimy sobie, kiedy jesteśmy zdrowi i odprężeni, w sytuacji napięcia i przykrych wspomnień o wcześniejszych nieszczęściach, bywają bardzo bolesne. Gdy tego rodzaju krytycyzm wchodzi w nawyk, staje się on tak automatyczny, iż często pojawia się w umyśle, zanim zdążymy go sobie uświadomić, a należy podkreślić, że napięcie występuje niezależnie od tego, czy krytyka została wypowiedziana głośno, czy nie.

Jednym z najbardziej zwariowanych przekonań, jakie ma nowoczesne społeczeństwo, jest mniemanie, że krytyka to rzecz pozytywna, która pomaga nam wyciągać stosowne nauki. Tymczasem, jedynym jej skutkiem jest stres i wzmocnienie tego, co krytykujemy. Stałe przypominanie sobie tego, czego nie zrobiliśmy w sposób właściwy, zdecydowanie przeszkadza nam w uczeniu się. Kiedy jako dziecko uczyliśmy się chodzić, zapominaliśmy o tym, co było niewłaściwe, a zapamiętywaliśmy tylko to, co przybliżało nas do celu. Ci, którzy pamiętają, jakie błędy popełnili, mają skłonność do powielania ich. Jeżeli ktoś opanowuje lekcje w atmosferze wytykania błędów, to udaje się mu to mimo takiej atmosfery, a nie dzięki niej. Często jestem pytany o wartość tzw. „konstruktywnej krytyki". Nie posiada ona żadnej wartości. Za takim określeniem kryje się po prostu chęć usprawiedliwienia swojej skłonności do wygłaszania krytycznych ocen. Motywacją wytykania komuś błędów jest raczej chęć „zdołowania" człowieka, niż autentyczne pragnienie pomocy. Jeżeli chcemy rzeczywiście pomóc danej osobie, powinniśmy wskazywać na jej sukcesy i uczyć ją sposobów ich osiągania. Obecnie istnieje wysoka specjalizacja w tzw. analizie krytycznej, chociaż rzadko można znaleźć w tej dziedzinie biegłego praktyka. O ile krytyka wygląda w ten sposób: „Nie, nie! Tak jest źle! Zrób to tak, głupku!", o tyle proces analizy krytycznej przebiega zwykle następująco: „To co robisz nie przynosi takich rezultatów, jakich oczekujesz, osiągniesz je w ten sposób." Założeniem analizy krytycznej jest rozpoznawanie niedociągnięć i wydawanie zaleceń bez oceny, ale osoba o niskim poczuciu własnej wartości nawet pozytywną analizę krytyczną potraktuje jako negatywną krytykę, skierowaną do niej osobiście, co wywoła u niej napięcie.

Z mojego doświadczenia wynika, że reakcja na krytykę jest podstawowym czynnikiem wywołującym astmę, alergie, przeziębienia, bóle głowy i - prawdopodobnie z tego powodu, że usztywnia myślenie - artretyzm.






Cytuj:

Odwracanie i przeplatanie.
Niektórzy ludzie są tak bardzo przyzwyczajeni do stałego krytykowania, że nie znają żadnego innego sposobu niesienia pomocy we wprowadzaniu zmian u siebie i innych. Jeżeli jesteś jedną z takich osób, nie czuj się gorszy, ponieważ reprezentujesz większość. Moja rada dla Ciebie jest następująca: krytykuj, jeżeli już musisz, ale rób to inaczej. Oto dwie możliwości.
Odwracanie. Chodzi o odwrócenie zwykłego wzorca krytyki, który polega na tym, że najpierw zwracamy uwagę na coś dobrego, a następnie oferujemy krytykę. Na przykład: „Namalowałeś piękny obraz, ale niebo jest zbyt czerwone". Zdecydowanie lepszy efekt osiąga się wówczas, kiedy odwrócimy kolejność i powiemy: „Sądzę, że to niebo jest zbyt czerwone, ale obraz jest piękny". Odwrócenia takiego dokonujemy po to, by wypowiedź kończyła się komplementem, ponieważ w kategoriach napięcia i odprężenia komplement neutralizuje skutki krytyki, zwłaszcza w ciele mówiącego, ale w znacznym stopniu także w ciele słuchacza, toteż staje się on bardziej otwarty na pomoc.Przeplatanie. Tu procedura jest podobna do poprzedniej, lecz różni się od niej tym, że zaczynamy od komplementu, następnie krytykujemy i kończymy również komplementem. Na przykład: „To piękny obraz, choć niebo jest zbyt czerwone, ale bardzo mi się podoba, jak namalowałeś fale," Takie podejście, oprócz pomocy w uwolnieniu stresu, pozwoli rozmówcy przyjąć krytykę w sposób bardziej zrelaksowany i z większą chęcią wprowadzenia zmiany.







