Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 14 gru 2019, 1:24

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 21 lip 2012, 19:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Układ immunologiczny zdrowego noworodka pomimo wykształcenia organów limfatycznych jest niedojrzały i „dziewiczy”, a limfocyty określane są jako komórki „naiwne”, tzn. pozbawione wcześniejszego kontaktu z antygenami zewnętrznymi. Niepatogenne bakterie jelitowe zasiedlające przewód pokarmowy są jednym z pierwszych antygenów aktywujących rozwój i fizjologiczne dojrzewanie układu immunologicznego. Przewód pokarmowy noworodka już w kilka godzin po porodzie zasiedlany jest bakteriami pochodzenia matczynego, wśród których w pierwszej fazie dominują bakterie względnie beztlenowe typu Escherichia coli, mające możliwość rozwoju w jelicie noworodka, a w następnej kolejności bakterie Lactobacillus. U dzieci karmionych piersią zaczynają dominować bakterie Bifidobacterium. Dopiero około drugiego roku życia mikroflora jelitowa tworzy skomplikowany ekosystem jelitowy, ukształtowany podobnie jak u osoby dorosłej, z przewagą bakterii bezwzględnie beztlenowych Bacteroides.

Wpływ bakterii jelitowych na rozwój i dojrzewanie układu immunologicznego


W czasie ciąży flora bakteryjna pochwy zmienia się, tak aby noworodek podczas porodu naturalnego mógł zostać skolonizowany. W czasie porodu pochwa zdominowana jest przez dwa główne szczepy bakterii: Lactobacillus i Prevotella. Z kolei noworodki urodzone drogą cięcia cesarskiego często zostają zasiedlone przez bakterie kolonizujące skórę takie jak Staphylococcus, Corynebacterium i Propionibacterium.

"Communities of vaginal microbes change during pregnancy in preparation for birth, delivering beneficial microbes to the newborn. At the time of delivery, the vagina is dominated by a pair of bacterial species, Lactobacillus and Prevotella. In contrast, infants delivered by caesarean section typically show microbial communities associated with the skin, including Staphylococcus, Corynebacterium, and Propionibacterium. "

Complex World of Gut Microbes Fine-Tune Body Weight



I KTO TU RZADZI?

Naukowcy badający przyjazne bakterie żyjące w ludzkich organizmach próbują się przekonać, do kogo należy władza nad tym terytorium.

Jennifer Ackerman

Biolodzy uważali kiedyś, że człowiek to fizjologiczna wyspa, mogąca w pełni regulować swoje procesy życiowe. Nasze organizmy miały wytwarzać wszystkie enzymy niezbędne do trawienia pożywienia i wykorzystywania zawartych w nim substancji odżywczych w celu pozyskania energii i składników do naprawy własnych tkanek i narządów, sygnały płynące z wnętrza – informować o głodzie lub sytości, a wyspecjalizowane komórki układu odpornościowego – uczyć się rozpoznawać niebezpieczne, patogenne mikroorganizmy, oszczędzając jednocześnie własne tkanki.

Liczba genów rozsianych w komórkach przyjaznych bakterii bytujących w organizmie człowieka i na jego skórze przewyższa liczbę genów dziedziczonych po rodzicach.

Jednak w ciągu ostatnich 10 lat naukowcy dowiedli, że organizm człowieka wcale nie jest samowystarczalną jednostką, lecz raczej złożonym ekosystemem, który zawiera biliony bakterii i innych drobnoustrojów, zamieszkujących naszą skórę, narządy płciowe, jamę ustną, a przede wszystkim jelita. Obce komórki w nim przeważają: na jedną ludzką przypada 10 bakteryjnych. Ta różnorodna społeczność drobnoustrojów i występujące w niej geny (nazywane łącznie mikrobiomem) nie tylko nam nie zagrażają, lecz także ułatwiają przebieg podstawowych procesów fizjologicznych, od trawienia, poprzez wzrost, aż po obronę.

Biolodzy poczynili duże postępy w ustalaniu cech charakteryzujących drobnoustroje najliczniej zasiedlające ludzkie organizmy. W ostatnich latach zaczęli także rozpoznawać swoiste działania tych naszych rezydentów. W ten sposób zyskują nowy pogląd na sposób funkcjonowania ciała człowieka oraz przyczyny wzrostu częstości występowania niektórych współczesnych schorzeń, takich jak otyłość i choroby autoimmunizacyjne.

JEDEN Z WIELU

Kiedy mowa o mikroorganizmach zasiedlających ludzki organizm, zwykle myślimy o patogenach. I rzeczywiście, przez wiele lat naukowcy koncentrowali się wyłącznie na szkodliwych drobnoustrojach, ignorując potencjalne znaczenie tych, które nam nie zagrażały. Zdaniem biologa Sarkisa K. Mazmaniana z California Institute of Technology wynika to z naszego wypaczonego spojrzenia na świat. "Narcyzm hamował postęp; wyobrażaliśmy sobie, że mamy wszelkie mechanizmy niezbędne do zachowania zdrowia – mówi. – A przecież fakt, że drobnoustroje to odmienne gatunki, stopniowo zasiedlające nasz organizm, nie oznacza, że są one mniej ważną jego częścią".

Każdy człowiek na bardzo wczesnym etapie życia pozyskuje własną społeczność komensali (łacińskie słowo commensalis znaczy współbiesiadujący) ze środowiska. Macica w prawidłowych warunkach nie zawiera bakterii, więc płód pozostaje sterylny. Jednak gdy noworodek przechodzi przez kanał rodny, nabywa od swojej matki niektóre bakterie komensalne, które zaczynają się namnażać. Karmienie piersią i dotykanie przez różne osoby – nie wspominając o zwykłym kontakcie z pościelą, kocykiem czy nawet domowymi zwierzętami – szybko przyczyniają się do poszerzania grupy mikroorganizmów. Nim minie okres niemowlęcy, organizm człowieka zawiera w sobie jeden z najbardziej złożonych ekosystemów drobnoustrojów na naszej planecie.

W ciągu ostatnich mniej więcej pięciu lat naukowcy prowadzili badania charakteryzujące naturę tego ekosystemu. Było to niezwykle trudne. Na przykład bakterie bytujące w jelitach ewolucyjnie przystosowały się do życia w zatłoczonym środowisku beztlenowym, w związku z czym wiele z nich po wyizolowaniu nie rośnie na szalce Petriego. Naukowcom udało się jednak obejść ten problem poprzez analizowanie informacji genetycznej zapisanej w DNA lub RNA, nie zaś badanie całej komórki bakteryjnej. Ponieważ doświadczenia z tymi kwasami nukleinowymi można przeprowadzić w laboratorium w środowisku tlenowym, pobiera się z organizmu próbki materiału mikrobiologicznego, izoluje się materiał genetyczny, a następnie poddaje się go analizie.

Każdy gatunek bakterii komensalnych ma swój „podpis” – unikatową wersję genu, który koduje określoną cząsteczkę RNA (16S rRNA) występującą w rybosomach – komórkowych fabrykach białek. Badając sekwencję tego genu, naukowcy tworzą katalog całego ludzkiego mikrobiomu. W ten sposób mogą zgromadzić informacje na temat gatunków zamieszkujących nasz organizm i indywidualnych ich kombinacji obserwowanych u poszczególnych osób.

Kolejny krok to analiza innych genów drobnoustrojów w celu określenia, które z nich są aktywne w organizmie człowieka i jaką odgrywają rolę. Będzie to równie trudne zadanie ze względu na ogromną liczbę gatunków oraz fakt, że podczas izolacji geny tych drobnoustrojów się mieszają. Ustalenie, czy określony bakteryjny gen jest aktywny (ulega ekspresji) w ludzkim organizmie, nie sprawia kłopotu. Problem pojawia się przy próbie określenia, do którego konkretnie gatunku należy. Na szczęście dzięki pojawieniu się w pierwszej dekadzie XXI wieku nowoczesnych komputerów o ogromnej mocy obliczeniowej i ultraszybkich urządzeń do sekwencjonowania genów to do niedawna niewykonalne zadanie stało się „zaledwie” bardzo skomplikowanym procesem.

Dwie niezależne grupy naukowców, jedna w Stanach Zjednoczonych, druga w Europie, wykorzystują tę nową technikę do zliczania genów bakteryjnych występujących w organizmie człowieka. Na początku 2010 roku zespół europejski opublikował spis genów należących do mikroorganizmów z przewodu pokarmowego. Na liście znalazło się ich 3,3 mln (pochodziły one od ponad 1000 organizmów), a to około 150 razy więcej w porównaniu z 20–25 tys. genów ludzkich.

Badania ludzkiego mikrobiomu przyniosły wiele niespodzianek: nie ma dwóch osób o identycznym składzie drobnoustrojów, nawet wśród bliźniąt jednojajowych. To odkrycie być może pozwoli rozwikłać zagadkę wynikającą z konstatacji Projektu Poznania Ludzkiego Genomu (Human Genome Project), według którego DNA ludzi z całego świata jest jednakowe w 99,9%. Losy człowieka, jego stan zdrowia, a być może także niektóre działania mają znacznie większy wpływ na zróżnicowanie genów wchodzących w skład mikrobiomu niż genów ludzkich. I choć nasze organizmy zasiedlają często odmienne drobnoustroje, to większość ludzi ma ten sam zestaw korzystnych genów, który może pochodzić od różnych gatunków bakterii. Jednak nawet najbardziej przyjazne spośród nich niekiedy wywołują chorobę, jeśli trafią tam, gdzie nie powinny się znaleźć – na przykład do krwi (wywołując posocznicę) lub do tkanek między narządami jamy brzusznej (zapalenie otrzewnej).

Obrazek

OWOCNA WSPÓŁPRACA

Podejrzenie, że przyjazne drobnoustroje mogą korzystnie wpływać na nasze zdrowie, zrodziło się kilka dziesięcioleci temu podczas badań dotyczących trawienia i wytwarzania witamin w jelitach zwierząt. W latach osiemdziesiątych naukowcy ustalili, że tkanki ludzkie wymagają witaminy B12, m.in. do wytwarzania nośników energii chemicznej, syntezy DNA i przemian kwasów tłuszczowych, oraz że tylko bakterie produkują enzymy pozwalające zsyntetyzować tę witaminę. Od jakiegoś czasu wiadomo również, że bakterie rozkładają pewne składniki pożywienia, które inaczej nie byłyby przyswajane i zostałyby wydalone z organizmu całkowicie niewykorzystane. Jednak dopiero w ciągu ostatnich kilku lat poznano szczegóły tego zjawiska: istnieją dwa gatunki komensali odgrywające kluczową rolę zarówno w trawieniu, jak i w regulacji apetytu.

Nazwa bakterii będących jednym z doskonałych przykładów przyjaznych drobnoustrojów brzmi nieco tajemniczo. Bacteroides thetaiotaomicron to główny destruktor złożonych węglowodanów. Rozkłada duże, złożone cząsteczki tych związków obecne w wielu pokarmach na glukozę i inne małe, proste, łatwo przyswajalne cukry. W ludzkim genomie nie ma większości genów niezbędnych do wytwarzania enzymów degradujących te złożone węglowodany. Z kolei B. thetaiotaomicron zawiera geny kodujące ponad 260 enzymów mogących rozkładać materię roślinną, co pozwala człowiekowi skutecznie pozyskiwać składniki odżywcze chociażby z pomarańczy, jabłek, ziemniaków czy zarodków pszennych.

Fascynujące szczegóły na temat współpracy B. thetaiotaomicron z jej gospodarzem i sposobu, w jaki zapewnia mu ona składniki odżywcze, pochodzą z badań na myszach hodowanych w całkowicie sterylnym środowisku (nie miały one mikrobiomu), a następnie eksponowanych wyłącznie na ten jeden szczep drobnoustrojów. W 2005 roku naukowcy z Washington University w St. Louis ogłosili, że pałeczka ta żywi się złożonymi węglowodanami, tzw. polisacharydami. Podczas fermentacji tych substancji powstają krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (stanowiące w zasadzie odchody mikroorganizmów), które są wykorzystywane przez myszy jako źródło energii. W ten sposób bakterie „uwalniają” kalorie ukryte w niestrawnych formach węglowodanów, na przykład w łusce owsa. (Jak się okazało, gryzonie niemające żadnych bakterii muszą dla uzyskania takiego samego przyrostu masy ciała przyjmować o 30% więcej kalorii niż gryzonie z prawidłowym mikrobiomem.)

Badania nad mikrobiomem pozwoliły nawet na częściową rehabilitację jednej z chorobotwórczych bakterii – Helicobacter pylori. Australijscy lekarze Barry Matshal i Robin Warren dowiedli w latach osiemdziesiątych, że mikroorganizmy te wywołują chorobę wrzodową. H.pylori jest jednym z nielicznych gatunków mogących przetrwać w kwaśnym środowisku żołądka. Od dawna wiedziano, że długotrwałe przyjmowanie tzw. niesteroidowych leków przeciwzapalnych to powszechna przyczyna choroby wrzodowej. Jednak ustalenie, że do jej rozwoju przyczyniają się bakterie, było czymś całkowicie nowym. Po odkryciu Mrshalla standardowo zaczęto leczyć chorobę wrzodową antybiotykami. Wskutek tego częstość występowania przypadków schorzenia wywołanych przez H.pylori spadła o ponad 50%.

Martin Blaser, obecnie profesor chorób wewnętrznych i mikrobiologii w New York University, uważa, że cała sprawa nie jest taka prosta. Zajmował się H.pylori przez ostatnie 25 lat. „Tak jak wszyscy, najpierw uważałem tę bakterię za zwykły patogen – mówi. – Minęło trochę czasu zanim zrozumiałem, że tak naprawdę jest komensalem.” W 1998 roku Blaser i jego współpracownicy opublikowali wyniki badania wykazującego, że u większości osób H.pylori wywiera dobroczynny wpływ na gospodarza, ułatwiając regulację ilości kwasów żołądkowych, dzięki czemu powstaje środowisko korzystne zarówno dla bakterii, jak i dla człowieka. Jeśli żołądek wytwarza tak duże ilości kwasu solnego, że staje się to niebezpieczne dla bakterii, szczepy zawierające gen cagA zaczynają produkcję białka sygnalizującego żołądkowi, aby ten spowolnił wydzielanie kwasu. Jednak u wrażliwych osób cagA wywołuje nieprzyjemny skutek uboczny: prowadzi do owrzodzeń, którym H.pylori zawdzięcza swoją złą reputację.

Dekadę później Blaser opublikował wyniki wskazujące, że H. pylori pełni jeszcze inne funkcje poza regulacją ilości kwasu solnego. Od lat naukowcy wiedzą, że żołądek wytwarza dwa hormony wpływające na apetyt: grelinę zawiadamiającą mózg, że organizm potrzebuje jedzenia, oraz lektynę, która m.in. sygnalizuję ośrodkowemu układowi nerwowemu, że żołądek został wypełniony i nie potrzebuje więcej pożywienia. „Kiedy budzimy się rano i jesteśmy głodni tzn., że mamy wysoki poziom greliny – wyjaśnia Blaser. – Ten hormon informuje, że musimy coś zjeść. Po śniadaniu stężenie greliny maleje.” Ten spadek naukowcy określają jako poposiłkowy albo postprandialny (od łacińskiego słowa prandium oznaczającego poranny posiłek).

W opublikowanej rok temu pracy Blaser i jego współpracownicy oceniali, jak zmienia się stężenie greliny przed posiłkiem i po nim u osób będących nosicielem H.pylori lub niemających tej bakterii. Wyniki były jednoznaczne: „U zakażonych H.pylori występuje postprandialny spadek stężenia greliny. Po eradykacji bakterii te wahania zanikają – mówi naukowiec. – Oznacza to, że mikroorganizm bierze udział w regulacji wydzielania greliny” – a więc także apetytu. Nadal nie rozumiemy mechanizmu tego procesu. Badanie przeprowadzone z udziałem 92 weteranów wykazało, że osoby przyjmujące antybiotyki w celu pozbycia się H.pylori przybierały na wadze więcej niż niezainfekowane. Prawdopodobnie wynikało to z faktu, że stężenie greliny, zamiast spadać, utrzymywało się u nich na wysokim poziomie, na skutek czego dłużej czuły głód i za dużo jadły.

Dwa czy trzy pokolenia temu nosicielami tej bakterii było ponad 80% mieszkańców USA. Dzisiaj dodatni wynik badania na jej obecność stwierdza się u poniżej 6% amerykańskich dzieci. „Mamy całe pokolenie pociech, które dorastają bez H. pylori regulującego wydzielanie greliny w żołądku” – mówi Blaser. Co więcej, maluchy często przyjmujące wysokie dawki antybiotyków mogą być też narażone na inne zmiany w składzie flory bakteryjnej. Większość nastolatków w Stanach Zjednoczonych w chwili ukończenia 15 lat ma za sobą kilka terapii antybiotykowych stosowanych z powodu jednej infekcji – zapalenia ucha środkowego. Naukowiec spekuluje, że tak powszechnie leczenie najmłodszych antybiotykami doprowadziło do zmian w składzie mikrobiomu ich układu pokarmowego, co może wyjaśnić coraz częstsze występowanie dziecięcej otyłości. Uważa, że poszczególne bakterie tworzące mikrobom mogą wpływać na to, czy określone komórki macierzyste organizmu, stosunkowo mało zróżnicowane, rozwiną się w tkankę tłuszczową, mięśniową czy kostną. Podawanie antybiotyków na tak wczesnym etapie życia, a co się z tym wiąże eliminacja określonych gatunków drobnoustrojów, może jego zdaniem zaburzać prawidłowe przekazywanie sygnałów, prowadząc do nadprodukcji komórek tłuszczowych.

Czy coraz szybsza eliminacja H.pylori i innych bakterii z ludzkiego mikrobiomu, w połączeniu z trendami społecznymi, na przykład łatwym dostępem wysoce kalorycznego pożywienia i spadkiem aktywności fizycznej, mogła doprowadzić do światowej epidemii otyłości? „Jeszcze nie wiemy, jaki duży był jej rozdział w historii otyłości – mówi Blaser – ale idę o zakład, że niebagatelny”.

Zdaniem badacza powszechne stosowanie antybiotyków to nie jedyna przyczyna bezprecedensowych zmian w mikrobiomie ludzkiego organizmu. Doprowadziło do tego także znaczne przeobrażenie naszego życia podczas minionego stulecia. Obserwowany w ostatnich kilkudziesięciu latach gwałtowny wzrost przypadków zabiegów cięcia cesarskiego w oczywisty sposób ogranicza liczbę dzieci, które w kanale rodnym matki mają kontakt z ważnymi szczepami. (W USA ponad 30% porodów odbywa się przez cięcie cesarskie, a w Chinach na obszarach miejskich – niemal dwie trzecie.) Ponadto światowa tendencja do zmniejszania się wielkości rodziny oznacza mniej rodzeństwa, które w pierwszych latach życia jest dla maluchów głównym źródłem drobnoustrojów. Nawet czysta woda – ratująca życie milionom ludzi – powoduje straty w postaci zubożenia ludzkiego mikrobiomu, redukując liczbę bakterii, z jakimi mamy kontakt. Wskutek tego coraz więcej osób rodzi się i żyje w świecie znacznie uboższym w drobnoustroje.

DELIKATNA RÓWNOWAGA

JAK WSKAZUJĄ CYTOWANE BADANIA nad B. thetaiotaomicron i H. pylori, nawet najbardziej podstawowe pytania na temat wpływu tych bakterii na ludzki organizm prowadzą do skomplikowanych odpowiedzi. Pójście o krok dalej i próba wyjaśnienia, jak nasze ciało reaguje na olbrzymią liczbę obcych komórek w jego wnętrzu, wprowadza jeszcze większą zawiłość. Z dotychczasowych interpretacji sposobu, w jaki układ odpornościowy odróżnia własne komórki od odmiennych genetycznie (obcych), wynikałoby, że mechanizmy obrony komórkowej powinny nieustannie zwalczać te miriady natrętów. Dlaczego zatem na przykład jelita nie są polem zaciętej walki między komórkami ludzkiego układu odpornościowego a bilionami bakterii? To jedna z wielkich, nierozwiązanych jak dotąd zagadek immunologii.

Kilka przesłanek rzuca trochę światła na kwestię równowagi istniejącej między mikrobiomem a ludzkimi komórkami odpornościowymi, której ustalenie się zajęło około 200 tys. lat. Przez wieki układ odpornościowy wypracował liczne systemy kontroli i równoważenia aktywności, mające zapobiegać jego nadmiernej agresji (i atakowaniu własnych komórek) oraz zbytniej opieszałości (gorszemu rozpoznawaniu niebezpiecznych patogenów). Na przykład limfocyty T odgrywają kluczową rolę w rozpoznawaniu i atakowaniu drobnoustrojów wnikających do organizmu oraz wywoływaniu charakterystycznego obrzęku, zaczerwienienia i wzrostu temperatury, będących oznakami uogólnionej reakcji zapalnej na obecność patogenu. Jednak wkrótce po zwiększeniu wytwarzania limfocytów T organizm zaczyna także produkować tzw. limfocyty T regulatorowe, których podstawowym zadaniem jest hamowanie aktywności limfocytów T prozapalnych.

W prawidłowych warunkach limfocyty T regulatorowe włączają się do akcji dopiero wtedy, kiedy limfocyty prozapalne zanadto się rozpanoszą. „Problem w tym, że wiele spośród mechanizmów wykorzystywanych przez limfocyty T prozapalne w celu zwalczania infekcji – na przykład uwalnianie toksycznych związków – ostatecznie prowadzi do niszczenia naszych własnych tkanek” – tłumaczy Mazmanian. Na szczęście, limfocyty T regulatorowe wytwarzają białko powstrzymujące komórki prozapalne. Pozwala to opanować stan zapalny i powstrzymać atak układu odpornościowego na własne komórki i tkanki. Dopóki istnieje równowaga między wojowniczymi limfocytami T a bardziej pobłażliwymi limfocytami T regulatorowymi, organizm pozostaje zdrowy.

Przez lata naukowcy sądzili, że ten system kontroli i utrzymywania równowagi jest w całości sterowany przez układ odpornościowy. Jednak Mazmanian i inni badacze dowodzą jeszcze na innych przykładach, w jak niewielkim stopniu decydujemy o tym, co się z nami dzieje. Prawidłowe funkcjonowanie dojrzałego układu odpornościowego zależy od nieustannej ingerencji dobrych bakterii. „Idea, że bakterie korzystnie wpływają na działanie tego układu, jest niezgodna z obowiązującym dogmatem – mówi Mazmanian. – Jednak wyłaniający się obraz tego zjawiska staje się coraz klarowniejszy: siłą napędzającą działanie układu odpornościowego są m.in. komensale”.

Mazmanian i jego zespół z California Institute of Technology odkryli, że powszechny mikroorganizm Bacterioides fragilis, występujący u około 70-80% ludzi, ułatwia utrzymywanie układu odpornościowego w stanie równowagi poprzez wzmacnianie filaru przeciwzapalnego. Ich badania rozpoczęły się od obserwacji, że myszy GF (germ-free - dorastające w warunkach sterylnych) mają nieprawidłowy układ odpornościowy ze słabiej działającymi limfocytami T regulatorowymi. Kiedy naukowcy podali gryzoniom te pałeczki, równowaga między limfocytami prozapalnymi a przeciwzapalnymi została przywrócona, a układ odpornościowy zwierząt zaczął prawidłowo funkcjonować.

Jak to się dzieje? Na początku lat 90-tych naukowcy zaczęli analizować cząsteczki cukrów obecne na powierzchni B. fragilis, dzięki którym układ odpornościowym rozpoznaje obecność tych bakterii. W 2005 roku Mazmanian i jego współpracownicy wykazali, ze jedna z tych cząsteczek – polisacharyd A – sprzyja dojrzewaniu układu odpornościowego. Następnie w laboratorium badacza udowodniono, że polisacharyd A stanowi sygnał dla tego układu, że należy wytwarzać więcej limfocytów T regulatorowych, które z kolei nakazują limfocytom T prozapalnym, aby nie atakowały bakterii. Szczepy B. fragilis pozbawione polisacharydu A nie przezywają w śluzówce jelit, gdyż komórki układu odpornościowego, uderzają w nie, tak jak w patogen.

W 2011 roku Mazmanian i jego zespół opublikowali na łamach Science pracę, w ktorej szczegółowo opisali odpowiedzialną za to molekularną ścieżkę przekazywania sygnałów – po raz pierwszy rzucając światło na molekularne mechanizmy mutualizmu między drobnoustrojami a ssakiem. „B. fragilis wywierają wyraźnie dobroczynny wpływ, którego z jakiegoś powodu nie zapewnia nam własne DNA – mówi Mazmanian. – Bakterie te kooperują w różny sposób z układem odpornościowym – przejmują nad nim dowodzenie”. W przeciwieństwie do innych patogenów nie upośledzają ani nie hamują tego układu, a wręcz mu pomagają. Mazmanian zauważa, że inne organizmy mogą podobnie oddziaływać na układ odpornościowy: „To jedynie pierwszy przykład. Z całą pewności poznamy ich o wiele więcej” – twierdzi.

Niestety, na skutek zmian stylu życia, następujących w ciągu ostatniego stulecia, B. fragilis tak jak H. pylori, zaczynają zanikać. „Nasze społeczeństwo w krótki czasie odmieniło swoje związki ze światem drobnoustrojów – mówi Mazmanian. – Tworząc bariery między ludźmi a patogennymi drobnoustrojami, prawdopodobnie zaburzyliśmy także relacje z pożytecznymi mikroorganizmami. Mamy dobre intencje, ale to kosztuje.”

W przypadku B. fragilis to ceną może być częstsze występowanie wielu chorób autoimmunizacyjnych. Bez polisacharydu A, który pobudza układ odpornościowych do wytwarzania większej liczby limfocytów T regulatorowych, wojownicze limfocyty T zaczynają atakować wszystko, co napotkają – w tym własne tkanki. Mazmanian utrzymuje, że ostatni siedmio-, -ośmiokrotny wzrost liczby przypadków schorzeń wynikających z autoagresji, takich jak choroba Crohna, cukrzyca typu 1 i stwardnienie rozsiane, wiąże się ze spadkiem liczby pożytecznych organizmów. „Każda z tych chorób ma komponentę genetyczną, ale także środowiskową – wyjaśnia Mazmanian. – Jestem przekonany, że komponenta środowiskowa ma związek z drobnoustrojami, a zmiany ich składzie wpływają na nasz układ odpornościowy.” Ilościowe zmiany mikroorganizmów towarzyszące modyfikacjom stylu życia – w tym spadek liczby B. fragilis i innych drobnoustrojów działających przeciwzapalnie – skutkuje niedoborem limfocytów T regulatorowych. U osób podatnych genetycznie ta zmiana może prowadzić do rozwoju chorób autoimmunizacyjnych i innych zaburzeń.

Na razie pozostaje to w sferze domysłów. Na tym etapie badań obserwowane u ludzi korelacje między zmniejszeniem liczby zakażeń drobnoustrojami, a zwiększeniem częstości występowania zaburzeń immunologicznych, pozostają tylko zbieżnościami. Podobnie jak w przypadku otyłości trudno rozpoznać, co jest przyczyną a co skutkiem. Niewiadomo czy to utrata własnych drobnoustrojów doprowadziła do częstszego występowania chorób autoimmunizacyjnych i otyłości, czy tez choroby wynikające z autoagresji i nadwaga wytworzyły niesprzyjające warunki dla tych mikroorganizmów. Mazmanian uważa, że prawdziwe jest to pierwsze stwierdzenie – zmiany w mikrobiomie jelit mają istotny wpływ na wzrost zapadalności na choroby autoimmunizacyjne. Jednak, jak mówi: „Ciężar znalezienia dowodów spoczywa na nas, naukowcach – musimy przyjrzeć się tym korelacjom i udowodnić, że mamy do czynienia ze związkiem przyczynowo-skutkowym poprzez odkrycie leżących u ich podłoża procesów. Do tego będziemy dążyć”.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie "Scientific American" (wersja oryginalna) oraz w lipcowym wydaniu "Świat Nauki"



Praca poglądowa, w której rozważane są możliwe korelację pomiędzy rozwojem chorób alergicznych a występowaniem chorób zakaźnych:

INFEKCJE U DZIECI A ROZWÓJ CHORÓB ATOPOWYCH

Streszczenie

W związku ze znacznym wzrostem częstości zachorowań na choroby alergiczne, od 30 lat trwają badania, mające na celu określenie przyczyny tego zjawiska. Duże znaczenie przypisuje się zmniejszeniu częstości chorób infekcyjnych, poprawie poziomu życia, zmianie diety i eliminacji bakterii kwasu mlekowego z przewodu pokarmowego dzieci. Zmniejszona ekspozycja na drobnoustroje oraz zmniejszenie częstości niektórych chorób infekcyjnych we wczesnym dzieciństwie może prowadzić do wolniejszego dojrzewania układu odpornościowego, z opóźnieniem rozwoju optymalnej równowagi między limfocytami Th1 i Th2.

