Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 13 sie 2020, 3:47

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ] 
Autor Wiadomość
Post: 03 mar 2011, 14:45 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Spitzer i „pozbawianie” męskości

http://www.davidduke.com/general/medica ... _2245.html

Patrick Grimm Tłumaczenie Ola Gordon

Czy wiesz, że żydowski psychiatra (i około 90% lekarzy psychiatrów), dr Robert Spitzer wymyślił całą fikcyjną diagnostykę Attention Deficit Disorder [zaburzenia koncentracji]? Czy pomyślisz nawet, by mogło być inaczej? Etykietami ADD i ADHD [Attention Deficit Disorder Hyperactive - nadaktywność] oznaczono nasze dzieci, a biurokracja i carowie edukacji i aparatczycy używali tej fałszywej diagnozy psychiatrycznej jako pretekst do otumaniania naszej młodzieży. Ponieważ chłopcy częściej wykazują wszystkie objawy ADD i ADHD, są oni pierwszymi królikami doświadczalnymi wykorzystywanymi przez inżynierów społecznych, którzy kierują naszymi wypaczonymi lewicowymi szkołami rządowymi.


Mówiąc krótko, oni „odjajczają” naszych chłopców w Ameryce przy pomocy tabletek i leków, robiąc z nich elastyczne i uległe sługi programu jednego świata, który wymuszają na nas Żydzi, czy nam się to podoba, czy nie. Nasi amerykańscy chłopcy, którzy pewnego dnia będą dorosłymi mężczyznami, są karceni za agresywność, porywcze, beztroskie zachowanie i ich męskie cechy. Innymi słowy, są krytykowani za wszystko co sprawia, że mężczyzna jest męski. Muszą być feminizowani, zmiękczani i osłabiani tak, by można ich kontrolować. Muszą stać się bardziej jak dziewczyny i kobiety, ponieważ dziewczęta i kobiety są bardziej uległe, i kierują się bardziej uczuciami, niż logiką i „wolą władzy.” Jest to trawestacja, której każdy z nas powinien się wstydzić. My Goje pozwoliliśmy by tak się stało, pozwoliliśmy by nasze dzieci były naćpane i ogłupiane przez Stowarzyszenie Edukacji Narodowej i wielu innych neo-komunistycznych instytucji, które są w większości prowadzone przez szalenie liberalnych Żydów na najwyższych szczeblach.

Ale to nie jest cała historia. Ten żydowski psychiatra, który napisał kłamliwą książkę o tych pseudo-zaburzeniach, najwyraźniej odnalazł sumienie czy zmienił swoje poglądy w obliczu narastających dowodów, że to całe fiasko było zaaranżowaną farsą. „Dr Spitzer, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, teraz mówi, że klasyfikacja ta doprowadziła do tego, że wiele osób zdiagnozowanych jest jako zaburzonych medycznie, podczas gdy ich zmiany nastroju i zachowania były po prostu normalnym uczuciem szczęścia i smutku.”[1] Cóż, dobra robota , Bob! Potwierdzasz to, o czym wielu z nas krzyczało od lat! Konserwatyści przez ostatnią dekadę dawali straszne ostrzeżenia, że cały ten ruch ADD-ADHD to tylko kontrolowanie krnąbrnej młodzieży, głównie chłopców, bardziej niż jakakolwiek realna obawa o dolegliwości umysłowe lub psychologiczne.

Kreatywność jest zabijana przez szpikowanie lekami naszych męskich potomków. Gdyby spojrzeć w przeszłość, to najprawdopodobniej dowiedzielibyśmy się, że wiele najtrudniejszych dzieci okazało się być najbardziej kreatywnymi. Obecnie byliby poddani lobotomii i zrobotyzowani dzienną dawką, codziennym ćpaniem, by zabić ich wolę zachowywania się zgodnie z naturą.

Blogger na Media Watch określa to najlepiej, gdy (Geraldine) mówi: „Brawo Media Watch za ujawnienie fałszywej opowieści o Dr Spitzerze i ADHD. Ci z nas zainteresowani ADHD musieli poddawać się tego typu rzeczom przez ostatnie 20 lat, i poczyniło to niezmierzone szkody. Promuje nienaukowe podejście do tej choroby, i zachęca tych, którzy handlują produktami i terapiami, które nie działają. Ofiarami w tym wszystkim są ci z ADHD, którzy muszą nosić piętno zaburzeń, które były uznawane zbyt długo jako „uczciwa gra” dla paszkwilowania i wprowadzenia w błąd. Podobnie jak w przypadku opowieści o burdelach, media mają skłonność do sensacyjnego nagłaśniania problemu, podczas gdy w tym samym czasie moralizowanie o tym, jest niepożądane. Mam nadzieję, że będzie się bardziej zwracać uwagę na to, co powiedzą w przyszłości.”[2]

Więc mówię, amen i dobranoc żydowskiemu otępianiu amerykańskiej, brytyjskiej i młodzieży wielu innych narodowości. C S Lewis stwierdza mądrze, że „Wszyscy chcemy postępu, ale jeśli jesteś na złej drodze, postęp oznacza robienie wolty i idziesz z powrotem na właściwą drogę; w tym przypadku, człowiek, który zawraca najwcześniej jest najbardziej postępowym.”[3]

Nadszedł czas, by skręcić o 180 stopni z drogi do zniszczenia, po której idziemy, paląc gumy w 6-cylindrowym silniku w wyścigu do naszego upadku. Jeśli Robert Spitzer jest człowiekiem na tyle, aby przyznać się do błędu lekarza, to z pewnością nasi edukraci i związki mafioso nauczycieli mogą zrobić to samo. I czy nie jest śmieszne, że łuk zła ADD-ADHD przyszedł z tego samego źródła co homoseksualne wybryki, fałszywe feministyczne gry i kupcy krwi przemysłu aborcyjnego?

Ostatnio, kiedy ktoś zwraca uwagę, że Żyd lub garstka Żydów wspiera nowy rodzaj działalności wywrotowej, biorę głęboki oddech i spokojnie mówię: „Ale oczywiście oni to robią. Czy może być inaczej?” Nie, naprawdę nie może być.

[1] http://www.thisislondon.co.uk/news/arti ... article.do
[2] http://www2b.abc.net.au/tmb/Client/Mess ... =1156&dm=1
[3] http://www.brainyquote.com/quotes/quote ... 32782.html


http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/03/02/spitzer-i-pozbawianie-meskosci/#more-7611

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 03 mar 2011, 14:45 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 09 mar 2011, 9:48 
Teraz ogolnie panuje moda na szufladkowanie dzieci. Ten ma ADHD, ten jest autysta, ten aspergerowcem, tamtem ma jeszcze cos. I... klopot z glowy. Dla kazdego znajdzie sie jakas etykietka. :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 11 mar 2011, 22:41 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
ADHD to fikcja

Lista tzw. zaburzeń w uczeniu się i liczba "dzieci z trudnościami w szkole" stale się powiększa. Kiedyś tak nie było. Żaden lekarz nie wie dokładnie, czy są jakieś znamiona tego zaburzenia w mózgu (nie ma!), ale za to psychologowie i pedagodzy coraz liczniej sięgają po różnego rodzaju środki psychotropowe albo przenoszą dzieci do szkół specjalnych, wyrządzając im krzywdę na resztę życia.


Zostałem kiedyś poproszony o pomoc dzieciakom, które według nauczycielki miały problemy z nauką. Szkolna pedagog była absolutnie przekonana, że musi to być ADHD - chłopcy byli hiperaktywni, nie można było ich uspokoić i nie potrafili się rzekomo koncentrować.

Wchodzę do świetlicy i moim oczom ukazuje się taka scenka - jeden z braci w absolutnym skupieniu bawi się samochodem, drugi w tym czasie słucha reprymendy nauczycielki. Gdy po chwili ona daje mu spokój, bierze do ręki gumową pałkę i zaczyna skradać się na paluszkach w kierunku swojego brata.

Zapytałem wtedy pedagożki, który z nich ma problemy z koncentracją, bo zarówno jeden, jak i drugi wygląda na absolutnie skupionego na tym, co robi. Ona na to, że rozrabiać to oni owszem, potrafią, ale nie wysiedzieć na lekcjach. Poszedłem więc na lekcję. „Pan Mateusz będzie dziś naszym gościem. Dzieci, przywitajcie Pana". Dzieciaki z II klasy wydawały się być bardziej uradowane moją obecnością niż nauczycielka. Wyglądało na to, że wreszcie się coś dzieje.

Zdaje się, że była to lekcja na temat środowiska. Pani wyjęła książkę, otworzyła powolnym ruchem i zaczęła czytać. Jej głos był monotonny, jednostajny, w stałym tempie. Mnie interesowała tylko reakcja dzieciaków.

Część z nich od pierwszych zdań zmrużyła oczy, oparła się wygodniej o krzesło i zaczęta wolniej i głębiej oddychać. Im dłużej nauczycielka mówiła, tym bardziej te procesy fizjologiczne się potęgowały - nieznaczne powiększenie dolnej wargi, zrelaksowanie mięśni całego ciała. W mojej profesji coś takiego jest książkowym przykładem transu!

Przypomnij sobie jakiś wykład albo zajęcia, na jakich prowadzący na jedno kopyto czytał swoje materiały. Wtedy byłeś myślami wszędzie, ale na pewno nie w klasie. Monotonny, nużący głos jest od stuleci stosowany przez hipnotyzerów do wywołania stanów transowych. Nauczycielka, o czym nie wiedziała, była mistrzynią w tym zakresie. Złapałem się na tym, gdy minęło 10 minut, a ja nie wiedziałem, co się w ich trakcie zdarzyło.

Pozostała część dzieciaków, w tym delikwent od gumowej pałki, zaczęła wodzić oczami dookoła i szukać rozrywki - nie każdy 8-latek ma ochotę przesiedzieć godzinę i zanudzać się na śmierć. W końcu znalazł jakiś kamyk na podłodze. Podniesienie go zabrało mu dobre 3 minuty (by nauczycielka nie widziała) i, według mnie, wyglądał na maksymalnie skoncentrowanego. Potem był już tylko cel, jakim był kołnierz kolegi, pal i krzyk przerażenia ofiary oraz dziki śmiech całej klasy. Wyglądało na to, że wszyscy poza nauczycielką dobrze się bawią - od razu precz z sali i do dyrektora. Też wyszedłem, za bardzo kusiło mnie zrobienie jakiegoś numeru prowadzącej. Może ja też mam ADHD?

