Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 14 lis 2019, 5:39

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 23 lut 2011, 16:35 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
Chciałbym zadać Wam 1 pytanie: JAK BYĆ WOLNYM ŻYJĄC W SYSTEMIE? – kto odpowie stawiam piwo :)

Z pewnością zaraz pojawi się spora liczba odpowiedzi (w większości raczej teoretyczno-filozoficzne), dlatego chciałbym od razu kilka z nich wykluczyć jako niezadowalające. A będą to:

W TYM MIEJSCU CHCIAŁBYM ZAZNACZYĆ, ŻE NINIEJSZY TEKST NIE MA NA CELU PODWAŻANIA OPINII I ATAKOWANIA KOGOKOLWIEK. JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE OBIEKTYWNYM (MAM NADZIEJE) POSZUKIWANIEM ODPOWIEDZI I PROŚBĄ O POMOC UTRAPIONEJ PRZEZ SYSTEM DUSZYCZKI :)


1. Bądź w TERAZ a (mimo harówki po 8-10 h za 1000 zł) będziesz wolny i szczęśliwy.

Czytałem (i co ważne sprawdzałem w praktyce) różne nauki nt. bycia w TERAZ. Jest prawdą że podczas bycia w TERAZ wszelkie iluzoryczne problemy wytworzone przez ego znikają. Jednak o ile tego typu podejscie do życia jest skuteczne jeśli chodzi o rozwiązywanie kompleksów i tego typu „nierealnych” problemów, to nie zdaje egzaminu w konfrontacji z życiem w systemie. Oglądałem ostatnio filmik Mooji’ego na YT . Mówił w nim: „...straciłeś pracę? to nie jest problem...” Być może dla niego, gdyż utrzymuje się z wykładów (bardzo ciekawych i wartościowych nawiasem mówiąc), co zapewnia mu względną samowystarczalność i może sobie pozwolić na zagłębienie się w TERAZ. Podobnie sprawa ma się z Eckhartem Tolle. Dla przeciętnego zjadacza chleba strata pracy oznacza: jak najszybsze znalezienie następnej (prawdopodobnie równie lukratywnej :) ) lub wypadnięcie z „gry” (a wszyscy dobrze wiemy jak brutalny potrafi być system [czyt. państwo + jego zmanipulowani obywatele] w stosunku do tych, którzy mieli dość niewolnictwa lub po porostu byli za słabi na wyścig szczurów). Maszeruj albo giń.
Jak dla mnie idea bycia w TERAZ żyjąc w systemie wygląda tak: a) bądź w TERAZ i napisz o tym książke lub udzielaj wykładów, a wtedy faktycznie bedzie to cos na wzór wolności w systemie (tylko jeżeli wszyscy będą udzielać wykładów to kto bedzie ich słuchał i za nie płacił :) ? ) lub b) bądź w TERAZ i nadal pracuj te 8-10 niemal za darmo. Co to da? Dopóki będzie praca i pieniędzy wystarczy „do pierwszego”, będziesz być może szczęśliwy (chodź to raczej za mocne słowo). Lecz nie oszukujmy się przy zarobkach rzędu 1000 (podczas gdy wynajem mieszkanka w Rzeszowie to koszt ok. 800-1000), MUSZĄ pojawić się w końcu problemy finansowe, do pokonania których samo bycie w TERAZ nie wystarczy. Tak więc tym sposobem wolności w systemie nie zaznamy...

2. Myśl pozytywnie, używaj prawa przyciągania a będziesz wolny i szczęśliwy...

Na temat prawa przyciągania pochłonąłem wiele różnych książek kursów itp. itd. I tu sprawa ma się podobnie jak z nauczycielami bycia w TERAZ. Autorzy książek i kursów o tej tematyce (których ilość w ostatnich czasach mnoży się jak grzyby po deszczu) żyją nauczając innych jak to pozytywne myślenie i prawo przyciągania zapewni wszystko czego człowiekowi potrzeba (z wolnością na czele). Pytanie 1: skoro to tak świetnie działa to czemu autorzy nie robią tego za darmo? Jeśli robili by to za darmo to dowiedziało by się o tym wiecej osób, a i sami autorzy (którzy przecież opanowali to do perfekcji) nie powinni mieć problemów z przyciągnięciem dla siebie pieniedzy i wolności, nie pobierając nic za swe nauki. Czyż to nie jest podejrzane? Z pewnością ktoś zaraz napisze coś w stylu: „uwierz w swoje możliwości! Jeżeli razem będziemy myśleć pozytywnie to zaczniemy przyciagac do siebie wolność i dobrobyt a system z braku napedzającej go biedoty się rozpadnie!” Osobiście sprawdzałem przez dłuższy czas prawo przyciągania i pozytywne myślenie. To bardzo ładnie i prosto brzmi jednak jeśli przychodzi do działania to bardzo ciężko jest się „zmusić” do pozytywnego myślenia, będąc zadłużonym i zmęczonym po 10 h harówy (mimo iż jestem raczej z tych ludzi posiadających silną wole). System nie jest stworzony przypadkowo, doskonale wie jak wprawić Cię w „odpowiedni nastrój”. Poza tym posiadanie pieniędzy to jeszcze nie wolność, gdyż jak wiemy czasem „przypadkowo” powstają kryzysy, wzrasta inflacja itp. Tak więc nawet jeśli prawo przyciągania zaczęło by działać, to nadal jesteśmy zależni od władców pieniądza. Poza tym wydaje się, że jedynie nieliczni mogliby z niego korzystać, „nie narażając” się najbogatszym, gdyż elity widząc spadek liczby biednych niewolników z pewnością podjęły by kroki aby ten błąd naprawić.

(także jeżeli mimo wszystko pojawią się odpowiedzi tego typu, proszę żeby były one przynajmniej baaaaardzo realistyczne i praktyczne, żeby były jakimś planem a nie tylko pobożnym optymistycznym życzeniem lub utopijnym hasłem)

3. Weźmy przykład z krajów arabskich, wyjdźmy na ulice!

Tej odpowiedzi (o ile w ogóle by padła), nie trzeba zbyt długo komentować. Jak wiadomo rewolucja pożera własne dzieci. Obalając jeden rząd na jego miejsce wskakuje nowy (nierzadko gorszy). I nadal wolności brak...

4. Poczekajmy na 2012, nadejdzie zmiana ludzkiej świadomości i wszystko będzie dobrze.

Jak i na poprzednie tematy, tak i na ten poświęciłem sporo czasu. Najnowsze odkrycia, niezliczona ilość channelingów itp. Wszystkie te przekazy (mimo różnic) zgadzają się w jednym – nadejdzie zmiana: albo wszystko trafi szlak, albo ziemia zamieni się w raj, a ludzie będą żyli w pokoju i wolności. Oba warianty ogromnie mi odpowiadają (oba gdyż codziennie czując gorzki smak systemowej beznadziei, ze śmiercią jestem „za pan brat”) Lecz jest jedno małe „ale”: co jeśli 2012 nic się nie wydarzy? Zauważmy, że większość „badań” nad fenomenem 2012 pochodzi z channelingów lub (jeśli chodzi o badania kosmosu) z urządzeń NASA (a od kiedy to NASie warto ufać?). Osobiście mam ogromną nadzieje, że globalne zmiany nadejdą. Jednak po pierwsze: do 2012 jeszcze troche czasu (poza tym większość przekazów mówi że data jest dość umowna), a nadal wolności nie widać, po drugie: jeżeli nic sie nie zmieni to obudzimy się z „ręką w nocniku” nadal będąc zniewoleni żyjąc w systemie. Dlatego proponowałbym skupić się na opracowaniu jakiegoś planu, tak jakby 2012 miało nie być.

5. Zostań bretarianinem.

Ponad pół roku temu (będąc skrajnie sfrustrowany niewolą) postanowiłem sprawdzić czy da się żyć bez jedzenia. Początkowo przez 2-3 tygodnie byłem na diecie „surowej”. Po tym okresie przystąpiłem do przejscia tzw. procesu 21 dniowego (wg. Jasmuheen). Łatwo nie było. Uciążliwa detoksykacja, brak energii, przez cały 1 tydzień niemożność spożycia ani kropelki wody (nawet zębów nie myłem żeby czasem kropelki nie połknąć :) ) Udało się, po 3 tygodniach zacząłem odzyskiwać siły, a głód zniknął (przynajmniej ten fizyczny, bo z psychicznym było gorzej). Z każdym dniem miałem coraz więcej sił. Chodziłem na wielokilometrowe przechadzki bo lasach i pagórkach (których na podkarpaciu nie brakuje :) ). Oczywiście rodzina mimo wyraźnej poprawy mojego stanu nieustannie „naciskała” (delikatnie mówiąc) abym powrócił do jedzenia. Byłem nieugięty :) Jednak po 1,5 miesiąca niejedzenia zdałem sobie sprawę, że nadal nie jestem wolny: wciąż potrzebowałem pieniędzy (chciażby na rachunki), wciąż musiałem grać w gierki systemu. Pojawiła się myśl „idź mieszkać do lasu”. I może faktycznie gdybym poszedł (łamiąc serce rodzinie), byłbym wolny, chodź to oznaczało by wykluczenie z systemu. Wtedy dotarła do mnie myśl: „albo wolność, albo życie w systemie”. Okazało się, że system nie jest obmyślony przypadkowo. Nie mogłem zafundować rodzince takiego stresu. Pokonany – wróciłem do jedzenia. Powiem Wam Kochani, że skończyły mi się już pomysły. Stąd ostatni zryw nadziei, że może jednak ktoś z Was podrzuci genialny plan? :)

Byłbym wdzięczny gdybyście te moje wypociny potraktowali poważnie. Chciałem przekazać więcej niż napisałem, ale nie jestem zbyt dobrym pisarzem. Dlatego proszę nie „łapać mnie za słówka” itp., a zamiast tego skupić się na sformułowaniu wartościowej odpowiedzi (jeżeli taka istnieje). Nie mam ochoty się kłócić, targować – chciałbym po prostu otrzymać ciekawą odpowiedź.