W artykule dokonano przeglądu prac omawiających znaczenie bakterii, wirusów i pasożytów w protekcji i w stymulacji rozwoju chorób atopowych. Pod uwagę wzięto RSV, EBV, wirus odry, HVA, pałeczkę Bordetella pertussis, Mycobacterium tuberculosis, a także Ascaris lumbricoides, Ancylostoma duodenale i Toxocara canis. Aktualne doniesienia dotyczące roli drobnoustrojów w rozwoju atopii nie są w pełni zgodne, w związku z czym za wcześnie jest na sformułowanie zaleceń dotyczących prewencji chorób atopowych u dzieci.


Podsumowanie

Według licznych doniesień brak występowania powszechnych wcześniej chorób wirusowych, np. odry czy poliomyelitis, jak również zmniejszenie częstości poważnych infekcji bakteryjnych, np. gruźlicy, może mieć znaczny wpływ na wzrost częstości atopii. Wielu autorów opisuje patogeny sprzyjające ujawnieniu się fenotypu atopowego. Wobec ogromnej ilości czynników, które mogą zakażać człowieka, nie powinniśmy jednak oczekiwać, że zmiana w rozprzestrzenieniu jednego lub kilku wirusów czy bakterii może mieć decydujące znaczenie dla częstości występowania chorób atopowych.

Wzrost częstości występowania chorób alergicznych przebiega równolegle do spadku liczby zachorowań na choroby zakaźne i do wprowadzenia na szeroką skalę programów szczepień.






Brak kontaktu z naturą zwiększa ryzyko alergii i astmy

Brak kontaktu z naturą oraz spadek bioróżnorodności mogą odpowiadać za to, że coraz więcej mieszkańców miast choruje na alergię i astmę - sugerują fińskie badania, które publikuje pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Autorzy pracy tłumaczą to tym, że niektóre bakterie mające korzystny wpływ na ludzkie zdrowie występują liczniej poza miastami. Jak przypominają, mikroby te zamieszkują ludzką skórę, drogi oddechowe, jelita i odgrywają ważną rolę w rozwoju układu odporności. Z licznych badań wynika, że zaburzenia w pracy układu immunologicznego mają udział w powstawaniu chorób o podłożu zapalnym, jak alergie i astma.

- Mikroorganizmy są wszędzie, nawet na terenach zurbanizowanych, ale ich skład różni się między środowiskiem naturalnym a stworzonym przez człowieka. W naturalnych warunkach jest bardziej korzystny dla ludzi - komentuje współautor pracy dr Ilkka Hanski z Uniwersytetu w Helsinkach. Razem z kolegami przebadał on próbki bakterii pobrane ze skóry 118 nastolatków ze wschodniej Finlandii.

Okazało się, że ci, którzy mieszkali w gospodarstwie rolnym lub blisko lasu mieli bardziej zróżnicowany skład bakterii na skórze, a także byli mniej wrażliwi na rozmaite alergeny w porównaniu z młodzieżą zamieszkującą miasta i ogólnie środowiska o mniejszej bioróżnorodności gatunków.

Jak podsumowują naukowcy, badanie te wskazują, że do rozpowszechnienia alergii, astmy i innych chorób o podłożu zapalnym może przyczyniać się spadek bioróżnorodności naszego środowiska, który pociąga za sobą zmiany w składzie bakterii zasiedlających nasz organizm, w tym skórę.


rynekzdrowia.pl


Bonnie Bassler o sposobach komunikacji bakterii.

Bonnie Bassler odkryła, że bakterie "rozmawiają" ze sobą używając języka chemicznego, który pozwala im koordynować obronę i wyprowadzać atak. Odkrycie to ma szokujące następstwa dla medycyny, przemysłu -- i naszego rozumienia siebie.

phpBB [video]


TRANSKRYPT tłumaczenia

Bakterie są najstarszymi organizmami Ziemi. Są tu od miliardów lat i są jednokomórkowymi mikroskopijnymi organizmami. Są jednokomórkowcami ze szczególną właściwością, posiadają tylko jedną cząstkę DNA Mają niewiele genów i informacji genetycznej żeby kodować wszystkie funkcje, które wykonują. Bakterie prowadzą następujący tryb życia: konsumują wartości odżywcze ze środowiska podwajają swój rozmiar, dzielą się na dwie połówki i w ten sposób jedna bakteria staje się dwiema, i tak w kółko Po prostu rosną i dzielą się, rosną i dzielą się -- więc trochę nudny tryb życia Ale ja chciałabym zilustrować waszą niesamowitą interakcję z tymi stworzeniami.

Wiem, że uważacie się za ludzi, a oto jak ja was, mniej więcej, postrzegam. Ten człowiek ma reprezentować przeciętną ludzką istotę, a wszystkie kółka w tym człowieku to wszystkie komórki, które stanowią wasze ciało. Istnieje około tryliona komórek ludzkich, które stanowią każdego z nas, to kim jesteśmy i wszystko co jesteśmy w stanie robić, ale jednocześnie macie 10 trylionów komórek bakteryjnych w sobie lub na sobie w każdej chwili waszego życia. Zatem, dziesięć razy więcej komórek bakteryjnych niż ludzkich komórek w przeciętnym człowieku. No i oczywiście liczy się DNA, więc oto wszystkie A, T, G i C stanowiące wasz kod genetyczny i nadające wszystkim urocze cechy. Posiadacie ok. 30 000 genów. No cóż, okazuje się, że wewnątrz jak i na zewnątrz macie 100 razy więcej genów bakteryjnych, które odgrywają rolę przez całe wasze życie. W najlepszym wypadku jesteście ludźmi w 10 procentach chociaż bardziej prawdopodobny jest 1 procent w zależności od tego, które z wyliczeń wolicie. Wiem, że uważacie się za istoty ludzkie, ale ja myślę o was jak o 90 lub 99 procentowych bakteriach.

(Śmiech)

Bakterie te nie są biernymi bytami są niezwykle ważne, utrzymują nas przy życiu. Okrywają nasze ciała niewidzialnym pancerzem, który powstrzymuje zagrożenia środowiskowe i sprawia, ze jesteśmy zdrowi. Trawią nasze pożywienie, wytwarzają witaminy, tak naprawdę szkolą wasz system odpornościowy żeby nie dopuszczał złych mikrobów. Zatem wykonują wszystkie te niewiarygodne rzeczy które pomagają nam i są niezbędne żeby utrzymać nas przy życiu ale o tym nikt nie mówi. Za to mówi się dużo o okropnych rzeczach, które robią. A więc, na Ziemi istnieje wiele rodzajów bakterii, które nie zabiegają o to, by zawsze być w was lub na was, ale jeśli już są, to okropnie chorujecie.

A zatem, pytaniem dla mojego laboratorium jest czy wolicie myśleć o wszystkich dobrych rzeczach, które bakterie robią czy o wszystkich złych rzeczach, które bakterie robią. Naszym pytaniem było, jak one w ogóle mogą cokolwiek robić? Przecież są niewiarygodnie małe, musicie mieć mikroskop żeby je zobaczyć. Prowadzą to swoje niby nudne życie rosnąc i dzieląc się i od zawsze uważane są za organizmy asocjalne, żyjące w pojedynkę. I dlatego wydawało nam się, że są zbyt małe żeby mieć jakikolwiek wpływ na środowisko jeśli po prostu działają w pojedynkę. Dlatego chcieliśmy rozpatrzeć czy możliwy byłby inny tryb życia bakterii.

Wskazówką okazała się inna morska bakteria o nazwie Vibrio fischeri. To co widzicie na tym slajdzie to tylko mój laborant trzymający kolbę z ciekłą kulturą bakterii, pięknej, niegroźnej bakterii, która pochodzi z oceanu i nazywa się Vibrio fischeri. Ma ona tą szczególną właściwość, że wytwarza światło, więc wytwarza bioluminescencję, tak jak świetliki, robaczki świętojańskie. Nie ma tu naszej ingerencji. Po prostu wyłączyliśmy światło w pomieszczeniu, zrobiliśmy zdjęcie i oto co zobaczyliśmy.

Właściwie nie interesowało nas to, że bakterie wytwarzały światło, ale to, kiedy je wytwarzały. Zauważyliśmy, że kiedy bakterie były same, czyli, kiedy znajdowały się w rozcieńczonej zawiesinie, nie wytwarzały światła. Ale kiedy rozrosły się do pewnej liczby komórek wszystkie włączały światło jednocześnie. Dręczyło nas pytanie jak bakterie, te prymitywne organizmy, odróżniają sytuacje, w których są same, od tych, w których są w społeczności, a potem wszystkie robią coś razem. Doszliśmy do wniosku, że osiągają to rozmawiając między sobą za pomocą języka chemicznego.

Zatem mamy tu komórkę bakteryjną. Kiedy jest sama, nie wytwarza światła. Zamiast tego wytwarza i wydziela małe molekuły, które możecie potraktować jak hormony to te czerwone trójkąty, i kiedy bakteria jest sama molekuły po prostu odpływają i nie ma światła. Ale kiedy bakteria rośnie i dzieli się i wszystkie uczestniczą w wytwarzaniu molekuł, wówczas ilość tych molekuł poza komórką wzrasta w stosunku do liczby komórek bakterii. I kiedy molekuły osiągną pewną liczbę która mówi bakterii ilu ma „sąsiadów”, bakterie rozpoznają tą molekułę i wszystkie synchronicznie emitują światło. Tak działa bioluminescencja -- bakterie rozmawiają za pomocą tych chemicznych słów.

Powód, dla którego Vibrio fischeri to robi pochodzi z biologii. Kolejna reklama dla zwierząt oceanu, Vibrio Fischeri żyje w tej kałamarnicy Patrzycie na hawajską kałamarnicę Euprymna scolopes od spodu i mam nadzieję, że dostrzegacie te dwa świecące płaty które są domem dla komórek Vibrio fischeri, mieszkaja tam w dużych skupiskach komórek produkując te molekuły i wytwarzają światło. Kałamarnica toleruje tę błazenadę ponieważ potrzebuje tego światła. Oto jak funkcjonuje ta symbioza, ten mały kalmar żyje tuż u wybrzeży Hawajów, w płytkiej do kolan wodzie. Kalmar prowadzi tryb nocny więc w dzień zakopuje się w piachu i śpi, ale później, w nocy, musi wyjść żeby polować. Przy jasnych nocach duża ilość światła gwiazd i księżyca przenika do głębokości wody w której żyje kalmar, jako że jest to zaledwie parę stóp głębokości. Lecz kalmar rozwinął w sobie przesłonę, którą może otwierać i zamykać ten wyspecjalizowany organ światła z bakteriami. Poza tym, na plecach ma detektory wyczuwające ilość światła gwiazd i księżyca docierającego do jego pleców. A więc otwiera lub zamyka przesłonę tak aby ilość światła ze spodu -- wytwarzanego przez bakterie – idealnie odpowiadała ilości światła docierającego do pleców kałamarnicy tak aby nie rzucała cienia. Tak naprawdę, używając światła bakterii kalmar rozświetla się i broni przed atakami drapieżników, które przez to nie widzą jego cienia, nie mogą namierzyć jego trajektorii i zjeść go. Jest jak niewykrywalny bombowiec oceanu.

(Śmiech)

Gdyby się nad tym zastanowić, kałamarnica ma jednak okropny problem ponieważ przetrzymuje tą pokaźną, umierającą kolonię bakterii i nie może utrzymać tego stanu. Zatem, każdego ranka o wschodzie słońca kałamarnica idzie spać, zakopuje się w piasku i posiada pompkę zgraną z jego rytmem dobowym, i kiedy wschodzi słońce, wypompowuje jakieś 95 procent bakterii. W ten sposób bakterie są rozproszone, znikają małe molekuły hormonów więc nie wytwarzają światła -- ale oczywiście kałamarnica nie dba o to. Śpi w piasku. I w miarę upływu dnia bakterie dzielą się, uwalniają molekuły, a w nocy świecą dokładnie kiedy kałamarnica potrzebuje tego najbardziej.

Najpierw odkryliśmy jak ta bakteria to robi, ale potem użyliśmy narzędzi biologii molekularnej aby dokładnie poznać ten mechanizm. I okazało się – to znowu moja komórka bakterii -- że Vibrio fischeri ma proteinę -- to ten czerwony prostokąt – to enzym, który wytwarza ten malutki molekuł hormonu – czerwony trójkąt. Później, w miarę rozrastania się komórek, wszystkie uwalniają tą cząseczkę do środowiska więc jest ich tam mnóstwo. Bakterie mają także receptor na powierzchni komórki, który dopasowuje się z molekułami jak klucz z zamkiem. One są zupełnie jak receptory na powierzchni waszych komórek. Kiedy molekuły osiągają pewną ilość -- co świadczy o liczbie komórek -- dopasowują się do receptorów i przekazują komórkom informacje o tym żeby wspólnie zaczęły wytwarzać światło.

Jest to o tyle interesujące, że w ciągu ostatniej dekady odkryliśmy, że nie jest to tylko jakaś anomalia tej śmiesznej, świecącej w ciemności bakterii, która żyje w oceanie, lecz system wszystkich bakterii. Więc teraz już wiemy, że wszystkie bakterie komunikują się. Wytwarzają chemiczne słowa, rozpoznają je i uaktywniają grupowe zachowania, skuteczne tylko gdy wszystkie komórki biorą w nich jednolity udział. Mamy na to osobliwe określenie „quorum sensing” - mechanizm wyczuwania liczebności. Głosują za pomocą chemicznych głosów, które są liczone, a następnie wszyscy reagują zgodnie z wynikiem głosowania.

Co jest istotne dla dzisiejszych rozważań to fakt, iż wiemy, że istnieją setki typów zachowań bakterii, które są realizowane kolektywnie. Ale najważniejszym dla was zapewne jest wirulencja - złośliwość wirusów. To nie jest tak, że para bakterii dostaje się do was i zaczynają wydzielać jakieś toksyny -- jesteście olbrzymi, to nie miałoby wpływu na was. Jesteście ogromni. Wiemy już teraz, że to co robią, to: dostają się do was, czekają, zaczynają rozmnażać się, liczą się za pomocą tych małych molekuł i rozpoznają moment odpowiedniej liczby komórek, która mówi im, że jeśli wszystkie razem rozpoczną atak wirulencji to odniosą sukces w opanowaniu ogromnego żywiciela. Bakterie zawsze kontrolują patogeniczność wyczuwając ich liczebność. Tak to działa.

Później przyjrzeliśmy się także molekułom -- to były czerwone trójkąty na moich poprzednich slajdach. To jest cząsteczka Vibrio fischeri. To jest słowo, którym komunikuje się. Więc potem przyjrzeliśmy się innym bakteriom i to jest tylko szczypta molekuł, które odkryliśmy. Mam nadzieję, że widzicie, że molekuły są powiązane ze sobą. Lewa część molekuł jest identyczna dla wszystkich gatunków bakterii. Ale prawa część molekuł jest nieco inna dla każdego z gatunków. Jej zadaniem jest nadawać niepowtarzalne specyfikacje gatunków tym językom. Każda molekuła pasuje do receptora jej partnera i do żadnego innego. Więc są to prywatne, tajne rozmowy. Rozmowy służące komunikacji wewnątrzgatunkowej. Każda bakteria używa szczególnej molekuły, która jest jej językiem i umożliwia policzenie jej rodzeństwa.

Kiedy dotarliśmy tak daleko zaczęliśmy rozumieć, że bakterie mają swoje zachowania społeczne. Ale naprawdę intrygowało nas to, że większość czasu bakterie nie żyją w pojedynkę ale w niewiarygodnych mieszankach, z setkami tysięcy innych gatunków bakterii. I przedstawia to ten slajd. To jest wasza skóra. Więc to jest tylko zdjęcie – mikrogram waszej skóry. Każdy odcinek waszego ciała wygląda mniej więcej właśnie tak i mam nadzieję, że dostrzegacie tu różnorodność bakterii. Więc zaczęliśmy zastanawiać się czy rzeczywiście chodzi o komunikację bakterii i liczenie swoich sąsiadów, nie wystarczy umieć rozmawiać tylko ze swoim szczepem. Musi istnieć sposób pobierania informacji o liczbie pozostałych bakterii w populacji.

Więc wróciliśmy do biologii molekularnej i zaczęliśmy badać różne bakterie i odkryliśmy ostatnio, że bakterie są faktycznie wielojęzyczne. Wszystkie mają wyjątkowy dla każdego gatunku system -- posiadają molekułę, która mówi „ja”. Co więcej, równolegle do tego systemu mają drugi, który odkryliśmy, również gatunkowy Mają drugi enzym wysyłający grugi sygnał i posiadający własny receptor i ta molekuła to język handlowy bakterii. Jest on używany przez wszelkie bakterie i jest to język międzygatunkowy. Sprowadza się to do tego, że bakterie potrafią policzyć ilu jest „ja” i „ty” w otoczeniu. Gromadzą te informacje w sobie i decydują o zadaniu do wykonania biorąc pod uwagę to, kto jest w większości, a kto w mniejszości z danej populacji.

Wówczas powróciliśmy do chemii i rozszyfrowaliśmy czym jest ta gatunkowa molekuła -- te różowe owale na moim poprzednim slajdzie, oto one. To bardzo mała, pięcio-węglowa cząsteczka. Co istotne, wiemy, że każda bakteria ma dokładnie ten sam enzym i wytwarza dokładnie tą samą cząsteczkę. Wszystkie zatem używają tej molekuły do komunikacji międzygatunkowej. Takie bakteryjne Esperanto.

(Śmiech)

Gdy dotarliśmy tak daleko zaczęliśmy pojmować, że bakterie rozmawiają ze sobą za pomocą owego chemicznego języka . Ale równocześnie zaczęliśmy zastanawiać się czy można praktycznie wykorzystać tą wiedzę. Wspominałam wam, że bakterie mają różnorakie społeczne zachowania, które przekazują za pomocą molekuł. Oczywiście, wspomniałam również, że jedną z ważnych rzeczy jest to, że inicjują choroby używając mechanizmu wyczuwania liczebności (quorum sensing). Pomyśleliśmy, a gdyby tak „zatkać" bakteriom „usta” i „uszy”? Czyż nie byłyby to nowe antybiotyki?

Na pewno słyszeliście i wiecie już, że kończą się nam antybiotyki. Dzisiejsze bakterie są niewiarygodnie odporne na wszelkie leki a to dlatego, że wszystkie stosowane antybiotyki zabijają bakterie. Przebijają ich błonę albo sprawiają, że bakteria nie jest w stanie pomnażać swojego DNA. Zabijając bakterie tradycyjnymi antybiotykami wyłaniamy nowe odporne mutacje. Stąd też nasz obecny światowy problem z chorobami zakaźnymi. Pomyśleliśmy, a gdyby tak zmodyfikować ich zachowania sprawiając, że bakterie nie potrafiłyby rozmawiać i liczyć, i nie wiedziałyby czy atakować.

I tak właśnie zrobiliśmy, obierając przy tym dwie strategie. W pierwszej zaatakowaliśmy system komunikacji wewnątrzgatunkowej. Więc stworzyliśmy cząsteczki, które trochę przypominają te prawdziwe -- które już widzieliście- ale są nieco inne. A więc, dopasowują się do receptorów i blokują rozpoznawanie tych prawdziwych. Przez atak na czerwony system jesteśmy w stanie stworzyć molekuły blokujące proces wyczuwania liczebności dla danego gatunku lub choroby. To samo zrobiliśmy z systemem różowym. Wzięliśmy tą uniwersalną molekułę, przerobiliśmy trochę tworząc antagonistów systemu komunikacji międzygatunkowej. Mamy nadzieję, że wykorzystamy je w szerokim spektrum antybiotyków przeciwdziałających bakteriom.

Na zakończenie pokażę wam tą strategię. W tej, używam tylko wewnątrzgatunkowej molekuły, ale logika jest taka sama. Wiecie już, że kiedy bakteria dostaje się do zwierzęcia, w tym wypadku, do myszy, nie rozpoczyna wirulencji od razu. Dostaje się do środka, dzieli się, zaczyna wytwarzać molekuły do mechanizmu wyczuwania liczebności (quorum sensing). Rozpoznaje kiedy jest ich wystarczająco dużo żeby rozpocząć atak i zwierze umiera. My jesteśmy w stanie podać te złośliwe infekcje, ale równolegle z molekułami przeciwdziałającymi "quorum sensing" -- więc są to cząsteczki wyglądające trochę jak te prawdziwe a jednak trochę inne, co ilustruje ten slajd. Wiemy teraz, że jeśli podamy zwierzęciu bakterię chorobotwórczą – odporną na wszelkie leki -- i w tym samym czasie podamy nasze molekuły anty „quorum sensing” to faktycznie zwierze będzie żyć.

Wierzymy, że jest to kolejne pokolenie antybiotyków, które pozwoli nam obejść, przynajmniej na początku, ten duży problem odporności. Mam nadzieję, że przekonaliście się, że bakterie potrafią rozmawiać ze sobą, używając substancji chemicznych jako języka, posiadają niewiarygodnie skomplikowany leksykon chemiczny, który dopiero poznajemy. Oczywiście daje to bakteriom możliwość bycia wielocząsteczkowymi. Więc podobnie do przesłania TED, działają razem bo tylko tak można coś zmienić. Chodzi o to, że bakterie mają swoje zachowania zbiorowe i wykonują w ten sposób zadania, których nie ukończyłyby nigdy gdyby działały w pojedynkę.

Mam nadzieję, że udało mi się udowodnić wam, że jest to wynalazek wielocząsteczkowości. Bakterie są na Ziemi od miliardów lat. Ludzie – zaledwie paręset tysięcy. Uważamy, że to bakterie wyznaczyły zasady działania organizacji wielocząsteczkowej. Wierzymy, że przez badanie bakterii, będziemy w stanie lepiej poznać wielocząsteczkowy wymiar ludzkiego ciała. Wiemy, że jeśli poznamy prawa i zasady tych prymitywnych organizmów to istnieje szansa, że będą one miały zastosowanie także przy innych ludzkich chorobach i zachowaniach. Mam nadzieję, że nauczyliście się, że bakterie potrafią odróżniać siebie od innych. Używając tych dwóch molekuł mogą powiedzieć „ja” i „ty”. I znowu, my oczywiście też to robimy, zarówno molekularnie jak i zewnętrznie, ale ja skupiam się na molekularności.

To właśnie dzieje się w waszych ciałach. To nie jest tak, że komórki serca i nerek mieszają się codziennie, a to z powodu wszystkich zachodzących reakcji chemicznych i molekuł, które mówią im która grupa komórek jest która i jakie jest ich zadanie. Raz jeszcze podkreślę, uważamy, że stworzyły to bakterie, a nasze ciała rozwinęły tylko kilka dodatkowych trybików, ale całe meritum tkwi w tych prostych systemach, które możemy badać.

Końcowym wnioskiem jest to by stale powtarzać, że istnieje praktyczna strona i dlatego stworzyliśmy te molekuły anty “quorum sensing”, które są rozwijane jako nowe środki terapeutyczne. Ale żeby zakończyć reklamą dla wszystkich pożytecznych i cudownych bakterii żyjących na Ziemi stworzyliśmy także molekuły pro „quorum sensing”. A więc dobraliśmy się do systemów usprawniających pracę molekuł. Pamiętajcie, że macie na sobie lub w sobie 10 razy więcej komórek bakterii, utrzymujących wasze zdrowie. Staramy się także wzmocnić rozmowy bakterii, które żyją w symbiozie z wami, mając nadzieję, że dzięki temu będziecie zdrowsi, jeśli ich rozmowy będą lepsze, tak żeby bakterie mogły robić to co chcemy żeby robiły lepiej niż w pojedynkę.

Wreszcie, chciałam pokazać wam moją bandę w Princeton w New Jersey. Wszystko o czym wam opowiedziałam zostało odkryte przez kogoś z tego zdjęcia. Mam nadzieję, że kiedy uczycie się, na przykład jak działa świat naturalny -- chcę tylko powiedzieć, że za każdym razem kiedy czytacie gazetę lub słyszycie jak ktoś mówi coś niezwykłego na temat świata natury to stoi za tym dziecko. Nauka jest tworzona przez to pokolenie. Wszyscy ci ludzie są między 20 a 30 rokiem życia i są siłą napędową odkryć naukowych w tym kraju. To naprawdę szczęście pracować z tym pokoleniem. Ja starzeję się a oni ciągle są w tym samym wieku i jest to zachwycająco zwariowana robota. Chciałabym podziękować wam za zaproszenie tu. To prawdziwa przyjemność dla mnie, móc przyjechać na tą konferencję.

(Oklaski)

Dzięki.

(Oklaski)

tłumaczenie: http://www.ted.com/talks/lang/en/bonnie_bassler_on_how_bacteria_communicate.html

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 21 lip 2012, 19:46 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2012, 22:09 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Ta tematyka, jak by nie było jest traktowana przez "mainstreamową" naukę po macoszemu, a na moje oko nie jest to do końca przypadkowe.
10 bakterii na jedną komórkę ludzkiego ciała, czy można tak wymowny fakt lekceważyć, owszem można gdy jest on nie poprawny politycznie.
Niestety akademicy zostali oczarowani dogmatologią Darwinowską, tak ciągła walka o przetrwanie z wrogim nam światem i naturą jakoś nie pasuje do wniosków wynikających z powyższego artykułu i wyników badań na których został oparty.
Ktoś mógłby mi zarzucić, że wyciągam zbyt daleko idące wnioski, no ale ja już tak mam wszędzie widzę manipulację i spiski :język:
Według mnie "mainstreamowa" wizja świata jest kreowana w oparciu o precyzyjnie filtrowaną wiedzę i informację, po to aby zawęzić naszą percepcję do "bezpiecznego" spektrum.
I z całą pewnością jest więcej takich dziewiczych pól na których czkają na nas jeszcze bardziej spektakularne niespodzianki.

@Lilly
Świetna robota i kawałek dobrze skompilowanej wiedzy, słowem warto o tym wiedzieć :spoko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sie 2012, 15:29 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Nie wiem @xpio, czy temat jest lekceważony przez mainstream, wszak wszystkie informacje, które tutaj podałam pochodzą jedynie z oficjalnych (nie alternatywnych :język: ) badań publikowanych w naukowych czasopismach, od kilku lat tworzony jest dość spory projekt Human Microbiome Project, organizowane są konferencje i pomniejsze badania. A to, że akurat telewizornia o tym nie trąbi - to już insza rzecz, ja już dawno przestałam oczekiwać, że z popularnych mediów dowiem się czegoś istotnego, a już na pewno nie liczę, że zaczną propagować naukę czy wiedzę (w jakimkolwiek wydaniu). Trzeba trochę poszukać, ale nie jest to nieuchwytne.

O florze bakteryjnej u noworodków mieliśmy, wbrew pozorom, dość sporo na studiach, zwłaszcza o tym jak bardzo ważny jest jak najszybszy kontakt dziecka z matką, właśnie po to aby miało możliwość skolonizować się tymi "fajniejszymi" drobnoustrojami. O to też przez długi czas walczyła Fundacja Rodzić Po Ludzku, i w końcu powstał pierwszy, konkretny standard opieki okołoporodowej. Gwarantuje on, że bezpośrednio po urodzeniu należy umożliwić dziecku nieprzerwany kontakt z matką „skóra do skóry” przez co najmniej 2 godziny po porodzie, w tym czasie powinno też nastąpić pierwsze karmienie piersią. Pępowina powinna być zaciśnięta i przecięta dopiero po ustaniu tętnienia. Wszelkie zabiegi, takie jak wstępna ocena stanu noworodka na podstawie skali Apgar może być dokonana na brzuchu matki, jeżeli nie występują przeciwwskazania zdrowotne, natomiast noworodek jest badany, ważony i mierzony dopiero po zakończeniu pierwszego kontaktu z matką. Przestrzeganie tych zaleceń to więcej niż połowa drogi do sukcesu jeśli chodzi o utrzymanie odporności i rozwój układu immunologicznego: dzięki pierwszemu, szybkiemu kontaktowi ustala się właściwy mikrobiom skóry (a nie szpitalny, trudny do leczenia), dzięki siarze - ustala się mikrobiom jelit ułatwiający przyswajanie pokarmu i rozwój komorek odpornościowych, dzięki późnemu przecięciu pępowiny - większa liczba przeciwciał i komórek macierzystych przedostaje się z łożyska do dziecka (Późniejsze zaciskanie pępowiny korzystne dla noworodków).

Nie demonizowałabym tak darwinowskiej ewolucji, sam pomysł, że jesteśmy tak blisko spokrewnieni z innymi organizmami na Ziemi, że mamy wspólne pochodzenie, jest dla o niebo wartościowszy, niż stawianie naszego gatunku na piedestale bycia istotą świadomą, czymś więcej niż tylko zwierzę czy roślina. Darwin zebrał ówczesne myśli w kilka dzieł, najsłynniejsze O powstawaniu gatunków drogą naturalnego doboru zostało wydane pomimo jego osobistych rozterek w kwestii Boga i biologii (jak widać naciski polityczne miały się nie gorzej niż obecnie). Jeśli zaś chodzi o osławioną walkę o przetrwanie... Mimo wszystko, nie da się ukryć, że każdy organizm (mniejszy czy większy) przede wszystkim chce żyć - jedne łatwo radzą sobie w pojedynkę, inne, bez współtowarzyszy, giną. Zwierzęta "walczą" o terytorium i pożywienie, rośliny "walczą" o światło, ja bym powiedziała, że zaspokajają swoje potrzeby i trudno temu zaprzeczyć. Można oczywiście tłumaczyć "takie" zachowania na wiele sposobów metafizycznych (materia nie istnieje, jest tylko energia; na wyższych poziomach wszystko jest jednością) czy spiskowych (gadzia manipulacja wprowadziła walkę o byt; tak naprawdę jesteśmy świetlistymi istotami, ale o tym nie wiemy), ja jednak wolę prostotę i skupienie się na tym co tu i teraz. A ten temat już sam w sobie pokazuje, że wcale prosty nie jest, że istnieje mnóstwo zależności i nie ma takiej możliwości wskazania tego jednego przyczynka.