Umówiłem się na następne spotkanie. Tym razem to ja miałem prowadzić zajęcia. Od kilku miesięcy Pani próbowała na próżno wbić dzieciakom do głowy nazwy liści. Ucieszony taką łatwizną, zabrałem wszystkich, także dyrekcję, do pobliskiego parku na pokazową lekcję w moim wydaniu. Pani od „transów" miała zakazane czytanie, chodziła tylko i pokazywała dzieciom liście. Ja organizowałem w tym czasie konkursy z nagrodami - kto rzuci najdalej bukiem, ten dostanie cukierka. Przerobiliśmy w ciągu pół godziny dwa razy więcej niż nauczycielka wymagała - uczyli się przez zabawę, naukę kojarzyli więc z przyjemnością, i w trzech systemach sensorycznych - kinestetycznie, gdy dotykali liści, wizualnie, gdy na nie patrzyli i akustycznie, gdy wymieniali ich nazwy. Po miesiącu w ramach superwizji spytałem, kto pamięta je wszystkie. Ponad 90% klasy zapamiętało każdą nazwę, reszta zapamiętała prawie wszystko.


Wiele lat temu, w latach 70. USA - stamtąd ADHD się wywodzi - przechodziło kryzys gospodarczy, w efekcie czego klasy (szczególnie w szkołach publicznych) były mocno przepełnione - 30, 40 osób. Aby jeden nauczyciel mógł sobie poradzić z taką grupą, musiałby być naprawdę niezłym belfrem i publicznym mówcą - inaczej kontrolowanie tak dużej grupy może być trudne. Wtedy też nauczyciele zaczęli skarżyć się na hiperaktywność niektórych dzieci. Jakaś mądra głowa wymyśliła więc, że jest to zaburzenie, nadała temu nazwę i wrzuciła w kategorię chorób. Szkoda tylko, że masa dzieci dostawała morderczy Ritanol, czyli dexamfetaminę (nazwa nie jest myląca). Dowcip polegał na tym, że ten sam środek spowalniał dzieci, ale na dorosłych działał jak typowa amfetamina. Propozycje części środowiska edukacyjnego w USA, by wobec tego nauczyciel wziął Ritanol i nadążał za dzieciakami, nie wiedzieć czemu, nie pasowała kadrze pedagogicznej - lepiej było truć kilkadziesiąt osób zamiast jednej.

Pracowałem w USA z takimi dziećmi. Jeden z nich, Scotty, budził się o 5 nad ranem (miał 7 lat) i zaczynał się trząść; nie był w stanie utrzymać sam szklanki w ręku. Wtedy dostawał około 8 tabletek, w tym Ritanol, uspokajał się po paru minutach i był w stanie położyć się do łóżka. Przez taką kurację przechodził 3 razy dziennie. Nie chcę wiedzieć, jak zniszczony musiał mieć mózg po ktfku latach brania narkotyków nazywanych w tamtym przypadku lekarstwami.

Po latach doświadczeń w pracy z dziećmi zacząłem mieć ogromne wątpliwości co do tych wszystkich teorii o zaburzeniach i trudnościach z nauką. Uważałem, że zamiast kategoryzowania i nadawania etykietek, lepiej byłoby zadać pytanie: jak można zmotywować je do nauki? W setkach przypadków okazywało się, że dziecko z chęcią nauczy się czegoś, jeśli połączy to z przyjemnością. Środowisko edukacyjne do dziś nie zrozumiało, że nie byłoby problemów z chodzeniem do szkoły, gdyby uczono tam w przyjemniejszy sposób. Nauczyciele, jakich lubiłeś, niewątpliwie uczyli w jakiś inny sposób, może byli zabawniejsi albo prowadzili ciekawsze zajęcia. Dlatego chodzenie na ich lekcje było frajdą i motywowało cię do nauki przedmiotu.

Nie twierdzę, że ADHD nie istnieje - niewątpliwie są dzieci, które faktycznie mają ten problem, ale jestem też przekonany, że kiedyś nie było tak wielu przypadków ADHD jak sądzono i wygląda na to, że klasyfikowanie ucznia jako dziecka z problemami jest łatwiejsze niż zmotywowanie go do nauki.

Kolejną kwestią jest także dysleksja. W zeszłym roku wymyśliłem sposób na jej pozbycie się i do tej pory ja lub ludzie przeze mnie wyszkoleni nauczyli prawidłowo pisać i czytać kilkuset dyslektyków.

Jak wygląda proces stawania się dyslektykiem? Dziecko przejawia jakieś trudności z pisaniem, czytaniem, ortografią i rodzice zabierają je do poradni. Wydawałoby się, że poradnia ma dawać rady, a więc rozwiązywać problemy. Tymczasem dzieciak rozwiązuje tam testy, które w założeniu stwierdzą, czy ma dysleksję, czy też nie. Żadnego rozwiązania problemu więc tak czy inaczej nie dostanie. Zgroza, gdy oficjalnie wyda mu się glejt dyslektyka - do końca życia będzie robił błędy, na maturze zaznaczy krzyżykiem, że jest upośledzony, a pozostałe dzieci w klasie znajdą sposoby, by się z niego naśmiewać. Przy okazji, oprócz „wyroku" z poradni wniesie do swojego życia brak poczucia kompetencji, wiary w siebie, zaniżone poczucie własnej wartości.

Zróbmy małe ćwiczenie. Pomyśl o czymś, czego przykładem są Tatry, Bieszczady i Beskidy. Wyraz zaczyna się na „g". Skoro już odpowiedziałeś sobie w głowie, że są to góry, skąd wiesz jak ten wyraz się pisze? Bo „góry" brzmią tak samo jak „gury" - nie ma różnicy w wymowie. Tutaj uwaga - lwia część dyslektyków robi proste błędy ortograficzne, jak w powyższym wyrazie. Może już wiesz, jak się pisze ten wyraz, bo robisz w głowie dwa obrazy - jeden to obraz gór z wierzchołkami, w jakich może kiedyś byłeś, drugi to fizycznie napisane słowo „góry". Inaczej nie wiedziałbyś, że jest to „ó". Podstawowa różnica więc między tymi, którzy piszą bezbłędnie a tymi, co błędy robią, sprowadza się do prostej strategii umysłowej - robienia obrazów wyrazów. „Dyslektycy" - w cudzysłowie bo przy kilkuset „wyleczonych" osobach ciężko jest mówić o zaburzeniu, chorobie etc. - nie robią obrazów wyrazów, których pisowni nie znają albo robią je niewyraźne, źle skontrastowane itd. - fizycznie więc nie widzą ich pisowni, więc nie wiedzą, jak je napisać. Zgadują i robią błędy.

Pracowałem kiedyś z 14-letnim Bartkiem, który poza robieniem błędów dodatkowo nie pamiętał wielu ważnych rzeczy ze swojego życia - np. adresu zamieszkania lub numeru telefonu. Gdy pytałem go o ten numer, mówił, że nie wie. Zapytałem, jak wobec tego daje go innym, kiedy go o to poproszą? Wtedy robi genialny zabieg i pokazuje mi swoją strategię - wyciąga telefon, trzyma go w jednej ręce, patrzy na klawiaturę i kciukiem odpala sekwencję ruchów, a po chwili czyta swój numer z wyświetlacza.

Ile razy nie wiedziałeś, jak napisać jakiś wyraz i brałeś do ręki długopis, rozpoczynałeś słowo i nagle szło automatycznie, bo ci się przypominało? To jest przykład pamięci kinestetycznej. Twoja ręka, gdy odpalisz sekwencję ruchów, pamięta jak ją skończyć. Tak jakbym powiedział: „Poszła Ola do...." i właśnie dialogiem wewnętrznym sam dokończyłeś zdanie.

Gdy schował telefon, zapytałem go znowu o numer telefonu. Nie pamiętał. Wyciągnął więc znowu komórkę, zrobił dokładnieto samo, co poprzednio, ale tym razem miałem dla niego dodatkowe zadanie - wyobrażenie sobie, jak ten obraz z wyświetlacza wędruje z ekranu telefonu do góry nad jego oczy i tam zostaje. Bartek uwielbiał robić zdjęcia, więc gdy powiedziałem, by „strzeli! fotkę", nie było kłopotów. Schował telefon, a gdy zapytałem go o jego numer, tym razem jego oczy siup do góry i z lewej na prawo po kolei czytał na głos treść swojego mentalnego obrazu, jaki przed chwilą stworzył. Pamiętał. Nie wierzył, że tak można, bał się że zapomni, ale ja wiem, że odkryłem coś, co zmieni życie wielu osób.

Potem przez kilka miesięcy pełnych spotkań z „dyslektykami" opracowywałem ćwiczenia i sposób na nauczenie się ortografii i lepszej koncentracji. Dziś zlikwidowanie owego zaburzenia zabiera mi jedno spotkanie, w trakcie drugiego sprawdzam tylko pracę domową, czyli zrobione dyktanda. Zrobiłem też kilkugodzinny film instruktażowy, by inni mogli z tego sami korzystać.

Czas pewnie, bym się przedstawił - nazywam się Mateusz Grzesiak, zajmuję się uczeniem innych - w ogromnym stopniu korzystając z NLP. Gdybyś miał wynieść i tego artykułu tylko jedną rzecz, niech będzie to rzecz następująca: jeśli nie ma w mózgu fizycznych uszkodzeń, czyli „sprzęt działa sprawnie", cała reszta jest tylko i wyłącznie kwestią programowania. Krótko mówiąc możesz się tego nauczyć. Baw się i życzę powodzenia.

