Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 06 cze 2020, 7:39

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ] 
Autor Wiadomość
Post: 23 lip 2011, 18:11 
Cytuj:
Nie żyje piosenkarka Amy Winehouse
/ Onet.pl


Nie żyje słynna brytyjska piosenkarka Amy Winehouse. Martwą artystkę znaleziono w jej mieszkaniu w Londynie - informuje telewizja SkyNews.

Według wstępnych informacji telewizji SkyNews, policja na razie nie podaje przyczyn śmierci.

Policja do domu Winehouse w Londynie została wezwana przez ekipę z karetki pogotowia tuż po godzinie 16 czasu brytyjskiego. Na miejscu policjanci znaleźli ciało i potwierdzili śmierć artystki.

Winehouse w ciągu ostatniego miesiąca odwołała wiele koncertów i występów z powodu zdrowotnych. Z tego powodu odwołała między innymi koncert w Polsce, który miał sie odbyć w Bydgoszczy w przyszłym tygodniu. Borykała się z problemami alkoholowymi i narkotykowymi.

Wokalistka miała 27 lat.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 23 lip 2011, 18:11 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 23 lip 2011, 18:30 
Cytuj:
... Borykała się z problemami alkoholowymi i narkotykowymi.

Wokalistka miała 27 lat.


Eminem i kilku innych już wiedzą komu / czemu zawdzięczają sławę - popularność / kasę, tłumy fanów.

Projektowanie / programowanie "gwiazd" w show biznesie zawdzięczamy m. inn. programom / projektom kontroli umysłu jak np. MK-Ultra / Monarch.

I tacy ludzie są później wyznacznikiem mody czy wzorcem postaw dla młodzieży. :dobani: :boisie:

Że też nikogo nie zastanawia dlaczego tak bogaci celebryci i gwiazdy mają problemy z alkoholem, narkotykami, depresją czyli ogólnie ze sobą.

Britney, Whitney Houston... lista pewnie długa.

Mega kasa nic im nie dała, mało tego zabrała to co najcenniejsze.

Życie z demonami jednak jest uciążliwe?

Na drugą stronę nie zabiera się niczego, ani nawet metalowego wiórka z jednocentówki a śmierć fizyczna czeka każdego prędzej czy później, jak powyżej widać prędzej i nikogo nie oszczędza. Ta druga śmierć (duchowa) jest znacznie gorsza w swoich konsekwencjach... :evil: Nie warto się sprzedawać.



Na górę
   
 
 
Post: 23 lip 2011, 21:12 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2011, 15:29
Posty: 219
timewave pisze:
..........

Że też nikogo nie zastanawia dlaczego tak bogaci celebryci i gwiazdy mają problemy z alkoholem, narkotykami, depresją czyli ogólnie ze sobą.

.......... Nie warto się sprzedawać.
straszne uproszczenie tu zastosowałeś.

Mój sąsiad też ma kłopoty z alkoholem ( a może z narkotykami ) a z tego co wiem nie jest bogatym a na pewno nie jest celebrytą.
Masa ludzi ma kłopoty ze sobą ... w bywa ,że wszyscy się w jakiś tam sposób sprzedajemy ( zależy co pod tym rozumieć - myślę dla przykładu o codziennej pracy zarobkowej wielu " czytaczy" tego forum. Życie nie jest tak proste - nie odważyłabym się sformułować takich opinii jak Twoje .
Janis Joplin też żyła i zmarła podobnie - również miała piękny głos i osobowość . Czy " od diabła " ? tego nie wiem.

_________________
wszystko co nowe to dawno zapomniane stare



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lip 2011, 21:27 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 kwie 2009, 15:11
Posty: 407
Lokalizacja: Bliżej nieokreślona
Płeć: mężczyzna
Mają kłopoty, bo są pełni różnych słabości. Światek celebrytów pełen jest blichtru i przepychu, ale również łatwych narkotyków, alkoholu czy seksu. Wiemy, że te rzeczy uzależniają, a szczególnie wtedy, kiedy osoby je zażywające mają mnóstwo problemów ze sobą; nie zaleczonych ran; są podatni na uzależnienia. Ja myślę, że ich umysły zostały zawładnięte chęcią sławy, przez gwiazdy, które oglądali kiedyś na małym ekranie. Schemat się powtarza. Nasza rzeczywistość jest bardzo materialistyczna, dlatego wielu ludzi próbuje zagłuszyć wewnętrzne lęki i zagubienie żyjąc perypetiami gwiazd. Niektórzy sami się nimi stają, czy to przez przypadek, czy celowo ktoś chce zarobić na ich talentach, nie dając im nic w zamian, poza pieniędzmi. Martwy Jackson jest więcej wart niż żywy.

_________________
Jestem tylko zbuntowanym trybikiem wielkiej machiny. Programiści już próbują mnie naprawić , ale ja czynię uniki niczym wytrawny bokser tańczący w ringu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lip 2011, 22:22 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Klub 27

Co łączy Kurta Cobain’a, Janis Joplin, Jimiego Hendrixa i czarnoskórego bluesmena Roberta Johnsona? Wszyscy byli muzykami i wszyscy zmarli mając 27 lat.