Pozdrawiam serdecznie :*


PS: Jeżeli juz taki temat był (a niełatwo się przebić przez setki tematów, żeby to sprawdzić) to przepraszam, jednak ze względu na poświęcony czas – prosiłbym o nie usuwanie go :)

PS 2: Jest na forum ktoś z Rzeszowa lub okolic? :)

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 23 lut 2011, 16:35 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 23 lut 2011, 16:45 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 sty 2011, 22:46
Posty: 82
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bialystok
Nie chodzi o to byś myślał w konkretnej polaryzacji, jednak o to byś 'trenował uważność' którą jesteś, a ona jest poza wszelką myślą - związanie z nią (myśloemocją) i ekspresja siebie poprzez polaryzację negatywną/pozytywną w rodzaju myśloemocji jest bez znaczenia dla Ciebie jako obecności, z praktyki wiem, że polaryzację negatywną i powiązanie siebie co za tym idzie brak przestrzeni i działanie pod wpływem danego przejawu wzmagają eksperymenty w postaci spożywania przetworzonych/ poddanych obróbce termicznej/chemicznej pokarmów.
Więc wniosek nasuwa się sam, na pewno ograniczyć takie produkty, oraz otaczania siebie poprzez urządzenia generujące pole elektromagnetyczne, nie stronić od towarzystwa roślin i zwierząt, obserwować umysł, iść 'za głosem serca' ponieważ to Ty czujesz najlepiej jakie techniki etc odpowiadają Tobie najbardziej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 19:12 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Powiedzmy że dotarłem do tego punktu choć inną drogą.
karp88 pisze:
„albo wolność, albo życie w systemie”

Nastąpiło przesilenie i jakbym nad tym nie rozmyślał wracam do punktu wyjścia i staram się przełamać bariery możliwe najłagodniej jak się da, jeśli się nie da to nie będę też czekał w nieskończoność na cud.
Myślę że nie powinieneś oczekiwać że ktoś ci oświetli drogę jako "młodszemu bratu w poszukiwaniach" gdy wyjdzie z tego impasu.
Ale może się mylę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 20:56 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Ponieważ troszeczkę z tego co napisałeś przerobiłem w praktyce powiem co o tym myślę dzisiaj.
Generalnie oczyszczenie organizmu po latach jedzenia raczej mało zdrowych produktów (bo takie są ogólnie dostępne, łącznie z wodą) jest bardzo dobrym pomysłem.
Z tego co napisałeś to raczej poszedłeś na całość, wiem jak jest to trudne (choćby ze względu na nastawienie rodziny).
Jednak pojawia się natychmiast pytanie co dalej?

W moim przypadku (gdy na poważnie zacząłem zastanawiać się nad sensem tego wszystkiego i jak zorganizować swoją przyszłość aby żyć szczęśliwie) pojawiły się jakby nowe możliwości.
Zainteresowało mnie uzdrawianie, radiestezja, później zacząłem połykać wiedzę z dziedziny tzw. parapsychologii, dowiedziałem się co to jest Huna, skończyłem trochę kursów i oczywiście ponieważ jestem raczej praktyczną i pracowitą osobą to sprawdzałem to i owo w swoim codziennym życiu.
Oczywiście zajęło mi to trochę czasu i pieniędzy.

Przyznam iż w pewnym momencie miałem tego wszystkiego dosyć – bo okazało się; że gdy moja wiedza i umiejętności znacznie wzrosły to i pojawiły się nowe problemy.
Mianowicie gdy zaczynasz wiedzieć i rozumieć trochę więcej niż przeciętny mieszkaniec planety (a jeśli jeszcze masz to poparte doświadczeniem, praktyką etc.) to nagle okazuje się iż zamiast być łatwiej robi się dużo trudniej; bo stajesz się samotny w swoich poszukiwaniach.
Nagle okazuje się iż gdy wychodzisz ze snu, a większość dookoła dalej w nim tkwi (to zapewniam wcale nie jest fajnie).
Próbujesz kogoś uczyć, lub nieśmiało tłumaczysz czy pożyczasz jakąś w swoim odczuciu rewelacyjną książkę czy nawet artykuł, lub pokazujesz ćwiczenie – a tu okazuje się iż nikt nie jest zainteresowany.
Generalnie zamiast być łatwiej robi się dołek psychiczny i chyba każdy musi przez to przejść.
Oczywiście duża większość daje sobie spokój i wraca do snu ulegając wpływowi rodziny lub ma poważne problemy.

W moim przypadku przełomowe było przeczytanie pierwszej książki Władimira Megre Anastazja (wcisnął mi ją dosłownie znajomy księgarz – w momencie gdy już miałem dosyć wszystkiego), a po jej przeczytaniu (jednym tchem) kupiłem natychmiast wszystkie pozostałe części jakie były wtedy na rynku.

I uważam, że to co proponuje pustelnica z Syberii jest najlepszym sposobem na szczęśliwe życie dzisiaj lub kiedykolwiek.

Gdy ja chciałem zacząć żyć jak człowiek który ma czas na własne przemyślenia i działanie – zrobiłem to w sposób jaki proponuje Huna = Wiedza tajemna, później dowiedziałem się iż są i inne nazwy i ostatecznie najbardziej podoba mi się nazwa: Nauka Obrazowości (tak nazywa tą wiedzę Anastazja) i tak naprawdę to jest najbardziej oddająca rzeczywistość tej nauki nazwa.

Co ja zrobiłem?
ale to za chwilę, wcześniej miałem różne pomysły – np. zrobienie kilku wynalazków lub napisanie kilku książek wydawało mi się najrozsądniejszym sposobem na zapewnienie sobie i swojej rodzinie środków utrzymania (oczywiście aby był spełniony podstawowy warunek tzn. że MAM DUŻO CZASU DLA SIEBIE).

Jednak w moim przypadku działa to tak iż nie koniecznie to co chcę – dostaję.
Jeśli mam jakiś cel lub plan, i są problemy z realizacją (to z doświadczenia wiem iż to nie dla mnie) lub to jeszcze nie ten czas.
Natomiast jeśli wszechświat uważa iż ten sposób postępowania jest dla mnie dobry to wszystko idzie jak po maśle.

Na więc gdy doszedłem iż z tymi wynalazkami to może jeszcze potrwać, zacząłem kombinować inaczej.
Mianowicie: usiadłem sobie i na spokojnie określiłem jaka kwota pieniędzy jest potrzebna mi i mojej rodzinie abyśmy mogli żyć na dotychczasowym poziomie i dodatkowo chcę mieć sporo czasu dla siebie.
Ponieważ zrobiłem to tak jak powinienem, po jakimś czasie dostałem to co chciałem (oczywiście cały czas coś robiłem – lecz efekt końcowy jakby sam się zmaterializował).
Gdy już miałem czas na spokojne planowanie i środki na życie, zgłębiałem bardziej spokojnie dalej to co mnie interesowało, oraz kombinowałem co dalej.

Mieszkam w Warszawie gdzie: hałas, zapachy (np. z samochodów czy kanalizacji) są raczej uciążliwe, dochodzi do tego pole jakie powstaje z linii wysokiego napięcia, podstacji energetycznych, TV, telefonów, kable w ziemi, w domu itd.
Dlatego kombinując dalej doszedłem do wniosku iż najrozsądniej byłoby wynieść się z miasta (pomysł Anastazji idealnie tu pasuje), nawet jeśli zatrzymam mieszkanie w mieście – bo w końcu rodzina nie tak od razu może mieć ochotę na przenosiny.

Lecz oczywiście zdaję sobie sprawę, że zakup 1 ha ziemi to mało rozwojowy pomysł z uwagi na ew. sąsiedztwo.
I dlatego kombinując dalej wyszło mi iż najlepszym rozwiązaniem będzie ulokowanie się na działce 1,44ha na terenie osiedla składającego się ze 144 a może i więcej siedzib rodowych (wg. propozycji opisanej w książkach o Anastazji – czyli dodatkowo znajdzie się tam po środku osiedla część wspólna, a na jego obrzeżu tzw. część produkcyjna – też wspólna, coś na wór maszoperii jakie były kiedyś na Helu).
Następnie zamieściłem ogłoszenie w internecie na które odpowiedziało kilka osób, no i właśnie jestem na etapie gdy czekam, bo aby ruszyć z tym projektem to obliczyłem, że potrzeba z 70 chętnych (podobnie myślących) aby zacząć rozglądać się za ziemią.
Oczywiście w międzyczasie coś codziennie robię, ale fakty są takie, że materializacja mojego głównego celu jest w toku.

Obserwuję w międzyczasie jak rozkradany jest mój kraj, zanieczyszczana woda i ziemia, niszczone lasy i ogarniał mnie coraz większy GNIEW.

Ale gdy doszła do mojej świadomości informacja, że PRYMITYWY modyfikują atmosferę (czytaj chcą nas wytruć) nad Polską, i robią odwierty głębinowe – zatruwając wodę to mój GNIEW się zwiększył.
Uważam iż w dziedzinie parapsychologii tkwią największe możliwości na skuteczne powstrzymanie PRYMITYWU i dlatego skoncentrowałem się całkowicie na tej dziedzinie i dlatego też postanowiłem podszkolić innych – bo jak wiadomo kilku zdecydowanych i wiedzących o co chodzi to zawsze więcej niż jeden.

Z praktyki też wiem że skuteczniej i bezpieczniej jest kogoś awanasować niż mu dokopać – i do tego namawiam innych.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 23 lut 2011, 21:20 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 lis 2010, 12:49
Posty: 883
Płeć: mężczyzna
ZBW

W takim razie jestem chętny na naukę - jakieś wskazówki???
1 -sze co zrobiłem to pokopiowałem twój wykład z Huna - tyle że nie wiem jeszcze jak go zastosować w praktyce i czy działa???


Chyba że masz inne sugestię???




ZBW pisze:
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)


Uważam iż w dziedzinie parapsychologii tkwią największe możliwości na skuteczne powstrzymanie PRYMITYWU i dlatego skoncentrowałem się całkowicie na tej dziedzinie i dlatego też postanowiłem podszkolić innych – bo jak wiadomo kilku zdecydowanych i wiedzących o co chodzi to zawsze więcej niż jeden.