Mikrobiom człowieka - zdrowie i choroba. pisze:
Z chwilą poznania sekwencji ludzkiego genomu okazało się, że wynikające z tego nadzwyczajnego osiągnięcia wnioski, co do znaczenia poszczególnych genów nie są pełne, ponieważ nie są poznane sekwencje oddziałujących na gospodarza (potencjalnie modulujących ekspresję określonych jego genów) miliardów autochtonicznych drobnoustrojów. Takie spojrzenie na mikrobiota wynika z odkrycia, że mikroorganizmy dysponują możliwościami porozumiewania się nie tylko pomiędzy sobą, ale również mogą prowadzić molekularny dialog z komórkami gospodarza. Wielokierunkowa sieć powiązań (cross-talk process), poprzez którą możliwe jest przesyłanie sygnału i  porozumiewanie się bakterii z bakteriami, bakterii z  gospodarzem i gospodarza z bakteriami sprawia, że mikroorganizmy wraz z komórkami gospodarza tworzą kompleksowy interaktywny ekosystem decydujący o wielu różnych procesach biologicznych, w tym o zdrowiu lub o chorobie.

Sygnały środowiskowe zbierane są na powierzchni komórki bakteryjnej i transportowane następnie do
cytoplazmy, gdzie przetwarzane są przez drugi system czuciowy, znany jako quorum sensing signaling system. Bakterie wykorzystują ten sposób komunikacji nie tylko do kontrolowania swojej populacji, ale również do odpowiedzi na czynniki gospodarza uwolnione np. w następstwie uszkodzenia jego tkanek, elementy układu odpornościowego, końcowe produkty niedotlenienia tkanek, itp. Czynniki uczestniczące np. w systemie obronnym gospodarza mogą aktywować lub wyciszać bakteryjny quorum sensing system podobnie, jak cząsteczki uczestniczące w quorum sensing system mogą aktywować sygnały wysyłane przez gospodarza, lub je wyciszać.

Możliwy jest zatem międzydomenowy molekularny dialog pomiędzy bakteriami a różnymi komórkami i tkankami gospodarza. Sygnały wysyłane do komórek gospodarza wpływają na ekspresję określonych jego genów i  wytwarzania struktur i czynników korzystnych dla stabilizacji bakteryjnej wspólnoty. Wynika więc z tego, że odpowiedź ze strony gospodarza nie zależy tylko od potencjalnych cech kodowanych w bakteryjnym genomie, ale również od procesów na poziomie molekularnym towarzyszącym relacjom bakterie-gospodarz, ich dynamiki i przestrzeni, w której mają miejsce, jak również czasu ich trwania.

(...)

W wyniku koewolucyjnego rozwoju gospodarza i jego autochtonicznej mikroflory dochodzi do wytworzenia mechanizmów tolerancji i  braku odpowiedzi gospodarza na mikroorganizmy komensaliczne oraz skierowanie reakcji obronnej przeciwko patogenom. Biorą w niej udział przeciwciała IgA alkaliczna fosfataza, wiele różnych antybakteryjnych peptydów oraz mechanizmy kontrolujące odpowiedź prozapalną. W  odpowiedzi na to patogenne mikroorganizmy wykształciły mechanizmy adaptacyjne, jak również wytwarzają szereg czynników zjadliwości, w tym białek efektorowych zapewniających im dodatkowe sposoby inwazji, czy też unikania reakcji ze strony układu odpornościowego gospodarza. Poprzez wpływanie na odpowiedni skład mikrobiontów przyczyniają do rozwoju odpowiedzi pozapalnej. Mikroorganizmy komensalne z kolei ewoluują nie tylko w  kierunku wypełniania określonych w środowisku jelit funkcji, jak np. rozkładania cukrów, wytwarzania energii, przyspieszania dojrzewania i proliferacji komórek nabłonka jelitowego, ale również w kierunku eliminacji niepożądanych zdarzeń prowadzących do indukcji odpowiedzi pozapalnej.

więcej http://www.pm.microbiology.pl/web/archiwum/vol5112012027.pdf - bardzo ciekawa praca, głównie o projekcie NIH "Human Microbiome", znaczący jest też fragment Mikrobiom a indukcja odpowiedzi poszczepiennej


Współpraca różnych organizmów to wg mnie pewna forma, sposób na przetrwanie. Życie we wspólnocie daje mnóstwo korzyści i bywa w wielu aspektach egoistyczne, niczym wymiana interesów (ja dam Tobie coś, czego potrzebujesz, a Ty dasz mi coś, czego ja potrzebuje), nie widzę w tym niczego "złego" czy uwłaczającego. Dzieci przychodzą na świat z całym wachlarzem odruchów i mechanizmów umożliwiających przetrwanie, a że są całkowicie uzależnione od drugiej osoby, potrzebują czegoś, co zapewni im stałą opiekę i obecność. I robią to. Wytwarzają silną, obustronną więź emocjonalną z matką lub innymi członkami społeczności. Choć może milsze jest przekonanie, że rządzą tym wyższe cele, że jest coś "ponad", że wszystkim kieruje bezinteresowna miłość i boskie wibracje, a biologia to jedynie skutek uboczny większego planu. Daleka jestem jednak od ferowania ostatecznych wniosków w tej kwestii - natura potrafi zaskoczyć, bez względu na to co sobie o niej myślimy.

ŚWIAT NAUKI 04/2012 pisze:

Kierując z tylnego siedzenia bakterie żyjące w naszych organizmach mogą wpływać na ewolucję

W naszym organizmie znajduje się przynajmniej 10 razy więcej komórek bakteryjnych niż ludzkich.
Populacja ta, zwana mikrobiomem, może odgrywać rolę w rozwoju otyłości, astmy i alergii. Niektórzy naukowcy zastanawiają się, czy wpływa ona na istotniejszy proces: wybór partnera, a ostatecznie na ewolucję.

Najlepszy dowód na to, że mikrobiom ma znaczenie, uzyskano podczas badań na owadach. Eksperymenty przeprowadzone w 2010 roku przez zespół Eugene'a Rosenberga z Uniwersytetu Tel Awiwu wykazały, że rodzaj pożywienia muszek owocowych z gatunku Drosophila pseudo-obscura wpływał na ich rozmnażanie: owady kojarzyły się tylko z osobnikami będącymi na tej samej diecie. Podanie antybiotyków zniosło te preferencje - muszki zaczęły łączyć się w pary bez względu na rodzaj pokarmu przyjmowanego przez partnera, co wskazuje, że za tę zmianę odpowiadały fluktuacje mikroflory jelitowej wywołane przez pożywienie, a nie pokarm sam w sobie.

Aby stwierdzić, czy mikroorganizmy jelitowe mogłyby wpłynąć na długowieczność oraz zdolność organizmu do reprodukcji, genetyk Seth Bordenstein z Vanderbilt University i jego współpracownicy podawali termitom z gatunków Zootermopsis angusticollis i Reticulitermes flavipes antybiotyk - rifampicynę. Wyniki ich badań, opublikowane w lipcu ubiegłego roku na łamach Applied and Environmental Microbiology, pokazały, że lek ten zmniejszał różnorodność flory jelitowej termitów i liczbę składanych jaj. Według Bordensteina redukcja populacji pewnych określonych dobroczynnych mikroorganizmów, z których część wspomaga procesy trawienne oraz wchłanianie składników odżywczych, spowodowała u termitów niedożywienie oraz spadek zdolności reprodukcyjnych.

Takie wyniki badań sprawiają, że biolodzy ewolucyjni są coraz bardziej zgodni, że nie można dłużej traktować odrębnie genów organizmów wyższych i należących do bakterii symbiotycznych. Wszystkie one są bowiem częścią jednego „hologenomu”.

„Od dawna rozgranicza się mikrobiologię od botaniki i zoologii, jednak wszystkie zwierzęta i rośliny mają miliony lub miliardy mikroorganizmów, które żyją w powiązaniu z nimi - mówi Rosenberg. - Aby poznać dane zwierzę lub roślinę, należy przyjrzeć się ich hologenomowi”. Innymi słowy, selekcja naturalna działa na organizmy wyższe oraz związaną z nimi populację mikroorganizmów. By poprzeć tę teorię, Bordenstein wykazał, że bliższe pokrewieństwo ewolucyjne między pewnymi gatunkami os znajduje też odzwierciedlenie w większym podobieństwie ich mikroflory.

Naukowcy uważają, że mikrobiom ma również kardynalne znaczenie dla ewolucji człowieka. „Biorąc pod uwagę, jaką rolę odgrywa on w procesach mających istotny wpływ na przystosowanie się do środowiska, takich jak trawienie, odczuwanie zapachu czy aktywność układu odpornościowego, niewykluczone, że oddziaływał na specjację - mówi Bordenstein. - Prawdopodobnie jest tak samo ważny, jak geny”.

Carrie Arnold



Tanya Yatsunenko, Rob Knight, Jeffrey Gordon i inni przeprowadzili duże międzynarodowe badania.
Zebrali i przeanalizowali próbki kału 3 populacji: 100 przedstawicieli amazońskiego plemienia Guahibo, 115 osób z czterech malawijskich wiosek oraz 316 Amerykanów z trzech miast. Wiek badanych był bardzo zróżnicowany: od noworodków po 70-latków.

Okazało się, że we wszystkich 3 populacjach noworodki najbardziej różnią się florą jelitową: zarówno pod względem liczby gatunków bakterii, jak i genów. Później, zwłaszcza w pierwszych trzech latach życia, następują dwa zjawiska: z jednej strony różnicowanie mikrobiomu, z drugiej międzyosobnicze ujednolicenie. W ten sposób dorośli uzyskują, w porównaniu do dzieci, bardziej rozbudowany mikrobiom, lecz jednocześnie są do siebie bardziej podobni. Nie wiadomo, dlaczego się tak dzieje, ale dzięki najnowszym badaniom zyskujemy wskazówkę, że jak to podsumowuje Knight, mikrobiom dojrzewa wg spójnego programu rozwojowego.

Jelita dzieci są zdominowane przez rodzaj Bifidobacterium. Występują u nich również geny odpowiedzialne za produkcję kwasu foliowego - związku z grupy witamin B, który reguluje wzrost i działanie komórek, a także korzystnie wpływa na układ nerwowy. W miarę dojrzewania geny te zanikają i bakterie jelitowe, które kiedyś umożliwiały syntezę tej substancji, muszą zostać zastąpione źródłami z diety, np. szpinakiem czy brokułami. W tym samym czasie powszechniejsze stają się geny związane z innymi witaminami: B12, B1 czy B7.

Yatsunenko ujawniła, że mikrobiomy dorosłych można uporządkować w pewnym spektrum, którego końce wyznaczają beztlenowe rodzaje Bacteroides i Prevotella. W 2011 r. ukazały się wyniki badań Peera Borka, który postulował, że mimo dużej różnorodności da się wyróżnić 3 definiowane przez skład bakteryjny eneterotypy. Każdy eneterotyp miał być charakteryzowany przez stosunkowo duży udział pojedynczego rodzaju: Bacteroides, Prevotella lub Ruminococcus. Badania przeprowadzone przez innych naukowców na większej grupie dorosłych Duńczyków i Hiszpanów nieco przedefiniowały eneterotypy i rozmyły granice między nimi, jednak sam Bork twierdzi, że ma w zanadrzu dowody na potwierdzenie słuszności swoich enterotypów, a Yatsunenko nie wspomina o trzecim z nich (Ruminococcus/Methanobrevibacter), bo wykorzystała technikę niewrażliwą na rzadsze mikroorganizmy.

Wspominaliśmy o podobieństwach, jakie są jednak różnice między Guahibo, Amerykanami a Malawijczykami? Maluchy z Amazonii i Malawi dysponują większą liczbą bakteryjnych genów związanych z produkcją witaminy B2. Ponieważ występuje ona w mleku matki, mięsie i nabiale, niewykluczone, że mali Amerykanie pozyskują więcej B2 właśnie z mleka dobrze odżywionych mam i nie muszą się przejmować innymi źródłami zaopatrzenia.

Jako oseski Guahibo i Malawijczycy mają też więcej genów odpowiedzialnych za przyswajanie cukrów z mleka. Gdy zaczynają jeść pokarmy w rodzaju kukurydzy, geny te zaczynają zanikać i zastępują je te odpowiadające za rozkład skrobi i innych węglowodanów złożonych. U Amerykanów, którzy przez całe życie polegają na cukrach prostych, jest dokładnie na odwrót. Geny umożliwiające ich pozyskiwanie stają się w miarę rozwoju coraz popularniejsze.

W wenezuelskich i malawijskich przewodach pokarmowych występuje więcej bakterii Prevotella. Potwierdza to wyniki wcześniejszych badań, które wykazały, że dieta wysokowęglowodanowa sprzyja Prevotella, natomiast wysokotłuszczowa i wysokobiałkowa Bacteroides. Odzwierciedla to tendencję do jedzenia głównie roślin albo mięsa (mikrobiom Amerykanów przypomina mikrobiom drapieżników i pozwala rozkładać białka, natomiast Guahibo i Malawijczycy są bardziej jak roślinożercy, w których mikrobiomie występują geny umożliwiające rozkład skrobi).

Human gut microbiome viewed across age and geography


PS. Dzięki @xpio za wypowiedź :) , niby temat ciekawy i znaczący ale odzew w wątku jakoś nikły :język:

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2012, 22:15 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Lilly pisze:
Nie wiem @xpio, czy temat jest lekceważony przez mainstream, wszak wszystkie informacje, które tutaj podałam pochodzą jedynie z oficjalnych (nie alternatywnych ) badań publikowanych w naukowych czasopismach,
...

Hmmm … nie oficjalne badania naukowe a co to za zwierze ?
Alternatywność wyklucza oficjalność, czyli sytuację w której świat rzekomo wielkiej nauki potraktuje je poważnie , czyli bez wykluczenia, ośmieszania …
Po za tym.
Cytuj:
Jennifer Ackerman
Biolodzy uważali kiedyś, że człowiek to fizjologiczna wyspa, mogąca w pełni regulować swoje procesy życiowe.

Jednak w ciągu ostatnich 10 lat naukowcy dowiedli, że organizm człowieka wcale nie jest samowystarczalną jednostką, lecz raczej złożonym ekosystemem.

Kiedy mowa o mikroorganizmach zasiedlających ludzki organizm, zwykle myślimy o patogenach. I rzeczywiście, przez wiele lat naukowcy koncentrowali się wyłącznie na szkodliwych drobnoustrojach, ignorując potencjalne znaczenie tych, które nam nie zagrażały

Jak widać, mój pogląd nie jest odosobniony, a o ile wiem odmienne hipotezy co do roli bakterii pojawiły się wraz z ich odkryciem tylko że ...

I nie trzeba wielkiej wiedzy, aby zorientować się że dla BigFarmy to raczej niewygodne informacje
Przecież przemysł ten „żyje” z produkcji broni do walki z mikroorganizmami.
Bądźmy realistami, ma on wpływ na to co się mówi w telewizji i na uczelniach.
Można dyskutować o jego sile i formie, ale na pewno jest znaczący i opiniotwórczy, więc mówienie o obiektywizmie świata nauki i mainstreamu jest co najmniej infantylne.
Oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z zaciekłymi atakami, ale może jeszcze nie było takiej potrzeby, może jakieś kluczowe odkrycia i teorie są dopiero przed nami, a może ktoś planuje zagospodarowanie czyli opatentowanie …



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sie 2012, 11:11 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Infantylne czy nie, jestem raczej za łączeniem niż stawianiem kategorycznych murów (co jest obiektywne a co nie jest). Nie trzymam się wyrobionego latami zdania, daleka też jestem od konserwatyzmu (w jakiejkolwiek formie), a im więcej stykam się z nowymi ludźmi i informacjami, tym wyraźniej dostrzegam jak jeszcze mało wiem, ile jeszcze przyjdzie przyswoić.

Z tego co zauważyłam, ostatnimi czasy, coraz więcej mówi się o znaczeniu mikrobiomu, niekoniecznie w wiadomościach tv czy brukowcach (aczkolwiek nie mam styczności z jednym i drugim, więc też pewna być nie mogę Mruga ), widać, że temat nabiera rozpędu, podobnie jak chociażby epigenetyka (o której napiszę w osobnym podobnie nudnym temacie :język: ). Być może za jakiś czas okaże się, że te informacje to "manipulacja wypuszczona dla czyichś interesów", albo do stworzenia nowego rynku zbytu (np. probiotyki, sztuczne immunomodulatory), może też temat uciszą jako niebezpieczny, a być może będzie jednym z bardziej poczytnych i zaczną go wykładać w szkołach. Na ten moment po prostu ciekawi mnie wszystko co związane z człowiekiem, i nie trzymam się sztywno argumentów "za" czy "przeciw".

Alergia Astma Immunologia pisze:

Im wyższy poziom higieny tym więcej alergii - paradoks naszych czasów

MARCIN KROTKIEWSKI, KAZIMIERZ MADALIŃSKI

Klinika Rehabilitacji Medycznej, 40091 Goteborg, Szwecja
Zakład Immunologii, Instytut "Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka", Al Dzieci Polskich 20, 04-736 Warszawa


Występowanie alergii atopowej przybiera rozmiary epidemiczne w Europie Zachodniej i USA, a Polska wchodzi w strefę zagrożenia. W grę wchodzą czynniki środowiskowe (m.in. chemiczne, zakaźne, zmiana fizjologicznej flory bakteryjnej), ulegające szybkim zmianom w miarę poprawy dobrobytu i wzrostu higieny. Czynniki środowiskowe powodują przesunięcie równowagi limfocytów Thl/Th2 - w kierunku "proalergicznej" subpopulacji Th2 i równowagi produkcji cytokin: interferonu gamma (IFN-y) i interleukiny-4 (IL-4) w kierunku IL-4; uważa się więc je za odpowiedzialne za wywołanie modulacji układu odpornościowego, prowadzącej do rozwoju alergii.

Poprawa higieny życia człowieka zaczyna eliminować bakterie kwasu mlekowego z przewodu pokarmowego i prowadzi do przesunięcia równowagi limfocytów w kierunku charakterystycznej przewagi Th2. Pogląd ten potwierdzają badania epidemiologiczne porównujące np. częstotliwość występowania alergii w krajach rozwiniętych i rozwijających się. Wstępne badania wydają się wskazywać, że zastosowanie we wczesnym okresie życia probiotyków, których przykłady podano, ma potencjalne możliwości modulacji immunologicznej i w perspektywie - zapobiegania rozwoju alergii.


Choroby alergiczne wzrastają w katastrofalny sposób, szczególnie w krajach przemysłowych Europy Zachodniej. Opublikowany ostatnio raport "European Allergy White Paper" bije na alarm, podając dane dotyczące gwałtownego wzrostu alergii w Europie [1]. Alergiczny nieżyt nosa traktowano początkowo jako typową dolegliwość ludzi z wyższych sfer [2]. Ostatnio okazało się, że częstość występowania alergii wzrasta bardzo gwałtownie, zwłaszcza astmy oskrzelowej u dzieci i młodzieży. Ponieważ eksplozja alergii dotyczy głównie Europy Zachodniej zaczęto wysuwać przypuszczenie, że związane to jest ze zjawiskiem zwanym "zachodnim stylem życia" [3].

Przy omawianiu możliwych przyczyn zjawiska trzeba rozróżniać samą indukcję alergii, tzn. uczulenie i powstawanie objawów alergicznych. Istnieje teoretyczna możliwość, że ten sam czynnik może zabezpieczać przed uczuleniem, ale również gdy uwrażliwienie już miało miejsce, może wyzwolić powstawanie objawów alergicznych.

Aktualne spojrzenie na patogenezę

Atopia związana jest zwykle z dwoma charakterystycznymi cechami: podwyższeniem syntezy IgE i zaburzeniem równowagi między różnymi typami limfocytów T. Już przed 20 laty wykazano, że zaburzenia równowagi między różnymi typami limfocytów leżą u podłoża występowania astmy, kataru siennego i wyprysku uczuleniowego [4]. Trochę późniejsze badania wykazały, że tzw. limfocyty "T helper" występują w dwóch populacjach - komórki Thl, które wytwarzają głównie cytokiny: interleukinę-2 (IL-2), interferon gamma (IFN-y), czynnik martwicy nowotworów (TNF-a) iinterleukinę-12 (IL-12), oraz komórki Th2, które produkują głównie cytokiny typu IL-4, IL-5, IL-6, IL-10 iIL-13. Alergia związana jest z przesunięciem równowagi w produkcji cytokin w kierunku IL-4, 5, 6, 10 i 13. Zaburzoną równowagę między interferonem gamma (IFN-y) i interleukiną-4 stwierdzono praktycznie we wszystkich chorobach alergicznych: zarówno we krwi, jak i w innych tkankach i nawet w wydzielinie z nosa (przy katarze siennym). Zaburzona równowaga IL-4/IFN-y powoduje wzrost syntezy IgE i szeregu mediatorów odpowiedzialnych za powstawanie objawów alergii [5]. Ponieważ IL-4 i IFN-y hamują się wzajemnie, zaburzenia równowagi dotyczące ich produkcji powodują jednak tendencję do utrzymania status quo. Tak np. histamina, która powstaje za pośrednictwem reakcji przekazywanych poprzez Th2 stymuluje również wytwarzanie IFN-y. Zaburzenie równowagi między Thl i Th2 następujące w czasie wczesnego dzieciństwa ma zwykle tendencję do przekształcenia w zaburzenie trwające do końca życia. Dlatego z punktu widzenia rozwoju alergii najważniejsze są pierwsze lata, a nawet pierwsze miesiące życia.

Genetyczne przesłanki alergii nie są jeszcze do końca ustalone, ale istnieją dane wskazujące, że zarówno chromosom 5, gdzie zlokalizowano gen odpowiedzialny za ekspresję IL-4, jak i chromosom 12, gdzie zlokalizowano gen kodujący IFN-y są zaangażowane w tym procesie [6,7]. Opisano już polimorfizm w regionie promotora genu IL-4, ale dotychczas nie znaleziono polimorfizmu genu odpowiedzialnego za ekspresję IFN-y [8]. Stwierdzono natomiast, że dzieci, u których w późniejszym życiu występują zaburzenia alergiczne, wykazują osłabioną (najprawdopodobniej wrodzoną) produkcję IFN-y. Co do ewentualnych czynników wpływających na równowagę Thl-Th2 ustalono np. że prostaglandyna E2 (PGE-2) wywiera hamujące działanie na IFN-y, jednocześnie bardzo znikomo wpływa na produkcję IL-4 i IL-5. Efekt prostaglandyny zależy od wpływu na cykliczny AMP i może wywołać wyraźne przesunięcie równowagi IL-4/IFN-y, przesuwając wielokrotnie tę proporcję [9].

Ponieważ synteza i wydzielanie PGE-2 może ulec zmianie zarówno poprzez czynniki żywieniowe, jak i zakażenia, wzrostu częstości występowania alergii można szukać wśród czynników odpowiedzialnych za produkcję PGE-2. Analiza tych czynników może dopomóc w wyjaśnieniu znanych różnic między rodzinami biednymi i bogatymi (więcej alergii wśród osób bogatych); miastem i wsią (więcej zjawisk alergicznych w mieście), oraz między krajami Europy Wschodniej i Zachodniej (więcej chorób alergicznych w Europie Zachodniej). Czynniki, które wymienia się jako odpowiedzialne za wzrost alergii przedstawiono poniżej.

Zanieczyszczenia powietrza

Zanieczyszczenia powietrza niemal automatycznie próbuje się wiązać ze wzrostem częstotliwości występo-wania alergii; tymczasem analiza zanieczyszczeń powietrza i występowania alergii w różnych krajach nie wykazuje wyraźnego związku przyczynowego - stwierdzono to ponad wszelką wątpliwość w globalnych badaniach tzw. ISAAC [10].

Według raportu, występowanie alergii jest wysokie w Nowej Zelandii i na północy Szwecji, gdzie powietrze jest czyste, a proporcjonalnie niskie w Europie Wschodniej, gdzie zanieczyszczenia powietrza są bardzo duże. Warto wspomnieć, że ostatnie badania ze Szwajcarii i Austrii wykazały, iż dzieci, które wychowywały się na farmach w środowisku wiejskim wykazywały znacznie mniej alergii w porównaniu z dziećmi z innych środowisk. Niższa częstotliwość alergii związana była z kontaktem z krowami, psami i innymi zwierzętami gospodarskimi [11]. Podczas gdy wzrost zanieczyszczenia powietrza nie współwystępuje ze wzrostem częstości występowania alergii, podnosi się sprawę zanieczyszczeń środowiska wewnątrzmieszkaniowego. Podkreśla się, że klimat nowoczesnych mieszkań jest niewłaściwy, mieszkania są zbyt szczelne, mają złą wentylację, dużą wilgotność, dużą ilość alergenów, zwłaszcza roztoczy. W wielu jednak krajach, mimo występowania tego typu warunków, nie notuje się wzrostu alergii - wykazują to np. badania z Kuwejtu, gdzie notuje się gwałtowny wzrost występowania alergii, a klimat wewnątrz pomieszczeń jest jednak wyjątkowo ciepły i suchy [12]. Usunięcie chemikaliów ze środowiska, oczyszczenie powietrza nie wydaje się wpływać na częstość występowania alergii, ale obniżenie ilości pewnych znanych alergenów może mieć znaczenie dla wtórnego zapobiegania alergii u osób już wcześniej uczulonych. Dotyczy to np. lateksu, orzeszków ziemnych (przyczyna częstych alergii w Europie Zach.), silnie alergizującego drzewa Prosopos juliflora, którego wprowadzenie w Kuwejcie wywołało bardzo znaczne nasilenie alergii na pyłki [12], czy wreszcie roztoczy, których wprowadzanie wraz z importowanymi kocami w Nowej Guinei doprowadziło do 20-krotnego zwiększenia występowania astmy [13].

Pestycydy

Jednym z dyskutowanych czynników powodujących alergię są środki typu DDT i PCB. W badaniach grupy kolegów z Lund [14], stwierdzono że ilość CD56+ naturalnych killer-cells (NK cells) była obniżona u osób, które spożywały dużo ryb z Bałtyku. Liczba komórek NK we krwi była negatywnie skorelowana z poziomem DDT i PCB w surowicy krwi. Komórki typu NK stanowią ważne źródło syntezy IFN-y i obniżenie liczby komórek NK prowadzi do obniżenia produkcji IFN-y i podwyższonego stosunku IL-4/IFN-y, co predysponuje do rozwoju alergii. Trzeba tu przypomnieć, że najbardziej pewną metodą określenia skłonności do alergii w późniejszym życiu jest oznaczenie zdolności komórek krwi pępo-winowej do produkcji IFN-y. Słaba zdolność do produkcji IFN-y jest wyraźnie skorelowana z rozwojem alergii w późniejszym życiu.

Zależność od zakażeń wirusowych i bakteryjnych

Dzieci z dużych rodzin mają mniej chorób alergicznych, niż wynosi przeciętna dla danej populacji. Negatywne korelacje między liczbą rodzeństwa a alergią dotyczą głównie braci. Im więcej dzieci w rodzinie, tym większa ekspozycja na infekcje i tym mniej alergii. Zauważono również, że w niektórych wyizolowanych obszarach geograficznych istnieje wyjątkowo niska liczba zakażeń wirusowych i jednocześnie wysoka częstotliwość alergii. Zauważono także, że w krajach rozwijających się, o małej częstotliwości alergii bardzo częste jest zakażenie enterowirusem, który jest silnym induktorem syntezy IFN-y. Nie wszystkie wirusy wykazują jednak związek z rozwojem alergii, np. wirus dróg oddechowych - reticulo-syncytial virus (RSV) stymuluje rozwój astmy i innych chorób alergicznych. Podobnie, Epstein Barr wirus (EBV) wywołuje wzrost syntezy IgE, toteż zarówno u dzieci, jak i u ludzi dorosłych z alergią występują wysokie poziomy przeciwciał przeciwko EBV [15].

Istnieje szereg prac, wykazujących, że ilość alergii wzrasta wraz ze wzrostem użycia antybiotyków. Wzrost alergii jest dokładnie równoległy do wzrostu zużycia penicyliny [16]. Ustalono, że wzrost higieny i zmniejszona ekspozycja przede wszystkim na bakterie i pewne typy wirusów wiąże się ze wzrostem częstotliwości alergii[17].