(Notka o autorze: Mateusz Grzesiak jest twórcą autorskiej metody pozbycia się dysleksji, wiecej o nim na www.NLPPolska.pl)


http://www.wykop.pl/ramka/153027/adhd-to-fikcja/#

Cytuj:
Czy ADHD naprawdę istnieje?

Pytanie jest co najmniej niestosowne. Wrzeszczące, rozkojarzone dzieci dniem i nocą dręczą rodziców a nauczycieli doprowadzają do rozpaczy. W kolejce nie ustoją, zdania dopowiedzieć do końca nie dadzą, w ławce nie usiedzą a jak wysłać takiego po kredę, to jeśli zmierzając ku drzwiom choć tablicy ze ściany nie urwie to pewnie chory.

Czy ktoś ich jeszcze nie spotkał? Istnieją programy dla dzieci z ADHD, leki na ADHD, stowarzyszenia dla bliskich i dla terapeutów, szkolenia i książki, ulotki i uczone dysertacje.. Czteroliterowiec stał się w ostatnich latach tak dobrze rozpoznawalnym symbolem, że żaden inny, włącznie z tym znanym z kabały nie może już z nim konkurować.


ADHD istnieje naprawdę

Nie ważąc się mieć wątpliwości przyjrzyjmy się więc temu bliżej. O czym właściwie mówimy? Kiedy rodzic lub nauczyciel stwierdzają, że dziecko prawdopodobnie cierpi na ADHD, mówią o czymś szczególnym, co widzą. Dzieciak biega więcej niż inne, nie słucha poleceń, rzadziej i krócej wydaje się skupiać, przerywa innym, łatwo i szybko się nudzi, zmienia wątek, nie kończy czynności.. Większość rodziców lekarzami nie jest. Wśród nauczycieli jest lekarzy jeszcze mniej. Nie mówią więc, że dziecko ma ADHD tylko, że ma je prawdopodobnie i że sprawdzić to można przez postawienie diagnozy. Jest diagnoza, jest pewnik naukowy. Lecz tu czeka nas niespodzianka. W przypadku większości chorób lekarz tym różni się od laika, że stwierdza więcej, niż wszyscy możemy zobaczyć. Przychodzimy z czymś co widzimy, a lekarz robi coś, na co sami byśmy nie wpadli - na przykład daje skierowanie na prześwietlenie i ogląda zdjęcie - i na tej podstawie rozpoznaje przyczynę, której bez niego byśmy odgadnąć nie mogli. Czyli że na przykład czyjeś tiki są spowodowane przez ucisk guzka na mózg. My wiemy tylko o tikach. Lekarz dzięki swej wiedzy odkrył mechanizm, który je wywoływał.


Jak diagnozujemy ADHD?

Z ADHD tak nie jest. Diagnozę wydaje się objawowo. Co to znaczy? Ano po prostu pewne określone zachowania dziecka uprawniają do wpisania w kartę czterech literek. Jakkolwiek dziwacznie by to nie zabrzmiało takie są fakty. Jest nazwa, ale nie ma wyjaśnienia. Żadna cecha mózgu - różnica w unerwieniu, ucisk, wylew czy niedorozwój, żadna nadczynność czy niedoczynność gruczołu, wada genetyczna czy zatrucie, bakteria lub wirus, ucisk lub niedocisk, ciśnienie płynu lub niewłaściwy jego skład - nic z tych rzeczy nie stanowi o tej niezwyklej diagnozie. Nie ma opisu mechanizmu. Żadnej teorii o przyczynie i oprócz zbioru pytań do rodziców czy dziecko robi to lub tamto, gdzie odpowiedzi wydawane głosem uczenie przelicza się na punkty nie ma tu żadnego obiektywnego, fizjologicznego testu. Przez kilka lat po wynalezieniu opisanego tu skrótu wierzono, że da się to zrobić. Weźmiemy dzieci którym postawiono tę diagnozę, sprawdzimy ich EEG, zmierzymy przewodnictwo elektryczne skóry, prześwietlimy czaszkę, zbadamy ruchy gałek ocznych, może ich DNA przeanalizujemy nawet i w końcu odkryjemy co te dzieciaki łączy. Czyli wywołuje ADHD. Które istnieje. I później już będzie można w drugą stronę - weźmiemy wyniki badania dziecka o którym nic od rodziców i nauczycieli nie wiemy, sprawdzimy te parametry które wykryliśmy i będziemy mogli powiedzieć - o, proszę, tu pewnie będzie dziecko z ADHD, bo ten i ten fizyczny parametr jest w tym badaniu zmieniony.

Większość ludzi myśląc o ADHD jest przekonana, że tak właśnie mają się sprawy. Ale to nieprawda. Jak dotąc nic takiego się nikomu nie udało. Nie wiemy w jaki sposób istnieje ADHD. Jedyne co wiemy, to w jaki sposób lekarze wydają tego rodzaju diagnozę. Wydają ją na podstawie punktowanych odpowiedzi na pytania o listę cech zachowania. To wszystko. A oto czego potrzebujemy:

--------------------------------------------------------------------------------------------
Sześć lub więcej z podanych niżej objawów zaburzeń koncentracji uwagi musi utrzymywać się przez przynajmniej 6 miesięcy w stopniu utrudniającym adaptację (funkcjonowanie) dziecka bądź w stopniu niewspółmiernym do jego rozwoju.

Zaburzenia koncentracji uwagi:

* dziecko nie jest w stanie skoncentrować się na szczegółach podczas zajęć szkolnych, pracy lub w czasie wykonywania innych czynności, popełnia błędy wynikające z niedbałości;
* często ma trudności z utrzymaniem uwagi na zadaniach i grach; często wydaje się nie słuchać tego, co się do niego mówi;
* często nie stosuje się do podawanych kolejno instrukcji i ma kłopoty z dokończeniem zadań szkolnych i wypełnieniem codziennych obowiązków, jednak nie z powodu przeciwstawiania się lub niezrozumienia instrukcji;
* często ma trudności ze zorganizowaniem sobie pracy lub innych zajęć; nie lubi, ociąga się lub unika rozpoczęcia zajęć wymagających dłuższego wysiłku umysłowego - jak nauka szkolna lub odrabianie zajęć domowych;
* często gubi rzeczy niezbędne do pracy lub innych zajęć np.: zabawki, przybory szkolne, ołówki, książki, narzędzia; - łatwo rozprasza się pod wpływem zewnętrznych bodźców;
* często zapomina o różnych codziennych sprawach.

Sześć lub więcej z podanych poniżej objawów nadruchliwości i impulsywności (nadpobudliwości psychoruchowej) musi się utrzymywać przez przynajmniej 6 miesięcy w stopniu utrudniającym adaptację (funkcjonowanie) dziecka bądź w stopniu niewspółmiernym do jego rozwoju.

Nadruchliwość

* dziecko ma często nerwowe ruch rąk lub stóp,
* nie jest w stanie usiedzieć w miejscu;
* wstaje z miejsca w czasie lekcji lub w innych sytuacjach wymagających spokojnego siedzenia;
* często chodzi po pomieszczeniu lub wspina się na meble w sytuacjach, gdy jest to zachowanie niewłaściwe - w szkole, w pracy, w domu;
* często ma trudności ze spokojnym bawieniem się lub odpoczywaniem;
* często jest w ruchu - "biega jak nakręcone";
* często jest nadmiernie gadatliwe.

Impulsywność

* często wyrywa się z odpowiedzią zanim pytanie zostanie sformułowane w całości;
* często ma kłopoty z zaczekaniem na swoją kolej;
* często przerywa lub przeszkadza innym (np. wtrąca się do rozmowy lub zabawy).
--------------------------------------------------------------------------------------------


Pigułki na "święty spokój"

W wielu krajach zachodnich spełnienie przez dziecko powyższych warunków uprawnia do wydania kilkulatkowi recepty na lek psychotropowy, co robi się często i chętnie. W latach 91-95 liczba dzieci regularnie zażywających Ritalin wzrosła w USA trzykrotnie. Kampania reklamowa psychotropów dla dzieci jest obecnie w tym kraju tak silna, że antydepresanty podaje się legalnie nawet takim, co jeszcze nie chodzą.

W Polsce nie doszło jeszcze do rzeczy tak drastycznych, jednak tendencja do medycznego rozumienia normalnych rozwojowo, lecz sprawiających kłopot zachowań dzieci narasta. Opresyjny dziewiętnastowieczny system ustąpił miejsca nowemu, przyjaznemu światu. Ponurego pana z rózgą w dłoni zastąpił uśmiechnięty farmaceuta. Pigułki na święty spokój wydają się czystym i eleganckim rozwiązaniem. Środowiskiem, które najczęściej "odkrywa ADHD" jest szkoła. Uczymy pisać i rachować sześciolatki. Wkrótce dojdziemy do pięciolatków. Czemu nie uczyć czterolatków? A czyż młody człowiek, który już w okresie prenatalnym słuchał angielskich lektorów przez przyciśnięty do brzucha mikrofon nie zrobi kariery skuteczniej? W dobie coraz powszechniejszych kursów jeszcze szybszego czytania to ważkie pytanie wciąż pozostaje otwarte. Coraz wcześniejsze wdrażanie dzieci do długiego bezruchu i utrzymywania uwagi na abstrakcji napotyka na opór biologii. Jak spowodować, by sześciolatek usiedział 45 minut spokojnie? Najpierw spróbuj to zrobić z kurczakiem. Czy nam się to podoba, czy nie, chłopcy w wieku wczesnoszkolnym różnią się od dziewczynek ruchliwością i zdolnością podporządkowania. Mocują się, biegają i krzyczą. Nie pamiętają o szlaczkach. Mają ADHD, można powiedzieć. Przynajmniej ta zdrowsza większość. Bez wątpienia to co robią nie jest przyswajaniem materiału, a skoro nie przekłada się na wynik punktowy, okazać się może problemem. Dlatego też w krajach, gdzie jest to legalne to właśnie oni najczęściej konsumują Ritalin garściami. Im wcześniej zaczniemy ich uczyć, tym więcej ich się będzie diagnozować.


Czym nie jest ADHD?