Zacznijmy od Roberta Johnsona, nazywanego dziś królem gitary bluesowej. W jednej z piosenek śpiewa, że jeśli przejdzie się rozdrożami, można trafić na diabła, który uczyni z nas wielkich muzyków w zamian za naszą duszę, za piosenki, których nie zdążymy zaśpiewać i za śmierć w wieku 27 lat.
Pogłoski o pakcie z siłami piekła nie wzięły się znikąd. Johnson słynął z tego, że gdy grał, zawsze był odwrócony do ściany, a nie do publiczności. Teorie na ten temat są dwie – albo nie chciał, by ktokolwiek patrzył mu na palce, albo uzyskiwał w ten sposób lepszy efekt akustyczny. Swoją drogą, potrafił wydobyć z gitary dźwięki o których nikomu się nie śniło, zupełnie jakby grało trzech muzyków na trzech różnych instrumentach, a to był jeden człowiek z jedną zwykłą gitarą.
Zostawił po sobie 29 piosenek o śmierci, kobietach i szatanie, z zaginioną legendarną 30 pozycją, która miała wyjaśnić wszystkie zagadki jego życia. Jego muzyka zmieniła w 1936 roku oblicze bluesa, naznaczyła rocka i twórczość wielu artystów takich jak Eric Clapton, Led Zeppelin, The Rolling Stones. Johnson zmarł, bo był głupi i pił drinki, które ludzie mu stawiali. Któregoś dnia wypił o jednego za dużo, miał wtedy 27 lat…



[Janis_Joplin]
Kariera Jimiego Hendrixa trwała zaledwie 4 lata. Wypracował własny, rozpoznawalny styl, stworzył mnóstwo własnych akordów i chwytów, zrewolucjonizował niemal każdy aspekt gry na gitarze, podniósł ją do rangi wirtuozerii. Przez całe swoje życie próbował wydobyć z tego instrumentu dźwięki, jakie słyszał w swojej głowie. A słyszał dźwięki niesamowite – po prawie 40 latach ekspansji muzyki gitarowej, niewielu jest takich, którzy mogą mu dorównać.
Hendrix nigdy nie nauczył się pisać nut, więc zostało po nim mnóstwo nagrań. Zamiast zapisywać piosenki, po prostu je nagrywał. Podczas nagrań studyjnych, czy na koncertach nigdy nie zagrał drugi raz tak samo. Każdy jego utwór był inny. Znawcy muzyki do dziś nie potrafią rozwikłać tajemnicy: niektórych utworów, nie wiedzą, co dokładnie zrobił, by jego gitara zabrzmiała w taki sposób. Nikomu też, choć naśladowców Hendrixa było wielu, nie udało się tego powtórzyć.


Hendrix zmarł krótko po skończeniu 27 lat, jego kariera zabrnęła wtedy w ślepy zaułek. Choć grał coraz lepiej, jego fani wciąż domagali się starych hitów i scenicznych sztuczek. Hendrix już dwa miesiące przed śmiercią mówił, że umrze. Miała mu to pokazać w kartach tarota jedna z wróżek. I do znajomych i ze sceny, mówił o swojej rychłej śmierci. Nikt oczywiście nie dał temu wiary. Ponieważ jego nazwisko najczęściej wymienia się razem z Janis Joplin, wszyscy uważają, że tak jak ona przedawkował narkotyki. To nieprawda. Hendrix umarł po zażyciu środków nasennych. Zakrztusił się wymiocinami.
Janis Joplin rzuciła Amerykę na kolana dopiero wtedy, kiedy śpiewała znacznie gorzej, niż w młodości. Była brzydka, całe życie zakompleksiona, zawsze miała problemy z facetami. Raz była w ciąży, poddała się aborcji, potem długo tego żałowała. Janis śpiewała z akompaniamentem gitary, choć sama grała średnio. Ale głosem potrafiła oddać niesamowite emocje. Nieprzypadkowo mówi się, że jak nikt potrafiła zaśpiewać życie, uczucia. Na scenie dawała z siebie wszystko, doszła do momentu, kiedy już nic dla niej nie zostało. Zmarła po przedawkowaniu narkotyków. Miała 27 lat…

[Kurt Cobain]
27 lat miał w chwili śmierci Curt Cobain, kolejny legendarny muzyk. Kiedy pojawił się na scenie – na początku lat 90-tych XX wieku – w świecie klawiszy i syntetyzatorów, gitara była passe. Cobain przywrócił jej świetność. Trzeba wprawdzie przyznać, że daleko mu było do wirtuozerii Hendrixa, ale przywrócił gitarze należne jej miejsce. Cobain chciał być inny, niż aktualne trendy i muzyczne style. Pisał piosenki o gnijącym, męczącym, złym świecie, o wykorzystywaniu ludzi, o pogoni za kasą.


Został po nim styl grunge, do dziś mający wielu naśladowców. Nirvana dla wielu pozostała symbolem. Wielu jednak nie potrafiło zapomnieć zespołowi romansu z firmą Converse produkującą kultowe trampki… Okoliczności śmierci Cobain’a pozostają nie do końca wyjaśnione. Znaleziono go z raną postrzałową. Już po jego śmierci, jego siostra mówiła w wywiadach, że kiedy był małych chłopcem, często mówił, że chciałby wstąpić do klubu 27. Udało mi się to…
Lista muzyków, którzy zmarli mając 27 lat jest zaskakująco długa. Nie wszyscy, tak jak wymieniona powyżej czwórka, pozostawili po sobie rzeczy tak genialne i uniwersalne, że do dziś wydaje się ich płyty a fankluby zrzeszają dziesiątki tysięcy fanów. Wszystkich jednak oprócz wieku łączy jeszcze jedno – dziwne okoliczności śmierci. Brian Jones, gitarzysta Rolling Stones utonął w basenie. Rudy Lewis, wokalista The Drifters przedawkował narkotyki. Peter Ham, keybordzista i gitarzysta zespołu Badfinger powiesił się. Mia Zapata, liderka The Gits została zamordowana. Leslie Harvey, gitarzysta Stone The Crows – zmarł porażony prądem. Raperzy Fat Pat i Freaky Tah zostali zastrzeleni. Richey James Edwards zaginął, został uznany za zmarłego 13 lat później. Pete de Freitas, perkusista Echo & the Bunnymen zginął w wypadku motocyklowym. Kristen Pfaff, gitarzystka basowa według oficjalnej wersji przedawkowała heroinę. Chris Bell, lider, wokalista, gitarzysta, autor tekstów zespołu Big Star zginął w wypadku samochodowym.
Tradycyjnie, do Klubu 27 zalicza się też Jima Morissona. Choć w chwili śmierci miał 28 lat, to uważa się, że tak jak inni członkowie klubu zmarł u szczytu swej kariery i tajemniczych okolicznościach. Jego dziewczyna znalazła go w wannie. Hipotezy są różne – atak serca, albo przedawkowanie. Morissona, bardziej niż innych z tego grona, uważano za opętanego przez szatana. Jego koncerty były porównywane do bachanaliów, widzowie wpadali w trans pod wpływem jego muzyki. Morrison rozbierał się na scenie, wyzywał publiczność. W jego tekstach znaleźć można wiele motywów związanych ze śmiercią, chaosem, rozpadem, przechodzeniem na drugą stronę. Morisson pochowany jest na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu. Od lat zjeżdżają się tam jego fani z całego świata. W tym sensie pozostał nieśmiertelny.
Nieśmiertelność to kolejna cecha łącząca muzyków z klubu 27. Ludzi będą zawsze pamiętać te utwory, których nie zdążyli zagrać ani zaśpiewać. Oddali życie za wieczną sławę. Aga Pawnik