Z praktyki też wiem że skuteczniej i bezpieczniej jest kogoś awanasować niż mu dokopać – i do tego namawiam innych.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 21:25 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
ZBW pisze:
Jednak w moim przypadku działa to tak iż nie koniecznie to co chcę – dostaję.
Jeśli mam jakiś cel lub plan, i są problemy z realizacją (to z doświadczenia wiem iż to nie dla mnie) lub to jeszcze nie ten czas.
Natomiast jeśli wszechświat uważa iż ten sposób postępowania jest dla mnie dobry to wszystko idzie jak po maśle.

Pewne źródła podają i w pewnym stopniu sam mogę to potwierdzić że jak się ma pod górkę to zmierzasz w właściwym kierunku a "wszechświat tego nie chciał" to wymówka jak wiele innych. :wacko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 21:35 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Znaleźć swój własny azyl w życiu, to chyba to, czego każdy z nas chce. Wiem, o czym mówisz ZBW, zwłaszcza w tej kwestii, gdzie "JA się obudziłem, a inni wciąż śpią, a jak próbuje ich obudzić to się ze mnie śmieją mówiąc, że śnie". W moim przypadku jak już przestudiowałem godziny nauk duchowych, kilka książek o działaniu siebie oraz proste sposoby na to, jak wywołać u siebie szczęście i radość od tak, zorientowałem się, że nie mogę w pełni zastosować tej wiedzy, z uwagi na jeden problem - ludzie, którzy mnie otaczają, bardzo głęboko tkwią w swoim uwarunkowaniu, zwłaszcza rodzina. Innymi słowy, ciężko jest wejść na pozytywną wibrację, kiedy dookoła ciągle promieniuje negatywna. W takim przypadku, balonik szczęścia pęka momentalnie.

Dlatego ja również postanowiłem dążyć do własnego miejsca, tam gdzie jak będę chciał, to będę mógł być sam bez ludzi, którzy tyrają się bzdurnymi problemami. To jest własnie śmieszne, że jak człowiek chcę być na prawdę sam ze sobą, z dala od tego mentalnego syfu, to nie może, a jak już próbuje przekonać innych do wejścia na pozytywne wibracje to słyszy "nie, ja muszę myśleć i się denerwować, odejdź ode mnie. Jak nie będę myśleć, to mnie nie będzie bo myślę więc jestem. - Ale nie rozumiesz, że twoje problemy i nerwy biorą się własnie z nadmiernego myślenia, że to twoje uwarunkowane ego, które wciąż czegoś pragnie i cierpi z powodu braku tego? - Nie filozofuj". I rozmawiaj tu z kimś na poważny temat, gdzie dla większości ludzi poważne tematy, takie jak spełnienie, szczęście oraz prawdziwa miłość - to filozofia. Na prawdę idzie poczuć się samotnym.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 22:33 
Dzień Dobry (ponownie)

Postaram się napisać w kilku słowach (ew. dopiszę jutro)
syriuszA-nin, napisałeś iż zrobiłeś kopie, i OK bo zapewniam że warto (proponuję dodatkowo zrobić sobie wydruk - bo dopiero wtedy możesz na spokojnie z tego korzystać).
Wykłady są ponumerowane i nawet jeśli na początku nie wchodzą do głowy to tak ma być, po jakimś czasie gdy powrócisz do tekstu sam się przekonasz iż zaczynasz to czuć.
Warto zobaczyć co na ten temat jest np. w książkach Longa (bo jest tam sporo i to dobrze opracowane).

To co ja zamieszczam jest to dosłowny zapis z warsztatów (dlatego może trudniej przyswajalny), brak tu szlifu (celowo nie robiłem swoich poprawek, aby nie wprowadzać zmian).

Po przynajmniej 3 krotnym przeczytaniu każdego wykładu (oczywiście w odstępach czasu co najmniej 1 dniowych) spróbuj wykonać ćwiczenia lub polecenia jakie tam się znajdują.
Cała ta WIEDZA ma dopiero sens jeśli zastosujesz ją w praktyce.
Stosuj się do tego co jest w kolejnych wykładach - MUSI DZIAŁAĆ (ale na początku może to trochę potrwać - ale może też być efekt od razu)

huuysuy napisał "jak się ma pod górkę to się zmierza we właściwym kierunku"
moja odpowiedź brzmi: każdy jest inny i u każdego może to wyglądać trochę inaczej.

To co ja napisałem o sobie to nie w takiej formie; iż to jest ostateczność i bez możliwości zmiany.
Czasami idę na łatwiznę, lub jeśli jest to dla mnie wygodne, czy mogę osiągnąć coś w inny sposób to staram się zrobić to inaczej (bo np. trudność wynika z tego iż może w danym przedziale czasu jest trudne do zrealizowania)

Jest jeszcze coś BARDZO WAŻNEGO co określane jest jako nie przywiązywanie się do rezultatu - unikasz wtedy iż to co robisz podpada pod 'czarną magię' ,
może też być tak; że coś chcesz, ale istoty z wymiaru pozamaterialnego (mając dostęp do wiedzy o jakiej nam się nie śni) wiedzą, że to dla Ciebie jest szkodliwe - I MASZ WTEDY TRUDNOŚCI.
Oczywiście mogą być inne przyczyny, czyli generalnie należy być elastycznym.

W miarę praktyki jak zdobywamy doświadczenie to od razu wiemy lub czujemy o co chodzi .

vvarheko poruszył inny ważny temat
jeśli mamy kawałek ziemi i posadzimy na nim swoją ręką rośliny to okazuje się że te rośliny wytwarzają dla nas barierę ochronę przed wszelkimi wpływami z zewnątrz (sporo na ten temat jest w książkach Władimira Megre o Anastazji)

natomiast jeśli posadzimy na swojej ziemi rośliny GMO - to okazuje się iż takie zmodyfikowane rośliny ochrony nam nie dają (JEST TO WAŻNE)

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 23 lut 2011, 23:01 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 12:54
Posty: 111
Płeć: mężczyzna
jeden z najfajniejszych postów jaki czytałem na forum. :hejka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2011, 23:05 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
karp88 pisze:
1. Bądź w TERAZ
...

Hmmm odnoszę wrażenie że próbujesz ocenić przydatność metod np: E.Tolle w życiu codziennym.
Po pierwsze faktem jest że nie jest on w swych przekonaniach jedynym w swoim rodzaju, ZEN jest bardzo podobne, jak również różnorakie kultury pierwotne, a nawet nauki Jezusa.
Po drugie wydaje mi się że nie rozumiesz sedna jego przekazu, tak samo jak szeroko rozumiani chrześcijanie nie mają pojęcia czego nauczał Jezus.
Utożsamianie Tollekielizmu :lol: z jakąś ezoteryczną formą blokerstwa, jest totalnym nie porozumieniem.
Prawdziwe TERAZ to nie kolejna recepta na to jak żyć, ale w pierwszej kolejności extremalnie odmnieniony sposób postrzegania rzeczywistości.
To tak jakbyś grał w pokera i nagle zyskał umiejętność spoglądania w karty przeciwników, oczywiście nadal możesz dostać złą kartę, ale już się nie będziesz się zastanawiać czy powiedzieć PASS czy nie.
Stanie się to dla ciebie oczywiste, a wszelkie błędy zostaną wyeliminowane.
Na koniec, szczerzę wątpię czy da się to wytłumaczyć jeśli nie czujesz tego w sobie, a właściwie bronisz się przed tą prawdą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 0:00 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
xpio pisze:
Po drugie wydaje mi się że nie rozumiesz sedna jego przekazu, tak samo jak szeroko rozumiani chrześcijanie nie mają pojęcia czego nauczał Jezus.
Utożsamianie Tollekielizmu :lol: z jakąś ezoteryczną formą blokerstwa, jest totalnym nie porozumieniem.
Prawdziwe TERAZ to nie kolejna recepta na to jak żyć, ale w pierwszej kolejności extremalnie odmnieniony sposób postrzegania rzeczywistości.


Rozumiem sedno jego przekazu (poświęciłem na tego typu rzeczy sporo czasu). Chodzi mi o to, że bycie w TERAZ jest skuteczne jeżeli opanuje się to w stopniu np. Eckarta Tolle czy jakiegoś mistrza ZEN. Po opanowaniu w mniejszym stopniu (czyli bycia w TERAZ "od czasu do czasu") możemy co najwyżej przestać przejmować się kompleksami itp., jednak trzeba być baaaaardzo w teraz żeby nie przejmować się np. nagła przeprowadzką do kartonu pod mostem. Mam nadzieje, że się rozumiemy? Probowałem być w teraz i jest to bardzo trudne - zwłaszcza (jak pisali poprzednicy) gdy otaczają nas ludzie pogrążeni we śnie z którego nie chcą sie obudzić a my jesteśmy sami jak palec - to też znam aż za dobrze.

ptasiek pisze:
jeden z najfajniejszych postów jaki czytałem na forum. :hejka:


Jeżeli to do mnie - to jest mi bardzo miło :)

Co do huny, to też to przerabiałem (w zasadzie prawo przyciągania zawarte np. w filmie Secret, w dużym stopniu opiera się na zasadach huny) i niestety albo to jest bardzo trudne, albo poprostu nie działa. Poza tym tego typu "magiczne sposoby" być może działają, ale jeżeli utrzymuje się pozytywne nastawienie, wiarę w tę moc itp. a jak już pisałem żyjąc na codzień w szponach systemu, po całym dniu harówy i kredycie na karku, nie łatwo o pozytywność.


A co do Anastazji to już jakiś czas temu przyszła mi do głowy myśl (niczym sms :) ) żeby sie do tej książki zabrać, no a teraz po poleceniach z pewnością to uczynię.

Dziękuje i czekam na dalsze wypowiedzi

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 0:09 
Cytuj:
JAK BYĆ WOLNYM ŻYJĄC W SYSTEMIE?

