Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 wrz 2019, 15:35

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
Post: 11 gru 2010, 12:58 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Obrazek

Cytuj:
DSSN Seung Sahn jest 78 patriarchą buddyzmu koreańskiego w linii przekazu od Buddy Siakjamuniego. Urodził się w 1927 roku w północnej części Korei. Został mnichem w październiku 1948 roku. W dziesięć dni po wyświęceniu udał się na 100 dniowe odosobnBong Su Nima. W 1957 roku został Opatem Świątyni Hwa Gye Sah w Seulu. Kilka lat później ienie, w trakcie którego osiągnął Oświecenie. 25 stycznia 1949 roku otrzymał Przekaz Dharmy od Mistrza Zen Ko został zaproszony, aby nauczać Zen w Japonii. W maju 1972 porzucił pozycję sławnego Mistrza w Japonii i Korei, aby udać się samotnie do USA i tam rozpocząć nauczanie Zen. W ten sposób narodziła się Szkoła Zen Kwan Um, skupiająca kilkadziesiąt ośrodków na całym świecie.

Ostatnie lata swojego życia Dae Soen Sa Nim spędził w Korei, w świątyni Hwa Gye Sah i odbywał co roku podróże, nauczając w Azji, Ameryce i Europie. W Polsce mieliśmy okazję gościć go ostatnio wiosną 1998 roku. Mistrz Zen Seung Sahn zmarł w świątyni Hwa Gye Sah w Korei 30 listopada 2004 r. Miał 77 lat. DSSN Seung Sahn udzielił Przekazy Dharmy dziesięciu Mistrzom Zen, oraz - "inka" - pozwolenie nauczania - Mistrzom Dharmy.


Źródło:
http://www.zenkrakow.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=35:mistrz-zen-seung-sahn&Itemid=73&layout=default
Cytuj:
BIOGRAFIA SOEN SA NIMA

Soen Sa Nim urodzi się w 1927 r. w Seun Choen, w Północnej Korei.

Jego rodzice byli protestantami. Korea była wówczas pod surowymi, wojskowymi rządami Japończyków, wszelkie swobody polityczne i kulturalne zostały brutalnie stłumione.

W 1944 r. Soen Są przyłączył się do podziemnego ruchu niepodległościowego. Po kilku miesiącach został schwytany przez japońską policję i ledwie unikną wyroku śmierci. Po, zwolnieniu z więzienia Soen Sa i jego dwaj przyjaciel ukradli rodzicom kilka tysięcy dolarów i przekroczyli silnie strzeżoną granica Mandżurii.
Chcieli bowiem przyłączyć się do Wolnej Armii Koreańskiej, co im się nie udało.

W latach po II Wojnie światowej, kiedy Soen Są studiował filozofię zachodnie na Uniwersytecie Dong Cuk, polityczna sytuacja w Korei stawała się coraz bardziej złożona.
Pewnego dnia Soen Są stwierdził, że nie będzie mógł pomóc ludziom poprzez działalność polityczną ani przez studia akademickie.
Ogoli głowę i wyruszył w góry, ślubując nie wrócić, dopóki nie osiągnie absolutnej prawdy.

Przez trzy miesiące studiował pisma konfucjańskie, które jednak go nie zadowoliły. Kiedy jeden z jego przyjaciół, który był mnichem w małej górskiej świątyni, dał mu Diamentową Sutrę i w ten sposób Soen Są po raz pierwszy zetknął się buddyzmem.
"Wszystkie rzeczy, które pojawiają się w świecie, są przemijające. Jeśli widzisz wszystkie rzeczy, które się pojawiają, jako nigdy nie pojawiające się, wtedy urzeczywistnisz swoje prawdziwe Ja". Gdy przeczytał te słowa, jego umysł stał się czysty.

Przez następne kilka tygodni przeczytał wiele sutr. W końcu postanowił zostać mnichem buddyjskim i przyjął święcenia w październiku 1948 r.
Soen Są zrozumiał już sutry. Zdał sobie sprawę, że Jedyną ważną rzeczą jest teraz praktyka.
Dlatego w dziesięć dni po wyświęceniu udał się daleko góry i rozpoczął studniowe odosobnienie na górze Won Gak („Górze całkowitego Oświecenia") - jadł tylko igły sosnowe, wysuszone i starte na proszek.