Related Articles

http://barkadia.net/pelnacooltura/item/klub-27



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lip 2011, 23:00 
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 23 lip 2011, 23:47 
Jeszcze dwa tygodnie temu w naszym lokalnym radiu jakiś radiowiec nabijał się że taką kretynkę do Bydgoszczy na koncert zaprosili ze nikogo lepszego nie było, że w ogóle co za idiota to wymyślił zapraszać takie totalne zero, bo ani to artystka, ani nie umie śpiewać. Przykro było tego słuchać. Oczywiście potem cieszył się że koncert odwołano i pieprzył ze jest jakaś zmanierowana i że idiotka w ogóle i że jest niepoważana bo traktuje fanów z góry, bo teraz kłopot i sprzedano masę biletów... a ona po prostu umierała...powoli.



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2011, 5:09 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 20 lis 2009, 20:59
Posty: 8
biorąc pod uwagę przemyślenia własne / wcześniejsze niz obejrzenie filmu o sprzedawaniu sie (bardzo dobrego zresztą)/ to co pojawiło sie w mojej glowie po usłyszeniu tej wiadomosci, to to, ze oni zawierają po prostu kontrakty na określonych kilka lat.
Może się mylę ale te wszystkie gwiazdy są ludźmi znikąd, pojawiają sie nagle i nagle znikają...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2011, 6:27 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
... i tylko żal pozostaje. Odchodzą ci co zrozumienia nigdzie nie znajdą, wrażliwi ponad przeciętność. Nie ma słów, by wyrazić ich odmienność.. Zagubieni w życiu, nie potrafią wykrzyczeć co ich naprawdę boli...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2011, 10:03 
....chyba jednak kretynka skoro ć♫pała i piła....



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2011, 10:30 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2011, 19:30
Posty: 194
Płeć: mężczyzna
Narkotyki.

phpBB [video]


Alkochol.

phpBB [video]

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2011, 10:59 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 kwie 2010, 13:14
Posty: 226
Lokalizacja: Berlin / DE
homorek pisze:
Klub 27. Co łączy Kurta Cobain’a, Janis Joplin, Jimiego Hendrixa i czarnoskórego bluesmena Roberta Johnsona? Wszyscy byli muzykami i wszyscy zmarli mając 27 lat.


27 to dziewiątka.

A liczba 9 to "DOBRA PODRÓŻ, DOBRA DROGA"

Dobry czas na odejście.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2011, 15:00 
Barbara Mała - też szalenie uprościłaś moją wypowiedź, tak jakbym napisał, że wszyscy z problemami alkoholowymi czy narkotykami to sataniści. To, że niektórzy się sprzedali nie oznacza, że wszyscy. Równie dobrze w jej przypadku mogły zaważyć inne czynniki i jeśli była słaba psychicznie - bo "sztuczna" sława siły duchowej nie daje - mogła się załamać, zmóc też mogła zwyczajna choroba o czym być może nie było wiadomo lub tylko nielicznym. Nie pisałem, że to co napisałem na pewno jej dotyczy ale, że niektórych "artystów".



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2011, 21:03 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2011, 15:29
Posty: 219
homorek pisze:
Klub 27

..........
Janis Joplin rzuciła Amerykę na kolana dopiero wtedy, kiedy śpiewała znacznie gorzej, niż w młodości. Była brzydka, całe życie zakompleksiona, zawsze miała problemy z facetami. Raz była w ciąży, poddała się aborcji, potem długo tego żałowała. Janis śpiewała z akompaniamentem gitary, choć sama grała średnio. Ale głosem potrafiła oddać niesamowite emocje. Nieprzypadkowo mówi się, że jak nikt potrafiła zaśpiewać życie, uczucia. Na scenie dawała z siebie wszystko, doszła do momentu, kiedy już nic dla niej nie zostało. Zmarła po przedawkowaniu narkotyków. Miała 27 lat…

..........

co za głupstwa . Dziewczyna wcale nie była szpetna . Pisał to ktoś kto ma "drewniane uszy" a i ze wzrokiem ( czy tam z gustem coś nie tak ) .
http://www.fanpix.net/picture-gallery/j ... 309995.htm http://www.google.com/imgres?imgurl=htt ... Ag&dur=216
http://www.fanpix.net/picture-gallery/j ... 310012.htm
Kłopoty osobiste ( z facetami czy też z kobietami ) ma obecnie 90 % ludzkiej populacji


Co do Roberta Johnsona
phpBB [video]
- "straszny zarzut" naprawdę , wystarczyło słuchać dawniej audycji Marii Jurkowskiej w "PR3 " by wiedzieć,że większość bluesmanów miała "pogięte" życiorysy, kłopoty z alkoholem i rozwalone życie osobiste . Mozart też miał .


timewave pisze:
Barbara Mała - też szalenie uprościłaś moją wypowiedź, tak jakbym napisał, że wszyscy z problemami alkoholowymi czy narkotykami to sataniści. To, że niektórzy się sprzedali nie oznacza, że wszyscy. Równie dobrze w jej przypadku mogły zaważyć inne czynniki i jeśli była słaba psychicznie - bo "sztuczna" sława siły duchowej nie daje - mogła się załamać, zmóc też mogła zwyczajna choroba o czym być może nie było wiadomo lub tylko nielicznym. Nie pisałem, że to co napisałem na pewno jej dotyczy ale, że niektórych "artystów".
napisałeś to komentując tekst o jej śmierci więc teraz nie kręć. Wydźwięk jest taki jakoby Amy na pewno należała do "szatańskiego spisku ". No ale nie będę się wielce spierać- być może to tylko mój subiektywny odbiór.