Mając Chrystusa w sercu możesz być nikim,
nie mieć niczego,
a i tak coś daje Ci tę wewnętrzną RADOŚĆ i poczucie WOLNOŚCI...

Dostanę piwo? :hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2011, 0:29 
karp88 pisze:
JAK BYĆ WOLNYM ŻYJĄC W SYSTEMIE?


A kto powiedział, że nie możesz być wolnym żyjąc w systemie :shock:


saJms pisze:
Cytuj:
JAK BYĆ WOLNYM ŻYJĄC W SYSTEMIE?

Mając Chrystusa w sercu możesz być nikim,
nie mieć niczego,
a i tak coś daje Ci tę wewnętrzną RADOŚĆ i poczucie WOLNOŚCI...

Dostanę piwo? :hejka:


Cytat Jezusa mi się przypomniał:

„Oddajcie tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest bożego Bogu.”

phpBB [video]


:muza:



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2011, 9:27 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Pomijając wcześniejsze ciekawe i mniej ciekawe wypowiedzi, dziwi mnie że gość który pisze że nie jadł nic przez 1,5 miesiąca nie wzbudził tym większego zainteresowania :? Karp88 czy mógłbyś szerzej opisać swoje doświadczenia i proces jak to u Ciebie przebiegało?.
Piszesz że wróciłeś do jedzenia bo rodzina nalegała, bo nie miałeś na rachunki, nie pomyślałeś o tym żeby może napisać książkę lub robić jakieś spotkania, warsztaty z tym związane i w ten sposób opłacić rachunki?

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 11:28 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
Panowie saJms i phillip dziękuje za wasze opinie ale na początku artykułu prosiłem aby odpowiedzi były konkretne i praktyczne, a to co piszecie to tylko utopijne koncepcje, które jak wiemy zrealizować niemalże nie sposób. Wiadomo - każdy chciałby być jak Jezus, ale powiedzmy sobie szczerze dla przeciętnego człowieka jest to bardzo trudne a wręcz nieosiągalne. A poprzez noszenie Chrystusa w sercu rozumiem bycie w TERAZ (taka mała międzykulturowa różnica określeń), a ten wątek był poruszany. Zresztą sam przez długi czas serwowałem sobie i znajomym podobne teorie i wiem, że w konfrontacji z systemem wypadają słabo. No chyba, że nie chcesz mieć rodziny - którą trzeba utrzymywać, ale to jest już bardziej wyjście poza system - co osiągnąc przynajmniej dla mnie jest dość łatwo poprzez bretarianizm. Dlatego jeszcze raz podkreślam pytanie: wolnym W SYSTEMIE.

A co do Ciebie Kobi to cieszy mnie twoja reakcja na bretarianizm. Kiedy zaczynałem, miałem sprytny plan: sam przestane jeść, inni ludzie to zobaczą i pomyślą "skoro on - przeciętniak - może nie jesc, więc my też możemy!". Miało być nas coraz więcej, miało zrobić się głośno i być może coś pozytywnego by z tego wyszło. No ale kolejny raz w życiu bardzo się zawiodłem. W rodzinie 0 poparcia (a wrecz szykanowanie - zapewne bardziej w trosce o zdrowie niż ze strachu przed nieznanym). Wśród znajomych oczywiście niedowierzanie, głupie kontrargumenty w stylu "...ale ja lubie jeść..." itp. Dlatego cieszy mnie Kobi twoje zainteresowanie tematem. Co do książki to w polsce napisał już jedną Joahim Werdin, poza tym bretarianizm nie jest jakimś rzadkim zjawiskiem (można poszukać w necie - na wschodzie jest to stosunkowo dość rozpowszechnione). Co do wykładów, warsztatów itp. to po "zainteresowaniu", którego miałem wątpliwą przyjemność doświadczyć, nieliczyłbym, że to sie uda. Poza tym cała instrukcja jest w książce Jasmuhenn (chodź ważną sprawą podczas procesu jest zaczerpnięcie podpowiedzi od kogoś kto już to przeszedł).

Co do samego procesu to wyglądał on w skrócie tak: 2-3 tygodnie na surowej diecie. Potem 21 dniowy proces: 1 tydzień bez wody i jedzenia zupełnie. W tym czasie rozpoczyna się proces detoksykacji, który jest bardzo nieprzyjemny. Koszmarny zapach z ust (niebo w gębie :) ) i całego ciała, chwiejny krok, niski poziom energii. Mój wygląd w tym tygodniu rodzina określiła jako "Jezusa po pasji" (nie goliłem się i nie myłem zębów, bo bałem się że kropelka wody dostanie się do ust). W 2 tygodniu można się już napić (wody lub wody rozcieńczonej z sokiem), trzeba bardzo wolno pić (chodź, po tygodniu niepicia nie jest to łatwe). Spożywanie wody lub wody z sokiem ma ułatwić wydalanie toksyn z organizmu. Głód fizyczny znika już po około 5 dniach (to jest też zależne indywidualnie, ale raczej u każdego głód znika w 1 tygodniu. Głód psychiczny (zwłaszcza jak obserwujemy jedzącą rodzinke) utrzymuję się dłużej i jest to sprawa indywidualna. U mnie głód psychiczny znikał i się pojawiał (głównie jak nie miałem nic do roboty), ogólnie mówiąc trzeba się czymś zając żeby nie mysleć o jedzeniu gdyż jest to przyzwyczajenie nabyte w ciagu całego życia. W 3 tygodniu pijemy mniej rozrzedzoną wodę z sokiem i w wiekszych ilościach. Proces nie konczy się po 21 dniach (przynajmniej w moim przypadku), wciąż nie jest się w pełni sił, wciąż trwa proces uzdrawiania i rekonfiguracji organizmu. Ogólnie rzecz biorąc aby przebrnąć przez ten proces wystarczy wytrzymałość i... brak strachu przed śmiercią (ja po latach zmagań z systemem, w bretarianiźmie dostrzegłem iskierkę wolności, więc stawka była dużo większa niż życie). Aczkolwiek jak już pisałem wcześniej po 21 zacząłem nabierać sił i wbrew naszej cudownej, szczerej NAUCE zamiast umrzeć lub konać w łóżku, ja chodziłem na długie spacery po lasach i pagórkach (a zapewniam, że wdrapanie sie na niejeden pagórek w mojej okolicy wymaga wysiłku od "normalnego" a co dopiero "umierającego" człowieka!). Wtedy czułem się wolny i silny jak nigdy w życiu. Nagle zniknął czas, miałem tyle czasu ile chciałem (a nawet za dużo). No ale ciągłe awantury w domu, brak wsparcia od znajomych - bo przecież w Polsce nikt nie może być kolorowy, kolorowego trzeba zgnieść bo wszyscy muszą być jednakowo szarzy (fenomen zjawiska i ewentualne korzyści zostały całkowicie pominięte przez zmanipulowanych ludzi). Do tego doszło do mnie to co pisałem wcześniej: albo las i wolność (w samotności i po zranieniu rodziny), albo system i powrót do niewoli. I tym sposobem znów jestem w punkcie wyjscia.

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 12:22 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 12:54
Posty: 111
Płeć: mężczyzna
To tak jakbyś grał w pokera i nagle zyskał umiejętność spoglądania w karty przeciwników, oczywiście nadal możesz dostać złą kartę, ale już się nie będziesz się zastanawiać czy powiedzieć PASS czy nie.
Stanie się to dla ciebie oczywiste, a wszelkie błędy zostaną wyeliminowane

xpio masz racje !!! jakiś czas temu zrozumiałem że " gramy w pokera i nie ważne jak kto gra itd na końcu i tak wszyscy wygramy. pozdrawiam :hejka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 12:31 
Polecam uwadze poprzednie wpisy
W czasie gdy pisałem pojawiły się kolejne wpis (dopisze coś później bo mam trochę i na ten temat własnych przemyśleń)

Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Kobi_van_Kenobi dziwi się, ale to oczywiste, bo:
dziwne jest wszystko dla kogoś komu brak jest takiego osobistego doświadczenia. Co tu opisywać, przestajesz jeść i ew. pić i już, oczywiście rozsądnie jest to robić małymi kroczkami tzn; najpierw nie jeść 1 dzień, po jakimś czasie 2 dni itd.
Też trochę warto na ten temat poczytać jak to robią inni zanim się za to zabierzesz.

Skoro są na świecie ludzie, którzy nie jedzą i nie piją i nawet nie oddychają przez długi okres czasu – to oznacza iż może to zrobić każdy.

Oczywiście jak wiadomo rodzina ogranicza (w sensie dosłownym i tu nie ma co się obrażać na takie stwierdzenie – bo jest to też oczywiste). Jeśli twój syn, żona czy przyjaciel zobaczy, że przestałeś nagle jeść – to może mieć swój punkt widzenia na takie postępowanie i to inny niż twój i tak jest raczej zawsze.

phillip podaje cytat (...) – ale ja zapytam a skąd taka pewność iż tak powiedział Jezus, a jeśli już to co miał na myśli.
Bo dla mnie wcale nie jest to zdanie (jakie cytujesz) ani czytelne, ani przekonywujące.

saJms inaczej podchodzi do zagadnienia.

xpio słusznie zauważa, lecz również nie przybliża nas do odpowiedzi na zadane pytanie.
Na temat TERAZ będzie sporo w kolejnych wykładach zamieszczanych w wątku Magia...

karp88 pisze: „hune już przerabiał...jest trudne...albo...nie działa” -
tu nie chodzi o przerabianie huny lecz o to aby weszła nam w krew i stała się codziennością w naszym życiu.
Tak aby każdy stosował ją w praktyce, co Ci da przerabianie jeśli brak jest praktycznego zastosowania w codziennym Twoim życiu – ta wiedza jest bardzo praktyczna.
Jest trudna bo brak jest czytelnej instrukcji obsługi (w końcu ujawniona została raptem kilkanaście lat temu, a to co ujawniono jest pełne braków).