Nie mogąc wskazać czym jest ADHD (oczywiście prócz serii twierdzących odpowiedzi na pytania czy dziecko robi to lub tamto) możemy próbować wskazać, czym ADHD nie jest. Przyjmijmy, że dziecko naprawdę zachowuje się nadpobudliwie. Nie zdaje się nam. Coś jest nie tak i wyraźnie inaczej niż u reszty. Co może być tego przyczyną? Istnieje kilka możliwych powodów na poziomie biologicznym i cała masa psychologicznych. Przez chwilę zajmijmy się biologicznymi.

1. nadczynność tarczycy. Jeśli dziecko lub człowiek dorosły cierpią na taką przypadłość, najprawdopodobniej będą zachowywać się w sposób podobny do tego, który opisaliśmy wyżej. Częstym, choć nie zawsze występującym objawem bywa tu charakterystyczny wytrzeszcz oczu. Ponadto wystąpić mogą (choć nie muszą) : przyśpieszenie przemiany materii, przyśpieszona czynność serca, bóle głowy, biegunka, wzrost ciepłoty ciała, drżenie rąk, wysokie ciśnienie, nadmierne pocenie, szybkie zmęczenie i utrata ciężaru ciała mimo apetytu. Nadczynności tarczycy nie da się stwierdzić na oko. Jeśli występują objawy nadpobudliwości, warto przede wszystkim skorzystać z konsultacji endokrynologa.

2. zatrucie ołowiem. Do pewnego stopnia metalami ciężkimi zatruci jesteśmy wszyscy. Być może jednak niektórzy znacznie bardziej. Dziecko lub osoba dorosła mogą być zatruwani przez stały kontakt z wyrobami przemysłowymi zawierającymi ołów lub jego związki. Farby, akumulatory, naczynia pokryte glazurą ołowianą, niektóre wyroby z porcelany, wyroby z plastików do produkcji których użyto związków ołowiu i spaliny silnikowe. Narażone są dzieci mieszkające przy warsztatach samochodowych, hurtowniach artykułów przemysłowych, przy autostradach, lub regularnie jadające żywność rosnącą przy ruchliwych trasach. Podstawowym testem przy nadpobudliwości powinno być badanie krwi na obecność ołowiu.

3. płodowy zespół alkoholowy. Nadpobudliwość dziecka może być spowodowana różnorodnymi uszkodzeniami mózgu, wywołanymi przez spożywanie przez matkę alkoholu w czasie ciąży. Jeśli zachodzi taka ewentualność, należy przeprowadzić badania neurologiczne, które pozwolą określić jakie konkretnie części ośrodkowego układu nerwowego zostały uszkodzone. Leczenie w takim wypadku powinno być dostosowane do istniejących zmian fizjologicznych, a nie skierowane na uspokojenie nadruchliwości czy nerwowości jako takiej.

4. zażywanie przez dziecko substancji psychoaktywnych lub leków psychotropowych. Dziecko lub młody człowiek mogą mieć dostęp do leków z grupy barbituranów, leków psychotropowych lub do narkotyków, które zażywać mogą bez wiedzy otoczenia. Często zdarza się, że ktoś dorosły w rodzinie podaje dziecku lekarstwa pomagające jemu samemu, ale nie informuje o tym nikogo innego. Jeśli występują okresy wzmożonego pobudzenia które trudno wyjaśnić, warto przeprowadzić inwentaryzację apteczek domowników i zaopatrzeć się w aptece w test na obecność amfetaminy, kokainy i barbituranów. Technika użycia takiego testu jest identyczna jak domowych testów ciążowych badających mocz.

5. padaczka. Niektóre przypadki epilepsji pozostają długo nie zdiagnozowane, ponieważ choroba ta nie zawsze wygląda tak dramatycznie, jak to sobie wyobraża większość ludzi. U wielu osób objawy nadpobudliwości i trudności w koncentracji ustępują w czasie typowej terapii przeciwepileptycznej. Oznacza to, że przed diagnozą opartą na pytaniach o zachowanie dziecka bezwzględnie należy przeprowadzić neurologiczne badanie w kierunku padaczki.

6. neurofibromatoza. Niektóre powikłania tej groźnej genetycznej choroby prowadzić mogą do nadpobudliwości psychoruchowej, na przykład spowodowanej pojawianiem się guzków w okolicach mózgowia. Typowe dla neurofibromatozy są zmiany skórne lub kostne. Jeśli takie cechy występują, przed skupieniem się na nadpobudliwości warto przebadać młodego człowieka w tym kierunku.

7. przerost trzeciego migdałka. Przerost taki występuje u dzieci zwykle od trzeciego do dziesiątego roku życia. Prócz innych powikłań prowadzić może do niedotlenienia podczas snu, w konsekwencji czego pojawić się może drażliwość, trudności w koncentracji i nadpobudliwość.

8. guz chromochłonny nadnerczy. Jego obecność powodować może skoki ciśnienia, które u dziecka mogą prowadzić do napadów niczym nie uzasadnionej nadpobudliwości. Diagnoza może zostać wykonana wyłącznie na podstawie badań krwi w tym kierunku, co bezwzględnie powinno zostać wykonane przed diagnozą nadpobudliwości jako takiej i związanym z nią często podjęciem decyzji o podawaniu leków psychotropowych.

9. następstwa stanów zapalnych ośrodkowego układu nerwowego. Wiele nieleczonych chorób skórnych, z opryszczką na czele prowadzić może do powstania masowego zakażenia organizmu i wewnętrznych stanów zapalnych które oddziaływać mogą także na mózg. Efektem bywają stany drażliwości, nadpobudliwości, euforie, lub halucynacje. Pojawia się czasem gorączka, choć nie jest to regułą. Zasadą powinno być, że przed diagnozowaniem innych przyczyn nadpobudliwości u dzieci należy sprawdzić obecność zmian na skórze i przeprowadzić wywiad w kierunku przebytych zakażeń.

10. różne postaci autyzmu. Przede wszystkim chodzi tu formę zwaną zespołem Aspergera. Autyzm jest chorobą o podłożu neurologicznym. Większość osób autystycznych jest diagnozowana szybko i trafnie, jednak ci z zespołem Aspergera różnią się od typowych autystyków. Są w dużo lepszym kontakcie z otoczeniem, potrafią sensownie rozmawiać, okazują pewne emocje i w niektórych sytuacjach społecznych mogą być długo odbierani jako zdrowi. Problemem jest dla nich rozumienie emocji innych ludzi i sensowne ich odzwierciedlanie. Bywa, że człowiek z zespolem Aspergera wpada w złość i furię pozornie bez powodu. Z jego perspektywy przyczyną może być brzmienie czyjegoś głosu, jakaś nagle zmieniona cecha otoczenia, odstępstwo od zwyczaju, niespełniona obietnica czy porażka podczas wykonywania zupełnie banalnej czynności. Przez osoby nie rozumiejące istoty choroby reakcje takie mogą być odbierane jako czysta, niczym nie uzasadniona i organiczna nadpobudliwość. Autyzm występuje znacznie częściej u mężczyzn.

11. zespół Tourette'a. Jest to wrodzone, najprawdopodobniej genetycznie uwarunkowane schorzenie neurologiczne dające obraz w postaci licznych tików ruchowych i niekontrolowanego wypowiadania słów. Pierwsze objawy choroby pojawiają się zwykle od drugiego do piętnastego roku życia. W postaci prostej oprócz nadpobudliwości, nadruchliwości i trudności w koncentracji występować może częste mruganie oczami, grymasy, mlaskanie, pochrząkiwanie lub niekontrolowane ruchy ramion i głowy. W postaci ciężkiej chorzy wykonują serie nieskoordynowanych gestów, dotykają siebie i innych, chodzą w koło, wymachują kończynami i właściwie nie są w stanie funkcjonować normalnie. Przy zespole Tourette'a zdarza się, że chory wykrzykuje wyrazy wulgarne, obelgi lub w niekontrolowany sposób powtarza zdania lub zwroty które wcześniej usłyszał. Nadpobudliwość psychoruchowa i niezdolność skupienia się są tu bardzo częstymi objawami. Ponadto wystąpić mogą czynności przymusowe o charakterze pozornie celowym, myśli natrętne, lęk lub napady autoagresji. Choroba znacznie częściej dotyka mężczyzn, niż kobiety. Diagnozowanie zespołu Tourette'a jest o tyle utrudnione, że prawdopodobnie nie ma na świecie dwu chorych z całkiem identycznym przebiegiem. Wielu Touretyków ma częściową, okresową kontrolę nad swymi tikami, jednak okres kontrolowania się musi prędzej czy później być odreagowany tikami o zwiększonym nasileniu.

Powyższa lista absolutnie nie wyczerpuje możliwych przyczyn tego, że dziecko "wręcz organicznie" nie może się skupić, jest nadmiernie ruchliwe lub nie respektuje reguł. Są to jednak powody często występujące. Istotne jest, że jeśli dziecko rzeczywiście zachowuje się nadpobudliwie, proces stawiania diagnozy powinien być tak przeprowadzany, by przynajmniej te jedenaście najbardziej prawdopodobnych powodów stanowczo wykluczyć. Czy tak się dzieje w praktyce? Niestety nie. Diagnoza o czterech literach stawiana jest często w oparciu wyłącznie o wywiad z rodziną i opinię ze szkoły, a więc nie tylko bez jakichkolwiek badań organicznych, ale i bez sprawdzenia, czy nawet wszystkie podręcznikowe warunki do takiej diagnozy zostały spełnione. Podstawowym pytaniem, które należałoby sobie zadać, jest pytanie o to, czy istnieje jakakolwiek sytuacja, miejsce lub czas, w których nadpobudliwośc nie występuje. Jeżeli tak się dzieje, gdzie wówczas przebywa ADHD? Jak to możliwe, że rzekomo organicznie nadpobudliwe dziecko przestawiające w klasie ławki do góry nogami a w domu wywracające regały wspinaczką nie sprawia żadnych kłopotów gdy z dziadkiem wyjeżdża na ryby? Jak to się dzieje, że dzieciak niezdolny spamiętać, że miał pozwalać skończyć gdy ktoś mówi nigdy nie zapomina nakarmić swego psa i zawsze wie o której w TV nadają Ben Tena? To bardzo poważne pytania. Biorąc pod uwagę, że coraz więcej ludzi domaga się leczenia dzieci farmakologią jak to jest w krajach uprzemysłowionych, pytania tego rodzaju są fundamentalne. Najwyraźniej mamy ostatnio jakiś problem z coraz większą ilością dzieci. Pytanie, jaka jest jego natura.