Zmieniona flora bakteryjna

Alergię można traktować jako oznakę agresywnej obrony odpornościowej i reakcji na antygeny, które normalnie ustrój toleruje. Substancje, podawane per os, są "ignorowane" przez układ odpornościowy śluzówki jamy ustnej; taką sytuację nazywamy tolerancją doustną. Wiele mechanizmów jest zaangażowanych w rozwoju doustnej tolerancji, między innymi związane to jest z indukcją regulujących limfocytów T. Kiedy komórki te konfrontowane są z antygenem, który spowodował ich aktywację, reagują poprzez wydzielenie hamujących cytokin, szczególnie IL-10 i TGFβ.

Dla wywołania doustnej tolerancji wymagana jest obecność normalnej flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym. Zwierzęta doświadczalne rozwijające się w warunkach sterylnych nie wykazują doustnej tolerancji na antygeny. Zależeć to ma od braku lipopolisacharydów (LPS). LPS występują w ścianie komórkowej Gram (-) bakterii i okazały się niezbędne do rozwoju tolerancji doustnej. W okresie przed rozwojem rewolucji przemysłowej zdrowe nowonarodzone dzieci były kolonizowane przez E. coli lub przez inne pałeczki z rodziny Enterobacteriaceae w czasie pierwszych dni życia, a wraz z rozwojem higieny kolonizacja przebiega w dużo wolniejszym tempie. Opóźniona kolonizacja przewodu pokarmowego przez Gram (-) bakterie związana jest z niedoborem LPS i opóźnieniem lub brakiem rozwoju tolerancji doustnej [18]. Dzieci bez kontaktu z enterokokami kolonizowane są znacznie później przez gronkowce, które stają się coraz bardziej popularnym elementem ich flory bakteryjnej. Flora bakteryjna u dzieci bez alergii różni się przede wszystkim ilością pałeczek kwasu mlekowego. Dzieci w Estonii mają dużo mniej alergii, niż dzieci szwedzkie, ale dzieci estońskie mają dużo więcej bakterii kwasu mlekowego w ich przewodzie pokarmowym. Bakterie kwasu mlekowego wykazują również efekt terapeutyczny w wyprysku alergicznym [19]. Różne bakterie wykazują różnorodną zdolność indukcji profilu cytokin typu Thl (IL-2, IFN-y) i typu Th2 (IL-4, IL-5, IL-10, IL-13), jak również różną zdolność wpływania na równowagę między Thl/Th2. Ostatnio okazało się, że DNA uzyskiwane z bakterii zawiera tzw. sekwencje immunostymulujące, które wybiórczo stymulują odpowiedź odpornościową typu Thl. Aktualnie przeprowadza się testy z DNA z plazmidów, składające się z genów odpowiedzialnych za ekspresję danego alergenu w kombinacji z immunostymulującymi sekwencjami, w celu uzyskania tzw. szczepionki DNA dla uzyskania odpowiedzi immunologicznej typu Thl [20].

Przesadna higiena przeciwdziałająca normalnej kolonizacji bakteryjnej przewodu pokarmowego prowadzi do braku rozwoju tolerancji na alergeny, jak i do wyhamowania prawidłowej odpowiedzi immunologicznej typu Thl. Zmiany kolonizacji bakteryjnej przewodu pokarmowego mogą prowadzić do utrwalenia preferencji odpowiedzi immunologicznej typu Th2 z podwyższeniem stosunku IL-4/IFN-y i później szego rozwoju alergii.

Próbą odwrócenia tej sytuacji jest wprowadzenie preparatów parabiotycznych, np. Trilacu zawierającego 3 gatunki bakterii: Lactobacillus acidophilus, L. bulgaricus, Bifidobacterium bifidum (Krotex, Poland). W Polsce prowadzi się obecnie badania nad efektami wczesnego podawania parabiotyków u dzieci na syntezę cytokin (stosunek IFN-y/IL-4), na proporcje limfocytów (Thl/Th2) oraz analizuje się ewentualny wpływ tych zjawisk na ciąg reakcji immunologicznych leżących u podstaw rozwoju różnych schorzeń alergicznych.

Zastosowanie probiotyku (Trilac) u dzieci byłoby zgodne z obserwacją, że wcześnie w dzieciństwie dochodzi do uczulenia na większość alergenów. Trilac stwarza możliwość doustnego stymulowania IFN-y, a więc osi limfocytów Thl. Punktem wyjścia tego rozumowania jest fakt, iż tkanka limfatyczna przewodu pokarmowego (z ang. GALT) jest miejscem, gdzie flora kolonizująca wpływa na cały organizm. Jest to miejscowy układ odpornościowy komunikujący się z innymi składowymi tego układu, tj. tkanką limfatyczna płuc oraz z grasicą. Oddziaływanie bakterii grupy Lactobacillus na komórki gospodarza nie jest całkowicie jasne, ale mają tu znaczenie wydzielane przez bakterie drobnocząsteczkowe peptydy, które pokonują barierę śluzówkową, dostają się do krwiobiegu, kontaktują z narządami (grasica, śledziona) i komórkami układu odpornościowego. L. acidophilus stymuluje syntezę IFN-y przez ludzkie limfocyty in vitro [21,22], w większych dawkach wywiera także efekt in vivo [23,24]. Bakterie te wywierają także wpływ in vivo na aktywność granulocytów i monocytów, które także mogą syntetyzować "korzystne cytokiny" [21,22,25].

Niedawno odkrytym (1995), silnym czynnikiem cytokinowym, który mógłby odwrócić zachwianą proporcję Thl/Th2 wydaje się być interleukina-12 (IL-12). Jest to cytokina o krótkim okresie półtrwania biologicznego, lecz o bardzo wysokiej aktywności. Jest ona produktem aktywowanych monocytów/makrofagów, komórek dendrytycznych i innych komórek prezentujących antygeny. W badaniach in vitro, cytokina ta wyraźnie prowadzi do różnicowania limfocytów CD4 w kierunku profilu Thl [26], powodując korzystne efekty biologiczne. Zaproponowano nawet szczepienie dzieci z ryzykiem wystąpienia alergii koktajlem "alergenów powszechnych" (alergeny zwierząt, kurz domowy, alergeny pokarmowe, itp.) w kombinacji z IL-12 [27,28]. Mogłoby to mieć miejsce wkrótce po urodzeniu, aby zapobiec powstawaniu alergii w ciągu dalszego życia. Dotychczasowe studia na modelach zwierzęcych uzasadniają takie podejście.

Zmiana zwyczajów żywieniowych

Alergia jest dużo częstsza w krajach bogatych (warto tu zanotować, że niedobór witaminy A często związany z niedożywieniem może prowadzić do zwiększonej produkcji IFN-yjako wyraz sui generis wzmożonej reakcji zapalnej; może to wyjaśnić rzadkość alergii u niedożywionych dzieci). Od dawna wiadomo, że osoby z wypryskiem atopowym wykazują zaburzone proporcje wielonienasyconych kwasów tłuszczowych we krwi. W jednym z badań klinicznych z roku 1987 w Góteborgu znaleziono podwyższone wartości kwasu linolowego i znamienną korelację między stężeniem tego kwasu i stężeniem IgE w krwi pępowinowej. Podkreśla się, że zawartość kwasu linolowego w tkance tłuszczowej wzrasta w proporcji podobnej do wzrostu częstości występowania astmy. Wykazano również, że częstość wystę-powania kataru siennego w Finlandii koreluje ze stosunkiem stężeń omega-6 do omega-3 kwasów tłuszczowych w surowicy krwi. Zmiany tego typu miały odzwierciedlać np. wzrost spożycia margaryny z wysokim stężeniem kwasu linolowego, podczas gdy dowóz omega-3 kwasów tłuszczowych (z ryb) uległ zmniejszeniu [29,30].

Rozumowanie, którego użyto do zbudowania hipotezy o wpływie warunków żywienia jest następujące: kwas linolowy jest prekursorem kwasu arachidonowego, który z kolei jest prekursorem PGE-2. Długołańcuchowe kwasy tłuszczowe typu omega-3 konkurują z kwasami tłuszczowymi typu omega-6 o różne enzymy partycypujące w syntezie PGE-2, co prowadzi do zmniejszenia syntezy PGE-2. Ponieważ, jak wspomniano, PGE-2 ma wyraźne działanie hamujące na syntezę IFN-y wraz z tendencją do wzrostu IL-4, zmiana żywienia w kierunku zwiększonego dowozu omega-3 kwasów tłuszczowych (więcej ryb) powinna być korzystna i wiązać się ze zmniejszeniem produkcji PGE-2 oraz odnowieniem równowagi immunologicznej z powrotem w kierunku Thl [31].

Mleko matki ma bardzo ważną rolę w rozwoju obrony immunologicznej. Wydaje się zatem bardzo interesujące, że mleko u matek z alergią zawiera wyższy stosunek kwasu linolenowego/alfa linolowego (tzn. omega-6/omega-3), niż mleko matek bez alergii. Teoretycznie, jeśli dziecko ma predyspozycje do alergii ze strony ojca, może być chronione przed rozwojem alergii poprzez wysoką zawartość omega-3 kwasów tłuszczowych w mleku matki [32].

Podobnie tłumaczy się większą częstość alergii w Niemczech Zachodnich w porównaniu z Niemcami Wschodnimi - większa konsumpcja margaryny - a więc kwasu linolowego w Niemczech Zachodnich [30]. Również eksperymenty na zwierzętach pokazują w spektakularny sposób że szczury karmione olejem z ryb (omega-3) w przeciwieństwie do szczurów karmionych olejem z kwasami omega-6 wykazywały wyższe stężenie IFN-y i niższe PGE-2. U Eskimosów z dużą, jak wiadomo, konsumpcją kwasów tłuszczowych typu omega-3 występuje niezwykle niska częstość astmy oskrzelowej. Podobne dane przyniosły badania z Australii, gdzie u dzieci odżywianych rybami wykazywano znacznie mniejszą częstotliwość występowania astmy. Podobnie, dzieci pochodzenia azjatyckiego w Anglii utrzymujące azjatycką dietę, wykazywały znacznie niższe występowanie astmy w porównaniu ze swoimi rówieśnikami, które zostały "przestawione" na dietę zachodnioeuropejską [33,34].

Użycie aspiryny a paracetamolu

W Polsce miało ostatnio miejsce znaczne "odejście" od aspiryny na rzecz paracetamolu. W warunkach infekcji wirusowej następuje szybkie wydzielanie np. IL-1, która aktywuje cyklooxygenazę-2 (COX-2); powoduje to nasilenie syntezy PGE-2. Ponieważ PGE-2 zmienia równowagę limfocytów w kierunku Th2, jest to niekorzystne i może prowadzić do rozwoju alergii. Kwas salicynowy blokuje COX-2, a zatem syntezę PGE-2, paracetamol nie wykazuje takiego efektu. Zastąpienie aspiryny paracetamolem może zatem przyczyniać się do rozwoju alergii poprzez brak efektu hamującego na syntezę PGE-2. Podobne zjawisko opisano w Stanach Zjednoczonych [35].

Inne czynniki

Spaliny silników dieslowskich powodują wzrost syntezy IgE, zarówno w eksperymentach in vivo jak in vitro [36]. Cząsteczki spalin silników dieslowskich doprowadzają do produkcji cytokin typu IL-4 (typ Th2); np. alergia na pyłki drzew cedrowych w Japonii występuje dużo częściej wzdłuż i w okolicy autostrad niż w innych regionach tego kraju [37].

Wśród różnych czynników wywołujących alergię wymienia się palenie papierosów. Wykazano np. że dym papierosów wywołuje wzmożoną syntezę IgE. Wykazano również wzrost syntezy interleukiny-4 (IL-4) u dzieci rodziców palących papierosy. Bierne wdychanie dymu tytoniowego może wywoływać uczulenie, astmę oskrzelową, a nawet późniejszy rozwój choroby obturacyjnej płuc [38]. To samo dotyczy palenia papierosów przez matki, ocenionego ostatnio na Zachodzie jako niewybaczalny akt nieodpowiedzialności i okrucieństwa w stosunku do przyszłych dzieci, upośledzający funkcję ich płuc bezpośrednio po urodzeniu, prowadzący do wczesnej i trwałej alergizacji, spaś ty cz-nego zapalenia oskrzeli i astmy oskrzelowej [39].

Wolne rodniki

Koncentracja peroksydazy glutationowej, ważnego enzymu biorącego udział w procesach antyoksydacji, jest obniżona u dzieci i dorosłych cierpiących na astmę oskrzelową [40]. Aktywowane monocyty/makrofagi generują wolne rodniki, które z kolei hamują przede wszystkim komórki typu NK i limfo-cyty T. Histamina jest silnym antyoksydantem i wywołuje stymulację NK i syntezę IFN-y, ale nie ma żadnego wpływu na produkcję IL-4, ponieważ komórki NK nie generują tej cytokiny. Antyoksydanty w pożywieniu powinny mieć wpływ antyalergiczny, ale nie ma na to, jak do tej pory, jednoznacznych danych epidemiologicznych. Prowadzone są próby podawania dostępnych w Polsce silnych antyoksydantów (Lycosan, French Paradoks) i badania ich wpływu na wygaszanie alergii, zarówno wspólnie z probiotykami (Trilac), jak i osobno.

Podziękowanie. Autorzy serdecznie dziękują dr med. Ewie Najberg, kierownikowi Poradni Alergologicznej Instytutu Pomnika-Centrum Zdrowia Dziecka, za krytyczne przejrzenie artykułu.

Piśmiennictwo

1. European Alleigy White Paper. Allergic diseases as a public health problem. The UCB Institute of Allergy, Chemin du Foret B-1420 Braine-1'Alleud Belgium.
2. Blackley C. Experimental researches on Catarrhus estivus. London (Balliere, Tindall and Cox) 1873.
3. Williams HC, Strachan DP, Hay RJ. Childhood eczema: disease of the advantaged? BMJ 1994; 308: 1132-1135.
4. Strannegard Ó, Strannegard I-L. T lymphocyte numbers and function in human IgE mediated allergy. Immunol Rev. 1978; 41:148-170.
5. Maggi E, Parronchi P, Manetti R i wsp. Reciprocal regulatory role of IFN-yand IL-4 on the in vitro development of human Thl and Th2 cells. J Immunol. 1992; 148: 2142-2147.
6. Chatila TA. Genetics ofatopic diseases. Curr. Opinion in Pediatrics, 1998; 10: 584-587.
7. Hayden C, Pereira E, Rye P i wsp. Mutation screening of interferon-gamma (IFN-y) as a candidate gene for asthma. Clin ExpAllergy 1997; 27: 1412-1416.
8. Jaworska H, Gregorek H, Madaliński K. Obrzęk naczynio-ruchowy zależny od defektu syntezy Cl inhibitora i sposoby regulacji poziomu Cl-inh. Przegląd Lekarski (Kraków), w druku.
9. Demeure CE, Yang LP, Desjardins C i wsp. Prostaglandin E2 primes naive T cells for the production of anti-inflammatory cytokines. EurJ Immunol. 1997; 27: 3526-3531.
10. The International Study of Asthma and Allergies in Childhood (ISAAC) Steering Committee. Worldwide variation in prevalence of symptoms of asthma, allergic rhinoconjunctivitis, and atopic egzema: ISAAC. Lancet 1998; 351: 1225-1232.
11. Riedler J, Eder W, Oberfeld G i wsp. Austrian children living on a farm have less hay fever, asthma and allergic sensitization. Allergy 1999;54:suppl51.
12. Ellul-Milcaleff R, Al-Ali S. The spectrum of bronchial asthma in Kuwait. ClinAllergy 1984; 14: 509-517.
13. Anderson HR. The epidemiological and allergic features in the New Guinea highlands. ClinAllergy 1974; 4: 171 -183.
14. Svensson B-G, Hallberg T, Nilsson A i wsp. Parameters of immunological competence in subjects with high consumption of fish contaminated with persistent organochlorine compounds. Int Arch Occup Environ Health 1994; 65: 351-358.
15. Martinez FD. Role of viral infections in the inception of asthma and allergies during childhood: could they be protective? Thorax 1994; 49: 1189-1191.
16. Lindgren S. Penicillin use and increase in allergy. Nordic och Int Congress of Allergy 1994.
17. Bjorksten B, Naaber P, Sepp E i wsp. The intestinal microflora in allergic Estonian and Swedish 2-year-old children. Clin ExpAUergy 1999; 29: 342-346.
18. Sepp E, Julge K, Vasar M i wsp. Intestinal microflora of Estonian and Swedish infants. Acta Paediatr. 1997; 86: 956-961.
19. Majamaa H, Isolauri E. Probiotics: A novel approach in the management of food allergy. J Allergy Clin Immunol. 1997; 99: 179-185.
20. Raz E, Carson DA, Parker SEM i wsp. Intradermal gene immunization: the possible role of DNA uptake in the induction of cellular immunity to viruses. Proc Natl Acad Sci USA 1994;91:9519-9523.
21. Solis Pereyra B, LemonnierD. Induction of 2'-5' A synthetase activity and interferon in humans by bacteria used in diary products. EurCytokineNet. 1991; 2:137.
22. Schiffrin EJ, Brassart D, Servin AL i wsp. Immune modulation of blood leukocytes in humans by lactic acid bacteria: criteria for strain selection.Am J Clin Nutr. 1997; 66: 515.
23. De Simone C, Bianchi Salvadori B, Negri R i wsp. The adjuvant effect of yoghurt on production of gamma-interferon by conA-stimulated human peripheral blood lymphocytes. Nutr RepInt. 1986; 33: 419.
24. Klinman DM,Yi AK, Beaucage SL i wsp. CpG motifs present in bacterial DNA rapidly induce lympocytes to secrete interleukin 6, interleukin 12 and interferon gamma. Proc Natl Acad Sci, USA 1996; 93: 2879-2883.
25. Strannegard I-L, Strannegard Ó, Svennerholm L. Essential fatty acids in serum lecithin of children with atopic dermatitis and in umbilical cord serum of infants with high or Iow IgE levels. Int ArchAll Appl Immunol. 1987; 82: 422-424.
26. Noma T, Yoshizawa I. IL-12 affects Dermatophagoides farinae-induced IL-4 production by T cells from pediatrie patients with mite-sensitive asthma. JAllergy Clin Immunol. 1999; 103: 850-858.
27. Kips JC, Bruselle GG, Joos GF i wsp. IL-12 inhibits antigen-induced airway hyperresponsiveness in mice. Am J Respir Crit CareMed. 1996; 152: 1796-1804.
28. Hofstra CL, vanArk I, Hofman G i wsp. Prevention ofTh-2-like cell responses by coadministration of IL-12 and IL-18 is associated with inhibition of antigen induced airway hyperresponsiveness, eosinophilia, and serum IgE levels. J Immunol. 1998; 161: 5054-5060.
29. Black PN, Sharpe S. Dietary fat and asthma: is there a connection? EurRespJ. 1997; 10: 6-12.
30. von Mutius E, Weiland SK, Fritsch C i wsp. Increasing prevalence of hay fever and atopy among children in Leipzig, East Germany. Lancet 1998; 351: 862-866.
31. Hodge L, Salome CM, Peat JK i wsp. Consumption of oily fish and childhood asthma risk. Med JAustr. 1996; 164: 137-140.
32. Yu G, Duchen K, Bjórksten B. Fatty acid composition in colostrum and mature milk from non-atopic mothers during the first 6 months of lactation.ActaPediatr. 1998; 87: 729-736.
33. Schwartz J, Weiss ST. Dietary factors and their relation to respiratory symptoms: the Second National Health and Nutrition survey. AmJEpidemiol. 1990; 132: 67-76.
34. Carey OJ, Cookson JB, Britton J i wsp. The effect of lifestyle on wheeze, atopy and bronchial hyperreactivity in Asian and white children. Am J Resp Crit Care Med. 1996; 154: 537-540.
35. Varner AE, Busse WW, Lemanske RF. Hypothesis: decreased use of pediatrie aspirin has contributed to the increasing prevalence of childhood asthma. Ann Allergy Asthma Immunol. 1998; 81:347-351.
36. Diaz-Sanchez D, TsienA, Casillas A i wsp. Enhanced nasal cytokine produetion in human beings after in vivo challenge with diesel exhaust particles. J Allergy Clin Immunol. 1996; 98: 114-123.
37. Ishizaki T, Koizumi K, Ikemori R i wsp. Studies of prevalence of Japanese cedar pollinosis among the residents in a densely cultivated area. Ann Allergy 1987; 58: 265-270.
38. el-Nawawy A, Soliman AT, el-Azzouni O i wsp. Effect of passive smoking on freąuency of respiratory illnesses and serum immunoglobulin-E (IgE) and interleukin-4 (IL-4) concentrations in exposed children. J Trop Pediatr. 1996; 42: 166-169.
39. Halken S, Host A, Nilsson L i wsp. Passive smoking as a risk factor for the development of obstructive respiratory disease and allergic sensitization. Allergy 1995; 50: 97-105.
40. Powell CV, Nash AA, Powers HJ i wsp. Antioxidant status in asthma. Pediatr Pulmonol. 1994; 18: 34-38.


Źródło: Alergia Astma Immunologia tom 5. nr 1. marzec 2000


Powyższy artykuł ciekawy pod względem tego, w jakim kierunku może pójść medycyna dysponująca wiedzą o wpływie bakterii na nasze życia i ich powiązaniu z układem immunologicznym oraz nabywaniem odporności.

Moje wnioski:
- zamiast nastawienia farmakologicznego (stosowanie probiotyków, wczesna sztuczna immunizacja alergenami) dobrze zorganizowana polityka karmienia piersią, w tym nie tylko promocja i "nagabywanie", ale realna pomoc dla całej rodziny (psychologiczna i fachowa) np. stworzenie w każdym większym mieście banku mleka kobiecego http://www.bankmleka.pl, bezpłatne porady laktacyjne jeszcze w czasie ciąży dostępne 24h/dobę.
- różnorodny i częsty kontakt z alergenami naturalnymi (różni ludzie, zwierzęta, rośliny, różnorodne środowiska, klimat), w tym (na ile możliwe) poród naturalny i krótszy czas hospitalizacji po porodzie - ideałem byłby powrót do izb porodowych i więcej położnych wykwalifikowanych w przyjmowaniu porodów domowych
- rezygnacja z nadużywania antybiotyków i preparatów chemicznych (kosmetyków, suplementów)

Obrazek

Nie tylko bakterie zasiedlające nasz organizm mogą przynosić korzyści. Istnieje pewna grupa bakterii występująca w glebie - Mycobacterium vaccae, wykazująca ciekawe właściwości. Mianowicie, kiedy dostają się one do organizmu, stymulują wzrost neuronów w mózgu odpowiedzialnych za wytwarzanie serotoniny i noradrenaliny, zwiększając tym samym stężenie tych neuroprzekaźników. Serotonina jest m. in. odpowiedzialna za nasz nastrój, a jej spadek obserwuje się np. w depresji. W dużym skrócie, kontakt z M. vaccea i ich chemiczny wpływ na organizm wykazuje podobne działanie do leków antydepresyjnych. Zespół Chrisa Lowry'ego opublikował w 2007 roku rezultaty swojej pracy na łamach Neuroscience: Identification of an immune-responsive mesolimbocortical serotonergic system: potential role in regulation of emotional behavior.

Mycobacterium vaccae to naturalna bakteria glebowa, którą ludzie trawią lub połykają, spędzając czas na dworze – opowiada Dorothy Matthews z The Sage Colleges. Wcześniejsze badania wykazały, że wstrzykiwanie myszom M. vaccae stymuluje wzrost pewnych neuronów w mózgu, co skutkuje zwiększonym wydzielaniem serotoniny i spadkiem niepokoju. W 2007 r. naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego i Uniwersytetu Bristolskiego odkryli, że myszy potraktowane wspomnianymi bakteriami zaczynały się zachowywać jak po podaniu leków antydepresyjnych.

Ponieważ serotonina jest neuroprzekaźnikiem istotnym także dla uczenia, Matthews i Susan Jenks karmiły myszy laboratoryjne żywymi bakteriami i oceniały ich umiejętność nawigowania po labiryncie. Okazało się, że gryzonie karmione żywymi M. vaccae poruszały się po labiryncie 2-krotnie szybciej i słabiej demonstrowały zachowania lękowe niż myszy kontrolne.

Po trzech tygodniach przerwy przyszedł czas na ostateczny test. Zwierzęta eksperymentalne nadal pozostawały szybsze od kontrolnych, jednak różnica nie była istotna statystycznie. Oznacza to, że bakterie glebowe działają tylko przez pewien okres.

Wg głównej autorki badań, skoro M. vaccae wydają się odgrywać pewną rolę w uczeniu i kontrolowaniu lęku u ssaków, warto wziąć pod uwagę zajęcia szkolne związane z brudzeniem, np. lekcje biologiczne w ogródku, bo mogłoby to w znaczący sposób wspomóc wysiłki pedagogów i samych zainteresowanych, czyli dzieci.

Amerykanki zaprezentowały uzyskane rezultaty na 110. konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Mikrobiologicznego w San Diego.


kopalniawiedzy.pl

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sie 2012, 20:17 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Przy okazji tego wątku chcę poruszyć temat pokrewny, mianowicie - zakażenia szpitalne. Z góry zakładam, że nie istnieją bakterie "złe" lub "dobre", a jedynie stan równowagi między mikroorganizmami a środowiskiem z którym żyją w symbiozie lub jej zaburzenia. Poniżej ciekawa hipoteza łącząca dysbiozę jelit (zaburzenie mikroflory jelit) z występowaniem objawów autystycznych u dzieci.

W ostatnim dziesięcioleciu sprawa zakażeń szpitalnych stała się kwestią priorytetową, świadczącą o stanie i
funkcjonowaniu danej placówki medycznej. Wprowadzono liczne zmiany w zakresie monitorowania zakażeń
szpitalnych, obowiązków kierowników placówek i wprowadzania procedur, a także ich raportowania na podstawie określonych przez ustawę wzorów. Niestety, nawet takie rozwiązanie nie przynosi pożądanych skutków. Sytuacja w Polsce diametralnie się nie poprawiła. Zakażenia szpitalne dotyczą 5-10 na 100 pacjentów przyjętych do szpitala. Są bezpośrednią przyczyną zgonów 3% pacjentów, a pośrednią – 8,3% pacjentów [9, 10]. Brak poprawy sytuacji w Polsce w tym zakresie wiąże się z rozwojem inwazyjnych metod diagnostycznych, niekontrolowanym stosowaniem antybiotyków i pojawieniem się nowych chorób. Dodatkowym czynnikiem jest również, mimo wprowadzenia zmian w ustawach, niewydolny system kontroli zakażeń szpitalnych.
Położna. Nauka i Praktyka nr 1 (17)/2012


Biorąc pod uwagę fakt, że każdy z nas od urodzenia narażony jest na działanie drobnoustrojów szpitalnych (poza osobami, które nie urodziły się w szpitalu i nie mają żadnego kontaktu z placówkami zdrowia), problem zakażeń szpitalnych odgrywa nie bagatelne znaczenie dla naszego rozwoju i zdrowia. Chociażby dlatego, że już po 7-dniowej hospitalizacji u 80-90% osób następuje kolonizacja florą szpitalną charakterystyczną dla danego oddziału, która wypiera florę fizjologiczną. Jeśli weźmiemy pod uwagę informacje zawarte w powyższych artykułach na temat wpływu naszego mikrobiomu, wnioski dalej nasuwają się same. Chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz - w przeciągu kilkudziesięciu lat flora szpitalna przyczyniająca się do wystąpienia zakażeń, ulega ciągłym zmianom. Na dzień dzisiejszy najczęstszymi patogenami królującymi na oddziałach są przede wszystkim wirusy (norowirusy i rotawirusy), ale w ciągu ostatnich lat zaobserwowano wzrostowy trend zakażeń wywołanych bakterią Clostridium difficile:

(...) według raportu CDC z kwietnia 2008 roku częstość zakażenia C. difficile wśród pacjentów hospitalizowanych w latach 2001 - 2005 uległa podwojeniu. Wzrost liczby przypadków zakażenia C. difficile na świecie jest związany z większą częstością stosowania wszystkich antybiotyków, w szczególności fluorochinolonów, które około roku 2001 zaczęły być szeroko używane. Od 2009 roku również w Polsce obserwujemy wzrost występowania C. difficile w ogniskach epidemicznych zarejestrowanych w zakładach opieki zdrowotnej. Należy oczekiwać dalszego pogorszenia sytuacji epidemiologicznej w tym zakresie, o ile nie zostaną podjęte skoordynowane działania zapobiegawcze zarówno na szczeblu szpitali, jak i kraju.
Raport GIS Stan Sanitarny Kraju w roku 2010



W 2011 r. w stosunku do lat poprzednich zgłoszono większą liczbę ognisk epidemicznych wywołanych przez szpitalne szczepy bakteryjne, w szczególności przez Clostridium difficile – w 2008 r. zgłoszono 3 ogniska, co stanowiło 1,3% wszystkich zgłoszeń w 2009 r. 11 ognisk co stanowiło 4,4%, zaś w 2011 r. zgłoszono 37 ognisk co stanowi 11% wszystkich zgłoszeń. Obecnie ten patogen stał się najczęstszą przyczyną zgłaszanych ognisk epidemicznych wśród wszystkich szpitalnych drobnoustrojów bakteryjnych. Trend wzrostowy w tym zakresie jest wysoce niepokojący, odzwierciedla trudności w zwalczaniu i zapobieganiu transmisji tego drobnoustroju w środowisku szpitalnym. Problem ma jednak wymiar globalny, związany z powszechnym nadużywaniem antybiotyków, rosnącą liczba pacjentów wymagających długotrwałej hospitalizacji, z licznymi czynnikami ryzyka zakażenia Clostridium difficile.
Raport GIS Stan Sanitarny Kraju w roku 2011



WMPiP pisze:
Wśród drobnoustrojów wywołujących zakażenia szpitalne ciągle pojawiają się nowe, których wcześniej nie zaliczano do tej grupy. Jednym z nich jest bakteria Clostridium difficile, uznawana w ostatnich latach za jedną z najczęstszych na świecie przyczyn infekcji szpitalnych.