Przez dwadzieścia godzin dziennie śpiewał „Wielką Dharani Energii pierwotnego Umysłu". Kilka razy dziennie brał lodowatą kąpiel. Była to bardzo surowa praktyka.
Wkrótce ogarnęły go wątpliwości. Czy to odosobnienie jest konieczne? Czemu osuwać się do takiej skrajności?
Czy nie mógłby zejść do jakiejś małej świątyni ' spokojnej dolinie, ożenić się, jak mnisi Japońscy, i osiągnąć oświecenie stopniowo, w otoczeniu szczęśliwej rodziny?
Pewnej nocy myśli te stały się tak silne, że postanowił odejść i spakował cały swój dobytek.

Ale następnego ranka jego umysł był znowu czysty i Soen Są rozpakował się. Kilka dni później powtórzyło się to samo. W ciągu następnych tygodni pakował się i rozpakowywał dziewięć razy. Minęło pięćdziesiąt dni.
Ciało Soen Są było bardzo wyczerpane. Każdej nocy miał przerażające wizje. Demony pojawiały się przed nim w ciemnościach wykonywały obsceniczne gesty. Duchy stawały za nim i chwytały go zimnymi licami za szyję. Olbrzymie robaki ogryzały jego nóg. Tygrysy i smoki rycząc pojawiały się przed nim.
Żyt w ciągłym strachu.

Po miesiącu wizje te zmieniły się w wizje przyjemne. Czasami przychodził Budda i czytał mu sutry.
Czasami ukazywali, się bodhisattwowie we wspaniałych szatach łowili mu, że zabiorą go do nieba. Nieraz, gdy zasypiał z wyczerpania, Kwanseum sal budziła go delikatnie. Pod koniec osiemdziesiątego dnia jego ciało odzyskało siły .

Jego skóra była zielona od sosnowych igieł. Pewnego dnia, na tydzień przed zakończeniem odosobnienia, Soen Są chodził śpiewając i wybijając rytm na moktaku. Nagle, po obu jego stronach pojawiło się dwóch chłopców, w wieku około jedenastu, dwunastu lat, którzy pokłonili się. brani byli w wielobarwne szaty i mieli twarze nieziemskiej piękności. Soen Są był bardzo zdumiony. Czuł, że jego umysł jest doskonale czysty, jak więc demony mogły się zmaterializować?
Poszedł przed siebie wąską górską ścieżką, a dwaj chłopcy szli za nim wprost po zboczach z obu stron drogi. Szli tak razem milczeniu przez pół godziny, a potem z powrotem, aż do ołtarza. Gdy Soen Są powstał z klęku, zniknęli. Zdarzało się to każdego dnia, przez cały tydzień.

W końcu przyszedł setny dzień. Soen Są jak zwykle śpiewał i udem w moktak.
Nagle jego dało znikło i znalazł się w nieskończonej przestrzeni.
Z daleka mógł słyszeć uderzenia w moktak ! dźwięk swojego głosu. Pozostawi w tym stanie przez jakiś czas.

Gdy powrócił do stanu ciała - zrozumiał:
Skały, rzeki, wszystko, co mógł zobaczyć i wszystko, co mógł usłyszeć, byłe jego prawdziwym „ja". Wszystkie rzeczy były dokładnie takie, jakie były.
Prawda była właśnie taka, jak to. Soen Są spał tej nocy bardzo dobrze. Kiedy obudził się następnego ranka zobaczył jakiegoś człowieka wchodzącego na górę i kilka wron zrywających się z drzewa.

Napisał następujący wiersz:

Droga u podnóża góry Won Gak nie jest obecną drogą.
Człowiek wspinający się z plecakiem nie jest człowiekiem przeszłości.
Tup, tup - jego kroki przenikają przeszłość i teraźniejszość.
Wrony odlatują z drzewa. Kra, kra.