Kurs jaki ujawniam sporo wyjaśnia (z pewnością pogłębia znacznie ta wiedzę jak zastała dotychczas ujawniona) lecz mam świadomość iż jest jeszcze dużo materiału który należy odkryć.

Rozmawiałem z jedną panią która w przerwie na warsztatach Bruce Moena gdy zaczęliśmy rozmawiać o hunie powiedziała coś takiego (po zastosowaniu wiedzy jaka była tylko dostępna w pierwszych książkach Longa – wybudowała 2 domy), ja uważam iż stosując wiedzę z warsztatów można postawić pałac.
Ale też będą tacy którym nie uda się wybudować budy dla psa.

Dlaczego tak uważam:
po pierwsze brak nam wszystkim precyzji (sam się na tym wielokrotnie łapię).
Podam przykład z ostatnich dni.
Zjechaliśmy zmarznięci na jedzenie do karczmy w górach i zamawiamy jedzenie:
ja poprosiłem gorący rosół (mimo, że raczej po zupach chce mi się natychmiast spać) i frytki (sami w tym miejscu robią i jest to jakaś odmiana). Ale gdy dalej wpatrywałem się co mogę jeszcze zamówić (gdy nie chce się jeść mięsa to raczej wybór jest mały), zauważyłem napis grochówka (a, że pamiętam iż w tym miejscu kiedyś jadłem przepyszną) mówię tak: anuluję a zamiast rosołu proszę o grochówkę (mając na myśli że rezygnuję z rosołu).
Okazuje się jednak iż grochówki już brak – więc jednak chcę rosół.

Siadamy wszyscy otrzymują to co zamówili, ja po zjedzeniu rosołu czekam na frytki. Czekam i czekam i frytek brak, po długim czasie okazuje się iż pani wykreśliła frytki z zamówienia.
Początkowe moje wątpliwości rozwiał mój syn mówiąc: tato ale sam przecież mówiąc anuluję skasowałeś swoje pierwsze zamówienie całe a następnie zamówiłeś już tylko rosół.

Dlaczego o tym piszę: bardzo często a nawet zbyt często wydajemy sprzeczne komunikaty, coś powiemy, coś pomyślimy coś nam się wydaje – ale gdyby to precyzyjnie odtworzyć to okazuje się wszystko jest bardzo czytelne i dosłowne.

I w moim odczuciu to jest główna przyczyna iż praktyka huny (a właściwe całe nasze życie wygląda tak a nie inaczej.

Jeszcze na zakończenie zacytuję z 6 książki o Anastazji pt: KSIĘGA RODU Władimira Megre
str.168:
Wystarczy nam tylko ciut, ciut zwolnić, odwrócić się od potoku wmawiania i ruszyć głową. Każdy rodzic musi zacząć myśleć. Sam! Tylko sam. Nie ma sensu szukać odpowiedzi na pytania o sens życia w najmądrzejszych księgach ubiegłych stuleci, bez względu na to, jak byłyby wychwalane i propagowane. Bez sensu szukać odpowiedzi również w pracach mędrców, cieszących się uznaniem przez tysiąclecia.

Oni, mędrcy, byli wielkimi głosicielami i misjonarzami. Starali się głosić i pisać swoje prace dla przyszłych pokoleń. Niestety, ani jednej, ani jednej z tych wielkich prac nigdy nie zobaczymy, zostały bowiem doszczętnie zniszczone. Ale do tego można dojść, jeśli uwolnimy się od codziennej krzątaniny i pomyślimy.
Osądźcie sami: nawet zmieniając miejsce jednego przecinka w małym zdaniu, zniekształcamy sens całości. Pamiętacie na przykład: „Karać nie wolno, ułaskawiać!” oraz „Karać, nie wolno ułaskawiać!”. A ile podobnych zmian dokonano w pracach starożytnych myślicieli? Dokonywali ich umyślnie i przypadkowo kopiści, tłumacze, wydawcy i historycy. Rzecz polega nie tylko na przestawieniu znaków, przecinków, ale także na ubieraniu rozdziałów, kartek i pisaniu własnych interpretacji. W rezultacie mieszkamy w jakimś iluzorycznym świecie. Ludzkość stale wojuje. Ludzie z niesamowitym rozwścieczeniem wyniszczają się wzajemnie i nie potrafią zrozumieć, dlaczego nie kończą się wojny. Jednak jak one mogą się zakończyć, jeśli ludzkość ani razu nie potrafiła wskazać podżegaczy?
Nie potrafiła dlatego, że nie myśląc samodzielnie jako prawdę odbiera to co jej sugerują.”

Dalej jest rewelacyjna informacja Którą być może zacytuje jeszcze dla tych którzy nie czytali tych książek (ale uważam, że i dla tych wszystkich co czytali WAŻNE JEST PRZYPOMNIENIE I UTRWALENIE W UMYSŁACH TEJ WIEDZY).

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2011, 14:19 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
Pisząc "przerabiałem hunę" oczywiście miałem na myśli przeczytanie materiałów na jej temat, zasad oraz przede wszystkim starałem się używać jej w sposób praktyczny (wykonywałem opisane w książkach rytuały i ćwiczenia), nie wiem czy taki miałeś zamiar ale poczułem jakbyś uważał mnie za idiotę lub dzieciaka który "coś tam liznął" wiedzy z róznych tematów. Jedna z zasad huny mówi że trzeba tak wierzyć w spełnienie marzenia jakby ono już się spełniło - i prawdopodobnie brak wiary i negatywne nastawienie (o które bardzo łatwo taplając się codziennie w systemowym gównie) jest powodem tego iż na mnie (i z pewnością większość ludzi) huna nie działa. Dlatego pozwoliłem sobie na początku zaznaczyć, że poszukuje raczej innego rozwiązania (chodź sam go nie znalazłem i tracę wiarę, że któryś z Was szanowni forumowicze tego dokona), ponieważ w huny, prawa przyciągania, bycie w TERAZ (jakkolwiek lekko i niechlujnie o tym pisze) dosyć dobrze przez ostatnie lata się zagłębiłem - z nijakim skutkiem. Ale jeżeli nie działa to tylko na mnie, i zaraz zaczną pojawiać się głosy "na mnie działa, na mnie też..." to w takim razie ogłoszę iż huna jest owym złotym sposobem, mimo iż dla mnie nie działa i zamknę temat (a Zbyszek wygra piwo :) ).

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 15:08 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 wrz 2010, 8:40
Posty: 166
Płeć: kobieta
karp88
Świetny temat!
Gratuluję Ci samozaparcia w niejedzeniu, to według mnie wielkie osiągnięcie! :tak:
Mam wrażenie, że nieco umniejszasz sobie zasług i własnych osiągnięć. Podjąłeś się wielkiego wyzwania, dla przeciętnego człowieka zupełnie nieosiągalnego i sprostałeś tamu. Gdyby mnie udał się taki wyczyn, uwierzyłabym, że wszystko jest dla mnie możliwe. Dlaczego nie zadziałało to w ten sposób u Ciebie?

Moje własne doświadczenie pokazuje, że zmiany zaczynają się dopiero wtedy, kiedy odpuszczasz zmienianie innych ludzi i okoliczności zewnętrznych a jedynie skupiasz się na zmienianiu siebie.
Np. czy jesteś w stanie WYOBRAZIĆ sobie, że Twoja rodzina wraz z Tobą zamieszkuje w lesie i wszyscy znajdują tam dla siebie szczęśliwą przystań, satysfakcjonujące zajęcie, jesteście razem i cieszycie się wzajemnie sobą?
Bądź szczery sam ze sobą, czy potrafisz plastycznie to wszystko stworzyć we własnej wyobraźni?
Jeśli będziesz się w swoich kreacjach kierował ograniczeniami innych ludzi, to nic z tego nie wyjdzie, bo dajesz pierszeństwo ograniczeniom a nie sobie.
Tak naprawdę to nieważne jacy są inni ludzie. Kiedy niezależnie od potrzeb innych dajesz prawo do zaistnienia i do spełnienia własnym potrzebom, to one zostaną napędzone Twoją energią a nie postawy Twoich bliskich, którzy są temu przeciwni.
Piszę to z własnego doświadczenia. Ja też miałam marzenie, by mieszkać w lesie. Mój mąż powtarzał zawsze, że nie zdaję sobie sprawy jakie niebezpieczeństwa czychają na ludzi samotnie mieszkających na odludziu (bandyci, wilki i komary :język: ) i takie tam, że on się nie zgadza. Córka też ciągle mówiła, że nie wyobraża sobie życia na wsi, ona to musi w mieście. Więc kiedy próbowałam wyobrazić sobie jak to budujemy domek w lesie, to zawsze ich wypowiedzi wpieprzały się w to wyobrażenie i rozpierniczały wszystko. Starałam się znaleźć jakieś miejsce dla nich w tym wszystkim a nie dawało się, bo dawałam wiarę ich słowom, że są ostateczne.
Do czasu, kiedy zdałam sobie sprawę, że dopóki oddaję władzę nad moim marzeniem mojemu mężowi, ono nie ma żadnych szans. Zaczęłam trenować i nie od razu, ale w końcu się udało zobaczyć całą naszą rodzinę szczęśliwą w domku z marzeń wśród natury i przestrzeni.
Po jakimś czasie mój mąż, który w międzyczasie zaczął nałogowo biegać po lesie, któregoś dnia w lesie, po bieganiu mówi do mnie - wiesz, to jest mój dom, ja chcę tu zamieszkać. Zatkało mnie.
A córka jak kilka razy odwiedziła nową koleżankę na wsi, stwierdziła, że właściwie jest fajnie, jak się ma samochód, to żaden problem, a tam jest tyle przestrzeni, a jak się ma ochotę na kino, to można pojechać i już.
A wszyscy się znają, są życzliwi dla siebie, a nie tak anonimowi jak w mieście (tak akurat doświadczyła).
No więc rozglądamy się za kawałkiem ziemi na odludziu. Znaleźliśmy jedną starą leśniczówkę, lecz, niestety, jest do rozbiórki, nadleśnictwo nie zgadza się na sprzedanie. Ale nie tracę wiary, że znajdziemy, bo wiem, że jeśli żywi ludzie odpowiedzieli na zmianę we mnie, to reszta też odpowie.