Bakteria Clostridium difficile jest bardzo rozpowszechniona w przyrodzie, bytuje w glebie oraz przewodzie pokarmowym człowieka i zwierząt. Należy do beztlenowych, zarodnikujących laseczek Gram-ujemnych, wytwarza dwie aktywne toksyny, które wywołują biegunkę (enterotoksyna A) i zapalenie jelita grubego (enterotoksyna B).

Toksyny wytwarzane przez C. difficile atakują nabłonek jelita i mogą powodować tworzenie się charakterystycznych błon rzekomych – utworzonych ze złuszczonych komórek, komórek zapalnych i ściętego osocza na powierzchni jelita grubego. W najcięższych przypadkach może dojść do perforacji ściany jelita, w wyniku czego dochodzi do często zagrażającej życiu sepsy.

Laseczki C. difficile występują w kale u ok. 3% populacji zdrowych dorosłych i u ok. 80% noworodków i niemowląt. Częstość izolacji tego drobnoustroju znacząco wzrasta u osób hospitalizowanych, zwłaszcza długotrwale, po zastosowaniu antybiotykoterapii, u pacjentów w podeszłym wieku i o osłabionej odporności.

Nie bez znaczenia dla rozwoju oporności jest też fakt, że C. difficile wytwarza zarodniki. Zachowują one żywotność przez długi czas, liczony nawet w miesiącach, ponieważ są odporne na działanie czynników fizycznych i chemicznych, takich jak środki dezynfekcyjne, podwyższona temperatura, wysychanie itp.


Infekcje tą bakterią przestają dotyczyć jedynie środowiska szpitalnego - poprzez zniszczenie naturalnej flory bakteryjnej jelit i wysokiej lekooporności Clostridium zaczyna zasiedlać coraz większą grupę osób, wywołując objawy chorobowe. Co ciekawe u noworodków i niemowląt obserwuje się wyższy odsetek kolonizacji przewodu pokarmowego (ok. 70%) przy rzadko występujących objawach chorobowych. Sugeruje się, iż jest to związane z niedojrzałością lub brakiem receptorów dla toksyny Clostridium difficile w przewodzie pokarmowym noworodków i małych dzieci, słabą reakcją immunologiczną na obecność toksyn i ochronnym działaniem matczynych przeciwciał. Jednak około 2. roku życia, gdy jelito jest lepiej rozwinięte i zasiedlone przyjaznymi bakteriami, obecność C. difficile staje się rzadsza, spadając do ilości 2-3 % dzieci, co odpowiada częstości jej występowania wśród zdrowych dorosłych.

W 1999 roku Ellene Bolte wysunęła hipotezę, że bakterie z rodzaju Clostridium lub inne gatunki bakterii mikroflory jelitowej mogą odgrywać rolę w rozwoju objawów autyzmu (opisała zachowania doświadczalnych zwierząt, u których występowaly objawy autystyczne po wstrzyknięciu neurotoksyny do mózgu, jak również u dzieci, u których doszło do znacznej redukcji tych objawów po leczeniu przeciw Clostridii). Inna grupa badaczy rozwinęła tę hipotezę, przyjmując, że część z objawów autyzmu może być związana z wytwarzaniem toksyn lub innych metabolitów przez laseczki z rodzaju Clostridium, zasiedlające przewód pokarmowy dzieci chorych na autyzm - częste stosowanie antybiotyków powoduje zaburzenia mikroflory jelitowej, co doprowadza do namnożenia się w przewodzie pokarmowym chorobotwórczych gatunków bakterii wytwarzających neurotoksyny. Neurotoksyny wytwarzane w jelicie mogą docierać do OUN drogą nerwu błędnego, którego zakończenia unerwiają jelito cienkie i mogą być odpowiedzialne przynajmniej za część objawów klinicznych autyzmu.


Glenn Gibson z Uniwersytetu w Reading stwierdził w przeszłości, że w przewodzie pokarmowym dzieci z autyzmem występuje anormalnie dużo Gram-dodatnich bakterii z rodzaju Clostridium. Zespół Derricka MacFabe'a z Uniwersytetu Zachodniego Ontario ustalił natomiast, że produkowane przez te mikroorganizmy kwasy tłuszczowe o krótkich łańcuchach prowadzą u szczurów do autyzmopodobnych zmian, na szczęście odwracalnych, w zachowaniu i biochemii. Studium Nicholsona wskazało na pewne biomarkery populacji Clostridium, które wg nas, przyczyniają się wystąpienia objawów autystycznych – podkreśla MacFabe, który zaprezentował wyniki na konferencji Międzynarodowego Stowarzyszenia Badań nad Autyzmem.
Gut bacteria may contribute to autism



Na temat różnic w mikroflorze jelit u dzieci z autyzmem oraz dzieci zdrowych przeprowadzono kilka badań, m.in:
Differences between the gut microflora of children with autistic spectrum disorders and that of healthy children

http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0024585:
"Analiza metagenomiczna flory bakteryjnej w jelitach dzieci z autyzmem ujawniła zmniejszenie ilości Bacteroidetes, wzrost ilości Firmicutes w stosunku do Bacteroidetes oraz wzrost ilości Betaproteobacteria. Świadczy to o występowaniu u nich innej flory bakteryjnej. Wyniki te wskazują na związek pomiędzy ekspresją genów związanych z jelitami u ludzi a strukturą flory bakteryjnej. Mogą one umożliwić wgląd w patofizjologię zaburzeń żołądkowo-jelitowych u dzieci z autyzmem poprzez określenie specyficznych mechanizmów molekularnych i mikrobiologicznych."

http://mbio.asm.org/content/3/1/e00261-11.full.pdf:
W jelitach dzieci autystycznych odnaleźć można pewne mikroorganizmy, których nie znajdziemy u ludzi zdrowych. Zespół z Mailman School of Public Health w Columbia University odkrył stosunkowo dużą ilość - 12 z 23 pobranych próbek ze ścian jelita - bakterii Sutterella, których nie odnaleziono w żadnych z próbek pobranych od dzieci zdrowych.

Inne źródła:
Spory bakterii Clostridium spp. w patomechanizmie autyzmu.
Beztlenowa mikroflora jelitowa a patogeneza autyzmu?

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sie 2012, 21:42 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Bakterie to dziwne stwory - można je znaleźć wszędzie tam, gdzie nic innego już nie jest w stanie przetrwać. Z jednej strony najstarsze, być może najprymitywniejsze, ale wciąż najliczniejsze i najlepiej się mające stworzenia na Ziemi i być może nie tylko... Zastanawiam się, czy ewolucja je w jakiś sposób ominęła? A może właśnie nie - cały czas ewoluują dostosowując się do aktualnych warunków... Być może, pozostając organizmami o najbardziej prymitywnej budowie z możliwością błyskawicznego dostosowywania się, są tak na prawdę organizmami najdoskonalszymi - może to one rządzą światem?

Z pewnością mają olbrzymi wpływ na życie na naszej planecie. Być może nie mamy pojęcia jak ważne są one dla utrzymania naszego zdrowia i życia - tym bardziej, że od wielu lat prowadzimy przeciw nim bezsensowną krucjatę. To ciekawe, że w opinii publicznej mówi się głównie o zabijaniu bakterii - uczy się nas sterylności i straszy "groźnymi zarazkami". Ewentualnie dobre słowo o mikrobach możemy usłyszeć w reklamach l.casei defensis Danona, ale z tym też jest jakaś ściema (jakiś czas temu była cicha afera, że można się od tych jogurcików uzależnić - owszem, wspierają układ odpornościowy, ale jak przestaniesz jeść, to masz problem, bo dostarczając przez dłuższy czas bakterii z zewnątrz, przestają się one mnożyć w brzuchu i kiedy nie ma nowej dostawy, znika poprawka do odporności).

Zdaje się, że bardzo mało jeszcze wiemy o bakteriach, a z powyższych artykułów wynika, że możemy się dowiedzieć niesamowicie ciekawych rzeczy - powiązań między-gatunkowych na tak olbrzymią skalę, że głowa się przegrzewa... Można by nawet pomyśleć (przynajmniej mnie takie myśli się pojawiają w głowie), że żyjemy na planecie koegzystujących z sobą miriadów gatunków bakterii, z których część tylko grupuje się w bardziej skomplikowane kolonie zwane komórkami, a te czasem tworzą jeszcze bardziej skomplikowane społeczności, takie jak organizmy wielokomórkowe - ale jak się okazuje również pozostające w ścisłym kontakcie i powiązaniu z tymi pierwszymi, najprostszymi.
Jeśli do tego okazuje się, że bakterie porozumiewają się między sobą bardzo sprawnie, nawet między-gatunkowo, może się okazać, że są dominującą formą inteligencji na tej planecie (a nam się wydawało, że to my, albo jaszczurki...)
No, może przeciągam strunę, ale faktycznie jednym z trzech głównych energetycznych ośrodków naszego ciała jest brzuch (obok głowy i serca) - wiele razy zastanawiałem się co też tam się może kryć? Może to właśnie mnogość bakterii w jelitach jest tą sferą ukrytej inteligencji odpowiadającej materialnej manifestacji podświadomości?


Odnośnie powyższego artykułu, wydaje mi się, że natura tutaj trochę gra nam na nosie, pokazując że nie ma rozwiązań ostatecznych - lekarze mają przeciwko mikrobom antybiotyki, a bakterie mają olbrzymi potencjał przystosowawczy. Z czasem lekarstwa stają się bezużyteczne, a zaburzona równowaga pomiędzy różnymi gatunkami bakterii, bardzo ciężka do odbudowania. Zdobycze cywilizacji z jednej strony ratują nam życie, a z drugiej je podkopują - być może niebawem będziemy uzależnieni od szczepionek i preparatów probiotycznych, skoro od minimum 50 lat niszczymy równowagę wewnątrz naszych ciał i w około nas. W biblii Jahwe karał za grzechy potomków do siódmego pokolenia, a my już od 3 pokoleń niszczymy równowagę, która w nas trwała być może od tysięcy lub milionów lat? Ciekaw jestem dokąd to wszystko prowadzi? Może jest to niezbędny przystanek na drodze do zrozumienia naszego miejsca w środowisku - zerwanie wszystkich powiązań, po to, by zobaczyć jak są misterne i niezbędne dla naszego przetrwania - czasem trzeba dotknąć dna, żeby móc się od niego odbić. Ale czasem nie trzeba dobijać do samego dna i mam nadzieję, że nie będziemy musieli go zaliczać po drodze do poznania otaczającego świata i naszego w nim miejsca.

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2012, 14:57 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Lilly pisze:
Infantylne czy nie, jestem raczej za łączeniem niż stawianiem kategorycznych murów (co jest obiektywne a co nie jest). Nie trzymam się wyrobionego latami zdania, daleka też jestem od konserwatyzmu (w jakiejkolwiek formie), a im więcej stykam się z nowymi ludźmi i informacjami, tym wyraźniej dostrzegam jak jeszcze mało wiem, ile jeszcze przyjdzie przyswoić.

To by było piękne, tylko niestety nie możesz wykluczyć, a właściwie należy poważnie brać pod uwagę, że obecny stan wiedzy nie tylko w omawianej dziedzinie, to nie wynik naturalnych procesów poznawczych, ale misternie utkany plan wpędzenia nas w kozi róg.
Komuś może zależeć abyśmy posługiwali się błędną i zafałszowaną wiedzą o otaczającej nas rzeczywistości, ma w tym jakiś interes.
Czy z tymi świadomie oszukującymi manipulatorami również chcesz się dogadywać celem ustalenia prawdy ?
Niestety podobnie będzie z ich nieświadomymi biorobotami.
Cytuj:
Na ten moment po prostu ciekawi mnie wszystko co związane z człowiekiem, i nie trzymam się sztywno argumentów "za" czy "przeciw".

Obiektywne postrzeganie pełnią własnego "spektrum" bez zawężających przekonań i wstępnych dogmatów, to cel godny uwagi.
Ale nawet w tedy dostrzeżesz coś, a to coś będzie czymś, tym czym jest a nie wszystkim naraz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lis 2012, 19:31 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Jonathan Eisen: Poznaj swoje mikroby

Nasze ciało pokryte jest całym morzem mikrobów - zarówno patogenów, które wywołują choroby, jak i tych "dobrych", o których wiemy znacznie mniej, a które dbają o nasze zdrowie. Podczas konferencji TEDMED, mikrobiolog Jonathan Eisen opowiada o tym, co już wiemy o mikrobach oraz o nowych sposobach, na które możemy te organizmy wykorzystać.

phpBB [video]


Zacznę od historii. Tutaj dorastałem. Kiedy miałem 15 lat z dobrze zbudowanego atletycznego chłopaka, w 4 miesiące zmieniłem się w ciągle spragnioną ofiarę głodu. Strawiłem własne ciało. Zaczęło się to na mojej pierwszej wycieczce na górę Old Rag w Wirginii Zachodniej, podczas której piłem wodę z kałuż jak pies.

Tej nocy, zabrano mnie na sygnale do szpitala i stwierdzono cukrzycę 1 typu oraz kwasicę ketonową. Wyzdrowiałem dzięki nowoczesnej medycynie, insulinie i innym środkom. Przybrałem na wadze.

Lecz potem zaczęło jątrzyć się we mnie pytanie. Co wywołało cukrzycę? Cukrzyca to choroba autoimmunologiczna, ciało walczy z samym sobą. Wtedy myślano, że kontakt z jakimś patogenem wywołał reakcję obronną organizmu, który zniszczył też komórki produkujące insulinę. Długo tak myślałem. Medycyna właśnie na tym się skupia, na negatywnym działaniu mikrobów. Poproszę moją asystentkę. Może ją poznajecie.

Wczoraj, pominąwszy kilka wykładów, poszedłem do Narodowej Akademii Nauki. Sprzedają tam zabawki - wielkie mikroby. Oto one! Jeśli to złapałeś masz chorobę trawiącą ciało. Muszę odświeżyć swój talent baseballowy.

(Śmiech)

Niestety, ale co też nie dziwi, większość mikrobów sprzedawanych w Narodowej Akademii to patogeny. Wszyscy skupiają się na tym co zabija, podobnie robiłem i ja. Okazuje się, że pokrywa nas masa mikrobów, które przez większość czasu działają na naszą korzyść. Wiadomo to od jakiegoś czasu. Do ich oglądania używa się mikroskopów. Nie zwracacie pewnie uwagi...

(Śmiech)

Gdy przyjrzymy się pod mikroskopem mikrobom, które nas pokrywają, okazuje się że mamy 10 razy więcej komórek mikrobów, niż tych ludzkich. To większa masa niż masa mózgu.

Jesteśmy rozbudowanym ekosystemem mikrobów. Niestety, chcąc nauczyć się czegoś o mikroorganizmach sam mikroskop nie wystarczy. Słyszeliśmy o sekwencjonowaniu DNA. Najlepszym sposobem badania mikrobów jest analiza ich DNA. Zajmuję się tym już 20 lat, sekwencjonowanie DNA, zbieranie próbek z różnych źródeł, z ciałem człowieka włącznie, odczytywanie sekwencji DNA w celu odkrycia jakie mikroby znajdują się w konkretnym miejscu.

Gdy używając tej technologii badamy człowieka widać, że nie pokrywa nas jedynie ocean mikrobów. Mamy na sobie tysiące różnych ich rodzajów. Miliony genów od nich pochodzących w naszym mikrobiomie. Zestawy mikrobów na ludziach różnią się, przez ostatnie 10-15 lat zastanawiano się czy może ta otaczająca nas chmura mikrobów oraz różnice między nimi, mogą stanowić o niektórych predyspozycjach do chorób.

Wracając do historii o cukrzycy. Obecnie uważa się, że jedną z przyczyn cukrzycy 1 typu jest nie walka z patogenem, ale błędna komunikacja z mikrobami na i w ciele człowieka. Być może moja mikrobowa społeczność mnie opuściła, co wywołało odpowiedź układu odpornościowego, który zabił komórki produkujące insulinę.

Przez te kilka minut opowiem wam czego nauczyliśmy się dzięki technice sekwencjonowania DNA jeśli chodzi o mikroby żyjące na i w człowieku. Opowiem też o osobistym projekcie. Moje pierwsze doświadczenie z mikrobami ciała ludzkiego pochodzi z wykładu, który wygłosiłem w Georgetown.

Po wykładzie, przyjaciel rodziny, dziekan Uniwersytetu Medycznego, podszedł do mnie i powiedział, że badają przeszczepy jelita krętego u ludzi. Obserwowali mikroby po przeszczepie.

Rozpoczęliśmy współpracę, ja, Michael Zasloff i Thomas Fishbein, by zbadać mikroby pojawiające się po przeszczepie tej części jelita odbiorcy. Mogę przedstawić wszystkie szczegóły, lecz powodem, dla którego o tym mówię, jest coś niesamowitego z początków tego projektu. Biorą ileum od dawcy, pełne jego mikrobów. Mają biorcę, który ma kłopot ze swoją florą bakteryjną, np. chorobę Crohna i sterylizują jelito kręte dawcy. Bez żadnych mikrobów przeszczepiają je biorcy. Postępowanie w medycynie powszechne, mimo że oczywistym jest, że to nie za dobry pomysł.

Na szczęście w czasie projektu chirurdzy i reszta zdecydowali zapomnieć o tym zwyczaju. Należało coś zmienić. Zdecydowali się zostawić trochę flory bakteryjnej w jelicie. Mikroby zostają z dawcą, co teoretycznie może pomóc biorcom przeszczepu.

A to badanie, które ja przeprowadziłem. W ostatnich latach zaczęto częściej używać technologii DNA do badania mikrobów na ludziach. Mamy Projekt Ludzkiego Mikrobiomu trwający w Ameryce, projekt MetaHIT w Europie i inne.

Po przeprowadzeniu wielu badań, odkryto, np. że podczas porodu pochwowego dziecko otrzymuje od matki jej mikroby. Cesarskie cięcie wiąże się z ryzykiem, pewna część może wynikać z tego, że podczas takiego porodu, matka nie przekaże dziecku mikrobów. Inne badania pokazały, że mikroby żyjące w nas i na nas, pomagają w rozwoju układu odpornościowego, w zwalczaniu patogenów, w usprawnieniu metabolizmu. Poziom metabolizmu określa też nasz zapach, a być może także wpływa na zachowanie.

Badania te pokazały kilka istotnych funkcji pełnionych przez żyjące na nas mikroby, nie będące patogenami. Interesującym aspektem jest coś, co pewnie obserwujecie u siebie, po tym jak rzucaliśmy pluszowe mikroby, mianowicie swego rodzaju "bakteriofobia". Ludzie mają bzika na punkcie czystości. W domu trzymamy antybiotyki, ludzie dokładnie się myją, faszerujemy antybiotykami jedzenie, społeczność, zbyt dużo ich spożywamy.

Niszczenie patogenów jest dobre podczas choroby, jednak kiedy napełniamy nasz świat chemikaliami i antybiotykami, zabijamy też resztę naszych mikrobów. Nadużywanie antybiotyków, szczególnie u dzieci, związane jest ze wzrostem ryzyka otyłości, chorób autoimmunologicznych i innych problemów związanych z zaburzeniem flory bakteryjnej.

Flora bakteryjna może zacząć szwankować, czy tego chcemy czy nie, lub możemy sami zabić ją antybiotykami. A jak ją odbudować? Słyszeliście pewnie o probiotykach. To jeden ze sposobów na odbudowanie naszej flory bakteryjnej. W niektórych przypadkach są wysoce efektywne. Na uniwersytecie Davis zorganizowano projekt, w którym używa się probiotyków do leczenia i prewencji martwiczego zapalenia jelit u wcześniaków. Wcześniaki mają problemy z florą bakteryjną. Być może probiotyki pomogą w zapobieganiu rozwoju martwiczego zapalenia jelit u wcześniaków.

Jednak to bardzo proste rozwiązanie. Większość pastylek czy jogurtów na rynku, zawiera 1-2, maksymalnie 5 gatunków, a nasza flora ma ich tysiące. Jak odbudować florę bakteryjną składającą się z tysięcy gatunków?

Jednym ze sposobów, które stosują zwierzęta jest jedzenie odchodów - koprofagia. Okazuje się, że wielu weterynarzy, szczególnie tych starszej daty, stosowało tzw. "kupo-herbatkę" w leczeniu kolek, oraz innych problemów u koni, krów i innych zwierząt. Robili herbatkę z odchodów zdrowego zwierzęcia i karmili nim to chore. Jeśli nie zrobiliście otworu w krowie, tak by włożyć dłoń do jej żołądka, przekaz mikrobów doustnie, a potem przez cały górny odcinek przewodu trawiennego, nie jest najlepszym sposobem. Są osoby, które wykonują przeszczepy fekaliów, zamiast dostarczać kilku mikrobów doustnie, aplikują całą florę probiotyków od zdrowego dawcy, od drugiej strony.

Okazało się to skutecznym sposobem leczenia niektórych chorób zakaźnych, jak infekcje Clostridium difficile, które mogą być obecne u ludzi przez lata. Odkryto, że przeszczep mikrobów z kału zdrowego dawcy, może u niektórych wyleczyć tę infekcję w całym systemie.

Przeszczepy kału i "kupo herbatki" zainspirowały, nie tylko mnie, lecz też innych naukowców, do stwierdzenia, że flora bakteryjna w i na nas jest organem. Powinniśmy ją traktować jak część nas samych, jak organ, ostrożnie i z szacunkiem, nie powinniśmy z nią igrać cesarkami, antybiotykami czy przesadną czystością, bez uzasadnienia.

Sekwencjonowanie DNA pozwala wykonać dokładne badania 100 pacjentów z chorobą Crohna oraz 100 zdrowych osób. Lub 100 osób, które brały w dzieciństwie antybiotyki, oraz 100 osób, które nie brały. Można w końcu zacząć porównywać florę bakteryjną i jej geny by sprawdzić, czy się różnią. Stwierdzimy wtedy, czy te różnice są współzależne, czy sprawcze. Badania na myszach i innych zwierzętach także pomagają, ale ponieważ ta technologia stała się bardzo tania zaczęto używać jej też do badania ludzi.

Podsumowując, nie powiedziałem wam reszty historii o cukrzycy. Okazało się, że mój ojciec był lekarzem badającym hormony. Wiele razy mówiłem mu, że jestem zmęczony, spragniony, źle się czuję. Nie zwracał uwagi. Albo myślał, że zwyczajnie narzekam, albo przyjął typową doktorską postawę, "moim dzieciom nic nie jest." Całą rodziną pojechaliśmy na zgromadzenie stowarzyszenia endokrynologów. Co 5 minut chodziłem do łazienki i wypijałem wodę ze wszystkich szklanek, chyba myśleli, że jestem narkomanem.

(Śmiech)

Mówię o tym dlatego, że społeczność lekarzy, czasem nie widzi problemu, który ma przed oczami. Flora bakteryjna jest przed naszymi oczami. Zwykle jej nie widzimy. To malutkie mikroby. Ale widać je dzięki ich DNA, dzięki wpływowi jaki wywierają na ludzi.

Należy zacząć brać pod uwagę florę bakteryjną we wszystkich działach medycyny. Nie musi to wpływać na każdy aspekt naszego zdrowia, ale może. Potrzeba pełnego atlasu mikrobów żyjących na ludziach, abyśmy mogli zrozumieć, jak wpływają na nasze życie. Jesteśmy nimi, a one nami.

Dziękuję.


wersja z napisami: http://www.ted.com/talks/lang/pl/jonathan_eisen_meet_your_microbes.html


xpio pisze:
Niestety akademicy zostali oczarowani dogmatologią Darwinowską, tak ciągła walka o przetrwanie z wrogim nam światem i naturą jakoś nie pasuje do wniosków wynikających z powyższego artykułu i wyników badań na których został oparty.


Wydaje mi się to sporym uproszczeniem, zarówno ze strony samego paradygmatu jak i twego wyjaśnienia. :) Współpraca i rywalizacja to pewien ciąg zależności, zamknięty obieg, w tym samym momencie zarówno "współpracujemy" jak i "zagrażamy", tak to postrzegam. Sprowadzanie tego jedynie do "kłów i pazurów" to wg mnie łatwy skrót myślowy. Zresztą, może niech sam Darwin się wypowie:

Cytuj:
Muszę zaznaczyć tutaj, że używam wyrażenia "walka o byt" w obszernym i przenośnym znaczeniu, rozumiejąc przez nie stosunek zależności jednych istot od drugich, a także (co daleko ważniejsze) nie tylko życie osobników, ale i pomyślne widoki na pozostawienie po sobie potomstwa. O dwóch zwierzętach z rodziny psów można słusznie utrzymywać, że w czasie głodu walczą ze sobą o pożywienie i życie. Lecz i o roślinie rosnącej na skraju pustyni można też powiedzieć, że walczy o życie z posuchą, chociaż właściwiej byłoby wyrazić się, że istnienie jej zależy od wilgoci. O roślinie corocznie wydającej tysiąc nasion, z których przeciętnie jedno tylko dochodzi do dojrzałości, z większą słusznością powiedzieć można, że walczy z takimi jak ona i innymi roślinami, które już pokrywają glebę. Jemioła zależy od jabłoni i od kilku innych drzew, ale naciągnięte byłoby twierdzenie, że walczy ona o byt z tymi drzewami, gdyż jeśli zbyt wiele tych pasożytów będzie rosnąć na tym samym drzewie, będzie ono więdnąć i uschnie. Lecz o kilku siewkach jemioły rosnących blisko siebie na tej samej gałęzi można z większą słusznością twierdzić, że walczą ze sobą. Ponieważ ptaki roznoszą nasiona jemioły, to jej istnienie zależy od ptaków i można by w przenośni powiedzieć, że walczy ona z innymi owocodajnymi roślinami, przywabiając ptaki, aby pożerały i tym samym roznosiły jej nasiona. W takich to rozmaitych znaczeniach, przechodzących jedno w drugie, używam dla dogodności ogólnego wyrażenia "walka o byt".

K. Darwin O powstawaniu gatunków.


Nie wiem też, czy akademicy zostali oczarowani "kłami i pazurami", dostrzegam natomiast różne wnioski, często sprzeczne ze sobą.

Jeśli zaś chodzi o współpracę...

Cytuj:
W miarę rozwoju tego kierunku nadanego sympatii wzmaga się również wzajemne przywiązanie jednostek należących do tego samego stada. Lew i tygrys współczują w cierpieniach swych młodych. Wątpić jednak należy, aby doznawały litości na widok nieszczęścia innych istot. Tymczasem zwierzęta żyjące towarzysko sympatyzują mniej lub więcej ze wszystkim jednostkami, stanowiącemi ich stado. U ludzi uczucie sympatii wzmacnia się jeszcze działaniem naśladownictwa, doświadczenia, a nawet jak zauważył Bain, egoizmu. Nadzieja bowiem, że się nam wywzajemnią i wypłacą sowicie, pobudza częstokroć do czynienia dobrze. Nie ulega wątpliwości, że przyzwyczajenie także wpływa wydatnie na wzmocnienie uczuć sympatii.

Te bowiem stada, które posiadają największą liczbę jednostek obdarzonych takiem uczuciem, wydoskonalonem w najwyższym stopniu, będą się najlepiej rozwijać i jako uprzywilejowane zdołają najliczniej się rozmnożyć.

K. Darwin O pochodzeniu człowieka.


To tylko Darwin sprzed 150 laty.

"Wszystkie istoty organiczne posiadają dwie cechy zasadnicze: odżywianie i rozmnażanie. Pierwsza z nich zmusza je do walki i do wzajemnego wyniszczania się, jednocześnie jednak dążenie do utrzymania gatunku zbliża jednostki wzajemnie i doprowadza je do współdziałania. Skłonny jednak jestem do mniemania, że rozwój świata organicznego – zmiany postępowe istot organicznych więcej zawdzięczają pomocy wzajemnej pomiędzy jednostkami niż walce”.