Co to jest " sztuczna sława" ? Temat wart rozważenia. Każdy człowiek ma swoje wyzwania w życiu na miarę swoich mocy duchowych . Niektórzy zwyciężają - inni się załamują . To są BARDZO osobiste " bitwy" i wyzwania i upieram się,że generalizowanie tutaj ( na przykład zakładanie "klubu 27 " ) jest zupełna pomyłką . Jeden nie udźwignie " sławy" bycia wójtem w gminie Pcim, inny ( na przykład wymieniany tutaj Clapton ) podoła wyzwaniu i po początkowych zawirowaniach życia ustabilizuje się ciesząc ludzi pięknymi kompozycjami. Clapton prowadził się tak samo jak Janis , Hendrix czy Cobain .

_________________
wszystko co nowe to dawno zapomniane stare



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2011, 21:17 
Jeśli tak jak piszesz nie udźwignęli sławy to jest takie powiedzenie: "nie potrafisz nie pchaj się na afisz". W takich przypadkach sława która opiera się na popularności przy braku wewnętrznej siły do jej uniesienia jest "sztuczna" i jako taka degraduje / demoralizuje to wielokrotnie można było zaobserwować.

Nie chcę kontynuować przynajmniej na ten moment wątku "gwiazd" i ich sławy gdyż nie mój cyrk i nie moje małpy, chcą dźwigać ciężar popularności to już ich sprawa / problem. Nie podoba mi się muzyka / koncert czy "gwiazda" nie słucham i nie kupuję i żadne zabiegi magiczne nad ich sprzedażą do tego mnie nie przekonają.



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2011, 21:24 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Cytuj:
24.07.2011 19:07
T.W. Whitehouse - Thank You Satan?
Obrazek

Oficjalną przyczyną samobójstwa (lub satanistycznego morderstwa - o tym za chwile) Amy Whitehouse, było przedawkowanie narkotyków. Całe teraz to słodkie biadolenie z mediów, że to wielka strata itd. przemilczę. Przejdźmy do faktów....

Ciekawym elementem są dwie informacje, pierwsza że Amy już od dawna mówiła że to zrobi i to w tym właśnie roku ponieważ jest to warunek by się załapać do, ostro promowanego w mediach przy okazji każdego następnego samobójstwa „klubu 27”, druga informacja jest taka że Amy sama wezwała telefonicznie pomoc, jednak lekarze przybyli „za późno”.

A teraz fakty plus garść spekulacji.

Czy nie uważacie że to dosyć dziwna postawa? Najpierw sama przedawkowała by wypełnić proroctwo o którym mówiła od lat – można powiedzieć że nim żyła co znajdowało też odbicie w jej twórczości by się zabić przed 28 rokiem życia a potem jednak w ostatniej chwili zmieniła zdanie i zadzwoniła na pogotowie? Mnie to wygląda na zupełnie inną historię. Wygląda mi to, że po raz kolejny w ostatnich dniach mamy do czynienia z ofiarą MK-ULTRA lub technik zbliżonych, ale po kolei …

Czy można powiedzieć, że artystka ciesząca się sławą i nagrodami chce z tego wszystkiego nagle zrezygnować sama z siebie? Natura ludzka jest taka, że apetyt rośnie w miarę jedzenia vide Maryla Rodowicz i jej setna płyta ;p Dlaczego z natury rzeczy pazerne ludzkie EGO miało by dokonać tak sprzecznego kroku? Oczywiście zaraz się znajdą znawcy pop kultury, którzy powierzchownie wytłumaczą, że to taki „swoisty rytuał”, symbol, wyraz kontr kultury. Tylko kto definiuje że to akurat ma wyglądać tak a nie inaczej, kto definiuje że jest cool by zabić się mając akurat 27 lat? Dlaczego akurat 27 lat a nie 28 czy 26? Czy 28 lat to już ktoś za stary by być cool gdy umrze a 26 za młody? Otóż chodzi o numerologie i Kabałę która jest bardzo rygorystyczna względem detali i wręcz nieodzowna dla każdego muzyka artysty jeśli chce na skróty (lub w ogóle) mieć otwartą drogę na salony współczesnego przemysłu rozrywkowego (no bo przecież nie tylko o muzykach tu mowa). Proszę zatem zobaczyć czym jest liczba 27 – po zsumowaniu 2+7 wychodzi 9 a więc koniec cyklu a więc śmierć (w dużym skrócie, ma też inne znaczenia ale mówimi tu o czarnej magi i czarnym znaczeniu).. Bez wdawania się w szczegóły chodzi o to, że Ci artyści według pewnych „bractw” które ich „prowadziły” byli od początku pchani w stronę wielkiej błyskotliwej kariery ale i pewnej wczesnej śmierci co się im implementuje różnymi "technikami" ( np.MONARCH a jak ktoś nie chciał się zabić sam z siebie bo miałzbyt dużą siłę ducha i łamał uwarunkowanie, to ktoś impomagał) ALE implementowano im tez różne odróchy, zachowania w tym wlaśnie uzależnienia od narkotyków czy odmienne skłonności seksualne (SEX & MAGICK). Drzwi same magicznie się przed nimi otwierały, a oni sami często nawet nie mają o tym pojęcia wierząc jedynie że to ich talent (czasem nawet od dzieciństwa jak np. Michael Jackson – też „przedawkował”), oczywiście byli oni/są jedynie produktem przynoszącym jego twórcom kokosy ale nie o pieniądze tak naprawdę tu chodzi a o władze nad ludźmi jako wartość samą w sobie.