Trzeba po prostu trzymać się swojego wyobrażenia i nie dawać wiary "rzeczywistości" która nas otacza.
Bo to tylko odbicie tego, co wewnątrz nas. Nie ma się co złościć, że taką mamy zawartość. Jeśli wiesz co zawiera Twoja podświadomość, możesz to zmienić, jeśli nie wiesz, okoliczności zewnętrzne huśtaja Tobą jak wiatr łódką.
To początkowo trudne, ale jak wejdzie w krew, staje się łatwe.
ZBW poleca Hunę, jestem jak najbardziej za. Ja osobiście korzystam z własnego sposobu, ale o hunę też zahaczyłam po drodze, Anastazja też mnie powaliła na kolana, odezwała się wtedy tak ogromna tęsknota za opisywanym przez nią światem, że aż bolało.
Najbardziej przemawia do mnie, że jesteśmy mało precyzyjni. Ja też to zauważyłam. Nijakim myślom towarzyszy nijakie życie. Dowiadujmy się od siebie czego chcemy, precyzujmy swoje pragnienia, marzenia i... zapominajmy o nich. Popychanie, sprawdzanie rezultatów tworzy wątpliwości a one niszczą wszystko.

ZBW,
Tobie już od jakiegoś czasu chcę podziękować za Dzień Dobry Mruga
Jest taka tendencja, że wszystko co egzotyczne, dalekie obce, skomplikowane jest lepsze i cenniejsze.
A to kolejna iluzja umysłu.
Mamy takie piękne pozdrowienie, błogosławieństwo dnia a nie mamy pojęcia jak wielka energia za tym stoi.
Mówiąc komuś "Dzień Dobry" świadomie, przesyłamy mu potężną dawkę miłości bez oceny tego człowieka, czyli samą esencję esencji. Mój syn jak był mały mówił to każdemu przechodzącemu na spacerze człowiekowi i był niezwykle szczęśliwy, chyba doskonale czuł co robi i co otrzymuje zwrotnie.
Te wszystkie aloha , namaste i inne zawsze troszkę mnie drażniły. Nie dlatego, żebym szacunku nie miała. Mam, ale nie rozumiem tego tak głęboko jak naszego prostego dzień dobry. Po co szukać, skoro wszystko mamy.
Jeszcze raz Ci dziękuję, przez symbolikę tego pozdrowienia spojrzałam na wszystko wśród czego zdecydowałam żyć i odczułam bardzo silnie jaką to ma wartość. :przytul:

Wracając do tematu.
Można być wolnym żyjąc w systemie. Sama spotkałam artystę plastyka, który żyje z całą rodzina na odludziu, jednak z zasięgiem telefonu i internetu. Ma własną studnię i oczyszczalnię ścieków przydomową.
Solary na dachu, tylko z prądu korzysta z sieci, jednak i nad tym kombinuje, by to zmienić.
Maluje obrazy, razem z żoną uprawia ogród, sad, są samowystarczalni jeśli chodzi o żywność. To znaczy coś tam kupują, ale w razie czego, spokojnie wyżywią się sami.
Napiszesz, że gość jest plastykiem i ma na utrzymanie i to żaden wyczyn.
Wszyscy jesteśmy niecierpliwi i chcielibysmy natychmiastowych rezultatów. Ja też bym chciała.
Jednak nauczyłam się już pokory. Jesli Twój świat nie wygląda tak jak chciałbyś, by wyglądał, zmieniaj siebie.
Jeśli nie widzisz, co jest w Tobie co powoduje takie a nie inne rezultaty, poproś kogoś o pomoc.
Z boku widać znacznie więcej.
Nie ustawaj, ta "praca" nigdy się nie kończy. Uważność, stała obserwacja siebie w zdarzeniach, w relacjach, połączona z obserwacją własnych emocji jest kluczem. Staje się to w końcu nawykiem, drugą naturą.
Jestem pewna, że tylko w sobie można wykreować wolność, świat jaki chcesz i życzliwych ludzi.
:hejka:

karp88,
Uważam, że nie masz co zawracać sobie głowy huną.
Ona dla Ciebie nie zadziała. Bo Ty w to nie wierzysz.
Moim zdaniem powinieneś sobie dać spokój z szukaniem "sposobu" a zająć się zawartością Twojej podświadomości. Dowiedz się jakie przekonania sobie stworzyłeś i tam pochowałeś przed świadomością, które blokują przejawianie się w materii. Popracuj nad poczuciem własnej wartości i nad asertywnością.
Jeśli NAPRAWDĘ weźmiesz odpowiedzialność za swoją rzeczywistość, będziesz ją kształtował jak plastelinę.
Ja przepraszam za mentorski ton, sama wiem, że mam nauczycielskie zapędy :język:
Ale na sobie doświadczyłam podobnych rzeczy, prostowałam to co głęboko zalegało i nie służyło mi.
Jest naprawdę wiele, wiele metod dotarcia do podświadomości i zaprzyjaźnienia się z nią. Np, rebirthing, SRT, regresing i inne. Z Twoją wiedzą na temat kreacji powinno pójść Ci szybko. Kreacja zadziała, kiedy uwolnisz blokady. :hejka:

ZBW pisze
Cytuj:
Mianowicie: usiadłem sobie i na spokojnie określiłem jaka kwota pieniędzy jest potrzebna mi i mojej rodzinie abyśmy mogli żyć na dotychczasowym poziomie i dodatkowo chcę mieć sporo czasu dla siebie.
Ponieważ zrobiłem to tak jak powinienem, po jakimś czasie dostałem to co chciałem (oczywiście cały czas coś robiłem – lecz efekt końcowy jakby sam się zmaterializował).
Gdy już miałem czas na spokojne planowanie i środki na życie, zgłębiałem bardziej spokojnie dalej to co mnie interesowało, oraz kombinowałem co dalej.


Z tego wynika, że nie miałeś problemów z materialną kreacją, dlatego rozmijacie się z karpiem, bo on ma tu właśnie problem.

Cytuj:
Ponieważ zrobiłem to tak jak powinienem


Wydaje mi się, że to jest punkt, który chciałby zrozumieć karp (chyba, że się mylę, to sprostujcie).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 20:51 
Dzień Dobry (ponownie)

karp88 coś tam napisał bez wcześniejszego uruchomienia swojego umysłu i wyszło tak jak wyszło.

Teraz dopiero napiszę jak do dziecka:
otworzyłeś wątek,
ja go przeczytałem
i gdybym kombinował tak jak to usiłujesz robić, to w ogóle nie zamieszczałbym swojego wpisu w tym miejscu (bo raczej mam co robić).

Jak już wspomniałem w którymś z ostatnich swoich wpisów każdy jest w stanie natychmiast mieć wiedzę o innych jeśli czuje taką potrzebę (a u mnie jest jej brak – bo jestem wolnym człowiekiem i stosuję w praktyce zasadę iż do innych podchodzę z szacunkiem i zaufaniem).
Jeśli natomiast ktoś nadużyje mojego zaufania (co zdarza się coraz rzadziej) to jest tylko jego strata – bo ja od innych niczego nie oczekuję, natomiast mogę coś dać i często bezinteresownie tak robię.

A teraz jak jest z tą Huną? - ja wolę nazwę Nauka Obrazowości, została ona podzielona przez cwaniaków wysokiego kalibry na mnóstwo kawałków i właśnie o takich kawałkach tej wiedzy wspomniała w swoim wpisie Anetka.

Ja natomiast chcę rozmawiać nie o kawałkach lecz o całości (nawet jeśli ta całość posiada jeszcze jakieś braki).

Podstawowych zasad jest trochę to fakt – lecz moim skromnym zdaniem najważniejsze zostały już upublicznione wystarczającej ilości mieszkańców naszej planety aby każdy o czystych pomysłach kto ma taki zamiar do nich dotarł.

Jeśli coś zaplanujesz to wykluczone są jakiekolwiek wątpliwości
(jeśli jest promil lub mniej braku wiary to daj sobie spokój z planem – i tak nic z tego nie będzie).
Z negatywnym nastawieniem jest tak samo – a jeśli coś wyjdzie to możesz być pewny, że za chwilę lub później (wszechświat raczej ma dobrą pamięć) dostaniesz zwrotnego kopa z dodatkiem – więc warto od razu zastanowić się jeśli kogoś korci aby innym przywalić czy warto.
Jest taki naród który co chwila dostaje mocno w dupę – lecz jak widać nie chce zrozumieć iż sam jest sobie winny.
Moim zdaniem ostateczny czas dany im na poprawę już minął, więc nawet nie będę kończył myśli.

Nauka obrazowości nie działa, nie działa też silnik jeśli nie zasilisz go np.paliwem itd..
Trzeba mieć wiedzę jeśli chce się ktoś zabrać za cokolwiek (a niepełna wiedza często jest jeszcze bardziej niebezpieczna niż jej brak) co pokazuje wielokrotnie historia.

Skoro poszukujesz innego rozwiązania to masz wolną wolę, a ja wypadam z twojego wątku.
Bo widzisz ja już wiem, że Nauka Obrazowości to podstawa wszystkiego - więc jeśli będziesz dobrze szukał to i tak do niej dotrzesz (tylko może to się stanie za rok, pięć, lub więcej lat).

Co ogłosisz to też jest twoja wolna wola – bo to ty odpowiadasz za to co głosisz.
Natomiast jeśli chodzi o piwo to przyznam iż było i jest poza moimi zainteresowaniami, z kilku przyczyn (ale to jest mało istotne).

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2011, 22:27 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
karp88 pisze:
Rozumiem sedno jego przekazu ... jeżeli opanuje .... Po opanowaniu w mniejszym stopniu ... Probowałem być w teraz ...

Nie, tak samo jak nie można rozumieć sedna bycia astronautą, próbować być, być trochę.
Albo nim jesteś albo nie - kropka.
ZBW pisze:
xpio słusznie zauważa, lecz również nie przybliża nas do odpowiedzi na zadane pytanie.
Na temat TERAZ będzie sporo w kolejnych wykładach zamieszczanych w wątku Magia...

