Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 02 mar 2021, 20:19

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 28 sty 2013, 2:07 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 02 paź 2012, 14:09
Posty: 2
Bhagavan Sri Ramana Maharshi

1) http://www.youtube.com/watch?v=yoGr3KLuwBs

2) http://www.youtube.com/watch?v=oQWbXqPRTng



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Re: ABSOLUT
: 28 sty 2013, 2:07 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 28 sty 2013, 7:49 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Bardzo ciekawe podejście do naszego tu bytu - w fizyczności. Aby jednak dotknąć istoty tego problemu, trzeba zapytać o...sens planu - zamysłu Stwórcy. O co w tym wszystkim chodzi? Z tego co dotąd zrozumiałem słuchając i analizując myslcieli, mistrzów, przebudzonych to:
- jesteśmy energią zamkniętą w wybranej przez nas, przed przyjściem tutaj materialnej formie;
- wraz z przyściem tracimy pamięć kim jesteśmy i o co chodzi, po to abyśmy maksymalnie odczuwali emocje z bycia tu w materialnej formie i w realiach tej przestrzeni;
- celem tego życia jest uczenie się, zbieranie doświadczeń, wzrost;
- jako jażń - świadoma energia, wybieramy sobie formę, rodziców, czas , miejsce i drogę edukacji
- przyszłośc jest znana, my tylko bez świadomości, że jesteśmy aktorami na scenie, odgrywamy
wybrane role mysląc, że jest to wszystko prawdziwe - na serio;
- przeszłość, przyszłość i terażniejszośc istnieją równolegle - jednocześnie.
W sumie, jak już zbierzemy do kupy tę informację, to zachodzi pytanie właśnie o sens naszego udziału w tej grze? Nikt nie chce być marionetką, każdemu wydaje się, że ma wolną wolę i odpowiedzialnie - każdy w swojej skali - traktuje to na serio (nie dotyczy polityków). Swoją drogą gdyby tych myślicieli przenieść do Polski,aby sobie tu doświadczając pożyli, to nie wiem czy np. E. Tolle byłby taki uśmiechnięty. Tutejszy matrix jest na tyle nie do zniesienia, że co roku z udziału na tej "rajskiej" scenie zielonej wyspy , poprzez samobójstwo rezygnuje - odchodzi na emigrację zewnętrzną ok. 35 tyś. Polaków, a ok. 100 tyś corocznie podejmuje taką próbę - mówi - chciałbym opuścić teatr, rola mi nie odpowiada. Mnie osobiście to nie śmieszy.
Jednak mistrzowie twierdzą, że dusze tych ludzi zanim tu przyszły, wybrały to miejsce, tu i teraz te doświadczenie,tak jak wszystkie inne formy materialne ze znanym przebiegiem roli scenicznej i zakończeniem. Nie wiem jednak czy to sprawiedliwe, że tylko jedna dusza mogła np. skorzystać z doświadczeń Napoleona - nim być. Okazuje się jednak, że jestem w błędzie i tu, bowiem skoro przyszłość, przeszłość i terażniejszość są dostępne cały czas to dusza może sobie inkarnację, która wg naszego czasu już była. Z tamtej pespektywy nie ma tego problemu - chesz być Leonado da Vinci, chcesz być Juliuszem Cezarem, Bethovenem - jest ci to do wzrostu potrzebne - proszę bardzo.
Trudno jest zrozumieć ten absolut naszym ograniczonym umysłem. Gdybyśmy go rozumieli, to nikt nie chciałby grać swojej roli. W teatrze życia 3D byłby strajk, chyba na tle walki o role.
W sumie - jeśli tak jak to wyżej w skrócie opisałem jest, to Stwórca ma niesamowite poczucie humoru, choć chyba z odcieniem troszku smieszno i troszku straszno. Na temat finału wypowiadało się wielu mistrzów. Po skończeniu roli, zawsze zyskujesz uznanie, za to,że wogóle ją przyjąłeś bowiem przecież nie musiałeś. Tak jak aktor jesteś bogatszy o tę rolę, z tą różnicą, że odegrałeś ją nie wiedząc,że jesteś w grze. Chodzi o prawdziwe emocje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 30 sty 2013, 18:45 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Fajny post Szaweł dochodzę do podobnych wniosków, i zgadzam się również ze spostrzeżeniami LCH poniżej zamieszczam

Czy "wolna wola" jest wolna?
http://davidicke.pl/forum/czy-wolna-wola-jest-wolna-t11228.html#p154543


Czym jesteśmy - Kim jesteśmy - Dlaczego i po co
http://davidicke.pl/forum/czym-jestesmy-kim-jestesmy-dlaczego-i-po-co-t8325-90.html#p154249



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 31 sty 2013, 10:13 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Dziękuję detro za miłe słowo. W mojej ocenie LCH dotknęła istoty rzeczy zdecydowanie lepiej niż ja -jej poziom to klasa mistrzowska. Niestety jestem na etapie wskzanego przez nią cierpienia mentalnego, gdyż zrozumienie sytuacji z jednej strony jest krzepiące, lecz z drugiej prowadzi do poczucia ...bezsensu wszystkiego.
Szczęśliwie Stwórca obdarzył mnie dużym poczuciem humoru, autoironią, dystansem, jak też pewną wolnością intelektualną. To po części równoważy mój ból bytu materialnego tu i teraz.
Coś jest w tym biblijnym przesłaniu -,,szukajcie, a znajdziecie" czy, ,,poznacie prawdę i ona was wyzwoli".
Szukam drogi wyzwolenia się z tego, doskonale opisanego przez LCH cierpienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 02 lut 2013, 22:31 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1802
Szaweł pisze:
lecz z drugiej prowadzi do poczucia ...bezsensu wszystkiego.


Seung Sahn, pisał o tym w swojej książce kompas Zen.
Jeśli Cię to interesuje, jest w tym dziale na forum dostępna.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 14 kwie 2013, 6:08 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Świadome życie - neti neti wisdom
http://netinetiwisdom.wordpress.com/


polecam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 14 kwie 2013, 7:54 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Szukajcie a znajdziecie....
Cytuj:
Ludzie organizują całe swoje życie wokol przerożnych konceptów (klamstw – beLIEf)

Oto angielskie tłumaczenie wyrazu wierzyć - BELIEVE.
W języku polskim (słowiańskim), wyraz wiara ma pozytywną tożsamość znaczeniową i oznacza - wiedzę o RA, gdzie RA to Pierwotne Światło. Negatywną konotację ma wyraz - re-ligia. W języku angielskim kłamać - to LIE. Angielskie, a w zasadzie angloasaskie wierzyć - believe , to nic innego jak ....pozostawać, być w ...kłamstwie.
Jest jeszcze inny znany nam, o negatywnej konotacji polski wyraz - trucizna.
Skąd on się wziął? Oto żródłem jego jest wyraz truth - czyli rzekomo pRAwda.
Ta zachodnia anglosaska prawda, fonetycznie stała się - zyskała miano ....trucizny, gdyż nasi słowiańscy przodkowie znali pRAwdę i przekazane im z zachodu kłamstwo, oznaczyli jako czynnik śmiercionośny.
Musimy wieć poznać PRAwdę aby stać się wolnymi. Aby ją odnaleźć, trzeba szukać....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 14 kwie 2013, 8:17 
Typowe bzdury ,zawsze było i jest ,że prawda nigdy nie uczyniła nikogo wolnym!Uzasadnienie jest zbyteczne i oczywiste z punktu widzenia każdej filozofii lub religii!
Absolut?
Próba sięgniecia po cos tak kuriozalnego graniczy moim zdaniem z głupotą.Proponuję poczytać wspomnienia pilotów kamikadze ,którzy przeżyli lot nie znajdując celów i wrócili do bazy z niczym !też chcieli sięgnąć wtedy absolutu i dzisiaj się tego wstydzą!