Techniki MK-ULTRA nie służyły tylko do preparowania nieświadomych zabójców śpiochów jak prawdopodobnie było w przypadku JFK. Produkowano też agentów wpływu chociażby w świecie sztuki.

Skoro o tym mowa oddajmy pokłony królowi - wpływ satanisty i podwójnego agenta specjalnych służb anglosaskich i niemieckich czasu I wojny światowej stojącego częściowo za katastrofą Lusitani - A. Crowley-a na świat muzyki jest nieoceniony. Zwróćcie uwagę na końcowy cytat, w którym sami członkowie Led Zeppelin nawiązują do okultyzmu Page-a i jego fascynacji Crowleyem i upatrują w nim przyczyn tzw. Klątwy Led Zeppelin i samego Pagea - np. śmierć syna.

Oczywiście Bestia 666 miała innych zagorzałych wyznawców czerpiących inspirację i "głębie" z jego praktyk, mowa oczywiście o sławnych żukach z Liverpoolu.

Muzyka bardzo sprawnie wpływa na nasze emocje i modeluje nasz światopogląd, a więc światowa gwiazda czy grupa gwiazd może modelować masowe światopoglądy w wybranym kierunku znacznie lepiej niż jakakolwiek oficjalna doktryna kościół czy rząd, ponieważ działaniu „nie wprost” trudniej się jest oprzeć, a emocje tak nam sugerowane częściej odbieramy jako nasze własne, więc łatwiej się z nimi identyfikujemy – BINGO!

... warto było inwestować Masonerii w MTV – oj warto było. Poniżej pierwszy w historii teledysk, za który w całości zapłaciło MTV. Zapewne znaczki które się tam czasami w sposób wręcz wulgarny pojawiają, dadzą Wam do myślenia ;) Radzę szczególnie dobrze się wsłuchać w tekst. Ten klip "wprost" zachwala "pozycję" jaką się otrzymuje po wejściu w struktury Masonerii "in this position" ...

Oczywiście banałem było by twierdzić, że „T.W. Amy” pisała raporty do Masonerii / Illuminati z tego, ile w danym miesiącu napisała piosenek i jak bardzo wypiorą one ludziom mózgi - zaszczepią sekretny przekaz zaszyty w pięknym głosie i we wzruszających melodiach ;] To absurd, gdyż zwykle takie postacie nie mają do ostatniej chwili zielonego pojęcia w czym uczestniczą, a jak się nawet połapią to od razu im się „przypadkiem” zbiera na przedawkowanie lub skok z okna (jednym ze wszczepianych programów podczas MK-ULTRA był program "samodestrukcji" - jeśli przypadkiem człowiek się "dogrzebie" do swojego drugiego JA). Niektórzy mają co prawda czasami „szalony pomysł” by pójść do prasy i opowiedzieć np. o pedofilskich imprezach czy okultystycznych obrzędach z mordowaniem ludzi i piciem potem ich krwi ale Ci również nie kończą zbyt dobrze, najczęściej w psychiatryku, który skutecznie ośmiesza ich osobę i wszystko co mówiły (sędzia Jabłoński wie coś o tym), więc rzeczywiście najlepiej sobie strzelić w łeb lub zapodać inny "złoty strzał".

(odnośnie siatek pedofilskich, powiązanych z okultystami, CIA i najwyższymi stanowiskami władzy w USA)

Mechanizmy są tutaj znacznie bardziej wysublimowane w przenośni i dosłownie (sub-line – przekaz pod progowy nie mający nic wspólnego ze „wzniosłością, szlachetnością” |za Wiki|) Takie gwiazdy jak Beatlesi czy Beach Boys, Elwis czy Monroe prawie nigdy nie były świadome skąd tak naprawdę brał się ich talent, skąd płynęły w ich głowie te słowa piosenek ( z wyjątkiem może Beach Boysów głęboko siedzących w New Age-u, jeden z ich członków przyznał kiedyś publicznie, że słowa dyktował mu jakiś demon/duch w czymś w rodzaju transu i w pewnym momencie nie chciał już słyszeć tych głosów ale one były bardzo silne. Warto też odnotować związki Beach Boys z seryjnym mordercą Mansonem).

Wyjątkiem jest być może również Madonna zdająca się w pełni świadomie w tym uczestniczyć, być może nazywanie jej „najwyższą kapłanką” Hollywood nie jest znowu takie oderwane od prawdy.

A więc te gwiazdy ze stajni „illuminati” tak naprawdę w sednie sprawy, są często mniej lub bardziej bezwolnymi lalkami, którym dano za pomocą pewnych narzędzi – rytuałów pochodzących z bardzo zamierzchłych czasów, łączność z inteligentnymi świadomymi bytami, które na zasadzie jemioły użyczają swoich zmysłów dla twórcy, ale żądają w zamian jego życiodajnej siły ducha zwanego przez kościół świętym. Te istoty oczywiście nie robią nic za darmo bo nie mówimy tu o aniołach działających z miłości do ludzi tylko o „twardych egocentrycznych pijawkach” pokroju dr. Mengele czy specjalistów od GMO z Monsanto. Wszystko to można skwitować porównaniem do pożyczek Providenta, pożyczek na bandyckich zasadach jednak utrzymujących pewne pozory przyzwoitości, wszak zło nigdy nie przychodzi pod swoim prawdziwym obliczem, zbyt łatwo było by mu się wtedy oprzeć :]