Odpowiedzi i pytania to tylko gra umysłu, czyli największej przeszkody w byciu "TERAZ".
A przybliżyć może nas tylko własne doświadczenie, może "trening" ??
Owszem nauczyciel może podpowiedzieć jak "skoczyć" w "TERAZ" ale to my musimy wykonać ten skok, tylko wtedy będzie miał on jakąkolwiek wartość.
Przyjąłem pozę autorytarną ponieważ kolega karp88 używa tego terminu w sposób powiedzmy frywolny., twierdząc że już ma to za sobą.
Piszę to jako istota która jeszcze tego nie doświadczyła, ale intuicyjnie wyczuwająca złożoność problematyki z jej zero jedynkową naturą.

@ptasiek może i tak :hejka:

saJms pisze:
Mając Chrystusa w sercu możesz być nikim,
nie mieć niczego,
a i tak coś daje Ci tę wewnętrzną RADOŚĆ i poczucie WOLNOŚCI...

Dostanę piwo? :hejka:

Dzisiejszym piwem to bym nawet chrześcijanina nie poczęstował :haha:
Ale na szklankę świerzego soczku z marchewki zasłużyłeś jak najbardziej 8-)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lut 2011, 23:08 
@karp88
Napisz cos wiecej o tym niejedzeniu - i dlaczego przyszlo Ci do glowy nie pic az tydzien ? Po co to w ogole? Woda nie stanowi pozywienia i wg mnie nie nalezy jej tak traktowac ani w tym kontekscie z niej rezygnowac. W bretarianizmie zakazujacym picia wg mnie tkwi cos z czym trudno mi sie nawet mentalnie zmierzyc, gdyz woda jest wszedzie, rowniez w kazdym oddechu.
Moje najdluzsze niejedzenie trwalo jak dotad 30 dni i wzbiera we mnie nowa fala checi na podroz poza wszystkie poznane dotad horyzonty :geek:

Polecam ten film: Odgłosy robaków – zapiski mumii (PL) w kontekscie analizy porownawczej postawy glodujacej dla Zycia i ku Smierci.



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2011, 23:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
yaphoto pisze:
i dlaczego przyszlo Ci do glowy nie pic az tydzien ? Po co to w ogole? Woda nie stanowi pozywienia i wg mnie nie nalezy jej tak traktowac ani w tym kontekscie z niej rezygnowac.

Bretarianizm "zakazuje" picia ponieważ jest zbędne. Bretarianizm to nie głodówka tylko przekonfigurowanie organizmu na odżywianie energią praniczną (z której defakto powstaje wszystko co nas otacza). Nie piłem przez tydzień ponieważ taki wybrałem "sposób" (proces 21 dniowy opisany przez Jasmuheen w jej książce) na przejscie na bretarianizm. Gdybym miał jeszcze raz przejsc na niejedzenie, to pewnie zrobił bym to ponownie zaczynając od powiedzmy tygodnia lub 2 surowej diety, a potem odstawił bym tylko jedzenie (a konieczność spożywania wody zniknęła by z czasem). Zauważ, że pijący wode to waterianie, a ja niestety od urodzenia jestem perfekcjonistą w większości spraw, dlatego idąc wg. zasady "wszystko albo nic" postanowiłem od razu pożegnać się z wodą. Przez 2 i 3 tydzien procesu pije się ją w celu oczyszczenia organizmu, a po tym okresie można już nie pić wogóle (osobiście piłem "na smaka" pół lub cała szklaneczke jakiegos dobrego soku co pare dni jak naszła mnie ochota).

Ufff a teraz wróćmy do tematu
ZBW pisze:
karp88 coś tam napisał bez wcześniejszego uruchomienia swojego umysłu i wyszło tak jak wyszło.

- tego zdania nie rozumiem (to chyba cos obraźliwego więc puszcze mimo uszu)

ZBW pisze:
i gdybym kombinował tak jak to usiłujesz robić, to w ogóle nie zamieszczałbym swojego wpisu w tym miejscu (bo raczej mam co robić).

Aha czyli poszukiwanie sposobu na bycie wolnym żyjąc w systemie to (jak to dość pogardliwie określiłeś) kombinowanie? Odnosze wrażenie, iż uważasz, że jedynym rozwiązaniem tego "kombinowania" jest Huna? Skoro w twoim przypadku działa, więc może jesteś wyjątkowy? Jednak uwierz mi, że grono osób które tego próbowały i się zawiodły jest ogromne. Po przeczytaniu 3 tomów transerfingu Zelanda, dostrzegłem ogromne podobieństwa pomiędzy nim a huną. Gdy czyta się o transerfingu, autor co kilka rozdziałów dodaje kilka wskazówek jak z niego korzystać. Pod koniec 3 rozdziału tych wskazówek jest tyle, że wychodzi na to, iż żeby używać transerfingu (a prawdopodobnie i huny) trzeba niemalże przez cały czas utrzymywać postawe "zero emocji i niezachwiana wiara". Więc każdy może zauważyć jakie to trudne - stąd moje poszukiwania innej, być może łatwiejszej drogi (a wierzcie mi że łatwiej przejść na niejedzenie niż przyciągnąc do siebie 1000zł).

ZBW pisze:
bo jestem wolnym człowiekiem

Skoro uważasz się za wolnego, bardzo chciałbym wiedzieć czym się zajmujesz, gdzie mieszkasz (mieszkanie czy domek w głuszy), jak zarabiasz na życie (skoro tak zachwalasz hunę odnoszę wrażenie że za jej pomocą pieniądze same Cię znajdują), a być może jestes instruktorem huny?

Sprawiasz wrażenie obrażonego o to, że nie przyklaskuje hunie (jak już pisałem po doświadczeniach a nie z ignorancji) i szukam innego sposobu, ale właśnie taki miał cel ten wątek i celowo napisałem o tym na początku (kto wie być może ktoś zna sposób lub pod wpływem dyskusji wspólnie do niego dojdziemy?).

A no i byłbym zapomniał podziękować Anetce za miłe słowa i uznanie. W tym co piszesz (wraz ze Zbyszkiem) jest dużo racji, jesteś miłą i mądrą kobietą, aczkolwiek proponowałbym aby skupić się na poszukiwaniu alternatywnych sposobów, a jeżeli nic nie znajdziemy... to jak zwykle rano znów wolnym kroczkiem udam się do swojego kołchozu :) (i być może podejmę kolejną próbe opanowania huny czy transerfingu).

Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie wypowiedzi!

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 2:17 
karpiu88,
jeżeli koniecznie chcesz uciec od tego całokształtu dorobku ludzkości który nazywasz systemem to wiedz, że gdy będziesz chciał kupić najdrobniejszą rzecz w sklepie, będziesz potrzebował pieniędzy.
Ok, na razie nie jesz, ale co później zrobisz, by np ubrać się w Zimę? Zapolujesz na Niedźwiedzia ?

karp88 pisze:
No chyba, że nie chcesz mieć rodziny - którą trzeba utrzymywać,


Zakładania rodziny, yhm ...

Obrazek

*Cytat dałem bo mi przypasował, a piosenka ku pokrzepieniu serc :D



Na górę
   
 
 
Post: 25 lut 2011, 10:07 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
Drogi phillip, czytaj ze zrozumieniem albo nie powoduj chaosu w wątku. Przecież napisałem wyraźnie (kilka razy podkreślając) jak być wolnym ŻYJĄC W SYSTEMIE. To o czym teraz napisałes (las + bretarianizm) to próba życia poza systemem, a nie o to pytam. O próbie życia poza systemem pogadamy może kiedy indziej i w innym temacie. Mam wrażenie, że poprostu chciałeś mi tym postem "dowalić" lub faktycznie nie czytasz ze zrozumieniem (a może ja niezrozumiale piszę?) W każdym razie prosiłbym wszystkich którzy chcą się czymś podzielić o pisanie na temat.

Pozdrawiam

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 10:20 
karp88 pisze:
Chciałbym zadać Wam 1 pytanie: JAK BYĆ WOLNYM ŻYJĄC W SYSTEMIE? – kto odpowie stawiam piwo :)


mr karp88 doceniam Twoją determinację i podziwiam :)
Miałem podobny problem i chociaż minęło wiele lat odkąd zauważyłem,że ten system nie jest dla mnie odpowiedni...To wolności OD SYSTEMU nie udało mi się zrealizować .

Ponieważ jednak wolność w dużej mierze zależy od stanu umysłu...czyli jest w naszej głowie...to być WOLNY W SYSTEMIE można być...i zapewne wielu ludzi się takich znajdzie...
Ja czuję się wolny,aczkolwiek masa rzeczy mnie drażni i ta dupokracja przeraża...ale przyzwyczaiłem się i po prostu jak mogę to omijam i co mogę to omijam :tak: ...musiałbym opisywać swe życie,a z racji,że jest to forum publiczne chciałbym tego uniknąć...