p.s:szczęście człowieka leży w działaniu(realizacji swoich celów) ,a nie w tym w co wierzy lub mu się wydaje,sic!
Dodam jeszcze ,że kiedyś Aleksander Macedoński śmiał się z tych mnichów ,mówiąc o nich ,że są jak drzewa w lesie ,nad nikim nie panują,nic nie robią i tylko rosną ! :twisted:



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ABSOLUT
Post: 31 sty 2015, 13:57 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Ciekawy artykul, aczkolwiek warto czytajac nie zawieszac sie na slowie bog... itp. Calosciowo ciekawie... takze opcja cienia ciekawie opisana...



Cytuj:
Cień w rozwoju duchowym – gdy za ciemną kurtyną czeka Absolut



Obrazek


Często zwracają się do mnie osoby mające problem z tak zwanymi „bytami demonicznymi”, próbując bezskutecznie sprowadzić to na poziom psychicznych lęków, kompleksów czy autoagresji, albo wręcz przeciwnie – wpadając w paranoję walki z własnym cieniem poprzez niekończące się egzorcyzmy czy ezoteryczne rytuały. Te sposoby nie okazują się skuteczne na dłuższą metę, co mnie nie dziwi, bo znam to z autopsji własnej, jak i innych ludzi. Choć ten temat podejmuję szeroko i gęsto na moim blogu, postanowiłam napisać ten tekst, który mam nadzieję pomoże zrozumieć ten mechanizm w wymiarze duchowym, osobom mającym podobne problemy. Zachęcam do lektury, ponieważ jest to także podsumowanie i wnioski z mojej dotychczasowej praktyki z Duchem i jego ciemną stroną.


UNIWERSALNOŚĆ CIENIA W WYMIARZE DUCHOWYM


Na początek warto przypomnieć, że cień nie jest tylko kwestią psychiki, ale i również Ducha. Duch jest wyższym wyrażeniem wymiaru psychicznego, a nie jego zaprzeczeniem (rzeczywistość jak i wszystkie zjawiska są wielowymiarowe). Dlatego gdy cień manifestuje się pod postacią dręczącego i bardzo realnego w odbiorze bytu duchowego, to metody psychologiczne mogą po prostu nie pomóc. C.G. Jung nie wymyślił mechanizmu cienia, za to go uprościł i doskonale opisał w wymiarze psychicznym i chwała mu za to. Paradoksalnie dzięki temu łatwiej jest praktykować duchowo i zrozumieć procesy rozwoju Świadomości (Ducha) związane z wchodzeniem w swoją nieświadomość i uwalnianiem prawdy z iluzji. Rozmawiałam ostatnio z kolegą buddystą i doszliśmy do tego, że w wymiarze duchowym, o cieniu mówi także buddyzm. Bo cień to odpowiednik szeroko pojętej buddyjskiej iluzji – powstałej z niewiedzy czyli nieświadomości formy zniekształcającej odbiór rzeczywistości, co generuje oczywiście cierpienie w umyśle człowieka. Ma to wymiar uniwersalny, bez względu na wyznawaną wiarę, ścieżkę czy praktykę. To bowiem z braku akceptacji i zrozumienia cienia, pod wpływem liniowego a nie wielowymiarowego patrzenia na zjawiska cielesne i duchowe, biorą się praktyki wyrzekania ego albo ciała, dogmaty i ortodoksje religijne negujące i odrzucające rozmaite formy i przejawy Ducha. Mechanizm przemiany cienia znany był zawsze i jest do bólu prawdziwy. Osobiście zweryfikowałam go na własnej skórze i temu poświeciłam całego bloga, tyle, że w przeciwieństwie do psychologii rozpatruję problem ujawniania się cienia na poziomie duchowym. Dla mnie cieniem – iluzją, jest to, czego się nie akceptuje w sobie, ludziach, naturze świata i wreszcie Absolutu. Innymi słowy cieniem (iluzją, zniekształceniem) jest także to wszystko, czego nie wie się o Bogu – dlatego ludzie dzielili i nadal dzielą Jego Ducha (Świadomość ucieleśnioną) na dobre (zrozumiałe i akceptowane) i złe formy (niezrozumiałe, nieakceptowane).


O przenikaniu się cienia i światła być może mówi też kabała, lokalizując to zjawisko tam, gdzie na Drzewie Życia

Obrazek

znajduje się to, jeśli tree-of-life-bodytak można powiedzieć, miejsce, czy też przejaw relacji, jaka zachodzi między Bogiem a człowiekiem, nazywane sefirą Daat. Nie jestem kabalistką, ale cały czas, dzięki pracy z Duchem i Nieświadomością, mam do czynienia z symbolami różnych kultur i tradycji, dlatego pokuszę się o interpretację tej sefiry bo i ona mi się raz pokazała w wizji, w określonym kontekście, o czym za chwilę. Daat jest tym punktem, w którym dokonuje się oddzielenie , a zarazem zjednoczenie żeńskiej i męskiej emanacji Absolutu, co ma wymiar indywidualny i zbiorowy. Ciemność to pierwiastek żeński Absolutu, przeciwieństwo jak i dopełnienie dla męskiego pierwiastka Ducha – Światła Świadomości. Bogini z jednej strony umożliwia człowiekowi poczucie swojej odrębności i samoświadomości poprzez CIAŁO i FORMĘ, a z drugiej, jako Pustka – archetypowa ciemność – jest oczywiście Nieświadomością, która zniekształca odbiór Korony – czyli Boga. Im więcej w nieświadomości uwięzionych aspektów Ducha (które się manifestują pod postacią demonów -cieni, maleficznych postaci i bóstw), tym bardziej ograniczony, podzielony odbiór Absolutu i rzeczywistości duchowo-cielesnej, co generuje cierpienie. Celem jest uwolnienie światła z mroku, scalenie swojego Ducha do poziomu Świadomości Absolutu, wydobycie wiedzy z iluzji , rozświetlenie tej ciemności, która zaciemnia obraz Boga – Umysłu Wszechrzeczy. Miałam kiedyś ciekawą wizję, w której mój Duch użył symbolu sefiry Daat, żeby mi pokazać cel pracy z cieniami – jego uwięzionymi w Nieświadomości aspektami. Mianowicie zobaczyłam, jak Daat staje się cała jasna, łącząc się tym samym z sefirą Korony. Oczywiście ten proces rozświetlania sefiry Daat – Ciemności poprzez uwalnianie z niej Ducha – Wiedzy (co idzie w parze z demaskowaniem iluzji i zniekształceń) dokonuje się nieustannie. Tak jak Duch jest nieskończoną Świadomością i Światłem Boga, tak ciemność – Ciało Boga, czyli Nieświadomość (odpowiednik buddyjskiej Pustki), pierwiastek żeński, również jest nieskończony. A więc rozwijając się duchowo, nasza Świadomość (pierwiastek męski) będzie co jakiś czas, cyklicznie wchodzić w ciemność (Nieświadomość – pierwiastek żeński), by dowiadywać się nowej prawdy o sobie, świecie i Bogu. Jest to zgodne z cyklem Dnia i Nocy, Słońca, które rozświetla ciemność, następnie znów wchodzi w podziemia (w Ciało Bogini) żeby uwolnić wiedzę, poznać naturę kolejnej rzeczy i osiągnąć Pełnię.