Dlaczego zatem Ci ludzie wchodzą w ten układ? Moim zdaniem 95% wchodzi w to nieświadomie. Kościół mówi o grzechu pierworodnym – ja bym tu powiedział że nie tyle my tu grzeszymy przychodząc na świat, co raczej jako Tabula Rasa wpadamy do kotła z atramentem i nigdy nie wiesz co Ci zgotują. Zatruwanie płodu chemią przez jedzącą świństwa i zestresowaną matkę. Trucie narodzonego dziecka szczepionkami, chemią, stresem od pierwszych minut oraz to przyjemne ukojenie jakie daje coca cola i ogłupiające teletubisie. Od maleńkości jesteśmy wybijani z naturalnego rytmu i za pomocą destabilizacji chemiczno / emocjonalnej nakierowywani na pewne wybory – w dużej mierze przypominając obserwatorowi z zewnątrz jakoweś bezwolne ZOMBIE. W tym wszystkim nieświadomie jesteśmy również przyuczani do uczestnictwa w różnego rodzaju zbiorowych seansach okultystycznych – nie zgadzacie się? To przykład pierwszy z brzegu – według prawideł sztuki szkół mistycznych, fakt iż o godzinie 20:00 kilka milionów ludzi w tym samym momencie w Polsce włącza wiadomości np. pol”SAT” ;p i jest stymulowane danym przekazem jest rodzajem seansu spirytystycznego na gigantyczną skalę. Ma to swoje implikacje ponieważ, jeśli kilka milionów osób o tej samej porze dnia myśli o tym samym ( bo widzi ten sam NEWS) to jest to jak zbiorowa modlitwa – efekty bywają piorunujące jeśli wydarzy się coś piorunującego, (niektóre ludy potrafiły/potrafią modlitwą wywołać deszcz itp. w naszej kulturze nazywane jest to cudem lub boską interwencją) jednak przez większą część czasu końcowym efektem „zwykłych” wiadomości jest utrzymywanie stanu degrengolady, dychotomii, dysocjacji i możliwie pogłębianie tego stanu. Jeśli jednak decydenci uznają, że zachodzi potrzeba do wywołania masowych emocji w jakimś kierunku bo np. trzeba zgnoić prawicę i ludzi o emocjach patriotycznych, to wtedy przychodzi pan okultysta, New Age-owiec albo inny „magik” i mówi że najlepiej będzie w czwartek. Dlaczego? Bo np. jakieś przesilenie zimowe powoduje że by uzyskać ten sam emocjonalny efekt wielkoskalowy wystarczy 1/3 mocy więc zamiast dokonać spektakularnego mordu w środę dokona się go w czwartek bo ten sam czyn i płynące z niego jakieś pobudzenie, będzie znacznie bardziej efektywne według tych prawideł w czwartek. Za pomocą jednego dobrze skalibrowanego w datach i fazach ziemskich NEWSa można wtedy wykonać wielką falę energetyczną – np. swoistą klątwę VooDoo czy inny taniec „nienawiści” a zaprogramowany lecz uśpiony pajac, który pociągnie za spust już tylko czeka na podprogową aktywacje vide Ryszard C. Nie bez przypadku było podejrzewanie chama z Biłgoraju o New Age-owe techniki (zabawne, bo sam o nich wspominał na blogu, ale się nie wygadał, specjalnie o tym wspomniał – to nie przypadek), manipulacji emocjami na dużą skalę i właśnie jego „seansów nienawiści” o które sam z resztą bardzo chętnie lubił oskarżać atakowanych ta metodą – istnie „talmudyczna mentalność” :]

Ostatnio pisałem o mordzie w Oslo właśnie w tym kierunku. Oczywiście lewacki świat mediów zaczął roztrząsać czy morderca był prawicowy, czy nie itp. Oczywiście na niższych poziomach tej piramidy pieczono różne polityczne i światopoglądowe pieczenie ale co jest wyżej? Wyżej, jest pewien odprawiany nad nami emocjonalny rytuał – rytuał strachu i nienawiści biorący właśnie swoje korzenie ze szkół mistycznych antycznych czasów i spisanych mądrości okultyzmu takich jak np. księga zmarłych. Tamte mądrości i techniki uzbrojone przez obecne masońskie wynalazki, jak telewizja, sieci komórkowe czy Internet dają nieporównywalnie większy efekt niż to, na co mogli sobie pozwolić protoplaści masonerii – egipscy kapłani.

A więc mamy spisek (tak, to wyklęte z nowoczesnego światoPOglądu słowo, czaiło się zdradziecko za rogiem). Ale aby zbyt szeroko nie pływać powróćmy jednak do Amy.

Liczba 27 czyli po z sumowaniu to 9 – o tym powiedziałem. Czym jest liczba 11? Liczba 11 odpowiada zmartwychwstaniu, jest to liczba rozpoczynająca kolejny cykl w systemie dziesiętnym. Dlaczego nawiązuje do 11? Otóż 11 powtórzyło się i to dwukrotnie w dniu zamachu w Oslo - data 2011-07-22 ma ją aż 3 razy - w pojmowaniu okultystycznym to wielką moc ( a precyzując, nie same liczby tylko dzień i czas który reprezentują – pamiętajmy że to chodzi o ziemskie cykle energetyczne do których dostosowano nasz rzymski kalendarz – specjalnie dodatkowo oderwany o naturalnego rytmu przez zabieg Grzegorza XIII ). W liczbie 2011 mamy pierwsza „11”nastkę, potem mamy „perfekcyjną” 7kę (trafić do tylu biegających dzieciaków toż to trzeba mieć oko perfekcyjne jak terminator) no i na koniec mamy 22 co jest po prostu podwójną jedenastką. To są naprawdę mocne liczby i przynajmniej jedna osoba na podstawie podobnych spekulacji przewidziała że coś się na świcie może stać potwornego właśnie tego dnia.