A to Karl Kessler, chwilę po Darwinie. Mniej więcej w tym samym czasie koncept współpracy organizmów podjął Anton de Bary ze swoją teorią symbiozy. Ok. 1900 r. Józef Brudziński wykazał dobroczynny wpływ bakterii kwasu mlekowego na zdrowie i opracował kurację ze świeżej serwatki dla niemowląt cierpiących na biegunkę. Podobną metodę stosował Ilja Miecznikow zalecając spożywanie naturalnych probiotyków: „z różnemi pokarmami poddanemi fermentacji mlecznej i spożywanemi w stanie surowym (kwaśne mleko, kefir, kapusta, ogórki) ludzie wprowadzili do swego kanału pokarmowego ilości olbrzymie mikrobów mlecznych, które mogą tam także rozmnażać się”. Trochę później, myśl Kesslera i Darwina rozwinął Hamilton poprzez altruizm krewniaczy. Poruszany temat, choć nowy, nie jest przecież wyjątkiem. Analogicznym przykładem w świecie roślin może być choćby mikoryza, zresztą takich przykładów współpracy wewnątrz i międzygatunkowej nie jest trudno znaleźć.

Czy te założenia wyjaśniają cały mechanizm równowagi w przyrodzie? Nie wiem, wydaje się to zbyt daleko idącym wnioskiem. W sumie, nie tyle teoria stała się dogmatem, co raczej dogmat urósł na teorii (co zresztą nierzadko się zdarza). A jak jest teraz? Różnie. To znaczy "ile ludzi, tyle opinii", a lecąc za RAWem - co teoretyk wymyśli, praktyk udowodni.

Dla uzupełnienia "coś akademickiego" o ewolucji współpracy:

http://oidaudeneidos.files.wordpress.com/2012/11/c59bwiat-nauki-08-20121.pdf

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 gru 2012, 16:36 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Bakterie w jelicie niemowląt pomagają trawić mleko kobiece

Zespół badawczy z University of California stwierdził, że bakterie w mikrobiomie dziecka potrafią pobierać pożywienie z nieznanego dotąd źródła. Mleko kobiece dostarcza wszystkich substancji odżywczych niezbędnych do wzmocnienia niemowlęcia w pierwszych miesiącach życia. Ponadto, to naturalne źródło odżywiania zapewnia ochronę przed zakażeniem, alergią i wieloma innymi chorobami.

Mleko kobiece również pobudza wzrost ochronnych bakterii w jelicie niemowlęcia. Ponieważ mleko kobiece zawiera glikany (wielocukry, cukry złożone), które nie rozkładają się u niemowląt, sprzyja to rozwojowi specyficznego rodzaju bakterii, zwanej Bifidobacterium, która potrafi rozkładać glikany.

Drobnoustroje probiotyczne - Bifidobacterium, należą do grupy bakterii fermentacji mlekowej. Stanowią 90% flory jelitowej u niemowląt karmionych piersią. Dzieci, karmione z butelki mają niższy poziom Bifidobacterium, w związku z czym narażone są na zwiększone występowanie biegunek i alergii.

Do tej pory wiadomo było, że Bifidobacterium rozbija wolne glikany w mleku kobiecym, ale naukowcy nie wiedzieli czy te bakterie również mogą rozkładać glikany, które są połączone z białkami, czyli tzw. glikoproteiny, obficie występujące w mleku kobiecym.

Zespół badawczy poprowadzony przez Davida Mills z University of California-Davis zbadał umiejętność Bifidobacterium w usuwaniu glikanów z glikoproteiny mleka. Wyniki ich pracy zostały publikowane w czasopiśmie Molecular & Cellular Proteomics.

Grupa dr Mills stwierdziła, że pewne deformacje Bifidobacterium posiadają enzymy zdolne do usuwania glikanów z glikoprotein, umożliwiając tym samym wykorzystanie tych wielocukrów jako dodatkowego źródła pożywienia.

Co ciekawe jeden z enzymów, EndoBI-1, potrafi usunąć każdy N-glikan (glikany przyłączone do białek). Jest to rzadkie wśród enzymów tego typu i może mieć pozytywny wpływ na jelito dziecka karmionego piersią, ponieważ glikoproteina w mleku kobiecym zawiera glikany o złożonych wiązaniach.

Mills wyjaśnia, że zdolność EndBI-1 do usuwania złożonych połączeń glikanów jest związana z ich odpornością cieplną. Jest to potencjalnie bardzo użyteczne narzędzie, zarówno w przetwórstwie spożywczym jak i proteomicznych/farmaceutycznych badaniach.

Badania pokazują, że w odpowiednich warunkach Bidfidobacterium mogą się rozwijać wtedy, gdy glikoproteiny są jedynym źródłem energii.

Głównym celem tych badań jest znalezienie sposobów przeniesienia korzyści dostarczanych przez mleko i Bifidobacterium, na zagrożone populacje takie jak wcześniaki, niedożywione dzieci i wiele innych, mówi Mills.

Garrido D, Nwosu C, Ruiz-Moyano S, Aldredge D, German JB, Lebrilla CB, Mills DA. Endo-β-N-acetylglucosaminidases from infant-gut associated bifidobacteria release complex N-glycans from human milk glycoproteins. Mol Cell Proteomics.

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 gru 2012, 23:05 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Lilly pisze:

xpio pisze:
Niestety akademicy zostali oczarowani dogmatologią Darwinowską, tak ciągła walka o przetrwanie z wrogim nam światem i naturą jakoś nie pasuje do wniosków wynikających z powyższego artykułu i wyników badań na których został oparty.


Wydaje mi się to sporym uproszczeniem, zarówno ze strony samego paradygmatu jak i twego wyjaśnienia. :) Współpraca i rywalizacja to pewien ciąg zależności, zamknięty obieg, w tym samym momencie zarówno "współpracujemy" jak i "zagrażamy", tak to postrzegam. Sprowadzanie tego jedynie do "kłów i pazurów" to wg mnie łatwy skrót myślowy. Zresztą, może niech sam Darwin się wypowie:



Zgadza się jest to uproszczenie, ale konieczne aby spojrzeć bardziej globalnie.
"Akademicy" to nie tylko naukowcy, badacze.
Quasi bajkowy obraz ich samych, tak jak by chcieli sami siebie widzieć, nijak ma się do rzeczywistości.
Ponieważ są to również ludzie, funkcjonujący w ramach społeczeństwa.
Aktualnych trendów politycznych, ekonomicznych, czy panujących przekonań religijnych, czego sam Darwin jest koronnym przykładem.
Mówiąc inaczej świat nauki nie tyle został oczarowany pełnią teorii Darwina z wszystkimi jej implikacjami.
Bardziej pewnymi jej aspektami, które były propagandowo wygodne dla władców tego świata.
Według mnie, właśnie ten czynnik stanowił o sukcesie jego teorii, bez sponsorów i obrońców nikt by o niej nie usłyszał, została by pominięta jak wiele IMHO bardziej wartościowych.
Może to zbyt daleko idąca teza, ale naprawdę trudno przecenić oddziaływanie sił do których się odwołuję.
A prawda, no cóż kogo ona obchodzi gdy na szali jest władza, pieniądz i kontrola nad masami.

Reasumując Darwinizm, to w pierwszej kolejności walka o przetrwanie ponieważ na to było zapotrzebowanie polityczne.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2012, 1:07 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
xpio pisze:
Zgadza się jest to uproszczenie, ale konieczne aby spojrzeć bardziej globalnie."Akademicy" to nie tylko naukowcy, badacze.Quasi bajkowy obraz ich samych, tak jak by chcieli sami siebie widzieć, nijak ma się do rzeczywistości.Ponieważ są to również ludzie, funkcjonujący w ramach społeczeństwa.Aktualnych trendów politycznych, ekonomicznych, czy panujących przekonań religijnych, czego sam Darwin jest koronnym przykładem.Mówiąc inaczej świat nauki nie tyle został oczarowany pełnią teorii Darwina z wszystkimi jej implikacjami.Bardziej pewnymi jej aspektami, które były propagandowo wygodne dla władców tego świata.Według mnie, właśnie ten czynnik stanowił o sukcesie jego teorii, bez sponsorów i obrońców nikt by o niej nie usłyszał, została by pominięta jak wiele IMHO bardziej wartościowych.Może to zbyt daleko idąca teza, ale naprawdę trudno przecenić oddziaływanie sił do których się odwołuję.A prawda, no cóż kogo ona obchodzi gdy na szali jest władza, pieniądz i kontrola nad masami. Reasumując Darwinizm, to w pierwszej kolejności walka o przetrwanie ponieważ na to było zapotrzebowanie polityczne.

Zgodzę się co do tego, że tak plasowały się poglądy w tamtym czasie (jak podają źródła :nauka: Mruga ) lub tak zdawało się to wyglądać, i prędzej czy później z podobną koncepcją wystąpiłby ktoś inny (niech będzie Wallece - btw. to też założenie), zresztą sam fakt pochodzenia Darwina, rozległe i bogate kontakty jakie utrzymywał z tzw. środowiskiem wpływowym (nauki czy polityki) daje pewien obraz, ale też nie cały. Czepiam się trochę tego uogólniania, bo kojarzy mi się z wyświechtanymi sloganami z gazet, gdy tymczasem zagłębiając się mocniej w temat okazuje się, że nie ma wniosków jednoznacznych, ostatecznych a tym bardziej jednomyślnych, plus całe mnóstwo czynników które nie łatwo ogarnąć; sam Darwin wahał się do końca w różnych kwestiach, zmieniał zdanie, wątpił, rozważał na nowo te same problemy dostrzegając swoje własne ograniczenia - no chyba że wszystkie jego zapiski i listy potraktujemy jako sprytny zabieg marketingowy podrzucony przez jakiegoś masona :język: A poważnie to chciałam też zaznaczyć, że "walka o byt" nie jest właśnie synonimem walki (jakkolwiek wskazuje nazwa), agresji, dominacji czy osiągania celu "po trupach", jakkolwiek to później wypaczono (wyższość ras, eugenika), i jak wiele mitów na tym urosło np. determinizm genetyczny ("geny warunkują wszystko").

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 gru 2012, 20:55 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 cze 2012, 18:13
Posty: 137
Płeć: kobieta
mysle, ze jeszcze nie bylo....

phpBB [video]


phpBB [video]


phpBB [video]


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sty 2013, 17:08 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Wpływ matczynej masy ciała oraz przebiegu porodu na zmienność i kształtowanie się mikrobiomu pokarmu kobiecego w okresie laktacji.

Wpływ mikroorganizmów na nasze ciało jest niezwykle bogaty, i pomimo rosnącej liczby badań naukowych w tej dziedzinie, nadal pojawiają się zaskakujące odkrycia i wnioski. Niespełna rok temu badacze z Uniwersytetu Walencji (Hiszpania) oraz z Uniwersytetu w Turku (Finlandia) ujawnili dość ciekawe wyniki swojej pracy opublikowanej w American Journal of Clinical Nutrition. Cabrera-Rubio i in. (2012) przeanalizowali skład mikrobiomu pokarmu kobiecego u 18 kobiet, w 3 różnych okresach pierwszego półrocza laktacji. W badaniu podzielono matki ze względu na masę ciała oraz przebieg porodu i obserwowano korelację miedzy tymi czynnikami a zróżnicowaniem flory bakteryjnej. Ponadto, do badania wybrano kobiety, z których połowa przebyła poród drogą cięcia cesarskiego, a druga połowa urodziła w sposób naturalny.

Cytuj:
Abstract

Background: Breast milk is recognized as the most important postpartum element in metabolic and immunologic programming of health of neonates. The factors influencing the milk microbiome and the potential impact of microbes on infant health have not yet been uncovered.

Objective: Our objective was to identify pre- and postnatal factors that can potentially influence the bacterial communities inhabiting human milk.

Design: We characterized the milk microbial community at 3 different time points by pyrosequencing and quantitative polymerase chain reaction in mothers (n = 18) who varied in BMI, weight gain, and mode of delivery.

Results: We found that the human milk microbiome changes over lactation. Weisella, Leuconostoc, Staphylococcus, Streptococcus, and Lactococcus were predominant in colostrum samples, whereas in 1- and 6-mo milk samples the typical inhabitants of the oral cavity (eg, Veillonella, Leptotrichia, and Prevotella) increased significantly. Milk from obese mothers tended to contain a different and less diverse bacterial community compared with milk from normal-weight mothers. Milk samples from elective but not from nonelective mothers who underwent cesarean delivery contained a different bacterial community than did milk samples from individuals giving birth by vaginal delivery, suggesting that it is not the operation per se but rather the absence of physiological stress or hormonal signals that could influence the microbial transmission process to milk.

Conclusions: Our results indicate that milk bacteria are not contaminants and suggest that the milk microbiome is influenced by several factors that significantly skew its composition. Because bacteria present in breast milk are among the very first microbes entering the human body, our data emphasize the necessity to understand the biological role that the milk microbiome could potentially play for human health.

Cabrera-Rubio R, Collado MC, Laitinen K, Salminen S, Isolauri E, Mira A. (2012) The human milk microbiome changes over lactation and is shaped by maternal weight and mode of delivery. Am J Clin Nutr. 96:544-551.

Rezultaty tej publikacji przedstawiają się następująco:

1) Pokarm kobiecy jest unikalną społecznością mikroorganizmów, różną od mikrobiomu danego człowieka. Nie ma w tym nic zaskakującego, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak zróżnicowany jest cały organizm pod względem flory.

2) Pokarm pobierano i badano w 3 różnych okresach laktacji: zaraz po urodzeniu (siara), 1 miesiąc po porodzie oraz 6 miesięcy po porodzie. Siara pod względem składu różniła się od pozostałych próbek: dominowały w niej bakterie fermentacji mlekowej [1] tj. Weisella, Leuconostoc, Streptococcus, Lactococcus, oraz gronkowce (Staphylococcus). W próbkach mleka z 1. i 6. miesiąca laktacji zaobserwowano wzrost typowych bakterii bytujących w jamie ustnej tj. Veillonella, Leptotrichia, Prevotella.

3) Mikroflora siary oraz mleka z 1. miesiąca pobrana od matek z otyłością [2], okazała się mniej zróżnicowane gatunkowo w porównaniu z mlekiem matek o prawidłowej masie ciała, jednak nie dostrzeżono różnic w przypadku próbek mleka z 6. miesiąca. Wyjaśnieniem tych różnic mógłby być fakt, że noworodek w trakcie porodu zostaje skolonizowany, przenosząc następnie bakterie do piersi matki, a dalej do mleka. Potwierdza to także inny wynik badania – wzrost typowych bakterii jamy ustnej w mleku 1. miesięcznym i 6 miesięczny, sugerujący przeniesieni bakterii z jamy ustnej do piersi matki. Ważne, iż niskie zróżnicowanie gatunkowe bakterii u matek z otyłością może predysponować ich dzieci także do otyłości.

4) Dzieci urodzone drogą cięcia cesarskiego mają inny skład mikrobiomu niż dzieci urodzone drogą pochwową: podczas porodu naturalnego flora bakteryjna matki zasiedla organizm dziecka, podczas gdy cięcie cesarskie wykonywane w warunkach sterylnych i brak kontaktu skóra do skóry zaraz po narodzeniu sprzyja kolonizacji przez bakterie szpitalne.

5) Mikroflora mleka matek, u których wykonano nieplanowane cięcie cesarskie bardziej przypominała mikroflorę z mleka matek rodzących naturalnie, niż matek mających elektywne cięcie cesarskie [3]. Różnice między mlekiem matek z nieplanowanym i planowanym cięciem cesarskim utrzymują się nawet do 6. miesiąca. Autorzy sugerują, że może być to wynikiem procesów fizjologicznych i działania hormonów wydzielanych w czasie porodu (których matki z nieplanowanych operacji miały możliwość jeszcze “doświadczyć”). Ta ciekawa hipoteza wymaga dalszych badań, choćby ze względu na niewielką liczbę uczestniczek, warto by też wziąć pod uwagę inne czynniki jak np. poród indukowany oksytocyną, poród ze znieczuleniem, wpływ innych leków, poród rodzinny, a szczególnie nastawienie psychiczne przed, w trakcie i po porodzie.


Przypisy:

[1] Bakterie fermentacji mlekowej – charakteryzują się metabolizmem fermentacyjnym, gdzie głównym produktem przemian sacharydów jest kwas mlekowy (od 0,6 do 3%). Bytują w przewodzie pokarmowym człowieka i zwierząt, w roślinach, mleku, oraz na błonach śluzowych jamy ustnej i dróg rodnych.

[2] Otyłość = BMI >30

[3] Elektywne cięcie cesarskie – zabieg wcześniej zaplanowany (na konkretny dzień, godzinę) ze względu na wskazania ze strony matki lub dziecka np. chorobę matki, nieprawidłowe ustawienie główki.

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sty 2013, 18:40 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 25 paź 2012, 16:27
Posty: 196
Jakiś czas temu oglądałem ciekawy film o surowej żywności, było tam dużo informacji odnośnie bakterii.
Ogólnie zgadzam się z tym, że ludzie są "mieszkaniem" dla wielu drobnych organizmów nie bez powodu a wręcz bez niektórych bakterii pewnie nie pożylibyśmy za długo.
Podobno Pasteur na łożu śmierci przyznał, że mylił się co do szkodliwości bakterii.
Lilly mogłaś sobie tylko darować informacje o florze bakteryjnej w pochwie ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sty 2013, 20:02 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
icemaN pisze:
Lilly mogłaś sobie tylko darować informacje o florze bakteryjnej w pochwie ;)

A to jakieś tabu jest? ;) To pierwsze drobnoustroje z jakimi się spotykamy, i w dodatku wychodzą nam na zdrowie, więc... no, nie ja wymyśliłam ten system :język:

Odnośnie bakterii... czasem zapominamy, że chodzi o równowagę, że nie ma drobnoustrojów stricte "złych" i "dobrych", a czynników wpływających na zdrowie czy chorobę jest naprawdę sporo. Walka Pasteura ze wszystkimi bakteriami też została w pewien sposób wyolbrzymiona, aczkolwiek jego odkrycie pomogło o tyle, że w końcu (druga połowa XIX w. !) na szerszą skalę zaczęto myć ręce w szpitalach i dezynfekować sprzęt.

-- wt, 4 czerwca 2013, 16:50 --

Trochę ciekawych materiałów w temacie "oś mikrobiom-jelito-mózg", czyli o oddziaływaniu pomiędzy układem immunologicznym, nerwowym, hormonalnym i mikrobiomem.

Zmiana bakterii jelitowych poprzez dietę ma wpływ na funkcjonowanie mózgu

Badacze z UCLA (University of California, Los Angeles) właśnie uzyskali pierwszy dowód, że bakterie spożywane w żywności mogą mieć wpływ na funkcjonowanie ludzkiego mózgu. Wcześniejsze badanie proof-of-concept (dowód koncepcji) z udziałem zdrowych kobiet ujawniło, że kobiety które regularnie spożywały pożyteczne bakterie (probiotyki) wraz z jogurtem, wykazywały zmiany w funkcjonowaniu mózgu, zarówno w czasie spoczynku jak i podczas udziału w teście rozpoznawania emocji.

Badanie przeprowadzone przez naukowców z Rodzinnego Centrum Neurobiologii Stresu Gail i Geralda Oppenheimer'ów oraz Centrum Mapowania Mózgu Ahmansona-Lovelace'a na Uniwersytecie Kalifornijskim, ukazało się w bieżącym wydaniu internetowym czasopisma Gastroenterology Odkrycie, że zmiana środowiska bakteryjnego lub mikroflory w jelitach może wpływać na mózg, niesie ze sobą istotne implikacje dla przyszłych badań, które mogłyby wskazywać drogę do poprawy funkcjonowania mózgu dzięki diecie lub lekom.

"Wielu z nas ma w swojej lodówce opakowanie jogurtu, który spożywamy dla przyjemności, ze względu na wapń albo dlatego iż sądzimy, że jest on poprostu korzystny dla naszego zdrowia", twierdzi dr Kirsten Tillisch profesor medycyny na UCLA’s David Geffen School of Medicine oraz główna autorka badania. "Nasze wyniki wskazują, że niektóre składniki jogurtu mogą faktycznie zmienić sposób w jaki nasz mózg reaguje na otoczenie. Gdy weźmiemy pod uwagę implikacje jakie wiążą się z tymi wynikami, stare powiedzenia "jesteś tym, co jesz" i "mieć przeczucie" (gut feeling), nabierają nowego znaczenia.

Naukowcy wiedzą, że mózg komunikuje się z jelitami wysyłająćc sygnały, dlatego też stres i inne emocje mogą przyczyniać się do dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Badanie to pokazuje zależność, którą do tej pory podejrzewano ale nie została udowodnione w badaniach na zwierzętach: że sygnały przemieszczają się także w przeciwną stronę.

"Wciąż słyszymy od pacjentów, że nigdy nie czuli się tak przygnębieni i niespokojni, dopóki nie zaczęły się u nich problemy z jelitami. Nasze badania pokazują, że połóczenie jelita-mózg jest drogą dwukierunkową."

W badaniu wzięło udział 36 kobiet w wieku od 18 do 55 lat. Badacze podzielili uczestniczki na trzy grupy: pierwsza grupa spożywała specjalny jogurt zawierający mieszankę kilku probiotyków - bakterii mających pozytywny wpływ na jelita - dwa razy dziennie przez 4 tygodnie; druga grupa spożywała odpowiednik, który wyglądał i smakował jak jogurt ale nie zawierał probiotyków; trzecia grupa nie spożywała jogurtu wogóle.

Skany wykonane przy pomocy fMRI, zarówno przed, jak i po 4-tygodniowym okresie badania, obejmowały mózg w stanie spoczynku oraz w trakcie uczestniczenia w teście rozpoznawania emocji (test polega na oglądaniu serii zdjęć z twarzami wyrażającymi gniew lub przerażenia oraz na dopasowaniu ich do innych twarzy przedstawiających podobne emocje). Test przeznaczony jest do pomiaru zaangażowania emocjonalnych oraz poznawczych obszarów mózgu w odpowiedzi na bodziec wzrokowy, i został wybrany ze względu na wcześniejsze badania na zwierzętach, w których nie powiązano zmiany flory jelitowej ze zmianami zachowania.

Naukowcy odkryli, że kobiety z grupy nie spożywającej jogurtu probiotycznego w porównaniu z grupą spożywającą, wykazywały spadek aktywnośći w obszarze wyspy (część mózgu przetwarzająca i integrująca wewnętrzne odczucie ciała) a także z kory czuciowej.

Ponadto, w czasie testu, uczestniczki te wykazywały obniżoną aktywność rozległych sieci neuronowych w mózgu, które obejmują emocjonalne, kognitywne i czuciowe obszary. Kobiety w pozostałych dwóch grupach wykazywały stabilną lub zwiększoną aktywność w tej sieci.

Podczas spoczynku, grupa kobiet spożywająca probiotyki wykazywała większą aktywność połączeń między kluczowym regionem pnia mózgu (istota szara okołowodociągowa) a obszarami poznawczymi kory przedczołowej. Kobiety nie spożywające jogurtu, wykazywały większą aktywność połączeń między istotą szarą a obszarami powiązanymi z odczuwaniem emocji i wrażeń, podczas gdy wyniki grupy spożywającej nieprobiotyczny odpowiednik plasowały się pomiędzy.

Naukowcy byli zaskoczeni, że aktywnośc mózgu może być widoczna w wielu obszarach, także w regionach zaangażowanych w przetwarzanie sensoryczne, a nie tylko związanych z emocjami.

"Wiedza, że sygnały przesyłane są z jelit do mózgu i że mogą być modulowane dzięki zmianie diety, może prowadzić do rozszerzenia badań mających na celu znalezienie nowych strategoo zapobiegania lub leczenie pokarmowych, psychicznych i neurologicznych schorzeń" twierdzi dr Emeran Mayer, profesor medycyny, fizjologii i psychiatrii z David Geffen School of Medicine at UCLA, a zarazem autor badań.

Istnieją badania wskazujące, że to co jemy może zmieniać strukturę i skład flory jelitowej - w szczególności, osoby z dietą wysoko roślinną z dużą zawarością błonnika, mają inny skład flory bakteryjnej lub środowiska jelit, niż ludzie odżywiający się bardziej typową dietą zachodnią bogatą w tłuszcze i węglowodany. Teraz wiemy, że ma to wpływ nie tylko na metabolizm, ale także na funkcjonowanie mózgu."

Badacze z UCLA starają się zidentyfikować poszczególne substancje chemieczne produkowane przez bakterie jelitowe, które mogą inicjować przesyłanie sygnałów do mózgu. Planuja zbadać osoby z objawami żołądkowo-jelitowymi, tj. wzdęcia, bóle brzucha i zaburzenia w wypróżnianiu, pod kątem korelacji między wspomnianymi objawami a zmanami z reakcji mózgu.

Tymczasem Mayer stwierdza, że inni badacze analizują potencjalne korzyści płynące z niektórych probiotyków zawartych w jogurtach, na zaburzenia nastroju tj lęk. Naukowiec uważa, że wdrożenie innych strategii żywieniowych może być korzystne.

Poprzez wykazanie wpływu probiotyków na aktywność mózgu, nauka zadaje pytanie, czy nagminne stosowanie antybiotykoterapii może wpływac na mózg, jak spekulowano. Antybiotyki są szeroko stosowane na odziale intensywnej opieki neonatologicznej oraz w infekcjach dróg oddechowych u dzieci. Taki wpływ antybiotyków na zahamowanie mikroflory może pociągnąć za sobą długoterminowe skutki dla rozwoju mózgu.

Wreszcie, kiedy złożoność flory jelitowej i jej wpływ na mózg staną się bardziej zrozumiałe, naukowcy będą mogli znaleźć sposoby regulowania treści jelitowej lecząs przewlekłe stany bólowej lub inne powiązane choroby mózgu, w tym Parkinsona, chorobę Alzheimera czy autyzm.

Odpowiedzi będą łatwiejsze do uzyskania w najbliższej przyszłości, jeśli tylko koszty oznaczania indywiualnego mikrobiomu staną się niższe, tak jak bardziej rutynowe testy.

http://neurosciencenews.com/probiotic-bacteria-brain-function-change-psychology-167/


Obrazek

Obrazek

Obrazek


Mikroby zamieszkujące w twoich jelitach mogą także wpływać na twój mózg

Kiedy burczy Ci w brzuchu, to znaczy że twoje jelita rozmawiają z mózgiem. I jest to w pełni uzasadnione. Ewolucja sprzyja jelitom, które potrafią przekazać do mózgu, czego potrzebują.

Więc nic dziwnego, że mózg i jelita powinny posiadać dobre połączenie komunikacyjne. Załóżmy jednak, że do systemu łączności jelitowej włamali się intruzi wysyłający inny rodzaj wiadomości, ingerujące w twój umysł. Wiesz co? Tak jest. Jeśli nie jesteś specjalnym gatunkiem eksperymentalnej myszy, twoje jelita goszczą coś około 100 bilionów najeźdźców. Są oni przedstawicielami tysiąca różnych gatunków, z pół tuzina lub więcej gromad drobnoustrojów.

Bardziej właściwym byłoby określenie dla większości z tych najeźdźców, kolonistami. W ciągu pierwszych kilku dniu po urodzeniu jelita dziecka stają się domem dla różnych rodzin drobnoustrojów, które zwykle znajdują się blisko nas przez całe życie. Te kolonialne mikroby przewyższają liczbę twoich własnych komórek w ciele. Jednak nie stanowią one zagrożenia, są naszymi sprzymierzeńcami pomagając nam trawić i chroniąc przed chorobami. Oraz wysyłają ważne sygnały do mózgu.

Przy czym skład i struktura mikrobiomy nie jest identyczne u wszystkich osobników - zmiany zależną są m. in. od wieku, genów, pożywienia, otoczenia w którym żyjemy. Zmiany mogą następować także w czasie całego życia poszczególnej jednostki.

"Dopiero zaczynamy rozumieć jak różnorodność i występowanie tych czołowych gromad wpływa na nasze zdrowie lub choroby" pisze Jane Foster i Karen-Anne McVey Neufeld w majowym wydaniu Trends in Neurosciences majowym wydaniu Trends in Neurosciences

Twoje jelitowe komensale wspierają rozwój układu immunologicznego, walczący z mikrobami, które normalnie nie są częścią mikroflory jelit. Sterylne myszy pozbawione komensalów mają słabszy system immunologiczny i nadmiernie reagują na stres. Badania wykazały również, że bakterie jelitowe wpływają na sygnalizaję w osi HPA (oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, główny gracz w reakcji organizmu na stres).

We wczesnym rozowoju mikroorganizmy jelitowe wpływaja na połączenia nerwów (osi stresu) w warunkach skrajnych, budując w ten sposób ścieżki odpowiedzialne za reakcje organizmu na stres przez całe życie. To sugeruje, że oddziaływanie mikrobiomu rozciąga się na niektóre aspekty zdrowia psychicznego.

"Sugerujemy, że mikroflora jelitowa jest ważnym graczem w sposobie jaki organizm wpływa na mózg... i ryzyko chorób tj. zaburzenia lękowe i zmiany nastroju" pisze Foster i neufeld z McMaster University in Hamilton w Kanadzie.