Cytuj:
Opór duchowy

Opór wewnętrzny i wynikające z niego napięcie może powstać w wyniku podążania w kierunku fizycznego bodźca, lub odsuwania się od niego, w wyniku strachu i gniewu lub obrony przed negatywną krytyką. Może również pojawić się jako rezultat wyizolowania. Pamiętaj, że hawajskim słowem określającym opór jest ku'e, które oznacza „stać z boku". Napięcie związane z oporem pojawia się, między innymi wówczas, gdy izolujemy się od czegoś lub próbujemy to uczynić. W przypadku oporu duchowego unikamy danego miejsca, jakiejś grupy lub nawet całego świata, ponieważ czujemy, że nie jesteśmy ich częścią. Zdarza się to często z tego powodu, że w naszym odczuciu nie jesteśmy akceptowani, ale reakcja taka może wynikać również z faktu, że czujemy się związani z czymś innym. Istnieje tak wiele możliwych kombinacji przekonań, mogących wywoływać takie stany emocjonalne, że ich pochodzenie nie ma znaczenia. Istotne jest, że im bardziej jesteśmy wyizolowani, tym większy jest negatywny stres. Nieuczestniczenie w działaniach grupy i brak poczucia sensu jednoczenia się z obszarem, na którym żyjemy, powoduje stosunkowo niewielki stres (jeżeli nie towarzyszy temu strach, złość, albo krytyka), ale jeżeli popadamy w skrajności, polegające na długotrwałym oddawaniu się marzeniom, zbyt długim medytowaniu, a nawet na pewnych formach autyzmu, możemy ściągnąć na siebie wiele problemów zdrowotnych. Długotrwałe oddawanie się marzeniom oznacza, że spędzamy większość naszego dnia ze świadomą uwagą skupioną na rzeczach, nie związanych ze światem, w którym żyjemy (pisarze zachowują równowagę głównie dzięki temu, że wykonują czynności fizyczne, takie jak pisanie odręczne, pisanie na maszynie czy komputerze, lub dyktowanie). Przedłużone medytowanie to spędzanie większości czasu w jakimś stanie skupienia, który Przenosi naszą uwagę z otaczającego nas świata i z naszego ciała na coś innego, czego skutkiem jest zmniejszenie poboru tlenu i gromadzenie się toksyn. Ale napie.de powstaje także w wyniku długotrwałego oddzielenia łono od naszego ku, czyli świadomości mentalnej od świadomości ciała. Dzieje się tak, na przykład, wtedy, kiedy zbyt długo śpimy (właśnie dlatego zbyt długi sen może powodować ospałość i różnego rodzaju bóle). Ludzie podlegający takim formom wyizolowania z rzeczywistości (czyli tacy, którzy zbyt długo śpią, przez większą część czasu oddają się marzeniom lub zbyt często przebywają w stanach medytacyjnych) stwierdzają, że wzmaga się u nich nieprzyjemne uczucie przy „powrocie do ciała" po długich okresach „nieobecności" w nim, co z kolei skłania ich do przedłużania tych okresów. Powodem tego, że ciało odczuwa dyskomfort w sytuacji bycia tu i teraz jest właśnie długotrwałe odrywanie się od otaczającej nas rzeczywistości.

Miałem w tym zakresie osobiste doświadczenie. Zdarzyło się to podczas wyprawy z moimi synami do High Sierras. W pewnym momencie było mi trudno dotrzymywać im kroku, toteż zastosowałem technikę, polegającą na powtarzaniu pieśni, która odłączyła mój umysł od ciała i w ten sposób mogłem posuwać się szybciej, nie odczuwając żadnego dyskomfortu. Bez problemu nadążałem za synami, dopóki nie dotarliśmy do campingu. Kiedy ponownie połączyłem się ze swoim ciałem, natychmiast opadłem z sił z powodu wyczerpania. Moje odłączone lono było całkowicie nieświadome rozpaczliwych sygnałów ku, informujących o narastającym napięciu i odwodnieniu. Chłopcy pobiegli do wodospadu, a ja - żeby móc dotrzeć do stołówki - musiałem przez pół godziny namawiać swoje ku, by zechciało przywrócić mnie do stanu normalnego.Nie ma ścisłych zasad, określających jak długo możemy pozostawać wyłączeni, nie doznając nadmiernego napięcia, ponieważ każdy z nas ma inną przemianę materii i inną motywację. Najlepszym sprawdzianem jest nasze samopoczucie. Jeżeli po powrocie ze stanu wyłączenia czujemy się dobrze, oznacza to, że długość okresu przebywania w nim była dla nas właściwa. Kiedy jednak wyłączanie się duchowe stanowi dla nas problem, to w jego rozwiązaniu może pomóc świadome podjęcie jakiejś działalności fizycznej, zaangażowanie się w kontakty z ludźmi lub z przyrodą, a także praktykowanie błogosławieństwa.Szczególnym przypadkiem wyizolowania jest autyzm. Osoba znajdująca się w tym stanie tak dalece wycofała się ze świata zewnętrznego, że zwykle potrzebna jest jej pomoc w powrocie do nie-go. Zakres objawów autyzmu obejmuje niechęć do mówienia i do podejmowania działań, niechęć do reagowania na ludzi i otoczenie, a nawet całkowite niedostrzeganie ich. Stanowi temu mogą też towarzyszyć rytmiczne bezcelowe ruchy. Najskuteczniejszą kuracją jest tu chyba darzenie takiej osoby bezwarunkową miłością. Tym, którzy mają do czynienia z tym problemem polecam książkę Barry Kaufmana, choć w niektórych przypadkach wystarczy po prostu odrobina miłości. Nauczycielka jednego z moich słuchaczy miała uczennicę, której stan można było określić jako graniczący z autyzmem. Dziewczynka nie mówiła i nie uczestniczyła w żadnych działaniach. Od momentu przyprowadzenia jej do szkoły do momentu odebrania siedziała spokojnie i nie reagowała na żadne przejawy troski ze strony nauczycielki. Z uwagi na ograniczony czas, jaki nauczyciel może poświęcić pojedynczemu uczniowi w szkole zaproponowałem, by po każdej lekcji nauczycielka po prostu siadała obok dziecka, naśladując możliwie najdokładniej każdą pozycję, wyraz twarzy i ruch, który wykonywała dziewczynka i żeby po upływie dwóch minut delikatnie dotykała jej, mówiąc „Dziękuję". Po trzech tygodniach dziewczynka rozmawiała z koleżankami, uśmiechała się i zaczęła uczestniczyć w życiu klasy.



Serge K.King "Szaman Miejski".



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group