Wkrótce potem zszedł z góry i spotkał mistrza zeń Ko Bonga, którego nauczycielem był mistrz zen Mong Gong.
Ko Bong miał opinię najwybitniejszego i najbardziej wymagającego mistrza zeń w Korei. Uczył wówczas tylko ludzi świeckich; mnisi, jak powiadał, nie byli wystarczająco żarliwi, aby być dobrymi uczniami zen.

Soen Sa chciał sprawdzić u Ko Bonga swój oświecenie, a więc poszedł do niego z moktak i zapytał: - Co to jest? Ko Bong wziął moktak i weń uderzył.
Soen Sa spodziewał się, że Ko Bong właśnie tak zrobi.

Następnie Soen Sa rzekł: - jak powinienem praktykować zen?
Ko Bong powiedział:
"Pewnego razu mnich spytał mistrza zeń Jo-ju: „Dlaczeg Bodhidharma przybył do Chin?" Jo-Ju odparł: „Cyprys w ogrodzie". Co to znaczy?"

Soen Sa zrozumiał, ale nie wiedział, jak odpowiedzieć. Powiedział więc: - Nie wiem. Ko Bong powiedział: - Utrzymuj tylko ten umysł „nie-wiem". To Jest prawdziwa praktyka zen.

Tej wiosny i tego lata Soen Sa praktykował głównie zen pracy.
Jesienią siedział na studniowej sesji medytacyjnej w klasztorze Su Dok Sa, gdzie uczył się języka zen i walki Dharmy.
Zimą poczuł, że mnisi nie praktykują dosyć mocno, a wiec postanowił im pomóc
Pewnej nocy, kiedy trzymał straż (było kilka włamań do klasztoru), wziął wszystkie dzbanki i garnki z kuchni, a potem ustawił je w krąg na frontowym podwórzu.

Następnej nocy odwrócił Buddę na ołtarzu twarzą do ściany, zabrał kadzielnicę, która była skarbem narodowym i powiesił ją na daktylowej śliwie w ogrodzie.

Rankiem w całym klasztorze zawrzało. Mówiono o szalonych włamywaczach i o bogach schodzących z gór, by pouczyć mnichów, by praktykowali mocniej.

Trzeciej nocy Soen Sa poszedł do skrzydła mniszek, wziął siedemdziesiąt par butów mniszek i ustawił je przed pokojem mistrza zen Dok Sahn'a tak, jak w sklepie obuwniczym.
Tym razem Jednak jedna z mniszek obudziła się. Chciała wyjść i nie znalazłszy swoich butów obudziła inne mniszki.

Soen Sa został schwytany. Następnego nią wsadzono go do aresztu. Ponieważ większość mnichów głosowała, aby dać mu jeszcze jedną szansę (mniszki były jednomyślnie przeciw niemu), nie został wydalony z klasztoru. Musiał jednak oficjalnie przeprosić wszystkich głównych mnichów.

Najpierw wszedł do Dok Sahn'a i pokłonił się. Dok Sahn powiedział: - Staraj się dobrze pracować. Następnie poszedł do głównej mniszki. Ona powiedziała: - Młody człowieku, robisz za dużo zamieszania w tym klasztorze.
Soen Sa zaśmiał się: - Cały świat jest już pełen zamieszania. Co możesz zrobić? Nie potrafiła odpowiedzieć.

Następny był mistrz zeń Chun Song, który słynął z niezwykłych działań i obscenicznego języka. Soen Sa skłonił się i powiedział: - Zabiłam wszystkich Buddów przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Co możesz zrobić?
Chung Song powiedział: - Aha! - i popatrzył Soen Sa głęboko w oczy.
Następnie zapytał: - Co zobaczyłeś?
Soen Sa powiedział: - Ty już rozumiesz.
Chun Song rzekł: - Czy to wszystko?
Soen Sa powiedział: - Na drzewie za oknem śpiewa kukułka.