Przykładowo depresja może być związana z nieprawidłowym przepływem sygnałów w osi stresu, na którą mogą wpływać drobnoustroje. Ale mikroby mogą także oddziaływać na mózg bardziej bezpośrednio - regulując wrażliwość komórek nerwowych w jelitach, które wysyłają sygnały do mózgu, wpływają na zachowanie. Bakterie jelitowe reagują również na zmianę aktywności chemicznej neuroprzekaźników tj, serotonina, odgrywająca istotną role w zaburzeniach nastroju, w tym depresji.

Prawie wszystkie dowody pozwalające zrozumieć działanie bakterii jelitowych, pochodzą z badań na myszach. So the lessons for using this knowledge to help out humans are limited. Nevertheless, the mouse research suggests some possibly promising avenues to explore.

Po pierwsze, leczenie probiotykami może okazać się pomocne w zwalczaniu lęku i depresji. Probiotyki zmniejszają lęk i zachowania depresyjne u myszy, podobne efekty obserwowano w kilku badaniach na ludziach. Mikroflora jelit i jej oddziaływanie na organizm i mózg może okazać się jeszcze bardziej złożony niż wykazały to badania przeprowadzone do tej pory. Mikrobiom może miec wpływ na proces uczenia się czy pamięć. Badanie tego zagadnienia może podsunąć nowe spojrzenie na takie problemy jak autyzm, otyłość czy zaburzenia osobowości.

http://www.sciencenews.org/view/generic/id/350674/description/Microbes_at_home_in_your_gut_may_also_be_influencing_your_brain

J.A. Foster and K.-A.M. Neufeld. Gut–brain axis: how the microbiome influences anxiety and depression. Trends in Neurosciences. Vol. 36, May 2013




Oś mikrobiom-jelito-mózg podczas wczesnego rozwoju reguluje serotoninergiczny układ w hipokampie w zależności do płci
http://www.nature.com/mp/journal/v18/n6/full/mp201277a.html

Różnorodność, trwałość i odporność ludzkiej mikroflory jelitowej
http://www.nature.com/nature/journal/v489/n7415/full/nature11550.html

"Jelitowe uczucia": narodziny biologii komunikacji osi jelita-mózg
http://www.instytut-mikroekologii.pl/wp-content/uploads/2012/10/Gut-feelings-the-emerging-biology.pdf

Współdziałanie mikroflory jelitowej i mózgu
http://www.readcube.com/articles/10.1038/nrmicro2876

Mikroorganizmy zmieniające świadomość: wpływ mikroflory jelitowej na mózg i zachowanie
http://icds.uoregon.edu/wp-content/uploads/2011/07/CryanDinan2012_MindAlteringOrganisms.pdf

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 cze 2013, 17:11 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Ze względu na łączenie się postów, podbijam, powyżej dorzuciłam nowe ciekawe informacje.

Dorzucam jeszcze wykład Heriberta Watzke pt. "Mózg w brzuchu". (z napisami pl)

http://www.ted.com/talks/heribert_watzke_the_brain_in_your_gut.html

Lilly

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2013, 19:53 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Flora jelitowa: Twój wewnętrzny ogród 100 000 miliardów przyjaciół w Twoich jelitach

Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że w ich jelitach żyją liczne drobnoustroje, które tworzą ważny dla ludzkiego zdrowia ekosystem. Składa się on z około 100 000 miliardów bakterii i drożdży, czyli ważącej ponad dwa kilogramy żywej materii. Te znajdujące się w Twoich jelitach drobnoustroje są cały czas aktywne i chronią Cię przed chorobami, lecz mogą także sprzyjać różnym schorzeniom.

Te mikroorganizmy są tak liczne i tak zróżnicowane, że naukowcy nazywają je „florą jelitową”. Flora ta może składać się z pożytecznych drobnoustrojów i być jak ogród – piękna i zadbana. Ale może też przypominać zarośnięte chwastami nieużytki, a nawet... wysypisko śmieci.

Bakterie przedostają się do Twojego przewodu pokarmowego wraz z pożywieniem.


Osoba, która posiada odpowiednią florę jelitową, jest w stanie w całości trawić spożywane jedzenie. Przyswaja ona składniki odżywcze i pozbywa się niestrawionych resztek, nie pozwalając szkodliwym mikroorganizmom przedostać się przez ściany jelita i udaremniając im wywołanie stanu zapalnego. Układ odpornościowy takiej osoby działa prawidłowo, więc rzadko choruje i ma dużo energii. Wszystkie jej narządy są zdrowe.



Natomiast osoba, której flora jelitowa jest nieprawidłowa, cierpi na wzdęcia, biegunki lub zaparcia, ma nieświeży oddech lub często boli ją głowa. Mimo tego, że zdrowo się odżywia, pożywienie przechodzi przez jej układ pokarmowy w praktycznie niezmienionej formie. W związku z tym jej organizm nie przyswaja witamin, mikroelementów czy niezbędnych kwasów tłuszczowych. Taka osoba czuje się osłabiona, często choruje i więcej czasu zajmuje jej powrót do zdrowia.
W jaki sposób możesz zadbać o swoją florę jelitową?

O florze jelitowej nadal wiemy mało.

Trudno ją badać, ponieważ 80% tworzących ją bakterii to bakterie ściśle beztlenowe. Oznacza to, że nie są one w stanie przeżyć w obecności tlenu. Dlatego też – ze względu na wymogi „żywieniowe” tych bakterii – bardzo trudno je wyhodować w warunkach laboratoryjnych. W związku z tym wiele szczegółów na temat ich budowy i funkcji nadal pozostaje dla naukowców zagadką.

Zacznijmy jednak od początku.

Tuż przed urodzeniem Twój układ pokarmowy był całkowicie sterylny. W momencie kontaktu z matką, a także ze środowiskiem i pożywieniem układ pokarmowy stopniowo zapełnia się drobnoustrojami pochodzącymi z zewnątrz.

Z biegiem czasu w Twoim organizmie odkładają się bakterie, które trafiają przede wszystkim do jelita grubego i jego końcowego odcinka, nazywanego okrężnicą.



Flora jelitowa każdego z nas jest wyjątkowa, tak samo jak niepowtarzalny jest – ze względu na różnorodność znajdujących się w nim roślin – każdy ogród. Tak więc Twoja flora jelitowa będzie składała się z innych bakterii niż na przykład flora Twoich bliskich. Najnowsze badania porównujące skład mikroflory bakteryjnej w kale wykazały, że w grupie dziesięciu dorosłych osób rzadko można znaleźć więcej niż jedną taką samą bakterię w próbkach kału, nawet jeśli osoby te odżywiają się w podobny sposób – wyjaśnia Gérard Corthier, naukowiec z wydziału ekologii i fizjologii układu pokarmowego Inra (Narodowego Instytutu Badań Rolniczych). Skład flory jelitowej jest więc tak wyjątkowy jak odciski palców!
Bomba atomowa w Twoich jelitach

Przez dziesiątki lat naukowcy znali tylko jeden czynnik zaburzający skład flory jelitowej – antybiotyki (a więc substancje zabijające bakterie).

Jeżeli w Twoich jelitach znajdują się „patogeny”, czyli bakterie chorobotwórcze wywołujące choroby takie jak krwawe biegunki, lekarz może przepisać Ci antybiotyk, który je zabije. Problemem jest to, że antybiotyki działają jak bomba atomowa. Zabijają bowiem wszystkie bakterie, zarówno te dobre, jak i złe, powodując wyjałowienie jelit. Kluczowym zadaniem dobrych bakterii znajdujących się w Twoich jelitach jest wspomaganie trawienia, w związku z czym przyjmowanie antybiotyków skutkuje często biegunką. Jednak może być jeszcze gorzej.

Jeśli wszystkie „dobre” bakterie zginą, Twoje jelita staną się jałowe i podatne na rozwój złych bakterii. Może to być niezwykle niebezpieczne. W ten sposób ryzykujesz doprowadzeniem do zakażenia układu pokarmowego, które z kolei może prowadzić do sepsy – wiążącej się z ryzykiem zgonu. Ryzyko to jest zwiększone wtedy, gdy w jelitach pojawią się patogeny oporne na antybiotyki, w tym najsilniejsze antybiotyki stosowane w leczeniu szpitalnym. Od maja do lipca 2011 roku zaobserwowano – najpierw w Niemczech, a później również w innych krajach w Europie – niepokojącą falę zgonów spowodowanych przez oporne na działanie wielu antybiotyków nowe szczepy bakterii Escherichia coli.
Rozwiązanie: probiotyki

Na szczęście naukowcy odkryli, że istnieje jeszcze inny sposób walki z patogenami znajdującymi się w jelitach. Zamiast łykać antybiotyki, które działają jak miotacze ognia, zabijając wszystko, co napotkają na drodze, możesz skorzystać z probiotyków, dzięki którym wesprzesz dobre bakterie i pomożesz im pokonać patogeny.

Probiotyki to specjalne preparaty zawierające bakterie o dobroczynnym działaniu na florę jelitową, a co za tym idzie – na trawienie, na układ odpornościowy (odporność na infekcje) oraz na układ krwionośny. Są to żywe bakterie lub drożdże dostarczane z pożywieniem, które zgodnie z oficjalną definicją podawane w odpowiedniej ilości przywracają równowagę flory jelitowej i mają pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

Według Gary'ego Hufnagle'a, znanego z badań nad probiotykami (Uniwersytet Michigan, USA), wyniki najnowszych badań wskazują, że dieta bogata w probiotyki przynosi wiele korzyści. Jednakże nie wszystkie bakterie mogą być probiotykami. Aby można je było tak nazywać, muszą posiadać udowodnione właściwości prozdrowotne.
Co warto jeść, aby Twoja flora jelitowa zapewniała Ci zdrowie?

Ludzie od tysięcy lat instynktownie wiedzą, że wszelkie potrawy, które powstały z udziałem drobnoustrojów, są dobre dla zdrowia. W Polsce i w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej, w Rosji i na Bliskim Wschodzie od setek lat spożywa się produkty poddane fermentacji i są one uznane za pokarmy sprzyjające zachowaniu zdrowia i długowieczności. I słusznie! Już czterdzieści lat temu naukowcy stwierdzili, że proces fermentacji, powodujący rozwój wielu bakterii, może wspomagać wytwarzanie bakterii probiotycznych, mających niezwykle korzystny wpływ na zdrowie.

Wiele współczesnych produktów spożywczych poddawanych jest procesowi fermentacji. Należą do nich między innymi: piwo, wino, ocet, herbata, kawa, czekolada, chleb, sos sojowy itp. Niestety bakterie najczęściej giną podczas gotowania, palenia (np. kawy) czy sterylizacji. Niekiedy są też eliminowane przed wysłaniem towaru do sklepów (w procesach klarowania wina, octu, piwa, sosu sojowego itp).

Jednakże nadal można kupić wiele produktów zawierających sporo dobrych bakterii, które mają pozytywny wpływ na Twoją florę jelitową. Mleko poddane procesom fermentacji zawiera bardzo dużo bakterii i niektórzy producenci wybierają starannie szczepy bakterii wykorzystywane w procesach produkcyjnych: Lactobacillus casei, Lactobacillus acidophilus, Bifidus actif essensis… W jogurtach można znaleźć także szczepy Lactobacillus bulgaricus oraz Streptoccocus thermophilus. Jeden gram jogurtu zawiera dziesięć milionów bakterii. To tyle samo, co w jednym gramie kiełbasy lub sera. Jednakże, aby dostarczać Twojemu ciału więcej pożytecznych bakterii, znacznie łatwiej (i mniej kalorycznie!) jest jeść codziennie 100 g jogurtu niż 100 g wędlin czy sera.

Możesz też wzbogacać swoją florę jelitową w inny sposób: przyjmując probiotyki w formie suplementów diety, na przykład kapsułek zawierających dokładną liczbę bakterii lub też jednostek tworzących kolonie (CFU, z ang. colony forming unit). Drożdże Saccharomyces boulardii można znaleźć w drożdżach piwnych, czyli „aktywnych”, które zawierają żywe mikroorganizmy.

Ale uwaga! W raporcie opublikowanym w amerykańskim serwisie ConsumerLab.com (należącym do niezależnej organizacji oceniającej produkty zdrowotne) podano, że w wielu kapsułkach z probiotykami znajduje się mniej bakterii niż wskazano na opakowaniu[1], co oznacza, że nie pomagają nam one w wystarczający sposób.

źródło:
http://vistafit.manifo.com/blog/flora-j ... l2Lg-VvaSo
[1]:
https://www.consumerlab.com/reviews/Pro ... robiotics/

-=-
ciekawe [!] dlaczego w kapsułkach jest mniej danych [pożytecznych] bakterii niż podano na opakowaniu :hmmm: ..ale to już pytanie raczej do kombinatorów w koncernach farmaceutycznych :evil:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2013, 20:41 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
dar66 pisze:
Tuż przed urodzeniem Twój układ pokarmowy był całkowicie sterylny.

Do niedawna tak utrzymywano, jednak cały czas prowadzone są różne badania w tej dziedzinie więc i co rusz dowiadujemy się czegoś nowego, np. w niedawno opublikowanym artykule w PLOS rozważa się właśnie kwestię sterylności płodu i noworodka, i okazuje się, że bardzo prawdopodobnym może być iż już w łonie matki dziecko zostaje zasiedlone bakteriami:

Obrazek

Cytuj:
In 1900, the French pediatrician Henry Tissier declared unborn babies bacteria-free. Only when they started their journey down through the birth canal did they begin to get covered with microbes. The newborns then acquired more as they were handled and nursed. “This was considered a kind of scientific dogma,” said Esther Jiménez Quintana of Complutense University of Madrid. This dogma gained strength from studies on babies born prematurely. Infections are a major risk factor in early labor. Many researchers saw this as evidence that the only bacteria in the uterus were dangerous ones. But scientists came to this conclusion without finding out whether healthy fetuses had bacteria, too. “It became a self-fulfilling prophecy,” said Dr. Madan. That has started to change in the past few years. In 2010, Josef Neu, a University of Florida pediatrician, examined the first stool from newborn babies, before they had their first meal. He found a diversity of bacteria in the stool, whether the babies were born on time or born prematurely. “When we first saw this, we though it was an artifact,” said Dr. Neu. If the fetuses were indeed sterile, their stool should have been germ-free. But in follow-up studies, he has gotten the same results. Other scientists have also found evidence indicating that healthy fetuses pick up bacteria in the womb. Dr. Quintana and her colleagues have found bacteria in the amniotic fluid of healthy babies, as well as in umbilical cord blood and placentas.

http://www.nytimes.com/2013/08/29/science/human-microbiome-may-be-seeded-before-birth.html

tutaj całość eseju: http://www.plosbiology.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pbio.1001631

To narazie luźne rozważania i hipotezy, ale pokazuje też jak jeszcze sporo pozostało do odkrycie i jak w zasadzie mało wiemy w temacie mikrobiomu. W ogóle oś mikrobiom-jelito-mózg i korelacje z tego wynikające (czyli wpływ mikrobiomu na układ pokarmowy, nerwowy, immunologiczny, wydzielniczy oraz psychikę, i w drugą stronę) to bardzo fascynujący temat, i z tego co widzę, to nauka też zaczyna iść w stronę wyciągania wniosków z łączenia dziedzin, z patrzenia bardziej całościowo ---> vide: nowe dziedziny takie jak psychoneuroendokrynoimmunologia czy biologia systemowa...


Inna ciekawostka - bakterie w naszym... mózgu: http://www.virology.ws/2013/06/28/bacteria-in-our-brains/


tutaj też bardzo ciekawe, poglądowe filmiki:

phpBB [video]


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2013, 9:39 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Probiotyki - Jędrzej Soporowski - 15.10.2013


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2013, 18:42 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Przechytrzyć bakterie

Obrazek

Mikrobiolodzy desperacko próbują znaleźć nowe sposoby na groźne bakterie odporne na antybiotyki. Głodzą je, trują, a nawet wysadzają w powietrze. Który z tych sposobów zadziała?

Kichasz, kaszlesz i masz gorączkę? Chcesz jak najszybciej wyzdrowieć? Wielu Polaków jest przekonanych, że najlepszy jest wtedy antybiotyk, więc wymusza na lekarzach przepisanie recepty. Co gorsza, po dwóch, trzech dniach, kiedy tylko chorzy poczują się lepiej, odstawiają antybiotyk. Bo po co truć się lekiem, kiedy się wyzdrowiało?

To błędne myślenie. – Antybiotyki nie powinny być stosowane w leczeniu większości chorób sezonowych, jak grypa czy przeziębienie, bo są to zwykle zakażenia wirusowe. Niezgodne ze wskazaniami użycie tych leków lub przedwczesne przerywanie terapii może spowodować powstanie szczepów bakterii opornych na wszystkie antybiotyki – tłumaczy dr Magdalena Hurkacz z Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego. Zdarza się coraz częściej, że lekarze nie mają czym leczyć ciężkich chorób bakteryjnych, np. gruźlicy. Sytuację pogarsza fakt, że od 20 lat nie wymyślono żadnego antybiotyku, który mógłby zrewolucjonizować walkę z bakteriami.

Na szczęście mikrobiolodzy coraz więcej wiedzą o fizjologii i działaniu tych mikrobów. Jest więc szansa, że za kilka lat pojawią się nowe leki skutecznie je niszczące. Taką nadzieję daje najnowsze osiągnięcie naukowców z McMaster University. Odkryli oni, jak można zabić bakterie oporne na antybiotyki. Raport z tego odkrycia został opublikowany w jednym z ostatnich numerów „Nature Chemical Biology”.

Naukowcy z McMaster University przyjęli zupełnie nową strategię poszukiwania skutecznych metod walki z groźnymi bakteriami. Odtworzyli warunki, jakie panują w ludzkim organizmie, i sprawdzili, w jaki sposób bakterie reagują wtedy na potencjalne leki. Przeanalizowali ponad 30 tys. związków chemicznych. Okazało się, że trzy z nich miały działanie zabójcze dla mikrobów. Eksperci mają nadzieję, że substancje te da się wykorzystać jako antybiotyki nowej generacji, które choćby na jakiś czas okażą się skuteczne. Bakterie mają bowiem niezwykłą zdolność uodparniania się na broń, którą w nie wymierzamy.

Czy uda się jednak przechytrzyć groźne mikroby raz na zawsze? Możliwe, że stanie się to wtedy, gdy uniemożliwimy im kontaktowanie się ze sobą. Przed kilku laty prof. Eshel Ben-Jacob z uniwersytetu w Tel Awiwie odkrył bowiem, że mikroby potrafią ostrzegać się przed zagrożeniem, np. antybiotykiem! Taką zdolność mają na pewno bakterie z gatunku Paenibacillus vortex.

Prof. Ben-Jacob przeprowadził eksperyment, w którym do kolonii tych bakterii podał niewielką, niezabójczą dawkę antybiotyku. Po pierwszym podaniu antybiotyku rozproszone w probówce bakterie szybko skupiły się w jednym miejscu, tworząc „zbiegowisko”, jak ludzie, którzy garną się do siebie w obliczu niebezpieczeństwa. Po kilku dniach naukowiec powtórzył eksperyment, ponownie aplikując do probówki tę samą dawkę leku. Okazało się, że tym razem bakterie zareagowały mniej nerwowo – owszem, zaczęły się kierować ku jednemu miejscu, ale pozostały mocno rozproszone. W jakiś sposób musiały przekazać sobie nawzajem i przechować w kolonii informację, że nie ma niebezpieczeństwa.

Jak tego dokonały, wyjaśnili badacze z Craig Venter Institute w San Diego. Odkryli, że bakterie budują między sobą sieć nanopołączeń, wyglądających jak mikroskopijne nici, przez które przekazują sobie sygnały elektryczne i chemiczne. Gdyby zatem udało się znaleźć sposób na zmylenie tych sygnałów albo ich zablokowanie, bakterie nie byłyby w stanie przekazywać sobie informacji o antybiotykach, a co za tym idzie, nie mogłyby się na nie uodpornić.

Mechanizm ten wykorzystali naukowcy z Princeton University. Za pomocą substancji chemicznej CAI-1 zablokowali kanały komunikacji bakterii wywołującej cholerę. W efekcie bakterie nie były w stanie tworzyć biofilmu, czyli błony niedopuszczającej do nich antybiotyków. Na razie substancja ta okazała się skuteczna u myszy.

Uczeni mają jednak nadzieję, że zadziała również u ludzi i że będzie skuteczna nie tylko na pałeczki cholery. – Podobny mechanizm komunikacji odkryliśmy również u innych groźnych bakterii, jak gronkowiec złocisty czy E.coli. Metoda zastosowana do niszczenia bakterii cholery powinna więc zadziałać również w przypadku tych mikrobów – uważa prof. Helen Blackwell z University of Wisconsin-Madison.

Eksplodujące mikroby

To niejedyny kierunek badań. Mikrobiolodzy wracają do pierwszych odkrytych przez ludzi substancji mających działanie antyseptyczne, np. do wyodrębnionych przez Alexandra Fleminga przed 80 laty tak zwanych enzymów litycznych, które są produkowane w ludzkiej ślinie i łzach. Wówczas jednak Fleming zarzucił badanie tych substancji, bo wydawało się, że wszystkie problemy z chorobotwórczymi bakteriami rozwiąże wspaniale działająca penicylina.

Dzisiaj okazuje się, że enzymy te mogą być niezwykle pomocne. Dowodzą tego naukowcy z Georgia Institute of Technology, którzy opracowali metodę wyodrębniania najbardziej toksycznych dla mikrobów enzymów litycznych. Substancje te potrafią znaleźć słabsze miejsca w ścianie komórkowej bakterii, a następnie wniknąć do wnętrza organizmu i spowodować jego eksplozję, wywołaną gwałtownym zwiększeniem ciśnienia wewnątrz komórki.

Zanim jednak te najnowsze odkrycia doprowadzą do stworzenia nowych leków, minie co najmniej kilka lat. Dlatego dziś lekarze szukają innych rozwiązań, by unicestwić bakterie, np. sięgają po leki dawno nieużywane. – Istnieje tendencja powrotu do starych, sprawdzonych antybiotyków, takich jak penicylina – mówi dr Hurkacz. Bywają one dziś bardziej skuteczne niż antybiotyki nowej generacji. Fakt, że na pewien czas odłożyliśmy je na półkę, sprawił, że szczepy bakterii opornych na nie wyginęły i dzięki temu leki te odzyskały swoją moc. Niestety, tylko na chwilę, dopóki bakterie ponownie się na nie nie uodpornią.

Dlatego warto pamiętać, że antybiotyk to lek ostatniego, a nie pierwszego wyboru. A w przypadku przeziębienia czy grypy jest zupełnie nieskuteczny.

http://nauka.newsweek.pl/ktory-ze-sposobow-testowanych-przez-naukowcow-pozwoli-zniszczyc-bakterie-na-newsweek-pl,artykuly,272849,1.html



Więcej o komunikacji między bakteriami w wystąpieniu Bonnie Bassler (ten sam wykład jest w pierwszym poście, tutaj dorzucam z tłumaczeniem [lektor + napisy]):

Bonnie Bassler - Jak rozmawiają mikroorganizmy

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2013, 22:51 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Niezupełnie o bakteriach (ale w sumie skoro każdy z nas jest w 90 % bakteriami) i w całości po angielsku (ale warto obejrzeć dla samych animacji) fantastyczny film o życiu wewnątrz komórki - ogląda się jak dobry film science-fiction, nawet bez znajomości języka :mrgreen:

phpBB [video]


gorąco polecam :!:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2013, 22:54 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Świeżynka z dzisiaj, prosto z Nature, jeszcze ciepła.

Praca dotyczy ciekawej kwestii jaką jest zjawisko immunosupresji występujące naturalnie u noworodków i niemowląt. Istnieje też inny mechanizm, zwany tolerancją immunologiczną, zachodzący zarówno między matką a dzieckiem, jak i między komórkami rozwijającego się płodu. Chodzi o to, że układ immunologiczny dziecka działa trochę inaczej niż dorosłego. Przez długi czas mówiło się o tym, że jest dziewiczy, niedojrzały, brakuje mu wielu elementów, które są niezbędne do ochrony przed patogenami. Okazuje się jednak, że wcale nie do końca. Organizm noworodka i niemowlęcia promuje "wyciszanie" działania układu immunologicznego (który notabene jest zdolny do skutecznej odpowiedzi immunologicznej), dosłownie hamuje go ze względu na bardzo intensywny rozwój (m. in. mózgu, ale nie tylko), nawet kosztem potencjalnego narażenia na zakażenie - komórki układu immunologicznego uczą się odróżniać obce antygeny od własnych antygenów zgodności tkankowej podczas dojrzewania i różnicowania, które rozpoczyna się już w życiu płodowym i jest kontynuowane po porodzie. W tym procesie bardzo istotną rolę odgrywa środowisko np. zbyt duża dawka antygenu.

Podobną rolę (ochronną i przeciwzapalną) w organizmie dziecka spełnia pokarm kobiecy, przede wszystkim dzięki pewnej cytokinie, TGF-β (ogranicza syntezę immunoglobulin: IgG i IgM).

Powyższe mechanizmy pokazują też dlaczego niektóre szczepionki (np. przeciwko rotawirusom, krztuścowi, pneumokokom, czy MMR) podane noworodkom nie wywołują takiej odpowiedzi immunologicznej jak u starszych dzieci i dorosłych.

W zalinkowanym badaniu odkryto kolejną wskazówkę, dlaczego tak się dzieje:

Immunosupresja [hamowanie procesu wytwarzania przeciwciał i komórek odpornościowych] we wczesnym okresie życia, zwłaszcza u noworodków może zapobiegać stanom zapalnym, pozwalając bakteriom komensalnym skolonizować organizm dziecka, a przede wszystkim układ pokarmowy.
http://www.sciencedaily.com/releases/2013/11/131106131940.htm

"Thus, CD71+ cells quench the excessive inflammation induced by abrupt colonization with commensal microorganisms after parturition. This finding challenges the idea that the susceptibility of neonates to infection reflects immune-cell-intrinsic defects and instead highlights processes that are developmentally more essential and inadvertently mitigate innate immune protection. We anticipate that these results will spark renewed investigation into the need for immunosuppression in neonates, as well as improved strategies for augmenting host defence in this vulnerable population."
http://www.nature.com/nature/journal/vaop/ncurrent/full/nature12675.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lis 2013, 21:47 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Walka z Helicobacter pylori - Jadwiga Kempisty - 19.11.2013


phpBB [video]



W cyklu "Leczenie Żywieniem" rozmowa Janusza Zagórskiego z lek. med. Jadwigą Kempisty na temat zakażeń Helicobacter pylori oraz sposobom zapobiegania tym zakażeniom.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 lis 2013, 0:23 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Myślę, że tutaj kwestia bardziej rozbija się o równowagę w mikrobiomie i inne czynniki niż o wytępienie czy walczenie z bakterią, która z założenia "jest zła". A żeby trochę zrehabilitować naszego Helicobactera, kilka doniesień:

Lilly pisze:
Badania nad mikrobiomem pozwoliły nawet na częściową rehabilitację jednej z chorobotwórczych bakterii – Helicobacter pylori. Australijscy lekarze Barry Matshal i Robin Warren dowiedli w latach osiemdziesiątych, że mikroorganizmy te wywołują chorobę wrzodową. H.pylori jest jednym z nielicznych gatunków mogących przetrwać w kwaśnym środowisku żołądka. Od dawna wiedziano, że długotrwałe przyjmowanie tzw. niesteroidowych leków przeciwzapalnych to powszechna przyczyna choroby wrzodowej. Jednak ustalenie, że do jej rozwoju przyczyniają się bakterie, było czymś całkowicie nowym. Po odkryciu Mrshalla standardowo zaczęto leczyć chorobę wrzodową antybiotykami. Wskutek tego częstość występowania przypadków schorzenia wywołanych przez H.pylori spadła o ponad 50%.

Martin Blaser, obecnie profesor chorób wewnętrznych i mikrobiologii w New York University, uważa, że cała sprawa nie jest taka prosta. Zajmował się H.pylori przez ostatnie 25 lat. „Tak jak wszyscy, najpierw uważałem tę bakterię za zwykły patogen – mówi. – Minęło trochę czasu zanim zrozumiałem, że tak naprawdę jest komensalem.” W 1998 roku Blaser i jego współpracownicy opublikowali wyniki badania wykazującego, że u większości osób H.pylori wywiera dobroczynny wpływ na gospodarza, ułatwiając regulację ilości kwasów żołądkowych, dzięki czemu powstaje środowisko korzystne zarówno dla bakterii, jak i dla człowieka. Jeśli żołądek wytwarza tak duże ilości kwasu solnego, że staje się to niebezpieczne dla bakterii, szczepy zawierające gen cagA zaczynają produkcję białka sygnalizującego żołądkowi, aby ten spowolnił wydzielanie kwasu. Jednak u wrażliwych osób cagA wywołuje nieprzyjemny skutek uboczny: prowadzi do owrzodzeń, którym H.pylori zawdzięcza swoją złą reputację.