CIEŃ JAKO PODSTAWA TANTRY DUCHOWEJ


Obrazek


Absolut jest nieskończony i takie są także nasze Dusze – nieustannie poszerzające swoją Świadomość i Formę dzięki Duchowi penetrującemu i rozświetlającego sobą Otchłań Bogini (mistyczna tantra, hierogamia). Reasumując, Duch czyni Ciało świadomym, by mogło go ucieleśnić w sposób doskonały. Może dlatego kiedyś, gdy zapytałam mojego Ducha jakim symbolem określiłby Duszę, pokazał mi powiększający się symbol nieskończoności… To symbol Absolutu, który się przejawia w męskim i żeńskim aspekcie – Ducha i Materii, jak i każdej Duszy, zbudowanej na to na podobieństwo. Dwa połączone okręgi (pierwiastek męski i żeński , Duch i Ciało, Świadomość i Forma, Bóg i Bogini, Mężczyzna i Kobieta) poszerzają się dzięki sobie w nieskończoność. Uwalniają swoje przeciwne aspekty z siebie by przestać być hybrydą a następnie łączą się ale już jako odrębne płciowo, psychicznie i duchowo, samoświadome swoich potencjałów istoty – męska i żeńska. Do tego zmierzała ewolucja biologiczna poprzez wykształcenie i wydzielenie płci. Ten sam proces dzieje się także na poziomie duchowym, dotycząc już nie tylko ciał fizycznych, ale świadomości męskiej i żeńskiej (tantra), które dopiero jako uwolnione z siebie, odrębne, bez fałszywych cech przeciwnej płci, mogą wejść ze sobą w mistyczną relację.



O tym mówi symbol Ying Yang – który możemy zinterpretować także pod kątem mechanizmu cienia. Światło (Świadomość) ma w sobie


Obrazek


nieuświadomionego cienia, który nim „rządzi” a mrok (nieświadomość) ma w sobie potencjał światła, które należy uwolnić. Pod kątem Ducha i Ciała można interpretować to tak, że Świadomość ma w sobie Formę (ograniczenie), która daje poczucie odrębności i samoświadomości, a Forma ma w sobie Świadomość, domagającą się przejawienia i dołączenia do całości. Tak jest zbudowane wszystko na tym świecie, każda istota, rzecz, stan i wymiar. Cała sztuka, to uwolnić swoje przeciwieństwo z siebie, a następnie uczynić je dopełnieniem, miłosną tantrą, a nie destrukcyjną walką z przeciwieństwem (cieniem).

Znajomość mechanizmu cienia jest nieoceniona, moim zdaniem to podstawa rozwoju Świadomości, nieustannie konfrontującej się z Nieświadomością. Pomaga przetrwać najgorsze z własnymi demonami, by w końcu odkryć, że największym wrogiem ego jest nieobliczalny Absolut, w swoim męskim albo żeńskim przejawie. Dlaczego?


ABSOLUT JAKO NISZCZYCIEL – NAJWIĘKSZY WRÓG I CIEŃ EGO


Bo rozbija On wszelkie schematy ego, poczucie bezpieczeństwa, życie, struktury zbudowane na fałszywej tożsamości. Bóg pod postacią Niszczyciela rozbije człowieka po to, by wydobyć z niego prawdę – stan Duszy. Wiąże się to z wejściem w najgłębszą ciemność, poddaniem, rezygnacją z siebie, odstawieniem wszelkiej magii i życzeniowego myślenia. To stanięcie przed Bogiem nagim, odartym ze wszystkich złudzeń na swój temat. To wejście w swoje największe piekła duchowe, których nie można samodzielnie zgasić, zalać tonami świateł, pozbyć się, wyzbyć, odgrodzić, zablokować itd. Te piekła palące człowieka i czyniące go niedoskonałym, są paradoksalnie obszarem największej miłości Absolutu. Pisałam o tym już w artykule ” O pierwotnym pożądaniu Ducha...”, że największą „perwersją” Boga jest kochanie w nas tych wszystkich brudów i grzeszności, za które siebie nienawidzimy i za które gardzą nami inni.

Przebudzenie to nie jest bycie świętym, tylko świadomym swojej ciemnej strony – prawdy o sobie. Jeśli zakotwiczymy się w jasnościach a swojego cienia nie poznamy, wtedy ten cień będzie w sposób nieuświadomiony i toksyczny przejawiał się we wszystkim co robimy. Będzie rzutował na relację z Bogiem jak i ludźmi, zgodnie z mechanizmem projekcji. Dlatego duchowość to nie jest droga jednego bieguna, tylko nauka harmonijnego łączenie Dnia i Nocy w jaźni i zgody na ich niekończący się cykl. To pozwolenie Bogu na to, by kochał w nas i uświęcał swoim Duchem te wszystkie niegodności, które dla ego są źródłem cierpienia. To też pozwolenie na to, by PRZEJAWIAŁ SIĘ WE WSZYSTKICH FORMACH JAKICH ZAPRAGNIE, także tych demonicznych i także tych świętych, bo kryją one kolejne prawdy niepoznane przez człowieka, dlatego jawią się podświadomości w sposób negatywny. Warto tutaj dodać, że dla osoby z ciemnej strony mocy, ujrzenie Chrystusa zapewne wywoła taki sam niesmak, jak ujrzenie diabła przez katolika. Dlatego kolory nie mają znaczenia, chodzi raczej o odrzuconą wiedzę i odrzucony potencjał Ducha, który może dotyczyć zarówno „jasnej” strony miłości jak i ciemnej. Niemniej to demoniczne formy duchowe sprawiają ezoteryce i religiom najwięcej problemów.