Czym jeszcze nie jest ADHD?

Wyżej mówiliśmy o fizjologii. Czas na problemy z dziedziny psychiatrii. Co może sprawiać, że dziecko lub człowiek dorosły zachowują się nadpobudliwie i nie są w stanie się skupić?

1. choroba afektywna dwubiegunowa. Charakteryzuje się stanami pobudzenia i depresji, które jednak niekoniecznie muszą występować naprzemiennie. Możliwe jest kilka epizodów olbrzymiej aktywności raz po raz, a później jeden epizod depresji, lub odwrotnie. W stanie pobudzenia chory jest niezwykle aktywny ruchowo, werbalnie i intelektualnie. Ma myśli wielkościowe, podejmuje decyzje w sposób nieprzemyślany, a jego myślenie ma charakter gonitwy, której nie sposób zatrzymać. W takiej fazie występują cechy psychoruchowej nadpobudliwości. Statystycznie pomiędzy wystąpieniem pierwszego epizodu takiej manii a wydaniem poprawnej diagnozy upływa dziesięć lat. Schorzenie to ma najprawdopodobniej charakter wrodzony i związane jest z niewłaściwym gospodarowaniem neuroprzekaźnikami. Ujawniono tu duże znaczenie dziedziczenia. Pierwsze objawy wystąpić mogą już u dziesięciolatków.

2. depresja dziecięca. Niektóre formy depresji mogą wywoływać zwiększoną drażliwość, rozkojarzenie i napady złości, zamiast zachowań które się potocznie z depresjnym nastrojem kojarzy. Choroba ta ma mnóstwo postaci i wiele możliwych przyczyn, od czysto psychologicznych, do czysto fizycznych. W depresji dziecięcej i młodzieżowej przyczyną fizjologiczną mogą być problemy z hormonem wzrostu i rozregulowaniem osi podwzgórze-przysadka mózgowa. Depresja nie leczona, lub leczona niewłaściwie jest jednym z poważniejszych czynników przyczyniających się do samobójstw wśród młodzieży.


Zadanie dla Super Niani?

Istnieje kilka innych przyczyn z dziedziny psychiatrii, które także można by tutaj przytoczyć. W wielu przypadkach jednak do diagnozy zgłaszane są dzieci, którym z medycznego punktu widzenia zupełnie nic nie jest. Popularna telewizyjna Super Niania ma do czynienia z tą grupą dzieciaków na codzień. Znający program wiedzą o czym mowa. Te dzieci są straszne. Po prostu nieznośne. Plują na rodziców, przewracają naczynia, krzyczą, drapią i biją. Nie zasypiają kiedy trzeba, jedzą z podłogi.. Zachowują się po prostu jak szalone. Bez wielkiego ryzyka można założyć, że gdyby któreś z nich trafiło do konsultacji w kraju, gdzie ADHD leczy się Ritalinem, zdiagnozowano by je i zlecono chemiczną korektę. Szybko, elegancko i skutecznie. Czy da się inaczej? Problemem większości tych dzieci jest brak reguł w środowisku w którym żyją. Otoczenie oscyluje między dwiema skrajnościami. Pierwsza, to obojętność lub rezygnacja. Na tym biegunie opiekun godzi się właściwie na wszystko, co dziecko narzuci. Nie ma stałego miejsca do jedzenia, stały czas wyznacza w domu tylko telewizor, nie istnieje coś takiego, jak wydzielone miejsce do zabawy, czy przestrzeń, której naruszać nie wolno. Wolno wszystko. A jeśli nie wolno, należy histerycznie potupać nogami, rzucić siatkę o nadjeżdżający tramwaj, lub rozłożyć się w proteście na chodniku. Zazwyczaj pomaga. Jeśli nie, upadek twarzą wprost w kałużę wyreguluje opornych dorosłych na pewno. Drugi biegun osiąga się, gdy udręczony opiekun wybucha. W takiej chwili to on może wszystko. Zbić, wystawić za drzwi i zapowiedzieć, że więcej nie wpuści, drzeć się wniebogłosy, rzucić czymś lub płakać. Później milczy lub przeprasza. Czy to nasza wina, że sobie nie radzimy? To w ogóle nie jest problem winy. Raczej techniki. Opiekunowie rozszalałych dzieci potrzebują po prostu treningu. Co takiego powinni wyćwiczyć?


Terapeutycza moc konsekwencji

Przede wszystkim spokojne, a jednocześnie stanowcze stawianie sprawy w kontakcie z dzieciakiem. Konsekwencja. Trzymanie struktury. Odrzucanie roli męczennika, czy kogoś, kto musi zrobić wszystko i za wszystkich. Jasne i klarowne wydawanie poleceń. Jasne, otwarte wyrażanie dezaprobaty i złości. Tak mówi teoria. W praktyce zrobienie czegoś takiego jest niemożliwe bez pracy nad sobą. Doradzając rodzicom tak zwanych dzieci z ADHD mówi się o czymś takim, jak system zasad i konsekwencji. Jest to zbiór niezmiennych, czytelnych dla dziecka reguł postępowania. Jeśli coś zapowiadasz, robisz to. Jeśli coś jest zabronione, jest zabronione. Stawiasz wymagania, które możesz wyegzekwować. Nie wdajesz się w dyskusję. Reagujesz nie tylko na skrajne, ale i na bardzo drobne przekroczenie obowiązujących reguł. Formułujesz polecenia w sposób pozytywny - na przykład mówisz "usiądź" zamiast "dlaczego ty ciągle biegasz". Internet pełen jest zbiorów takich rad i nie są one wcale głupie. Kłopot w tym, że łatwiej to zalecić, niż zrealizować. W końcu nie bez powodu nie udaje nam się tego zrobić tak po prostu. Zauważyliście, że Super Niania odwiedza każdy dom dwa lub trzy razy? Pierwsze próby zastosowania jej rad najczęściej kończą się klęską, bo stare schematy trzymają się mocno. Dlatego jeśli nadpobudliwość dziecka jest naprawdę poważnym problemem, warto skorzystać z treningu umiejętności wychowawczych dla rodziców i co jakiś czas go powtarzać. Dobrym pomysłem może być też podpatrywanie innych. To, że spróbujemy naśladować znajomych którym udaje się coś ciekawego nie znaczy wcale, że sami jesteśmy do kitu. Przeciwnie - jesteśmy sprytnymi ludźmi, którzy chcą się uczyć jak działać skutecznie. Jakaś znajoma umie położyć dziecko spać zawsze o tej samej porze? Sprawdź jak to robi. Posłuchaj jak i co mówi. Wsłuchaj się w brzmienie głosu. Zauważ, czy mówi dużo czy mało. Przyjrzyj się jak się porusza. Co ze wzrokiem? Patrzy wprost na dziecko czy obok? Czy kiedy mówi do dziecka, zajmuje się czymś jeszcze?

Znajomy potrafi sprawić, by dziecko usiadło do lekcji? Nie pytaj go jak to robi. Najpewniej sam tego nie wie. Przyjrzyj się temu w praktyce i sam wyciągnij wnioski. Podpatrz go. To po prostu technika, nic więcej. Czy moje dziecko jest inne niż reszta, czy to ja coś źle robię? Chyba każdy rodzic zadaje sobie czasem to pytanie. Prawda jest taka, że nikt tego nie wie. I nikt się nie dowie. Nie ma żadnej naukowej metody by z całą pewnością to stwierdzić. Zasady doradzane rodzicom dzieci z ADHD to nic innego, niż całkowicie zdroworozsądkowe sposoby wychowywania każdego normalnego dziecka. Ćwicząc się w ich stosowaniu na pewno nie stracisz.


http://www.repka.pl/Psyche/Problemy-A-Z/Choroby/Czy-ADHD-naprawde-istnieje-.aspx

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2011, 22:49 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
ADHD to syndrom gównianego świata wciskanego dzieciom, które są zbyt inteligentne żeby brać na poważnie to co im się wciska - i zbyt mało uformowane w koleinach - żeby przytakiwać że je to interesuje i pasjonuje.

Każdy kto coś więcej pamięta, jest mało zadowolony elektroniką jaką mamy, dostępem do mocy i systemem kontroli i manipulacji wdrożonym - pod pretekstem normalnego życia.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2011, 11:12 
Zderzylam sie osobiscie z tematyka "diagnozowania" dzieci. Moje NIE wywolalo zdziwienie i zaszokowanie. Co gorsza wiekszosc rodzicow przyzwala z radoscia na diagnozowanie ich dzieci, wciskanie w szufladki, etykietowanie i czynienie z nich odmiencow. Ja np. uslyszalam, ze robiac to w ten a nie inny sposob (sprzeciwiajac sie) jestem inna. Zmusilam ich do zmiany myslenia i innego spojrzenia na sprawe (zapewne tylko w kwestii mojej corki).
Jednak... co to da, skoro ludzie zyja sobie w swojej wlasnej kolorowej bance mydlanej i mysla, ze tak MA BYC? Wiekszosci dobrze zyje sie w klamstwie i manipulacji. Nie widza, ze takie rozwiazania szkodza im i ewentualnie ich dzieciom. Proste... diagnoza, tabletka... po klopocie. Kiedys bawilam sie w uswiadamianie innych na ten temat, teraz jestem zdania, ze kto chce ten sam do tego dojdzie, kto zas nie chce, temu mozna tluc prawde do glowy a on powie, ze mu tak dobrze i tyle.



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2011, 11:32 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Każde dziecko także samo wybiera sobie rodziców,
tak więc jeśli trafi na kurczaki w przebraniu ludzi,
które dopiero zainstalowały się w ciałach ludzkich
i żywo interesują się wszystkim co matrix oferuje
TO TAKICH RODZICÓW CHCIAŁO
i TO SĄ IDEALNE DLA NIEGO WARUNKI ROZWOJOWE.