Dekadę później Blaser opublikował wyniki wskazujące, że H. pylori pełni jeszcze inne funkcje poza regulacją ilości kwasu solnego. Od lat naukowcy wiedzą, że żołądek wytwarza dwa hormony wpływające na apetyt: grelinę zawiadamiającą mózg, że organizm potrzebuje jedzenia, oraz lektynę, która m.in. sygnalizuję ośrodkowemu układowi nerwowemu, że żołądek został wypełniony i nie potrzebuje więcej pożywienia. „Kiedy budzimy się rano i jesteśmy głodni tzn., że mamy wysoki poziom greliny – wyjaśnia Blaser. – Ten hormon informuje, że musimy coś zjeść. Po śniadaniu stężenie greliny maleje.” Ten spadek naukowcy określają jako poposiłkowy albo postprandialny (od łacińskiego słowa prandium oznaczającego poranny posiłek).

W opublikowanej rok temu pracy Blaser i jego współpracownicy oceniali, jak zmienia się stężenie greliny przed posiłkiem i po nim u osób będących nosicielem H.pylori lub niemających tej bakterii. Wyniki były jednoznaczne: „U zakażonych H.pylori występuje postprandialny spadek stężenia greliny. Po eradykacji bakterii te wahania zanikają – mówi naukowiec. – Oznacza to, że mikroorganizm bierze udział w regulacji wydzielania greliny” – a więc także apetytu. Nadal nie rozumiemy mechanizmu tego procesu. Badanie przeprowadzone z udziałem 92 weteranów wykazało, że osoby przyjmujące antybiotyki w celu pozbycia się H.pylori przybierały na wadze więcej niż niezainfekowane. Prawdopodobnie wynikało to z faktu, że stężenie greliny, zamiast spadać, utrzymywało się u nich na wysokim poziomie, na skutek czego dłużej czuły głód i za dużo jadły.


Cytuj:
Korzyści z infekcji Helicobacter pylori

Dzieci zainfekowane silnie zakaźnym szczepem Helicobacter pylori rzadziej chorują na astmę oskrzelową, a w wieku dorosłym także na pyłkowicę i inne typy alergii wziewnej - twierdzą uczeni z Uniwersytetu w Nowym Jorku na łamach Archives of Internal Medicine (2007, 167: 821-827).

W badaniu obserwacyjnym przeprowadzonym w grupie 7663 osób (Third National Health and Nutrition Examination Survey) okazało się, że częstość zachorowań na astmę przed 15 rokiem życia jest o 37 proc. mniejsza wśród dzieci zakażonych H. pylori szczepem cagA. Ryzyko wystąpienia astmy kiedykolwiek w życiu w grupie osób, które w dzieciństwie przeszły infekcję H. pylori było o 21 proc. mniejsze niż w grupie niemającej kontaktu z bakterią. W przypadku alergii ryzyko to zmniejsza się o 23 proc.

Odkrycie amerykańskich badaczy jest kolejnym argumentem dla zwolenników tzw. hipotezy higienicznej, według której aktualny wzrost zachorowań na astmę i alergie w krajach uprzemysłowionych uwarunkowany jest coraz mniejszą stycznością dzieci z różnymi mikroorganizmami. Zdaniem badaczy z Nowego Jorku, obecność H. pylori, podobnie jak narażenie na kontakt z innymi patogenami, może wpływać na kształtowanie się układu odpornościowego i jego przyszłe reakcje. Szacuje się, że w krajach rozwiniętych jest obecnie 10 proc. dzieci zakażonych H. pylori, podczas gdy w krajach rozwijających się odsetek ten wynosi ponad 90 proc.
Wcześniejsze badania tej samej grupy naukowców dowodzą, że infekcja H. pylori może chronić przed chorobą refluksową i rakiem przełyku. "Helicobacter pylori żyje w układzie pokarmowym człowieka od wielu tysięcy lat. Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że pozbycie się bakterii wiąże się z konsekwencjami dla organizmu" - uważa szef zespołu naukowego, prof. Martin J. Blaser.

http://pulsmedycyny.pl/2581010,89686,korzysci-z-infekcji-helicobacter-pylori


Cytuj:
Zjadliwa bakteria może chronić przed rakiem i udarem?

Zakażenie wyjątkowo zjadliwą odmianą Helicobacter pylori nie ma wpływu na całkowitą śmiertelność w Stanach Zjednoczonych, w dodatku może pomóc chronić nosicieli przed śmiercią z powodu udaru mózgu czy niektórych nowotworów.

Do takich wniosków doszli autorzy opublikowanego na łamach czasopisma Gut amerykańskiego badania. Było to ogólnokrajowe badanie obejmujące prawie 10 tysięcy osób w okresie 12 lat. Yu Chen i Martin J. Blaser z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Nowojorskiego oraz współpracownicy przeanalizowali dane osób, które brały udział w narodowym badaniu, zaprojektowanym by ocenić status odżywienia i stan zdrowia dorosłych i dzieci w Stanach Zjednoczonych.

Dr Chen podkreślił, że badanie to jest ważne głównie z powodu obecności dużej reprezentacji populacji amerykańskiej oraz długiego czasu obserwacji. Autorzy, którzy przebadali populację zakażoną dowolnym szczepem H. pylori, a w szczególności szczepem cagA, który odznacza się większą interakcją z ciałem człowieka, stwierdzili, że zakażenie tą bakterią nie jest związane z ryzykiem śmierci z przyczyn ogólnych, pomimo, że istnieje wyraźna relacja pomiędzy zakażeniem a ryzykiem śmierci z powodu raka żołądka.

W ramach badania przeanalizowano dane 9 895 uczestników badania National Health
and Nutrition Surveys (NHANES III), włączonych w latach 1988-1994. Wyniki testów dla H. pylori i szczepu cagA były dostępne w przypadku 7 384 badanych w chwili włączenia do badania, a uczestnicy byli obserwowani do roku 2000. Nie znaleziono powiązania pomiędzy zakażeniem H. pylori lub zakażeniem szczepem cagA a śmiertelnością z dowolnych przyczyn w populacji. Ryzyko śmierci u osób niezakażonych jak i u nosicieli było takie samo. Zgodnie z wcześniejszymi badaniami znaleziono silny (40-krotny) związek między zakażeniem H. pylori a wystąpieniem raka żołądka i śmiercią z tego powodu. Badanie ujawniło przede wszystkim, że uczestnicy będący nosicielami szczepu cagA mieli o 55 proc. zredukowane ryzyko śmierci z powodu udaru (HR 0,69; 95% CI 0,44 – 1,08) w porównaniu z osobami nie będącymi nosicielami drobnoustroju i o 45 proc. niższe ryzyko śmierci z powodu raka płuc.

Jak twierdzi dr Chen wyniki badania potwierdzają wcześniejsze prace, jednak rak żołądka obecnie występuje w USA rzadziej niż w przeszłości. Badacz dodaje, że ich zespół odkrył związek pomiędzy zakażeniem H. pylori a redukcją ryzyka udaru i raka płuc, a efekty te były silniej wyrażone w grupie nosicieli szczepu cagA, sugerując jego złożony mechanizm oddziaływania na ludzkie zdrowie.

Bibliografia
Chen Y, Segers S, Blaser MJ.; Association between Helicobacter pylori and mortality in the NHANES III study; Gut. 2013 Jan 8.;

http://www.chirurg.pl/doniesienia/32474


homorek, masz pomysł jakie relacje zachodzą pomiędzy GALT a wspomnianymi produktami roślinnymi? (ok. 11 min, mówi że "zioła tworzą siateczkę".)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 lis 2013, 1:38 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Lilly pisze:
homorek, masz pomysł jakie relacje zachodzą pomiędzy GALT a wspomnianymi produktami roślinnymi? (ok. 11 min, mówi że "zioła tworzą siateczkę".)



Też na to zwróciłem uwagę.
Jest to dla mnie nowość i dowód na to, że nadal bardzo mało wiemy o układzie trawiennym człowieka. Pani obiecała o tym jeszcze mówić, a więc trzeba poczekać na kolejne odcinki.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 sty 2014, 18:21 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Krótko i zwięźle na temat, niestety po angielsku, ale niedługo dorzucę tłumaczenie:

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sty 2014, 21:26 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Lilly pisze:
ale niedługo dorzucę tłumaczenie:


Jak tam postępy w tłumaczeniu?

Pytam, ponieważ te informacje to kolejny brakujący element w tej układance pod tytułem "nasze zdrowie". Dobrze by było jakby te napisy wkleił ktoś do filmu.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 sty 2014, 22:19 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
homorek pisze:
Jak tam postępy w tłumaczeniu?

Pytam, ponieważ te informacje to kolejny brakujący element w tej układance pod tytułem "nasze zdrowie". Dobrze by było jakby te napisy wkleił ktoś do filmu.


Gotowe. Jeśli ktoś ma chęć wkleić do filmu - nie krępować się :)

Cytuj:
Jako ludzie, żyjemy i korzystamy ze środków społeczeństwa. Co ciekawe, nasze ciała również posiadają złożoną społeczność współpracujących ze sobą komórek i mikroorganizmów. W rzeczy samej, nasze ciało składa się z większej ilości komórek bakteryjnych niż ludzkich. Wszystkie organizmy żyjące wewnątrz i na zewnątrz naszego ciała tworzą mikrobiom, w którego skład wchodzą bakterie, grzyby i wirusy. Nasze jelita są siedliskiem najliczniejszej społeczności mikrobiomu. 100 bilionów mikroorganizmów tworzy mikrobiom jelit. A więc jaka jest rola tych mikroorganizmów w naszych ciałach? Mikroflora jelitowa bardzo długo ignorowana, jest teraz traktowana jako oddzielny organ o kluczowym znaczeniu dla zdrowia. Wspiera rozwój funkcji jelitowych i pomaga trawić pokarm, zapewniając nam dostęp do składników odżywczych niezbędnych dla wzrostu i właściwego funkcjonowania. Poprzez obustronne oddziaływanie z komórkami organizmu korzystne mikroorganizmy jelitowe, selektywnie kolonizują jelita uczestnicząc w rozwoju i utrzymywaniu zrównoważonego funkcjonowania układu odpornościowego. Wpływa na wydzielanie wielu hormonów i witamin, takich jak serotonina i witamina K. Reguluje również pozyskiwanie energii z trawionego pokarmu. I w końcu, zapewnia skuteczną ochronę przeciw szkodliwym patogenom w jelitach. Zatem, skąd pochodzi nasz mikrobiom? Do momentu narodzin układ pokarmowy jest sterylny*. W zależności od rodzaju porodu, zostaje skolonizowany przez mikroorganizmy z którymi ma pierwszy kontakt. Następnie skład zmienia się dynamicznie pod wpływem diety, czynników genetycznych i środowiskowych. Infekcje i stosowane antybiotyki mogą powodować znaczące i czasem nieodwracalne skutki na przyszły skład mikroflory. W wieku 3 lat, swoim składem zaczyna przypominać mikrobiom osoby dorosłej. Staje się dojrzały, bardzo zróżnicowany i w miarę stabilny. Niektóre czynniki mogą nadal wpływać na skład mikrobiomu np.: zmiana diety, czy doraźnie stosowane antybiotyki. Na szczęście, nasza mikroflora jest bardzo elastyczna i może powrócić do pierwotnej kompozycji. Jednak przewlekłe zaburzenia mogą prowadzić do trwałych zmian w składzie, takich jak zmniejszenie różnorodności lub wyniszczenie populacji danego gatunku, co w konsekwencji może wiązać się z rozwojem chorób. Jako, że mikrobiom reguluje nasz układ odpornościowy, zmiany w jego składzie mogą prowadzić do stanów zapalnych i rozregulowania układu immunologicznego, jak w przypadku choroby Crohna lub alergii. Zmiany w mikrobiomie mogą wpływać na zaburzenia metabolizmu takich jak otyłość, cukrzyca czy niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby. W związku z tym, że mikrobiom tworzy barierę przed szkodliwymi patogenami, trwały zaburzenia społeczności mogą wiązać się z rozwojem infekcji lub chorób wymagających hospitalizacji. I wreszcie, uważa się, że zmiany flory jelit wpływają na wydzielanie wewnętrzne w układzie nerwowym, prowadząc do chorób CUN, takich jak depresja czy choroba Parkinsona. Więc, jak sami widzicie, mikrobiom jelitowy wpływa na naszą biologię, od wątroby po mózg, i ma ogromy wpływ na nasze zdrowie. Wciąż pozostaje wiele niewyjaśnionych kwestii dotyczących roli poszczególnych organizmów i tego, co decyduje o chorobotwórczym lub korzystnym ich działaniu. Duże postępy dokonują się na całym świecie na rzecz zrozumienia intrygującej społeczności żyjącej w naszych ciałach. Zespół ENTEROM bada skład jelitowego mikrobiomu z uwzględnieniem patologicznych stanów: wykorzystując autorski unikalny proces metagenotypowania, określa skład mikrobiomu pacjenta za pomocą biomarkerów, w celu przewidywania skutków leczenia i monitorowania chorób.


* Niekoniecznie, pisałam o tym tutaj.

Ogólnie rzecz biorąc materiałów w temacie jest wysyp, co rusz pojawiają się nowe, niestety większość z anglojęzycznych źródeł, można zakopać się w tłumaczeniach:

http://www.huffingtonpost.com/2014/01/22/microbes-human-body-video_n_4536675.html
http://phenomena.nationalgeographic.com/2013/11/21/three-cancer-drugs-dont-work-without-gut-bacteria/
http://www.npr.org/blogs/health/2013/11/18/244526773/gut-bacteria-might-guide-the-workings-of-our-minds
http://www.biologicalpsychiatryjournal.com/article/PIIS0006322313004083/abstract

tutaj też ciekawa animacja:
phpBB [video]


-- 19 lut 2014, 16:51 --

Bardzo ważna, nasza pierwsza linia obrony czyli skóra i błony śluzowe - wszystkie jej elementy oddziałujące z mikrobiomem:

phpBB [video]


phpBB [video]


-- 28 maja 2014, 20:15 --

Ludzkie łożysko zasiedlone przez unikalne mikroorganizmy

Pierwsze bakterie trafiające do jelita dziecka jeszcze w czasie ciąży mogą pochodzić z ust jego matki - informuje pismo "Science of Translational Medicine".

W ostatnich latach naukowcy coraz większą wagę przypisują ludzkiemu mikrobiomowi - bakteriom, wirusom i grzybom zamieszkującym nasze ciała. Zaburzeniom jelitowego mikrobiomu przypisuje się rolę w powstawaniu otyłości, a nawet autyzmu.

Dotychczas naukowcy przyjmowali, że podczas ciąży jelito dziecka jest sterylne, zaś pierwsze bakterie trafiają do niego dopiero w czasie porodu, a kolejne - z otoczenia. Jednak zaprzeczyło tej teorii wykrycie bakterii w smółce - pierwszej kupce, jaką robi dziecko kilka godzin po urodzeniu.

Jak wynika z badań Kjersti Aagaard z Texas Children's Hospital, rozwijające się w macicy dziecko nie jest tak odizolowane od otoczenia, jak się dotychczas wydawało. Do łożyska docierają bakterie, które mogą pochodzić z ust matki, zaś jej dieta wpływa na rodzaj bakterii w jelicie dziecka, a co za tym idzie - zagrożenie niektórymi chorobami.

Aagaard i jej koledzy zsekswencjonowali bakterie znalezione w łożyskach pochodzących od 320 kobiet. Próbki łożyska pobierano z jego wnętrza, aby uniknąć zanieczyszczenia bakteriami z dróg rodnych.

Wśród wielu znalezionych w łożysku gatunków bakterii były również takie, których obecność okazała się niezbędna do metabolizmu witamin i substancji odżywczych niezbędnych dziecku. Zaskakujące było to, że takie bakterie występują u ludzi dorosłych raczej w ustach niż w pobliskich narządach - jelicie bądź pochwie. Sugeruje to, że "ustne" bakterie w jakiś sposób trafiają do krwioobiegu, a z nim - do łożyska, które dostarcza tlenu i pożywienia dziecku.

Gdy bakterie dotrą już do łożyska, prawdopodobnie przenikają bezpośrednio do naczyń krwionośnych dziecka. Mogą także przedostać się do płynu owodniowego, który otacza dziecko - i zostają połknięte.

Wcześniejsze badania wykazały, że obecność pewnych bakterii w łożysku może sprzyjać przedwczesnemu porodowi. Co więcej, okazało się, że choroby dziąseł mogą zwiększać prawdopodobieństwo przedwczesnego porodu. Według Aagaard krwawiące dziąsła mogą sprzyjać przedostawaniu się do krwioobiegu matki oraz łożyska szkodliwych bakterii.

Podczas oddzielnego badania dotyczącego makaków ten sam zespół wykazał, że podawanie ciężarnym samicom diety wysokotłuszczowej zmieniało mikrobiom ich potomstwa. Wiele wcześniejszych badań wskazywało, że ryzyko otyłości i chorób serca zależy od diety matki, jednak przypisywano ten efekt mechanizmom epigenetycznym - chemicznym zmianom, które włączają lub wyłączają geny potomstwa.

http://stm.sciencemag.org/content/6/237/237ra65
http://www.nature.com/news/bacteria-found-in-healthy-placentas-1.15274
http://www.scientificamerican.com/article/how-bacteria-in-the-placenta-could-help-shape-human-health/
https://www.sciencenews.org/blog/growth-curve/baby%E2%80%99s-first-bacteria-arrive-sooner-we-thought


phpBB [video]


-- 05 cze 2014, 11:38 --

Pochwała brudu

Częste mycie skraca życie – mawiali nasi dziadkowie i trochę mieli racji. Nowe badania dowodzą, że nadmiar higieny zaburza układ odpornościowy. Skutek to alergie, astma, a nawet nowotwory.

Brud wcale nie jest taki straszny, jak się powszechnie uważa. Wręcz przeciwnie. Kontakt z bakteriami, wirusami czy grzybami jest niezbędny, by prawidłowo rozwijał się nasz układ odpornościowy. Naukowcy już ponad 20 lat temu sformułowali tzw. hipotezę higieniczną, która wzrost liczby zachorowań na alergie czy astmę tłumaczy właśnie nadmierną czystością. Brakowało jednak dowodów.

Dostarczył ich przed kilku tygodniami dr Benjamin Marsland z uniwersytetu w Lozannie. Uczony wykazał, że myszy trzymane w zwykłych klatkach pełnych różnych mikrobów były silne i zdrowe. Ich system immunologiczny bez trudu radził sobie z infekcjami. Zupełnie inaczej rzecz się miała z gryzoniami, które przez pierwsze tygodnie życia były trzymane w sterylnych warunkach. – Komórki zwane limfocytami T były u nich nadaktywne i nie potrafiły utrzymać w ryzach układu odpornościowego. W płucach rozwijał się stan zapalny, co może doprowadzić do rozwoju astmy – twierdzi uczony. Jego zdaniem taki sam mechanizm bez wątpienia działa u ludzi.

Naukowcy i lekarze już od dawna ostrzegają, że w zamiłowaniu do czystości posunęliśmy się za daleko. Pozbawiamy dzieci kontaktu ze zwierzętami, nie pozwalamy im bawić się z lekko zakatarzonymi rówieśnikami, a zabawki, smoczek i ręce nieustannie czyścimy płynem dezynfekującym. To sprawia, że dzieci nie mają okazji stykać się z różnymi mikrobami, co jest niezbędne do prawidłowego rozwoju ich układu odpornościowego. Bez takiego kontaktu nie nauczy się on rozpoznawać, kto wróg, a kto przyjaciel. W efekcie za niebezpieczne może uznać zupełnie nieszkodliwe pyłki traw czy kurz.

Pomysł, że brud lub jego brak może wpływać na pracę układu odpornościowego, zrodził się pod koniec lat 80. XX wieku. Jedną z uczonych, która dostrzegła tę zależność, była Erika von Mutius z uniwersytetu w Monachium, która badała dzieci chore na astmę. Zauważyła, że dolegliwość ta zdecydowanie rzadziej występuje wśród maluchów żyjących na farmach niż w rejonach uprzemysłowionych. Zaskoczyło ją to, bo warunki higieniczne na wsi były zdecydowanie gorsze niż w miastach. Przypuszczała, że mniej zadbane maluchy będą częściej chorowały. Było jednak odwrotnie.

Do podobnych wniosków doszedł dr David P. Strachan, epidemiolog z londyńskiego St George’s Hospital Medical School, który przebadał ponad 17 tys. brytyjskich dzieci. Stwierdził, że te, które mają starsze rodzeństwo, rzadziej chorują na alergię niż wychuchane jedynaki i pierworodne. Jego zdaniem dzieje się tak, bo maluchy żyjące w wielodzietnych rodzinach za sprawą zakatarzonych, ubrudzonych starszych braci i sióstr mają większy kontakt z bakteriami. W prestiżowym czasopiśmie medycznym „British Medical Journal” sformułował wówczas tzw. hipotezę higieniczną.

Zakłada ona, że od pierwszych chwil życia potrzebujemy mikrobów. Kontakt z nimi jest niezbędny, by układ odpornościowy nauczył się chronić nasz organizm przed zagrożeniem. – Bakterie, grzyby i inne drobnoustroje, które uważamy za złe, są częścią środowiska. Jedynie żyjąc wraz z nimi, mamy szansę rozwijać się prawidłowo – mówi Michael Zasloff, immunolog z Georgetown University Medical Center. Organizm wystawiony od wczesnego dzieciństwa na działanie różnych mikrobów uczy się, które są dobre, a które złe. Z tej wiedzy korzysta potem przez całe życie. Ale na tym nie koniec. Gdy później w jego otoczeniu zaczyna brakować mikrobów, układ odpornościowy szuka sobie zajęcia na co dzień. I znajduje, ale zupełnie nie tam, gdzie powinien.



Niebezpieczna nuda

Atakuje białka wytwarzane przez rośliny, z którymi człowiek stykał się od tysięcy lat: pyłki drzew, traw i chwastów. W podrażnionym nimi organizmie pojawiają się dokuczliwe objawy alergii: łzawienie, kichanie, swędzenie, opuchlizna. Badania wykazały, że organizm produkuje wtedy nadmierną liczbę przeciwciał IgE, elementów układu odpornościowego, których zadaniem jest walka z pasożytami. A skoro zakażenia robakami, na przykład tasiemcem czy glistą ludzką, niegdyś powszechne, dziś dzięki higienie stały się rzadkością, to za nowego wroga uznały całkowicie niegroźne dla nas białka.

Czasem bywa jednak jeszcze gorzej. Znudzony nieróbstwem układ odpornościowy reaguje nawet na komórki własnego organizmu. Zaczyna je niszczyć, co prowadzi do chorób zwanych autoimmunologicznymi, których nasi przodkowie nie znali w ogóle, a które dziś w krajach rozwiniętych występują coraz częściej. Należy do nich m.in. nieswoiste zapalenie jelit, stwardnienie rozsiane, a także budząca coraz większy niepokój cukrzyca typu 1. Układ odpornościowy dotkniętych nią osób niszczy komórki trzustki odpowiedzialne za produkcję insuliny. To powoduje, że chory nie jest w stanie kontrolować poziomu cukru we krwi.

Liczba nowo zdiagnozowanych pacjentów z cukrzycą typu 1 rośnie w zastraszającym tempie – 3 proc. rocznie. Najgorzej jest w Finlandii, gdzie dotkniętych jest najwięcej dzieci na świecie. Naukowcy przypuszczają, że przyczyną tej epidemii jest właśnie nadmierne przywiązanie do higieny. Fińskie dzieci w niewielkim stopniu stykają się z bakteriami, wirusami czy grzybami, co powoduje, że ich układ odpornościowy nie rozwija się prawidłowo. Zagubiony, zaczyna atakować komórki własnego organizmu. Rozwija się cukrzyca typu 1.

Aby zaradzić tej epidemii, dr Mikael Knip, pediatra ze szpitala dziecięcego w Helsinkach, od trzech lat bada i analizuje styl życia 2 tys. dzieci mieszkających w Finlandii i Karelii, regionie należącym niegdyś do Finlandii, a dziś do Rosji. Uczony wybrał te dwa miejsca, bo charakteryzują się one niezwykłym zróżnicowaniem poziomu higieny i zapadalności na cukrzycę typu 1. Dzieci chorych na cukrzycę w Karelii jest aż sześć razy mniej niż w Finlandii. W żadnym innym regionie świata nie ma takich kontrastów. A jednocześnie mieszkańcy tych obszarów są niezwykle podobni do siebie pod względem genetycznym.

Zgodnie z hipotezą higieniczną dzieci z Karelii rzadziej chorują na cukrzycę typu 1, bo dorastają w zdecydowanie mniej higienicznych warunkach niż fińskie. Z ankiet, które przeprowadził zespół dr. Knipa, wynika, że częściej bawią się na dworze i mają nieustanny kontakt ze zwierzętami. Analiza próbek krwi i kurzu znajdującego się pod łóżkami badanych wykazała z kolei, że karelskie dzieci częściej stykają się z takimi chorobotwórczymi mikrobami jak wirus zapalenia wątroby typu A, bakteria Helicobacter pylori żyjąca w przewodzie pokarmowym czy pierwotniak Toxoplasma gondii. Jednak na wywoływane przez nie schorzenia wcale nie zapadają częściej, niż wynosi średnia europejska.

Dr Knip ma nadzieję, że dzięki tym analizom uda mu się ustalić, jak warunki życia wpływają na rozwój chorób autoimmunologicznych oraz w jaki sposób należy stymulować układ odpornościowy dzieci, by był w stanie zwalczać rzeczywiste zagrożenia, a nie uznawać za wroga komórki własnego organizmu. Na wyniki jego pracy trzeba będzie poczekać dwa, trzy lata.

Toksyną w raka

Hipotezą higieniczną naukowcy próbują też tłumaczyć epidemię nowotworów, z jaką dziś borykają się kraje rozwinięte. Choroby te mogą się rozwijać jako efekt źle działającego systemu immunologicznego. W sprawnym organizmie komórka raka powinna zostać uznana za niebezpieczną i zniszczona. Jeśli jednak układ odpornościowy nie zauważy zagrożenia i pozwoli, by z jednej nieprawidłowo zmutowanej komórki powstawały kolejne, rozwinie się nowotwór. Na trop tej teorii naukowcy wpadli kilkanaście lat temu, gdy dokładnie przyjrzeli się warunkom panującym na farmach zwierząt hodowlanych, m.in. krów.

Na pierwszy rzut oka niewiele jest miejsc bardziej brudnych i mniej zdrowych – w powietrzu unosi się nieustannie pył z wyschniętego nawozu, pełen resztek bakterii. Badacze spodziewali się więc, że pracujące tam osoby będą cierpieć na wiele chorób. Jednak ku ich zaskoczeniu okazało się, że praca w brudzie nie jest taka zła, jak sądzili. Co więcej, przynosi pewne korzyści. Osoby zatrudnione na farmie nie miały bowiem problemów ze zdrowiem, a raka płuc zdiagnozowano u nich pięć razy rzadziej, niż wynosi średnia dla całej populacji, wykazał Giuseppe Mastrangelo z uniwersytetu w Padwie. Nawet papierosy dla pracowników farm okazały się nie tak zabójcze jak dla innych ludzi. – Im więcej krów, tym większa ochrona przed rakiem – żartobliwie podsumowuje swoje badania Mastrangelo.

Jak to możliwe? Szczegółowe badania wykazały, że osoby zatrudnione na farmach mleczarskich były narażone na kontakt z toksynami, które są wytwarzane przez bakterie. Związki te zapewne trzymały ich układ odpornościowy w pełnej gotowości, dzięki czemu organizm aktywnie i skutecznie niszczył zmutowane komórki, z których mógł rozwinąć się rak płuc.

Do podobnych wniosków doszedł także Harvey Checkoway z University of Washington w Seattle, który przeprowadził badania wśród pracownic fabryk bawełny w Szanghaju. Okazało się, że im bardziej kobiety były narażone na działanie toksyn pochodzących z bakterii, im dłużej pracowały w trudnych warunkach, tym rzadziej chorowały nie tylko na raka płuc, ale też na nowotwory piersi, wątroby, żołądka i trzustki.

To nie koniec zaskakujących wniosków. Badania pokazują, że dzieci, które już pierwsze miesiące życia spędzały poza domem, przebywając z rówieśnikami np. w żłobku, w późniejszych latach życia rzadziej chorowały na białaczkę i chłoniaka niż ich rówieśnicy wychowywani w domu bez kontaktu z innymi dziećmi. Ellen T. Chang z Northern California Cancer Center w Fremont wykazała, że na chłoniaka rzadziej chorują te dzieci, które mają starsze rodzeństwo. – Rodzice nie są tak przewrażliwieni jak wtedy, gdy zajmowali się tylko jednym dzieckiem. Nie przejmują się chorobliwie każdą nieumytą zabawką, którą maluch wkłada do buzi. Dlatego dzieci te nie są chowane w tak sterylnych warunkach jak pierworodni czy jedynacy – wyjaśnia uczona. I dodaje: – Bo czysty wcale nie znaczy sterylny. A obsesja czystości, która dziś nami owładnęła, przynosi więcej szkody niż pożytku.

http://nauka.newsweek.pl/pochwala-brudu-newsweek-pl,artykuly,286771,1,2.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 lip 2015, 11:56 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Jeśli ktoś nadal jest zainteresowany tematem to jakiś czas temu powstał fanpage na FB https://www.facebook.com/mikrobiom, a parę dni temu ruszyła strona https://mikrobiom.wordpress.com :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group