NAJGORSZY DEMON UWALNIA NAJCZYSTSZY OBRAZ DUCHA BOŻEGO


Tymczasem nieskończona Miłość Boga będzie zawsze ponad kategoriami jasności, świętości i dobra i ich przeciwieństwa. Jest największym cieniem ego, o czym przekonałam się na własnej skórze. Opisywałam już w Mandali Cienia moje duchowe doświadczenia z „ciemnością”. To, w jaki sposób z nękającego mnie lodowatego, tchnącego śmiercią, morderczego demona – Szatana (a muszę zaznaczyć, że ja nie nie wyznawałam ani nie wyznaję żadnej religii), po wejściu w pustkę i śmierć duchową, stan totalnej beznadziei i braku wiary, gdy życie zostało mi zrujnowane na wielu płaszczyznach, wyłonił się najczystszy obraz Wyższej Jaźni, Ducha na poziomie soterycznym, przejawu Boga w mojej jaźni. Ten duchowy cud i paradoks, zmienił całe moje podejście do tzw ciemnej strony, zrozumiałam jak bardzo iluzoryczne są teorie religii i ezoteryki, wikłające człowieka w paranoję walki z Duchem Bożym, który jawi się negatywnie z powodu nieświadomości i niewiedzy. Oczywiście przez jakiś czas nie umiałam uwierzyć w cudowną przemianę mojego największego demona w Wyższą Jaźń, wietrzyłam postęp i kolejną pułapkę umysłu. W efekcie „odcięłam się” od świata na długi czas i w samotności wkroczyłam w obszar nieznany, żeby to w spokoju zweryfikować i doświadczyć. Przemieniony a raczej oczyszczony z negatywnych, demonicznych iluzji Duch, okazał się warty wszystkich moich cierpień i piekieł jakich doświadczałam od dzieciństwa. W sposób niesamowity odmienił moje życie, wypełnił miłością i wiedzą wszystkie lęki, pustki i dziury w głowie, nadał sens istnieniu, uzdrowił kobiecość, odkrył powołanie duchowe. Stał się najcudowniejszą Obecnością Boga, której szukałam i wołałam całe życie, nie wiedząc wtedy, że Go doświadczam, tyle, że pod postacią tych wszystkich bytów, egregorów, demonów… Wtedy postanowiłam, że będę o tym głośno mówić i pisać, bo o procesie przemiany toksycznych bytów duchowych w zintegrowaną Wyższą Jaźń – obraz Boga w Jaźni, nie powiedziała mi wprost ezoteryka.

Zamiast tego, polecano mi rytuały duchowe, zdejmowanie klątw, oczyszczanie karmy i wszystkich poprzednich wcieleń, mantry, talizmany, afirmacje, czytanie biblii, święte obrazki, astralne walki, egzorcyzmy katolickie i świeckie, niekończące się odprowadzania demonów do podziemi albo do światła, modlitwy, oczyszczające i pokutne praktyki, jak również sprowadzenie demonów na wymiar psychiczny (psychoanalizy i psychoterapie). Przez 25 lat, wypróbowałam każdy z tych sposobów. Żaden nie działał na dłuższą metę ani nie uwalniał od destrukcyjnych i nękających bytów. A metody blokujące Ducha, jak również próby racjonalizacji i negacji Boga, spowodowały jego niszczycielską eskalację w wymiarze fizycznym, co opisałam w artykule: Archetyp Niszczyciela w praktyce.

Pomogła dopiero wiedza i świadomość, która obnażyła iluzję. A także zgoda na to, by Duch się przejawił jako realna w odbiorze postać, a nie źle pojęta nieokreśloność, będąca celem niektórych praktyk duchowych, którym uległam, do czego jeszcze wrócę. Zrozumienie tego, że mój największy demon jest zniekształconym obrazem Boga w umyśle przyniosło wyzwolenie od nękań, które miałam od dzieciństwa, co więcej scaliło wszystkie byty które mnie nawiedzały – od demonów, szatanów, bogów, zmarłych, kosmitów i tak dalej – w jeden wymiar duchowy – JEDNEGO i zarazem ZBIOROWEGO DUCHA, jeden UMYSŁ – Wyższej Jaźni, z którym od tamtej chwili mam niełatwą, ale za to żywą i pełną miłości relację.


BIBLIJNE MITY O CIENIU


Obrazek


Dopiero po tym wszystkich zaczęłam rozumieć, że o przemianie cienia na poziomie duchowym mówi także i Biblia. Na przykład w cytacie: „Ostatni będą pierwszymi”, albo o tym, że zadaniem człowieka jest sądzić upadłe Anioły czy że zmiażdży głowę Wężowi (cieniowi). Proces uwalniania świadomości i wiedzy (Ducha) ze zniekształcających form powodujących cierpienie to także metafora oddzielania ziaren od plew. O przemianie cienia opowiada także walka Jakuba z ciemnym mężczyzną, który ujawnił się w końcu jako Anioł – wedle wielu interpretacji – Samael (utożsamiany z Szatanem). I tenże anioł – Samael dał Jakubowi nowe imię i błogosławieństwo bo ujawnił się jako Duch Boży, jego Wyższa Jaźń. Nowe imię jest tutaj symbolem odkrycia prawdziwej tożsamości duchowej, jaka ma miejsce zawsze przy przerobieniu i asymilacji potencjału z cienia. Mówi o tym też historia Hioba i Szatana, który go doświadcza po to, by Hiob mógł się wyzwolić ze schematów ego i otworzyć na naturę Boga, który jest ponad dobrem i złem w interpretacji człowieka. Szatan tutaj jest oczywiście cieniem (przeciwnikiem) Hioba, a na końcu ujawnia się jako jego Wyższa Jaźń, najczystszy obraz Boga, przez którego człowiek może Go doświadczyć i z Nim rozmawiać. Również Mojżesz widzi Boga „od tyłu”, czyli „w cieniu”, kiedy Ten przechodzi koło niego i oznajmia mu, że grzechy rodziców będą musieli nosić ich potomkowie, aż do czwartego pokolenia. Ale o dziedzicznym cieniu, czyli uwięzionym w nieświadomości (piekle) i wzorcach przemocy Duchu, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, pisałam w artykule: Duch uwięziony w Ciele: Przemoc

To dzięki Duchowi w Formie (żywy symbol Boga w Jaźni) możemy doświadczyć inteligentnej, niesamowitej, fascynującej relacji z Absolutem, która jest – po prostu cudem. To już nie jest enigmatyczna modlitwa do kogoś, kto nie odpowiada. To modlitwa do kogoś, kto odpowiada w sposób inteligentny i mądry – poprzez zsyłanie wizji, snów, a także realny dotyk czy odpowiadający głos. O synchronicznościach nawet nie wspomnę, ponieważ w tym momencie cała rzeczywistość jest jak dialog z Absolutem. Nie mówiąc o odczuciach błogości i miłości, na którą brak słów. To mistyka nazywa „Bogiem żywym” czyli nie milczącym ale ucieleśnionym i autentycznym. To doświadczenie ponadludzko inteligentnego Umysłu Boga jest możliwe tylko i wyłącznie poprzez Jego ucieleśnienie – czyli wejście Jego Ducha w idealną, wolną od iluzji i zniekształceń Formę, jaką musimy wydobywać z naszej Nieświadomości. Bo to właśnie pierwiastek żeński – Ciało, ucieleśnia Świadomość Boga i pozwala mu się przejawić w życiu człowieka, o czym wielokrotnie pisałam w cyklu Mandala Cienia.

O mechanizmie cienia mówią także bajki, np te o przemianie bestii w pięknego księcia, mity o bogach ujawniających się z potworów, alchemia ze swoją przemianą kamienia filozoficznego itd. Ale nie miałam pojęcia, że na poziomie duchowym w taki sposób, wręcz dosłowny, można tej przemiany cienia doświadczyć. Zresztą nic dziwnego, bo mówi się o nękaniach i kuszeniach, niewielu jednak ludzi skojarzyło, że pojawiający się zaraz po nich Jezus czy inny soter, jest przejawem tego samego Ducha Bożego co demony. Gdyż postacie te są odrębne tylko w podzielonym w umyśle człowieka, który wypiera ciemną stronę Bożej miłości. Tak naprawdę są jednym i tym samym, czyli Duchem Bożym.