Można jak największej ilości osób stworzyć warunki dostępu
do informacji - technik - sposobności poradzenia sobie z sprawą
ale to KAŻDY SAM MUSI WYKONAĆ PRACĘ!
Każdy sam realizuje swoją karmę.


Im więcej będzie ludzi:
- w sobie osadzonych,
- wewnątrz sterownych,
- samodzielnie decydujących o swoim życiu,
- świadomych
TYM szybciej i łatwiej się to ustabilizuje.


Tak jak to Greg Braden podał w swoich pracach,
potrzeba pierwiastka kwadratowego z 1 % populacji danej grupy.
Na skalę ziemi potrzebujemy ok 8000 dobrze wyszkolonych świadomych ludzi.
TO wszystko.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2011, 11:50 
Hakun pisze:
Każde dziecko także samo wybiera sobie rodziców,
tak więc jeśli trafi na kurczaki w przebraniu ludzi,
które dopiero zainstalowały się w ciałach ludzkich
i żywo interesują się wszystkim co matrix oferuje
TO TAKICH RODZICÓW CHCIAŁO
i TO SĄ IDEALNE DLA NIEGO WARUNKI ROZWOJOWE.
TO wszystko.



No to moje dzieci wybraly sobie niezla matke-dziwaczke. A tak na powaznie. To, co piszesz brzmi po prostu logicznie.



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2011, 12:01 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
La_Mandragora pisze:
No to moje dzieci wybraly sobie niezla matke-dziwaczke.


Trzeba mieć odpowiednią karmę, żeby móc mieć rodziców
lub przyjaciół w koło, którzy mają dostęp do dharmy,
do informacji czym jest umysł i mieć to szczęście szerszej
perspektywy do początku!!!

Tak więc trafił Ci się zapewne jakiś komandos...
ROdzaj kombinezonu - to już formalność...

La_Mandragora pisze:
A tak na powaznie. To, co piszesz brzmi po prostu logicznie.


Bo to są konkrety.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 mar 2011, 12:13 
Hakun pisze:
La_Mandragora pisze:
No to moje dzieci wybraly sobie niezla matke-dziwaczke.


Trzeba mieć odpowiednią karmę, żeby móc mieć rodziców
lub przyjaciół w koło, którzy mają dostęp do dharmy,
do informacji czym jest umysł i mieć to szczęście szerszej
perspektywy do początku!!!

Tak więc trafił Ci się zapewne jakiś komandos...
ROdzaj kombinezonu - to już formalność...

Matka, wychowanka Swiadkow Jehowy, wybierajaca jednak swoja droge, przez 9 lat zona fanatycznego muzulmanina. :D Jednak jestem pewna, ze nic nie dzieje sie przypadkiem. Jestem kim jestem.

Hakun pisze:
La_Mandragora pisze:
A tak na powaznie. To, co piszesz brzmi po prostu logicznie.


Bo to są konkrety.



Widze i doceniam.



Na górę
   
 
 
Post: 12 mar 2011, 13:07 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
La_Mandragora pisze:
Matka, wychowanka Swiadkow Jehowy, wybierajaca jednak swoja droge, przez 9 lat zona fanatycznego muzulmanina. :D Jednak jestem pewna, ze nic nie dzieje sie przypadkiem. Jestem kim jestem.


Rebeliant.


Prawdziwego potencjału nie da się zakłócić!

POWER FACTOR - przywracanie mocy
http://davidicke.pl/forum/power-factor-przywracanie-mocy-t6477.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 mar 2011, 19:00 
Tak jeszcze a propos rzekomego ADHD. Objawy, ktore moga wskazywac wlasnie na ADHD moze dawac rowniez KISS Syndrom. Leczenie to nastawienie kregow szyjnych u specjalisty (czesto jednorazowe) i problemy z "ADHD" znikaja.



Na górę
   
 
 
Post: 27 lis 2011, 12:03 
Wczoraj siedzialam w jednej ze szkol Waldorfskich (skromne 9 godzin zajec dla rodzicow), gdzie zameldowalam core na przyszly rok szkolny i jak to w waldorfskim stylu, praktyczne objasnianie calej tej pedagiki, ale tez jej podejscia do samej struktury dziecka.

I bylo o szkoleniu zmyslow dziecka.

Antropozofia wyszczegolnia u czlowieka 12 zmyslow. Jednym z nich, jak zreszta w podstawowym podziale, jest zmysl dotyku.

Zmysl dotyku rowna sie miedzy innymi kontakt z Matka Ziemia. Kontakt odczuwany stopami. Dzisiejsza mlodziesz wybujala, wysoka pod samo niebo... nie ma kontaktu z ziemia.

Bylo tez o dzieciach z ADHD, takich, co to caly czas w ruchu, na lawce to tylko sie bujajac, kontakt z innymi dziecmi to bicie, szturchanie. Dziecko stale w ruchu, nie potrafi wysiedziec na miejscu.

Przyczyna: dziecko nie ma kontaktu z wlasnym cialem, nie czuje go. To uderzanie w cokolwiek: przedmiot, czlowieka, to szukanie granicy wlasnego ciala. Dziecko takie robi to poniewaz chce natrafic na te granice.

Oczywiscie przyczyny tego moga byc rozne. Ale fakt taki, ze ta cala "nadpobudliwosc ruchowa" nie bierze sie znikad.

Skojarzylo mi to z kolei z moja cora. Moja cora (z powodu problemow motorycznych) miala bardzo slabe poczucie wlasnego ciala. Jedna z terapeutek na moje pytanie, co moge robic w domu, jak wspierac moje dziecko, powiedziala mi: brac je w ramiona, mocno obejmowac, tak aby czujac pani cialo poczula granice swojego ciala.

I... za kazdym razem, gdy moja corka wpadala w zlosc, bralam ja mocno w ramiona i przytulalam... Kwestia chwil, gdy sie uspokajala. Z czasem tych napadow zlosci bylo coraz mniej.

Oczywiscie pracowalismy i pracujemy nadal nad motoryka itd... bo problemy w jakims stopniu ma nadal, choc radzo sobie coraz lepiej... Ale jedna z form terapii bylo przytulanie, jako wyznaczenie granic ciala dziecka... ktore to sa niezmiernie wazne, aby czulo sie TU i TERAZ.

Czemu pisze to tu? Mysle, ze to ma duzo wspolnego z tematem zaburzen typu ADHD. Zazwyczaj na tego typu zaburzenia nie patrzy sie z tej strony. Raczej, ot... diagnoza, leki... i po problemie. A przeciez problem nadal istnieje. W ten sposob probuje sie usuwac skutki tego, co dzieje sie z dzieckiem... zapominajac, ze stan ten ma swoja przyczyne.



Na górę
   
 
 
Post: 27 lis 2011, 13:55 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 mar 2011, 22:58
Posty: 93
Płeć: kobieta
no jest jeszcze koncepcja diagnostyki karmy łazariewa gdzie on wypowiada się też odnośnie adhd u dzieci. chodzi o to że u dzieci i u dorosłych największa cześć energii 70 -80 procent powinna iść ku Bogu, dziecko które ma jakby zatkany kanał kontaktu z kosmosem i energia do Boga nie wydostaje się - ma nadmiar kinetycznej, psychiczej energii na planie tu fizycznym... co robić??? najprościej nakierować dziecko na kontakt z Bogiem, rozmawiać, modlić się, wspólnie się modlić, pielgrzymować...
tu jest trochę na ten temat ale po rosyjsku
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lis 2011, 16:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 cze 2011, 10:36
Posty: 153
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Płeć: mężczyzna
Myślę, że bardzo pomocną rzeczą dla dzieci z objawami nadpobudliwości, braku koncentracji, agresji i im podobnymi oraz także dla ich rodziców, są techniki wyciszania myśli, uspokajania umysłu. To tylko myśli kształtują naszą osobowość - myśli, które najczęściej nie są nasze. Są tylko pewnymi programami, kluczami, wzorcami, czy wręcz "wtrętami", "chipami" na poziomie subtelnych energii, energii astralnych. Nie ma co ukrywać, że nasza cywilizacja zbliża się nieuchronnie do momentu samozniszczenia, do "czasów ostatecznych" i jak kto woli jeszcze sobie to nazwać. Jest to moment transformacji starych wzorców i kluczy matrixu i zniewolenia. Matrix nie chce tak łatwo się poddać, co dobrze widać choćby i w przytoczonych powyżej artykułach. Żyjemy pod olbrzymią PRESJĄ, a dzieci odczuwają ją jeszcze bardziej, bo do tego dochodzi presja rodziców, szkoły, rówieśników. Dla dzieci to czas poszukiwania wzorców. PRESJA powoduje FRUSTRACJĘ, AGRESJĘ (z niemożności sprostania oczekiwaniom świata, czytaj: systemu, matrixu) i dodatkowy natłok destrukcyjnych w skutkach myśli, które tworzą potem taki a nie inny obraz osobowościowy dziecka. Należy się od tych myśli uwalniać, przestać się z nimi identyfikować, gdyż prawdziwą głębią naszego istnienia, naszą prawdziwą wewnętrzną inteligencją jest CISZA i SPOKÓJ. Trzeba się tylko umieć do nich odwołać i dotrzeć, a odzyskamy wówczas trzeźwe spojrzenie na otaczający nas świat wraz z jego wszystkimi zjawiskami.

Poniżej krótki filmik pokazujący efekty zastosowania medytacji transcendentalnej u u uczniów z USA:
phpBB [video]


:hejka:

PS.