Chun Song roześmiał się i powiedział: - Aha! Zadał jeszcze kilka pytań, na które Soen Sa odpowiedział bez trudności. W końcu Chun Song klasnął w ręce i zatańczył wokoło Soen Sa, wołając - jesteś oświecony! Jesteś oświecony!

Wiadomość rozeszła się szybko i ludzie zaczęli rozumieć wydarzenia z poprzednich dni. 15 stycznia okres medytacji zakończył się i Soen Sa odszedł, aby zobaczyć się z Ko Bongiem. W drodze do Seulu miał rozmowę z mistrzami zen Keum Songiem i Keum Ohem. Obaj dali mu Inka - pieczęć potwierdzenia wielkiego przebudzenia ucznia zen.

Soen Sa przybył do świątyni Ko Bonga z plecakiem, ubrany w stare, znoszone szary z okresu
odosobnienia.
Pokłonił się Ko Songowi i powiedział: - Wszyscy Buddowie okazali się wiązką trupów. Co będzie z pogrzebem?
Ko Bong rzekł - Udowodnij to.
Soen Sa sięgnął do plecaka i wydobył suszoną mate oraz butelkę wina:
- Oto resztki ze stypy.
Ko Bong powiedział: - A więc nalej mi wina. Soen Sa powiedział:
- Dobrze, daj szklankę.
Ko Bong wyciągnął dłoń. Soen Sa uderzył go w dłoń butelką: - To nie jest szklanka, to twoja dłoni.
Następnie postawił butelkę na podłodze. Ko Bong zaśmiał się i powiedział: - Nieźle, jesteś prawie gotowy. Lecz mam jeszcze dla ciebie kilka pytań.
I zaczął zadawać Soen Sa najtrudniejsze z tysiąca siedmiuset tradycyjnych kong-anów zen.
Soen Sa odpowiadał bez trudu.

Ko Bong powiedział: - W porządku, teraz ostatnie pytanie:

"Mysz zjada jedzenie kota, ale jego miska jest rozbita. Co to znaczy?"

Soen Sa powiedział: - Niebo Jest niebieskie, trawa Jest zielona.
Ko Bong potrząsnął głową i powiedział - Nie-
Soen Są był zaskoczony.
Nigdy nie potknął się na żadnym pytaniu zen. Jego twarz zaczęła coraz bardziej czerwienić się w miarę, jak dawał kolejne, jedna po drugiej - powiedział "Jak to".
Ko Bong ciągle kiwał przecząco głową. W końcu Soen Sa wybuchnął gniewem. - "Trzej mistrzowie zenu dali mi inka Dlaczego ty mówisz, że się mylę?!"
Ko Bong rzekł - Co to znaczy? Powiedz mi.
Przez następne pięćdziesiąt minut Ko Bong i Soen Sa patrzyli na siebie jak dwa gotowe do skoku kocury.
Panowała pełna napięcia cisza.
Wtem, zupełnie niespodziewanie, Soen Sa dał właściwą odpowiedz.
Odpowiedź "właśnie tak, jak to"

Kiedy Ko Bong usłyszał ją, jego oczy zwilgotniały, a na twarzy pojawiła się radość.
Objął Soen Sa i powiedział - Ty jesteś kwiatem; ja jestem pszczołą.

25 stycznia 1949 r. Soen Sa otrzymał od Ko Bonga przekaz Dharmy i w ten sposób stał się siedemdziesiątym ósmym patriarchą w tej linii.

Był to jedyny przekaz jakiego udzielił kiedykolwiek Ko Bong.
Po ceremonii, Ko Bong powiedział do Soen Sa: - Przez następne trzy lata musisz milczeć. Jesteś wolnym człowiekiem. Spotkamy się za pięćset lat.
Soen Sa był teraz mistrzem zenu. Miał dwadzieścia dwa lata.