Ukoronowaniem liczby 9 i 11 jest oczywiście sabat czarownic na WTC w 9.11 – ten akt terroru można wręcz nazwać wisienką na torcie satanizmu ostatnich lat. To była wielka synergia i ludzie ( lub raczej ZOMBIE) podpięci do systemu musieli czuj gigantyczną dawkę podniecenia, euforii czy innego rodzaju podniety płynącej po kablach New Age tego dnia. Strach i szok z całego świata musiały być jak orgazm dla tych ezoterycznych ćpunów i pracujących dla niech ziemskich satanistów przydupasów, ale jak to mawiają oliwa nie rychliwa …

No dobrze ktoś tu powie, ale po co tyle środków, po co tyle komplikacji by wytworzyć strach – czy to komuś coś ułatwia? Oczywiście – przerażeni ludzie dostają małpiego rozumu, łatwiej nimi sterować. Oczywiście to jest wartość dla innych powiedzmy „ludzi” tu z ziemi, ale energie z tych zdarzeń czerpią też byty niematerialne ot wystarczy popatrzeć na film Potwory i Spółka ( tak, w skrócie PiS – no tak się głupio złożyło ;]) ze stajni Pixar Disney (Disney – mason 33 stopnia). Potwory straszą tam małe dzieci, by naładować sobie baterie z energii ich strachu ale potem się te potwory dowiadują, że więcej energii dostaną z dobrych emocji i przestają już straszyć tylko rozśmieszają (ale słodko, wy też chcecie mieć zaprzyjaźnionego demona?) czyli to co robi sam Disney – przyczółek kolorowego i radosnego New Age – ile w tym prawdy na wyciągnięcie ręki (tutaj się objawia kolejny ale tylko pozornie paradoks Illuminati – po co oni sami o sobie mówią? Ano mają taki rytuał/kod że muszą to robić, tak samo jak terrorysta po zamachu bombowym musi zadzwonić i się przyznać że to on podłożył bombę, inaczej cały terror pójdzie w gwizdek, a to on ma być panem strachu – oni robią to samo tylko na większą skalę)


Okultyści pracują nad wytworzeniem jak najgęstszej chmury ciężkich emocji wokół nas, nieprzerwalnie od tysięcy lat (niejaki Jezus się im postawił i paru innych – obecnie widzimy jak się zabija ich słowo), robią to z pewnych względów powiedzmy to „ezoterycznych” ( nie będę dalej w to teraz wchodzić). Numerologia oraz ich emocjonalne konstrukcje dotykające nas prawie na każdym kroku, obciążają i utrudniają pełne szczęścia i zdrowego trybu funkcjonowanie – gdyby ludzie przestali chorować, i się bać to gdzie tu biznes i władza? Na to gadzia rasa nigdy nie da zielonego światła (spokojnie, nie jestem fanatykiem Dawida Ickiego ale lubię to określenie, oddaje w rzeczy samej mentalność tych indywiduów).

Tak oto dalekim łukiem i lekko łopatologicznie choć i tak wielkimi skrótami, powracam do Amy.

A zatem, czy ona naprawdę się sama zabiła czy ktoś jej pomógł? Czy chęć samobójstwa dokładnie w tym roku była jej własnym pomysłem czy zakodowanym, który to pomysł ona sama dalej koduje następnym? Wszak czynność powtarzana nabiera mocy z każdym powtórzeniem. Czy mamy tu do czynienia z kolejnymi kabalistycznymi sztuczkami czy jest ona „czystą” ofiarą systemu któremu sprzedać się nie chciała? W to akurat trochę trudno uwierzyć, szczególnie patrząc na ilośc nagród jakie dostała – chłopcy ot tak nie dają tych statuetek każdemu kto potrafi śpiewać, żeby je dostać trzeba mieć „członkowską kartę”. O Michaelu Jacksonie takie słuchy chodziły i on sam o tym mówił niedługo przed śmiercią, że chcą go odstrzelić ( stąd zapewne różne słuchy od członków rodziny, którzy nie wierzą w oficjalną historię o „przypadkowym” przedawkowaniu). Jeśli się zna tematykę o której pisze i używa jej jako kanwy do analizy niektórych wypowiedzi gwiazd estrady to w archiwach można zobaczyć, że Michael od jakiegoś czasu najwyraźniej chciał się wyłamać z „firmy” - coś w nim pękło, tak samo jak o Illuminati źle wyrażał się 2PAC Shakur chociażby płytami takimi jak ”Killuminati” jak skończył 2PAC wszyscy dobrze wiedzą – takich przypadków jeśli pokopiecie jest od groma, dotyczą nie tylko muzyków. Dotyczą też gwiazd ekranu jak np. Monroe czy polityków jak JFK.

W całej tej powiedział bym wręcz natrętnej metodologii, dopatruje się jeszcze jednej zasady. Patrząc na tych wszystkich „męczenników” branży rozrywkowej, odgonić się od wrażenia nie mogę, że masoneria specjalnie to w pewnym sensie upublicznia by zrobić z nich nowych Chrystusów – męczenników naszych czasów aby odwrócić uwagę od oryginalnego Jezusa Chrystusa, i tego „bezczelnego numeru” jaki wyciął chłopcom z ferajny te 2 tysiące lat temu i wstawić jakiś erzac co to walczył z Illuminati ale go odstrzelili.

Ufff… spisałem to ‘;] postraszyłem, a teraz jak ktoś się zastanawia czy mu czegoś Illuminati nie wszczepiło to zobaczcie sobie dla "rozluźnienia" teledysk MK-ULTRA dla dzieci. Jeśli czytaliście o kodowaniu "MONARCH" i funkcji jaką spełniają tam kolory, to ten teledysk wyda się Wam dosyć tendencyjny i symptomatyczny, szczególnie pewne gesty - ułożenia palców nie wspominając o podłodze w masońską czarno białą kratkę bo wszyscy jesteśmy dla nich do rozstawiania jak pionki na szachownicy ;]


http://ewidentnyoszust.nowyekran.pl/post/21662,t-w-whitehouse-thank-you-satan



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2011, 21:31 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2011, 15:29
Posty: 219
timewave pisze:
Jeśli tak jak piszesz nie udźwignęli sławy to jest takie powiedzenie: "nie potrafisz nie pchaj się na afisz". W takich przypadkach sława która opiera się na popularności przy braku wewnętrznej siły do jej uniesienia jest "sztuczna" i jako taka degraduje / demoralizuje to wielokrotnie można było zaobserwować.