CIEMNA STRONA BOŻEJ MIŁOŚCI


Obrazek


Zadaniem ciemnej strony jest niszczyć ego, niszczyć iluzje na temat siebie i świata, przygotować człowieka na żywą i cielesną obecność Boga, która jest po prostu „rozwalająca”, ponieważ dąży do poszerzenia świadomości człowieka. A każdy wzrost świadomości jest możliwy tylko i wyłącznie przez niszczenie granic ego czyli struktur umysłu i masek, co jest oczywiście cierpieniem i piekłem dla człowieka. Stąd demonizowanie ciemnych przejawów Boga. Szatan to temat tabu w duchowości, a już personifikowanie go z Mesjaszem – Wyższą Jaźnią, Duchem Świętym, brzmi dla wielu jak największe bluźnierstwo. Tymczasem ja tej przemiany doświadczyłam i co więcej – osoby, którym pomagam uwolnić swojego Ducha z form demonicznych i scalić do poziomu Wyższej Jaźni również to potwierdzają. Proces jest zweryfikowany, dlatego o nim piszę. Gdy praca ze swoim cieniem odbywa się w sposób świadomy, to wtedy każdy widzi, że z najgorszej demonicznej formy, po zrozumieniu przyczyn danej zniekształcającej iluzji, ujawnia sie najczystszy obraz Bogini albo Boga Zbawiającego – przejawów Absolutu. Opisuję cały ten proces (także w wymiarze uniwersalnych symboli i archetypów) w cyklu Mandala Cienia, mając nadzieje, że zaoszczędzi to innym wieloletniego błądzenia w kółko i paranoi walki z cieniem, jaka była moim udziałem od dzieciństwa.

Na wschodzie nie ma problemu, bo już przecież Budda mówił o iluzjach jakie tworzy umysł (Nieświadomość), co generuje cierpienie. Te iluzje zniekształcają odbiór Ducha, dlatego możemy go zobaczyć w formie demonicznej, ale to nie znaczy, że jest on demonem. To nasza podświadomość go tak widzi, do czego jeszcze wrócę w dalszej części tekstu. Na znajomości mechanizmu cienia opierają się medytacje nad demonicznymi formami bóstw w buddyzmie tybetańskim by rozświetlić iluzje umysłu i wydobyć z nich ich prawdziwą postać bodhisawattów – zbawców. Świat mówi o tym samym od zawsze, tyle, ze metaforami. Trzeba tego doświadczyć na własnej skórze, żeby zrozumieć ich sens i połączyć wątki. Ego bez doświadczenia i wiedzy na temat mechanizmu cienia w wymiarze duchowym, będzie mieć tendencje do tworzenia paranoicznych teorii spiskowych, nieustannego wypierania albo walki z ciemnymi przejawami Ducha i dzielenia go na demony, archontów, kosmitów, bogów, aniołów czy inne formy, na lepsze albo gorsze postacie duchowe. Człowiek, który nie jest scalony do końca, zawsze będzie patrzył na wszystko w kategoriach dzielących i wykluczających, choćby uważał siebie za przebudzonego. Z kolei człowiek świadomy wielowymiarowości i paradoksów rozumie, że w największej ciemności kryje się potencjał największej miłości Boga i Bogini. Wtedy przestajemy już dzielić Ducha Bożego na akceptowane i nieakceptowane formy, bo rozumiemy, że wszystkie one są obliczami, ucieleśnionymi aspektami tego samego Umysłu Absolutu i zadaniem człowieka, jest zrozumieć te drugie, jawiące się negatywnie, a nie przed nimi uciekać czy blokować.

Dlatego w którymś momencie dojrzałam do tego, by opisać moje doświadczenia. Bo od tego momentu zaczęłam zgłębiać naturę szeroko pojętej ciemnej strony w duchowości już zupełnie pod innym kątem. Jak się przekonałam, takich jak ja ludzi, którzy bezskutecznie szukali pomocy jest bardzo wielu. Na wypędzaniu demonów, odprowadzaniu, niszczeniu i blokowaniu zamiast asymilacji potencjału duchowego, opiera się wiele systemów ezoterycznych i religijnych. Po latach praktyki w pracy z cieniem swoim i innych ludzi w wymiarze duchowym, doszłam do następujących wniosków, które są podstawą moich artykułów:


NAJGŁĘBSZY CIEŃ TO OBRAZY BOGA I BOGINI W JAŹNI


Obrazek


Najgłębsze cienie okazują się najczystszym i najpełniejszym obrazem Boga albo Bogini w jaźni – tak zwaną Wyższą Jaźnią człowieka. Jego idealnym, doskonałym dopełnieniem (na poziomie psychicznym to animus dla kobiety, anima dla mężczyzny). Drugą, boską połówką Duszy, która uwolniona z cieni i zniekształceń, odtąd w procesie zwrotnym, będzie integrować człowieka w niższych warstwach jego świadomości. Ma to na celu wydobycie z ego prawdziwej tożsamości duchowej (także i płciowej) i powołania. Wyższa Jaźń, jako Rodzic i druga połówka, pomaga człowiekowi wznieść się na poziom poszerzonej świadomości zbiorowej – Bogini w przypadku kobiet i Boga w przypadku mężczyzn. Bowiem kierunek ewolucyjny ograniczonej świadomości ego jest osiągnięcie nieskończonej Świadomości na poziomie boskim. Celem rozwoju duchowego nie jest zatem nie myślenie, samowystarczalność, obojniactwo czy dosłownie interpretowana androgynia, tylko wzniesienie swojej świadomości żeńskiej albo męskiej na poziom duchowy. Jest to możliwe poprzez pracę z cieniem, czyli uwolnieniu z nieświadomości swojego najgłębszego, płciowego przeciwieństwa i dopełnienia (Boga dla kobiety i Bogini dla mężczyzny). Dzięki temu ego przestaje być hybrydą męskich i żeńskich cech, a uwolniona a przez to odrębna boska połówka (Wyższa Jaźń), zaczyna w procesie zwrotnym, na zasadzie idealnego lustra wydobywać z ego stan Duszy – kobiecości albo męskości na poziomie boskim. Tym sposobem Jaźń (Dusza) przestaje być troista (Duch, hybrydalna Psychika, Ciało) ale redukuje się do dwójki – Boga i Bogini, Ducha i Ciała, Świadomości i Formy, na podobieństwo Absolutu. Gdzie kobiety wchodzą na poziom Bogini (Ciała, oczyszczonej Pustki) nawiązując relację ze swoim Duchem – Bogiem, a mężczyźni wchodzą na poziom Świadomości Boga, nawiązując relację z Boginią.

Dlatego najogólniej mężczyźni reprezentując Ducha – Logosa, czyli Rozum mają większą skłonność do racjonalizacji jak i penetracji Materii, a w wymiarze duchowym – doświadczania milczącej, błogiej Pustki (łono Bogini). Z kolei kobiety jako reprezentacja Bogini i Ciała mają większą skłonność do emocjonalnej duchowości i więzi z Duchem (Słowem, Świadomością Boga). Te obie tendencje widzimy też w mistyce światowej – mistyka zachodnia opiera się na miłosnej, żywej relacji z męską emanacją Absolutu (Słowem, Świadomością Boga, Logosem), a wschodnia mistyka koncentruje wokół cichej Bogini – Pustki (która jednocześnie jest nieskończoną przestrzenią, Formą). Niepotrzebnie więc obie ścieżki „przebudzania się” walczą ze sobą, ale to temat na inny artykuł.