Nie zrozumcie proszę mojej wypowiedzi jako zachęty do wyzbycia się wszelkiego myślenia. Żyjemy bowiem po to w ciałach fizycznych w świecie dualizmu, aby DOŚWIADCZAĆ siły kreacji naszych myśli. Pytanie tylko, czy warto utożsamiać się i pielęgnować myśli sprzyjające destrukcji nas i przestrzeni wokół nas? Wydaje mi się, że już należy powiedzieć temu STOP, gdyż widzimy jak wygląda świat za oknem... Bo przecież każdy z nas jest Stwórcą w skali mikro, na tyle na ile jest to nam potrzebne w danym życiu. Wykorzystujmy więc naszą moc ŚWIADOMIE, bo bycie Kreatorem oznacza również ODPOWIEDZIALNOŚĆ za siebie i za otoczenie. Nic się nie dzieje bez naszego udziału. Pytanie tylko czy nasz udział jest świadomy, czy też nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lis 2011, 22:05 
To prawda z tym wyciszaniem. Wyciszenie moze przyniesc chocby muzyka relaksacyjna. Ja medytuje... cora siada czesto przy mnie i robi to samo co ja. Tez medytuje. Moja mala medytujaca 5-latka. A potem wstaje taka cichutka i zadowolona. Takze potwierdzam @UlotneMysli1 to, co napisales.



Na górę
   
 
 
Post: 29 lis 2011, 20:44 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 mar 2011, 22:58
Posty: 93
Płeć: kobieta
hiperaktywność dzieci od 30 sek

phpBB [video]


jeśli jest potrzeba mogę dokładniej tłumaczyć



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lis 2011, 20:17 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 gru 2010, 10:49
Posty: 122
Płeć: kobieta
Moja mama trafnie stwierdziła "Kiedyś nie było czegoś takiego jak ADHD, wymysły..."

_________________
[b][Youtube]http://www.youtube.com/nivienne22[/Youtube][/b]

[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/0b1f6d72c9.png[/img][/url]
[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/eb4b6c60e4.png[/img][/url]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lis 2011, 20:39 
Kiedys wielu rzeczy nie bylo. Kiedys byly tylko dobrze wychowane dzieci lub zle wychowane dzieci. Teraz wielu rodzicow nie musi wychowywac, bo po co? Zdiagnozowane ADHD czy jakies tam inne zaburzenie. Na papierku jest. Nic nie da sie zrobic. Ten typ tak juz ma. A ja wiem, ile mozna zdzialac wychowaniem w domu. Oczywiscie wychowanie to przede wszystkim wlasny przyklad.
Kiedys np. nie bylo dysleksykow czy jak zwa sie dzieci z tym "zaburzeniem". Dzis pelno tego. Ostatnio troche czytalam na ten temat i wlasnie problemy z pisanem wynikaja wtedy, gdy dziecko uczy sie... za wczesnie czytac i pisac. Dzieci maja rozne tempo i zbyt duzy nacisk i stres w tej kwestii owocuja potem takimi problemami. Jest udowodnione, ze gdy tego stresu nie ma a dziecko np. uczy sie w swoim wlasnym tempie, tych problemow nie ma. Itd. itp. Kiedys wielu problemow nie bylo bo nie bylo takiego nacisku spolecznego... i nie tylko zreszta. Teraz wszyscy musza byc tacy sami, najlepiej geniusze, maja osiagac duze i szybkie efekty. Ktos, kto pozostaje w tyle... no nienormalny, zaburzony.
Kladzie sie nacisk na instytucje panstwowe, jak przedszkola, szkoly, ktore to wlasnie wylapuja rozne zaburzenia u dzieci (ktorych biedny rodzic w domu nie byl w stanie zauwazyc), dzieci sa diagnozowane i dalej oddawane pod skrzydla instytucji panstwowych na wszelkiego rodzaju terapie, osrodki pomocy i szkoly o konkretnym profilu dla dzieci np. mniej sprawnych czy jak tam.
Przy okazji podstawowa komorka spoleczna, rodzina, rozpada sie. Rodzice nie ufaja w swoje wlasne zdolnosci jako tych, co to wychowuja dzieci i nadaja im zyciu kierunek. Odpowiedzialnosc oddaja w rece wladz i insytucji panstwowych. I to dobrowolnie, w imie dobra dziecka.



Na górę
   
 
 
Post: 30 lis 2011, 22:40 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 gru 2010, 10:49
Posty: 122
Płeć: kobieta
La_Mandragora, o tak, zgadzam się z tym co mówisz. Rodzice oddają dzieci do szkoły i zakładają, że szkoła je wychowa, natomiast kiedy pojawiają się problemy, trudności w szkole, nauczyciele, "wychowawcy" stwierdzają, że dziecko jest niewychowane/źle wychowane (przez rodziców rzecz jasna). Nieraz dochodzi wtedy do skrajnych przypadków, kiedy rodzicom zarzuca się niekompetencję, nieporadność a nawet dąży się do odebrania im praw rodzicielskich. No to jak to jest? Kto w końcu powinien wychowywać dzieci? Oczywiście, pierwszym wzorem są rodzice i bardzo wiele zależy od nich. Kiedy rodzice są odpowiedzialni (w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu) mamy szczęście. Ale - do pewnego momentu. Kiedy dziecko idzie do szkoły, musi podporządkować się szkolnym zasadom. Kiedy dziecko było wychowane przez rodziców o innych od powszechnie wyznawanych poglądów, będzie się wyróżniać. Jeśli przy tym nie będzie chciało się z czymś zgodzić i zacznie się buntować, od razu dostanie metkę niewychowanego lub właśnie - ADHD. Takich sytuacji jest niemało. Np. kiedy rodzice nie są katolikami. Bo większość polaków jest. Lekcje religii do ukończenia gimnazjum są obowiązkowe. No jak to, żeby dziecko nie chodziło na religię? Jak to może być! Co to za rodzice! Możliwe, że da się jakoś to rozwiązać, chociaż prawdę mówiąc, nie spotkałam się z takim przypadkiem. Z tego co mi wiadomo, zawsze są z tym niemałe problemy i sama je miałam. Bo nauczyciele, jeśli już zaakceptują to, że dziecko i rodzice nie są katolikami, mówią "przecież nic się nie stanie jak się nauczy 'ojcze nasz'". (Czy ktoś może mi wytłumaczyć ten sposób rozumowania?). Kolejny problem pojawia się, gdy rodzice pracują, odbierają dziecko ze szkoły dopiero po południu, ze świetlicy i wypadałoby, żeby dziecko zjadło obiad. A co, kiedy jest z rodziny wegetariańskiej/wegańskiej? Znacie stołówkę, która poszła na ugodę i zgodziła się przygotowywać pełnowartościowe posiłki bezmięsne? Ja nie znam. W najlepszym wypadku pozostawała opcja "obiad minus mięso". Tragedia... Dzieci, które się wyróżniają są niewygodne. Bezwzględnie zatem muszą być chore na ADHD, ADD czy cokolwiek innego, byleby można je sklasyfikować, zaszufladkować i najlepiej poddać terapii (lekami czy u 'specjalisty') aby otumanić, podporządkować, czyli innymi słowy - wyprzeć kreatywność i wbudować kolejną cegłę w mur.
Przepraszam za tak długi post, trochę mnie poniosło :P

_________________
[b][Youtube]http://www.youtube.com/nivienne22[/Youtube][/b]

[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/0b1f6d72c9.png[/img][/url]
[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/eb4b6c60e4.png[/img][/url]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lis 2011, 23:14 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 mar 2011, 22:58
Posty: 93
Płeć: kobieta
choć nikt nie zgłaszał zainteresowania, przetłumaczyłam filmik powyżej - jak umiałam

Skąd u dzieci syndrom podwyższonej aktywności?
U dziecka energia powinna iść ku Bogu – duża część energii, i kiedy to tak się dzieje – on jest normalny. I jeśli u dziecka ta [harmonijna] energetyka jest zbita – to energia która idzie na kontakt z Bogiem, a to jest bardzo duży kanał, - jest po prostu przekierowana i dzieciaka zaczyna trząść, on biega, jest po prostu hiperaktywny.

Co można zrobić?

Można nauczyć go modlić się i być dobrodusznym (…) i wtedy jego pobudzenie zmniejszy się.

A co dzieje się teraz na zachodzie? Zrobili [dziecku z ADHD ] zastrzyk – wstało dobre, spokojne. Do czego to doprowadzi? Kanał się zwęża [?] energia jest zgłuszona, kanał jeszcze bardziej się zwęża. Dziecko dostaje zastrzyki, neuroleptyki i jest spokojne. Ale czy on będzie miał dzieci w przyszłości ?– ja bardzo wątpię. To po prostu nieprawidłowe rozdzielenie energii.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 gru 2011, 21:26 
:)
fajny temat...jak dla mnie akurat na czasie.
Po przeprowadzce w nowej szkole pani sie ostro wziela za mojego syna.
Ma na pewno ADHS albo ADS. I to musi zbadac psychiatra... i szkolny pedagog i jeszcze inne osoby, bo szkola dostaje dofinansowanie do takich specjalnych dzieci.

I oczywiscie poszlismy do psychiarty i na badania EEG, przed ktörymi lekarz stwierdzil, ze möj syn zachowuje sie jak dziecko z ADHD a po badaniach juz jest atestowanym normalnym osmiolatkiem. :cooo?:
Cöz... bez komentarza...
Na odchodne zalecil nam sie dokaldniej przebadac i stwierdzil, ze Ritalin wcale nie jest takie zle i dlaczego nie chce tego podac malemu...bo musze pamietac o tym, ze to JA ponosze odpowiedzialnosc i wlasnie marnuje dziecku szanse na "zdrowy" rozwöj :bangheadwall:

Ach... wlasnie...
ADHD...
:hejka:

ale ostatnie wiadomsoci ze szkoly sa rewelacyjne- möj posadzony o ADHD syn jest dzeickien najlepszym w klasie :cooo?: ..ma tylko male problemy z pisaniem, bo motorycznie jest troszke do tylu...
czyli caly dym zrobila pani nauczycielka troche za wczesnie, a maly musial po prostu sie odnalezc w nowej sytuacji...co mu sie ponadprzecietnie udalo. Bez RITALIN!!!!!! :okok:



Na górę
   
 
 
Post: 05 gru 2011, 21:44 
Freya... to samo przechodzilam ze srednia cora. Tyle, ze u nas parcie bylo na Zespol Aspergera. Teraz stoimy przed wyborem szkoly. Zameldowalam mloda do dwoch szkol Waldorfskich w naszym miescie (tak asekuracyjnie :D ) i jednej publicznej (bo tak trzeba). Dla mnie publiczna szkola to samo zlo... Tak, jak u Ciebie z tym dofinansowywaniem w szkole to u mne bylo z dofinansowywaniem w przedszkolu. KONIECZNIE zdiagnozowac corke jako autystyka. Pani dyrektor przedszkola wie lepiej! Pani ergoterapeutka tez! TO nic, ze lekarz pediatra i paru innych nie podzielali tego punktu widzenia, ale one wiedzialy lepiej.
Co lepsze... pomimo, ze diagnoze latwo postawic nie jest, pani dyrektor przedszkola juz umawiala mi wizyte u pani doktor z Gesundheitsamtu, ktora taka diagnoze wystawi mi od reki. Zeby ulatwic mi zycie. A przedszkole dostaloby ulge w postaci pomniejszenia grupy przedszkolnej o dwoje dzieci. Zamiast 20. dzieci mieliby 18 dzieci za te sama kase co do tej pory oczywiscie.