.....
celowo rozszerzam pojęcie tej sławy na wszelkie inne zjawiska życia społecznego (pisałam o przykładowym wójcie - może to być też radny jakiegoś tam powiatu czy spiker regionalnego radia ).
"nie potrafisz- nie pchaj się na afisz" - powiedzenie można cytować a życie i tak ma swoje zasady , według niego nie należy robić nic bo nawet występ w szkolnym kółku teatralnym może zakończyć się blamażem. Według mnie ( a dowodów na takie myślenie jest trochę ) nie ma się co przejmować ludzkim gadaniem. Jedni śnili po nocach o Janis Joplin- inni uważają ją za brzydala . Jedni kochali Amy - inni twierdzili,że nie ma talentu.

Ta opowieść, która nosi tytuł :" życie Amy Winehouse" jest tylko jej osobistym doświadczeniem. Wszelkie krytykowanie tego nie ma sensu . Chcesz -posłuchaj , nie chcesz - włącz sobie Dodę albo inne "cóś" .

_________________
wszystko co nowe to dawno zapomniane stare



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2011, 11:18 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Artykuł podany przez homorka byłby w miarę niezły, gdyby nie kompletny brak wiedzy autora o Crowleyu. Widać, że gość nie przeczytał choćby jednej książki jego autorstwa, biografii lub czegokolwiek rzetelnego nawiązującego do wspomnianego okultysty, bo powiela błędną, obiegową opinię. (moim zdaniem szczególnie głupi może być tekst "sex & magick", co w rzeczywistości miało sprowadzać się do tantry)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 wrz 2011, 22:11 
timewave pisze:
Cytuj:
... Borykała się z problemami alkoholowymi i narkotykowymi.

Wokalistka miała 27 lat.


Eminem i kilku innych już wiedzą komu / czemu zawdzięczają sławę - popularność / kasę, tłumy fanów.

Projektowanie / programowanie "gwiazd" w show biznesie zawdzięczamy m. inn. programom / projektom kontroli umysłu jak np. MK-Ultra / Monarch.

I tacy ludzie są później wyznacznikiem mody czy wzorcem postaw dla młodzieży. :dobani: :boisie:

Że też nikogo nie zastanawia dlaczego tak bogaci celebryci i gwiazdy mają problemy z alkoholem, narkotykami, depresją czyli ogólnie ze sobą.

Britney, Whitney Houston... lista pewnie długa.

Mega kasa nic im nie dała, mało tego zabrała to co najcenniejsze.

Życie z demonami jednak jest uciążliwe?

Na drugą stronę nie zabiera się niczego, ani nawet metalowego wiórka z jednocentówki a śmierć fizyczna czeka każdego prędzej czy później, jak powyżej widać prędzej i nikogo nie oszczędza. Ta druga śmierć (duchowa) jest znacznie gorsza w swoich konsekwencjach... :evil: Nie warto się sprzedawać.

Pieprzenie o Chopinie...Chyba nie masz pojęcia na czym polega program MK-ULTRA...Po cholerę, z takim talentem miałaby oddawać duszę...Mk-Ultra Talent nie ma z tym nic wspólnego, bo jeśli jesteś wytypowany i się nadajesz to oni Cię kontrolują...Co nie zmienia faktu że większość z nich ma swoje alter ego. Ale nie nigdy się nie zgodzę by cokolwiek musiała oddać by mieć taki talent.
Moim zdaniem Amy, albo została usunięta przez swojego tresera...O czym świadczyły by krzyki o których mówił jej sąsiad, albo była zaprogramowana na samobójstwo...Wysiadła z pociągu, kiedy program się kończył. Trzeba pamiętać, że Amy cierpiała na zaburzenie BPD które objawia się ryzykiem, np: podczas wywiadu zaczęła rysować żyletką na wizji "I love you Blake" co świadczyło o jej chwiejności emocjonalnej. To bardzo skomplikowana dolegliwość, więc tłumaczenie tego nie jest ani krótkie ani proste, podobnie jak leczenie. Moim zdaniem Amy miała typowe objawy szkolenia MK-Ultra, czytając jej biografię można się wiele o niej dowiedzieć. Bardzo ją ceniłam, za muzykę nie pisała o typowych banałach, a nawet jeśli to robiła to w niezwykły i piękny sposób...Ale co tam większość z Was zaszufladkuje ją pod nazwą "wielkiej ćpunki", i tyle.



Na górę
   
 
 
Post: 21 wrz 2011, 11:27 
MK-Ultra subprojekt Monarch to zarówno tresowanie / hodowanie "gwiazd" jak i zabójców (samo MK) takich którzy załatwili np. Lennona z "Buszującym w zbożu" Sallingera w ręku. O tym motywie wspomniano nawet w ich filmie "Teoria spisku". Oni są tak pewni siebie a tym samym bezczelni, że śmieją się z ludzi w nos bo wiedzą, że tylko nieliczni zrozumieją w co grają.

Niestabilność emocjonalna problemy w własnym umysłem to skutek uboczny często drastycznego dzielenia jaźni / fragmentowania jej (schizofrenia) - "nie wie lewica co czyni prawica", kłania się dr. Mengele, wywiad z Arizoną Wilder.
Kończą jako samobójcy, alkoholicy, narkomani bo ten stan nie jest normalny i sobie z tym nie radzą i nawet o tym nie wiedzą, po prostu zapijają problem. Ale najpierw się na to godzą ze względu na sławę, kasę i szemrany "prestiż". Nie są świadomi jak skończą a wystarczyłaby prosta obserwacja własnego środowiska / "gniazda". Niedaleko pada zepsute jabłko od zepsutej jabłoni a obiecywane mają gruszki na wierzbie. Prześledź historię
Gagi i jej metamorfozę w tym właśnie kierunku. Fałszywa sława tuż przed własnym upadkiem, nie wiem jak skończy ale można się domyślać, chyba, że przypadkiem zacznie sypać to skończy jak JFK.



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group