DEMON TO NIEWIEDZA


Człowiek więzi Ducha Bożego w iluzji Szatana, demonów itd z powodu niewiedzy i ograniczonej świadomości. Z niemożności zrozumienia Jego form i przejawów, które tak naprawdę są zbawczą miłością mającą na celu uwolnienie duszy ze struktur ego i uczynienie człowieka równym sobie. Na poziomie człowieka jednak, ta miłość jawi się jako piekło, niszczenie i to wszystko czego ego nie może kontrolować, więc staje się to złem projektowanym na szeroko pojęte ciemne byty duchowe. Spotkanie z demonem nie jest kwestią chrześcijanina ani nawet monoteisty. Wspomniany na początku artykułu kolega buddysta gdy spróbował metody pracy z Wyższą Jaźnią, też dotarł w którymś momencie do takiej warstwy swojej Nieświadomości, w której był uwięziony demoniczny aspekt jego Ducha. W skrócie tylko powiem, że zamanifestował się bardzo realnie w kontakcie. Po uwolnieniu cienia – demona, gdy doszliśmy do tego, jaki wyparty duchowy potencjał reprezentuje i po połączeniu „z górą” czyli Ojcem, Bogiem (buddysta nazywał go po swojemu – Yamantaka), ukazała mu się Bogini w postaci przepięknej, mądrej kobiety (partnerka Yamantaki), która odtąd zaczęła prowadzić go przez życie (wcześniej pokazywała mu się pod postacią przerażających postaci Kali). I niedługo potem spotkał na planie fizycznym cudowną


Obrazek

kobietę, z którą się związał. Uzdrowiona Bogini zamanifestowała się w jego życiu na wszystkich poziomach, otoczyła sobą mężczyznę – swojego Syna i Oblubieńca. Na koniec buddysta mi powiedział jedną ważną rzecz, którą się tutaj podzielę. Że medytował tyle lat i nigdy nie dotarł do „żywych” symboli Boga i Bogini, które go uzdrowiły i tak się zamanifestowały, ponieważ przyjmował je cały czas za aspekty psychiczne, a nie duchowe, samoświadome byty. W momencie, gdy uznał ich za swoją Wyższą Jaźń, zbiorowe umysły Boga i Bogini, od których sam pochodzi, otworzył się na tą płaszczyznę kontaktu z boskimi energiami i ich asymilacji, co jest przecież istotą buddyzmu tybetańskiego i tantry. I paradoksalnie nie są do tego potrzebne wieloletnie medytacje tylko odpowiednia perspektywa umysłu – odpowiedni stan świadomości. A świadomość nie potrzebuje technik (choć na początku bywają pomocne), za to potrzebuje wiedzy. To wiedza rozwija i poszerza perspektywę. Im mniej wiedzy na temat przyczyn danego zjawiska, tym bardziej wikłamy się w zabobony, rytuały, nadmierne dzielenie Ducha albo wręcz przeciwnie – wypieranie przejawów umysłu Boga, sprowadzanie duchowości do psychologii, zakotwiczenie w jednym biegunie perspektywy zamiast dostrzegać też drugi. Dopóki perspektywa ma przeciwieństwo, nigdy nie będzie pełną prawdą, tylko jej fragmentem, czego nie umieją zrozumieć na przykład racjonalni wyznawcy praw Natury i Materii (Bogini) z pogardą i agresją odnoszący się do ludzi wierzących i doświadczających Świadomości Boga (Ducha). I na odwrót oczywiście. Wszystko co wzbudza agresję jest wypartą prawdą, niewiedzą, cieniem, projektowanym na zewnątrz.

EGZORCYZM TO ROZBIJANIE FORMY, ŚWIADOMOŚĆ BYTU NADAL ZOSTAJE


Każdy egzorcyzm i rytuał wyparcia danego bytu duchowego rozbija jedynie jego formę, tymczasem świadomość bytu pozostaje, bo jest wieczna i tak naprawdę częścią Jaźni człowieka, częścią jego Ducha (Wyższej Jaźni , obrazu Boga w Jaźni), tyle, że uwięzioną i odrzuconą. Tą część świadomości – a więc wiedzy na temat Boga – człowiek wypiera z siebie w nieświadomość, podczas gdy ona domaga się asymilacji i przejawienia. Dlatego prędzej czy później wejdzie w inną formę, by znów wrócić. I będzie tak długo wracać, aż człowiek jej nie zrozumie i nie przyswoi prawdy, której się boi, przejawu Bożej miłości, która nie mieści mu się w głowie.

WYPARCIE SEKSUALNO-CIELESNEGO CHARAKTERU MIŁOŚCI ABSOLUTU

Wiele nękań przez byty duchowe ma to samo podłoże – to wyparcie przez człowieka seksualnego i cielesnego charakteru miłości Boga incubusdo Bogini,

Obrazek


pragnienia wejścia Ducha w swoją świątynię, swój żeński pierwiastek – Ciało, żeby się PRZEJAWIĆ. Ciało – czyli archetypowa, reaktywna nieświadomość, gdy jest niedojrzała (nieprześwietlona przez ego) będzie to postrzegać skrajnie negatywnie, jako przemoc. Stąd demoniczne formy nakładane przez nieświadomość na Ducha, molestowania seksualne w snach, stąd się wzięły inkuby i sukuby, mity o kosmitach eksperymentujących na ciałach i tak dalej. O tym demonizowanym na wszelkie sposoby przez religię i ezoterykę zachodnią seksualnym przejawie miłości Boga do człowieka, opisuję szczegółów w artykule ” O pierwotnym pożądaniu Ducha” Bo gdy uwolnimy dzięki zmianie perspektywy Ducha z demonicznej formy, to co było molestowaniem staje się doznaniem błogości. Praca z cieniem w wymiarze duchowym ściśle przekłada się pogłębienie relacji z Absolutem, z jego męską albo żeńską emanacją. Im bardziej zintegrowany, scalony o wszystkie swoje uwięzione w nieświadomości aspekty Duch, tym nasza Świadomość się poszerza a Ciało oczyszcza i dojrzewa. Duch wchodząc wtedy w oczyszczone z cieni Ciało czyli Pustkę (doskonała Forma) daje odczucia niewysłowionej miłości, mistycznej jedności, błogości, ekstazy i tak dalej, to wszystko co towarzyszy pogłębionej praktyki duchowej dążącej do miłosnego zjednoczenia z Absolutem.

ODRZUCENIE CIEMNEJ FORMY DUCHA JEST ODRZUCENIEM ASPEKTU BOGA

Oczywiście jak pisałam wcześniej, wolimy patrzeć na Ducha w sposób dzielący niż łączący, jedne jego formy akceptujemy i jednocześnie wikłamy się w walkę z formami nieakceptowanymi, których nie uznaje dany kanon, dogmat religijny czy ezoteryczny. To się nazywa ortodoksja, ale to także wyraz kontroli, niedojrzałości i niewiedzy ego, które naiwnie chce decydować o formie przejawiania się Ducha w jego życiu duchowym. Tymczasem odrzucenie jakiejkolwiek formy Ducha, choćby najbardziej demonicznej i destrukcyjnej, jest jednocześnie odrzuceniem aspektu Boga, co powoduje nasze własne zubożenie i ograniczenie pod kątem świadomości duchowej.