Natomiast być wolny OD SYSTEMU - jest to niemożliwe przynajmniej w Europie...można w jakiś sposób uciekać z objęć cywilizacji,ale i tak dalej funcjonujesz w ramach systemu...ja to robiłem tak,że wyjeżdzałem do pracy za granicę i potem resztę roku byłem"wolny"...ale nie poza systemem...idziesz do sklepu - jesteś w systemie itd.
Uważam że,trzeba korzystać z plusów systemu,a unikać minusów :tak:
Staram sie nie robic problemów z tego wszystkiego co mnie otacza,bo nie mam na to dużego wpływu ,a kopać się z koniem nie będę :)
:hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 25 lut 2011, 10:55 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 lip 2010, 12:08
Posty: 169
Płeć: mężczyzna
RideTheLightning pisze:
wolność w dużej mierze zależy od stanu umysłu


Dzięki serdeczne za wypowiedź. Z jednej strony masz troche racji, a z drugiej strony idziesz harować za psie pieniądze na 10h i mimo że w umyśle masz "jestem wolny" to niestety warunki twojej pracy zdają się temu przeczyć. Nie zabardzo jesteś wolny myśląc codziennie czy pieniędzy wystarczy do 1-go. Niestety, ale wydaje mi się, że z powodu braku odpowiedzi (pomijając "tymczasowo" odpowiedzi z zakresu huny i prawa przyciągania) temat chyli się ku zamknięciu. Ale chciałbym zwrócić uwagę na 1 rzecz: jest to forum o (zwanych pogardliwie) teoriach spiskowych. Ok wiemy już o różnych spiskach, wiemy kto jest agentem, a co najważniejsze wiemy że jesteśmy niewolnikami! OK. I właśnie w tym miejscu powinniśmy przenieść swoją uwagę z nowych spisków na to JAK PRZESTAĆ BYĆ NIEWOLNIKIEM. Wiem, że nim jestem i nowości typu "poprzez podniesienie podatku VAT stanę się zniewolony jeszcze bardziej", nie poprawiają mi samopoczucia ani nie są żadnym rozwiązaniem. Dlatego właśnie założyłem ten temat. Nie jest napewno prosty, być może wogóle nie ma na niego rozwiązania, ale takie moje zdanie: mniej dowodów niewoli a więcej prób rozwiązania tego problemu. (było to troche zaczepne, ale miało to tylko na celu ożywienie dyskusji i być może zaproszenie dla tych którzy do tej pory wstrzymywali się ze swoimi pomysłami).

Pozdrawiam

_________________
Get up, stand up, stand up for your rights!
Get up, stand up, don't give up the fight!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 11:06 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2010, 14:18
Posty: 175
Lokalizacja: podlaskie
Płeć: kobieta
Fakt ciężko być zupełnie poza systemem bo w większości aby cokolwiek zrobić to z tym systemem wcześniej czy później się stykamy aby kupić np hektar ziemi by postawić dom też musimy jednak zdobyć na to pieniądze i koło czasami się zamyka w pewien sposób to błędne koło - aby się wyrwać z systemu trzeba w nim jednak być więc zazdroszczę tym co mają pozostawioną ziemie czy domy na wsi po członkach rodziny.Można starać się być jak najmniej w systemie, mnie już też się rodzina wyrzekła :D bo jestem inna - każdy się pyta czemu nie masz telewizora :cooo?: ale przyzwyczaiłam się do tego typu pytań, dobrze jest też zminimalizować swoje wydatki do niezbędnego minimum - np moje wydatki to opłaty na czynsz i podstawowe rachunki ,a także jedzenie jako odzieży nie kupują bo korzystam z tego co mam, kupuje jedynie wtedy kiedy nie mam wyboru np buty zimowe ze wszystkim innym podobnie i jeżeli mogę to kupuję dobre jakościowo ale najtaniej jak się da czasami to jest dosłownie kilka czy kilkanaście złotych nie mam manii zbierania oryginalnych ciuchów czy butów lub też kosmetyków,staram się korzystać z tego co daje matka natura, jedyną rzeczą z jakiej obecnie korzystam to laptop i internet oczywiście net na kartę bo pozbyłam się wszelkich abonamentów aby nie być uwiązaną, na prawdę lepiej i szczęśliwiej się żyje gdy człowiek pozbędzie się smyczy w postaci zobowiązań ,wolę rozwijać się i spełniać niestety większość moich koleżanek ma już dzieci i pracę którą muszą utrzymać aby spełniać ich zachcianki i dbać o pełne brzuchy , ja jestem szczęśliwa i spełniona jako kobieta bezdzietna w dodatku rozwódka :D może jak już będzie ten hektar ziemi i osada rodzinna kto wie czy coś się nie zmieni aczkolwiek czuję że moja droga jest inna i nawet bez wsparcia rodziny która ma zakodowane że trzeba mieć rodzinę dzieci prace samochód itp jestem szczęśliwa ale dzięki temu ,że wychodzę z systemu najbardziej jak się da.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 11:19 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 wrz 2010, 8:40
Posty: 166
Płeć: kobieta
karp88 napisał
Cytuj:
...a wierzcie mi że łatwiej przejść na niejedzenie niż przyciągnąc do siebie 1000zł...

Zupełnie się z Toba nie zgadzam. Wystarczy się rozejrzeć i policzyć ilu jest bogatych ludzi, nie majacych problemów z kreacja materialną a ilu niejedzących lub takich, którzy kiedykolwiek próbowali nie jeść przez jakis czas z własnej woli.
Chyba powinieneś napisać, że Tobie jest łatwiej, a to daje istotną informację.

Nazywasz mnie miłą, mądrą kobietą, ale nie odebrałam tego zupełnie jako komplementu :cooo?: :język:
Coś tam sobie Marysia pitoli...( "Poszukiwany, poszukiwana")
To prawda, że jako jedyna reprezentuję tu płęć piękną, ale właśnie dlatego warto zwrócić uwagę na to co piszę, bo to jest właśnie ta część, której nie dostrzegasz, bo jesteś typowym mężczyzną.

Piszesz też
Cytuj:
...że wychodzi na to, iż żeby używać transerfingu (a prawdopodobnie i huny) trzeba niemalże przez cały czas utrzymywać postawe "zero emocji i niezachwiana wiara". Więc każdy może zauważyć jakie to trudne


Dlatego właśnie dla ludzi nie działa proces kreacji, bo nie wiedzą jak osiągnąć ten stan.
Nie da się tego przeskoczyć ani ominąć i nie ma takiej metody, która zadziała, jeśli tego elementu zabraknie.
"zero emocji i niezachwiana wiara" to PODSTAWA każdej świadomej kreacji. Możesz do śmierci szukać sposobów innych niż huna i transerfing, ale nie znajdziesz niczego co zadziała, jeśli nie nauczysz się utrzymywać tej właśnie postawy.
To takie męskie - myśleć, obmyślać strategie, działać, kontrolować, sprawdzać. A gdzie miejsce na zastanowienie się : co czuję, kiedy myślę - przyciągam do siebie 1000 zł?
Czy czuję radość i luz ?
Czy moje ciało jest rozluźnione?
Czy może jestem wystraszony, bo nie mam kasy a trzeba załacić rachunek?
Czy moje ciało buntuje się i ściska mnie w gardle z wściekłości?
Jeśli w momencie podejmowania wyboru o przyciągnięciu pieniędzy masz negatywne emocje, nie przyciągniesz ich żadną metodą. Koniec, kropka.
Dopóki nie dopuścisz do głosu swoich emocji i uczuć, nie zagłębisz się w ten aspekt siebie, niczego nie zmienisz.
Wiem, że będziesz się buntował na to co piszę, być może zupełnie to zignorujesz, ale nie uciekniesz przed tym.
Każdy musi odrobić te lekcje o emocjach, to nieuniknione.
Chcesz napisać książkę, a nigdy nie zgłębiłeś alfabetu.

Nie odbiegłam od tematu. Moim zdaniem można być wolnym i żyć w systemie. Mając pełną świadomość własnych uczuć, emocji, energetyki, można z powodzeniem stosować prawa wszechświata i system wtedy będzie działał także i dla naszej korzyści.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lut 2011, 11:39 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 9:50
Posty: 486
Płeć: mężczyzna
malo czasu na zapznanie sie z watkiem mialem
ale mam ochote podzielic sie swoimi spostrzeżeniami

pare lat temu bylem na prostej sciezce aby zostac wedrownym mnichem nie dbajacym o ubior, zywnosc i zamieszkanie oferujacym w zamian pomoc i dwie rece do pracy
pozamykalem prawie wszystkie sprawy przyziemne (majatkowe, spoleczne i rodzinne) jednak wewnetrznie nie bylem do konca "poukladany"
wtedy zycie wydawalo mi sie bardzo proste (pomimio ze juz woweczas przeszedlem niezla szkole zycia) - przede wszystkim calkowita wolnosc osobista posiadalem i prawie calkoiwicie spoleczna
myslalem ze bylem gotow calkowicie sie wyrwac z systemu

a jednak - jednak wszystko jest zalezne od wlasnego stanu rozwoju duchowego i karmicznej sciezki ktora kazdy chce czy nie chce i tak musi podazac

wskutek nie wyzwolenia sie od niektorych pragnien zwiazanych z checia tworzenia partnerskiego zwiazku z inna przecistawnie mi energetycznie istota (poniewaz nie osiagnalem wewnetrznie stanu calkowitego zbalansowania energii i co za tym idzie transformowania energi na pelne jej spektrum) zwiazalem sie z kobieta i przyczynilem sie do reinkarnacji innej istoty - mojej (w wymiarze spolecznym) corki

i od tego czasu zaczela sie druga czesc lekcji


wlasnia taka jak pisali moi przedmowcy - ROB PORZADEK W SOBIE I NA OKOLO SIEBIE

to jest JEDYNA droga do wyzwolenia sie z systemu (calosciowo)

ten system na poziomie I-go matrixa (spoleczny, polityczny, gospodarczy) jest tylko MAJĄ - ULUDĄ
tak wiec z czego tu sie wyzwalac? z czegos co w koncepcji realnego duchowego swiata nie istnieje?

tak czy inaczej - jakiekolwiek wyzwolenie bedace wyzwoleniem poza prawdziwym wyzwoleniem z karmicznych wiezi jest tylko pozorna swoboda

wyjscie z systemu Igo matrixa wbrew pozorom jest bardzo proste

cos takiego o czym pisal Zbyszek ZBW - mianowcie zcharmonizowane mikrospolecznosci
lub tez indywidualne jednostki calkowicie wyzwolone z wiezow rodzinnych i spolecznych

ale dopóki KAZDA jednostka w takich spolecznosciach NIE BEDZIE WOLNA od wlasnych pragnien -takie spolecznosci nie maja racji bytu i to co pisal kiedyz nieobecny juz easy russian - wioski anastazji sie rozpadaja to niestety jest tym spowodowane

pozdrawiam

_________________
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!(Mt10:16)
A gdy widział (Jan Chrzciciel), że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (Mt3:7)
Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. (Mt10:26)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group