My wtedy przedszkole zostawilismy. Szukalismy potem przedszkola innego, padlo na Waldorfskie. Wszystko pieknie cacy, dopoki w swojej naiwnosci nie pochwalilam sie w Centrum Terapeutycznym, ze my tam a tam diagnozy nie potrzebuja. Nawet informacji z przedszkola nie dostalismy. Zapomniano o nas. Dopiero jak sie dodzwanialam to niemrawe "ah, przepraszamy, ale pani corka miejsca niestety u nas nie znajdzie" i to pomimo tego, ze wczesniej wszyscy nam ciuciali, ze nie, pani corka ma ogromne szanse. Potem pani terapeutka dopytywala sie, co my dalej w tym temacie planujemy a ja do niej, ze "nie lubie zapeszac i nie bede sie chwalic niczym, czego nie mam pewnie w garsci". To pani terapeutka bardzo zawiedziona mine miala.

Teraz do tego przedszkola szykuje najmlodsza i panie przedszkolanki (z Waldorfskiego) w poklony bija, ze sredniej nie przyjely. No nic... mea culpa za moja naiwnosc.

W kazdym razie, co w tym temacie trzeba przejsc.... wiem bardzo dobrze. I to, jak reaguja tu na NIE diagnozowaniu... tez wiem.

W bylym przedszkolu zostalam wyzwana od zlych matek, ze szkodze swojemu dziecku, a jak powiedzialam, ze biore je stamtad... oh! pani dyrektor zawolala od razu inne przedszkolanki, zeby pokazac jaka to nieodpowiedzialna matka przed nia stoi.

No nic. Balam sie wtedy jak diabli, chodzilam po adwokatach, zeby dowiedziec sie, jak wyglada moje prawo. I upewnilam sie, ze NIKT i NIC nie ma prawa m nie do NICZEGO zmusic. Rowniez do zdiagnozowania dziecka.


Dodam, ze ja sama bylam dzieckiem ciagle marzacym, z glowa w chmurach, nie umiejacym usiedziec spokojnie w lawce... testy psychologiczne wykazaly wyzszy niz przecietny poziom IQ... I wlasnie czesto to jest przyczyna tej dziwnej nadpobudliwosci u dzieci. Ja idac do szkoly umialam pisac i czytac, znalam rosyjski alfabet i jezyk migowy, bo sie nauczylam w domu z nudow. ;)



Na górę
   
 
 
Post: 05 gru 2011, 22:05 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 gru 2010, 10:49
Posty: 122
Płeć: kobieta
Też szybko nauczyłam się czytać i pisać. Chwalono mnie również za ponadprzeciętne rysunki i wybitną muzykalność. Ale pomimo tych zalet zawsze byłam niegrzecznym dzieckiem i w ogóle najgorszą z dziewczynek w przedszkolu (co utrzymywało się później jeszcze przez całą podstawówkę). ADHD nie zdiagnozowano - widocznie wtedy nie było jeszcze na to takiej mody jak obecnie :język:

_________________
[b][Youtube]http://www.youtube.com/nivienne22[/Youtube][/b]

[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/0b1f6d72c9.png[/img][/url]
[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/eb4b6c60e4.png[/img][/url]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 gru 2014, 13:17 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 29 paź 2014, 13:55
Posty: 2
Płeć: kobieta
Ja do leków na adhd podchodzę bardzo steptycznie... wyczytałam na http://adhd24.pl/leki-stosowane-w-adhd/ duża częśc tych leków ma skutki uboczne... Niby sa skuteczne a mimo to objawy takie jak "Zmiany EKG" wydają się być dość straszne



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2014, 22:44 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 889
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
ADHD - kolejna metoda do degradacji człowieka psychofarmaceutykami już w dzieciństwie.

Mnie ominęły jeszcze te czasy ale wedle obecnych "diagnoz" adhd bym miał - i to potrójne....i to nie jest żadne cholerne schorzenie czy defekt

TO PONADPRZECIĘTNA ZDOLNOŚĆ DO GENEROWANIA ENERGI a co za tym idzie możliwość ponadprzeciętnego doświadczania siebie i potencjalna możliwość użycia tego przeciw matrixowi, który widząc takich osobników postrzega ich jako zagrożenie, gdyż takie osoby są z reguły jak dzikie zwierzę pełne energii, które zamknięto w klatce- oczywiste że będzie ją próbowało rozszarpać i będzie szaleć w środku jak opętany.

To nie dziecko z nadmiarem energii jest problemem- problemem jest klatka która niczym ciasny pojemnik blokuje potężne gromadzące się ciśnienie. Oczywistym jest że wybuchnie- często w destrukcyjny sposób. Więc co robią nadzorcy ?- podają środki odurzające, i to takie które powodują że
energia ta staje się autodestrukcyjna....obraca przeciwko nam samym.

Stado udomowionych zwierząt- urodzonych w niewoli tej klatki ani nie czuje, ani nie widzi, ani nie podejrzewa nawet że coś jest nie tak - ZA MAŁO ENERGII ABY MOGŁO- PROSTE.

Natomiast takie dzieci wręcz pulsują elektrycznością, która niemal skacze w ciele, góra-dół, góra dół. Pewnie że nie mogą one usiedzieć na miejscu bo doprowadza je do szaleństwa... energia porusza się w ciele pobudzając mózg, układ nerwowy, czakry- niech ktoś spróbuje się podłączyć do kontaktu- to może zrozumie dlaczego "dzieci maja problem z czuciem granic" :lol:

Cytuj:
Hakun napisał: ADHD to syndrom gównianego świata wciskanego dzieciom, które są zbyt inteligentne żeby brać na poważnie to co im się wciska - i zbyt mało uformowane w koleinach - żeby przytakiwać że je to interesuje i pasjonuje.


Cytuj:
REBELIANT-
I CHWAŁA CI ZA TE SŁOWA. :)

Od najmłodszych lat często ktoś mi mówił że buntownik ze mnie :mrgreen:



To moje osobiste "zdanie" - ale to "normalne" (potulnie przyswajające chorą rzeczywistość) dzieci mają większy problem niż te z rzekomym adhd- "ciche myszki" zostaną o wiele łatwiej zasymilowane. Czasem widzę takiego "nadpobudliwego"- i często są to dzieci które są nadpobudliwe też w taki sposób, że np. zadają masę pytań- non stop- zastanawiają się nad tym co je otacza, w jakiś intuicyjny sposób kwestionują gówniane odpowiedzi zdebilowaciałych przez system dorosłych (aka upośledzonych kaleków).

Żadne kuźwa leki- ŻADNE. Ukierunkowanie na rozwój świadomości, pomoc w opisaniu w jakim środowisku się znajduje, danie mu dostępu do alternatywnej wiedzy- WAŻNE. Z czasem samo się odnajdzie i znajdzie odpowiedzi oraz co ma robić. Dobre jest dodanie jakiejś aktywności ruchowej gdyż zanim zdoła ono ukierunkować energię poprzez wewnętrzną kontrolę i połączenie z WJ to ukł nerwowy będzie bardzo mocno przeciążony-czasem trwale.

Ten świat upada- ale walczyć trzeba do końca, przynajmniej o nas samych- bo tak naprawdę nie możemy stoczyć tej walki za nikogo innego, możemy tylko innych do tego zmobilizować.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2014, 10:40 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 sie 2014, 16:59
Posty: 91
phpBB [video]



Może się powtarzam, ale każdy rodzić powinien być świadom tego o czym mówi profesor Thomas SZasz.

Mam syna co ma 6 lat i jemu szkoła chce przypisać ADHD, może jak będę miała więcej czasu to później opiszę naszą sytuacje w wolnej chwili.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2014, 15:17 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
No coz, zyjemy w spoleczenstwie, w ktorym kazdy musi byc taki sam. Innosc jest tlumiona. Szufladki, etykietki.
Wszelaki bunt jest pietnowany. Buntownik to osoba, ktora nie da sobie nalozyc kajdanow, ktora chodzi wlasnymi drogami.
Sama bylam takim dzieckiem. Nauczycielka w 8-ej klasie, jak miala wydac o mnie opinie, napisala, ze Kaska nie jest jak inne dzieci "chodzi wlasnymi drogami, osiaga kazdy swoj cel, ale po swojemu, nie narzuca nikomu swojego zdania, ale tez nie da sobie nikomu wejsc na glowe". ;)
No coz, typowe ADHD podszyte autyzmem.

Ludzie maja byc jak zombiaki i tyle. Jeden buntownik, taki konkretny, to brak zgody na nude i przecietnosc. To takze wplyw konkretny na najblizsze i dalsze otoczenie. Przez co takze zmiana sposobu myslenia u innych ludzi. ;) ADHD to takze przede wszystkim nadmiar energii. Nie dosc, ze nieusluchane, to jeszcze nieposkromione. Czy tacy ludzie (takie dzieci) sa na reke systemowi? Nowatorzy, z kopa energii i zapalu? No prosze... :haha:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group