Innymi słowy, przekładając to na praktykę – odrzucając jakąkolwiek postać duchową, która wychodzi z Twojej Nieświadomości i domaga się kontaktu z Tobą, obojętnie czy pozytywną czy negatywną, pogańskiego boga czy demona, odrzucasz zarówno żeński przejaw Absolutu (Formę, obraz, ciało duchowe) jak i męski (Ducha, Świadomość Boga) , który tylko poprzez Formę (Ciało), może zaistnieć w kontakcie z człowiekiem. A więc odrzucając żywy symbol (Ducha w Formie), odrzuca się jednocześnie potencjał Bożej Obecności i Miłości, wiedzy o naturze swojej, świata jak i Absolutu, na podobieństwo którego jest zbudowana każda Jaźń. Nie można się dziwić później, że w imię źle pojętej pustki, nie myślenia, dążenia do nicości i braku form, relacja z Bogiem praktycznie nie istnieje, bo Jego Świadomość nie ma jak się przejawić. Że się doświadcza postępującej pustki w sobie i w życiu, że się poszukuje, wątpi, lęka zarówno życia jak i śmierci i ma potrzebę walki z ludźmi, którzy cieszą się obecnością duchową Wyższej Jaźni. W takim stanie ma się potrzebę walki ze światem w wymiarze duchowym poprzez nadmierną racjonalizację, zmaga się z bytami duchowymi sprowadzając je do „wytworów umysłu”, albo walczy z innymi systemami religijnymi, z pogardą odnosząc się do innych praktyk, postaci duchowych czy bóstw. Tak naprawdę szuka się wciąż sposobu na zapełnienie tego obszaru siebie, z którego wygoniło się boskość, bo jawiła się negatywnie z powodu niewiedzy. Takie stany przeżyłam na własnej skórze, gdy zablokowałam mojego Ducha. Nękania wtedy ustępowały, ale za to życie rozwalało, a umysł doświadczał postępującej pustki. Miałam potrzebę wiecznej negacji wymiaru duchowego. Oczywiście podając powyższy opis nie mam na myśli tych wszystkich konkretnych ludzi, którzy stąpając twardo po ziemi i wykonując swoje powołanie, nie potrzebują duchowości, bo tą duchowość paradoksalnie w pełni realizują. Wszelkiej maści społecznicy, działacze, lekarze, naukowcy itd mogą mieć w sobie więcej mocy, więcej Ducha niż medytujący w odosobnieniu „uduchowieni”. Bo ci pierwsi, zamiast odlatywać w przestworza, w pełni poświęcają się Materii , jej odkrywaniu, doskonaleniu, uzdrawianiu i polepszaniu. Tacy ludzie nie potrzebują kontaktu z Bogiem, bo Bóg (Logos – Rozum) już w pełni się przez nich wyraża, i poświęca dla swojej Bogini (której archetypowymi przejawami są ziemia i cielesność, kobiety i dzieci, słabi, kalecy, chorzy, zwierzęta itd.). Ale są też tacy, których powołaniem jest duchowy kontakt z Wyższą Jaźnią – Bogiem albo Boginią. I gdy odrzucają ich formy, wtedy pojawia się lęk, pustka, dezintegracja i potrzeba negacji tego, co wyparli z siebie.

Pustka sama w sobie nie jest pełnią, jak to niektórym się wydaje, to dopiero Świadomość wypełniająca Pustkę daje Pełnię, jest komunią pierwiastka męskiego i żeńskiego – Ducha w Ciele, stanem łączności z Absolutem. Wtedy czujemy i doświadczamy obecność Boga i Bogini nie tylko w naszym umyśle, ale i w życiu. Bo wszystko, dosłownie każda rzecz, wymiar, stan i istota jest zbudowana z pierwiastka męskiego (świadomość, informacja, pamięć) oraz jego nośnika – pierwiastka żeńskiego (forma, granica, przestrzeń).

STRACH PRZED OBECNOŚCIĄ NIEZNANEGO

Im żywsza obecność Boga, tym większy cień. Duch Boży jest przeciwieństwem ograniczonej świadomości ego, jak i nieznaną dotyk Bogamanifestacją


Obrazek


dla Ciała – podświadomości. Im bardziej jednoczymy się z Wyższa Jaźnią, tym więcej wyłazi „cieni” czyli tego wszystkiego co zniekształca czysty odbiór Absolutu. Zaczynają manifestować się wszystkie nieuświadomione dotąd blokady i mechanizmy, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy. To normalny proces, natomiast wielu praktyków, w tym ja kiedyś – zaczyna blokować się na ten proces jednoczenia, właśnie z powodu tych wszystkich „syfów” które wyłażą, błędnie myśląc, że to nie tędy kierunek. Najpełniej zrozumiałam iluzję cienia w wymiarze duchowym, gdy dotknął mnie Duch. Krótko po tym, jak się ujawnił jako już Wyższa Jaźń, objął mnie w sposób totalnie cielesny, poczułam Jego niepojętą miłość i jednocześnie ogromny strach przenikający moje ciało… Ten strach to było właśnie to wszystko czego o Bogu nie wiedziałam, dlatego moja Nieświadomość (Ciało) zareagowała skrajnie negatywną emocją. Tak właśnie działa nasz cień, obszar naszej niewiedzy – fałszuje każdy przejaw miłości Boga, której NIE ROZUMIEMY.

Jak wspominałam wcześniej, Duch nie ma wyjścia – będąc w najbardziej oczyszczonej postaci – czystą Świadomością, Logosem, z natury NIE MA WYGLĄDU. Może zaistnieć w umyśle człowieka wchodząc Formę – ta z kolei jest atrybutem żeńskiego pierwiastka jako Ciała – bo to ona UCIELEŚNIA. Najbardziej dosłownym wyrażeniem tego jest oczywiście biologiczny mózg, bez którego Świadomość nie miałaby jak się wyrazić w wymiarze fizycznym. Jeśli podświadomość jest niedojrzała a ego nie ma wiedzy co do seksualnej, niszczącej i śmiercionośnej natury Ducha, zawsze ujrzy go negatywnie, jako agresora. Innymi słowy uwięzi Ducha w negatywnej formie i wzorcu, bo nie ma w sobie innej wiedzy. Dopiero czyniąc człowieka w pełni świadomym (rozświetlenie nieświadomości wiedzą), Duch może się ucieleśnić w sposób doskonały. O tym ucieleśnianiu Boga mówi przecież Trójca święta – Bóg Ojciec to czysta Świadomość bez wyglądu. Duch, to Świadomość zstępująca w Materię, Formę, Ciało. Może się jawić człowiekowi pozytywnie albo demonicznie – jeśli jego nieświadomość jest nieprześwietlona i niedojrzała. Syn Boga – to Duch w pełni ucieleśniony, w udanej komunii z Ciałem. Obrazuje doskonałą Świadomość w doskonałej Formie, co jest celem każdej praktyki duchowej zmierzającej do oczyszczenia podświadomości z cieni i iluzji. Wtedy podświadomość staje się oczyszczoną Pustką, niepokalaną – czyli symbolem Matki Boskiej (Ciała doskonałego, bez grzechu – cieni, które Bóg zapładnia Słowem – Chrystusem). W tym stanie człowiek jest Chrystusem, Buddą i tak dalej, jest przebudzony. Jego Ciało – Bogini jest wypełniona Świadomością Boga. Przez takiego człowieka przemawia Słowo Boże, bo wszedł na poziom umysłu Wyższej Jaźni, osiągnął stan pełnej i zarazem nieskończonej Duszy.