Źródło:
http://www.samadi.republika.pl/rart38.htm

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 11 gru 2010, 12:58 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 12 lis 2013, 19:25 
Cytuj:
Przez dwadzieścia godzin dziennie śpiewał „Wielką Dharani Energii pierwotnego Umysłu". Kilka razy dziennie brał lodowatą kąpiel. Była to bardzo surowa praktyka.
Wkrótce ogarnęły go wątpliwości. Czy to odosobnienie jest konieczne? Czemu osuwać się do takiej skrajności?
Czy nie mógłby zejść do jakiejś małej świątyni ' spokojnej dolinie, ożenić się, jak mnisi Japońscy, i osiągnąć oświecenie stopniowo, w otoczeniu szczęśliwej rodziny?
Pewnej nocy myśli te stały się tak silne, że postanowił odejść i spakował cały swój dobytek.

Ale następnego ranka jego umysł był znowu czysty i Soen Są rozpakował się. Kilka dni później powtórzyło się to samo. W ciągu następnych tygodni pakował się i rozpakowywał dziewięć razy. Minęło pięćdziesiąt dni.
Ciało Soen Są było bardzo wyczerpane. Każdej nocy miał przerażające wizje. Demony pojawiały się przed nim w ciemnościach wykonywały obsceniczne gesty. Duchy stawały za nim i chwytały go zimnymi licami za szyję. Olbrzymie robaki ogryzały jego nóg. Tygrysy i smoki rycząc pojawiały się przed nim.
Żyt w ciągłym strachu.

Po miesiącu wizje te zmieniły się w wizje przyjemne. Czasami przychodził Budda i czytał mu sutry.
Czasami ukazywali, się bodhisattwowie we wspaniałych szatach łowili mu, że zabiorą go do nieba. Nieraz, gdy zasypiał z wyczerpania, Kwanseum sal budziła go delikatnie. Pod koniec osiemdziesiątego dnia jego ciało odzyskało siły .


Spotkanie z samym sobą.

Pokonanie strachu i przemienienie. :)



Na górę
   
 
 
Post: 23 lis 2013, 0:37 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 cze 2011, 16:24
Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Będąc zafascynowanym lekturą "Kompasu Zen" i osobą Soen Se Nima, natknąłem się na informacje z http://en.wikipedia.org/wiki/Seung_Sahn o rzekomym utrzymywaniu przez niego kontaktów seksualnych z swymi uczennicami, za co Seung Sahn miał złożyć publiczne przeprosiny. Czy ktoś wie więcej na ten temat i mógłby się wypowiedzieć?
Jeśli faktycznie miała miejsce taka sytuacja - jak ma się to do nauk Seung Sahna i ślubowania życia w czystości przez mnichów (jest coś takiego w zen w ogóle?). Jak patrzą na to praktykujący w jego lini przekazu?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lis 2013, 9:53 
Hej... nie mam pojecia, jak to jest w rzeczywistosci i szczerze mowiac, niewiele mnie to interesuje.
Jezeli uwaznie czytales Kompas Zen to wiesz, ze Seung Sahn nie potepial seksu, natomiast potepial przywiazanie do niego. Sam seks nie jest ani dobry ani zly... Zwyczajnie.
Podal rowniez przyklad Bodhisattwy (kurcze, w j. niemieckim nazywa sie Gib mir Million... ale jak nazywa sie w j. polskim, glowie urwac mi, ale nie wymysle teraz a nie chce balamucic), ale wlasnie ona poslugiwala sie seksem, uzywajac go dla dobra wszystkich czujacych istot... :P
Faceci, ktorzy mieli z nia do czynienia zostawali albo mnichami albo nauczycielami... albo kim innymi madrym i przebudzonym... Cos tam przeskakiwalo im w mozgach po takim doswiadczeniu.

Takze... nawet jakby Seung Sahn spal z kazda jedna uczennica... JAKIE TO MA ZNACZENIE? Patrzec na siebie... i wiedziec, o co nam w zyciu chodzi... Patrzac sie na innych... gubimy sens tego, co dla nas wazne... Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 28 lis 2013, 12:14 
Cisek, na chłopski rozum takie rzeczy trzeba brać, gość był chutliwy po prostu ;), duchowość duchowością ale pierwotny instynkt trzeba zaspokoić, szczególnie jak panny są niczego sobie :haha:



Na górę
   
 
 
Post: 04 lut 2017, 15:12 
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group