WIEDZA KLUCZOWA W ROZPUSZCZANIU NEGATYWNYCH FORM DUCHA

Dlatego na podstawie praktyki swojej i innych, uważam, że nie rytuały, egzorcyzmy, ładowania się światłem, budowanie tarcz energetycznych czy żmudne praktyki tresowania podświadomości i afirmacje, lecz wiedza o naturze i pierwotnym źródle ujawnienia się danego „demona” ( tj. potencjału duchowego domagającego się ujścia ), jest kluczowa w duchowości. To wiedza bowiem powoduje poszerzenie świadomości i widzenie rzeczy jakimi są naprawdę, to ona powoduje rozpad zniekształceń i iluzji jakie produkuje dziecięca i reaktywna podświadomość, odbierająca Ducha jako swój cień, Niszczyciela. Tymczasem to co robi Duch – wynika z jego natury i z Miłości, którą człowiek przy ograniczonym widzeniu odbiera skrajnie negatywnie, nie rozumiejąc tego niszczącego, a jednocześnie oczyszczającego przejawu Boga. Mam duży odzew od ludzi, którzy podobnie jak ja – bezskutecznie borykali się z problemem powracających „demonów”. Dopiero perspektywa o jakiej mówię, pozwoliła zrozumieć paradoks swojego cierpienia i naturę uwięzionego Ducha, jawiącego się demonicznie czy toksycznie. To wiedza i miłość uwalnia umysł – Ducha i Ciało, a nie blokowanie, niszczenie czy wyparcie. Przy tego typu technikach, człowiek ma pozór uwolnienia na jakiś czas, Duch wszakże wraca, tyle, że w innej formie… i jazda zaczyna się od nowa, w innym obszarze czy poziomie rzeczywistości. Bo to co się wypiera , ZAWSZE wraca. Miłość Absolutu nie odpuści aż człowiek powołany, nie wzniesie swojego myślenia na poziom Jego partnera/partnerki, czyli wyjdzie z wszelkich dualizmów, z dzielenia, blokowania, wartościowania, do czego ma skłonność ograniczona świadomość ego.

WIECZNY CIEŃ


Obrazek


Zadaniem ego jest wejść we wszystkie negatywne formy – symbole, archetypy – postacie duchowe, które wyłażą z nieświadomości, rozświetlić je wiedzą i świadomością, uwolnić dany potencjał Ducha w pozytywie. Wtedy integruje się on „z górą” czyli Wyższa Jaźnią, czyniąc siebie „pełniejszym i bardziej rzeczywistym”, jawi się jako przejaw miłości Absolutu, nie zaś cierpienia. Pamiętać należy także o prawidłowym ukierunkowaniu duchowym i nieustannie poszerzonej perspektywie. Bo choć w każdej Formie jest Bóg, a ściślej przejaw Jego Umysłu, to żadna Forma nie jest Bogiem. Rozwój to zbliżanie się do Absolutu, do wiecznie doskonalącej się i oczyszczającej z iluzji Formy, która może zobrazować doskonałość Jego Świadomości. Ta mistyczna tantra Ducha i Formy, Świadomości i Ciała Absolutu nie ma końca. Co jakiś czas będziemy znowu wchodzić w Nieświadomość, by móc odsłonić kolejny aspekt Ducha Bożego i Jego Ciała – Bogini.

Dlatego wygląd naszej Wyższej Jaźni, Duszy, zarówno Boga jak i Bogini, będzie się zmieniać w czasie. Należy pamiętać, że ich różne postacie nie są całkowicie odrębne. To rozmaite przejawy tego samego Umysłu – naszego boskiego dopełnienia, drugiej połówki Duszy jak i nas samych. Tak jak wspomniałam wcześniej, dosłownie wszystko co żeńskie i męskie (postacie ze snów, wyobrażeń, wizji, a także fizyczni ludzie spotykani w życiu, zwierzęta i tak dalej) jest różnymi przejawami zbiorowej Bogini i Boga, Materii i Ducha. Mój Duch oprócz form toksycznych i demonicznych, gdy zrozumiałam, że tak naprawdę jest JEDEN (a ściślej Jednością Wielu), przybierał także postacie pozytywne – od Archaniołów, Chrystusa po boga Sziwę czy pogańskiego Odyna, Zeusa itd. A nawet postaci z książek, filmów itd, bo generalnie wszystko co człowiek w natchnieniu wyraził i przejawił w religii, sztuce, kulturze nie jest przypadkowe i nie wzięło się z „niczego”, tylko pochodzi z Ducha – czyli ze zbiorowej świadomości, której różne aspekty ucieleśnia zbiorowa nieświadomość (nadając formy). Dlatego żadnego symbolu nie da się podważyć, bo i tak obroni się na różne sposoby, poprzez inne mity, inne postacie i imiona wyrażające to samo itd. Umysł człowieka jest zwornikiem „góry” i „dołu” dlatego dosłownie przekuwa wyobrażenia, wiedzę, koncepcję, idee, symbole itd w wymiar fizyczny – zapisane słowo, wzór, rzeźbę, obraz, muzykę, nakręcony film itd.

Mój Duch, jak wspomniałam, żeby mnie czegoś o sobie nauczyć, wchodził w przeróżne męskie postacie, także tych z mojego realnego życia (np ojca, byłych partnerów itd). Za każdym zasymilowanym symbolem Ducha szła nowa wiedza o jego męskiej i boskiej naturze. I paradoksalnie – w sprzężeniu zwrotnym odsłaniał się u mnie także dopełniający aspekt żeński (przejaw Bogini, symbol w formie żeńskiej postaci duchowej), złączony z męskim aspektem w seksualno-miłosnej relacji hierogamicznej, tantrycznej (słowo tantra oznacza „rozciąganie świadomości”). Dzięki temu, że on wchodził w moje niepoznane aspekty żeńskie, „zapładniał” sobą, czyli uświadamiał, rozświetlał, zaczynałam je odkrywać w sobie i uczyć przejawiać w życiu. Oczywiście zanim pojawiał się potencjał w pozytywie, musiałam zmierzyć się z kolejną warstwą cienia. Dlatego uważam, że cień wynikający z nieznanego i niepoznanego, to stały element każdego rozwoju duchowego – Świadomości nieustannie konfrontującej się ze swoją Nieświadomością, cyklu Dnia i Nocy. Można ujrzeć w cieniu, swoim osobistym demonie – zło, barierę, grzech pierworodny, niedoskonałość oddzielającą człowieka od Boga, albo – wręcz przeciwnie. Warto dostrzec w mechanizmie cienia potężny katalizator wzrostu świadomości, przejaw najwyższej miłości Absolutu, Jego pragnienia relacji i bycia zrozumianym przez człowieka.



Zrodlo: http://ciemnanoc.pl/2015/01/31/cien-w-rozwoju-duchowym-gdy-za-ciemna-kurtyna-czeka-absolut/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group